Komiksy

Lando (2015)



Tytuł oryginału: Lando (2015) #1-5
Scenariusz: Charles Soule
Rysunki: Alex Maleev
Okładki: Alex Maleev
Wydanie oryginalne: Marvel Comics 2015

Tytuł polski: Lando
Tłumaczenie: Zbyszek Grzędowicz, Jacek Drewnowski
Wydanie polskie: Egmont 2016


Recenzja smajlusha

Odzyskując w 2015 roku licencję na wydawanie komiksów ze Star Wars, wydawnictwo Marvel zapowiedziało pełną ofensywę na tym polu. Obiecano mnóstwo nowych serii tworzonych przez czołówkę pisarzy i artystów z wydawnictwa, które prezentować miały dobrze znanych nam bohaterów w nowych realiach. Zapowiedziana wkrótce potem seria „Lando” pióra Charlesa Soule (She-Hulk, Death of Wolverine), zilustrowana przez Alexa Maleeva (Daredevil, Moon Knight), brzmiała jak idealne spełnienie tej definicji. Jak komiks ten wypada w praktyce? Przekonajmy się.

„Lando” osadzony jest jeszcze przed akcją „Imperium Kontratakuje”. Oznacza to, że zastajemy najbardziej niestrudzonego przedsiębiorcę w Galaktyce w momencie, gdy jego główna motywacja to pieniądze, główny biznes to przemyt, zaś główny towar to śnieżnobiały uśmiech i nienaganne maniery. Akcja „Lando” zaczyna się dość sztampowo – po uszy w długach. Carlissian zgadza się na dokonanie kradzieży, w której potencjalny zarobek przewyższa jedynie ryzyko wpadki.

Choć punkt wyjścia historii nie jest sam w sobie zbyt oryginalny, Soule dobrze wie, jak w szybki sposób wrzucić bohaterów w znacznie większe kłopoty i zaciekawić czytelnika. Trzeba przyznać, że zamysł fabularny komiksu i wprowadzone w nim postacie są bardzo ciekawe. Mamy tu małomówne, acz zabójcze klony o aparycji pantery, emerytowanego archeologa specjalizującego się w artefaktach Jedi czy też znanego z filmów Lobota – lecz tym razem znacznie bardziej rozmownego. Również główny bohater jest dobrze napisany – sam czytałem jego kwestie głosem Billy’ego Dee Williamsa. Można by się zastanowić – czy 5 zeszytów to nie za mało, żeby to wszystko należycie opisać? I tak niestety się dzieje. Soule szybko wprowadza do gry zbyt dużo pionków jak na tak krótką rozgrywkę. Przez to wiele wątków, które mogłyby – i powinny – być bardziej rozwinięte, są tu tylko napomknięte. Sprawia to, że historia pozostawia niedosyt, a w niektórych miejscach zieją dziury fabularne wielkości szybu wentylacyjnego Gwiazdy Śmierci. Również jej zakończenie – choć stara się być inteligentne i głębokie, wydaje się zupełnie nie wypływać ze wcześniejszych wydarzeń i być doklejone niejako na siłę.

Nie sprawia to, że ten komiks czyta się źle – alternatywą mogłyby być cztery zeszyty ekspozycji i jeden finałowy, w którym spanikowany scenarzysta na szybko ucina wszystkie wątki. Byłoby to znacznie gorsze rozwiązanie i dobrze, że Soule nie poszedł tą drogą, wybierając znacznie lepsze proporcje między rozwojem uniwersum a pchaniem fabuły do przodu. Niestety, jak na opowieść, której akcja większość czasu polega na przemytnikach i łowcach próbujących się nawzajem pozabijać, akcja w moim odczuciu jest niesamowicie statyczna. Bohaterów chciałoby się zobaczyć w biegu, w akcji – tymczasem zbyt często po prostu stoją i rozmawiają. Sprawia to, że rzadko kiedy poczujemy przez dłuższy czas atmosferę napięcia i niebezpieczeństwa.

Na szczęście kreska w „Lando” wypadła lepiej od scenariusza. Choć Alex Maleev jako artysta nie jest już w swej szczytowej formie, to wizualnie wciąż ma dużo do zaoferowania. Wraz z kolorystą Paulem Montsem prezentują bardzo ciekawy obraz Odległej Galaktyki. Choć nie da się zaprzeczyć, że kosmos w jego wykonaniu wygląda prześlicznie, to Maleev najlepiej czuje się rysując mroczne, nieprzystępne zaułki, gdzie czają się przestępcy, a także postaci i ich wyrazy twarzy. Ten obszar umiejętności sprawił, że do narysowania historii w klimatach „Lando” był on świetnym wyborem. Dane nam będzie ujrzeć zarówno postaci z filmów, które w większości przypadków faktycznie przypominają wyglądem postaci z filmów, a także dużo nowych, niewidzianych wcześniej w Star Wars projektów – jak wspomniane już „pantery”. Warto wspomnieć też o scenach akcji. Choć kreska Maleeva jest fotorealistyczna i nie uświadczymy tu mieczy świetlnych zataczających ślad na pół strony czy też ciągłego wymachiwania rękami – lecz raczej „stopklatki” z poszczególnych momentów walk – Maleev na tyle umiejętnie wybiera szczegóły, które ukazuje, że nadaje to całej sekwencji płynności i dynamizmu. Jest to nieortodoksyjne, oryginalne i taki sposób rysowania nie spodoba się wszystkim. Sam jednak z utęsknieniem będę czekał na powrót pana Maleeva do Star Wars.

Pomimo tego, że wygląda świetnie, a w założeniach ma ciekawą fabułę, „Lando” nie jest komiksem wybitnym. Jego długość nie pozwala rozwinąć się należycie żadnemu z bohaterów, zaś historia zbyt często wymaga od czytelnika przyjęcia pewnych faktów „na wiarę”. Komiks nie rozwija Nowego Kanonu w jakikolwiek istotny sposób, choć mógłby – lecz po prostu nie ma na to czasu. Jest po prostu świetnie narysowaną, niezobowiązującą, nieco mroczną przemytniczą opowiastką. Miłośnikom takowych – a także Lando Carlissiana – mogę z czystym sercem polecić ten komiks.

Ocena końcowa
Scenariusz: 5.5/10
Rysunki: 8.5/10
Ogólna ocena: 6.5/10


Okładki wydań zbiorczych:




Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,14
Liczba: 14

Użytkownik Ocena Data
Darth Leonard 10 2016-05-10 10:48:37
ŚwietlnyPejczyk 10 2016-05-05 00:41:26
AndTheLight 8 2016-12-10 15:51:20
Onoma 8 2016-05-31 01:47:15
FEL-1996 7 2017-02-10 11:19:28
KananJarrus5 7 2017-02-01 16:27:09
BartekGibek 7 2017-02-01 09:04:55
Melethron 7 2016-12-03 05:11:12
San Holo 7 2016-11-30 21:17:33
Crystiano02 6 2017-01-16 22:12:02
Doris 6 2016-07-18 20:39:46
weird.vector 6 2016-06-19 21:45:43
Bao Dak-Arr 6 2016-04-30 15:39:36
Wolf Sazen 5 2016-09-02 00:16:29

Tagi: Egmont Polska (482) Lando (2015) (1) Marvel Comics (105)

Komentarze (0)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.