Forum

Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Jak może wiecie, nie należę do entuzjastów "Przebudzenia Mocy". Film nie okazał się tym, czego oczekiwałem - bywa. Dodatkowo przez jego premierę skasowali stare EU, z czym byłem już pogodzony, bo spodziewałem się, że TFA mi to wynagrodzi. Nie wynagrodziło. Czyli wychodzi, że Epizod VII = samo zło, tak?

Otóż, o dziwo, nie.

Jest trochę rzeczy, które zawdzięczam nowemu filmowi, a z których się bardzo cieszę. Zobaczmy:

1. Nocna premiera w towarzystwie fandomu. O, ludkowie, nawet nie zdawałem sobie sprawy, jak mi tego brakowało! Od czasu premiery ROTSa minęło 10 lat, zdążyłem zapomnieć jakie to fajne. Premiera była naprawdę zajebista, było nas kilkanaście osób z samego SŚFSW, nie mówiąc o tłumach jakichś niezrzeszonych fanów (część była przebrana, były też gadżety w łapkach u niektórych i koszulki na klatach). "Cybermachina" urządziła bifor, na którym już można było załapać klimat, a potem w samym kinie było równie klawo. To oczekiwanie, te rozmowy na gorąco zaraz po seansie... Bezcenne.

2. Na śląskich spotkaniach nagle gadamy głównie o SW. To się już zaczęło parę miesięcy wcześniej, ale teraz jest widoczne na maksa. Do niedawna dyskusje dotyczyły głównie innych nerdowych klimatów, jakiegoś Marvela, DC, filmów i seriali, a o SW nikt gadać nie chciał. A teraz...? Naprawdę, czuję się jak 10-12 lat temu - rozkminiamy Ep VII, rozkminiamy nowe i stare EU, na stole leży masa gadżetów, nowych komiksów, książek i przewodników. Ludziom znowu się chce. Tego też mi brakowało i cholernie się cieszę, że znów tak to wygląda.

3. Ja sam snów wkręciłem się w Star Wars. Po długachnej przerwie. Owszem, przez ostatni rok i tak więcej miałem do czynienia z Sagą, choćby oglądając Rebels. Ale tuż przed premierą TFA podjarka wróciła mi na full, a skoro film mnie zawiódł, to musiała się ona jakoś inaczej ukierunkować. Więc obejrzałem wszystkie Epizody po latach, wróciłem do EU (starego, nowe mam w dupie póki co - może poza pozycjami pasującymi do obu kanonów), doczytuję różne rzeczy na Wookiee, może ponadrabiam stare zaległości. Znów mnie to cieszy, choć starego EU szkoda. Ale nikt mi go przecież nie odebrał tak naprawdę.

4. Wróciłem na Bastion. Hehehehehe Zobaczymy, na jak długo

Więc mimo bardzo mieszanych uczuć co do TFA, jednak mu co nieco zawdzięczam. I z wielu względów dobrze, że się pojawił, bo SW - nie da się zaprzeczyć - odżyły. A z nimi fandom. I o ile te nowe książki, komiksy i filmy SW mogą być na bardzo różnym poziomie (nic nowego w sumie), o tyle fani będą mieli znów co robić. Na spotkaniach, na konwentach - będzie się działo.

A Wy, co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"? Bo może jednak trzeba się skupić na pozytywach zjawiska, nawet jeśli kogoś film nie zachwycił, zamiast pchać się w pyskówki na forum

Niczym

Prezydent, podpisuję się pod wszystkim Prezesie.
No może poza częścią, w której piszesz o tym, że film do Ciebie nie trafił, do mnie trafił

A film dał mi dokładnie to samo.
-Nocną premierę, której klimat jest niepowtarzalny i tylko żal, że nie można jej odbyć ze wszystkimi i we wszystkich miejscach, w których chciałoby się być.

-Pozytywną podjarkę na Star Wars, tą satysfakcję, że nagle twoje hobby/pasja wyskakują z każdego rogu i przez moment wszyscy przeżywają to tak jak Ty (niemal) na co dzień.

-Znowu zacząłem czytać SW od czasu do czasu, nadrobiłem zaległości książkowe ze starego i nowego kanonu.

-Zaliczyłem spotkania dwóch fandomów w ciągu tygodnia.

-Po raz pierwszy byłem w kinie tyle razy nie rozpatrując tego w ogóle w kategoriach "opłacalności" ponownego wyjścia.

-Bardzo liczę też, że dzięki całemu zamieszaniu tegoroczny Pyrkon będzie bogatszy w SW.

.

Znalazłem 20 groszy w kinie.


A tak serio to mam kolejnego expa do wystąpień publicznych, bo prowadziłem prelekcję dla kilkuset osób na sali kinowej na północnej premierze.

- And what did you find...?

-- Me? Illumination.

Mi "Przebudzenie Mocy" i wszystkie okoliczności towarzyszące mu od feralnego 4/25, przyniosły przede wszystkim zrozumienie, że nie ma co się za bardzo angażować w jedno hobby - szczególnie tak bardzo uzależnione od kaprysu/biznesowej opłacalności autora czy wydawcy - i jest całe mnóstwo innych książek czy filmów bardziej wartych, by poświęcić im czas. To bardzo pozytywna zmiana w moim życiu i niesamowicie się z niej cieszę...

...ale tak, nocna premiera, spotkania ze starymi znajomymi, powrót na Bastion i ogólnie pozytywny klimat dla SW w świecie - to też bardzo cieszy

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

-There has been an awakening. Have you felt it?

Oj, tak!

Mnie TFA przede wszystkim na premierze totalnie powaliła, nie wiem jak wyszedłem z kina i co działo się potem.
Nie sądziłem że jeszcze kiedyś w kinie poczuję się tak jak na TPM. Coś kapitalnego i niezapomnianego. Jedna z najlepszych chwil, momentów w moim życiu.
A byłem już cieniem swojego fanowstwa i na samą premierę trafiłem jego rykoszetem

TOTALNA MASAKRA

...

Najlepsze w TFA było oczekiwanie, tak, trwające 3 lata oczekiwanie, co chwila były jakieś plotki, dyskusje, i dodatkowo fajnie to się zgrało z oczekiwaniem na nowego Battlefronta. Internet huczał, aż miło!
A później przyszła premiera, i odziwo tych kopii i kilku bzdur, TFA naprawdę mi się spodobało.

...

1. To, że SW znów żyją i jest więcej osób z którymi mogę dyskutować.

2. Utwierdziłem się w przekonaniu, że nie ważne jak dobry jest film to i tak wolę czytać książki, które dają mi więcej emocji.

3. Utrwalenie się w przekonaniu, że Legendy to było/jest coś niesamowitego, dzięki czemu jestem fanem SW.

4. Przekonanie się do epizodu II, AoTC, że w gruncie rzeczy nie był taki zły.

5. Wyjście gry BF, która niestety nie ukazała całego swojego potencjału, ale jest bardzo fajną strzelanką.

...

Kolejność losowa.

1. Bo wreszcie zniknął mój fanowski marazm

Mniej więcej od momentu premiery Zemsty Sithów (a juz zwłaszcza od circa about 2008 roku) nie miałem lekko z moją miłością do gwiezdnej sagi. Co prawda oglądałem TCW, czytałem SWK i książki od Amberu czy grałem w kolejne gry od śp. LucasArts... ale wszystko było jakieś takie przygaszone. Papierowe historie były co do zasady raczej nijakie i często pisane na "odwal". Zaś gry, choć potrafiły wciągnąć (TFU chociażby) były głupiutkie fabularnie. TCW oglądałem bardziej z przyzwyczajenia jak ekscytacji i przez długi czas nie cierpiałem tego powolnego, moralizatorskiego klimatu początkowych odcinków. Ogólnie z roku na rok miałem coraz bardziej nieodparte wrażenie, że z tym uniwersum nie da się już zrobić niemal nic, co nie byłoby wciskaniem tanich lub absurdalnych historii w i tak zbyt przepełnione okresy historyczne. Kilka wyjątków było, ale to tylko krople w morzu potrzeb.

Dlatego byłem umiarkowanym optymistą po skasowaniu EU - a po premierze TFA jestem tym bardziej przekonany, że decyzje Disneya były słuszne. Dzięki 30-letniej dziurze między EVI a VII nareszcie mam okazję poznać jakiś okres, który jest póki co białą kartą i w zasadzie nie wiadomo, czego się po nim spodziewać. To samo tyczy się też tego, że czekam z wywieszonym jęzorem na poznanie biegu wydarzeń post-TFA. Być może za te 15 lat będę psioczył na to tak samo jak na stary kanon u schyłku życia, ale póki co jest spoko.

2. Bo SW wróciło na salony

Ostatni raz, kiedy Gwiezdne Wojny wyskakiwały do mnie nawet z lodówki to chyba premiera Mrocznego Widma w 1999. Saga jest ponownie na ustach wszystkich i jesteśmy niemal naocznymi świadkami powstawania zupełnie nowego pokolenia fanów.

3. Bo udowodniono mi, że nadal można zrobić coś innego niż prequele

Nie jestem wielkim hejterem epizodów I-III - ale jednocześnie nie ukrywam, że zdecydowanie preferuję klimaty z klasycznej trylogii. TFA przywróciło moim zdaniem coś, czego chronicznie nie było w ostatniej lucasowskiej trylogii (a co było cholernie ważnym rdzeniem OT), czyli skupienie się na wyrazistych bohaterach, którzy mają między sobą bardzo silną chemię. I w przeciwieństwie do NT, ich losy mnie faktycznie ciekawiły. O dialogach i warstwie wizualnej wspominam pro forma, bo wiadomo, że TFA z praktycznymi efektami i świetnie rozpisanymi tekstami to coś, co prequele powinny robić przy okazji każdej części.

4. Bo merchandise ma sie świetnie

Od zawsze byłem zapalonym kolekcjonerem, więc na samą mysl o zbieraniu tych wszystkich toppsów, plakatów, figurek czy Lego jaram sie jak dziecko na Boże Narodzenie.

no cóż

W moim przypadku to chyba premierę samą w sobie. Fanem Gwiezdnych Wojen zostałem już jakiś czas po premierze EIII, a zarówno na badziewiaste TCW jak i wersje 3D (już jedną parę okularów mam >.> mnie zwyczajnie nie ciągnęło, tym bardziej że nie było wtedy żadnej fanowskiej inicjatywy w Szczecinie. Zupełnie inaczej było teraz, kiedy fanklub działa. Przed północą było bardzo dużo paradowania w kostiumach, zdjęć z dziennikarzami i innymi ludźmi, no i w końcu odkrycie tej słynnej ponoć nowej nadziei sagi SW (gra słów ^^) w gronie fanów.
No i jest to jak na razie jedyny film, jaki obejrzałem w kinie za darmo. ^^

Nie mogę powiedzieć, żeby szał na SW jakoś u mnie bardziej zaistniał przy okazji nowego filmu, bo Legendy czytam cały czas od 2007 roku, na Bastionie również cały czas produkuję bardzo mądre posty pod tym względem nic się nie zmieniło. No ale był jednak specyficzny moment wyczekiwania, jak naprawdę wypadnie to dzieło itd. Można to zaliczyć na poczet TFA również.

nic

absolutnie nic, poza zaskoczeniem (czyli Abramsowi jednak się udało), że przy całej otoczce wyszedł film w standardach obecnego sci-fi (czyli nic rewolucyjnego-ewolucyjnego) z plagiatowanym scenariuszem.

Chociaż po dłuższym zastanowieniu może być tak, że już i Epizodów nie będę oglądał w kinie. Bo że spin-offów to wiem na 100%, po tym co zobaczyłem przy TFA.

Ja...

W zasadzie to głównie przeziębienie, którego się nabawiłem wybierając się na dwa seanse. A tu, gdzie jestem (a gdzie Was nie ma), trochę ostatnio mróz dupę ściska.

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Przypływ pozytywnych emocji, poczułem się młodo i świeżo

Zrozumiałem też parę rzeczy dotyczących tzw "fandomu", i stosunku fanów do tego całego zjawiska.

Po raz kolejny naprawdę czekałem na wejście filmu na ekrany, już prawie zapomniałem, jakie to uczucie.

I znowu czekam na kolejne 2 filmy (R1 i E8), nie mogę się doczekać, znowu prawie zapomniane uczucie

Zawdzięczam też kolejne potwierdzenie znanej prawdy, niby się czegoś spodziewasz i wiesz "jak to będzie", ale i tak jesteś zaskoczony...

........

Hmmm, no nie wiem...

Bastion się trochę ruszył. Wróciły kłótnie, dyskusje, spory i nerdzenie; ożywiło się po paru latach.

Sam również zwiększyłem aktywność i zdarza mi się teraz codziennie napisać jakiś post (bo i są w końcu tematy do pisania) albo i kilka. Zobaczymy ile to potrwa, chociaż podejrzewam, że teraz powodów nie braknie, skoro będziemy co rok dostawać jakiś film.

Bo wcześniej, od kilku już lat, ograniczałem się do pisania tylko krótkich opinii o nowych odcinkach TCW i kolejnych numerach SWK, a styczność z SW ograniczała się do grania co parę miesięcy w KotORy.

Czy coś więcej? Chyba nie. Z fandomem styczności nie mam, na nocnej premierze nie byłem, a przy okazji skasowano nam EU, którego jednak trochę szkoda...

pizzę

dostałem od Abramsa i Kathleen Kennedy jak promowali TFA. Chyba tym mnie kupili. Serowa, żadnego mięcha .

No i Bastion się ruszył...

No i jeszcze fenomenalna premiera... Jakiegoś fana musieli wnieść na salę, bo już zjednoczył się z Mocą. Dobrze, że poszedł na seans 3D .

Re: pizzę

Lord Sidious napisał:
dostałem od Abramsa i Kathleen Kennedy jak promowali TFA. Chyba tym mnie kupili. Serowa, żadnego mięcha .

-----------------------

Po takiej pizzy to mógłbyś utrzeć gundarkowi uszy !

...

Zobaczyłam ten temat i pierwsze o czym pomyślałam to jak niby mogłabym zawdzięczać coś filmowi, który prawie w ogóle mi się nie spodobał. Ale jak się bardziej nad tym zastanowić to w sumie całkiem sporo tego.

Przed premierą (a nawet po ogłoszeniu starego kanonu Legandami) cieszyłam się jak głupia, że będę mogła w końcu zobaczyć nowe SW w kinie. Interesować SW zaczęłam się dopiero w 2008 roku, czyli nie miałam szans zobaczyć żadnego Epizodu w kinie. ( Mroczne Widmo w 3D się nie liczy - zupełnie co innego oglądać film, który zna się na pamięć ;p ) I z tego, że mogłam przeżyć premierę nowego, zupełnie nieznanego Epizodu, cieszę się bardzo. Tym bardziej, że wybraliśmy się całkiem sporą grupą fandomową i zajęliśmy cały rząd na sali kinowej I to było świetne, że wystarczyło rzucić hasło "idziemy całym fandomem do kina" i rzeczywiście zebraliśmy się (prawie) wszyscy, nawet ci których dawno nie było na spotkaniach

Co oprócz tej oczywistości? Ano udało mi się w końcu zrobić pierwszy gwiezdnowojenny strój! Nie nazwałabym go profesjonalnym, ale uważam, że kto zna Tahiri, to dałby radę mnie rozpoznać ;p A jeszcze większą radość sprawiło mi to, że zrobiłam go całkiem sama, mimo różnych przeciwności losu (np. psująca się co chwilę maszyna do szycia ).

Z większym entuzjazmem wzięłam się za czytanie Legend, zwłaszcza NEJki i w końcu przekonałam się do przeczytania Dziedzictwa! W okolicach przerwy świątecznej zaczęłam też nadrabiać zaległości serialowe, a nazbierało się ich sporo - TCW od 3 sezonu i cali Rebelianci.

Zrozumiałam jak musieli się czuć fani po premierze Nowej Trylogii, gdy niektóre wydarzenia, czy historie postaci opisane w książkach przestały być kanoniczne, bo przedstawiały zupełnie inną historię niż Epizody. Dla niektórych na pewno ciężko było się przyzwyczaić do nowego porządku rzeczy ;p

I w końcu spojrzałam z trochę innej strony na Nową Trylogię i doszłam do wniosku, że wcale nie jest aż taka zła jak mi się kiedyś wydawało.

Re: ...

"Zrozumiałam jak musieli się czuć fani po premierze Nowej Trylogii, gdy niektóre wydarzenia, czy historie postaci opisane w książkach przestały być kanoniczne, bo przedstawiały zupełnie inną historię niż Epizody. Dla niektórych na pewno ciężko było się przyzwyczaić do nowego porządku rzeczy ;p"


Normalnie, przecież epizody były pierwsze tworząc właśnie kanon SW, książki i komiksy powstały po, jako dodatek do trylogii, EU nigdy nie tworzyło głównego kanonu według słów samego lucasa. Jeśli coś kolidowało, to właśnie EU, dlatego stały się legendą.

Re: ...

Prawa jest taka że spora część miłośników SW to ludzie zaczynający od książek. Często od NEJ która była wtedy wycelowana w 12-15 latków.

I to oni "dostali po dupie"

My fani SW tego filmowego inaczej na to patrzymy, potrafimy się cieszyć.

Ci ludzie książkowi nigdy nie zrozumieją jak to jest zaczynać od filmów i dlaczego to one są najważniejzze

Re: ...

Masz rację GROM, na szczęście w porę otworzyłem oczy i aktualnie jedynym kanonem z jakim się liczę, są filmy. Tylko zastanawia mnie jaki jest status bajek Rebels i TCW? Czy przypadkiem one również nie są tylko dodatkiem do historii przedstawionej w filmach? Co po latach stało się z Clone Wars Tarkowskiego? Nikt dziś o nich nie pamięta, i to samo będzie z wytworami Dave`a Filoniego, zostały teraz włączone do nowego kanonu, ale z czasem z niego wylecą, o ile ten obecny kanon sam się nie rozleci najpierw. Więc tak, jedynym słusznym kanonem są filmy, ale z tego co pamiętam to Ty równie mocno upierasz się przy tamtych bajkach. Nie sądzisz że w pewien sposób przeczysz samemu sobie?

Re: ...

Darth Zabrak napisał:
Co po latach stało się z Clone Wars Tarkowskiego? Nikt dziś o nich nie pamięta
-----------------------

Ja pamiętam i obejrzałem ostatnio. Nadal zajebista rzecz i sto razy lepsza od TCW. I dla mnie bardziej kanoniczna

Ale post ciekawy, owszem.

Re: ...

Darth Zabrak napisał:
Co po latach stało się z Clone Wars Tarkowskiego? Nikt dziś o nich nie pamięta,
-----------------------


Że Twoje środowisko nie pamięta? Nie mierz innych swoją miarą.

Re: ...

Oczywiście niektórzy pamiętają, żeby nie wyszło że chce kogokolwiek urazić, ale niestety jest ich garstka, serial ma już swoje lata, i od dawna nie jest uznawany za kanon. Sądzę że ten sam mechanizm nastąpi w przypadku TCW i Rebels, to znaczy, z czasem ludzie o nich zapomną i tyle. Kanoniczność zanika, z czasem. Dlatego właśnie uważam że nie ma kompletnie żadnego sensu respektowanie tego co przez Disney zostało uznane za kanoniczne, a co nie. Liczy się tylko i wyłącznie jakość.

Re: ...

-Dlatego właśnie uważam że nie ma kompletnie żadnego sensu respektowanie tego co przez Disney zostało uznane za kanoniczne, a co nie. Liczy się tylko i wyłącznie jakość.

To to ja wiedziałem 16 lat temu

Re: ...

Naprawdę? Szacun

Re: ...

Jakość czego i w jakim aspekcie?

Re: ...

To już indywidualna sprawa każdego z nas. Co fan, to inny punkt widzenia na uniwersum.

Re: ...

Widzisz sprzeczności, ponieważ przyjmujesz fałszywe założenie w trybie dokonanym, iż TCW, oraz Rebels zostaną usunięte z kanonu, za przykład podając CW Tarkowskiego. Tyle, że to zupełnie nietrafiony przykład, ponieważ oba seriale mianowicie CW z TCW kolidowały ze sobą, a i target wiekowy też trochę inny, dlatego długość odcinków obu seriali się różni, ponieważ małe dzieci nie potrafią na dłużej utrzymać pełnej koncentracji, stąd w CW Tarkowskiego taka krótka długość epizodów.


Jakkolwiek serial Tarkowskiego został skasowany, ponieważ od początku GL wiedział, że chce opowiedzieć historię między II i III epizodem w bardziej złożony sposób, jeśli chodzi o fabułę i historię, w lepszej technice animacji komputerowej, oraz dźwiękowej, by zbytnio serial nie odstawał jakościowo od filmów. Problem w tym, że, w owym czasie nie miał środków, a przede wszystkim struktur mogących taki animowany komputerowo serial wyprodukować. Dlatego powstały firmy specjalnie do produkcji tego serialu, oraz nowych projektów.



Czekając więc na postęp technologii komputerowej, oraz tworząc firmy do produkcji TCW w między czasie zlecił zrobić dużo tańszą metodą rysunkowo komputerową mini serię krótkich 5 min odcinków dla najmłodszych odbiorców, by przeczekać do czasu, kiedy założone cele zostaną osiągnięte. Tak więc fabuła w serialu tylko w luźny sposób przybliżała okres wojny klonów, zostawiając dużo miejsca dla nadchodzącego właściwego serialu. Fakt, że CW Tarkowskiego miał sporą swobodę opowiadania historii spowodował, że pewne drobne elementy nie pokrywały się z nowym TCW, dlatego serial Tarkowskiego został usunięty z oficjalnego kanonu przy okazji będąc jedną z pierwszych ofiar "selekcji naturalnej", właśnie w tym był cały problem.


Zupełnie odwrotnie jest z serialem TCW i Rebels, ponieważ one nie kolidują z filmami, tylko je uzupełniają, tworząc jedną spójną historię. Dlatego TCW nie przeszło do Legends, tylko stanowi oficjalny kanon. Natomiast serial Rebels, to twór Disney`a, który tworzy własny oficjalny i jedyny kanon, a jego integralną częścią jest ich produkt, czyli serial Rebels. Dlatego oba seriale są nie zagrożone na wieki wieków.


Wracając więc do twojego pytania, nie, nie ma we mnie żadnych sprzeczności, czy dylematów życiowych, ponieważ filmy i te dwa seriale tworzą i będą tworzyć jedną całość na zawsze, co do tgo możesz być w 200% pewny.


Tak przy okazji, gdyby na moment założyć alternatywną rzeczywistość, w której oba seriale lądują w Legends, nadal nie miałbym z tym żadnego problemu, ponieważ mojego kanonu mi nikt nie narzuci i tym bardziej nie odbierze. Dlatego dla mnie całe SW, to SW bez szufladki "legendy". Gdy coś w nich koliduje, to fajniejsze rozwiązanie staje się oficjalnym przy założeniu, że jest równie fajna jego alternatywna wersja, taki "wieloświat" Hugh Everetta w świecie SW, taki ukłon w kierunku "teorii strun", oraz "Back to The Future".


Odpowiedź

Mi The Force Awakens zapewniło powrót myślami do uniwersum Gwiezdnych Wojen, dodatkowo na samym seansie bawiłem się wybornie; Chwile śmiechu i wzruszeń, mimo że na premierze nie byłem. Dodatkowo nabyłem Battlefronta (DICE), pogrywam sobie w niego cały czas i planuję zakup dodatków. Gdyby nie TFA, pewnie nie zarejestrowałbym się na Bastionie. No i jeszcze nauczyłem się obsługiwać animacje green screen, to ma związek z ,,produkcjami" które tworzę.

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

TFA zawdzięczam:

1. Przeświadczenie, że korporacyjna sieczka jest w stanie dużo zarobić i dalej być korporacyjną sieczką, która jest nic nie warta.

2. Zawdzięczam więcej wolnego czasu, więcej pieniędzy w portfelu (nie wydałem na TFA ani złotówki, nie poświęcam czasu na chodzenie do kina na ten film tak, jak na np. Zemstę Sithów na której byłem 14 razy).

3. Dzięki TFA wiem też, że absolutnie wszystko da się zepsuć, zmarnować i zniszczyć. Myślałem wcześniej, że są jednak uniwersa w miarę odporne na partaczy i ich działania, a jednak - myliłem się i dobry przykład dał tu Peter Jackson kręcąc tragiczne Hobbity... teraz mamy to samo w uniwersum Star Wars, gdzie nowe treści są po prostu tak słabe i tak żałosne w porównaniu do ep 1-6, że aż trudno nazwać to w ogóle Gwiezdnymi Wojnami.

4. Ostatnia rzecz, którą zawdzięczam TFA to, że utwierdziłem się w tym, że w fandomie są osoby, których `fanostwo` = zaślepienie i osoby te są w stanie kupić i bronić wszystkiego, co najgorsze...

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Ten pan dobrze prawi. Piwa mu nalać!

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Krogulec napisał:
4. Ostatnia rzecz, którą zawdzięczam TFA to, że utwierdziłem się w tym, że w fandomie są osoby, których `fanostwo` = zaślepienie i osoby te są w stanie kupić i bronić wszystkiego, co najgorsze...
-----------------------
Ojej, jak to możliwe, że ludzie mogą mieć inny gust i może im się podobać coś czego nie lubię. Przecież nie można być Prawdziwym Fanem mając inne zdanie niż ja.

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Bynajmniej nie miałem na myśli innego zdania, chodziło mi o osoby, które absolutnie bezkrytycznie i fanatycznie podeszły do nowego filmu. Takich jest mniej niż myślisz

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

A wiesz, że są osoby, które podeszły do nowego filmu z hejtami i sentymentem do EU przed oczami?

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

To muszą być nieszczęśliwi bardzo ludzie

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Nieszczęśliwe to jest raczej marnowanie dziesiątek godzin na oglądanie beznadziejnych filmów i jeszcze płacenie za to

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Napisz o tym książkę. Może kupię.

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Zalej pompę i włącz kompresor.

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Krogulec napisał:
TFA zawdzięczam:

3. Dzięki TFA wiem też, że absolutnie wszystko da się zepsuć, zmarnować i zniszczyć. Myślałem wcześniej, że są jednak uniwersa w miarę odporne na partaczy i ich działania, a jednak - myliłem się i dobry przykład dał tu Peter Jackson kręcąc tragiczne Hobbity... teraz mamy to samo w uniwersum Star Wars, gdzie nowe treści są po prostu tak słabe i tak żałosne w porównaniu do ep 1-6, że aż trudno nazwać to w ogóle Gwiezdnymi Wojnami.

4. Ostatnia rzecz, którą zawdzięczam TFA to, że utwierdziłem się w tym, że w fandomie są osoby, których `fanostwo` = zaślepienie i osoby te są w stanie kupić i bronić wszystkiego, co najgorsze...

-----------------------

3. A ja kilkanaście lat temu też myślałem, że uniwersum Gwiezdnych Wojen też się nie da zepsuć. A co zrobił Papa Lucas wymyślający midichloriany, Jar Jara, masę światów i wszystkiego pełnego CGI?

Dopiero teraz odczuwam ulgę po tym wszystkim.

4. A ja odnoszę wrażenie, że utrwaliła się moja teza, że w fandomie jest mnóstwo krów muczących na właścicieli marki, przez co stają się zaślepionymi hejterami.

Haters gonna hate!

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Krogulec napisał:
TFA zawdzięczam:
...
2. Zawdzięczam więcej wolnego czasu, więcej pieniędzy w portfelu (nie wydałem na TFA ani złotówki, nie poświęcam czasu na chodzenie do kina na ten film tak, jak na np. Zemstę Sithów na której byłem 14 razy).
...

-----------------------
Jeśli nie wydałeś ani złotówki na TFA to:
a) ktoś zasponsorował Ci bilet;
b) wkradłeś się do kina bez biletu;
c) oglądałeś jakąś wersję piracką z internetu;
d) komentujesz film którego nie widziałeś;
??

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Jedna z trzech pierwszych odpowiedzi jest prawidłowa. Czy chcesz zatelefonować do przyjaciela czy pytanie do publiczności?

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Jest też opcja
e) zmyśliłeś film sam, tak dokładnie, by znać go na pamięć, a potem go hejtować;

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Krogulec napisał:
na której byłem 14 razy
-----------------------
Następny psychopata...

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

14 może przesadziłem, ale na pewno powyżej 10 razy widziałem Zemstę Sithów w kinie. Byłem na premierze w Heliosie (Kupiec) o północy, potem dwa razy z rodziną, dwa razy z kumplem, potem wygrałem bilety do Multikina w losowaniu, potem byłem jeszcze dwa razy sam, potem byłem jeszcze raz z kolegą... łącznie w czterech kinach. Ostatni raz widziałem Zemstę Sithów gdzieś w październiku w nadmorskim kinie w Pobierowie, gdzie jeszcze leciała... był to jeden z ostatnich seansów w tym kinie, później je zlikwidowano. Byłem na sali jedną chyba z trzech osób wtedy i czekaliśmy na trzecią osobę czy w ogóle będzie seans, ale to był chyba najprzyjemniejszy seans kinowy w moim życiu

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

No widzisz. Na TFA o dziesiątej też byłem sam na sali. Było świetnie.

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

A ja idę na dziesiątą (22:00) i też będzie extra, będzie majkel dzisiaj

No cóż, wróciłam

Pomalutku do SW, a teraz jeszcze tutaj. Do miejsca w sieci, które przez lata było mi domem.

Skasowanie starego EU mocno mnie zabolało, mimo że w zasadzie moje fanostwo spało już snem kamiennym od jakiegoś czasu. Jednak postanowiłam dać filmowi szansę z nadzieją, że będzie na tyle dobry, żeby coś we mnie ponownie drgnęło.
I owszem, drgnęło... Na zasadzie "to tyle fajnych rzeczy, kawał historii Galaktyki, tyle ras, kultur i światów poszło do kosza, żebyśmy w zamian dostali TO?". No i zaczęłam sobie przypominać, co właściwie fajnego do tego kosza trafiło. A potem już poszło. Na szczęście nie umiem się pozbywać przedmiotów, więc wszystko, co kiedykolwiek z SW kupiłam spoczywa głęboko w czeluściach szafy. No prawie wszystko - X-wingi i FOTJ wróciły na półkę i czekają w kolejce do czytania.

Czego bym o TFA nie myślała (gdzieś kiedyś się wypowiem), paradoksalnie spełniło swoje zadanie

Re: No cóż, wróciłam

No cześć

FOTJ? W sensie, że LOTF Fejta nie chcemy

Re: No cóż, wróciłam

A no racja, skrótki mi się pomyliły
Grr, człowiek wraca po latach i z siebie idiotę robi w pierwszym poście

"Fejtem" nie ma co sobie zawracać czterech liter (żadnych), nawet w czeluściach szafy go nie mam

Re: No cóż, wróciłam

A skolko razy byłaś w kinie?

Tylko raz

Wystarczyło, żeby uznać, że nie mam ochoty na więcej

Re: Tylko raz

Słabo. Jak to by powiedział Kylo Ren: zobacz jak się zestarzałaś.

A ja mówię zalej ompę włącz kompresor i będzie OK.

Ale cóż tak bywa że nie młodniejemy.

Ktoś pisał na Forum że SW można zobaczyć tylko raz w życiu. Mam to szczęście że widziałem dwa razy A z TFA właśnie ubiłem majkiego i to jest imponujący wynik. Dzisiaj o 22:00 pewnie zaś wyląduję w kinie. Jest Moc

Re: No cóż, wróciłam

Mogę podpisać się pod tym postem, mam bardzo zbliżone odczucia.

Wiele

-Otrzymałem SW mojego pokolenia, takie o jakim marzyłem
-Uświadomiło mi jak bardzo kocham Coruscant
-Dało mi nadzieję
-Premierę o północy
-Kilkanaście godzin świetnej zabawy
-I wiele innych

Re: Wiele

SirStaniak napisał:
-Otrzymałem SW mojego pokolenia, takie o jakim marzyłem
-----------------------

https://youtu.be/J04sNntM2ds?t=39s

Re: Wiele

Kompresor!

Re: Wiele

I pozamiatane, bardzo zgrabnie Bart.

Re: Wiele

Pamiętasz co mówił Mr Wolf ;P

afdg

to, że był tak beznadziejny, że i zamienił uniwersum w marną jego podróbę, przez co bardziej zmotywowałem się by pisać ksiażkę

Re: afdg

Nie wszystko na świecie jest tak `nadziejne` jak Ty, nic nie poradzimy na to :/

Re: afdg

Tu święta racja. To, czym się stało uniwersum po wejściu nowego `kanonu` i TFA to jakaś kpina... mamy teraz zinfantylizowane resztki starych Gwiezdnych Wojen... aż przykro i smutno się robi na samą myśl o tym

Re: afdg

Hmm weź kredyt i zmień hobby. Można? Można!

Re: afdg

Nowe "Gwiezdne Wojny" Disneya nie są moim hobby, także spokojnie

Re: afdg

A ktoś pisał że są? Nie musisz się mi tłumaczyć, wyluzuj

,,Przebudzenie Mocy"

jest dość ciekawe ale niezbyt emocjonalna

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Zawdzięczam TFA zainteresowanie Gwiezdnymi Wojnami!

Kilkanaście lat temu oglądałam SW, ale bez większego zainteresowania i chyba nie wszystkie filmy. TFA spodobało mi się tak mocno, że powtórzyłam poprzednie części, sięgnęłam po książki, serial i stałam się fanką

Czyli TFA zawdzięczam:
1. Odkrycie SW na nowo
2. Adam Driver! Uwielbiam gościa, właśnie zabieram się do innych filmów z jego udziałem.
3. Pisanie fanfików do SW.
4. I czytanie fanfików pisanych przez inne osoby, oczywiście

początek

Gdyby nie to nigdy bym się do tego nie przyłożyła oraz Adam Driver

Ja tfa zawdzięczam

1. Największego badassa w historii KYLO RENA
2. Najlepszego generała w historii HUX

I to tyle

A noi jeszcze w TFA uwielbiam to, że początek spoilera HAN SOLO ZDECHŁ koniec spoilera

.

Trochę odkopany temat ale w sumie..

Ja TFA głównie zawdzięczam, ze przez 1-2 lata przed premierą jarałem sie niemiłosiernie kazdego dnia, a premiera, logo star wars, kultowa muzyka o 12 w nocy wzbudziły we mnie naprawdę niepowtarzalne emocje.

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Ale tu ludzie kopią. Ale skoro tak:

Przede wszystkim to, że znowu, po latach wkręciłem się w "Starłorsy"

Odkryłem, że inni w pracy też się jarają SW, i nawet zorganizowaliśmy wspólny wypad do kina bandą zgredziałych tetryków

Zebrałem się w sobie i dokończyłem TCW (w zasadzie - zobaczyłem, bo zawsze odpadałem po kilku pierwszych odcinkach pierwszej serii). i polubiłem . no i zobaczyłem taż film TCW.

Wlazłem na Bastion

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Finster Vater napisał:

Wlazłem na Bastion

-----------------------

I tak utknąłeś na parę miesięcy I w sumie to bardzo dobrze się stało

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

I w pół roku wszedł do Millenium Club. ~

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Ma kolega dobre tempo... ja w 12 lat nie dałem rady

re

Przebudzenie Mocy obudziło znów miłość do SW wielu fanów, którzy po zemście Sithów i kilku latach oczekiwania na epizody dalsze zwątpili że powstaną. Ja sam sie przyznam że poszedłem na Przebudzenie Mocy z ciekawości. I byłem miło zaskoczony. Nie dostałem plastikowego fantasy. Epizody I-III mnie np zawiodły. Ja teraz znów jaram się SW, szukałem takiego czegoś jak Bastion, aby móc gadać o SW.

Pamiętam początki, tazo itd itp.. czy tam odwrotnie. Teraz jestem za stary na pewne rzeczy, ale fajnie że SW żyje. Zobaczcie ile lat nie było w tv Gwiezdnych Wojen. A przez ep. VII TVN powtórzył 6 częsci. jak mnie pamięć nie myli epizody IV-VI były na TVP w 2008.

Sam zauważyłem że młodzieńcza fascynacja we mnie umarła. A Przebudzenie Mocy znów ją rozbudziło. Nie jestem jakimś maniakiem. Mam jedną książkę ze starego kanonu, miałem kilka zabawek, gazet i zbierałem Tazo i jeszcze coś z Lay`s. Teraz znów ciągle czegoś szukam o SW.

Taaa

Mrowienie w łydkach

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Co zawdzięczam?

powrót starego dobrego klimatu <3
świetne postacie zarówno stare jak i nowe <3
na nowo przebudziło moją miłość do tej sagi <3
i sentyment utwierdziłem się w przekonaniu że jeszcze bardziej kocham starą trylogię <3 TFA jest po niej

co?

Zainteresowanie się SW.
I świadomość ,że o większy gniot ciężko.

Tak sobie pośmieszkuję może :P

Ale zawdzięczam temu filmowi magię i nawiązania do Pottera

niby czujące miecze świetlne takie dziwne ale mi się podobało swoją drogą o podobieństwach pisałem

jeśli chce ktoś poczytać zapraszam

http://www.filmweb.pl/film/Gwiezdne+wojny%3A+Przebudzenie+Mocy-2015-671051/discussion/Gwiezdne+Wojny+a+Harry+Potter+%28podobie%C5%84stwa+scen+obu+serii%29+i+nie+tylko,2831097

Jeszcze :)

Czas spędzenia w kinie i w święta lepszy klimat i ogólnie

Już kiedyś

miałam napisać w tym temacie, a w rocznicę sobie o nim przypomniałam. I w końcu się tu doczołgałam.

Właściwie to mogłabym wypisać wiele z tych rzeczy, o których wspominali inni przede mną. O frajdzie z oczekiwania na nowy epizod, wysypie produktów, o tym, że wszędzie w koło były Gwiezdne Wojny, że znów można było iść do kina na SW.

Wszystko to było fajne i zawdzięczam to „Przebudzeniu Mocy”, ale coś innego było dla mnie też bardzo istotne.
Jak już wspominałam na blogu, trzy tygodnie przed premierą urodził się mój syn. Przez te 9 miesięcy ciąży myśli się o różnych rzeczach, a przynajmniej ja myślałam. I gdzieś tam, pojawiła się taka trochę głupia obawa - a co jeśli mi mózg wypierze i będę żyła TYLKO pieluchami etc., moje zainteresowania nie będą już dla mnie istotne? Głupie to było, zwłaszcza że znam siebie i sporo kobiet, które są matkami, ale nie żyją tylko sprawami „okołodzieciowymi”. I oczywiście okazało się, że nawet jeśli czasu wolnego jest znacznie mniej, to jednak Gwiezdne Wojny są nadal dla mnie super ważne. I dało się od trzytygodniowego brzdąca urwać do kina, choć nie było łatwo. I było miejsce na pewne celebrowanie tej premiery (ograniczone, owszem, ale jednak było), na dyskusje itp. A to był okres kiedy naprawdę byliśmy zmęczeni. Niech za przykład posłuży ta sytuacja, kiedy to wysyłałam męża, żeby zajrzał do Małego do drugiego pokoju, podczas gdy sama trzymałam naszą pociechę
„Przebudzenie Mocy” pozwoliło mi upewnić się w tym, że zostając rodzicem nadal można być sobą.

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Stary temat, ale postanowiłam się wypowiedzieć.

Co zawdzięczam... Cóż, film wtedy, gdy go pierwszy raz oglądałam w kinie, bardzo mi się spodobał (pamiętajmy, że to moje zdanie - dobrze wiem, że wielu z was się z nim nie zgadza). A z rzeczy, które mogłabym wymienić, to dzięki "Przebudzeniu Mocy" zachwyciłam się Gwiezdnymi wojnami (wcześniej oglądałam raz OT i miałam bardzo pozytywne wrażenia, ale dopiero po TFA zostałam taką prawdziwą fanką), mogłam przeżyć wszystkie te wspaniałe emocje w kinie, trafiłam na Bastion, no i teraz z niecierpliwością oczekuję na kolejne filmy (a nawet książki! ).

Więc, podsumowując: bardzo się cieszę, że powstało TFA.

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Dużo, ale nie chce mi się pisać, więc najważniejsze: instant Kylo crush

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

"Przebudzeniu Mocy" zawdzięczam przebudzenie Mocy We mnie. Zostałam fanką Star Wars właśnie po tym, jak obejrzałam

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

Dzięki TFA zrozumiałem, że gorszego badziewia już nie będzie.

Hmm...

Co zawdzięczam? Dzięki TFA moje fanostwo ascendowało na wyższy level, bo otrzymałem SW lepsze niż kiedykolwiek wcześniej. A najlepsze jest to że TFA to tylko początek. Taki początek, dzięki któremu mam TLJ, twór jeszcze doskonalszy, ale nie możliwy do zaistnienia bez TFA.

TFA&TLJ <3 forever <3 <3 <3

Re: Hmm...

A już wkrótce do tego grona dołączy Epizod IX i mam nadzieję, że Han Solo również zacnie się zaprezentuje

Re: Hmm...

Ja szłam do kina na TFA mając w pamięci prequele , które mi nie podeszły delikatnie mówiąc- już nawet nie o treść chodzi ale o aktorstwo ( miałam większe oczekiwania w stosunku do E. McGregora i L. Neesona). Weszłam, zobaczyłam, odetchnęłam Wróciły moje ukochane GW. Znowu poczułam ten klimat jak za dawnych lat w kinie, którego już nie ma. Potem Rogue1 potwierdził dobrą passę i cokolwiek by nie mówić TLJ ją podtrzymuje. Liczę, że w maju na Solo też się nie zawiodę

well

Masę dobrej zabawy.
Cudowne sceny na Jakku.
Wielkie WOW na temat Mocy.
Poczucie, że jednak można stworzyć film który jest pełen Mocy nie tylko w gębie, `something I have not felt since...`
Świetnych nowych bohaterów (nie, nie wszystkich z automatu).
Piękne chwile ze starymi bohaterami.
Kawał wspaniałego, najprawdziwszego filmowego SW jak za dawnych czasów.

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

W sumie nic. To przez ten film SW stały się czystą komercją.

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

...choroby psychiczne i parę kabli RJ-45...

Bekę z pelikanów rzecz jasna !

...

Masę krytycznych postów i komentarzy.
Przeciętne sceny na zrzynce z Tatooine.
Wielki facepalm na temat Mocy.
Poczucie, że jednak można stworzyć film niby-SW który jest pozbawiony Mocy nie tylko w gębie, `something I have not felt since...`
Marnych nowych bohaterów (wszystkich z automatu).
Zniszczone chwile ze starymi bohaterami.
Kawał okropnego, nieprawdziwego filmowego pseudo-SW jak za czasów Holiday Special.

Re: ...

Zgadzam sie co do Przebudzenia w calutkiej rozciągłości, Panie Kapitanie Ale proszę mi tu HS nie obrażać...To urocza, przyjemna i poszerzająca uniwersum durnotka dla dzieciaczków. O TFA nawet tego powiedzieć nie mogę...
Jedyne co łączy TFA z Holiday Special to niesamowicie drewniane aktorstwo. Pomyśleć że tam nie tylko Ford gra jak w jasełkach...

Re: ...

https://star-wars.pl/Forum/Temat/3180#697479

Ogarnij się. Mówię po raz ostatni.
Mi nie drgnie ani ręka ani powieka przy wystawianiu ci bana na pół roku.

Re: Co zawdzięczacie "Przebudzeniu Mocy"?

- sporo dobrej zabawy w kinie i pozytywnych emocji po seansie
- wkręcenie się w świat SW
- zostanie stałym bywalcem Bastionu

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.