Książki

Dziedzictwo Mocy 2: Braterstwo krwi

Autor: Karen Traviss
Oryginalny tytuł: Legacy of the Force 2: Bloodlines
Wydanie PL: Amber, listopad 2007
Wydanie USA: Del Rey 2006
Przekład: Andrzej Syrzycki
Ilustracja na okładce: Jason Felix
Stron: 376
Cena: 34,80

FRAGMENT POWIEśCI

Streszczenie w Bibliotece Ossus


Drugi tom serii "Legacy of the Force".

W dniach gdy Sojusz Galaktyczny będzie musiał stawić czoła wielu miejscowym rebeliom, nad galaktyką po raz kolejny zawiśnie groźba wojny domowej. Wojny, która podzieli rodziny Skywalkerów i Solo. Koreliańskie korzenie Hana oraz poświęcenie Zakonowi Jedi Luke'a, wbiją klin pomiędzy rodzinami. Jacen i Jaina, jako żołnierze Sojuszu, będą uczestniczyć w kampanii przeciwko powstańcom, a Luke i Mara będą niezdolni do bronienia swego syna, Bena, przed wojenną zawieruchą. Pogoń za nieznanym zamachowcem wyciągnie natomiast przerażające nazwisko z przeszłości - Boba Fett. W nowym galaktycznym porządku, dawni przyjaciele staną się wrogami, a wrogowie nieoczekiwanymi sprzymierzeńcami...

Recenzja Lorda Sidiousa

Drugi tom serii Legacy to dowód, że nawet dobry autor nie wyciśnie ze słabego scenariusza Moc wie niewiadomo czego, ale będzie potrafił sobie poradzić z tematem, odpowiednio go rozbudowując. Słaby scenariusz to niestety cała seria Legacy, ma kilka dobrych pomysłów, ale tu już widać, że główne założenie to jedna wielka kopia pomysłu Lucasa. Galaktyka się rozpada pod wielkim politycznym konfliktem, a młody Jedi stając się Lordem Sithów, dokonuje trudnych wyborów. Brzmi jak streszczenie prequeli? Zabawne, bo to jest właśnie streszczenie Legacy.

Inna sprawa, że niejednokrotnie stary pomysł sprawdza się wielokrotnie, choćby świadczą o tym sukcesy obu trylogii Lucasa opartych na micie campbelliańskim. W pierwszym tomie (Betrayal) przedstawiono dwie ważne koncepcje – konfliktu politycznego, w którym nie wiadomo, kto stoi po dobrej, a kto po złej stronie, a także samych Sithów, którzy przekabacają Jacena na swoją stronę. Ten pierwszy był doskonale wprowadzony, słabo rozwinięty, a drugi właściwie jest największym plusem powieści Allstona. Karen Traviss sprawdza się przy rozwoju wątku politycznego, z Jacenem sprawa ma się trochę inaczej ale do tego dojdę.

Polityki jest tym razem dużo, może jeszcze nie jest prowadzona w takim stopniu jakbym chciał, ale poza dwoma głównymi obozami widzimy skazy i podziały na każdym z nich. Najlepszym przykładem jest tu Luke i Jacen, którzy stojąc po tej samej stronie mają kompletnie odmienne poglądy właściwie na wszystko. Co prawda autorka nie opisuje, choć moim zdaniem to wielka strata, natury tych konfliktów wprost, one przewijają się gdzieś w tle, np. gdy dowiadujemy się o przejściu Pelleaona na emeryturę, to pisze, że dla większości obywateli jego wiek jest wystarczającym i zrozumiałym powodem, ale prawda jest zgoła odmienna. Nie rozwija tego zbytnio, a szkoda, ale w znamienity sposób to sugeruje. Podobnie jest po stronie Korelii, gdzie Thracken i Han właściwie zgadzają się tylko w tym, że ich rodzinna planeta powinna stanowić samo o sobie. To rodzi bardzo ciekawą sytuację polityczną i niestety obawiam się, że współautorzy nie będą w stanie dorównać do Karen, a w przeskoczenie wątpię kompletnie. Doskonale oddaje też narastające polityczne napięcie przez kolejne zamachy terrorystyczne i demonstracje.

Druga sprawa to wątek Jacena, tu widzimy jak on akceptuje siebie jako Lorda Sithów i powoli zaczyna podążać ścieżką Dartha Vadera. Traviss nie kontynuuje wątku zagadkowego zakonu do którego należała Vergere, ale koncentruje się na widmie przeszłości. Za pomocą Mocy Jacen widzi jak jego dziadek stawał się Sithem i wyciąga z tego wnioski. Wątek ten jest z pewnością ciekawy, tym bardziej, że mamy problem rady, tytułu mistrza, problem rodziny Jacena i na dodatek to, że zostaje właściwie pułkownikiem i prowadzi śledztwo nie zważając na to, czy ma na to mandat Rady. Dla mnie pewnym minusem było niestety tyle nawiązań do Anakina, one właśnie pokazują, że w istocie Legacy ma niewiele nowego do zaoferowania, praktycznie wszystko to można było napisać opisując książka po książce powstanie Separatystów, drogę Dooku i drogę Vadera. Plusem jednak jest bez wątpienia Ben Skywalker. Dzieci jakoś nigdy autorom nie wychodziły, czy to w młodzieżowych powieściach, gdzie są schematyczne, czy w dorosłych, gdzie niestety często tego schematu brak, na szczęście Traviss przełamuję tę passę. Po raz kolejny pokazuje, że do rzeczy trzeba podejść ze zdrowym rozsądkiem. Skoro Ben ma trzynaście lat, to nie jest ani jeszcze dorosłym, ani do końca dzieckiem, i jest tego świadom, choć nie podoba mu się to jak go traktują, nie mogąc się zdecydować, do kogo się mówi. Ben jest bystry, ale nie jest w stanie pojąć całej sytuacji politycznej, więc zadaje rozsądne pytania. Jest też na tyle inteligentny, że potrafi wyczuć sugestie i je odrzucić, zwłaszcza w rozmowie z Lukiem. Fajnie został też ukazany bunt młodzieńczy, który niejako jest podsycany przez Jacena.

Karen nie byłaby sobą, gdyby nie nawiązała do Mandalorian, a tych ponownie jest sporo, pojawia się Boba Fett, a wraz z nim jego rodzina i Kaminoanie. Boba odkrywa po co, jego ojciec zażyczył sobie klona, nie przez znalezienie jakichś dokumentów, ale dorasta do tego, szkoda, że w obliczu śmierci.

Mamy tu w ogóle dość ciekawą sytuację, jeśli chodzi o nawiązania, albowiem autorka praktycznie unika klasycznej trylogii, podczas gdy w prequelach czuje się bardzo dobrze. To chyba jedna z pierwszych takich książek, gdzie nie zostało to wymuszone przez czas akcji. Miło też jest zobaczyć Taris z KotORa.

Dla mnie dużym plusem było to, że w książce jest mało Jainy i jej „słoneczka” Zekka, mało tego Karen jak chyba nikt inny skwitowała obecny stan Jainy, właściwie argumentując go wiekiem – trzydzieści jeden lat i sama nie wie czego właściwie chce, jak nic kryzys wieku średniego. Dodatkowo podkreśla czasem smutek, jaki ogarnia córkę Solo.

Niestety są również i minusy tej powieści. Traviss robiła wiele, ale w komandosach była lepsza. Pewnie dlatego, że tam działała praktycznie na własną rękę, tu musi pracować w zespole pod czujnym okiem Sue Rostoni. Efekty niestety są. Pierwszy i najważniejszy jest taki, że mimo wielu zmian i kilku śmierci, które powinny były zmienić sytuację, ta pozostaje bez zmian. Kryzys, co prawda nie militarny, przynajmniej na razie, a polityczny jak był tak jest, nawet lekko narósł. A Jacen nadal idzie swoją drogą i choć kilka osób zaczyna sobie zdawać z tego sprawę, nikt nie podejmuje żadnych działań. Druga rzecz to ta o której wspomniałem, przejście Jacena za bardzo jest przestawiane w świetle tego, co zrobił Anakin Skywalker. Trzecia to chyba głód, jaki wywołała opisując podziały polityczne, a nie wchodząc w szczegóły. Fakt, redaktorki z pewnością by się potem pogubiły, ale dzieło byłoby lepsze.

Mnie drugi tom podobał się bardziej niż pierwszy, choć przede wszystkim dlatego, że skupia się na własnej wewnętrznej akcji, a nie ciągłości serii. Gdyby rozpatrywać „Bloodlines” jako osobną powieść, mielibyśmy wspaniałą przemianę Boby Fetta, który jako siedemdziesięciolatek zaczyna pojmować, co w życiu powinno być najważniejsze i w końcu nauczył się powiedzieć „dość” zmieniając swój oparty na pracy tryb życia. Ale gdy patrzymy na całość, to niestety wszystko wypada gorzej, bo to są kolejne incydenty bez większego znaczenia. Równie dobrze mogłyby się pojawić jako streszczenie informacji z HoloNetu, który przeglądał codziennie rano Jacen. Choć z drugiej strony Karen Traviss właściwie naprawiła, to co udało się Allstonowi jedynie zasugerować, a nie zbudować z podłożem politycznym konfliktu. Może faktycznie warto było stonować z akcją? Cóż ale to przyjdzie nam oceniać po zakończeniu serii.


Kryzys w galaktyce narasta. Z Sojuszu Galaktycznego odłączają się kolejne światy, którym nie podoba się polityka władz centralnych. Ale podziały są po obu stronach, dzięki czemu powstają przedziwne sojusze. Czy Han może współdziałać ramię w ramię ze swoim kuzynem Thrackanem Sal-Solo, mimo że ten chce go zabić? Czy Luke może zaufać Jacenowi wyczuwając, że coś z nim nie tak? W każdym razie w galaktyce są też istoty, dla których konflikt jest tylko szansą zarobku. Wśród nich jest Boba Fett, który tym razem musi odnaleźć Taun We, kaminoankę, która może być kluczem do przezwyciężenia jego śmiertelnej choroby...


Temat na forum

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 8/10
Klimat: 9/10
Opis świata: 9/10
Rozmowy: 8/10


(1) 2


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,49
Liczba: 97

Użytkownik Ocena Data
NieznajomyGość 10 2017-02-08 23:27:06
Sourpuss 10 2015-12-19 22:13:36
Anakin585858 10 2014-08-01 20:46:11
outcast44 10 2014-07-25 12:57:18
Keran 10 2014-02-01 12:36:36
olszastefan 10 2013-04-13 19:30:19
DarthBane66 10 2013-03-17 14:45:05
Sławoj 10 2012-05-29 21:28:39
Oyabun 10 2012-02-12 12:35:32
Solus 10 2012-01-14 16:20:55
Thalcave 10 2010-08-18 02:38:58
DeeM 10 2010-04-05 14:25:12
dark darth 10 2010-02-25 20:45:17
ranger 10 2010-01-03 23:19:59
Elendil 10 2009-02-06 21:57:07
Marcus Fenix 10 2009-01-15 14:02:20
Karolina34 10 2009-01-05 14:37:19
Radok 10 2008-12-13 18:01:01
Dyndo Sydius 10 2008-09-06 16:45:21
Draygo 10 2008-01-09 19:09:09
Mistrz Seller 10 2008-01-09 08:16:33
Ludwik 10 2007-12-29 00:56:12
padmelia 10 2007-12-22 11:41:54
Horus 10 2007-12-17 20:07:22
Girdun 10 2007-12-01 22:13:58
X-Yuri 10 2007-11-26 12:56:23
LORD_VADER 10 2007-11-25 00:06:49
Darth Szopek 10 2007-11-11 21:45:42
Dante 10 2007-09-27 11:14:39
Ricky Skywalker 10 2007-06-21 22:12:04
Shedao Shai 10 2007-03-03 17:53:31
Freed 10 2006-11-06 02:02:23
mradrut 9 2016-04-27 20:17:05
FEL-1996 9 2014-02-06 12:18:18
Yoda-13 9 2012-06-10 10:53:28
smajlush 9 2011-10-12 18:11:30
malakai 9 2011-08-06 21:54:52
Darth Blood 9 2011-06-28 19:39:24
Kacper 9 2010-09-13 19:36:28
Payback 9 2010-07-23 22:45:52
Tonks 9 2010-05-04 00:00:04
Mirael 9 2010-05-03 17:09:45
sasza 9 2010-04-04 20:28:57
Apophis_ 9 2010-03-29 21:23:03
Karaś 9 2010-03-17 19:20:23
Sebastian Kenobi 9 2010-03-11 18:17:11
dekoder 9 2009-12-14 18:18:50
Alisa 9 2009-11-24 21:29:07
wojtas666777 9 2008-12-24 13:22:23
Lord Mandus 9 2008-12-18 23:08:09
Mroczna Jedi 9 2008-07-13 16:21:24
brygadaromanek 9 2007-12-27 11:13:24
Nadiru Radena 9 2007-12-13 10:10:23
Timonaliza1 9 2007-12-05 20:33:19
Bakuś 9 2007-09-24 16:54:55
Hego Damask 9 2007-09-13 13:44:21
Mark Swayze 8 2015-10-30 18:31:04
Hialv Rabos 8 2015-02-09 13:29:52
Bolek 8 2013-12-15 12:56:21
Master of the Force 8 2013-05-05 11:09:54
LordN 8 2013-03-04 11:45:16
f_v_s_l 8 2013-01-18 11:28:38
Darth Spirit 8 2012-10-07 21:41:23
s3rek 8 2012-04-24 18:23:19
Murdock 8 2012-04-05 21:10:32
ragnus 8 2012-01-26 13:18:31
willqu 8 2011-03-14 14:34:33
Lord Jabba 8 2010-11-17 21:36:29
Darth Duxx 8 2010-09-01 17:36:04
Melethron 8 2010-05-31 18:04:59
Semir 8 2010-01-14 12:13:39
WojtekB 8 2009-01-23 19:28:34
Golden_Guy 8 2008-07-02 20:18:49
darthmax 8 2008-05-24 10:11:57
Anor 8 2008-02-07 11:24:47
Asturas 8 2008-01-08 20:17:01
Carth Onasi 8 2007-12-29 00:21:26
Nestor 8 2007-12-04 21:16:14
Lord Sidious 8 2006-10-18 20:55:41
Darth_Duduch23 7 2015-07-30 15:33:59
rebelyell 7 2015-05-17 23:59:05
bmw830 7 2012-05-26 19:53:57
Firefly 7 2012-04-09 12:14:19
Ren Kylo 7 2012-01-09 14:10:31
Wix Skywalker 7 2010-06-14 17:00:18
MAXIS 7 2009-03-19 17:54:08
Faz Seeban 7 2007-12-21 23:34:57
artur1990a 7 2007-12-08 13:55:46
usss 7 2007-11-19 11:37:42
Rusis 7 2006-10-18 21:15:03
Stele 6 2012-02-22 18:05:09
Obi-Wan Skywalker 6 2010-06-08 15:30:03
Rafix Vader 6 2009-05-12 22:01:57
Gwiezdny Muzyk 4 2010-03-14 23:03:26
Carno 3 2009-02-23 02:04:31
Ubi Dub Skubi Dub Kenubi 1 2016-03-08 19:45:48
Ptometeusz 1 2007-12-30 10:07:39

Tagi: Amber (199) Andrzej Syrzycki (71) Del Rey (208) Jason Felix (9) Karen Traviss (19) Legacy of the Force (14)

Komentarze (55)

Bardzo dobra książka: 8/10. Opinia na forum.

Książka świetna 8/10. Podoba mi się motyw policji politycznej na coruscant. Fragmenty o Bobie świetnie napisane ale mimo szystko płaczący dziadek to nie Boba.

bardzo dobra książka co jest dziwne zważywszy na autora.
A co do recenzji to według mnie jest zbyt negatywna(nie tylko ta) skupia się na minusach których nie było tak wiele a nie na plusach których jest więcej

Bardzo mi się podobała. Według mnie lepsza od pierwszego tomu. I jeszcze ten wątek z Fettem i Mandalorianami... a ja lubię Mandalorian. Pod koniec łezka poleciała... 9/10

7/10 Książka pod pewnymi względami dużo lepsza niż "Zdrada", pod innymi dużo gorsza. Plusy: działalność Straży Sojuszu - zupełnie jakby się czytało o współczesnym tłumieniu demonstracji, bardzo realistyczne, pomijając udział Jedi; Ben Skywalker - najlepiej poprowadzony wątek moim zdaniem; wreszcie nowy admirał, chociaż wolałabym widzieć w tej roli Kre'feya, w ogóle gdzie są Bothanie? - jakoś mi ich brak; motyw dziedzictwa i więzów krwi; brak bitw kosmicznych.
Minusy: to, że Boba Fett żyje, jego wątek tak mnie obchodzi jak zeszłoroczny śnieg, z drugiej strony chciało mi się śmiać jak kupował akcje na giełdzie; Jacen idiocieje i co chwila lata do Lumiyi po radę, jakby już w ogóle zapomniał myśleć za siebie; brak logiki w wielu miejscach, których już mi się nie chce wymieniać.

Była to moja pierwsza książka Karen. Niestety całe zło, jakie o niej słyszałem okazało się prawdą.
Żeby nie zaczynać źle, pochwalę znowu pana Syrzyckiego. Wyrobił się, nomenklatury nie miesza i mogę jedynie żałować, że powoli odchodzi od aktywnego tłumaczenia.
To by było na tyle pozytywów. Pora pokrytykować ten kolejny tom kalki prequeli.
Wątek polityczny trochę nam zwalnia. Korelia objęta blokadą. Robole na Centerpoint w końcu nie dotarli. Na dole ognią się podziały. Pozbywamy się dziadka Thrackana i to właściwie jest jedyny postęp w fabule w tym tomie.
Tylko to wykonanie... Boba z wnuczką i Hanem, wszyscy w kompletnych mandozbrojach, przychodzą sobie na herbatkę, zostają dopuszczeni przed samotnego Thrackana uzbrojeni, robią z niego sito i uciekają do parku. Czy aby Thrackan nie był paranoikiem, jeśli chodzi o własne bezpieczeństwo? Czy nie bawił się w pozorantów rodem z TPM w poprzednim tomie?
Z drugiej strony widzimy protesty i zamachy na Coruscant. Z tych jednak też nic nie wynika i są tylko pretekstem do rozwoju Jacena i Bena. A jak jestem przy Coruscant, to nie omieszkam wytknąć przedstawienia planety. Karen niejednokrotnie udowadnia, że w EU obeznana jest, ale strasznie wybiórczo z niego korzysta, gdy tylko pasuje to do jej wizji. Mamy więc w 10 lat po Yuuzhantarze prequelowe miasto. Odbudowa, nie odbudowa, o zmianach klimatu to coś jednak wypadałoby wspomnieć. Sanktuarium Korelian? Czy aby powszechnej rekolonizacji nie rozpoczęto raptem pięć lat temu? Jak można mówić o społeczeństwie Coruscan, czy Korelianach z dziada pradziada, gdy przylecieli tam w ciągu ostatnich paru lat? Wspomniany jest mózg świata. Czyli żyje? Czy aby to nie jego istnienie nie wadziło w szerszej devongizacji planety? Czy aby nie żył sobie w zapieczętowanej sali senatu, gdzie teraz odbywają się normalne posiedzenia? Świątynia Jedi. Niech już sobie stoi tam gdzie stara, tylko czy przypadkiem nowa nie jest piękną, szklaną piramidką i nie doświadczymy w niej sali tysiąca fontann, ani wieży rady? No to po cholerę tworzyć długie serie i ograniczać autorów fabularnie, skoro nie daje to ani ciągłości, ani ciekawej, długofalowej fabuły?
Darksajdowienie Jacena. Idiocenie chciałoby się powiedzieć. Halo, nie masz motywu. Halo, podążasz za plecionkami Lumiyi i gadasz że nikt tobą nie manipuluje. Karen przynajmniej usiłuje dać facetowi jakieś wątpliwości, ale co z tego, skoro całe jego przejście na DS jest bezsensowne i się kupy nie trzyma? Że zabić Tenel Ka/Allanę, aby coś sobie udowodnić? Że świeczka cię rusza? Po pół roku w objęciach cierpienia i tych wszystkich latach nauk? Karen, Sue, proszę, nie róbcie ze mnie idioty, bo tego nie kupię.
Ben wypada całkiem znośnie na tle reszty. Zachowuje się odpowiednio do swojego wieku. Naśladuje idola, chce zgrywać dorosłego, ale w głębi duszy to to ciągle dzieciak. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie dwa wtrącenia, jak to fajnie nie byłoby być Mando... Skąd on w ogóle wie cokolwiek o ich kulturze? Karen, masz Bobę, zostaw resztę.
Luke i Mara właściwie nic nie robią. Bezstresowego wychowania im się zachciało. Jacen i ich syn bawią się w sbków, Lumia szlaja się po okolicy, a ci siedzą na tyłkach. Ani nie zajmą się Jacenem, mimo że Luke ma doświadczenie ze zbaczającymi uczniami. Ani nie zajmą się synem, bo skoro chce być sbkiem, to nie można go ograniczać! Rolą wielkiego mistrza farmer też się nie zajmie. U Karen rada jest mitycznym bytem, istniejącym gdzieś za zamkniętymi drzwiami. Nawet jeśli Jedi cokolwiek robią, to nie mamy ku temu najmniejszych przesłanek. No i ktoś tu chyba zapomniał, jakie były warunki konkordatu między NJO&GFFA...
Skoro Mara tak bardzo kocha synka, to może weźmie go pod pachę i polecą razem na Ossus?
Hana i Lei jak zwykle jest za dużo, mimo że nie mają tu wiele do roboty. Leia już własnego zdania właściwie nie ma. Han robi za mięczaka w starciu z kuzynkiem. Oprócz tego wydziedziczają synka. Halo, Chewbacca i Anakin nie żyją, Jaina mizia się czułkami z Zekkiem, a o was zapomniała. Swoją drogą, to dobre gumki mają, skoro przez tyle lat nic z tego nie wyszło. Albo Zekk jest impotentem. Jacen jest waszym ostatnim względnie ogarniętym (przed lotfem przynajmniej) członkiem rodziny, a wy nie robicie nic, aby go naprostować. Takie teksty to Han może rzucać do szwagra gdy jest narąbany (Kryształowa Gwiazda; jedyny dobry moment książki ;) ), ale nie do ostatniego syna. Zwłaszcza gdy nie jest nawet świadom większości jego grzechów.
Omas robi tu za największego frajera na stołku wszechczasów. Podobnie jak Jedi, nie robi nic.
No i specjalność Karen, czyli Boba. Nasz wykastrowany klon, mający raka od 40 lat, nagle stwierdza że zaraz umrze i warto by załatwić stare sprawy. Szuka więc niewidzianej od 60 lat córki, spotyka niewidzianą nigdy wnuczkę, ciągle płacząc po Jangu. Gdy okazuje się, że Jacen ugotował mózg jego córeczce, mówi spoko i leci z wnusią na Mandalorę kupić sobie farmę. To ma być fajne? Karen nie mogła się doprosić o kontrakt na książkę o Bobie, osadzoną co najmniej 15 lat wcześniej w chronologii? Dlaczego to Shysa nie jest właściwie Mandalorem?
Brak akcji, zastój fabularny, mando, błędy rzeczowe i czerpanie praktycznie wyłącznie z prequeli. 6/10 bo jednak znośny styl kobieta ma i przerywam lotfa na ten moment. Nie jest to EU jakiego oczekuję.

Moja ogólna, skromna opinia : Boba Fett powinien już dawno się rozkładać.

Moja ogólna, skromna opinia : Boba Fett powinien już dawno się rozkładać.

A Boba Fett ma w ogóle zamiar kiedyś umrzeć?

Kolejna wciągająca książka z tej serii, chociaż już nie tak dobra jak jej poprzednia część. Warto zajrzeć :

Wątek Jacena oraz konfliktu między Sojuszem a Korelią jakoś nie bardzo mnie zainteresował, ale za to
historia Boby Fetta rewelacyjna.

Mnie tam w porównaniu do większości ta ksiazka nie za bardzo sie podobala. Boba Fett mnie jakos nie kręci. 6/10

Książka dobra, ale trochę gorsza od Zdrady.
streszczenie na Ossusie:
http://www.ossus.pl/biblioteka/Dziedzictwo_Mocy_II:_Braterstwo_krwi

Jest to moja pierwsza książka z serii "Dziedzictwo Mocy" i myślę, że na niej nie poprzestanę. Bardzo przyjemna lektura, szczególnie interesujący wątek Fetta. 9/10

Wątek Fetta jest naprawdę super. Ciekawe ukazanie galaktyki, również z aspektów politycznych, bardzo przyjemna lektura, o niebo lepsza od 'Zdrady'. 9/10

Miało być "straszna cienizna:)"

Aż przykro mi patrzeć, że tylu zacnych bastionowiczów tak wysoko ocenia tę książkę. Naprawdę, strasznie cieeeeeeeeeenizna! Zdrada była o wiele lepsza! Każdy z autorów ma swój konik, Zahn miał Thrawna, Traviss ma Mandalorian, ale mam wrażenie, że ona buduje jakąś legendę na... bardzo glinianych nogach! Rzeczywiście, zajebisty przywódca z tego Fetta, naprawdę. Dlaczego przez ponad 40 lat nie zrzekł się tytułu Mandalora, skoro miał w dupie tę całą społeczność?! Tata go nie nauczył mandaloriańskiego? A po jakiemu mówił do niego w Ataku Klonów?
Autorka popełnia MNÓÓÓÓSTWO błędów rzeczowych. Najczęściej chronologiczne. Boba Fett w chwili śmierci Jango ma 13 lat, tak? Chciała pozbyć się Pellaeona, zgrabnie to zrobiła, liczę, że wróci w następnych tomach. Rozterki Jacena są tak nierówne, że naprawdę trudno to powiedzieć. Ben jako tako jest napisany, ale tylko jako tako. Luke pierdoła, Mara pierdoła, Dur Gejjen chyba najlepiej wyszedł. Mimo wielu błędów, jest jednak w miarę nieźle napisana, chodzi mi o warsztat. 4/10

Historia Boby to wielki +

Świetna książka a zwłaszcza wątek Fetta ;) daję 10.

Polecam przeczytać. Karen znów pokazała co potrafi :). Historia Boba Fetta to prawdziwy smaczek. 9/10

10/10 Karen jest Świetna !!!

dla mnie braterstwo gorsze jest od zdrady. Wczytałem się w książke dopieru po przeczytaniu pulowy

"Braterstwo Krwi" dla mnie lepsze od "Zdrady". Jest Taris (chociaż krótko), dużo nawiązań do NT, dobrze opisane zachowanie Jacena, jego wahania, etapy przejścia na CSM, cały dramat rodziny Solo i Skywalkerów, podziały. Zasłużone 10/10.

No cóż, muszę przyznać, że bardziej podobała mi się "Zdrada". Drugi tom cyklu tak naprawdę wciągnął mnie dopiero po przeczytaniu 2 / 3 książki. Pomimo tego książkę uważam za dobrą. Daje jej 8 / 10.

No miał ciężkie życie ale całkiem dobrze się trzyma, nawet z obliczu śmierci. Książkę oceniam na 9/10

fajna książka powrót Boby fetta jest niezły troche mi go szkoda no wiecie facet miał cięzkie życie

Na razie mam marne porównanie do innych książek SW, ale 2 tom jak dla mnie świetny i dużo lepszy od poprzednika.

No nie
przecież to jeszcze większa eznadzijea niż poprzedni tom!
boba starzejacy się ssie. I co to wogule pomysl;y z tym mand`olorem czy jak mu tam? Mandalorianie ssą.
No i ta wojna jest czy nie jest??
skoro wszyscy już wiedzą kto jest sithem to czemu nic w tej sprawie nie rovią? żal.pl
daję 4/10, bo jednak takie złe to to nie jest

Według mnie Karen Traviss zasługuje na na tytuł jednej z lepszych autorów powieści w klimacie SW. W moim osobistym rankingu bryluje w czołówce. Poza tym ma dużego u mnie plusa za "hopla" na punkcie Mandalorian. Braterstwo Krwi trzyma wysoki poziom i dzięki sprawnej narracji Pani Karen potrafi przykuć na dłuższy czas. Polecam pozycję.

Aha, jedna sprawa. Dlaczego Jacen tak sie zdolował, gdy zobaczyl jak Anakin S posiekał kilkoro dzieciakow? Przecież widział już coś podobnego dzięki R2. To było gdzieś w Mrocznym Gnieździe tylko nie pamiętam w którym miejscu.

Świetna książka - po mistrzowsku przedstawione postaci i znakomite poczucie humoru. Szczególnie spodobało mi się sformułowanie, że terroryzowanie cywilów to rodzinna tradycja, albo, że całe uniewrsuum SW to wojny Jedi, tak, że Juzkowie to tylko miła odmiana :)))
Karen jak to Karen, obojętnie od czego nie zacznie na Mandalorianach skończy. Nie neguję - wątek Boby Fetta i jego dojrzewania w wieku 70 latek jest spoko (lepiej późno niż wcale:P). Problem w tym, że zajmuje mnóstwo miejsca a w zasadzie nic nie wnosi - spokojnie można to było pominąć, naturalnie poza sceną wysłania Trackana z biletem w jedną stronę na lepszy świat.
Plusem tej książki jest klimacik intryg i spisków, niestety autorka nie potrafiła tego przedstawić równie mistrzowko jak Luceno w Masce kłamstw, ale nie narzekam - i tak spisała się lepiej niż 99% innych autorów.
Myślę, że 9/10 to najlepsza ocena.
PS - ludziska, nie zapalajcie się szczegolnie do Nawałnicy i Wygnania - dość to było mierne. Czekam na wielki powrót Karen w Sacrifice.

zdecydowanie lepsza od 1 (wiadomo inny autor) była to pierwsza książka tej autorki, jaką przeczytałem i mi sie bardzo spodobało. czas na komandosów republiki!!! (8/10)

8/10 interesujący powrót Fetta, jednak Traviss trochę go "zepsuła", poza tym "Nawałnica" zapowiada się bardzo interesująco

Ksiązka prawie rewelacyjna. Duży plus za powrót Boby Fetta:)

8/10, więcej na forum

Bardzo dobra, acz nie genialna powieść. Więcej w wątku na forum ;).
Ocena 8/10

Książka genialna - ostatnio często tak pisze, ale zwykle pod wpływem impulsu, zaraz po przeczytaniu (np. Zdradzie teraz bym postawił 8+, anie 10), ale w tym przypadku wiem, że się nie myle :)
Po prostu książka mnie urzekła :)
Nie chodzi tu tylko o Bobę Fetta, którego wątki są arcyciekawe (poszukiwania Taun We i odkrywanie więzów krwi :P), czy przechodzenie Jacena na Ciemną Stronę (które jest genialnie opisane, ale sam chłopak mnie drażni, że taki się stał i szkoda trochę... ale w końcu coś się dziać musi :D - a skoro przy Jacenie jesteśmy - genialny fragment był, kiedy Han mu powiedział, że nie jest już jego małym Jacenem i kazał mu się wynosić), czy rozterki Bena (który widzi, że coś się dzieje z Jacenem, oraz nie rozumie wojny...), ale w szczególności o klimat i nawiązania - o ile się nie myle, to chronologicznie patrząc, po raz pierwszy od Czarnego Lorda wymieniono imię Qui-Gon Jinna, czy Jango Fetta...
Podobały mi się też wędrówki Jacena w czasie - czyli coś w rodzaju flashbacków - coś jak odkrywanie pamięci R2 przez Luke'a w Dark Neście - super sprawa :)
Fajnie też, że przypomniano sobie o niektórych planetach - Geonosis, Kamino, czy Taris (chociaż troche mnie rozwalilo to, ze dalej odbudowywują planete - od 4000 lat!
No i ogólnie książę się fajnie czyta :) Szkoda, że tak szybko się kończy:)
Zdecydowanie 10/10
I pozdrawiam panią Karen Traviss:P

No cóż ksiażkę przeczytałem w 2 dni i mogę szczerze powiedzeić że świetna lektura: Teraz plusy:
- Boba Fett i odkrycie "sekretu" jego rodziny
- przemiana Jacena
- wreszcie rozwiniety wątek polityczny
Minusy:
- Luck wie ze Jacen przechodzi na CSM i nic nie robi
- Rezygnacja Pelleona
- ostatni najpoważniejszy: długie czekanie na dalsze części po polsku :)

Ja stawiam 9/10. Byłoby 10/10 gdyby nie to że po ok. 100 stronach lektury Luke zaczoł być ukazywany jako ktoś kto wogóle nie potrafi się odnaleźć w sytuacji. Na Moc to przecież LUKE SKYWALKER to żesie zestarzał nie znaczy że zgłupiał do reszty. No to tyle

Swietna ksiazka! 8/10

hmm, dochodzę do wniosku, że Star Wars idą w złym kierunku...

10 odemnie, wiecej na forum.. :)

No i jestem już po lekturze ;-) niestety ksiązka moim skromnym zdaniem niespełniła przezemnie pokładanych w niej nadzieji, aczykolwiek po przeczytaniu recenzjii na bastionie bardzo wysoko postawiłem karen poprzeczke.Ksiażke oceniam góra na 7,wypunktuje co jest dobre a co złe najpierw minusy:
- będe orginalny cała historia z boba fettem;
-bezpółciowośc luka i mary;
-zbyt mało akcjii;
Plusy
-opis jacen i jego poczynań;
-dobry język autorkii

Jakby nie mówić książka świetna , jest Boba , Jacen wymiata . Daje 9

bardzo dobre, za Fetta i Mandalorian dyszka :)

Jestem w połowie. Na 95 % można wywnioskować z jednego fragmentu, co będzie w następnych książkach z serii "Republic Commando" :D :D

świetny wątek Fetta, ale wypowiedzenie wojny Korelii jakoś nic nie zmieniło do końca książki. Jacen robi swoje, Jaina się wkurza, Luke medytuje. Myślałem o jakiś scenach w senacie itp...

uadna okuatka

Bloodlines po prostu rządzi :) Traviss odnalazła się w nowych, post-NEJowych realiach, budując wyraziste postacie, tworząc świetną fabułę, wielokrotnie nawiązując do EU i NT. Bloodlines to też pierwsza od bardzo dawna porządna książka z Bobą w jednej z głównych ról (aż żal, że kolejną bedzie dopiero Sacrifice). To on jest tą postacią, której wątek czyta się z największą ciekawością.

10/10, na taką książkę od baaardzo dawna czekałem :)

Jest niezła i Jacen na lorda sith tez pasuje

Mandalorinaie...pycha!!!!!daje 10 bo ksiazka bardzo przyjamna dla oka. i ta boska okladka Boba Fetta:)

Uhm. Zło. Nie czytałem i nie zdobędę się na to.
Dajcie mi spokój... :P

Przeczytać warto, ale nie należy się anstawiać na coś fascynującego. Więcej w odpowiednim topicu na forum naskrobałem.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.