Forum

Dobrze zaplanowana podróż po Nowej Republice

Ostatnio postanowiłem (niebagatelną rolę odegrała w tym zapewne premiera Ostatniego Jedi) wreszcie nadrobić skandaliczną nieznajomość książkowej części Legend z czasów Nowej Republiki.

Mam już za sobą całkiem sporo książek przeczytanych przez lata fanostwa, ale rdzeń uniwersum - a są nimi bez wątpienia najstarsze pozycje, opowiadające o tym co po Powrocie Jedi - to dla mnie wielka czarna dziura!
Do tej pory poznałem jedynie Luke`a Skywalkera i Cienie Mindora (ale prawie nic z niej pamiętam i zresztą jest to książka niewiele wnosząca), umiejscowioną na początku tej ery oraz - gdzieś tam z dalekiego drugiego końca - Mroczne Gniazdo i Dziedzictwo Mocy (wiem, że to już nie Nowa Republika, ale też, szerzej pojmowane, czasy post-RotJ). Z Ery Rebelii, gdzie część bohaterów miała swój początek, znam tylko Posłuszeństwo.

Wspomniane Dziedzictwo Mocy mi się podobało, dobrze wspominam lekturę, ale pojawiało się tam jednak całe mnóstwo postaci, szczególnie Jedi, których historia zaczynała się o wiele wcześniej, a której to wcale a wcale nie znałem i nadal nie znam. Czytając, myślałem o tym ile nawiązań i wspomnień ucieka mi przez nieznajomość tego co było wcześniej.
Ile mi umknęło przygód nie tylko Luke`a, Hana i Lei, ale też takich postaci jak: Kyle Katarn, Kyp Durron, Corran Horn, Mara Jade, Vergere, Jacen, Jaina i Anakin Solo, Wedge Antilles, politycy i wojskowi z Republiki i Imperium, różni łowcy nagród, gangsterzy itd.

Dlatego też potrzebuję pomocy . Nie chodzi mi tutaj o to, byście polecali mi książki najlepiej napisane, te które wam się najbardziej podobały, albo jedyne które przeczytaliście i znacie (z istnienia Trylogii Thrawna też zdaję sobie sprawę, więc pomińmy także tę oczywistość ).
Chciałem bowiem zaplanować sobie wędrówkę przez te czasy, ale opierając się przede wszystkim o te książki, które przedstawiają nam najistotniejsze i najbardziej przełomowe wydarzenia w historii Republiki i Jedi, oraz/lub przybliżają nam znacząco te najbardziej znane, ikoniczne dla tego okresu postaci (te które wymieniłem i inne, o których akurat sobie nie przypomniałem). To czy są to książki dobre, wciągające i wybitne, stanowi dla mnie mniej ważne kryterium, ale tez jakoś tam się liczy.

Szykując się do takiej literackiej podróży, zachęcam was zatem do cofnięcia się w czasie i podjęcia się roli przewodników po książkach dziejących się około i po Starej Trylogii, napisanych dawno, dawno temu, gdzieś w epoce dinozaurów. Proszę o podzielenie się wrażeniami tych, którzy czytali to gdy nie istniał lub dopiero raczkował Bastion, gdy nie było jeszcze prequeli, midichlorianów, Disneya i Wojen Klonów, oraz tych, którzy jeszcze przede mną postanowili zdobyć i poznać te dzieła.

Podarujcie mi więc garść wyjaśnień na temat.

Co należy przeczytać, by móc w towarzystwie wytrawnych fanów nie zbłaźnić się nieznajomością najważniejszych wydarzeń i historii bohaterów?
Która książka co i kogo przedstawia?
Czy w przypadku którychś książek powinna lub musi obowiązywać określona kolejność? Albo które książki/serie jakoś się ze sobą łączą?
Co można pominąć, bo nie wnosi nic szczególnego? (ostatnio zacząłem sobie z czystej ciekawości Spotkanie na Mimban, więc o tym już wiem ).
Co z młodzieżówkami? Warto, nie warto?
No i Nowa Era Jedi. Główny wątek jest jasny, ale czy książki wnoszą coś ważnego, czy to raczej mało fabuły, ciągła walka i wziuu, wziuu! z Vongami? Czy koniecznie trzeba przeczytać całość i w kolejności?

Zatem - co trzeba z tych mniejszych i większych staroci poznać?


chmm

Obecnie znowu ruszyłem z czytaniem NEJ (czytam siódmy tom xD), a z Nowej Republiki też jeszcze nie czytałem kilku książek (chyba najbardziej pogardzanej ze wszystkich trylogii Callisty oraz trylogii koreliańskiej i Nowej Rebelii, no i tych tam młodzieżówek tuż przed NEJ). Więc moja wiedza wciąż jest niepełna.

Z tego, co jednak czytałem, to tak:

Faktycznie książki o Thrawnie (tak trylogia, jak i Ręka Thrawna) to oczywistość i zdecydowanie najważniejsze wydarzenia pomiędzy E6 a NEJ. Do nich warto dorzucić również X-Wingi, które (wraz z komiksami X-Wing, które z tego co kojarzę, czytałeś) wraz z nimi zdecydowanie najbardziej opisują starcia Nowej Republiki z walczącymi resztkami Imperium - najpierw Isard w tomach 1-4, a potem ze Zsinjem w 5-7, choć ostatecznie zostaje pokonany chyba dopiero w "Ślubie księżniczki Leii". Po drodze w tych wszystkich książkach najbardziej poznajemy polityków NR i Imperium, pilotów X-Wingów i tym podobnych. W zasadzie na tym się kończy wątek walk z Imperium jako takim, reszta książek to już pojedyńczy psychopaci albo zupełnie losowi przeciwnicy wyskakujący znikąd i sprawiający zagrożenie dla głównych bohaterów / całej Galaktyki.

Dość ważna wydaje się trylogia Akademii Jedi, gdzie po raz pierwszy naprawdę pojawiają się ci nowi Jedi, jak właśnie Kyp Durron - który jest jedną z głównych postaci - i inni, którzy wylecieli mi z głowy. Dzieciaki Solo na razie jeszcze nie grają tam dużej roli. Poza tym Anderson nawiązuje tam sam do siebie i przywołuje ducha Exara Kuna. Jest też kolejna superbroń i zaginione siły Imperium które zaczynają siać panikę w Galaktyce pod wodzą admirał Daali (która zresztą do dzisiaj nie mam pojęcia, jakim cudem pojawiła się na scenie politycznej pod koniec Dziedzictwa Mocy).

Kryształowa Gwiazda jest w zasadzie całkowicie do pominięcia. Munto Codru pojawia się w jednym zeszycie Dziedzictwa, ale jest to chyba jedyne, co ta książka wniosła do chronologii wszechświata, poza masą kosmicznych pomysłów w stylu Waru, które dla wielu stanowią pretekst do wyśmiewania się z tamtej ery w historii Rozszerzonego Wszechświata.

Trylogia Czarnej Floty to dla mnie takie trochę mini-NEJ, bo pojawia się jakiś ksenofobiczny gatunek (Yevethowie), który nagle postanawia podbić całą Galaktykę i ma do tego świetne warunki, bo ma super technologię itd. Nie pamiętam co dokładnie ich do tego skłoniło, mieli jakieś umowy z Imperium itd. Do tych książek też chyba prawie w ogóle nie ma nawiązań w reszcie RW i raczej niewiele rozwija jakiekolwiek postaci czy inne "szerokie" wątki, trochę jakby wisiała w próżni, chociaż ogólnie nie była ona zła.

A no i jest jeszcze "Pakt na Bakurze" - słabo go pamiętam, ale w miarę opisuje sytuację w Galaktyce zaraz po Powrocie Jedi, a no i pojawia się kolejna dziwaczna rasa która ma zatarg z resztą Galaktyki. Chyba pojawia się tam też pierwsza w historii jakakolwiek ugoda pomiędzy Imperium a Rebelią. Inna rzecz, która dzieje się tuż po "Powrocie Jedi" (a większa część pierwszego tomu jest jeszcze w trakcie!) to trójksiąg Łowców Nagród i to jest książka-marzenie fanów Boby Fetta. Poza tym jednak dużo łowców nagród, intryg, sieci gangsterskich i tak dalej.

Byłbym zapomniał o "Rozbitkach z Nirauan" i zbiorach opowiadań. Pierwsza z nich jednak jest ważna tylko i wyłącznie z punktu widzenia zahnwersum. Zbiory również niewiele wnoszą z punktu widzenia historii Galaktyki, ale mimo to stanowią bardzo fajne rozszerzenie znanego świata.

Trylogii Castilli, trylogii koreliańskiej i Nowej Rebelii nie czytałem. Podobnie z wszystkimi książkami dla dzieci.

Zaś jeśli chodzi o NEJ, to póki co (jestem na końcu 7. tomu) te książki idą bardzo luźno. Praktycznie każda z nich skupia się na innych bohaterach - nareszcie dzieciaki Solo oraz ich rówieśnicy grają jakąś rolę, obok całej galerii dorosłych - odkopuje inne wątki z trzewi RW i większość z nich jest dość krótka (około 250 stron), bo to niemalże są pojedyńcze nieco grubsze książki, tylko rozbite na dylogie. I tak jedni bohaterowie trafiają do niewoli YV i się uwalniają, inni mają jakieś przygody albo z nimi, albo w losowych dziurach w Galaktyce, a przy okazji poznajemy całą strukturę organizacyjną tej rasy i pojedyńcze słówka do imponowania fanom którzy nie czytali. Jednak jest też kilka wielkich bitw i porażek Jedi/Nowej Republiki (jak np. wyjątkowo dramatyczne zalanie Ithora). Ale poza wyjątkowo nudnym "Punktem równowagi", którego nie byłem w stanie doczytać do końca, są to dość niezłe książki.

Re: chmm

Dzięki

Bałem się tego, że jednak przyda się przeczytać X-wingi. Dużo tego i pewnie masa opisów walk w kosmosie, które ciągną się przez dziesiątki stron.
Może spróbuję.

Z tego co widzę, to trylogia Akademii Jedi byłaby w dużym stopniu tym, czego szukam i co odpowiada moim wyobrażeniom. Pakt na Bakurze chyba też (za to do Boby Fetta mnie jakoś nie ciągnie).

Kryształową Gwiazdę chętnie przeczytałbym właśnie ze względu na różne głupotki (z tego względu sięgnąłem po Spotkanie na Mimban)

Miałem też zapytać o opowiadania, czy są właśnie tym co o nich napisałeś, więc wszystko już wiem.

NEJ bardzo chętnie bym poznał, ale zebranie tego wydaje mi się być czymś wymagającym nadludzkiego wysiłku i pokaźnego budżetu.
To może na razie wystarczy Nowa Republika

a no

Walk w kosmosie jest w sumie mniejszość, dużo jest wątków np. Wedge`a czy Corrana i ich relacji z politykami (chyba najwcześniejsze chronologicznie pojawienia Borska Fey`lyi?), czy planowania kolejnych posunięć strategicznych, ale faktycznie ciężko się czyta o manewrach myśliwców w książkach. Chociaż tych ponoć najlepszych tomów - 3 i 4 - nie miałem okazji czytać.

A no, NEJ do uzbierania jest masakryczna... a pamiętam czasy jak Jednocząca Moc chodziła po 10 zł na Allegro xD

Re: chmm

Sprawdzałeś u siebie bibliotekę miejską? We Wrocku z całej NEJki brakuje chyba tylko obu części "Mrocznego przypływu". Cała reszta do przeczytania za darmo, choć pewnie trzeba pobiegać po filiach.

Re: chmm

Na pewno jest Wektor pierwszy, bo widziałem go tam już lata temu, więc miałbym idealny początek.

Sek w tym, że u mnie czytanie ściśle wiążę się z posiadaniem. Nie lubię czytać, jeśli wiem, że później nie postawię tego na półce. Z tego też powodu praktycznie nigdy nie korzystałem z bibliotek.

A już w przypadku SW, gdzie w grę wchodzi aspekt kolekcjonerski, to wręcz bariera nie do przezwyciężenia

Re: chmm

Z SW tak miałem do "Kenobiego" (ładne kilka metrów bieżących, co zabawne, cenowo wyszło poniżej okładek). ~ Dziś zbieram sporadycznie albumy.
Z "resztą" przeszedłem na bibliotekę ze względów lokalowych. Wybranymi rzeczami karmię Kindelka.

Re: chmm

Nie zapomnij, że Munto Codru pojawia się w jednym z zeszytów Legacy i można się trochę dowiedzieć o Codru-Ji (przedstawicielka tej rasy mignęła chyba też w Sokole Millenium).

Trylogię Callisty wbrew wszystkiemu i wszystkim bardzo lubię. Belsavis i Nam Chorios to fajne miejscówki (Belsavis głównie dzięki SWTOR, Nam Chorios z robalami i Huttem Beldorionem to sceneria rodem ze starego horrooru). Sama Callista, pomijając skąd się bierze w książkach, też jakoś strasznie nie irytuje (gdyby była Sithem lub mroczną Jedi, to i romans byłby ciekawszy, i wyjaśnienie kwestii odzyskania przez nią ciała miałoby więcej sensu).

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.