Forum

Journey to TFA: młodzieżówki

Zbiorczy temat dla powieści młodzieżowych związanych z cyklem "Journey to the Force Awakens" - "Lost Stars", "Moving Target", "Smuggler`s Run" oraz "The Weapon of a Jedi".

Czy ktoś już coś przeczytał? Ja się biorę za "Lost Stars"

Re: Journey to TFA: młodzieżówki

Ja też się właśnie biorę za Lost Stars - jak skończę to się podzielę opinią

...

Ja mam w planach się za to zabrać, ale nie wiem kiedy

ShaakTi, papier masz czy ebook?

Re: ...

Ebook

:D

Liczę, że wydadzą w Polsce, jak nie to będę ściągał z USA/UK. Dajcie znać jaki poziom seria trzymie.

Re: Journey to TFA: młodzieżówki

Według informacji zamieszczonych w magazynie "Star Wars Komiks" Egmont planuje wydać w tym roku powieści: `Moving Target`, `The Weapon of Jedi` i `Smuggler`s Run`. Powieści skierowane są raczej do młodszych czytelników ale to kolejna oznaka że w temacie książek SW coś zaczyna się ruszać. Emotikon grin Dodatkowo, na 10.10.2015 jest zapowiedziany Dzień Książek Star Wars, więcej informacji ma pojawić się wkrótce na stronie Egmontu (źródło: http://www.forum.gildia.pl/ind…/topic,37220.msg1315925.html…)

Re: Journey to TFA: młodzieżówki

Przeczytałeś to w Legendach czy tych marvelowskich?

Re: Journey to TFA: młodzieżówki

Taka informacja znajduje się w Star Wars Komiks, czyli Marvelowskich, w wątku na forum Gildii jest to wszystko opisane.

Re: Journey to TFA: młodzieżówki

Właśnie skończyłem Lost Stars - reszta mi jeszcze nie doszła, ale w sumie i tak najbardziej z nich wszystkich interesowała mnie właśnie ta pozycja.

Ogólnie rzecz biorąc czytało mi się ją bardzo dobrze - język może nie tyle co prosty a przystępny. Była dyskusja czy zaliczać tą książkę do młodzieżówek czy do "normalnych" powieści. W sumie to ciężko mi powiedzieć - ja bym ją sklasyfikował jako coś pomiędzy.

Fabuła była w sumie młodzieżowa, przebieg akcji też można było przewidzieć. W sumie przez większość czasu byłem w stanie stwierdzić co się stanie - jedynie końcówka mogła mieć alternatywne do spodziewanego rozwiązanie początek spoilera Zamiast przeżyć obstawiałem, że oboje zginą na Jakku, ale w sumie byłoby to trochę zbyt patetyczne koniec spoilera. Książka przez większą swoją cześć powiela schematy z amerykańskich filmów melodramatycznych utrzymując stałą dawkę patosu,
Właśnie przez trochę hollywoodzkie zacięcie ciężko nie przykleić tej książce łatki - "młodzieżówka as fu*k".

Bardzo podobała mi się w niej przekrojowość początek spoilera zaczynamy lata przed ANH, idziemy przez wszystkie większe wydarzenia znane z sagi z grande finale włącznie i kończymy jakiś rok po RotJ poznając historię słynnego Star Destroyera na Jakku koniec spoilera

Właśnie ten zabieg powoduje, że jesteśmy w stanie poznać historię bohaterów z różnych perspektyw, doświadczyć ich przemian i odczuć dotyczących różnych wydarzeń.początek spoilera najbardziej podobało mi się jak Thane przewraca oczami słysząc ponownie o dokonaniach Skywalkera koniec spoilera

Nie jestem dobry w pisaniu recenzji więc przejdę do podsumowania:

Ciężko mi się jednoznacznie wypowiedzieć na temat tej książki - z jednej strony dobrze mi się czytało, zostały w niej przedstawione nowe postaci, które mogą zostać jeszcze użyte (nawet powinny i coś przeczuwam, że będą) oraz tak jak pisałem wcześniej przekrojowość miejsc i akcji powoduje brak nudy

Z drugiej strony jednak można zarzucić melodramatyzm, przewidywalność i prostotę konstrukcji.

Ostatecznie jestem na plus 7/10, dlatego, że w przeciwieństwie do innych książek, które wyszły przedstawiają nam postaci nowe, które mogą coś w uniwersum znaczyć, a poza tym ja sam jestem trochę melodramatyczny więc ta część mi aż tak bardzo nie przeszkadzała

Niszczyciel i Jakku

Możesz napisać jak przebiegał bitwa i jak niszczyciel został rozbity ?

Re: Niszczyciel i Jakku

ok
początek spoilera Opisu samej bitwy wiele nie ma. Wiadomo jednak, że była to największa bitwa od Endoru. Celem New Republic było przejęcie jednego ze Star Destroyerów (w tym wypadku trafiło na Inflictora).
Oczywiście kapitanem była Ciena a przejmować go razem z drużyną poleciał Thane. Wiedząc, że prawdopodobnie po tym jak Ciena dowie się, że zostali zaatakowani uruchomi autodestrukcję, więc system ten został wyłączony. Nie pozostało jej wiele możliwości jak tylko zarządzić ewakuację i skierować niszczyciel na planetę, żeby nie dostał się w ręce republiki. W ażym razie po tej bitwie nastąpił zastój i coś na kształt zawieszania broni pomiędzy Imperium a Republiką
koniec spoilera

Nie będę pisał rozwinięcia o postaciach, bo w sumie i tak da się to skleić z tego i poprzedniego posta

Re: Niszczyciel i Jakku

Czy są jakieś wiadomości na temat kierunku polityki, frakcji w Imperium, takiego choćby zarysu, w jaką stronę wszystko poszło?

Re: Niszczyciel i Jakku

W tej książce tak sobie, dostajemy raczej szczątkowe informacje o tym co się dzieje post RotJ. początek spoilera Z książki można się tylko doczytać, że po bitwie o Jakku nastąpiło zawieszenie broni i ludzie podejrzewają koniec imperium, jakie znamy. Dodatkowo wiemy, że Imperium pogrążyło się w chaosie, władze sprawowali lokalni Grand Moffowie (praktycznie samozwańczy). koniec spoilera

Jeśli chodzi o politykę etc to podejrzewam, że więcej będzie w Aftermath. Jeszcze się za nią nie wziąłem, więc nie umiem Ci powiedzieć

Re: Niszczyciel i Jakku

O, dziękuję

Re: Niszczyciel i Jakku

W 100% zgadza się ze spoilerami z lipca. Nawet nazw niszczyciela na Jakku . Zatem początek spoilera Naboo było wielokrotnie atakowane przez Imperium koniec spoilera. Więcej tutaj http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/19371#607670

Re: Niszczyciel i Jakku

Z tego co teraz przejrzałem ten spis, to wszystko się zgadza początek spoilera Nawet w książce przed bitwą o Jakku pojawia się epizod stacjonowania Thane na Naboo i bezskutecznych próbach odzyskania go przez Imperium koniec spoilera

-

Ktoś mi powie jak inne młodzieżówki nie licząc "Lost Stars" są związane z epizodem 7?

Re: -

Masz w pierwszym poście . Dodatkowo będzie jeszcze to nowe ("Before the Awakening") o Finnie, Rey i Poem, oraz adaptacja młodzieżowa filmu.

Re: -

Wiem że są one z tego cyklu: journey to the force awakens. Ale zastanawia mnie jak książka dziejąca się np. pomiędzy epizodem 4 i 5 jest powiązana konkretnie z epizodem 7 i czy w ogóle

Re: -

A tego niestety nie wiem. O ile się orientuję, "Weapon of a Jedi" ma jakiegoś bohatera/rasę z TFA, ale głowy jeszcze nie dam, bo nie czytałam - to jest następne na mojej liście .

Uff, w końcu przeczytałam "Lost Stars". Zajęło mi to więcej czasu, niż myślałam.

Zasadniczo po "Aftermath" czytanie tej książki, zwłaszcza patrząc na język, było czystą przyjemnością. Claudia Gray ma dobry styl, lekko się ją czyta, ale potrafi jednocześnie trochę upoetycznić swoją powieść. Właśnie dlatego - tak jak Kovallo - nie sklasyfikowałabym jej jako typowa młodzieżówka, to rzeczywiście coś pomiędzy.

Jednym z zabiegów, który najbardziej mi się podobał, było takie ukazanie przez autorkę postaci, że nie wiadomo do końca, które z nich zostanie w rebelii, a które w Imperium (ja pamiętałam z blurba, że tak właśnie będzie, ale zapomniałam które z nich przystanie do jakiej frakcji). Odkrywanie tego było dużą przyjemnością w pierwszej części.

Wątek miłosny jest niezły, przynajmniej na początku. Nie wydał mi się wymuszony - on i ona znają się od dziecka i miłość sama przyszła. Rzeczywiście melodramatycznie robi się już w dalszej części i sytuacje w rodzaju:
- Nie możemy być razem! Nie opuszczę Imperium!
- Chodź do łóżka.
- Dobrze, ale i tak nie możemy być razem!

Wydały mi się... eech, dziwne. Pod koniec irytował mnie zwłaszcza początek spoilera ośli upór Cieny (imperialnej laski), która zobaczyła jaki naprawdę jest jej rząd... po ujrzeniu prawdziwego Sheeva (w propagandzie pokazywano go jako przystojniaka). Mimo tego nadal nie zdecydowała się zdezerterować z Imperium, tylko trwała na stanowisku, mimo że tego nienawidziła, bo miała jakieś dziwaczne pojęcie honoru. Po pochwyceniu jej przez Nową Republikę również nie zamierzała ustąpić. koniec spoilera A zakończenie powieści jest mocno otwarte.

Z bohaterów denerwowała mnie również przyjaciółka Cieny z Akademii, którą autorka chciała przedstawić jako nerda, i która mówiła, jakby była Wulkanką. Próbka:

początek spoilera "Romantic or sexual relationships between cadets are forbidden. Besides, Ciena has known Thane since they were children. It would be rational to conclude that at this point their relationship is like that of brother and sister, and therefore no sexual feeling could be generated between them." koniec spoilera

Czy ona myśli, że jest córką Spocka? :/

I jeszcze jedna myśl. Wiem, że to pewnie dyrektywa z GO, ale fakt, że główni bohaterowie są obecni we wszystkich ważnych bitwach z OT, że spotykają osobiście tyle ważnych osób (Tarkin, Ackbar, Vader, Piett, Wedge...) wydał mi się... po prostu kosmicznie nieprawdopodobny. Odniosłam wrażenie, jakoby pani Gray bała się napisać powieść, w której będą same oryginalne postaci. Ale może to nie jej wina, bo widać to też w innych mediach (vide "Rebelsi" i komiksy).

Dodatkowo parę słów do tego, co Kovallo powiedział o sytuacji w galaktyce po Endorze (słówko komentarza: nie ma tego dużo, ale i tak jest o wiele więcej, niż w "Aftermath"). Ja spoilerów z TFA nie czytam, ale niektóre mi się gdzieś tam przewijają przed oczami i powieść je potwierdza: początek spoilera Po bitwie o Endor Coruscant jest w chaosie. Amedda, pełniący funkcję Wielkiego Wezyra, próbuje utrzymać Imperium w kupie, ale niezbyt mu się to udaje, bo co rusz ktoś ogłasza się nowym Imperatorem, a oficerowie czasem nie wiedzą właściwie komu służą. Watażkowie nasyłają szturmowców na siebie nawzajem, a sektor Anoat został całkowicie odcięty (co wiemy z "Uprising"). Nowa Republika sprawuje władzę na swoich światach, ale centrum galaktyki pozostaje w rękach wroga. Nie jest to do końca jasne, ale chyba po bitwie o Jakku, czyli rok po Endorze, resztki Imperium uciekają do tej dziwnej mgławicy Queluhan z zamiarem odbudowy (mają już nowe TIE, które nadal osłon nie posiadają, ale są w stanie rozwalić osłonięty myśliwiec jednym strzałem) - jak ktoś czytał "Aftermath", to wie, że powieść kończy się podobnie. koniec spoilera

Mimo wszystko "Lost Stars" to bardzo przyjemna lektura. Mimo że zawiera mniej post-Endorowych momentów, to i tak sprawdzała się lepiej niż "Aftermath". Mam nadzieję na jakąś kontynuację, albo chociaż, by pani Gray z nami została

Re: -

Mówiąc nowe TIE masz na myśli te z trailerów TFA?

Re: -

Cóż - pewnie tak. Problem w tym, że nie ma tam dokładnego ich opisu, tylko to. Fragment jest przedstawiony z punktu widzenia Nasha, początek spoilera jednego z imperialnych oficerów i przyjaciela Cieny. To jest sam koniec książki, gdy już znajdują się w tej mgławicy. koniec spoilera

początek spoilera For someone who had spent years assigned to a Star Destroyer, an attack cruiser posting might have seemed like a step down—but the Empire had so few Star Destroyers left. He was flight commander on a strategically important vessel, which was a step toward eventually receiving his own command. Nash took pride in readying the "Garrote" for the next stage of the war, the next assault.

The one the rebels wouldn’t see coming.
He strode between the long lines of TIE fighters, all of which were being refitted with stronger weapons of new design. These would be able to punch through energy shields and starfighter hulls with a single blast, which meant the one advantage starfighters had over TIEs—their shielding—would vanish. Changes like that could win the war.

Rather odious to think that Ved Foslo had invented these weapons. Nash had always assumed Ved’s rise through the ranks was solely due to his father’s interference, yet it turned out his former roommate had some aptitude after all. No doubt his adolescent arrogance had become completely insufferable in adulthood.

- Ten cały Ved to też jeden z ich kolegów z akademii, którego nie lubili, bo strasznie się puszył z powodu bycia generalskim synem.
koniec spoilera

Re: -

Jeszcze chwila, a nie będę musiała tego czytać Poza tym, że to pierwsze spojrzenie na nowe czasy, to nic specjalnie porywającego w tej książce nie widzę.

Re: -

-Jeszcze chwila, a nie będę musiała tego czytać

Ale zapewniam, że warto. Niedługo książka wyjdzie w Polsce. Każdy fan „starłorsów” powinien rozważyć zakupienie tej pozycji, niech Was nie zwiedzie określenie „młodziezówka”. Dla zwolenników Imperium jest to pozycja wręcz obowiązkowa.

Ogólnie o powieści napisali ShaakTi i Kovallo, więc nie będę tutaj powtarzał rzeczy już powiedzianych, bardziej postaram się napisać co mi się w tej książce podobało.

Powieść z nowego uniwersum, której bohaterami są Imperialni Kadeci – opowiedziana na tle toczącej się w galaktyce wojny – czyli historii znanej z OT, rozciągniętej w czasie do bitwy na Jakku. Choć akcja koncertuje się dwóch z nich i ich wyborach życiowych, to w zasadzie opowiada o całym pokoleniu, które skorzystało z szansy jaką dawało im Imperium – wyrwania się z własnych planet i realizacji dziecięcych marzeń o lataniu w galaktyce. Pamiętacie, że dokładnie to samo było marzeniem Luka Skywalkera? Tylko tutaj autorka oszczędza nam politycznie poprawnej frazy „nienawidzę imperium”. Więcej, Imperium jest dla bohaterów powieści jedyną szansą na wyrównanie szans – jak mówi ojciec Cieny – za Republiki obywatel II-kategorii, skazany na bycie pogardzanym i na wysługiwanie się obywatelom z „drugiej fali” osadników – „Imperium szanuje ciężką pracę. Absolutną lojalność. Jego wartości są takie same jak nasze. Ci z „drugiej fali”- oni nie myślą o niczym innym jak o wypchaniu swoich własnych portfeli … Teraz mamy rożne sposobności. Lepsze. Widzimy to wyraźnie, czyż nie? … Masz więcej możliwości, Ciena. Masz szanse zrobić więcej. Być czymś więcej”

Dlatego Ciena zostaje „Fidelis ad finem”, jej absolutna lojalność bierze się właśnie ze świadomości, że tylko dzięki Imperium przestała być „valley scum” bez żadnej przyszłości. Że dzięki ludziom takim jak Tarkin, początek spoilera który nie kazał wyrzucić gówniary z hangaru, do którego się zakradła, tylko osobiście – sam Grand Moff – oprowadził dzieciarnię po promie klasy Lambda koniec spoilera osiągnęła awans społeczny. Jej kolega, z innej klasy społecznej, który zawsze miał różne i dużo lepsze możliwości kariery i rozwoju, nie poczuwał się do takiej lojalności.
Czy muszę dodawać, że Ciena Ree z miejsca stała się jedną z moich ulubionych bohaterek ze świata SW?

W pewnym sensie można też powiedzieć, jest to też powieść o miłości dwojga nastolatków w czasach bardzo historycznych. Tak, w pewnym sensie można to tak zobaczyć. Ale wątek miłosny jest trochę poboczny i nie jest przesłodzony, zdecydowanie nie jest to romansidło „dla pensjonarek”. początek spoilera I nie ma w zakończeniu happy endu koniec spoilera. W nawiązaniu do opinii ShaakTi, powiedzmy sobie szczerze, naszą ulubioną „Matkę Roju” trochę poniosło przy tym „choć do łóżka” –w książce tego mimo wszystko nie ma i jak ktoś by się nastawił na „momenty” to się trochę może rozczarować. Jest to głównie książka o lojalności, honorze, życiowych wyborach itp. rzeczach obecnie mało popularnych. I podkreślmy to – osobą do końca wierną zasadom jest właśnie oficer Imperium Ciena Ree, początek spoilera najmłodszy, 25 letni kapitan imperialnego stardestroyera, która postanawia zginąć ze swoim okrętem, żeby nie wpadł on w ręce buntowników koniec spoilera. Jakże inna postawy od ulepionej z plasteliny kapitan Phasmy z TFA…


Nie razi zaś to, że bohaterowie spotykają znane z OT postacie – ale to moja indywidualna opinia. W sumie nic dziwnego – mówimy o najlepszych kadetach z rocznika, a tacy dostają najlepsze przydziały – początek spoilera stąd ich obecność na „Devastatorze” czy DS koniec spoilera. Najlepsi spotykają się z najlepszymi, jak w realnym życiu w normalnych warunkach. Ale też dzięki temu akcja – aż do bitwy pod Endor jest zgodna z OT – i okazuje się, że Ciena była już w scenie otwarcia ANH.

Dodajmy do tego świetny język Claudii Gray, szkoda wielka, że olbrzymią promocję otrzymał fatalny „Aftermatch” a ta pozycja – o wiele lepsza – wydana została jakby w jej cieniu.

Ogólna ocena 9/10.

(W ocenach przy info o powieści dałem 10/10, ale skoro Shedao dał bez czytania 1/10 to i mnie wolno zawyżyć rezultat)


Re: -

Finster Vater napisał:
[cytat]-Jeszcze chwila, a nie będę musiała tego czytać

Ale zapewniam, że warto. Niedługo książka wyjdzie w Polsce. /cytat]
-----------------------
A nie no, czekam aż wyjdzie u nas i na pewno zakupię, bo dobre rzeczy o tym słyszałam. To na bank.

Młodzieżówki od Egmontu

W sklepie Egmontu można już zamawiać "Moving Target", "Smuggler`s Run" oraz "The Weapon of a Jedi".

https://sklep.egmont.pl/f/zapowiedzi:8,pr/

Re: Młodzieżówki od Egmontu

de ar dyr

Lost Stars

Czy ktoś wie czy Egmont ma zamiar oprócz już zapowiedzianych młodzieżówek wydać "Lost Stars"?

Empik

Dostałem maila z Empiku, że paczka z wszystkimi młodzieżówkami już wysłana. Z tego co widzę w innych księgarniach internetowych już też są dostępne od ręki.

Empik

Mi, niestety, Empik jeszcze nie wysłał przesyłki. Zamówiłem siedem książek, wszystkie, które mają jutro premierę.

...

Też dostałem wczoraj maila, a dzisiaj informację, że paczka do odebrania. Bardzo ładne wydanie

Re: ...

Jest może jakaś informacja w środku czy planują wydać "Lost Stars"

Re: ...

Niestety nie, nie ma żadnych zapowiedzi. Jedynie na tylnej okładce każdej z nich jako polecone są dwie pozostałe pozycje.

First Order

Chyba ktoś się nie dogadał w sprawie tłumaczenia. Zacząłem czytać "Ruchomy cel" i trochę się zdziwiłem, kiedy przeczytałem "Pierwszy Ład" zamiast "Najwyższego Porządku". Gafa, czy jednak zmieniono oficjalne tłumaczenie?

Re: First Order

Ano, gafa :/
Prosiłam o naniesienie zmiany w korekcie, nie wiem, czemu nie została wprowadzona - oficjalnie Najwyższy Porządek it is.

Re: First Order

Tak nieco nie na temat, ale jaka jest geneza tłumaczenia "Najwyższy Porządek" - nie ukrywam, że dopiero po jakimś czasie się zorientowałem na forum, że to o "First Order" biega.

Re: First Order

Decyzja zapadła na "wyższym szczeblu" w Disneyu, więc to u nich trza by było pytać
(I chociaż tu akurat nie ma się czego IMO czepiać, to sama nie bardzo rozumiem niektóre odgórne decyzje dotyczące polskiego nazewnictwa*, np. przemianowanie filmowej Osady Niima na Wieś Niima w pofilmowych publikacjach czy transformacje promu Upiór w Rebeliantach w Phantoma i z powrotem w Upiora.

*Owszem, tłumacz nie zawsze ma ostatnie słowo).

Re: First Order

Dziekuję za wyjasnienie Tak pytałem bo ogólnie sam "order" to mi się bardziej z zakonem kojarzy, choć sama oryginalna nazwa może mylić, bo potocznie "first order" to towar z najwyższej półki, jak "first order tire/glass/wine" itp. Ale tak jak jest też jest fajnie.

więc to u nich trza by było pytać

Jak już ich kiedyś wykupię to nie omieszkam przepytć na tę i pozostałe "okoliczności"

Miecz Jedi

Przy okazji sierpniowego urlopu postanowiłem wrócić do literatury SW, a jako że nie ciągnie mnie póki co do żadnej dorosłej książki nowego kanonu to postanowiłem spróbować tych polecanych przez wszystkich młodzieżówek. Na pierwszy front poszły przygody Luke`a Skywalkera.

Jak jest? Zaskakująco dobrze. Motyw z C-3PO jak tym, który opowiada historię z Lukiem, młodej pilotce Ruchu Oporu jest ciekawym manewrem ze strony pisarza (ale wiadomo, to w końcu Jason Fry) i choć fabuła, jak to w młodzieżówkach, jest dość błaha i szybka to jednak czyta to się to tę książkę bardzo przyjemnie. Motyw rozsianych świątyń Jedi po całej galaktyce jest chyba zaplanowanym ruchem twórców nowego kanonu gdyż pojawią się one coraz częściej. Jest to wartka, krótka i niezobowiązująca pozycja, w sam raz dla nowych fanów choć i ja czerpałem z lektury małą przyjemność. Może to nostalgia za starymi przygodami wielkiej trójki, gdzie brak było jeszcze takich kwiatków jak żona Hana czy pseud Sithowie Palpatine`a? 7/10

P.S. A delikatne nawiązania do TFA to delikatna ściema i tyle

Re: Miecz Jedi

Ksiązkę czytało się szybko, miło i przyjemnie i naprawdę wciągnąłem się w historie. Rozumiem, że to miała być krótka młodzieżowa książka, ale trochę zabolało mnie to, że jest jeden wątek, szybkie zawiązanie akcji i właściwie koniec książki. Chętnie przeczytałbym coś dłuższego i bardziej złożonego w podobnym stylu i o podobnej tematyce.

Ruchomy Cel

Jednak idę za ciosem. Czwarta książka SW w tym miesiącu, nie pamiętam kiedy tyle pozycji ostatnio udało mi się przeczytać z tym logiem. Miecz Jedi był miłym zaskoczeniem, teraz przyszła pora na przygody Lei.

Niestety umiejscowienie tej przygody pomiędzy V a VI epizodem to największy błąd tej książki. Dlaczego? Dwa słowa: Cienie Imperium. To jak tamten projekt świetnie wpisał się w ten okres pomiędzy filmami to po prostu masjtersztyk. Było to po prostu idealne wykorzystanie całego potencjału. A tutaj dostajemy Leię, która olewa Hana i bawi się w jakąś misją, w której ma być przynętą. O drugiej GŚ wie chyba zbyt dużo osób, Luke wciąż bez miecza świetlnego a ksiązka kończy się bardzo blisko VI epizodu. Ewidentnie zbyt szybko chciano zapełnić na nowo tę lukę pomiędzy filmami i zamiast epickiej historii dostaliśmy młodzieżową przygodówkę. Owszem, nie jest to zła książka młodzieżowa, czyta się wartko i szybko ale czuć zmarnowany potencjał. Ekipa Lei jest ciosana dość grubą kreską a opisy nowych planet są dość ubogie (podobnie jak lokacje w VII epizodzie, może to taki plan całościowy Disneya ), i choć nie ma tutaj takiego dramatu jak w przypadku nowych komiksowych przygód księżniczki to jednak nie ma ona coś szczęścia w tym nowym , jedynym właściwym kanonie. A wciskanie po raz kolejny wysoko postawionej kobiety w hierarchii Imperium robi się już nudne i nieśmieszne. Zaraz się okaże że wszyscy wyżsi rangą męscy oficerowie zginęli w czasie bitwy o Endor. 5/10

Ucieczka Szmuglerów

Po Luke`u i Lei czas na duet Han&Chewie. Przeważnie to właśnie tę dwójkę twórcom opisywało się najlepiej. Nie tym razem.

"Ucieczka..." to najbardziej sztampowy przykład przygody na jaki można posłać ten legendarny duet. Mają gdzieś polecieć, kogoś zabrać, postrzelać się z Imperium i uciec w ostatniej chwili imperialnemu niszczycielowi. I wszystko tutaj mamy. Do tego oczywiście kolejna imperialna kapitan/oficer podkreślająca jak mało kobiet służy w armii Imperium. Na litość boską ileż można. A co najgorsze, rozumiem że w nowym kanonie Han nigdy nie był w imperialnej akademii, a koreliańskie lampasy nosi po prostu dla lansu? Czy chodzi bardziej o to że nie możemy żadnych takich informacji podawać gdyż niedługo wyjdzie film i tak naprawdę nie wiadomo co w nim będzie?

Ogólnie trzecia pozycja z tej "trylogii" zdecydowanie najsłabsza. Krótka i bez większego polotu. Gdyby nie ogromna sympatia dla Hana i Chewiego byłby to stracony czas. 4/10

Re: Ucieczka Szmuglerów

No to mam jakby odwrotnie. Oczywiście każda pozycja z tej trylogii nie jest niczym wymagającym co było do przewidzenia. Podobnie z fabułą która jest bardzo przewidywalna.
Mi najlepiej czudało się właśnie Szmuglerów, co jest osobistym zaskoczeniem bo Han interesuje mnie jako postać w stopniu średnim, i lubię go najmniej z całej trójki bohaterów, a autorowi udalo się sprawić że to jego wspominam stąd najprzyjemniej.
Ruchomy cel - z Leią w środku, a miecz Jedi z Lukiem było doświadczeniem tak nudnym, tak męczącym że ciężko mi było przebrnąć przez tę cieniutką opowiastkę. Zabawne bo troszkę liczyłam że będzie najciekawiej, a tu masz babo klops. Nie, pan Fray nie jest dla mnie, zdecydowanie. Omijam szerokim łukiem.

Re: Ucieczka Szmuglerów

Za dużo był już takich akcji z Hanem w kanonie żeby mnie to ruszało. A problemem Leii w nowym kanonie jest to że zachowuje się zupełnie jak nie ona, przez co jest kompletnie niewiarygodna. A pan Fray zna się na rzeczy, zna dobrze to uniwersum i ma naprawdę kilka ciekawych książek w swoim dorobku

Re: Ucieczka Szmuglerów

A kto powiedział że mnie to "rusza"? Jasne, Han miał takich około podobnych akcji pierdylion. I co może Mysz wymyślić nowego? Osobiście pozbyłam się złudzeń (Bo pisarz pisze tak jak mu się pozwala.) Zaznaczam tylko że i tak czytało mi się najprzyjemniej z całej" młodzieżowej" trylogii.
Ale nic by się nie stało jakbym Szmuglerów nie przeczytała, ot co.

Re: Ucieczka Szmuglerów

Fray znać to się może i zna. Tyle że ja od pisarza oczekuje trochę więcej jak wiedzy o uniwersum. Pzede wszystkim żeby jego twórczość nie była lekiem na bezsenność

Re: "Utracone Gwiazdy" - podsumowanie dzieła, słów kilka. Ciena wrażliwa na Moc?

"Utracone Gwiazdy" to piękna, złożona powieść; jedna z najlepszych, najpłynniejszych (nic tutaj nie ginie; każdy wątek, relacje bohaterów, kreacje miejsca rozgrywania akcji ma sens i wytłumaczenie) i najbardziej logicznych - a pisanych prostym językiem - powieści w Nowym Kanonie Gwiezdnych Wojen.

"Utracone Gwiazdy" są tytułem niekonwencjonalnym; to książka osadzona w najsłynniejszej w popkulturze Galaktyce,z wyjątkową stylistyką, formą fizyczną budowy (rozdziały, dynamika możliwości osi czasu, która przesuwa się dość szybko, dzięki czemu za pośrednictwem naszych bohaterów eksplorujemy masę nowych terenów, a do niektórych z kolei dynamicznie powracamy), czy nawet wewnętrznym przesłaniu, które w sobie nosi. Stanowi ona pomost, którego w kwestii powieści Nowego Kanonu mi brakowało – łączący tworzone od 2014 roku Uniwersum z budowanymi do tego momentu od samej chwili powstania Sagi wydarzeniami. Ta powieść osadza się zarówno w rzeczywistości Klasycznej Trylogii, jak i trwa w Nowym Kanonie; wątki związane ze zniszczeniem Gwiazdy Śmierci, czy wcześniej eksplozją Alderaana przez superlaser tej broni, czy te scalone z atakiem Imperium na bazę Rebelii na Hoth i wiele, wiele innych mających w tej beletrystyce miejsce, to potwierdzają. Cóż, gdy teraz po przeczytaniu "Utraconych Gwiazd" ponownie sięgniemy po pilota od telewizora i na DvD lub Blu-Rayu obejrzymy "Nową Nadzieję", albo "Powrót Jedi", będziemy mieli świadomość, że Thane, Ciena, Nash, dowództwo imperialnych Niszczycieli czy sztab z Coruscant, a nawet admirał Piett, gdzieś tam w przestrzeni tych filmów są, biorą udział w tych wydarzeniach, lecz bezpośrednio tego nie widzimy. I to jest ten cudowny aspekt ,,literackiej roboty pierwszej klasy" Claudii Gray.

Tytuł dla tej starwarsowskiej beletrystyki nie jest płytkim czy stanowczo melancholijnym, pozbawionym sensu tytułem dla tak wykreowanej powieści w bardzo zróżnicowany we wszystkich aspektach dla typowej powieści fabularnej, sposób. Te dwa tak łączące się słowa podkreślają bardzo ważną rzecz: nieważne czy bylibyśmy za jedną stroną galaktycznego konfliktu: kibicowali albo ,,imperialnej” Cienie albo ,,rebelianckiemu” Thane’owi; nieważne czyje racje oraz sposób sprawowania władzy uznawalibyśmy za słuszny, zła nie można usprawiedliwiać złem, ani nie można być biernym na ludzkie cierpienie do tego stopnia, jaka była w pewnym momencie Ciena Ree, aby stojąc przed złem nie móc go rozpoznać.

"Utracoe Gwiazdy", mimo iż upłynęło kilka lat od wydania tej beletrystyki, zapisała się ona jako pozycja ikoniczna w całości wszystkich wydanych w dziejach Uniwersum Gwiezdnych Wojen powieści. A dlaczego? Głównie z jednego prostego, dla geeków będącego nostalgiczną pożywką, powodu: połączenie Klasycznej Trylogii (filmy) Sagi, także zamkniętych w 2014 roku "Legend" z obecnie rozwijanym i rozszerzanym "Nowym Kanonem" Star Wars, oraz ze względu na nawiązania do filmów z Kanonu: Epizody IV - VI, co w niniejszej powieści zostało ukazane na przykładzie wątku eksplozji Gwiazdy Śmierci, ataku sond imperialnych a potem całej floty Imperium na bazę Rebelii na Hoth, czy budowa drugiej Gwiazdy Śmierci i wiele, wiele innych historii, mikro-scenek itp. - a wszystko to widziane oczami Cieny, Thane`a i ich przyjaciół. I nie może być w kwestii wydania oceny temu dziełu żadnych sprzeczności, stawiam mu ocenę: 10/10!

Czy nie sądzicie, że Ciena mogłaby skrywać w sobie niesamowite pokłady ,,wrażliwości na Moc"? Podam jeden z przykładów z niniejszym omawianej i dyskutowanej na forum powieści, który mógłby skierować, nas fanów Uniwersum Gwiezdnych Wojen, ku temu stwierdzeniu:

,,(...)I nie chodziło wcale o wygląd Imperatora, bo to nie on wstrząsnął nią najmocniej, tylko o emanującą od niego niewytłumaczalną aurę prawie namacalnego zła, tak silną, że niemal zakręciło jej się od niej w głowie. Nawet z tej odległości Palpatine budził w niej fizyczny lęk: prymitywne instynkty, każące jej natychmiast uciekać lub walczyć".

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.