Twórczość fanów

The Chronicles of The Jedi Temple III: Mroczna Ścieżka

Autor: Darth Fizyk


„Maturzystom, którym się nudzi

w trakcie przygotowań przed tym

egzaminem wiem co mówię, to

opowiadanie w ten sposób powstało”

I

Stał po kostki w lepkim, ciepłym, i do tego jaskrawoczerwonym błocie. Kolor tego błota kontrastował z kolorem jego butów. I nie tylko butów, z całym jego ubraniem, koloru mroku. Czarne odzienie tak dobrze oddawało istotę Ciemnej Strony. Uśmiechnął się do siebie. Nigdy nie lubił ukrywać tego, kim jest. Nawet wtedy, gdy był jeszcze adeptem Jasności. Nie lubił także wszelkiego rodzaju przeciwności, i pomimo tego, że pokonywał je wszystkie, wolał iść łatwiejszą drogą.

Popatrzył na obły kształt leżący przed nim. Podczas tej walki nie musiał się nawet specjalnie wysilać. Ten Bothanin, był drugim uczniem T’cloone’a, Mistrza Sith. Na twarzy trupa zastygł wyraz bezgranicznego zdumienia. Znowu uśmiechnął się na wspomnienie niedawnej walki. Nawet nie zdążył ochlapać się tym błotem.

Po krótkiej przemowie Mistrza, niemal natychmiast przeszedł do ataku, a zaskoczony Bothanin ze wszystkich sił próbował się bronić przed ciosami pomarańczowego ostrza, jednakże to pomarańczowe ostrze, za każdym razem zatrzymywało się bliżej ciała bothanina. W końcu bothanin, Fey’kla, zdecydował się na jedyny sposób, aby przerwać nieustający grad ciosów przeciwnika, wyskoczył na pięć metrów w górę i wylądował za plecami człowieka, jak mu się wydawało, poza zasięgiem jego miecza. Jednakże, ów człowiek nawet się nie obrócił, skierował swoją pomarańczową klingę do tyłu, a na obudowie, zrobionej z Cortosisu, wcisnął jakiś przełącznik, pomarańczowe dotychczas ostrze, zmieniło kolor na jaskrawo fioletowy i momentalnie wydłużyło się prawie dwukrotnie. Zdumiony Fey’kla popatrzył na przeszywającą go klingę, jego własny miecz wysunął mu się z ręki, która chwilę potem opadła znad głowy, ogarnięta nagłą niemocą. Bothanin wycharczał tylko coś niezrozumiale i osunął się na ziemię.

Mistrz T’cloone podszedł do mężczyzny wyrywając go z tego zamyślenia. Co prawda wyczuł wcześniej, że Mistrz się zbliża, ale dopiero jego głos, ociekający jadem, czystym mrokiem, podziałał na niego jak zimny prysznic.

-Dobrze, mój padawanie, bardzo dobrze – Mistrz T’cloone nie ukrywał zadowolenia – Pokonałeś Fey’kla bardzo szybko, jednak, gdyby nie ta modyfikacja twojego miecza, walczyłbyś o wiele dłużej. Czy ty sam to wymyśliłeś?

-Nie, to nie był mój pomysł. Podczas nauki w Akademii Jedi na Yavinie IV widziałem zapiski Gantorisa, jednego z pierwszych uczniów Akademii Jedi, on miał właśnie taki miecz, a Luke Skywalker mówił, że Gantoris zbudował ten miecz pod kierunkiem Exara Kun’a. Byłem nim zachwycony i postanowiłem przerobić swój miecz.

-Bardzo dobrze, nigdy nie wiadomo co się może przydać.

Darth Fizyk znowu popatrzył na leżące zwłoki. Fey’kla, pomimo tego co o nim mówił T’cloone, był zbyt pewny siebie by z nim wygrał. Pewnie uważał się za lepszego, skoro dłużej uczył się pod okiem Mistrza. Weszli na pokład stojącego opodal promu. Pięć minut później prom był już tylko znikającym punkcikiem na niebie.

W pobliskich zaroślach coś zaskrzeczało obrzydliwie, a potem przeciągle zawyło. Dookoła odpowiedziały temu wyciu inne, podobne i już po chwili było słychać odgłosy ciamkania i chrupania.



(1) 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,67
Liczba: 3

Użytkownik Ocena Data
X-tla 10 2006-07-06 14:10:21
Bubi 10 2004-08-10 23:21:20
Shedao Shai 6 2005-01-18 00:22:36

Tagi: Fanfik / opowiadanie (254)

Komentarze (21)

daje 10
jeśli coś otej długości wciągnęło mnie i nie puszczało przez 2 godziny to musi być dość dobre aby otrzymać 10/10 możliwych

Naprawdę mi się podobało - choć czytałem je na stronie jeditemple.prv.pl ;)

ten tekst jest po prostu genialny, gdyby rozwinąć wszystkie wątki i dodać kilka nowych to można by z niego zrobić książke albo nawet kilka, może kiedyś napiszesz pierwszą polską trylogie w EU SW, sprubuj, naprawde masz talent

Szczerość, jak życie, brutalna jest.
Ale tylko szczerym będąc, Prawdziwym Jedi nazwanym być możesz. A jam jest.
Fizyku... za polot, poczucie humoru, ciekawą fabułę 9/10 dać mógłybym. Mimo tego, że Jasnej Strony nie wybrałeś jeszcze, to przez wzgląd na maturę Twoją i od Strony Ciemnej odejście, punkcik dodać mogę. Z niecierpliwością na dalsze przygody czekam.
Niech Moc będzie z Tobą

fajne... aczkolwiek nie dla mnie ;)

Podobało mi się.

Hehe Kolejne czesci :D Beda, jak najpierw "zmecze" dwa inne rozpoczete projekty... :)

A mi się podobało tak dalej Fizyk!!! czekam na kolejne części. Jedyne co na początku mi się nie spodobało to imei głownego bohatera, ale się nie wtrącam wola autora . Daje 8!!!!

A mi się podobało tak dalej Fizyk!!! czekam na kolejne części. Jedyne co na początku mi się nie spodobało to imei głownego bohatera, ale się nie wtrącam wola autora . Daje 8!!!!

nienajgorsze daje 6

nienajgorsze daje 6

coraz wiecej pochlebnych opinii... a ktos chcialby przeczytac czesc pierwsza? (ja napisalem :)))

Dobre, dobre daje 8

Noooooo Fizyk dobre , dobre :D Autobiografie sobie napisałes :D:D:D:D Ale fajne , całkiem fajne :D

Weźcie jeszzce pod uwagę jedną rzecz. jedI ma swój gust, ale wie, że jest on mocno wysublimowany. Jak to mówią różni ludzie, różne gusta. w tym momencie jak widzi, że opowiadanie to nie jest kompletna kaszana to już się zastanawia czy nie puścić, nawet jak mu się nie podoba.

Logika czesto zawodzi, zwlaszcza w kwestii tworczosci fanów :)) Kiedy tworzyliśmy ten dział naszą ambicją było umieszczać tu tylko najlepsze, wybitne prace... to było dla nas całkowicie logiczne.

Tymczasem prawda jest taka, że opowiadań spływa do mnie naprawdę niewiele a te, które się pojawiają często nie nadają się do niczego. Tak więc można powiedzieć, że na Bastionie większość ficów wybija się ponad poziom, z tym, że ten poziom jest niżej niż dno.

Mieszane uczucia!

Na pewno fic jest za długi, szczególnie jak na wydarzenia w nim zawarte, gdzieś w połowie dzoszedłem do wniosku, że praktycznie się jeszcze nic nie wydarzyło. Na szczęście druga połowa jest już bardziej obfita w fanułę.

Ciekawe za to jest podejście o bohaterów. Od razu widać, że w realu łączy cie coś z Brodziatym. Dzięki temu wysżło całkiem ciekawe zmontowanie postaci. Jednakże oprócz naturalnej ksywki Brodziaty nie podobały mi się imiona stworzone przez ciebie, wręcz przeciwnie w stosunku do jedI.

Twó język wydaje mi się trochę zbyt skomplikowany. momentami budujesz za długie zdania, za wielokrotnie złożone To później doprowadza do tego, że gubisz się w stylistyce i sensie niesionym przez dane formułowanie. Jednak tu si nie przejmuj, ja mam identyczny problem.

Generlanie rzecz biorąc jest to niczym specjalnie nie wyrózniający się fic. Nie oznacza to, że zły, chodzi tylko, że mało orginalny, no może z małymi wyjątkami.

W każdym razie jest to twoje piersze dzieło, więc na pewno przy okazji kolejnych będziesz robił postępy. Życze powodzenia

Heh, z tą dedykacją to byl żart, rzeczywiście pasuje jak wół do karety przy ficu... ale jak skonczyle, to stwierdzilem, ze najlepiej mi sie pisalo, wlasnie gdy uczylem sie najpierw do probnej, a potem do normalnej matury. I wysawalo mi sie to calkiem ciekawym pomysle, zeby dodac żartobliwa dedykacje :)

Co do długości opowiadania, to moze byc troche za dlugie, ale ja lubie długie, wiec pisalem jakie lubie.

Poza tym to był mój pierwszy fic, wiec jestem szczesliwy, ze pomimo tego, ze pierwszy, to zasluzyl jednak na opublikowanie tu :)

I dzieki za słowa krytyki :) Brodziatemu sie podobalo, wiec moze za bardzo bylem dumny z tego fica :)

chyba nie powinienm oceniac tego fanfica

po pierwsze bo jedna z postaci wzorowana jest na mnie (chodz troche odbiega charakterem ode mnie)

po drugie Fizyk jest moim przyjacielem i moja ocena moze byc subiektywna.

Cale opowiadanie ktore tu widzicie jest 3 czescia. 1 czesc napisalem ja i jest ona publikowana na Naszej stronie. jeditemple.prv.pl w subskrypcji FairyTales (dzial Czytelnia)

I mam pytanie do Jedi. skoro tak bardzo Ci sie nie podobalo to po co zamieszczales na bastionie? to nie jest zlosliwe pytanie, po prostu jakos nie moge doszukac sie tu logiki :|

Już samą wstępną dedykacją autor strzelił sobie samobója. Jak bowiem mam brać na poważnie fanfica, którego genzezy należy upatrywać w znudzeniu autora. Czekam aż w końcu ktoś zrozumie, że opowiadań nie pisze się bo się nudzi, nie pisze się ich nawet bo się chce, pisze się je bo się ma coś do napisania. Fizyk chyba nie miał.

Fabuła wprowadziła mnie w stan pokrewny temu, który znany jest pod nazwą kac. Wszystko jakieś takie wolne... rozciągnięte... dosłownie NUDNE. Historia ciągnie sięprzez 12 segmentó jak krew z nosa, którą można upchnąć w 3,4 podstronach. Nie ma w niej nic ciekawego ani odkrywczego. Jedyny może optymistyczny fakt to zakończenie...

Co do bohaterów i świata opisanego to jedyną rzeczą, która mi się podobała był imiona postaci... no i może troszeczkę sposób w jaki autor rozwiązał pojedynki. Reszta jest sztampowa i nieciekawa... zupełnie nie porywa.

Podsumowując, to bardzo nie chciało mi się pisać tej recenzji. Zawiodłem się na tym ficu na całej rozciągłości. Jestem jeszcze bardziej znudzony niż za nim zacząłem go czytać.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.