Bastion Polskich Fanów Star Wars
Bastion Polskich Fanów Star Wars
Trylogia


Przeszłość i przyszłość ryku smoka Krayt

 
   
2010-07-08 15:01 · Burzol · źródło: ForceCast.Net
   
Saga Star Wars, a szczególnie Stara Trylogia, z pewnością charakteryzuje się tym, że wciąż się zmienia. George Lucas wciąż poprawia swoje filmy, a kolejne edycje pojawiają się na kolejnych nowoczesnych nośnikach: VHS, potem DVD, a wkrótce prawdopodobnie również Blu-ray. Jedną z fascynujących zmian jest ewolucja ryku smoka Krayt w Epizodzie 4. Zgodnie z naszą rozpiską zmian efektów dźwiękowych w "Nowej nadziei", krzyk Bena Kenobiego, udającego ryk smoka Krayt, który ma przestraszyć Tuskenów, zmieniał się w kolejnych edycjach: w oryginalnej wersji i w Edycji Specjalnej z 1997 roku brzmiał tak samo, ale został zmieniony w 2004 roku, na potrzeby wydania DVD.

W zeszłotygodniowej audycji podkastu ForceCast pojawiła się długa rozmowa na temat tego efektu dźwiękowego, jako odpowiedź na uwagę jednego ze słuchaczy, który usłyszał dźwięk bardzo podobny do ryku smoka Krayt w...kreskówce telewizyjnej "The Adventures of the Dino Boy" studia Hanna-Barbera. Prowadzącym audycję udało się porozmawiać z dwoma pracownikami Lucasfilm, którzy od lat pracują nad ścieżkami dźwiękowymi Gwiezdnych Wojen, w tym telewizyjnych "Wojen Klonów". To właśnie oni w całości przemontowali całe audio trzech starszych filmów w 2004 roku, na potrzeby edycji DVD, a są to Matthew Wood i David Acord, czyli głos Generała Grievousa i Rotty the Hutta; obaj panowie obecnie pracują nad trzecim sezonem "The Clone Wars". Jak się okazuje efekty dźwiękowe w "Nowej nadziei" mogą być dokładnie te same, co w starej kreskówce z lat 60. Oprócz Bena Burtta, który jako jeden z pierwszych w Hollywood sam zaczął tworzyć efekty dźwiękowe, nad filmem pracował też edytor dźwiękowy Sam Shaw, który korzystał z tradycyjnej metody hollywoodzkiej: wspólnych bibliotek dźwiękowych, wykorzystywanych przez wszystkich dźwiękowców. Ryk smoka Krayt nie musi być idealnie tym samym odgłosem dinozaura z kreskówki, ale z pewnością pochodzi z tej samej biblioteki dźwięków.

Jednakże w 2004 roku ryk smoka Krayt został w całości stworzony od nowa: na potrzeby wydania DVD David Acord, Matthew Woods, oraz Tom Mayer, przez cały rok pracowali nad ścieżką dźwiękową filmów, zgrali na nośniki cyfrowe wszystkie stare taśmy, odzyskali je i oczyścili, oraz dorobili te efekty dźwiękowe, których nie udało się uratować z taśm, które były zbyt zniszczone. Dosłownie rozłożyli filmy na części pierwsze, oczyścili wszystko, a potem złożyli je razem. Ryk smoka Krayt został wtedy zmieniony podobno na życzenie samego George’a Lucasa, który chciał, żeby dźwięk ten brzmiał bardziej ludzko, jakby tworzył ten odgłos człowiek, a nie zwierzę. Ben Burtt ucieszył się na taką możliwość, bo sam chciał zrobić ten efekt dźwiękowy od samego początku.

Jednakże to nie koniec historii ryku smoka Krayt, dźwięk ten został zmieniony raz jeszcze przez Bena Burtta w 2007 roku, kiedy filmy przeszły kolejną renowację, ponownie poprawiono jakość i ustawienia wszystkich dźwięków. Zatem w przyszłych wersjach filmu będziemy słyszeć zupełnie nowy ryk smoka Krayt, który ma ponoć brzmieć jeszcze bardziej ludzko. Pozostaje tylko pytanie kiedy będziemy mogli zobaczyć filmy w tej zupełnie nowej wersji, czy poprawki te powstały na potrzeby kinowej wersji 3D, wydania całej sagi na Blu-ray, wyświetlania filmów w telewizjach w wersji HD...a być może będzie można zobaczyć je już za miesiąc na Celebration V, gdzie cała saga wyświetlana ma być w wersji cyfrowej.

Temat na forum
   

Imperialna gorąca linia

 
   
2010-07-03 10:00 · Nestor · źródło: StarWars.com
   
W latach 70. i 80. nie było internetu, który obecnie jest największym dostarczycielem spoilerów, przecieków i nowinek na temat nowych produkcji. A wiadomo, że ówczesne zapotrzebowanie na wiedzę na temat nadchodzącego „Imperium kontratakuje” było równie duże jak dzisiaj na przykład o serialu aktorskim czy „The Force Unleahed II”. Pod koniec 1979 roku LucasFilm uruchomił Imperialną gorącą linię, która pełniła role informacyjne, dla wszystkich, którzy zadzwonili na nią. Sekrety fabularne „Imperium kontratakuje” przekazywały nagrane wiadomości przez: C-3PO, księżniczkę Leię, Luke'a Skywalkera, Hana Solo i Dartha Vadera. Wówczas dyrektorem do spraw relacji z fanami w LucasFilm był Craig Miller. To dzięki niemu po 30 latach nagrania ze spoilerami z „Imperium kontratakuje” ujrzały światło dzienne ponownie.



Craig Miller wpadł na pomysł stworzenia informacyjnej linii telefonicznej kiedy popyt na „Imperium kontratakuje” rósł z dnia na dzień. Przez pierwsze 5 miesięcy 1980 roku ludzie mogli dzwonić na specjalny numer by odsłuchać wiadomości. Craig Miller napisał skrypty dla 5 z nich i nagrał je z aktorami kiedy ci byli w studiu nagraniowym. Trzeba pamiętać, że to były czasy zanim system telefonii został totalnie skomputeryzowany. Wtedy było wiele mechaniki, przycisków, prefiksów uzależnionych od czynników geograficznych. Na przykład stan Illinois miał kierunkowy 521, dlatego musiano się do niego dostosować. Promowaliśmy linię tylko na konwentach science-fiction, w odpowiednich klubach i w specjalnych gazetach pokroju „Starlog”.

Jak opowiada Craig Miller: „W pierwszy tydzień system żył, wiele osób zadzwoniło pod numer, AT&T (operator telefoniczny w Stanach Zjednoczonych – przyp. red.) nie mógł jednak podołać. Linia była tak przeciążona, że system nie nadążał nawet generować sygnały zajętego łącza dla wszystkich dzwoniących. System 800 dla Illinois padł na kilka godzin. AT&T uruchomiło dodatkowe linie infolinii w ramach zadośćuczynienia.

Mimo swojego archaizmu nagrania nie straciły na wartości i klimacie. W dobie internetu, serwisów społecznościowych i szerokiego dostępu do informacji miło jest poznać tajniki nerdostwa sprzed 30 lat. Poniżej znajdziecie linki do wiadomości nagranych przez aktorów z „Imperium kontratakuje”. Natomiast tutaj na stronie Star Wars można odsłuchać nagrania bez ściągania ich na dysk twardy.

  • C-3PO
  • księżniczka Leia
  • Luke Skywalker
  • Han Solo
  • Darth Vader

  •    

    Tydzień Imperium kontratakuje - fani o filmie

     
       
    2010-05-28 14:47 · Kasis · źródło: forum, oficjalna
       


    Tydzień „Imperium kontratakuje” dobiegł końca. Przez ostatnie dni staraliśmy się uatrakcyjnić obchody trzydziestych urodzin V epizodu Gwiezdnych Wojen. I choć 21 maja już za nami, to rok trwa nadal i nie były to na pewno ostatnie atrakcje związane z tym jubileuszem. Możecie być pewni, że nadal będziemy informować o wydarzeniach związanych z trzydziestoleciem. W końcu największa impreza – Celebration V, dopiero przed nami.

    "Imperium kontratakuje" w 1980 roku spełniło chyba wszystkie oczekiwania fanów Star Wars, a nawet je przerosło. Obecnie uważane za najlepszy epizod – ten mroczny i najbardziej dojrzały – jest postrzegane przez ogół za najbardziej lubianą przez miłośników Gwiezdnych Wojen część sagi. Ale czy tak jest naprawdę? Jak wynika z sondy przeprowadzonej na Bastionie na przełomie 2007 i 2008 roku, to właśnie ten epizod na równi z „Zemstą Sithów” polscy fani oglądają najczęściej. Tymczasem pierwsza sonda, którą można znaleźć w trzewiach Bastionu (datowana na 2001 rok) dotyczyła właśnie ulubionego epizodu. Wygrał w niej „Powrót Jedi”, ale oddanych głosów było zaledwie 46. „Imperium…” zajęło trzecie miejsce, zaraz za II epizodem, który jeszcze nie powstał. Teraz kiedy znane są już wszystkie części gwiezdnej sagi przyszła pora na nową sondę (znajdziecie ją w dziale poświęconym Trylogii), która pozwoli określić sympatie fanów. Czy faktycznie wszyscy fani uwielbiają ten epizod? Co z tymi fanami, których przygoda z Gwiezdnymi Wojnami rozpoczęła się od Prequeli? Co takiego dał nam ten epizod, czego już żaden tytuł spod znaku Star Wars nie przebił? Czekając na wyniki nowego sondażu proponujemy przyjrzeć się temu, co sami fani mają do powiedzenia na temat „Imperium kontratakuje” i jak oni wspominają swój pierwszy seans bez względu na to, czy urodzili się przed czy po premierze.

    „(…)jak pomyśleć, że mnie te prawie całe trzydzieści lat ominęło, to aż się smutno robi. Szkoda, że nie urodziłem się prędzej...”
    Darth Kamil

    „Sam po raz pierwszy „Imperium kontratakuje” obejrzałem w 1997 roku mając zaledwie 7 lat. (…) Od samego początku „Imperium..” było w mojej hierarchii filmów na ostatnim miejscu... Nie wiem czemu, po prostu ten film był chyba dla mnie zbyt trudny w wieku 7 lat, choć scena, gdy Vader wyjawia Luke’owi prawdę zapadła mi w pamięci od razu.
    Z perspektywy czasu stwierdzam, że do tego filmu musiałem „dorosnąć”, z czasem stał się moim ulubionym epizodem, sama kaseta z epizodem V jest chyba najbardziej zmasakrowaną kasetą w mojej kolekcji :)”

    ogór

    „Kasety walały się po domu i rodzice puszczali mi ESB, bym siedział grzecznie. A to dlatego, że zawsze gdy była scena bitwy o Hoth siedziałem cichutko, brałem kartkę i rysowałem te "wielkie potwory" :P Tak, aż tak mi się AT-AT spodobały :) To moje pierwsze wspomnienie z SW :D
    Kasety niestety się zjechały, a ja polazłem do podstawówki. (…)
    Było lato ‘98 (jak zakładam !). (…) chciałem obejrzeć kolejną Godzillę z Toho :P NA SZCZĘŚCIE Godzilli żadnej nie mieli i z braku laku wziąłem te ANH. No cóż, skończyło się na tym, że następnego dnia trzeba było jechać po ESB i RotJ :P”

    Matek

    „Niewiele pamiętam, bo było to bardzo dawno, jeszcze w latach 80-tych ubiegłego wieku :D Przypominam sobie, że wrażenie zrobiła na mnie, jak pewnie na większości, bitwa o Hoth”
    Urthona

    „Dla mnie "Imperium kontratakuje" to absolutny początek. Była jesień roku 1985, jeszcze chodziłem do "0" w przedszkolu. Czytać nie umiałem. W przedszkolu chyba nawet słyszałem coś o jakimś Vaderze, ale nie wiedziałem o co chodzi. Pewnego dnia Tata zabrał mnie do kina, nieistniejącego już "Piasta". Lubiłem chodzić na filmy, acz wolałem te z dubbingiem. To chyba był jeden z pierwszych, na którym były napisy. Oczywiście sam sobie bym nie poradził. Tata czytał mi wszystko. Każdy tekst. A ja chłonąłem jak mogłem. I powiem tylko, to było coś. Gdy wróciliśmy z kina, zwłaszcza w ciągu następnych dni, starałem się wszystko zapamiętać. Przeżyć jeszcze raz. Kto wie, może zapisać, gdybym umiał. Ale głównie starałem się narysować. Zapamiętać fabułę i wspaniałe, kolorowe obrazy.(…)
    Pamiętam (…) imperialnych oficerów, którzy w pewien sposób kojarzyli się z armią radziecką, tak zupełnie naturalnie. W końcu oni też stacjonowali u nas wbrew naszej woli, ta niechęć była, może nie nazwana, ale wyczuwalna. W to Imperium doskonale się wpasowywało. I to sprawiało, że ten film, poza tym, że był fascynujący, sprawiał wrażenie prawdziwego. Chciałem, by tamten świat istniał i pewnie chciałbym się tam znaleźć. I pamiętałem jeszcze postać o wielkiej charyzmie, która robiła wrażenie - Lorda Vadera.(…)”

    Lord Sidious

    „V obejrzałem mając 3 czy 4 latka.(…)
    Otóż "Imperium" było pierwszym filmem Star Wars jaki obejrzałem. Dlaczego tak mocno to pamiętam? Bo pudełka się w wypożyczalni pomyliły. Pamiętam jak dzisiaj, że z tyłu były zdjęcia z IV. Dzisiaj pamiętam już tylko Luke`a siedzącego obok R2.
    W każdym razie byłem za mały, żeby dużo z tego pamiętać, ale pamiętam wyraźnie asteroidy i Bitwę o Hoth. Tego nie zapomnę nigdy :D Dziwne, że np. pojedynek Vadera i Luke`a już nie pamiętam :]”

    Bolek

    „Będę powtarzał frazesy, ale muszę to napisać: „The Empire Strikes Back” to najlepsza i niedościgniona pod względem poziomu całości część sagi Star Wars.(…)
    Początkowo „Imperium kontratakuje” nie zrobiło na mnie tak wielkiego wrażenia, jakie wywarło na mnie później (a wywarło olbrzymi zachwyt). Tak jak napisał ogór - do TESB trzeba dojrzeć. Gdy byłem trzynastolatkiem w tym filmie brakowało mi spektakularnej bitwy kosmicznej w finale oraz jednoznacznego zwycięstwa "dobrych". Po latach i po kolejnych seansach (m.in. video, Polsat) utwierdziłem się w przekonaniu, że te owe rzekome "braki" nie są wadami, lecz zaletami. Dopiero po osiągnięciu pewnego wieku zacząłem doceniać posępny, przygnębiający klimat tego filmu, misternie prowadzoną akcję, chwilowy sukces Imperium, czy też kończący film, jakże przejmujący cliffhanger.”

    Balav

    „Imperium kontratakuje po raz pierwszy ujrzałam tego samego dnia co „Nową nadzieję”, (…). Miałam 5 lat, byłam z rodzicami u ich przyjaciół, a oni mieli SW na VHSach (swoją drogą, to były stare wersje). Ten wieczór do dziś pozostaje jednym z najważniejszych i najbardziej niesamowitych wspomnień z mojego dzieciństwa. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia, byłam pod olbrzymim wrażeniem.”
    Kasis

    „Ja widziałem TESB na Polsacie w 2002. (…) w listopadzie 2003 puszczono film jeszcze raz, (…) Była to edycja specjalna. Film mi się spodobał, ale ja wtedy wolałem AotC i to był mój ulubiony epizod. Dopiero po kilku latach przejrzałem na oczy.”
    Mistrz Seller

    Jak mówi Lord Bart „(…)jest to jeden z nielicznych filmów, który pokazuje zwycięstwo "tych złych" i robi to naprawdę z klasą.”

    Balav: „W TESB są sekwencje niezapomniane, do dziś wywołujące na moich plecach ciarki, pomimo wielokrotnego oglądania tego filmu. Takich scen jak atak AT-AT na bazę Echo (gdzie pojawia się gen. Maximilian Veers, jedna z moich ulubionych postaci Sagi, (…)), ucieczka Sokoła w pas asteroid, pierwsza scena ukazująca Eskadrę Śmierci i przelatujący Egzekutor (gdy pierwszy raz rozbrzmiewa "The Imperial March"), zamrożenie Solo w karbonicie, pojedynek father vs son w Cloud City się nie zapomina. Nie tak dawno oglądałem OT z mamą mojej narzeczonej (…). Widziała Gwiezdne wojny po raz pierwszy w życiu. „Imperium kontratakuje” zrobiło na niej największe wrażenie, udzieliły się jej autentyczne emocje - to świadczy o niezwykłej sile tego filmu nawet trzydzieści lat po premierze.”

    Nie ulega zresztą wątpliwością, że Epizod V dał nam wiele dobrego i zachwyca nas niejednym.

    „Za co kocham "Imperium..."?
  • bitwa o Hoth i wygrana Imperium ;)
  • walka Dartha Vadera z Lukiem (wyznanie Sitha było dla mnie szokiem :D)
  • miasto w chmurach i Lando - strasznie lubię jego postać i tą kolorystykę miasteczka nad Bespin,
  • niedokończony problem Hana z karbonitem - jakie było moje zdziwienie, kiedy nagle okazało się, że nie dowiem się co dalej z Hanem w tym samym filmie :(
  • kosmiczny ślimak <3
  • szkolenie Luke`a na Dagobah i Yoda (…)
  • Imperator (…). W końcu pokazali "tego bardzo złego".”
    Darth Kamil

    „V epizod do dziś pozostaje moją ulubioną częścią, na równi z IV. Ujrzałam je tego samego dnia i to one oba zaraziły mnie tą magią. Uwielbiam w nim wszystko, historię, dialogi, nastrój, większe zawirowania i pogmatwanie życia bohaterów, zwroty akcji, uczucia, które niesie, najlepsze sceny i dialogi miłosne w filmach SW, muzykę (…). I za to, że pomimo kolejnych seansów (tak samo jak w przypadku innych części), za każdym razem zauważam coś nowego :] To bogactwo jest cudowne.”
    Kasis

    „Za co cenię TESB? Za piękną planetę Hoth, za jak zawsze wymiatającego Hana Solo, za jak zawsze fenomenalnego Vadera, za Yodę, za Admirała Pietta, za poświęcenie Kapitana Needy, za pojedynek między Luke`em a Vaderem, za duet C-3PO&R2-D2 za zaskoczenie Hana, Leii i Chewiego jak Vader wstał z fotela, za Bobę Fetta, za IG-88, za "Marsz Imperialny" i jego przewijanie się w całym filmie!”
    Vergesso

    „Dzięki Star Wars i "Imperium" zacząłem poznawać pierwsze słówka po angielsku. Powtarzanie cytatów, czy haseł (eks łing klass :D) dało efekty. Rozszerzona matura 85%, podstawowa 100% :D Kocham cię Imperium <3”
    Bolek

    Swoimi wspomnieniami możecie podzielić się z innymi fanami w tym miejscu

    Natomiast na koniec prezentujemy kilka mało znanych zdjęć z planu „imperium kontratakuje”, które znalazły się w majowym numerze amerykańskiego wydania czasopisma „Maxim”.





    Swoimi spostrzeżeniami na temat tego Tygodnia oraz przyszłych odsłon cyklu możecie podzielić się w tym temacie na forum.

    Natomiast wszystkich uczestników Dni Fantastyki we Wrocławiu (25-27.06.2010r.) już teraz zapraszamy na spotkanie z redakcją Bastionu, na którym uchylimy rąbka tajemnicy odnośnie kolejnych Tygodni, a plany są naprawdę ciekawe.


    Wszystkie atrakcje Tygodnia „Imperium kontratakuje” znajdziecie w tym miejscu.
  •    

    Tydzień Imperium kontratakuje - Boba Fett

     
       
    2010-05-27 14:31 · Kasis · źródło: oficjalna
       


    Boba Fett. Tej postaci nie trzeba przedstawiać fanom Gwiezdnych Wojen. Jest jednym z symboli gwiezdnej sagi, uwielbianym bohaterem, który od początku roztaczał wokół siebie aurę tajemniczości. Tym, od którego „zaczęli się” Mandalorianie. W swojej gwiezdnowojennej karierze trafił chyba do wszystkich możliwych rodzajów produktów sygnowanych napisem Star Wars: filmów, seriali animowanych (Droids, The Clone Wars), książek, komiksów, gier wszelkiej maści, a jeśli sprawdzą się plotki, to pojawi się również w pierwszym aktorskim serialu Star Wars.
    O ile jego debiut przypadł na jeden z najmniej chlubnych tytułów spod szyldu Star Wars (Holiday Special), to właściwe wielkie wejście miało miejsce w jednym z koronnych kryształów Gwiezdnych Wojen – V epizodzie. I to właśnie tej pierwszej kinowej odsłonie przygód „najlepszego łowcy nagród w galaktyce” się przyjrzymy. Poniżej znajdują się wypowiedzi wielu osób, związanych z powstawaniem „Imperium kontratakuje”, na temat, chyba najsłynniejszej, postaci drugiego planu Gwiezdnych Wojen.


    Pierwszy oficjalnie opublikowany opis Boby Fetta.
    „Niewiele wiadomo o Bobie Fettcie. Nosi częściowo mundur imperialnych Shocktrooperów, wojowników z dawnych czasów. Shocktrooperzy przybyli z odległej części galaktyki i nie zostało ich już wielu. Zostali zgładzeni przez rycerzy Jedi podczas Wojen klonów. Nie jest wiadome, czy Boba był Schocktrooperem. Jest najlepszym łowcą nagród w galaktyce i mało go obchodzi dla kogo pracuje – póki dobrze mu płacą.”
    Bantha Tracks #5 (lato 1979)

    George Lucas, autor historii i producent
    „[Darth Vader] na początku był takim intergalaktycznym łowcą nagród, ewoluował w groteskowego rycerza, a kiedy zagłębiłem się bardziej w rycerski etos stał się raczej mrocznym wojownikiem niż najemnikiem…. Rozdzieliłem tę postać i to właśnie z wczesnych koncepcji Dartha Vadera jako łowcy nagród powstał Boba Fett.”
    Once Upon A Galaxy: A Journal of the Making of The Empire Strikes Back (wrzesień 1980)

    Ralph McQuarrie, illustrator, projekty
    “Siedziałem na spotkaniu z Georgem, szkicowałem na kawałku papieru podczas robienia notatek. Opowiadał o Hoth, a ja myślałem o odpowiednim kostiumie. Kiedy George ujrzał szkic, powiedział ‘to byłby dobry łowca nagród. Rozwiń to i zrób z tego faceta z gadżetami wszelkiej maści w kostiumie – rakiety i takie tam – którymi mógłby się bronić.’”
    The Art of Ralph McQuarrie (kwiecień 2007)

    Joe Johnston, reżyser artystyczny-efekty wizualne
    „Zaprojektowałem finalną wersję Boby Fetta. Ralph i ja pracowaliśmy nad wstępnymi projektami i wymienialiśmy się w kółko pomysłami. Pierwotnie, Boba Fett był częścią grupy, którą nazywaliśmy Super Szturmowcami, którzy byli bardzo zaawansowanymi technicznie grupami uderzeniowymi, i wszyscy wyglądali tak samo. Ostatecznie z tego wyewoluował pojedynczy łowca nagród. Narysowałem kostium Boby i spróbowałem, żeby wyglądało jakby miał na sobie części z różnych zbroi. To był symetryczny projekt, ale pomalowałem go tak, że wyglądało jakby połączył odnowione części i spersonalizował swój strój; miał małe trofea zwisające u paska, i małe warkoczyki z włosów, które wyglądały prawie jak kolekcja skalpów.”
    Star Wars: The Annotated Screenplays (Wrzesień 1997)

    Robert Watts, współproducent
    „Kiedy po raz pierwszy ujrzałem kostium, to nie był jeszcze Boba Fett. Był zupełnie biały. To miał być ‘super szturmowiec’. [Asystent montażysty] Duwayne Dunham przywdział kostium, żebyśmy mogli go obejrzeć, ale niezbyt pasował. Do tej chwili nigdy nie zdołałem dać mojemu [przyrodniemu bratu] Jeremy’emu pracy przy filmie. Więc zadzwoniłem do niego i powiedziałem ‘Jeśli kostium będzie pasował, to masz tę rolę’. Przyjechał i kostium pasował.”
    Star Wars Insider #101 (maj/czerwiec 2008)

    Jeremy Bulloch, aktor (Boba Fett)
    „Ubrałem kostium i włożyłem hełm. Było tam mnóstwo małych gadżetów i ochraniacze na kolana (…). Pomyślałem ‘To wygląda całkiem nieźle!’ Był tam też plecak odrzutowy. Znalazłem, to co uznałem za moje włosy, więc włożyłem je pod hełm, żeby zwisały w dół. Kiedy pokazałem się George’owi Lucasowi powiedział ‘Co tak śmiesznie zwisa z twojego hełmu?’ Spytałem ‘Czy to nie są włosy tej postaci?’, ‘Nie’ odparł Lucas, ‘to skalp Wookieego – powinien być przywiązany do twojego paska.’”
    Lucasfilm Fan Club Magazine #21 (zima 1994)

    Jeremy Bulloch
    „Ruszałem się sporadycznie, tylko troszeczkę, ponieważ im mniej robisz, tym silniejszy jest bohater. Więc po prostu stałem z biodrem skierowanym w jedną stronę i trzymałem broń w charakterystyczny sposób. On jest świadom, że coś może się wydarzyć w każdej chwili, więc jest szybki jeśli chodzi o broń. Jest już odbezpieczona. Doskonale zdaje sobie sprawę, z tego co dzieje się za nim. Może porusza się wolno, ale jest zabójczy, kiedy już się nagle ruszy. Myślałem o Bobie Fettcie, jak o Clincie Eastwoodzie w zbroi.”
    Star Wars Insider #49 (maj/czerwiec 2000)

    Duwayne Dunham, asystent montażysty
    „Wiecie, że Boba Fett nosi ostrogi? To był Clint Eastwood w odległej galaktyce. [Sound Designer Ben Burtt] doczepił mu ostrogi, żeby idąc korytarzem mógł wydawać dźwięk „brzdęk, brzdęk, brzdęk…”
    StarWars.com video interview (maj 2007)

    Jason Wingreen, oryginalny głos Boby Fetta z 1980 roku
    „Mój agent zadzwonił do mnie i powiedział, żebym udał się do studia nagraniowego, gdzie spotkałem Gary’ego Kurtza i Irvina Kershnera. Zwykle widzisz twarz aktora, którego dubbingujesz i musisz zsynchronizować słowa z ruchem jego warg. Ale tutaj to nie było problemem – mogłem mówić kwestie kiedykolwiek. Przygotowałem się, oni przewinęli film kilka razy i powiedziałem kwestie. Kershner wyszedł i powiedział sugestię czy dwie, i wrócił do reżyserki, powtórzyłem je i to był koniec.”
    Star Wars Insider #49 (maj/czerwiec 2000)

    Jeremy Bulloch
    „Jednego dnia siedziałem w kostiumie Boby Fetta i spytano mnie, czy nie miałbym nic przeciwko, żeby zagrać imperialnego oficera, bo nie było nikogo do tej roli. Poszedłem do garderoby, zostałem przebrany w uniform imperialnego oficera i zagrałem postać, którą teraz w karciance firmy Decipher nazwano porucznikiem Sheckilem. To była scena w Mieście w Chmurach, kiedy księżniczka Leia mówi ‘Luke to pułapka’ – a ja ją odciągam. Chwilę wcześniej widzicie mnie jako Bobę strzelającego do Marka Hamilla.”
    Star Wars Insider #49 (maj/czerwiec 2000)

    Scott Chernoff i Jon Bradley Snyder, autorzy
    „[Aktor grający Daka John Fass Morton] przywdział kostium Boby Fetta, kiedy aktor Jeremy Bulloch, który grał ukochanego łowcę nagród, nie mógł przybyć. Scena, w której zagrał Morton, to ta gdy Fett mówi do Vadera ‘Nie przyda mi się martwy’.”
    Star Wars Insider #34 (wiosna 1997)



    Pozostałe atrakcje Tygodnia „Imperium kontratakuje” znajdziecie w tym miejscu.
       

    Tydzień Imperium kontratakuje - Imperium w popkulturze

     
       
    2010-05-27 11:26 · Rusis
       


    O ile „Gwiezdne wojny” z 1977 nie tylko osiągnęły sukces i zagościły w świadomości Amerykanów (w innych krajach ten film wchodził na ekrany później), o tyle wyzwania wobec sequela były większe. Nie tylko musiał powtórzyć sukces, ale sprawić, by nie sprawdziła się reguła drugich części, zazwyczaj gorszych od pierwowzoru, a przede wszystkim by saga stała się czymś więcej niż wydarzeniem jednego sezonu. „Imperium kontratakuje” nie tylko udało się dorównać pierwszej części, ale też wnieść Gwiezdną Sagę na kolejny poziom, sprawiając, że stała się ważnym elementem popkultury. „Nowa nadzieja” ustanowiła wszechświat, sprawiła, że ludzie rozpoznawali takie rzeczy jak Imperium (zła), czy Dartha Vadera, jednak druga część prawdopodobnie przerosła oczekiwania samych twórców. Oczywiście przyczyn było bardzo wiele, ale w szczególności jedna stała się tak bardzo rozpoznawalnym elementem w kulturze masowej, że często kojarzą ją nawet osoby, które nie widziały Gwiezdnych Wojen. Mowa tu oczywiście o największym zwrocie akcji wszechczasów, pojedynku Luke’a i Vadera, podczas którego ten drugi mówi: „Jestem twoim ojcem”. O ile „Gwiezdne wojny” zmieniły kino, o tyle „Imperium…” zagwarantowało miejsce Gwiezdnym Wojnom w popkulturze na wiele lat, może nawet na zawsze. Jednak nie tylko ta scena utkwiła w pamięci milionom, to właśnie także w tym filmie poznaliśmy mistrza Yodę i Imperatora, a także dużo mniej kojarzonego Bobę Fetta. Nawiązań w filmach czy serialach do Imperium (a jeszcze lepiej do klasycznej trylogii) powstało grubo ponad setka. Poniżej przedstawimy kilka najbardziej związanych z tematem, by mieć choć ogólny pogląd na to jak wygląda kino po V epizodzie. I nie chodzi tu bynajmniej o kwestie marketingowe czy techniczne, a to jak ludzie postrzegają świat i sagę.

    E.T. Stevena Spielberga. W sekwencji dziejącej się podczas Halloween, ET widzi na ulicy kogoś przebranego za Yodę i widząc go mówi: „Dom”. W tle zaś słyszymy temat Yody.


    (Po 2:30)


    Władcy ognia. W świecie zniszczonym przez smoki nie zachowała się telewizja, kino czy wideo (DVD/BD). Właściwie Gwiezdna Saga umarła, ale niekoniecznie, bowiem nadal żyje w sercach pozostałych przy życiu ludzi i jest przekazywana następnym pokoleniom. W filmie znalazła się przepiękna sekwencja, w której dwóch bohaterów odgrywa scenę pojedynku z „Imperium kontratakuje”, przed publicznością, złożoną z dzieci, które nigdy wcześniej nie miały szans poznać sagi.



    Warto też wspomnieć o „Something something something Dark Side”, specjalnym odcinku „Family Guya”, który jest swoistą adaptacją „Imperium kontratakuje”. Podobnież jest z „Kosmicznymi jajami” Mela Brooksa, prawdopodobnie jednej z najbardziej znanych parodii Gwiezdnych Wojen. Tam nie tylko możemy zobaczyć mistrza Yogurta, ale też posłuchać trochę dłuższej wersji „Jestem byłym kolegą z pokoju twojego kuzyna bratanka brata ojca”.


    (po 1:45)


    Nie tylko Amerykanie odwołują się w swoich filmach do Imperium. Robią to także Francuzi. W filmie „Asterix i Obelix: Misja Kleopatra” nawiązanie jest zarówno do Vadera jak i marszu imperialnego, który po raz pierwszy rozbrzmiał w V Epizodzie. Gdy Rzymianie próbują zdobyć budowany pałac Kleopatry, zostają odparci przez dzielnych Galów. Przywódca Rzymian mówi zezłoszczony: „Nikt nie powstrzyma Imperium Rzymskiego. Zaatakowane, Imperium kontratakuje” i w tym momencie rozbrzmiewa już przez chwilę fenomenalny utwór Johna Williamsa.


    (po 4:10)


    Kwestia bycia ojcem pojawia się w wielu filmach (i chyba jeszcze częściej w serialach), tym razem może już bez przykładów na YouTubie, ale warto wymienić:

    „Austin Powers: szpieg, który nie umiera nigdy”, gdzie doktor Zło oznajmia głównemu bohaterowi, że jest jego ojcem.

    „Poznaj moich rodziców”. Gaylord mówi do Jorge’a (cytując Gwiezdne Wojny): „Search your feelings, you know it to be true”. Na to pada odpowiedź „Jestem twoim ojcem”, tyle, że po hiszpańsku.

    „Totalny kataklizm”. Indiana Jones mówi: „Will, jestem twoim ojcem”.

    „Gwiezdne Jaja Część I – Zemsta świrów”. Tym razem niemiecki humor, w dodatku parodiujący SF (w szczególności Star Trek i Gwiezdne Wojny). Nie mogło zabraknąć nawiązania do kwestii ojcostwa.

    „Laboratorium Dextera”. Ojciec Dextera i Dee Dee chce wyłudzić od nich babeczki; wychodzi z cienia i głosem imitującym Vadera mówi: „Dexter, jestem twoim ojcem”. Na co Dexter odpowiada: „Nie, to niemoż… a zaraz, masz rację”. I dalej: „Dexter, przyłącz się do mnie, przejdź na babeczkową stronę, to twoje przeznaczenie”. Kiedy Dexter już chce oddać babeczki wchodzi Dee Dee i mówi: „Opamiętaj się, on stosuje stare sztuczki umysłowe”. W innym odcinku Dee Dee jak Yoda siedzi w plecaku Dextera, który biega i skacze niczym Luke.


    Czasem nawiązania są niby przypadkiem:

    „Godzilla” (amerykańska). Gdy helikoptery polują na gada, zacytowana jest kwestia: „Echo 4 do bazy Echo”.

    „Mój własny wróg”. I tu znów mamy Echo 4 i Echo 6.

    „Star Trek” (z 2009). Gdy nie działa napęd nadświetlny pojawia się sugestia by popchnąć okręt.

    „Titan - Nowa ziemia”. W tym animowanym filmie, podobnie jak w „Star Treku” mowa o popychaniu niedziałającego okrętu.

    „Kochanie zmniejszyłem dzieciaki” (z 1997). Dialog z nerki. „Wiesz jakie są szanse szczęśliwej nawigacji w polu kamieni nerkowych?” i odpowiedź: „Nigdy nie mów mi o szansach!”.

    „Sky kapitan i świat jutra”. Przymusowe lądowanie na platformie 327 (w Mieście w Chmurach lądował na niej Sokół) i podobny dialog.

    „Piąty element” Luca Bessona. Film zaczyna się od sceny mocno przypominającej tę, w której Boba Fett i szturmowcy odprowadzają karbonit z Hanem Solo na wschodnią platformę.


    Oczywiście nie tylko ta scena zapadła w pamięci lub Imperium jest wspomniane nie wprost. Kilka innych ciekawych przykładów:

    „Brazil” Terry’ego Gilliana. Tu mamy nawiązanie do mistyki Imperium i sceny ze znikającą maską Vadera. Podczas walki z zamaskowanym samurajem Sam odkrywa swoją własną twarz pod maską.

    „Siedem”. Niby przypadkowy dialog: „To, że morderca ma piep***** kartę biblioteczną, nie czyni z niego Yody”.

    „Gilmore Girls”. Jeden z bohaterów podczas choroby, jest smarowany jakąś leczniczą maścią: „Pamiętasz jak Han Solo rozciął tauntauna by ratować Luke’a? To śmierdzi właśnie tak.”


    Imperium jest obecne także w filmach pochodzących z lat 80. jak i nawiązujących do tego okresu. I przede wszystkim istnieje w świadomości masowej postaci filmowych.

    „Lunch Wagon”. To jeden z najstarszych filmów w którym rozmawia się o Imperium. W tym filmie z 1981, bohaterowie żartują sobie, po obejrzeniu V epizodu w kinie samochodowym.

    „Autor! Autor!” z Alem Pacino. Jeden z jego synów nosi koszulkę z Yodą.

    „South Park”. Jeden z odcinków jest poświęcony nowej wersji „Imperium kontratakuje”, gdzie słowo wookiee zamieniono na zwierz, a całą obsadę zastąpiono Ewokami.

    „Simpsonowie”. W jednym z odcinków Homer wspomina czasy swojej młodości, w tym wizyty w kinie na Imperium. Wychodząc mija ludzi w kolejce przed kinem i zastanawia się, kto by przypuszczał, że Vader jest ojcem Luke’a, co oczywiście wywołuje reakcję innych.

    „Sprzedawcy” Kevina Smitha. Dwóch kolesi w sklepie kłóci się, który film jest lepszy – „Imperium kontratakuje” czy „Powrót Jedi”.

    „Krzyk 2” z kolei rozlicza się z Imperium jako najlepszym sequelem w historii. Podczas dialogu o tym, że drugie części są gorsze, pada właśnie kontrprzykład V epizodu, na co słyszymy odpowiedź, że to nie sequel a część trylogii.


    Czasem ta świadomość jest już na tyle odległa, że tytuł kompletnie nie musi nawiązywać do samej sagi.

    „Jutro nie umiera nigdy”. Tym razem Bond, a w nim tytuł w jednej z gazet: „The EMPIRE will strike back”.

    „Zack i Miri kręcą porno” Kevina Smitha. Tym razem jeden z ich filmów to „The Empire Strikes Ass”.

    „Zagubieni”. (Spoiler):Kiedy bohaterowie lądują w 1977 roku, Hurley zaczyna pisać scenariusz do „Imperium kontratakuje”, żeby „ułatwić sprawę Lucasowi”. Chce wprowadzić tam pewne zmiany, polepszyć relację ojciec-syn na linii Vader-Luke.(Koniec Spoilera) Dlaczego? Cóż, cały serial jest przepełniony trudnymi relacjami dzieci z ich ojcami.

    Na koniec jeszcze jeden. „Indiana Jones i ostatnia krucjata”. Pomijając producenta, scenarzystę, kompozytora i wiele innych rzeczy, to tu występuje dwóch imperialnych oficerów – Julian Glover (Veers) w roli Waltera Donovana oraz Michael Sheard (Ozzel) w roli Adolfa Hitlera.

    Zaś z żartów, których nie udało nam się potwierdzić jest jeszcze jeden. W „Labiryncie” Jima Hensona z 1986 (producent George Lucas), w jednej ze scen w mieście goblinów ponoć widać Yodę w oknie. Takich nawiązań jest całe mnóstwo, to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

    Pozostałe atrakcje Tygodnia "Imperium kontratakuje" znajdziecie tutaj.
       

    (zaawansowane)
    Informacje na czasie
    Sonda
    Którą scenę z Imperium Kontratakuje lubisz najbardziej?
    Pojedynek na Bespinie
    Zamrożenie Hana Solo
    Trening Luke'a
    Bitwę o Hoth
    W paszczy kosmicznego ślimaka
    Odprawę łowców nagród
    W jaskini wampy
    Spotkanie z Yodą
    Spotkanie w jaskini na Dagobah
    inną
    Ostatnie aktualizacje
    Strefa logowania
    Współpracujemy i polecamy
           
    Bastion 2007, All rights reserved
    Design created by Piotr "Peter_D" Danielewicz
    PHP - Marek "Strangler" Kuś

    Internetowy serwis filmowy STOPKLATKAKantyna (Chat)ForumKontakt