Twórczość fanów

Prawo do życia, do głupoty, do istnienia

„Taki gungański ryj...
ma świnia i twój stryj,
Raz, dwa, trzy
Jar-Jar, na drągu wisi...
Raz dwa trzy
Raz, dwa trzy
Świński ryj masz TY”

-fragment intergalaktycznej wyliczanki


Sam nie wiedział jak długo włóczył się po ciemnych zaułkach Coruscant. Tak w ogóle to wiedział bardzo mało.... czy sąsiadka nakarmiła jego rybki, co to był za huk, ile może kosztować nowy landspeeder typu C-6IX i jak się stąd wydostać. Przez ten przypadkowo i chaotycznie dobrany zestaw pytań przenikały: strach i szok.

* * *

SD-3 wszedł po metalowej drabince na dach jakiegoś opuszczonego budynku.
Stuk...
Jakieś obce metaliczne brzmienie.
Przyspieszony rytm bicia serca, obrócił się nerwowo zaciskając w ręce blaster... uff, tam nikogo nie ma. To tylko złudzenie. Parszywa choroba Krauza-Collvernpauzhera o której uczyli na kursie.
Spojrzał w górę, pomiędzy gąszczem kabli i platform dostrzegł wąski promyk światła. A może to było tylko złudzenie ? Nie miało to już teraz większego znaczenia... od tego wąskiego promyka światła dzieliło go piętnaście poziomów. Piętnaście poziomów, na których był jedną z najbardziej poszukiwanych osób. Ciekawe ile płacą za szpiega rebelii?

* * *


Schodząc z dachu zorientował się, że był to opuszczony sklep z zabawkami. W splądrowanym wnętrzu nie było już jednak ani jednego mechanicznego pajaca. Ani jednej powietrznej kolejki.
Huk... podobny do tamtego...
I jakieś głosy... nerwowe...
Następny huk... teraz był już pewny, że to huk wystrzału...
Bez namysłu wyjął blaster i wolno przesunął się wzdłuż ściany budynku...
Jeszcze jeden huk..
. Usłyszał czyjeś kroki i sapanie... odbezpieczył broń....
Nagle ktoś wypadł zza rogu. Wprost na niego, SD-3 schylił się i chwycił postać w pasie, rzucił nią o ziemie i wycelował blaster prosto w czoło.
To mogło być tylko złudzenie ale zobaczył siebie... swoja własną przerażoną twarz, tylko że w gungańskim wydaniu....
-Szybko zbliżają się.- Wydusiła postać.
SD-3 popatrzył w ciemność spowijającą zaułek - nic nie widział. Popatrzył jeszcze raz na Gunganina. Chwycił go za obdartą szarą tunikę i pchnął przed siebie.
-Biegnij! Tylko bez żadnych numerów.
-Tam jest!!- Jakiś obcy głos był tuż za ich plecami.
Gunganin i SD-3 rzucili się przed siebie w labirynt uliczek. Światła neonów rzucały bladą poświatę na ich twarze. Rytm biegu odmierzały chaotyczne głos i nawoływania, który niczym cienie pełzły za ich plecami. Były coraz bliżej...
-Szybciej !!- Krzyknął jeszcze SD-3 i obrócił się uderzając napastnika nasadą pięści. Unik. Cios przeciął powietrze ale SD-3 doskonale gospodarował równowagą. Obciążył prawą nogę i uderzył jeszcze raz... tym razem trafił w przedramię idealnie obezwładniając przeciwnika.
Nie miał czasu na radość.... w gradzie strzałów pobiegł przed siebie. Nie interesowało go, gdzie ten Gunganin, teraz musiał zatroszczyć się tylko o własną skórę. Przyspieszył bieg.
-Szybciej!- Mruknął pod nosem. Było to ostatnie mruknięcie... Nim wpadł w przepaść.

* * *

Przebudzenie porównywalne było z tym po wypiciu destylatu u Krakuza... długie i bolesne. Oparł się na łokciu i spojrzał na karykaturalnie wykrzywioną nogę. Pociągnął nosem, zacisnął zęby... złamana. Miał złamaną nogę, nie było złudzeń. Jęknął i opadł ponownie na ziemię. W tych stęknięciach bólu było jednak coś ze śmiechu, śmiechu bezradności. SD-3 popatrzył w górę, na otwór przez który wpadł do (jak przypuszczał) jakiejś rury ściekowej.
Przez chwilę wydawało mu się, że widzi jakiś kształt pełznący po drabince, zaczął się czołgać w przeciwną stronę. Wiedział, że taka ucieczka skazana jest na porażkę ale nie miał żadnej innej możliwości...
-Poczekaj.. misa pomoże... misa pomoże.
To był ten Gunganin, idealnie rozpoznawał ten dialekt. Spotykał już kiedyś gungan na Alderaanie. Oglądał nawet Gungańskie filmy, chociaż te nie przypadały mu do gustu. W ciemnościach widział tylko niewyraźne rysy jego twarzy...
-Misa pomoże.- Powtórzył jeszcze raz i dotknął złamanej nogi SD-3.
-Auuu..aaaa.
Gwałtowne szaprnięcie.
-Kurrrrrrrrrrrrrrwwwwwwwww....aaaaaaa.
-Twoisa ma złamaną nogę.
-Domyśliłem się.- Odparł SD-3 ocierając z policzka łzy bólu.
-Mam medyka. Misa cię zaprowadzi. Misa cię poniesie.
-O nie.- Ręka SD-3 odnalazła w ciemności obły kształt, który musiał być blasterem. -Twoisa nie ma innego wyjścia.- Gunganin, schylił się aby podnieść SD-3.
-Mam! Ty też masz! Lufa blastera po raz kolejny znalazła się przy czole gunganina.
-Idź stąd.
Gunganin przekrzywił głowę.
-Twoisa myśli, że jesteś taki pieprzony bohater? Twoisa tutaj zginąć. Nie wyjdzie bez pomocy.
-Do cholery, to moja sprawa jak chce zginąć, spadaj stąd nim nacisnę spust.
-Misa nie chcę ci odbierać prawa do śmierci...
-Więc stąd odjedź...- Urwał SD-3 i położył głowę w jakiejś chłodnej mazi.
-Misa chce ci tylko odebrać prawo do głupoty. Prawa do głupoty nie ma nikt. SD-3 poderwał się stając na zdrowej nodze.
-Liczę do trzech. Później będę strzelał. -Strzelaj! Jeśli potrafisz.
SD-3 potrafił... ale nie chciał.


* * *

Wchodzenie po drabince ze złamaną nogą nie należało do czynności łatwych, podobnie jak godzinny marsz w ciemnościach, było to jednak niczym wobec nieustających pytań jakie mnożyły się w głowie SD-3. Ten wybuch na śmietnisku... co to tak właściwie było ? I ten Gunganin, przyjaciel to czy może żądny kredytów zdrajca. -O czym twoisa myśli?
-Przede wszystkim skończ z tym kretyńskim dialektem. Umiem rozpoznać basic wrodzony od łamanego.
-Ciekawe skąd? Godziny lekcji na Alderaan pomyślał SD-3.
-Za dużo pytasz. Niektóre pytania muszą zostać bez odpowiedzi. -Chyba sam nie wierzysz w to co mówisz. - Odparł Gunganin uchylając metalowe drzwiczki, które ni z tego ni z owego wyrosły w ceglanym murze.
-Racja. Ale lepiej ty mi powiedz kim byli ci goście, którzy cię ścigali.
-Głupie pytanie.
-A ty o co pytasz ? O czym myślę ? A co cię to obchodzi. Ja chcę tylko wiedzieć za kim kuśtykam... być może na pewną zgubę.
-Za istotą. -Dowcipniś z ciebie. Studiowałem filozofię na Uniwersytecie Alderaańskim, nie mów mi więc: głupie pytanie, bo takich nie ma są tylko głupie odpowiedzi i głupie okoliczności w jakich zostały one zadane. Ty odpowiadasz głupio.
-Głupie w swej prostocie... Nieznajomy filozofie.
Noga bolała coraz bardziej, utrzymywanie równowagi na kancie lewej stopy było już nie do wytrzymania.
-Kim byli ci goście? To byli ludzie. Rdzenni mieszkańcy Coruscant, którzy nie mogą pogodzić się z moją innością. Pamiętający nas gungan jeszcze z okresu Starej Republiki, kiedy na placu Demokracji można było sobie robić z nami pamiątkowe zdjęcie. Kiedy mogli się z nas śmiać i nas prześladować bo demokracja przestała być demokracją. Kiedy jednym odmawiano prawa do istnienia tylko dlatego, że całkiem śmiesznie wyglądali kiedy ciągało się ich za nogi przywiązanych do landspeedera.
Gunganin patrzył teraz na SD-3 z miną pełną wyrzutu, na tej pogodnej i zabawnej twarzy nie było już rysów wesołka z Placu Demokracji, był morderca, który z premedytacją zamordowałby każdego.
-...Ale galaktyka stanęła na głowie nieznajomy filozofie. Plac Demokracji przemianowano na Plac Rewolucji, nadszedł czas Rewolucji.
-Przepraszam, że się wtrącę, ale to ty uciekałeś przed nimi a nie na odwrót.
-Bo jak jeden Gunganin ma się obronić przed hordą morderców ? Niektórzy tylko nas wyśmiewają, ale przeważnie się nas tępi i morduje.
-Na czym więc polega twoja inność?
-Słucham ? - Gunganin obrócił się w stronę SD-3.
-Powiedziałeś, że rdzenni mieszkańcy nie mogą pogodzić się z twoją innością. -To proste, akcja wywołuje reakcje. Gunganie chcą się bronić więc są w waszych oczach agresywni, a więc wasza agresja musi być jeszcze większa. To błędne koło, którego nigdy nie uda się nikomu rozerwać. Chociażby utworzono tutaj Rezerwat Dobroci dla Gungan z Placu Demokracji. To tutaj...
Gungani zatrzymał się i uchylił jedne z rzędu metalowych drzwi. W środku stał stary robot medyczny typu Lhepka 34.

* * *


Gips na nodze dał chwilę ukojenia. Diagnoza też była optymistyczna... Dwa tygodnie. Tylko dwa tygodnie, z tym cholerstwem na nodze i powinien być zdrowy. Ale co dalej ? Popatrzył na drzemiącego w kącie Gunganina, czuł się bardzo podobnie do niego. Jak zaszczute zwierze.
Jak miał uciec z Coruscant? Jak miał tu przeżyć następny dzień ? Był w klatce, na dodatek bez możliwości ucieczki.
Nie, nie mógł czuć się tak jak Gunganin bo Gunganin przynajmniej mógł biec, biec aż po kraniec swych sił a on nawet tego nie mógł. To była chwila. Tyle ile w waszych snach trwa przejazd kolejką górską. Tyle ile trwa przechylenie kieliszka z destylatem Krakuza. Drzwi razem z futryną wylądowały na środku kwatery. Do pomieszczenia wpadł jakiś zamaskowany mężczyzna. Gunganin zginął pierwszy, w trakcie snu. SD-3 zacisnął zęby, mógłby próbować się bronić ale napastnik był szybszy. Wycofał się z pomieszczenia...
W końcu SD-3 miał prawo żyć.

Son of the Sun




Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,00
Liczba: 1

Użytkownik Ocena Data
Darth Fizyk 8 2004-05-05 23:49:46

Tagi: Fanfik / opowiadanie (254)

Komentarze (8)

Bardzo dobre opowiadanie.Wogóle stworzyłeś fajnego bohatera-SD-3.I jeszcze pokazałeś Gunganina.Zakonczenie było takie że się tego nie spodziewałem.Jedynym minusem jest to że nie widzę powiązania z częścią 1.Ocena:8.

Szczerze mówiąc to niezbyt mi się spodobało. Jakieś przesłanie tam było , ale według mnie wielu rzeczy tam brakuje.

może być... tyle tylko powiem... ;)

no ciiekawe daje 9

Ogólnie może być... Trochę kiczowate, ale dynamiczne i momentami dowcipne, a więc OK!

Po mojemu to trochę zbyt uwypuklone jest przesłanie tego tekstu. Może nie powinienem tego pisać, jako że moja "Siedziba Egzekutora" na całej linii zalatuje kiczem, ale takie jest moje zdanie. Poza tym jest bardzo pozytywnie. Podoba mi się.

To samo co na forum:

Powiem tak, w komentarzach do ficów kiedys Jackson napisał, "Wogole Jar Jara nie ma! ". No i jest, może nie Jarjar, ale jakiś inny gunganin. To juz zasługuje na pochwałę i to jeszcze w jakim stylu on został ukazany "Mądry Gunganin!" w wątku antyrasistowskim. Podoba mi się styl w jakim piszesz! Całość pozostawia wiele pytań, ale właśnie to jest również fajne, podobnie jak w Owocach... No ale skoro jest to kontynuacja Owoców, jakos nie widzę specjalnie połączenia i następstwa... Ciekaw jestem czy będziesz to kontynuował, wydaje mi się, że warto, gdyż na razie nie widzę końcówki i fajnie byłoby gdyby wyjaśnic wiele wątpliwosci. Także nie marnuj pomysłu - kontynuuj i rozwijaj Gungana.

Ja daję 8 :) Jest fajnie, tyle, że za krótko :( Szczególnie fajny pomysł z pokazaniem gunganina... Najlepszy tekst, to: "Twoisa myśli, że jesteś taki pieprzony bohater?". Po prostu brechtałem się jak nigdy :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.