Książki

Atlas galaktyczny

Autor: Emil Fortune
Oryginalny tytuł: Star Wars: Galactic Atlas
Wydanie PL: Egmont Polska, listopad 2016
Wydanie UK: Egmont Books, listopad 2016
Przekład: Tomasz Klonowski
Ilustracje: Tim McDonagh
Ilustracja na okładce: Tim McDonagh
Stron: 80
Cena: 20,00 GBP/49,99 PLN


Opis

Ten atlas zabierze cię w podróż poza granice wyobraźni. Zwiedzisz fascynujące planety: od Endora i Naboo po Tatooine i Geonosis, poznasz przyczyny decydujących wydarzeń w historii galaktyki i prześledzisz przebieg wiekopomnych bitew. Odkryjesz dziwaczne stworzenia i fantastyczne krajobrazy. Szczegółowe mapy, biogramy najważniejszych postaci i kronika całej gwiezdnej sagi zaskoczą nawet najbardziej wymagających fanów Hana Solo, Chewbacki i księżniczki Lei.

Galeria

Recenzja ShaakTi1138

Na początku do tej książki podeszłam chyba jak każdy: ze złością i irytacją, że Disney próbuje podrabiać, do tego nieudolnie, „The Essential Atlas”. Niemniej, wzięłam się za czytanie cóż takiego autor zgotował nam we wstępie. A tu od razu niespodzianka, bo nie autor, tylko niejaki Amel Fortoon, kustosz Archiwum Grafów (tych Grafów z „Co kryje dzika przestrzeń”? Na chwilę obecną jest to niewyjaśnione, ale jeśli tak, to brawo firmo!). Ów pan opowiada, jakie to cuda kryją się w przybytku pod jego opieką i jak jeden z jego poprzedników natknął się na starożytne (czyli mamy tu pierwszą postać żyjącą daleko, daleko po filmach?) mapy wielkiego ithoriańskiego artysty, Gammita Chonda. Artysty, który w sumie nigdy nie opuścił rodzimej planety, a nawet nie oddalał się zbytnio od swego domu, ale którego fascynowała galaktyczna historia, spisywana od podróżników. I którą zawarł w swoich mapach.

To był moment, w którym moje nastawienie diametralnie się zmieniło – z miejsca zakochałam się w tej historii i sposobie, w jaki została przedstawiona. Bo skoro to pozycja n-universe, to więcej można jej wybaczyć, ot choćby nieścisłości i nazywajmy rzeczy po ludzku, mocno subiektywny punkt widzenia autora. Zacznijmy wszak od strony graficznej: na plus mogę powiedzieć, że wszystko jest jednorodne, przemyślane i spójne. Natomiast mi osobiście się nie podoba styl rysunków, przypominający komiksy z lat pięćdziesiątych, z bardzo mocnym cieniowaniem i jasnymi, kontrastowymi kolorami. Przez tusz niektóre postaci wyglądają zwyczajnie źle, jak choćby Córka z podwójnym podbródkiem lub bohaterowie z kreskówek, których autor nie umiał do końca „urzeczywistnić”. Za to bardzo ładnie wypadły tła na stronach o planetach – są pełne detali i na pewno szukanie różnych stworzeń czy budynków na planszach sprawi dużo frajdy dzieciakom. Nie można zapomnieć o formacie – jak do tej pory jest to największa książka spod znaku „Star Wars”, jaką posiadam. Nie mieści mi się w pionie na półce, ale to wcale nie jest jej wada; wręcz przeciwnie, duży rozmiar bardzo pozytywnie ją wyróżnia.

Jedną z pierwszych stron w przewodniku jest nowa mapa galaktyki. I oczywiście nie prezentuje ona poziomu TEA, ale i tak trzeba pochwalić twórcę za uwzględnienie całkiem sporej ilości globów. Bardzo fajnym rozwiązaniem było zróżnicowanie wielkości planet na mapie, dzięki czemu wiadomo, które były większe, a które mniejsze. Znalazły się również niektóre z książek i komiksów, jak Gorse czy Jelucan, aczkolwiek trzeba zarzucić autorowi swego rodzaju stronniczość. Wiadomo, że na mapce, na której planety nie są jedynie kropkami, lecz są rysowane, nie mogą się zmieścić wszystkie, nawet w książce takiego formatu i nawet w nowym kanonie, gdzie ich liczba jeszcze nie sięga tysięcy. Miło zatem, że Fortune uwzględnił również ojczyny głównych bohaterów – tylko czemu jedynie wybrane?

Autor znalazł fajny sposób na uporządkowanie dalszych informacji: przedstawia on w przybliżeniu część galaktyki (zaczynając od „północy”) i opisuje w paru zdaniach wszystkie planety z danej sekcji. Następnie przechodzi do globów filmowych – każdemu z nich przeznaczono dwie strony – następuje kolejna sekcja i tak dalej. Jednakże znowu trzeba zarzucić Fortune’owi, że nie uwzględnił wszystkiego. Jest jasne, że wszystkich globów choćby z samego TCW nie da się zawrzeć, ale wstyd, żeby w publikacji wydanej po „Przebudzeniu Mocy” nie było nawet Takodany.

Tutaj dochodzimy do największej bolączki tej książki; nie jest ona może zbyt wielka, niemniej pozostawia po sobie pewien niesmak. Jak pisałam, plansze o planetach są bogate w detale i potrafią cieszyć oko. Nie wiem jednak jak Wy, ale ja po przeczytaniu tytułu, na który składają się słowa „atlas” i „galaktyczny” spodziewałam się publikacji o charakterze geograficznym, względnie przyrodniczym. I owszem, na stronach pewnych planet można poczytać o zwierzętach zamieszkujących dany świat czy zobaczyć charakterystyczne miejsca – dotyczy to zwłaszcza światów bogatych w życie, bo i próżno szukać na Coruscant jakiejś zwierzyny. Bardzo wielkim plusem jest fakt, że twórca postanowił poumieszczać stworzenia również nie z filmów, jak choćby lyleki na Rylothu. Z niektórymi mapami (na przykład Dathomiry lub Naboo) pewnie jako tako byśmy się nie zgubili w terenie, jednak już wyprawę na Kalamar moglibyśmy sobie odpuścić. To mogę jednak wybaczyć, bo już we wstępie było zaznaczone, że mapy nie są dokładne – w sumie, jak się dobrze zastanowić, to nadaje to im uroku, ot takie „średniowieczne” próby uchwycenia ziemi na papierze. Problem w tym, że plansze głównie wypełniają informacje historyczne z miniaturami przedstawiającymi dany moment. I choć „Atlas” zrobił w tym momencie fenomenalną robotę, bo jako pierwszy (po ośmiu latach!) oficjalnie umiejscowił bitwy z „The Clone Wars” w czasie, to w tym momencie poczułam się szczerze zawiedziona, bo oto dostajemy kolejną książkę, która opisuje nam to, co wydarzyło się w mediach filmowych, z nielicznymi przykładami nowego EU. Zresztą, zacięcie historyczne autora widać też choćby w zarysie dziejów galaktyki czy krótkich notkach biograficznych najważniejszych postaci. Ale czy wiedza o tym, że Ahsoka była padawanką Anakina, a hrabia Dooku przywódcą Separatystów naprawdę mnie wzbogaciła? Czy nie można byłoby zamiast tego skupić się na tym, co robią zwykłe atlasy – przedstawić populację, miasta, nawet dane statystyczne? A zresztą, pobądźmy czepliwi: jakim cudem ta książka, pisana z perspektywy in-universe, w tak dokładny sposób przedstawia walki czy słynne wydarzenia? Ma się wrażenie, jakby pan Chond oglądał Sagę... Nie powiem, bo w książce jest parę ciekawostek. Największą z nich była Jedha, na której można wypatrzeć fajne, długonogie stworzenia, dosiadane przez szturmowców. Zapewne miały się znaleźć w nieistniejącej wersji rozszerzonej „Łotra”. Bardzo spodobały mi się strony końcowe, na których przedstawiono narysowane zwierzęta z zachowaniem skali. Biorąc pod uwagę jednak historyczny charakter „Atlasu”, wydaje się to trochę nie na miejscu.

Polskie tłumaczenie jest całkiem okej – nie mogę jednak przeboleć przekładu skrótów BBY/ABY jako „przed BY” i „po BY”. Brzmi to strasznie sztucznie i nienaturalnie, ale to już chyba kwestia wszystkich egmontowych translacji. Bardzo podoba mi się zachowanie praesens historicum w opisach wydarzeń historycznych, jak to czynili rzymscy kronikarze.

„Atlas galaktyczny” to książka, której chciałabym się mocno czepić, ale chyba nie potrafię. Nie spodziewajmy się w nich fenomenalnych informacji, ale z drugiej strony nie jest jakaś tragiczna. Można się przy niej pobawić w wyszukiwanie ciekawostek, a ilustracje pewnie wielu osobom przypadną do gustu. Dla dzieci pewnie będzie to fajne podsumowanie wiedzy zdobytej z filmów, dla starszych bardzo ładnie wydana pozycja, którą można się pochwalić na półce – o ile ma się na nią miejsce.

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 7/10
Jakość informacji: 6/10
Jakość zdjęć: 9/10
Wykonanie i pomysłowość: 10/10
Opis świata SW: 8/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,75
Liczba: 4

Użytkownik Ocena Data
szymon3258 9 2017-03-11 14:30:29
Ithano 8 2016-11-16 03:11:02
ShaakTi1138 7 2017-08-05 19:44:06
Melethron 7 2017-07-29 21:54:51

Tagi: Egmont Books (51) Egmont Polska (495) Emil Fortune (5) Tim McDonagh (1) Tomasz Klonowski (4)

Komentarze (0)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.