Forum

Sny o SW cz.3

Kontynuacja bardzo wydłużonego wątku.
To Ja się takim snem mogę pochwalić:
Śnił mi się nowy serial animowany TCW: Rebels. W którym klony walczyły z Imperium, pamiętam że dowódcą był Rex a ze szturmowcami były droidy które swoim poziomem inteligencji zaraziły szturmowców, pamiętam że był klon ABC-12345 "Janek" i DEF-6789 "Jaś" poziom pierwszego odcinka o połowę niszrzy niż Star Wars Rebels film. Na szczęście się obudziłem.

jaki xDD

Co zrobiły? xD

Teraz się przypomniało

Że w tym serialu po stronie Rebelii był Generał Spongebob i Rexa przed strzałem uratował Kubuś Puchatek i jeszcze gdzieś się przewinął Spiderman. Na poważnie taki miałem sen.

...

W ostatnich miesiącach kilkukrotnie śnił mi się Epizod VII, w kilku różnych wersjach fabularnych, a wszystkie sny łączyła jednak cecha wspólna... W każdym film okazał się tak kiepski, że Disney zrezygnował z dystrybucji w kinach i zrobił z niego direct-to-video. Cóż, przy okazji produkcji prequeli czasami śniło mi się jakie te filmy będą zajebiste, może to dobry znak

Re: ...

Mi parę dni temu w sennych majakach przewinęła się premiera pełnego zwiastuna siódmego epizodu. Z niewiadomych przyczyn trwał on chyba dobre pół godziny, choć przewijało się tam w kółko kilka jednakowych scen, całość natomiast wyglądała jak krzyżówka Robot Chicken i Kosmicznych jaj. Wszystko było strasznie kiczowate, co mnie nawet na swój sposób bawiło, ale też zwyczajnie słabe - przerażająco słabe. W pewnej chwili zorientowałem się, że nikt nie widzi, że coś jest nie tak i generalnie z jakiegoś powodu wszyscy się nad tym trailerem rozpływali - jakby wszystko było w normie, a nawet w dwóch, 10 miliardów lajków, te sprawy. Ten "reakcyjny" matrix był gorszy niż cały kicz płynący ze zwiastuna

Była jakaś idiotyczna scena z okrągłym pomieszczeniem na statku, gdzie pokraczny Palpatine siedział z jakimiś klonami (pewnie dlatego, że ktoś ostatnio odkopał cieszące się klony ), beznadziejna bitwa kosmiczna i brodaty Mandalorianin na planecie z piramidami, w które wbudowano jakieś mechanizmy i inne maszyny parowe.

To tak a propos powyższego, bo też zauważyłem, że zawsze gdy we śnie migną mi starłorsy, są tam niewiarygodnie słabe i co gorsza często gęsto nikt poza mną tego nie widzi Pewnego dnia obudzę się martwy w przestrzeni kosmicznej, zjadany przez pelikany To pewnie od hejtu mi się w głowie poprzewracało i mam teraz różne paranoje

Re: ...

No to prawda, jak się śni star wars to jest słabe, np. Mi się śniło coś takiego że byłem w warszawie jakiś brodaty starszy pan (coś jak Sydow na szkicach z ep VII) i stałem na jakimś wierzowcu a droga zaczęła znikać, samochody zamieniały się w statki a budynki zmieniły styl na bardziej Coruscantcki.
Następnego dnia śnił się EP VII, pamiętam że pędziłem na speederbike i ścigałem na Tatooine tamtą z zwuastuna co na tym lodzie leci, potem coś tam jeszcze robiłem, poszedłem do lasu rąbać drewno i otworzyłem krzyżowy miecz żeby ściąć Dąb Bartek na opał.

Re: ...

Sny niczego nie wróżą. Sny to przeszłość i przeżycia.

Sen

Parę dni temu śniło mi się, że jechałem na czele kompanii dragonów, atakując krzyżaków... Żeby było ciekawiej, moi dragoni trzymali miecze świetlne, a za nami jeszcze do pomocy jechał oddział konnych szturmowców .

Po bitwie usiedliśmy wszyscy przy ognisku, gdzie szturmowcy poczęstowali mnie "ewokańską przepalanką".
Może by coś się jeszcze działo dalej, ale obudził mnie brutalnie budzik wyrywając ze snu :/

sen

Mi się śniło, że zająłem 3 miejsce w urodzinowym konkursie graficznym. Rozdanie nagród było w moim domu. Sen się skończył kiedy mi brązowy medal dali

Poe, Vader

Dziś przyśniły mi się przygody Poe sprzed ep. VII. Dameron 2 razy trafił w niewolę i brawurowo uciekał (niestety nie pamiętam szczegółów). Po ostatniej ucieczce zasiadł elegancko ubrany w wygodnym fotelu z cygarem. I choć inne osoby, które tam z nim były zachwycały się, że znów uciekł Pierwszemu Porządkowi, to on siedział zasępiony, bo nie wiedział czy jego dziewczynie też udało się uciec. Dziewczyną tą była... Ania z Zielonego Wzgórza ;P A cała ta historia była w jakiś chory sposób powiązana ze mną zanoszącą buty do szewca (u którego można było też wywołać zdjęcia).

Przed premierą TFA co jakiś czas miałam starwarsowe sny, ale pamiętam tylko jeden. Uległam i przeczytałam w końcu spoilery do fabuły, czego później żałowałam. Okazało się, że w Przebudzeniu powróci Vader.

Tak w ogóle, to oprócz Gwiezdnych Wojen jako takich, co jakiś czas śnią mi się różni fani i fanki z naszego fandomu.

Re: Poe, Vader

Kasis napisał:
Tak w ogóle, to oprócz Gwiezdnych Wojen jako takich, co jakiś czas śnią mi się różni fani i fanki z naszego fandomu.
-----------------------

Who` mesa ?!

Re: Poe, Vader

Przykro mi, ale nie przypominam sobie, żebyś Waść zaszczycił mój sen.
Wielu z nich zresztą nie pamiętam. Tylko niektóre, jak np. ten, w którym faultfett i ja wygrałyśmy jakiś konkurs i w nagrodę miałyśmy polecieć na jakąś starwarsową premierę do Japonii (TCW chyba) :]

Zresztą najczęściej śnią mi się fani z dwóch grup: "moi" rzeszowscy i redakcja Bastionu.

Re: Poe, Vader

A czy Szefowa wyśniła może jakiś termin na spotkanie fanów SW w Rzeszowie?

Re: Poe, Vader

Nie wyśniłam, dostałam smsa z info na jawie
Jutro newsa miałam wrzucić. Spotkanie będzie za tydzień, 27.02. Jak zwykle w WDKu o 16.00.

Re: Poe, Vader

No to lipa (chyba że młoda będzie miała poprawkę i będzie potrzebowała szofera)...

Re: Poe, Vader

To - bez urazy - muszą to być bardzo nudne i smutne sny

Re: Poe, Vader

Ja tam nigdy na swoje sny nie narzekałam. No chyba, że na te o pająkach

Re: Poe, Vader

Co nie zmienia faktu - bo nie zaprzeczyłaś

Poe, Vader

Gdyby wrócił to spora część fanów pewnie by się ucieszyła - a tak tylko była spalona maska

Re: Sny o SW cz.3

W ostatnim czasie miałam tylko jeden sen związany z SW. Otóż śniło mi się, że próbowałam wymienić się z Huxem kolorem włosów. Wyglądało to tak, że przykleiliśmy sobie do głowy elektrody (podobnie jak przy EEG, ale bez tego czepka). Do elektrod przykładaliśmy napięcie, które miało z włosów wyciągnąć barwnik, a potem przez zmiany napięcia ten barwnik miał "przepłynąć" do włosów drugiej osoby.
Gdy zaczęliśmy ten eksperyment to przybiegł jeden z moich wykładowców i zaczął krzyczeć, że co my robimy, przecież pigment z włosów nie może zachowywać się jak elektrony i sobie przepływać pod wpływem napięcia. I wtedy okazało się, że jednak ten nasz sposób zadziałał i udało się zamienić kolorem włosów. Wykładowca bardzo się zdziwił, potem prowadził jakieś badania nad tą metodą i w końcu wszyscy dostaliśmy Nobla za to. Ta dam.

Finn

Tym razem, kilka dni temu, przyśnił mi się Finn. Był moim bratem, który po ucieczce z Nowego Porządku, miał po raz pierwszy iść do normalnej szkoły. A dokładniej do mojego starego liceum. Oprowadzałam go, bo był troszkę zagubiony i nie do końca umiał się odnaleźć w nowej rzeczywistości, przez co inni uczniowie mu dokuczali, a ja musiałam stanąć w jego obronie. A wszystko to w drodze na lekcję plastyki

Śnić o Gwiezdnych Wojnach

to od lat mi się regularnie zdarza, tylko ostatnio zbyt często jestem wyrywana ze snów, żeby je pamiętać, bardzo szybko ulatują z mojej pamięci. Ale kilka z ostatnich miesięcy zapamiętałam.

Jakoś tak niedługo po premierze „Przebudzenia mocy” śniło mi się, że wraz z grupką innych fanów wybierałam się na premierę epizodu VIII. Niestety jakaś grupa złych ludzi () chciała nas powstrzymać i chowaliśmy się przed nimi w mieszkaniu mojej ś.p. Babci, podczas gdy oni próbowali wyważyć drzwi wejściowe. Udało nam się jednak dotrzeć do kina, które było olbrzymie i wyglądało bardziej jak terminal lotniskowy skrzyżowany z centrum handlowym niż multipleks. Kupiliśmy bilety i ja postanowiłam skoczyć jeszcze do łazienki przed seansem. A potem nie mogłam znaleźć towarzyszących mi fanów ani sali z SW Krążyłam po krętych korytarzach, nerwowo patrzyłam na zegarek, już, już miał zacząć się seans, a ja nie wiedziałam gdzie iść. Koszmar :/

Inny sen dotyczył delegacji redakcji Bastionu do Francji w celu sprawdzenia jakie nowe gadżety SW są dostępne. Zostaliśmy podzieleni na oddziały i wysłani w teren; punkt zbiórki to było mieszkanie jakiegoś mocno zdziwionego tym co się dzieje faceta. Jak już zebraliśmy się po poszukiwaniach, najszczęśliwszy był Rusis bo udało mu się dorwać jakiś super limitowany zestaw garnków Star Wars

Trzeci sen to chyba mój ulubiony z tej grupy :] Han Solo w wieku ok. ep. VII odkrył swój taniec ze Star Wars kinect, o ten:
https://www.youtube.com/watch?v=x_xJqkzngBI
Najpierw był trochę zdegustowany, później jednak stwierdził, że te ruchy mogą przydać się w walce I jak z Chewiem się z kimś bili, to krzyczał „Chewie teraz double blaster” czy coś w ten deseń i przyjmowali odpowiednie pozy równocześnie nokautując przeciwników ;P Och, chciałabym zobaczyć coś takiego z prawdziwym Fordem

Kurcze, jeszcze jakiś jeden sen pamiętałam, ale ulotnił się… coś o spotkaniach fanów… trudno.

Rejestrator snów

Po zwiastunie TLJ miałem "gwiezdny" sen, ale niestety gdy otworzyłem oczy szybko się ulotnił
Pozostało mi tylko mgliste wspomnienie, że coś było...

No cóż, osoba która wymyśli REJESTRATOR SNÓW, umożliwiający zapis obrazu, zostanie miliarderem.
Ludzie będą mogli udostępniać swoje sny, wymieniać się a nawet na nich zarabiać.
Hollywood upadnie

Re: Rejestrator snów

Taa.. aczkolwiek czasem budzę się rano i cieszę się, że nie pamiętam snu, bo mam dziwne przeczucie, że był bardzo BARDZO dziwny.

Re: Rejestrator snów

Te najdziwniejsze są najlepsze

Re: Rejestrator snów

Dokładnie. Ach, te picie wódy ze znajomymi w stadninie koni... Anie zaraz, to był sen?

Re: Rejestrator snów

Nie, nie upadnie

Kiedyś dawno w Młodym Techniku było opowiadnko SF, że taki rejestrator wymyślono, wynalazca umieścił go w szlafmycach, wypromowal modę na ich noszenie, ściągal (opowiadanie z czasów, gdy o internecie nikt nie myślał) zdalnie sny i przenosił najlepsze pomysły na taśmę - miał w tym celu szereg wytwórni filmowych, wśród których jedną fikcyjną do "produkcji" właśnie tych filmów ze snów. Tak w skrócie z tego co pamiętam, jakieś 30 lat temu to było, albo i dawniej.

Re: Rejestrator snów

A ten wynalazca, to nie nazywał się przypadkiem DISNEY

Re: Rejestrator snów

Być może. Clou opowiadania polegało na tym, że córka owego wynalazcy chciała namówić człowieka z najlepszym "portfolio" snów na zmajstrowanie potomka, żeby wejść w segment filmów dla dzieci. Przypadek? Nie sądzę

Re: Rejestrator snów

Dawniej też marzyłam o czymś takim. I niektóre sny, niektóre takie co pamiętam nawet po wielu latach, strasznie chciałabym zobaczyć w takiej formie. Albo takie co ledwo pamiętam, a wiem, że były fajne. Ale jest też mnóstwo takich co choć chcę, to nie mogę zapomnieć. I wielu z nich nie chciałabym utrwalać w żaden sposób. Do wielu też nie chciałabym, żeby ktokolwiek miał dostęp A jak już by były rejestratory to pewnie i hakerzy od nich by się znaleźli ;] Jak Mossar pisze, czasami się budzę i czuję, że sen jest na granicy, że mogłabym sobie przypomnieć, ale lepiej tego nie próbować

Choć pewnie bym się jednak skusiła na takie urządzenie, żeby chociaż wypróbować, bo jednak częściej mam fajne czy neutralne sny niż te koszmarne czy porąbane.

Programator snów

Fajnie byłoby mieć także PROGRAMATOR SNÓW - ustawiamy swoje preferencje na daną noc i rano budzimy się wypoczęci i uśmiechnięci. Obawiam się, że mogłoby to być bardzo uzależniające i prowadzić do wielu patologii, ale jak powiadają: "Wszystko jest dla ludzi"

Re: Programator snów

O tak, już widzę te nagłówki o ludziach umierających z przedawkowania tabletek nasennych czy zapominających o jedzeniu, którzy wolą żyć w świecie swoich snów. Pewnie sny erotyczne byłyby często nastawianą opcją Tak, to byłoby ciekawe i kuszące urządzenie, ale zdecydowanie niebezpieczne.

Drobiazgi

W ostatnich tygodniach miałam drobne sny związane z SW.
Pierwszy był krótko po tym jak podali informacje o Trevorrowie. Szłam ulicą i w którymś momencie zderzyłam się z jakąś kobietą. Kiedy spojrzałam okazało się, że to Kathleen Kennedy. Nie wyglądała jak ona, ale ja wiedziałam, że to jest właśnie Kennedy. Szła gdzieś z Rianem Johnsonem.

W drugim śnie, miałam brać ślub z Lukiem Skywalkerem A na przyjęciu z tej okazji miały być zaserwowane grzanki z serem i wypisanymi na nim keczupem odpowiednimi do okazji sentencjami

W trzecim śnie pojawili się natomiast Finn, Poe i Rose. Mieli jakiś związek z moim starym czerwonym szkolnym plecakiem i tym, że miałam wrócić do liceum. Nie pamiętam szczegółów, ale to już 2 raz jak Finn w moim śnie jest powiązany z moją starą szkołą.

I ostatnio znów śnił mi się Finn i Rose, a dokładniej oglądałam jakieś zdjęcia promocyjne do TLJ i to z nimi nagle ożyło i zamieniło się w film. Szli jakimś korytarzem i rozmawiali czy coś takiego. Nic ekscytującego.

Już po zwiastunie przyśniła mi się Leia, ale nie pamiętam szczegółów, zostałam zbyt brutalnie wybudzona.

Przydałyby się jakieś ciekawsze starwarsowe sny :/

Re: Drobiazgi

Miałaś brać ślub z Lukiem S., i chcesz jeszcze bardziej "ciekawszych" snów?

Re: Drobiazgi

Noc poślubna .

Re: Drobiazgi

No daj spokój, życzysz Kasis tramatycznych doznań?

Jesteś wykończona, dopiero co uspokoilas Leie tańczącą na stole kankana z Ewokami, wypłaciłaś sąsiadowi odszkodowanie za stodołę, którą rozbił Chewie x-wingiem, bo leciał na meline po wódkę i chętnie położyłabyś się spać, ale nic z tego bo Han zgubił kluczyki do "Sokoła" i się awanturuje po nocy...

Re: Drobiazgi

Ślub z Lukiem S to może wziąć na jawie.
Ciekawszy byłby Jabbą lub Ahsoką

Re: Drobiazgi

O Wy… Zapominam czasami, jak bardzo trzeba na tym forum uważać na słowa Oczywiście śnił mi się Luke Skywalker o aparycji młodego Marka Hamilla. No. I to był bardzo grzeczny sen, bez nocy poślubnych i innych takich ;]

Bastionowy koszmar a.k.a. Rusis by mnie zabił

Przyśniło mi się dzisiaj, że musiałam coś dodać na Bastion, ale miałam z tym kłopoty, więc Rusis udostępnił mi swój dostęp do panelu i udało mi się to załatwić. Jakiś czas potem wrzucałam newsa o jakimś konkursie i podając gdzie należy przekazać prace konkursowe bezmyślnie wpisałam login i hasło Rusisa do panelu. Po jakimś kwadransie uświadomiłam sobie co zrobiłam i szybko usunęłam te dane z newsa. Byłam przerażona, że ktoś pewnie już wykorzystuje te namiary, żeby zniszczyć Bastion, więc szybko zadzwoniłam do Rusisa, żeby powiedzieć co się stało. Na początku, jak nie wiedział z czym dzwonię to coś tam zażartował, a potem zapadła cisza. I już tylko słyszałam jego oddech Przestał odpowiadać na moje pytania i przeprosiny więc załamana i z wyrzutami sumienia się rozłączyłam Koszmar normalnie.

A niedawno, dzień przed tym jak podali tytuł filmu o Hanie, śniło mi się, że ogłoszono, że na dniach podadzą jakąś istotną informację na temat tego spin-offa

Jak byłam dzieckiem i nastolatką to spisywałam swoje sny w zeszycie. Teraz mam Bastion, przynajmniej do tych starwarsowych

Re: Bastionowy koszmar a.k.a. Rusis by mnie zabił

-(...)śnił mi się Rusis(...) Koszmar normalnie.

XD
Co Ci biedny Rusis zrobił?

Re: Bastionowy koszmar a.k.a. Rusis by mnie zabił

Proszę mi tu słów z kontekstu nie wyrywać.
Na szczęście nie zdążył zareagować, bo się obudziłam

zabiłaś go!

Bart,

przeceniasz moje możliwości.

także

tego
(...)a potem zapadła cisza. I już tylko słyszałam jego oddech (...)

Upadł obok słuchawki i słyszałaś przedśmiertne rzężenie
http://imoviequotes.com/wp-content/uploads/2015/02/101-The-Stranger-quotes.gif

Mnie

jak się śni SW, to jakoś niezmiernie rzadko . U mnie tylko ciągle podróże pociągiem, nie widzieć czemu, ale dzisiaj miałam coś niezłego. A wiecie, a propos rejestratora snów i kasy, którą można byłoby z niego wyciągnąć, to taki wątek pojawia się w obu częściach gry "Dreamfall". Co prawda jej pierwsza część, "The Longest Journey", jest lepsza, ale nadal to bardzo dobrze wykreowany świat.

Śniło mi się coś tam, aż nagle scena zmieniła się na zbliżenie na Grievousa z boku. Od razu wiedziałam, że to gra komputerowa - nowej generacji, ale jednak gra. Generał próbował zdjąć maskę, chwilę to trwało, aż potem... generał organiczny, prawdziwy obudził się w koszmaru (incepcja ). Spał w jakiejś prostej namiotochatce, jego żona spytała się co się dzieje, a ten jej odparł, że miał sen, w którym nie mógł zdjąć maski. Potem rozmowa zeszła na politykę, bo okazało się, że... jesteśmy w grze "Assassins Creed: Origins", ta-da! Grievous był bardzo szlachetny, mówił o wykorzenieniu korupcji z Senatu (tak, wiem, Egipt nie miał senatu), a ja zaczęłam rozkminiać, że skoro to się dzieje 3000 BBY (sic), to znaczy, że w "Zemście" generał ma ponad trzy tysiące lat... A tak w ogóle to oboje mówili po angielsku z cudownym akcentem nie mam pojęcia skąd, ale podziwiam się za śnienie w obcym języku .

Ale skończyła się cutscenka i rozpoczęła się jakaś tam misja specjalna właśnie z perspektywy Grieva, a nie Bayeka. Generał nie był co prawda członkiem tych tam protoasasynów, lecz organizacji znanej jako Belshamharoth (pisownia oryginalna), która to była czymś w rodzaju połączenia asasynów/tajnych agentów/straży pałacowej. Za wiele gameplayu co prawda nie było, ale potem z plików animusa dowiedziałam się, że w późniejszych latach faraon zdelegalizował Belshamharoth "z powodów politycznych", a ja rozkminiłam, że w ten sposób powstali Separatyści. Potem sen się skończył.

To teraz tak:
- Yep, lubię Zgrywa.
- Tak, lubię "Assassin`s Creed", ale nie mam "Origins", bo konsola za słaba.
- Tak, zdaję sobie sprawę, że Bel-Shamharoth to złe bóstwo ze "Świata Dysku" i jednocześnie parodia Cthulhu. Ale ostatniego Pratchetta czytałam w wakacje, Lovecrafta miesiąc temu.

Więc jakim cudem coś takiego mi się urodziło? Co prawda jeszcze w półśnie zrobiło mi się nieco smutno, bo nie mamy gry SW, która długością i rozmachem w kampanii singlowej dorównywałaby "Asasynom"...

Re: Mnie

ShaakTi1138 napisała:
Więc jakim cudem coś takiego mi się urodziło?
-----------------------

Ja bym tak nie patrzyła. Owszem często śni się to z czym dopiero co mieliśmy styczność (choć mi wczoraj śnił się post apokaliptyczny świat, zakopane świątynie, hordy zombie i Julia Roberts zamieniająca się w jakiegoś super wilkołaka, a z niczym takim nie spotkałam się ostatnio ). Ale umysł pod tym względem to chyba żadnych standardów się nie trzyma zbyt sztywno ;] Zawsze mnie zaskakuje jak przyśni mi się np. ktoś z klasy z podstawówki, kogo nie widziałam, o kim nic nie słyszałam, ani nie myślałam latami. Więc dlaczego został wywleczony z odmętów pamięci?

A sen fajny

Ja dziś miałam jakiś o zwiastunach, ale w trakcie małżonek kazał mi wstawać i nie pamiętam co to było dokładnie

Sen

Pamiętam, że na kilka tygodni przed TFA byłem tak podekscytowany tym, że w końu Star Warsy wracają do kin, że trafiły mi się z dwa sny o nadchodzącym TFA. A może nawet więcej, ale aż tak dokładnej pamięci nie mam.

Pierwszy sen to typowe wyjście do kina na TFA. Pamiętam, że byłem wkurzony, bo przez połowę snu chodziłem korytarzami, film już się zaczął, a ja nie potrafiłem znaleźć sali. Dosyć typowy motyw w snach, przynajmniej u mnie. Nie wiem jak Wy, ale w moich snach bardzo często pojawia się motyw bezradności, niemożności uzyskania czegoś co się chce (tak jakby w życiu było inaczej). Wracając do snu, w końcu znalazłem salę, usiadłem gdzieś na schodach i oglądałem. Parę razy ktoś pomarudził, że to słabe i wychodził z kina. Pamiętam, że sam film był.. dziwny ale fajny. Był jakiś taki "meksykański" klimat. Jak to w snach często bywa, zmieniła się perspektywa i to ja byłem bohaterem tego filmu. Kojarzę, że biegłem razem z innymi postaciami po jakimś miasteczku (w takim stylu: https://i.pinimg.com/564x/0f/bc/a7/0fbca7637190373f756df42c1f20cb0c--mexican-house-mexican-style.jpg). Trochę dziwiłem się, że nie ma żadnej mocy, Jedi, Sithów, ale stwierdziłem, że i tak jest fajnie. Stwierdziłem, że to taki wstęp, a potem dopiero pojawi się Luke i reszta. Po przebudzeniu zastanawiałem jak mój mózg mógł połączyć Meksyk ze Star Warsami. Ale cóż, zawsze miałem dosyć dziwną wyobraźnie, wystarczy odwiedzić mojego starego Deviantarta ( https://mossar.deviantart.com/gallery/ ).

Drugi sen to już dramat. Śniło mi się, że głównym motywem nowych SW były dinozaury. Nie pamiętam już dokładnie, ale ciągle przewijał się taki duży dinozaur pokroju Tyranozaura (w tym stylu: https://blogs-images.forbes.com/insertcoin/files/2017/02/king-krush-hearthstone.jpg?width=960). Nawet nie przeszkadzała mi obecność dinozaurów w Star Wars, ale ten dinozaur był strasznie słabo zrobiony przez grafików. Mała dokładność modelu, rozmyte tekstury i słabe animacje ruchu dinozaura. Byłem na maksa zażenowany tym seansem. Swoją drogą dinozaury w SW to byłoby coś. Wiem, że na mniejszą skalę były pewne nawiązania w Legendach. Ale chętnie zobaczyłbym w filmach planetę zamieszkiwaną przez dinozauropodobne zwierzęta. Jeśli chodzi o filmy to najbliżej był chyba Varactyl ujeżdzany przez Obiego w ROTS.

Ciekawe czy w ciągu tych ~20 dni będę miał jakiś sen o TLJ. Co prawda to już nie ta sama ekscytacja co przy TFA, bo już wiemy jak wygląda kierunek nowych SW. Ale kto wie, może coś mi się przyśni. Jak tak będzie to dam znać

Re: Sen

-Ale cóż, zawsze miałem dosyć dziwną wyobraźnie, wystarczy odwiedzić mojego starego Deviantarta

Masz nowego?

Ale obrazki sliczne i normalne, nie wiem czemu piszesz że "dziwne" Ten z wzorem na "delte" najlepszy

Re: Sen

Nie, prawda jest okrutniejsza. Po prostu porzuciłem rysowanie. Nie całkowicie, ale już bardzo mało rysuje.

Co do dziwności, zawsze mi się wydawało, że te prace są dosyć specyficzne, np.
https://mossar.deviantart.com/art/Feeling-s-Yoyo-206323361
albo gra w której chodzisz ołówkiem xD:
https://mossar.deviantart.com/art/Pencil-Game-401524689

Re: Sen

A to wielka szkoda, bo prace są naprawdę fajne. Może jeszcze do tego kiedyś wrócisz?

A same prace może i specyficzne, ale czy dziwne? Mi się bardzo podobają.

Ja też

Miałem dziś sen o sw. Ale zapomniałem jaki bo zacząłem się zastanawiać czemu właściwie muszę wstawać przed słońcem?
Za to przypomniałem sobie co nieco z innego. Otóż grałem w 1313. Świat był otwarty ograniczony do kantyny stojącej pośrodku pustyni na Tatooine i jej okolic. Moją postacią był Grievous. Z radością ciąłem przechodniów na zewnątrz budynku. W środku przestałem się wygłupiać i zacząłem szukać jakichś gości z questami. Pogadałem z kilkoma osobami i zdobyłem xp, za co kupiłem mojej postaci (niewyróżniający się mężczyzna rasy ludzkiej w szarym płaszczu z kapturem) lepszy blaster. Potem chyba zacząłem robić kampanię, był jakiś gangster i jego dziewczyna. Szkoda, że Visceral rozwiązano a gra zostanie całkiem przerobiona, fajnie się zapowiadała.

Epizod 8

A u mnie chyba ekscytacja przed TLJ daje o sobie znać, bo dziś śnił mi się sen o nowym filmie, uwaga spoilery .

Byłam w starym kinie w moim rodzinnym mieście - takim, w którym siedzenia ustawione są w ten sposób, że jeśli siądzie przed Wami ktoś wysoki, to mogiła. Ale to nieistotne. Film był... beznadziejny tak bardzo, że wielokrotnie zamyślałam się i nie śledziłam wątku. Finn gdzieś się tam przewijał, Kylo spadł z wieżowca na Coruscant i tyle go było. Gro epizodu stanowiły sceny na planecie Uniwersytet Warszawski, w których bohaterki (jakieś blondyny, Moc wie czemu) starały się uzyskać terminowo jakieś papiery do dziekanatu (musiałam wrzeszczeć przez sen, tak myślę). Potem akcja przeniosła się na Takodanę, gdzie Snoke był wraz z nowym uczniem (jakimś Umbaraninem) i całym zakonem Ren. Pojawiła się tam też Rey, którą wódz starał się przekabacić na ciemną stronę. Od tego pomysłu odciągał ją przedstawiciel rasy Yody, który był... księdzem (nawet we śnie zrobiłam wtf). Groził, że jeśli panna przejdzie na CSM, to się rzuci z dachu zamku Maz. Ani Rey, ani Snoke się tym zbytnio nie przejęli, no to się rzucił.

Pamiętam, że było dużo nowych obcych o ogromnych głowach, to potem napisałam na fejsbuku, że Johnson chyba ma jakiś fetysz. Nie podobały mi się też drętwe dialogi, a potem z przerażeniem zdałam sobie sprawę, że ten pan będzie opowiedziany za kolejną trylogię.

To mnie wybudziło i dobre pół minuty musiałam sobie przypominać, że zwiastuny TLJ są dobre, a film z pewnością nie będzie takim chłamem.

Re: Epizod 8

Gdzie to można zobaczyć?

Re: Epizod 8

Świetne! Gdzie to można zobaczyć? [2] .

Re: Epizod 8

Rzeczywiście mnóstwo plot twistów! Gdzie to można zobaczyć? [3]

Re: Epizod 8

Popatrz, a mi się tylko śni Orlando Bloom w legolasowej wersji śpiewający "They`re taking the hobbits to Isengard!" Żenada.

Re: Epizod 8

Dla mnie spoko. Jakby się sprawdziło, to nawet pójdę do kina drugi raz

Sen

W końcu na 2 dni przed TLJ pojawił się krótki sen o TLJ.

Niestety nie pamiętam za dużo, ale cały fragment filmu, który "widziałem" to walka Rey i Kylo. Ciekawy, szybki pojedynek, wygrany niestety przez Rey. Rey ma już zadać ostateczny cios zabijający Kylo Rena, lecz Kylo wymawia jakieś słowo. To całkowicie zmienia nastawienie Rey, która cofa miecz, podnosi Kylo i razem gdzieś idą.

Wtedy spojrzałem na swoją narzeczoną i się pytam: "Co on powiedział?" - "Nie wiem". Strasznie się wkurzyłem, pomyślałem: "No pięknie, punkt kulminacyjny, najważniejszy moment filmu, a ja nie usłyszałem jego kwestii."

No i w sumie tyle, może było więcej, ale nie pamiętam niestety.

Re: Sen

Dialog pewnie wyglądał tak:
KR: "Save Leia"
Rey: "Why did you say that name?!"
Snoke: "It`s his mother`s name!"

Re: Sen

Też od razu sobie o tym pomyślałem xD

Re: Sny o SW cz.3

Czytałam ten temat z żalem, że nic mi się o SW nie śni, i proszę, coś się przyśniło.
Tylko że prawie nic nie pamiętam

Śniła mi się Rey, która obudziła się w piwnicy i myszkowała dookoła, potem przechodziło tam mnóstwo ludzi i ona do nich dołączyła, potem rozmawiała z kimś na zewnątrz i chyba kogoś ratowała. A po za tym w filmie przypomniano cały jej wątek z TFA, i to mnie trochę zdziwiło, ale pomyślałam, że tak dobry reżyser zrobił z tak karkołomnego pomysłu coś naprawdę dobrego. Że jest w tym psychologiczna głębia, wszystko teraz nabrało sensu i działanie Rey stało się zrozumiałe. A potem zaczęłam się bać, że przy innych postaciach też dadzą mnóstwo flashbacków z TFA i niektórych to znudzi.
I to tyle.

Kolejny sen

Ja pitolę, teraz to już mój mózg przesadził.

Film się zaczyna, wszystko fajnie, ciekawe sceny na Ahch-To, po czym przeskakujemy do Kylo Rena. A Kylo Ren siedzi w zwykłym podkoszulku i rozmawia z jakąś kobietą tak jakby prowadził wywiad telewizyjny. Znowu kolejny przeskok i Kylo Ren wygląda jak chińczyk z takim ogromnym wiklinowym kapeluszem, śmieję się jak głupi i tanecznym krokiem odchodzi gdzieś dalej. Kolejny przeskok - Kylo zaczyna gadać po niemiecku.

Potem wszystko się wyjaśnia - Kylo wrzucony jest w taką pętlę czasoprzestrzenną, skaczę pomiędzy wymiarami, uniwersami nie mogąc wydostać się do swojego świata.

Spojrzałem w koło i pomyślałem: "Uff, to sen." Nie wiem co dało mi taką pewność, ale tak pomyślałem.

T

Śnił mi się wczoraj zwiastun Solo i przestałem oglądać żeby sobie nie zepsuć seansu - jestem "genialny"

Re: T

Mi się śniła (po raz pierwszy od lektury Borowskiego w Liceum mialem sen o czymś) ST w wresji "legendarnej" z wątkiem "Reymitage", jako substytutem pary Fel - Solo (Rey była w X-wingowym kombinezonie). Nawet zrobiłem z tego post na forum


Swoją drogą, Hal, fajny akostrych

<3

Qwerty

Mi się dziś śniły ARCi, Defendery, X-Wingi walczące w kosmosie. Tylko nie pamiętam czy w dzień czy w nocy. Ani o co z tym chodziło. Ale było fajnie.

W końcu

W końcu moje bezustanne uwielbienie dla Huxa zostało nagrodzone uroczym snem.

Byłam kadetem w którejś Akademii oficerskiej w Nieznanych Rejonach, ale tak bardziej w stylu Ezry - czyli miałam tam jakąś misję pod przykrywką. Chyba, w każdym razie wiedziałam, że pilnie mam coś znaleźć, coś zrobić i szybko uciekać. A całkiem niezłą drogą do zrobienia tego było zakolegowanie się z młodym Huxem (chyba oboje mieliśmy coś koło 16 lat, w każdym razie stary Brendol żył jeszcze i był komendantem, a Armitage nadal się szkolił), no bo on miał dojścia. No to zaczęłam go bajerować. Tak skutecznie, że jak tylko zostaliśmy na moment sami (powiedział, że mnie zaprowadzi gdzieś i pokaże coś, co tam chciałam zobaczyć) to chciał mnie zabić rękawicą wspomaganą z Fallouta. Ale jakoś mu to wyperswadowałam. Na tyle skutecznie, że nawet dał się przytulić i pogłaskać! (awww) Już pomijając, że pomógł mi w tej misji, co ją miałam.
Misja się w każdym razie udałam, coś tam zrobiłam, wykradłam i wyczołgałam się przez korytarze wentylacyjne bodajże. Z tym tylko, że wiedziałam, że prawdopodobnie za tę pomoc młody Hux będzie miał u ojca przechlapane i kurde, miałam takie wyrzuty sumienia, że przeze mnie ma kłopoty! ...i ciągle mam, odkąd się obudziłam.

Ważne rzecz: włosy Huxa są przemiłe w dotyku, miziałabym.

asdfghjkl

Nie sądziłem że będę kiedykolwiek pisał w tym dziwnym temacie, ale stało się. Zeszłej nocy przyśniło mi się piękne bezchmurne niebo, a na nim TIE Fightery lecące w szyku, ale wiadomo że skoro mają one mały zasięg, to w pobliżu musi się znajdować jakaś większa jednostka imperialna, nie? No i była, nieopodal wznosił się mighty and powerful Imperial Star Destroyer, tylko nie wiem co w moim pięknym śnie robiła jeszcze stacja kontroli droidami Federacji Handlowej...

Śniłem o Solo

I dobrze nie jest, w każdym razie nie najlepiej. Ogólnie widziałem Hana, Lando wbiegającego na Sokoła, dziwne ujęcie na Qi`Rę. Emilię Clarke grającą brwiami zdziwienie i minę kota ze Shreka. W jej tle widziałem dziwnie ubogi krajobraz, nie był w najmniejszym stopniu poruszający, a jak najbardziej zrobiony na odwal się, jednak mimo tego wszystkiego miałem podświadomie pewność, że o Solo nie będziemy długo mówić, tym bardziej narzekać. To mój sen, dzięki za przeczytanie.

Re: Śniłem o Solo

Hmm, w takim razie nawet nie idę do kina. Znowu Disney spieprzył sprawę. Ja nie mogę, takie były nadzieje i znowu skopaaaaali..

Re: Śniłem o Solo

Mogę się mylić, wszakże jestem padawanem Obiwana Kenobiego.

Rebels S4 finale

Co ten "Bastion" robi z ludzmi... Znowu, po raz drugi od prawie ponad 30 lat miałem sen ze snem...

I wyglądał jak finał Rebelsów...

W jakiejś opuszczonej świątyni. Wszyscy ale bez Zeba. Ezrasz z czerwonym mieczem. Kanan który odmawia walki. Sabinka bierze jego miecz i walczy. I zostaje zabita.

I wtedy wchodzi Ahsoka, cała na bia... a nie, na czarno, w zasadzie ubrana jak Marek Galen, z imperialnym logo na ramieniu. Z mieczem fioletowym jak u Mary... i rzuca tekstem "So, Master Sidious is not in line with rule of two" - "The same as Lord Vader does" pada w odpowiedzi. Walczą i już Darth Mostowiak ma zginąć, ale zasłania go Kanan i przyjmuje cios na siebie, walczą dalej i ostatecznie mamy RIP Ezra (sama walka naprawdę ładna i długa, a ostateczny finisher - miodzio)

I potem Hera mierzy do Aśki z blastera, ale się rozmyśla, klęka przy zwłokach Kanan, bierze jego rękę, pochyla głowę i mówi "Do it quick" - ale nic się nie dzieje, i mam projekcję kadru jak Ahsoka odchodzi mówiąc [tym razem po polsku ae ciągle glosem Eckstein-SIC!] "Lord wejder nie musi o wszystkim wiedzieć"

I potem kotki zaczęły domagać się porannej miski strawy,

Ale nie powiem, taki finał by mi pasował

Re: Rebels S4 finale

Gdyby ten serial tak się skończył przecierpiałbym wszystkie odcinki i glupoty i powiedziałbym, że lepsze od TCW.

Re: Rebels S4 finale

No, to ja rozumiem .

Mnie, tak jak Ringwraithowi, śnił się dziś "Solo". Nie za wiele, sporo szczegółów pouciekało mi po obudzeniu. Pamiętam jedynie, że pierwsza scena filmu odbywała się w więzieniu, do którego wrzucili Hana i Chewiego. Ehrenreich (nigdy nie nauczę się jego nazwiska na pamięć) miał jakąś okropnie natapirowaną fryzurę, a ja czekałam niecierpliwie jaki będzie ten nowy Han Solo... i gdy się odezwał, okazało się, że nie umie grać.

Obudziłam się i parę chwil musiało do mnie docierać, że za cztery miesiące film, o którym nie wiemy praktycznie nic poza przeciekami z zabawek. Nie mam żadnego hajpu pt. "OOOO! Za cztery miesiące nowy Star Wars!!!" Ech, przynajmniej sny są lepsze od marketingu firmy...

Dzisiejsze sny

Dziś przyśniło mi się, że razem z promilem byliśmy w jakimś kinie na SW. Przy czym pojęcia nie mam co to niby miał być za film. Bardziej skupiałam się na strasznym zamieszaniu na sali, które przeszkadzało w oglądaniu (ludzie gadali; jakiś facet obok nas rozkładał jakieś mapy/plany do projektu, nad którym pracował; ktoś się z jedzeniem rozpychał). W ogóle, w którymś momencie na chwilę projekcja zmieniła się na inny film, tak jakby ktoś w tv stację zmienił. Byliśmy zniesmaczeni takim seansem

Później sen troszkę odszedł od SW, choć była w nim Kelly Marie Tran i jakiś konwent, na którym musieliśmy się szybko usunąć z sali po zakończeniu swojego punktu programu, bo następna grupa była jakaś groźna, mordy mogli obić za obsuwę. Musiałam się wrócić po jakiś zostawiony tam przedmiot i groźnie na mnie łypali Szkoda, że nie wiem czego byli fanami.

A potem była jakaś alternatywna wersja SW, w której Luke i Leia nie zostali rozdzieleni i wychowali się razem. Luke był bardziej wygadany i luzacki, a Leia była hakerem. Brali udział w jakiejś misji, ubrani jak w ep.IV. Luke w celu odwrócenia uwagi walczył z Vaderem na pokładzie jakiegoś frachtowca, który trochę przypominał Sokoła. I w taki dziwny sposób, w tle (czy raczej na pokładzie tego statku, pod ich nogami) były ukazane jakby dwa obszary: Ciemna i Jasna Strona Mocy. I w zależności od tego, w którą stronę Luke się przesuwał fizycznie na pokładzie, to odpowiednio zmieniało się jego „umiejscowienie” na skali Mocy. Nie wiem czy ten opis ma w ogóle sens. Ta sytuacja miała wpływ na ich pojedynek, a Luke ryzykował, że przejdzie całkiem na Ciemną Stronę. Kiedy oni walczyli Leia prowadziła grupę Rebeliantów w kierunku jakiś drzwi i było jasne, że tylko ona da radę włamać się do środka. Co tam było to nie wiem, zresztą w tej chwili promil powiedział „Wstawaj” i to był koniec.

Re: Dzisiejsze sny

A spytam wprost. Miewasz też sny erotyczne ?

Solo i EIX

Mój mózg bardzo przejmuje się trailerem Solo, więc dzisiaj przysniły mi się dwa seanse - te z tytułu posta.

Film o Solo okazał się niemałym zaskoczeniem. Głównie dlatego, że traktował nie o Hanie, a o Lei Organie Solo oraz Benie Solo, i jej próbie pojednania z synem kiedy już przeszedł na Ciemną Stronę, ale w jakiś sposób nie był jeszcze wykonawcą woli Snoke`a. Generalnie miało to charakter dramatu psychologicznego i zbierał dobre recenzje.

EIX za to wypadł przedziwnie, ponieważ zaczynał się od scen na Ziemi, i to takiej futurystycznej. Jakiś azjatycki przystojniak, mistrz karate i biznesmen strzegł jakiejś tajemnicy, po którą zgłosił się nowy przywódca Najwyższego Porządku (tutaj Adam Driver w ąturażu http://gretachristina.typepad.com/.a/6a00d8341bf68b53ef01156fb855cc970c-800wi - tylko na czarno, bez kapelusza, krzyża, za to ze stuprocentową kozią bródką wystrzyżoną w szpic ). Intryga pewnie byłaby zawiła ale zadzwonił budzik i kot położył mi się na twarzy, przez co ten seans był niedokończonym

Re: Solo i EIX

-...ponieważ zaczynał się od scen na Ziemi, i to takiej futurystycznej. Jakiś azjatycki przystojniak, mistrz karate i biznesmen strzegł jakiejś tajemnicy

Za przeproszeniem, śmierdzi mi to "Altered Carbon"

Re: Solo i EIX

Ma prawo bo w sobotę obejrzeliśmy pierwszy odcinek Altered Carbon, aczkolwiek wizualnie podobieństwo było... śladowe, ta futurystyczna Ziemia była czyściutka i designerska, a i przystojniak zostawiał serialowego oryginalnego Kovacsa daleko w tyle

Re: Solo i EIX

Tak pomyślałem, bo ja też w sobotę oglądałem pierwszy odcinek, ale mnie się nic nie śniło, albo nie pamiętam (gdzie jest ten rejestrator snów do cholery).

Re: Solo i EIX

-Film o Solo okazał się niemałym zaskoczeniem. Głównie dlatego, że traktował nie o Hanie, a o Lei Organie Solo oraz Benie Solo, i jej próbie pojednania z synem kiedy już przeszedł na Ciemną Stronę, ale w jakiś sposób nie był jeszcze wykonawcą woli Snoke`a. Generalnie miało to charakter dramatu psychologicznego i zbierał dobre recenzje.

No to już wiemy o czym będzie kolejny Spin-off, pt. "Solo II" (lub "Dwoje Solo")

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.