TWÓJ KOKPIT
0
FORUM Wioska Gungan w Lesie Ewoków

Misja: Wioska Gungan...

Lord Sidious 2003-06-15 15:36:00

Lord Sidious

avek

Rejestracja: 2001-09-05

Ostatnia wizyta: 2021-06-21

Skąd: Wrocław

Mistrz Yako i jego wierny uczeń And’Aral jechali turbowindą na spotkanie z radą Jedi.
- Tylko nie palnij, żadnej głupoty, mój młody uczniu. – powiedział Mistrz Jedi
- Ależ, mistrzu ja? W końcu to ty mi kazałeś rozwalić ekran widokowy na tym statku wycieczkowym.
- To był test. Sprawdzałem twoją inteligencję. Przecież każdy wie,
że rozhermetyzowanie takiej jednostki skończy się katastrofą.
- Test! Tylko dlaczego krzyczałeś: „Zrób to idioto, bo jak oni cię nie zabiją to ja to zrobię!”
- Dobra, dobra potem o tym pogadamy. A teraz idziemy...
Drzwi turbowindy otworzyły się i parę chwil później obaj Jedi weszli do sali obrad, co trochę wszystkich zdziwiło. No cóż, Sifo-Dyas zapomniał poinformować o spotkaniu resztę Rady, w końcu miał sklerozę i o wielu rzeczach, które zrobił, nie powiedział Radzie. Tak więc Yako i And’Aral przyłapali Depę na malowaniu paznokci i nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że Yaddle je obgryzała. Plo Koon bawił się mieczem, Yoda jeździł na swoim skuterku wokół sali, zaś Mace Windu spał i nagle się obudził:
- Ale miałem sen. Śnił mi się taki różowy potwór z trzema rogami. I walczyłem z nim na arenie, a na niej było mnóstwo skrzydlatych robaków...
- Może to było wysypisko śmieci, Mace? – zapytał Sifo-Dyas
- No i pasował by ci do miecza, Mace... Ten różowy potwór.. – powiedziała Depa Billeba
- Może, ale tam było mnóstwo piasku... A w ogóle Depa, skąd ta aluzja?
- Tak mi się powiedziało..
- Gdyby nie to, że byłaś moją łatwą padawanką, znaczy chciałem powiedzieć dobrą,
na pewno nie byłoby cię w radzie. A ten piasek...
- Tatooine to była o tak, Tatooine. – powiedział Yoda
- Przestań do stu tysięcy sklonowanych Huttów z tą Tatooine, już mam jej serdecznie dosyć.
- Dobra panowie, trzeba załatwić tych dwóch delikwentów. – powiedział Sifo-Dyas
Oppo Racissis wyjął miecz i stanął na równe nogi...
- Znaczy załatwić ich sprawę. Nie ich... – sprostował Sifo-Dyas
W ciągu paru sekund wszyscy zajęli swoje miejsca i wyglądali poważnie.
- Mistrzu Yako, znów zawód sprawiłeś nam. – powiedział Yoda, który co chwilę zerkał na swój skuter
- Wybacz mistrzu.
- Teraz polecisz na Tatooine!
- Yoda, coś ty się anabolicznych midichlorianów nażarł, czy co?! Daj sobie spokój z tą zapyziałą Tatooine. To, że władze tej planety zapłaciły ci za jej promocję, kupując skuter, nie znaczy, że masz wysyłać każdego Jedi, który jest pod ręką na Tatooine. Wystarczy, że twój były padawan, i niedoszły hrabia – Dooku tam są od paru lat.
W Holoskandlach było, że ponoć ten ostatni ma tam dziecko!
- Mace, a mówiłeś, że nie oglądasz Holoskandali! – powiedziała Depa
- Mówiłem, że nie oglądam ich po 22. A przynajmniej nie częściej niż raz w tygodniu.
- Ale musimy Jedi więcej wysłać tam, bo huttowie tam są! – powiedział Yoda
- A my znamy takiego jednego, co dealuje przyprawą i igiełkami. Odwiedzamy go raz w tygodniu... – powiedział And’Aral
- To jest tak zwany zakup kontrolowany... Staramy się badać i nadzorować rynek.. Nic zdrożnego. – powiedział mistrz Yako, acz jego mina nie była zbyt wesoła. I wyjął działki z kieszeni – O proszę, mogę oddać, ja tego nie potrzebuję...
- Ja tam tylko kawę piję i pety palę, ale ten hutt tym nie dealuje...
- A tak w ogóle to, po co oni dali Yodzie tę zabawkę... – powiedział Eeth Koth
- Taa... Ostatnio niosłem sobie kawę i nagle wpadł na mnie pędzący Yoda oczywiście wywalając... – powiedział Oppo
- A wiecie co? Ja widziałam, jak spadł z tego skuterka i skakał potem jak mała, zielona żaba, byle tylko się na niego dostać... – powiedziała Adi-Galia
- Dobra. Spokój! – powiedział Sifo-Dyas – Wy dwaj polecicie na Naboo. Tam ktoś groził jakiemuś lokalnemu królowi śmiercią. On ma na imię Venura albo Wydra,
a może Wojewódzki, coś takiego. Nie pamiętam najlepiej. Może Denaturat, nie wiem, zapomniałem. A reszta... może by tak spoważniała, bo inaczej mówię wam, że po mojej śmierci, to z wami Republika 15 lat nie wytrzyma.
Mistrz Yako i And’Aral ładnie się ukłonili i wyszli. W turbowindzie And’Aral stwierdził:
- Śmieszny ten mały zielony z uszami, no nie?
- To mistrz Yoda. Zapamiętaj sobie. To największy Jedi w całej galaktyce...
- U... to mi się niedobrze zrobiło... Myślałem, że to klaun. To my powinniśmy zasiadać w Radzie.
- Tak, tyle, że ty nawet prób nie zaliczyłeś.
- Mistrzu, a tak w ogóle to gdzie jest ta Naboo, czy jak jej tam? Znowu jakieś zadupie?
- Tak, niestety. Musimy pójść do biblioteki sprawdzić. A nie lubię tam chodzić.
- Holoksiążki cię przerażają?
- Nie. Tam zawsze wszystko ginie. Już chyba z siedem mieczy tam zgubiłem, no i parę książek, a raz nawet tunikę.
- Dobrze, że planety tam nie giną z map, bo byśmy mieli problem, gdzie taką Naboo znaleźć.
- No właśnie.
- Mam nadzieję, że na Naboo mają kawę...

Niestety Yako i jego wierny uczeń musieli polecieć na Naboo korzystając z publicznego transportu, ponieważ myśliwce Jedi były towarem deficytowym, a na dodatek Yako miewał czasem problemy z lądowaniem. Z kolei statki Rady były zajęte.
Yako i And’Aral siedzieli w swojej kajucie, licząc czas jaki pozostał im do przybycia na miejsce swojej misji.
- Mistrzu – zapytał And’Aral – co mam zrobić z tym oknem
- Po żadnym pozorem, nie rozwalaj! Zdewastuj ściany, łóżka, ale okno zostaw
w spokoju.
- Mistrzu, ale darksajd mnie kusi..
- Mnie też, dlatego idę na drinka.
- Tylko, żebyś w kasynie znów miecza nie przegrał.
- To było w ogóle jakoś dziwnie, bo grałem z kolesiem, który się Grando Calrissian nazywał. No i nie to, że oszukiwałem, ale Moc miała mnie w swojej opiece a i tak przegrałem. Dziwne.
W tym momencie rozległo się pukanie.
- Co to, roomservice?
- Wątpię, pewnie jakiś domokrążca, albo sekciarz.
- Przecież my jesteśmy z sekty!
- Faktycznie, ale za to jakiej. Dobra otwieram.
Za drzwiami stał olbrzymi wookie w mandaloriańskiej zbroi. Jak tylko Yako otworzył, wookie podał rycerzowi Jedi notes, a ten zaczął czytać:
- Posłuchaj And’Aral, on pisze. „Nazywam się Roven. Opuścicie tą kabinę i zostawcie swoje kredyty”
- Mistrzu może zaciągniemy kredyt w kasynie i mu zostawimy.
- Wiesz, on chyba sobie żartuje.
Ale tak nie było. Kiedy Yako chciał zamknąć drzwi, Roven chwycił go za szyję
i wyrzucił na korytarz. And’Aral wstał:
- Ja jestem dopiero padawanem. Nie brałem jeszcze lekcji lewitacji. Wyjdę sam.
I wyszedł, a następnie pomógł mistrzowi wstać:
- Co za czasy, żadnego poszanowania dla Jedi. – powiedział Yako

Dalsza droga przez hall promu gwiezdnego upłynęła spokojnie. Na Naboo jak zwykłe panowała piękna pogoda, powietrze było trochę ciężkie, gdyż o zabytki nikt nie dbał
i butwiały w słońcu, a woda w kanałach miejskich była tak brudna, że nawet kaczki tam nie chciały pływać. Yako i And’Aral zostali zatrzymani parę razy przez ochotniczą straż, gdyż ponoć wyglądali podejrzanie, ale w końcu dotarli do pałacu, gdzie przywitał ich król Venura.
- Panowie, cieszę się, że przybyliście.
- Ja również – powiedział Sio Bibble – jestem królewskim doradcą
- I moim byłym konkurentem. Odkąd pamiętam to Sio ciągle kandyduje na króla. Ale nigdy mu to nie wychodzi, haha!
- Dobra, w czym rzecz wasza królewska jegomość. – zapytał And’Aral
- Jeśli już, to „mość” And’Aral. A poza tym pozwólcie, że przemówię w waszym dialekcie. Moja zwie się Yako. – poprawił rycerz Jedi
- To nie jest nasz dialekt. – powiedział król
- Nie? – zdziwił się Yako
- Nie. To dialekt Gungan. Takie małe głupie stworki. Śmierdzi im z pyszczków i nie myją uszu.
- Naprawdę?
- Tak, ale wybiliśmy prawie wszystkie. – powiedział król
- Prawie wszystkie?
- Z wyjątkiem jednej małej wioski. – dodał Sio
- Znaczy wybiliście cały gatunek, z wyjątkiem jednej małej wioski.
- Tak, te z tej wioski są jakieś dziwne, w ogóle nie można ich pokonać.
- Ale czy Republika o tym wie! To przecież inteligenta forma życia!
- Chyba ich pan nie widział, rycerzyku. A poza tym to ponoć się przeniosły pod wodę. Tam im lepiej. Nie śmierdzą...
Wszyscy zaczęli się śmiać.
- I sprowadzacie nas tutaj po to, żeby zaatakować tę wioskę? – kontynuował Yako
- Nie skąd. – powiedział król – Ktoś chce mnie zabić.
- Może to ci z tej małej wioski. – powiedział And’Aral
- Tak, to całkiem możliwe. W każdym razie kręci się po zamku, takie małe czerwone
z rogami.
- Dobrze, że nie zielone i żabowate, bo tamto jeździ na skuterze.
- Może i jest zielone i żabowate. Wydawało się jednak czerwone i rogate. Ale uciekłem.
- Nie, zielone i żabowate jeździ tylko na Tatooine. – powiedział Yako
- Zbadajcie tę sprawę.
- Rozumiemy. Pojawimy się niezwłocznie po rozwiązaniu problemu.
Obaj Jedi ukłonili się i odeszli.

Miesiąc później...

Yako siedział nad butelkami i liczył ile jest dzisiejszych, kiedy przyszedł And’Aral.
- Mistrzu nie wiem co to może być. Przesłuchaliśmy wszystkich, nawet króla Venurę
i senatora Palpatine’a. Włamałem się do Głównego Banku Theed, jak kazałeś, ale tam też ni nie było. Ale zobacz, jakie holoobrazki znalazłem w kwaterze szefa ochrony.
- Co to?
- Twi’lekianki.
- A, to pokaż..
- Mistrzu, nie uważasz, że powinniśmy zacząć działać. Bo na razie to działam sam.
- Dlatego jeszcze nie zdałeś testów. Gdybyś był w pełni wyszkolonym Jedi, już byś rozwiązał sprawę. Ja ją rozwikłam w ciągu dwóch dni. Ale najpierw spróbuj jeszcze ty. Jak się trochę ogarnę, to ci pomogę.

Miesiąc później...

Yako szykował sobie koszyk z jedzeniem i głównie piciem, kiedy do kwatery przyszedł And’Aral”
- Mistrzu ogarnąłeś się już?
- Już prawie. Wiesz co zrobimy sobie dziś wolne, wczoraj byłem na łące z jedną
z dwórek, całkiem ładna.
- Dwórka czy łąką?
- Obie. W sumie możemy pójść sobie na piknik. Co ty na to?
- Na łące nie szukałem.
- A ja tak. Ale dziś nie będziemy tego robić, wczoraj mi wystarczyło.
- A co tam wczoraj zaszło.
- Nic, nic. Sprawdzałem czy Moc pochodzi od żywych istot i takie tam.
- Z tą dworką?
- Nie, z łąką oczywiście, z łąką.

Obaj Jedi szli przez ogrody, gdy nagle zauważyli jak coś małego, czarno- czerwonego
z rogami biegnie z mieczem świetlnym. Chwilę później zostało złapane przez faceta
w czarnym kapturze.
- Sithowe nasienie.. – powiedział Yako
- Naprawdę? - zapytał And’Aral
- Ej panowie, to nie tak. Tu nic nie zaszło. – zaczął się tłumaczyć mężczyzna
- Senatorze Palpatine, nie oszukasz nas. Odkryłem twój sekret! – powiedział Yako
- Ale, chwila, wszystko zależy od punktu widzenia.
- A niby jak to wytłumaczyć. Facet w czarnym wdzianku, z metalowym czymś w ręku, co przypomina, na pierwszy rzut oka miecz świetlny, ale ja się nie dam nabrać.
- Wygląda jak Lord Sith?
- No właśnie, sam mistrzu to powiedziałeś. – dodał And’Aral
- Nie, no co wy. Lord Sith. To takie powiedzenie. Ale panie senatorze, zawiodłem się. Pod tą tuniką pewnie pan nic nie ma. Ale żeby w pańskim wieku chłopców.. i do tego kazać im z mieczem ganiać..
- Niedobrze mi. – powiedział And’Aral i poszedł w krzaki.
- Panowie, to nie tak, jakoś musimy to załatwić. – powiedział senator
- Muszę ochłonąć, bo mi niedobrze. Spotkamy się wieczorem.

Yako i And’Aral musieli się przeczyścić, po tych traumatycznych przeżyciach. Najpierw wzięli prysznic soniczny, a potem wypili trochę alkoholu. Następnie Yako połączył się z siecią Świątyni Jedi i sprawdził Palpatine’a.

SENATOR PALPATINE, COS – ur. na Naboo. Polityk nietypowy. Wykształcony, kulturalny, obyty w towarzystwie. Przyjaciele: brak. Przyjaciółki: brak. Skandale: brak. Korupcja: brak;

To było dziwne. Wtedy Yako zadał zapytanie o wszystkich polityków, którzy nie są skorumpowani i nie mają skandali na koncie.
Wyskoczyły dwa nazwiska:

PALPATINE, COS
THE MINSKY, HUTT

Yako złapał się za głowę. I rzekł:
- And’Aral mamy rozwiązaną sprawę. Senator Palpatine sprowadził tu sobie chłopca którego molestuje, i dziwnie pomalował. Zboczeniec stary i do tego pewnie ekshibicjonista. To ten jego chłoptaś wystraszył króla. Sprawa zamknięta. Widzisz, prawdziwy Jedi bierze się do roboty i od razu rozwiązuje sprawę.
- No to załatwimy kolesia w holoskandalach?
- Nie, mamy pewien problem. Jak załatwimy go, to wyjdzie, że jedynym nieskorumpowanym i niezepsutym politykiem jest Hutt the Minsky. A wtedy załatwimy Republikę na całego.
- Więc?
- Musimy to ukryć.
- Ale jak?
- Znajdziemy winnego. Jakiegoś idiotę, który dla sławy zrobi wszystko.
- A gdzie takiego znaleźć.
- W wiosce gungan...

Niestety Yako i And’Aral mieli pecha i nie udało im się załatwić transportu, więc musieli udać się do wioski na piechotę. Przy okazji zwiedzali całe Theed.
Jak to zwykle bywa, na tysiącach różnych planet w całej galaktyce, dzieci bawią się
w złych i dobrych, policjantów i złodziei, Jedi i łowców nagród. I tak też było w stolicy Naboo. Młodzi chłopcy bawili się, a Jedi przypatrywali ich zabawie.
- Dobra, bawimy się od początku. Typho ty będziesz bandytą! – powiedział jeden
z chłopców
- Kisiel, czemu zawsze ja mam najgorszą rolę? – zapytał śniady chłopak
- Bo jesteś najsłabszy. Ochotnicza straż to nie słabeusze, Typho! Ty to tylko bandziorem możesz być!
Potem chłopcy ładnie do siebie strzelali. Oczywiście Kisiel zastrzelił Typho parę minut potem. Był to jednak blaster ogłuszający, gdyż nikt nie dawał dzieciom do zabawy ostrej amunicji.
W innym miejscu artystka Gilraen uwieczniała malownicze krajobrazy Naboo, a w rzece pluskał się gunganin Strangler.


A Yako i And’Aral szli przez dżunglę gdzie spotkali dwóch młodych gungan
i podsłuchali ich:
- Jar Jar, Boss Nass nie paluje taka trawka...
- Tarpals, dlatego nasza chodzi do wioska. Tam wszystko co fajne jest.
I tym oto sposobem, Yako i And’Aral śledząc tropy gungan dotarli do wioski...

Nieopodal wioski był garnizon Ochotniczej Straży Pożarnej Ochrony Naboo. Strażnicy siedzieli sobie i grali w Sabacca. Yako podszedł do nich i zapytał:
- Hmm. Dziwne, ponoć wybijaliście wszystkich gungan, a jedną małą wioskę zostawiliście?
- Mistrzu, może to rezerwat? – zapytał And’Aral
- Żywy skansen?
- Nie. Ci Gunagnie są niezniszczalni. – odpowiedział młody oficer Panaka.
- Jak to, niezniszczalni?
- Wystarczy, że otworzą pyski, a stężenie alkoholu w powietrzu jest tak duże, że nawet droidy bojowe, które wypożyczyła nam Federacja Handlowa, popadały, jakby coś je pchnęło.
- To okropne. – powiedział And’Aral
- Ale my jesteśmy Jedi. Jesteśmy uzbrojeni. Mamy kajdanki, miecze świetlne, maski Aquata A99, kawę i papierosy. – powiedział Yako
- Dobrze, więc idźcie. Jesteście naszą ostatnią nadzieją. – powiedział Panaka. Myślał zupełnie coś innego. Chciał powiedzieć: „Pasujecie do nich doskonale.”. Ale nie wiedział, że And’Aral sondował mu umysł. Niestety niedoświadczony padawan skasował mu część wspomnień, w tym także rozkazów, które Panaka miał wypełnić,
a dzięki temu przez następny rok czarnoskóry oficer, nie tylko nie awansował, ale był pośmiewiskiem całego Naboo.

- Mistrzu, nawet ładna ta Sola. – powiedział And’Aral
- Jaka Sola? – zapytał mistrz Yako
- Ta o której myślał sobie ten murzyn.
- Czytałeś mu w myślach?
- Tak, niechcący. I tak wyglądał, jakby myślał o panienkach.
- Nie bądź taki pewien, ja raz się nabrałem a okazało się, że facet był innej orientacji. Myślał o huttach. Musiałem prosić Yodę by mi te wspomnienia wykasował.
- Mistrzu skoro jesteśmy już w lesie, mogę sobie zapalić?
- Tak, tylko nie rzucaj niedopałków byle gdzie, bo jak nam się spali droga powrotna to będziemy mieli problem. Niech się trochę lasu spali, w końcu co za dużo to niezdrowo. Powinni tu kilka budynków a’la Coruscant zrobić, bo tak trochę burakowato na tej planecie.

Dwóch dzielnych wojów dotarło do okrytej złą sławą wioski. Zapukali do bram, lecz nikt nie otworzył. Dopiero po kilku minutach wyszedł do nich Gungan o imieniu Kyle.
- Ehh – odbeknął – Haaasło? Ciekawe, po co moja to mówi.
W tej chwili mistrzowi Yako zakręciło się w głowie, ale jego wierny uczeń And’Aral wyjął papierosa i wydmuchnął dym (w kształcie koreliańskiej fregaty YT-1300) wprost na Gunganina. Kyle tylko odrzekł:
- Przyjęto. A twoja ktosa? W sumie to pewnie i tak nie ma to większego znaczenia, niż np. równowaga mocy.
- Jestem And’Aral. Mistrz Jedi. A to mój niedorobiony uczeń Yako.
- Twoja może wejść i wnieść tego Yoyo. A czy twoja wie, że nie ma złych ryb Colo, są tylko nieszczęśliwe ryby Colo.
And’Aral zrobił to, co mu polecono i czym prędzej uciekł od filozofującego Gungana. Kto wie, ale może dla mistrza Jedi utrata przytomności była najlepszym z możliwych rozwiązań. Jego uczeń musiał zmierzyć się z całą potęgą wioski Gungan. Kyle polecił mu się udać do rady wioski, czyli króla JORUUSa i jego świty.
And’Aral, który ciągnął swego mistrza, minął wpierw stragan, gdzie śliczna gunganka KaeSz sprzedawała odświeżacze do ust i nauszniki:
- Nauszniki, sprzedaję nauszniki... – krzyczała, reklamując swój towar
And’Aral kupił jeden odświeżacz, ale po tym jak spryskał tym swojego mistrza,
to chyba tylko mu zaszkodził. Poszedł więc dalej. Wpadł potem jeszcze na uzbrojonego gungana o imieniu Anor. Gungan się wściekł i już chciał chuchnąć na And’Arala, ale młody Jedi wyciągnął jeszcze dwa papierosy, błyskawicznie je zapalił i dmuchnął pierwszy. Anor padł, przygasł jak płomień.
Jedi w końcu dotarł do pałacu władców. Przywitał go tam niejaki Andrzej Żyto. Mało kto wiedział, że ten gunganin prowadził podwójne życie. W dzień próbował przejąć władzę nad wioską, a w nocy jako Lord JarJar napadał na Naboończyków i kradł im wszystko,
co miało więcej niż jeden procent alkoholu. Raz ponoć przywlókł do wioski Franka Zapalo, który dzień wcześniej był na weselu, ale rada wioski kazała go wyrzucić, gdyż uznała, że może on być toksyczny.
And’Arala wprowadzono do komnat JORUUSa, króla wioski.
- Hejo-dalii! Czego wasza szukuja u nasza wioska? Hejblibber? Gasser? Językochwytaj? Śmieciano? Gwiezdnachrząszcza?
- Szukamy pomocy. – powiedział
- O jeja!
- W sumie, to jestem z holowizji JediSat i prowadzimy program „Moja idol”. Szukamy gungana, który mógłby w nim wystąpić.
- Oja rata, rata.
- Dlatego przyszliśmy tutaj prosić o pomoc. Chcemy zorganizować casting.
- Dobra-obra. Jutro w Grandii-Uula.
JORUUS kazał stawić się chętnym rankiem następnego dnia w Gungańskiej Sali obrad. Oczywiście siedział na honorowym miejscu, a po jego prawej stronie był nie kto inny, jak Andrzej Żyto. Po lewej zaś And’Aral, który trzymał nogi, na wciąż nieprzytomnym Yako.
Andrzej Żyto zapowiadał kilku różnych Gungan, z których każdy przygotował swój własny program artystyczny. Gdyby nie papierosy i kawa, młody Jedi, wkrótce dołączyłby
do mistrza, ale nie z powodu intensywnego gungańskiego zapachu, lecz nudów. Każdego
z delikwentów na salę obrad wprowadzał uzbrojony gunganin Mefisto. Miał on dziwną broń, zwaną kałasznikowem, którą kupił od strasznie grubego gungana zwanego Iwanem (przez niektórych Borysem).
Pierwszy prezentował się Thengel, ale And’Aral musiał go skreślić z listy. Był zbyt inteligentny jak na Gungana. Nie dość, że potrafił bezbłędnie powtórzyć dwa słowa, to chyba miał z 32 punkty IQ. Nie, potrzeba było kogoś, kto nie zawiedzie. Thengel popisywał się myślą techniczną. Wymyślił międzyinnymi dwururkę do picia bimbru z dwóch szklanek jednocześnie.
- Twoja chce denaturatu? – zapytał JORUUS And’Arala
- Nie, kawę poproszę?
- Po gungańsku?
- Znaczy z mlekiem czterdziestoprocentowym?
- Taka.
- To trzy poproszę. A i jeszcze dwie paczki papierosów.
Później swoje występy mieli DARTH VADER i Real Vader. Obaj przedstawiali fragmenty Comedii Gunganise. Padawan wysłał fragment senatorowi Palpatine’owi, próbując go uspokoić, że panuje nad sytuacją i ze skandal się nie wyda.
- Vader. Podoba mi się to imię. – powiedział senator. – Może kiedyś wykorzystam.
- Oby nie. Już dość politycznych pamiętników przemianowanych na pseudofikcyjne holoseriale. – powiedział do siebie And’Aral, gdy już skończył rozmowę z senatorem
Następnie pojawiła się wiejska wróżka – Ironistka, która w ręku trzymała posmarowaną bimbrem lutnię. Jej piękny, aksamitny, a czasami lekko nosowy i chrząkliwy głos oczarował publikę. Ale And’Aral uznał, że skoro niektóre szyby pękają, lepiej by nie śpiewała, jak będą ją odwozić do sądu na Coruscant. Tak więc, kolejna kandydatka odpadła. Na dodatek występ przerwał Thengel, który wpadł i krzyknął:
- Jako najinteligentniejsza misa w całej wiosce proszuję o to by twoja nie śpiewała...
I tak minął prawie cały dzień. Wieczorem And’Aral wypił już pięćdziesiątą kawę, wypalił dwudziestą szóstą paczkę papierosów i był kłębkiem nerwów, bowiem nie było żadnego gungana, którego mógłby wykorzystać w celu uratowania galaktyki przed wielkim skandalem.
Ale Moc go nie opuściła. Andrzej Żyto zapowiedział ostatniego kandydata. Był nim niejaki Jackson. Mefisto wprowadził tego, dość niepozornego gunganina na scenę. Tyle, że Jackson chyba przez minutę stał i nic nie robił. Nawet JORUUS był zadziwiony. W końcu Jackson wyjął butelkę czystej i zaczął pić.
- Podoba mi się ten program! – powiedział And’Aral
- Moja też! – powiedział JORUUS
- No to, strzemiennego! – krzyknął Andrzej Żyto i zaraz wzniesiono kielich, polał się alkohol.
Praktycznie wszyscy pili trunki wysokoprocentowe, oprócz And’Arala, który pił kawę
i Yako, który nadal nie odzyskał przytomności.

Rankiem And’Aral podziękował JORUUSowi za gościnę i zabrał nieprzytomnego Yako i niesfornego Jacksona do Theed. Droga była łatwa, bo nie było już połowy lasu. Później na tych wzgórzach zrobiono pole, na którym nie było ani jednego kamienia, a trawa była tak równa jak nigdzie w galaktyce. Doskonała do gry w hologolfa lub bitwy o Naboo.

Parę dni później Sifo-Dyas włączył holonet by posłuchać wiadomości:
- Dwóch rycerzy Jedi, mistrz And’Aral i jego uczeń Yako... – mówiła twi’lekkańska spikerka
- Eh. Chyba mam coś nie tak z pamięcią. Myślałem, że to Yako jest mistrzem.
- ...odkryło spisek na życie króla jakiejś dziwnej małej planetki, której nazwy nie mogę przeczytać. Za całym spiskiem stał ten oto gungan. – pojawiło się zdjęcie Jacksona – Stężenie alkoholu we krwi tej istoty wyniosło ponad 10%. To rekord w skali galaktyki. Obecnie do stolicy tej planety – Theed przybywają naukowcy z całej galaktyki (a podobno także i spoza niej) by zbadać ten ewenement. Poza próbą zamordowania króla, podczas swych alkoholowych wybryków Jackson molestował małego zabrańskiego chłopca. Na dodatek zrobił mu na twarzy szpecący tatuaż. Chłopcem zajął się senator Palpatine.
- To wielka tragedia. – mówił senator – Boleję nad tym, że stało się to na mojej rodzinnej planecie. Biedny chłopiec, pewnie nigdy w życiu nie pozbędzie się tych traumatycznych przeżyć. Osobiście dopilnowałem by znalazł się on pod dobrą opieką. A teraz w senacie zajmę się sprawą zwalczania pijaństwa wśród niektórych gatunków istot. Jak widać, nie każdy wie, co to umiar.
- Jacksona osadzono w obozie 4 w krainie jezior, na planecie senatora Palpatine’a. – kontynuowała spikerka – Mamy nadzieję, że takie incydenty się więcej nie powtórzą. Mistrz And’Aral stwierdził, że Jackson odpowiada też za wywołanie wielkiego pożaru, który objął większą część lasów na północnej półkuli. To niestety przykład całkowitego nie liczenia się ze środowiskiem naturalnym. And’Aral dodał, że to jest brak szacunku dla Mocy, która pochodzi od każdej żywej istoty, w tym także i roślin. Szkoda, że gunganie o tym nie wiedzą i degradują swe środowisko naturalne. Podczas wyprawy gungańscy wojownicy napadli na ucznia mistrza And’Arala – Yako. Padawan (lekko podstarzały, ale cóż nie każdy jest tak zdolny jak And’Aral) wraca do zdrowia.
Mistrz Sifo-Dyas wyłączył holonet. A potem rzekł do siebie.
- Czy ja dobrze pamiętam? Czy ja coś dzisiaj przypadkiem zamówiłem i miałem o tym poinformować radę Jedi. Kurcze, tylko znów zapomniałem o czym. Eh...

LINK
  • WRESZCIE!!!!

    Jackson 2003-06-15 15:46:00

    Jackson

    avek

    Rejestracja: 2002-06-07

    Ostatnia wizyta: 2021-06-04

    Skąd: Wioska Gungan

    Uf...
    Przyznam sie, ze czytalem to na dlugo przed premiera i z perspektywy czasu widze, ze troche za surowo ocenilem.
    Opowiadanku przyznaje 7-/10 [przedtm 6/10]...
    Przez pol roku spodziewalem sie tekst na 11/10 [jak Pogawedki]... No coz, tak to jest - czeka sie na cos pol roku. Wyobraza sie nie wiadomo co i jak wychodzi ekst TYLKO dobry czlowiek jest zawiedziony...
    Mimo to ja nadal uwazam, ze Mijsa mogla by byc tekstem bardzodobrym.

    Ocena - 7-/10
    Swiat - 6/10
    Klimat - 7/10
    itd

    LINK
  • 11/10

    Boris tBD 2003-06-15 16:17:00

    Boris tBD

    avek

    Rejestracja: 2001-09-17

    Ostatnia wizyta: 2020-04-14

    Skąd: Piaseczno

    najlepsze PPK ze wszystkich !! humor i humor to najmocniejsza strona !!

    LINK
  • hihihihi

    Kisiel 2003-06-15 16:19:00

    Kisiel

    avek

    Rejestracja: 2002-11-05

    Ostatnia wizyta: 2010-09-15

    Skąd:

    DOBRE DOBRE !! Bardzo mi się podoba Szkoda, że to był blaster ogłuszający, a nie prawdziwa amunicja Ogólnie świetne opowiadanie. Sporo znajomych postaci Długie i dopracowane. Opowiadanie oceniam na BDB !!

    Chcemy więcej

    LINK
  • Świetne :)

    Kyle Katarn 2003-06-15 18:14:00

    Kyle Katarn

    avek

    Rejestracja: 2002-06-13

    Ostatnia wizyta: 2018-11-17

    Skąd: Pilchowice

    Naprawdę setnie się ubawiłem. Powiedzcie, kto tak naprawdę wymyślił tego Yodę na skuterku? Bo z tych motywów chyba najbardziej polewałem
    "po mojej śmierci, to z wami Republika 15 lat nie wytrzyma" to też genialne

    LINK
  • ja również

    Anor 2003-06-16 11:39:00

    Anor

    avek

    Rejestracja: 2003-01-09

    Ostatnia wizyta: 2021-04-07

    Skąd: Chyby

    czytałem wczesniej,a le w częściach, teraz w całości zrobiło to na mnie lepsze wraznie, ja bym dał 8,75/10

    LINK
  • Anor...

    Jackson 2003-06-16 15:47:00

    Jackson

    avek

    Rejestracja: 2002-06-07

    Ostatnia wizyta: 2021-06-04

    Skąd: Wioska Gungan

    Jako tworcy ALko chyba dostalismy pierwsi ze wsyzstkich. Tyle, ze ja bylem sprytniejszy. Dopiero jak dostalem wszystkie strony pogrupowalem i przeczytalem razem :oD

    LINK
  • no byłes

    Anor 2003-06-16 15:54:00

    Anor

    avek

    Rejestracja: 2003-01-09

    Ostatnia wizyta: 2021-04-07

    Skąd: Chyby

    sprytniejszy, ale to dlatego, że ja nie wiedziałem, że to jest tylko cześć, a zresztą i tak bym przeczytał wczesniej bo wtedy sie strasznie nudziłem:o

    LINK
  • hihi

    Yako 2003-06-17 21:18:00

    Yako

    avek

    Rejestracja: 2002-01-06

    Ostatnia wizyta: 2012-02-10

    Skąd: Warszawa

    - Prawie wszystkie?
    - Z wyjątkiem jednej małej wioski. – dodał Sio
    - Znaczy wybiliście cały gatunek, z wyjątkiem jednej małej wioski.
    - Tak, te z tej wioski są jakieś dziwne, w ogóle nie można ich pokonać.
    jasssne Asterix rządzi

    LINK
    • Zresztą

      Lord Sidious 2003-06-17 22:39:00

      Lord Sidious

      avek

      Rejestracja: 2001-09-05

      Ostatnia wizyta: 2021-06-21

      Skąd: Wrocław

      sam tytuł to jawne odwołanie do Asterixa. Ciekawe kto znajdzie pierwszy wszystkie aluzje do Asterixa .

      LINK
    • Re: hihi

      Strangler 2003-06-17 23:21:00

      Strangler

      avek

      Rejestracja: 2001-09-03

      Ostatnia wizyta: 2020-03-15

      Skąd:

      Yako:
      jasssne Asterix rządzi

      Taak... a Jackson to pewnie ten Gunganin, który wpadł do kociołka z magicznym napojem (tym wysokoprocentowym jak był mały.
      I wszystko jasne! Stąd to 10% stężenie alkoholu we krwi.

      Opowiadanko wesołe, w kilku momentach ucieszyłem się jak dziecko i tak powinno być!

      A na koniec kilka cytatów:

      - Jestem And`Aral. Mistrz Jedi. A to mój niedorobiony uczeń Yako (...)
      Jackson molestował małego zabrańskiego chłopca(...)
      Pierwszy prezentował się Thengel, ale And`Aral musiał go skreślić z listy. Był zbyt inteligentny jak na Gungana. Nie dość, że potrafił bezbłędnie powtórzyć dwa słowa, to chyba miał z 32 punkty IQ(...)
      W innym miejscu artystka Gilraen uwieczniała malownicze krajobrazy Naboo, a w rzece pluskał się gunganin Strangler. (...)


      Niezłe! A teraz idę się napić kawy z mlekiem czterdziestoprocentowym.

      LINK
  • Wstawki...

    Yako 2003-06-17 22:17:00

    Yako

    avek

    Rejestracja: 2002-01-06

    Ostatnia wizyta: 2012-02-10

    Skąd: Warszawa

    Mistrz Sifo-Dyas wyłączył holonet. A potem rzekł do siebie.
    - Czy ja dobrze pamiętam? Czy ja coś dzisiaj przypadkiem zamówiłem i miałem o tym poinformować radę Jedi. Kurcze, tylko znów zapomniałem o czym. Eh...


    no niezle niezle... ale takie to juz oklepane... Pijani gunganie... pijani "Jedi".. pomimo kilku fajnych wstawek....
    No cóż.. Może by coś nowego wymyśleć??? I wcale nie przeszkadza mi, ze to moja ksywka tam wystepuje.

    LINK
  • Yako

    Jackson 2003-06-17 22:51:00

    Jackson

    avek

    Rejestracja: 2002-06-07

    Ostatnia wizyta: 2021-06-04

    Skąd: Wioska Gungan

    Pijanie Gunganie sa, bo ja kazalem...
    Ze Lord sie zagalopowal i pijani Gunganie sa podstawa - trudno. Dlatego tez jest 7/10 a nie 10/10...
    CZekajmy na Jackson:Rekultywcja - to pewnie bedzie juz wypas, bo i Lord sie wymagistruje i ja bede mial lepszy humor...
    Czekajmy tylko nei czekajmy na drugie Pogwedki przy korelianskim ,bo te niestety sa niepotarzalne :o(

    LINK
  • Asterix

    Jackson 2003-06-17 22:53:00

    Jackson

    avek

    Rejestracja: 2002-06-07

    Ostatnia wizyta: 2021-06-04

    Skąd: Wioska Gungan

    ja to odwolanie znalazlem juz na poczatku :o)
    A wiecej tez mi sie przed oczyma przewinelo... Dawno nie czytalem tego wiec przeczytam poraz enty - uwazniej!

    LINK
    • Inne nawiązania do Asterixa:

      Strangler 2003-06-17 23:54:00

      Strangler

      avek

      Rejestracja: 2001-09-03

      Ostatnia wizyta: 2020-03-15

      Skąd:

      1. Nieopodal wioski był garnizon Ochotniczej Straży Pożarnej Ochrony Naboo...

      2. To że są dwaj główni bohaterowie jak w komixie.

      3. And`Aral, który ciągnął swego mistrza, minął wpierw stragan, gdzie śliczna gunganka KaeSz sprzedawała odświeżacze do ust i nauszniki:
      - Nauszniki, sprzedaję nauszniki... - krzyczała, reklamując swój towar


      I tu nie jestem pewny, ale myśląc o tych odświeżaczach KaeSz pomyślałem o rybach Ahigieniksa z komiksu
      (- Sprzedaję ryby, świeże ryby...)
      Tyle że one były nieświeże

      Zgadłem Lordzie?

      LINK
      • a wiec tak

        Lord Sidious 2003-06-22 15:02:00

        Lord Sidious

        avek

        Rejestracja: 2001-09-05

        Ostatnia wizyta: 2021-06-21

        Skąd: Wrocław

        1. Zgadza się... to nawiązanie do Rzymian wokół wioski.

        2. Z wyjątkiem jednej malej wioski - to oczywiście cytat. To co pisał Andaral.

        3. dwóch bohaterów głównych, to akurat przypadek, niezamieżone, bo Jedi też jest dwóch

        4. Odświerzacze to był pomysł KaeSz z castingu. Więc nie bedę sie pod tym podpisywał.

        5. napój - u Asterixa cudowny magiczny, a tu super bimber - to było wymuszone przez Jacksona, ale wiedziałe, że właśnie tak ma to być pokazane, choć przyznaję, że użycia go nie wykorzystałem.

        6. Tytuł -> odnośnik do drugiego filmu.

        7. Porwania Franka Zapalo - to też aluzja do pojmania cezara - ale tylko taka poboczna.

        LINK
  • Aterix a STarwarspowe Fanfiki ..

    Andaral 2003-06-18 00:34:00

    Andaral

    avek

    Rejestracja: 2001-09-04

    Ostatnia wizyta: 2011-11-10

    Skąd: Warszawa

    Myślę że nawiązaniami do Asterixa są:
    - jedyna wioska Gungan (Galowie)
    - straż pilnująca jej (Rzymianie) i .... ???
    - może sami "Mistrzowie" ;D ???

    LINK
  • no niezła

    Anor 2003-06-18 09:21:00

    Anor

    avek

    Rejestracja: 2003-01-09

    Ostatnia wizyta: 2021-04-07

    Skąd: Chyby

    interpretacja się nam tu robi i ile nawiązań, jakbym był ponownie na lekcji polskiego w 4 klasie liceum i interpretował jakies wiersze

    LINK
  • sukces

    Boris tBD 2003-06-25 00:16:00

    Boris tBD

    avek

    Rejestracja: 2001-09-17

    Ostatnia wizyta: 2020-04-14

    Skąd: Piaseczno

    otuz dziś przegladałem statystyki i Misja : Wioska Gungan zajmuje 23 miejsce pod wzgledem czytanych postów i biorąc pod uwage fanfick wyprzedza ją tylko "Foremkowy" FanFic, natomias diorąc pod uwage AS PPK to Misja jest niewątpliwie NAJLEPSZA !!

    autorowi składam gratulacji i zycze aby rekultywacja była jeszcze lepsza

    LINK
    • sukces raczej marketingowy!!

      Lord Sidious 2003-06-26 23:21:00

      Lord Sidious

      avek

      Rejestracja: 2001-09-05

      Ostatnia wizyta: 2021-06-21

      Skąd: Wrocław

      JORUUS to raczej kwestia marketingu. A całość wygląda tak:

      1) masz znany tytuł - pierwszy!! popularny i doceniony.

      2) w miarę wcześnie robisz zapowiedzi, castingi, byle było głośno wokół sprawy.

      3) Robisz przecieki kontrolowane, pozwalasz by oceny "dziennikarskie" pojawiły się przed premierą.

      4) Reklama bezpośrednia - czasem nawet nahalna, ale cóż. Takie życie.

      5) Teraz tylko parę osób będzie narzekać, na zkomercjalizowanie opowiadania wzgledem pierwszego. Pojawia się fani oryginału i fani SQLa. i super. tak ma być.

      6) odpowiednie przywoływnanie tematu. O zobacz, gdybym Ci odpisał tego damego dnia, to temat by już spłynął z głównej, a tak ledwo co zszedł, znów się pojawi na liście - to jest kolejne podejscie marketingowe.

      LINK
  • Joruus i Misja

    Jackson 2003-06-27 14:15:00

    Jackson

    avek

    Rejestracja: 2002-06-07

    Ostatnia wizyta: 2021-06-04

    Skąd: Wioska Gungan

    Ja nie wieem naprawde co sie Jorusowi tak w misji podoba...
    Juz nie mowie o porownaniu z AS... Chodz AS ma tak... jakos wiekszy rozmach w fabule, ale ja nic nie mowie bo bedzie, ze nieuczciwa konkurencja.
    Ale porownac starczy chodzby z PPK... Tak jakos plytka jest cala ta Misja...

    LINK
  • od `oligopolistki` pewnej:)

    ceta 2003-06-30 14:34:00

    ceta

    avek

    Rejestracja: 2003-04-18

    Ostatnia wizyta: 2014-08-18

    Skąd:

    a mi sie podobalo -zwijalam sie ze smiechu czytajac i zgrabnie napisane -->dla mnie bomba .oby tak dalej Lordzie ekonomisto!

    LINK
    • Dzięki

      Lord Sidious 2003-07-12 08:46:00

      Lord Sidious

      avek

      Rejestracja: 2001-09-05

      Ostatnia wizyta: 2021-06-21

      Skąd: Wrocław

      tyle, ze ja informatykę studiowałem .

      Jak chcesz, to są zapisy castingowe do następnej części:
      http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=15654

      pt. Jackson: Resocjalizacja - albo coś na R. Miały być Rewolucje, ale Misja niektórym za bardzo się z rewolucjami żołądkowymi kojarzy, więc nie bedzą

      LINK
  • Dobrze jest...

    Roven 2003-07-04 13:22:00

    Roven

    avek

    Rejestracja: 2003-01-08

    Ostatnia wizyta: 2011-12-28

    Skąd: Warszawa

    Jakieś Sequele???

    LINK
  • sequele

    Jackson 2003-07-04 15:40:00

    Jackson

    avek

    Rejestracja: 2002-06-07

    Ostatnia wizyta: 2021-06-04

    Skąd: Wioska Gungan

    Jackson:Rekultywacja ma byc, miejmy nadzieje, ze bedzie lepsza

    LINK
  • a i jeszcze jedno

    Lord Sidious 2003-07-27 22:43:00

    Lord Sidious

    avek

    Rejestracja: 2001-09-05

    Ostatnia wizyta: 2021-06-21

    Skąd: Wrocław

    macie jakieś uwagi, co zostało tym razem za mało wyeksponowane?

    LINK
  • Pragnę tylko zauważyć

    Lord Sidious 2003-12-31 15:34:00

    Lord Sidious

    avek

    Rejestracja: 2001-09-05

    Ostatnia wizyta: 2021-06-21

    Skąd: Wrocław

    że w ramach przygotowania się na "Jackson: Resocjalizacja" proponuję przypomnieć sobie to opowiadanie, a także oryginalne pogawędki no i oba wspaniałe komiksy.. Powiem tak, J:R kontynuuje wątki z obu opowiadań.

    LINK
  • Lord ma rację

    Anor 2004-01-01 22:19:00

    Anor

    avek

    Rejestracja: 2003-01-09

    Ostatnia wizyta: 2021-04-07

    Skąd: Chyby

    ja już jestem po lekturze Resocjalizacji i pwoiem ze znajomosć poprzednich odcinków a także komiksu jest bardzo przydatna i pozwala zauwazyc bardzo wiele zabawnych nawiązań! Różnież w zrozumieniu i wychwyceniu tego co najelpsze w tym opowiadaniu bardzo istotna jest znajomość życia bastionowego w tym w szczególności życia forum oraz Kantyny

    LINK
  • Problemy z Alko i forum

    Livar 2004-10-05 14:40:00

    Livar

    avek

    Rejestracja: 2003-08-08

    Ostatnia wizyta: 2006-06-10

    Skąd:

    Jak się nie zgubić na LE i jak znaleźć szukany topic?
    PS Nikt tego nie zauważył więc daję link: http://gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=119223

    LINK
  • .

    mikus 2007-09-12 17:38:00

    mikus

    avek

    Rejestracja: 2007-08-31

    Ostatnia wizyta: 2011-04-17

    Skąd: warszawa

    9/10 byłoby 10/10,ale nie podobał mi się pomysł z wybijaniem gungan

    LINK

ABY DODAĆ POST MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..