Komiksy

Legacy vol 2: Prisoner of the Floating World


Tytuł oryginału: Prisoner of the Floating World #1-5: Hard Targets
Tytuł TPB: Legacy vol. 2 - Prisoner of the Floating World
Scenariusz: Corinna Bechko, Gabriel Hardman
Rysunki: Gabriel Hardman
Tusz:
Litery:
Kolory: Rachelle Rosenberg
Okładki: Dave Wilkins
Tłumaczenie: brak
Wydanie USA zeszytowe: Dark Horse Comics 2012- 2013
Wydanie USA zbiorcze: Dark Horse Comics 2013
Wydanie PL: brak


Recenzja Lorda Sidiousa

Seria komiksowa „Dziedzictwo” to z pewnością jedno z najbardziej wyróżniających się przedsięwzięć w EU. Niekoniecznie jakościowo, niekoniecznie też można ją oceniać jako jednoznacznie udaną, ale przynajmniej podstawowe wyznaczniki serii jak i okresu historycznego wywoływały całkiem spore emocje. Włącznie ze Skywalkerem, który próbuje wymazać swoje dziedzictwo. Jedni ją lubili, inni się nią fascynowali, jeszcze inni hejtowali, a to już coś. Jednak seria Ostrandera i Duursemy już dawno temu dobiegła końca, a era pozostała niewykorzystana. Teraz do gry wkraczają nowi autorzy, którzy nie chcą opowiadać wielkiej, epickiej historii, tylko zająć się spokojniejszymi, wręcz okazjonalnymi przygodówkami.

Na początek dostajemy nową bohaterkę, Anię Solo i tu od razu pojawia się pierwsze pytanie, kim ona jest? Nie znamy ani jej przodków, ani dokładnych powiązań z Hanem i Leią. Zresztą z tego dziedzictwa nie wynika nic, poza tym, że w jakimś sposób główna protagonistka jest spokrewniona z Imperatorową. To jednak główna protagonistka chyba bardzo dobrze pokazuje całe podejście twórców do tej opowieści. Mamy tu pewne zawieszenie między szukaniem powiewu świeżości, a oddaniem ducha klasycznej trylogii przy jednoczesnej próbie uszanowania stworzonego przez innych wszechświata. Odchodzimy od epiki, bo ta wymaga albo dużej znajomości wszechświata, albo dobrego pomysłu i siły przebicia. To moim zdaniem przemawia za komiksem. Więc idziemy w kierunku przygodówki z kobietą w roli głównej. Mieliśmy już Kerrę Holt, która była rycerzem Jedi, teraz kolej na przemytniczkę, która faktycznie mogłaby być potomkinią Hana Solo. Wg twórców nią jest, ale to chyba znów zaczyna się robić problem ograniczenia wszechświata, bo z jednej strony odchodzi, a z drugiej strony jednak nie. Właściwie nic nie stało na przeszkodzie, by była kimś innym, nie Anią Solo, a Anią jakąś tam. Oczywiście pomijając marketing, bo tak łatwiej sprzedaje się komiks. Pierwszy akt właściwie wykorzystuje tę linię krwi bardzo słabo i tylko w jednym miejscu, gdy wiemy, że w pewien sposób antagonistką stanie się Imperatorowa, również potomkini Solo. W innych miejscach potrzeby uczynienia jej prawnuczką lub coś koło tego Hana niestety nie widać. Widać za to jak delikatnie ukazany jest wszechświat po zmaganiach Cade’a z Kraytem, jak powstają nowe układy. Niestety jest to tło komiksu, więc niewiele z tego wynika. Może z czasem. Raczej twórcy zostawiają sobie furtki, które mogą eksplorować w kolejnych tomach. To niestety chyba jest największy problem fabularny tego komiksu. Dużo czasu zajmuje przedstawienie drużyny, głównych postaci, spiknięcie ich ze sobą, pokazanie kim są, za mało miejsca jednak zajmuje właściwa akcja serii. Dostajemy przygodówkę, którą można kontynuować lub nie, w której równie dobrze mogłoby być mniej bohaterów. Nic nie zapowiada wielkich wydarzeń, a i przeciwnicy nie są jacyś wybitni. Ot mają inną perspektywę, ale na mocny konflikt się nie zapowiada. W sumie wychodzi taki komiks do przeczytania bez zobowiązań. Trochę żartów, trochę Star Wars i trochę nudy. Ot przeciętniak. Twórcy mieli dobry pomysł na to, jakich składników potrzebują w komiksie, ale w moim odczuciu niekoniecznie udało im się dobrać odpowiednie proporcje.

Niestety jak dla mnie wszystko psuje fatalna kreska Gabriela Hardmana. Toporna, mocno zarysowana, a przy tym doborze barw i ich nasycenia mnie to odpycha. Dla mnie komiks ma bardzo niewiele do zaoferowania wizualnie, wręcz odpycha i męczy. Oczywiście o tym, czy się lubi daną formę warto zdecydować samemu, ale ja chyba wolę gdy jest to bardziej urealnione, albo odrealnione, gdy w realizm zastępuje stylistyka. Tu chyba chciano pokazać brudny wszechświat, ale ja tego tak nie odebrałem. A jeszcze dziwne miejscami ubarwienie kosmosu tak trochę zbija mnie z tropu. Dla mnie warstwa wizualna w tym przypadku ciągnie komiks na dno.

Do komiksu sięgnąłem z pewną ciekawością. Dostałem przeciętniaka fabularnego. Zdaję sobie sprawę, że ciężko jest zrobić dobry początek serii, jak słabo się zna uniwersum, a autorzy naprawdę się przyłożyli do tego, by błędów nie popełnić. Dla mnie jednak ta historia nie wymaga już kontynuacji, a kreska wystarczająco mnie odpycha, by nie bawić się w to dalej. Jeszcze niedawno istotny byłby też wszechświat, ale teraz ten będzie kreowany w filmach, więc dobrze, że ten komiks można odebrać jako zamkniętą historię. I tak właśnie go odbieram. Zamkniętą, do której nie mam potrzeby wracać.

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 5/10
Rysunki: 2/10
Klimat: 7/10
Rozmowy: 6/10
Opis Świata SW: 5/10


Temat na forum
Okładka wydania zbiorczego:

Alternatywne okładki:

Pełne okładki:




Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 6,14
Liczba: 7

Użytkownik Ocena Data
Shedao Shai 9 2016-05-20 17:28:40
San Holo 7 2017-07-08 10:40:15
Ludwik 7 2017-04-28 13:35:18
FEL-1996 7 2014-07-12 22:55:26
Nestor 6 2014-07-22 13:21:39
Lord Sidious 5 2014-07-12 22:12:58
Ubi Dub Skubi Dub Kenubi 2 2016-04-03 18:35:21

Tagi: Corinna Bechko (2) Dark Horse Comics (594) Dave Wilkins (5) Dziedzictwo (Legacy) (35) Gabriel Hardman (2) Rachelle Rosenberg (2)

Komentarze (2)

Osobiście bardzo lubię serię Legacy, toteż z racji, że przeżywam renesans fanostwa EU - postanowiłem wreszcie zapoznać się z tą serią, zwłaszcza, że Shed bardzo zachwalał.

I szczerze: nie jest to to, czego się spodziewałem, ale w sumie może to i dobrze. Ot, przyjemny komiks osadzony po rozpadzie One Sith. Fajnie się to czytało, bo główna protagonistka nie walczy o wolność Galaktyki, tylko znajduje się przypadkiem w skomplikowanej sytuacji pomiędzy przerastającymi ją stronami (chociaż: czy tak się nie zaczynało Legacy i przygoda Cade Skywalkera?:P). Sama intryga prosta i raczej typowa dla komiksu Star Wars. Ale czytało się fajnie.

Jeżeli chodzi o postaci, to chyba te pięć numerów to było za mało żeby je dobrze poznać. Ania Solo: w sumie nic nie wiadomo o niej, poza potwierdzeniem, że faktycznie jest potomkiem Hana. Jej postawa (odrzucenie dziedzictwa i praca na złomowisku) troszkę mi zalatują Cadem, ale zobaczymy jak to się dalej potoczy. Szczerze to myślałem, że będzie Jedi, ale na razie chyba nic na to nie wskazuje. Kalamarianin taki przeciętny, nic go nie wyróżnia. Za to moją ulubioną postacią stał się AG-37 - droid w tym płaszczu to jest dla mnie najlepszy aspekt tej serii. :D Imperialni Rycerze - fajni, ale tak naprawdę jeszcze za mało czasu im poświęcono. Ot, typowi. Darth Wredd też na razie się niczym specjalnym nie wyróżnił - typowy zły w SW. Ale nie jest źle. Cieszą za to powroty postaci znanych z poprzedniego Legacy, czyli np. triumwirat (Stazi, księżniczka, K`Kruhk) - chociaż chciałoby się, żeby odgrywali jakąś większą rolę.

Seria w sumie spełniła swoją rolę, czyli przedstawiła nam bohaterów. Na pewno przeczytam sobie pozostałe kilkanaście zeszytów, bo jestem ciekaw w jakim kierunku to pójdzie. Na razie jestem dobrej myśli. Podoba mi się jak Galaktyka wygląda po upadku One Sith - nie jest to wszystko idealne, Sithowie dalej gdzieś tam są i stanowią zagrożenie. Mam nadzieje, że twórcom udało się wykorzystać drzemiący w tym potencjał.

Jeżeli chodzi o rysunki: wolę Duurseme. Tutaj niby są ładne momentami te rysunki, ale czasem trzeba się dobrze napatrzeć, żeby ogarnąć co widzimy.

7/10

Co do rysunków to rzeczywiście kwestia gustu - dla mnie ta seria małe dzieło sztuki, dzikie, szarpane i lekko niedbałe szkice, ciemne barwy - pod tym względem seria ta mocno zapadła mi w pamięć.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.