Twórczość fanów

Moc Ostateczna

autor: Katarzyna "Alex 575"Lisińska



Moc Ostateczna


Hun Dorr czekał na tę chwilę całe osiemnaście lat. Nareszcie nadeszła okazja do realizacji planu. Jedyne czego pragnął to pomścić swojego byłego mistrza Mace'a Windu, który wraz z innymi Jedi zginął tamtego tragicznego dnia na Coruscant. Mroczne wspomnienie wciąż było żywe i paliło jak świeża rana. Hun nie wiedział jak dokładnie zginął jego mistrz, ale przypuszczał kto stał za tym morderstwem. Hun odbywał wtedy samodzielna misję na Onderonie dzięki której miał zostać Rycerzem Jedi. Miał wtedy piętnaście lat.

Kiedy tylko powrócił do stolicy Galaktyki, zrozumiał co się stało. O tym, że wśród bliskiego otoczenia Jedi czai się groźny Lord Sithów mówiło się już od dawna, ale widok płonącej Świątyni i tak był dla Huna potężnym wstrząsem. Plotka głosząca, że Jedi próbowali przejąć władzę i obalić Najwyższego Kanclerza wydawała mu się równie nieprawdopodobna jak to, że Mistrz Windu jeszcze kiedykolwiek zaszczyci go swym spojrzeniem. Widział jego zmasakrowane ciało otoczone aureolą krwi. Wypuściwszy sieć Mocy wyczuł mroczną aurę gnieżdżącą się w gabinecie Palpatine’a. Sith wreszcie się ujawnił. Przynajmniej dla użytkowników Mocy. I bynajmniej nie był sam. Później Hun udał się do Świątyni Jedi by na własne oczy zobaczyć Anankina Skywalkera mordującego z zimną krwią młodych padawanów. Ukrywając się za kolumną nie stawił mu czoła.

Skywalker był o wiele potężniejszy od Huna. Hun był jednym z niewielu, którzy z czystym sumieniem mogli stwierdzić, że go znali. Czasem rozmawiali spotkawszy się na korytarzach i ćwiczyli pojedynki na miecze świetlne. Anakin ze złością wyjawił Hunowi, że został przyjęty w poczet Rady Jedi, lecz odmówiono mu przyznania tytułu Mistrza. Hun oczywiście gorliwie potępił decyzję Mistrzów Jedi, jednak w głębi serca całkowicie się z nimi zgadzał. Skywalker był porywczy i impulsywny. Było to bardzo widoczne choćby w walce na świetlne miecze. Hun jeszcze przez długi czas miał wyrzuty sumienia z powodu swego tchórzostwa w Świątyni. Powinien był stanąć w obronie padawanów. Walcząc stylem Vaapad, którego nauczył go Windu mógł z powodzeniem zatrzymać napastnika by dać młodym adeptom czas na ucieczkę.

Wkrótce Palpatine wydał rozkaz sześćdziesiątyszósty i ogłosił się Imperatorem, przekształcając Republikę w Imperium Galaktyczne. Hun musiał przyznać, że rozegrał to genialnie. Przez wiele lat tuż pod nosami Mistrzów Jedi potrafił grać dobrodusznego polityka, wspinając się po szczeblach kariery, by uderzyć w najdogodniejszym momencie. Zniszczenie Jedi stało się priorytetem. Hun, tak jak wielu innych Jedi został zmuszony udać się na wygnanie. Nar Shaddaa okazała się idealnym miejscem, gdzie łatwo mógł zgubić prawdziwą tożsamość. Nauczył się ukrywać swoje zdolności władania Mocą, dzięki czemu nie czuł się zbytnio zagrożony ze strony Lorda Sithów.

Hun rozpoczął pracę jako barman w jednym z klubów na szesnastym poziomie. Zarobione kredyty pozwoliły mu na wynajęcie skromnego mieszkania. Pozwalało to na „wmieszanie się” w społeczeństwo księżyca Nal Hutty. Właściciel klubu, Hutt Umba z czasem zaczął wypłacać coraz mniej kredytów młodemu barmanowi. Nie mogąc posługiwać się Mocą, Hun nie był w stanie odpowiednio przejąć kontroli nad jego umysłem. Przestało go stać na opłacanie mieszkania. Hutt jednak zaproponował ciekawe rozwiązanie i jak to powiedział: „ Dostrzegam w twoich oczach zdolności prawdziwego zabójcy, ludzka istoto” . W ten sposób Hun został łowcą nagród. Umba przechrzcił go na Yvesa Gennama. Morderstwa na zlecenie nie były szczytem marzeń Huna, były też sprzeczne z naukami Jedi. Windu nigdy by tego nie pochwalił. Ale Mistrz zginął na Coruscant, a Hun musiał jakoś zarobić na życie. Żył w ten sposób przez kolejne jedenaście lat, nie zapominając o Imperatorze.

Anakin Skywalker zginął na Mustafarze, więc Hun ucieszył fakt, że ma o jednego przeciwnika mniej. Niczego nie pragnął goręcej jak pomszczenia Mace’a Windu i innych Jedi. W jego głowie powoli zaczął kształtować się plan zlikwidowania Palpatine’a. Postanowił wstąpić do Akademii Imperialnej na Caridzie. Pnąc się po szczeblach kariery chciał znaleźć się w najbliższym otoczeniu tyrana. Wiedział, że jeżeli tego nie osiągnie, jego życie pozbawione będzie celu.

W swojej przeszłości Hun miał okazję nie tylko spotkać się z Palpatinem ale również prowadzić uprzejme rozmowy. Kanclerz często odwiedzał Świątynię Jedi zachęcając młodych adeptów Mocy do obrony Republiki. Chwalił najzdolniejszych, a pocieszał słabszych. Hun należał do tej pierwszej grupy.

Odkąd Skywalkerowi odmówiono tytułu Mistrza wszystko w Zakonie zaczęło schodzić na złe tory. Anakin jako „Wybraniec Mocy” był niejako istotnym jego filarem. Jednak wszystko sprowadzało się do Palpatine’a i zniszczenie go znów przywróci nie tylko równowagę w Mocy ale także Republikę.

Hun Dorr na Caridzie przeszedł najbardziej morderczy trening swego życia. Jako Jedi łączył umysł z Mocą. Teraz musiał połączyć go ze swoim ciałem. Intensywny trening szturmowy trwał dwa lata nim Hun został prawdziwym szturmowcem. Uczestniczył w wielu misjach tłamsząc wszelkie przejawy buntu wobec tyranii Imperium, od Światów Środka po Odległe Rubieże. Wszystko to robił wbrew sobie, jednak usprawiedliwiał to „ wyższym celem” jakim miało być zamordowanie Mrocznego Lorda Sithów. Do swej pracy przykładał się jak najlepiej mając nadzieję na szybki awans. Dobrze wtopił się w imperialne środowisko, ale zawsze zasypiał z mieczem świetlnym w dłoni. Dzięki temu nie zapominał o prawdziwej tożsamości. Pięć lat później wraz z elitarnym oddziałem szturmowców cieni odnalazł i zabił ocalałego z rozkazu sześćdziesiątego szóstego Rycerza Jedi Zoę ukrywającego się na Korriban w okolicach Doliny Mrocznych Lordów. Ukryty przez ostatnie lata w jaskini mynocków utracił wzrok a Ciemna Strona Mocy pomieszała mu zmysły. Nie był w stanie jej użyć, więc pokonanie go nie stanowiło większego problemu. Obłąkany Jedi podawał się za Mrocznego Lorda Marka Ragnosa co bardzo rozśmieszyło Huna. Od zakończenia tej misji nastąpiło coś na co Hun od dawna czekał. Imperator Palpatine oraz jego wierny, zakuty w czarny pancerz sługa Darth Vader osobiście pogratulowali mu sukcesu. Samego Vadera Hun bał się bardziej niż Palpatine’a. Mimo, iż poruszał się trochę niezgrabnie dało się wyczuć jego silną więź z Ciemną Stroną.

Imperator po wyczynie na Korriban osobiście zaproponował Hunowi wstąpienie do Gwardii Imperialnej. Propozycje tą przyjął z najwyższą ochotą. Wreszcie znajdzie się blisko znienawidzonego człowieka, ukrywającego swą szpetną twarz pod kapturem. Rozpoczął służbę Czerwonego Gwardzisty wraz z Mynem Kynoughem oraz Carnoxem Jaxem. Wspólnie odpowiadali za bezpieczeństwo Lorda Sithów. Pewnego dnia w Pałacu Imperialnym na Coruscant, Imperator wezwał Huna na spotkanie w cztery oczy. Hun na początku spanikował. Czy Sith wyczuł jego więź z mocą, którą tak usilnie starał się ukryć? Siedząc na tronie Imperator patrzył zimnym wzrokiem na zbliżającego się Gwardzistę.
- Panie- Hun opadł na jedno kolano przed tyranem.
-Yvesie Gennamie. Mam dla ciebie zadanie- oznajmił chłodno Palpatine. Hun bał się spojrzeć mu w oczy w obawie, że tamten go rozpozna. Przypomniał sobie jednak, że twarz zasłania mu czerwona jak reszta stroju maska.
- Wszystko, co rozkażesz, panie.
-Otrzymałem z zaufanego źródła informację o zbiegłym Jedi Quinlanie Vosie ukrywającym się na Tatooine.
Imperator przerwał najwyraźniej czekając aż Hun to skomentuje.
- Naprawdę, mój panie? To wyśmienita wiadomość.
- W rzeczy samej. Niestety wielu Jedi rozproszyło się po Galaktyce chcąc uniknąć sprawiedliwości…- zaskrzeczał Palpatine.- Tchórze…zdrajcy…ale i tak ich dopadniemy.
- Jak sobie życzysz, ekscelencjo.
Hun poczuł, że kolano mu już zdrętwiało. Jak długo jeszcze będzie musiał klęczeć przed tym obmierzłym starcem?
- Quinlan Vos jest na tyle poważnym przeciwnikiem, iż ingerencja Lorda Vadera będzie wysoce pożądana. Polecisz na Tatooine w jego towarzystwie.
Hun przełknął ślinę. Wstępując do Gwardii Imperialnej trzeba było się liczyć z bliskością Vadera.
- Wedle twego rozkazu, ekscelencjo- rzekł twardo Hun.
Wiedział, że każde jego wahanie nie umknie uwadze Palpatine’a.
- Lord Vader niedługo dołączy do ciebie. Polecicie zwykłym transportowcem, aby nie wzbudzać niepotrzebnego zainteresowania.
- Oczywiście, mój panie.
Hun sądził, że sam widok Vadera spowoduje panikę, ale nie śmiał powiedzieć tego na głos.



(1) 2 3


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 9,00
Liczba: 1

Użytkownik Ocena Data
Qel Asim 9 2013-11-19 21:57:55

Tagi: Fanfik / opowiadanie (254)

Komentarze (0)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.