Książki

Gwiezdne Wojny. Jak podbiły wszechświat?

Autorzy: Chris Taylor
Oryginalny tytuł: How Star Wars Conquered the Universe
Wydanie PL: Znak 2015 (I wydanie) / 2017 (II wydanie)
Wydanie USA: Basic Books 2014 (I wydanie) / 2015 (II wydanie)
Przekład: Agnieszka Bukowczan-Rzeszut
Zdjęcia: Lucasfilm
Stron: 440 (I wydanie) / 560 (II wydanie)
Cena: 49,90 zł
ISBN: 18059502


Na czym polega fenomen "Gwiezdnych wojen"?
Jak dzieło George'a Lucasa wyrwało się z ram kina, stając się jedną z najbardziej wpływowych marek na świecie?
Dlaczego walka galaktycznego Imperium z rebeliantami niezmiennie fascynuje ludzi od niemal czterdziestu lat?
Jak "Gwiezdne wojny" przyciągnęły i zainspirowały miliony?
Czy w przyszłości nadal będą rozpalać wyobraźnię i generować krociowe zyski?

Chris Taylor szuka odpowiedzi na te pytania, snując barwną, wciągającą opowieść. Nikt nie opisał kompletnej historii fenomenu "Gwiezdnych Wojen". Aż do dziś.

Książka Taylora to Biblia dla wszystkich fanów "Gwiezdnych wojen"!

"Nie sposób wyobrazić sobie fana »Gwiezdnych wojen«, który nie pokocha tej książki..." Booklist

"Niezwykle zabawna opowieść. Taylor śledzi fenomen »Gwiezdnych wojen« od narodzin pomysłu do szczytu popularności i mówi nam: »Spójrz tylko, jakie to ogromne!«"
Simon Pegg, aktor i fan GW


Recenzja Lorda Sidiousa

Przyznaję, że jak widzę slogan „biblia dla fanów „Gwiezdnych Wojen”” to nóż mi się otwiera w kieszeni. Biblią są filmy i tylko one. Na pewno nie jakiś nie licencjonowany produkt. I myślę, że tego typu reklama jest bardzo krzywdząca dla książki Chrisa Taylora. Biblię fani znają na pamięć, a ta pozycja z pewnością nią nie jest. Problemem jest też to, że „Gwiezdne Wojny” przyciągają całą rzeszę fanów, skoncentrowanych na różnych aspektach sagi. Więc widząc makietę któregoś z okrętów kosmicznych, jedni dają ponieść się filmowi i na tym kończą. Inni zastanawiają się nad prawidłowościami wewnątrz uniwersum, skąd pojazd jest, kto na nim latał, jego historią, załogą czy fizyką i tak dalej. Jeszcze inni próbują ten model odtworzyć. Natomiast jedynie pewna grupa zastanawia się nad tym, czy pracował nad tym statkiem Lorne Petersen, czy może ktoś inny. No i skąd wzięły się pomysły na to. „Gwiezdne Wojny. Jak podbiły wszechświat?” to pozycja skierowana dokładnie do tej ostatniej grupy fanów. Niezależnie od tego jak mocno siedzą w tym przemyśle. Sam do niej należę, więc jestem bardzo zadowolony z tego co otrzymałem. Ale powiedzmy sobie wprost, nie jest to pozycja dla każdego, ani tym bardziej biblia.

Chris Taylor postawił sobie bardzo wysoko poprzeczkę. Przewodników o powstawaniu filmu powstało już bardzo wiele. W szczególności warto wymienić choćby te licencjonowane J.W. Rinzlera, który miał dostęp do pełnych archiwów Lucasfilmu. Taylor nawet nie próbuje iść w jego ślady. W środku znajdziemy zaledwie kilka zdjęć, zawartość to w większości tekst napisany przez autora. Powołuje się w nim na artykuły, wywiady czy inne źródła, ale nie miał takich możliwości pracy nad materiałem źródłowym jak Rinzler. Najbliżej więc temu dziełu do Gwiezdne Wojny: Jak powstała kosmiczna trylogia Olivera Denkera. Jednocześnie Taylor koncentrując się na całym zjawisku jakim jest saga mógłby pisać zdecydowanie bardziej ogólnie, a jednak to właśnie on jest bardziej szczegółowy niż Denker. No i najważniejsze, nie interesują go tylko filmy, a całe zjawisko jakim stały się „Gwiezdne Wojny”, dobrze wskazując pewną drogę ich kształtowania. Więc dostaniemy tu choćby historię „Flasha Gordona” i komiksów z których się wziął, a także tego w jaki sposób odbierał ten film młody George Lucas.

Zbieranie różnych informacji powoduje, że fani z dłuższym stażem, będą mogli sobie o wielu rzeczach przypomnieć. I ja to tak traktuję. W ogromie pracy, który Taylor włożył w swoją książkę, nie mógł ująć wszystkiego, ani wszystkiego się dowiedzieć. Potrzebny był wybur materiału i pewne skróty. Stąd autorowi zdarzają się błędy, pewne przekłamania czy uproszczenia. Choćby gdy wspominał o koncepcji George – EU – Fani widzianej jako Trójca Święta. Autorem tej koncepcji jest nie Lucas, a Howard Roffman, prawnik zatrudniony w Lucasfilmie, który de facto stworzył EU i dział licencji. Poniekąd do dziś się tym zajmuje. Roffman, będąc istotną osobą jest właściwie pominięty. To Roffman wspomniał o tym porównaniu Lucasowi i ten dopiero potem opowiadał to dalej. To taka mała rzecz, właściwie bez większego znaczenia, ale dobrze ukazuje rodzaj uproszczeń z jakimi trzeba się tu liczyć. Ktoś kto nie siedzi w temacie, nawet tego nie zauważy. Ogólnie o ile historia około filmowa zajęła autora, o tyle właśnie choćby rzeczy dotyczące EU mogłyby być bardziej rozbudowane. Nie w kontekście fabuł, ale właśnie wpływu i rozwoju wszechświata. Inny taki przykład to kwestia wpływu religii czy mitologii na „Gwiezdne Wojny”, które są wspomniane, ale tematy dałoby się mocno rozbudować. Pewnie nawet napisać osobną książkę, a jeśli nie to przynajmniej rozdział, który mocno rozwinąłby tę pozycję.

Czasem są też mniejsze błędy, bądź literówki. Nie wiem, czy nie wynikają one z tłumaczenia. Choćby kwestia strony Cole’a Hortona (który ma swoją kolumnę na oficjalnej, nie stronę), czy arcyzabawna sprawa z budżetem „THX 1138”, gdzie zabrakło przecinka i skończyło się na 777 milionach USD, a nie tysiącach. No i gdy jest wspomniane, że nie jest to duża kwota, powoduje to pewien uśmiech. Ogólnie mam wrażenie, że przynajmniej w polskiej wersji przydałaby się korekta kogoś lepiej zaznajomionego z kontekstem sagi. Nie są to jakieś rażące błędy. Niemniej jednak są.

Taylor stara się poruszyć wiele tematów. Każdy rozdział poświęca czemuś innemu. Niby stara się iść chronologicznie, ale nie zawsze się tego trzyma. W efekcie nawet najbardziej zaangażowani fani powinni tu znaleźć coś nowego dla siebie. Ja dostałem takie tematy już na samym początku. Choćby dość obszerny opis tworzenia tłumaczenia na język Navaho, czy historii 501. Legionu. Oba tematy nie są mi obce, ale dzięki tej książce poznałem wiele szczegółów, do których wcześniej się nie dokopałem. Także dlatego, że jak każdy mam swoje ulubione aspekty sagi.

Inną manierą autora jest pisanie właściwie wszystkiego, o czym wie. Czasem mam wrażenie, brakuje mu skrótowości tam gdzie ona by się przydała. To widać. Chyba najlepiej jest to widoczne na samym końcu, gdy dostajemy rozdział o „Przebudzeniu Mocy”. Szczerze nie jestem pewien czy pisanie o tym, że zwiastun zajawkowy ma 88 sekund ma sens. To jednak pokazuje stopień szczegółowości na który Taylor może sobie pozwolić.

Najważniejsze jest to, że tę pozycję czyta się całkiem przyjemnie. Jest lekka, wciągająca i z pewnością sprawi wiele radości fanom, których ponad wszystko interesują mechanizmy powstawania sagi. To nie biblia, ale bardzo porządne opracowanie, które z pewnością uzupełni i usystematyzuje wiedzę. I dla takich osób jest to pozycja obowiązkowa. Dla osób, które chciałby wyjść poza historię znaną w filmach i zacząć poznawać kulisy to także będzie bardzo solidne źródło.


Książkę do recenzji udostępniło wydawnictwo Znak.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 9/10
Jakość informacji: 8/10
Jakość zdjęć: 8/10
Wykonanie i pomysłowość: 10/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,94
Liczba: 18

Użytkownik Ocena Data
SirStaniak 10 2015-12-28 16:15:06
Ludwik 9 2017-10-25 15:10:56
Hawek 9 2017-04-07 07:55:08
Strangler 9 2017-04-04 19:17:54
Bao Dak-Arr 9 2017-02-08 09:14:28
Vergesso 9 2016-09-29 02:27:46
Lubsok 9 2016-04-16 18:35:06
okim0512 9 2016-03-26 14:15:24
Joylinda_Hawks 9 2016-03-04 21:39:49
szymon3258 9 2016-01-13 21:08:22
Hego Damask 9 2015-12-15 18:59:33
settlers2 9 2015-12-12 11:53:45
vader015 9 2015-12-09 15:23:25
Lord Sidious 9 2015-12-08 16:50:48
Emcek00 8 2016-12-19 11:45:45
Krych 6 2015-12-28 20:51:12
pawe17 1 2016-03-01 16:37:30
Pux 1 2015-12-10 18:41:31

Tagi: Chris Taylor (1) Znak (2)

Komentarze (3)

No bardzo sympatyczna pozycja. Dorwałem za jakieś grosze na Allegro, nie bardzo wiedząc co to jest, więc nastawienie miałem żadne. Tymczasem Chris Taylor poradził sobie naprawdę doskonale, przedstawiając historię Star Wars oraz ich wpływ na popkulturę. Jak widziałem napis, że nic nie wiem o SW, to byłem nieco sceptyczny, ale faktycznie, większość informacji była mi obca. Bardzo fajnie udało się przedstawić źródła pomysłów, którymi inspirował się Lucas tworząc filmy (Flash Gordon!), a także sam proces tworzenia filmów. Nie miałem pojęcia, że Lucas miał tyle przeciwności losu do pokonania. Ciekawa sprawa też płynie z tej lektury: mianowicie, że już od dawna było wiadomo, że Lucas nie powinien pisać scenariusza i reżyserować prequeli. I z jednej strony ja tam je lubię, ale chciałbym zobaczyć, co by było, gdyby te pomysły zostały wykonane przez innego rzemieślnika. Czyli zachować główne elementy fabuły, ale wykonać je inaczej. Szkoda, że Lucas się na to uparł, bo według książki, już Ford mu wytykał, że to gówno można wydrukować, ale nie powiedzieć. Bardzo mi się też podobał cały boom przed premierą TPM (opisy wspomnień wyczekiwania w kolejce!) i pierwsze, rozgoryczone reakcje. Ja TPM odebrałem zupełnie inaczej, bo byłem dzieckiem, ale ciekawie było poczytać jak to było z perspektywy fan-boyów poprzedniej generacji. Dobrze było też się zapoznać z historią sprzedaży marki Disneyowi.

Bardzo fajna pozycja i napisana w idealnym momencie. Bo tak naprawdę mamy całe losy marki, w okresie gdy pozostawała w rękach Lucasa - dla mnie jest to pozycja kompletna i jest fajnym hołdem dla marki, wystawionym w momencie zakończenia pewnego jej etapu.

9/10

Niestety ja nie jestem zdania że tę książkę czyta się lekko i przyjemnie, ale uważam że to wina polskiego tłumacza.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.