Twórczość fanów

Łowy

Autor: Michał Wolski



3,952 rok przed Bitwą o Yavin

Z osobistego dziennika kapitana sithiańskiego transportowca „Truciciel”:

Po wykonaniu przez nas zadania na Bogdenie, „Pustoszyciel” przysłał kolejny rozkaz. Tym razem naszym celem będzie jedyna nadająca się do zamieszkania planeta w systemie Al’har. Z wszelkich dostępnych nam danych wynika, że zamieszkuje ją kilka prymitywnych ludzkich plemion, najprawdopodobniej potomków jakichś poszukiwaczy gwiezdnych szlaków. Nie powinno być ich jednak więcej, niż kilka tysięcy. Większość globu spowijają trujące, zielone chmury, które nie pozwalają żadnym formom życia rozwinąć się na nizinach. Alternatywą pozostają góry. I tam wydaje się, że przyroda odebrała sobie z nawiązką to, co niżej zabrała jej zabójcza atmosfera. Jeśli wierzyć naszym Sithom, to te nieliczne górskie wyspy aż tętnią od Mocy, od dzikiego, wolnego, nieskrępowanego cywilizacją życia.
Nic dziwnego, że wcześniej nie wykryliśmy tam Jedi.
Dopiero ta malutka Miraluka, którą Darth Nihilus zabrał z Katarr, zwróciła uwagę na bardziej żywiołowo świecące plamy w sygnaturze Mocy, jaką posiada ta planeta. Bez wątpienia zamieszkuje ją jeden lub więcej Jedi. Jeśli wierzyć przewidywaniom Nihilusa, muszą to być jeszcze weterani Wielkiej Wojny Sith. Bardzo możliwe, że zapomnieli, jak korzystać z Mocy. Tym lepiej dla nas.
Łatwiej będzie ich zabić.
I zrobimy to, ku chwale Zakonu Sith.
Przysięgaliśmy, że nie pozostawimy przy życiu ani jednego Jedi. Nawet upadłego, wygnanego czy zapomnianego. Nie pozostanie po nich żaden, nawet najmniejszy ślad. To jest nasza sprawa, nasze przeznaczenie, nasze powołanie.
Jesteśmy myśliwymi.
Zabójcami Sith.
I przysięgamy, że dopóki ostatni z nas żyje, żaden z Jedi ukrywających się na planecie znanej jako Haruun Kal nie będzie bezpieczny.

Kapitan Adrul Trion




(1) 2 3 4


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,08
Liczba: 12

Użytkownik Ocena Data
Włóczykij 10 2006-08-24 15:25:17
Bubi 10 2005-09-11 00:49:54
Gemini 9 2006-01-12 11:39:12
Jagd Fell 9 2005-12-19 15:19:38
Shedao Shai 9 2005-09-10 23:38:00
Mistrz Fett 9 2005-09-10 23:33:00
Halcyon 8 2005-10-01 23:22:13
Asturas 8 2005-09-14 10:15:20
Nadiru Radena 7 2005-09-12 07:14:03
Krogulec 7 2005-09-11 08:27:41
Lorienjo 6 2005-09-19 18:53:11
Rael 5 2005-12-13 15:50:04

Tagi: Fanfik / opowiadanie (254)

Komentarze (18)

dosyć dziwne opowiadanie aczkolwiek wciągające. Michał znów pokazałeś dobry styl. gratulacje. 9/10

bardzo ciekawa historia tym bardziej ze nie czesto czytam historyjki o kapitanach Sith 8

Fajne, choc trochę mało prawdopodone. No bo jak Sithowie posługujący sięMocą mogą krążyć w kółko ? Natomist styl, jezyk jest OK. 9/10

Hmmmmmm pesymistyczny krąg smierci ale podoba mi się jak na ciebie Misek to trochę krótkie ale i tak daję 10 :):):)

Troche za krotkie

Historię dziesięciu małych murzynków opisywano nie raz. Fakt, może nie w realiach SW, ale zawsze... Sęk w tym, aby nie usnąć koło piątego. Cóż, ja nad "Łowami" przysypiałem, ale może tylko ja tak mam. Choć odnosiłem nieodparte wrażenie, iż po raz kolejny słucham piosenki finałowej kabaretu "Ani mru, mru". Gdybyśmy nawet przesiedzieli nad nią z pięć dni, to i tak nic nowego by się nie wydarzyło i nic nas nie zaskoczyłoby. Monotonia bębna na galerze...
Ale, ale. Gdyby odrzucić cały ten młot parowy reszta wypada całkiem dobrze. Mamy dżunglę i łowy, i... I nawiązania do znanych, może mało, faktów z historii SW... I zdania są poskładane tak jak trzeba, rzecz dziś rzadko spotykana. Jednym słowem jest dobrze, tylko ta konwencja...
Nie byłbym jednak sobą, gdybym się nie przyczepił detali. "Zabójcy Sith"... To można rozumieć opacznie. Pierwszym mym skojarzeniem byli zabójcy Sithów i jakże się zdziwiłem, gdy zabijali Jedi... To chyba jednak zabójcy Jedi? Żaden profesjonalista nie wejdzie do dżungli w srebrzystej zbroi, nawet jeśli idzie w drugiej linii, to nie choinka. Czy wśród owych zabójców były kobiety? Ja nie zauważyłem, choć raz o nich wspomina się "troje". W "Ich troje" była z pewnością przynajmniej jedna kobieta. No i na sam koniec widać, że szkolenie owych zabójców w technikach przetrwania, aby nie powiedzieć "survivalowych", było cokolwiek niedostateczne. To klony były szkolone lepiej.
I tyle. Byłoby wspaniale, gdyby wszelkie opowieści fanowskie były napisane przynajmniej na takim poziomie.
[droid]

Ech... jak na złość jestem w trakcie czytania książek Harrey'ego Harrissona i to dosłownie wszystkiego. Po takiej dawce geniuszu literackiego nic nie jest mnie w stanie zaskoczyć.
Opowiadanie Miśka jest dobre i dojrzałe, ale mam wrażenie, że ze świetnego pomysłu powstało coś średniego. Być może Misiek porwał się na coś zbyt trudnego, wszedł w domenę Stovera. Nie mniej jednak stawiam 8/10. Przyznam szczerze, że nie odczułem atmosfery osaczenia. Powtarzam jednak, że to wynik zagłębienia się w światy wykreowane przez genialny umysł Harrisona. Tam atmosfera osaczenia jest tak namacalna, że wprost przerażająca...

No, niestety zakończenie absolutnie niczym nie zaskakuje. Jest dokładnie takie, jakiego spodziewałem się po przeczytaniu pierwszych słów. Na dodatek jak dla mnie opowiadanie jest nieco zbyt schematyczne. Dlatego ocena tylko 7/10.
PS. Wielki plus to przemyślenia naszego bohatera i pewne uczucie osaczenia, które nachodzi mi do głowy podczas czytania.

Jak wystawiałem mu ocene to miało powyżej 9. Ludzie jak wy oceniacie że zeszło do troche ponad 8. Przecież to świetne opowiadanie. Ciekawie rozwinięte są przemyślenia głównego bohatera a i zakończenie jest dobre, takie jakiego nie spodziewalibyśmy sie po samym przebiegu akcji na początku.
PS ale fajnie po paru miechach znów dorwać sie do Bastionu :) :) :)

Opowiadanie jak opowiadanie, ale wasze komenty, to dopiero dno ;D

Tytymek, nie będę z tobą wchodził w polemiki, tylko zwracam ci uwagę, że jak juz raczysz łaskawie objechać opowiadanie, to przynajmniej zaznacz, czemu. Bo "fabuła cienka" to argument na poziomie 1 klasy gimnazjum. Konkrety, człowieku, konkrety!

shedao to chyba ty ciemny jesteś, poprostu nie podoba mi się rozwiązanie historii i ogólnie wątki są drętwe

Bartowi gratulujemy doskonałej argumentacji oceny. Tytymkowi też.

a i wystawiłbym 4 hesli się uda.

eee o Sithach trzeba umieć pisać:(

dobrze napisane lecz fabuła cieńka :/ 6 na 10

Ze względu na dość nieobiektywne podejście do przedmiotu oceny - brałem udział w korekcie, nie będę wytykał błędów, gdyż te wytknąłem Miśkowi wcześniej i zostały one poprawione. Tak więc stawiam ocenę 9, bo opowiadanie jest "Miśkowe" (czyt. bardzo dobre), no ale EL to to nie jest... dlatego nie 10. Ale z czystym sumieniem polecam!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.