Forum

Justice League

17 listopada przyszłego roku pojawi się film, w którym B. Affleck powróci do roli Batmana, Henry Cavill Supermana a Gal Gadot Wonder Woman. Oprócz nich inni herosi i wszyscy będą walczyć ze złem w tytułowej Lidze

Na Comic-Conie pokazał się wczoraj teaser. Wygląda tak:

http://naekranie.pl/aktualnosci/justice-league-zobacz-klimatyczny-zwiastun-produkcji-comic-con-965620

...

No nie, nie kupuję tego... sorry, ale jak oni robią Wonder Woman na czerwiec, a na listopad kolejny film z nią (co prawda w innych miejscach time line`owych), to mam poważne obawy o jakość obu filmów.

Jak już pisałem w temacie o Wonder Woman: Po Man of Steel i Batman v Superman nie mam dobrych przeczuć co rozwoju tegoż uniwersum

Po tym, co pokazano w niniejszym teaserze, tym bardziej mam obawy.

Jak znam życie, nie powstrzymam się od zobaczenia całej tej serii filmów w kinie, ale będzie to tylko zaliczanie blockbusterów, no ale poczekam na kolejne zapowiedzi itp. ktoś w Warner Bros może chwyci te produkcje za pysk i wyjdzie z tego coś lepszego od Man of Steel i Batman v Superman...

Re: Justice League

Zapowiada się nieźle, nawet bardzo.

Re: Justice League

To wygląda jak popłuczyny po Avengers. A szkoda, bo potencjał jest. Flash w sumie najlepiej z tego wszystkiego wypada, coś czuję, że będzie najlepszą postacią w tym filmie. Za to Cyborg to padaka totalna, a Aquaman po prostu ssie. xP

Coś słabo z tym ich uniwersum, MoS - nuda, BvS - nuda i mnóstwo głupot, Suicide Squad - zapowiada się nuda. Ech.

Mera

Re: Mera

Może być. xP

Ciaran Hinds jako przeciwnik

Re: Ciaran Hinds jako przeciwnik

I dobrze mu tak.

Re: Ciaran Hinds jako przeciwnik

Daliby od razu Darkseida, a nie się będą bawić w jego pomagierów.

Re: Justice League

Nowa fotka ekipy:

https://s30.postimg.org/irzn0pbsx/h_Cp_DBq2.jpg

Lekko żałośnie to wygląda. Przypomina zresztą inny film, który w przyszłym roku zapowiada się na crap, czyli... Power Rangers.

Po tym filmie chyba nastąpi koniec tego całego DCEU. xP

Re: Justice League

Koniec robienia filmów na pewno nie nastąpi. Może najwyżej koniec robienia przez nich porządnych filmów.

Re: Justice League

Problem w tym, że w tej serii nie ma porządnych filmów. xD

Re: Justice League

Słowo "porządne" dostosowałem do ich przeciętnego poziomu.

Re: Justice League

Power Rangers chyba w tym a nie w przyszłym chyba że u ciebie 2016 jest


a tak w ogóle Snyder zabije DC-u ;( szkoda nawet SS nie poprawiło jakości uniwersum które lubię ale twory daje nam takie że szkoda mi słów...

Re: Justice League

SS było w tym uniwersum najgorszym filmem.

Re: Justice League

Dla mnie BvS chyba jednak... Chociaż no SS nie odstawało od niego poziomem... Najbardziej z DC-u liczę na Wonder Woman jeśli ten film się nie uda to los DC będzie kiepski... A szkoda... Bo chciałbym aby DC-u skopało trochę marvela... Lubię MCU ale jednak no kurczę... Marvel sobie radzi lepiej niż DC a szkoda.. Ale wracając do tematu boję się o Justice League zwłaszcza że Snyder nie uczy się na błędach... Nie spodziewałem się że reżyser Watchmen. Strażnicy najlepszego filmu o superbohaterach zrobi takie twory jak średni MoS jeszcze gorszy BvS a teraz uraczy nas pewnie czymś jeszcze gorszym...

Z SS miał być hit dla mnie średnio chociaż muzyka i postacie naprawdę dobre...

Żeby nie offtopować @Lubsok bez przesady każdemu może się pomylić czasem aby poznać przyszłość wraca siędo przeszłości

Re: Justice League

Dla mnie też "Watchmen" to najlepszy film jaki powstał o "superbohaterach" (koniecznie wersje rozszerzone - są dwie). Niestety wersji rozszerzonej w naszym kraju się nie kupi, podobnie jak wiele innych filmów: Moon, Thing, Cargo, Event Horizon itd. itd. itd.

Re: Justice League

Hal, łobuzie, lubimy te same filmy. Mam dokładnie takie same zdanie o "Watchmen". A co do reszty, to oglądałem, ale niekoniecznie potrzebuje je w formie płytej na półce.

Re: Justice League

Masz rację, oba filmy wychodzą w tym roku.

Widać żyję przeszłością.

W sobotę trailer

Re: Justice League

Nowy trailer:

https://www.youtube.com/watch?v=3cxixDgHUYw

Aż tak źle to nie wygląda. Ale szanse, że to totalnie spieprzą wciąż są duże.

Co do najnowszego trailera

to dupy nie urywa, a nawet nieco niepokoi. Marvel jest jaki jest, ale ma więcej polotu, DC jest nieco ... toporne.

Tym powinni się zajmować ci sami ludzie, co przy animowanych DC. Udowodnili już nieraz że mają lepsze pomysły, lepiej czują te postacie, oraz potrafią pisać świetne dialogi i wtrącać nienachalny, świetny humor w dojrzałą historię.

Polecam kreskówki DC, to według mnie są lepsze niż wszystkie aktorskie superhero movies z ostatnich lat razem wzięte.

dla mnie

to ten film jest kolejnym w DCU, który się wyłoży. Widzę to samo CGI co w Batman v Superman, które dla mnie jest ohydne. Wprowadzenie tylu nowych GŁÓWNYCH bohaterów jest poronionym pomysłem. Dodatkowo jeszcze poza Ligą dostaniemy przecież Gordona, a teraz jeszcze widać Lois Lane (po co?), czy jakiś wątek ojca Flasha. Ponadto przecież prawie pewne jest, że pojawi się Superman. A gdzie jeszcze czas na to niesamowite zagrożenie czy głównego przeciwnika? Eh, nie wiem czemu sobie tego na spokojnie nie rozwiną (bo uniwersum ma ogromny potencjał), tylko od razu tak szaleją...

Re: dla mnie

Ludwik napisał:
Eh, nie wiem czemu sobie tego na spokojnie nie rozwiną (bo uniwersum ma ogromny potencjał), tylko od razu tak szaleją...
-----------------------

Desperacja, by dogonić MCU.

4 minuty filmu

https://youtu.be/g_6yBZKj-eo
Na pewno pójdę na to ale...

Re: 4 minuty filmu

Jakieś to takie bez polotu. No i ten Steppenwolf (Dafuq?) pojawiający się jak Loki w pierwszych Avengers...

Najlepszy pewnie będzie śmieszkujący Flash.

Re: 4 minuty filmu

Wiesz, robią coraz lepsze filmy (Marvel i DC Comics), ale ja jako widz, jeszcze szybciej się nudzę i wybrzydzam. I tak czuję, że coraz bardziej się oddalam - jeszcze mam kontakt, jeszcze się bawię na tych filmach, ale mnie to już coraz mniej jara.
Fajnie jest widzieć nowych bohaterów w filmie, ale co raz trudniej o jakieś zaskoczenie/emocje itd.

Ostatnia nadzieja w Valerianie, jak mi się spodoba to z kina nie wyjdę, bo coraz trudniej o jakąś FANTAZJĘ i FANTAZJOWANIE nawet w Star Wars niestety - ostatnio wszystkie filmy są takie przyziemne, wydaje się że robione przez ludzi bez wyobraźni dla widzów bez wyobraźni
Takie czasy.

https://youtu.be/mPyCZ-nGSIc?t=54

Ostateczny trailer

Re: Ostateczny trailer

Ja pierdziele, jak to świeci.. Za dziecka o wiele bardziej lubiłem DC niż Marvele - Supermana w każdej wersji widziałem po kilka razy, Batmana podobnie. Ale nie podoba mi się w ogóle ten kierunek. Zbyt jaskrawo, świetliście, ale jednocześnie ciemno.

Ale Flash będzie świetny.

Re: Ostateczny trailer

Średnio, jakoś nie umiem uwierzyć, że to zagra. Kolory mi się nie podobają, sceny walk dalej mnie rażą sztucznością. Muzyka okropna w trailerze.

W dodatku widać, że się wystraszyli i zmieniają klimat (żarciki) i to w marny sposób wychodzi (żarciki Flasha). Szkoda, że to DCEU tak kaleczą.

Re: Ostateczny trailer

Oni jeszcze próbują? Filmy DCEU to jedne z najgorszych blockbusterów w historii kina, a szczególnie biorąc pod uwagę siłę marki. Poza samymi postaciami Batmana, WW i Harley nic nie wyszło im dobrze. Wszystkie filmy były do bólu przeciętne lub żałośnie słabe. Chciałbym bardzo, żeby ktoś rozplanował kiedyś DCEU w sposób w jaki Marvel to zrobił. Ale na to już zapóźno, bo i popyt na superbohaterów spada.

Marvel częścią tej siły która wiecznie dobro pragnąc zło zaczyna czynić

Co nie przeszkodzi JL wbić ładnej sumki. Marvel nakręcił zapotrzebowanie na cały gatunek, w sposób perfekcyjny wprost. Na Squadzie nie zostawiono suchej nitki, a zarobił potężne pieniądze.

Piszę to jak osoba, która niegdyś pasjonowała się komiksami i nadal darzy je sentymentem. Marvel skazał kino na jeszcze co najmniej parę lat wymęczania tego samego szablonu i wygodnego koszenia na tym gór hajsu, w tym na produkcjach kompletnie gównianych-vide DC. Jasne, że zawsze najlepiej sprzedawało się kino tego typu, bo był już tasiemiec z bondem, czym innym jak nie tasiemcem są star wars etc. Problem w tym, że można nabawić się migreny od całkiem prawdopodobnego scenariusza, że np nigdy nie zobaczymy nowej Diuny, bo producenci przestraszą się nazwiska reżysera- vide dochody BR 2049- a kina będzie straszyło JL3 z całym snyderowski złem inwentarza zgarniające miliard.

Re: Marvel częścią tej siły która wiecznie dobro pragnąc zło zaczyna czynić

Notabene te ładne sumki są wbijane przez fakt, że ludzie nie mają dosyć dobrego rozeznania w kwestii uniwersum. Ludzie idą na Wonder Woman, bo myślą, że to część uniwersum Avengers. Z Deadpoolem miałem sytuację, że kolega się wykłócał, że na pewno to jest część MCU. Masa takich osób pójdzie z sympatii do Marvela i filmy zarabiają.

A Marvel faktycznie zrobił fajną sprawę tworząc takie filmowe uniwersum, ale niestety na razie tylko im to wychodzi. DCU kaleczy to okropnie, X-Men jeszcze nie miało specjalnie okazji tego pokazać, ale też mam wątpliwości. Brakuje mi teraz takiej alternatywy, że wychodzą solowe filmy, bez żadnego osadzania w większym uniwersum - jak np. Trylogia Mrocznego Rycerza.

A notabene Marvel robi to bardzo dobrze i kocham ich filmy, ale ciężko nie zauważyć, że po jakimś czasie te filmy stają się ciężkostrawne. Fajnie mi się oglądało np. Civil War, gdzie spotykają się wszyscy bohaterowie i na Thora z Hulkiem i Doctorem Strangem czekam niecierpliwie, ale takie filmy solowe, jak Ant-Man czy Doctor Strange robią się już męczące, bo to jeden i ten sam produkt. Mam nadzieje, ze faktycznie Avengers 3 i 4 przedefiniują to uniwersum i dostaniemy coś naprawdę nowego.

Re: Marvel częścią tej siły która wiecznie dobro pragnąc zło zaczyna czynić

Prawda, w Polsce generalnie liczba komiksowych nerdów to jest w graniach błędu statystycznego i mało kto aż tak przywiązuje wagę do No dobra przesadzam, ale to dla podkreślania tego niszowego w Polsce zjawiska.

MCU gra i trąbi z pewnością na poziomie marketingowym, autopromocji.

No właśnie im więcej tych filmów, tym bardziej się "zlewają". Są robione pod jeden sprawdzony szablon, i tutaj trochę nie zrozumiałym jest dla mnie jak niektórzy krytycy nowych Sw made in Disney nie widzą, że Marvele to takim sam wzorzec działania, plan biznesowy. Lubię Marvele, ale to jest bardziej efekt właśnie tego napędzania uniwersum, niż autonomicznej wartości każdego z tych filmów- oczywiście w ramach kina jakie same prezentują.

Doceniam np bardzo Guardian of the Galaxy, za bardzo autorski pomysł, otoczkę jak na cześć korporacyjnej układanki- retro ścieżka dźwiękowa 70`s, te wszystkie nawiązania do kina nowej przygody. No ale z drugiej strony Ant-man, Dr Strange, czy Thory zlewają mi się w jedno. Iron man 2 to czysto zadaniowy dla uniwersum film- wprowadzenie shield etc- niż coś opowiadającego samo w sobie absorbującą historie. Homecoming też był absolutnie szablonowy. Thor po zwiastunach Ragnaroku daje mi nadzieję, że będzie inny, właśnie bardziej autorska, "jakiś". IMO do tej pory jedyne co tam dawało radę to Loki, ale cała reszta jest dla mnie, kompletnie nijaka, przezroczysta w tych filmach.

Gacki Nolana to było bardzo dobre doświadczenie w ramach wysokobudżetowego kina, Joker to jak na blockbuster popis aktorstwa. Obawiam się jednak, że takie bardziej ambitne kino może, ale nie musi się sprzedać porządnie. Gacki sprzedały się dobrze, Logan ostatnio też, więc w sumie jakieś zapotrzebowanie jest, ale ile w tym zapotrzebowania na właśnie przedefiniowane podejście do kina komiksowego, a ile sprawa trendu na plus dla komiksów w kinie?

IMO ludzie nie chcą oglądać czegoś więcej, bardziej złożonego, bo dotychczasowy schemat jest prosty sprawdza się, więc jest super. Lubię Marvele, ale wystarczający brak głębszego rozwinięcia w przypadku potencjału wielu postaci, po takim czasie od pierwszego Iron Mana mnie już męczy. Niby Civil War miało taką nutkę, ale ostatecznie nikt tam naprawdę nie chciał na poważnie nikomu zrobić krzywdy- sekwencja na lotnisku- chociaż ostatni akt Iron Man vs Cap & WS troche naprawił wrażenie.

Re: Ostateczny trailer

Niemal pewne, że to będzie złe. Przypuszczam, że może być gorzej od Batman v Superman. Obawiam się, że po prostu ten film będzie zlepkiem dwóch skrajnie innych wizji.

Prognozuje jak to będzie. To ciągle będzie Snyderverse ze wszystkim tymi filtrami na ekranie, quasi- mrocznym tonie, który udaje, że film naprawdę porusza poważną tematykę. Drugi koniec kija to będzie wkład Whedona, czyli luz w kreowaniu dialogów i relacji między postaciami, co kompletnie nie klei się z estetyką snyderowską. To będzie okropny zlepek rzeczy, które razem nie mają prawa działać. Tak już było przy Squadzie, który z jednej strony starał się robić za strażników galaktyki DC, a z drugiej miał te smęty w postaci retrospekcji Diablo, wspominek Harley etc.

WB ciągle robi ten sam błąd, przekazuje film z rąk do rąk, od jednego twórcy do drugiego, scenarzysty, reżysera etc. Rzucają tymi filami jak gorącymi ziemiankami, których nikt nie chce trzymać za długo z uwagi na ryzyko poparzenia.

Wyrzuciłem pieniądze na Batman v Superman, Squad, i szczerze mam już serdecznie dość DC w kinie. Wonder Woman, pomimo optymistycznych recenzji bez wyrzutów olałem. Do tego doszło, że bohaterów ukochanej kreskówki zleje ciepłym moczem. 2049 i star wars to będą dwa ostatnie filmy w tym roku jakie zobaczę, na JL to się już nastawiam na całe 30% na rt, bo co może oferować próba zlepienia stylu Snyder i Whedona. Jeszcze wrzucili na miejsce Latarni tego smutasa Cyborga.

Pierwszy utwór z soundtracka

"Liga Sprawiedliwości", kto idzie?

"Liga Sprawiedliwości" już niedługo! Starwarsowi fani, czy ktoś z Was wybiera się na ten film? Ja już bilet kupiłem na 18 listopada, na sobotę, na godz. 11.30 do Galerii Plaza, w technologii IMAX 3D. Akurat wtedy mam urodziny, a na dodatek wchodzi "Star Wars - Battlefront II" i "LEGO Marvel Superheroes 2",więc mam nadzieję, że to będą udane urodziny i zakupy. Dajcie znać czy wybieracie się w tym samym dniu co ja, na to samo miejsce, na tą samą godzinę. Zbieram ekipę!

to

musi być dobre, w końcu od tygodnia atakuje mnie na YT i reklamach gogla. A jeszcze Lego i SW... musi.

Re: "Liga Sprawiedliwości", kto idzie?

Pójdę bo jestem fanem DC, komiksów i filmów - podobał mi się Człowiek ze Stali, Batman v Superman - pełne patosu, mroku, ponuractwa i pompy z kapitalną oprawą muzyczną. Scenariusz i wierność komiksów to osobna historia ....

Ale mam spore obawy, z przyczyn osobistych Snyder zrezygnował z reżyserii pod sam koniec, projekt przejął Joss Whedon, twórca Avengersów - z 3 godzinnego filmu ostało się dwie, za muzykę odpowiada też koleś od Mścicieli, masa dokrętek, zmiana ciężkości filmu na "FUN" jak to podkreślają pierwsze recenzje .... nie chciałem kolejnego filmu w stylu marvela

DC a Marvel

Nie do końca rozumiem jak fanowi DC może podobać się ponury, bucowaty Supek. Snyder chciał zrobić poważniejszego Supermana bez campu, ok. Problem w tym, że to co wyrzezbił to raczej nie jest najlepsza pomysł.

Można było czerpać rys charakteru Clarka z "All star superman", "Peace on Earth"- co zabawne, z tego drugiego dosłownie "zerżnął" kilka kadrów. Chyba nikt z fanów Supka nie chciał widzieć starcia dwóch Batmanów. Tu już nawet nie chodzi o wierność komiksom, ale to, że konflikt Batman-Superman jest w efekcie pozbawiony zderzenia kontrastów, skrajnie innych osbowości.
Mnie tam uwiera, że WB/DC uwierzyło, że podejście Nolana ma prawo bytu poza jego autorską trylogią.

Myślę, że oni wyraznie mają problem z przekazanie poważnej tonacji i tego co się pod tym kryje. Dlatego jak dalej miałoby być to snyderverse z popadającaym w śmieszność patetyzmem- te trąby, fanfary wrzucane co do dwie sceny- to już chyba lepsze quasi marvelowe podejście.


Co do muzyki. Przecież Elfaman jest ok. IMO Zimmer w TDK był już na granicy muzyki a kakafoni. Man of stell to już 100% tego drugiego, w nowym BR taki styl jeszcze można obronić- no dobra było parę bardziej "ludzkich" kawałków ja theme Joi, ale ile to jest całego ost 5%? Jednak generalnie Zimmer przy produkacjach komiksowych wpada w przerysowanie.

Re: DC a Marvel

Mam zgoła inne wrażenie co do muzyki - może problem tkwi w tym, że w takim MoS muzyka momentami wbija się na pierwszy plan np. utwór "Arcade". Teraz słucham OST-u do Ligi Sprawiedliwości i to jest typowy wypełniacz wedle poglądu "dobr muzyka w filmie to taka, której się nie pamięta"(?), czy coś w tym stylu.

No nic, zobaczymy co z tego wyjdzie, sam komiksy zacząłem czytać dopiero po Człowieku po Stali bo był zaprzeczeniem tego wszystkiego co dotychczas widziałem w filmach o Clarku Kencie. Niestety, gdy próbowałem znaleźć coś podobnego do filmu to niczego jeszcze nie znalazłem Aczkolwiek All Star Superman bardzo mi się podobał, ale to już historia o dojrzałym mężczyźnie, dobrym wujku a nie młodym outsiderze szukającym swojej tożsamości.

Re: "Liga Sprawiedliwości", kto idzie?

Podpisuję się pod tym postem w 100%. Jednak do tej pory wszystkie pozycje DCEU bardzo mi się podobały, więc liczę że mimo wszystko będzie dobrze.

Re: "Liga Sprawiedliwości", kto idzie?

Shedao Shai napisał:
Podpisuję się pod tym postem w 100%. Jednak do tej pory wszystkie pozycje DCEU bardzo mi się podobały, więc liczę że mimo wszystko będzie dobrze.
-----------------------

Ale dla Ciebie Resident Evil to genialna seria xD

Re: "Liga Sprawiedliwości", kto idzie?

A w pape chcesz za takie pojazdy? xD

Re: "Liga Sprawiedliwości", kto idzie?

Lempę mu !

Re: "Liga Sprawiedliwości", kto idzie?

Byłeś ? Jak widzisz ten film ?

Kurcze dla mnie starszan sraczka XD

Lubię mrok w DCEU.

Fajnie, że te filmy czymś się wyróżniają od Marveli. Ale boli mnie wypaczanie idei postaci (Jonathan Kent w MoS), ich osobowości (ponury Supek), czy ideologii (zabijający Batman). No i jest to wszystko chwilami słabo napisane i zmontowane, oraz dodatkowo pocięte. Tak to jest, jak się chce na siłę i na szybko gonić MCU i wsadza się za dużo na raz do tych kilku pierwszych filmów, które powinny powoli budować uniwersum.

Ale i tak pójdę na JL, bo jestem fanem DC. I zawsze liczę, że będzie dobrze.

Re: Lubię mrok w DCEU.

Gunfan napisał:
Fajnie, że te filmy czymś się wyróżniają od Marveli. Ale boli mnie wypaczanie idei postaci (Jonathan Kent w MoS), ich osobowości (ponury Supek), czy ideologii (zabijający Batman). No i jest to wszystko chwilami słabo napisane i zmontowane, oraz dodatkowo pocięte. Tak to jest, jak się chce na siłę i na szybko gonić MCU i wsadza się za dużo na raz do tych kilku pierwszych filmów, które powinny powoli budować uniwersum.

Ale i tak pójdę na JL, bo jestem fanem DC. I zawsze liczę, że będzie dobrze.

-----------------------

W zasadzie nie muszę pisać posta, bo wyglądałby tak samo jak Twój, więc cytuję ...

... dodam jedyne że mam wywalone w aktorskie Marvele i DC (przy całej mojej sympatii i sentymencie dla komiksów), oraz że ANIMOWANE uniwersum filmów DC wciąga dupką wszystko (włącznie z "dojrzałością") co obie firmy zrobiły w live action.

Idę do kina bo idą znajomi, nakupię naczosów, wyłączę mózg i będę typowym blockbuster goerem. Już pogodziłem się z tym, że nie ma co się napalać na to, że dostanę film na miarę Batmanów Nolana.

Re: "Liga Sprawiedliwości", kto idzie?

Kino ma w sobie to, że od prawie zawsze w przypadku wielkich produkcji, mieliśmy masę postprodukcyjnej pracy, gdy już na ,,stówę" wydawało się, że wszystko było dopięte na ostatni guzik. Co niesamowite, ale to właśnie wielkie "Gwiezdne Wojny"z 1977 roku, które miały być gotowe na święta Bożego Narodzenia 1976r. nie zostały wtedy ostatecznie zmontowane. Montaż był w powijakach, dlatego George zatrudnił do tego swoją żonę: Marcię. Dziesiątki kilometrów taśmy filmowej do przejrzenia i właściwego obrobienia. Niektóre sceny były wg. kalifornijskiego reżysera wręcz fatalne lub kąty wyłapywane przez kamerę: nie ustawione w taki sposób jak być powinny. Pozostało tylko wysępić dodatkową kasę od Alana Ladda z ,,Foxa" - a początkowo miało być to 20 tys. dol - pojechać na 2 tyg. w zupełnie nowe miejsca, ,,wyrzeźbić" stary, ale nowy materiał, domontować to co było nieprawidłowe i można było czekać na majową premierę "Star Wars" w 1977 r. Jedną z dokrętek była scena, w której Luke poruszał się swoim pustynnym ścigaczem na Tatooine. Nakręcono ją chyba gdzieś w Ameryce Środkowej lub Południowej.

Re: Justice League

Ludzie piszą, że spoko. W sensie, że fajnie w porównaniu z poprzednimi wyczynami DCEU, ale asbolutnie brak efektu wow. Czyli film to w rzeczywistości średniak z masą problemów. Pewnie złapie syndrom "Wonder Woman" i ludzie będą przeceniać ten film. Szczerze to pomysł na połączenie w jednym filmie wizji Snydera i Whedona brzmi równie źle co dziwna mieszanka humor i mroku, z Sucide Squad. Coś mi tutaj śmierdzi ;D Pewnie film po prostu jest słaby, a nie przeraźliwe słaby a ludzie myślą, że Boga za nogi złapali. DCEU może zrobi dobry film gdzieś do końca 2020.


Jeżeli dla kogoś to jakiś wyznacznik opinii, to na metacritcu tak wygląda jego obecna ocena- http://www.metacritic.com/movie/justice-league?ref=hp

Stawiam góra 50, 55% na pomidorkach.

Re: Justice League

Zwiastun jest słabawy.

Pewnie ocenię w weekend jak się kopsnę do IMAX.

Re: Justice League

Ja idę jutro. Nie mam żadnych oczekiwań, więc kto wie, może się pozytywnie zaskoczę.

Re: Justice League

Tak, zwiastun jest MEGA słaby i oczekiwania mam... w zasadzie nie mam żadnych.
Może być słabszy nawet od WW - obejrzymy to ocenimy

Re: Justice League

Idę dzisiaj na IMAX. Ale tak sobie to zestawiając to jednak DCEU przegrywa (i to mocno) z MCU. MCU mógłbym oglądać co jakiś czas. W przypadku DCEU to jest takie jakieś toporne. Niby klimat mroczniejszy, pojedyncze filmy jako tako mi się podobają ale jako całość to się słabo składa.

Chyba z tego co wyszło to najbardziej podobał mi się BvS, potem SS, WW, MoS słaby

Re: Justice League

IMO MOS jest akurat najbardziej spoko z racji kompletnego olania hurtowych odniesień do mniejszych i większych smaczków komiksowych.

W BvS Flash wyskakuje z dziury czasowej, Batmanowi śnią się parademony, Wonder Woman jest sobie na zdjęciu sprzed przeszło ponad 100 lat a normalny widz, który nie miał komiksu w ręcenie nie wie o co chodzi. No i Zod jest ewidentnie najbardziej sensowny ze wszystkich dotychczasowych złoczyńców. Enchantress nawet nie wiadomo o co chodzi, Luthorowi cos spadło na łeb i zachowuje się jak biedna wersja Jokera.

Re: Justice League

Ja mam podobnie, tylko że MoS oceniam dobrze - w tym filmie niepotrzebne jest te wprowadzenie, bo Krypton słabo wypadł, a wystarczyło dać napisy na początku i każdy by sobie sam wyobraził co i jak.
Problemem filmów DCEU jest SUPERMAN!!!
Zabrakło jaj, żeby "zniszczyć" tą postać i oderwać się całkowicie od stereotypowego wizerunku.
Więc albo robimy komedię "Superman III" albo poważny film.
A w poważnym filmie Superman nie może pracować w gazecie a jego matka szorować garów w barze

Re: Justice League

Ale "Superman III" to był fajny film, najlepszy z supermanów. Chyba z trzy razy byłem na nim w kinie.

Re: Justice League

Ja też, ja też byłem kilka razy na tym w kinie - to moja ulubiona część
Latem w MM Superman z Christopherem na Blu-ray był po 10 zł więc kupiłem części I-IV.

Uważam, że jak robimy filmy z Supermanem to albo lekkie, łatwe i przyjemne z przymrużeniem oka, albo poważne a wtedy trzeba się maksymalnie odciąć od stereotypów i wymyślić niejako tą postać na nowo, narażając się na ogromną falę krytyki ale kto nie ryzykuje ten...
Superman w takim "poważnym filmie" nie może być reporterem, można puścić oko do widzów i zrobić go głównym udziałowcem, właścicielem itp. Mógłby jako właściciel wpływać na treść i kształtować opinię publiczną itd.
Brakuje jaj WB żeby zrobić Supermana w stylu np.Nolana a na dodatek Superman jest za mocny żeby widz bał się o jego życie i żeby go osłabić często wprowadza się żenujące sceny z kryptonitem.

Re: Justice League

HAL 9000 napisał:
J

Uważam, że jak robimy filmy z Supermanem to albo lekkie, łatwe i przyjemne z przymrużeniem oka, albo poważne a wtedy trzeba się maksymalnie odciąć od stereotypów i wymyślić niejako tą postać na nowo, narażając się na ogromną falę krytyki ale kto nie ryzykuje ten...
Superman w takim "poważnym filmie" nie może być reporterem, można puścić oko do widzów i zrobić go głównym udziałowcem, właścicielem itp. Mógłby jako właściciel wpływać na treść i kształtować opinię publiczną itd.
Brakuje jaj WB żeby zrobić Supermana w stylu np.Nolana a na dodatek Superman jest za mocny żeby widz bał się o jego życie i żeby go osłabić często wprowadza się żenujące sceny z kryptonitem.

-----------------------

No i Snyder przedefiniował Supka w stylu Nolana. Wyszedł Bizzaro nie Superman. Wyobcowany byt, zalany suchym patosem. Nolan jest świetnym reżyserem, sęk w tym, że jego konwencja z TDK trilogy jest ściśle „uszyta” dla Gacka, u innych postaci to niekoniecznie działa. Dlaczego Superman jako uśmiechnięty symbol nadziei nie ma prawa bytu we współczesnym kinie? Takie to niby lamerskie? Brak wyraźnego kontrastu dla ponurego, nieufnego i introwertycznego Batmana to był właśnie jeden z najgorszych elementów BvS. Superman jest nośnikiem nadziei, ma być „głupim harcerzykiem”. Nie ma w widzu zmartwienia o życie Kenta, bo dostaliśmy, dziwnego, wyobcowanego typa. Jak się trzeba obchodzić z supkiem w poważnym sosie, ale bez nolanizacji to jest sporo materiałów. Choćby„All-Star Superman-” coś genialnego, jeżeli chodzi właśnie o płaszczyznę zatroskania się przez odbiorcę o człowieka ze stali.
początek spoilera Supek choruje w tym story arcu na nowotwór koniec spoilera

„Kingdom Come” jest blisko idei Supermana, który przestał radzić sobie z pędem świata i pokazuje jak to przełamać. Wielki hołd dla „głupiego harcerzyka” i klasycznego superbohaterstwa w ogóle. No i przy okazji środkowy palec dla edgy, pseudo dojrzałych herosów, którzy są w rzeczywistości zwykłymi palantami.

No i „Red Son”, w którym dostajemy właśnie wyniosłego Supka ala Snyder, który patrzy na wszystkich z góry.... i zostaje w tej historii boleśnie spuentowany. Nie wiem, czy istnieje lepszy manifest komiksowy na nie wobec nolanizowania tej postaci.

Pewnie jestem jakiś dziwny, ale mi ten uśmiechnięty trykociarz kompletnie nie kojarzy się z głupią, naiwną, wyciętą z papieru kukiełką. Ja tam raczej widzę ogromną odpowiedzialność i mądrość schowana pod pogodą ducha.

Co do pomysłu Kenta udziałowca. Dla współczesnego widza brzmi to bardzo atrakcyjnie, ale wytracą sens całej historii, który tkwi w cały dualizmie Superman a Kent dziennikarz. Clark chce być zwykłym człowiekiem, nie biznesmenem na szczytach władzy jak np. taki Wayne. Supek chce być jak najbliżej zwykłych ludzi, on nie ma maniery wielkości w stylu „jesteś zwycięzcą”, która zaprowadzi go na szczyt i z dala od zwykłych ludzi właśnie. Jestem pewien, że Kent jako udziałowiec właściwie zabiłby mocno pierwotnego ducha tej postaci.

Na podsumowanie mała ilustracja, które kopie w krocze cały pomysł na znolanizowanie Supka
http://loser-city.com/wp-content/uploads/2014/09/All-Star-Superman-Suicide-Prevention-Week.jpg

Re: Justice League

Mily napisał:
Nolan jest świetnym reżyserem, sęk w tym, że jego konwencja z TDK trilogy jest ściśle „uszyta” dla Gacka, u innych postaci to niekoniecznie działa. Dlaczego Superman jako uśmiechnięty symbol nadziei nie ma prawa bytu we współczesnym kinie? Takie to niby lamerskie? Brak wyraźnego kontrastu dla ponurego, nieufnego i introwertycznego Batmana to był właśnie jeden z najgorszych elementów BvS. Superman jest nośnikiem nadziei, ma być „głupim harcerzykiem”.

Pewnie jestem jakiś dziwny, ale mi ten uśmiechnięty trykociarz kompletnie nie kojarzy się z głupią, naiwną, wyciętą z papieru kukiełką. Ja tam raczej widzę ogromną odpowiedzialność i mądrość schowana pod pogodą ducha.

-----------------------

Bardzo mi się podoba takie widzenie Supermana. I w sumie przecież to nie jest żadna rewolucyjna interpretacja, Superman taki jest od prawie 80 lat w komiksach, tak kojarzy się chyba większości ludzi.
Problem chyba jest w tym, że to już jest poziom złożoności, który dla korporacyjnych bossów jest absolutnie nie do zaakceptowania. Facet dysponuje prawie boską mocą i niesie wielką odpowiedzialność? Musi być ponurakiem, koniec, kropka. Takie są czasy, taki jest duch epoki, wystąpić przeciwko obowiązującym schematom wymagałoby wielkiej odwagi artystycznej, świetnego reżysera i wiary producentów w rozum publiki, jej zdolność do "odczytania" postaci tak pozornie sprzecznej wewnętrznie. No i pewnie o to się cała sprawa rozbija. Inna rzecz, że coś, co z automatu działa w komiksie, nie musi zadziałać bezpośrednio przeniesione na wielki ekran. Jak pokazać "ogromną odpowiedzialność i mądrość schowana pod pogodą ducha" bez zrobienia z Supermana jakiegoś Toma Bombadila? To jest pytanie.

Re: Justice League

Problemem filmów DCEU jest SUPERMAN!!!
Zabrakło jaj, żeby "zniszczyć" tą postać i oderwać się całkowicie od stereotypowego wizerunku.
Więc albo robimy komedię "Superman III" albo poważny film.
A w poważnym filmie Superman nie może pracować w gazecie a jego matka szorować garów w barze

Superman w takim "poważnym filmie" nie może być reporterem, można puścić oko do widzów i zrobić go głównym udziałowcem, właścicielem itp. Mógłby jako właściciel wpływać na treść i kształtować opinię publiczną itd.

Brakuje jaj WB żeby zrobić Supermana w stylu np.Nolana a na dodatek Superman jest za mocny żeby widz bał się o jego życie i żeby go osłabić często wprowadza się żenujące sceny z kryptonitem.

Aha

Powtórzyłeś wszystko, co już napisałeś jeszcze raz, zupełnie wymijając merytorycznie problematykę tego, co napisałem. Nie, medialny korpo-udziałowiec supek wcale nie byłby fajny. Kolejne przenoszenie charakteru Batmana na człowieka, co po eksperymentach Snydera z emo kryptonczykiem, byłoby już tylko pastwieniem się nad trupem.

No tak Superman w stylu Nolana na pewno byłby wyśmienity.... pomijając fakt, że już dostaliśmy Supka w stylu Nolana i ssał po całości. Snyder miał mega jaja i nie omieszkał pomachać nimi wprost przed twarzami widzów. Jego interpretacja tej postaci, akurat zebrała mega bęcki, więc narracja z lękiem przed krytyką jest absurdalna.

Kończę temat, bo już wyczuwam zawracanie rzeki kijem i udowadnianie mi usilnie, że to ja przecież nie rozumiem w 1% problematyki Supsa.

Re: Aha

Powtórzyłem z prostego powodu, ale nie zadziałało - trudno.

Skoro nie rozumiesz tego co piszę, to mam prośbę, nie podpinaj się, bo nie mam ochoty dementować twoich wyimaginowanych wyobrażeń o tym co napisałem, bo to mnie męczy. Jak czegoś nie rozumiesz, to zapytaj a nie zmyślaj. Raz każdemu może się zdarzyć, ale to już nie pierwszy raz...

Główny Problem

To jest to cholerne, modne nolanizowanie i fakt, że niektórzy po zobaczeniu trylogii mrocznego rycerza -która generalnie jest bardzo dobrym kinem- zrobili z konwencji tamtego projektu świętego gralla i chcieliby to wtykać wszędzie.

Ja to widzę tak, że WB już na wejściu DCEU zrobiło kardynalny błąd utrzymując MOSa właśnie w quasi nolanowym naśladownictwie, dając tym samym sygnał, fanatykom Nolana jakoby takie podejście było w stanie unieść każdą postać DC.

Jasne, że komiks to inne medium niż film. Sęk w tym, że dlaczego ten świat znany z komiksów, pełen przecież kompletnie kiczowatych pomysłów, cudowności musi być od razu urealniany na poziomie 1:1 do naszej rzeczywistosci? Rozumiem, że takie podejście jest atrakcyjne i psychologicznie badzo nęcące- co Nolan tylko potwierdził. Co innego, że po drodze zabija ducha części tych postaci-nie wiem czy Snyder nie był krytkowany namocniej własnie za zrobienie z eSa dziwadła jakie znamy z filmów. Problem z tym dylematem na poziomie- Kent repoter- ma tak naprawdę chyba zbyt inteligentny wymiar jak na to, jak obecnie portretuje się herosów w ich kinowych inkarancjach. Większość puka się w czoło, bo te filmy mają bardzo toporoną symbolikę, i są przede wszystkim popcorniakami mającymi zapewnić rozrywkę. Rozumiem, że wielu bawi otoczka Kenta w postaci maskowania się okularami- bo Snyder zabrał Superowi kamuflaż psychologiczny w postaci Kenta jako zupełnie innej postaci.

Kto tam będzie rozkmniał, że Supek jako niewyróżniający się Kent ma sens w znaczeniu metaforycznym ale również bardzo mocno psychologicznym dla postaci, a udziałowiec, prezio z cygarem w gębie to praktycznie zaprzeczenie tej postaci? Nie jestem w stanie powiedzieć jakie podejście byłoby dobre, przyznaje, trudno być tutaj mądrym.

Na zakończenie niech przemówi David carradine.https://www.youtube.com/watch?v=I_cEoK1mXms

Cud

46 na metacritic, 37% na rt. Plotki o odejściu Affelcka. Jakby był mało, to jeszcze powstała teoria o tym, że Whedon to podły sabotażysta- no tego, bo lubił twitta mówiacego o tym, że główny zły filmu to straszne dziadostwo XD

To co zakłady kiedy to uniwersum pieprznie o glebe? No w najleszmy przypadku skończy jak tranformery, które swoje zarobią ale mało kto traktuje to jako porządne kino.

Re: Cud

Żeby było śmieszniej, JL ma bardzo wysokie oceny od użytkowników RT. 86% widzów ocenia film "pozytywnie". To prawie takie same liczby, jak dla Thora i SM Homecoming (oba po 89%). Przy czym średnia ocena JL w oczach widza jest taka sama jak dla Thora (4.3) i wyższa niż Homecoming (4.2). JL ma prawie tyle samo ocen od widzów (94,000) co Homecoming (bez mała 100,000) i więcej niż Thor (74, 600). No i co z tego wszystkiego wynika? Najwyraźniej komuś jednak ten film się podoba. Póki DCEU przynosić będzie forsę (a wszystkie filmy DCEU zarobiły ogromną forsę), póty nikt tym nie pieprznie. Transformersy jakoś nie padły, mimo fatalnych ocen i w zasadzie braku "fanbase". DC to jednak co innego niż Transformery. To bohaterowie legendarni i obecni w świadomości masowej od pokoleń. WB zarabia na nich ogromną forsę, fani zgrzytają zębami ale do kina chodzą, i ciągle mają nadzieję na podniesienie poziomu. Tak długo WB będzie próbować, aż się uda. Ale Snydera chyba trzeba wywalić na dobre. Znaleźć zupełnie nową ekipę. Wszystko zrebootować.

Re: Cud

Nie musisz mi tłumaczyć znaczenia herosów DC w popkulturze ;P Po moim elaboracie na temat supka, sam pewnie zauważyłeś, że coś tam ogarniam. Transformery w sensie jakości tych filmów.

Na razie ludzie wystawiają bardzo podbite oceny, dużo z tych ocen to na bank fanboje, zobaczymy jak to się unormuje z czasem. BvS i Squad mają na rt niewiele ponad 60% polubień widowni, a na imdb pierwszy film to 6,6 z ponad pół miliona głosów i 6,2 wyliczony z ponad 400 tyś głosów w przypadku Squadu. Zdąży spać.

Dodam, że na filmwebie ten film ma szansę pobić rekord najniższej oceny filmu DCEU na największym polskim serwerze ;p Wszystkie, poprzednie filmy serii mają skalę ocen od 6,8 do 6,0 przy wielkości ocen od 70 tysięcy do prawie 170. Tam jest 6,6 przy ledwo 2 tysiącach głosów, a przecież filmy wraz z rosnącą liczbą głosów mają tendencję spadkową. Stawiam, że zejdzie poniżej 6,0.

Co do transformer, one dwa razy z rzędu zebrały ponad miliard, a ostatni rycerz to film z niemal gorszym o 400 mln wynikiem.

No i imo jak WB nie dobije tym filmem do miliarda- co dla wielu było już symptomem problemów przy BvS- to wcale takiej radochy mieć nie będzie.

Justice League

Brak oczekiwań pomógł (zobaczymy jak będzie w przypadku TLJ, hehe), bo JL oglądało mi się całkiem dobrze. W sumie to najlepszy dotychczas film DCEU. Tak jak podejrzewałem najlepiej wypadł Flash i o dziwo Aquaman i Cyborg nie byli jakąś żenadą. xD Nawet villain mimo iż z du**, to nie był jakiś tragiczny. Finałowa rozwałka nie była tak długa jak choćby w MoS i na szczęście nie nudziła.

Scena po napisach wyraźnie zapowiada drugą część, ale ciekawe co z tego wyjdzie, bo oceny słabe, a i chyba szykuje się też finansowy flop (Wonder Woman nie pomogła? A podobno taka super i w ogóle xP). Plus Affleck podobno odchodzi. Heh.

Byłem

I straszna kaszannka. Nie wiem o co chodziło w tym filmie. Nie było chemii między bohaterami. Jakos to słabo zmiksowane. Dla mnie najgorszy film DCEU.

Ładny obraz, sformatowany pod IMAX, ładne 3D, dźwięk dobry. FX jak poprzednio plastikowe miejscami.

Szkoda że Ben nie miał filmu tylko pod Batmana.

3,5/10 to chyba i tak o 0,5 za dużo XD

Słabe.

i ja tam byłem

Totalne zaprzeczenie tego co mi się podobało przy poprzednich filmach DC, przede wszystkim za śmiesznie, tragiczne efekty komputerowe, bezpłciowa muzyka i masa wyciętych scen. Zero dramaturgii bo biją się na jakimś odludziu, zero powagi, bo co chwila pada jakiś śmieszny żarcik a niby walka na śmierć i życie. Kiepski naśladowca Avengersów, jestem mocno zniechęcony do dalszej historii i odpuszczam dalsze losy tego pogorzeliska. Czy na prawdę każda ekranizacja komiksów musi być tak bardzo "fun" by zdobyć przychylność krytyków i widowni?


Jest dobrze :)

Zredukowałem oczekiwania do zera i pomogło, bo film oglądało się świetnie.
W kinie tłumy ludzi, istna rewia mody, trochę spanikowałem, bo przypomniałem sobie że przecież nie mam rezerwacji, ale okazało się że te tłumy to na inny film - też na "L"
Twórcy zrezygnowali z nieudolnych i nieudanych eksperymentów na które i tak nie mieli dość odwagi, więc dobrze się stało że postawili na bezpieczną rozrywkę. Nie zatracono się jednak goniąc konkurencję i nadal jest to banda ponuraków tyle że z odrobiną autoironii, która jeszcze nikomu nie zaszkodziła Błaznowanie Flash`a reszta ekipy szybko gasi wzrokiem, a skoro już o wzroku to jest zarąbista scena pod pomnikiem
początek spoilera gdy kryptończyk kopie tyłki "małej lidze" i ten jego wzrok gdy ślimak próbuje go zajść od tyłu - bezcenne (będę to oglądał w domu niezliczoną ilość razy) koniec spoilera
Ogólnie świetnie wypadają kameralne sceny, bo końcowa nawalanka jest standardowo słaba i chyba nikogo nie zachwyci - przynajmniej ja mam alergię na komunistyczne budownictwo i zawsze mi się kojarzy z tanimi produkcjami (w BR 2049 też mnie to irytowało - mogli znaleźć lepsze budynki).

Thor był zdecydowanie lepszy, ale Liga daje radę, w każdym razie lepsze to niż WW. Muzyka nie pomagała - pamiętam tylko Everybody Knows (świetny początek filmu)
https://youtu.be/D9yDVR8Jph8

Na pierwszym miejscu u mnie niezmiennie Watchmen, potem długo, długo nic, następnie trylogia Nolana, i... pustka, otchłań, przepaść, dopiero wtedy cała reszta.

Liga to dobry materiał na musical, zaskoczyliby wszystkich i wyprzedzili konkurencję
Już to widzę oczyma wyobraźni.
Wszyscy początkowo pukają się w głowę i wyśmiewają pomysł, następnie wychodzi clip muzyczny zamiast trailera i niszczy system
Aquaman śpiewa szanty + podwodny taniec synchroniczny z delfinami.
WW - lasso i country.
Flash - ultraszybki rap.
Batman - metal.
Cyborg - elektronika.
A Superman śpiewając ściągałby małe kotki z drzew itd.
Hit murowany

I tak lepiej, niż się spodziewałem...

Nie jest to bynajmniej "komplement" dla filmu, ale w jakiś dziwny sposób po pierwszym seansie chciałem obejrzeć go ponownie, co też zresztą zrobiłem. Chaos w fabule, lipne CGI i kompletnie nijaki główny przeciwnik - identycznie jak w przypadku Batman v Superman i Suicide Squad (powoli staje się to znakiem rozpoznawczym DCEU - a może już nim jest). W przeciwieństwie jednak do BvS, od drugiej połowy mamy sypiące się salwy głupich, zupełnie nieadekwatnych do sytuacji dowcipów i pod tym względem film ma więcej wspólnego właśnie z SS. Na dobrą sprawę jest to "odwrócony" SS - tyle, że z jedną, dość istotną różnicą, z powodu której chciałem film obejrzeć raz jeszcze: bohaterowie Justice League. Poza nieco skołowanym Supermanem (a może celowo miał taki być?) wszyscy wypadli naprawdę świetnie, czyli najważniejsze wymaganie dotyczące filmu o Lidze Sprawiedliwości zostało spełnione. Bardzo nierówny to film, aczkolwiek seans nie "męczy", a upływa szybko i nawet przyjemnie. Pomimo wszystkich wad - wyłączyć umysł i da się oglądać.

Obejrzałem

JL to spory krok w tył w porównaniu z genialnym BvS, ale to było do przewidzenia. Po miażdżącym przyjęciu tego pierwszego, twórcy od razu zaczęli szukać, gdzie popełnili błąd, doszli do złych wniosków i od dawna trąbili o zmianach, jakie w JL wprowadzą. No i wprowadzili, niestety. Jest humor, może nie w dawce Marvela, ale jest, niestety. Jest lżejszy klimat, niestety.

Jak widać po pierwszych wynikach z box office’u, te „genialne” modyfikacje nie pomogły, a wręcz zaszkodziły. BvS miał złe recenzje, ale mimo wszystko finansowo wypadł dobrze, natomiast JL już zadebiutowało poniżej oczekiwań i nie wiadomo, czy się zwróci. Mam nadzieję, że ta wpadka doprowadzi do odwrócenia tej strategii, aczkolwiek raczej w to nie wierzę.

Film fabularnie jest dość cienki, właściwie można przewidzieć jak to wygląda, bez jego oglądania. O dziwo, dali radę zmieścić tu sensowne przedstawienie postaci Cyborga, Flasha i Aquamana. Co prawda dalej uważam, że należało wpierw wypuścić ich solowe filmy, ale dali radę z wprowadzeniem tych postaci w JL. Kazdy jakoś się wyróżniał. I każdego właściwie dało się lubić, no, poza Flashem, który jest w 100% elementem humorystycznym i rozładującym napięcie. Może nie w takim stopniu, jak w Strażnikach Galaktyki 2, gdzie tą zagrywkę opanowali perfekcyjnie (podkręcając wolumen żenady do maksimum), ale jednak: Flash był sporym minusem filmu. Najlepiej, gdyby mu wycięto wszystkie linie dialogowe, bo to było bardzo męczące.

Największym minusem tego filmu jest jednak jego villain, czyli Steppenwolf. Od dość długiego czasu Marvel krytykowany jest za słabą jakość swoich villainów (filmowych), i chwalony za tych serialowych (Kingpin, Kilgrave). Pomyślałby kto, że ludzie z DC wyciągną z tego jakieś wnioski i w przypadku JL się przyłożą. Natomiast zamiast tego mamy kupkę CGI która chce podbić i zniszczyć wszystko bo to jest jej jedyne przeznaczenie w świecie xDDD Jakby ta karuzela śmiechu kręciła się jeszcze dla niektórych za wolno, to armia Kupki CGI to skrzyżowanie przerośniętej ważki z demonem, budząca co najwyżej konsternację, żeby nie powiedzieć: zażenowanie. Rozwiązanie tego wątku jest równie jakościowe, co jego konstrukcja – początek spoilera Steppenwolf nagle się wystraszył i jego ważki go zaczęły jeść (nie jest potwierdzone czy go zjadły, no bo hej furtka fabularna być musi). xDDD koniec spoilera

Trochę śmiesznie wypada też rozkład sił w tej ich Lidze, bo wygląda to mniej więcej tak:
początek spoilera Ekipa bez Supermana – aj waj kopio nam tyłki, ojojo biedni my trzeba uciekać
Ekipa vs Superman – aj waj ale nam skopał tyłki, Lois Lane ratungu xD
Ekipa z Supermanem – ihaha wszystkich pokonujemy xD

Czyli generalnie wystarczyłoby zrobić z tego solowy film o Supermanie, bo wkład reszty był znikomy.
koniec spoilera

Żeby nie było, że tylko marudzę: największym plusem filmu są jego postacie, aktorzy. O Wonder Woman chyba pisać nie muszę, jest wspaniała. Cavill jako Superman sprawdza się idealnie. Koncept na Batmana DCEU ma równie świetny, a Momoa jakby się urodził, żeby grać Aquamana. I jest między nimi bardzo dobra chemia, takie przeciwieństwo Defendersów, którzy są świetni osobno, ale kiedy zaczęli interakcje, to musiałem patrzeć przez palce, żeby mniej bolało. To naprawdę niesie sporą część filmu.

Na koniec zostawiłem jeszcze tzw. kwestie techniczne. Byłem na tym filmie w IMAXie – tym nowym, wrocławskim. I uważam, że to był błąd. Tak, jest większa głębia obrazu, bardziej to efektowne, widać jak na widza leci coś z ekranu itd. Aczkolwiek raczej nie tego oczekuję od kinematografii. Po pewnym czasie było to męczące, czułem jakby ta IMAXowa technologia to takie świecidełka, odwracające uwagę od sedna filmu. No wow, fajnie że te efekty takie, że obraz taki inny, ale... no nie. Uważam wręcz, że mój odbiór JL byłby lepszy, gdybym zobaczył ją w zwyczajnym 2D. No i fakt, że jest to w Cinema City, czyli sieciówka z popcornem... i oczywiście trafili mi się popcornożercy w rzędzie dokładnie za mną. Miłości od pierwszego spojrzenia między mną a IMAXem nie ma, i choć nie mówię, że nigdy już do niego nie pójdę, to z pewnością nie jest to dla mnie żadna rewolucja/rewelacja, i moim kinowym standardem pozostanie 2D.

Film przyjąłem dość surowo, głównie ze względu na bardzo wysokie oczekiwania, którym nie sprostał. DCEU to „mój” kawałek kina superbohaterskiego i oczekuję po nim czegoś innego niż kopiowania Avengersów, a tak możnaby krótko podsumować Justice League. Nie bawiłem się na nim źle, miał swoje momenty, ale jednak jest to na dzień dzisiejszy najsłabszy element DCEU. Wczoraj oceniłem film na 7/10, ale to ocena naciągnięta, uważam że bliżej mu do szóstki. Oby kolejne filmy nie poszły tą drogą.

Re: Obejrzałem

Shedao Shai napisał:

Na koniec zostawiłem jeszcze tzw. kwestie techniczne. Byłem na tym filmie w IMAXie – tym nowym, wrocławskim. I uważam, że to był błąd. Tak, jest większa głębia obrazu, bardziej to efektowne, widać jak na widza leci coś z ekranu itd. Aczkolwiek raczej nie tego oczekuję od kinematografii. Po pewnym czasie było to męczące, czułem jakby ta IMAXowa technologia to takie świecidełka, odwracające uwagę od sedna filmu. No wow, fajnie że te efekty takie, że obraz taki inny, ale... no nie. Uważam wręcz, że mój odbiór JL byłby lepszy, gdybym zobaczył ją w zwyczajnym 2D. No i fakt, że jest to w Cinema City, czyli sieciówka z popcornem... i oczywiście trafili mi się popcornożercy w rzędzie dokładnie za mną. Miłości od pierwszego spojrzenia między mną a IMAXem nie ma, i choć nie mówię, że nigdy już do niego nie pójdę, to z pewnością nie jest to dla mnie żadna rewolucja/rewelacja, i moim kinowym standardem pozostanie 2D.

-----------------------

Dobrze że filmy w kolorze akceptujesz XD

Re: Obejrzałem

Chciałbym się zgodzić z Shedao, 3d jest przereklamowane i poza wybranymi produkcjami robionymi od początku do końca pod 3d to większość nie ma nic do zaoferowania w tej kwestii. Za to samego IMaxa bardzo lubię, za ogromny ekran i ponadprzeciętne nagłośnienie. Dlatego właśnie uwielbiam Nolana, bo jako (chyba) jedyny robi filmy 2D pod Imaxa. Jeśli coś jeszcze bywa w Imaxie w 2D to chętnie się dowiem - to zdecydowanie moja ulubiona forma oglądania filmów w kinie.

A co do samego JLA - bieda aż piszczy. Pomieszanie mroku Snydera z humorem Wheadona nie działa, efekty w wielu miejscach niedorobione, dziury w fabule etc. Szkoda materiału źródłowego, bo po tym raczej nie prędko ujrzymy JLA na dużym ekranie.

Re: Obejrzałem

Nie wiem nie chodzę na 3D (poza IMAX, a te uważam - 3D - za OK).

IMAX - czy to w 2D czy 3D jest to R E W E L A C J A !! Choć fakt film filmowi nie równy i nie każdy wypada tak samo dobrze. Ale i tak wypada lepiej niż w zwykłej sali kinowej.

W 2D był Alien, BR2049, To, Siedmiu wspaniałych, Deadpool. Ale zdecydowanie mniej filmów jest w 2D

JLA to słabiutki film...

Re: Obejrzałem

Shedao po prostu został przytłoczony ajmaksem. Jedni - jak ja - pełna euforia, inni - jak Shedao - są przerażeni i muszą się sowoić z takim czymś.

Re: Obejrzałem

To czym się różni film 2D w IMAX od zwyczajnego 2D? Zaciekawiłeś mnie.

Re: Obejrzałem

wielkością i proporcjami boków ekranu, co, przynajmniej dla mnie, zwiększa immersję w świecie filmu, jakością nagłośnienia (lepsza niż w większości standardowych sal) i jakością obrazu (IMAX to inna klasa projektorów jak i kamer i w mojej ocenie to widać)

Re: Obejrzałem

Okej, to kiedyś się przejdę. Brzmi dobrze. Widać to 3D w każdej postaci mi nie podchodzi

Re: Obejrzałem

serdeczdecznie polecam, jeśli będziesz miał okazję, zobaczyć coś w Imaxie w 2D, jak nie poczujesz żadnej różnicy w stosunku do normalnej sali, to stawiam piwo

Pro tip - na podstawie Imaxa w Łodzi i w Warszawie - nie warto siadać w ostatnim rzędzie - sam celuję tak 1/4 - 1/3 od końca sali. Wg mnie lepsze wrażenia dźwiękowe - czujesz się bardziej w środku dźwięku.

Re: Obejrzałem

Dokładnie 8,9 lub 7,10 to środek to najlepsze miejsca i doznani dzwiekowe. Rzędy poniżej 5 - ekran przytłasza. Rzedy ostatnie traci sie na dzwieku. miejsca środkowe tk od 10 do 26 najlepsze. Choć boki zyskuja nieco na amfiteatralnym ułożeniu.

Re: Obejrzałem

IMAX - jeżeli film jest pod niego sformatowany - ma obraz bliższy 4:3 co jest obrazem dla oka człowieka przyjemniejszym w odbiorze. I to sie odczuwa. Masz do 26% obrazu wiecej.

Re: Obejrzałem

up, ja filmów 3D również nie akceptuje, nawet w IMAXowym wydaniu. Ale filmy 2D są naprawdę super w IMAX, jeżeli mam możliwość, to zawszę wolę się tam przejść. Np. na TLJ albo Avengers 3 i 4 na pewno się wybiorę.

Re: Obejrzałem

Np.: dźwiękiem. Pamiętam jak chodząc na TFA już sam zwiastun Deadpoola w IMAX i w zwykłym kinie był tak kolosalnie dźwiękowo różny.

Druga sprawa to oczywiście sam rozmiar obrazu. W zwykłym kinie - jak to brzmi - widzisz ekran i salę kinową - boki, dół i górę - w IMAX widzisz tylko ekran, a jak film jest sformatowany pod IMAX to widzisz tylko ekran XD

IMAX to najlepsze dostepne w Polsce doznania kinowe - i nie do odtworzenia w domowym zaciszu XD

Re: Obejrzałem

Ale mówimy o 2D w IMAXie? serio przegapiłem że deadpool był w takiej wersji? No trudno, nic nie poradzę, muszę być bardziej czujny

Re: Obejrzałem

Tak. Jest trochę filmów w 2D = powiedziałbym że 20-25% tego co wyświetlają. W Polsce też nie wszystko co może lecieć w IMAX leci w IMAX.

Deadpool był w 2D. Dźwięk był boski XD

Re: Obejrzałem

-Dobrze że filmy w kolorze akceptujesz

Trudno powiedzieć czy akceptuje, raczej wielkiego wyboru to w dziesiejczych czasach nie ma.

Re: Obejrzałem

No tak. Teraz sobie przypomniałem że telefon komórkowy ma z wyświetlaczem bw ale cały czas tęskni za tym stacjonarnym na korbkę XD

Re: Obejrzałem

halo halo, proszę zaprzestać szkalunku! Mój telefon ma kolorowy wyświetlacz

Re: Obejrzałem

Re: Obejrzałem

Nawet jeżeli to obudowę masz bw

Re: Obejrzałem

jak przeczytałem "z genialnym BvS" to przestałem czytać dalej...

Re: Obejrzałem

Chyba zbyt surowo traktujemy jednak tutaj kolegę Shedao XD

Re: Obejrzałem

Dokładnie. Te najwybitniejsze filmy dopiero po wielu latach zostały docenione.

Re: Obejrzałem

Jak Batman i Robin Schumachera

Re: Obejrzałem

Dokładnie. Można śmiało powiedzieć, że nie ma złych filmów, jest tylko za mało czasu

Niekiedy musi upłynąć rok, 10 lat, 100

Re: Obejrzałem

Albo duuuuuuuuuuuuuużoooooooooooo wódki

Re: Obejrzałem

Ja miałem ochotę przestać

Re: Obejrzałem

Ligi Sprawiedliwości, czy jak to tam, nie widziałem i na razie nie zamierzam. Ale po twojej optymistycznej opinii na temat BvS wyrażonej powyżej obejrzałem to dziś w wolnej chwili i muszę przyznać, że tych zachwytów zupełnie nie rozumiem.

To film bardzo przeciętny, gdzie mnóstwo rzeczy w ogóle nie trzyma się przysłowiowej kupy. Tatuujący przestępców Batman, który chce zabić Supermana niczym jakiś kryminalista, ale w ostatniej chwili zmienia zdanie bo mamusia Supermana ma tak samo na imię, jak jego xD Albo cały Lex Luthor z którego zrobili takiego pseudo-jokera, jakiegoś idiotycznego śmieszka. Abstrahując od tego, że finałowa walka trwa ledwie 20 sekund a już strzelają do Doomsdaya (bo to chyba on?) z atomówki... No i Superman, który też zachowuje się bardzo dziwnie. Kupa materiału zmarnowana, każda postać się rozpada i nie ma logiki itd.

Zgoda, nie jest to film dramatyczny i ma ciekawe momenty, nie taki najgorszy nastrój, ogólnie ma też jakiś temat, czyli kwestia nadludzkiego bohatera w ludzkim wymiarze itd. Nawet jakieś cytaty z Nietzschego w to wrzucili... Ale ogółem film na pewno nie genialny, raczej bardzo przeciętniacki i pełen dziur, które powodują, że robi się po prostu niepoważny i aż komediowy. Może lepszy od przeciętnych szmelców o panach w rajtuzach, ale nieznacznie. Na pewno dużo gorszy od trylogii Nolana. Zgaduję więc, że jak to jest dla ciebie genialne to na 7/10 Ligę Sprawiedliwości lepiej mam nie iść

Re: Obejrzałem

Krogulec napisał:
Batman, który chce zabić Supermana niczym jakiś kryminalista, ale w ostatniej chwili zmienia zdanie bo mamusia Supermana ma tak samo na imię, jak jego xD Albo cały Lex Luthor z którego zrobili takiego pseudo-jokera, jakiegoś idiotycznego śmieszka.
-----------------------

Mamusie-Marthy to jest dla mnie jedna z najbardziej abstrakcyjnych rzeczy, jakie zdarzyło mi się widzieć w filmie. Ktoś to napisał, ktoś to wyreżyserował, ktoś to zagrał, ktoś to obejrzał. I nikt nie zaprotestował. xD

A pseudo-joker Lex Luthor to z kolei jedna z najbardziej żenujących ról, jakie oglądałem. Luthor to to na pewno nie jest. Niestety, to chyba piętno Ledgerowego Jokera. Chcieli uzyskać kolejną rolę szaleńca, a wyszło komicznie.

Re: Obejrzałem

Prawda jest taka, że Snyder to najgorsze co przydarzyło się DC i niepotrzebna próba przedłużenia nolanizacji uniwersum DC, która nie ma prawa bytu poza autorska trylogia z quasi Batmanem Bale`a. Przesadę inspiracji widać doskonale właśnie na podstawie tego żenującego Luthora. Przez tego pana, uniwersum przylgnęła łatka, mroczniejszego i uber poważnego, co jest oczywiscie bzdurnym ugólnieniem. Zero luzu, polotu, poczucia humoru i serca znanego z tego świata.


U niego musi być mrok ( a raczje mrhok).


Potem człowiek czyta na różnych forach, bzdury, że "DC zawsze było poważniejsze od Marvela"


Tymczasem, w rzeczywistości DC to takie motywy jak autoironiczny Lobo,roześmiany Flash, teen titans,krypto super-pies- skoro Marvel wykorzystał w swoim uniwersum filmowym rakietowego szopa to DC nie powinno specjalnie bać się takich motywów.



DC bardziej potrzebuje tego
https://i.pinimg.com/736x/f8/8d/24/f88d24ccceb4dcdced1a836444b3d382--batman-cartoon-batman-jokes.jpg


a nie tego http://www.batcave.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2016/03/batman-v-superman-dawn-of-justice-000220568.jpg


Dlatego BvS należy spucić w kiblu i zapomnieć.

Re: Obejrzałem

Nie mam nic do humoru, ale ogólnie trylogia Nolana to w zasadzie jedyne ocierające się o wyższy poziom filmy z superbohaterami (o ile można ich tak w tym wypadku nazwać bo w serii Nolana nie ma żadnych supermocy). Reszta to są głównie zabawkowe kawałki dla dzieci

Re: Obejrzałem

Przy czym niewiele ma to w sobie ducha komiksów.

Ten może nie iść w parze z czyimiś gustami,ale Nolan to nie jest człowiek, który jakkolwiek jest wyznacznikiem przeniesienia esencji tego medium na ekrany kin. Dobre kino akcji, ale szczerze mówiąc na płaszczyźnie przekazania tej magii historii obrazkowych to już były lepsze batmany burtona.

Co do lwiej części filmów. Jaki odbiorca takie filmy. Rynek po prostu jest nastawiony na lekkie kino.Jest masa pozycji z jakimiś ambitniejszymi cechami- od Swamp Thinga Alana Moore, przez Animal Mana Morrisona po Black Orchid Gaimana. Można by czerpać mythos herosów z Kingdom Come, zaczerpnąć rys charakteru Supka z "All star Superman" ale po prostu bazowanie na bardziej złożonych historiach by się nie sprzedało.

Gacki nolana, które miały jakieś tam ambicje to raczej droga wyjątku- zresztą Nolan, to na tyle mocne nazwisko, że sprzedaje nawet filmy gatunkowe, które nigdy nie był specjalnie w łaskach widowni-vide Interstellar.

Re: Obejrzałem

Przyznam, że nie czytałem dużej ilości komiksów, ale mam za sobą kilka tych powszechnie uważanych za najlepsze lub najważniejsze i uważam, że elementy, które zdecydowanie wyszły w filmach Burtona to atmosfera, aspekty wizualne i muzyka. Natomiast jeśli chodzi o psychologię postaci, ich motywacje i relacje, to jednak Nolan wygrywa, ponieważ jego kreacje są bliższe komiksom. Co mnie też mocno nie dziwi, Burton sam przyznał, że nie był fanem komiksów i nie czytał ich, a Nolan czerpał garściami z klasyków, jak choćby Rok Pierwszy czy Długie Halloween.

Re: Obejrzałem

Rok pierwszy to akurat jest bardzo bliski Gackowi Nolanów z jednego prostego powodu- to praktycznie początek „kariery” tego bohatera, na etapie tej historii to jeszcze żółtodziub.

Sam Batman jako pewna stała, doświadczona już figura, to zdecydowanie nie jest postać z filmów Nolana. Tamten Batman był na tyle potężną postacią, że na równy z równym stał z takimi postaciami jak Superman, Wonder Woman, co jest właśnie fenomenem tej postaci. Nolanowy Batman zginąłby we właściwym uniwersum DC po paru minutach.

Brak mi też tam charakterystycznego klimatu dla galerii złoczyńców z Gotham. Bane nie ma nadludzkiego pierwiastka, który czerpał z venomu, nieśmiertelność Ras al ghula funkcjonuje zaledwie jako metafora etc.

Gacek nigdy nie był quasi realistyczny na zasadach Nolana, chyba że w alternatywnych liniach czasowych- vide "Batman Earth One".

Tak czy inaczej, lubię filmy Nolana, bo raz, że to dobre kino, a dwa w świecie filmu to one pozwoliły powstać na nowo Batmanowi w kinie, po obrazliwych filmach Schumachera. No i Joker Ledgera to jeszcze długo będzie najlepszy komiksow łotr w filmach od lat. Niestety MCU i obecne filmy DC nie ustanawiaja w tej kateogrii wysokiego pułapu.

Jednak pod kątem oddania mitologii komiksowej TDK tryilogy zdecydowanie ustępuje growej serii Arkham.

Re: Obejrzałem

żółtodziób*

Re: Obejrzałem

Oczywiście zgadzam się ze wszystkim, jeśli chodzi o sam wizerunek to kwestia konwencji i świata. Ale mi chodziło o psychologię, czyt. zasady moralne Batmana, jego motywacja, jego dziwna i zawiła relacja z Jokerem, jego przyjaźń z Gordonem.. wszystkie te elementy moim zdaniem wierniej ukazał Nolan.

Zgadzam się odnośnie serii Arkham - najlepsza i najbardziej komiksowa, pod każdym względem, wersja Batmana Jedyna słuszna Dlatego też tak bardzo podobał mi się Batfleck. Bo poza kreacją inspirowaną The Dark Knight Returns, jego sposób walki bardzo kojarzył mi się z Arkham.

Re: Obejrzałem


Mam nadzieję, że nie jestem zbyt upierdliwy ;D

Co do psychologii... i tak i nie. Jedna strona medalu to świetne oddanie obsesji batmana w filmach Nolana. Zasadniczo rys postaci, poczucie krucjaty jest tam jak najbardziej... tylko szkoda, że w finale Nolan wszystkiemu przeczy. Gacek nie zostawiłby Gotham nawet kuszony wizją spędzenia reszty życia z taką kobietą jak Selina Kyle. Pomocników miał całą rzeszę-vide bat family-a pomimo tego był wciąż aktywny, więc pójście na emeryturę, bo jeden glina go zastąpił, jest i tak naciągnę z punktu widzenia charakteru postaci.

Jego misja jest na pierwszym miejscu. Jednak z innej strony rozumiem to też tak, że Nolan a nuż pomyślał „niech gacek ma, chociaż szansę na normalne życie w mojej wizji” i zrobił, jak zechciał.

Batfleck jest naprawdę dobry, ale ciągle ma parę dużych minusów ;D

Mam taki problem z tymi wszystkim filmami, że raz nie ma w nich wiele batmana detektywa. Affleckowy gacek wręcz wypada na głupola względem tego aspektu oryginału. Przykładowo to jak daje się robić w konia Luthorowi z tymi prowokacyjnymi liścikami. To powinno być tak, że Wayne tutaj ostatecznie ogrywa Lexa, becasue hes Batman ;D

No i zamierzenie zabicia supermana, po tak naprawdę niedokładnemu przyjrzeniu się sprawie. Gacek zawsze taki był, patrzył momentami z dystansu na metaludzi, ale nigdy nie planował ich zamordować, dając się opanować obsesji. Badał sprawę zgłębiając, każdy szczegół dziesięć razy. Potrafił się z nimi przyjaźnić- jeżeli cały motyw relacji z superman nie jest tego dowodem, to nie wiem, co jest- i ciągle tak naprawdę to był gość, który chciał też w jakimś stopniu pomóc metaludziom, powiedziałbym, że był o nich zatroskany-
nawet jeżeli było to ukryte pod bardzo szortkim zachowaniem-zwracał uwagę na prawdpodobne zagrożenia dla nich- np. wątek Supergirl przekabaconej na stronę Darkseida w animacji Superman Batman: Apocalypse.

To, co robi Gacek w filmie, z tą włócznią z kyrptonu to już jazda po bandzie. Zresztą to częśc kolejnego problemu, czyli punisheryzacji Batmana. Gacek morderca to zresztą problem wszystkich dotychczasowych wizji, gdzie Nolan również błądzi.

Re: Obejrzałem

-Mam nadzieję, że nie jestem zbyt upierdliwy ;D

*wydając pomruki irytacji* Skądże

Co do psychologii... i tak i nie. Jedna strona medalu to świetne oddanie obsesji batmana w filmach Nolana. Zasadniczo rys postaci, poczucie krucjaty jest tam jak najbardziej... tylko szkoda, że w finale Nolan wszystkiemu przeczy. Gacek nie zostawiłby Gotham nawet kuszony wizją spędzenia reszty życia z taką kobietą jak Selina Kyle. Pomocników miał całą rzeszę-vide bat family-a pomimo tego był wciąż aktywny, więc pójście na emeryturę, bo jeden glina go zastąpił, jest i tak naciągnę z punktu widzenia charakteru postaci.

W sumie, przyznam, że przyjąłem trochę ten finał jako coś oczywistego, ale generalnie masz rację - jego walka z przestępczością jest wieczna Ale też rozumiem podejście Nolana. Batman powrócił z wygnania w TDKR tylko dlatego, bo pojawiło się nowe, straszne zagrożenie, z którym tylko on mógł sobie poradzić. Ale po tej wyboistej drodze, upadku, powstaniu i uświadomieniu sobie, że jego czas się kończy `uśmierca` Batmana jednocześnie zapewniając mu nieśmiertelność jako symbol i ideę. Ligi Cieni już nie ma, największe zagrożenie - wieloletni plan Ra`s al Ghula - zostało ostatecznie unicestwione, a w mieście są ludzie, którzy są godni przejęcia pałeczki po Batmanie. Zauważ, że podobną wersję widzimy w Arkham Knight - tam co prawda Bruce RACZEJ dalej działa jako Batman, choć ostatnią scenę można różnie interpretować.

Mam taki problem z tymi wszystkim filmami, że raz nie ma w nich wiele batmana detektywa. Affleckowy gacek wręcz wypada na głupola względem tego aspektu oryginału. Przykładowo to jak daje się robić w konia Luthorowi z tymi prowokacyjnymi liścikami. To powinno być tak, że Wayne tutaj ostatecznie ogrywa Lexa, becasue hes Batman ;D

Może i tak, dobrze nie pamiętam już BvS, ale czy nie było to tak, że te liściki były bezpośrednio połączone z ofiarami z wydarzeń MoS? Bruce raczej nie miał podstaw by podejrzewać, że ktoś realizuje swój masterplan, pewnie odebrał to po prostu jako rozpacz i desperację ludzi, którzy mają żal do niego i Supermana. Choć i tak elementy detektywistyczne były, choćby sceny na przyjęciu u Lexa i dochodzenie kontynuowane od tego momentu, choć fakt faktem - trochę za mało detektywa w tych Batmanach Tym bardziej mam nadzieję, że wypali solowy Batman z Afleckiem - Matt Reeves coś wspominał, że chciałby zrobić detective noir.

No i zamierzenie zabicia supermana, po tak naprawdę niedokładnemu przyjrzeniu się sprawie. Gacek zawsze taki był, patrzył momentami z dystansu na metaludzi, ale nigdy nie planował ich zamordować, dając się opanować obsesji. Badał sprawę zgłębiając, każdy szczegół dziesięć razy. Potrafił się z nimi przyjaźnić- jeżeli cały motyw relacji z superman nie jest tego dowodem, to nie wiem, co jest- i ciągle tak naprawdę to był gość, który chciał też w jakimś stopniu pomóc metaludziom, powiedziałbym, że był o nich zatroskany-


Ok, tylko zobacz, że w BvS widzimy pierwsze spotkanie z metaczłowiekiem. Dla wszystkich to jest szok, włącznie z Brucem. Jego wrogowie z Gotham to były z reguły wyniki wypadków i eksperymentów, a nie istoty o boskich mocach. A że Batfleck ewidentnie był już zgorzkniałą, zmęczoną i zagubioną postacią, stawał się bezwzględny i okrutny coś na wzór Nolanowskiego "You either die a hero, or you live long enough to see yourself become the villain". Finałem tego konfliktu jest powrót na właściwą ścieżkę i odzyskanie wiary. A wszystko za sprawą Supka i jego poświęcenia, w końcu od tego Superman jest Stąd uważam wersję Batfleckową za dosyć wiarygodną i całkiem wierną tylko, że z lekkim twistem. Nie widziałem Justice League, ale domyślam się, że po wydarzeniach z BvS Batman staje się taki, jakim go opisałeś.

Re: Obejrzałem

Nolan postanowił po prostu zrobić z Batmana dobre kino. A dobre kino nie jest w stanie powstać w oparciu o kompletne bajki. Musiał w tym celu poświęcić sporo z tego, co np. tobie przypadło do gustu. Dlatego uniwersum Nolana jest w zasadzie całkowicie pozbawione elementów nadprzyrodzonych, żeby nie było groteską, komedią i nie kojarzyło się z historyjkami z przymrużeniem oka, jakimi często są komiksy z superbohaterami. Burton poszedł akurat w zupełnie drugą stronę. Zapatrzył się w panów w rajtuzach i zrobił z Batmana rewię na lodzie... Dla mnie te filmy Burtona mają swój urok, ale to urok kina klasy B bez większej wartości.

Szczerze to Batman jest chyba dzięki Nolanowi (ale nie tylko bo lubiłem w dzieciństwie też Batmana z kreskówek) moim ulubionym i jedynym tolerowalnym przeze mnie herosem. Po pierwsze istotne jest w tym właśnie to, że Batman u Nolana to po prostu człowiek i jest to historia o człowieku, a nie magicznych zdolnościach. Z Batmanem można się identyfikować, Batman posiada też wewnętrzne rozterki (mroczną stronę), problemy (ograniczenia ciała) i nie jest pomnikową postacią bez skazy jak 90% innych superherosów. Po drugie ten Batman wygrywa w zasadzie dzięki sile ducha + inteligencji, która nawet w tych wersjach komiksowych góruje ostatecznie nad przepakowanymi megamocami nadludzi. To też buduje zupełnie inny nastrój i nie ma tu "siłowania na moce". Dzięki wyrzuceniu tych magicznych kawałków z uniwersum Batmany Nolana są właśnie prawdziwie poważne i rzeczywiste.

A jeszcze na chwilę co do Batmana z BvS. To ja naprawdę nie wiem kto to zaakceptował pod względem scenariusza. Ten Batman wydaje się być kompletnym kretynem, właśnie jakimś bezmózgim Punisherem, kolesiem od znakowania wrogów, typem, którego intelekt wyparował, a zastąpił go instynkt rzeźnika itd. A już ta scena z Marthą jest tak kretyńska do kwadratu, że aż uszy bolą. Batman rezygnuje z zabicia Supermana bo ich mamy to Marthy... No ja rozumiem, że uczucia, backstory, przypomniało mu się, trauma i tak dalej. Ale kto wpadł na pomysł, że Batman mógłby chcieć zlikwidować Supermana jak rasowy rzeźnik, w zasadzie bez większych powodów.

A chwilę później jest już jego najlepszym przyjacielem

Rewolucja Nolana?

Komiksy z herosami, to nie tyle głupie bajki, które są takie, bo ktoś tak uznał, że to „fajne” to świadomy kicz, konwencja tzw. cudowności, gdzie wszystko jest możliwe. Grant Morrison świetnie wykorzystuje i uwydatnia zalety takiego podejścia. Poza tym sorry, ale naprawdę ten argument co do założenia z góry komedii przy elementach nadprzyrodzonych nie ma żadnego przełożenia na rzeczywistość. To tak jakby ktoś stwierdził, że sci-fi nie może podejmować bardziej wygórowanej tematyki, bo to nie jest świat realny, jakieś robociki, lasery etc... Tymczasem istnieje twórczość Lema, Dukaja, Dicka etc.

Masz masę komiksów z elementem nadprzyrodzonym, masą dobrodziejstwa inwentarza typowo komiksowego, które podejmują poważną tematykę w ramach gatunku. „Watchmen”, „Dark Knigths returnes” „Marvels” „Kingdome Come”,"Kraven`s Last Hunt”, „Spider-man Blue”, „Superman Red Son”, „Doom Patrol”, „House of M”, „Identity Crisis” - takie bardziej ikoniczne przykłady. Nawet część komiksów odchodzących od konwencji superhero wciąż jest napchane masą motywów niesamowitych, co nie przeszkadza im być świadomymi i dojrzałymi opowieściami- vide „Sandman”.

Taka drobna lista https://www.hollywoodreporter.com/lists/superhero-comic-books-100-best-934371

Tak poza tym, to tak nadal ogromna część rzeczy, które produkuje DC i Marvel to są rozrywkowe, rzeczy. Zgadzam się. Tylko jak to świadczy na nie niekorzyść gatunku i coś, z czego nie można zrobić „dobrego” kina? Właściwie w większości trendów na świecie sprzedaje się to, co łatwo przyswajalne.

Poza tym serio argument co do kompletnych bajek ma jakieś przełożenie tutaj? Na forum star wars? Reprezentanta najbardziej dziecinnego gatunku sci-fi?Czym innym są gwiezdne wojny? Błagam, bez nobilitacji SW nad innymi odłamami fantastyki- bo już widziałem z twojej strony takie próby, obrania następującego kierunku dyskusji. Zasadniczo, to historia o facetach ze świetlówkami co to mają moc, nie różni się na wielu płaszczyznach od bajek o trykotach.

Ba, jest najmniej złożona, ze wszystkich gatunków sci-fi, pośród hard sci-fi, postapo, cyberpunku czy dystopii. Nie podejmuje rozważań nad rozwojem technologiczny, właściwie olewa tak istotną u części autorów kwestię o pytanie nad istotą bycia człowiekiem. Star Wars zagadnieniem wypada bardzo nędznie, przy filmach sc-fi ostatnich lat jak Ex-machina, Arrival, Interstelar, Incepcja, Blade runner 2049. Czyli uznajesz Star Wars, za złe kino, bo jest oparte na kompletnych bajkach i najbardziej dziecinne w obrębie kina sc-fi z prawdziwego zdarzenia, w ogóle? Star Wars to jest dla mnie mistrzostwo w swojej klasie, to jest jedynie analogia pod rozwagę.

„Nie jest pomnikową postacią bez skazy jak 90% innych super herosów” Czyli w zasadzie tak jak duża częśc nurtu w DC i Marvelu od wielu lat? Nihil novi sub sole.

Jest spider-man, który zmagał się z próbami połączenia normalnego życia na przedmieścia z życiem herosa, Iron-man jako ofiara alkoholizmu i w sumie gość z dość nadętym ego, który stara się nad nim panować. Hulk i w sumie jego dramatyczna pozycja, ocierająca się o rozdwojenie jaźni. X-men, którzy musieli sobie radzić z wykluczeniem społecznym. Punisher, który jest bardzo przyziemną postacią. Całe grono postaci zbudowanych dookoła Gacka, które mają w życiorys wpisane pójście pod górkę- Red hood, barbara gordon,damian wayne. Nawet bardzo niszowe postaci doczekały się psychologizowania- vide Swamp Thing, Animal Man, Captain Britain.

Jest też cały nurt postaci autoironicznych pokroju Lobo, Deadpoola.

Mało tego od dawna w komiksach dochodzi do „tarć” pomiędzy skrajnie innymi wizjami bohaterstwa w tych uniwersach- flagowe przykłady to „Civil War”, różne próby kontrastowania człowieka nietoperza z człowiekiem ze stali – nie chodzi tutaj tylko o fizyczną walkę, ale bardziej o różnice „ideowe”. Gdzież ta, sucha i nieciekawa pomnikowość?

Jeżeli komiksy kiedyś miały taki monolityczny kształt, to niekoniecznie wyłącznie przez pewną formę hołubienia takiemu podejściu przez twórców,ale comic code authority, który funkcjonował praktycznie przez długi okres historii komiksowej jak cenzura, bo ktoś ukuł teorię, że komiksy szkodzą młodym i zabroniono poruszania wszelkiej trudnej tematyki- w sumie ciekawe analogia do dzisiejszego obchodzenia się z grami komputerowymi przez pewne środowiska. Od tego zjawiska komiksy zaczęły masowo odchodzić najmocniej w latach 80, kiedy rynek szturmem zdobyli Frank Miller „Powrotem mrocznego rycerza”, Alan Moore „Watchmen”.

Zasadniczo, no Nolan to Ameryki nie odkrył.

„Z Batmanem można się identyfikować, Batman posiada też wewnętrzne rozterki” Co zasadniczo też już zrobiono setki razy z tą postacią w komiksach przez erą Nolan-verse. Frank Miller wyprzedził Nolana o ponad 20 lat- powiedziałbym, że ten pan miał fundamentalne znaczenie przemieniania Batmana w świadomości zbiorowej z tego campowego gościa, który nucił „nanana Batman” na postać, jaką znamy dziś, a Nolan tylko podłapał dobre wzorce. Jak sam dostrzegasz, animacja z lato 90, już obierała podobne tory.

Jedyny rewolucyjny aspekt filmów Nolana to quasi-realizm i fakt, że starał się przemycić coś więcej na ekran kin- Joker jako uosobienie nihilizmu- ale to w kontekście reputacji trykotów w kinie, względem materiałów źródłowych to żadna rewolucja, a właśnie podążanie sprawdzonymi, dobrymi rozwiązaniami. No i cześć i chwała mu za ratowanie marki na ekranach kin, po czymś takim jak „Batman i Robin”. Jednak nadczłowiekiem pośród reżyserów to aż takim nie jest.

Postawił na bardziej bezpieczny scenariusz- pseudo-realizm- nie porywając się na połączenie komiksowej estetyki z ambitniejszym zagadnieniem. Nie ganie, bo nie jestem pewny, czy przełożenie języka komiksu na filmowym jest w 100% możliwe, tym bardziej kiedy film ma mieć pewne ambicje. To nie kwestia tego, że komiksy są upośledzone- powiedz to takim twórcom jak Neil Gaiman, Mark Millar czy Brian k vaughan- bardziej kwestia operowania innym środkami wyrazu, inną specyfiką przez obydwa media. Rozumiem, że tym bardziej Marvel idzie w luźną formę filmową- chociaż też momentami przeginają pałkę, czego symbolem jest tańczący Pratt- bo kiedy powstają takie potwory jak „BvS”, to co mają robić ;D

No ale może przyjdzie jeszcze na ten świat człowiek, który udźwignie temat.

Jak ktoś jest laikiem i nie ogarnia tych uniwersów, to i owszem może powiedzieć "dla mnie to rewolucja", ale teorie,że trendy Nolanowskie są mesjanistyczne dla ogółu medium obrazkowego nie mają racji bytu i są tylko zaklinaniem rzeczywistości. Dla kina tak, dla komiksu w żadnym razie.


Co do kreacji Batmana z Bvs to zgadzam się. Tzn. mam problem z tą wersją tej postaci. Jest bardzo batmanowy, ale zarazem tak głupi co w ogóle nie przystaje tej postaci. Martha? To ledwo wierzchołek góry lodowej. No a dlaczego daje wodzić się za nos tymi podejrzanymi liścikami. Dlaczego nie orientuje się za w czasu, że Luhtor pracuje nad rozgryzieniem jego sekretnej tożsamości? Etc.

Re: Obejrzałem

Dodam jeszcze tylko, że "nadprzyrodzność" narzuca w sumieś świetnie motywy, które w tym nudnym pseudo-realizmie Nolana nigdy nie zostaną poruszone.

Np kwestia takiego Supermana, tego jak bardzo pomimo całej tej super-otoczki chce być ludzki i w istocie taki jest.

Re: Rewolucja Nolana?

Ja pisałem o elemencie nadprzyrodzonym w znaczeniu: supermoce i superludzie, nie w znaczeniu fantastyki naukowej, bo to zupełnie inna parafia. Niestety obdarowanie bohaterów supermocami we wszystkich dotychczasowych filmach kończyło się trywializacją i groteską. SF to zaś zupełnie coś innego niż komiksy o superbohaterach. A filmy Nolana to faktycznie po prostu realizm z niewielkimi dodatkami z komiksów.

Co do tego, że zapewne podobne wątki były już wcześniej w komiksach to się domyślam bo jest ich mnóstwo, ale nie jest to medium tak istotne jak kino. Twoje znawstwo w tej dziedzinie jest więc czymś odrębnym od kwestii tego, czym przed Nolanem były filmy o superbohaterach.

I nie wiem czemu uznałeś mnie za fanatyka Gwiezdnych Wojen dla którego to najlepsza rzecz na świecie xD Bynajmniej nie twierdzę, że Star Warsy są czymś innym niż fajną baśnią w kosmosie, w swoim rodzaju dobrą ale tylko do pewnego stopnia. I oczywiście, że jeśli chodzi o SF to ich ciężar gatunkowy jest bardzo niewielki przy np. powieściach Dicka, Lema, czy Asimova. A wszystkie filmy, które wymieniłeś są pod względem tematu bardziej interesujące i głębsze, choć Arrival, nowy Blade Runner i Incepcja to raczej filmy zwyczajnie nieudane ale nadal ciekawsze od bajkowej konwencji, która zawsze królowała w Star Warsach.

Re: Rewolucja Nolana?

To była tylko umyślna analogia. Niektórzy ludzie postrzegają fantastykę wyłącznie przez pryzmat dziecinady, nie wgryzając się w bebechy. Więc to, że przykładowo przeciętny Janusz stwierdzi "pacz Halyna jakie głupoty te batmany” to nie znaczy, że rozgryzł konwencję super-hero, bo równolegle potraktuje tak samo Dicka.

Tak jak pisałem Nolan wiele zrobił, dla przywrócenia godności Batmana w kinie, co po takich potwornościach jak filmy Schumachera jest nie do przecenienia. Szkoda tylko, że piętno Nolana wywarło też zły wpływ na obecną kondycję DC w kinie- chociaż to już nie jest jego bezpośrednia wina. Przykładowo ten nieszczęsny MOS, głupi BvS. Generalnie cała estetyka Snydera, która wypaczyła i wyolbrzymiła zbytnio styl Nolana, naginając go pod Supermana, dla którego taka konwencja nie ma to racji bytu.

Przepraszam jeżeli zbytnio naskoczyłem z tą kwestią wartościowania star wars.

Co do ww filmów sci-fi. Zwyczajnie nieudane, ok, twoja opinia. Jednak obserwując reakcje, to masowy komunikat zwrotny w ich kierunku ma zdecydowanie pozytywny wydźwięk.

Wszystkie te filmy zanotowały sukces artystyczny, krytycy w sporej części są na tak, średnie na większych portalach pokroju imdb, rt wysokie. Oczywiście negatywne opinie istnieją- jak w przypadku każdego filmu- ale pewna ich część to jakiś merytoryczny bullshit, na zasadzie "nudne g", albo snobowanie w stylu "porównam wysoko budżetowe kino z ambicjami, made in Hollywood do niszowego dramatu o rodzinie z Rumunii. No i widzicie, jaki jest beznadziejny ten amerykański film!" No matko bosko. Sensowne czepialstwo to w najlepszym razie 50% negatywnych opinii. Przynajmniej tak to wygląda. Jednak wśród dużej części widzów trudno o kompleksową krytykę takich obrazów i z tego co widzę to tylko profesjonalni krytycy takową najlepiej ogarniają w kontekście tych filmów.

Za całkowite przeciwieństwo mamy odbiór takiego "ghost in the shell", gdzie zwykli widzowie i krytycy, zgodnym tonem ogłosili go w sieci typowym przeciętniakie

Re: Obejrzałem



Problem polega na tym, że fundamentalne przekonanie, które kieruje Batmana do decyzji zlikwidowania Esa jest w ogólnym założeniu absurdalne- czemu nie zabije sam siebie, jeżeli istnieje chocą 1% szans, że stanie się zły? Nie wiem, załóżmy, że Batman zostanie zatruty przez gaz Jokera i stanie się świrem, równorzędnym morderczemu klaunowi? Taki mały fun fact. W komiksach, w jednej z alternatywnych rzeczywistości właśnie doszło do czegoś takiego- vide event Dark nights: metal.

Ten Batman w wizji Snydera to zwykły paranoik. Jedyne co może go bronić to faktycznie umyślna konwencja przedstawienia go jako takiej osoby, która na końcu przechodzi do trybu „właściwego” batmana. Jednak wciąż uważam ten motyw za mocno z powietrza. Dalej nie dostaliśmy wyjaśnienia co się takiego stało, że ta postać doszła do takiej skrajności- śmierć Robina?Batgirl? Może wielu pomocników? Dlatego cały ten motyw Batmana na skraju jest mocno pretekstowy w takiej formie i wygląda jakby Snyder chciał po prostu zrobić własną „coll” wizję tej postaci.

Świetne podsumowanie, o co mi chodzi https://www.youtube.com/watch?v=PraUjsClgDM#t=16m50s. Ten przykład z kreskówki, jedno wielkie wow. Lepiej bym tego nie ujął. Myślę, że Snyder po prostu za dosłownie wziął gacka jako mrocznego herosa, odwołującego się do strachu, który jest przeciwieństwem komikswego symbolu nadziei, jakim jest Superman. To ciągle jest bardzo ludzka postać, a Snyder notorycznie błądzi.

Re: Obejrzałem

Batman planujący ewentualną zdradę przez danego bohatera jest typowym Batmanem, w komiksach przecież zrobił własny plan awaryjny na pokonanie każdego członka ligi gdyby ten zdradził. Po za tym Bruce na własne oczy widział jak Superman rozwala dużą część Metropolis

Re: Obejrzałem

Znam JLA: Tower of Babel. Nadal nie zmienia to sensu mojej wypowiedzi.

Snyder nie rozumie postaci, bierze sobie jedną jej cechę i hiperbolizuje. Batman zabijający, to już postać jednoznacznie negatywna, zarówno według wizerunku tej postaci jako takiej, jak i jej wewnętrznej psychologi. Gdyby gacek zabijał, sam uznałby się za szaleńca pokroju Jokera.


Bruce widział jak Superman rozwala miasto.... cóż ta interpretacja Batmana, najpierw powinna sama osądzic się moralnie, bo ten snyderowski gacek to po prostu punisher.

Re: Obejrzałem

To, że Batman nie zabija, jest jedną z jego najważniejszych cech. Może być brutalny, z tym nie mam problemu. Ale jest taka genialna scena w pierwszym odcinku Batman Beyond, kiedy dostaje ataku serca i musi wycelować w przestępcę broń, żeby ten uciekł. I to jest takie złamanie jego własnych zasad, że przestaje być Batmanem. A ten u Snydera to jakiś psychopata, który albo zabija bezpośrednio, albo pozwala, żeby ktoś inny go w tym wyręczył(no bo przecież wiedział, co dzieje się z więźniami, których oznaczył). A komentarz Snydera, że nie zabija wprost(chodziło chyba o to, że w ciężarówkę wpadł samochód, więc bezpośrednio to nie Batman ich zabił), jest po prostu śmieszny. Trup to trup, nieważne, jak się go zabiło.

Re: Obejrzałem

Nie, zdecydowanie nie idź

W BvS ujął mnie inny, powazniejszy klimat, praktycznie brak humoru - dla mnie to ogromna zaleta.

Może "genialny" to nadużycie, albo należałoby dopowiedzieć: "genialny jak na filmy superbohaterskie w erze dominacji modelu Marvelowskiego". Spory powiew świeżości w erze śmieszkowania.

No i dużo pilem podczas tego filmu, i z każdą minutą byłem coraz bardziej zachwycony, to też może być jakiś czynnik xDD

Re: Obejrzałem

No a WW ani słowa ...ejj ehhh

Re: Obejrzałem

A po co gadać o oczywistościach? Wiadomo że Gal Gadot jest super

Re: Obejrzałem

Zawsze warto to podkreslić XD.

Choć niestety w LS jej za mało...

Re: Obejrzałem

No to drugi seans spróbuję z piciem

Re: Obejrzałem

Ja w sumie też piłem w czasie seansu (stewardesy polewaly, grsech odmawiać) aż gdzieś tak w polowie filmu przysnalem, co mi się wcześniej nie zdarzało.

I pamiętam że film się zaczął, a jeszcze leciała reklama jakiegoś samochodu którym kierował Netoperk.

Re: Obejrzałem

Ty serio uwierzyłeś Shedao, że BvS to dobry film, nie zauważyłeś w ogóle hejtu w internecie, memów z ,,Save Martha", o negatywnych recenzjach nie wspominając

Re: Obejrzałem

Kieruj ty się reckami i hejtem w necie, daleko zajdziesz

Re: Obejrzałem

Dokładnie! Mógłbyś na ten przykład nie obejrzeć Przebudzenia Mocy czy nie przeczytać jakieś świetnej pozycji z Nowego Kanonu.
Na pohybel hejterom!

Re: Obejrzałem

Nie ma czegoś takiego jak "hejt Przebudzenia Mocy", jest tylko "zasłużona krytyka Przebudzenia Mocy"

Re: Obejrzałem

I serial gdzie Anakin ma padawanke byś obejrzał, biorąc przykład z kolegi Gufiego.

Re: Obejrzałem

Wystarczy się kierować jakimś pojęciem o DC, żeby wiedzieć, że to syf XD Niby inspiracje "Powtorem mrocznego rycerza" Millera, ale to działało na innej zasadzie, płaszczyznie. Budowanie na takiej podstawie ledwo drugiego filmu, to jakby tworzenie uniwersum od końca.

Poza tym wykluczając nawet to, film jest strasznie syfny aktorsko. Mimoza w postacie Lois Lane, Luthor, któremu spadło cos na łeb, nadęty Cavil etc. No i wyraznie to wina Snydera, który niczym George w prequelach daje aktorom jakąś padline do grania.

Re: Obejrzałem

"Powrotem mrocznego rycerza" *

Re: Obejrzałem

Ja tam nie wiem, nie znam się specjalnie na uniwersum DC i bez tej wiedzy filmy z DCEU odbieram bardzo dobrze. Ale tak to jest ze wszystkim, im lepiej znasz materiał źródłowy, tym bardziej cię wk****ia ekranizacja. Żadne odkrycie.

Re: Obejrzałem

- w ostatniej chwili zmienia zdanie bo mamusia Supermana ma tak samo na imię, jak jego

Akurat nigdy nie rozumiałem krytyki tej sceny. Bo o ile film miał mocne strony (głównie genialny Batfleck i pełna uroku WW) i słabe (Lex Luthor... ugh, zbyt dużo plastikowego CGI waliło po oczach i kilka innych), to ta scena wypadła naprawdę w porządku. Nie super, ale też nie żałośnie. Nie chodzi w niej o samo imię ale o to, że właśnie w tym momencie Bruce zdał sobie sprawę, że nie ma do czynienia z bóstwem, potworem, niebezpieczną i nieznaną istotą, tylko z prawdziwą osobą, która ma matkę, rodzinę, przyjaciół, która potrafi kochać i potrafi odczuwać ból. Bruce`a tak zaślepiła jego krucjata, że do tego momentu nie potrafił spojrzeć inaczej na Supermana, a zbieżność imion zadziałała po prostu jako bodziec.

Aż szkoda, że DCEU ssie Mieli tyle potencjału

Re: Obejrzałem

Ale kto zwraca się do matki po imieniu?

Re: Obejrzałem

Nergal podobno.

Re: Obejrzałem

Batman jest superinteligentny. Czy taki człowiek mógłby nie wiedzieć, że Superman ma rodzinę? I czemu miałoby to zmienić jego zdanie na temat tej osoby skoro jest ona zagrożeniem? Jakby Lex Luthor, czy tam inny złoczyńca miał mamę Marthę to też by przestał z nim walczyć i by odpuścił? Ta pokrętna interpretacja, którą podajesz robi z Batmana takiego idiotę, że już lepiej naprawdę jest uznać, że to film jest zepsuty i scena jest beznadziejnie napisana. Inaczej mamy do czynienia z herosem naprawdę specjalnej troski

Re: Obejrzałem

Doczytałem się że IMAX stawia / przenosi ciężar / wyrównuje proporcję na kino 2D (u nas nie wszystko wychodzi) i na obraz sformatowany pod IMAXowe ekrany (1.9:1 czy jakoś tak).

Cyżby kino 3D powoli trafiało do lamusa ? Sam jednak lubię IMAXowe 3D - jeżeli jest dobrze zrobione daje doznania bardzo miłe dla oka.

Re: Obejrzałem

Bardzo mi się to podoba. O ile faktycznie filmy kręcone od początku 3D mają fajny efekt, tak filmy 2D podbite do 3D w 99% przypadków to kiszka. A nawet dobre 3D jest fajne jako pojedynczy efekt. Tak samo jak kino 4DX - z raz na rok/dwa mogę pójść w ramach ciekawostki, ale na codzień wolę 2D. Zwłaszcza przez okulary - strasznie to czuję, że mam je na nosie. Może jak będziemy mieli technologię 3D bez okularów, ale na skalę rozrywki masowej to jeszcze troche poczekamy.

tl;dr TAK dla IMAX2D

Re: Obejrzałem

Jak by u nas więcej filmów wchodziło do IMAX też byłoby super. Czasami jest tak że mamy film przez tydzień, a czasami przez 3 tyg. Dla mnie optymalnie jest jak film jest prze 2 tyg w IMAX. Jak by miał ich być więcej i miały by być po tygodniu (max 2) też byłoby OK

Re: Obejrzałem

Quide napisał:
O ile faktycznie filmy kręcone od początku 3D mają fajny efekt, tak filmy 2D podbite do 3D w 99% przypadków to kiszka.

Tak było kiedyś gdy masowo przerabiano filmy i te przeróbki były kiepskiej jakości. Aktualnie sytuacja diametralnie się zmieniła i obecne konwersje filmów są w 90% przypadków znakomite i lepsze od "oryginalnych" 3D. Łatwiej jest mi wymienić filmy gdzie skopano robotę niż wypisać długą listę najnowszych filmów ze znakomitym 3D.
Do tych niechlubnych wyjątków należy niestety R1, na pocieszenie mamy świetną konwersję TFA.
Skąd takie różnice? Nie wiem. Prace wykonywała ta sama firma - może zabrakło czasu. Jest duża szansa że TLJ będzie miało świetne 3D, bo film jest już dawno ukończony i było dużo czasu na dopieszczenie szczegółów. Czarno to widzę w przypadku SOLO.

Meh

Niech Warner sprzeda prawa Marvelowi, bo męczy nas tymi kupami niemiłosiernie. Pierwsze 20-30 min. jest tak tragiczne, że niektórzy mogą w tym momencie już wyjśc. Zlepek scen bez ładu i składu. Widać, że były w tym łapy dwóch zupełnie różnych reżyserów. Potem jest trochę lepiej. Największy plus to soundtrack, początek spoilera Superman! Odrodzenie Supermana jest epickie + żarciki dot. Flasha i Supermana. I w ogóle Superman <3 koniec spoilera, finałowa rozróba jest przyjemna w oglądaniu. Reszta jest niewarta uwagi, jak i cały film. Spokojnie sobie można odpuścić.

Ja mam...

odwrotnie, bo właśnie początek mi się najbardziej podobał i wszystkie sceny "kameralne", już zmasowana nawalanka niekoniecznie
Muzyka też słaba, pamiętam tylko świetną wersję "Everybody Knows" z początku filmu i jakiś utwór chyba Jack`a White`a w scenie z Aquamanem.
Flash jest fajny w żartach sytuacyjnych jak dorysowuje okulary albo leży na WW, już połowę tego co mówi śmiało można wyciąć.
Ale już nazywanie go ślimakiem - przez wiesz kogo - było świetne
Scena pod pomnikiem WYMIATA.

A jak sceny po napisach?
Bo pierwsza taka "marvelowa" - niespecjalna.
Druga lepsza.
Dobrze, że przynajmniej charakterystyką obrazu różnią się zdecydowanie od konkurentów, ale szkoda, że CGI jest takie kiepskie.

Re: Meh

Chyba raczej Disneyowi, bo Marvel mający prawa do DC to coś jak Star trek w posiadaniu Star Wars. Licencyjnie i logistycznie, no to byłoby dość dziwne, bo te postacie to nie rozdrobnienie postaci z tego studia -jak X-manami od Foxa- a zupełnie inny świat. Marvel też ma pewnie wywalone na DC, bo własnego materiału i postaci im wystarczyłoby im jeszcze na kolejne 100 lat.

Niestety WB w ogóle nie czuje tego uniwersum, postaci w kwestii przeniesienia na widowiska kinowe. No ale DC to poniekąd współwłasność WB od niepamiętnych czasów- część gigantycznej spółki timewarner. Brak kogoś, kto sterowałbym tym konsekwentnie od końca jak Faige w Marvelu- niby był znany scenarzysta komiksowy Geoff Johns typowany na takie stanowisko, ale niespecjalnie raczej to widać. Jednak jakimś cudem, oddziały od animacji i gier ogarniają, więc pewnie mają niesamowity burdel w kadrach filmowych.

Pomimo tego ostatnią rzeczą, jaką bym chciał, to dobranie się Disneya do trykotów DC. Już to pisałem gdzie indziej. Mając udział w markach Star Wars i Marvela kontrolują praktycznie 70% kina stricte rozrywkowego. Monopol nikomu nie służy.

Teraz Disneyowi w ogóle mało kto jest w stanie zagrozić pozycją- mogłoby być ciekawie, gdyby Cameron uderzył ponownie z Avatarami, to Fox by chyba doścignął zyski Disneya.

Re: Meh

Naprawdę marka Avatar jest aż tak silna? Nie przeczę, film mi się podobał, bawiłem się dobrze, ale ani to nie było odkrywcze, ani wybitnie dobre aktarsko (nie było złe, w żadnym wypadku, ale to było solidne 5 a nie 6+), i przede wszystkim nie widzę tam sensu ani potrzeby kontynuacji. Serio tak dużo osób czeka na kontynuację?

Re: Meh

Też mnie to zastanawia, zwłaszcza, że ponoć zaplanowali już 5 kolejnych filmów
Nie, żeby mi Avatar jakoś szczególnie przeszkadzał, bo niesie jednak pozytywne przesłanie, ale po prostu mi się nie podobał. Nawet nie obejrzałam do końca.

Re: Meh

Avatar to taki futurystyczny Western. Może stąd tak wszyscy lubią ?

Re: Meh

Jeżeli zupełnie nowa franczyza, nieistniejąca wcześniej w zbiorowej świadomości rozbiła bank wszechczasów, to co mogą osiągnąć kontynuacje?

Jasne od 2009 roku sporo się zmieniło, królują superbohaterowie, wróciła gwiezdna saga, ale coś mi mówi, że Avatar jeszcze namiesza.

Co do jakości tego filmu, to ujmę to tak. Avatar to wspaniały pokaz efektów specjalnych z pretekstową fabułą, która jest zaledwie dodatkiem do warstwy wizualnej. IMO fabuła na pewnym poziomie jest dość szkodliwa- romantyczny topos szlachetnego dzikusa i demonizowanie technologii to zwykły bullshit- ale na szczęście dla większości odbiorców warstwa fabularna jest kwestią drugorzędną, bo pierwsze skrzypce grają tutaj technikalia.

Re: Meh

Quide napisał:
Naprawdę marka Avatar jest aż tak silna? Nie przeczę, film mi się podobał, bawiłem się dobrze, ale ani to nie było odkrywcze, ani wybitnie dobre aktarsko (nie było złe, w żadnym wypadku, ale to było solidne 5 a nie 6+), i przede wszystkim nie widzę tam sensu ani potrzeby kontynuacji. Serio tak dużo osób czeka na kontynuację?
-----------------------

Marka Avatara jest silna, bo sam film jest jednym z najgłośniejszych i najlepiej zarabiających filmów ever.

Jednak czy robienie z niego franczyzny nie zmieniłoby marki w skojarzenie z wielką wtopą?

Myślę że marketing zrobił swoje i film się mega sprzedał, odgrażają się czego to z nim teraz nie zrobią ... ale dobrze wiedzą że są jak dzieciak, który pobił większego kolegę bo dorwał go gdy miał nogę w gipsie, a teraz gdy gips już zdjęty, to nagle symuluje w domu chorobę, nie chce iść do szkoły, ale odgraża się i przypomina ciągle jak zlał tamtego

Dobrze wiedząc że to tylko pogróżki. Bo Avatar 2 (3,4,5,6, chyba więcej nie zapowiedzieli xD) mógłby być komercyjną klapą, sami to chyba wiedzą, bo "głównodowodzący" się nie spieszy z sequelami, a studio nie naciska, więc ... No więc co, właśnie? Zdają sobie sprawę że mieli udany skok na kasę, trzymają markę "na zaś" i czasami podgrzewają wokół niej atmosferę, no i w sumie tyle.

Już samo brak expanded universe w przypadku takiego filmu jest podejrzany, tzn, mówię głównie o "dużych" grach na PC i konsole. Jak na ukochaną markę to trochę dziwne, bo Władca Pierścieni nadal je wypluwa.

Re: Meh

Evening Star napisał:
Zlepek scen bez ładu i składu. Widać, że były w tym łapy dwóch zupełnie różnych reżyserów.
-----------------------

Oby z Solo tak nie było :/

Dostojewski!

Bawiłem się świetnie. Cały film ogląda się jak randomowy odcinek animowanego serialu Justice League, co dla mnie jest dużą zaletą. Jest bardzo komiksowo, co ma zarówno plusy, jak i minusy, no i faktycznie upodobniło się to mocno do filmów MCU, ale ogólnie jest przyjemnie. Jako fan uniwersum i tych postaci, jestem zadowolony. Całość jest daleka od ideału, oczywiście, ale nie narzekam.

Największe dwie wady filmu to słabe momentami CGI oraz nijaki czarny charakter. A także CGI czarnego charakteru Serio, Steppenwolf ma tak zje**ną mimikę oraz synchro gadki z ruchem ust, że aż żal bierze. A jest to postać, którą często pokazują na zbliżeniach niestety. Aż szkoda tego fajnego głosu Hindsa, choć teksty napisali mu sztampowe do wyrzygu. Reszta CGI też momentami odstaje od współczesnego standardu, na szczęście nie przez cały czas.

Poza tym fabuła jest prościutka (no mówię: w sam raz na dwu-trzyodcinkową historyjkę w animowanym JL), a backstory Steppenwolfa i Motherboxów to najbardziej oklepana komiksowa sztampa, jaka może być.

Natomiast i tak bawiłem się świetnie, bo film wg mnie ciągną w górę postacie pozytywne i interakcje między nimi. I na tym polu JL błyszczy. Jest tu też sporo dobrego humoru, takiego nieprzegiętego. Oczywiście przez to całość traci ten pieczołowicie wyrabiany przez poprzednie DCEU mrok, ale imo wychodzi jej to na dobre. Mrok jest spoko w solowych filmach, ale przy drużynowych oklepkach chyba bym go nie chciał.

Więc mamy kolorowy i raczej lekki film komiksowy z fajnymi bohaterami, humorem, sztampową fabułą i dennym villainem. Czyli faktycznie mocno pod MCU, ale ta formuła się tu po prostu sprawdza.

Trochę luźnych impresji:
- Affleck nadal daje radę jako Bats, Irons jako Alfred nadal wymiata;
- Flash jako comic relief mi pasuje, jest uroczy w sumie, no i ma tę samą rolę co Flash (Wally) w animowanym JL;
- WW jest zajebista jak zawsze <3
- Cyborg mi nawet przypasował, zwłaszcza jego głos i spokój. Myślałem, że będę miał go w dupie, ale nie;
- ...choć nadal wolałbym któregoś Green Lanterna lub Martian Manhuntera zamiast Cyborga;
- Aquaman jest super, ale nie słuchajcie mnie, bo od dawna mam man-crush na Jasona Momoę
- A propos Momoi, on powinien grać Lobo, byłby idealny <3
- nowy James Gordon bardzo spoko, ale w końcu to Simmons, to niczego innego nie należało się spodziewać;
- Wzmianka o Darkseidzie była interesująca, pewnie chcieliby go wprowadzić jako główne zło w typie Thanosa w MCU, ale na razie DCEU ma niepewną przyszłość, więc nie wiem, czy zobaczymy Darkseida;
- Superman jest wreszcie taki, jak trzeba, ewidentnie najfajniejszy ze swoich dotychczasowych występów, szkoda w sumie, że go więcej nie było;
- Scena budzenia Clarka i zadyma pod pomnikiem to naprawdę zajebioza;
- WTF is Nightcrawler? Dziwne zabawki dają Wayne`owi w tym uniwersum...
- Joe Morton znów gra naukowca, który bawi się czymś, czym nie powinien (Miles Dyson z Terminatora 2);
- Sceny akcji ogólnie dają radę koncepcyjnie i choreograficznie, np. próba wywiezienia Motherboxa z dala od Steppenwolfa przez Amazonki była super... Tylko CGI czasem szwankuje w takich scenach;
- Muzyka Elfmana ma swoje momenty, które zauważyłem głównie na napisach końcowych, bo w filmie niezbyt Smaczek z Batman Theme jego autorstwa jest git;
- Deathstroke jak najbardziej na plus, tylko nie wiem, czy się go doczekamy, biorąc pod uwagę kondycję DCEU;
- szkoda, że Batman nie miał tak zajebistej sceny akcji, jak w BvS w magazynie, ale cóż.

Tyle chyba. Ogólnie jestem dość zadowolony. Szkoda, że film nie zarabia, ale może Warner się wreszcie czegoś nauczy. Tyle że ja nie chciałbym pogrzebania całego DCEU, nawet mimo tego, że filmy są średnie. Za bardzo lubię to uniwersum :/

Re: Dostojewski!

Gunfan napisał:
a backstory Steppenwolfa i Motherboxów to najbardziej oklepana komiksowa sztampa, jaka może być
-----------------------

Czy coś przespałem? Bo "to jest zły gościu który podbija planety a to są magiczne kostki których używa żeby to zrobić" to trochę mało żeby nazywać to "backstory" wg mnie

Skrót myślowy.

Jakoś to nazwać musiałem, poza tym te retrospekcje z armiami ludzi, Atlantów i Amazonek i bitwą, a potem ukrywaniem Motherboxów (czysty LOTR, hehe) na upartego można określić jako backstory

Re: Dostojewski!

-Największe dwie wady filmu to słabe momentami CGI

Chyba momentami poprawne. Taki plastik, brrr...

Natomiast i tak bawiłem się świetnie, bo film wg mnie ciągną w górę postacie pozytywne i interakcje między nimi.

Ok postacie są wporzo ale ja tam interakcji pomiędzy nimi nie widziałem. Ba nawet Bat z WW tak bezsensownie, a w BvS było tak sympatycznie. W moim odbiorze to był to zlepek. Szkoda...

Film jest ani lekki ani mroczny, fabuła jest prosta jak słup telefoniczny. Szkoda że tak to poprowadzili.

To jest film o niczym. No bo powiedz mi o czym jest ten film ?

Re: Dostojewski!

JL jest o niczym? To tak jak chyba wszystkie filmy DCEU które dotąd widziałem...

Re: Dostojewski!

O tym, jak kilka wyjątkowych istot, będących na co dzień indywidualistami, uczy się być drużyną.

Nic oryginalnego, ale ten aspekt tragicznie zrobiony imo nie jest.

Re: Dostojewski!

Tragicznie nie. Niemniej mój odbiór był - jakie to jest pocięte i pourywane. Dla mnie najsłabszy film DCEU. I tak nie czułem naprawdę żadnych interakcji pomiędzy bohaterami. To już w SS - mimo indywidualności zlepionych postaci - były tam jakieś związki i uformowała się jakaś ekipa. Tutaj to takie trochę jak teledysk Death Metalowy z lat 90 XD

Re: Dostojewski!

Matko, faktycznie! Momoa byłby genialnym Lobo Warner, masz to nakręcić, i to nakręcić dobrze!

Re: Dostojewski!

Co do muzyki Elfman wplótł rownież Superman Theme Johna Williamsa z 1978

JL

Szczerze przyznam iż Liga Sprawiedliwości mi sie bardzo spodobała, podobnie jak poprzednie filmy DC połączone w mniejszym bądź większym stopniu z JL.
Naczytałem sie i nasłuchałem jak to BvS to dno i że jedyny plus to gra Afflecka i jak sie z tym nie zgadzałem, tak sie nie zgadzam.
Rozumiem że opinia jednoski jest zawsze inna i pasowało by ją uszanować, ale argument że film to "dno" nie podając żadnego konkretnego powodu to dla mnie żaden argument.
Nie dawno ludzie dobrze oceniali MoS hejtowali BvS, pól na pół było z SS, chwalili WW, teraz hejtują JL, a zbliża sie Aquaman i jak sądze dla zasady będzie oceniany pół na pół, alobo będzie chwalony tylko po to żeby pohejtować The Batman pomimo zachwalanej gry aktorskiej Afflecka, następne będą oceniane jak widać cyklicznie tak jak do tej pory.
Tak wiec żadne opinie nie zmienią mojego zdania na temat filmów DC
Mnie sie bardzo podobają i jak dla mnie są lepsze od filmów Marvela

Snyder`s Cut w 2021 roku

Właśnie ogłoszono, że słynna wersja filmu, której domagali się fani, zostanie wyemitowana na HBO Max w 2021 r.

https://deadline.com/2020/05/justice-league-thesnydercut-headed-to-hbo-max-in-2021-1202938547/

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

Ciekawe zjawisko, fajnie będzie zobaczyć hejterów Snydera jak Ichabod i ta jego grupka tłumnie, pokornie spinających poślady

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

O i już zaczyna się familiada.
- "Ale gupi ruch ze strony WB, o bosze, jak tak moszna?"
- "IRRACJONALNOŚĆ"
- "20 mln na smaczek filmowy?"
- "niszczom sobie reputację firmy"
- "2 batmany w jednym roku?"
- "widocznie teraz żeby coś dostać wystarczy wykrzyczeć"
- "schlebiajo internetowym terrorystom!"
ZŁOTO

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

disclaimer napisał:
- "schlebiajo internetowym terrorystom!"
ZŁOTO )

-----------------------

Tłumaczyłem im kiedyś, że koncerny żyją z rozbudzania emocji u tzw fanów, którzy są kurą znoszącą złote jajka. Wydają pełno kasy ale z drugiej strony jak im odbije to od miłości do nienawiści jest krótka droga. Weźmy te nasze (w sensie starwarsowe) konwenty w USA, pełne poprzebieranych czubów, kolekcjonerzy zabawek itp. To wszystko daje ciężkie miliardy dolarów obrotów, ale jak coś im odbije mamy akcje z Rose. Generalnie koncerny starają się budować zaangażowanie, które się właśnie tak może przejawiać.

Jak widać nie pojęli. Cóż, mówi się trudno.

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

Nie chcę żywić do kogoś jakiejś wielkiej antypatii ale typ jest tak nieznośny że lepszego prztyczka w nosa nie można sobie dla niego wyobrazić

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

Chyba że ów cut okażę się katastrofą na miarę Odrodzenia Wiadomo Kogo

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

Nie przewiduję, że będzie dobry, choć chętnie obejrzę. Niemniej ważne, że ten news sprawdził, że pewni zarozumiali pajace otrzymali szansę na zderzenie z rzeczywistością... od rzeczywistości

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

Jak będzie slaby to owe "pajace" zatryumfują jednak.

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

"w końcu z ulgą wszyscy zobaczą, że ten film może wyglądać jeszcze gorzej. I zamkniemy ostatecznie smutny rozdział mitologizowania rzeczy tego nie wartych." - Pisula

Już piszą że będzie słabe, stwarzając pozory posiadania w zanadrzu jakiejś logiki, więc w sumie bez różnicy Druga sprawa, że nigdy przecież nie przepadali za Snyderem w jakimkolwiek stopniu, jednocześnie chwaląc tą potwórkową skleję Whedona. Wyłożenie lachy na te ich godziny wymądrzania i amatorskie podejmowania decyzji za WB to już spore a surprise to be sure, but a welcome one

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

Ja jakoś nie pokładam nadziei w geniuszu Snydera...
Batmanowi vs Supermenowi dałem 4 gwiazdki na 10.

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

Ja się zwyczajnie cieszę. Abstrahując od tego czy będzie lepsza czy gorsza to Snydeorwi się to po prostu należało. Jestem dobrej myśli, zarówno Watchmen oraz BvS w wersjach reżyserskich są po prostu lepszymi filmami niż kinówki

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

Wątpię by to był dobry film, ale z ciekawości i tak zobaczę

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

Ale to będzie ta wersja z podróżami w czasie i Darkseidem? Bo jeśli tak, to przecież wypadną na kopiujących Endgame. xD

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

Z Darkseidem chyba nie wyszli poza koncepty

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

Ma być, krążą screenshoty w czerni-bieli z komputerowym Darkseidem.

Re: Snyder`s Cut w 2021 roku

R O S Z C Z E N I O W A C Z Ę Ś Ć F A N Ó W

Wersja Snydera

Krążą screeny z trailera, który oficjalnie pewnie dadzą niedługo i o kurde... Darkseid wygląda jak CGI sraka. Oni tak na serio? xDDD

Re: Wersja Snydera

Krążył już w zasadzie cały trailer. Najbardziej mnie rozbawiło, że w tle leciało "Hallelujah" Cohena, które fani Watchmen powinni znac wiadomo z jakiej sceny

Re: Wersja Snydera

porąbany film, porąbany reżyser, wersja reżyserska ergo oglądasz to też jesteś porąbany.

Wspomniany wyżej trailer

Do zobaczenia tutaj:

https://streamable.com/t/33p2c0

Oficjalnie na YT

https://www.youtube.com/watch?v=z6512XKKNkU

i oficjalnie orzekam, że to będzie sraka

Re: Oficjalnie na YT

Sraka nie sraka ale o to chodzi w sumie.

Re: Oficjalnie na YT

No spójrzcie jaki edgelord, no kitki opadają, wszystko opada

#dojrzałość

https://twitter.com/ZackSnyder/status/1297246597974077441

Re: Oficjalnie na YT

Zgadzam się z Twoim orzeczeniem.

Darkseid wciąż wygląda jak gunwo, Steppenwolf lepiej niż ostatnio, ale to dalej tym, który się nazywa Steppenwolf. xD

W ogóle Snyder jak nadal widać, kompletnie nie rozumie tych postaci.

No i format obrazu... Poebało ich?

kibicuję mu

Po "Man Of Steel" zacząłem czytać komiksy DC, BvS też uwielbiam, ale to już taka toksyczna relacja bo jestem świadom wielu, wielu problemów z jakimi boryka się ta produkcja.

Ale lubię takie kino superbohaterskie - śmiertelnie poważne, pełne patosu, zadęcia, monumentalnej muzyki, strug deszczu i ciemności. Batman na xanaxie zabija przestępców a Superman walczy z opinią publiczną. Dlatego JL był dla mnie srogim zawodem bo przypominał takie wesołe, pstrokate Avengers pełne słabych żartów i podtekstów.

Wersja reżyserka będzie mieć prawie 4 godziny, w dodatku 60-70% kinowej wersji to dokrętki Whedona , które nie znajdą się w wersji reżyserskiej. Czekam z niecierpliwością.

Jednak film

Snyder`s Cut jak się okazuje, ma być jednym filmem, nie miniserialem. Tak rzecze sam Zack.

https://www.cbr.com/zack-snyders-justice-league-not-4-part-release/

Re: Jednak film

Ten film jest częścią większego uniwersum, więc jestem ciekawy, która jego wersja, jak to byśmy powiedzieli przy SW, będzie kanoniczna...

Re: Jednak film

Teoretycznie żadna - Warner Bros nie planuje rozwijać DCU i stawia na pojedyncze produkcje, promując poszczególnych bohaterów. Poza tym DCU ma kolosalnego pecha, szereg dziwacznych i nieprzemyślanych decyzji artystycznych etc. - książkę można by napisać.

ALE!

Nic mnie już nie zdziwi, kiedyś "JL Snyder Cut" sprawiał wrażenie nieosiągalnego i uchodził za mit i plotki. Ale fani dopięli swego. Jeżeli ta edycja okaże się kasowym sukcesem, to kto wie, może Snyder dostanie zielone światło na realizację JL II.

Natomiast DCU jako takie jest nie do odratowania, za dużo retconów, wizji artystycznym kłócących się z resztą produkcji. Ja po WW84 jestem totalnie zniechęcony do takich produkcji. Ale JL Snydera obejrzę z miłą chęcią, zawsze lubiłem wizje kina superbohaterskiego autorstwa tego reżysera.

Re: Jednak film

HBO MAX już kilka rozszerzonych wersji filmu proponuje w kilkuczęściowych epizodach. A JL Snydera ma liczyć sobie ze wszystkimi scenami z pre-produkcji coś koło 230 minut. Możliwe, że sam film będzie podzielony na 4 części dla wygody widza, jak np. edycja rozszerzona Władcy Pierścieni.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.