Książki

Star Wars Galaxies: Ruiny Dantooine

Autor: Voronica Whitney-Robinson przy współudziale Hadena Blackmana
Orginalny tytul: Star Wars Galaxies: The Ruins of Dantooine
Wydanie PL: Amber 2011
Wydanie USA: Del Rey 2003
Przekład: Anna Hikiert
Ilustracje na okładce: Lucas Arts
Stron: 256
Cena: 29,80zł

Streszczenie w Bibliotece Ossus




Recenzja Lorda Sidiousa


Fantastykę daje olbrzymie możliwości dla twórcy. A czemu by nie spróbować konwencji książki w stylu wspomnień podróżniczych właśnie w świecie Star Wars. Coś takiego właśnie stworzyła Voronica Whitney-Robinson.

„Ruiny Dantooine” to najszybciej napisana książka z gwiezdnej sagi, jak chwalili się autorzy, napisana na potrzeby specjalnego kontraktu, w którym brał udział Lucas Arts, by wspomóc promocję gry Star Wars Galaxies. Ze strony Lucas Arts projekt wspierał osobiście Haden Blackman, współtwórca gry, a także scenarzysta wielu komiksów Gwiezdno-wojennych. To widać, widać też dokładnie, że on jedynie współtworzył, a nie napisał całą powieść.

Z drugiej strony mamy młodą, piękną i utalentowaną (przynajmniej jeśli chodzi o pomysły stworów) autorkę, która w życiu pracowała w Korpusach Pokoju w Afryce, była asystentką weterynarza oraz biologiem morskim. I generalnie wszystko to znalazło się w książce.

Główną bohaterką jest imperialna pani bioinżynier Dusque Mistflier, która lata sobie od planety do planety łapać i badać różne okazy zwierząt, a w pracy towarzyszy jej ithorianin Tendau. W czasie wizyty na Naboo spotyka rebelianckiego szpiega Finna Darktrina, który usiłuje ją zwerbować, by pomogła mu dostać się na Dantooine. Dusque jednak odmawia, gdyż nie jest zainteresowana. Dopiero nieoczekiwane pojawienie się imperialnych szturmowców i zabicie Tendaua na jej oczach, powoduje, że zmienia zdanie. Razem z Finnem wyrusza w misję, by odzyskać holokron z danymi agentów Rebelii, zanim wpadnie w ręce Imperium. Po drodze spotyka Hana Solo, Leię, Luke’a, a także zmienia swoje życie, romansuje z Finnem, a także spotyka niezliczone gatunki zwierząt, których żaden autor wcześniej nie opisał, by w końcu przekonać się, że nie wszystko jest tym, czym wydawało się być.

Z jednej strony Voronica sprawia wrażenie osoby, która mogłaby gadać o wszystkim i o niczym bardzo długo, aż do znudzenia, ale nie można powiedzieć, że to pisanie nie wychodzi jej zgrabnie. Szybko się czyta powieść, tylko, że niestety większość z tego co się czyta wychodzi z głowy zanim doczyta się następne zdanie. Na szczęście informacje te zazwyczaj nie są już później potrzebne. Doskonałym przykładem jest tu biografia głównej bohaterki, która ciągnie się na kilka stron, ale jest bardzo dokładna. Co bardzo ciekawe w wielu miejscach jest pewnym odzwierciedleniem biografii autorki, brakuje tylko fragmentu w którym Dusque zaczyna pisać holoksiążki na zlecenie, ale cóż może Voronica liczyła jeszcze na to, że napisze kolejne tomy.

Sama akcja jest świetnie zainicjowana w prologu i doskonale rozwija się na ostatnich stronach książki (pewnie wkład Hadena Blackmana). Środek, jeśli chodzi o akcje pozostawia wiele do życzenia.

W jednym jednak Voronica Whitney-Robinson przewyższyła wielu innych autorów, w opisie świata Gwiezdnych Wojen. Już wspominałem, że różnych zwierząt w książce przewija się bardzo wiele. Faktycznie współgra to z postacią Dusque, która jest tym zainteresowana i ma dobre oko do wypatrywania najdziwniejszych okazów i obserwowania ich, spowalniają akcję. To jednak jest swoisty plus, bo bohaterka nie tylko nie jest nie szablonowa, ale zachowuje się zgodnie ze swoim profilem osobowości. Niestety niejednego czytelnika może to znudzić. Z drugiej strony, dzięki tej książce odwiedzamy znany światy, ale oglądamy je w nieznany dotychczas sposób. Najznamienitszym przykładem nowego spojrzenia jest Naboo, które odwiedzamy w czasach Imperium. Rodzinna planeta Imperatora zachowała pewne względy. Poznajemy na niej nowe miasta, gdzie polokowane są galaktyczne kasyna. Naboo bardziej przypomina Las Vegas, niż to czym było w prequelach. Ale to dobrze, świat się zmienił. No a skoro jest hazard, to i Lando musi się pojawić.

Na Naboo pojawiają się też Gunganie, ale niestety są mocno zmarginalizowani. Inni bohaterowie filmowi też się pojawiają, Vader, Luke, Leia, Han, droidy. Wszyscy w sumie na parę chwil, i tak właśnie powinno być; dobrze, że dostaliśmy książkę w czasach Imperium bez głównych postaci, to daje lepsze możliwości eksploracji świata.

Pięknym nawiązaniem są też ruiny enklawy Jedi na Dantooine, która została zniszczona jakieś cztery tysiące lat temu (KOTOR się kłania).

Jest to dość niecodzienna książka, która pod względem treściowym przegrywa z niejednym opowiadaniem. Ale ma kilka atutów, które trudno podważyć. Jednym z nich są bohaterowie, zupełnie inni niż dotychczas, drugim olbrzymi wkład w rozwój ekosystemów galaktyki. Niestety do tego drugiego punktu, brakuje jednej rzeczy w książce. Ilustracji. W tym momencie byłby to doskonały przewodnik po istotach wybranych planet, a tak mamy jedynie pamiętnik z podróży przyrodnika.

Oficjalny wątek na Forum

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 4/10
Klimat: 4/10
Opis świata: 8/10
Rozmowy: 5/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 5,60
Liczba: 47

Użytkownik Ocena Data
Lord Kenobi 10 2015-08-15 19:51:19
MasterSer 10 2011-07-12 08:15:25
Raham Kota 10 2011-06-06 14:54:51
Apokalips 10 2011-06-03 21:14:23
Anger 10 2009-02-27 20:28:59
Tarrful 10 2004-12-08 21:50:53
hansolo5414 9 2011-08-06 11:36:12
stanley_89 8 2015-07-31 10:13:08
Jankiel 8 2013-07-11 15:01:09
Hego Damask 8 2007-06-03 08:24:11
John Waiter 8 2005-06-24 18:59:20
Sourpuss 7 2015-12-19 22:06:17
epizozeur 7 2013-05-14 18:09:56
Murdock 7 2013-01-07 18:36:09
jedi20knight14 7 2011-08-09 18:30:05
bmw830 6 2017-01-19 18:02:06
ObiQ 6 2017-01-18 12:49:46
piter89 6 2016-07-18 13:35:23
Krych 6 2016-02-26 10:44:19
Drakullak 6 2015-09-19 17:15:09
Keran 6 2014-02-01 12:33:33
Petru Kashin 6 2013-01-27 03:46:46
Jabba the best 6 2012-02-07 14:57:05
Sen z Nieskończonych 6 2011-11-19 10:45:41
RedValdez 6 2011-08-07 15:05:34
wyczes 6 2011-06-19 13:32:52
Shedao Shai 6 2011-04-24 00:25:53
Adakus 5 2014-11-09 21:01:40
Darth Zanghi 5 2011-11-29 06:39:43
Wolf Sazen 5 2011-09-14 14:12:21
mckenziee87 4 2016-02-07 23:22:26
parasol 4 2015-04-03 21:06:07
słomiany 4 2013-01-12 03:16:44
Nestor 4 2011-08-17 10:19:22
Nadiru Radena 4 2009-05-23 16:24:48
Anor 4 2009-01-01 12:26:18
Lord Sidious 4 2004-11-21 12:48:55
Arca Jeth 3 2015-07-06 23:23:35
Jedi-Lord 3 2011-08-20 02:06:59
Rusis 3 2004-12-19 15:33:15
Onoma 2 2015-08-22 16:27:18
wodz 2 2013-09-01 12:34:39
cinnow 2 2013-04-25 22:54:55
ragnus 1 2012-01-24 20:35:26
Tgc 1 2011-08-30 16:19:10
karol2323122 1 2010-09-26 12:07:57
Kyp Durron 1 2004-12-16 18:09:13

Tagi: Amber (199) Anna Hikiert-Bereza (91) Del Rey (181) Galaxies (3) Haden Blackman (34) Voronica Whitney-Robinson (1)

Komentarze (17)

Co to to coś na okładce

Mnie tam się książka podoba. Czyta się szybko, lekko i przyjemnie. ;) Kilka momentów bym udoskonalił, ale ogólnie oceniam to na 8/10. :)

Denna okładka, a książka daje radę ale słabo 5/10.

6/10
Moim zdaniem książka nie jest najgorsza. Przynajmniej różni się od pozostałych, co jest jej dużym plusem. Bohaterowie dość ciekawi, zwroty akcji niezłe. Okładka faktycznie masakryczna ;)

Masakrycznie sztywne dialogi, brak akcji, nieciekawe postacie, nieciekawe opisu. :U Gniot nad gnioty.

Dosc marna powiesc.
Nowi bohaterowi sa, mimo ze duzo sie o nich dowiadujemy, raczej nieciekawe i ich losy mnie kompletnie nie interesowaly. Ciekawe postacie ktore pojawily sie juz tu i tam w Uniwersum SW takie jak Nym (znany chociazby z gier Starfighter lub Jedi-Starfighter) sa znacznie ciekawsze i bardziej charysmatyczne ale nie wykorzystane prawidlowo i zbyt szybko sie znowu z nami zegnaja. Przejawianie sie prominentnych postaci jak Lando, Leia i Luke bylyby fajne gdyby rozmowy i dialogi nie bylyby tak strasznie sztywne i proste. W ogole jesli chodzi o poziom literacki tej ksiazki to mi sie to nie przyjemnie kojarzylo z mlodziezowkami.

A generalnie rzecz biorac, jest to naprawde nie typowa, kuriosalna powiesc ale chyba juz za miesiac kompletnie o niej zapomne. A szkoda, bo pomysl byl naprawde ciekawy i zawiera spory potencja ale w tym wykonaniu - jest to niestety FAIL! 3/10

...aha a okladka to chyba najbrzydsza jaka kiedykolwiek widzialem na ksiazkach SW!

Książkę czytało się jak młodzieżówkę - szybko i nużąco w większości. Ostatecznie jestem jednak niezadowolony z niej, takie tam czytadło.

Według mnie świetna książka, na początku lekka później robi się coraz bardziej poważna. Jest w niej trochę zwrotów akcji i na pewno nie jest nudna. Książka jest ciekawa i wciągająca jedna z lepszych jaką czytałem ze świata SW. Polecam i daję 9/10 a nawet +9

Całkiem niezła. Fajnie rozwinięte opisy flory i fauny stanowią miłą odskocznię od tych ciągłych pojedynków na miecze świetlne i walk myśliwców ;)

dooku --> kolejny wartościowy komentarz...

nie podob mi sie

Dość średnie, tak w połowie siada klimat, który powiedzmy sobie szczeże, od początku i tak nie jest jakimś dziełem sztuki:)

Jedyny atut tej ksiązki, to wprowadzenie i oparcie akcji na nowych bohaterach. Niestety książka jako całość prezentuje się bardzo słabo. Autorak nie potrafiła przedstawić wartko akcji. Sprawia to wrażenie, że książka jest nudnawa momentami. Jak dla mnie jedna z najsłabszych pozycji SW.

Teraz kumam, ale jak to przeczytałem to wydawało mi się że może jesteś jakimś utajonym wielbicielem Jar Jara...

Wiesz Kyp, można lubić Gungan lub nie, ale trzeba pamietać o tym, że oni w tatmym świecie powinni występować w dużej ilości. Równie dobrze możesz pojechać na Saharę i piach mieć tylko w butach i nigdzie wiecej. To by było dziwne, mimo, że np. piachu możesz też nie lubić.

"Na Naboo pojawiają się też Gunganie, ale niestety są mocno zmarginalizowani" to twierdzenie chyba nie jest całkiem normalne.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.