Twórczość fanów

Umowa zlecenia - Nie-Jedi

autor: Martyna "Lord of Hunger" Olbert





Narastające napięcie udzielające się powoli wszystkim członkom drużyny Saedha owijało ich niezauważenie z każdym krokiem, szczelnie niczym płaszcz. Mistrzyni Ayennan, choć wciąż pozornie niewzruszenie szła u jego boku, od chwili wejścia do podziemi milczała, wykrzywiając w nieznacznym grymasie ciemno pomalowane usta zaciśnięte w wąską linię. Melha wręcz przeciwnie, trzymając się kilka kroków za nimi z trudem ukrywał zdenerwowanie, palce zaciśnięte na rękojeści miecza świetlnego były blade z wysiłku. Co jakiś czas oglądał się przez ramię na Zagharga, Calhida i Aesth, którzy wraz z resztą drużyny starali się opanować emocje i dać przykład trójce padawanów stanowiących straż tylną. W pewnym momencie mistrzyni chwyciła Saedha za ramię, ruchem ręki nakazując mu milczenie. Cała reszta przystanęła, ich dłonie automatycznie powędrowały do pasa. Po kilku sekundach ciszy pełnej napięcia z jednego z bocznych korytarzy dobiegł ich uszu kolejny potworny wrzask, urywający się w połowie z niepokojącym trzaskiem kruszonej skały. Misja polegająca na zbadaniu celu imperialnego oddziału wysłanego w te okolice zmieniła się w istny koszmar. A im głębiej schodzili, tym mocniej Saedh czuł, że popełniają błąd.

***


- Wyruszymy rano. - oświadczyła mistrzyni Ayennan, stając przed Saedhem z rękoma splecionymi na piersi. - Poprowadzisz oddział do Gorma-Koss. Siedzisz tu ponad rok, nadasz się na dowódcę lepiej niż ja.

- Gdzie?! - Saedh uniósł brew, zmierzywszy ciemnowłosą Jedi zaskoczonym spojrzeniem - Wybacz mistrzyni... czy to nie sam środek ziemi Gormaków?

- Istotnie. Dlatego tym ważniejsze jest by ustalić, co tam robią imperialni żołnierze wraz z kilkoma wojownikami Sithów. Jeśli spróbują wykorzystać Gormaków przeciwko naszym sojusznikom na Voss...

- Rozumiem powagę tej informacji, ale czy nie byłoby rozsądniej poczekać i zebrać więcej danych?

- Imperialni zniknęli w tunelach. Mogą robić tam w tej chwili wszystko, rekrutować, uzbrajać w blastery gormackich wojowników, badać nowe technologie z dala od oczu reszty mieszkańców planety.

- Więc mamy tam tak po prostu wejść..?
Ayennan zerknęła na niego poirytowana.

- Skąd złość w twoim głosie, Sae? - rzuciła - Ledwie dwa lata temu byłeś moim uczniem, a od czasu gdy mianowano cię rycerzem mam wrażenie, jakbyś kwestionował dosłownie każde moje słowo. Czyżbym była aż tak kiepską mistrzynią?

- Ayennan. - Saedh skrzywił się - Wiesz, że nigdy bym tak nie powiedział. I że bardzo cenię sobie twoje doświadczenie i wsparcie. Zakładam tedy, że równie doskonale zdajesz sobie sprawę, że istnieje cnota Jedi z którą zawsze miałaś problem. Mimo całego szacunku jakim cię darzę nie mogę o tym nie wspomnieć.

- Cierpliwość. - westchnęła - I tak oto doszliśmy do momentu, gdy strofuje mnie mój były padawan...

- Postuluje. - poprawił ją z uśmiechem - Uspokójmy sytuację. Opracujmy plan.

- Chciałabym posłuchać twojej rady, Sae. Naprawdę. Zawsze byłeś niezwykle pojednawczy, nawet jak na Jedi. Nic dziwnego, że zostałeś negocjatorem. - chrząknęła cicho - Ale to konkretne zlecenie przyszło z góry, od dowództwa po konsultacji z Radą. Nic nie poradzę. Nie możemy czekać.

- Ruszać tam tak po prostu to szaleństwo!

- Weźmiemy silną drużynę. I wsparcie żołnierzy. Będzie tak jak na Tatooine, podczas ataku na tamtą prowizoryczną bazę imperialną. Niebezpiecznie, ale i zajmująco! - uśmiechnęła się. - To, że dowodziłeś tamtą akcją wciąż napawa mnie dumą!

- Dlaczego w ogóle zapytałem... - zamruczał bezgłośnie Sae - Ironia, że wciąż jesteś jedyną osobą na którą nie działają moje logiczne argumenty, mistrzyni.

***


- Daj spokój, wolałbyś siedzieć kolejny miesiąc zajmując się dyplomacją? - rzuciła ostrożnie Aesth, gdy wrzask ucichł.

- Przeniosłem się tu za decyzją Rady dla odpoczynku od pola bitwy, by medytować nad Jasną Stroną i pomagać w poprawie relacji z tutejszymi przywódcami. - Jedi poprawił poły jasnego płaszcza okrywającego zbroję i przekręcił ostrze bokiem, oświetlając korytarz - Wiesz, że jeszcze rok temu byłem bliski załamania - rzucił cicho, zerkając przez ramię na Aesth - spokój Voss zdecydowanie pomógł mi się pozbierać. Dzięki badaniom archiwów republikańskich i medytacji w Mocy jak żadne z was zdaję sobie sprawę, że są na tej planecie miejsca mroczne, gdzie lepiej nie zapuszczać się będąc wrażliwym... - urwał, chwytając rękojeść drugą dłonią i wyciągając miecz przed siebie. Żołnierze za ich plecami unieśli natychmiast broń, idąc za przykładem Jedi. Saedh zbliżył się ostrożnie do wejścia korytarza, zmrużywszy oczy pochylił się oświetlając ciemną, nieruchomą sylwetkę, po czym aż podskoczył gdy żołnierz leżący na posadzce drgnął raptownie i podczołgał w jego stronę. Brakowało mu lewej nogi, z rozdartego barku obficie płynęła krew zostawiając szeroki ślad na jasnym, rzeźbionym kamieniu pokrywającym od góry do dołu powierzchnię całego systemu tuneli zbudowanych ręką starożytnych mistrzów architektury gormackiej. Mężczyzna zacharczał głośno wypluwając krew, uniósł dłoń ku znieruchomiałemu republikańskiemu oddziałowi. Jego ciemny mundur i elementy zbroi zdobił komplet imperialnych symboli.

- Potwór! - wykrztusił - Gormakowie... szaleństwo! Całkowicie oszaleli... - zwinął się raptownie, usiłując złapać oddech. Wyłączywszy miecz Saedh klęknął obok odrywając od pasa podręczny medpack. Używając Mocy zdarł z ramienia mężczyzny rękaw i okrywającą go warstwę durastali i wpakował urządzenie w skórę, odczekawszy aż zbiorniczek z kolto się opróżni dał ręką znak Ayennan. Mistrzyni chwyciła leżący materiał i zacisnęła go na udzie imperialnego by zahamować krwawienie, przyglądający się temu Saedh potrząsnął gwałtownie głową czując nagły, niepokojący nacisk głęboko w zakamarkach własnego umysłu. Potężny, nadchodzący ze wszystkich stron mrok pośród którego czaił się bezlitosny pomruk wyzwania. Kolejny huk zatrząsł pomieszczeniem, głośny, jak gdyby waliły się same tunele.

- Szaleństwo! - wymamrotał żołnierz. Sae bez słowa aktywował miecz i podał go Aesth, która zręcznym ruchem przypiekła nim ranę na barku trzymanego przez niego żołnierza. Mężczyzna przy tej operacji wydał z siebie wrzask głośniejszy niż jakikolwiek z krzyków w korytarzu, jakimś sposobem nie stracił jednak przytomności. Po chwili zamrugał i poruszył głową, gdy skoncentrowane kolto zadziałało zmniejszając ból.

- Mów tylko tyle, by odpowiedzieć na pytania. Straciłeś sporo krwi, jesteś blady jak wampa w hothańskiej jaskini. - ostrzegł go Saedh. Żołnierz zawahał się zbity z tropu, po czym skinął głową w oszołomieniu.

- Po co was przysłano?

- Nie mam pojęcia. - rzucił nerwowo, przesuwając wzrokiem po hełmach republikańskich żołnierzy i twarzach Jedi oświetlonych przez zimne, niebieskie ostrze w ręce Aesth - Kazano nam zinfiltrować to miejsce, podobno odkryto tam jakiś silny... wpływ Ciemnej Strony... jakoś tak to ujęli. Sprawy Sithów. Chyba szukali artefaktów. - wzruszył ramionami i skrzywił się silnie - Weszliśmy tutaj, rozłożyliśmy skanery. Zaczęliśmy schodzić głębiej. Potem pojawili się Gormakowie. Wyglądali dziwnie, nienaturalnie... ich oczy... zaczęli coś wykrzykiwać, nie słuchali niczego, co do nich mówiliśmy. Chwycili za broń. Sądziliśmy, że po prostu ich wystrzelamy, a jeśli podbiegną zbyt blisko Sithowie ich rozniosą. A potem... - zadygotał, zaciskając palce na ramieniu Saedha - Wyszedł ten stwór. Nie mam pojęcia, co to było. Słyszałem tylko cichy pomruk, gdy zgasły wszystkie światła w korytarzu. Gormakowie zaatakowali, Sithowie zapalili miecze, ale po chwili jakby oszaleli. Rzucili się na to i na siebie nawzajem, zaczęli walczyć, więc reszta oddziału wpadła w panikę i strzelała na oślep. W świetle mieczy i latarek na karabinach widziałem tylko, jak to coś rozrywa ich jednego po drugim, roztrzaskuje o ściany... Potem dostałem, nawet nie wiem czym... i nie mogłem wstać, próbowałem odczołgać się jak najdalej od tego wszystkiego, żołnierze uciekali we wszystkie strony... - głos mężczyzny załamał się i przeszedł w bełkot. Saedh zerknął na Aesth.

- Zabierz go stąd. Nie możemy całkowicie podzielić oddziału, a oprócz mnie i mistrzyni tylko ty jesteś zdolna obronić go w pojedynkę i uciec, w razie gdyby próbowali was odciąć od wyjścia. Weź dwóch żołnierzy i wracajcie do bazy, niech go opatrzą i dokładnie przepytają. Tylko niech nie męczą go za bardzo, przeżył już dostateczny szok.

- Uważaj na siebie, Sae. - Twi’lekanka skinęła lekko, podnosząc rannego przy użyciu Mocy i przekazując go żołnierzom. - Wróć do bazy w jednym kawałku. Jedi uśmiechnął się pokrzepiająco.

- Znów wyciągniesz mnie nieprzytomnego na poranny trening?

- Być może? - Aesth mrugnęła by rozwiać ciężką atmosferę, po czym wraz ze swymi żołnierzami zniknęła w ciemnościach tunelu. Saedh z resztą niechętnie podążyli w przeciwną stronę, z zaciętymi wyrazami twarzy.

***


Korytarz którym szli kończył się ogromną salą o sklepieniu sięgającym znacznie wyżej, niż światło mieczy. Saedh pochylił głowę i cofnął ostrze, w blasku żołnierskich latarek omiatających posadzkę dostrzegając z przerażeniem kilkanaście rozszarpanych ciał żołnierzy, Gormaków i Sithów porozrzucanych przy wejściu i rozsmarowanych na kamiennych ścianach, zanurzonych w jusze i wnętrznościach.

- Broń w gotowości! - rzucił, dając żołnierzom znak ręką. Jedi drgnęli lekko i cofnęli się, wyczuwszy raptownie przypływ potężnej energii. Powracające uderzenie Ciemnej Strony emanującej z mroku w przeciwległym końcu sali, gęstej i ciężkiej, sączącej się w umysły niczym krew w pęknięcia posadzki. Saedh pochylił się i postąpił ostrożnie krok naprzód, po czym znieruchomiał, kiedy w odpowiedzi w okrąg światła rzucanego przez ostrze wkroczył olbrzymi kształt, przerażająco cicho jak na swe rozmiary. Płonące oczy spoczęły bezlitośnie na Jedi, gdy olbrzymia głowa pokryta czarną i błękitną skórą przekrzywiła się lekko, jakby w zaintrygowaniu. Potężne kolce zdobiące kark i żuchwę zatańczyły przy tym, rzucając cienie na umięśnione podbrzusze i masywne kończyny, zakończone szponami dłuższymi niż człowiek. Vorantikus, największy jakiego Saedh widział do tej pory. W jego postawie było coś dziwnego, coś nienaturalnego. Po paru sekundach szukania odpowiedzi Jedi z nagłym przerażeniem zdał sobie sprawę, że cała wypełniająca salę energia Ciemnej Strony pochodzi od stwora. Obecność vorantikusa aż trzeszczała od potęgi Mocy, po łuskowatej skórze wiły się skomplikowane, szkarłatne wyładowania. Stworzenie milczało, wpatrując się w Jedi, jakby czekając. Saedh zamrugał szybko i ustawił broń w pozycji obronnej, i wówczas stwór zaatakował. Po prawej stronie rozległ się krótki okrzyk jednego z żołnierzy, cała reszta cofnęła się chwiejnie, z jękiem chwytając za głowy. Jedi poczuł krótkie ukłucie i sam opadł na czworaki, gdy silny impuls uderzył w niego, oplatając jego umysł ślepą złością.

- Zabierzcie stąd żołnierzy! - krzyknął w stronę padawanów, zdawali się go jednak nie słyszeć.

- Sae! - Ayennan chwyciła go za ramię wskazując vorantikusa który nawet nie drgnął, obserwując ich chłodno parą żółtych ślepi - Musimy ich stad zabrać, to... - odwróciwszy się raptownie osłoniła się ostrzem gdy Zagharg uderzył w nią z rozmachu potężnym cięciem w stylu Djem So. Saedh przygryzł wargi, zawracając na pięcie by chronić jej plecy.

- Nie ma emocji, jest spokój. - wyszeptał, przywołując po raz kolejny techniki medytacyjne mistrza Sevra i czując, jak złość wzmagana przez Ciemną Stronę emanującą z vorantikusa ustępuje, ześlizgując się ze wzmocnionych spokojem osłon umysłu - Nie ma emocji. - odetchnął kilkukrotnie i uniósł wzrok, uchwyciwszy wbite w siebie spojrzenie stwora. W tym momencie usłyszał kolejny wrzask i dostrzegłszy tuż przed twarzą niewielki, nadlatujący przedmiot uchylił się z trudem. Wzdrygnął się silnie gdy owa rzecz przy wtórze mokrego uderzenia rozprysnęła się na kamieniu za nim, zostawiając na jego odsłoniętym policzku kilka czerwonych strzępów. Vorantikus podniósł się nieco, drugim ciosem posyłając kolejnego żołnierza na ziemię, potężne pazury zmiażdżyły go w ułamku sekundy przygniatając do posadzki. Potem reszta oddziału otworzyła ogień, na oślep.

(1) 2 3


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,50
Liczba: 4

Użytkownik Ocena Data
Lanoree Brock 10 2016-04-27 20:26:11
Qel Asim 10 2016-04-26 21:02:09
D Games 9 2016-04-28 21:02:24
Luke S 1 2016-04-26 21:45:29

Tagi: Fanfik / opowiadanie (254)

Komentarze (2)

Naprawdę świetne! Czas na trzecią część! :)

Mamy już spin-off`a "Umowy". Teraz czekam na trójkę!!! ;)
Zresztą wcześniej też czekałem :D :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.