Książki

Star Wars: Koniec i początek

Autor: Chuck Wendig
Oryginalny tytuł: Star Wars: Aftermath
Wydanie PL: Uroboros, listopad 2015
Wydanie USA: Del Rey, wrzesień 2015
Przekład: Małgorzata Fabianowska
Ilustracja na okładce: Scott Biel
Stron: 448
Cena: 34,99 zł



Dawno temu, w odległej galaktyce...

Druga Gwiazda Śmierci została zniszczona, a Imperator i Darth Vader nie żyją - to niszczące ciosy dla Imperium i wielkie zwycięstwo Sojuszu Rebeliantów. Ale walka o wolność jest daleka od zakończenia.


Podczas gdy Imperium chwieje się u posad po przegranej Bitwie o Endor, Sojusz Rebeliantów - teraz już raczkująca Nowa Republika – wykorzystuje zdobytą przewagę aby polować na rozproszone siły wroga nie nie dając im szansy na przegrupowanie, ani odwet. Tymczasem nad odległą planetą Akiva rozwija się złowieszczy pokaz sił. Podczas samotnego rekonesansu, Wedge Antilles obserwuje zbierające się jak drapieżne ptaki nad ofiarą Niszczyciele Gwiezdne. Jednak zanim udaje mu się złożyć raport przywódcom Nowej Republiki, zostaje schwytany.

W międzyczasie, na powierzchni planety, była Rebeliantka Norra Wexley wraca na swój rodzinny świat - znużona wojną, gotowa pojednać się ze swoim synem i spragniona nowego życia w odległym zakątku galaktyki. Jednak kiedy Norra przechwytuje sygnał Wedge'a Antillesa zawierający pilne wołanie o pomoc, zdaje sobie sprawę, że jej dni jako bojowniczki o wolność jeszcze się nie skończyły. Niestety nie zdaje sobie sprawy jak blisko znajduje się wróg - ani jak krytyczna i niebezpieczna będzie jej misja.

Zdeterminowani aby podtrzymać potęgę Imperium, pozostający przy życiu członkowie jego elit kierują się na Akivę aby wziąć udział w nadzwyczajnym szczycie mającym na celu konsolidację ich sił i kontratak. Nie wiedzą jednak nic o Norrze i jej nowych sojusznikach - technicznie uzdolnionym synu, zabrackim łowcy głów i zdeprawowanym imperialnym dezerterze - którzy są gotowi zrobić wszystko, aby raz na zawszę zakończyć opresyjne rządy Imperium.



Recenzja Freedona

"Star Wars: Koniec i początek" to debiut książkowy Chucka Wendiga we wszechświecie Gwiezdnych Wojen i pierwsza część trylogii opisującej wydarzenia w galaktyce pomiędzy akcją "Powrotu Jedi" i "Przebudzenia Mocy". Jest to jednocześnie pierwsza powieść tak zwanego nowego kanonu, której fabuła niejako podmienia historię uniwersum tworzoną przez książki wydawane do maja 2014 roku. Między innymi właśnie dlatego oczekiwania wobec niej musiały być nieco wyższe, niż oczekiwania wobec innych nowych pozycji. Pierwsze co rzuciło się w oczy jeszcze przed jej oficjalną premierą, to agresywny marketing samego autora, opisującego powieść jako pierwszą gwiezdnowojenną książkę z bohaterami ze środowisk homoseksualnych. Wywołało to sporo dyskusji na różnorakich forach internetowych - zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Jak to jednak wygląda naprawdę?

Akcja rozpoczyna się niedługo po zniszczeniu drugiej Gwiazdy Śmierci. Darth Vader i Imperator nie żyją, Imperium Galaktyczne chyli się ku upadkowi, a na jego zgliszach w systemie Hosnian powstaje Nowa Republika. Jednak nie wszyscy imperialni dowódcy pogodzili się z porażką - admirał Rae Sloane zwołuje tajne spotkanie pozostałych przywódców Imperium na odległej planecie Akiva. Zupełnie przypadkiem odkrywa to Wedge Antilles, lecz zostaje pojmany zanim udaje mu się wysłać wiadomość Nowej Republice. Na jego ratunek rusza Norra Wexley, była rebeliantka, która przybyła na Akivę po swojego porzuconego przed laty syna, Temmina. Do ich drużyny wkrótce dołączają łowczyni nagród Jas Emari, oraz uzależniony od alkoholu były imperialny agent Sinjir Rath Velus - wszyscy mają jeden cel: ostatecznie uwolnić się od Imperium.

Muszę przyznać, iż od samego początku miałem raczej negatywne nastawienie do tej książki. Po pierwsze ze względu na reset starego kanonu, a po drugie właśnie z uwagi na wyżej wspomniany agresywny marketing, który podkreślał wątki LGBT bardziej, niż rzeczywistą wartość fabuły dla uniwersum Gwiezdnych Wojen. Po wielu przegranych podejściach do wersji oryginalnej w końcu zmusiłem się do sięgnięcia po polską edycję. Było trochę lepiej, chociaż wiadomo iż nawet tłumaczenie nie uratuje słabej książki i niezbyt ciekawych bohaterów, dlatego utknąłem w połowie i przez dwa miesiące nie mogłem się zmusić do dalszego czytania. Dopiero premiera kinowa "Przebudzenia Mocy" zachęciła mnie do kolejnego sięgnięcia po powieść Wendiga w celu znalezienia nawiązań do filmu.

Co tu dużo mówić, nadal jest źle - książka jest bardzo chaotyczna i pisana nieprzystępnym językiem. Dominują krótkie zdania pojedyńcze, przez co fabułę powieści trudno odbierać w sposób płynny, a bardziej wygląda ona jak dukane opowiadanie z elementarza dla podstawówki. Duża ilość literówek i ciągłe błędy w imionach postaci sprawiają, że czasem dwa razy trzeba się upewniać o kogo właściwie chodzi. Interludia przemieszane z głównym wątkiem wprowadzają bardzo dużo nowych, rzadko ciekawych postaci, które pojawiają się tylko raz, a ich historia nie jest już w książce więcej poruszana, co tylko pogłębia wrażenie braku porządku. Być może niektóre z tych postaci wrócą w kolejnych dwóch tomach trylogii, jednak wtedy żeby to potwierdzić, trzeba będzie wertować tom pierwszy od początku do końca, aby przypomnieć sobie co, gdzie, jak i właściwie dlaczego. Ciężko zapamietać bohatera pojawiającego się tylko na dwóch stronach, a który później ginie bez wieści. Dwa prawdziwie interesujące interludia dotyczyły zbroi Boby Fetta oraz miecza świetlnego Dartha Vadera, o Hanie Solo wspomnę jeszcze w dalszej części recenzji, a wstawka na planecie Jakku wnosi w kontekście filmu niewiele. Tak agresywnie reklamowane przez autora wątki homoseksualne są wspomniane w powieści tylko w trzech zdaniach i nie mają dużego znaczenia dla przebiegu całej akcji, w związku z tym do książki mogą sięgnąć również ludzie o negatywnym podejściu do odmiennych orientacji. O ile oczywiście uda się im doczytać to dzieło do końca, co wcale nie jest przesądzone.

Główni bohaterowie w żadnym razie nie są postaciami intrygującymi, trudno się z nimi identyfikować, a jeszcze trudniej polubić. Schematy są powielane do bólu, a absurd goni absurd. Norra Wexley wraca na planetę Akiva po swojego syna, którego porzuciła dla Sojuszu Rebeliantów wiele lat temu i jest wielce zasmucona, że ten nie chce z nią rozmawiać. Jednak kiedy dowiaduje się, iż na planecie uwięziony jest Wedge Antilles pierwsze co robi, to porzuca pomysły na rodzinne pojednanie i planuje jak uwolnić bohatera Rebelii. Ten wątek zniesmaczył mnie najbardziej, gdyż z okładki dowiedziałem się, iż autor też ma dzieci. Trochę mi ich szkoda. Jedyną ciekawostką wyciągniętą z tego wątku był dla mnie fakt, iż owy syn - Temmin Wexley, to w rzeczywistości "Snap" Wexley z "Przebudzenia Mocy" (grany przez Grega Grunberga). Po wielu perypetiach i częściowym pojednaniu rodziny, dołączają do nich łowczyni nagród i były agent imperialny. Oczywiście wszyscy spotkali się wcześniej na Endorze, bo właściwie dlaczego nie? Wszystkie drogi prowadzą na Endor, niezależnie od tego, jak naciągane by to nie było. Problem leży w tym, iż wszystkie te postaci są tak niebywale płasko napisane, że w celu przypomnienia sobie ich imion musiałem po raz kolejny zajrzeć do książki, a ich rozterki wewnętrzne przyprawiały mnie o mdłości. Krótki przykład: jedna z głównych postaci obserwuje parę Bithów i zastanawia się, dlaczego ludzie nie mogą być tak pokojowi, jak ten gatunek. Po czym na widok myśliwca TIE, para Bithów wyciąga karabiny i zaczyna wściekle go ostrzeliwać, wykrzykując obelgi. Autor podczas pisania tej sceny chyba nie wziął leków psychotropowych.

Jeśli chodzi o stronę imperialną to sytuacja wygląda trochę lepiej, ale to wciąż pukanie w poziom dna od spodu. Udało mi się zapamiętać jedynie Rae Sloane i to głównie dlatego, że wcześniej pojawiła się w "A New Dawn" Johna Jacksona Millera. Reszta dowódców i moffów biorących udział w spotkaniu na Akivie to zwykłe zapchajdziury dla fabuły, bez polotu i finezji charakterystycznych chociażby dla Tarkina. Dopiero epilog przedstawia nam intrygującą postać imperialnego admirała, którego personaliów jednak nie poznajemy. W książce pojawiają się też postaci z klasycznej trylogii - Wedge Antilles i admirał Ackbar; ten pierwszy jest jednak cały czas uwięziony, a drugi upatruje wszędzie pułapki i w każdej scenie nakazuje ostrożność. Epicko! Swoje cztery strony ma również Han Solo, który wraz z Chewiem rusza na oswobodzenie Kashyyyku... no i tyle ich było. Całość dopełniają fantastyczne opisy świata, tu przykład: pole asteroid, które niegdyś były kometą zmierzającą z Zewnętrznych Rubieży do Jądra Galaktyki, gdzie miała zniszczyć kilka Światów Środka, ale zawszasu została rozerwana przez kilkuset Jedi za pomocą Mocy. Piękna historia, prawda? Ciekawe czy autor wie jaka to odległość i co to właściwie jest kometa. Sądząc po głupotach jakie wypisuje, to w czasie tej lekcji pił z kolegami tanie wino w krzakach pod mostem. Opisy walk też nie grzeszą logiką. Tu chyba najlepszym przykładem będzie gangstersko-imperialna zasadzka, z której bohaterowie uchodzą w kilka osób na jednym skuterze, a łowczyni nagród z braku miejsca podpina się do nich łańcuchem i ujeżdża zwłoki szturmowca niczym deskę. Ten sposób podróżowania oczywiście może okazać się powszechnie przyjęty, ale bardziej podejrzewałbym o to drogi krajowe w Kambodży, niż odległą galaktykę. No, niech będzie!

Trzeba napisać jeszcze podsumowanie, a mi już zbiera się na wymioty widząc sam tylko tytuł "Koniec i początek". Książka nie jest najgorszą pozycją kiedykolwiek wydaną w uniwersum Star Wars, wbrew temu, co możecie myśleć po przeczytaniu tej recenzji. Było kilka gorszych, w tym np. seria "Galaxy of Fear", "Miecz ciemności", czy "Planeta zmierzchu". Chuck Wendig popełnił jednak najgorszą powieść dotychczas wydaną w ramach nowego kanonu i dzierży tu palmę pierwszeństwa wraz ze swoim dobrym kolegą, Kevinem Hearnem, który napisał równie słabą książkę "Heir to the Jedi". Stanowczo odradzam wszystkim jeszcze rozmyślającym nad jej kupnem, a z tymi, którzy już kupili, łączę się w bólu i nadziei, że uda im się doczytać do końca!

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 3/10
Klimat: 3/10
Opis świata: 2/10
Opis walk: 4/10
Rozmowy: 3/10





Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 5,75
Liczba: 104

Użytkownik Ocena Data
Krz z 10 2017-07-09 22:00:21
Jaco 303 10 2017-04-08 21:02:43
RevanSans 10 2017-01-10 09:34:26
Darth Sidius66 10 2016-09-09 21:26:45
Doris 10 2016-07-18 20:37:28
Mnich85 10 2016-07-12 13:24:46
Ursus89 10 2016-06-17 19:08:48
Power of the Light Side 10 2016-03-18 16:11:27
Jacken 10 2016-01-02 00:31:56
Rethinker 10 2015-12-08 17:23:48
JarJar_binks 9 2017-05-27 16:21:03
Xdsmieszek 8 2017-12-16 18:56:46
filip98 8 2017-11-08 23:26:18
Pikachu 8 2017-07-01 15:47:59
jakaptur 8 2017-03-07 18:45:43
AndTheLight 8 2016-12-29 19:52:11
-Piccol+ 8 2016-12-10 17:42:02
Tass Tigraan 8 2016-12-02 13:10:11
stormtrooper TD-2109 8 2016-08-17 13:19:11
Mossar 8 2016-08-10 20:45:07
Vadeer7 8 2016-05-30 16:55:09
ŚwietlnyPejczyk 8 2016-01-03 12:54:39
Xalkigo 8 2016-01-02 21:38:25
everdark 8 2015-12-30 13:40:30
Michalomatek 8 2015-12-29 17:06:52
Rudziol 8 2015-12-24 10:51:41
Nadiru Radena 8 2015-12-01 12:20:53
Karwan89 8 2015-11-30 09:39:41
vader015 8 2015-11-25 18:08:23
SADAM139 8 2015-10-25 12:30:18
CC-3636 7 2017-03-03 23:38:57
Ren Kylo 7 2016-09-25 12:13:27
settlers2 7 2016-08-10 11:09:03
Kaminoda 7 2016-07-20 22:38:40
darth szymu 7 2016-07-15 13:15:17
greatergood 7 2016-04-26 16:51:42
naTiPG 7 2016-04-24 16:57:35
chudy79 7 2016-01-04 19:59:27
Darth Ponda 7 2015-12-31 17:54:07
Kovallo 7 2015-12-29 11:23:58
Hego Damask 7 2015-12-28 13:37:25
Bao Dak-Arr 7 2015-12-28 12:46:14
JasterMonty 7 2015-12-26 08:53:41
bmw830 7 2015-12-23 19:36:46
rzepax 7 2015-12-23 17:36:30
Dawidoos 7 2015-09-27 10:36:24
chris87 7 2015-09-26 18:34:18
ThaneRobinson 6 2017-12-16 15:45:19
Strangler 6 2017-10-21 20:05:10
anonim_zks 6 2017-07-08 15:04:52
ptychu8 6 2017-01-28 18:32:22
KrzysztOFF 6 2016-10-04 02:07:37
FiZi_6613 6 2016-08-23 12:50:15
Burzol 6 2016-08-12 09:31:22
Sebal 6 2016-08-12 00:46:42
koksmiki16 6 2016-07-13 10:24:59
szymon3258 6 2016-01-03 15:28:59
Pawel12 6 2016-01-01 12:45:14
słomiany 6 2015-12-27 18:15:30
buczanova 6 2015-12-19 10:54:02
Melethron 5 2017-08-20 16:13:38
TomaszVI 5 2017-02-15 01:19:52
darth sheldon hiszpański inkwi 5 2016-11-02 18:26:17
Rayena 5 2016-09-27 10:11:52
Adxoer27 5 2016-03-25 12:07:12
mcluckiewicz 5 2016-02-10 15:55:37
weird.vector 5 2016-01-15 22:42:13
Erni 5 2016-01-04 13:42:36
brat Fett 5 2015-12-21 16:54:45
sarin83 5 2015-12-14 22:54:40
Oyabun 5 2015-11-22 22:01:39
Hawek 4 2017-04-07 07:52:58
Gianie 4 2016-12-28 20:45:51
Layla Bey 4 2016-09-27 10:20:32
Darth Leonard 4 2016-04-22 11:04:22
Skoczny 4 2016-04-02 01:53:57
Rudziutka84 4 2016-03-25 11:02:24
Rif_ 4 2016-03-07 11:11:26
kubalol88 4 2016-02-05 20:31:42
corristox 4 2015-12-28 21:23:42
SMiki55 3 2016-12-29 01:54:24
Bob7777 3 2016-11-22 12:26:54
Finster Vater 3 2016-06-17 17:29:18
Luna 3 2016-02-03 15:23:03
Zakrza 3 2016-01-26 23:18:05
Freed 3 2015-12-25 14:41:19
SirStaniak 3 2015-12-12 14:29:50
Szyszy 3 2015-12-07 00:38:29
Bakuś 3 2015-11-29 13:05:16
Joylinda_Hawks 3 2015-11-14 21:09:16
DarthBrzoza 2 2016-01-24 23:26:49
Darth Invidious 2 2016-01-24 16:05:56
EsperanzaDMV 2 2016-01-05 22:36:55
ShaakTi1138 2 2015-11-11 13:04:31
Arca Jeth 2 2015-09-23 11:58:28
nedz123 1 2017-03-26 18:38:10
Piett 1 2017-01-26 19:21:47
Ricky Skywalker 1 2016-04-14 16:41:09
DarthRevan210 1 2016-03-20 15:02:38
pawe17 1 2016-03-01 16:37:14
Alex Wolf 1 2016-01-25 00:21:20
Keran 1 2015-12-31 13:20:01
Sałata 1 2015-12-29 15:27:43
Shedao Shai 1 2015-12-25 22:27:04

Tagi: Chuck Wendig (5) Del Rey (210) GW Foksal (Uroboros, W.A.B.) (19) Małgorzata Fabianowska (1) Trylogia Końca i początku (Aftermath) (3) W oczekiwaniu na Star Wars: Przebudzenie Mocy (Journey to Star Wars: The Force Awakens) (16)

Komentarze (32)

Nailepsza jaką czytaľem. Gorąco polecam.

Moją ocenę tego utworu przedstawiam w filmie początek spoilera https://www.youtube.com/watch?v=IMmd4XR2C3w koniec spoilera Zapraszam do oglądania!

Zastanawia mnie od dłuższego czasu jak to się dzieje, że amatorzy na Archive of Our Own potrafią napisać lepszego fanficka z wątkiem LGBT, niż to co zaserwował nam autor tegoż dzieła. Ciotki pewnej postaci były wystarczające moim zdaniem. Były chyba nawet jedynym ciekawym homoseksualnym wątkiem w całej książce. Homoseksualizm postaci w dobrej powieści powinien być przedstawiony jako coś niezwykłego. W momencie gdy co druga postać mówi że jest homo, czar niezwykłości pryska. Homoseksualizm przez natłok postaci o tej orientacji traci swój symboliczny charakter. Gdy wprowadza się do powieści wątek społeczności LGBT odgrywa on na ogół ważną rolę w rozwoju bohatera. Np. dostrzega on różnorodność otaczającego go świata. Nie ma sensu mówić o cudzej orientacji gdy ta nie wnosi do fabuły praktycznie niczego.
Książka w całości przypominała chaotyczny fanfick gimnazjalnej pisarki, która tak naprawdę nie bardzo wiedziała co chce napisać. Pełno zapychaczy i zastojów fabularnych. Nudny styl autora też w czytaniu nie pomagał. Po przeskoczeniu kilku stron, a czasem i całego rozdziału, nie miałam większych problemów ze zrozumieniem fabuły. Wielki plus za niektóre wątki i niedopowiedzenia.

Podchodziłem do tej ksiazki z małymi oczekiwaniami i pozytywnie sie zaakoczylem. Daleko jej do ideału ale pomysł na postacie, historię był calkiem niezly. Nawet styl, na ktory tyle osob narzekalo, mi pasował. Jedyne co wybijalo mnie z rytmu to teksty w stylu "Puf, puf, puf!" bądź potworki "- Och. - Racja, och. - Och och." Kompania Zmierzch była napisana lepiej ale mnie nie wciagla. Koniec i poczatek jest napisany prosto ale historia wciagla mnie duzo bardziej. Dlatego też daje na zachete 8/10 i licze ze Life Debt bedzie chociaz tak samo dobry.

spoko książka, ale zbyt nachalne przedstawianie postaci homoseksualnychpoczątek spoilera jeden z głównych bohaterów, siostra matki głównego bohatera itd. koniec spoilera

Polskie tłumaczenie z wieloma błędami, ale i tak o wiele lepiej się czytało niż oryginał. Książka sama w sobie to niezła przygodówka i stanowi niejako podwaliny pod następną część.

Książkę czytałam długo, ale to z mojego braku czasu. Gdy już zaczęłam, czytałam po 1/5 książki na raz. Moim zdaniem historia tu opowiedziana jest ciekawa, ale mogła być dużo lepiej przedstawiona. Na początku przeszkadzało mi przeskakiwanie z wątku na wątek w jednym rozdziale, ale szybko się przyzwyczaiłam.
Związki homoseksualne. Kompletnie niepotrzebnie tu wciśnięte, a promowanie tym tej książki było żałosne. Mimo to ten homoseksualizm nie raził tak w oczy. Jak dla mnie książka jest warta polecenia, daje 7/10 i raczej z dobrym nastawieniem czekam na kolejne tomy.
P.S. Czy mógłby mi ktoś powiedzieć jak nazywał się pan Barrel? Jim czy Jom? Bo raz mialam napisane Jim Barrel, a raz Jom Barrel i w końcu nie wiem.

Historia potencjal miala, tak samo jak postacie, ale niestety dziwny styl, chaos i dziwne akcje spowodowaly, ze ksiazka to taki sredniak. Drzemiacy jednak gdzies gleboko potencjal sprawia, ze z checia doczytam trylogie do konca. Aczkolwiek pewnie bede sie meczyl.

Nie wiem jak w wydaniu krajowym, ale w oryginale jest to rownie tragiczne jak chaotyczne. Tak wiec nie ma co zwalac winy na tlumaczenie (no moze poza tytulem - "Nastepstwa" - tak trudno?). Szczesciem, moge to oddac bez problemu odzyskujac polowe pieniedzy, zawsze cos.
P.S. chwilowo bez polskich literek

Mnie bardziej od tego, co miał w głowie autor, zastanawia kto pozwolił wydać to "coś"...

Książka była taka sobie.Autor niezwykle chaotycznie pisze,jednakże po 1/4 książki można się przyzwyczaić.Najlepsze z książki były interludia.Po za nim książka jest po prostu wprost mówiąc Lipna.Czytałem ją dość długo.Daje 4/10(na zachętę) i mam nadzieje że pan Wendig poprawi się w następnych tomach trylogii,które pragnę przeczytać aby dowiedzieć się o dalszych losach aliantów, oraz dowiedzieć się kim był tajemniczy admirał z epilogu.Jeszcze z jednego powodu chce przeczytać następne książki:aby dowiedzieć się o dalszych losach pani admirał Rae Sloane,która mnie bardzo zaintrygowała.

Infantylne momentami, a z drugiej strony dziwnie brutalne. Poziom tej książki wahał mocno, ale od przeciętne do słabe. Wiele rozwiązań dot. przyszłości uniwersum SW nie przypadło mi do gustu, choć interludia same w sobie były ok.
Przypuszczam, że wiele z nich będzie jeszcze rozwijanych np. fragment o Bespin odnosił się do gry mobilnej Star Wars: Uprising.

Fabuła całkiem fajna, ale styl autora bardzo słaby, momentami wydaje się, że książkę pisał gimnazjalista. Ciekawe interludia ale za krótkie rozdziały(nie jestem fanem opisów, jednak tutaj przydałoby się ich trochę więcej), dużo skakania z wątku na wątek. Na zachętę daję 6/10, licząc, że w II tomie autor się trochę poprawi. I niech sobie da spokój z gejowskim motywami, po co to komu?

Katastrofa..coraz słabsze książki dla coraz młodszych odbiorców..2/10

Ta książka to istne poplątanie z pomieszaniem. 2/10

Szału nie ma. Na początku bardzo raził mnie dziwny styl autora, dopiero gdzieś w połowie się przyzwyczaiłem i na dobre wciągnąłem. Główne postaci średnio interesujące, poza Admirał Sloane ich wątki niezbyt angażujące. Na plus ładne rzucenie światła na polityczną sytuację bezpośrednio po Bitwie o Endor - z różnych stron konfliktu, subtelnie, bez zbędnego zagłębiania się w temat. Pokazane jest, że Nowa Republika już na początku swojego istnienia podjęła decyzje ostatecznie prowadzące do sytuacji z Przebudzenia Mocy.

Wcześniejszą ocenę (4) wystawiłem na podstawie połowy przeczytania książki, po dotarciu do końca byłem zmuszony ją jeszcze obniżyć (do 2). Dlaczego? Przede wszystkim za autora, który chyba chciał w tej książce zacząć jakąś osobistą krucjatę (już pomijam fakt, że jest totalnym dupkiem i bufonem, nieakceptującym żadnej krytyki, żyjącym w stworzonej przez siebie bańce własnej zajebistości). O co mi konkretnie chodzi? O homoseksualizm w tej książce. Nie mam nic do homoseksualistów, nie jestem homofobem, ale ten gość (nawet nie chcę zapamiętywać jego nazwiska) przesadza. Po kolei: najpierw zrozpaczona pani admirał, która cierpi po śmierci swojej żony. Później wstawka-interludium pokazujące sytuację dwóch sierot na Naboo, osieroconych przez dwóch ojców. Następnie jedna z głównych bohaterek również rozpacza po śmierci żony. Dalej mamy Norrę i jej siostrę, która mieszka z, a jakże, swoją żoną. Na koniec, jakoś w 3/4 książki, dialog między dwójką głównych bohaterów (Sinjirem i bodajże Norrą), wyglądający mniej więcej tak:
- Jesteś satysfakcjonujący.
- Jaki? Co to ma znaczyć?
- No że jak to się skończy, to możemy się zejść.
- Wybacz, ale preferuję mężczyzn.
Pomijając już nawet tragiczny styl i formę dialogów i generalnie całej książki - no bez jaj. PO CO? Naprawdę jakiś czytelnik interesuje się preferencjami seksualnymi imperialnego agenta i całej reszty? Pod koniec książki cieszyłem się, że kilkunastoletni Tammin nie okazał się dzieckiem z próbówki, wychowywanym przez dwójkę transseksualistów, a sama Norra nie była kiedyś mężczyzną, ale jeszcze wszystko przed nami w dwóch kolejnych tomach, od których będę się trzymał z daleka... Mam nadzieję, że już nigdy nie dostanie żadnej książki ze świata SW do napisania poza tą trylogią do dokończenia (której na 100% nie skompletuję, szkoda pieniędzy). Nie rozumiem jak można było temu czemuś dać 10 przez niektóre osoby. Trzymać się z daleka, zmarnowany czas, niewykorzystany potencjał. Im dalej w książkę, tym bardziej zniesmaczony byłem. Odradzam.

Książki nie czytałem, jedynie rażące oczy fragmenty, które potwierdzają wszystko, o czym pisze Freedon. Dodam tylko, że autor jest skończonym bufonem, a jego konto na Twitterze to kółeczko wzajemnej adoracji, w którym błaga przyjaciół, żeby wystawili mu dobre recenzje na Amazonie, a ci piszą, żeby się nie przejmował, bo fani to som gópie trolle i tyle, a on jest nowym wcieleniem Hemingwaya.

Książka bardzo średnia. Z Nowego Kanonu najlepiej póki co wypada "Lordowie Sithów", później "Tarkin" (mnóstwo ciekawostek z przeszłości) a ta na samym końcu.

Tak się składa że zastanawiałem się nad kupnem, bardzo dziękuję za tę recenzję, będę trzymał się z daleka od tego "dzieła".

Lewacka, naiwna, napisana beznadziejna, głupiutka książeczka.

KTO. TO. TŁUMACZYŁ ????

Bardzo ciekawa pozycja. O wiele lepsza od Tarkina. Wciągająca fabuła, całkiem udane zwroty akcji i spojrzenie na wojnę wszystkich przedstawicieli Odległej Galaktyki- od bogaczy, przez łowców nagród na sierotach(!) kończąc. Konieczne!

Hmm. Krótko i na temat. Książka bardzo nierówna jeżeli chodzi o poziom. Autor ma tendencje do przeskakiwania z wątku na wątek, z postaci na postać. Wynik tego taki, że po około 100 stronach oswoiłem się z jego stylem pisania i tak naprawdę po 100 stronach nawet nieźle się bawiłem. Chaotyzm książki, aż tak nie poraża chociaż momentami jest to naprawdę odczuwalne. Główni bohaterowie mało wyraziści jak dla mnie. Sytuacje ratują bohaterowie znani i lubiani jak chociażby admirał Ackbar czy Han Solo. Wyraźnie odczuwalne i robione na siłę wątki homoseksualne. Plusem jest to, że nie przeszkadzają w odbiorze powieści, bo nie jest to, aż tak nachalnie narzucane(Liczyłem na zawiązanie jakiejś głębszej więzi pomiędzy bohaterami, a tutaj wychodzi co wychodzi) No do książki w zasadzie nie ma się co doczepić, bo jest poprawnie napisana, a fanowi Star Wars nie przeszkodzą "przeskoki" w powieści co czasem wiąże się z utratą wątku. Wiem tylko, że przeczytam tą powieść jeszcze raz, ale już tak na spokojnie. Książkę przeczytałem za szybko, pomimo wielu wad i przyznam, że jest bardzo wciągająca. Liczyłem na coś więcej, ale po kilku negatywnych recenzjach w sieci stwierdzam, że książka daje radę. Jako fan dałbym, jej 7, ale daje 6, żeby być jak najbardziej obiektywnym.

Dostałem tą książkę pod choinkę i aż mnie zmierziło po przeczytaniu tej recenzji. Na szczęście na razie czytam "Gwiezdne Wojny. Jak podbiły wszechświat" Chrisa Taylora, ale później pewnie spróbuje do tej książki podejść.

Chaotyczna, zbyt nagromadzeni o mało wyraziści bohaterowie (zwłaszcza imperialni - ja rozumiem, że zabrakło Palpiego i Vadera, ale serio? gdzie ktoś na miarę Thrawna na litość boską...), niespełniony potencjał Wedge`a Antillesa i marnie napisana. Jedyne co nawet nieźle wyszło to interludia, co niektóre wręcz proszą się o rozwinięcie.

Czemu 10/10? Tak książka jest w wielu miejscach mocno chaotyczna, pojawiają się postacie i zaraz znikają, wiele wątków toczy się naraz i czasem gubiłem się po przeskoku z jednego do drugiego. Jednak chaotycznie bo taki jest obraz galaktyki po zniszczeniu ds. Wątek imperialny bardzo mi się podobał, szczególnie jest zakończenie będące niejakim wstępem do najwyższego początku. Bardzo podobały mi się też krótkie wstawki wyzwalania galaktyki jak ten z niewolnikami, Hanem i Lando. Liczę, że w kolejnych książkach z serii Aftermath te wątki będą rozwijane. Nawiązanie do uniwersum legend czyli Taris bardzo dobre. Żałuję że spojrzałem na tytuł 3 planowanej części tej serii bo teraz będę jej bardzo ale to bardzo wyczekiwał.

8/10
Bardzo dobrze mi się ją czytało, szybko ją wchłonąłem.
Interludia są po prostu świetne. Wskazówki co do VII bardzo ciekawe, zwłaszcza te z Tatooine i Taris.
Na minus zaliczam wątki homoseksualne, nie jestem homofobem, ale 3 wzmianki o różnych postaciach o drugiej orientacji na raptem 450 stron to jak wpychanie dziecku na siłę do ust jedzenia. Litości.

Strasznie cieżko się ją czytało.

To najgorsza książka SW jaką de tej pory czytałam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.