Książki

Heretyk Mocy III: Spotkanie po latach

Redakcja: Sean Williams, Shane Dix
Orginalny tytul: Force Heretic III: Reunion
Polski tytul: Nowa Era Jedi: Heretyk Mocy III: Spotkanie po latach
Wydanie PL: Amber 2004
Wydanie USA: Del Rey 2003
Przeklad: Andrzej Syrzycki
Ilustracja na okladce: Jon Foster
Stron: 390
Cena: 34,80

I rozdział książki w pdf.


Rycerze Jedi robią kolejny krok ku ocaleniu galaktyki. Dla Luke'a Skywalkera i pasażerów "Cienia Jade" żmudne poszukiwania Zonamy Sekot dobiegają do końca. Jenak żywa planeta nie zamierza im towarzyszyć w drodze do galaktyki nękanej wojną, wyzyskiem i cierpieniem. Sojusz wisi na włosku. Zagraża mu także atak Yuuzhan Vongów. Han i Leia muszą zapobiedz katastrofie.

Opinia Vonga ze strony Yuuzhan.net:

Reunion jest książką kończącą trylogię Heretycy Mocy a zarazem 17 z cyklu NEJ. Tak jak to było w przypadku dwóch poprzednich tomów autorami są dwaj Australijczycy: Sean Williams i Shane Dix. Początkowo obawiałem się takiego eksperymentu, ponieważ ostatnio, kiedy autorów star-warsowych książek było dwóch, wyszedł im gniot o nazwie Młodzi Rycerze Jedi. Na szczęście tym razem było inaczej.
Reunion podsumować można w słowach: Kawał dobrej roboty. Nie powiem żeby tak książka jak i cała trylogia Heretyków Mocy powalała na kolana, jak Zdrajca lub Powrót Rebelii, ale nie można też jej wiele zarzucić. Widać, że autorzy podczas swej pracy prowadzili analizę wielu nowel SW, co ujawnia się w kilku, w sumie nic nie znaczących, ale cieszących oko, szczególikach(obecność w trylogii Yevethów, Ssi-ruuków itp.).
Wracając do Reunion. Akcja w książce oparta jest o trzy wątki, rozpoczęte już w Remnancie; wyprawa poszukiwawcza Zonamy Sekot, herezja szerzona przez Noma Anora oraz misja Hana i Lei. Za dodatkowy epizod można uznać problem rozdwojenia jaźni Tahiri. W zasadzie rzecz biorąc, wątki te tak się od siebie różnią, że zamiast tej jednej książki równie dobrze mogły powstać trzy nowe. Wyraźnie widać też, że NEJ ma się coraz bliżej ku końcowi, jednakże nie ma tradycyjnego zejścia się na koniec wszystkich wątków w jeden jak to bywało we wcześniejszych książkach SW. Niektóre z nich kończą się oddzielnie(wyprawa Hana, Lei, wątek Tahiri), inne zaś w ogóle się nie kończą(wątek Zonamy i herezji).
Wyprawa na Zonamę Sekot dobiega końca. Jedi na czele z Lukiem Skywalkerem ostatecznie udaje się odnaleźć legendarną planetę atakowaną właśnie przez flotę Yuuzhan Vong. Jedi zostają poddani przez Sekot próbie. Planeta chce poznać prawdziwe zamiary przybyszów, którzy ilekroć pojawiali się na jej powierzchni, sprowadzali ze sobą wojnę i cierpienie. Rycerze Jedi nie otrzymują cudownej broni na Yuuzhan Vong a także odpowiedzi na wiele z nurtujących ich pytań, lecz ostatecznie Zonama Sekot postanawia wyjść z ukrycia i wspomóć Sojusz Galaktyczny w prowadzeniu krwawej wojny z Yuuzhanami.
Tymczasem na Coruscant, przemianowanym na Yuuzhan`tar wśród zhańbionych szerzy się kult Jedi. Na jego czele staje dawny egzekutor, Nom Anor, nazywający siebie Prorokiem. Wraz z wiernymi mu Kunrą i kapłanką-zwodzicielką Nagaaluh doprowadzają do wielu egzekucji wysokich rangą Yuuzhan z dworu Shmirry. Kult zyskuje coraz więcej wyznawców, na powierzchni szerzą się akcje dywersyjne. Najwyższy Władca wydaje się wobec nich bezradny…
W tym samym czasie Han i Leia, otrzymawszy informację o ataku Yuuzhan na planetę Esfandia, wyruszają jej z pomocą. Jeśli baza komunikacyjna na powierzchni planety zostanie zniszczona, Sojusz Galaktyczny straci kontakt z Imperium Chissów a także z resztą Nieznanych Terytoriów Terytoriów, a Yuuzhanie uniemożliwią jakąkolwiek współpracę Sojuszu z Chissami. Na szczęście dla naszych bohaterów, zaraz po ich przybyciu, do systemu wkraczają również dwa ISD ściagające resztki floty Yuuzhan, rozbitej w przestrzeni Imperium. Chociaż szanse się wyrównują, to nadal trzeba odnaleźć i ocalić bazę komunikacyjną, sytuacja staje się jeszcze bardziej dramatyczna, kiedy okazuje się, że znajduje się w niej zdrajca….
Ostatnim, dodatkowym wątkiem jest sama postać Tahiri. Przez całą trylogię Heretyków Mocy boryka się ona z jej drugą osobowością, yuuzhańską dziewczyną o imieniu Riina. Ostatecznie jednak, jak to zwykle bywa, wszystko kończy się dobrze i obie osobowości się łączą, a z nich powstaje nowa Tahiri, mająca w sobie cechy z Riiny i starej Tahiri.
Przed przeczytaniem książki, największe nadzieje wiązałem z wątkiem poszukiwawczym Zonamy Sekot i muszę powiedzieć, że tak jak Luke, Jacen i spółka, nieco się zawiodłem. Sądziłem, że skoro Vergere wspomniała o Zonamie Sekot to ta planeta naprawdę wniesie coś nowego do wojny. Okazuje się jednak, że sama planeta a raczej jej umysł - Sekot nie do końca wie kim/czym jest i jedyne co może na chwile obecną zaoferować to swoje organiczne statki. Najprawdopodobniej Zonama odegra o wiele większą rolę w ostatecznym pokonaniu Yuuzhan, skrywa przecież jeszcze wiele tajemnic, ale mimo wszystko, jak na trzeci tom trylogii, jest to trochę za mało.
Jeśli chodzi o wątek herezji to nie można mu dużo zarzucić. Nom Anor jak zawsze układa swoje plany o przejęciu władzy i o dziwo tym razem zaczyna mu się to udawać! Wreszcie widzimy społeczeństwo Yuuzhan Vong od środka, wszystkie problemy nim targające a także lepiej poznajemy lepiej Najwyższego Władcę Shmirrę i jego obsesję na punkcie wytępienia herezji. Jedyne, czego mi brakowało w tym wątku to scen akcji. Próba intrygi przeciwko Nomowi Anorowi i nieudany zamach na niego, to troszeczkę za mało. Autorzy mogli nieco szerzej opisać akcje dywersyjne zhańbionych polegające na niszczeniu upraw wielu broni a także może jakieś małe starcie między obydwoma stronami konfliktu.
Z trzech głównych wątków najsłabiej według mnie, jeśli chodzi o sens wypadł ten opisujący wyprawę na Esfandię. Samo poszukiwanie bazy komunikacyjnej wydało mi się dość nudne a bitwa o planetę trwa praktycznie przez całą książkę! Na pochwałę zasługuje tu jednak powrót ryna Dromy i siatki szpiegowskiej Rynów, którzy w znaczący sposób przyczyniają się do ostatecznego zwycięstwa. Chociaż sama bitwa o Esfandię nie jest może porywającym przedstawieniem to postawa admirała Pelleaona i Jaga Fela na pewno powoduje że jej opis czyta się z większym zainteresowaniem.
Wątek Tahiri jest dla mnie kompletnym nieporozumieniem. Wydaje mi się, że w zamyśle autorów, miał on ukazać przemianę Tahiri po śmierci Anakina. Wydaje mi się jednak, że trochę już za późno na takie dramaty psychologiczne i rozdwojenia jaźni. Poza tym według mnie cała trylogia nie ucierpiałaby ani trochę gdyby wątek ten całkowicie z niej usunąć.
Muszę również dodać, że Heretyków Mocy czytałem z pominięciem Refugee, to znaczy tylko I i III tom. Na początku obawiałem się, że przez to mogę nie zrozumieć wydarzeń z Reunion. Okazało się jednak, że nieznajomość Refugee nie stanowiła żadnego problemu. Według mnie jest to dowód na to, że Heretycy Mocy jest to trylogia niezbyt skomplikowana a do wielu rzeczy można samemu dojść droga dedukcji. Odwołania do Paktu na Bakurze i innych książek ze świata SW, jakie mają miejsce we wszystkich tomach trylogii, mogą być ciekawe, ale na pewno nie powodują że akcja w NEJ posuwa się naprzód. Wydawać się może, że jest to celowe spowolnienie, przed pełnymi bitew i szybkiej akcji dwoma ostatnimi książkami z cyklu.
Ogólnie jednak Reunion jest dobrą książką, godna polecenia każdemu fanowi NEJ i nie tylko. Jak to zazwyczaj bywa, jako ostatni tom z trylogii, jest jednocześnie tym najlepszym(choć tego na 100% pewien być nie mogę bo z tomu II czytałem tylko streszczenia). Ostatecznie daję książce ocenę 8 choć niektórzy, bardziej sceptycznie nastawieni do NEJ mogą obniżyć ją o pół oczka.

Oficjalny wątek na forum



Ocena końcowa
Ogólna ocena: 8/10
Klimat: 7/10
Rozmowy: 8/10
Opis świata: 8/10
Opis walk: 6/10




(1) 2


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 6,49
Liczba: 41

Użytkownik Ocena Data
Gwiezdny Muzyk 10 2006-03-11 03:49:57
Artur 10 2005-08-30 17:05:01
Sourpuss 9 2015-12-19 22:12:14
FEL-1996 9 2014-02-06 12:16:59
Sławoj 9 2012-05-29 21:23:56
Marcus Fenix 9 2010-07-25 10:57:56
Petru Kashin 8 2014-05-09 14:04:27
Master of the Force 8 2013-05-05 11:07:57
Vaknell 8 2009-05-24 18:26:03
Marc 8 2008-02-18 18:34:42
malakai 8 2007-11-21 23:42:32
Gavin 8 2005-06-05 11:37:32
Ricky Skywalker 8 2004-10-14 21:43:36
Freed 8 2004-05-29 20:45:22
Payback 7 2011-07-13 14:23:46
Yeleniu 7 2007-06-04 18:50:22
Dash_Rendar_90 7 2006-11-15 22:24:21
SALVO 7 2006-09-27 14:33:49
Karoleki 7 2005-02-23 13:29:01
Asturas 7 2005-01-25 11:34:03
Bubi 7 2004-08-18 10:07:59
SithArtur 6 2013-10-01 12:12:49
Jedi-Lord 6 2012-08-30 20:10:58
outcast44 6 2012-04-22 23:15:54
ragnus 6 2012-01-24 20:34:44
Stele 6 2011-04-03 21:14:18
rebelyell 6 2010-01-10 21:58:19
ranger 6 2010-01-03 23:14:45
Ludwik 6 2009-05-05 11:26:23
Lord Sidious 6 2004-11-21 12:52:14
Nadiru Radena 6 2004-10-26 16:02:15
Shedao Shai 6 2004-08-31 17:38:02
bmw830 5 2012-05-16 00:08:59
JORUUS 5 2005-03-31 22:16:00
Darth Fizyk 5 2004-11-16 10:53:11
Mark Swayze 4 2016-08-23 21:41:50
Carno 4 2012-05-31 00:43:10
Tofik 4 2006-05-31 16:57:32
Mistrz Seller 2 2011-04-18 18:22:39
Ptometeusz 1 2007-12-30 10:04:12
grzeszny 1 2007-09-03 13:52:08

Tagi: Amber (199) Andrzej Syrzycki (71) Del Rey (181) Jon Foster (3) Nowa Era Jedi (22) Sean Williams (8) Shane Dix (4)

Komentarze (27)

5/10 poziom ciągle ten sam, czyli średni/słaby. Mam wrażenie, że z całej trylogii wystarczyło mi przeczytać tylko tę część, bo wreszcie jest w niej Zonama Sekot. Siatka wywiadowcza Rynów to jakaś głupota. A co z Karrdem? Bitwa o Esfandię może być, nie jestem specjalistką od wojskowości w SW, więc mnie tak nie drażniła (oprócz dłużyzn i ciągłego przerywania przez nią wydarzeń na Zonamie Sekot).

Najgorsza z całej trylogii Heretyka. Gdyby nie wydarzenia na Zonamie Sekot i nawiązania do Planety Życia, powieść można by było uznać za koszmarnie nudną. Ta bitwa nad Esfandią to jedna wielka pomyłka. 6/10

Beznadziejnie słaba. Jedyne co było w niej ciekawe to walka Tahiri z yuuzańska osobowością. 2/10

Już ostatni tom tej nudy. Tak marnej pozycji w nejce, ani zawierającej tyle głupot, jeszcze nie było.

1. Skywalkerowie i Zonama. W poprzednich tomach heretyka, były nawiązania do Czarnej Floty i Bakury. Co najmniej przyzwoitych książek. Planeta Życia taka nie była... To było jeszcze gorsze. A największy spojler z okładki w końcu nie miał miejsca... Czym jest Zonama, niestety wiem. Spojlerów człowiek nie uniknie. Ciekawości więc zero. O dziwo ten wątek był jednym z mniej naciąganych.

2. Solo i Esfandia. Oto mamy najnudniej opisaną bitwę z absurdami bijącymi Andersona. Dwa ISD, trochę eskorty z jednej strony i Lancer GA z drugiej przeciwko dwukrotnie liczniejszej flocie Vongów. Kilkanaście tomów wcześniej, ISD przegrywał pojedynek z vongowym niszczycielem. Tutaj przez kilka godzin wytrzymują baty, Lancer to samo, i jeszcze wygrywają tą bitwę. Piloci TIE toczą boje ze skoczkami mimo przewagi liczebnej wroga i obecności Yammoska no i oczywiście wygrywają. To są te same skoczki, które wyrżnęły tuzin Kypa? Całość okrasza Jag, jego holowanie wraku i rozwalanie go od środka. Co tam wybucha? Jak on przeżył? Łotry, Starkillery, dzieci Jedi ...no nikt takich numerów nie odwalał. Brrbrlpp niech giną! Może jeszcze miejsce w senacie amebom dadzą?
Vorika nie szkoda. Był idiotą od początku. W zasadzie od śmierci Tsvonga, to Józki ciągle przegrywają, choć wielkim strategiem to on z pewnością nie był. :(

Rynowie coraz bardziej mnie drażnią. Teraz jeszcze im flotę dali i Dromę na wodza. Litości. Integrować ich z wywiadem GA? To coś takiego istnieje? Po tej trylogii odnoszę wrażenie, że państwo jest fikcją. Omas okopał się na dnie oceanu, Sovv lata w kółko, a do przebić na drutach posyła się emerytowanych bohaterów holodramatów...

3. Nom Anor. Czyli zasadniczo kwintesencja heretyka. Jedyny element, który mnie nie zanudzał. Było kilka zwrotów w tym wątku. Zdecydowanie na plus. Szkoda, że to jedyny pozytyw w tym tomie. Galaktyka z tej perspektywy ogranicza się do ruin Coruscant. Cała vongowa elita siedzi w pałacu Shimrry. Nic nie słychać o działaniach wojennych czy choćby stanie reszty galaktyki.

4. Tahiri. Byłoby fajnie, gdyby dali to już w Mrocznej Podróży. A z pewnością przed Twierdzą Rebelii. Teraz to już po ptokach a cały wątek zmienia się w zapychacz. W jaki sposób ona zaduszała vongowe działka, skoro nie widać ich w Mocy? No u Tahiri to jeszcze jakoś przejdzie, ale Jaina robiła to samo. ;)

Nuda przeplatana absurdem z odrobiną niewykorzystanych nawiązań. Tak można podsumować trylogię. Odchudzić 4x i byłoby nawet strawne.

Średnie zakończenie średniej trylogii.. 6/10

Imho najgorszy tom trylogii.
Niektóre wątki są interesujące (akcja na Zonamie Sekot, Nom Anor oraz Droma), ale więcej jest wątków, które po prostu ssą.
Walka o Esfandie jest tragicznie nudna. I tak z kilkoma fragmentami jest, co spowodowało, że dłuuugo męczyłem tą książkę.

Niech będzie 6+/10

Troche lepsz od II Tomu ale od I nie, dałbym 7,5

Solidna pozycja ale....czegos jej brakuje 7/10

książka ciekawa ale dalej uważam że ta trylogia spokojnie mogłaby zostać Duologią z nieco skróconymi niektórymi wątkami. Ale nie jest źle - Droma rządzi, ogólnie ciekawa ale niczym nie zachwyca...7/10

Muzyk ma rację. Drugą część oceniam na 8, pierwszą na 5. Razem daje 6,5. Dzięki Dromie podciągne a 7/10.

Nic specjalnego, tak jak cała trylogia. Tam się praktycznie nic nie dzieje, a motywy niektóre są naprawdę kiepskie.

O kurna... Sorry, ale przez przypadek wcisnąłem 10... postaram się to zmienić za chwile.

Czytałem ją jakieś 2 tygodnie... Ale nie wiem czy to wina tego że jest taka kiepska, bo nie wydaje mi się żeby aż tak źle było. Drugą połowę książki przeczytałem już w jakieś 3 dni, więc druga połowa była już fajna. Najlepiej zrobiony i jednocześnie najfajniejszy fragment książki jest scena w której jest zamach na Noma Anora. NIestety, znalazłem kolejnych kilka bezsensów w tej książce... Nie wymienię ich, bo... popatrzcie która jest godzina:D daje 7

Lepsza od poprzedniej ale mogli całą tą trylogię zmieścić w jednej książce 7/10

Dużo nudy i przestojów. Lepsza od Uchodźcy. 7/10. Ta trylogia to plama na NEJ. Szkoda.

W przeciwieństwie do ,,Ruin..'' i ,,Uchodżcy'' książka wcale nie ,,głupawa'' ale za to cholernie nudna. 7+/10

W ksiagarni sprzedali mi za duza ksiazke. Wystaje sprzed innych o jakies 5 mm nie wyglada to najlepiej

Ja tę książkę przeczytałem z trudem, niestety, bitwa jest okropnie rozciągnięta, podobnie jak wątek Zonamy. Wątek heretyków, jest najkrótszy i przez to chyba najlepszy. Piewrszy Tom mi się podobał o wiele bardziej.

Przeczytałem tą książkę chyba, z trzy razy i nadal nie rozumiem oco chodzi, bitwa drętwa, gdyby nie Pellaeon i Droma, byłoby cienko.

Krótka opinia... przyznam szczerze: całkiem miłe rozczarowanie. Być może dlatego, iż odczuwałem dość duży... głód SW, gdyż od początku sierpnia przeczytałem jedynie "Dzieci Jedi" i "The Cestus Deception" - w każdym razie, przeczytałem książkę w 5 dni. Jeśli chodzi o poszczególne wątki, to o ile rzeczywiście wątek Noma Anora był najlepszy, a wątek Esfandii - przydługi i nudnawy, o tyle już wątki przemiany Tahiri i Zonamy nie były takie najgorsze - szczególnie podobały mi się te wszystkie nawiązania do przeszłości i scenki, w których Luke patrzy na młodego Vadera ;) Co do Tahiri - nie wiem czemu, ale czytając końcówkę sceny jednoczenia się osobowości, na myśl mi przyszło słynne zdjęcie z pocałunku Britney i Madonny na scenie :D
W każdym razie - książka IMHO nie była taka najgorsza. Na 7 zasłużyła spokojnie, nad 8 się zastanowie przy wstukiwaniu ocenki ;) Ale była zdecydowanie lepsza od 1 części, którą jak dla mnie ratuje tylko wątek Imperialny (inna sprawa, że lekko skopiowany z Mrocznego Przypływu) i równa drugiej.
Czekam na TLP :)

(moja recenzja znajduje się na forum, na stosownym miejscu)

Tak...a wzmianka o nim (właściwie wzmianka że go nie ma :]) tylko mi narobiła apetytu..

Hmmm może jednak zostanę milionerem...

Kyp ostatnio widziałem, że w Star Wars Tales # 21 będzie Katarn, który walczy z Vongami. Pozwij Lucasa za ksero pomysłu:P

facet Katarn to bohater kultowy dla wielu. Odegrał swą rolę w walce
z imperium i powinien pojawić sie w NEJ. Na pewno byłoby to ciekawe np Katarn organizujący samotnie walke z vongami w jakimś odległm sektorze...

a co ty tak z tym Katarnem - były z nim tylko gry i dwie książki nie wydane w polsce - nie sądze że powinno sie wydać książke która opisywała by jego dalsze losy gdyż zamiast tego może to tylko stanowić podkład pod kolejne gry.

a więc mówie - tak dla gier z Katarnem - NIE dla książek z nim

a co do Reunion to jest to książka na pewno lepsza od Refugee - coś na poziomie Remnanta - jednak do najlepszych pozycji NEJ trochę jej brakuje

ocena 8/10 tylko dlatego że można było lepiej przedstawić kilka problemów poruszonych w tej książce (wątek Tahiri i wyprawę na Zoname Sekot) - trzeba było wybrać lepszych autorów :/

"Heretyków Mocy czytałem z pominięciem Refugee, to znaczy tylko I i III tom. Na początku obawiałem się, że przez to mogę nie zrozumieć wydarzeń z Reunion. Okazało się jednak, że nieznajomość Refugee nie stanowiła żadnego problemu. Według mnie jest to dowód na to, że Heretycy Mocy jest to trylogia niezbyt skomplikowana a do wielu rzeczy można samemu dojść" - czy mozę być większy dowód na
gówienność tej trylogii z antypodów. Zamiast wydać trylogię o przygodach Kyle Katarna w NEJ
który samotnie walczy z vongami
mamy rozwlekłe nudziarstwo któe mogłoby zająć jedną książkę liczącą 350 stron. Nadal żałuję Katarna.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.