Forum

Szturmowcy Śmierci

Nowy kontrakt Del Reya przewiduje jedną książkę horrorysty Joe Shreibera i to już niebawem, bo na listopad 2009.
Ciekawa wiadomość. Mnie przede wszystkim cieszy pomysł na stworzenie książki w bardzo konkretnym stylu w świecie SW. Co prawda o Schreiberze nic konkretnego w sieci nie mogłem znaleźć, nie jest więc chyba jakąś olbrzymią gwiazdą literatury, ale może wnieść coś zupełnie nowego do SW .

Pozostaje kilka ważkich pytań.

Czym można przestraszyć fana SW?
Czy będzie strasznie i krwawo?
Czy będzie mrocznie?

...

moim zdaniem tworzenie ksiazek w coraz to roznych stylach jest swietnym pomyslem, mielsimy o medykach, detektywistyczna czeka nas horror. Lubie roznoronosc i widze w tym olbzymiego plusa, mam nadziej ze przylość zaowocuje kolejnymi takimi pomyslami

Szkoda że ta

o medykach była [moim zdaniem] lekko jakby mało pikantna. Czytając inne książki Perry`ego mozna się doszukać ładnych wątków o zabarwieniu erotycznym [taki mało rozbudowany choć ciekawy wąteczek był w SOTE].

W sumie fakt

Autorzy GW ciągle są w sprawach seksu bardzo powściągliwi. Ale cóż, to Ameryka - jucha może lać się na prawo i lewo, ale z zachowaniem "wstrzemięźliwej moralności".

To chyba na zasadzie

że książki o SW czyta młodzież ale przecież ona i tak dobrze wie skąd się biorą dzieci lol, więc taki filtr jest zbyteczny, nie żeby pisać porno książki o SW, czasami jednak dla pikanterii i wiarygodności akcji to by nie zaszkodziło.

...

No co Wy, przecież co chwilę mamy sceny erotyczne. Co prawda nie ma opisu ich trwania (to by było niesmaczne dla części czytelników), ale przecież ciągle mogliśmy zauważyć końcówki rozdziałów które bezsprzecznie dają nam do wiadomości co się będzie działo (ahh ta Mara z tym "chodź wreszcie do łóżka farmerze").

Właśnie

chodzi o to co się będzie działo, a co się nie dzieje na kartach powieści. A co do nie smaczności, jak by kogoś zniesmaczyło to by nie czytał jego strata, prawda?

Niemniej to była pewna dygresja z mojej strony, a temat dotyczy horrorów, choć z 2 strony taki horror erotyczny .

Czy można przestraszyć fana SW?

Oczywiście że można a Gunganie i Ewoki to co
A teraz na poważnie była już Gra SW z dreszczykiem Mots ,w ostatnich poziomach na Dormmund Kas można było się wystraszyć jak np gdy z grobów wstawały zombie Sithów i atakowały błyskawicami mocy.
Z grą się udało teraz przyszła kolej na książkę,i mam wrażenie ze fabuła tej książki bezie jakoś związana z ciemną stroną. Nie mogę się doczekać jej wydania.

Re: Czy można przestraszyć fana SW?

Lord Jabba napisał(a):
Oczywiście że można a Gunganie i Ewoki to co

________

Dokładnie! Ten przeklęty Jar Jar jeszcze śni mi się po nocach Nie mówiąc o Ewoczkach, które w ROTJ zawsze szargają moje nerwy.

Myślę jednak, że większym horrorem byłaby książka eksploatująca `zakazaną` miłość Anakina i Padme. XD To dopiero koszmar.

Re: Re: Czy można przestraszyć fana SW?




Dokładnie! Ten przeklęty Jar Jar jeszcze śni mi się po nocach Nie mówiąc o Ewoczkach, które w ROTJ zawsze szargają moje nerwy.

Myślę jednak, że większym horrorem byłaby książka eksploatująca `zakazaną` miłość Anakina i Padme. XD To dopiero koszmar.[/cytat]
________

To nie był by już Horror tylko Erotyk

...

Jakby napisal ja Lucas, to bylby horror

Aha...

OMG !!!! LOL !!!!!

http://www.halloweencostumes4u.com/Merchant2/graphics/00000003/3251.jpg

..

A jaka to gra ?

...........

To nie żadna gra , tylko maska .

...................................................

Pisałem do lorda jabby

hmm

MotS... Może Mysteries of the Sith, hm?

Re: Horror SW

Burzol napisał:
Mnie przede wszystkim cieszy pomysł na stworzenie książki w bardzo konkretnym stylu w świecie SW.

Amen. O to właśnie chodzi. Już od dawna powtarzałam jak zdarta płyta, że takiego powiewu świeżości potrzeba książkom SW. Mam nadzieję, że ten horror będzie pierwszą z wielu książek tego typu.
Wiem, że mieliśmy już Medstary i Coruscant Nights, ale to wydaje mi się krokiem dalej.
Jakiś czas temu obiło mi się o uszy, że istnieje coś takiego jak Galaxy of Fear, ale dopiero dziś poszperałam by dowiedzieć się więcej. I okazało się, że to seria młodzieżowa, więc zapewne zbyt straszna nie jest Czy ta będzie mroziła krew w żyłach? Wątpię. Książką przestraszyć trudniej niż filmem, ale jeśli nie przestraszy to może chociaż klimat będzie mroczny
Tak czy siak, ja czekam na tą pozycję i na kolejne tego typu nowości.

Re: Re: Horror SW

Kasis napisał(a):
Książką przestraszyć trudniej niż filmem, ale jeśli nie przestraszy to może chociaż klimat będzie mroczny

Czasami to zależy od tego, jaką kto ma wyobraźnię. Straszne filmy można spie***** a nasze móżdżki naogół działają dobrze w takich sprawach... i innych

Niby

tak, ale książka musi mieć to COŚ, żeby działała na wyobraźnię. No i trzeba czytać w nocy

szczerze

to zgodzę się z Tonks0009. Książką dużo łatwiej wystraszyć niż filmem... dużo, dużo. Książki działają na wyobraźnię, nie trzeba się nawet jakoś mega wysilić żeby czytelnik siedział jak na szpilkach. Natomiast w filmie masz wszystko podane, niby najstraszniejsze horrory to właśnie takie gdzie są niedopowiedzenia, gdzie może pracować wyobraźnia (czyli to samo co w książkach), ale do mnie to nie przemawia, jedyne co w filmie może mnie ruszyć to maksymalne natężenie gore a`la Martyrs czy Cannibal Holocaust. Dlatego w pojedynku książka vs film zawsze wygra dla mnie książka, przykłady: Lśnienie - film ok, ale nie straszny, książka... nooo dużo nocy mi zepsuła , Ring - po lekturze bałem się wchodzić do pokoju z tv, film... zieeef. I tak można wymieniać.

Dlatego np. King jest uważany za mistrza horroru, a ekranizacje jego dzieł to w większości kicha - dobre filmy to takie gdzie bardziej postawiono na dramat i relacje międzyludzkie a nie horror (vide Mgła, czy Lśnienie bo część dramaturgiczna tam jest również dobra).

W sumie

to się zgadzam, ale sama nie natrafiłam na wiele takich książek, które by mnie przestraszyły (nie czytałam żadnego Kinga jeszcze, wiem, wiem, że to karygodne) i dlatego wydaje mi się, że filmowcy mają jednak szersze pole do popisu, więcej metod. Przy czym ja właśnie wolę straszenie nastrojem, a nie w stylu gore.
Przyznam się też, że mojej wyobraźni niewiele potrzeba i tak naprawdę unikam horrorów zarówno książkowych, jak i filmowych, bo potem mam koszmary, boję się iść do łazienki itd. Tchórz ze mnie, łatwo mnie przestraszyć
Jednym słowem specem w tej materii nie jestem, więc nie wykluczam, że źle trafiałam i stąd takie przekonania, a nie inne Choć myślę, że tu duże znaczenie ma indywidualna wrażliwość odbiorcy.

:D

Sam pomysl przyjmuje cieplo, bo nie mam nic przeciwko stylizowaniu konkretnych ksiazek. Zeby tylko nie bylo tego za duzo. Najlepiej po jednej referencji. Bo w przeciwnym wypadku mozemy miec uniwersum stylow. A tak sa one dla nas mila odskocznia.

hm

a mnie ciekawi w jakiej erze będzie osadzona. Co można wymyślić? Opuszczony statek-widmo przemierzający kosmos, na który ktoś się natknie z jakimś nieznanym wcześniej stworem na pokładzie? Coś w stylu Lovecrafta? Anzatów? Zobaczymy. Cóż, jestem na tak.

Re: hm

Urthona napisał(a):
a mnie ciekawi w jakiej erze będzie osadzona. Co można wymyślić? Opuszczony statek-widmo przemierzający kosmos, na który ktoś się natknie z jakimś nieznanym wcześniej stworem na pokładzie? Coś w stylu Lovecrafta? Anzatów? Zobaczymy. Cóż, jestem na tak.
________
Wiesz historii o jakimś nie znanym stworze na statku kosmicznym to trochę już było np.Obcy i nie wiem czy to dobry pomysł zrobić ,,obcego`` w realiach Gwiezdnych Wojen to będzie odgrzany kotlet tylko zamiast Ripley będzie jakiś/jakaś Jedi .
Anzatowie??? Historia o wampirach w galaktyce SW to mogło by być ciekawe .
Coś w stylu Lovecrafta??? hm nie wiem,jak dla mnie mogła by być jakaś historia w stylu Kinga.
Być może najlepszym pomysłem na horror SW jak już pisałem było by coś związanego z Sithami i potęgą ciemnej strony np jakieś ruiny sithów duchy mocy , to było już nieraz ale można by to pokazać bardziej mrocznie i przerażająco.

Re: hm

-jak dla mnie mogła by być jakaś historia w stylu Kinga.

________
Taki Bastion na przykład, albo chociaż żeby miała tyle samo stron

:D

-The face deformed by horror
By the fear of the nothingness of death
By the anguish of the unknown
Welcome to the kingdom of the dead


Horror w Star Wars

Coś nowego w universum, najlepiej by było gdyby autor skupił się na mrocznej stronie Wojen Klonów- żeby horror ociekał krwią i mrokiem, żeby opisał najgorsze i najbardziej okropne i straszne aspekty Wojny, Nigdy to nie było opisane, przydała by się taka nowela. Oj, przydałaby. To by było coś. By było z jajem! Może też coś o tej najmroczniejszej stronie czystki Jedi? O mhrocznym Vaderze, rozpieprzaniu Jedi na kawałki...Lecz jak wspomniał Burzol, czym przestraszyć fana SW? Śmiercią Luke`a ? Musi być mrok, musi być klimat, musi być przestrach, musi być jajo!

mylisz

horror z gore...

...

A to Gore to nie jest podrodzaj Horroru ? : >

chyba nie :P

obejrzyj kill billa, czy to horror? Gore to tylko fajnie odpadjace konczyny, nic strasznego

...

Poslugujac sie sjp.pwn.pl :
gore [wym. gor] «odmiana filmu grozy»
film grozy «film, którego celem jest wywołanie uczucia przerażenia i strachu u odbiorcy»

horror 2. «film o sensacyjnej, pełnej napięcia akcji i niewytłumaczalnych, makabrycznych wydarzeniach»

Hmm.. ; P

....

mi horror kojarzy się czyms czajacym sie w mroku, niezydentyfikowanym zagorzeniem, tajemniczych wypadkach, ciemności, a nie zadne akacji... Przeciez SW nei sa horrorem. A czasem jak cos komus utna to tez jest makabrycznie, nie ogladam zbytnio horrow , ale sie z ta definicja nie zgadzam.

no to

bardzo źle ci się kojarzy tzn dobrze, ale bierzesz jeden rodzaj horroru - uznawany zresztą przez wielu za najlepszy - za definicję gatunku.

...

Raczej myli książkę wojenną z horrorem.
Horror to nie wojna, to nie latające poucinane ręce i nogi...
Moim zdaniem ostre pokazanie Wojny Klonów już było.

Ja chcę Lovecrafta w universum SW!

Cóż

jestem akurat w połowie "Opowieści i makabrze i koszmarze", które akurat mi się podobają, ale łączyć SW i horror... Trochę jak prosić się o kicz ; p

Re: Cóż

Adaxer napisał(a):
"Opowieści i makabrze i koszmarze"
________
aww, "Opowieści o makabrze i koszmarze" oczywiście

Re: Horror w Star Wars

Comndo napisał(a):
żeby opisał najgorsze i najbardziej okropne i straszne aspekty Wojny, Nigdy to nie było opisane, przydała by się taka nowela.
________
A Punkt przełomu to co? Horrorem trudno to nazwać, ale okropności wojny akurat ukazuje bardzo dobrze.

Re: Horror SW

Burzol napisał(a):

Czym można przestraszyć fana SW?

________
Być może zabrzmi to głupio, ale jak dla mnie ciekawym motywem do horrorowego wykorzystania byłby... Vader. Skoro miał z założenia wzbudzać strach, to niech wreszcie wzbudza. Można by tu wykorzystać częsty motyw ukrywającej się grupki ludzi, po kolei odławianych przez złego potwora. Wystarczy ulokować kilku niezbyt kozackich Jedi w jakimś opuszczonym miejscu i wpuścić do środka pana w czarnym stroju. Myślę, że odpowiednio poprowadzony tego typu wątek jak najbardziej potrafiłby przestraszyć. A Vader w roli bezwzględnego potwora i milczącego mordercy byłby miłą odmianą od jego lansowanego ostatnio wizerunku upośledzonego Frankensteina. Jeszcze wpleść w to w ciekawy sposób ciemną stronę Mocy i byłoby git.

Dobry pomysł:)

Tylko pod warunkiem, że głównymi bohaterami nie będą bardzo dobrze nam znane postacie, np. Luke S., Leia O. S., czy Han. S.
Do SW pasuje mi coś w stylu "Kronik wampirów" Anne Rice: przytłaczający mrok zamiast plastikowych potworów. poczekamy, zobaczymy co zaprezentuje nam ten autor. Myślę, że w najbliższym czasie będzie o tej powieści głośno.

Horror - dobra rzecz

Ale musi być porządnie napisana. Zdecydowanie w grę nie wchodzą Han, Luke czy Leia. To byłoby przerażające jakbyśmy dostali kolejną powieść z ich udziałem.
Mam tylko jedną nadzieję. Że to nie będzie powieść - jeden wątek i na tym koniec. Chociaż horror, to może być właśnie coś w tym stylu. Napisaliby też jakąś komedię.
Wyrażam również nadzieję, że ten powiew świeżości nie okaże się spłyceniem całego Universum.

Re: Horror - dobra rzecz

Yodasw napisał(a):
Napisaliby też jakąś komedię.
Wyrażam również nadzieję, że ten powiew świeżości nie okaże się spłyceniem całego Universum.

________

Co do komedii, to podobno szykuje się książka o gwieździe Holonetu, fajnie - życie sławnych i bogatych na Coruscant ?

Co do spłycenia , też uważam, że takie odskocznie są OK ale gdyby powprowadzać gatunkowość, to jednak zniszczyło by to EU. Wyobraźcie sobie zresztą że na fali popularności książki o której właśnie napisałem, powstała podseria w stylu... Californication
Wyobrażacie sobie postać w stylu Hanka Moody`ego w jednym uniwersum z Naga Sadowem, Palpatinem, Tsavongiem Lahem, Nomem Anorem itd ?

Tzn pewnie i tacy żyją w tej galaktyce, norma, ale wez sie przesiadaj z komiksu o plądrowaniu katakumb Sithów na książce o rockmenie/aktorze/pisarzu ruchace żyjącym na Coruscant, jeszcze po sąsiedzku z Pałacem Imperialnym może

BTW ciekawe czy taki star warsowy Moody wyrwałby jakąś Jedi na 1 noc ?

Jeżeli

będzie to twórczość porządna, dobrze napisana, ciekawa fabularnie i tak dalej, to oczywiście jestem bardzo zadowolony. Całe serie pisane w podobny sposób i poruszające podobne tematy, to już przeszłość, mam nadzieję. Każda zmiana jest dobra, a to idzie w jeszcze lepszą stronę, popularyzacji SW jako S-F wśród starszych czytelników, spójrzmy prawdzie w oczy, SW jest, jak na razie, dla nastolatków.

Re: Jeżeli

Malak The Sith Lord napisał(a):
SW jest, jak na razie, dla nastolatków.
________

Trudno się niezgodzić, ale według mnie jaskółkami zmiany były książki Stovera, szczególnie Shatterpoint i Traitor,ale sam widzisz, lata minęły i dużo się od NEJ i CW nie zmienia.

W sumie od CW w TV jest nawet gorzej nastolatkowo niż kiedykolwiek...

Hmmm...

Mam co do tego mieszane uczucia. Cóż, dobrze, niech będzie horror SW. Nie powiem, że nie jestem tego ciekaw. Tylko trochę trudno mi sobie taką książkę wyobrazić. Najbardziej obawiam się o fabułę, lecz z miłą chęcią przeczytam "coś nowego". Ale pożyjemy, zobaczymy. Być może okaże się to najlepsza pozycja SW

Re: Hmmm...

Darth Kamil napisał(a):
Ale pożyjemy, zobaczymy. Być może okaże się to najlepsza pozycja SW
________

To na pewno nie... Najgorsza może też nie (mam nadzieję, że te już za nami <Hambly, pozdro> ) , ale być może "najbardziej naciągana"...

..

jako bohaterow mozna na powaznie wziac tylko pod uwage kogos nowego albo bardzo malo wykrozystywanego, gdyż znany bohater nie umrze w pisarskim eksperymencie więc nie mozna go wykrozystywac bo nie bedzie czego sie bac.

---->

Sam pomysł napisania horroru w realiach gwiezdnych wojen uważam za ciekawą możliwość.Pozostaje tylko pytanie o realizację, ustalenie okresu i bohaterów.Ja sam optowałbym za czystką Jedi z główna rola Vadera polującego na Jedi.

Idealny pomysł!

Ta książka wreszcie pokaże, że SW nie jest tylko dla małych dzieci, ale także dla dorosłych . Nie mogę się doczekać.
Burzol napisał:
Czym można przestraszyć fana SW?
Pewnie tak, to zależy jak napisze się książke, bo napisanie, że ktoś kogoś rąbie piłą łańcuchową, a krew jest wszędzie, wcale nie jest straszne .

Re: Idealny pomysł!

DARTH WŁOCHACZ napisał(a):
Ta książka wreszcie pokaże, że SW nie jest tylko dla małych dzieci, ale także dla dorosłych.
________

W sumie to niekoniecznie. To może być taki młodzieżowy horrorek Ja tam cieszę się na każdy rodzaj horroru. Bo osobiście uważam, że każdy rodzaj horroru można przedstawić w świecie SW. Mi już przyszło kilka całkowicie róznych pomysłów do głowy. Mam nadzieję jednak, że będzie to pojedyńczy przypadek, a sama historia będzie całkowicie nie powiązana z żadnym z głównych wątków. Ot taka sobie przygoda, która mogłaby sie przytrafić każdemu i wszędzie. Od dziecka jestem wielkim fanem horroru i będzie to jedna z bardziej oczekiwanych przeze mnie książek.

:D

Podoba mi sie, ze sam autor czerpie inspiracje z dobrych tytulow, ktorym jest chocby "Lsnienie". Tak na marginesie, to jeden z moich ulubionych filmow grozy. Do tego nietuzinkowy tytul, ktory trudno bedzie jednoznacznie przetlumaczyc na jezyk polski. Pan Syrzycki bedzie mial niezly orzech do zgryzienia : - D.

Juz sie w mojej glowie rysuje fabula ksiazki - nieudany eksperyment, ktorego ofiarami padli szturmowcy, a w ktorych rece trafia Sokol Millenium i jego zaloga. Mamy wszystko czego nam w horrorze trzeba: strasznego i niepokonanego przeciwnika, bohaterow, odosobnione miejsce. Moze akurat nieustraszonymi bohaterami beda shootowe postacie, co pozwoli na zle zakonczenie. (kazdy kula w leb, ewentualnie zjedzony zywcem : - D)

Lucas chce skorzystac z dobrej koniunktury jaka nakreca Halloween. Nie dziwie mu sie. My przy okazji dostaniemy ciekawy gatunek, bo powiesci szpiegowskich, politycznych, wojennych mamy wiele.

...

Z tym "Lśnieniem" to akurat moim zdaniem taki typowy chwyt reklamowy. Nie sądzę by to miało coś wspólnego. zresztą ten tytuł często się uzywa przy promocji horrorów różnorakich. A i jeszcze jedno. Na szczęście autor wspomniał o książce "Lśnienie", a nie o filmiku Kubricka Ja tam mam nadzieje, że to nie będzie związane ani z Sokołem, ani z żadnym ze znanych bohaterów. Tak jak w horrorach nie przepadam za bardzo znanymi aktorami tak tutaj wolałbym zobaczyć nieznane postacie.

,..,,..,

Może miejsce akcji jak w Republic Commando - opuszczony w niewyjaśnionych okolicznościach krążownik

...

To by było OSTRE. Pamiętam ten dreszcz emocji grając w RC... Pytanie, z której skoczy wyskoczy... czy na pewno wyskoczy... HOP! <zawał>

Darth Lovecraft

Wiem, ze to raczej marzenie ściętej głowy, ale ideałem by było gdyby autor "Deathtroopers" skupił się raczej na budowie mrocznego klimatu. Osobiście nie uznaje horrorów w których "musi" przelewać się hektolitry krwi ku uciesze gawiedzi. Podstawą jest klimat, a za ideał w tym temacie uznaję imć H.P. Lovecraft`a. Osobiście nie zależy mi na krwawej łaźni spływającej z kartek "Deathtroopers" ale na klimatycznym i mrocznym dziele wtopionym w realia Star Wars.

Niech zrobią....

...coś na wzór filmowego "Alien" ze szturmowcami na opuszczonej stacji i bede zadowolony jak cholera ;]

ja się boję

że nie będzie ani mrocznie, ani krwawo, a klimat o którym mówi autor, cóż będzie w książkach o których wspominał. Cały problem z horrorem jest taki, kiedyś zresztą o tym dywagowałem , że do jednego wora wrzuca się dwie rzeczy. Coś co przeraża i makabreskę. Tę drugą bardzo łatwo napisać, ale wcale nie musi być straszna, załóżmy, że wiem coś o tym. Natomiast przerażenie, budzenie strachu, lęku to już inna sprawa, którą de facto odbiera się bardzo indywidualnie, dlatego w moim mniemaniu to bardzo trudny gatunek. I pytanie jest takie, czy świat SW pozwoli iść autorowi w tym horrorowym kierunku, czy wręcz go powstrzyma. Właściwi to boję się dwóch rzeczy, że albo wyjdzie coś, co będzie praktycznie nie przystające do tego co już znamy, albo SW zdusi horror. No cóż, ja tam czekam na tę pozycję i zobaczę co z tego wyjdzie .

Horror SW

Gdy myślę o horrorze SW to kilka rzeczy przychodzi mi do głowy, które mogłyby spokojnie znaleźć się w takiej książce:

- Stary, ale jary motyw opuszczonego, zniszczonego, dryfującego krążownika gwiezdnego, na którym jednak COŚ jest. I tam trafiają bohaterowie. Spodobało mi się to po przeczytaniu bodajże pierwszego albo drugiego numeru "Legacy: Vector", gdzie jednak potencjał został zmarnowany, ale z drugiej strony to dobrze, bo w tej serii raczej nie ma czasu na jakieś strachy na lachy.

- Zanibarowie (http://www.ossus.pl/biblioteka/Zanibarowie) - ta rasa zawsze mnie przerażała Zwłaszcza kiedy czytałem "Karmazynowe Imperium" kilka lat temu, makabra, oni są potworni :/ ^^ Gdybym pisał horror SW to na bank bym ich wykorzystał... Chociaż raczej musiałby to być komiks a nie książka, niemożliwym byłoby opisać te ich straszne gęby...

- Coś związanego z Sithami, ale tymi Starożytnymi, czyli Ziost i tego typu planety, wiecznie skryte mrokiem, ponure, władane przez okrutników-szaleńców... Tutaj też można to sobie zwizualizować chociażby Ziostem z "Tales of the Jedi" albo Prakithem z "Legacy: Into the Core".

Poza tym takie proste motywy jak prymitywne, zacofane rasy o dziwnych zwyczajach kanibalistycznych żyjące na odludnej planecie i bohaterowie którzy rozbijają się statkiem i nie mają drogi ucieczki... Albo ponure dolne poziomy Coruscant i cała tamtejsza hołota i żulernia... Możliwości jest nieskończona ilość, tutaj wymieniłem kilka pierwszych które od razu mi przyszły do głowy.

!

Dla mnie osobiście przerażającym faktem może być wplecenie w akcję czerwonoskórej rasy Sithów (Masassi?), lub Yuuzhan. Ale tytuł i okładka sugerują nam, że akcja toczyć się będzie w czasach, gdzie wprowadzenie tych ras byłoby absurdem, ale... Jak Sidious już wspomniał cięcie się i lanie krwią nie jest samo w sobie straszne tylko żałosne w niektórych momentach, toteż muszą to być naprawdę barwne sceny, aby jednocześnie przestraszyły i zaintrygowały. Mnie osobiście kręci coś w stylu nagłych zwrotów akcji w ucieczce Lorna Pavana przed Maulem, albo Shryne`a i Starstone przed Vaderem. Wymarzony przeze mnie wróg sprawia ból, straszy i używa przy tym umysłowych, surrealistycznych sztuczek niczym Vergere.

Re: !

brygadaromanek napisał(a):
Jak Sidious już wspomniał cięcie się i lanie krwią nie jest samo w sobie straszne tylko żałosne w niektórych momentach, toteż muszą to być naprawdę barwne sceny, aby jednocześnie przestraszyły i zaintrygowały.
________

Ale horror nie koniecznie musi byc straszny i klimatyczny. Wystarczy, że to jakaś mocna brutalna potyczka będzie. No kurde naprawdę może być od cholery podgatunków horroru, które można umiejscowić bez problemu w świecie SW.

A sama okładka jak dla mnie kapitalna. Szkoda, że w Polsce nie zachowuje sie indywidualnosci książek tylko wydaje "pod serie". Mam nadzieje, że chociaż ten brudny napis "Star Wars" zachowają

pełen złych przeczuć

Jeżeli będą tam hektolitry keczupu, za to zero strachu (który prowadzi do gniewu, do nienawiści i tak dalej) to będzie to najbardziej żałosna książka SW jaką będę miał (nie)przyjemność czytać. Bo tak czy tak ją przeczytam. Wkurza mnie też maskarowanie imperialnego kasku- jako wysoki moff wyrażam oburzenie.

...

A ja juz nie kumam. wszyscy wieszaja psy na serialu TCW za to, że brutalny konflikt przedstawia w łagodny sposób, a teraz kazdy pisze, że jak będzie krwisto to bedzie żenada. No kurde krwista książka nie oznacza książki złej i nieklimatycznej. Jedno nie wyklucza drugiego. Poza tym nie ma co się spodziewać starwarsowego slashera, bo akurat ten podgatunet chyba by się w SW nie sprawdził No może w książce dla młodziezy.

Re: Mandus

Primo: kocham TCW
Secundo: nie mam niec przeciwko krwi, ale nie dla juchy dla samej juchy

a ja myślę

że to będzie cos takiego:
piła+obcy=detahtroopers
po okłądce zdaje mi się, że wystąpiw tej powieści Dr.Evanzan i będzie tam cos robił na żołnierzach

//

Po okładce wygląda, że obrywać będą imperialni. Czyli jest obawa, że Vader będzie w tej książce nieudolny i nieskuteczny w działaniu. Pytanie tylko, kto będzie spuszczał łomot. Nie uwierzę, że Luke i spółka mogą być brutalni. Pozostaje więc jakaś nieznana rasa. Tyle, że temat lotów pozagalaktycznych i morderczych ras też już był. Najlepiej, gdyby napisali o jakimś buncie wśród szturmowców, który musi być krwawo stłumiony przez Vadera tak, żeby nie pozostał żaden świadek. Wtedy Vader miałby szansę się nie skompromitować.

OKŁADKA!

O ja cie, nie chcę mówić nic pochopnie, ale nie wiem czy to czasem nie najlepsza okładka książki SW. Boska. Pozycja obowiązkowa dla mnie.

...

Skoro gramy koncert życzeń, to ja zagram na perkusji.
W mojej, jakże skromnej (bo jestem niczym więcej jak fanem, który produkt dostaje, a nie go tworzy), opinii, strasznym można nazwać klimat np. z gry Penumbra (kto grał ten wie... ja sikałem grając w to w nocy - chodziłem po mieszkaniu żeby się odstresować, a za każdym razem jak wyskakiwał potwór, naciskałem ESC) albo książek Lovecrafta (coś dziwnego się dzieje, nikt nie wie co, ale jest to straszne i mroczne, i klimatyczne, i mroczne, i dziwne, i świetne). Oby było dobrze napisane i nie było krwawą rzeźnią. To będzie moja pierwsza książka, którą kupię w oryginale zaraz po amerykańskiej premierze

Whoa

Wiem co będzie straszyło w Deathtrooperach!
http://starwars.wikia.com/wiki/Wizard_of_the_Night_Spirit

...

Horror

Tak na serio to coraz bardziej myślę, że ten horror będzie ot takim "weszli w 20 do lochu czy coś takiego, i został tylko jeden" i się okaże, że to jakiś szalony Jedi będzie ich zabijał. Będzie bardzo brutalny i zły, itp. I bedzie mhrocznie.

please insert the right disc ... [ error ]

Moim zdaniem napisanie takiej książki , to wręcz świetny pomysł . Większość powodów wymienili już inni , lecz te pomysł sam w sobie mnie nie ciekawi . Owszem , jest bardzo kreatywny i oryginalny , więc podchodzę do niego pozytywnie . Ale bez względu na to powstrzymam się od dalszych opinii , ponieważ teraz najbardziej interesują mnie wyniki pracy Joe Shreibera . Dopiero jak przeczytam książke , będę wznosić ją nad niebiosa . Chociaż już teraz mogę powiedzieć , że to miła odskocznia od słodziutkich TCW itp. Czekam niecierpliwie !

Przypomniało mi się.

Wydawało mi się, że gdzieś już czytałem horror SW. I już mi się przypomniało! To był Wektor Pierwszy! Niektóre fragmenty (ze światostatku Vongów, z placówki naukowej, z Sernpidala) były naprawdę mocne.

Tak co do...

... meritum dyskusji, to chciałbym zauważyć, że był już (całkiem IMHO udany) horror-thriller SW. Komiksowy co prawda, ale zawsze. Mówię tu o "Dark Journey" z siedemnastych bodaj Talesów. Historyjka krótka, ale zgrabna, dobrze narysowana, no i całkiem straszna. Bo straszyła tym, co najgorsze - zwichrowaną ludzką psyche .

Deathtroopers przesunięci

na 13 października - no i będą w hardcoverze. To kolejna informacja od Sue z forum oficjalnej strony.

Dostaliśmy garść spoilerów...

Dostaliśmy garść spoilerów z których wszystko prezentuje się bardzo miło choć mało oryginalnie. Tylko jedna rzecz mnie martwi:
początek spoilera "pewien przemytnik i jego przyjaciel Wookiee" koniec spoilera
To nie oni, prawda?

...

Oni Oni, musza przeciez wprowadzic jakies postacie znane, zeby ludzie kupili hah.. ^.^
Mocy, niech sie myle : >

Zacytuje...

Zacytuje pewną znana nam wszystkim postać:
Nooooooooooooooooooooooo!

No proszę

a wiecie że był już komiks o tym i z tą właśnie ekipą?

>>>>>

Serio? Ciekawe jaki.

A taki:

Link ukryty:

początek spoilera http://starwars.wikia.com/wiki/Planet_of_the_Dead koniec spoilera

Ciekawe

spoiler nie zakrywa url No nic, trudno, nie moja wina

A co to niby...

A co to niby za spoiler niby ma być skoro tales ten stary jak świat jest?

Dla nas tak

dla młodych niekoniecznie

Opis książki!

Prosto z Wookiee, ale chyba prawdziwy:

początek spoilera In the time immediately following the destruction of the Death Star and the years between the Battle of Yavin and the foundation of the Rebel Base on Hoth, the Empire`s grip on the galaxy has become an unyielding fist of retribution. Pressed into action by Emperor Palpatine, Imperial forces have stepped up efforts to hunt down and imprison Rebel sympathizers, shipping them off to newly formed detainment moons via huge prison barges. By necessity these barges are floating chambers of degradation and vice, notoriously unreliable spacecraft staffed by Imperial corrections officers whose cruelty rivals that of the inmates. The Imperial Prison Barge Virtue is hauling its load of prisoners, criminals and murderers, human and non-human, across the galaxy, when it breaks down in deep space. Soon after, the ship`s warden discovers a derelict Star Destroyer, seemingly abandoned, and sends a boarding party to scavenge parts to repair the Virtue. Half of them don`t come back. The ones that do are infected with a virus so deadly that within hours, it has wiped out ninety-nine percent of the barge`s population. But for the handful of survivors - two brothers, the Virtue`s female chief medical officer, and a sadistic captain of the guards, along with a certain rogue smuggler and his Wookiee sidekick - the true horror is just begun. Because those inmates and guards who died of the virus don`t stay dead...and when they come back, they`re extremely hungry. Against their better judgment, the survivors take refuge aboard the massive creaking emptiness of the Destroyer, only to discover that its original population has not disappeared at all - and that they`ve been waiting for them. koniec spoilera

YEAH!!! początek spoilera ZOMBIE!!!!!! koniec spoilera

raczej prawdziwy

skoro się ukazał na angielskim Amazonie i TFN i w naszym newsie

cóż

jak widać pewna odmiana w bibliotece (bo chyba jest to odmiana) SW wywołała spore poruszenie. I ładnie podzieliła fanów na dwie grupy: tych z `ach-och-ooorgazm` i tych z `eee-nie` albo `nooooooo`

Mnie osobiście większość książek, nowych praktycznie książek SW zwisa. Może ta część zainteresowania uległa wypaleniu albo uśpieniu... FT.

Niemniej odejście od pewnego rodzaju sztampy to coś dla mnie odkrywczego. Czy się napalam? Nie.
Czy kupię? Mooooże.
Czy liczę na to, że a certain rogue smuggler and his Wookiee sidekick to ktoś inny niż Solo-Chewie? Tak. Bo jeśli `nie` to nawet klimat nie pomoże i sztampa wróci.

Horror SW- opis

Jestem wstrząśnięty, ciut zmieszany.

Oczekiwałem czegoś o Czystce, Vader- bezimienny morderca, spanikowani Jedi. To że dowiedzieliśmy się o tym, iż będzie to nowela osadzona w okresie Rebelii, nie zmieniło faktu iż oczekiwałem pierwszego streszczenia z wielkim zapałem. Okładka była z jajem, wstrząsneła mną.

I...

I nic. "Star Wars: Noc żywych trupów- Misja: Kosmos". To tyle. Jestem zdziwiony, opisem; przyznam że oczekiwałem czegoś z goła innego. Psychologicznego utworu, dogłębnie nami poruszającego- dziwnego, strasznego, niewyobrażalnego. Świetnym miejscem na przedstawienie akcji byłaby Felucia- dziwna, tajemnicza, mroczna. A tu nie. Statek, udający się do ośrodka karnego. No cóż, przyznać też muszę, że dostałem niezauważalnego dreszczyku czytając streszczenie. Lecz wirus? Morderczy wirus? I znowu odgrzewamy temat. I po co? Świat SW jest nieodgadniony, można by powymyślać wspaniałe rzeczy. A nie odgrzewać temat tylko że tym razem wrzucając go bezmyślnie do realiów odległej galaktyki... Jednak niezmiennie uważam że Schreiber podoła zadaniu i stworzy naprawde mocną pozycje. Jedyne co w takiej sytuacji można powiedzieć to... oby.

Oby.

>o<-

Strasznie zawiedziony jestem tym opisem książki. Chyba jako jeden z nielicznych podchodziłem do tego projektu z pełnym optymizmem. W sumie to trzeba się było postarać by mnie do tej książki zniechęcić, a jeden news starczył by jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie książek stała się po prostu czymś tam co kiedyś przeczytam. O prostszy i bardziej oklepany pomysł na horror aż trudno.

Deathtroopers

Szkoda, że kolejna książka osadzona zostaje w czasach OT. Już jest dość pozycji umieszczonych w tym okresie. Liczyłem na coś z lat(trochę) wcześniejszych.

Pomysł z zombi nie pasuje mi jakoś do SW. Liczyłem właśnie na akcję dziejącą się na jakiejś mrocznej planecie, tak jak napisał powyżej Comndo.

Ale gatunek w galaktyce zupełnie nowy, zatem kupię i przeczytm. I pewnie mi się spodoba.

ZOOOMBIE

zombie aaarh zombie w SW hura hura hura zombie omg omg omg!!!!

RE + SW = :!!!!!!!!!!!!! o ja cie nie mogę, aż nie wiem na co czekam bardziej: na to czy na Bana 3. GE NIA LNY pomysł trochę kiepsko że Han i Chewie, ale to się da przetrzymać. Będzie mega.

owszem,

jest bardzo dobrze, może nie mega, ale jest Jak oglądałeś "Ziemię Żywych Trupów" to ci się spodoba pewna rzecz
Recka się zrobiła, więc można ją sobie przeczytać w ostatnich aktualizacjach na głównej

[o]

Po tym streszczeniu wnioskuje, że to nie będzie arcydzieło...
Temat oklepany, choć może będzie mrocznie (przemykali się korytarzem, gdy nagle coś stuknęło w kanale wentylacyjnym, po chwili zza rogów zaczęły wychodzić zarażone zombie... może będzie tak pisane nadzieja...) i strasznie. Ale zamiast wirusa mogliby dać jakiegoś potworka... wirusów mamy dość w odległej galaktyce
Przemytnik i jego przyjaciel Wookie? Noooo!!! It`s can`t be true, it`s cant be Han Solo!!!
Byle nie Han, byle nie Han, byle...
Mam nikłą nadzieję, że to będzie nawiązanie do duetu Solo-Chewie.
Nadzieja opiera się na tym, że nie wymienili imienia Hana (może chcieli, żeby było tajemniczo...) ani Chewiego tyż nie.
Przeczytamy, zobaczymy.

>>>>>>

Zombie w realiach SW, wolałbym coś w realiach Obcego.
Ale i tak jest dobrze.
Wypada tylko mieć nadzieje na bardzo dobrą realizację tego bardzo fajnego pomysłu.

Eee tam

Nie mam zielonego pojęcia, czemu wszyscy narzekają na to, że pojawią się tam Han i Chewie. Bo co w tym złego, byli w wielu książkach, fakt, ale czy komuś to przeszkadza? Może to mieć większy wpływ na fabułę książki? Bo książka zapowiada się dobrze, trochę mnie zastanawia, jak to wymyślą ze zmartwychwstającymi szturmowcami(może nieudane badania nad nową bronią Imperium?), no i trochę to upodabnia fabułę do filmu "Noc żywych trupów", ale to może być plus, bowiem był to bardzo dobry film, choć jeden z tych horrorów, w którym bardzo niewiele mnie przestraszyło.
Ja tam w każdym razie trzymam kciuki, a Han i Chewie mogą być dodatkowym atutem, więc z tymi w/w narzekaniami bym się wstrzymał.

Niech...

to nawet nie bedzie horror. Mi wystarczy, jeśli twórca zafunduje nam porządny survival-horror, w którym straszenie odgrywa rolę drugorzędną.

Obiecująco

Na pewno nie będzie horroru w typie krew i flaki (bo jakoś nie umiem sobie znaleźć roli dla Hana w takim układzie) i całe szczęście Może być ciekawie, anyway.

Opis fabuły ze strony oficjalnej

szkielet pozostał ten sam, tylko że nie wymieniają kto będzie występował i zmienia się nazwa statku.

początek spoilera From the first appearance of Darth Vader in the groundbreaking movie Star Wars Episode IV: A New Hope, Star Wars fans have known what terror feels like — and they loved it. But never before has Star Wars publishing ventured into the unknown territory of true horror . . . until now.

When the Imperial prison barge Purge breaks down in a distant, uninhabited part of space, its only hope seems to lie with a Star Destroyer found drifting, derelict and seemingly abandoned. But when a boarding party is sent to scavenge for parts, only half of them come back — bringing with them a horrific disease so lethal that within hours, nearly all aboard the Purge will die. And death is only the beginning.

For aboard the Star Destroyer, amid its vast creaking emptiness that isn’t really empty at all. For the dead are rising, soulless, unstoppable, and unspeakably hungry.
koniec spoilera

Horror...

No w sumie kiedys sie zastanawielm dlaczego nie ma horroru w SW w końcu to wojnyAle mam nadzieje że to bedzie jakies nowe doznacie i bardzo emocjonujace np jak straszny film

Zmiana

na eucantina pokazała się informacja, że tytuł został lekko zmieniony. Nie będzie "Deathtroopers" a "Death Troopers". No i w związku z tym nowa okładka:

http://s217.photobucket.com/albums/cc89/MizzeeOH/new_death_troopers.jpg

Fajny obrazek znalazłem

w grze "SW: Galaxies" ma być lokacja inspirowana "Death Troopersami" i ten obrazek przedstawia właśnie scenkę z zombiakami.
http://clubjade.net/wordpress/wp-content/uploads/2009/07/deathtroopers.jpg

xD

to totalne "wtf" na twarzy Hana mnie rozbroiło xD

........

Obrazek naprawde dobry zwłaszcza ten Wookie Zombiak
Jak się ukaże ten dodatek to chyba zakupie "STAR WARS: Galaxies".

Eee...

... myślę, że nie tyle w Galaxies, bo tego już nikt nie rozwija, co w tych galaxiesowych TCG

hmmm.

TCG jest sponsorowane przez Sony? bo właśnie logo Sony Online Entertainment jest na sprezentowanym przez Urthonę obrazku ^^

...

E, tak ? : D
Nie zwykle TCG, tylko wirtualne TCG wypuszczone jako karcianka z Galaxies.. ; D

oku ^^

pytałem, bo w TCGach się nie orientuję ^^

to jakoś tak, jak z Pokemon Trading Cards na GameBoy`a? xD

w grze to będzie

notka producenta o tym świadczy (źródło http://forums.station.sony.com/swg/posts/list.m?topic_id=948905)

Death Troopers

Updates 14 and 15 will focus on content inspired by Lucasfilm’s new book, published by Random House, and coming out October 13th of this year: Death Troopers. This is a novel I found out about early in the year and I started talks with LucasArts about bringing content inspired by that book into our game. It was not the only EU story that we pursued tying into but, after reading it, Loche and I both thought that it was by far the best and worthy of becoming a permanent addition; not just a holiday item.

Update 14 will be a prologue of sorts where the Empire will take control of an in-game city. We’re still deciding whether this will be an existing city or a brand new one. The quests in this Update will begin to establish some backstory for the events to come.

Update 15 will be the primary Death Troopers release. In this update, the city previously taken over by the Empire will be permanently quarantined. There will be a quest line that will take you through the city and into a central bunker. The undead MOBs surrounding the city will be lower level so that players of all levels can experience this new content. As you get closer to the bunker though, the level of difficulty will increase. The bunker itself will be full of level 90 MOBs and will be soloable. There will be an optional “boss fight” piece to the content for those that would like to form a group of eight and take on the challenge.

A wyjaśnijcie mi...

Fabuła eathtroppersów" dzieje sie kilka lat przed ANH (przynajmniej takie mam informacje)
Wystepują w niej Han i Chewie. Czy ta jedi z obrazka tez pojawia się w ksiązce? A skoro tak, to jakim prawem potem Han nie wierzy w istanienie mocy, choć wczesniej widział ją w "użyciu"?

Są dwie możliwości

1. Dodali Jedi, aby ten obrazek ładniej wyglądał
2. Mogła mu wykasować to spotkanie z pamięci (choć to by było z lekka naciągane)

.....

Jest jeszcze jedna możliwość, to że ma miecz świetlny nie oznacza że jest Jedi.
Nie ma co spekulować na ten temat poczekamy do premiery ksiązki i tego dodatku do gry i wtedy się przekonamy.

Spis bohaterów powieści

Oprócz Hana i Chewiego pojawią się:

Ayr Myss (Delphanian male)
Jareth Satroris, captain of the guard, Imperial Prison Barge Purge (human male)
Kale Longo, teen prisoner (human male)
Trig Longo, teen prisoner (human male)
Waste, 2-1B surgical droid
Zahara Cody, chief medical officer, Imperial Prison Barge Purge (human female)


źródło: http://unjoe.yuku.com/topic/4567/t/Death-Troopers-SPOILER-Thread-The-Horror-The-Horror.html

Wygląda na to

że będzie mocny i krwawy horror dla dorosłych

Tu jest recka książki po angielsku (uwaga na spoilery):

http://www.fangoria.com/reviews/6-books/3706-star-wars-death-troopers-book-review.html

no

może być niezłe... Choć cały czas denerwuję mnie fakt, że głównymi bohaterami będą Solo i Chewie. Nie żebym miał coś do nich, ale po prostu od razu wiadomo, że oni przeżyją... Z samymi nowymi bohaterami byłoby bardziej emocjonująco.

Death troopers?

Witam!

Czy ktoś może ma info czemu zmienili tytuł z fajnego DeathTroopers na Death Troopers? To chyba jedynie żeby inne kraje nie miały problemu z tłumaczeniem co?

Osobiście uważam, że bez sensu zrobili zmieniając to bo właściwie Deathtroopers oznaczałoby inną klase zołnierzy tak jak np Stormtrooper

...

Z niecierpliwością czekam. Jeszcze 10 dni, a potem odliczanie do premiery w Polsce.

...

Oj, żeby tylko z tego nie wyszedł jakiś niepodobny do niczego kicz! Bo horror w uniwersum SW to bardzo dobry pomysł, tylko ciekawe jak zostanie/został zrealizowany. Przeczytam z chęcią i z ciekwaością co z tego wyjdzie.

Acha

fajnie, ostatnio przeczytałem beznadziejną historyjkę w Star Wars komix o tym jak Han i Chewie wykiwali złe duchy niczym Scooby-Doo,
a dziś się dowiaduję, że wystąpią w Death Troopers, w któym pokładałem malutką nadzieję...

Klosz pękł...
Galaktyka nie jest już tym samym miejscem, jakim była za mej młodości...

..........

O tym że Han i Chewbacca pojawią się w Death Troopers to już od dawna wiadomo.
A czemu osadzasz książke skoro jej jeszcze nie czytałeś???

No

cóż nie miałem neta, a spojlery omijam na ogół, więc dowiedziałem się dzisiaj.

A gdzie ja osądzam książke, no ? Ciekawe.

Mówię, że straciłem nadzieję którą pokładałem w tej książce, krytykuję koncept wciskania Hana i Chewiego.

A gdzie oceniam/krytykuję zawartość ? No proszę Cię ...

co

do Hana i Chewiego, to podobno ledwo co przewijają się przez książke, więc nie ma co rozpaczać

A tak

wogóle o co biega z Twi`lekańską Jedi która śmiga z chopakami na obrazku z tej książki ?

cóż

to nie jest obrazek do książki tylko do dodatku do gry SW Galaxies. Być może ma to symbolizować postać gracza albo dodali ją w sobie wiadomym celu

.

many, many, many

cóż,

jak pisałem w recenzji, przez połowę książki nie występują, a potem ładnie wpasowują się w klimat i nie "kradną" powieści innym bohaterom.

Wierzę

Ci na słowo, ale mimo wszystko... Ostatni SW komix mi uświadomił że nie chcę Hana i Chewie jako Scooby Doo, i tyle.
Liczyłem na nowe postacie i hardkorowe podejscie do tematu...
Niby Han pasuje, luzka przemytnik wmieszany w koszmar nastatku (jak ekipa w Alien 4), ale sam wiesz ... po co pchać kogoś ze świętej trójcy, tam gdzie mogło się bez niego obyć... ?

cóż,

może inaczej by nie przeszło Jak nie Luke i Leia, to Han i Chewie xD Cóż, mi nie przeszkadzali, w styczniu przeczytasz i ocenisz

To

na pewno :]

Okładka PL + info o wydaniu

Wierna oryginałowi okładka, niezła cena, dobry opis, znana data wydania.

Pasuje

http://www.ossus.pl/biblioteka/Szturmowcy_%C5%9Bmierci

Nonono...

dla samej okładeczki warto zakupić
Ciekawe jak będzie z treścią... od kiedy wiadomo o początek spoilera Hanie Solo koniec spoilera zacząłem się niepokoić ...

Ksiązka mieszcząca się w 3 dychach - nooooo dało się Amberze ?

Cena...

akurat jeśli chodzi o politykę cenową Amberu to chyba nic się nie zmieniło. Owszem "Szturmowcy śmierci" mają kosztować niecałe 30 złotych ale książka (według strony wydawnictwa) ma mieć tylko 256 stron (pewnie razem z historią galaktyki). Tyle samo trzeba było zapłacić za podobne objętościowo tomy Nocy Coruscant, więc o przełomie w polityce cenowej Amberu nie może być mowy.

miłe zaskoczenie

Jestem za. I ta cena <3 Okładka też nie najgorsza. Mi pasi. Nie wiem jak innym..

RC!?

Mi tam się widzi, że to będzie w stylu Obcego i... Początku misji na opuszczonym krążowniku WAR z RC :3

Będzie prequel w lutym 2011 r.

za eucantina.net

And for those who didn’t know; Joe Schreiber’s next horror novel will be the prequel story to his Death Troopers thriller.

No ciekawe - czekam

Wiadomo

już, że tytuł będzie brzmiał "Black Orchid", jak napisała Sue Rostoni na swoim blogu.

O...

... Czarna orchidea? Będzie ładnie wyglądało na półce.

...

Nie wiem czy już gdzieś była o tym dyskusja, ale odkładając książkę na Merlinie zastanawiam się nad polskim tytułem.

Szturmowcy śmierci a death troopers... w pierwszej chwili polska nazwa kojarzy mi się ze specjalnym oddziałem trooperów (ala 501), którzy wykonują killerskie akcje, masakry itd.
Coś jak szwadrony śmierci.

A tymczasem chodzi tutaj o zwykłe, proste zombie (zakładam że tak bo nie czytałem recek, streszczeń) więc coś troszkę innego.

Fakt - Death Star to Gwiazda Śmierci, ale czy w tłumaczeniach korzystają z analogii?

Dlatego

zmieniono nazwe z Deathtroopers na Death Troopers. To pierwsze faktycznie zalatywało nazwą jednostki specjalnej.

We Wrocławiu

już są, u pana w księgarni w bibliotece w rynku, jak kogoś to interesuje

Dobrze wiedziec...

..., że można już dostać "Szturmowców..." we Wrocławiu, ale na zakup zdecyduję się dopiero jak poczytam trochę opinii na forum, bo na razie mam jeszcze parę zaległych pozycji, a poza tym podchodzę do książki Schreibera trochę sceptycznie (mimo pozytywnych recenzji Twojej i LSa) i chcę się dowiedzieć, czy warto w nią inwestować, czy też lepiej poczekać i pożyczyć od kogoś/wypożyczyć.

parę słów

o książce. Jeszcze w wydaniu angielskojęzycznym.

"Szturmowcy Śmierci", o książce głośno było na długo zanim wyszła. Miała być pierwszy horrorem w SW. Za większością horrorów nie przepadam, gdyż zamiast przysporzyć dreszczyku emocji najzwyczajniej w świecie mnie śmieszą lub nudzą. Mało jest produkcji tego typu, które by mi się spodobały, choć zdarzają się oczywiście perełki. Do tej książki w związku z tym podszedłem z dużą rezerwą...

Książka jest moim zdaniem bardzo nierówna. Pierwsze 30-40 stron wiało niemiłosierną nudą. Dopiero po nich zaczęła się rozkręcać akcja. Wtedy zaczęła mnie nawet ciekawić. Problem w tym, że ostatnich 30-40 stron znowu było nudne. Zakończenie od pewnego momentu mogliśmy bowiem dokładnie przewidzieć i nie było tam niczego co by mogło nas zaskoczyć. Biorąc pod uwagę, że powieść miała 232 strony (polska wersja ma mieć 256) to po odjęciu tych części zostaje nam tylko ok 150 stron w miarę ciekawej akcji. Trochę mało.

Sama akcja nie jest zła. Pomysł na książkę co prawda oklepany i wykorzystany już wiele razy w różnych filmach / książkach ale przedstawiony tu w miarę dobrze. Rozumiem, ze nie chcieli eksperymentować z czymś bardziej odkrywczym, żeby zobaczyć jak to się sprzeda. Problemem są natomiast bohaterowie. O ile główne postacie są w porządku o tyle umiejscowienie w książce Hana i Chewbaccy jest pomyłką. Bo jaki jest sens umieszczać w horrorze dwie postacie, którym wiemy, ze na 100% nic poważnego się nie może stać i muszą to przeżyć? Przez obecność tej dwójki spada też napięcie, jakim horrory powinny się cechować. Przez całą książkę ani razu nie przeszedł mnie dreszczyk emocji jaki towarzyszy mi np. przy niektórych powieściach Stephena Kinga.

Olbrzymim plusem książki jest przedstawienie świata SW. Nie sądziłem prawdę mówiąc, że w jakiejkolwiek jeszcze pozycji zobaczę Imperial Biological Weapons Division wymyślone na potrzeby serii "Galaxy of Fear". Tutaj natomiast Joe Schreiber wyciągnął z tej młodzieżowej serii kilka pomysłów, które mogłyby mu się przydać i je świetnie zaadoptował. A nawiązywanie do "Galaxy of Fear" to rzadkość u autorów.

Mam pewien problem z ocenieniem tej książki. Sam środek powieści jest bowiem dosyć ciekawy ale doszczętnie spartaczono wstęp i zakończenie, przez co całość traci mocno w moich oczach. Na obecną chwilę dałbym 6/10

Mam mam mam! :D

zakupione u miłego pana z księgarni na rynku we Wrocku na godzinę przed jej otwarciem

Książka wygląda dosko, okładka, jak już mówiłem, miażdży, tak samo jest w polskiej wersji, a nawet lepiej, bo jest przetłumaczony tytuł, i już nie ma że jak pokazuję kumplowi okładkę to jest "ooo teee Deathpoopers nie no spoko xDD". Jest streszczenie od Syrzyckiego, jest update chronologii książek - ciągle mnie zastanawia, kiedy w końcu zainwestują i zaczną ją na trzeciej kartce , na ostatniej stronie jest zapowiedź Rozdroży czasu z wydrukowaną okładką - całkiem spoko pomysł.

Za lekturę zabiorę się niebawem, jak tylko skończę pasjonujące "Finanse publiczne - teoria i praktyka"

Re: Mam mam mam! :D

Shedao Shai napisał(a):
Za lekturę zabiorę się niebawem, jak tylko skończę pasjonujące "Finanse publiczne - teoria i praktyka"
________
To chyba jakaś powieść niekanoniczna, nie?

Re: Mam mam mam! :D

Infinities, jak sądzę ;D

nie ma z tyłu opisu

szturmowców?

miało byc:

nie ma z tyłu opisu opisów szutrmowców śmierci?


PS: Proszę Moda o poprawienie i usunięcie tego posta

...

Na ostatniej stronie.
Nie na tyle okładki :<

I ja także mam!

Z księgarni na Rynku Krakowskim. Jak kupowałem, był jeszcze drugi egzemplarz, gdyby ktoś szukał.
Okładka smakowita, mamy zapowiedź Rozdroży Czasu i niestety wepchniętą znów Historię Galaktyki. Zacznę czytać gdy przebrnę II tom Mrocznego Gniazda.

Re: I ja także mam!

Elendil napisał(a):
Zacznę czytać gdy przebrnę II tom Mrocznego Gniazda.
________
Wiele nie wniosę, ale - także właśnie brnę w Invicible Queen Heh , zdarza się
A myśłałem, że tylko ja zastałem się zaraz po NEJ
A co do Szturmowców - wypowiadałem się już wyżej co sądzę na temat samej koncepcji oraz wplątania w to Hana - także czekam na recenzje, bo 3 dychy to trochę dużo na coś, co zapowiada się jako średnie wg. mnie

...

Recenzje masz tutaj przecież: /tekst.php?nr=1760

I

moje wrażenia, zdecydowanie mniej pozytywne kilka postów wyżej

No tak

wiem ,ale chodzi mi o "recenzje" w sensie że liczba mnoga Aż parę osób się wypowie w temacie i zobaczę jak to wygląda dla ogółu

trailer

W linku poniżej można znaleźć trailer książki Szturmowcy śmierci


http://www.youtube.com/watch?v=U-ZqAymW7S4

hmm

akurat parę postów wyżej podawałem to

/b.php?nr=337607#406424

a nawet jest news z tym

/news.php?10946

:D

Najwyraźniej z czytaniem u mnie nienajlepiej

juz to widzę...

Vader błąka się po opuszczonym niszczycielu, co chwila wołając: hello?? To byłoby takie piekne, chlip..
Książkę przeczytam na bank, horrory to moja pasja od 6 roku zycia

Recka

Nie jestem sympatykiem horrorów. Niewiele ich w życiu obejrzałem, o czytaniu nie wspominając. "Szturmowcy śmierci" byli pierwszą powieścią grozy, z jaką miałem okazję się zapoznać . Wrażenia? Cóż, czuję lekki niedosyt.

Uwaga na SPOILERY.

Do książki dorwałem się wczoraj; skończyłem ją w pół dnia. Sprawcą tego faktu była niewątpliwie niewielka objętość "Szturmowców..." jak również ogromna ciekawość, która kierowała mną podczas lektury. Wreszcie mamy do czynienia z powiewem świeżości, jeśli chodzi o SW... chociaż nawet najpiękniejsza woń nie przykryje do końca przykrego odoru . Mam tu na myśli obecność Hana i Chewiego. Nie wiem, czy to w Lucasfilmie ktoś zażyczył sobie ich obecności, czy też sam Schreiber pragnął ich wykorzystać... nieważne. Fakt faktem, że bez tej dwójki książka doskonale dałaby sobie radę, ba, tylko by na tym zyskała. W końcu, jak mamy odczuwać jakiekolwiek napięcie, jeżeli z góry wiemy, kto wyrwie się ze szponów śmierci?

Choć ani razu nie przeszedł mnie dreszcz przerażenia, z ciekawością śledziłem losy bohaterów. Nie ma ich co prawda wielu, a jeszcze mniej pozostaje żywych po czystce, przeprowadzonej przez wirusa. Należy pochwalić autora za opisy mrocznych korytarzy barki więziennej i opuszczonego niszczyciela. Ma to swój mroczny, ponury klimat. Odczuwalna jest atmosfera niepewności. Tu warto wspomnieć o scenie, gdy dwaj bracia, wędrując po opuszczonym pokładzie barki, zaścielanym gęsto przez trupy, spotykają w jednej z cel małego Wookieego, nad ciałami swoich rodziców. Malec nie chce jednak iść razem z braćmi, pozostaje przy zwłokach. A gdy chłopcy są już daleko, daje się słyszeć jego krzyk. Podobnie, gdy jeden z członków ekipy przeszukującej pokład niszczyciela, nagle odwraca się i stwierdza, że wcale nie jest jedyną osobą w pomieszczeniu. Autor nie przesadza w kreowaniu krwawych scen. Owszem, doświadczymy ich tutaj, acz czegoś w stylu miażdżenia schodami ruchomymi się nie spodziewajcie . Wracając do bohaterów – byłem przekonany, że młodszy z braci, Trig, w końcu skończy jako posiłek dla zombich. Jak nie teraz, to potem. Ale cóż, Velociraptory z "Parku jurajskiego", choć były z nich doprawdy bystre bydlęta, też nie mogły sobie poradzić z dwójką dzieciaków...

Rozczarowałem się końcówką. Zdecydowanie można było to lepiej zakończyć niż... herbatką.

Podsumowując całą tę moją paplaninę, to był dobry pomysł, by stworzyć tego typu powieść w uniwersum SW. Co prawda, ma ona swoje niedociągnięcia, ale mimo wszystko jest godna polecenia. Ocena 7/10 .

A tak btw. to polecam lekturę tego opowiadania
http://www.starwarsy.pl/opowiadania/trupy1.htm

Crap troopers?

Na początek reklama dla ludzi z Katowic & okolic - w Matrasie na Stawowej jest do końca lutego promocja -25% na wszystkie książki, dzięki czemu np. Szturmowcy Śmierci kosztują ok. 22 zł

To tyle dobrego, a teraz czas na krótkie wrażenia z lektury (recenzją tego nie nazwę) - ze spoilerami

Szczerze - najlepszą rzeczą, jaką można powiedzieć o tej książce, to to, że da się ją przeczytać w jeden dzień. Ani to specjalnie straszne, ani jakoś szczególnie imponująco wciągające. Umieszczenie Hana i Chewiego - bezcelowe, tym bardziej, że o ile Chewie jest opisany całkiem nieźle, to nie pamiętam, by w jakiejkolwiek innej książce równie słabo był opisany Han. Co więcej, umieszczenie akcji książki w takim, a nie innym miejscu w chronologii tak lekko, leciutko zgrzyta z Trylogią Hana Solo (ale po tych bzdurach opisanych w TFU i tym, co teraz produkują pod szyldem TCW, mam świadomość, że już dawno w tej firmie przestano dbać o jakąkolwiek spójność...). Myślę, że znacznie lepiej by to wyszło, gdyby w miejsce Hana i Chewiego wstawić jakieś trzecioplanowe postacie w stylu Bosska, Chaka czy nawet K`krukha - nie zgrzytałoby to z chronologią aż tak, jak obecność dwóch starych znajomych.

Kolejna rzecz - ten wirus, który jakoby miałby się rozprzestrzenić po całej galaktyce - o ile Gwiazda Śmierci i inne superbronie miały być narzędziem terroru, który miał trzymać w ryzach obywateli Imperium, o tyle sugestia (nie wprost wyrażona oczywiście), że Imperator miał zamiar zamienienia poddanych w bezwolne, rozkładające się zwierzęta, czyni z niego samego bezrozumnego psychopatę, którym przecież nie był - on, jak by na to nie patrzeć, dążył do zdobycia władzy po to, by kimś rządzić.

Ocena? 3/10. Czemu tak wysoko? Za oryginalność, bo mimo, że prezentuje poziom jak TFU i najsłabsze części "Ucznia Jedi", to jednak jest to pierwsza taka "straszna" książka w serii

Re: Crap troopers?

Ricky Skywalker napisał(a):
Kolejna rzecz - ten wirus, który jakoby miałby się rozprzestrzenić po całej galaktyce - o ile Gwiazda Śmierci i inne superbronie miały być narzędziem terroru, który miał trzymać w ryzach obywateli Imperium, o tyle sugestia (nie wprost wyrażona oczywiście), że Imperator miał zamiar zamienienia poddanych w bezwolne, rozkładające się zwierzęta, czyni z niego samego bezrozumnego psychopatę, którym przecież nie był - on, jak by na to nie patrzeć, dążył do zdobycia władzy po to, by kimś rządzić.
________

To akurat się w tej książce wg mnie broni. Zawsze można bowiem rozprzestrzeniać go w sposób kontrolowany, udoskonalić tak aby nie było tak prosto się zarazić, a efekt końcowy można było jednak osiągnąć. Nie sądzę aby zależało Imperatorowi na szalejącym samopas po galaktyce wirusie. Przy czym dla mnie najważniejsze tu jest chyba to, że to jest kolejny pomysł tego typu - on nie wyskakuje znikąd, odpowiada za niego kompania już robiąca podobne rzeczy. Autor tutaj ciągnie bowiem pięknie watki poruszane w młodzeżówce "Galaxy of Fear". Co nie zmienia faktu, że książka jest średniawa.

...

Bardzo dobre połączenie horroru i książki z seri SW.Dobre opisy opuszczonego gwiezdnego niszczyciela,czytałem chętnie,ocena 8/10.

...

Dość ciekawa ksiażka, fajnie się czyta, oryginalna fabuła... i to tyle jeśli chodzi o plusy...

Nie spełniła moich oczekiwań jeśli chodzi o horror, "za dużo krwi, za mało tajemnicy", no ale cóż...

Niepotrzebne umieszczenie początek spoilera Hana i Cheiwgo koniec spoilera, którzy kolejny raz ratują całą sytuację...

No i to beznadziejne zakończenie, które rozwiązuje wszystkie wątki i burzy i tak już nikły element grozy...

Moja ocena to 4/10, bo mimo wszystko przypadł mi do gustu styl pisania autora

...

Posiadam już od poniedziałku tamtego. Ale póki co grzeje miejsce na półce i czeka na swoją kolej.

Okładka wygląda bardzo fajnie

Sztumowcy Śmierci

Okładka w postaci hełmu z hakiem w oku - nakierowująca na horrorowe tory Na samych horrorach się kompletnie nie znam i nie mam tej książki z czym porównać ale jedno mogę powiedzieć. Wciągnęła mnie tak jak żadna książka z SW od baaardzo dawna. Wreszcie można było uciec od epickich bitew kosmicznych, kolejnych ucieczek Hana i Leii Sokołem. O tym mamy wiele w innych książkach i zdecydowanie mi się to przejadło.

Minus tej książki? Han i Chewbacca właśnie. Bez sensu ich tam było wciskać, szczególnie w momencie gdy Han po wyjściu z celi zarzucić pytaniem na temat swojego obiadu. Trochę wtedy prysł ten mroczny klimat.

Najlepszy moment książki? Zdecydowanie penetracja przez grupy strażników opustoszałego niszczyciela, a także chwila kiedy w tajemniczych okolicznościach znikają ciała. W późniejszych fragmentach nie ma już tajemnicy, tylko wciąż ucieczka przed naszymi martwymi koleżkami.

Co tu jeszcze powiedzieć? Wciągnęło mnie jak cholera, mroczność była i razem z bohaterami oczekiwało się tego co będzie za rogiem...

Niby mógłbym zaokrąglać, do jakiś dziewiątek i setnych, ale po co?

10/10 !!!

Świetna książka.

Plusy:
-mroczność
-wartka akcja
-świetna okładka (moja babcia ją widziała )
-czasy imperium (aż "strach" pomyśleć co by było gdyby to wszystko działo się w czasach TCW)

Wady:
-Han Solo i Chewbacca
-ciężkostrawne żarty

Ogólna ocena:9.5/10

Re: Świetna książka.

Sebastian Kenobi napisał(a):
Plusy:
-mroczność


________

Yuh...

Szturmowcy śmierci

W recenzji znajdują się lekkie spoilery.

W erze tasiemców a la LotF/FotJ, każda odskocznia od nich cieszy. Tym bardziej, że te odskocznie są często na wysokim poziomie (vide Darth Bane). Deathtroopers to odważny eksperyment, czyli powieść dla dorosłych w świecie kreowanym głównie dla młodzieży.

Jako duży fan horrorów, czekałem na tą książkę z niecierpliwością. Wielki plus za okładkę, która jest - obok 3 Bane`a - imo najlepszą okładką książki SW. Kolejny plus za umiejscowienie akcji - barka więzienna, opuszczony gwiezdny niszczyciel - bardzo mi się to podoba. Otrzymaliśmy chyba pierwszą książkę SW która dzieje się całkowicie w kosmosie. Cool.

Jak na horror, książka broni się całkiem przyzwoicie. Wiadomo, nie będę po niej niespał w nocy, ale klimat budowany jest konsekwentnie, nie ma męczących dłużyzn. Rozdziały są krótkie, nie ma męczącego się przegryzania przez nie. Tylko właśnie - ile horroru w horrorze? Ano trochę, mogłoby być więcej, ale i nie zawodzi. Czuć napięcie (mi się najbardziej podobał moment gdy dr Cody czekała z tym małym na pokładzie niszczyciela, gdy reszta go przeszukiwała, i ciągle było gdzieś słychać zbliżające się zombiaki). Jest trochę gore; za mało żeby zachwycać (już w drugim Bane`ie było tego więcej, a to przecież nie horror), jak na ksiązkę o zombie powinno być więcej soczystych scen, ale i tak nie jest źle.

Co do Hana i Chewiego. Nie przeszkadzali mi tam oni; bywało gorzej - chociażby w Outbound Flight, gdzie wrzucono Anakina i Obi-Wana kompletnie na siłę, widać że autorowi kazano mimo że wcale nie miał na nich pomysłu. W Deathtroopers aż tak nie zgrzyta, a ich obecność nie jest taka oczywista - powiem więcej, w momencie gdy się pojawili, byłem tym zaskoczony.

Deathtroopers to odważny eksperyment, to pójście w dobrą stronę. Mam już kurewsko dosyć politycznych zawirowań w Sojuszu Galaktycznym, machinacji Cala Omasa czy Daali, kolejnych czystek Jedi, kolejnych Sithów z powietrza, wiecznie młodego małżeństwa Solo przeżywającego ciągle takie same "zawadiackie" przygody itd. Obecnie w SW cieszą mnie takie one shoty, albo nowatorskie pomysły - w stylu Bane`a, Knight Errant, Holostar, powieści o Nomi Sunrider czy Deathtroopers właśnie.

Książka dostaje ode mnie 9/10, i czekam na zapowiadanego prequela.

Szedziu...

Shedao Shai napisał(a):
Co do Hana i Chewiego. Nie przeszkadzali mi tam oni; bywało gorzej - chociażby w Outbound Flight, gdzie wrzucono Anakina i Obi-Wana kompletnie na siłę, widać że autorowi kazano mimo że wcale nie miał na nich pomysłu. W Deathtroopers aż tak nie zgrzyta, a ich obecność nie jest taka oczywista - powiem więcej, w momencie gdy się pojawili, byłem tym zaskoczony.
________

Wszystko pięknie, tylko, jak już napisałem w swojej recenzji - Han i Chewie w tym momencie w chronologii, pojawiający się na statku więziennym - ba - uziemieni na nim już od paru tygodni? Do tego straciwszy "Sokoła"? Dla mnie ten moment (ostatni rok przed ANH) w przypadku Hana i Chewiego jest już tak wyeksplatowany, tak ułożony, że zwyczajnie nie da się tam nic kolejnego wcisnąć i ja, osobiście, ich udziału w historii ze "Szturmowców Śmierci" nie kupuję. W OF Obi i Anakin może i byli wciśnięci na siłę, ale tylko autorowi, nie zaś w chronologii. Tam nic nie zgrzyta

ja wiem

czy tak bardzo... fakt, jest napchany, ale popatrz tak, w okresie po ANH do 4 ABY wszystkie postacie są milion razy bardziej wyeksploatowane; więc automatycznie powinniśmy wszystkie nowe pozycje z nimi z tego okresu bojkotować a zresztą jakoś strasznie długo to akcja książki nie trwała, nawet biorąc pod uwagę że siedzieli w więzieniu już trochę, to max miesiąc-dwa z życiorysu im krzywdy nie robią

KSIĄŻKA

Myślę że będzie straszna co można zobaczyć po okładce i nie tylko

Szturmowcy

Książke kupiłem sobie wczoraj w Jeleniej Górze, bo jechałem do pewnego rosyjskiego okulisty by mi zbadał oko. Zacząłem już ją czytać w jeleniogórskiej pizzy hutt. Było wajnie, ale bardziej zająłem się biciem rekordu na promocji pt. "Festiwal Pizzy" Dobra, do rzeczy. Książka budzi napięcie od pierwszych stronic. Między innymi zaciekawił mnie rozdział w których Armintage widzi różowe klatki piersiowe które oddychają przez tajemnicze rurki... Ciekawymi postaciami są początek spoilera bracia Longo, którzy stracili ojca, i wspierają się niewyobrażalną miłością braterską koniec spoilera. Wkurzyła mnie trochę obecność Hana Solo i Czubaki, o których wiadomo, że na pewno nie umrą, co psuje zabawę Jednym z najlepszych momentów, jest ten początek spoilera gdy doktor Cody zauważa, że nie ma nigdzie ciał umarłych koniec spoilera. BTW chciałbym zobaczyć nagraną scenę początek spoilera z wywrywaniem kolczyków Myssowi koniec spoilera. Dobra muszę jeszcze postawić plusy i minusy bo się spiesze na narty.

Plusy
+straaaach
+książke bardzo łatwo się czyta
+fajne postacie braci Longo
+wszytsko inne

Minusy

_____________________

Ocena ogólna : miliard na dziesięć

Książka

im nowsza , tym powinna być bardziej wciągająca , dłuższa i straszniejsza .

Strach i mrok - to w książkach SW bardzo lubię i kiedy chcę jakąś kupić to zwracam uwagę właśnie na to i na akcję - im więcej akcji tym lepiej , bo przy dobrej ksiażce nie można się nudzić

Szturmowcy

Szturmowcy jako pozycja pojedyncza i do tego z gatunku dotychczas nieporuszanego w EU SW od początku budziła moje zainteresowanie. Potraktowałem ja jako oderwanie od nurtu naczelnego, który tak dominuje w książkach EU. Tutaj chyba się nie zawiodłem, choć nie do końca. Pierwsze spostrzeżenie, to to o czym już wielu pisało, a mianowicie grubość książki i grubość rozdziałów. Niektóre z rozdzialików zamykają się na dwóch stronach, co powoduje, że kartki często są puste, biorąc pod uwagę, że jest tam jakieś 46 rozdziałów i załóżmy że średnio na każdym `traci` się kartkę tekstu, to książka ma faktycznie około 160-180 stron, na to dodać należy fakt, iż nazywane są rozdziały, co jest chyba nieprzypadkowe, bo zrobione po to żeby zapełnić choć trochę kartki. W polskim wydaniu pojawia się nam na początku kilku-dziesięcio stronicowe streszczenie książek EU wydanych dotychczas w Polsce - bardzo fajna rzecz, acz swoja droga chyba nieprzypadkowo wlepiona w tak krótkiej książce. W sumie nie mam nic przeciwko temu, ze książka jest zbyt krótka, ale trochę to wszystko razi, bo widać, że kombinowano na siłę, żeby uzasadnić cenę (zaznaczyć warto, że w wydaniu eng. mamy hardcovera!). Jeśli chodzi o samą fabułę i konwencję horroru, to uważam że nie jest generalnie źle, choć książka swobodnie mogłaby być osadzona zupełnie w innym uniwersum. Chyba właśnie dlatego autor wciska tam Hana i Chewiego, żeby dodać starwarsowości pozycji książkowej. Abstrahując, że niespecjalnie tam pasują jeśli chodzi o chronologię powieści, to specjalnie nie wnoszą nic do książki, ale można było się i bez nich obejść, bo jednak od razu wiemy kto przeżyje. Wystarczyło przecież dać kogoś innego zamiast słynnej pary, wtedy jednak książka mogłaby już w ogóle nie kojarzyć się z SW.
Jeśli chodzi o horrorowość, to jakoś specjalnie na mnie ona nie działała, bardziej należy podkreślić momenty makabryczne i bezprecedensowość używanego języka, to jest cos nowego i na plus.
Książka ta była pierwszą książką z SW od chyba 3 lat, którą czytałem w polskim języku, stało się to dzięki jej szybkiej premierze od oryginału (którego i tak zdążyłem kupić)- myślę, że należy to naliczyć na plus Amberowi.
Podsumowując pozycja ciekawa, acz nie wybitna - ocena bardziej za chęci niż poziom.
7/10

..

albo jestem odporny na książkowe wersje horrorów, albo to ma z hororrem tyle wspólnego co ja z georgem lucasem. ogólnie książka bardzo przyjemna, bez cięzkostrawnych momentów co jest bardzo rzadkie w książkach, szczególnie star wars. dobitne opisy cieszyły mnie chyba najbardziej, jednak i ich wyłapałem może z 4-5 ciekawszych, poza tym tak się powinno opisywać. nie było wiele naciągania z historią, ze 2 wątki są niedorobione albo się urywają jakoś dziwnie.. han solo i chewbacca bardzo mile wpleceni, nie `podkradają` ról, są sobie gdzieś w tyle, nie są bohaterami na siłe wychodzącymi z największych opresji (no, może troche.). no i największa wada tej książki, to po prostu płaskie postacie. płaskie, niczym się nie wyrózniające postacie, a tak bezpłciowego hana nie uraczyłem chyba w żadnej z książek. 8/10, chociaż jest to ocena naciągana.

Szturmowcy

miażdżą xD Już prawie kończę, ale normalnie jestem pod wrażeniem

Ciekawa wieść o prequelu

który jak wiemy, będzie się nazywał Black Orchid. Otóż Sue Rostoni zdradziła co następuje, w wątku z pytaniami na oficjalnej ( http://forums.starwars.com/thread.jspa?threadID=270737&start=1314 ). Wytłuszczenie moje:

Pytanie: Do we have approximate timeline placements for Holostar and Black Orchid? I`m talking within a year or two. I`m trying to place them relative to other books in a chronological list.

Sue: HOLOSTAR is set about 2 years before the Battle of Yavin. BLACK ORCHID is set about 4,000 years before the Battle of Yavin. These are estimations at the moment.

..

Wow!

Jeszcze tylko jakieś 4 lata aż to ukaże się w Polsze.

a tutaj

nowa wersja okładki
UWAGA! Zawiera wizualne spojlery

http://nerosamuraijack.deviantart.com/art/Deathtroopers-156731224
nie wiem czy dobrze podałam link, bo nie pamiętam jak z tymi literkami...

..

ten z tyłu to Mojo Jojo?

Zabawne...

... i zdecydowanie ciekawsze od samej książki, która nie jest specjalnie ani horrorem ani też pozycją ze świata SW (Han, Chewie, ISD i szturmowcy nie wystarczą)tylko zwykłym crapem...Jedna z 3 najsłabszych pozycji w uniwersum- 2/10...

..

nie

.........

Mam nadzieje ze zapomniałeś o drzewku .. a na przyszłość drzewka pamiętaj wg fajny obrazek

|-o-|

Revs napisał(a):
zapomniałeś
________
Ehem, ehem - to kobieta jest

zawsze

zapominam o tych debilnych drzewkach ale trudno się mówi

Przeczytałem. Przepraszam.

Spoilery są. Odrobinkę. No.


Taki tam przeciętny nibyhorror. Czytając odnosiłem wrażenie, jakbym grał w Galactic Battlegrounds - Age of Empires z nałożonym gwiezdno-wojennym skinem. Przyznacie, że niewiele trzeba, żeby ów opowiadanko (bo do nazwania tego powieścią skory nie jestem) zupełnie odseparować od świata SW, tak, by zachować cały sens. Ot, usunąć Hana, Chewiego i Imperium - i mamy podrzędne sci-fi a`la Obcy. Usunąć jeszcze kosmos - mamy zwykłą książkę o `jakichś-tam zombi`.
Niektóre rozdziały czytałem na jednym wdechu. W tym przypadku to minus. Akcja jest za szybka, pełno przeskoków między bohaterami, miejscami akcji, wydarzeniami - zupełnie jakby czytało się scenariusz filmu.
Klimat grozy... wróć. Klimat czego? Ano, wiadomo, było odrobinę strasznie, lecz ogólnie rój żywych trupów był nie tyle przerażający, co irytujący. Trochę opisów gore, o jejku, skaczę z radości - tjaa. Oczywiście, wierzę, iż tłumacz zrobił wszystko co mógł, by uchować nastroik grozki.
Nie znam twórczości Schreibera, "Szturmowcy Śmierci" była pierwszą (i wydaje mi się, że ostatnią) pozycją, jaką miałem okazję czytać. Nawiązań do kanonu brak - równie dobrze książka mogłaby być niekanoniczna (zresztą, mam wrażenie że Solo i Chewbacca w czasie trwania akcji powieści byli zajęci zgoła czym innym, ale nie będę się zagłębiał w ten aspekt, bo Trylogię Hana Solo czytałem dość dawno temu).
Zalety? Pokazanie, że Imperialni mają sumienie. Przynajmniej niektórzy. I... co jeszcze? Hmm. No niech już wam będzie - krótkie (tytułowane!) rozdziały sprawiały, że książkę czytało się w miarę szybko, co maskowało nieco jej słabości i przede wszystkim nie dawało zbyt wiele czasu do refleksji nad jej średniością.
Zakończenie jest kuriozalne. Jeden z bardziej straszniejszych momentów, pokazujących zagrożenie rozprzestrzenienia się zombiaków na całą galaktykę, po czym... No właśnie. Po prostu zaczęły zdychać. Idiotyzm. Kiedy czytałem ten fragment, gotów byłem przysiąc, że nasi żywi bohaterowie po prostu wybiją ich w kosmicznej mini-bitwie. Takie rozwiązanie pozwoliłoby rozwinąć temat wirusa, stworzyć jakieś (fanowskie, bo mam nadzieję że nikt od Lucasa nie będzie się już za to zabierał) prequele. Schreiber sam sobie podciął (nie tak znowu czarne :P ) skrzydła. Traurig.

Ogólnie dałem ocenę 7, ale teraz w sumie żałuję pochopności swego wyboru, gdyż książka zasługuje na taką słabiutką szósteczkę, ewentualnie mocną piątkę. No, ale była to bodaj pierwsza SW-owa książka, którą przeczytałem po blisko trzyletniej przerwie, więc początkowo mogłem być nieco nadgorliwy ;).

jest już

zapowiedziany prequel

Def Trópers

Mi się bardzo podobało. To taka klasyczna zombie-historia w imperialno-kosmicznym sosie. To pewnie nie jest wybitny horor, ale to jest naprawdę świetny horror dziejący się w świecie SW. Dużym plusem jest konstrukcja rozdziałów, które kończą się minicliffhangerami, dzięki czemu trudno się od książki oderwać. Trudno nie powiedzieć o bardzo kontrowersyjnej kwestii tej książki - tak dużej obecności w fabule Hana Solo i Chewiego, tyle, że mi ona zupełnie nie przeszkadza, wprost przeciwnie. Taka jest przecież forma horroru, że jeden czy dwóch głównych bohaterów po prostu musi przeżyć do samego finału, więc w tym wypadku wstawienie tam najbardziej znanego przemytniczego duetu nie sprawia żadnego problemu. Tym bardziej, że o los braci Longo martwiłem się tutaj najmocniej. Pochwalić muszę też nasze tłumaczenie, bo, szczególnie w kilku wymyślnych frazach, polska wersja brzmi znakomicie. Moje ulubione zdania z książki to "dobrze byłoby mieć oczy dookoła głowy - niektórzy zresztą fatycznie je mieli", oraz "porzucona zbieranina zdewastowanej aeronautyki". No urocze .

Odpowiadając na pytanie z otwarcia tematu: jest naprawdę mrocznie i naprawdę krwawo. Jest też naprawdę świeżo, a świeżych rzeczy w EU nigdy za mało.

8/10

Szturmowy Śmierci

Skończyłem, jak dla mnie trochę, za krótka, jakby pisana w pośpiechu (szczególnie końcówka i epilog). Wydaje mi się, że autor wzorował się trochę na Dead Space. Trochę za mało opisów zombiaków, czuje niedosyt. Im więcej książek z Hanem czytam,tym bardziej widzę w tej postaci galaktycznego Rambo zamiast szmuglera.

Plusy
+ horror
+ klaustrofobiczny klimat

Minusy
- Solo
- za krótka
- epilog

6/10

Nowy tytuł prequela

nie wiadomo czy zastępczy, czy prawdziwy, ale poprzedni, Black Orchid, podobno kojarzył się z romansem Więc na stronie Random House mamy nowy:

Star Wars: Red Harvest
Written by Joe Schreiber

* Category: Fiction - Science Fiction
* Format: Hardcover, 256 pages
* On Sale: January 25, 2011
* Price: $27.00
* ISBN: 978-0-345-51117-1 (0-345-51117-4)

(Available January 25, 2011)

hmm

na pewno zastępczy bo ten nawiązuje chyba do Powrotu Jedi i Blue Harvest

przeczytałem

Horror to nie jest bo nie straszy chociaż mogę się mylić bo nie znam podręcznikowej definicji gatunku. Jest za to krwawo, buro i brutalnie jak nie przymierzając w jakimś Resident Evil albo Świcie Żywych Trupów. Szkoda, że całość ma formę z lekka rozpisanego opowiadania ale jako ciekawostka zdaje w moim przekonaniu egzamin. Trochę naciągane 7-/10.

Fabuła "Red Harvest"

theforce.net za katalogiem Random House. Przypominam, że akcja toczy się 4.000 lat BBY.

początek spoilera Dziwne rzeczy dzieją się w Akademii Sithów. Jej główny zarządca, mroczny Lord, zabarykadował się w swojej komnacie, a tymczasem zanosi się na zamieszki. Uczniowie są zaniepokojeni i coraz bardziej przerażeni. Kiedy przybywa najemnik z przesyłką dla Lorda i zakładniczką Jedi, sytuacja osiąga punkt krytyczny. Tylko mistrz porwanej może ją uratować i mieć nadzieję, że wyjdą z tego wszystkiego cało... koniec spoilera

...

Fabuła "Red Harvest" jest średnia, żeby nie powiedzieć że dziwna. Cieszy mnie za to BARDZO fakt, że dostaniemy kolejną książkę w "czasach antycznych"

znowu skupiają się

na Sithach? Bez przesady. Nie dość, ze mało jest źródeł z tego okresu (książek w ogóle) to jeszcze znów skupią się na sithach tak jak ma być w powieściach z TOR.

Mam nadzieje, ze chociaż książka o Nomi Sunrider będzie o Jedi

hm

no przecież Jedi odgrywają w "RH" ważną rolę, są jednymi z głównych bohaterów

tak ale

Jedi będzie dwóch, a sithów sporo więcej. W dodatku akcja ma się toczyć w akademii Sithów (jakby innych strasznych miejsc nie było).

książek

mniej, bardziej lub całkowicie skupionych na Jedi masz całe MNÓSTWO. Fakt, że nie w "czasach antycznych", ale naprawdę mnóstwo, w zasadzie większość. A o Sithach? Trylogia Bane`a plus ewentualnie Dark Lord i Łowca z Mroku. Więc przesadą bym tego nie nazwał. Dobrze też, że skupiają się na ich naturze i motywach zamiast wciąż nazywać ich "tymi złymi, którzy mordują i są zagrożeniem dla Galaktyki".

...

Miodzio. Pospolite, ale miodzio.

Mam nadzieję, iż "Red Harvest" (Krwawe Żniwa?) będzie miało ten sam klimat co "Szturmowcy Śmierci".

Czy nie powinien powstać nowy temat dla tej książki?

Opinia

Świetna książka. Ma bardzo wciągającą i odmienną jak na SW fabułę. Same opisy, które miejscami ociekają krwią są dosyć inne niż te, które znamy z tradycyjnych Star Warsów (w końcu to horror). Klimat i akcja trzymają w napięciu do końca. Oby więcej takich książek w przyszłości. 9/10

Ekstra!

To była super książka. Nie mogłam się oderwać. Daje 10/10.

Moja ocena

Książka niczym wybitnym nie była, ale była niezła. Jej pierwsza połowa była nudna jak flaki z olejem. Mógłbym to przemilczeć, gdyby nie fakt, że całą książka ma tylko około 250 stron.
Dlatego daję tylko 6/10.

Szturmowcy śmierci

Znowu recenzuję. Książka SW. Ciężko idzie, bo i to literatura nie najwyższych lotów. Jeśli w ogóle jeszcze takie piszą
Ogólnie zauważę kątem oka, że ‘od redakcji’ na stałe zagościło w wydaniach Amberu. Cóż… nie chce mi się tego komentować. Natomiast sam tytuł jest… taki sobie.
Znaczy czyta się to przyjemnie i szybko, ale horror, czy jak tam to sklasyfikowano, to to nie jest. Nie pobudza wyobraźni na tyle bym nie spał w nocy. A tak się składało, że czytałem SŚ właśnie przed zaśnięciem.

Na pewno jest wiele momentów filmowych, nie powiem że do kina ale na 1.5h TV show z pewnością. Choć fabuła jest raczej miałka i sztampowa. Jak zawsze robiłem zakłady kto przeżyje, ale było to dość proste, nawet jeśli nie występował żaden czarny
http://answers.yahoo.com/question/index?qid=20100305101825AAbZawC

Tak naprawdę jedynym prawdziwym ‘zdziwkiem’ była scena z Sartorisem i Gorristerem he he he co się stało z resztą pana ludzi? Umieraliśmy z głodu, rozumie pan.


Co do wciśnięcia (bo nie pasują tu żadne inne słowa) Chewiego i Hana… mam wrażenie, że zrobiono to tylko po to by napisać coś jeszcze o Wookieem. A może to tylko moja niechęć do wszystkiego co jest/było z tym związane? W każdym razie książka swobodnie mogłaby być wypełniona innym duetem.

A co do zakończenia – mogę tylko powtórzyć moich przedmówców: idiotyzm, idiotyzm, idiotyzm. Miałem takie wrażenie, że autor w pewnym momencie pisania doszedł do takiej chwili kiedy sensownie i logicznie nie można było tego zakończyć. Zombiaków za dużo, pozytywnych bohaterów za mało, sprzęt do rozwałki w złych rękach i jeszcze statki kosmiczne… a że już się tekstu trochę naprodukował to uzupełnił szklankę nową porcją szkockiej i wydumał – brak zasięgu.

Raczej cienko oceniam całość chociaż temat ma potencjał. Ale czy książki SW mogą wyjść z pewnej sztampy i nieco podciągnąć się do ‘normalnej’ literatury?
Wątpię.

Ogólna ocena: 5/10 ale naciągane
Klimat: 6/10
Opis świata: 6/10
Rozmowy: 4/10

Moja pierwsza książka z SW od dawna.

Nie było źle. Szczerze mówiąc, ostatnimi czasy moim największym kontaktem z SW jest korzystanie z Bastionu, i kupowanie co miesiąc SWK (bo tanio ). Olałem nadrabianie z lekturą (rok temu przeczytałem trylogię Mroczne Gniazda, i nic więcej spod znaku GW) , jak i kupowanie książek i komiksów. Poza Cieniami Mindoru, po które biegłem w dniu premiery, SW kupuję tylko w antykwariatach lub na przecenach

Tak było właśnie z Death Troopers, kupionymi za 19 zł w Skierniewickim antykwariacie. W sumie na polskie wydanie książki swego czasu czekałem, więc sam sobie się dziwię, że nie kupiłem od razu. A tak swoją droga - do książki dosiadłem teraz TYLKO dlatego, że jest ona jednostrzałowcem, a nie częścią kolejnej sagi. Miałem ochotę na lekki horror, a to, że DT dzieją się w SW pobudziło moją ciekawość.

Książka nie jest zła. Tak jak wielu już mówiło (pisało) : powieść mogłaby się dziać w jakimkolwiek innym uniwersum. Wyjście fabularne sztampowe, i dość oklepane. Końcówka baaaardzo niezadowalająca. Za to początek i środek książki - nie rozpisując się, i mówiąc w nerdowskim narzeczu - spoko Doprawdy nic specjalnego, dla kogoś od młodości zaczytującego się w Kingu, ale ma swój urok. Elementy gore nie wkurzają, niczym w Pile i najnowszych horrorach dla zboli (sorry - dla mnie horrorem jest film grozy, a nie film parodiujący sekcję zwłok ), a budują napięcie - jak np scena wspinania się po ciałach.

Plusy i minusy książki są w tym temacie już wypisane, więc nie będę wałkował tematu od nowa. Ogółem - mocny średniak, tak w sam raz na zabicie paru godzin wieczorkiem, albo podczas nudnego wykładu

Re: Moja pierwsza książka z SW od dawna.

Matek napisał(a):
Olałem nadrabianie z lekturą (rok temu przeczytałem trylogię Mroczne Gniazda, i nic więcej spod znaku GW)
________
Stary, ale naprawdę jest mnóstwo świetnych książek Star Wars, nie warto jakimś robactwem się zniechęcać

Hehe

Wiesz co, ja tak naprawdę W ŻYCIU przeczytałem ... hmmm... tak bez zerkania w spis chronologii - tak mniej więcej połowę tego, co w Polsce z SW wydano Mnie chodziło o to, że kiedyś (gdy w Polsce wychodziły naraz NEJ i Clone Wars) kupowałem po MINIMUM jedną książkę SW w miesiącu, a czytałem zapewne więcej ... A teraz, w ciągu ostatniego roku nie przeczytałem nic, poza Szturmowcami Śmierci. Nie ruszyłem w ogóle Legacy ( no ... w sumie ruszyłem 1 tom, ale okazało się że mam wybrakowany, wkurzyłem się i walnąłem w kąt ) , więc najdalej chronologicznie stoję na Dark Nest

np

chyba, że tak A Bane`a czytałeś? Warto, naprawdę - nawet jeśli zaliczyłeś sporo rozczarowań z innymi książkami.

Słabizna

Kiedy przeczytałem, że ksiażka horror itp. nabrałem optymizmu, jednak czytając książkę ten optymizm zniknął. Książkę łączy z uniwersum sw tylko tyle, że w nazwie ma Star Wars oraz to, że jest Han i jego kudłaty przjaciel.

Coś

-Szturmowcy śmierci - miał to być pierwszy horror SW. Pomysł był w sumie klasyczny: odizolowana grupa bohaterów, gdzieś w kosmosie, dziwne eksperymenty medyczne i... zombie. Niestety, ktoś do tego dołożył Hana Solo i Chewbaccę plus zespuł parę postaci: początek spoilera a to wprowadzajac na siłę wątki ojca, a to doprowadzając do "nawrócenie" największego sukinsyna itp. itd. koniec spoilera W dodatku napisane/przetłumaczone jest to tak, ze szkoda gadać. Plus za pomysł, bo to pewien świeży powiew dla literatury ze znaczkiem SW na okładce. Ale wykonanie słabawe.

Po dość długiej przerwie

przeczytałam znowu książkę Star Wars. Nie pamiętam nawet jaka była poprzednia. Myślę, że miało to miejsce co najmniej 2 lata temu, albo i więcej. A akurat na ten tytuł miałam ochotę jeszcze nim wyszedł, więc szkoda, że aż tyle czasu potrzebowałam, żeby po niego sięgnąć. W sumie powinnam podziękować współfanom z Rzeszowa i Kolbuszowej, bo to po ożywionych dyskusjach na spotkaniu u tych drugich poczułam ochotę na przeczytanie znowu czegoś z Gwiezdnych Wojen ;]

Książka mi się podobała, nie czułam się nią znudzona, jak to było w przypadku wielu innych tytułów SW. To co dla wielu było wadą - objętość, dla mnie było zaletą. Czytało się ją bardzo szybko, a ja sobie to cenię, bo jak często powtarzam, IMO książki SW są zbyt rozwlekane i na siłę "pompowane". Poza tym lubię uporać się z książką w jeden dzień ;]
Kolejny minus, na który narzekacie to Han i Chewie. Kiedy usłyszałam, że się tam pojawią, to nie byłam zadowolona. Ale kiedy teraz czytałam książkę, to mi ich obecność nie przeszkadzała. Po pierwsze byłam pozytywnie zaskoczona, że pojawili się dopiero w połowie książki, a ponadto, jak dla mnie, są raczej drugoplanowymi postaciami.
Podobali mi się bracia Longo (których losami się przejmowałam najbardziej), to jak autor kreuje nastrój obydwu statków i skojarzenia z Obcym. I muszę przyznać, że wbrew temu co większość z Was pisze, to ja czułam tam klimat SW.
Bardziej podobała mi się pierwsza połowa książki, kiedy mniej wiadomo, co się dzieje i kiedy autor stara się straszyć nastrojem oraz niewiadomą. Ale i druga ma swoje klimatyczne i dobre kawałki. Myślę, że jakbym czytała w nocy, to momentami mogłabym ulec nastrojowi. Tymczasem trochę rozpraszały mnie krzyki dzieciaków bawiących się przed blokiem oraz gości, którzy w coś grali i cały czas kłócili się o punktację. Do tego samo słońce było mało mroczne...
Ale mroczny klimat oraz powiew świeżości były wyczuwalne i z tego cieszę się bardzo. Nawet jeśli nie wszystko mi się do końca podobało, to muszę przyznać, że był to bardzo udany, zadowalający i przyjemny powrót do książek Star Wars
A na dodatek była to pozycja w sam raz na leniwy ostatni dzień krótkiego i raczej intensywnego urlopu:]

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.