Książki

Planeta Zmierzchu

Autor: Barbara Hambly
Orginalny tytuł: The Planet of Twilight
Wydanie PL: Amber 1998
Wydanie USA: Bantam Books 1997
Przekład: Andrzej Syrzycki
Ilustracja na okładce: Drew Struzan
Stron: 416
Cena: 24,80 PLN
Druk: Cesky Tesin


Luke Skywalker ląduje na planecie, gdzie użycie Mocy stanowi dla Mistrza Jedi śmiertelne zagrożenie. Han, Chewbacca i Lando wyruszają mu na ratunek.
Ich działania budzą nieznaną formę życia, która, by opanować galaktykę, zamierza zniszczyć zarówno Imperium, jak i Nową Republikę...


Recenzja Jetha:
Trzeci tom tzw. trylogii Callisty. Jest to jednocześnie ostatnia książka pani Hambly. Luke nie mogący pogodzić się z faktem, że Callista go opuściła wyrusza na Nam Chorios, gdzie widziano ostatnio Callistę. Tymczasem trwają negocjacje na temat przyłączenia Sektora Meridian do NR. Jednak zamiast jakiegokolwiek wyniku negocjacji Leia zostaje porwana...

Tak nudnej recenzji dawno nie napisałem ( ale spoko, przede mną jeszcze seria Młodzi Rycerze Jedi). Ale co mogę na to poradzić jak recenzja jest taka jak książka. Baaaa, książka jest stokroć gorsza. Uproblemiony Luke, wielki uproblemiony chrząszcz. Kolejna trzecia już bardzo groźna broń mająca wymordować całą galaktykę, a w tym wszystkim ZERO dynamiki. Z prawdziwą przyjemnością wystawiam więc tę że oto ocenę.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 1/10
Klimat: 0/10
Rozmowy: 3/10
Opis świata SW: 1/10
Opis walk: 2/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 3,12
Liczba: 59

Użytkownik Ocena Data
Darth Vos 10 2009-02-07 00:52:10
Annie 10 2008-10-27 15:23:23
Articles 10 2007-02-10 09:33:53
Usunięty 10 2006-07-27 08:25:09
Shedao Shai 10 2004-05-07 15:46:44
Leisik 8 2005-09-30 16:48:51
Lord Kenobi 7 2015-08-15 19:49:35
Unreal 7 2007-11-04 21:23:02
bmw830 6 2015-06-03 23:37:43
Stele 6 2011-10-03 19:26:23
Ren Kylo 6 2011-01-15 20:22:55
AgentMniH 6 2008-09-26 02:01:22
Mel 6 2008-06-08 18:16:45
Christian 5 2012-03-18 00:10:48
Payback 5 2010-06-24 23:40:15
Asturas 5 2004-11-07 14:14:59
parasol 4 2015-11-10 19:45:17
Petru Kashin 4 2013-06-29 03:43:47
Apokalips 4 2012-08-01 14:45:12
Jedi-Lord 4 2005-07-28 20:47:06
Alex Wolf 3 2007-03-20 16:50:19
Nadiru Radena 3 2006-08-28 11:16:56
Adam Vader 3 2005-02-26 10:17:17
DarthRevan210 2 2016-09-03 17:56:54
Mark Swayze 2 2015-10-30 18:26:32
malakai 2 2007-03-24 01:14:00
Gavin 2 2004-10-14 21:38:34
Oen 2 2004-10-02 13:34:30
JORUUS 2 2004-05-11 21:23:23
Ricky Skywalker 1 2011-06-09 12:42:32
Wolf Sazen 1 2010-08-27 13:04:39
rafaelix 1 2010-06-25 12:36:46
blablabla 1 2010-02-14 08:09:17
Halcyon 1 2009-08-15 19:53:47
99-in-the-shade 1 2009-07-20 19:55:28
gogi00 1 2009-07-11 13:20:43
Horus 1 2009-06-10 08:25:06
Ahsoka Tano 1 2008-11-11 22:32:32
Maciej Ochab 1 2008-10-20 22:16:06
Marcus Fenix 1 2008-07-04 21:10:59
Fisto4795 1 2008-05-25 17:11:44
Darth Cadeus 1 2007-11-19 12:38:02
Baca 1 2007-07-13 13:17:19
Mroczna Jedi 1 2007-05-02 11:46:58
Fileter 1 2007-04-29 14:27:24
Yodasw 1 2007-02-16 11:12:39
Solvar 1 2006-10-10 20:42:05
Rusis 1 2006-09-14 15:01:09
Paweł 1 2006-07-26 15:13:41
Misiek 1 2006-07-07 10:15:41
Karrde 1 2006-06-03 09:37:52
Lord Sidious 1 2005-12-13 17:07:17
Piett 1 2005-10-07 14:41:54
kudlaty696 1 2005-07-11 17:58:07
Cal-PloKoon 1 2005-05-05 14:19:46
Yeleniu 1 2005-04-30 13:05:33
Leonidas 1 2005-04-02 12:07:06
Freed 1 2004-05-29 22:03:01
Kyp Durron 1 2004-05-08 09:56:02

Tagi: Amber (199) Andrzej Syrzycki (71) Bantam Books (73) Barbara Hambly (4) Drew Struzan (34)

Komentarze (32)

Nawet fajnie mi się czytało, początek był zachęcający i wciągający, później właśnie było co raz gorzej. Dzym był ciekawą postacią, ale pokonanie było go banalne. Skoro nie da się kogoś zabić w bezpośrednim starciu, to rozwal statek, którym leci. Ten schemat zrobił się nudny. Ale ironia postaci Dzyma mnie zachwyca po prostu :)

nieco lepsze niż Dzieci Jedi ale bez rewelacji

o najgorszą książke mogą według mnie porywalizowac troche z planetą zmierzchu trylogia akademi jedi oraz komandosi republiki(przynajmniej 1 część poddałem sie w połowie 2)

Najgorsza, dno? Z pewnością NIE. Nie jest to nic wybitnego, może znudzić, ale pod względem fabularnym plasuje się może odrobinę poniżej średniej SW.

W "Dzieciach Jedi" mieliśmy jeden bardzo mocny punkt-cudownie wykreowane lokacje. Tutaj mamy właściwie jedynie opisane Nam Chorios i jakieś planety Meridiana, których nawet już nazw nie pamiętam, co nie najlepiej o nich świadczy. Niestety nawet jedna Nam Chorion do Belsavis się nie umywa. Pierwszy rozdział bardzo mi się podobał. Na okręcie łatwo stworzyć klimat. Po wylądowaniu wszystko to jednak pryska. Niby jest wielka tajemnica Tsilów i pozornie nieszkodliwe drochy, ale wszystko sprawia wrażenie niepozornego. Ot kolejna pustynna planeta, pełna, błyszczących się jak naoliwiony tyłek niemowlaka, kryształów i niegroźne pasożyty. Nie jest to klimat, którego oczekiwałem po Basi.
Podobnie konflikt Theran z Przybyszami. Czytelnik sobie pomyśli "Rozwalić działa w cholerę i tyle".
Oczywiście wszystko ma głębszy sens, który jednak zaczynamy rozumieć po przebrnięciu przez 300 stron. Pewnie ponad połowa z 50 oceniających to na 1-3 nie dobrnęła do tego etapu.

Zanim przejdę do konkretów, kilka drobnych szczegółów, które dla zapamiętałem jako ogromne plusy.
-Powrót Noghrich. Nawet jeśli Ręka Thrawna była już zakontraktowana, dobrze że to Basia sprząta po DE/JAT, a nie sam Timmy, który pewnie by to olał. Długo nie pożyły, ale miło je widzieć i zobaczyć wytłumaczenie ich nieobecności. A na Anoth by się przydały i to bardzo...
-Wspomnienie o akademii wojskowej NR. We flocie służą głównie weterani GCW, ale miło wiedzieć, że coś takiego istniało chociaż w świadomości jednej autorki.
-Coś, co kocha każdy technomaniak. Wymienione typy kilkudziesięciu maszyn. Luke używa makrolornetki - wiemy jakiej. Kradnie śmigacz - wiemy jakiej firmy. Nawet pan Syrzycki znośnie to przetłumaczył, co jest chyba cudem. :D

Pora na poszczególne watki.

Leia.
Nie było tragicznie, ale w "Dzieciach Jedi" lepiej wypadła. Problemy z samoakceptacją? Czy ona przypadkiem nie pokonała już tego z "Pakcie na Bakurze"? Pół książki leży naćpana. Myślałem, że motyw narkotyków będzie tu czymś w stylu droidów z CotJ. Dziwnym trafem, po dwóch retrospekcjach, został zapomniany, jak tylko księżniczka odzyskała jasność rozumowania.
Miłośnikom Jedi może się spodobać, że Leia jest tutaj przede wszystkim rycerzem. Nikt nie musi ratować jej z opresji, choć wszyscy próbują, to ona sama daje sobie radę.
Trening z Callistą słabo zapamiętałem. Takie uroki przydługiego czytania książki, głównie na kolanie, Wydaje mi się jednak, że była to raczej kontynuacja samoakceptacji, przypieczętowana pokonaniem ucieleśnienia swoich lęków - Beldoriana. Tego kompletnie nie załapałem. Hutt wypełza zza rogu, księżniczka łapie miecz i rozkrawa mięczaka bez słowa. Dobry Jedi, nie ma co.

Luke.
Basia uparcie musi znaleźć sposób na utemperowanie jego zdolności. Tym razem muszą to być podświadomie wywoływane burze Mocy. Nie mogła napisać książki o samej Leii? Za Banthama by nie przeszło? Pewnie tak... Książka cierpi na tym w prawie równym stopniu, co "Kryzys Czarnej Floty".
Co robi nasz wieśniak przez większość książki? Poznaje lokalnych, dorabia jako mechanik i powolutku uświadamia sobie całą intrygę, równolegle do siostry. W miedzy czasie ma jakieś tam przygody ze stetryczałą Mroczną Jedi. Na koniec porywa Headhuntera, daje się zestrzelić, gada sobie ze Tsilami i odpływa. Po co on tam właściwie przyleciał? Znaleźć Callistę? Ej no, trzeba się jej pozbyć, bo Timmy ma kontrakt na rudą. Lepiej niech się miną w drodze i ostygną przez te 400 stron.

Han, Lando i Chewie.
Byli. Tyle o nich pamiętam. Gdzieś tam sobie polatali, pofałszowali hologramy, minęli się z droidami i wpadli na Daalę... Jak to już u Basi bywa, nie potrafi prowadzić tych postaci i unika ich jak tylko się da.

Droidy.
To co lubię najbardziej. Wyszły świetnie jako para. Najlepiej ze wszystkich książek jakie pamiętam. Threepio jest gderliwy i naiwny, Artoo usiłuje ratować świat, ale jest tylko mały astromechem (tu często bez nóg). Krzątają się, wpadają w tarapaty i mają różnorakie trywialne i jednocześnie zabawne przygody. Miłośnicy serialu będą zadowoleni. Najbardziej w pamięć mi zapadły dywagacje złotej sztaby o zwyczajach pogrzebowych i o tym, że w zjadaniu ciał poległych żołnierzy NR nie ma właściwie nic złego. :D

Jak już jesteśmy przy humorze, Basia nie mogła sobie darować Gammorean i taśmy klejącej. W CotJ było to fajne. Tutaj zaczyna śmierdzieć odgrzewaną myszką.

Seti Ashgad i Loronar.
Rywal Palpiego, korzystający z wampirycznych praktyk dla zachowania młodości. Jeden lepszy od drugiego. ;)
Mamy jakieś wzmianki o partiach w senacie NR. Ktoś się kiedyś pytał i żadna odpowiedź nie padła. Tutaj ją znaleźć można.
Ani Ashgada, ani Loronara wiele właściwie w książce nie ma, choć to oni pociągają za część sznurków.
Loronar robi za złą korporację i jak taka korporacja kończy. Nie spotykają jej właściwie żadne represje. Dlaczego Loronar? Pewnie Basia otworzyła EGtV&V na losowej stronie i wypadło...
A jak Loronar, to dochodzimy do superbroni tej książki, czyli droidów-myśliwców "Igieł". Jako technomaniaka boli mnie to i jest właściwie jedynym absurdem całości. Małe, zwrotne, zdolne zaszkodzić tarczom krążownika i zdolne do lotów w nadprzestrzeni? I to yevethański D-type jest niby przedobrzony jeśli chodzi o statystyki?

Taselda i Beldorian.
najbardziej zmarnowani upadli Jedi w EU? Byli tam chyba tylko dla zmylenia czytelnika. Przylecieli w czasach Starej Republiki, zwabieni aurą Tsilów i wpadli w łapska Dzyma. Nikt się nimi nie interesuje. Luke daje się spić i wykorzystać Teseldzie, po czym o niej zapominają. Beldorian coś tam kombinuje, ale w końcu ma być tylko przeciwnikiem dla Leii, żeby trochę rozruszać książkę. Co z Teseldą? Musze dobrnąć aż do FotJ, żeby poczytać o happyendzie?

Dzym, drochy i posiew śmierci.
Dziwne, ale dobrze wytłumaczone. Trochę minęło, zanim domyśliłem się, czym Dzym właściwie jest. Dość oryginalny motyw. Z pewnością lepszy od rebornów z JK2-3...
Czym jednak właściwie żywiły się małe drochy? Nie energią tsilów, bo te je zabijały. Nie większymi organizmami, bo te je pochłaniały. A jakoś sporo ich było i każdy jakąś Moc posiadał.
Tu najbardziej nie podobała mi się zdolność Dzyma do przekazywania swojej energii innym istotom.

Tsile.
Z tym, to mnie Basia zaskoczyła. Mamy żelaznych rycerzy, więc dlaczego nie Tsile? Łykam to. Ich wykorzystanie ładnie wpasowuje się w całą intrygę. Lepiej, niż Fallanasi w BFC. Ponoć można się tu dopatrywać nawiązań do "Kryształowej Gwiazdy". Przeczytamy - zobaczymy.

Co zostało? Callista.
Dzięki Timmiemu i jego układom, ta trylogia cierpi właściwie od pierwszego tomu. Nie wiem, co tam Basia początkowo planowała, ale wykopywanie głównej bohaterki zaszkodziło jej niezaprzeczalnie. I znów trzeba czekać do FotJ na zakończenie wątku. Marne swoją drogą. Dlaczego nejka musiała niszczyć dobrą historię Ismarenów, jak tu zostało tyle postaci do urżnięcia?

A, jeszcze Daala. Po kiego ją tu? Po kiego ją wybielać i swatać z jakimś dziadkiem? Co lepsze ponoć któraś chronologia to zniszczyła, robiąc z niej podrygującego wojaka w dalszych latach. :P

Strasznie chaotycznie i niepełnie wyszło. Trudno, nie umiem pisać bloków tekstu. Książka nie jest tragiczna. Ma dziwne pomysły, ale wszystkie zostają dobrze wytłumaczone. Niekiedy się ciągnie. Niektóre rzeczy nie są najlepiej opisane. Basia jest ambitna, nie jest jednak Mattem. Doprowadziło to do tego, że się nieco zakrztusiła.

Jeśli chodzi o trylogię:
Dzieci Jedi>Planeta Zmierzchu>Miecz Ciemności
6/10

+Intryga.
+Opis sektora; Galaktyka jest duża i to czuć.
+Bogate opisy lokacji i technikaliów.
+Pomysły są dziwne, ale nie absurdalne.
-Niewykorzystana połowa bohaterów.
-Brak akcji może wielu zanudzić.

I stało się. Planeta zmierzchu otrzymuje palmę pierszeństwa w kategorii najgorszej książki w uniwersum SW. Ta książka to po prostu jeden wielki zbiór absurdów i nieporozumień. Hutt władający mieczem świetlnym, wampiry, planeta na której uzycie Mocy wywołuje jakieś dziwne zdarzenie i nawet pornografia Huttów! Tego wszystkiego jest za wiele nawet jak na 416 stron. Jeżeli juz ktoś naprawdę chce mieć ta książkę w kolekcji to najlepiej ją gdzieś tanio kupić, odstawić na półkę a z wątkami zapoznać z przewodnika po chronologii lub z ossusa bądź wookie. Odradzam wszystkim i załuję że nie ma noty zero. 1/10

Jak zwykłem był mówić, czytanie tej książki przypomina brodzenie w glanach piętnastkach w bajorze sięgającym pach.
Gdyby wywalić 400 stron rozwlekłych jak wyprute przez Hannibala Lectera bebechy opisów, książka byłaby po prostu zbiorem absurdalnych pomysłów. A tak - jest zbiorem nudy tak immanentnej, tak transcendentnej i tak esencjonalnie nudnej, że przyćmiewa to nawet niedorzeczność pomysłów. Jeden z nas onegdaj wyrzucił tę książkę przez okno w Empiku. Źle zrobił. Ktoś to mógł podnieść i przeczytać. I wyrobić sobie złą opinię o SW na podstawie tej książki. Jako osobnik z natury litościwy, staram się znaleźć dobre strony tego dzieła. Nie przypominam sobie. Podobała mi się tylko jako-tako scena na klatce schodowej oraz chaos na Nim Drovis. Reszta? Nie. Nie! NIE!

Na upartego przeczytać się da, ale najlepsza jest jako środek nasenny :).

tak sobie czytam te wasze opinie... i chętnie bym przeczytał, tak z ciekawości ;d

Zdecydowanie jestem na 'nie'. Nie wiem, czy to kwestia tego, że nie czytałam poprzednich części Trylogii Callisty, złej koniunkcji planet, czy czego tam jeszcze, ale zmordowałam to chyba tylko po to, żeby z czystym sumieniem postawić 1, bo autorka ze wszystkich postaci zrobiła popisowe ciepłe kluchy *-*

Wspaniała,wspaniała i jeszcze raz wspaniała :-)

Jedna z pierwszych książek SW które przeczytałem. Mam do niej wielki sentyment i daje 6. Historia lekko abstrakcyjna jednak ciekawa ;)Nie jest to nic wyższych lotów jak np. Nowa Rebelia ale ciekawe.

Łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!
Śmiać się, płakać czy uciekać, zaiste nie wiada.
Absolutne 0.

Dno dna i dwa metry mułu. To była drogą przez mękę: pierwszą stronę przeczytałam normalnie, przy drugiej zaczęłam popadać w śpiączkę. Po trzydziestej stwierdziłam, ze śpię i nie wiem co czytać. Od tego momentu przerzucałam, zatrzymując się na interesujących momentach. Na ostatniej stronie doszłam do wniosku, że ciekawych momentów nie było.
Ale ja mam szczęście, ostatnio czytałam trylogię Hana Solo i Akademię... myślałam, że nie sootka mnie nic gorszego. Mliłam się. Żeby ta baba się chociaz streszczała... gdzie tam ponad 400 stron nudy.
Zero akcji, logiki. Do końca nie wiem o co w tym chodziło, chociaż mogłam przespać moment gdzie było napisane.
UWAGA! NIE CZYTAĆ!
-10/10

Błe, kupa... Wypożyczyłem, przeczytałem 50 stron i już nie mogę. Biorę się za inną. 1/10

Dnooo. Kompletne dno. Nikt, ani nic nie ratuje tej ksiażki. Każdą inną czytałem w trzy, czasami pięć godzin, w porywach do dwóch dni (w zależności od pory dnia, grubości i zainteresowania). Ale tej książki nie mogłem przeczytać przez tydzień. Kompletnie beznadziejna. dałbym 0, ale ponieważ nie mogę daję 1/10

NUUUUUUUDDDDDAAAAAAAAA!!!! NIE CZYTAĆ. STRASZNE!!!1 CZYTAŁEM CAŁE 3 TYGODNIE I NUDZIŁEM SIE!!!! 1/10

na wrócenie daali,dzym,myślące kryształy i jakieś latające igły to Beznadzieja!!Jednak to przeczytałem w przeciwieństwie do dzieci jedi i dlatego 3/10

P.S
Okładka z żołnierzami Rebeli z Hoth i w mundurach zimowych nie ma nic wspólnego z miejscem akcji.

Tak samo jak przy "Mieczu Ciemności".
Tylko że tu próbowałem czytać. Przeczytałem ledwo 40 stron i dalej już nie dałem rady bo to była męczarnia.
Nuda,nuda i jeszcze raz nuda.
Fabułę poznałem z "Przewodnika po Chronologi". Absurdalny jest Hutt wprawnie posługujący się mieczem świetlnym, Tak samo jak reszta historii.
Całkowity brak klimatu i nudne dialogi.
NIE UZNAJĘ TEJ OPOWIEŚCI
W HISTORII GWIEZDNYCH WOJEN.

0,5/10 ( w końcu rozbawiła mnie żenada tej książki i dlatego taka wysoka ocena).

ojojojojo (dalem 8\10 :D)

No coz. Ta opowiesc jest lepsza od Dzieci Jedi i dlatego daje 4/10. No coz, sa lepsza ksiazki.

A tak na serio to autorka ma talent w budowaniu atmosfery odizolowanej od reszty galaktyki planety ale akcja jest u niej tak ślamazarna że mało kto przez to przebrnie bez szwanku

biedna Barbara...

Popieram w pełni wypowiedż Carnoks Iniro. Powinno być zero!!

AAAHHHHH. Wiekszego gówna w SW niema!

Chyba lepsza od Dzieci Jedi, ale dalej nie dobrze mówiąc delikatnie. I znomu robale w ciemnych miejscach (BLE) No i znowu zaskoczę wszystkich. Aż 5/10

Opnia o tej książce jest już wyrażona i ja się z nią w pełni zgadzam

jezu ja chce wreszcie postawić 0/10 - dlaczego nie można :/
teraz musi być 1/10 podobnie jak Miecza Ciemności nie doczytałem tego gówna do końca

POMYLIŁEM SIĘ, I NIECHCĄCY WCISNĄŁEM "OCEŃ", NIE USTAWIAJĄĆ OCENY....MIAŁO BYĆ 1, A JEST 10 :[

Powiem tylko jedno: GÓWNO.

Kolejna kobieta tworzy Star Wars...jak zwykle tragedia.

Czemu nie ma oceny zero? Musze dac 1:/

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.