Komiksy

Obi-Wan Kenobi

Tytuł oryginału: Star Wars Episode I Obi-Wan Kenobi
Scenariusz: Henry Gilroy
Rysunki: Martin Egeland, Howard M. Shum
Kolory: Harold MacKinnon
Tłumaczenie: Elżbieta Gepfert
Wydanie PL: Egmont 1999 w magazynie „Gwiezdne Wojny Komiks 3/99”
Wydanie USA: Dark Horse Comics, Inc. 1999


Ta zamknięta komiksowa historia dotyczy wydarzeń pokazanych w filmie "Mroczne Widmo", ale przedstawia je z zupełnie innego punktu widzenia. Po śmierci swojego mistrza Obi-Wan Kenobi staje przed obliczem Yody. Czy jego szkolenie jest już zakończone? Czy może wziąć pod opiekę Anakina Skywalkera? Yoda wysłucha jego opowieści i podejmie decyzję.

Recenzja Lorda Sidiousa

Kolejny z serii okolicznościowych komiksów na premierę TPM. Tym razem niestety jest to przerost formy nad treścią. I to zarówno graficznie, jak i na płaszczyźnie fabularnej. Fakt, wszystkie komiksy z tej serii, były krótkimi historyjkami, ale inne choć próbował coś sobą wnosić lub prezentować. Tu autor doszedł do wniosku, że jak streści trochę Mroczne Widmo, to i tak zasłuży na premię.

Z jednej strony miał pecha, że dostał Obi-Wana, z drugiej szczęście. Obi-Wan przez całe Mroczne Widmo jest niestety dość zmarginalizowany, on tam jest, czasem pomacha mieczem, czasem się uśmiechnie, a czasem nawet coś powie, ale równie dobrze można by tam wstawić lalkę, a efekt byłby podobny. W praktyce daje to olbrzymie możliwości kreowania świata oczyma Obi-Wana. Daje, ale po co się trudzić, jak się wytnie sceny bez Obi-Wana, będzie mniej do streszczania.

Komiks zaczyna się na samym końcu filmu, podczas rozmowy Yody z Obi-Wanem, gdzie decyduje się los Anakina Skywalkera. Obi-Wan zdaje mistrzowi Jedi sprawę z tego, jak przebiegała misja, a Yoda mianuje go rycerzem Jedi i w rezultacie pozwala szkolić Anakina. W środku jest retrospektywa z wybranymi scenami z „Mrocznego Widma”. Jednym z nielicznych plusów jest scena z wodospadem, aż dziwne, że autorzy postanowili nie tylko ją wykorzystać, ale jeszcze ją znaleźć. Cóż za godna podziwu inicjatywa. Bo niestety sprawdzanie rzeczy w scenariuszu wyszło o wiele gorzej. Już nie wspomnę, że scenę pogrzebu Qui-Gona chyba rysowano z wczesnych konceptów, bo choć dialogi są podobne, w niczym nie przypomina ona tego, co znamy. Zwłaszcza wizualnie. Z drugiej strony najbardziej dziwi mnie fakt, że pogrzeb Qui-Gona jest przedstawiony w retrospektywie, a już pomijając montaż filmu, a skupiając się na logice wynikającej z wypowiadanych przez bohaterów zdań, powinien być po.

Warto wspomnieć, że inne rysunki też są miejscami dość „ciekawe”. Za to pojedynek z Maulem, dość długi i ciekawie narysowany. Jeszcze większym plusem jest to, że autorowi udało się zapamiętać, iż pisze historię z perspektywy Obi-Wana, więc nie wie, że Lord Sithów nazywa się Darth Maul. I faktycznie imię to nie pojawia się w opowieści (niestety coś takiego miało miejsce, choćby w Mrocznowidmowych pamiętnikach).

Niestety muszę przyznać, że komiks ten nadaje się co najwyżej na pamiątkę z „Mrocznego Widma” dla kolekcjonerów. Nie widzę żadnych powodów, dla których można by do niego wracać.

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 3/10
Klimat: 3/10
Rozmowy: 4/10
Rysunki: 4/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 3,88
Liczba: 16

Użytkownik Ocena Data
dooku 10 2006-07-14 14:46:43
michalomel 7 2014-04-19 02:53:56
Vergesso 5 2011-03-08 22:44:08
GiP 5 2010-07-20 21:15:50
jaroslaw1922 5 2009-07-17 16:46:32
Michalomatek 4 2015-07-08 16:29:33
Onoma 4 2014-01-25 14:43:48
Donmaślanoz14 3 2014-09-21 16:27:27
rajmund 3 2012-01-12 13:28:15
Mistrz Seller 3 2008-02-02 16:39:02
Sith66 3 2007-02-05 13:02:32
Lord Sidious 3 2006-05-02 23:23:27
Crystiano02 2 2016-02-19 21:46:33
Strid 2 2009-11-07 23:09:44
Draygo 2 2009-01-02 14:29:51
Ubi Dub Skubi Dub Kenubi 1 2016-04-01 15:22:51

Tagi: Dark Horse Comics (593) Egmont Polska (480) Elżbieta Gepfert (4) Henry Gilroy (19) Howard M. Shum (2) Martin Egeland (3) Mroczne widmo (47)

Komentarze (5)

Właściwie to tylko streszczenie filmu, z niewieloma dodanymi szczegółami. Raczej zbędne, a szkoda.

Mało ciekawy komiks. Z jednej strony taki zabieg, by zagłębić się we wspomnienia Obi-Wana jest ciekawy i przedstawić historię z jego punktu widzenia. Z drugiej strony komiks niewiele wnosi - z jednej strony bongo które wleciało w wodospad(na plus) oraz idiotyczne przemyślenia Yody w czasie opowieści(na minus). Rysunki są poprawne, ale mają pewne specyficzne wady - jak dziwaczne miny Qui-Gona, czy miecze chwilami wyglądające jak bejsbole. 5/10

Nie ma w tym komiksie większego sensu. Przypomina Mroczne Widmo od strony obi wana. 3/10

A tam. Mi się podobał. Chociaż dawno nie czytalem. Trzeba znowu się do tego zabrać :)

a mi sie on podoba

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.