Forum

TCW 2x13 - Voyage of Temptation

za tydzień, 5. lutego, druga część trylogii mandaloriańskiej.


Reżyseria: Brian Kalin O`Donnell


Jednym zdaniem:

Jedi i klony bronią księżnej Satine przed próbą zabójstwa. Anakin odkrywa, że Obi-Wan i ona mieli niegdyś romans.


Przypomnienie:

Zabrania się umieszczania jakichkolwiek linków mogących prowadzić do nielegalnych kopii serialu TCW.
Dopuszczalne są tylko przekierowania do oficjalnej strony SW lub CN.
Źle widziane jest również spamowanie na temat podpisów czy innych rzeczy nie mających nic wspólnego z danym odcinkiem.
Oczywistym jest, że każdy fan chce obejrzeć TCW. I jak chce to znajdzie sposób. Sam lub na privie. NIE na forum i w komentarzach do newsów.

omg

I ty Obi-Wanie, i ty? TCW zniszczy kolejną postać. Już zrobili z Grievousa frajera, a teraz z Obiego zrobią kochasia. No bez jaj... Przecież on był wzorem cnót Jedi, czy oni nie mogą dać sobie na wstrzymanie? Lucas jest chory, bo wg niego Obi-Wan jest zbyt wyniosły, by mieć klona, ale uganiać się za księżniczkami to już może? Kto następny? Może Yoda? Jeśli twórcy EU zwęszą motyw to jeszcze się okaże, że Kenobi miał z Satine dziecko...

Oj

ale to nie jest tak, że Obi-Wan to jakiś świętoszek był..
http://starwars.wikia.com/wiki/Siri_Tachi

Już na początku masz ciekawy fragment:
She was one of Obi-Wan Kenobi`s closest friends, and at one point they were romantically involved.

Dalej uważasz, że ten "romans" z Satine jest nie na miejscu?

aj

Prawda, zapomniałem o niej. Niedługo pewnie okaże się, że Obi-Wan zamiast medytować w swojej komnacie to chodził na dziewczyny . Znając życie to wszystko się skończy tym, że potomkowie Anakina i Obi-Wana zrobią fuzję rodzin.

Hmm

Obi-Wan miał dobry gust

W sumie nie mam nic przeciwko temu, widać nawet taki cnotliwy Jedi jak Kenobi miał problemy z trzymaniem emocji na wodzy i nieprzywiązywaniem się. Taki zabieg go uczłowiecza

Pewnie laski leciały na jego brodę

I

ehhh

"women"

Co do tej zajawki

to już mi się nie dobrze robi. Co oni kuźwa komedie romantyczną kręcą??

...

Dokładnie to samo chciałam powiedzieć...

hej

Teraz tak myślę i to miałoby sens. Skoro Ani odkrył, że Obi-Wan miał romans to stał się mniej ufny i dlatego w RoTSie podejrzewał, że Padme zdradzała go właśnie z nim. Czyżby twórcom wreszcie się coś, pewnie przypadkiem, udało?

Re: hej

Kwarc napisał(a):
Skoro Ani odkrył, że Obi-Wan miał romans to stał się mniej ufny i dlatego w RoTSie podejrzewał, że Padme zdradzała go właśnie z nim.
________
Gdzie, w którym miejscu?

chociażby na Mustafar

Anakin mówi do Padme
"Because of Obi-Wan?"
Potem ona mówi , że nie , że to ze względu na to co planuje zrobić itd...

...

Skoro tak to interpretujesz to ok..

Jakbyś

obejrzał ten dialog w jedynej słusznej wersji studenckiej, to byś wiedział jak jest

Widziałem

tą wersje

Sądze

Myślę że ten odcinek może być fajny (nie licząc dziejów Obi-Wana i Satine)!

Widziałem

już zwiastun nowego odcinka, lecz trrudno z niego coś wywnioskować (póki co).

Oglądnąłem go już.

Krótki ale fajny!

...

Odcinek mial moc, niestety glownie w koncowej 1/3 czesci.

Poczatkowo, nudy, gadanie, gadka szmatka, troche o tym jak sie Obi i Satine poznali info, ot, takietam. Nie jest tragicznie. To watek okolopolityczny, ciekawszy jest watek droidow-zabojcow, ktory jest ladna mieszanka klimatu obcego (dla odmiany, po Geonosis i Aliens, tym razem mamy Alien.) i The Thing, ale jakos tak.. sredniawo.
Odcinek ciekawy sie robi po odkryciu zdrajcy dopiero, pojawia sie hologram Vizsli (coz za piekny kyr`bes na pelerynce ! szkoda, ze to jedyny udzial Mandalorian w tym odcinku w sumie..) no i, koncowa sekwencja miedzy zdrajca, Satine, a Obim. Daruje sobie wyznania, ale, symboliczna jest scena z.. cold blooded killer. I ten jakby znajomy kawalek muzyczny.

Coz, na ten odcinek az tak nieoczekiwalem, ba, nawet nie czytalem nic o nim, jeden preview obejrzalem jedynie, i czuje sie dosc usatysfakcjonowany. Choc w trylogi Mandalorianskiej, mam nadzieje ze to bedzie najnudniejszy odcinek, a w nastepnym juz bedzie gesto od akcji..

Czekam niecierpliwie na nastepny odcinek.

Fajny

motyw kiedy ten droid zabójca porusza martwym klonem i rzuca nim w Anakina

hmm

odcinek niezły - trochę gadania, trochę walki, trochę humoru. Anakin znowu dostał kawałek Marszu Imperialnego , pojawił się w hologramie Vizsla. To, że na początku było trochę gadania, nie przeszkadzało mi
Czarny charakter mógł być.
Ogólnie jeden z lepszych odcinków.

.

Ogólne wrażenie pozytywne.
Wielki plus za wejście Anakina. Dawno w TCW nic mnie tak nie rozbawiło.
Koło sterowe na mostku trochę boli. Ja rozumiem stylizacje samego jachtu, ale tym się nawet sterować nie da. Zgrabnie rozwiązali lądowanie tego dziwadła, nawiązując jednoczęśnie do TMP. Kto jest tym złym, było dość przewidywalne. Free Taa nie może stracić zaufania a Merrik był jedynym z pozostałych, który miał podłożony głos. xd Gdy zobaczyłem go w poprzednim odcinku, wziąłem go Kuatańczyka. Ten kaptur jest dość charakterystyczny. Nie chciałem strzelić gafy, sprawdzam, a to jakiś prowincjonalista z okolic Mandalore. ;/

R2 jak zwykle kozaczy. Tym razem ma półtorametrowe iskry ze spawarki. Lepsze to, niż jetpack.

Mandoguardy nierówne. Na uczcie stoją i nie próbują nawet atakowac droidków, a w korytarzu odbijają strzały SBD nie lepiej od jednego jedi. Nie czuła na moc istota nie może deflectować! Ze dwa razy może się takiej udać przypadkowo trafić bolt, ale oni osłaniali korytarz przez kilka dobrych minut. Lepiej bym przyjął gungańskie tarcze energetyczne. 15 SBD zabiło trzech szeregowych klonów i zostały tam umieszczone chyba tylko dla przyspieszenia akcji sceną desantu. Drchy nie mają hipernapędu, a jednostki macierzystej nie widziałem. Clone Warsowe sourcebooki wyszły kilka miesięcy temu, a już w nich mieszają.

.

Odcinek taki byle jaki. Niestety , wszystko zepsuły SuperBattleDroids(Nie żebym miał coś przeciwko , ale Death Watch "zaprzyjaźnili" się z CIS`ami co mnie drażni kur***ko).
Pozytywny aspekt to akcja kiedy Anakin przebija zdrajce i w tle dostał delikatną nutke Imperial March.

mando, where`s mando?

Jak na drugi odcinek trylogii Mando było w nim zdecydowanie za mało... Mando. Tak właściwie gdyby nie hologram Vizsli to nie uświadczylibyśmy żadnego. Jednak co ciekawe w tym odcinku nie było nic takiego co mogłoby obrazić Karen. Więc chyba naprawdę był to zwykły foch. W tym odcinku nie było kompletnie nic co mogłoby zniszczyć kanon albo wizję pani Traviss. I najpewniej nowy odcinek także nie naruszy za bardzo Mandalorian. Ale o tym się jeszcze przekonamy, teraz zajmijmy się tym co mamy. Otóż ten odcinek jest gorszy od poprzedniego. Nie jest zły, dużo mu brakuje do Gungan Generala, ale jest mało ciekawy. Krótko mówiąc jest nijaki. Całość rozgrywa się w drodze na Coruscant na pokłądzie Coroneta. Jak dla mnie tej statek jest porażka. Sama górna cześć jest wielka, ale jest zaledwie małym fragmentem statku. Bowiem Coronet ma jeszcze monstrualny ogon wielkości sporego wieżowca. I tym detalem, chociaż trudno to nazwać detalem, twórcy zniszczyli wygląd statku, bo bez ogona wyglądałby całkiem znośnie. Fabuła odcinku kręci się wokół relacji Obiego (twórcy nawiązali do "Aniego") i Satine. Ot komedia romantyczna w realiach SW, na szczęście dzięki intrydze Watahy Śmierci i walce z droidami odcinek nie był tak mdły jak typowi przedstawiciele tego gatunku. Sama Satine jakoś do mnie nie przemawia, niby ma charakterek, ale jej poglądy mnie dobijają. Ona chyba chce zostać Miss Galaxy 19 BBY, bo niczym jej ziemskie odpowiedniczki męczy pokojem na świecie w Galaktyce. Męczą mnie jej złudzenia, że wojnę da się wygrać w sposób pokojowy. Pewnie już dwa razy próbowali ją zabić, jej ojczyzna jest pełna terrorystów, a Separatysci pewnie już ruszyli w kierunku Mandalory, ale ona wierzy, że negocjacje coś dadzą. I jeszcze te wątpliwości czy zabić zdrajcę czy dać zginąć całemu statku w imię swoich zasad. A Obi nie chciał podpaść swojej dziewczynie, tak to jest jak się zakochało w królowej hippisó, i niewiele by brakowało, a nasze dwa gołąbki poszłyby do piachu. Na szczęście był Anakin, który się nie cackał, bo Padme nie było w pobliżu i zabił zdrajcę. Nie podobało mi się wykorzystanie po raz kolejny tych samych senatorów. Czy Republika nie ma innych, a może to taki wielki zbieg okoliczności, że zawsze oni wpadają w tarapaty. Wiem, że stworzenie nowego modelu jest cholernie drogie, ale bez przesady. Przez to oczywistym się stało kto będzie zdrajcą. I na koniec coś co mnie rozwaliło. Otóż gwardziści używali... elektropałek i odbijali pociski B2. A tydzień temu tylko miecz świetlny był tylko do tego zdolny.
Plusy:
+ Nowy typ droida
+ Obi
+ Anakin ze swoim wejściem
Minusy:
- Nuda
- Brak Mando
- Pacyfistyczne bredzenie
Ocena: 5/10

hmm

to że Mando nie założył zbroi znaczy że nie jest Mando? Dziwne rozumowanie.

blabla

Tylko trudno powiedzieć czy on był Mando czy tylko skorumpowanym senatorem. Poza tym, musisz przyznać, że jego rola była mocno ograniczona i tylko pod sam koniec był warty uwagi.

ale

ja nie mówię tylko o senatorze.

Satine jest mandalorianką
Strażnicy byli mandalorianami
Senator tyż

Oni pochodzili z Mandalore, czyli byli Mandalorianami.

czarny dzięcioł z chęcią pień ciął

Takie z nich Mando jak z koziej dupy waltornia. Ale niech będzie, żeby się więcej nie kłócić to doprecyzuje swoją myśl. Chodziło mi o brak członków Watahy Śmierci. I może i byli, ale ich rola była mocno ograniczona.

...

Nie, nie byli. : p

mam pytanko... możecie nie wchodzić

ale dlaczego nie?

Wiem, że wieczorami widzę już słabiej i nawet te tabletki od Otasa nie dają rady, ale czy podczas starcia w korytarzu ochroniarze tej babeczki odbijają blasty droidów?

tak

Dranie!! Przeczą postawionej tydzień temu teorii Lucasa!

...

Nie-miecz swietlny odbija pociski przeczy teori ze tylko miecz swietlny moze zatrzymac miecz swietlny ?
No spoko spoko..

skoro

i jedno i drugie jest wiązką lasera, to tak. A przynajmniej wprowadza pewną niekonsekwencję do wyjaśnienia jeśliby podążać za tą teorią.

Choć odcinka nie widziałem więc nie wiem o co chodzi

.

Ani jedno ani drugie nie jest wiązką lasera. Nie jest także ta samą substancją. Niejednokrotnie zaznaczano przecież, że miecz ma znacznie lepsze właściwości tnące od serii z blastera.

Co do odbijania pocisków elektropałką, to nie mam nic przeciwko. Wytwarza ona tak silne pole elektrostatyczne, że może zaginać promienie, tak samo jak odbija miecz. Tylko jakim cudem oni trafiali w te bolty...

odbijają, wesoło odbijają

Już o tym napisałem w swojej recce. I teraz wyszło szydło z worka. Lucas ma gdzieś koncepcje SW. On może ją całą wywrócić do góry nogami na potrzeby na potrzebę chwili, a potem zarzuci swoją wizję i nigdy więcej do niej nie powróci.

Właśnie

oglądnąłem nowy odcinek TCW. Uważam że najśmieszniejszy był senator Taa.

achoj marynarzu

Zapomniałem wspomnieć o tym w swojej recenzji, więc wcisnę to tutaj. Zauważyliście, że Coronet był kierowany za pomocą... steru? Fajnie, że chcieli jak najbardziej nawiązać do zwykłego okręgu, ale to była już lekka przesada. I jeszcze jak w niemal każdym filmie musieli kręcić sterem, to w lewo, to w prawo, mimo, że cały czas lecieli prosto. I jeszcze stroje marynarzy też nawiązywały do umundurowania znanych nam armatorów, zwłaszcza kapitan wyglądał w swoim kapeluszu znajomo.

.

Kręcenie sterem na morzu da się znieść. Statek ma bezwładność a i wiatr nie jest stały, więc w sumie i tak będzie płynął w miarę prosto.

Jakikolwiek statek kosmiczny wymaga jednak sterowania 3D. Kołu brakuje do tego jakiś dwóch osi skrętu. Jak dla mnie, to to koło było dla picu. Może przewozili jakąś upośledzoną szychę, która musiała sobie pokręcić i pobawić się w sternika, a żeby nie narobiła bałaganu, to podłączyli takie cudo. Podobnie jak kierownice w wózkach sklepowych-samochodzikach.

Nazwa statku padła gdzieś w serialu? To trochę bez sensu, aby jacht księżnej Mandalore nosił imię stolicy świata środka. Nie dziwie się, że są na nią zamachy. Gdyby tak polskie Tupolewy nagle mianować "Berlinem" i "Moskwą". Już widzę te kamienie lecące przez płot lotniska. xD

żegluj, że żeglarzu

-a) o to też mi chodziło, poza tym kręcenie sterem przy prędkości nadświetlnej mogłoby się źle skończyć, tj. robiąc nawet niewielki zakręt mogliby wlecieć na jakąś asteroidę czy inny statek
b) jeśli wierzyć wookie to ten statek tak się nazywa

sterem...

Sterem czy nie sterem, przy prędkości nadświetlnej się nie skręca. Dlatego właśnie kwadrans wylicza się wektor, bo potem już nic nie można zrobić, poza awaryjnym wyjściem. Chyba że coś się zmieniło w mechanice skoków nadprzestrzennych, a do mnie nie dotarło. Mieliśmy skakanie w atmosferze, wychodzenie w studni gwiazdy bez większych uszkodzeń, to może i teraz da się skręcać. Kto to wie.

Re: .

Stele napisał(a):

Nazwa statku padła gdzieś w serialu? To trochę bez sensu, aby jacht księżnej Mandalore nosił imię stolicy świata środka. Nie dziwie się, że są na nią zamachy. Gdyby tak polskie Tupolewy nagle mianować "Berlinem" i "Moskwą". Już widzę te kamienie lecące przez płot lotniska. xD

________

Coronet to miasto na Corelli, a nie stolica (Coruscant)

.

Coronet City jest stolicą Corelli. "Stolica świata środka" może się odnosić do kilku tysięcy miast stołecznych na obszarze tego regionu. Może nie wyraziłem się zbyt dokładnie, ale błędu tu nie widzę.

śmieszna sytuacja

Wiem o co chodzi. Bolek zrozumiał, że "świat środka" to "świat jądra", czyli obszar Galaktyki, a ty miałeś na myśli planetę ze światu jądra i stąd to całe nieporozumienie

2x13 i koniec

13 to akurat dobra liczba na danie sobie spokój. Nie-Jedi odbijający blasterowe smugi to już za dużo.

Poza tym, że odcinek straszliwie nudny.

Dżordżu Luca$ie - http://umrzyj.pl/

Drogi Urthono - zaprzestań wysyłania mi czułych wiadomości na gg z linkami :*

\*/

I tak

I tak długo wytrzymałeś . Ja dałem sobie spokój po 2x05 .

tak

ale ja pobierałem w HD
EPIC FAIL

Dość późno, panowie :P

2x03 i odpadłem.
Ale może jeszcze kiedyś wrócę

Kurde

wątek by można założyć, w którym fani wpisywaliby, przy którym odcinku przestali oglądać

2x06

Re: Kurde

Gunfan napisał(a):
wątek by można założyć, w którym fani wpisywaliby, przy którym odcinku przestali oglądać
________
Albo sondę .

:D

Gufi, pjontka.
Też po tym wymiękłem.

hmmm.

1x06
oprócz tego obejrzałem Trylogię na Ryloth i ten odcinek, bo zobaczyłem że się nie o niego kłócicie

polecam za to Cowboya Bebopa, zdecydowanie lepsze to do oglądania

Re: 2x13 i koniec

Lord Bart napisał(a):
Drogi Urthono - zaprzestań wysyłania mi czułych wiadomości na gg z linkami
________
a może wytrzymasz do końca trylogii?

krótko

i zajebiście: nie!

I bardzo dobrze

Świetnie . Bo już zaczynałem się martwić o Twoje nerwy i popadnięcie w depresję w tej nienawiści do George`a Lucasa, oraz o Twój żołądek, przez to ciągłe rzyganie.

dziękuję

za troskę Burzolku :*

Ja też się cieszę, że tak ładnie i prosto układasz sobie świat. Wszystko dal twojego zadowolenia

TCW 2x13

Odcinek całkiem spoko jak dla mnie. Rozwinięcie motywu Obi Wana i Satine całkiem przyjemne choć miejscami strasznie standardowe. Mimo wszystko fajnie spojrzeć na postać Obiego z innej perspektywy, (a nie tylko słuchać jakim to był idealnym Jedi bez żadnych rozterek i dylematów osobistych), scena z pająkami też w porządku (klimacik). Z drugiej strony dużo gadania, mało akcji. Końcówka całkiem ciekawa choć moim zdaniem lekko skopana... jasne że Anakin musiał zabić -.- i tak będzie tym złym więc jaki problem. Dużo ciekawsze byłoby gdyby to Satine się na to zdecydowała (jak by to na nią wpłynęło... ech gdybanie)

The Clone Wars 2x13: Voyage of Temptation

A ja wytrzymam do samego zakończenia serialu! Lubię go średnio ale przyzwyczaiłem się do niego i co tydzień 25 minut z animowanym SW obowiązkowo. Jeśli chodzi o sam odcinek. Gorszy od pierwszej części i kilka rzeczy mnie oburzyło. No to tak:

Plusy:

- Wejście Anakina na pewno. Chociaż trochę nie pasowało mi jego wesolutkie nastawienie po zabiciu gościa. Dziwnie się komponowało z krótką nutką Imperial March
- Brak Ahsoki zawsze jest plusem
- Obi i zbudowanie mu nieco nowego wizerunku. Zawsze to jakiś powiew świeżości, ale...

Minusy:

- Jego stwierdzenie, że dla Satine opuściłby Zakon mnie zniesmaczyła. W tym momencie twórcy przegięli pałąka. Obi i opuszczenie Jedi? FAIL!
- Zero Mando, a tak się ucieszyłem po 2x12!
- Kolejny motyw ze zdrajcą. Może to i nic dziwnego, szpiedzy na wojnie itd. no ale strasznymi schematami to wszystko ciosane .
- Z tym odbijaniem strzałów z blasterów też trochę przegięte

No i to tyle. Jestem ciekaw co w będzie w 2x14 mimo, że ten odcinek trochę obniżył poziom.

Ocena: 7.25/10

Średnia sezonu: 6.9/10

Re: The Clone Wars 2x13: Voyage of Temptation

- Jego stwierdzenie, że dla Satine opuściłby Zakon mnie zniesmaczyła. W tym momencie twórcy przegięli pałąka. Obi i opuszczenie Jedi? FAIL!

Dlaczego? Kurde, byłeś kiedyś zakochany? Obi-Wan był wtedy młody i zakochany, nie widzę powodu, żeby się oburzać. To nadaje jego postaci głębi. Wolę Kenobiego z krwi i kości, niż jakiegoś nierealnego, postawionego na piedestale. Przecież on nie był całe życie siwym, statecznym pustelnikiem. Moim zdaniem to nie umniejsza tego jakim niezwykłym Jedi był.

dokładnie

tak. zgadzam się z Kasis. Obi-Wan był człowiekiem a o ile mi wiadomo to rycerzom Jedi nie "wyłącza się" hormonów mógł być zakochany tak jak ktokolwiek inny. moim zdaniem to jeden z ciekawszych wątków serialu

...

No ale jak to mawiają Rosjanie "obowiązek ponad sentymenty" i taką kwestię mógłby Obi-Wan powiedzieć na końcu.

A jeśli chodzi o te trzy odcinki to fabuła nawet dobra. Mi rzuciło się w oczy wiele niedoróbek w kwestiach militarnych. Żołnierze ze Straży Śmierci często popadają w skrajności, raz we dwóch bez trudu rozbrajają Obi-Wana, a potem ten pokonuje ich od razu. Ich taktyce i wyszkoleniu, w tym przede wszystkim umiejętnościom strzeleckim też można wiele zarzucić.

Mam nadzieję, że Straż Śmierci pojawi się jeszcze w serialu, a skoro mamy już ukazane oddziały sojuszników separatystów, to może w kolejnych sezonach zostaną jakoś lepiej przedstawione wojska nie-klonów walczące po stronie Republiki.

Co prawda

nie wiemy skąd pochodził Obi-Wan, ale zakładam, że nie z Rosji

Najwyraźniej, wcale tak wtedy nie uważał, skoro "wystarczyłoby jedno słowo". Ale z drugiej strony, nie rzucił Jedi, więc nie ma co nad tym tak rwać włosów

Pomocy!

Ja może trochę nie na temat ale czy wie ktoś gdzie mogę znaleźć taki plakat do pobrania


http://www.flickr.com/photos/jennnster/3946433996/sizes/o/

Powyżej

plakatu masz przecież link download the original size. Pobierz i obrób w Photoshopie

Coronet - bezbarwna podróz

Odcinek bez głębszego formatu. Od początku odcinka wiadomo było,kto był zdrajcą na statku "Coronet". Sam Tal Merrik nie zachwycił mnie. Bezbarwna postać. Dobrze, że skończył swój żywot od miecza Anakina.
Relacja pomiędzy Obi-Wanem a Satine jest dość dziwna. Niby romantyczne spojrzenia, a tu żadnych pocałunków czy buziaków w policzek. Sama Satine wypadła lepiej w tym odcinku niż w "The Mandalore Plot". Jedyny uśmiech na twarzy pojawił sie, gdy zobaczyłem kapitana statku, który ubrał się jak admirał

Mam zaległości w recenzowaniu...

..., toteż ten odcinek opiszę jeno króciutko. Tym razem twórcy postawili na dialogi, tym samym spychając sceny akcji na plan dalszy. Czy to dobre posunięcie? Moim zdaniem tak. Pozwala na pewne przełamanie schematu serialu, czyli oparciu większości odcinków na walce. Autor scenariusza Paul Dini (jeden z twórców m.in. "Batman: TAS") odwalił kawał dobrej roboty, tworząc znośną intrygę i pisząc świetne dialogi (zwłaszcza sprzeczka Satine z Obim zasługuje na uznanie - mistrzowska wymiana werbalnych ciosów). Poza tym mamy tu odwołanie do klasyki literatury kryminalnej w postaci niemalże wyrwanej z Agathy Christie i nieco tylko przekształconej sceny pt. "winny jest w tym pokoju, a ja zaraz go wskażę". Przeszłość Obi-wana i jego relacje z Satine Kryze (której wygląd i niektóre niuanse zachowania przywodzą na myśl Cate Blanchett w roli Elżbiety I - pomijając rzecz jasna fakt, iż władczyni angielska nie była pacyfistką) udowadniają, że Kenobi to jedna z najbarwniejszych postaci w uniwersum, której osobowość nadal można pogłębiać(zaś ewentualny romantyczny związek z księżną to nic zdrożnego, bo przecież jest casus Siri Tachi). Duża zaleta tego odcinka to także finał (nieco skopany uśmieszkiem Anakina), kiedy znów twórcy (subtelnie - powie jeden, mało odważnie - rzeknie drugi) wskazują na coraz bliższą przyszłość młodego Skywalkera po Ciemnej Stronie Mocy. Co mnie zirytowało w tym odcinku to głównie zbyt oczywista stylizacja Coronet na starwarsową mieszankę transatlantyku z Mayflowerem(koło sterowe i kapitan w galowym admiralskim nakryciu głowy to lekka przesada). Pomysł z zabójcą będącym mixem probota i spider droida ciekawy, ale -niestety- niewykorzystany w pełni - za to również muszą polecieć punkty z oceny końcowej. Finał niestety również jest raczej oczywisty, zaś tożsamość sabotażysty wprawnemu widzowi wyda się jasna od pierwszych minut seansu. Podsumowując jest to całkiem udany odcinek, lepszy od poprzedniego. Udowadnia, że zbudowanie fabuły na dialogach i wątku detektywistycznym ma w TCW rację bytu.

BTW: Czy mi się tylko wydaje, czy senator Orn Free Taa mówi w tym 2x13 z lekkim francuskim akcentem, którego nie miał w sezonie pierwszym?

Ocena odcinka: siódemeczka.
Średnia sezonu so far - 87:13 ~ 7/10

The Clone Wars S02E13

Środkowa część trylogii o „gejach” z Mandalore,... zaraz oczywiście „pacyfistach” z Mandalory, mando-geje to występowali w Poświęceniu Karen Traviss, jak to zwykle z częściami dziejącymi się w połowie cyklu są najsłabszą częścią całej trzy częściowej mini-serii. Ale po kolei, najbardziej w całym odcinku spodobały mi się relacje między Obi-wanem a księżną Satine wtym złośliwe komentarze księżnej. Cieszy też walka z dokonującymi abordażu oddziałami separatystów oraz sposób rozwiązania kwestii Merrika przez Wybrańca.
Ocena 3/6

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.