Twórczość fanów

Konwent




- Szlag by to trafił! - Maciek strzelił drzwiami od sali dając wyraz swemu niezadowoleniu.
- Cholerny mistrz gry. Uwziął się na mnie bo go pokonałem w konkursie - pomyślał idąc korytarzem. Do tego momentu był bardzo zadowolony z tego konwentu poświęconego Gwiezdnym Wojnom. I w piątkowy wieczór i przez całą sobotę bardzo dobrze się bawił. Aż do teraz, aż do tej sesji RPG. Od samego początku mistrz gry okazywał mu wrogość i w końcu udało mu się uśmiercić Twi’leka Maćka.
- Co za dupek. A tak czekałem na tą sesję – chłopak spojrzał na zegarek. – Jeszcze nie ma północy. Ale mnie urządził.
Przeciągnął się i zdał sobie sprawę, że jest okropnie głodny. I na dodatek nie ma już nic do jedzenia. Skierował się więc do sklepiku. Ten był już jednak zamknięty.
- Super. Ale mam udany wieczór.
Chwilę postał gapiąc się na słodycze za szybą i stwierdził, że do rana nie wytrzyma. Postanowił udać się do pobliskiego całodobowego sklepu. Poszedł po kurtkę i pieniądze, a następnie udał się do wyjścia. Przy drzwiach szkoły, w której odbywała się impreza, dyżur pełnił jego kolega – Vader.
- Hej Vader! Jak tam stróżowanie?
- Nie narzekam. A ty? Co tu robisz? Nie grasz?
- Już nie... – mruknął Maciek.- Słuchaj, możesz mnie wypuścić? Chciałem do całodobowego. Vader pokręcił głową:
- Znasz zasady. Po 22 nie wypuszczamy. A ty jeszcze po takiej okolicy chcesz się kręcić.
- No co ty, szybko wrócę, parę minutek. Umieram z głodu – wyjaśnił chłopak.
- Głodny? To było tak od razu. Zaraz przyniosę ci moje kanapki.
Maciek przewrócił oczami.
- Jasne. Pewnie z paprykarzem. Nie dzięki.
- Bardzo dobre - Vader zrobił urażoną minę.
- Taaa... oczywiście, ale ja bym jednak wolał coś innego. No nie bądź taki, wypuść mnie.
- W porządku – Vader dał za wygraną. – Ale wracaj szybko.
- OK. Dzięki – Maciek rozpogodził się. – Kupię ci coś dobrego, chcesz?
- Spadaj już po prostu – kolega otworzył mu drzwi i Maciek wyszedł na zewnątrz.
Szedł szybko pustymi ulicami. W okolicy było cicho pomijając burczenie jego brzucha. Kiedy był już blisko sklepu skręcił w boczną uliczkę pomiędzy starymi, odrapanymi kamienicami. Nagle ujrzał, że na jej końcu pojawiło się trzech mężczyzn. Ich sylwetki wyraźnie rysujące się w świetle latarni sprawiły, że Maciek zawrócił.
- Chyba jednak może być paprykarz – pomyślał przyśpieszając.
W tej chwili zobaczył, że na drugim końcu uliczki pojawiło się kolejnych dwóch mężczyzn. Maciek poczuł, że robi mu się gorąco a żołądek podszedł mu do gardła.
- Cholera, no to świetnie.
Dryblasy były już prawie przy nim. Białe paski na dresach zdawały się świecić w ciemnościach. Usłyszał nieprzyjemny śmiech.
- I co? Mówiłem, że te pieprzone kosmity się nam nawiną.
- Wyskakuj z kasy, bo ci mordę obijemy – warknął inny zapitym głosem.
- Albo obijemy gratis, hehe – dorzucił trzeci.
Nim Maciek zdążył cokolwiek zrobić usłyszał kobiecy głos zza pleców dresów:
- Zostawcie go w spokoju.
- Co? Kur... – jeden z napastników urwał zaskoczony widokiem drobnej dziewczyny stojącej za ich plecami.
- Powiedziałam żebyście go zostawili i wracali do swoich spraw – powtórzyła spokojnie podchodząc o krok. Miała czarne włosy zaplecione w długi warkocz. Maciek rozpoznał w niej jedną z uczestniczek konwentu.
- Uciekaj! – krzyknął.
Dziewczyna nie zareagowała. Natomiast napastnicy owszem.
- Premia sama nam w łapy wchodzi – powiedział jeden i dwóch ruszyło w stronę dziewczyny.
Maciek nie bardzo wiedział co się stało. W jednej chwili dwóch rosłych osiłków biegło na dziewczynę, ona podskoczyła i już za chwilę leżeli na ziemi stękając. Chłopak nie zdążył nawet zauważyć ciosów, które im zadała.
- O kurwa! – warknął ich kumpel i pozostała trójka rzuciła się na nią.
I wtedy Maciek stwierdził, że chyba śni. Usłyszał cichy syk i buczenie, a ciemności rozjaśniło najprawdziwsze zielone ostrze miecza świetlnego. Dziewczyna wyskoczyła do góry i cięła przez ramię pierwszego z napastników. Następny dostał z półobrotu i runął na ziemię. Ostatniego raniła mieczem w nogi. Jeden z napastników wypluł wybite zęby i stęknął:
- Kulwa, spadajmy stąd.
Kiedy część pokonanych leżała na ziemi a reszta uciekała, dziewczyna wyłączyła miecz, przypięła rękojeść do pasa i powiedziała do Maćka:
- Choć, wracajmy do szkoły – I odwróciwszy się ruszyła ku wylotowi uliczki.
Maciek dopiero teraz zdał sobie sprawę, że cały czas ma otwarte usta. Zamknął je i pobiegł za dziewczyną oglądając się na swoich niedoszłych oprawców. Gdy dogonił dziewczynę w końcu odzyskał głos:
- O rany!! To było niesamowite!! Skąd masz taką wierną kopie?! Dużo kosztowała? Na Bastionie nic nie pisali o takich mieczach. Czy mogę ją zobaczyć? Jak to działa? Wygląda zupełnie jak prawdziwy!! I super walczysz! Co to za styl? Jak w Matrixie! To naprawdę była nieziemska akcja!!
- Wolniej. Już nie pamiętam jakie było pierwsze pytanie – odparła rozbawionym głosem.
Maciek zreflektował się i powiedział:
- Dzięki za uratowanie mi tyłka.
- Nie ma sprawy.
- Jestem Maciek.
- Karolina – uścisnęła mocno jego dłoń.
- A teraz powiesz mi co to za miecz? Miałem wrażenie, że jest prawdziwy. Chciałbym wiedzieć skąd go masz.
- To nic ciekawego – odparła potrząsając przecząco głową.
- No co ty?! Żartujesz? Wyglądałaś jak wyjęta z areny na Geonosis!!
- Nie chcesz tego wiedzieć – powiedziała spoglądając mu w oczy. – Nie interesuje cię to.
Maciek poczuł się dziwnie. Zaczęła ogarniać go błogość, przestawał interesować się tym mieczem... mieczem świetlnym! Potrząsnął głową.
- Oczywiście, że chcę!! Co to było? Mind trick?? Jak rany ty masz Moc?!!
Karolina westchnęła i przyśpieszyła:
- Zgłupiałeś? Kiedy spałeś ostatnio?
- Poczekaj! Powiedz mi co jest grane!
Dziewczyna wbiegła szybko po schodach do szkoły. Vader spojrzał na nią surowo gdy wyciągnęła spod bluzy identyfikator:
- A ty gdzie się po nocy włóczysz dziewczyno? Nie powinienem cię wpuścić.
- Daj spokój Vader – powiedział Maciek mijając kolegę.
- Dobra, właźcie – mruknął chłopak.
Karolina szybkim krokiem ruszyła po schodach na piętro. Maciek pobiegł za nią:
- Zaczekaj! Opowiedz mi o tym mieczu!! Proszę.
- Jestem zmęczona, idę spać – rzuciła przez ramię.
- Nikomu nie powiem, jeśli o to ci chodzi. Umieram z ciekawości.
Dziewczyna zatrzymała się gwałtownie i odwróciła:
- Nie wiesz o żadnym mieczu, nic cię to nie interesuje.
Chłopak znów poczuł to dziwne uczucie, pokonał je jednak:
- Znowu to robisz! To Moc! Naprawdę!! O rany!! Opowiedz mi wszystko! Jak to możliwe?!
- Ale jesteś uparty – powiedziała ruszając korytarzem.
- Nie, po prostu nie mam słabego umysłu – odparł rozpromieniony chłopak.
- Wczoraj w nocy prawie nie spałam. Jutro rano mam prelekcję, chciałabym się trochę przespać – Karolina zamknęła Maćkowi przed nosem drzwi do jednej z sal.
Chłopak czując mętlik w głowie usiadł na ławce stojącej obok, pod ścianą. Zaczął analizować wszystko co spotkało go od chwili gdy wyszedł ze szkoły. Był pewien, że widział jak Karolina skacze i powala dwóch dresów wręcz, a następnych z użyciem miecza świetlnego. Tak, przypominał sobie dokładnie charakterystyczny blask ostrza. Ostrza niczym na filmach oraz jej niesamowitą zwinność. I potem to dziwne wrażenie. Zupełnie jakby chciała na niego wpłynąć. Nie ubzdurał sobie tego! W końcu wczoraj spał kilka godzin, to nie mogły być majaki.
Przemyślawszy wszystko wstał i otworzył drzwi sali, w której znikła dziewczyna.
W środku było ciemno. Wymacał więc kontakt i wcisnął.
- Światło!! – usłyszał z drugiego końca sali gdzie dojrzał Karolinę leżącą w śpiworze. Oprócz niej nie było tu nikogo.
- Możesz wyłączyć używając mocy – odparł.
- A, to ty – dziewczyna otwarła jedno oko i westchnęła odwracając się na drugi bok:
- Żałuję, że ci pomogłam. Trzeba było cię tam zostawić.
Maciek ruszył spod drzwi i usiadł obok niej na ziemi:
- Nie bądź taka. Wiem co widziałem. To było niesamowite!
- Daj mi spokój – wymamrotała.
- Nie ma mowy. Dopóki mi nie wyjaśnisz, jak to wszystko zrobiłaś.
- Zabić to mało – usłyszał z głębi śpiwora.
- Przecież dla fana Star Wars otrzeć się o prawdziwą Moc to coś, coś...- z wrażenia zabrakło mu słów.- Musisz mi powiedzieć jak to możliwe.
- Nie wytrzymam! – Karolina usiadła gwałtownie i spojrzała na niego gniewnie:
- Niech ci będzie, bo inaczej zwariuję.
- Super!! – ucieszył się Maciek.
Dziewczyna odgarnęła z twarzy włosy i zaczęła nachylając się do słuchacza:
- Opowiem ci wszystko w dużym skrócie. Ale to jest tajemnicą. Jeśli zdradzisz to cię odnajdę – ostrzegła.
- Będę milczał jak grób – odparł Maciek czując, że na policzki występują mu rumieńce.
Karolina westchnęła jeszcze raz i zaczęła opowieść:
- Znasz doskonale historię z filmów. Wiele, wiele lat po tych wydarzeniach grupa naukowców, a wraz z nimi kilkoro Jedi brali udział w wyprawie badawczej. Większość z nich była ludźmi. Mieli zamiar zbadać nieznane tereny kosmosu. Dotarli do Układu Słonecznego. Niestety gdy znajdowali się w pobliżu Ziemi statek uległ bardzo poważnej awarii. Nie było dla niego ratunku. Musieli ratować się ucieczką z pokładu. Okręt miał dwie kapsuły. Pierwsza szczęśliwie dotarła na powierzchnię tej planety. Wylądowała na terenie Polski. Wśród rozbitków był mój dziadek – Jedi i jego przyszła żona – jeden z naukowców. Grupce udało się wtopić w tutejszą ludność, zaadaptowali się i wiedząc, że nie ma szans na powrót pogodzili się z losem. Zostali tutaj. Myśleli, że reszta zginęła ponieważ widzieli, że druga kapsuła nie odpaliła. I tak było faktycznie. Była uszkodzona. Statek rozbił się na terenie USA. Część z pasażerów jednak przeżyła. Do ich potomków należy Lucas. Gdy w 1977 na ekrany weszły Gwiezdne Wojny, polscy rozbitkowie dowiedzieli się, że z reszty jednak ktoś się uratował. To było coś niesamowitego. Fragment historii ich... naszej galaktyki przekazany ludności innej planety, w innej galaktyce. Nawet jeśli wszyscy myślą, że to tylko jakiś tam wytwór wyobraźni jednego faceta. Miło wiedzieć, że odcisnęliśmy piętno na tutejszych ludziach. Mimo, że Lucas bardzo pozmieniał fakty. Pozostał z tego jedynie zarys wydarzeń z życia Skywalkera, Kenobiego i dzieci Anakina. Część postaci była innej rasy, innej płci. Wiesz, w rzeczywistości nie było księżniczki Leii, Luke miał brata. Han Solo nie był człowiekiem i na pewno nie był tak przystojny. Praktycznie wszyscy nazywali się inaczej. Wielu, jeśli nie większość wymyślił Lucas. Tak samo było z planetami i całą resztą. Ale główne wątki sagi są na podstawie autentycznych wydarzeń. Albo miecze świetlne, te chyba Lucas odwzorował najwierniej. Zresztą sam widziałeś. Maciek patrzył na nią szeroko otwartymi oczami. W końcu się odezwał:
- Naprawdę tak było?!!
- Nie – odparła i położyła się nakrywając śpiworem. – I zgaś światło wychodząc.
- Ale...
- Dobranoc.
Zaskoczony i skołowany chłopak wstał. Naprawdę był skłonny jej uwierzyć. A tu taka odpowiedź. Czy to możliwe, że to ciągłe oglądanie i mówienie o Gwiezdnych Wojnach przez dwa dni sprawiło, że mu się wydawało? Wyszedł z sali i gdy zrobił krok przypomniał sobieo świetle. Otworzył z powrotem drzwi. Ale w sali było już ciemno...


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,87
Liczba: 38

Użytkownik Ocena Data
MaraJadeSkywalker1 10 2012-06-12 13:18:12
Reksiu 10 2009-12-23 00:06:01
Dave 10 2009-10-14 13:16:59
Bubi 10 2006-09-19 23:25:05
X-tla 10 2006-07-19 22:34:32
Gemini 10 2006-06-24 15:00:28
Mistrz Fett 10 2006-06-20 16:21:22
Kathi Langley 10 2006-06-20 15:49:40
Kosak 9 2008-10-27 19:54:02
Mistrz Seller 9 2008-10-12 20:30:29
Ludwik 9 2008-07-08 00:26:16
Eyivindur 9 2007-03-10 19:32:28
Spadkobierczyni_Mocy 9 2006-09-10 17:53:52
Kasis 9 2006-09-08 16:22:09
NLoriel 9 2006-09-01 10:47:34
Shedao Shai 9 2006-07-22 14:57:02
Jaya 9 2006-06-24 21:33:03
stewie 9 2006-06-20 20:40:47
Nomi Skywalker 8 2009-08-21 21:18:23
Foleb 8 2009-04-21 16:10:08
Lord Sidious 8 2006-08-20 19:31:29
Hego Damask 8 2006-06-21 08:03:24
ooryl 8 2006-06-21 00:04:54
Burzol 8 2006-06-20 20:05:36
Yeleniu 7 2007-08-14 11:51:43
Carth Onasi 7 2006-09-23 17:59:45
masterYoda 7 2006-06-23 08:32:17
Mefisto 7 2006-06-21 18:24:01
Tori 7 2006-06-20 23:49:09
Immo 7 2006-06-20 20:54:27
Jaro 7 2006-06-20 19:30:15
faultfett 7 2006-06-20 18:47:48
Girdun 6 2007-06-07 19:47:00
Nadiru Radena 6 2006-06-22 08:29:04
Gunilopa 6 2006-06-20 15:16:39
SALVO 5 2007-03-06 15:32:36
Jay 1 2006-06-20 18:22:49
Usunięty 1 2006-06-20 14:57:02

Tagi: Fanfik / opowiadanie (254)

Komentarze (36)

Dopiero co znalazłem. Ten konwent to na pewno Pyrkon xD

Świetne. Pomysł, wykonanie, fabuła... Po prostu świetne. 10/10.

Teraz dopiero trafiłem na to opowiadanko... Bardzo fajny pomysł, gratulacje :D 9/10 :)

SALVO, wiem, że Zadanie oceniałeś później. Po prostu poczułam się wyróżniona;)

Proponuje patrzeć na daty przy komentarzu. Wyjaśni to kilka niespójności.

SALVO-> hehe, dobra, czuję się ;)
Tym bardziej, że Zadanie na Minseli oceniłeś jeszcze wyżej:P

Zapomniałem powiedzieć czuj się wyróżniona.

Takie sobie. Z jednej strony zaskakujące i ciekawe, z drugiej strony interpunkcja i jakieś takie dziwne. Jak na razie moja największa ocena jaką dałem to 4.
Tobie daje 5,5.

Te pozytywne opinie sprawiają, że zaczynam myśleć nad czymś nowym:P Na początek chyba znów króciutkie opowiadanko przeleję z głowy na "papier".
Jeszcze raz dzięki za wszystkie opinie i czas pośwęcony temu czemuś;)

Brawo, Kasis, ciekawe, nieszablonowe - podobalo mi sie :) Tak trzymaj!

Zgadzam się z wami bardzo nieszablonowe i interesujące :) 10/10 i czekamy na dalsze ale już w "prawdziwym" świecie SW!:)

I git, generalnie nie lubię opowiadań fanowskich, ze względu na wchodzenie na EU i sagę i mieszanie tam, często niechcący bądź bezwiednie, dlatego takie opowiadania mnie się najbardziej podobają. Bo są o ludziach ogarniętych miłością do filmów i o tym, że czasem tracą oni kontrakt z rzeczywistością ;).

Łał. nic dodać nic ująć... świetne zakończenie. Nawet nie zwróciłam uwagi na interpunkcję :o))

Fajne opowiadanko i bardzo nieszablonowe :) Czekam z niecierpliwością na następne. Interpunkcja, owszem, ważna rzecz, ale sztuką jest tak pisać, żeby pod wpływem treści czytelnik zapomniał, że istnieje coś takiego jak błąd interpunkcyjny :)

Świetne opowiadanko. Zupełnie innowacyjnie spojrzenie na SW. Za pomysł, inne spojrzenie i na zachętę 10/10. Z niecierpliwością czekam kolejnych opowiadań

Harpoon---> Spokojna głowa, nie mam najmniejszego zamiaru ciągnąć ten wątek dalej. To byłoby raczej bez sensu:)

Naprewdę niezłe. Ciekawe połączenie. :) Ale i tak najlepszy był ten koniec. :D
A jeśli chodzi o następne Twoje dzieło, mam nadzieję, że nie będzie to sequel :P

E tam, obywateli dresiarzy nie pokazano z należytą troską, miłosierdziem i współczuciem. I jak mają być tolerowani w społeczeństwie skoro nikt im nie urządza 'Parad' ??

Fajne opowiadanko. Rzeczywiście wciąga i bardzo dobrze się czyta. 7/10

Dziękuję wszystkim za opinie. Miło usłyszeć, że się spodobało:)
Aż zaczęłam na serio zastanawiać się nad napisaniem czegoś jeszcze, zwłaszcza, że pomysł już mam. I o interpunkcji też już poczytałam:P:)

ObiwanKenobi ---> Kasis jest dziewczyną :)

Naprawdę fajne gość ma głowę to pisania. Przyjemnie się czyta i z ciekawością co będzie dalej

heh, jeśli chodzi o historię to zadziwiająco blisko mojego pomysłu na połączenie naszych galaktyk :P tylko u mnie powikłany był jeszcze czas i Kościół :P w każdym razie fajnie się czyta, zaś styl mozna wyrobić :)

Bardzo fajne opowiadanie... Pewnie sporo osób czeka na następne

podoba mi się - chwilami naiwne jak jasna cholera, ale czyta się przyjemnie :D

tam jest myślnik, żeby nie było, że oceniam na minus 7 :P :P :P :)

Imm ---> powinno być oznaczone żółtym trójkątem przynajmniej :P :P
Opowiadanie - 7/10, ćwiczenie czyni mistrza, pisz dalej :)

Świetny pomysł, nieźle napisane..fajne, krótko mówiąc.

Oj, interpunkcja, faktycznie.

Nie mniej, całkiem ciekawe opowiadanie. Zwłaszcza zakończenie...

Ćwicz dalej... :]

P.S. A gdzie ostrzeżenie "Tylko dla pełnoletnich"? Toż tu mięso lata! :P:P

Kurde, naprawdę fajne. Krótkie, ale pomysł niezły, język jak najbardziej w porządku oprócz kilku drobiazgów. Ech, aż się rozmarzyłem. Chociaż ja bym ich tam wyciął a nie poobijał. Jakiś Force choke może :P Dobra, znów się rozmarzyłem. Jeszcze raz gratuluję fajnego opowiadanka.

Znam podobny motyw z dawien dawnych opowiadać kiedy to naszą jak najbardziej realną Ziemię odwiedzali Yoda itp. dzięki skokom nadprzestrzennym hyhyhyh

ale o walce z dresami można pomarzyć :P

Fajne. No i zakończenie bardzo dobrze wykonane.
Kto wie, może jak mi się wydaje, że gdzieś ktoś używa Mocy to tak naprawdę wcale mi się nie "wydaje"... :P

Miło słyszeć, że się podobało:)

A interpunkcja... nie od dziś to wiem, a starałam się... naprawdę.

"Niektórzy wśród nas, fanów, od 1977 roku strzegą wielkiej tajemnicy... tajemnicy, która mogłaby zniszczyć fundamenty fanowstwa...". Naprawdę niezłe opowiadanko, 7/10, ale powinnaś popracować nad interpunkcją i ortografią.

ładneee! :) Ładnie napisane, dobra akcja, no i ta intryga ;)

Hahaha :) Już myślałem, że mamy do czynienia z pretensjonalnym opowiadankiem bazującym na prostym pomyśle gdy jedno proste "Nie" zmieniło wymowę całości. Brawo :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.