Książki

Mroczne Gniazdo III: Wojna Rojów

Autor: Troy Denning
Oryginalny tytuł: The Swarm War
Polski tytuł: Wojna rojów
Wydanie PL: Amber, listopad 2006
Wydanie USA: Del Rey 2005
Przekład: Aleksandra Jagiełowicz
Ilustracja na okładce: Cliff Nielsen
Stron: 296
Cena: 29,80

FRAGMENT POWIEŚCI


Trzeci tom trylogii "Mroczne Gniazdo".

Luke Skywalker zwołuje wszystkich Rycerzy Jedi rozsianych po najdalszych zakątkach galaktyki, aby wspólnie stawili czoła śmiercionośnemu niebezpieczeństwu w odwiecznym konflikcie. Nawet wtedy, połączone siły budzących grozę Jedi mogą być niewystarczające do wygrania wojny.

Recenzja Lorda Sidiousa

Trzeci tom trylogii Denninga już od samego początku był dla mnie pewnym rozczarowaniem. The Unseen Queen udało się zakończyć w sposób mocno obiecujący, a tu niestety miast wydarzeń zapowiadanych, właściwie dostajemy wszystko już po. Sam rozumiem bardzo dobrze ideę przeskoku, która pozwala rozwinąć akcję, zwłaszcza tę budowaną klimatem, krok po kroku. Ale taki przeskok wymaga przynajmniej jednej rzeczy, posiadania dodatkowych atutów w fabule w zanadrzu, a tego niestety u Denninga zabrakło. Co prawda pod koniec, coś się rusza, ale to raczej powrót do tego, czego nie wykorzystał wcześniej, a nie żadna dodatkowa akcja.

Dwa najciekawsze elementy poprzednich tomów to przede wszystkim historia Anakina i Padme odkrywana w pamięci R2-D2, przez Luke’a Skywalkera oraz Jacen. Nie trzeba było być prorokiem, by już po pierwszym tomie, wiedzieć, że Luke pozna właściwie wszystko, co wiemy z Zemsty Sithów. I tu ten wątek został dokończony i pięknie rozwinięty. Prawdę mówiąc ta opowieść jest chyba najbardziej przykuwającym oko elementem „Mrocznego Gniazda”, a to oznacza mniej więcej tyle, że postaci z NEJ opisywane przez Denninga w większości przypadków są nijakie, skoro bledną w tle przy Padme, tak słabo zagranej przez Natalie Portman. O to właśnie jej obraz, Ewana i Haydena przewija się najbardziej, czytając tę powieść.

Druga sprawa to Jacen i tu niestety trochę się zawiodłem, pewnie dlatego, że właściwie było go mniej niż poprzednio, a nawet jak był to już tak nie rozrabiał. Ale jest jedna z pięknych scen, która doskonale obrazuje przemianę Jacena. Tu pozwolę sobie na mały spoiler. Luke, Mara i Jacen oglądają hologram nagrany przez R2-D2 na Mustafar. To fragment rozmowy Anakina (Vadera) z Padme w którym właściwie już wiemy, że przeszedł na Ciemną Stronę. Wiedzą to i obserwatorzy. No i oczywiście Luke z Marą są przejęci, a Jacen, jak gdyby nigdy nic dochodzi do wniosku, że właściwie to jego dziadek miał rację.

I tu wychodzi jeszcze jedna sprawa, Jednocząca Moc. Teoria, co najmniej dziwna, przynajmniej przez pryzmat Sagi, bo skoro nie ma ani Ciemnej ani Jasnej Strony Mocy, a tak naprawdę liczą się intencje, a nie czyny, to właściwie Imperium które chciało tylko spokoju i porządku w galaktyce (dobra intencja), jest uosobieniem dobra. Tak samo jak zabijanie Jedi w imię pokoju. Piękna teoria do tłumaczenia każdego złego czynu. No, ale gdy w poprzednich tomach musieliśmy czytać o jej wdrażaniu w życie, to się grubo zastanawiałem, czy to są jeszcze Gwiezdne Wojny. Tu pojawia się drobna nadzieja, że da się to pięknie rozwiązać. Już nawet chyba wiem jak. J.R.R. Tolkien swego czasu chciał napisać kontynuację „Władcy Pierścieni” p.t. Nowy Cień. Miała ona opowiadać o tym jak Gondor, sto lat po wyzwoleniu spod jarzma Mordoru, powoli oddaje się tajemniczemu kultowi Cienia, błądzi. Jeśli Jednocząca Moc okaże się właśnie takim błądzeniem, to jest to już jakaś ciekawa idea. Choć warto wspomnieć, że sam Tolkien stwierdził, że skoro już wie jak ta historia się skończy (o Nowym Cieniu pisze), to nie warto nad nią dłużej się zastanawiać i lepiej zająć się czymś pożyteczniejszym, jak opisaniem historii Śródziemia, języków itp.

Gdyby „The Swarm War” składał się wyłącznie z tych części, to byłaby to naprawdę genialna pozycja, ale cóż niestety tak nie jest. Jak już wspominałem sam początek to właściwie nudzenie, a dalej mamy wątpliwości czy Ryanara Thula należy zabić, czy też nie. Pojawia się wiele wątków, ale wszystko to zostaje gdzieś w tle, czyta się bo jest, a akcja się przez długi czas właściwie nie rusza. Problem w tym, że cała trylogia wygląda w ten sposób, jest w niej kilka niesamowitych momentów, ale reszta pozostawia bardzo dużo do życzenia.

Anor swego czasu na Forum określił okres po trylogii Andersona a przed ręką Thrawna jako tak zwaną „Czarną Dziurę”. Bo książki tam były, o głównych bohaterach, coś się działo, ale niewiele właściwie to wnosiło, w rozwój postaci czy cokolwiek innego. „Mroczne Gniazdo” wraca do tamtych tradycji, tyle, że bohaterowie klasycznej trylogii są już ciut zużyci, młodzi Rycerze Jedi wciąż nie mają siły przebicia, więc najukochańszymi postaciami okazują się być tu hologramy postaci z nowej trylogii. Jednak na szczęście, jest kilka elementów, które powodują, że i ta książka, jak i całą trylogia (mimo wszystko wyjątkowo jednostajna jeśli chodzi o poziom) stoi trochę wyżej niż zwykły pozytywny średniak. Dlatego oceniam tę pozycję na 7/10.

A i jeszcze na koniec o samej trylogii, jeśli ktoś spodziewał się czegoś przełomowego, to niech się na to nie napala. A jak ktoś chciał poczytać coś bazującego na Mitologii Campbelliańskiej, to nawet niech nie sięga po tę pozycję.


Graniczna wojna między Chissami a Killikami grozi erupcją na całą galaktykę. Czy nękające Jacena wizje, to możliwy atak Killików na całą galaktykę? W każdym razie Jedi będą musieli zmierzyć się z Mrocznym Gniazdem by powstrzymać je na zawsze. W między czasie Leia będzie miała okazję przetestować swoje umiejętności Jedi, a Luke pozna prawdę o swoich rodzicach…

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 7/10
Klimat: 6/10
Opis świata: 5/10
Rozmowy: 8/10


(1) 2


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,27
Liczba: 51

Użytkownik Ocena Data
Raham Kota 10 2010-02-11 18:01:02
SALVO 10 2008-01-17 14:11:44
Draygo 10 2008-01-06 23:24:58
Aves Gaskin 10 2007-03-22 14:20:07
Papa Smerf 10 2007-02-11 22:26:51
Marquix 10 2006-12-02 17:41:01
FEL-1996 9 2014-02-06 12:17:56
Darth Hedrex 9 2013-06-24 18:22:47
Payback 9 2010-07-23 22:44:46
Darth Kamil 9 2008-03-08 14:46:28
Unreal 9 2007-11-04 21:34:10
Hego Damask 9 2007-08-21 09:52:11
Alex Wolf 9 2007-04-02 12:51:25
Sourpuss 8 2015-12-19 22:13:14
Keran 8 2014-02-01 12:36:17
Sławoj 8 2012-05-29 21:27:17
Lord Jabba 8 2010-01-29 10:39:05
malakai 8 2008-01-20 02:00:24
Luke Skywalker96 8 2008-01-19 18:50:40
Asturas 8 2007-12-11 19:12:16
Yeleniu 8 2007-08-18 12:06:09
Kaldam 8 2006-11-13 11:48:14
Darth_Daker 8 2006-10-29 23:35:17
empero 7 2014-09-18 21:21:18
Master of the Force 7 2013-05-05 11:09:04
Christian 7 2012-03-17 23:58:49
Oyabun 7 2012-02-05 16:23:23
Solo11 7 2012-01-27 16:17:15
Stele 7 2012-01-27 14:10:19
Apophis_ 7 2010-03-29 21:22:40
Jabba the best 7 2008-07-20 18:04:08
Onoma 7 2007-12-09 16:33:52
Mroczna Jedi 7 2007-05-31 16:34:58
Lord Brakiss 7 2006-12-22 19:23:38
Burzol 7 2006-12-01 16:48:44
Lord Sidious 7 2006-03-18 20:30:18
Rusis 7 2006-02-03 22:57:44
Carno 6 2012-05-31 00:42:09
Darth Invidious 6 2011-03-03 14:00:57
rebelyell 6 2010-01-19 21:46:28
zero_signal 6 2008-11-15 20:07:04
Nadiru Radena 6 2006-12-04 09:10:25
Ricky Skywalker 6 2006-06-28 20:50:20
bmw830 5 2012-05-22 22:03:29
Hialv Rabos 5 2008-11-28 19:56:22
Ludwik 5 2007-12-16 16:33:28
Gwiezdny Muzyk 5 2007-08-14 20:53:55
Freed 5 2006-10-28 00:00:02
Jedi-Lord 4 2014-07-18 21:20:39
Shedao Shai 3 2012-01-06 23:30:04
klaudunia 2 2009-12-11 21:28:03

Tagi: Aleksandra Jagiełowicz (34) Amber (199) Del Rey (208) Mroczne Gniazdo (5) Troy Denning (23)

Komentarze (34)

5/10 Początek ciekawy, potem nudy czyli Jaina i robale, koniec wyjątkowo niesatysfakcjonujący, już liczyłam na porządną dezynsekcję w galaktyce w prawdziwie Sithowym stylu, czyli rękoma innych, ale nieee. Znowu Luke musi ratować wszystko i wszystkich. Fragmenty z hologramami i manipulacje Jacena najlepsze. Walki jak to u tego autora chaotyczne, czasami przyłapywałam się na tym, że nie wiedziałam, skąd nagle wzięła się dana osoba w scenie. Problem z indoktrynacją innych ras owadów ciekawy, ale potraktowany zbyt powierzchownie.

Nic odkrywczego nie napiszę. Plusami poprzednich tomów były wątki poboczne. Głównie Jacen i przemiany w zakonie. Tutaj zostaje to załatwione na samym początku. Luke mianuje się mistrzem-imperatorem i wszyscy mają mu buty lizać. O dziwo Durron, Katarn i Horn siedzą cicho, bo u Denninga są jedynie "resztą mistrzów" i ich zdanie można olać. Zdecydowanie wolałem andersonową komunę. I w trylogii i w Mieczu Ciemności chodziło o pokazanie, że nowi rycerze potrafią sobie poradzić bez Luke'a. Gdzie to się podziało?
Allenę i Bena kompletnie pominięto. Nawet Juuna i Tarfanga ze Squibami gdzieś wcięło. Hologramy Artoo przeszły gładko, a obawiałem się ich przed lekturą tej trylogii.
Po załatwieniu wątków pobocznych, zostaje sama akcja. Za dużo jej tu. Dwieście stron leżenia w błocie i obrywania latającymi flakami znuży każdego. Brakuje też w niej jakieś świeżości. Jest to jedynie przepisywanie tego, co dały nam poprzednie tomy. Żadnych nowych tajemnic do odkrycia. Nic, jedynie kolejne pojedynki z kadłubkiem Alemy, Lomi i płakanie Jainy nas rozsmarowanym robactwem. To już było i wiemy jak to wygląda. Halo?
Można było oczekiwać czegoś po finale, ale tu również czekał zawód. Luke, obawiający się ich i przegrywający walki w poprzednich tomach mimo wsparcia, tu sam jeden załatwia ocalałych z katastrofy. Te chemikalia YVH mają tak cudowny wpływ na wynik walki? Jeśli tak, to stanowczo za mały nacisk został na to położony.
Nauki Leii przełknąłem łatwo, ale nie wiem po co ją teraz doszkalać. Że coś umie, udowodniła mi dwadzieścia lat wcześniej na Nam Chorios. Skoro nie chcą jej jako polityka i dzieci odchowała, nie może zostać drugim Landem, żyjącym sobie gdzieś w dostatku, o którym można wspomnieć co kilkaset stron? W Dziedzictwie miałaby powód do powrotu i redaktorzy Del Reya byliby szczęśliwi...
7/10 Jak i cała trylogia. Zjechałem mocniej, ale to wynika ze znużenia po trzykroć odgrzewanym kotletem.

ajj..mnie nie porwała..czyta się nawet nieźle, choć miejscami akcja zwolniona..6/10

Jeszcze nie czytałem.

Zgadzam się z SALVO ale ja jestem największą fanką dwóch pierwszych części ale dam 2/10

Ocena: 5/10. Uzasadnienie w tym wątku: [url]http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=219168#348692[/url]

Fajny pomysł, dobrze napisane, ale....głupoty Jainy i jej kompanów trzeci raz mocno irytują. Jednak ogólnie można polecić - 7/10.

Świetna książka. 9/10 Aż mi się żal zrobiło jak ją skończyłem.

W końcu po roku oczekiwania, ja prawdobodobnie największy fan dwóch pierwszych części tej trylogi dorwałem się do trzeciej. Niestety
"Książka jest nudna. Czasami się przyłapywałem na tym, że oczyma wodziłem po tekście i w ogóle nie rozumiałem co czytam."
wyjątkowo nudne i zasługujące na miano najgorszych rozdziałów książki były: scena w szpitalu, i tortury Lei. Książke oceniam na 6. Na nieszczęście przez przypadek (jak kopiowałem tekst ludwiczka) wcisneła mi się dziesiątka. Może ktoś to zmienić?

Książka jest nudna. Czasami się przyłapywałem na tym, że oczyma wodziłem po tekście i w ogóle nie rozumiałem co czytam. Wciągające były tylko wątki z nagrań Artoo
5/10

8/10, najlepsza cześć Trylogii, ciekawe wprowadzenie do Legacy.

Natomiast cała Trylogia to wg mnie tylko 6/10, bo poza wprowadzeniem do Legacy jest to pozycja zbedna, niweczaca NEJ. Jak to już gdzieś napisałem "było sobie NEJ, ale się skończyło, cas na robale" :/

No i końcówka! Dawno czytałem, ale swoją ocenę pamiętam i teraz ocenię na tej stronie. 7/10

Ogromnie cieszy mnie to że dennig jako nieliczny z autorów SW przypomniał sobie o tym że luke jest skywalkerem nie tylko z nazwiska ale też (wreszcie!) z umiejętności co w poprzednich SW z małymi wyjątkami było mało widoczne za to wielkie brawa i 9/10

skończyłem całą trylogię - ogólnie całość 8.5/10

wszystko ciekawe, tylko lekko zirytowała mnie lekka rzecz. Przez pół trylogii mówiło się, jacy to Raynar i Lomi są potężni (w tej książce nawet Han stwierdził, że Raynar przewyższa Luke'a), a w finałowej walce Skywalker ich po prostu zmiażdżył bez problemu. Choć to może i lepiej, niż gdyby miał przegrać.

Nudy niestety, nudy. Czytałem jakieś 2 tygodnie. Męczone te same wątki, chwile ciekawe są niestety tylko chwilami. 5

Według mnie całkiem spoko, chociaż niestety pasuje do niej określenie - z dużej chmury mały deszcz. Ostatni pojedynek nie najgorszy głównie dzięki temu, że Luke wreszcie zachował się jak na mistrza przystało.
Nawiązania do ROTS podnoszą poziom książki, ale zastanawia mnie jedno. Skoro chodziło o ustalenie okoliczności śmierci Padme to dlaczego Luke nie powiedział R2, żeby tylko to wyświetlił zamiast rozdrabniać się na sceny poprzedzające?
7/10

Według mnie najlepsza z całej trylogii ale wątek z Jainy był bardzo nudny(jak dla mnie). Daje 8/10

ksiazka jak książka

Sam nie wiem. Jak dla mnie najgorsza z całej trylogii, która powinna być duologią, albo jedną długą książką w stylu gwiazdy po gwieżdzie. 7/10

Fajne ale teraz czytam Komandosów Republiki

Podobało mi się - dobrze się ją czyta. 7/10.

Przyszedł czas na podsumowanie całej trylogii, zatem moja ocena będzie się odnosić do wszystkich trzech książek.

Po pierwsze, Mroczne Gniazdo zdecydowanie odstaje od tego wszystkiego co mieliśmy okazję czytać wcześniej. Mamy tu do czynienia z zupełnie innym językiem (bardziej zwulgaryzowanym) i wyeksponowaniem seksualności (w nawet tak nieskazitelnej galaktyce jak SW).

Po drugie, opisany konflikt nie przypomina swoim charakterem żadnego wcześniejszego. Przede wszystkim nie jest on oparty na żadnej ideologii lecz wyłącznie na wyrachowanej polityce. Killikowie walczą o swoje miejsce w galaktyce, Chissowie próbują osiągnąć pewną pozycję polityczną i militarną nie tylko w regionie, natomiast Sojusz walczy o utrzymanie swojej pozycji - rozjemcy i siły dominującej. Ciężko jest wskazać w tym konflikcie stronę zdecydowanie negatywną i zdecydowanie pozytywną (Killikowie pozostając pod wpływem trzech osób, w zasadzie reprezentują ich poglądy, a nie własne).

Po trzecie, być może wynika to z mojej nadinterpretacji, jednakże wydaje mi się, że Denning w swojej historii próbuje przemycić dyskusję na tematy w naszej rzeczywistości istotne. Porusza problem funkcjonowania demokracji (a w zasadzie jej paraliżu), problem wykorzystania broni ostatecznego rażenia i konsekwencji jakie ze sobą niesie oraz problem szeroko pojętej polityki.

Po wtóre, znane nam już postacie przechodzą daleko idące zmiany. Luke po wielu latach stagnacji podejmuje działania zupełnie do niego niepodobne, ocierające się o ciemną stronę (wobec tego co już znamy, takie działanie wydaje się trochę nienaturalne). Jacen również się zmienia. Staje się głównym rozgrywającym i to w zasadzie on (a nie Luke) decyduje o tym jak przyszłość będzie wyglądać. Dla mnie nie ma wątpliwości, że to on zdradził misję swoich rodziców Chissom. Dzięki takiemu zachowaniu zdobywa on wreszcie moje zainteresowanie i zaczyna być postacią wiarygodną, z krwi i kości.
Cały wątek zakonu Jedi jest bardzo dobrze poprowadzony, a decyzja Luke'a nad wyraz rozsądna, jednakże zdecydowanie spóźniona. To co uznałem za minus w poprzedniej książce, teraz nabrało dla mnie nowego znaczenia.

Na samych plusach nie można jednak poprzestać. Słabą stroną trylogii są dialogi, miejscami strasznie drętwe i zwyczajnie nudne. Trochę rozczarowuje zakończenie - jak na tak rozbudowany wątek polityczny, jest po prostu za płytkie. Denerwowało mnie kreowanie Bwuat'u na "Boga strategii", zwłaszcza po tak fatalnym błędzie popełnionym w Królowej. Na koniec wreszcie, dla mnie najgorszym w odbiorze jest wątek Jainy. Wydaje się, że ta postać może się podnieść w EU już tylko po śmierci.

Podsumowując, w porównaniu z masą innych, kiepskich książek SW, ta trylogia wypada zaskakująco dobrze. Przyjemnie się ją czyta i przynajmniej dla mnie była niejednoznaczna w odbiorze właśnie poprzez aluzje dotyczące naszej rzeczywistości.

bardzo fajna książka, najlepsza z całej trylogii. Ciekaw jestem losów Fela i Jacena w Legacy. Ocena to 8/10

Jacen naucza Luka? Dlaczego by nie.
W serii Legacy może być ciekawie.
Czekam na nią w odniesieniu do Jacena.
7/10 oceniam całą trylogie.

Mnie się podoba. Czyta się fajnie i szybko. Nie przynudza tak jak poprzednie części. Ciekawy wątek bitwy naziemnej pomiędzy Killikami i Chissami, ale Jaina przynudza. Bardzo wyraźnie widać przemianę Jacena i porządki w Zakonie Jedi. Książkę oceniam na 8. Okładka nie najgorsza (wg. mnie najładniejsza w serii), ale mogłaby być o wiele lepsza.

Pozdrawiam.

Nie można z pewnością powiedzieć, że książka ta zrobiona została z polotem (tak samo zresztą jak dwie poprzednie z trylogii). Nawet ostateczna walka, na którą czekałem jeszcze z jakąś nadzieją, znudziła mnie niemiłosiernie. Pomijam już zupełnie wątek Jainy, którego mogłoby w ogóle nie być - 5/10 i to troszkę na wyrost.

Jaa.. Jest w księgarniach, a kupić nie mogę. Dostanę dopiero na urodziny ( 11-go listopada) NIc tylko czekanie... i nauka

nie lubie Denninga on zawsze psuje całą akcje...

Czekamy, czekamy...

Właśnie skończyłem czytać "The Swarm War" i spieszę z krótką recenzją ;)

Powiem szczerze, wrażenia po lekturze tej książki mam bardzo mieszane. Wydaje się najsłabszą częścią całej trylogii, właściwie chwilami ciężko (tak mniej więcej od 80 do 200 strony) było mi się ciężko zmusić, by czytać dalej. Początek - nie licząc przynudnawego prologu dotyczącego nowej chissańskiej bomby, którą młode Jedaje postanowiły zbadać, na co nie chciał pozwolić protoplasta przyszłej cesarskiej dynastii ;) - nie zwiastował tak słabego środka. Dość ciekawe motywy z przemianami w łonie zakonu Jedi, Luke ogłaszający się Wielkim Mistrzem, wygnanie pewnej niepokornej trójcy na zesłanie na Dagobah - it's allright. Ale potem, przez kolejne ponad 100 stron - mamy drogę przez mękę - robale, robale, robale, gderanie o Lomi Plo i jej nieoświetlonym gniazdku... blee. Jak w każdej części tej trylogii, ciekawe są tylko momenty - z których część, jest można rzec, wtórna, bo wykorzystująca znane nam wątki i sceny z Zemsty Sithów. No ale już dalej, mniej więcej po 200 stronie, jest nieco lepiej, akcja zaczyna się rozkręcać, i pojawiają się coraz lepsze motywy ;)
Oprócz wspomnianego już awansu Luke'a na przywódcę wszystkich Jedi, widzimy pierwsze różnice zdać między Jacenem a mistrzem Skywalkerem - Luke jakby zaczyna dostrzegać błędy w filozofii Vergere, w całej tej Jednoczącej Mocy - i to mu się chwali. Ale i tak najlepszy motyw to tekst Hana do Jaggeda Fela, kiedy ten, walcząc jakoby po przeciwnej stronie niż małżeństwo Solo, stwierdza, że z uwagi na to, co łączyło go z ich córką, nie zamierza ich zabić. Na co stary Solo odpowiada: "Do what you have to. I always liked Kyp Durron better anyway." :D Cały Han :D
Plusem książki jest częste pojawianie się Admirała Pellaeona - stary, ale nadal jary ;)
I cóż, pewien wątek, jaki nurtował wszystkich Jedi - czyli kwestia UnuThula - rozwiązana została jednak tak, jak można było przewidzieć, choć ja do końca miałem nadzieję, że jednak będzie inaczej. Cóż, wieśniak wieśniakiem pozostanie... ;)


Wobec powyższych wywodów, wystawiam książce ocenę 6. Jest przeciętna po prostu, żeby nie powiedzieć, że słaba... jakoś lepiej nawet czytało mi się 2 część tej trylogii, która przecież miała być lekkim "zatrzymaniem akcji" przed emocjonującą ostatnią częścią... cóż, jak dla mnie, wyszło nie do końca tak...

Tytuł będzie pewno brzmiał:

-> Mrówkówe wojny <-

Wraz z ta pozycją trylogię mam już za sobą. Swarm War utrzymuje poziom poprzednich części, czyli nie zachwyca ale jest przyzwoity. Mimo wszystko czuję pewien niedosyt, caly sposób rozwiązania kwestii Killików wydaje mi sie przy trylogii trochę zbyt skrócony i naciągniety. Skoro już zdecydowali się na trylogie a nie na jeden dłuzszy tom (który bylby IMO najlepszym rozwiązaniem) to mogliby tą kwestię poszerzyć... jak nie wiem... po prostu mam wrażenie niedosytu.
Wspaniałe fragmenty, kiedy nareszcie Luke może odkryć prawdę o matce dają kilka smaczków ksiązce.
Jeśli chodzi o ocenę to dałbym 7/10 co też uczynilem... chociaż nei... widze, że mi przeskoczyło przy ocenie, ale tam 7/10 dac powinienem a nie 8.

Więc to wychodzi u Nas w tym roku?

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.