Książki

Tarcza Kłamstw

Autor: Michael P. Kube-McDowell
Orginalny tytuł: Shield of Lies
Wydanie PL: Amber 1999
Wydanie USA: Bantam Books 1996
Przekład: Radosław Kot
Ilustracja na okładce: Drew Struzan
Stron: 304
Cena: 22,80 PLN
Druk: Wojskowa Drukarnia w Łodzi


Han Solo wyrusza z misją szpiegowską do Gromady Koornacht. Zostaje jednak pojmany i trafia do niewoli Yevethów. Leia pragnie pokojowego rozwiązania konfliktu, ale sprawy komplikują się, kiedy poszukujący swojej matki Luke Skywalker trafia przypadkowo na jedną z planet Gromady.

Recenzja Jetha:
Druga cześć trylogii: Kryzys Czarnej Floty.

Wojna z Yevethami jest już faktem. Wprawdzie nie została jeszcze oficjalnie wypowiedziana, ale nowa Piąta Flota wyruszyła do Gromady Koornacht. Luke Skywalker nadal poszukuje swojej matki. Wraz z Akanah odwiedzają kolejne planety, na których mogli by spotkać wyznawców Białego Nurtu. Tymczasem Leia wysyła Hana, by dołączył do piątej floty. Statek jednak zostaje wyprowadzony z nadprzestrzeni, a Han trafia do Yevethańskiej niewoli...

Bywają książki lepsze i ciut gorsze, tą jednak z całą pewnością można zaliczyć do tych gorszych. Nie da się znaleźć jakichś wyjątkowo rażących wad, ale jest po prostu nudna. Można by powiedzieć, że jest wstępem do w miarę dobrego trzeciego tomu. Nasuwa więc to na myśl pytanie czy nie lepiej było ograniczyć tą serię do dwóch tomów, a do trzeciego dodać zamiast całego drugiego 50 ciekawych stron?


Oficjalny wątek na Forum



Ocena końcowa
Ogólna ocena: 2/10
Klimat: 3/10
Rozmowy: 3/10
Opis świata SW: 2/10
Opis walk: 2/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 6,07
Liczba: 43

Użytkownik Ocena Data
CaptainHanSolo 10 2012-05-25 11:42:44
Nike 10 2008-03-06 18:02:08
riddertje 10 2006-10-08 01:25:21
Asturas 10 2004-11-07 14:21:34
Stele 9 2012-11-02 18:56:40
klaudunia 9 2009-02-09 10:43:06
kangur 8 2016-07-25 23:06:04
rotkiw2001 8 2015-10-29 21:48:01
Petru Kashin 8 2013-07-26 18:31:07
Oyabun 8 2012-07-25 18:58:23
Shedao Shai 8 2012-01-06 23:28:09
Solvar 8 2006-10-10 21:02:31
Tsavong Anor 8 2004-10-25 15:48:56
bmw830 7 2017-04-16 23:06:51
biofan 7 2009-03-25 22:09:36
Yodasw 7 2007-02-16 11:23:19
Piccol 7 2005-06-24 18:41:56
Gavin 7 2004-10-15 20:43:48
LordBane 7 2004-05-11 22:02:36
parasol 6 2015-12-19 18:14:31
Onoma 6 2015-07-05 01:07:06
p4v 6 2013-03-31 23:53:33
Apokalips 6 2012-09-16 19:04:35
Payback 6 2010-06-24 23:42:51
Bakuś 6 2007-09-13 20:21:09
malakai 6 2007-03-24 01:09:10
Dash_Rendar_90 6 2006-08-14 15:43:54
Kyp Durron 6 2005-11-18 13:38:15
Darth Radjo 5 2017-08-27 20:02:16
Alex Wolf 5 2007-03-20 16:54:38
SALVO 5 2006-09-26 16:25:08
Carno 5 2004-05-02 22:42:16
Mark Swayze 4 2015-10-30 18:27:24
Nadiru Radena 4 2012-04-17 21:03:17
Rusis 4 2009-08-19 18:35:54
JORUUS 4 2004-05-11 21:24:37
Wolf Sazen 3 2010-12-23 15:23:51
Lord Sidious 3 2006-10-08 08:58:50
kudlaty696 3 2005-08-09 21:50:56
Marcus Fenix 2 2009-04-10 17:32:11
Freed 2 2004-05-29 22:11:19
Boba Fett Hunter 1 2008-06-27 21:36:51
Jedi-Lord 1 2004-09-14 19:45:58

Tagi: Amber (199) Bantam Books (73) Drew Struzan (34) Michael P. Kube-McDowell (3) Radosław Kot (5)

Komentarze (24)

Kupię "Tarcza Kłamstw" (w stanie BDB) - pisać na damraz@wp.pl

Przedzielenie książki na trzy części wydaje się dziwną decyzją, sztucznym podziałem, aczkolwiek po lekturze miałem pozytywne odczucia. Książka naprawdę mnie wciągnęła. Leia zaczyna zachowywać się normalnie, nadal mamy sporą dawkę polityki, dochodzą manewry wojsk, wszystko ładnie podane na tacy. Podróż Luke'a i Akanah nabiera rumieńców, ich relacje również, tym samym najsłabszy wątek z poprzedniego tomu wyprzedza w "Tarczy Kłamstw" przygody Lando, który z Lobotem i droidami przesiaduje non stop w wagabundzie i wiele u nich się nie zmienia. Powoli zaczyna się odczuwać, że autor zaczyna wydłużać ich podróż po statku tylko po to, żeby były dodatkowe strony a sam wątek nie zalicza znaczącego progresu.

Klimat: 6/10
Rozmowy: 7/10
Opis świata SW 7/10
Ogólna ocena: 6

Największą wadą tej książki są spoilery w opisie z tyłu okładki. Żeby wsadzać tam wydarzenie z przedostatniej strony? Początkowo zastanawiałem się, czy Amber nie podmienił z opisem "Próby tyrana", ale nie...

O ile ponowna lektura pierwszego tomu trylogii była dla mnie zimnym prysznicem, zmywającym kołderkę nostalgicznych wspomnień, to tu niczego takiego nie odczułem. Podczas pierwszego kontaktu lata temu podział na trzy części uznałem za tragiczne rozwiązanie, a przez wątek Luke'a ledwo przebrnąłem. Teraz czytałem sprawnie i nie przysypiałem. Wiem jednak, że trzeba być strasznym nerdem i podniecać się szczegółami, by tego doznać. :P

Zacznijmy jednak od początku.
Pierwsza część nosi tytuł "Lando" i opowiada o przygodach tegoż na pokładzie Telijkońskiego wagabundy. O ile one same w sobie zbyt ciekawe nie są, przynajmniej w porównaniu z tym co pamiętam z ostatniego tomu, to jednak kawał dobrej przygodówki. Akcje archeologiczne na lodowcach ojczyzny Quellich na razie też do niczego nie prowadzą. Ot takie zapychacze przed finałem. Siłę tej części, wobec rozpadającej się ekipy poszukiwawczej, stanowi wzmianka o resztkach Imperium w osobie Fogi Brilla z Prakithu. Porządne opisy funkcjonowania malutkiego królestwa paranoicznie izolacjonistycznego lorda to ewenement w EU. Do idiotyzmów "Miecza Ciemności" nie ma co ich porównywać nawet. Ewentualnie Zsinj z X-wingów Allstona może stawać w szranki.

Część lukowa jest jednoznacznie uznawana za najgorszy element serii i tu się zgodzę. Absolutnie cała narracja ma miejsce z punktu widzenia naszego mistrza Jedi. Lata sobie z Akanah po zdaje się kolejnych czterech planetach i nie wynika z tego kompletnie nic, co nawet i jego frustruje. Pomiędzy trochę ze sobą rozmawiają i szpiegują, aczkolwiek nie ma tu żadnego iskrzenia, jak w przypadku innych dziewczyn Luke'a.
Najciekawsze w tej części są ...procedury lotnictwa cywilnego. Tak, wiem, są one ciekawe tylko dla ludzi mojego pokroju. :P Gdzie indziej poznajemy jednak podróże z perspektywy szarego człowieka bez wojskowych przepustek czy pogardy dla wszelkich przepisów?

Najlepsze słusznie zostawiono na koniec. Część o tytule "Leia" zajmuje co prawda nieco ponad 1/3 objętości, ale oprócz wątku osobistego księżniczki, zawiera też całą politykę, karierę Mallara i akcje militarne, przez co czuje się niedosyt. Czytając coś o tytule "Kryzys Czarnej Floty" chciałoby się, aby rzeczony kryzys nie ograniczał się do stu stroniczek, godnych książeczki dla dzieci pokroju Skylarków.
Mało bo mało, ale to co tu dostajemy ocieka lukrem. Bohaterowie zachowują się racjonalniej, bardziej zgodnie z ich charakterystyką. (to zresztą odnosi się do pozostałych części również) Leia już nie daje się motać tygodniami Spaarowi. Oczywiście chwiejna pozycja polityczna i brak czasu dla rodziny pozostają, lecz więcej w tym silnej księżniczki znanej z innych książek. Brakuje mi tu tylko klimatu ogromu galaktyki. Znowu, i tym razem jednoznacznie, w cyferkach jakby brakowało najmniej jednego zera. Nim zjawili się Yevethowie, Leia miała po kilka różnorakich spotkań dziennie. Teraz od miesięcy niczym innym się nie zajmuje, pomijając przyjęcie pod swoje skrzydła połowy sektora Farlax. Media oczywiście też o niczym innym nie trąbią. Federacja dziesiątek tysięcy światów, a pani prezydent skupia się na jednej gromadzie. W tych wotach nieufności pod zarzutem zbytniego zaangażowania osobistego jest sporo racji. Oczywiście nie mówię o zapychaniu stron opisami nic nie znaczącymi dla fabuły, ale kilka wtrąceń o problemach na innych frontach i spotkaniach z innymi ludźmi dodałoby realizmu.
Akcje floty, czyli konik McDowella, oczywiście opisane wybornie. Nie mają sobie równych w całym SW i nawet Stackpole i Zahn powinni się od niego uczyć.
Tłumaczenie też nadzwyczaj dobre. Pan Szymański kontynuuje dziwny zwyczaj nieodmieniania nazw statków, ale reszta wychodzi świetnie. Przyczepie się tylko do dwóch szczegółów"
"komodor"=/="komandor" Przydzielenie funkcji w służbie liniowej nie oznacza degradacji.
Mieszanie z pancernikami. Mamy tu "zmodyfikowany pancernik EX-F", czyli wg obecnych retconów coś troszku większego od ISD i Interdictor Dreadnaught, czyli określenie jak zawsze do tej pory odnoszące się do ISD ze sterczącymi generatorami cienia masy (komiksy X-wing, Last Command, Leviatan). Tłumaczenie sugeruje, że oba są raczej Rendiliańskimi Dreadnaught-class Heavy Criuser. Można było trafniej dobrać słowa.

Nijak się nie zawiodłem, więc dając bonusik za niezniszczenie sentymentalnych wspomnień, daję 9/10.

W sumie pierwsze dwie części (Lando i Luke) są o niczym. Dopiero historia Leii wnosi jakąś mobilność.

W drugim tomie trylogii Kryzys Czarnej floty autor zaserwował nam zmianę w porównaniu z tomem pierwszym: mianowicie książka została podzielona została na trzy części: Lando, Luke i Leia natomiast w tomie pierwszym wątki te przeplatały się. Pomysła ten był wyjątkowo nietrafiony gdyż rozdziały opisujące przygody Calrissiana i Skywalkera są zwyczajnie nudne i co więcej niepotrzebne. Również dobrze mogło by ich w tej książce nie być, a skoro autor nie miał na nich pomysłu mógł zrobić z nimi chociażby to co zrobił z Hanem. Szkoda jednak że nic nowego nie dowiadujemy się o wyznawcach Białego Nurtu gdyż jakiekolwiek informacje byłyby bardzo interesujące. Powieść ratuje jednak polityczny wątek związany z księżniczką. Jest w nim dużo polityki, dużo gierek politycznych oraz rozbudowany aparat władzy Nowej Republiki. Mało jest za to Yevethów, ich kultura jest pokazana dość ogólnikowo a o samej planecie stolicy Gromady Koornacht nie ma praktycznie nic. krótko mówiąc zawiodłem się na tej książce. Po niezłym tomie pierwszym liczyłem na rozwinięcie konfliktu a przede wszystkim pociągnięcie akcji do przodu. Mam nadzieję że ostatni tom okaże się lepszy. 3/10

Wątek Landa sprawił ze myślałem że nie doczytam do końca, ale na szczęście wątek Lei był całkiem przyzwoity.

Nawet fajne 9/10

Mnie ona nudziła. Nie ma w niej żadnych ciekawych scen. Po za tym ta cała Akanah jest po prostu wkurzająca...

Daje 6 , bo była taka sobie

Lando - 8/10. Luke - 4/10. Leia - 8/10. Co daje jakieś 6,5...

Wątek polityczny nadal jest super. Może trochę stracił na impecie, ale jest spoko. No ale Luke - kompletne nieporozumienie. Najgorsza część trylogii - 7/10

Podobnie jak w "Przed Burzą" zdecydowanie polecam ze względu na WIELKĄ politykę. Reszta słaba, ale wątek polityczny wystarcza, by dać 10

Jst to jedna z najgoszych książek jaki czytałem. Jak zwykle Lando wogle mi się nie podobał. Reszte oceniam jako średnio. najfajniejszy jest tytuł

tylko końcówka była ciekawa no i parę innych rzeczy.beznadziejne podzielenie Na III części i ten głupi upór Lei .Tak samo nudna jak I część. 6/10

ciekawy jest jedynie wątek podróży Luke po mało znanych planetach jądra.

No nie, ja protestuję! W części "Luke" jest motyw przechodzenia z mieczem świetlnym przez kontrolę graniczną, gdzie okazuje się , że skaner bierze rzeczony miecz za... golarkę . Może i słusznie, ale naprawdę trzeba chyba być mistrzem Jedi żeby obciąć sobie w ten sposób tylko zarost... :)

Nic ciekawego nie znalazłem w niej niestety.Duży błąd za to za podzielenie akcji na 3 części. W "normalnych" książkach główne wątki się przeplatają ze sobą czyniąc akcję ciekawszą. Tu niestety tak nie jest, a jak czytamy II cześć pt. "Luke" to możemy paść z nudów. Ciekawa końcówka. 3/10

Mnie osobiscie sie w miare podobala, ale nie spodziewalem sie przedluzenia PB...niestety...

Książka jest trochę gorsza od poprzedniej, ale mimo wszystko jest dość dobra. Jest podzielona na trzy części. Pierwsza Lando opowiada o zwiedzaniu wagabundy przez wyprawę Calrissiana i możemy w niej trochę poznać planetę Quellich – część jest wciągająca zwłaszcza po nagłym przerwaniu wątku w Przed burzą. Druga Luke jest o poszukiwaniu Białego Nurtu w galaktyce i o sympatii, jaką żywią do siebie Luke i Akanah – można tu poznać kilka nowych planet, ale jest to najnudniejsza część książki. Wreszcie trzecia część Leia, dalszy ciąg konfliktu pomiędzy Yevethami i Nową Republiką. Nil Spaar powraca do domu jako bohater, a Leia stopniowo zostaje odsuwana od władzy przez podstępy Spapra – najlepsza część książki dowiadujemy się więcej o Yevetach i wreszcie mamy bitwę między nimi, a flotą NR. Podsumowując książka najgorsza z trylogii, ale mimo wszystko jest godna polecenia.

Najglupsza z wszystkich trzech! Niepolecam! Nudy nad Nudami!

jak dla mnie kupa straszna - 2/10 bo nie doczytałem do końca :P

Dla mnie taka jak poprzednia-5/10.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.