Twórczość fanów

Czas zapłaty

Autor: Vissan


Wszechogarniającą czerń kosmosu przesłonił kadłub przebudowanego frachtowca klasy Mobquet. Za statkiem podążały cztery organiczne myśliwce - znak na burcie frachtowca wyjaśniał obecność Yuuzhańskich Koralowych skoczków. Transport należał do Brygady Pokoju, leciał wypełniony ładunkiem najnowocześniejszej technologii Sojuszu. Pilot jednego z Yuuzhańskich myśliwców wykrzywił oszpeconą bliznami twarz w ironicznym grymasie, gdy organizm skoczka podał mu tłumaczenie nazwy statku. „Wojownik wolności”. Nazwa była co najmniej nie na miejscu. Frachtowiec zmienił wektor by wejść w kolejny skok w nadprzestrzeń na długiej trasie, co miało mu zapewnić względne bezpieczeństwo – każda wojna to okazja dla piratów, których niezbyt interesowała przynależność rabowanych dóbr. Yuuzhańskie myśliwce podążyły za nim. Pilot frachtowca przygotował koordynaty wejścia w nadprzestrzeń.
Nagle w przestrzeni pojawił się klucz myśliwców o dość niespotykanych kształtach. Potrójne płaty paneli słonecznych oznaczały, że były to imperialne TIE Defendery. Niewielu mieszkańców regionów oddalonych od pozostałości imperium wiedziało o istnieniu projektu, który miał dać imperium nowy myśliwiec bojowy, wyposażony w osłony i hipernapęd. Zmodyfikowane myśliwce pilotowała trójka młodych ludzi, różniących się od swoich rówieśników tym, że dysponowali wielką potęgą. Potęgą mocy Jedi. Na panelach słonecznych Defenderów kierujących się ku konwojowi widniały symbole przedstawiające otoczony poświatą miecz świetlny. W komunikatorze frachtowca zachrobotał głos dowódcy skrzydła.
-Tu myśliwce z eskadry „Zemsta Jedi”. Zatrzymajcie się i poddajcie, lub sami was do tego zmusimy! – Vongowie nie lubią piratów, prawda? – Odezwał się pilot frachtowca. – Będziecie żałować tego ataku! Od Mobqueta oderwały się cztery punkty kierujące się w stronę myśliwców typu TIE.
– Czas się rozerwać! – Zabrzmiało w głośnikach Lino Tyffera, siedemnastoletniego chłopaka z Coruscant, który musiał wystąpić z akademii Jedi, po tym, jak w gniewie wszczął pojedynek ze swym nauczycielem, który zresztą Lino z kretesem przegrał. Prowadzący skrzydle pilot – Arhyn Dermyn, dwudziestoczteroletni Corelianin uśmiechnął się lekko pod czarnym hełmem pilota.
– Od kiedy zniszczyliśmy Yuuzhańską korwetę w sektorze Nnklon nie było dobrej zabawy. – Odezwał się Arhyn.
– Szybko się nimi zajmiemy – Dodała Jan Krest, którą podobnie jak Tyffera wydalono z akademii Jedi na Yavinie IV, gdy poddając się gniewowi złamała rozkaz nauczyciela. Arhyn był dumny ze swych uczniów. Nauka Jan dawała coraz lepsze rezultaty, kilkunastoletnia wojowniczka coraz lepiej wykorzystywała wiedzę Jedi, której większą część przekazał jej Corelianin. Arhyn złożył eskadrę z Jedi, którzy wystąpili z akademii, z której sam odszedł kilka lat wcześniej. I choć nie miał aprobaty rady Jedi, jego eskadra odnosiła sukcesy w walce z najeźdźcami.
– Dobra, skupmy się na zadaniu – Rzucił Lino. Chłopak robił duże postępy w walce na miecze świetlne. – Być może kiedyś pokona nawet swego mistrza – Pomyślał Corelianin. – Ale nieprędko to nastąpi – Dodał, uśmiechając się w duchu. Gdy po chwili Skoczki koralowe znalazły się w zasięgu ognia, TIE Defendery zasypały je ogniem laserowych błyskawic. Część strzałów pochłonęły wytworzone przez myśliwce Vongów anomalie, ale siła ognia myśliwców typu TIE/Df, prowadzonych przez młodych pilotów była większa niż zniosłyby to statki Yuuzhan. Skoczki wybuchały jeden po drugim, niknąc w eksplozjach i pozostawiając po sobie tylko okruchy koralu Yorik.
– Czas na ciebie, Jan! – Rozkazał mistrz Jedi swojej uczennicy.
– A niech to szlag! – Mam zwarcie w obwodach dział jonowych! – Krzyknęła dziewczyna.
– Nie zapominaj, że to nie wszystko, co masz do dyspozycji. – Odezwał się Lino
Nie odpowiadając, dziewczyna skierowała dłoń w stronę frachtowca. Na końcach jej palców zatańczyła gromada iskier, która przeszła przez owiewkę myśliwca, zamieniając się w błyskawicę biegnącą do Mobqueta. Światła na jego kadłubie zgasły. Na burtach pojawiły się biało-niebieskie wykwity wyładowań elektrycznych. Silniki ucichły i transportowiec zatrzymał się po kilku sekundach, w trakcie, których piloci TIE Defenderów wykończyła ostatniego skoczka. Jan odetchnęła wyczerpana i wróciła do formacji.
– Świetna robota Jan, ale to jeszcze nie koniec. Nadaj sygnał do naszych przyjaciół Tyffer. – Rozkazał uczniowi Arhyn. Wkrótce tu będą.
- Czas na nas – zasyczał Tradoshianin w kabinie transportowca klasy Xiytar, parę lat świetlnych dalej. – Lecimy po nasz ładunek.
Po kilkunastu minutach, z nadprzestrzeni w pobliżu TIE Defenderów wyszedł statek Tradoshianina.
– Całkiem punktualnie – Odezwał się Arhyn do pilota Xiytara.
– Zrobimy, co trzeba i już nas nie ma – wysyczał Tradoshianin Terssk. Po chwili transportowiec cumował już do bezwładnego Mobqueta. Załoga pod wodzą gadopodobnego Tersska szybko zabrała ładunek.
– Co robimy z resztą, szefie? – Spytał Tradoshianina jeden z podwładnych.
– Tym razem będziemy mili. – Polecił Terssk. – Zostawić załogę na pokładzie. Może trafią na swoich Yuuzhańskich koleżków. – Rzekł z przekąsem. Gdy przeładunek był już skończony, a Xiytar odlatywał, Terssk powiedział:
- Dzięki za pomoc, Arhyn.
– Nie ma, za co. – Odpowiedział Dermyn. – Zawsze pomogę przyjacielowi.
– No, to po zabawie, lepiej stąd spływajmy zanim przyleci więcej Yuuzhan. – Rzuciła Jan. – Gdzie lecimy? – Spytała.
– Do domu, do naszego jedynego domu. – Odpowiedział nauczyciel.

***


Z nadprzestrzeni w pobliżu niewielkiej stacji kosmicznej wyszedł klucz myśliwców.
– Taak, nareszcie w domu. – Rozległ się głos Krest w komunikatorze.
– Elthree, przygotuj lądowisko. – Polecił przez komunikator Arhyn.
– Niezidentyfikowane myśliwce, podajcie kody transponderów – Usłyszeli w głośnikach młodzi piloci.
– Elthree, nie rób z siebie durnia, to my! – Powiedział Lino.
– Jacy my? Jeśli jesteście piratami „My”, to rozpocznę ostrzał! – Zagroził L3 – robot zbudowany przez Jan z różnych starych części, zalegających w magazynach bazy.
– Ty zardzewiały złomie, to MY!: Arhyn, Jan i Lino! – Krzyknął Arhyn. – Och! Witam Państwa, proszę lądować, zaraz przygotuję napoje i poczęstunek.
– I trzeba było w nim montować obwody z droida dyplomatycznego? – Mruknął z ironią Lino.
– Innych nie było. – Odpowiedziała Jan z wielką powagą. – No tak, zapomniałbym, że ona nie ma za grosz poczucia humoru. – Żachnął się młody Tyffer. Trzy TIE Defendery zeszły do lądowania na stacji przeładunkowej, zaadaptowanej na bazę squadronu myśliwców i nowy dom dla młodych renegatów Jedi.

***


Jan przebierała się, gdy nagle od drzwi doszło do niej natarczywe pukanie.
– Już idę, to ty Lino? – Powiedziała.
– Szybko wskakuj w kombinezon, musimy zaraz lecieć! – Rozkazał Arhyn przez drzwi.
– Niech to szlag! No tak, ledwie wracamy się porządnie wyspać i już znowu trzeba wskakiwać w ciasną kabinę! – Pomyślała Jan. Po paru minutach Jan i Arhyn szli szybkim krokiem w kierunku hangarów. Po drodze podbiegł do nich Lino w kombinezonie.
– Musimy natychmiast lecieć do systemu Hapes! – Powiedział Arhyn. – Jest właśnie atakowany przez Vongów. Dostałem cynk holonetem parę minut temu. Biegiem na lądowisko! Cała trójka ruszyła niemal sprintem na pokład startowy.
– Już Państwo odlatują? – Spytał uprzejmie L3, gdy dobiegli do hangaru.
– Nie mamy czasu, przygotuj nas do startu! – Polecił Arhyn. Młodzi Jedi wskoczyli do kabin TIE Defenderów podwieszonych na zaczepach lądowniczych. Gdy tylko droid otworzył drzwi hangaru, trzy maszyny ruszyły pełną mocą silników by osiągnąć punkt wejścia w nadprzestrzeń.
– Oby tylko nie było za późno by komukolwiek pomóc! – Powiedział Arhyn.

***


Bitwa w przestworzach nad Hapes rozgorzała już na dobre, gdy klucz myśliwców prowadzonych przez Arhyna, Jan i Lino wyszło z nadprzestrzeni.
– O cholera! Wyszliśmy w samym środku walki! – Krzyknął Lino w komunikator.
– No zajmujemy się skoczkami i postarajcie się nie zwrócić na siebie niczyjej uwagi. – Rozkazał Arhyn swoim skrzydłowym.
– Uważaj Tyffer, masz jednego na ogonie! – Ostrzegła młoda Jedi. – Postaram się nim zająć.
– Dodała. Po paru strzałach o zmiennej energii wspomaganych rakietą wstrząsową statek Yuuzhan rozpadł się na kawałki.
Jan radośnie krzyknęła w komunikator. – Nieźle sobie z nim poradziłam!
– Dobrze, ale jeszcze wielu zostało do załatwienia. – Odezwał się Arhyn.
– Może zajmiemy się tym analogiem korwety po na trzeciej? – Zasugerował Lino.
– No, to lecimy po niego. – Zgodziła się Jan.
– Celujcie w dovin basale. – Polecił Arhyn. Trzy maszyny TIE zasypały Yuuzhański statek gradem laserowych błyskawic.
– Odpalam torpedy! – Powiedziała Jan. Kilka z głowic wystrzelonych przez młodą Krest zostało pochłoniętych przez anomalie grawitacyjne dovin basala na okręcie przeciwnika, ale większość torped protonowych trafiło w cel. Kadłub korwety zaczął pękać.
– W porządku, wykończmy go! – Powiedział z satysfakcją Arhyn. Po paru kolejnych strzałach z Defenderów, Yuuzhański okręt rozpadł się na setki małych odruchów.
– Juuhuu! – Krzyknęła z radością Jan. – Udało się! Siły Nowej Republiki, oraz obrony przestrzennej Hapes uzyskały znaczną przewagę. Losy bitwy były już przesądzone. Statki Vongów ginęły w kolejnych eksplozjach, rozsiewając wokół niezliczoną ilość skalnych odruchów. Nagle jeden z okrętów wielkości sporego krążownika zaczął się oddalać od miejsca porażki Yuuzhańskiej floty.
– To mocno podejrzane. – Powiedział dowódca eskadry TIE Defenderów. – Może powinniśmy za nim lecieć. – Dodał po chwili.
– Racja, nie dajmy mu uciec! – Rzucił Lino Tyffer. Trzy myśliwce podążyły za samotnym Yuuzhański liniowcem.
– Chyba będzie wchodził w nadświetlną. – Zauważył Arhyn. – Jan, oblicz wektor skoku. Lecimy za nim. – Rozkazał. Gdy tylko krążownik Vongów wszedł nadprzestrzeń, młodzi piloci podążyli za nim. Gwiazdy za iluminatorami myśliwców zmieniły się w długie, białe smugi, gdy maszyny typu TIE przekroczyły prędkość światła. Hipernapęd klasy 0,85 pozwalał im podróżować szybciej niż większość statków w galaktyce.

***


Kiedy skrzydło myśliwców Jan, Lino i Arhyna wyszło z nadprzestrzeni, piloci omal nie zderzyli się z wirującymi wokół skałami.
– Co jest do diabła?!? – Krzyknął Lino.
– Chyba wyszliśmy w jakimś polu asteroidów. – Powiedziała Jan.
– Nie chyba, tylko na pewno. – Zwrócił uwagę Arhyn. – Uważajcie żeby się o nie przypadkiem nie zabić. – Dodał.
– Gdzie ten cholerny krążownik? – Zabrzmiał głos Jan w komunikatorze.
– Maskuje się w asteroidach, cwaniak. – Odpowiedział Arhyn.
– Jak my niby mamy go rozpoznać wśród tych skał? – Spytała Jan.
– Walcie do nich z laserów. – Rozkazał Arhyn. – Jak pochłonie strzały, znaczy że Yuuzhanin.
– Ok., ale to trochę potrwa. – Zgodził się Lino. Piloci TIE Defenderów zaczęli systematycznie zasypywać asteroidy laserowymi smugami. Nagle jeden z nich, do którego strzelała Jan zaczął pochłaniać wszystkie strzały.
– To ten! – Krzyknęła dziewczyna. – Cholera, co się dzieje?!? – Ściągają mnie! – Powiedziała Jan.
– Rozwalmy to! – Rzucił Lino porywając się na krążownik Yuuzhan.
– Nie! Czekaj! – Rozkazał Arhyn.
– Nie zostawię Jan Vongom! – Zaprotestował Lino.
– Niech to szlag! Teraz wszyscy u nich skończymy! – Krzyknął Arhyn. Z Yuuzhańskiego okrętu wyłoniły się trzy rękawy, które po chwili przylgnęły do kabin pochwyconych myśliwców. Z rękawów wyleciały trzy podobne do insektów stworzenia i zaczęły się wgryzać w kadłuby TIE Defenderów ociekającymi kwasem szczękami.
– Co to za cholerstwo? – Spytała Jan.
– Yuuzhańskie grutchiny. – Odpowiedział Arhyn. – Chcą nas wziąć na pokład! – Dodał.
– Co robimy? – Spytał Lino dowódcy.
– Przygotujcie miecze. – Odpowiedział Arhyn. – Nie damy się wziąć żywcem.


(1) 2


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,40
Liczba: 10

Użytkownik Ocena Data
Jedi Anakin 10 2006-07-29 12:48:58
Ben Yao 10 2005-07-23 22:45:22
Jagd Fell 10 2005-06-29 13:03:20
Aquenral 10 2005-06-29 07:49:40
Pix302 9 2005-07-11 15:53:20
Halcyon 9 2005-06-29 12:19:04
Mistrz Fett 8 2005-06-29 08:26:09
Nadiru Radena 7 2005-09-13 13:07:31
Andaral 7 2005-06-29 04:45:59
Darth Kasa 4 2010-11-12 22:40:07

Tagi: Fanfik / opowiadanie (254)

Komentarze (9)

God forbids! Gdybym w wieku 15 czy tam 16 lat zdawał sobie sprawę z tego jak to opowiadanie się czyta mając 21 lat, to bym nie wyjmował z szuflady (pierwotna wersja powstała chyba jak miałem 13 wiosen), nie poprawiał, a przede wszystkim nie wysyłał na Bastion <lol> !!!one

niezłe ;)

SUPER!!! Szybka i zwrata akcja!!! Naprawde dobre!!!

To jest... Brak mi słów!!! Bomba,super,cool!!!

Bardz dobre, bomba, super.Dawno nie widziałem tak dobrego opowiadania.

Świetne opowiadanie, wartka akcja, nie sposób znudzić się przy czytaniu. Bardzo mi się podobało, daję 9;)

całkiem fajne opowiadanie - podobało mi się :) dam 9

uh! fajne szczególnie koniec, dobre dycha wg mnie jak nic.

Nawet ciekawe... Dam 9 bo są Yuuzhanie :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.