Forum

Star Wars Komiks Wydanie Specjalne 4/2010

Za kilka dni, czyli 2 grudnia do sprzedaży trafi ostatnie w tym roku Wydanie Specjalne SW Komiks. Tym razem w komiksie znajdziemy historię z cyklu Rebellion pt. "Małe zwycięstwa".

Opowieść Drobne zwycięstwa to pierwszy wydany w Polsce komiks z cyklu Rebelia, umiejscowionego w czasach klasycznej filmowej trylogii Star Wars. Akcja rozgrywa się dziewięć miesięcy po bitwie o Yavin, zakończonej wysadzeniem Gwiazdy Śmierci. Na kartach komiksu Czytelnicy napotkają nawiązania do tego wielkiego zwycięstwa Sojuszu Rebeliantów, a także bohaterów tamtych wydarzeń: Luke’a Skywalkera, księżniczkę Leię, Hana Solo.
Główną bohaterką komiksu jest Deena Shan, która, wiedziona pragnieniem przygód i lepszego życia, wkrótce bitwie o Yavin przystąpiła do Rebelii. Jako agentka, podszywała się pod imperialną porucznik na planecie Kalist VI. Mimo uczucia, którym obdarzyła jednego z oficerów Imperium, wypełniła swoją misję, dzięki czemu rebelianci zdołali uwolnić ważnego jeńca Jorina Sola, a także niewolników pochodzących z planety Jabiim, zdobywając przy tym bezcenne paliwo. Deena miała jednak niskie poczucie własnej wartości i nosiła się z zamiarem odejścia z Sojuszu.
Komiks pierwotnie został wydany w zeszytach Rebellion #11-14 przez Dark Horse Comics.
Scenariusz Jeremy Barlow, rysunki Colin Wilson, kolory Wil Glass, okładka Colin Wilson.

Okładka i wybrane plansze - /news.php?12719,zapowiedzi-grudniowego-pakietu-egmontu.html

Tytuł posta.

Kupię ze względu na rysunki Wilsona.

Ja juz napisalem

kilka slow na temat tego komiksu. Zapraszam do lektury mojej recenzji:
http://komiks.bestiariusz.pl/komiksy/recenzje/1312/nie-kazdy-chce-byc-bohaterem
Komentarze mile widziane

całkiem

fajna, ale napisz coś krótkiego od siebie tu na Bastionie.

od siebie

To de facto jest ode mnie Ale jest mam kilka uwag ktorych nie zawarlem w recenzji co by nie spoilerowac. Rysunki czesciej kuleja niz wspomnialem. Zwlaszcza twarze. np Luke`a gdy zapala miecz na 36, wyglada koszmarnie, albo imperialny szef stacji na 79
Zauwazyliscie tez ze Ackbar ma zle rece jak na jego rase, a raz ma spodnie a raz kiecke? albo skrot persypktywiczny z jego stopa na 59 wyglada jak kikut.
na plusy - podobaja mi sie smaczki w postaci znanego nam Abla - czyli klona weterana, ktory nie wykonal rozkazu 66 i pojawienie sie znanych ras w postaci rebelianckiego pilota. Doceniam takie rzeczy ktore uzupelniaja nasz ulubiony swiat i sprawiaja ze jest spojny.

Swoja droga dzis napewno zamieszcze na swoim portalu recenzje Wektora o ile niebo nie spadnie mi na glowe.

...

Chyba 1 raz cos dluzszego wyszlo, czego nie czytalem wczesniej. Fajna sprawa xD

Ogolnie komiks moze byc, szalu nie ma, ale czytalo sie przyjemnie...

`Zabawne` jest to ze po skonczeniu Wydania Specjalnego siegnalem po losowy numer SWK, i trafilem akurat na ten z Wzorowym Oficerem, tez nawiazujacy do postaci Jorina Sola...

słabizna

"Rebelia: Drobne zwycięstwa" to komiks będący częścią serii "Rebellion". Serii, która miała być jedną z przewodnich(w końcu Vector do niego nawiązywał, nie?), a która została skasowana. I chyba wiem dlaczego.

Dostaliśmy historię o młodej rebeliantce Deenie Shan. Na początku poznajemy jej rozterki, co spowodowało pewną sympatię: ona nie wie, czy w ogóle się nadaje do takich rzeczy, czy warto, a może lepiej się odwrócić...naprawdę, jakby to pociągnięto z innymi motywami, mogłaby wyjść ciekawa postać.
Niestety dostaliśmy coś innego. Deena martwi się, ponieważ nie jest bohaterką pokroju Luke`a Skywalkera czy Hana Solo, a chciałaby nią być.

Bez jaj. Ruch oporu, opozycja przeciw Imperium nie była od tego, żeby się popisywać "Oh, jakim to ja jestem bohaterem". Sojusz Rebeliantów był organizacją walczącą z totalitaryzmem, którego rebele mieli dosyć, organizacją pełnej bezimiennych bohaterów, gdzie każdy stara się wkładać coś od siebie i razem coś się udaje. A właściwie - wielka radość nawet z małych zwycięstw. Takie rzeczy to w TCW(niestety), ale nie w komiksie nie kierowanym pierwotnie do dzieci, tylko do ogółu. Chociaż...

Z jednej strony, fajnie że stworzono taką postać, bo można uznać to za pewne nawiązanie do rzeczywistości. Z przykładów z rodzimego podwórka: przed wybuchem II wojny część młodych nie mogła się doczekać wybuchu wojny, bo będzie walka, będzie przygoda, będą zwycięstwa, będzie super...a potem rzeczywistość pokazała swoje Deena jest więc świetnym przykładem takich napaleńców.
Z drugiej strony, tutaj trochę przesadzili: dziewczyna się zamartwia bo nie jest herosowatym koksem pokroju Luke`a.

A jak reszta komiksu? Nuuudy, walka między Rebeliantami a Imperium, gdzie Rebelianci oczywiście wygrywają, a Imperium oczywiście przegrywa, gdzie Rebele to ci szlachetni, a Imperialni to ci źli i niedobrzy, nawet jeśli na początku zapowiadali się na rozsądnych ludzi. Całość dodatkowo psują kiepskie rysunki. Luke, Leia i Han w ogóle nie przypominają siebie.

Ale z miłych plusów podnoszących ocenę to starzy znajomi: dawny klon z okresu Wojen Klonów Able(znany z ""Generała" Skywalkera") czy Dantels(znana z "Biggsa Darklightera"). No i plakacik, choć raczej go nie powieszę

4/10

Świetny komiks

gdy usłyszałem, ze w wydaniu specjalnym jest komiks z Rebelliona to pomyślałem, że będzie kolejny gniot typu Generał Grievous. Zostałem jednak pozytywnie zaskoczony.

Plusy
-Klimat OT
-Pokazanie pierwszej bitwy z B-wingami
-Deena Shan i jej wątpliwości
-Ładne rysunki
-Able

Minusy
-W niektórych kadrach przesadzili ze szczegółami i postacie filmowe czasami nie przypominają siebie.

9/10

Co wydania- Jest ono ładne. W środku plakat, ale jest on kiepsko narysowany. Mamy też reklamę Wektora. W miarę dobrze wyjaśnili w niej czym jest wektor. Jednak brakuje informacji, że wydarzenia z wektor są ważne dla fabuły poszczególnych serii.

bez

przesady. nie będą przecież pisać w wydaniu specjalnym co, jak, gdzie w wektorze. Moim zdaniem napisali dobrze i wystarczająco, jeśli chodzi o obszerność.

Chodziło mi tylko

że mogli o tym wspomnieć w tej reklamie. A sama reklama świetna i tylko tego w niej brakowało.

SWk wydanie specjalne: Rebelia - drobne zwycięstwa

Po czwartym nr przyznam się, że moja opinia co do wydań specjalnych wzrosła . Rebelia - drobne zwycięstwa, podreperowały nadszarpniętą renomę tego cyklu, który obniżył loty po nr 3.

Fabuła.
Barlow zastosował dobry schemat. Do opowieści akcji dodał wątek osobisty. W akcji, która ma doprowadzić do niespodziewanego sabotażu, widzimy te wydarzenia oczyma Deeny Shan. Jej rozterki, przemyślenia i trudy podejmowania decyzji, odbijają się echem na całą eskapadę. Jej poczucie niedowartościowania zmienia się, i pod koniec możemy obserwować, że Rebelia, to nie tylko Luke, Leia i Han, lecz także bezimienni bohaterowie, bez których wielka trójka nie była by zdolna osiągnąć tak dużo. Cenię sobie takie wizje, tym samym Small Victories wraz z Shan wciągam do panteonu moich postaci pobocznych, "herosów z cienia", które tak sobie cenię i szanuję.

Rysunki.
Może nie są jakieś porywające, aczkolwiek duet Wilson & Glass, tworzą obrazki, które przegląda się przyjemnie. Są oczywiście niedociągnięcia, jak wygląd L. Skywalkera, lecz są to drobiazgi. Właściwie, to lepiej wyszło im prezentowanie martwej natury (przestrzeń kosmiczna i pojazdy, ze szczególnym uwzględnieniem ISD ), niż samych postaci.

Całościowo oceniam ten numer 7/10. Ta ocena, to zarazem apel do Egmontu, aby raczył nas podobnymi Rebellionami, a nie pasztetami pokroju "Wróg Imperium".

SWK: Wydanie specjalne 4/2010

Przyjemny komiks. Rysunki na niezłym poziomie, fabuła OK.
Bardzo podobało mi się umieszczenie stacji kosmicznej, zawsze mi się takie rzeczy lepiej czyta i ogląda

Ogólnie akcja ciekawa, natomiast, wszystkie wątki Deeny były dla mnie lekko nudnawe. Luke, Leia i Han niepodobni.

Fajne nawiązanie do Bigga Darklightera. Kilmat OT.

7/10

drobne zwycięstwa

Cieszę się, że mogłem w końcu zapoznać się z tym wydaniem zbiorczym. Zawsze w jakiś sposób te mknące b-wingi przez okładkę i pod tytuł "small victories" zwracały moją uwagę, ale czy to z powodu jakiejś nieprzychylnej aury nad tą serią czy zwykłym lenistwem nie chciałem po nie sięgnąć. Tymczasem pierwsze zetknięcie z serią Rebellion okazało się bardzo pozytywne i nie byłbym przeciwny na przyszłość, gdyby w którychś z kolei wydaniach specjalnych ukazały się wcześniejsze tomy z cyklu.
Jeszcze kilka słów o samym komiksie. Ponownie się cieszę, że akurat tę mini serię rysował Colin Wilson, do którego twórczości przekonałem się przy serii Invasion. Lubię jego styl, a sposób ukazania "wielkiej trójki" odpowiada mi, zwłaszcza moim zdaniem "agresywniejsze" ukazanie Leii. Dalej świetną sprawą są rebelianckie uniformy (uwielbiam je!)do zadań specjalnych, coś jak Raiden z mgsa dwójki Poza tym "plenery" czyli stacja i ISD bez zastrzeżeń, a sama akcja ratunkowa i ucieczka nie przedstawiają się najgorzej, chociaż akcji b-wingów mogli więcej pokazać
Fabularnie, mamy przy okazji misję z infiltracją i sabotażem co bardzo lubię i rozterki Deeny Shan. Przemiana postaci i ogólne jej przedstawienie wyszło pozytywnie.

Jak dla mnie komiks lekki i przyjemny, dobrze się przy nim bawiłem.

...

Z wielką radością po dłuższym czasie powróciłem do czytania czegokolwiek ze świata SW.
Komiks wyjątkowo mnie wciągnął, chociaż mówiąc szczerze - zupełnie byłem oderwany od realiów w nim panujących, więc czułem się lekko zdezorientowany. Jak wiem, jest to też fragment większej całości? (nigdy nie zrozumiem polityki egmontu...zamiast dać całą serię, np. Republic (moje małe marzenie ) to dają jakieś zlepki, które czasem są zupełnie dezorientujące dla kogoś, kto nie czytał żadnego komiksu z danej serii, bądź nie ma żadnego rozeznania w danym okresie w SW) tak więc czułem się nieco zagubiony.
Chociaż prawdą jest, że historia - mimo, że wycięta, tworzy całość, w której nie jest aż tak ciężko dojść do tego, co jest pięć.
Co wyjątkowe? Rysunki. Nie wiem, czy nie spotkałem się wcześniej z tym rysownikiem w świecie X-Men, ale kreska dla mnie wyjątkowo sympatyczna. Nawet jak bohaterowie często nie przypominali tych filmowych - nie było problemu z rozpoznaniem, kto jest kto. Zresztą, ciągle twarze Marka Hammila czy Harrisona Forda są męczące.
Historia sama w sobie też całkiem ciekawa, nie nudząca, jak to było w przypadku np. komiksowej edycji Trylogi Thrawna, której znieść nie mogę.
Cieszy też tłumaczenie Maćka Drewnowskiego.
Co z minusów? No wyrwanie z chronologii (tak jakby oglądać Pana Wołodyjowskiego bez znajomości poprzednich części Trylogii ), czasem niewyraźna kreska, trywialność przemyśleń.

Ocena:
8/10

Wyrwanie z kontektu?

Przecież to pojedyncza historia, która nie ma powiązania z poprzednimi. Ja nie czytałem Rebelliona, a nie miałem problemu ze zrozumieniem. Taka samo historie z Republic są takie które da się zrozumieć bez innych. Są jakieś nawiązania, ale da się przeczytać bez tego. Poza tym gdyby wydawali Republic w TPB to służej czekalibyśmy na KotORa i inne serie. i nie byłoby dobrych historii do SW komiks.
Historie z Republic to osobne historie, które są połączone tylko postaciami i tym samym okresem. Czasem wspomną o jakieś wcześniejszej bitwie, ale to bardziej mrugniecie okiem, a nie informacja niezbędna do zrozumienia komiksu.

Re: Wyrwanie z kontektu?

Mistrz Seller napisał(a):
i nie byłoby dobrych historii do SW komiks.
________
Jak ktoś jest pomysłowy, to zawsze coś znajdzie, wystarczy zmienić stosunek do komiksów starszych lub nietypowej długości.

Komiksy

starsze często odstraszają rysunkami. Czasem też i fabułą. O ile nerdy by szalały z radości na wydanie TotJu, ale dzieciom, które stanowią sporą grupę docelową, raczej nie przypadłoby do gustu. Myślę, że to dla tego nie ruszają starszych historii.
A czasopismo ma ograniczona objętość. Więc to nie jest tak łatwo.

...

Mea culpa w takim razie, mój błąd - nie znam serii rebellion. Ja generalnie trochę byłem oszołomiony nową postacią - deevą. Stąd mój wniosek.

...

OFC chodziło mi o Deenę.

.....

Przesadzasz Seller, niektóre starsze pozycje SW graficznie prezentują się o wiele lepiej niż nie jeden badziewny Tales wydany już w SWK.

Deena and her Lucky Grenade

"Rebellion" miał wszelki potencjał, aby stać się godnym następcą bardzo dobrego (ale niestety nierównego) "Empire". Zresztą włodarze Karego Konia pokładali w tej serii zapewne bardzo duże nadzieje, skoro została ona włączona do crossovera "Wektor"dołączając tym samym do sztandarowych serii KotOR i "Legacy". Później zaś po wydaniu kilkunastu numerów seria ta została skasowana i jeżeli ktoś zastanawiał się dlaczego tak się stało, po lekturze "Small Victories" będzie mógł sobie na to pytanie sam odpowiedzieć.

"Rebelia" wystartowała całkiem udanym story-arciem "My Brother, My Enemy" kontynuującym wątki z "Empire", ale później było corazgorzej. Nie oznacza to, że komiksy te były całkiem do bani, po prostu cała seria sprawiała wrażenie nieprzemyślanej, ze scenariuszami pisanymi na kolanie i rysownikami, którzy tworzyli kadry tak, jakby był to jakiś rodzaj chałtury.

"Drobne zwycięstwa" są moim zdaniem komiksem, w którym cała seria przegląda się jak w zwierciadle (zupełnie jak w przypadku "In the Shadows..." w "Empire"). Widać tu jak na dłoni wszystkie największe zalety, jak i wady tej serii. Skoro o minusach już wspomniałem, więc warto rozwinąć tę myśl. Zacznę od warstwy graficznej. Wilson tworzący obecnie "Invasion" długą drogę przeszedł od rysownika "Drobnych..." do specjalisty w kreowaniu Vongów i ich organicznej technologii. Kadry w "Small Victories" sprawiają wrażenie ćwiczenia stylistycznego, pracy zaliczeniowej, w której pokazuje się technikę, ale nie kunszt. Wiele rysunków, zwłaszcza jeśli chodzi o drugi plan i tła jest niedopracowanych, wręcz niechlujnych. Nieco stara się to zamaskować osoba odpowiedzialna za kolorowanie, ale skutek jest ledwie dostateczny. Twarze postaci są z kolei lekko kanciaste i jakby napakowane anabolikami, Leia wygląda jak herszt-baba, zaś Luke niczym kulturysta na emeryturze lub czterdziestolatek, który kryzys wieku średniego odreagowuje na siłce ( http://www.youtube.com/watch?v=9jPzzOFFpI4 ). Wilson ma tu problem z rysowaniem postaci filmowych, bowiem te, które pojawiły się w EU (Able, Dantels i przede wszystkim Deena) udały mu się o wiele lepiej. Podobnie jak sceny akcji i pojazdy (ach, te B-wingi), które wyglądają tu zacnie.Generalnie jednak warstwa graficzna stoi na średnim poziomie.

Podobnie zresztą jak scenariusz. Przedstawiona tu historia zagubionych w kosmosie...nie, nie rodziny Robinsonów z popularnego serialu, lecz Rebeliantów, który korzystają z okazji i postanawiają obrócić w perzynę imperialny CPN nie grzeszy oryginalnością oraz powodującymi szczękopad twistami fabularnymi. Jest tu trochę walki, trochę podniosłych przemów, trochę poświęcenia, a także dwu przerysownych złych i szczwanych bardziej niż najszczwańszy plan Baldricka (which is funny because oni i tak przegrają) Imperialnych. Taki SW-owy standard, który znamy i lubimy (chociaż czasem nas irytuje): dobrzy po paru zawirowaniach wygrają, a źli dostaną w tyłek, co oczywiście niczego ich nie nauczy. Szkoda tylko, że całość jest do bólu sztampowa i przez to im dalej w lekturę, tym większe znużenie.

Chociaż trzeba przyznać bez bicia i waterboardingu, że znalazło się tu kilka naprawdę fajnych pomysłów. Od takich cieszących oko fana detali, jak to, że w niecały rok po tym, jak pewne dwie torpedy wleciały do pewnego otworu wentylacyjnego pewnej wielkiej kuli i wysłały ją do diabła Sojusz używa jeszcze okrętów, na których w czasie wojen klonów latała flota CIS, po główną bohaterkę. Deena jest tu bowiem głównym protagonistą, nie Luke, ani nie Leia.
Znana z wcześniejszych komiksów Deena, która zaciągnęła się w poszukiwaniu przygód i dla podreperowania niskiego samooceny rozczarowana postanawia odejść z sił zbrojnych sojuszu, ale ostatni raz chwyta za broń i staje się bohaterką dnia. Wykazuje swą olbrzymią wartość, udowadnia odwagę i oddanie sprawie. Z targanej rozterkami dziewczyny staje się hardą heroiną. Niby kolejna klisza, ale akurat ten wątek poprowadzono najsprawniej. Trzeba jednak pamiętać, że by cieszyć się historią Deeny trzeba znać wcześniejsze komiksy z "Empire"i "Rebelliona", bowiem retrospekcja z początku jest baaardzo ogólnikowa.

"Drobne zwycięstwa" to jak wspomniałem probierz całej serii. Bowiem cała "Rebelia" cierpiała na te same dolegliwości, co ten story-arc: mało wyszukane scenariusze, raczej średniego sortu rysunki, niewciągające historie i dosyć pobieżnie nakreśleni bohaterowie. Czyta się sympatycznie, ale pozostaje olbrzymie odczucie niedosytu. Gdyby scenarzyści byli bardziej pomysłowi, a rysownicy bardziej przykładali się do pracy, to pewnie seria sprzedawałaby się lepiej i kto wie, może dotrwałaby do 50 numeru.

6/10

PS. Szkoda, że Egmont nie odstąpił od zasady i nie dał tym razem takiego samego plakatu jak okładka. Ujęcie B-wingów w locie, to cudo, a Deena w pancerzu komadosa raczej udaną grafiką nie jest.

Szkoda

Ten SWK WS mi się nie spodobał. Nie dzieje się nic ciekawego, bo z góry wiadomo, że Luke i Leia przeżyją. W dodatku obrazki jakoś nie przypadły mi do gustu. A jeden atak, a póżniej ucieczka rozciągnięte na 96 stron to przesada. Mogli dać jakąś lepszą historię, a Rebelie wydać w całości w ładnych tomach takich jak KOTOR, Dark Timsy i Legacy. Szkoda...

...

Czyli generalnie żaden komiks z okresu Rebelii z Lukiem i Leią nie mają racji bytu? To samo jeżeli chodzi o książki, ale nie tylko z tego okresu, ale też z okresu Wojen Klonów - wszak wiadomo, że Republika upadnie, Jedi zginą, a Anakin będzie Vaderem.
Trochę pokrętna filozofia.

Może

i wiadomo co będzie w przyszłości, lecz fajnie się czyta jak do tego doszło, więc NIE zrażajcie się do komiksów z ery Rise of the Empire!

Dobry komiks

to taki, który potrafi być świetny pomimo iż znamy zakończenie. I który wywrze na nas wrażenie, że postać zaraz zginie mimo iż wiemy, że to niemożliwe.

Pomysły

A odnośnie historii do SWK WS to Twilight - Republic, Infinity`s End - Republic, The Hunt for Aurra Sing- Republic i Rite of passage - Rebublic są w sam raz, według mnie.

Co

do Republicó to myślę, że idą one w dobrą stronę. Za kwartał ujrzymy The Stark Hyperspace War! Jupiiii

Komiks nie jest taki zły.

Fabuła do oryginalnych nie należny ,ale nadrabia klimatem OT.
Wilson to nie Duursema czy Wheatley jednak daje rade, grafiki prezentując okręty czy obcych np. Ackbar, Chewie czy Verpin z Eskadry Sztyletów prezentują się bardzo dobrze. Tylko wielka trójca jakoś tak nie bardzo Colinowi się udała .

...

Muszę przyznać, że Drobne zwycięstwa mi się spodobały. Mimo iż wiadome było od początku, że Rebelianci w jakiś sposób zwyciężą w swojej potyczce, to można było wyczuć napięcie związane z poczynaniami głównej bohaterki. Muszę przyznać, że ogół fabuły całkiem przyjemny. To pierwszy komiks dotyczący ataku na stację paliw jaki czytałem Wracając do blondyny to była całkiem niebrzydka ^^. Na minus komiksu oczywiście wielka trójka. Na plus niezrównoważony emocjonalnie brutal, który lubi się... zabawić Kończąc tą nielogiczną wypowiedź zacytuję wspomnianego rudego brutala: "O mała... Będziesz cierpieć."

9/10

Zapowiedź Wydania Specjalnego nr 5

znalazła się na gildia.pl
A w niej Wojna Nadprzestrzenna Starka:

Plansze tu:

http://www.sklep.gildia.pl/komiksy/153473-star-wars-komiks-wydanie-specjalne-1-2011

<3

Republic <3

...

Tytuł trochę zmieniony. Zamiast Wojny nadprzestrzennej Starka, mamy Wojna w Nadprzestrzeni. Nadprzestrzeń powinna iść z małej :<

hmm

ale to są drukowane litery jak zapewne zauważyłeś

...

o lol, jaki szahl xD nie zauważyłem w takim razie nie mam się do czego przyczepiać

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.