Komiksy

Boba Fett Nagroda za Bar-Koodę / Polowanie na Bar-Koodę

Tyt. oryginału:Boba Fett - Bounty on Bar-Kooda
Scenariusz: John Wagner
Rysunki: Cam Kennedy
Oryginalne wyd.: Dark Horse Comics
Polskie wyd. I: Egmont 1999/2000 w Gwiezdne Wojny: Komiks 4,5/1999 i 1/2000
Cena wyd. I: 5,90 PLN x 3 (cały Gwiezdne Wojny: Komiks 4,5/1999 i 1/2000)
Tłumaczył wyd I: Maciej Drewnowski
Polskie wyd. II: Amber 2004
Cena wyd. II: 16,90
Tłumaczył wyd II: Andrzej Syrzycki
Stron: 48



Wydanie I Egmontu pod tytułem "Nagroda za Bar-Koodę"




Druga na naszych łamach opowieść o najsłynniejszym łowcy nagród rozgrywa się 10 lat po wydarzeniach pokazanych w filmie „Gwiezdne wojny: Nowa nadzieja”. Boba Fett dostaje tym razem zlecenie od Gorgi Hutta. Ma schwytać okrutnego pirata Bar-Koodę.


Recenzja JORUUSA

Niewątpliwie jeden z najlepszych komiksów wydanych w Polsce. Fabuła jest prosta, nie skomplikowana a jednocześnie doskonale odzwierciedla klimat jaki reprezentuje z sobą Boba Fetta., czyli: pomysłowość, szybkie działanie, zasady, humor. Akcja rozgrywa się w tym samym czasie co ‘Dark Empire/Mroczne Imperium”(10 lat po BY), Boba Fett przyjmuje zlecenie od zakochanego Hutta Gorgi który chce się przypodobać wybrance a zarazem jej ojcu łapiąc pirata Bar-Koodę. Aby wykonać zadanie Boba musi najpierw złapać Magwita - magika który zna osobiście Bar-Koodę...

Rysunkami zajął się Cam Kennedy („Dark Empire/Mroczne Imperium” i „Dark Empire II/Mroczne ImperiumII”) więc są one kapitalne, pomysł utrzymania ich w gamie odcieni dwóch, trzech kolorów sprawia ze doskonale pasują one do Boba Fetta, a sam komiks jest nie powtarzanie mroczny(z tym że ta technika nie każdemu może się podobać)

Polskie wydanie i tłumaczenie ma właściwie jedna wadę, ze komiks został rozbity na 3 części, poza tym jest bez zastrzeżeń: papier jest kredowy, kolory żywe, tłumaczenie bardzo dobre. Niestety dwie kolejne pozycje: “Boba Fett - When the Fat Lady Swings” i “Boba Fett - Murder Most Foul” nie zostały już wydane, wielka szkoda.

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 9/10
Klimat: 9/10
Rozmowy: 7/10
Opis świata SW: 7/10
Opis Walk: 10/10 (brak)
Rysunki: 10/10
Kolory: 8/10
Papier: 8/10


Wydanie II Amberu pt. "Polowanie na Bar-Koodę"

Na wszystkich krańcach Odległych Rbuierzy gdziekowiek spotykają się zbiedzy czy spiskują wynajęci spod prawa, jedno imie jest zawsze wypowiadane z trwogą...
Jedni mówią, że to wojownik mandaloriański, inni , że łowca nagród, który przywdział mandaloriańską zbroję, bo posiada ona niezrównaną moc zabijania. Nie sposób dojść prawdy. Nikt nie widział twarzy skrytej za hełmem. Tylko przenikliwe bezlistosne oczy. Nie przeżył żaden naoczny świadek, który mógłby opowiedzieć historię Boby Fetta.


Recenzja Lorda Sidiousa


Nieczęsto się zdarza, by jeden komiks czy książka SW, doczekała się dwóch wydań i to w zupełnie różnych tłumaczeniach. Tak jest w przypadku „Nagrody za Bar-Koodę” (wersja Egmontu) i „Polowania na Bar-Koodę” (wersja Amberu).

Tu właśnie zaistniała taka sytuacja. I jest to trochę dziwne, bo sprawia wrażenie, że miejscami jest tłumaczone na siłę, po to by brzmiało inaczej, by nikt nie mógł zarzucić plagiatu. Syrzycki prezentuje sobą język o wiele bardziej wykwintny, bardziej wyszukany, bardziej ambiwalentny, z jednej strony zrozumiały, z drugiej miejscami sprawiający wrażenie udziwnionego. Ale przy tym tłumacz nie zapomina co tłumaczy. O wiele bardziej umiejętnie dobiera slangowe i potoczne powiedzenia. Choćby „Wycisnąć kogoś jak cytrynę” u Drewnowskiego jest zastąpione „Puścić kogoś z torbami” u Syrzyckiego. W sumie różnica mała, to drugie wręcz jest bardziej potoczne, ale z drugiej strony, nigdzie nie ma mowy o cytrynie, która niekoniecznie musi być znana w świecie „Gwiezdnych Wojen”. Tu przypomnę kwestię Luke’a z nowelizacji Nowej Nadziei:
Ben Kenobi: „No, ale nawet kaczkę trzeba nauczyć pływać.”
Luke: „Co to jest kaczka?”
Ben: „Mniejsza z tym.”
To jest świat Gwiezdnej Sagi, odległa galaktyka, niektóre powiedzenia, choć zrozumiałe, psują obraz. Tak właśnie było w przypadku polskiego tłumaczenia Egmontu, ale powiedzmy sobie szczerze, to są małe fragmenty, których można nawet nie zauważyć.

Co ciekawe albumowe wydanie Amberu specjalnie lepszej jakości nie jest. Koloryt niestety został ten sam, nie pomógł papier (który w Egmoncie i tak był dobry).

Słabym ogniwem, moim zdaniem pozostaje jednak sam komiks. Już nie wspomnę o tym, że komuś się zapomniało, iż Huttowie są hermafrodytami, więc pod znakiem zapytania można postawić sens istnienia całej historii. Problemem są jeszcze rysunki. Cam Kennedy świetnie obrazuje postaci, które widział i potrafi skojarzyć. Nie mam żadnych obiekcji wobec Huttów czy Boby Fetta (tak jak i głównych postaci w Dark Empire). O tyle zabijają mnie całkowicie nowe postaci, z magikiem na czele, które na pierwszy rzut oka bardziej kojarzą się z „Alicją w Krainie czarów”. Kolory od razu przywołują na myśl Dark Empire. Niestety dziś te kolory raczej stawiają komiks na półce z niszowymi i wątpliwe jest by ktokolwiek poza fanami po niego sięgnął, a jeszcze bardziej, by dzięki temu rozpoczął swą przygodę z SW.

Szczerze nie rozumiem, czemu Amber mając tak olbrzymie pole do popisu w komiksach, akurat wybrał ten. Co gorsza, jeśli na jego zasadzie będzie określał zainteresowanie komiksem SW w Polsce, to wszyscy możemy na tym się przejechać. Miejmy nadzieję, że niebawem pojawią się kolejne tomy Boby Fetta i tam zniknie największy minus tego tomu. To, że duża część fanów go już czytała i może nie chcieć kupić komiksu tylko po to, by sprawdzić nowe tłumaczenie.

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 4/10
Klimat: 6/10
Rozmowy: 7/10
Opis świata SW: 3/10
Rysunki: 4/10
Kolory: 2/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 6,69
Liczba: 32

Użytkownik Ocena Data
X-Yuri 10 2007-11-12 01:51:48
Pawcio 10 2004-12-14 20:17:26
Immo 10 2004-10-04 23:09:38
Strid 9 2009-11-07 23:26:10
Sith66 9 2007-02-05 13:15:21
JORUUS 9 2004-05-11 16:17:29
Shedao Shai 8 2016-06-07 14:37:47
rajmund 8 2012-01-12 15:11:15
GiP 8 2010-12-25 20:03:43
Gwiezdny Muzyk 8 2005-06-04 17:53:48
Carno 8 2004-06-01 22:37:00
Wolf Sazen 7 2017-12-03 18:39:48
Crystiano02 7 2016-02-25 06:35:05
San Holo 7 2016-02-14 21:34:53
FEL-1996 7 2014-02-20 22:00:53
Vergesso 7 2010-01-09 22:12:11
Ludwik 7 2009-07-13 23:53:59
Draygo 7 2009-01-02 14:26:32
Piett 7 2006-03-07 16:13:56
Ricky Skywalker 7 2004-10-14 21:11:14
Darth Edziaszka 6 2015-12-09 18:51:09
Onoma 6 2014-01-26 00:49:40
Karaś 6 2007-02-17 19:45:49
masterYoda 6 2006-04-18 10:39:51
Melethron 5 2016-04-05 17:59:07
Ubi Dub Skubi Dub Kenubi 4 2016-04-01 15:13:07
Starożytny Sith 4 2014-03-09 20:44:10
Nadiru Radena 4 2005-01-21 14:55:53
Lord Sidious 4 2004-10-10 14:12:46
Michalomatek 3 2015-07-08 16:26:50
Mistrz Seller 3 2009-02-18 14:35:36
Moof 3 2005-02-14 22:15:27

Tagi: Amber (199) Andrzej Syrzycki (71) Boba Fett (komiksy) (18) Cam Kennedy (7) Dark Horse Comics (594) Egmont Polska (499) John Wagner (7) Maciej Drewnowski (131)

Komentarze (20)

Po latach muszę stwierdzić, że zmieniam zdanie - nie dość, że polubiłem rysunki Cama Kennedy`ego, to jeszcze mógłbym samą historię po latach ocenić wyżej: kiedyś dałem 5/10, teraz mógłbym dać 6 lub 7/10.
Dlaczego tak wysoko? Historia jest pomysłowa, Gorga the Hutt daje pole do popisu, a i sam Bar-Kooda jest całkiem fajną postacią. Tylko magik Magwit jak był dziwny, tak pozostał dziwny :P

Przeczytałem "Polowanie na Bar-Koodę". Komiks jest nawet OK (w 2 momentach nawet śmieszny), ale wydaje mi się, że jest trochę nijako: jakby autor chciał napisać historyjkę i nawet mu się udało, ale stwierdził, że komiks jest za krótki i go "wypchał". 4/10

Dziwny komiks. Boba Fett wymiata jak zawsze, ale poza nim jakoś tak nijako, no a o płciach Huttów już wszyscy wspomnieli. Za to zwolennikiem rysunków Kennedy`ego zawsze byłem i tutaj również świetnie się sprawdzają. Ogólnie mogło być lepiej.

Historia jest...dość przewidywalna i pospolita. Ot, Boba Fett poluje na pirata zwanego Bar-Kooda i do pomocy "nakłonił" sztukmistrza zwanego Wim Magwit.
Dość nieciekawa całość, do tego rysunki, które z jednej strony przypominają "Dark Empire", a z drugiej strony, są w dużej części brzydkie(jak w w/w DE). 5/10

Plusy
-Boba Fett
-Huttowie nie są obojniakami

Minusy
-kiepskie rysunki
-Fabuła
-magik
-Boba Fett bezinteresownie ratujący życie

Ocena 3/10

rysunki nie przypadły mi do gustu , fabuła fjna, pokazuje bobe fetta jako potege, kolory niezbyt, a magwit nieze star wars. pprzynajmniej w wydaniou amberu :-) 6/10

Rysunki są cieńkie ale fabuła ... :D przyjemnie się czyta :P
8/10

Rysunki mnie nie przypadły do gustu. Taka kolorystyka mnie aż razi w oczy. Fabuła jest niezła, tylko rzeczywiście, ten Magwit tak, jakby z innej bajki. Mam tylko wersje Amberu i tłumaczenie ma parę błędów. Zgłupiałem, gdy zobaczyłem tekst Bar-Koody: "Jeśli sądzisz, że opuścisz Gwiazdę Śmierci(...)". Jaką Gwiazdę Śmierci?! Przecież jego statek to "Krwawa Gwiazda"! Gwiazda Śmierci to troszkę co innego...

No więc ocena: 6/10

Ponieważ nabluzgałem na "Dark Empire" to powinienem na ten komiks także nabluzgać,TYMCZASEM NIE.
Oczywiście rysunki i kolory dalej są kiepskie ale i tak lepiej niż w "DE".I pasują lepiej do dynamicznej fabuły z Fettem w roli głównej.
Głównie za fabułę 7/10.

Cam Keenedy jest mistrzem, mam oba wydania i nie rzałuję.
Komiks jest świetny.
Boba Fett RZĄDZI!!!

Nie kupiłem wersji Amberu, bo miałem całośc z wcześniejszego czasopisma Gwiezdne Wojny. Jest to naprawdę pożądna dawka "świata" SW. Jedno z wielu zleceń pana Fetta fajnie przedstawione. Tylko rzeczywiście trochę tak głupio z tymi płciami Huttów, ale... Nie można mieć wszystkiego;) 8/10

Komiks fajny chociarz na tym zdjęciu pisze w ziemskim języku Magwit, a na tej reklamie przy cyrku to samo. Tylko w ANH są
nasze litery.

Komiks kupiłem, przyznam szczerze, z dość dużymi oczekiwaniami. Tu muszę powiedzieć od razu - nie miałem okazji widzieć poprzedniego, egmontowskiego wydania. Dlatego był to dla mnie komiks w stu procentach nowy...
Co mnie o tego komiksu ciągnęło? Na pewno sam Boba Fett, największy z najodważniejszych ;) Poza tym Cam Kennedy i zapewnienia, że akcja komiksu ma powiązania z Dark Empire. Tychże się akurat nie doszukałem, nie licząc kreski Kennedy'ego i obecności Boby i Huttów. Same rysunki... cóż... rzeczywiście znajome, rzeczywiście przyjemne dla oka, ale z drugiej strony nieco zbyt rozjaśnione, jak już LS gdzieś napisał. Inna sprawa, tu też powtórzę za LSem - sam Magwit i jego rodzinka są tacy jak z jakiejś bajki dla dzieci - no i list gończy jest napisany w "naszym" piśmie (powinno się zrobić SE :D) a nie w Aurabesh... za to króliczek był zajebisty :D
Fabuła - niestety - dosyć płytka... może druga i trzecia część podniosą poziom, ale na razie... jestem ciutkę rozczarowany. Może nie był to komiks najgorszy, ale jednak liczyłem na coś więcej... :(

Słyszałem wiele złego o komiksie, mimo to i tak kupię.

Jako fan...eee....polecznik ;P Boby Fetta polecam niniejszą pozycję...chociaż zakończenie może wydać się niektórym z leksza...niestrawne :P

Wszystko pieknie...tylko jak zawsze pokazana niespojnosc w EU-tam Hutt podrywa inna Huttke a oni ponoc sa hermafrodytami..ale ogolnie 8.

Klasyk! Pozycja obowiązkowa dla wielbicieli komiksu SW i Fetta!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.