Wojny Klonów

Trzeci sezon TCW na blu-ray

Recenzja ShaakTi1138

Szczerze powiedziawszy, słyszałam wiele nieprzychylnych opinii o wydaniu trzeciego sezonu "The Clone Wars" na blu-ray i moje zdanie było z góry nastawione na krytykę. Tym bardziej zdziwiona byłam jego jakością, szczególnie pod względem merytorycznym, choć, jak to zwykle bywa, nie jest ono tak dobre, jak bym chciała.

Skąd te głosy krytyki? Chyba przede wszystkim dlatego, że jest to pierwszy sezon, w którym w żadnym z wydań, również amerykańskim, nie znalazła się książeczka z pracami koncepcyjnymi. Jest tekturowe pudełko, jak w części drugiej, a w środku znalazło się miejsce dla ulotki reklamującej Sagę na blu-ray (był to czas jeszcze przed jej premierą) i składanego, papierowego informatora ze spisem odcinków, ich krótkim opisem oraz informacjami, kto je napisał i wyreżyserował. Na okładce tegoż mamy wypuszczoną swego czasu do internetu grafikę z Savage'em Opressem, stylizowaną na horror klasy B. Niestety, jest ona za mała na plakat, a przyznam szczerze, że poczułabym się bardziej doceniona jako klient, gdyby dodatkiem była jeśli nie książeczka, to właśnie jakaś limitowana wersja grafiki autorstwa na przykład któregoś z artystów związanych z TCW. Pod tym względem wydanie to zdecydowanie kuleje, nie wspominając o tym, że gorzej wygląda na półce obok swoich poprzedników.

Menu nawiązuje duchem do poprzedniej części - tym razem mamy zadziornego Anakina z okładki, a w tle rozbrzmiewa motyw główny serialu, co jednak nie sprawia, aby było ono choć trochę ładniejsze. Angielskie napisy, niestety, wciąż są w wersji dla słabosłyszących i nadal nie można ich włączyć w Archiwach (co by się przydało, ale o tym zaraz). Same odcinki nie mają wersji reżyserskich, ale, całe szczęście, są nieocenzurowane - tak więc "ARC Troopers" ma słynną scenę z pocałunkiem Ventress. Jakość obrazu i dźwięku jest coraz lepsza i istnieje kilka naprawdę niesamowitych chwil, jak ta, w której zapadają się kapsuły z małymi klonami, a w tle widać setki odłamków szkła. Znaczna poprawa jakości jest widoczna w drugiej połowie sezonu, gdy serial przeszedł małą graficzną rewolucję. Jest jednak jedna rzecz, która mnie zaniepokoiła - na początku sezonu, w ujęciach podwodnych, widać bardzo nieładne, pikselowate "pasy" przy źródłach światła. Innymi słowy, wygląda to tak, jakby ktoś bardzo grubym pędzlem dodawał kolejne, coraz ciemniejsze warstwy kolorów i nie ma pomiędzy nimi płynnego przejścia. Może to i były pierwsze próby ekipy z wielkim wyzwaniem, jakim było stworzenie oceanu, ale takich rzeczy nie powinno się widywać w filmie HD.

Filmów dokumentalnych tym razem dostajemy pięć... prawie. Część komentatorów została, część jest nowych - bardzo cieszy mnie na przykład dopuszczenie do głosu reżyserów epizodycznych, którzy mają do powiedzenia coś innego niż Filoni, są też fragmenty w studiach, na premierze kinowej aktu z Ventress i Opressem, z projektantami potworów, środowisk i tym podobne, co dodaje tym filmom smaku. Główny reżyser, niestety, powrócił do swojej praktyki z sezonu pierwszego mówienia absolutnie o niczym, acz nie ma go aż tak dużo. Najlepsi nadal pozostają Kilian Plunkett (artysta koncepcyjny) i Joel Aron (spec of animacji i efektów specjalnych). Ten ostatni, mój ulubiony, zwraca widzom szczególną uwagę na rzeczy, których normalnie się nie dostrzega, na przykład spadającą gwiazdę w tle lub pełzające po roślinach robaki. Wszystkie komentarze zrobiono w jednym stylu - gdy ekipa ma mówić o jakimś aspekcie, pojawia się duża plansza z nazwą i rysunkiem następnego tematu. Dzięki temu, choć dla osoby naprawdę interesującej się TCW nie ma tam zbyt wielu nowości, dokumenty oglądało się naprawdę przyjemnie i sprawiały wrażenie dobrze przemyślanych. Co prawda za dużo w nich fragmentów odcinków - owszem, trzeba zilustrować swoje słowa, ale przeznaczono na to zdecydowanie za dużo czasu. A oto i filmy:
  • "Creating Kamino" - odniosłam wrażenie, że jest to raczej ciekawostkowo, aniżeli konkretna wiedza. Stąd jednak dowiedziałam się, że twórcy poszli do archiwum i okazało się, że w "Ataku klonów" Shaak Ti w istocie nosiła buty... więc cała historia z Togrutanami unikającymi obuwia jest nieporozumieniem. Bardzo zabrakło mi tutaj odwołania się do żołnierzy ARC z EU, a także skomentowania cenzury Cartoon Network.

  • "Hutts and the Underworld" - dokument o dwóch odcinkach, "Evil Plans" i "Hunt for Ziro", w którym, ku mojemu zdziwieniu, twórcy subtelnie kpią z samych siebie, że zrobili historię o cieście i spa dla droidów... Poza tym, mamy też ładne porównanie kostiumów Quinlana Vosa z komiksów i z TCW.

  • "Witches and Mosters" - kompendium wiedzy o Dathomirze i Siostrach Nocy, tutaj szczególnie podobało mi się oddanie głosu Katie Lucas, która opowiada co nieco o swojej biografii twórczej i jak jej decyzje wpłynęły na postać Ventress (to ona wpadła na pomysł, aby zrobić jej irokeza). I to był dla mnie najbardziej odkrywczy fragment tego filmu.

  • "Secrets of Mortis" - film o Mortis, najbardziej tajemniczym, najbardziej zagadkowym akcie w całym sezonie, trwający... niecałe dwie i pół minuty. Żart? Nie, tyle czasu potrzebuje Filoni, aby powiedzieć widzom, że nic nie może powiedzieć, bo jeśli wyjaśni cokolwiek, to zepsuje niespodziankę czekającą w przyszłych sezonach. Oczywiście rozumiem taką postawę, ale gdy piszę to teraz, gdy serial został skasowany i właściwie nie wiadomo, czy owa kwestia kiedykolwiek zostanie wyjaśniona, to mogę jedynie gorzko się skrzywić i stwierdzić, że lepiej by było, gdyby nie marnowano miejsca na płycie tym filmem. A tytułowe "sekrety" to chyba jakaś kpina. Jedyny pozytyw, jaki tu znalazłam, to wskazanie przez reżysera tych kwestii historii, które będą (czy raczej: miały być) kluczowe w przyszłości (czy Ahsoka umarła naprawdę, czy kiedyś dorośnie, etc.).

  • "Chewbacca Returns" - najdłuższa historia i właśnie na tytułowym Wookieem skupia się najbardziej. Miły jest tutaj udział Petera Mayhew (choć nie jest on komentatorem), który pokazywał ekipie jak poruszał się Chewie. Druga część pokazuje między innymi jak tworzono księżyc w końcówce sezonu, różne podgatunki Trandoshan i prezentuje co dokładnie znajduje się w pokoju z trofeami, co nie zawsze da się wyłapać podczas oglądania.
Jak pisałam, filmy dokumentalne są coraz lepsze, coraz lepiej przemyślane, choć znowu muszę zaznaczyć, że są skierowane raczej do osób, które nie śledzą dziejów serialu w internecie. Czego mi bardzo zabrakło, to komentarz do niekoniecznie udanych odcinków politycznych, z których ten sezon słynie, a który rzuciłby na nie nieco światła - mnie osobiście ciekawi skąd się wziął pomysł na Senat Separatystów, a nie uzyskałam odpowiedzi. Boli też brak ani jednego słowa na temat trylogii Cytadeli i odniesienia się do kontrowersyjnej śmierci Evena Piella.

O Archiwach mogę powiedzieć jedno - są najlepsze do tej pory. Filmu wstępnego nie można pominąć, ale jest to jedynie krótkie ujęcie przedstawiające Świątynię. Jeśli chodzi o wygląd, to nieznacznie zmieniła się jedynie kolorystyka na jasny błękit. Prace koncepcyjne zdecydowanie przechodzą z ilości w jakość, bo choć i tym razem mamy ich mniej, to nareszcie nie trzeba wytężać wzroku, aby wypatrzeć te ciekawsze. I tak, mamy wczesne wersje kostiumów i zbroi, mocno różne środowiska planet oraz wprost genialne prace przedstawiające trójkę z Mortis (np. Syn w zmienionej formie, wyglądający jak połączenie Transformera z demonem z "Baldur's Gate"). A i tak moimi ulubionymi są dwa niewykorzystane pantorańskie murale w stylu socrealistycznym [sic!] - jeden chiński, z pracującymi rolnikami i groźnym żołnierzem, drugi radziecki, na którym widnieją robotnicy i budowle a'la cerkiew Wasyla Błogosławionego w Moskwie. W pracach 3D ograniczono liczbę modeli postaci, choć tym razem są to wyglądające dość imponująco grupy, a nie pojedynczy bohaterowie. Dobrym krokiem za to było zaprezentowanie większej ilości filmów przedstawiających proces tworzenia ujęć - i są to sceny naprawdę trudne, wymagające wielkich nakładów pracy. Ciekawą nowością jest prezentacja procesu tworzenia oświetlenia - od prostego szkicu, poprzez uwagi oświetleniowca, pracę koncepcyjną, model szary, model z teksturami, aż po kolejne źródła światła. Dzięki temu można uświadomić sobie jak taka drobna sprawa może zmienić nastrój sceny, dlatego tutaj daję duży plus.

Scen usuniętych jest całkiem sporo i w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu, są one o wiele ciekawsze. Jasne, jest wiele takich, które są po prostu nic nie wnoszącymi dialogami, ale niektóre pokazują, że odcinek mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Tak jest w przypadku całej serii scen z "Sphere of Influence", gdzie głównym szwarccharakterem miał być Chi Cho... i ekipa chyba zapomniała, że uśmierciła go w pierwszym sezonie. Jest dużo ujęć z końcówki sezonu, gdzie Trandoshanie używają urządzeń maskujących, jest wreszcie słynna scena pomiędzy Synem, Bane'em i Revanem... o której mogę powiedzieć, że bardzo dobrze, iż nie znalazła się w gotowym odcinku, bo stawia dwóch Darthów w przedziwnym świetle. Tu jednak dochodzi sprawa braku napisów w Archiwach. Nie wszystkie kwestie są czytane przez profesjonalnych aktorów, a tym nieprofesjonalnym brakuje czasem umiejętności ładnej wymowy, przez co chwilami ciężko ich zrozumieć.

Easter eggi są na miejscu, tylko zaczynam mieć wrażenie, że twórcy nie znają znaczenia tego pojęcia. Wszystkie trzy filmiki tym razem stanowią swego rodzaju uzupełnienie głównych komentarzy, jakby "zaginioną część", zauważmy - dostępną tylko na blu-ray. O pierwszym nie powiem, bo faktycznie była to dla mnie nowość - ale to raczej ciekawostka, a nie prawdziwy easter egg. Drugi to niezwykle odkrywcze wskazanie krótkiego wystąpienia drużyny Delta z "Republic Commando" - no dobrze, jeśli ktoś nie grał w grę i jej nie kojarzy, może być to faktycznie niespodzianka. Ale filmu trzeciego, w którym przedstawione są inspiracje trandoshańskich imion, które można było znaleźć na Starwars.com (teraz tę informację usunięto), po prostu nie mogę przeboleć. Archiwa byłyby idealne, gdyby nie to, a fakt, że są dostępne tylko dla posiadaczy blu-ray (czytaj: którzy zapłacili więcej) jest dla mnie kpiną. Szczerze powiedziawszy, lepiej by było, gdyby zamiast nich pojawiły się choć krótkie komentarze do pominiętych odcinków.

Sezon trzeci ma mankamenty, ale i tak uważam, że to najlepsze do tej pory wydanie. Dla mnie najważniejsze są dwie rzeczy, obejrzenie odcinków w jakości HD z doskonałym dźwiękiem oraz możliwość wyniesienia jak największej ilości nowych informacji. To drugie jest istotniejsze, bo same epizody w wysokiej rozdzielczości można kupić w każdej chwili na przykład na iTunes. I choć może nie czuję się oszołomiona zdobytą wiedzą, to jednak po raz pierwszy odczułam głęboką satysfakcję, a podczas oglądania na mojej twarzy pojawił się uśmiech zdumienia. Dzięki temu wiem, że jednokrotne obejrzenie Archiwów nie skończy się permanentnym odłożeniem płyty na półkę.

Technikalia: Wersje językowe filmu: angielska, duńska, francuska, norweska, holenderska, szwedzka
Dźwięk: Dolby Digital EX 5.1
Napisy: angielskie, duńskie, fińskie, francuskie, norweskie, szwedzkie
Wersja dla niesłyszących: angielska
Dodatki: komentarze na temat odcinków, Archiwa Świątyni Jedi
Format obrazu: 2.40:1 /Szerokoekranowy (16:9)/ Letterbox



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 9,67
Liczba: 3

Użytkownik Ocena Data
Finster Vater 10 2016-08-25 02:41:44
maks723 10 2014-08-31 14:19:13
ShaakTi1138 9 2013-09-04 11:42:43

Tagi: Blu-ray (8) The Clone Wars (252)

Komentarze (2)

A czy ktoś wie czy i kiedy wydadzą sezony 3, 4 i 5 po polsku, ne koniecznie na blu-ray? Moje dzieci nie znają angielskiego więc potrzebuję polską wersję, czekam i czekam już tak długo i nic... Czy w ogóle ktoś to wyda po polsku????

Ciekawe kiedy na DVD będzie seria 3 po Polsku

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.