TWÓJ KOKPIT
0
FORUM Blogowisko

Mossar poznaje Legendy

Mossar 2018-01-27 15:37:23

Mossar

avek

Rejestracja: 2015-06-12

Ostatnia wizyta: 2022-01-24

Skąd:

Od czasu tematu listy legendarnych komiksów Sheda zacząłem odczuwać potrzebę przekazania swoich odczuć dotyczących tych wszystkich ciekawych (bądź nie) legendarnych pozycji, które przyszło mi poznać bądź mam zamiar poznać w przyszłości. Dzisiaj nadszedł ten dzień kiedy zdecydowałem się stworzyć swojego bastionowego bloga, w który mam zamiar umieszczać wszelkiego rodzaju recenzje, przemyślenia, wnioski dotyczące pozycji Starego Kanonu zwanego dzisiaj Legendami. Nie jestem osobą obdarzoną umiejętnościami pisarskimi, ale mam nadzieję, że moje posty zachęcą kogoś do przypomnienia sobie tych legendarnych komiksów czy książek bądź zmotywują do dyskusji na ten temat. BĘDĄ SPOILERY!


KOTOR - gra kultowa?

Jeśli ktoś w miarę śledzi latesta w ostatnich dniach to nie zdziwi się, że zacznę tego bloga od klasyka jakim jest Knights of the Old Republic. Nie pamiętam dokładnie kiedy, ale jakoś w pierwszej połowie 2017 roku zainstalowałem sobie na Steamie pierwszą część KOTORa. Stwierdziłem, że jest to skaza na moim fanowskim CV. Jak mam obiektywnie oceniać nowe historie w uniwersum Star Wars, nie znając takiego klasyka jak KOTOR? Stworzyłem swojego bohatera i zacząłem przygodę. Nawiasem mówiąc do końca gry żałowałem dwóch rzeczy - twarzy, którą wybrałem i klasy, którą wybrałem. Uznałem, że świetnym pomysłem będzie grać jako Scoundrel, którego to wybrałem bez jakiegoś konkretnego powodu. Po prostu nazwa klasy pasowała mi bardziej niż reszta klas.

Mój bohater pojawił się na jakimś statku, nie wie kim jest i co tu robi. Zaczyna się nieźle! Niestety potem zaczęło być coraz gorzej. TOTALNIE nie rozumiałem mechaniki walki, ponadto przerażała mnie skala tych wszystkich atutów, mocy, tarcz, min, granatów. Przypomniałem sobie, że w ~2000 gry nie trzymały gracza za rączkę i trzeba było sporo dać od siebie, żeby przechodzić kolejne etapy. Nie poddałem się jednak, przeszedłem prolog i ukończyłem większość zadań na Taris. Na mojej drodze stanął niestety droid z tarczą, którego mimo dziesiątek prób nie potrafiłem pokonać. Byłem już trochę zmęczony tą mechaniką, ponadto miałem niewiele wolnego czasu. Olałem KOTORa na ponad pół roku. Szczerze mówiąc.. myślałem, że już do niego nie wrócę. Że to jednak nie dla mnie. Może KOTOR był kultowy 15 lat temu, ale teraz nie da się w to grać.

Jak bardzo się myliłem. 17 dni temu z pomocą przyszła vilkala i nasz moderator, Lord Budziol. Poradzili mi żebym wyłączył droidowi osłony za pomocą komputera i walka powinna być o wiele prostsza. Wróciłem więc do KOTORa, pokonałem droida i kontynuowałem dalszą przygodę. Im dłużej grałem, tym bardziej zaczynałem rozumieć na czym polega walka w KOTORze, jak korzystać z tych wszystkich mocy. Jeśli już jestem przy mechanice to chciałbym się na chwilę zatrzymać przy tym temacie. Mimo, że na początku wręcz jej nienawidziłem to aktualnie jestem pod ogromnym wrażeniem jak różnie można poprowadzić walkę za jej pomocą. Dzięki różnorodnym towarzyszom, zróżnicowanym broniom i mocom oraz masie granatów, min, tarcz czy stymulantów walka może wyglądać bardzo różnie. Walkę z Jedynym pod koniec gry wygrałem bez problemu dlatego, że HK-47 przyjął na siebie większość wrogów a Jolee i ja spamowaliśmy rzutami mieczem świetlnym. To tylko jedna ze strategii, a można wymyślić ich multum! Ponadto KOTOR na poziomie normalnym był dla mnie.. TRUDNY. Wielokrotnie musiałem kombinować jak poradzić sobie z danym przeciwnikiem. Calo Nord na Kashyyyk to była istna mordęga i dopiero zastosowanie granatów, tarcz i odpowiednich mocy Jedi pozwoliło mi pokonać tego przeciwnika. Nie wspominając już o tym jak dużym problemem były hordy Mrocznych Jedi w Gwiezdnej Kuźni.

Jednym z najmocniejszych punktów gry są towarzysze głównego bohatera. Na Taris myślałem, że to zwykłe postacie NPC nic nieznaczące dla fabuły. Na etapie drugiej planety wiedziałem już, że chcę poznać wszystkie ich historie. Nie będę się tu za długo na ten temat rozwodzić, powiem tyle - historia Jolee`ego nadaje się na osobną serię komiksów, książkę i najlepiej jeszcze film. Im dłużej go wypytywałem, tym bardziej byłem zszokowany jak dokładnie twórcy tworzyli historie dla tych wszystkich postaci. W pełni poznałem tylko historię Jolee`ego, HK i Bastili, ale już to wystarczyło mi żeby docenić ten aspekt gry. Dalej niewiele wiem o Canderousie, Mission czy Juhani. A bardzo chciałbym wiedzieć coś więcej o reszcie mojej załogi.

Fabularnie KOTOR wymiata. Jak na możliwości gier w ~2003 roku Bioware zrobił rzecz niesamowitą. W tej grze naprawdę czujesz, że twoje decyzje mają sens, są ważne nie tylko dla Twojego rozwoju, ale i dla całej galaktyki. Nie mówiąc już o tym, że często to nie jest decyzja w stylu "Zabić czy nie zabić". Raz po raz musiałem podjąć decyzję trudną, która miała swoje plusy i minusy. Niejednokrotnie utrudniałem sobie rozgrywkę po to, żeby podjąć decyzję, która będzie zgodna z moimi przemyśleniami. Musiałem podejmować decyzje, które z jednej strony był dobre, z drugiej tragiczne w skutkach. Dla samej fabuły przejdę tą grę kiedyś jeszcze raz, a najśmieszniejsze w tym jest to, że jeszcze nie bardzo wiem w jaki sposób.

Już pomijając kwestie wyboru - ta historia jest po prostu ciekawa. Wszelkie plot twisty są dobrze wpisane w historię. Postacie mają swoją rolę w tej historii co daje nam w rezultacie interesującą, "epicką" i w stu procentach Star Warsową opowieść. Do tego jest to opowieść, która może się skończyć różnie. Bo ludzie nie zawsze podejmują takie decyzje jak byśmy, my widzowie, chcieli (Luke w TLJ, heheszki xD). Niezależnie czy to Bastila, Revan, Juhani, Jolee, Sunry czy nawet Malak - każda z tych postaci podejmowała w tej opowieści trudne decyzje, nieraz zaskakujące. I to jest piękne w KOTORze. Na każdym kroku widzimy, że Star Wars nie jest biało-czarne, wszędzie pełno jest szarości i to nie tylko w postaci Szarych Jedi.

O KOTORze można mówić i mówić, czego przykładem jest ilość postów w temacie (przepraszam, tematach!) o tej grze. Na sam koniec powiem tyle - przeszedłem w końcu KOTORa! Te 30 godzin to dla mnie jedna z najlepszych gamingowych przygód w czasie całego mojego 25-letniego życia. Gra kultowa? Z pewnością.

LINK
  • Re: Mossar poznaje Legendy

    HAL 9000 2018-01-27 16:22:55

    HAL 9000

    avek

    Rejestracja: 2016-01-23

    Ostatnia wizyta: 2022-01-21

    Skąd:

    Grałeś 30 godzin?
    Mnie akurat pierwsze przejście gry zajęło 150 godzin - ciekawe jak to wygląda u innych.
    Kotor 2 - 170 godzin.

    Jak gram to jestem dość skrupulatny, staram się wszystko obadać i ukończyć wszystkie poboczne wątki

    LINK
    • Re: Mossar poznaje Legendy

      Mossar 2018-01-27 16:25:24

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Według gry 30h. Ale łącznie z wracaniem do save`ów pewnie z 40-50

      LINK
    • Re: Mossar poznaje Legendy

      Mossar 2018-01-27 16:35:27

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Dodam że zrobiłem zdecydowaną wiekszość zadań pobocznych. Ale często przyspieszałem dialogi. Czytałem je zamiast słuchać. Mam jeszcze przed sobą dużo Legend do poznania, nie mogę sobie pozwolić na 150 godzin

      LINK
  • Re: Mossar poznaje Legendy

    AJ73 2018-01-27 21:49:56

    AJ73

    avek

    Rejestracja: 2017-10-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd: Raven Squad

    Cieszę się, że przeszedłeś i ukończyłeś Kotor-a, no i że fabuła bardzo się spodobała . Nie wiem czy vikala ukończyła grę, bo gdzieś chyba zagubiła się w tej ucieczce przed Leviathanem , mam nadzieję że się uporała ...

    Z ciekawością śledziłem wasze posty dotyczące gry, no i co tu dużo mówić, zazdrościłem wam jak cholera ..., do dzisiaj pamiętam, jakie wrażenie zrobiło na mnie wyjawienie prawdziwej tożsamości mojej odgrywanej postaci - to był SZOK !.
    Wtedy, kiedy ta gra wyszła, bez wątpienia była jedną z kilku może gier, które przedstawiały fabułę, rozgrywkę, w sposób prawie że filmowy. Dzisiaj jest to standard, ale wtedy, w 2003r. było to olbrzymią zmianą w sposobie patrzenia na gry, i grą która wyznaczała przyszła standardy w grach rpg.

    Druga część - "The Sith Lords", poszłą w trochę innym kierunku. To niby była kontynuacja, ale nie historii opowiedzianej w pierwszej części. Nie zmienia to faktu, że Obsidian zrobił świetną robotę, ulepszając i rozwijając wiele rzeczy, których brakowało w jedynce, i tylko szkoda, że gra wyszła niedopracowana i okrojona, ale to temat na zupełnie inną dyskusję.
    Na szczęście grupa wieeeluu fanów (przed którymi chylę czoło ) przywróciła brakujące części gry w postaci modów, dzięki czemu śmiało można powiedzieć, że "dwójka" jest dzisiaj na tym samym poziomie co część pierwsza.
    Gdzieś, w jakimś poście napisałem, że Kotor-y skradły mi serce ... nie pamiętam ile godzin im poświęciłem, ile czasu mi ukradły, a nawet ile razy je ograłem . Tak, ponieważ ukończenie "czystych" wersji tych gier, a ogranie ich z wieloma modami - których są setki, niektóre wręcz obowiązkowe do zainstalowania z grą, to są zupełnie inne światy.
    Nie będę tu opisywał co i jak, bo nie skończyłbym pisać do rana , ale to po prostu niesamowicie wciąga, i daje ogromną frajdę podczas kolejnego przechodzenia gry

    Dla mnie te gry (obie części) to kamienie milowe branży gier, arcydzieła rozgrywki, i wzory, jak powinny wyglądać prawdziwe "rpgi". BioWare to było moje ulubione studio, świadomie piszę było, (bo widzę co "elektronicy" wyprawiają), i wiem, że ich nowe IP - Anthem, to być albo nie być dla tego studia.
    I dlatego w kilku moich komentarzach pozwoliłem sobie na "trochę " złości pod (EA) ich adresem, bo uważam, że nie zasługuje na licencję SW, i że jest to czas stracony, i nie mam tu żadnych złudzeń, niestety.

    A co do tematu, mam nadzieję, że nie poprzestaniesz na części pierwszej, i że drugą też ukończysz, no i będziesz nam słał posty jeden za drugim podczas przechodzenia tej gry, bo po ograniu "jedynki" - druga część to już obowiązek

    LINK
    • Re: Mossar poznaje Legendy

      Mossar 2018-01-27 22:04:48

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Oczywiście że zagram w dwójkę Ale dam sobie parę dni odpoczynku żeby nie przesadzić.

      Choć znając życie zacznę grać jutro

      LINK
  • Dark Times: The Path To Nowhere

    Mossar 2018-01-29 15:26:18

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Miałem napisać coś na temat tej serii komiksów dopiero po przeczytaniu całości, ale zakończenie Ścieżki Donikąd uderzyło we mnie z siłą bomby atomowej i muszę się wygadać (wypisać?).

    Po skończeniu Ścieżki Donikąd pomyślałem sobie: "To było złe." Ta opowieść pozostawiła we mnie smutek, złość, niesmak i żal. W pełni rozumiem obiekcje Vilkali względem tej serii - nawet dla mnie zakończenie tej opowieści było mocne, możliwe, że zbyt mocne. Wiem, że dzięki temu w poźniejszych zeszytach postać Bomo jest bardziej wiarygodna, rozumiemy jego tragedię, konflikt i siłę. Tak samo dużo większą moc ma postać Dassa Jennira w Blue Harvest czy nawet reszta załogi Uhumele. Ale to co stało się pod koniec Ścieżki Donikąd nie pozwala mi uważać tego komiksu za jednoznacznie genialny.

    A o geniusz ociera się naprawdę w wielu aspektach. Wheatley to mój ulubiony rysownik - ma świetną kreskę, jego kadry są przepiękne, bogaty drugi i trzeci plan, piękny światłocień.. Nie potrafię wskazać innego rysownika komiksowego, który robi takie cuda. Ale nie jestem jakimś doświadczonym komiksiarzem, więc może po prostu niewiele w życiu widziałem Fabularnie jest bardzo interesująco. Przez cały arc kibicujemy Dassowi i Bomo w wydostaniu się z planety i odnalezieniu żony i córki. Cały czas czujemy na karku posępność i zło tego świata. To dodaje historii wiarygodności i pozwala jeszcze bardziej wczuć się w postacie. Postacie, które są szalenie ciekawe i rozbudowane. Mamy masę dialogów napisanych tak jak trzeba. W międzyczasie przewija nam się postać Vadera, który nie do końca potrafi się odnaleźć w tym nowym dla niego świecie. Widzimy jego przemyślenia, wątpliwości. To również zgrabnie łączy się z historią Jennira i Bomo.

    To wszystko składa się na dojrzałą, interesującą i prawdziwą historię. Muszę też stwierdzić, że dołujące kanibalistyczne zakończenie w 100% pasuje do tego podejścia. Dobitniej pokazuje z jakimi "Mrocznymi Czasami" muszą zmagać się bohaterowie i pozwalają twórcom na rozwinięcie głównych postaci w sposób, który nie byłby możliwy, gdyby ta historia była łatwa, prosta i przyjemna. Ale dla mnie to było za dużo. Doceniam ten zabieg, wiem, że dzięki temu historia jest prawdziwsza i mocniejsza, ale nie potrafię w pełni tego zaakceptować. Koniec końców jest to dla mnie komiks genialny i tragiczny. Cokolwiek to drugie znaczy.

    LINK
  • KotOR 2 - ten gorszy z KOTORów

    Mossar 2018-03-08 19:50:17

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Tak. Pierwsza część KotORa podobała mi się bardziej. Była dla mnie zaskoczeniem, świeżością, niezwykłą przygodą i ogromną przyjemnością. Ale to nie znaczy, że druga część tej serii mi się nie podobała. Ba, to jedna z lepszych gier w jakie grałem!

    KotOR 2 zaskoczył mnie już na początku. To nie pompatyczna przygoda z historią kluczową dla całej galaktyki. Jesteśmy kimś na uboczu, przez większą część historii historia kręci się wokół nas, wokół tego kim jesteśmy i co tu robimy. I ta cała tajemnica w bardzo fajny sposób się rozwijała. Strasznie podobało mi się to, że nie wiedziałem kim jestem. Niby w przypadku głównego bohatera pierwszej części jest tak samo, ale w jedynce plot twist jest jeden. W dwójce jest masa niewiadomych. Skąd się wziąłem? Dlaczego wszyscy mnie szukają? Co chce ode mnie ta stara baba? Co chce ta kobieta w bieli? Dlaczego Rada Jedi jest do mnie nastawiona w taki sposób? Wszystko to budowało niezwykle ciekawą historię-tajemnicę.

    Szkoda tylko, że rozwiązania tych tajemnic nie były aż tak interesujące jak główny plot twist KotORa 1. Większości się spodziewałem, natomiast niektóre elementy nie wybrzmiały tak jak powinny. Nie zmienia to faktu, że cała historia jest zdecydowanie na plus. Nie zabrakło też mrocznego klimatu, poczucia Mocy na każdym kroku i naprawdę nieźle rozbudowanego świata.

    Świat. Właśnie. W pierwszej części mamy klasyki - niesamowicie uspakajające Dantooine, dzikie Kashyyyk, klasyczne Tatooine, mroczne i detektywistyczne Manaan i pełne mocy Korriban. Każda z tych planet była świetnie przedstawiona. Na pierwszy rzut oka planety w K2 są nudniejsze i bez wyrazu. Ale to tylko pozory, bo ktoś naprawdę postarał się wymyślając te miejsca. Im dłużej byłem na Telos tym bardziej doceniałem pomysł na budowę tego świata. Nar Shaddaa kupiło mnie już od samego początku - tak bardzo chciałbym zobaczyć tą planetę w spin-offie o Hanie.. Chyba najlepiej zaprojektowaną planetą był Onderon - świetna mapa z perspektywy gameplayu, fajny pomysł na budowę społeczności w tym obszarze i mega klimatyczny księżyc w pobliżu. A dylemat komu dać wizę na pewno długo zapamiętam! Trochę zawiodłem się Malachorem, ale z drugiej strony Gwiezdna Kuźnia to też była mapa typu "nieskończone korytarze".

    Jednym z największych plusów pierwszej części byli towarzysze. I tutaj niestety jest gorzej. Nie wiem.. może to moja wina, może niedostatecznie rozwijałem kontakty z nimi, może robiłem jakieś błędy? Ale mam wrażenie, że niewiele się o nich dowiedziałem. Oczywiście, postać Krei - czapki z głów. To ona tak naprawdę robiła tą historię. Ale mimo usilnych starań nie dowiedziałem się za dużo o Attonie, Handmaiden przestała ze mną gadać już na samym początku, natomiast Bao-Dura, Miry czy G0-T0 nigdy nie zabierałem, więc też nie dowiedziałem się o nich za wiele. Dosyć fajnie rozwinęła się relacja z Visas, ale to i tak nie ten sam poziom co np. Jolee z pierwszej części. Aaa i zapomniałbym. Nawet nie udało mi się odblokować HK-47.

    Walka, grafika, muzyka na podobnie wysokim poziomie. Bardzo miło było mi znowu zanurzyć się w tym świecie. Dodatkowy plus był taki, że nauczyłem się sporo po przejściu pierwszej części i teraz od samego początku rozwój postaci i sama mechanika walki sprawiały mi ogromną frajdę. Tak jak w 1 części potrafiłem przestać grać na kilka dni z powodu Calo Norda czy robocika na Taris, tak tutaj wszystko miałem obcykane i poziom trudności był idealny. Powiem tak - było idealnie ciężko.

    Niestety zawiodłem się na zakończeniu. Możliwe, że to po prostu moje nieudolne wybory, ale w ogóle nie zrozumiałem do czego doprowadziłem. początek spoilera Po pokonaniu latających mieczy Kreia umarła, ja wracając spotkałem Attona i zostałem przy nim do śmierci. Okej, rozumiem. Ale poza jedną opcją dialogową nie miałem już możliwości uruchomienia generatora - po prostu kamera przeszła do floty pojawiającej się nad Malachor i.. napisy końcowe. koniec spoilera Chyba przejdę sobie jeszcze z dwa razy końcówkę, żeby dowiedzieć się jakie są inne zakończenia. Bo przyznam, że miałem lekki niesmak.

    Ale mimo tego, że niektóre rzeczy mnie rozczarowały to dalej była świetna przygoda i dobry kawał gry. KotOR 1 to absolutna TOPka gier w jakie grałem - obok niego mógłbym postawić tylko takie gry jak Machinarium czy WoW. KotOR: The Sith Lords to gra gorsza, ale nadal świetna. Dlatego z wielką nadzieją będę patrzył w przyszłość. Licząc, że ktoś kiedy zrobi starwarsowego RPGa chociaż w połowie tak dobrego.

    LINK
    • Re: KotOR 2 - ten gorszy z KOTORów

      Lord Budziol 2018-03-09 12:46:18

      Lord Budziol

      avek

      Rejestracja: 2011-02-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Imperial City

      Tutaj nie ma fanfarów i medali;p Czego się spodziewałeś?;p Zakończenie to głównie rozmowa z Kreią która widzi przyszłość i mówi co się teraz stanie... No ale jak od razu ją zabiłeś w stylu "giń wreszcie stara babo" to się nie dziwię że nie bardzo wiesz jak się to skończyło;p
      Generalnie to początek spoilera Exiled poleciała za Revanem szukać Imperatora Vitiate, a w znanej galaktyce nie było już Sithów to Republika mogła zacząć się odbudowywać... by zdążyć na kolejną wojnę;p koniec spoilera

      Ja w KOTORa II grałem znacznie mniej razy niż w pierwszą odsłonę, ale to nie tak że uważam The Sith Lords za słabszy... bardziej przez to że klimat jest "cięższy". To nie "beztroskie" ratowanie galaktyki z galą dla bohatera na końcu, to raczej nieustanna walka o przetrwanie?

      LINK
      • Re: KotOR 2 - ten gorszy z KOTORów

        Mossar 2018-03-09 18:10:17

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Nie no, trochę z nią porozmawiałem. Po prostu opcj, która wybrałem była jakaś nijaka. Tak po prostu nic się nie stało - początek spoilera Kreia umarła, Atton umarł, przylecieli Sithowie i napisy końcowe. Nie bardzo wiem jaki mógłby być dla Exile ciąg dalszy. koniec spoilera

        LINK
        • Re: KotOR 2 - ten gorszy z KOTORów

          AJ73 2018-03-09 19:51:21

          AJ73

          avek

          Rejestracja: 2017-10-12

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd: Raven Squad

          Ja tej opcji chyba nie miałem nigdy, zawsze miałem tak początek spoilera po wygraniu pojedynku z Kreią (a może w trakcie ?, już nie pamiętam), następuje rozmowa, w której Kreia odpowiada na wszystkie nasze pytania - tak jak kiedyś obiecała. Dowiadujemy się, dlaczego nas wybrała, co dalej będzie z naszymi towarzyszami - bo ja zawsze wybieram opcję kanoniczną, lecę sam szukać Revana. No i jeszcze wyjawia nam co będzie mniej więcej działo się w galaktyce koniec spoilera
          Dodam też, że Lord Budziol w powyższym komentarzu i spoilerze właściwie wyjaśnił ci wiele, jeśli nie wszystko. Tak, to nie jest gra jednoznaczna, i zakończenie nie jest typowe jak w większości gier - czyli wygrałem. uratowałem świat/galaktykę, jestem "big hiroł"
          Z perspektywy czasu widzę jednak, jak błędne było zrezygnowanie z kolejnych części na rzecz TOR-a, który miał być takim Kotorem 3,4,5. Widać jak bardzo się nie udało.
          Jeśli kiedykolwiek trzeci Kotor miałby powstać, to ja widzę szansę na pokazanie właśnie dalszych losów naszej załogi w jakiejś fajnej historii, coś jak w dwójce Mass Efect - o ile to nie zostało już gdzieś pokazane w TORze, nie wiem - nie grałem.

          LINK
          • Re: KotOR 2 - ten gorszy z KOTORów

            Mossar 2018-03-09 19:58:34

            Mossar

            avek

            Rejestracja: 2015-06-12

            Ostatnia wizyta: 2022-01-24

            Skąd:

            Chyba przejdę sobie zakończenie raz jeszcze

            Poza tym dziękuje wszystkim którzy obserwowali moje potyczki i czynnie brali udział w dyskusji na ten temat. Dzięki temu sama gra nabrała dodatkowego uroku

            LINK
    • KotOR 2 - zakończenie

      Mossar 2018-03-15 19:00:04

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Tak się zastanawiam - czy zakończenie, które miałem nie jest przypadkiem darksajdowe? Ja wiem, jasna i ciemna strona istnieje, ale KotOR to gra, w której ta granica jest bardzo nieoczywista. Wpisałem sobie w YT "KOTOR 2 Ending" bo chciałem koledze z pracy pokazać, które zakończenie miałem. I to swoje znalazłem.. z dopiskiem "Darkside Ending".

      Tak gwoli przypomnienia - nie uruchomiłem generatora, pozwoliłem Traya umrzeć w spokoju, po czym wracając zostałem z Attonem. Następnie wyskoczyła mi cutscenka, podczas której nie dochodzi do wybuchu. Nadlatują statki Sithów i pojawiają się napisy końcowe.

      Moja teoria jest taka, że nie jest to ani DS ani LS. Po prostu zakończenie, które nie jest aż tak "epickie". Nie wybucham Malachoru, nie odlatuje w ostatnim momencie Ebon Hawkiem, nie niszczę w ten sposób nadlatujących statków. Po prostu mamy status quo - wszystko może się jeszcze zdarzyć.

      LINK
      • Re: KotOR 2 - zakończenie

        AJ73 2018-03-15 19:52:07

        AJ73

        avek

        Rejestracja: 2017-10-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd: Raven Squad

        Zdaje się, że w pełni lightsajdowe zakończenie wg. autorów jest takie, w którym Malachor MUSI zostać zniszczony całkowicie, poprzez aktywację "massgenerator". W przeciwnym razie Akademia przetrwa, i tylko kwestia czasu, kiedy pojawi się kolejny "uczeń", który odnajdzie to miejsce i ulegnie ciemnej stronie.

        Czyli ... patrząc na to, że nie odpaliłeś tych ładunków, well - YOU ARE on the DARK SIDE (Noooooo )

        A tak serio, to nie sugerowałbym się youtubką, sam zauważyłeś, ta gra nie jest oczywista, zdecydowanie więcej tu szarości, niż klasycznego podziału na dobro/zło. I taki chyba był zamysł Obisdian-u.
        Od początku, to twoje decyzje i ich konsekwencje doprowadzą cię do finału w którym tylko ty jesteś - sam.
        Patrząc jednak kanonicznie, to powinieneś odlecieć z tego Malachoru, w poszukiwaniu Revana, to jest pełny "lightside"

        LINK
  • Alden w Rajskiej Pułapce

    Mossar 2018-04-06 12:28:17

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Jest w połowie Rajskiej Pułapki A. Crispin i przed chwilą zdałem sobie sprawę, że oczami wyobraźni widzę młodego Aldena Ehrenreicha. Może to trochę bluźniercze, ale co poradzę. Well done, Disney! Jeszcze nie zaczeliście na dobre kampanii reklamowej, a ja już go utożsamiam z młodym Hanem.

    Co do książki czyta się przyjemnie. Nie jest to może jakiś niesamowity poziom ekscytacji historią, ale czyta się szybko i przyjemnie. Mam podobne odczucia jak przy czytaniu nowokanonicznych książek C. Golden, które to też wchłaniałem bardzo szybko.

    Póki co takie 7-8/10. Koniecznie chcę Rajską Pułapkę wchłonąć przed Solo, żeby mieć możliwość zauważania jakichś nawiązań. Jeśli oczywiście takie będą, ale myślę, że jakieś delikatne nawiązania mogą być. Choć może bardziej w tej książce "Most Wanted".

    LINK
  • Rajska Pułapka - Shedao by szkalował

    Mossar 2018-04-12 21:07:48

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Przepraszam za ten clickbaitowy tytuł. I przepraszam Cię Shedao, że jesteś bohaterem tego posta, ale naszła mnie pewna myśl.

    Zacznę od tego, że gdzieś w połowie "Rajska Pułapka" zaczęła mi strasznie przypominać "Nowy Świt" J.J. Millera. Najobszerniejsza część tej książki to pobyt Hana na Ilezji i jego zaloty względem Pątniczki 921. Ten wątek przypomniał mi niedawną recenzję Shedao, w której ostro przejechał się po Nowym Świcie. Napisał wtedy: "Problem z Nowym Świtem jest jeden: jest nudny. Potwornie nudny. I podobne wrażenie miałem wczytując się w przygody Hana na Ilezji. Dlaczego opierać połowę tej książki na pobycie Hana w takim miejscu? Wtedy też naszła mnie myśl: "Jak odebrali by ta książkę nowokanoniczni sceptycy gdyby Rajska Pułapka wyszła teraz? Pod szyldem Disneya." I mam wrażenie, że zarzuty byłyby bardzo podobne jak zarzuty Szedała względem Nowego Świtu.

    Mimo tego negatywnego wstępu muszę powiedzieć, że Rajską Pułapkę A.C. Crispin czytało mi się nieźle. Po pierwsze dlatego, że początek był interesujący. Po drugie dlatego, że końcówka była interesująca. I ostatecznie po przeczytaniu tej książki mam w głowie takie: "Nono, nawet to było fajnie. Chyba sięgnę po Gambit Huttów." Dużym plusem jest to, że naprawdę czuć tutaj młodego Hana. Bardzo łatwo uwierzyć, że tak właśnie zachowywałby się Han w swojej młodości. Crispin zgrabnie wprowadzała też do jego życia postaci innych ras, które poniekąd stawały się jego rodziną. Najpierw Dewlanna, potem Muuurgh - widać pewnego rodzaju drogę i łatwiej uwierzyć w specyficzną więź, która utworzyła się między nim a Chewbaccą. Rajska Pułapka to dla mnie takie 7/10 - niezła książka z paroma nudniejszymi momentami, ale co z tego jeśli ostatecznie pozostawia po sobie dobre wrażenia.

    Zdecydowałem się przeczytać tą trylogię, żeby podejść do filmu o Solo bardziej analitycznie. Porównać jego nową nowokanoniczną historię z tym, co zostało już zrobione w Legendach. I wygląda na to, że będzie to wyglądać zupełnie inaczej, choć jest parę elementów wspólnych:
    1. Han sierota - tutaj wychowujący się na "Farciarzu" Garrisa Shrike`a, w Nowym Kanonie prawdopodobnie dziecko ulicy mające u swego boku tylko Qi`Rę (siostrę? koleżankę? dziewczynę?). W Legendach większość czasu spędził na statku, w podróży, w Nowym Kanonie raczej będzie to Korellia.
    2. Mentor - w Legendach jest to Garris Shrike. Coś mi mówi, że Beckett to nie postać poznana w trakcie filmu, tylko ktoś kogo znał już od dzieciństwa. Zobaczymy na ile będzie to postać inspirowana Garrisem. Na pewno nie jakoś bardzo, bo Shrike to zły człowiek, natomiast Beckettowi dobrze z oczu patrzy (w końcu to Woody!).
    3. Pilot - wygląda na to, że ten motyw będzie również wykorzystany w Nowym Kanonie. W Rajskiej Pułapce Han marzył o tym, żeby zostać pilotem. Dialogi z trailerów sugerują, że w Nowym Kanonie to też jego cel namber łan.
    4. Zdrada - może to nie do końca zdrada, ale pod koniec Rajskiej Pułapki Han czuję się "zdradzony" i postanawia żyć na własny rachunek - Solo (tak, Han w ksiązce sam zauważa tą grę słów, co, przyznam, mnie trochę rozbawiło). Motyw zdrady jest też użyty w najnowszym zwiastunie Solo i myślę, że film może się tak skończyć. Wszyscy się wypną na Hana i Han będzie musiał sobie radzić sam. Jedyny, który przy nim zostanie to Chewbbaca.

    LINK
    • Re: Rajska Pułapka - Shedao by szkalował

      Mossar 2018-04-13 09:33:36

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Ah. I miałem jeszcze dodać, że Disneyowska propaganda działa. Przez całą książkę widziałem tam twarz Ehrenreicha.

      Han zaraz po ucieczce z Farciarza:
      https://static1.squarespace.com/static/51b3dc8ee4b051b96ceb10de/5a78e03eec212d44e2ee336c/5a78e0bf4192028e1cd08bd1/1517871309722/Screen+Shot+2018-02-05+at+2.52.07+PM.png
      Jak Han zgrywał macho przed Brią widziałem tą postawę:
      https://static0.srcdn.com/wp-content/uploads/2018/04/Alden-Ehrenreich-as-Han-Solo-and-Emilia-Clarke-as-Qira-in-Solo-A-Star-Wars-Story.jpg?q=20&w=1024&h=&fit=crop
      "Będzie dobrze, maleńka":
      https://static1.squarespace.com/static/51b3dc8ee4b051b96ceb10de/5a78e4dbc8302590d7f2a094/5a78e5afc8302590d7f2e804/1517872584845/Screen+Shot+2018-02-05+at+3.07.08+PM.png

      LINK
    • Re: Rajska Pułapka - Shedao by szkalował

      Louie 2018-04-13 11:20:33

      Louie

      avek

      Rejestracja: 2003-12-17

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Może masz trochę racji. Ja Rajską Pułapkę czytałem w wieku 12-13 lat i wtedy mi się niesamowicie podobała. Potem kilka razy wracałem, nawet ostatni raz z pół roku temu i byłem zadowolony, chociaż po latach rzuca się w oczy sporo infantylnych rozwiązań fabularnych.

      Niemniej jednak myślę, że gdybym to czytał teraz po raz pierwszy, to ta książka by mnie wynudziła. A w przypadku ponownego czytania dużo roboty robi sentyment do tej pozycji i w ogóle do calych Legend.

      Ale jeśli myślisz, że żółtopaskowcy są obiektywni, to się mocno mylisz. Ja jestem świadom, że nieco idealizuje Legendy. Np. bardzo się boje przeczytać jeszcze raz NEJ, którą mam za jedną z leszych rzeczy, jakie zdarzyła się poprzedniemu kanonowi. Boje się, bo pamiętam, że jak kilka lat temu obejrzałem LOST (który był dla mnie najlepszym serialem w dziejach telewizji), to sporo on stracił w moich oczach po latach. Z drugiej strony jednak, komiksy Republic z okresu Clone Wars albo Dark Times są naprawdę niezłe, już nawet pomijając ocenianie względem całego EU. Niemniej jednak - dużo przychylniej ocenie książkę czy komiks z Legend, niż z Nowego Kanonu. Ot, takie moje prawo.

      A co do Aldena - kurcze, mi on świetnie pasuje jako młody Solo i podpisuje się pod porównaniami, które tu wrzuciłeś.

      LINK
      • Re: Rajska Pułapka - Shedao by szkalował

        Boris tBD 2018-04-13 12:33:57

        Boris tBD

        avek

        Rejestracja: 2001-09-17

        Ostatnia wizyta: 2020-04-14

        Skąd: Piaseczno

        Też dawno czytałem i bardzo cała trylogi przypadłą mi do gustu.

        Lewel nawiązań i połączenia wątków z Dark Empire czy trylogią koreliańską to mistrzostwo.

        Jeszcze są w 3 tom wplecione wątki z trylogii Landa i Trylogi przygód Hana

        LINK
        • Re: Rajska Pułapka - Shedao by szkalował

          Mossar 2018-04-13 12:45:38

          Mossar

          avek

          Rejestracja: 2015-06-12

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd:

          No i to jest właśnie clou problemu. Ja tych nawiązań zupełnie nie widzę, bo nie czytałem ani Dark Empire ani trylogii koreliańskiej.

          Podobnie jest z Nowym Kanonem. Jest sobie taki nowokanoniczny sceptyk, sięga po jakąś losową książkę NK i okazuje się po prostu średnia (albo słaba). Tylko, że zdecydowana większość książek SW, niezależnie czy to NK czy Legendy, jest na średnim poziomie. Dopiero nawiązania, rozbudowywanie tego uniwersum powoduje, że ktoś zaczyna uznawać ją za dobrą/bardzo dobrą*.

          * Oczywiście nie zawsze, czasem jest po po prostu słaba/średnia/dobra, ale nawiązania mają duży wpływ na ostateczną ocenę.

          LINK
          • Re: Rajska Pułapka - Shedao by szkalował

            Boris tBD 2018-05-13 20:03:17

            Boris tBD

            avek

            Rejestracja: 2001-09-17

            Ostatnia wizyta: 2020-04-14

            Skąd: Piaseczno

            U mnie było podobnie bo czytałem te książki najpierw. tj czytałem Przygody Solo - to była moja pierwsza ksiązka ia chce ją sobie powtórzyć. Potem czytałem Rajska i dalej a dopiero potem Dark Empire t koreliańską czy t Lando. Ale na tyle było w t Hana Solo to wszystko mocno zarysowane że nawiązania w tej trylogii dawały fun czytając inne pozycje.

            Z Dark Empire jest początek spoilera ZEZE i Nar Shada koniec spoilera

            A z t koreliańskiej jest początek spoilera Sal-Solo koniec spoilera

            LINK
      • Re: Rajska Pułapka - Shedao by szkalował

        Louie 2019-11-07 12:43:48

        Louie

        avek

        Rejestracja: 2003-12-17

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Louie napisał:
        Np. bardzo się boje przeczytać jeszcze raz NEJ, którą mam za jedną z leszych rzeczy, jakie zdarzyła się poprzedniemu kanonowi.
        -----------------------

        A tak po 1,5 roku pozwolę sobie powiedzieć, że w końcu mnie naszła chęć i czytam sobie NEJ. Jestem w połowie trzeciego tomu i naprawdę świetnie się to czyta. Szkoda, Mossar, że Ci się dziecko rodzi (tzn. gratuluje! ale szkoda że Ci czasu ubędzie ), bo chętnie bym Cię pomaltretował, żebyś się w końcu skusił i zaczął czytać - miałbym z kim sobie podyskutować.

        LINK
  • Dass Jennir w Dark Times

    Mossar 2018-04-20 16:35:13

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Właśnie skończyłem serię "Dark Times" i tak też miał nazywać się ten post. Ale w ostatniej chwili zmieniłem na Dassa Jennira, bo to on jest zdecydowanie najlepszym elementem tej serii.

    Serię rozpocząłem już jakiś czas temu - zaraz po przeczytaniu Republicsów. Wtedy uderzył mnie mrok i beznadzieja tych komiksów. Rozumiem ludzi, którzy tej serii nie lubią - pod wieloma względami jest ona przygnębiająca i smutna. Nie ma tu miejsca na wspaniałe zwycięstwa i radość. Ale dzięki temu historia ta zyskuje na wiarygodności. A ja oceniam ją jako twór równie dobry jak seria Republic. Zupełnie inny. Ale na pewno nie gorszy.

    Path to Nowhere oceniłem już parę postów wcześniej, więc powiem tylko w skrócie - zakończenie mnie zniszczyło, zniesmaczyło. Chciałem rzucić tym komiksem w cholerę. Ale ciekawość była większa i sięgnąłem po kolejne komiksy..

    Parallels. Historia na pewno mniej wciągająca i uderzająca od poprzedniej, ale w dalszym ciągu ciekawa. Fajnie rozwija postać Bomo i wprowadza wątek mistrz K`Kruhka. Pogorszył się również rysunek - zamiast Wheatleya mamy kogoś innego i też od razu widać. Nie jest źle, ale Wheatley to absolutne best of the best, więc wiecie..

    Vectors. Zupełnie mi to nie spasowało. Wheatley ratuje rysunkiem, ale totalnie nie potrafiłem wciągnąć się w tą historię. Na szczęście bardzo krótka, więc mogłem przejść do ..

    Blue Harvest. Jakie to było genialne! Ten arc to absolutne mistrzostwo w wykonaniu Dassa Jennira. Jedi, który nie jest wymiataczem, bo tak, tylko ma ludzkie problemy i ograniczenia. To jest coś co chciałbym widzieć częściej w tym uniwersum. Świetna historia, świetny Jennir, interesujące postacie i niesamowite bogactwo świata przedstawionego. Zahajpowany historią ruszyłem dalej.

    Out of the Wilderness. Ciężko było utrzymać poziom Blue Harvest, ale Out of the Wilderness naprawdę dało radę. Zupełnie inna historia, bardziej personalna, ale to wciąż ten sam klimat, ten sam świetny Jennir i ciekawa relacja między nim a Ember.

    Fire Carrier. Tu mam lekki zgrzyt. Z jednej strony fabularnie jest świetnie, bogato, dużo się dzieje i jednocześnie wciąż mamy dużo szarości. Z drugiej strony jakoś tak chciałem to jak najszybciej przeczytać i iść dalej. Strasznie ciekawi mnie dlaczego pod koniec ten zaprzyjaźniony Imperialny przestał się pojawiać. Dowiem się tego jeszcze w jakimś komiksie?

    Spark remains. Po raz kolejny historia na poziomie Blue Harvest - świetne wprowadzenie postaci początek spoilera Hudorry koniec spoilera - zupełnie się tego nie spodziewałem. Co tu dużo mówić, znowu mamy świetnego Jennira, jego rozterki i próby ratowania przyjaciół. Ale pierwsze skrzypce tym razem gra Hudorra.

    Podsumuję w ten sposób - Dass Jennir to aktualnie mój ulubiony Jedi, jakkolwiek banalnie to brzmi. Po Republic strasznie byłem zajarany Quinlanem. Dalej Vos to jedna z moich ulubionych postaci, ale Jennir to taki.. swój chłop. Dużo łatwiej mi zrozumieć jego zachowania i rozterki, bo sam miałbym pewnie podobne żyjąc w tym uniwersum. Jednocześnie wszystkie historie, w których bierze udział są po prostu interesujące. Całość (zaczynając na jednym z ostatnich komiksów serii Republic, a kończąc na Spark remains) tworzy świetną opowieść Jedi, którego zadaniem nie było uratować całą galaktykę, a jedynie parę ludzkich istnień. Tylko czy "parę ludzkich istnień" to "jedynie" czy raczej "aż"?

    No.. patrzę sobie teraz na listę Sheda i mam przed sobą Evasive Action i Agent of the Empire. Zobaczymy czy dadzą radę po tak interesującym Dark Times

    LINK
    • Re: Dass Jennir w Dark Times

      Carth Onasi 2018-04-20 19:55:51

      Carth Onasi

      avek

      Rejestracja: 2006-04-02

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Kraków

      Mossar napisał:
      Parallels. Historia na pewno mniej wciągająca i uderzająca od poprzedniej, ale w dalszym ciągu ciekawa. Fajnie rozwija postać Bomo i wprowadza wątek mistrz K`Kruhka. Pogorszył się również rysunek - zamiast Wheatleya mamy kogoś innego i też od razu widać. Nie jest źle, ale Wheatley to absolutne best of the best, więc wiecie..

      A ściślej mówiąc, było ich nawet dwóch. Każdy odstający od Wheatleya o kilka długości. Jeden z nich popłynął szczególnie mocno, czyniąc z Boma osobnika o mięśniach rozsadzających skórę, nie wspominając już o Crys, której biust wyglądał tak, jakby za dekolt wstawiła sobie dwa wielkie arbuzy. Nastoletni czytelnicy pewnie byli zachwyceni.

      Strasznie ciekawi mnie dlaczego pod koniec ten zaprzyjaźniony Imperialny przestał się pojawiać. Dowiem się tego jeszcze w jakimś komiksie?

      Obawiam się, że musisz poprzestać na własnych domysłach. Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym, że zapewne początek spoilera zginął koniec spoilera.

      Podsumuję w ten sposób - Dass Jennir to aktualnie mój ulubiony Jedi, jakkolwiek banalnie to brzmi. Po Republic strasznie byłem zajarany Quinlanem. Dalej Vos to jedna z moich ulubionych postaci, ale Jennir to taki.. swój chłop. Dużo łatwiej mi zrozumieć jego zachowania i rozterki, bo sam miałbym pewnie podobne żyjąc w tym uniwersum

      Ech, pamiętam że, gdy jeszcze miałem czas na takie rzeczy, pisałem jego biografię na Ossusie; hasło, z którego - jeżeli wezmę pod uwagę wszystko to, co na tej stronie stworzyłem - byłem chyba najbardziej dumny. Szkoda, że w związku z przejęciem SW przez Disneya, nie doczekaliśmy się ostatecznego zamknięcia jego wątku. O ile mnie pamięć nie myli, w planie była jeszcze jedna, wieńcząca wszystko seria. Szkoda, że Wheatley z początku miał tak wolne tempo pracy. Jasne, jego rysunki były znakomite i bardzo szczegółowe, ale tworzenie ich zajmowało mu przez to dużo czasu.

      LINK
    • Re: Dass Jennir w Dark Times

      Vergesso 2018-04-20 22:51:18

      Vergesso

      avek

      Rejestracja: 2007-08-29

      Ostatnia wizyta: 2022-01-22

      Skąd: Toruń

      -Path to Nowhere oceniłem już parę postów wcześniej, więc powiem tylko w skrócie - zakończenie mnie zniszczyło, zniesmaczyło. Chciałem rzucić tym komiksem w cholerę.

      Chyba prawie wszyscy mieli podobną reakcję po przeczytaniu tego, co zrobił Dezono Qua z małą Resą. Ale jednocześnie ci sami "prawie wszyscy" zaraz potem uznali, że to jeden z najlepszych komiksów SW i najlepszy story-arc Mrocznych Czasów.


      Parallels. Historia na pewno mniej wciągająca i uderzająca od poprzedniej, ale w dalszym ciągu ciekawa. Fajnie rozwija postać Bomo

      Fajnie widzieć, że jest coraz więcej osób, które potrafią ocenić "Podobieństwa" dość pozytywnie, nie kierując się wyłącznie słabymi rysunkami Bo cały problem w tym, że gdyby ten komiks rysował Wheatley, to powszechna ocena tej historii byłaby o wiele wyższa.


      Fire Carrier. Tu mam lekki zgrzyt. Z jednej strony fabularnie jest świetnie, bogato, dużo się dzieje i jednocześnie wciąż mamy dużo szarości. Z drugiej strony jakoś tak chciałem to jak najszybciej przeczytać i iść dalej.

      A dla mnie "Posłaniec ognia" jest drugą najlepszą częścią Mrocznych Czasów tuż po "Ścieżce donikąd". Ba, w niektórych miejscach Fire Carrier wręcz przebija Path to Nowhere, a dokładniej w kwestii odniesień historii z komiksu do naszej rzeczywistości. Za pierwszym razem jak przeczytałem "Posłańca..." to miałem podobną ocenę co Ty, ale gdy przeczytałem go po raz kolejny na przełomie 2016 i 2017 roku... Ouuu!
      Okazało się, że historia przedstawiona w "Posłańcu..." była cholernie adekwatna do rzeczywistości Polski, Europy i świata AD 2017. O Ile "Ścieżka donikąd" pozostaje najlepszą częścią Mrocznych Czasów, o tyle "Posłaniec ognia" miał do niedawna największe przełożenie na rzeczywistość.


      Out of the Wilderness. Ciężko było utrzymać poziom Blue Harvest, ale Out of the Wilderness naprawdę dało radę. Zupełnie inna historia, bardziej personalna, ale to wciąż ten sam klimat, ten sam świetny Jennir i ciekawa relacja między nim a Ember.

      Według mnie z kolei "Wyjście z głuszy" jest drugą najsłabszą częścią Dark Times (najsłabszą jest Wektor). Bo z jednej strony "Out of the..." to bardzo dobra historia z niezawodnym Wheatleyem, którą oceniłem na 8/10, jednak dla mnie związek idealistycznego Jedi i burdelmamy jest aż nazbyt osobliwy

      LINK
      • Re: Dass Jennir w Dark Times

        Mossar 2018-04-20 23:40:39

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Zgadzam się co do "Fire Carrier". Jeśli za parę lat będę wspominał tą serię to na pewno będę doskonale pamiętał historię z tego komiksu, bo jest bardzo wyrazista. Dlatego też nie wiem dlaczego w połowie tak się nim znużyłem. Bo jak dzisiaj wróciłem do "Fire Carrier" to czytałem #4 i #5 z zapartym tchem. A #2 i #3 jakoś (zupełnie nie wiem dlaczego) przystopowały mój zapał. Ale czasem tak jest, że czytasz w nieodpowiednim momencie i czasie i nie jesteś w stanie odpowiednio przyswoić historii. Pewnie powtarzając kiedyś ten komiks będę miał już inne odczucia, bo, tak jak pisałem, jak myślę o "Fire Carrier" to widzę ciekawą, jednocześnie smutną i pokrzepiającą historię.

        I rzeczywiście mocno odnosi się do rzeczywistości. Poza aspektem uchodźstwa strasznie mi się podobała końcówka. Nawet po stronie "tych złych" byli ludzie gotowi pomóc. Nawet kosztem posady i własnego zdrowia.

        LINK
        • Re: Dass Jennir w Dark Times

          Finster Vater 2018-04-21 04:07:48

          Finster Vater

          avek

          Rejestracja: 2016-04-18

          Ostatnia wizyta: 2022-01-25

          Skąd: Kazamaty Alkazaru

          Ci źli w FC to Jedi? Imperium zakończyło wojnę, dba o uchodźców - obywateli Imperium, jest tu bardzo pozytywnie pokazane (chkoda, że to nieliczny wyjątek).

          Czy ktoś zauważył, że w "Drodze donikąd" to proceder jest uprawiany od lat, od czasów Republki i nikt z tym nic nie zrobił? Nikomu nie przeszkadzało? No właśnie...

          I, FC, jak dla mnie, nie ma wielu analogii do współczesności. Bardziej przywołuje holocaust czy rzeź Ormian.

          Natomiast - dla mnie osobiście - najbardziej pokrsepiajaca jest bistoria Ember. Bo Ember jest napisana tak, że jej nie lubisz, nie chcesz polubić ale... ona się ogromnie zmienia. I to tak jak się nie spodziewasz. I jeszcze na dodatek na koniec jej kibicujesz. Nie chcesz, wiesz co ma za uszami, ale właśnie. NK próbuje podobnie napisać Aphre, ale raczej bez powodzenia.

          LINK
          • Re: Dass Jennir w Dark Times

            Vergesso 2018-04-21 12:50:17

            Vergesso

            avek

            Rejestracja: 2007-08-29

            Ostatnia wizyta: 2022-01-22

            Skąd: Toruń

            Finster Vater napisał:
            I, FC, jak dla mnie, nie ma wielu analogii do współczesności. Bardziej przywołuje holocaust czy rzeź Ormian.
            -----------------------

            W FC miałeś rzeź uchodźców dokonywanych przez mieszkańców planety na której przebywali K`Kruhk z Zao i resztą Jedi. U nas, w latach 2016/2017 na topie w Polsce, Europie i na świecie miałeś całe mnóstwo sił politycznych - jak polski Ruch Narodowy z Kukizem 15, niemieckie AfD, francuski Front Narodowy, grecki Złoty Świt, węgierski Jobbik, austriackie FPO, włoski Ruch Pięciu Gwiazd czy holenderskie PVV - które chciały dokładnie tego samego: jakby doszły do władzy to skończyłoby się rzezią i holocaustem imigrantów i uchodźców.
            I o ile nie zależy mi na uchodźcach i imigrantach, o tyle chodzi o fakty - nikt nie mówił i nie mówi wprost o tworzeniu obozów zagłady (poza internautami i pojedynczymi politykami), ale te ugrupowania miały i mają zwyczaj używać tej samej retoryki co NSDAP w latach 30-tych, które też nie mówiło wprost o co chodzi - ba, wiele ówczesnych gazet, nawet polskich, przedstawiało Hitlera jako fajną alternatywę polityczną dla całej Europy, której należy pozazdrościć.

            Jak to się skończyło, wszyscy wiemy. Więc teraz, analogicznie, skończyłoby się tak samo jakby ww. radykałowie zaczynali wygrywać. Niestety dla nich, a stety dla nas, mimo że pozostają silne, to jednak przegrywają wybory - w niektórych przypadkach nawet ostro dostają po dupie (jak Marine Le Pen i jej FN).

            Choć oczywiście, holocaust i rzeź Ormian też jak najbardziej pasują do skojarzeń.


            Natomiast - dla mnie osobiście - najbardziej pokrsepiajaca jest bistoria Ember. Bo Ember jest napisana tak, że jej nie lubisz, nie chcesz polubić ale... ona się ogromnie zmienia. I to tak jak się nie spodziewasz.

            Tylko jedno ważne pytanie - czy Ember faktycznie się zmieniła? Do końca Mrocznych Czasów nie byłem przekonany, czy zakochanie się w Jennirze i jej przemiana były autentyczne, czy jednak była to gra z jej strony - mam wrażenie, że gdyby wyszła kolejna miniseria Dark Times, to Ember mogłaby się zachować podobnie jak Dejah Duare w "Nocach Coruscant". No, ale jako że Dark Times kontynuowane nie będzie, to są to jedynie nasze spekulacje.

            LINK
            • Re: Dass Jennir w Dark Times

              Finster Vater 2018-04-21 13:36:39

              Finster Vater

              avek

              Rejestracja: 2016-04-18

              Ostatnia wizyta: 2022-01-25

              Skąd: Kazamaty Alkazaru

              Co do pierwszego, to dramatyzujesz i przesadzasz znacznie - czym innym jest chęć obrony własnych granic i niechęć do "gości" co atakują na ulicy kogoś tylko za to że nosi jarmulke, a czym innym postanowienie wybicia wszystkich jak leci (choć tak, są takie marginalne bezmozgi niestety).

              Z retoryka to jest tak, że taki przedwojenny ONR to antysemici mocno, ale przyszlo co do czego, to wielu z nich dało się zabich chroniąc Żydów (tak, są wśród "sprawiedliwych ONR-owcy). Coś jak właśnie Ember, o czym poniżej

              Bo Ember mnie ujęła nie stosunkiem do Jassa, ale tym jak się zachowała wobec tej drugiej niewolnicy, i ogólnie w tej bardzo niefajnej sytuacji. Bo akurat po ex-burdelmamie można się było spodziewać wszystkiego, ale tego akurat chyba nie.

              I w sumie to się cieszę że nie skończyli serii, bo pewnie na koniec by Jassa uśmiercili, a tak można sobie (w wewnetrzym AU) wmawiać, że jego historia zakończyła się szczęśliwie.

              LINK
  • Solo vs Rajska Pułapka

    Mossar 2018-05-25 17:00:58

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Mimo, że Rajską Pułapkę czytało mi się całkiem nieźle to jednak historia Hana z "Solo" podoba mi się o wiele bardziej. Co prawda sam film nie wgłębia się zbyt dokładnie w przeszłość Hana, ale wolę rozwój wypadków na Korelli z filmu, a nie z książki. Potem ciężko już porównywać, bo mamy początek spoilera skok o 3 lata i Han jest już low-grade`owym szturmowcem na Mimban koniec spoilera, natomiast w Rajskiej Pułapce Han znajduje się na planecie Ylesia. Ale i tak bardziej podoba mi się koncept Hana, który zaraz po ucieczce staje się początek spoilera imperialnym kadetem na Caridzie koniec spoilera, a nie szwenda się sam po galaktyce.

    Co było lepsze w Rajskiej Pułapce? Wątek rodziny Solo. Gdzieś tam w tle przewija się ta tajemnica - kim są rodzice Hana? Dlaczego go zostawili? Dlaczego Garris nie chciał mu tego wyjawić? Natomiast w filmie jest to rozwiązane bardzo szybko. Daje jakieś pole do popisu w ewentualnych książkach/komiksach, ale szczerze mówiąc nie sądzę, żeby ktoś w najbliższym czasie miał rozwijać ten temat.

    Na podobnym poziomie oceniam "związki" Han-Qi`ra oraz Han-Bria. I jeden i drugi związek nie był jakoś bardzo rozwinięty, ale były interesujące i można powiedzieć, że kończą się dosyć podobnie. Może motywacje są inne, ale Han ostatecznie zostaje z niczym.

    LINK
  • Komiksowy KOTOR part 1

    Mossar 2018-08-15 13:42:38

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Szczęśliwie 12 tomów klasycznych Marveli już za mną i w końcu deAgostini wysyła mi konkretne historie. Czyli Rycerzy Starej Republiki. Jestem już po 3 tomach i mam zamiar co nieco o nich powiedzieć.

    Są bardzo fajne.

    Bez epickości Republic, bez ponurości Dark Times i bez zachwytu jak przy nowym Vaderze. Ale jest to świetna przygodowa historia z świetnym humorem podczas której poznajemy masę ciekawych postaci i wydarzeń. Postacie też da się lubić - Zayne w tego rodzaju historii jest idealnym głównym bohaterem, z tyłu przewijają się postacie równie ciekawe - Rohlan, Camper z Jarael, Squint (tak wiem), Lucien czy nawet Slyssk i bracia Momo. Niektóre wątki fabularne są mniej interesujące ale zmieniają się bardzo szybko co jest sporym plusem całej serii. Ponadto wszystko fajnie wiąże się z pierwszym KOTORem, nie jest to bezpośredni prequel, ale ilość nawiązań jest wystarczająco satysfakcjonująca.

    I w końcu rozumiem spinę z Dark Times: Vector. Hahahaa.

    Największy minus to często zmieniająca się kreska. Żadna z nich nie jest słaba, ale są od siebie bardzo różne. Zayne potrafi wyglądać zupełnie inaczej i w końcu czytelnik rozpoznaje go głównie po charakterystycznym ubraniu. Wektor ma do tego stopnia inny styl, że pomyliłem panią Konstabl z Zaynem

    Ale jest bardzo fajnie. Czekam z niecierpliwością na rozwój wypadków w kolejnych tomach.

    I pewnie po całości, po zdobyciu tej całej kotorowej wiedzy, wrócę do KOTORa 1.

    LINK
  • Moje plany - Shed, c`mon

    Mossar 2018-10-11 13:40:49

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Wrzucam to tu, żeby móc sobie w następnych miesiącach sprawdzić czy w miarę realizuję plan wg założeń. Ale mam też parę pytań do legendarnych wyjadaczy

    W Nowym Kanonie trochę posucha. Mamy przerwę w filmach, o grach to nawet nie wspominam, natomiast książek też za bardzo nie ma, niezależnie czy tych nowych po angielsku czy tych wydawanych przez Uroboros. Niby mam do przeczytania jeszcze Ahsokę i Eskadrę Kobaltową, ale jakoś mnie do tego nie ciągnie. Z NK głównie czekam na Master & Apprentice, ale tu jeszcze sporo czasu. Myślałem, że wychodzi w lutym, ale widzę na stronach sklepów, że kwiecień.

    Do tego czasu mam zamiar odkryć rejony Legend, które świadomie pomijałem, żeby sobie nie mieszać sequeli z Legendami. Mam na myśli NEJ oraz Legacy. Plan wygląda w ten sposób:

    Poza Galaktykę - początek października, 70% za mną
    Dziedzic Imperium - druga połowa października, przeczytane dawno, ale mam wydanie Uroborosowe
    Dylogia Ręka Thrawna - listopad
    Wektor Pierwszy - początek grudnia
    Dylogia Mroczny Pzypływ - koniec grudnia, początek stycznia

    W tym momencie mam przed sobą sporo książek, które są oceniane na Bastionie bardzo różnie. M.in. po Mrocznym Przypływie są Agenci Chaosu oceniani słabo przez czytelników. Dalej też jest różnie.

    No i tutaj pojawia się moje pytanie: czy coś z tego mogę pominąć (ewentualnie przeczytać streszczenie)? Czy raczej fabuła NEJ jest na tyle ważna, że jak pominę któryś tom to nie będę wiedział co się dzieje w następnym? Poza tym co z Rozbitkami z Nirauan? Można bez większych problemów pominąć?

    LINK
    • Re: Moje plany - Shed, c`mon

      Finster Vater 2018-10-11 14:10:13

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      W mojej nieskromnej opinii, Możesz pominąć "Wektora" i wszystko co związane z Vongami - i od razu do Legacy I i Legacy II (szczególnie). Ale pewnie Shed Ci podpowie inaczej.

      LINK
    • Re: Moje plany - Shed, c`mon

      Shedao Shai 2018-10-11 14:10:21

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      Rozbitkowie to taki epilog dla "Poza Galaktykę". Jest tam masa nawiązań do tej książki; no bo w końcu fabuła opiera się na tym, że Luke i Mara eksplorują wrak okrętu. Fabuła tej książki nie wpływa w żaden sposób na NEJkę, spokojnie możesz ją pominąć jeśli nie zależy Ci na smaczkach z "Poza Galaktykę" i czytaniu jak Luke odkrywa tę historię.

      NEJka... bardzo pochwalam inicjatywę przeczytania jej ale musisz wiedzieć kilka rzeczy. Po pierwsze, jakościowo (jak na SW) są to dobre książki i niewskazane jest pomijanie jakiejś. To jedna wielka całość i każda książka popycha dalej wojnę, wprowadza jakiś wątek który potem będzie wykorzystany itd. Zdecydowanie odradzam pomijanie książek. Pocieszę cię za to, że oceny często są tu niemiarodajne - NEJka naprawdę trzyma poziom. Tylko Mroczna Podróż odstaje na minus, ale jest krótka i fabularnie dość ważna Agenci Chaosu są bardziej kameralnymi powieściami po intensywnym, apokaliptycznym Mrocznym Przypływie, ale to nie znaczy, że są gorsze. Są po prostu inne i koncentrują się w sporej części na Hanie w żałobie i jego podróżach. Warto pamiętać, że ich autorem jest Luceno - więc mamy tu czerpanie pełnymi garściami z bogactwa świata SW.

      Zastrzeżenia mam z innego punktu widzenia: NEJka to kulminacja wielu lat rozwijającego się już EU. Jedną z największych jej sił jest zebranie do kupy wszystkich ważniejszych bohaterów, miejsc i wydarzeń które pojawiły się dotychczas w EU. Dlatego, żeby naprawdę docenić jej misterną konstrukcję, warto znać inne książki: głównie z okresu post-RotJ, poczynając od X-Wingów, poprzez trylogię Akademia Jedi (& Ja, Jedi), trylogię koreliańską. Naprawdę bardzo dobrze byłoby wiedzieć kto to Corran Horn, Kyp Durron czy Gavin Darklighter - i nie mówię tu o "no, streścili mi i mniej więcej wiem", tylko o poczytaniu książek o których mówiłem. No i losy Gilada Pellaeona i ogólnie Resztek Imperium po trylogii Thrawna i Mrocznym Imperium. Coś kojarzyć z dziećmi Solo i ich przyjaciółmi (Tahiri, Tenel Ka, Lowbacca itd) też by było dobrze (a to wymagałoby poczytania Młodych Rycerzy Jedi ).

      Znaczy, możesz czytać i bez tego - ale wiele stracisz, wiele nie wyłapiesz, pojawienie się wielu bohaterów nie będzie miało oczekiwanego uderzenia emocjonalnego (ot, jakiś gość, a nie: oo, czytałem o nim książki, super że się pojawił!!), będziesz miał taką okrojoną wersję NEJki. Nie mogę z czystym sumieniem polecić czytania NEJki bez zapoznania się wcześniej ze sporą ilością materiału z lat 5-19 ABY. Wiem, że to by odłożyło twoje NEJkowe plany o bardzo długi czas - ale z drugiej strony, EU już się nie rozwinie, ani nigdzie nie ucieknie, więc równie dobrze możesz podejść do niego na spokojnie, a po kolei

      No i ostrzegam, że o ile NEJka ma dobry poziom, to rzeczy o których tu piszę - nie zawsze. Z jednej strony mamy świetne X-Wingi (walki Nowej Republiki i Imperium świeżo po śmierci Imperatora: podbój Coruscant itd, przygody pilotów Eskadry Łotrów - bardzo mi się podobały), mamy Akademię Jedi gdzie powraca pewien prominentny, starożytny Lord Sithów - i "Ja, Jedi", czyli ta sama historia opowiadana z perspektywy Corrana Horna - jednego z głównych bohaterów X-Wingów, tak np. trylogia koreliańska to literacka tragedia (ale wprowadza stację Centerpoint, Thrackana Sal-Solo czy Belindi Kalendę), a Młodzi Rycerze Jedi to cóż... młodzieżówki (nie są złe, ale wciąż, to młodzieżówki), ale wprowadzają całe młodsze pokolenie Jedi, które pełni ważną rolę w NEJce i dalej.

      Więc odpowiadając na Twoje pytanie, co bym na razie pominął? NEJkę zainteresował się za to tym, co opisałem powyżej.

      LINK
      • Re: Moje plany - Shed, c`mon

        Mossar 2018-10-11 14:36:43

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Hmm, no to mam teraz zagwozdkę. Rzeczywiście Legendy nigdzie mi nie uciekną i, może, nie ma się co spieszyć. Już przy Poza Galaktykę umknęło mi parę smaczków (głównie postać Vergere), ale i tak tą książkę czyta mi się bardzo fajnie. Chciałem w końcu poznać NEJ, ale może się to tak skończyć, że zacznę czytać Mroczny Przypływ i odbiję się bardzo szybko przez brak wiedzy nt. wspomnianych przez Ciebie postaci i wydarzeń.

        Dobra w takim razie jak skończę Poza Galaktykę to zabieram się za serię X-Wing (która z tego co pamiętam jest chyba przez większość ludzi polecana). To mi prawdopodobnie sporo zajmie, więc chyba sobie na razie daruje robienie dokładnego planu. Plan jest prosty - kończę Poza Galaktykę, potem X-Wingi. Wygląda na to, że Uroboros chce wydać Trylogię Thrawna dosyć szybko (taaa, na pewno nie będzie żadnych obsuw), więc po X-Wingach powinienem mieć skompletowaną całą trylogię do powtórzenia A potem.. zobaczymy.

        Dzięki za szybką reakcję ;D

        LINK
        • Re: Moje plany - Shed, c`mon

          Shedao Shai 2018-10-11 15:32:07

          Shedao Shai

          avek

          Rejestracja: 2003-02-18

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

          To dobry plan. W razie czego, pisz

          LINK
        • Re: Moje plany - Shed, c`mon

          Boris tBD 2018-10-11 16:30:02

          Boris tBD

          avek

          Rejestracja: 2001-09-17

          Ostatnia wizyta: 2020-04-14

          Skąd: Piaseczno

          Shedo dobrze Ci piszę nie ma sensu nie wtłapać smaczków. NEJ to bardzo dobrze łączy - to co było dotychczas.

          A i pamiętaj Planeta życia to też pozycja z NEJ

          LINK
        • Re: Moje plany - Shed, c`mon

          Mossar 2018-10-16 14:18:15

          Mossar

          avek

          Rejestracja: 2015-06-12

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd:

          Dobra, to mam jeszcze jedną małą kwestię. W X-Wingach pojawia się postać Tycho Celchu. Czy ja coś wcześniej powinienem przeczytać czy bez problemu wszystko zrozumiem wiedząc tyle co o nim wiemy z pierwszej książki? Jak się mają komiksy X-Wing do książek? Są w miarę rozdzielne?

          LINK
          • Re: Moje plany - Shed, c`mon

            Shedao Shai 2018-10-16 14:58:32

            Shedao Shai

            avek

            Rejestracja: 2003-02-18

            Ostatnia wizyta: 2022-01-24

            Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

            Zacząłem Ci odpisywać, ale jakoś tak nie umiałem zgrabnie ująć tego, co miałem na myśli, więc pogooglałem chwilę i znalazłem taką oto wypowiedź, pod którą się podpisuję:

            The X-Wing comics are an in-direct prequel to the novels, though they were published after most of the novels or along with them. Most people read the novels first, then read the comics. Either order really works though you`ll get references either way you read them.

            The comics take place in 4 ABY, and the novels start 2 years later in-universe. The squadron roster for the most part is completely different, as it is reformed between the comics and the novels.

            tl;dr You can read either first.


            Historia powstawania X-Wingów jest dość zawiła; o ile się orientuję, to Stackpole pisał książki, w międzyczasie zaproponowano mu też komiksy, stworzył komiksy, te zaczęły wychodzić pierwsze, a książki dopiero ciut później dlatego kolejność czytania jest w miarę obojętna. Owszem, gdybyśmy mieli być w 100% poprawni, to chyba sugerowałbym komiksy najpierw, ale:
            1) na te by trzeba było czekać sporo czasu, aż wyda je DeAgostini, a na skanach czytać nie lubię a więc i innym nie polecam,
            2) sam zacząłem od książek i się nie gubiłem.

            To akurat nie jest przypadek, w którym musisz znać coś innego. Czytaj sobie spokojnie książki po kolei, one powiedzą Ci wszystko, co potrzebujesz wiedzieć. A za jakiś czas ładnie sobie to uzupełnisz smaczkami z komiksów.

            LINK
            • Re: Moje plany - Shed, c`mon

              Mossar 2018-10-17 11:08:42

              Mossar

              avek

              Rejestracja: 2015-06-12

              Ostatnia wizyta: 2022-01-24

              Skąd:

              Ok, w takim razie się nie przejmuję i jadę z tematem. Mam 1/3 za sobą, jest fajnie. Czasem mam problemy ze zwizualizowaniem sobie tego jak wygląda opisywany lot, bitwa i pewnie moje wyobrażenia są zupełnie inne niż innych czytających, ale właściwie na tym polega zabawa z książkami.

              Jedno co nasuwa mi się po tej 1/3 książki to kwestia Imperium. Na pewno będę trochę nierzetelny w tej opinii, bo nie czytałem chociażby Paktu na Bakurze, ale póki co bardziej podoba mi się pomysł na resztki Imperium z Nowego Kanonu. Aftermath jaki jest taki jest, ale to co stało się z Imperium jest mega sensowne i kupuję to w 100%. Tutaj jeszcze jest tego niewiele, ale póki co wydaje mi się to bardziej naciągane. No ale to dopiero sam początek, jeszcze mam prawie 10 książek z tej serii to przeczytania i masę innych po X-Wingach. Wtedy pewnie nabierze to głębi.

              LINK
              • Re: Moje plany - Shed, c`mon

                Shedao Shai 2018-10-17 13:04:16

                Shedao Shai

                avek

                Rejestracja: 2003-02-18

                Ostatnia wizyta: 2022-01-24

                Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

                Nikogo nie zaskoczę xD jeśli powiem, że mi historia post-RotJowa Imperium bardziej się podoba w EU.

                W obu kanonach mamy to, że po śmierci Palpatine`a o władzę zaczęli walczyć różni politycy i wojskowi, przez co powstało sporo watażków i samozwańczych władców; niektórzy wykroili sobie swoje terytorium i elo benc cześć. Okej - to sensowne i logiczne.

                Co nie było sensowne i logiczne w NK, to jak szybko Imperium się posypało - w przeciągu roku od śmierci Palpiego mamy już kapitulację. Nie kupuję tego. Imperium było potężne i żelazną ręką trzymało za jaja większość Galaktyki. Porażka pod Endorem była bolesna, tak - stracili władcę absolutnego, stracili okręt flagowy, stracili Gwiazdę Śmierci, ale to wciąż była potęga - militarna, biurokratyczna. Mieli kontrolę nad stolicą - Coruscant, które było fortecą i zdobycie go nie było łatwe (sam zobaczysz ). Mieli większość zakładów stoczniowych (Fondor, Kuat, Korelia, Bilbringi). Przewaga militarna -
                okręty, żołnierze - była miażdżąca. Rebelianci - przekształceni w Nową Republikę - wciąż byli znacznie słabsi. I o ile śmierć Palpatine`a to był potężny sygnał i początek końca, to nie był to sam koniec. Imperium stopniowo słabło, a Nowa Republika rosła w siłę, ale nie było to takie elo benc umar Imperator, wszyscy się pokłóciliśmy, dobra poddajemy się xD Złamanie potęgi Imperium nastąpiło właściwie dopiero w 10-11 ABY (Mroczne Imperium/Karmazynowe Imperium). Wcześniej była to siła, z którą należało się liczyć, i niejeden raz szale walk były wyrównane.

                Upadek Imperium w EU to był proces. Czytając X-Wingi poznasz ważną część tego procesu. Ciekawy jestem jak to odbierzesz za parę tomów

                LINK
                • Re: Moje plany - Shed, c`mon

                  Finster Vater 2018-10-17 14:09:15

                  Finster Vater

                  avek

                  Rejestracja: 2016-04-18

                  Ostatnia wizyta: 2022-01-25

                  Skąd: Kazamaty Alkazaru

                  Ale teorię o tym że Coru bylo imperialne postEndor pogrzebał przecież sam Lucas w odnowionej wersji RotJ.

                  I, ta teoria z NK jest bardziej prawdopodobna. Imperium było trzymane mocną ręką przez Palpiego, i strachem przed Vaderem. Gdy tego zabrakło, to się posypało jak domek z kart (tym bardziej że przecież wcześniej Palpi rozwiązał senat galaktyczny).

                  Coś jak imperium Aleksandra Wielkiego - rozsypało się po jego śmierci równie szybko, i to bez żadnej wewnętrznej rebelii.

                  LINK
                  • Re: Moje plany - Shed, c`mon

                    Shedao Shai 2018-10-17 14:45:50

                    Shedao Shai

                    avek

                    Rejestracja: 2003-02-18

                    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

                    Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

                    -I, ta teoria z NK jest bardziej prawdopodobna. Imperium było trzymane mocną ręką przez Palpiego, i strachem przed Vaderem. Gdy tego zabrakło, to się posypało jak domek z kart (tym bardziej że przecież wcześniej Palpi rozwiązał senat galaktyczny).

                    Coś jak imperium Aleksandra Wielkiego - rozsypało się po jego śmierci równie szybko, i to bez żadnej wewnętrznej rebelii.


                    No wiem, że tak było w nowym kanonie. Dla mnie nie jest to prawdopodobniejsza wersja.

                    Ale teorię o tym że Coru bylo imperialne postEndor pogrzebał przecież sam Lucas w odnowionej wersji RotJ.

                    ?

                    LINK
                  • Re: Moje plany - Shed, c`mon

                    Mossar 2018-10-17 14:56:21

                    Mossar

                    avek

                    Rejestracja: 2015-06-12

                    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

                    Skąd:

                    Pewnie chodzi o to, że pod koniec ROTJ ludzie wiwatują na Coruscant.

                    LINK
                  • Re: Moje plany - Shed, c`mon

                    Finster Vater 2018-10-17 16:36:03

                    Finster Vater

                    avek

                    Rejestracja: 2016-04-18

                    Ostatnia wizyta: 2022-01-25

                    Skąd: Kazamaty Alkazaru

                    No dokładnie, obalają pomnik Palpka, wiwaty, fajerwerki, radość powszechna.

                    A wersja EU jest nieprawdopodobna, bo bez władzy cywilnej centralnej i przy stracie dowództwa wojskowego od razu zacznie się walka między generalami, admirałami i każdy będzie chciał sobie urwać kawałek sukna dla siebie. I siły Rebelii będą miały łatwiej, bijąc po kolei rozproszonych lub przeciągając ich na swoją stronę za drobne koncesje. Imperium nie sprzyjało wybijaniu się samodzielnych, charyzmatycznych przywódców.

                    LINK
                  • Re: Moje plany - Shed, c`mon

                    Darth Ponda 2018-10-17 19:05:17

                    Darth Ponda

                    avek

                    Rejestracja: 2014-02-15

                    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

                    Skąd: Olsztyn

                    Wiwaty wiwatami, Imperium i tak miało Coruscant i tak.
                    Nie orientuję się jak jest w Legendach, ale w NK "dezercja" na rzecz NR była ogromna - chyba nawet zdobywano w ten sposób SSD. Duża część frakcji imperialnych po prostu zmieniła barwy żeby mieć pewność zwycięstwa - skoro NR toczy całkiem równą walkę z Imperium to jak jej pomogą zamiast przeszkadzać powinna zacząć wygrywać. Seems legit. I jeszcze ogłoszą cię bohaterem i wybiorą na senatora, jak za starych dobrych czasów.

                    LINK
                  • Re: Moje plany - Shed, c`mon

                    Shedao Shai 2018-10-18 07:50:11

                    Shedao Shai

                    avek

                    Rejestracja: 2003-02-18

                    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

                    Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

                    -No dokładnie, obalają pomnik Palpka, wiwaty, fajerwerki, radość powszechna.

                    I na tej podstawie wywnioskowałeś, że... co? Równocześnie do Endoru była jakaś potężna bitwa o Coruscant i te wiwaty to już były na wolnej ziemi?
                    Poimprezowali sobie trochę, walnęli fajerwerki, po czym wjechał COMPNOR i tyle mieli ze swojej radości. Coruscant było imperialne jeszcze te 2-3 lata.

                    A wersja EU jest nieprawdopodobna, bo bez władzy cywilnej centralnej i przy stracie dowództwa wojskowego od razu zacznie się walka między generalami, admirałami i każdy będzie chciał sobie urwać kawałek sukna dla siebie. I siły Rebelii będą miały łatwiej, bijąc po kolei rozproszonych lub przeciągając ich na swoją stronę za drobne koncesje. Imperium nie sprzyjało wybijaniu się samodzielnych, charyzmatycznych przywódców.

                    Ja swoje, Ty swoje, i tak się możemy rzucać ziemniakami zza płota do końca internetu i dzień dłużej

                    LINK
                  • Re: Moje plany - Shed, c`mon

                    Finster Vater 2018-10-18 13:08:04

                    Finster Vater

                    avek

                    Rejestracja: 2016-04-18

                    Ostatnia wizyta: 2022-01-25

                    Skąd: Kazamaty Alkazaru

                    Może po Endorze lokalny watazka uznał, że imperium jest finto, i czast przyłączyć się do zwycięzców - stad festeny, obalanie pomnika itp. atrakcje dla ludu. Lud lubi takie atrakcje (i obalanie pomników), a i u nowego reżimu zaplusowac można.

                    Ziemniakami rzucać się można (mam więcej rodzajów do dyspozycji ) ale i przykłady z rzeczywistego życia są po mojej stronie. Imperia scalane tylko strachem, bez jakiejś wspolnej idei, rozpadają się bardzo szybko. Nawet bez wroga zewnętrznego.

                    LINK
      • Re: Moje plany - Shed, c`mon

        Boris tBD 2018-10-11 16:27:52

        Boris tBD

        avek

        Rejestracja: 2001-09-17

        Ostatnia wizyta: 2020-04-14

        Skąd: Piaseczno

        A ja do dzisiaj nie przeczytałem ostatniego tomu NEJ

        Natomiast NEJ (pomijając fakt że to takie post SW) jako książki SW są OK. Samo EU miało wiele więcej bamboli.

        Mnie bardzo podobały się te książki:
        Dylogia Ostrze Zwycięstwa - Greg Keyes
        Tom I - Podbój
        Tom II - Odrodzenie

        Ostatnie Proroctwo - Greg Keyes

        LINK
  • Pożyczę temat

    Darth Ponda 2018-10-11 18:02:56

    Darth Ponda

    avek

    Rejestracja: 2014-02-15

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd: Olsztyn

    Shed, pytanie głównie do ciebie. Starą Republikę do TPM jechać po kolei według chronologii na Bastionie (jest kompletna, prawda?) czy może lepiej coś poznać wcześniej? Jest coś słabego bez większego związku z resztą do pominięcia? I może wiesz jak do tego dobrać komiksy?

    LINK
    • Re: Pożyczę temat

      Shedao Shai 2018-10-12 09:20:21

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      Chronologiczne czytanie nie jest tutaj wg. mnie wskazane. A to ze względu - jak zwykle - na smaczki i nawiązania, głównie w wykonaniu Jima Luceno. Proponowałbym taką kolejność:
      Darth Maul: Łowca z Mroku
      Maska kłamstw
      Darth Plagueis

      Warto wspomnieć jeszcze o Planecie Życia i Poza Galaktykę, które też fajnie byłoby przeczytać przed Maską i Plagueisem. Nie jest to obowiązkowe, ale chyba ci się nie spieszy nigdzie

      Jeśli chodzi o komiksy, to proponowałbym te:
      Jedi Council: Acts of War (1-4)
      Darth Maul (1-4)
      Jango Fett: Open Seasons (1-4)

      Szczególnie ten ostatni, bo jest tam ważny wątek z biografii Dooku (który, z kolei, pojawia się w Plagueisie).

      LINK
      • Re: Pożyczę temat

        Darth Ponda 2018-10-13 12:56:45

        Darth Ponda

        avek

        Rejestracja: 2014-02-15

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd: Olsztyn

        Dzięki. A wcześniej? Revan, Oszukani, jakieś Opowieści Jedi? Coś czego nie znam z okresu powstania Republiki? A może jest coś jeszcze przed jej powstaniem jest?
        Spieszyć mi się nie spieszy, ale Planeta Życia i Poza Galaktykę łączą się z NEJką, a ja nie jestem jeszcze na to gotowy. Dopiero zacząłem znosić Anora w Radzie we krwi. I to tylko dlatego że nie ma dowodów że jest Vongiem.

        LINK
        • Re: Pożyczę temat

          Shedao Shai 2018-10-14 11:34:18

          Shedao Shai

          avek

          Rejestracja: 2003-02-18

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

          Wcześniej to tak: Tales of the Jedi to must-read, potem KotORy, trylogia Bane`a + Jedi vs Sith - to najważniejsze. Książki z TORa możesz sobie odpuscić - poza Revanem.

          Jest jeszcze Świt Jedi - książka i komiksy. To oderwana całość, nie trzeba jej znać żeby czytać resztę, ale to fajna ciekawostka na dobrym poziomie.

          PŻ i PG polecam nie ze względu na połączenia z NEJką (te są szczątkowe), tylko dlatego, że w Plagueisie Luceno wykorzystuje wątki i postacie, które się tam pojawiają

          LINK
  • Poza galaktykę vs Thrawn: Alliances

    Mossar 2018-10-13 22:26:59

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Pewnie jestem jedną z niewielu osób, które są na świeżo z oboma tymi pozycjami, a o nowym Thrawnie warto opowiedzieć w kontekście wcześniejszego dzieła Zahna, czyli "Poza galaktykę". Warto, bo te opowieści opowiadają podobną historię w inny sposób.

    Pierwsze, główne podobieństwo objawia się w tym, że obie książki opowiadają o tym jak Thrawn poznał ludzi, Republikę i jak przebiegał jego pierwszy kontakt z przybyszami z Republiki. W przypadku Poza galaktykę są to zwykli przemytnicy, w nowym Thrawnie jest to Anakin i poniekąd Padme. W obu książkach pojawia się bariera językowa rozwiązana w ten sam sposób, czyli za pomocą handlowego języka Sy Bisti. W obu przypadkach przybysze mają problemy z wymówieniem pełnego imienia Thrawna. Zarówno Car`das jak i Anakin są Watsonami tych historii i Thrawn ochoczo angażuje ich w swoje zagadki. Warto również wspomnieć że Thrawn z "Poza galaktykę" to charakterologicznie ten sam Thrawn co w "Thrawn: Alliances". Widać, że Zahn świetnie czuje tą postać, nawet po latach.

    W obu książkach pojawia się zagrożenie. Thrawn patrzy na nie głównie z perspektywy ochrony swojej rasy, i w jednej i drugiej książce. I tu i tu są to nomadowie aczkolwiek na tym kończą się istotne podobieństwa.

    W "Poza galaktykę" mamy o wiele więcej samych Chissów. W T:A to właściwie sam Thrawn i wzmianki o Chissach. W tym pierwszym poznajemy sporo Chissów o różnym nastawieniu, wyglądzie i pozycji. Jednak i tu i tu pojawia się temat przedwczesnych ataków. Choć w NK ta informacja pojawia się już w pierwszym Thrawnie.

    Nie mogło również zabraknąć Federacji Handlowej. Jest to rozwiązane w zupełnie inny sposób, ale w obu książkach Thrawn styka się zarówno z przedstawicielami Republiki, Jedi jak i Federacją Handlową. Zaczyna się mu powoli klarować pewien obraz polityki w tej galaktyce.

    Obie książki czytało mi się świetnie choć nacisk jest położony na różne aspekty. W "Poza galaktykę" mamy masę akcji, postaci i walk. W "Thrawn: Alliances" Zahn doprowadził do perfekcji postać Thrawna i jego relacji z Anakinem/Vaderem. Przez całą książkę bawił się zawiłościami tej relacji. Przez to ucierpiała trochę sama akcja, której za to jest bardzo dużo we wcześniejszej książce.

    Co do samego "Poza galaktykę" to zdecydowanie polecam wszystkim fanom niebieskiego, nawet tym przywiązanym do Nowego Kanonu. Bez problemu można by opowiedzieć to historię w aktualnym kanonie (gdyby nie Thrawn i Thrawn: Alliances). Sama książka ma też parę nawiązań do słynnej Trylogii Thrawna, co jest również przyjemnym aspektem podczas czytania.

    Jeśli macie jakieś pytania, zastanawiacie się nad różnicami w poszczególnych elementach historii Thrawna w tym okresie w starym i nowym EU to walcie śmiało, postaram się odpowiedzieć

    LINK
    • Re: Poza galaktykę vs Thrawn: Alliances

      Karaś 2020-12-19 19:36:47

      Karaś

      avek

      Rejestracja: 2007-01-24

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: София

      Hm, zaskakuje mnie opinia, że w Poza galaktykę było dużo walk. W sensie - ok, czytałem dawno temu, chyba z resztą po czesku i tak, więc coś mogłem pominąć. Generalnie Poza galaktykę jest bardzo fajne, imho idealny prequel, bo tylko luźno nawiązuje do poźniejszych wydarzeń i wprowadza background postaci nie stanowiąc bezpośredniej przedtynuacji. O ile dobrze pamiętam to miała takie Battlestarowo-SGUniwersowe wajby - gromada ludzi na statku, próbują przetrwać, jakieś tam walki. No i szaleństwo (a może konsekwencja? ) C`baotha były całkiem przekonująco zarysowane, wraz z tą taką wyrzutkowością i bezkompromisowością Thrawna, generalnie jego kontrast na tle pozostałych Chissów.


      Albo może to też kwestia tego, że pew pew w książkach mój mózg filtruje i zapamiętuję inne rzeczy

      LINK
  • X-Wingi: Eskadra Łotrów

    Mossar 2018-10-23 16:44:51

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Tym razem ograniczę się do klasycznych plusów i minusów.

    + Bardzo fajny zestaw postaci - nie przejeskrawionych (jak to bywa w wielu książkach i filmach), wiarygodnych i wystarczająco różnorodnych.
    + Stackpole udanie przedstawia przebieg bitew, mimo dużej "techniczności" opisu tych walk, można łatwo wyobrazić sobie co się dzieje. Ale nie zawsze tak to odczuwam. Jak podchodzę do czytania na zasadzie "tylko 15 minut bo zaraz muszę coś zrobić" to automatycznie czytam szybciej i nie skupiam się aż tak na opisach walk.
    + Relacja Wedge - Salm. Ten wątek można uznać za poboczny, ale jest strasznie satysfakcjonujący. Nie ma tu jakichś badziewnych pompatycznych tekstów o wolności tylko rzeczywista troska o swoich pilotów, u obu dowódców. Mimo że każdy ma trochę inne podejście.
    + Nawiązania do Luke`a, wcześniejszej Eskadry Łotrów, Floty Katańskiej, Tatooine. Nie ma tego dużo, ale dobrze się wpasowuje.
    + Ciągle się coś dzieje, aczkolwiek jest miejsce na to, żeby zwolnić tempo i porozmawiać na spokojnie.
    + Symulatory - fajna koncepcja, która udanie ciągnie fabułę w pierwszej połowie.
    + Dericote i jego podejście do Imperium
    + Wedge
    + Corran pomiędzy kobiecym młotem a kowadłem ;D

    +/- Corran Horn - nie zrozumcie mnie źle. Lubię go. Ale jest to postać, która póki co nie przeszła żadnej istotnej przemiany. Taki jaki był na początku, taki właściwie jest na końcu. Genialny pilot, który zawsze znajdzie rozwiązanie z sytuacji. Jest jeszcze trochę książek na rozwój tej postaci, więc nie spinam

    - Jest taki jeden moment kiedy Corran proponuje Wedge`owi plan ataku. Przedstawia go z zapałem i pewnością, że się uda. A potem parę chwil później stwierdza, że to misja samobójcza. Na obronę Corrana i Stackpole`a powiem, że można to tłumaczyć tak: oni mogą umrzeć, ale umożliwią innym pomyślne wykonanie misji. Więc dla mnie to tylko taki mały minusik.

    Bardzo fajna książka. Lęcę z drugą częścią

    LINK
    • Re: X-Wingi: Eskadra Łotrów

      SW-Yogurt 2018-10-23 19:18:53

      SW-Yogurt

      avek

      Rejestracja: 2011-05-19

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Wrocek

      Ty leć po X-Winga, grę na PieCe, bo pierwszy rozdział to zapis jednej z misji. ~
      A Corran się rozwinie, oj, rozwinie. Znaczy w Legendach. ~

      LINK
      • Re: X-Wingi: Eskadra Łotrów

        Mossar 2018-10-24 12:27:21

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Jeśli chodzi o Corrana to trochę Wookieepedia parę lat temu mi zaspoilerowała jego przyszłość, ale poza tym jednym to zupełnie nic o nim nie wiem.

        LINK
  • X-Wingi II: Ryzyko Wedge`a

    Mossar 2018-11-02 16:10:17

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Zaskakująco mało tu było X-Wingów w X-Wingów. Ale mimo tego fabuła była satysfakcjonująca i ciekawa.

    Podoba mi się to, że cała książka w detalach opowiadała o ataku na Coruscant. Cały plan był tak skrzętnie przygotowany, książka opisuje każdy, najdrobniejszy detal, każdy trybik tego planu. To jest jedna z największych zalet Ryzyka Wedge`a. Widzimy jak Łotry reagują na drobne i większe utrudnienia, podoba mi się ta prawie żelazna dyscyplina polegająca na tym, że każdy wie tylko tyle ile musi.

    Jeden z najlepszych elementów całej serii (po 2 książkach) to postać Tycho Celchu. Jako czytelnik zupełnie nie potrafię wyczuć czy jest szpiegiem czy nie jest. I to jest ogromny plus. Już nawet ostatnio analizowałem całą eskadrę Łotrów pod kątem tego, kto może być szpiegiem Imperium. Gavin i pani Nunb odpadają. Shiel raczej też. Rhysati jest za słabo opisana, ale kto wie.. może to jakaś poszlaka? Gdybym miał kogoś typować to byłaby to Erisi. Ale może po prostu jestem wyczulony na lalunie. A Tycho? Nie mam pojęcia. Jednak był na "Lusankyi"..

    W drugiej części mamy też masę nowych-starych postaci. Pojawia się Borsk Fey`lya, którego znam już z Trylogii Thrawna. Mamy też słynną Winter (to jest dopiero Mary Sue!). Dosyć ważną rolę zaczyna grać Zsinj. Jestem ciekawy czy w kolejnych książkach będzie go więcej. Najśmieszniej wypadło cameo kuzyna Needy Brawa dla Stackpole`a za ten wątek humorystyczny. Uśmiałem się.

    Nie do końca przekonuje mnie cały wątek wirusa. Z jednej strony powoduje, że cały atak na Coruscant nabiera trochę innego, ciekawszego wymiaru. Z drugiej strony mam alergię na wszelkiego rodzaju wirusy rozprzestrzeniane przez ultra złoli. To taki strasznie oklepany motyw. Choć w połączeniu z Coruscant wypada lepiej niż klasyczny wirus w klasycznym blockbusterze.

    Corran w tej książce przestaje być bezbłędnym asem i staje się świetnym pilotem, którego czasem dopada rzeczywistość. To bardzo dobrze, bo jego bezbłędność trochę wkurzała mnie w pierwszej książce. Ale kto wie.. Może to dlatego, że nie miał medalionu?

    Podsumowując, Ryzyko Wedge`a to kolejna bardzo dobra książka z tej serii. Czy jest gorsza od 1 części? Może tak, ale nawet jeśli to nie odczuwałem tego podczas czytania. Cały atak na Coruscant był opisany tak fajnie, że po prostu dobrze się bawiłem. I dobrze wiedzieć jaki był los tej kultowej planety w Legendach. Choć pewnie jeszcze nie raz Coruscant się przewinie.

    LINK
  • X-Wingi III - WIEDZIAŁEM!

    Mossar 2018-11-08 17:30:20

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Na wstępie - tu się będzie roiło od spoilerów! Ale nie mam zamiaru ospoilerowywać połowy tekstu na temat książki sprzed 15 lat.

    Kolejna część serii za mną i chyba muszę uznać "Pułapkę Krytosa" za najbardziej przełomową i najciekawszą część z trzech, które mam za sobą. I wcale nie chodzi mi o plot twist dotyczący Corrana (którego chyba każdy się spodziewał bez zaglądania w Wookieepedię), a o wszystko inne co działo się w tej książce.

    Po pierwsze proces Tycho. Absolutne mistrzostwo. Od początku do końca z ogromnym zainteresowaniem czekałem na to co się wydarzy. Co zrobi Nawara. Jaki będzie wkład Loora. Czy któryś ze świadków powie o jedno słowo za dużo? Obserwowanie Eskadry Łotrów poza myśliwcami było szalenie interesujące. Bardzo fajnie została opisana lojalność Eskadry Łotrów. Widać, że jest to prawdziwe i że ta ekipa ufa sobie ponad wszystko.

    Po drugie Lusankya. Mega fajny pomysł na statek wypełniony tajemnicami po brzegi. Poza tym wszelkie sceny odbywające się na Lusankyi przyprawiały o dreszcze i były bardzo emocjonujące. Sama ucieczka Corrana była opisana tak dobrze, że widziałem oczami wyobraźni jak to wszystko się rozgrywa.

    Po trzecie Erisi Dlarit. OH YEAH. WIEDZIAŁEM! Po drugiej części uznałem ją za najbardziej prawdopodobnego kandydata na agenta wśród członków Eskadry Łotrów. Stackpole nieźle się mną zabawił, bo kiedy dowiedzieliśmy się, że Diric był szpiegem, przestałem myśleć o tym, że mógł być jeszcze jeden szpieg. Imię Erisi wyskoczyło mi zupełnie bez zapowiedzi i byłem zaskoczony. Mimo tego, że sam to przewidywałem.

    Ze smaczków najbardziej podobała mi się wizyta u Twi`leków i wyjaśnienia dotyczące sposobu mówienia tej rasy. Dobrze wiedzieć dlaczego Aayla Secura to Aaylas`ecura. Nie wiem czy ten fakt pojawiał się przez wszystkie legendarne książki i komiksy, ale bardzo mi się to spodobało.

    Mam tylko jedno zastrzeżenie, które powtarza się we wszystkich częściach X-Wingów. Oni. Są. Nieśmiertelni. Tycho przeżył proces. Corran przeżył Lusankyę. Śmierć Mirax okazała się podstępem. Na koniec czekałem tylko na wskrzeszenie Dirica i Brora. Wiem, że łatwo się przywiązać do poszczególnych członków Eskadry, ale w tak trudnych misjach co jakiś czas ktoś powinien umierać. No ale to właściwie jedyna konkretna wada.

    Trzecia część X-Wingów to jazda bez trzymanki. Non stop się coś dzieje, przez całą książkę czytałem pełen napięcia zastanawiając się co mnie bardzi interesuje - proces Tycho, los Corrana czy spina o bactę. Mocne 9/10.

    LINK
    • Re: X-Wingi III - WIEDZIAŁEM!

      SW-Yogurt 2018-11-08 20:24:58

      SW-Yogurt

      avek

      Rejestracja: 2011-05-19

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Wrocek

      Czytaj, czytaj. ~
      Co do Nieśmiertelnych, to czyż nie tak jest w całych SW? Ale jeszcze się doczekasz. Mnie bolało bardziej, niż to co pokazali w ST.

      Motyla noga, zaczynasz mnie nakręcać, a przecież jest tyle innych książek, by zamulać czas goopotami. ~

      LINK
      • Re: X-Wingi III - WIEDZIAŁEM!

        Mossar 2018-11-08 21:43:35

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Pewnie Asyr umrze i Gavinowi będzie bardzo smutno Nawara miał swój duży moment w tej serii, więc też pewnie już długo go nie będzie.. No i Tycho. Plix, dopiero co go uniewinnili.

        No przecież Wedge`a nie zabiją..

        Nie podpowiadajcie czy mam rację ;D

        LINK
    • Re: X-Wingi III - WIEDZIAŁEM!

      Shedao Shai 2018-11-09 09:41:20

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      Jak tak czytam te Twoje recki, to aż mnie nachodzi ochota na powtórkę X-Wingów Cieszę się, że Ci się podoba. Przed X-ami myślałem, że w SW kręcą mnie tylko Jedi, Sithowie, ogólnie rzeczy związane z Mocą. Te książki uświadomiły mi, że jest inaczej (było to jakieś 15 lat temu xD). Bardzo lubię pióro Stackpole`a - świetnie kreuje postacie, fabułę, dobre zwroty akcji, ciekawie się go czyta.

      Lusankya to dla mnie sztosik, bardzo podobał mi się ten motyw "siostry" Egzekutora. W ogóle imperialni z X-ów to ciekawe postacie, wątki.

      To co, do zobaczenia na Thyferze

      LINK
      • Re: X-Wingi III - WIEDZIAŁEM!

        Mossar 2018-11-10 22:09:37

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Czytajcie, czytajcie Chyba, że się boicie, że nie będzie się Wam tak podobać jak za dawnych lat. Ale myślę, że w przypadku serii takich jak Trylogia Bane`a czy X-Wingi to nie grozi.

        Lusankya to był mega sztosik. Jeden z lepszych "imperialnych" pomysłów w SW.

        Robię sobię z tydzień przerwy od X-Wingów, żeby się nie wypalić. Teraz nadrabiam sobie Wojny Klonów od deAgostini mimo, że niedawno czytałem Republiki. Ale po angielsku i nie na prawdziwym papierze. A kolejność komiksów z Republic w tym wydaniu jest dosyć ciekawa. Sporo brakuje, chociażby Quinlana, ale i tak jest spoko. Republiców nigdy dość.

        LINK
  • X-Wing - Checked!

    Mossar 2018-11-25 15:48:29

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    A więc stało się. X-Wingi Stackpole`a za mną, teraz czas na X-Wingi Allstona, które ponoć różnią znacząco.

    Była to długa ale pasjonująca przygoda. Od początku do końca byłem w pełni zainteresowany tą historią, czekałem na kolejne rozstrzygnięcia, bitwy, dialogi, konfrontacje.

    To co dla mnie jest najlepsze w tej serii to fakt, że po raz pierwszy tak silnie zainteresowałem się militariami w Star Warsach. Jestem tego rodzaju fanem, który zna masę imion, faktów dotyczących planet, sposobów używania Mocy, stworzeń, itd. Nigdy nie kręciły mnie te wszystkie statki, piloci i strategie. Nie rozumiałem czemu jest tylu fanów Wedge`a, Corrana czy Biggsa. Teraz już wiem. Teraz, po serii X-Wing, mam całkiem sensowną wiedzę na temat statków zarówno Imperialnych jak i tych Rebelianckich. Interesowały mnie te wszystkie docinki pomiędzy pilotami X-Wingów, Y-Wingów czy A-Wingów. Fajnie było czytać o tym jak różnie do strategii podchodził Convarion, Drysso czy chociażby Yonka. Jarałem się tym jak Zraii malował X-Wingi na różne kolory. Z każdą kolejną ksiąźką lepiej wizualizowałem sobie te wszystkie manewry Corrana czy Wedge. Ostatnio znowu oglądałem TLJ i zupełnie inaczej odbierałem lot i manewry Poe w prologu.

    W skrócie - polubiłem Star Warsowe latanie. A wcześniej było na szarym końcu rzeczy które lubię w SW.

    Co do ostatniej części tej serii wieńczącej wątek Isard i bitwy o Bactę.. jest bardzo dobra. Nie najlepsza ale bardzo dobra. Co ciekawe najlepiej wypada tutaj wpływ Boostera Terrika i Talona Karrde na rozstrzygnięcie walki o Thyferrę. Talona znam już z trylogii Thrawna i jego obecność jest fajnym rozwinięciem. Na plus też coraz większe rozwarstwianie się Imperium. Drysso, Convarion, Yonka, Vorru, Zsinj. Każdy ma inne spojrzenie na Imperium, jego dalszy los i swój dalszy los. I dopiero ta część bardziej przekonała mnie do tego, że legendarna kontynuacja Imperium jest ciekawa. Dopiero kiedy Isard zaczęła się staczać, a Imperium zaczęło się dzielić.

    Co moge powiedzieć więcej. Bardzo fajna seria. LECĘ dalej!

    LINK
  • X-Wing V - Eskadra Widm

    Mossar 2018-11-30 11:54:28

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Jestem na początku kolejnej części i muszę przyznać jedno - czuć różnicę między Allstonem i Stackpolem. Ale jest ciekawie i cieszę się, że mamy tutaj tyle różnych dziwnych popieprzonych postaci. Oczami wyobraźni widzę też biuro Wedge`a z tymi fotelami katapultowymi xD

    No nic. Chyba te X-Wingi zajmą mi dużo mniej czasu niż zakładałem

    LINK
  • X-Wing V - Eskadra Widm - parę słów

    Mossar 2019-01-04 13:41:56

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Widzę, że dzisiaj wszyscy mają zaskakująco dużo czasu na Bastionowanie, więc parę słów o mojej ostatniej lekturze.

    Tak jak wspomniałem - to są inne X-Wingi, ale struktura fabuły jest bardzo podobna. Wedge kreuje eskadrę, tym razem bardziej popierdzieloną, z problemami i przez całą książkę bohaterowie przechodzą pewną drogę, zarówno wewnętrzną jak i dosłowną.

    Generalnie pomysł z podszywaniem się pod kapitana Dalliriana (czy jak on tam się nazywał) mega mi się podobał. Niektóre misje eskadry troszkę mnie nudziły, ale tak czy inaczej poziom jest utrzymany. W dalszym ciagu mega się bawiłem i wkręciłem się zarówno w postacie jak i fabułę.

    Najlepiej wypadają tutaj członkowie Eskadry Widm. Ja osobiście bardzo utożsamiam się z Kellem, zdecydowanie bardziej niż z Corranem. Podobnie jak on w ważnych momentach reaguje stresem. W czasie moich licealnych lat byłem w stanie wygrywać różnego rodzaju mistrzostwa w Kostce Rubika, ale za każdym razem jak miałem szanse na dobry wynik, ręce odmawiały mi posłuszeństwa i wynik był średni. Teraz mam juz do tego więcej dystansu i paradoksalnie dopiero teraz byłbym pewnie w stanie odnosić jakieś sukcesy. Ale przeniosło się to na inne, bardziej aktualne sprawy. Dobra, tyle o mnie, kogo jeszcze polubiłem? Właściwie wszystkich. Voorta, Tyrię, Buźka jest genialny, Młynek troche mnie denerwował, ale też jest niezły. Zaskakująco dobrze pasowała też do fabuły postać siostrzenicy Ackbara. Patyka nie potrafię ocenić, niby spoko pomysł, ale jakoś tak miałem go gdzieś.

    No i Myn Donos. Mega mi się podobał pomysł na tą postać. Teoretycznie Kell to główny bohater (może razem z Wedgem), ale to Myn skradł show. Świetny prolog, najpierw przeciągająca się tajemnica jego odsunięcia od innych i obawy o droida. I potem motyw zemsty. Świetnie to Pan panie Allston rozegrał.

    Teraz chyba dam sobie trochę czasu, bo po 5 książkach w tak krótkim czasie jestem już trochę znużony. Skończę adaptację TLJ (strasznie mi się nie chce tego czytać, ale już prawie skończyłem), dokończę Wojny Klonów od deAgostini, może przeczytam sobie Ostatni Strzał po polsku, bo w sumie ta książka ma sporo ciekawych elementów. A z X-Wingami nie muszę się spieszyć, bo 2 i 3 część Thrawna od Uroborosa dopiero za jakiś czas.

    LINK
  • Podsumowanie 2018

    Mossar 2019-01-14 10:29:36

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Trochę tak sam dla siebie tu piszę, ale przynajmniej będę miał do czego wrócić po latach. Czas na taki mały ranking tego co przeczytałem/przegrałem w Legendach w 2018.

    1. Knights of the Old Republic - skończyłem tą grę w 2018 roku i było to dla mnie najmilsze zaskoczenie growe ostatnich.. 10 lat? Podchodziłem z dystansem, na początku miałem pewne problemy, ale potem wsiąkłem bez reszty. Gra idealna, nawet mimo tego, że czas zrobił swoje.
    2. X-Wingi II: Pułapka Krytosa - najlepsza z wszystkich przeczytanych przeze mnie X-Wingowych książek. Świetna Lusankya, świetnie poprowadzona sprawa Tycho Celchu i w ogóle.. książka trzymała w napięciu od początku do końca.
    3. Dark Times - ciężkie, bolesne, ale zdumiewająco dobre. Na pewno jedna z najlepszych serii komiksowych jakie czytałem.
    4. Knights of the Old Republic 2 - dla mnie gorzej niż pierwsza część, ale dalej czuć ten sam świetny klimat. Jest parę elementów, które podobały mi się bardziej niż w jedynce, ale czegoś zabrakło. Może po prostu zły czas na granie? Muszę kiedyś powtórzyć.
    5. X-Wingi V: Eskadra Widm - fajne świeże podejście do X-Wingów. Ciekawsza, bardziej zróżnicowana ekipa niż w pierwszych 4 częściach.
    6. Poza Galaktykę - świetne wprowadzenie do postaci Thrawna. Nie wiem czy lepsze od tego nowokanonicznego, ale na pewno była to bardzo dobra lektura.
    7. X-Wingi I: Eskadra Łotrów - po prostu świetne wprowadzenie do świetnej serii.
    8. KOTOR (komiks) - kolejna bardzo dobra seria komiksowa. Pod wieloma względami świetna, ale zabrakło mi tego czegoś co aż tak przyciąga mnie do serii takich jak Republic, Dark Times czy nowokanoniczny Darth Vader.
    9. Rajska Pułapka - czasem się nudziłem, ale generalnie bardzo miło było poznać tą historię Hana. Nie mam motywacji żeby poznać dalsze losy, ale kto wie, może kiedyś.
    10. X-Wingi IV: Wojna o Bactę
    11. X-Wingi II: Ryzyko Wedge`a
    12. Klasyczne opowieści Marvela - hehe no cóż.. trochę było tu ciekawych rzeczy, ale przeważała nuda. Aczkolwiek było to ciekawe doświadczenie

    LINK
    • Re: Podsumowanie 2018

      Louie 2019-01-14 10:50:41

      Louie

      avek

      Rejestracja: 2003-12-17

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Mossar napisał:
      Trochę tak sam dla siebie tu piszę, ale przynajmniej będę miał do czego wrócić po latach. Czas na taki mały ranking tego co przeczytałem/przegrałem w Legendach w 2018.

      1. Knights of the Old Republic - skończyłem tą grę w 2018 roku i było to dla mnie najmilsze zaskoczenie growe ostatnich.. 10 lat? Podchodziłem z dystansem, na początku miałem pewne problemy, ale potem wsiąkłem bez reszty. Gra idealna, nawet mimo tego, że czas zrobił swoje.


      To prawda. Sam sobie odświeżyłem tę grę z 3-4 lata temu i pomimo przestarzałej już grafiki, to dalej jest naprawdę świetną grą. Btw, przypomnij mi, Ty wiedziałeś o tym, że początek spoilera grasz Revanem koniec spoilera? Pamiętam do dziś moment jak się dowiedziałem (na szczęście z gry, a nie spoilerów) i dla 16stoletniego Ludwiczka był to niemały szok.


      6. Poza Galaktykę - świetne wprowadzenie do postaci Thrawna. Nie wiem czy lepsze od tego nowokanonicznego, ale na pewno była to bardzo dobra lektura.

      To teraz czas na Rozbitków z Nirauan. A później Nową erę Jedi. Masz w planach, nie? Ja się od pewnego czasu waham, czy sobie nie przeczytać na nowo tej serii, ale mam trochę obawy, że może mi się nie spodobać tak jak kiedyś. Ale może czytając Twoje zachwyty (lub hejty ) bym się przekonał i w końcu to zrobił.

      LINK
      • Re: Podsumowanie 2018

        Mossar 2019-01-14 11:04:29

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Ludwik napisał:
        Btw, przypomnij mi, Ty wiedziałeś o tym, że początek spoilera grasz Revanem koniec spoilera? Pamiętam do dziś moment jak się dowiedziałem (na szczęście z gry, a nie spoilerów) i dla 16stoletniego Ludwiczka był to niemały szok.

        Niestety wiedziałem. Ale to była totalnie jedyna informacja jaką znałem. Cała reszta dotycząca początek spoilera Bastilli, Cartha, Malaka nie była mi znana koniec spoilera.


        To teraz czas na Rozbitków z Nirauan. A później Nową erę Jedi. Masz w planach, nie? Ja się od pewnego czasu waham, czy sobie nie przeczytać na nowo tej serii, ale mam trochę obawy, że może mi się nie spodobać tak jak kiedyś. Ale może czytając Twoje zachwyty (lub hejty ) bym się przekonał i w końcu to zrobił.


        Jak skończę (niebawem) X-Wingi to odświeżę sobie Trylogie Thrawna w tym nowym wydaniu od Uroborosa, potem prawdopodobnie pominę część książek (może przeczytam Ja Jedi) i przejdę od razu do Dylogii Thrawna. A na koniec Rozbitkowie

        Jak już to ogarnę to zabieram się za NEJ

        LINK
    • Re: Podsumowanie 2018

      Burzol 2019-01-14 12:18:49

      Burzol

      avek

      Rejestracja: 2003-10-14

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Poznań

      Na Moc, w jednym roku przeczytałeś dwie z najfajniejszych serii komiksowych Star Wars! Lepszy jest tylko Republic. Czytaj dalej tą obrazkową starwarsową literaturę, ale nie nastawiaj się, że cokolwiek później będzie tak dobre jak Kotor i DT .
      Ciekawe, bo my musieliśmy czekać co miesiąc na kolejny zeszyt, żeby wiedzieć co dalej. Jestem ciekaw jak inny jest odbiór tych komiksów w jednym tomie. Kiedyś bym musiał sobie przysiąść do tych komiksów i przeczytać je w całości .

      LINK
      • Re: Podsumowanie 2018

        Finster Vater 2019-01-14 12:30:12

        Finster Vater

        avek

        Rejestracja: 2016-04-18

        Ostatnia wizyta: 2022-01-25

        Skąd: Kazamaty Alkazaru

        IMHO lepsze od KotoR-a i na równi z DT jest Legacy II, choć szkoda że takie krótkie i chyba skończone przed czasem z powodu kasacji EU [Ania Solo ]

        I Legacy I jest porównywalne z Kotorem, więc spokojnie, Mossar, jeszcze dobre serie przed Tobą.

        LINK
      • Re: Podsumowanie 2018

        Mossar 2019-01-14 12:37:21

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Szczerze mówiąc wolę czytać komiksy w momencie wychodzenia. Masz wtedy czas żeby zastanowić się nad pojedynczym komiksem, przewidywać co się może stać, no i ogólnie jarać się tym co będzie dalej. Jak czytasz wszystko od A do Z to brakuje tego elementu. Plus na pewno jest taki, że masz spójniejszy ogląd na całość, bo połykasz wszystko w dosyć krótkim czasie.

        A Republic czytałem rok temu (a może dwa?), to był moment w którym zacząłem czytać komiksy SW

        LINK
  • X-Wing: Żelazna Pieść - śmierć, śmierć

    Mossar 2019-01-26 10:45:59

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Szybki update o 6 części serii X-Wing. Podobała mi się nawet bardziej niż Eskadra Widm! Bardzo fajna intryga związana z Zsinjem, jest się też dużo bardziej zżytym z całą ekipą. Ponadto fajnie że wszystko się zgrabnie ze sobą łączy - pojawia się Eskadra Łotrów, Solo, Onoma, Crespin, Soontir. Prawie wszystkie gwiazdy. I jest świetnie.

    Choć największa zaleta tej książki to nie gwiazdy. Tylko Ci bardziej na uboczu. Lara Notsil. Shalla. Dia. Nawet Castin i jego nadgorliwość.

    Ale absolutnym zwycięzcą tej książki jest Garik Loran zwany Buźką zwany Karginem. Zdecydowanie najciekawsza postać tej pozycji. A to co się działo między nim a Phananem to chyba jeden z najbardziej emocjonalnych momentów w tej serii. Może nawet najbardziej emocjonalny moment. Poza tym w końcówce naprawdę było mi smutno. Byłem przekonany że to koniec.

    Świetna, pełna akcji i ciekawych pomysłów, książka. Teraz czas na część 7 w której pewnie doczekam się jakiegoś zwieńczenia. Zabieram się od razu.


    Aaaaaaa. I Kettch! Są czasem pomysły które są jednocześnie genialne i absurdalne.

    LINK
  • X-Wing - łzy, akcja, przywiązanie

    Mossar 2019-02-06 10:27:16

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Cóż. Dwa dni temu zakończyłem serię X-Wing. To była epicka przygoda, jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza książkowa przygoda w tym świecie.

    Rozkaz Solo, ostatnia część serii podobała mi się chyba najbardziej z wszystkich części. Po 7 częściach masz wrażenie, że Wedge to Twój ulubiony wujek, z którym spędzasz każdy weekend, natomiast resztę bohaterów znasz już tak dobrze, że każdy dialog, każda odzywka cieszy bardziej niż na początku. W tej części mamy też masę świetnie siedzącego humoru. Czujesz się jakbyś sam był członkiem Eskadry Widm! Serio. Śmiałem się z żartu na Wesie tak jakbym tam stał obok Prosiaka czy Kella. Wedge próbujący wyluzować Myna poprzez ściągnięcie buta i położenie nóg na biurku - coś pięknego. Albo Wes każący mu się upić.. Aż widziałem tą skonsternowaną minę Myna.

    No właśnie. Myn. I Lara Notsil. Nie wiem czy to najlepsza męsko-damska historia w SW, pewnie nie. Ale dla mnie była bardzo interesująca i cholernie wzruszająca. Po pierwsze była nietypowa i za to należą się ogromne brawa. Bo Myn to bardzo nietypowa postać. Strasznie podobały mi się jego rozterki, to jak próbował na swój dziwny sposób podejść Larę i nakłonić ją do spróbowania. Dostał od niej kosza, ale i tak się cieszył z postępu Oczywiście najciekawszy był sam dramatyzm sytuacji - wiemy, że śmierć kolegów z poprzedniej Eskadry był dla Myna ogromnym ciosem. A tu pojawia się kobieta, zakochuje się w niej, znajduje w niej pokrewną duszę i w połowie akcji okazuje się, że to osoba odpowiedzialna za śmierć jego kolegów. Jak Myn ścigał Larę chcąc ją zabić.. mam wrażenie, że ostro podniosło mi się ciśnienie. I jeszcze Buźka stanowiący żywą tarczę przed atakiem Myna. Tyria i Wedge próbujący przekonać go, żeby tego nie robił. 100% epickości i tego co chce widzieć w książkach SW. A potem było jeszcze lepiej. Lara prowadząca GENIALNĄ dywersję na statku Zsinja, próba przesłania informacji do Eskadry Widm/Łotrów i samego Myna. I Myn, który ostatecznie ma gdzieś swoją powagę i dystans, podnosi zapłakaną twarz słuchając słów Lary. JA PIERDZIELE! To był chyba pierwszy moment kiedy pojawiły się łzy w moich oczach. Nie wiem.. Na pewno ogarnął mnie smutek przy zakończeniu książki o Revanie, podobnie miałem czytając niektóre fragmenty Utraconych Gwiazd, ale przy Mynie musiałem zetrzeć parę łez z policzków. Nie wstydzę się tego xD

    No przywiązałem się do Eskadry Widm. Bardziej niż do Eskadry Łotrów. Wedge`a traktuje prawie jak jakiegoś swojego wujka czy coś. Stackpole i Allston świetnie go przedstawili. Dopiero teraz zrozumiałem to jak niektórzy fascynują się tą postacią i cóż.. uważam, że jego brak w Nowym Kanonie to błąd. Nie wiem czy to wybór Lawsona czy Lucasfilm, ale gdyby poprowadzić go choć w połowie tak dobrze jak w serii X-Wing to byłoby świetnie. A co z innymi Widmami? Bardzo polubiłem Buźkę, Prosiaka, Wesa, Larę, Myna. Kell trochę ucichł po pierwszej części, Tyria w sumie służyła do jednego celu - przewidywania wydarzeń, ale mimo wszystko lubię ich wszystkich.

    ŚWIETNA SERIA. Polecam.

    A ja już zabrałem się za "Ślub Księżniczki Lei". Hehe. 15% za mną. Trochę to śmieszno-dziwne, ale może nie będzie tak źle. W sumie sama koncepcja na fabułę jest dosyć ciekawa, choć dziwna.

    LINK
    • Re: X-Wing - łzy, akcja, przywiązanie

      Shedao Shai 2019-02-06 10:57:30

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      Cieszy mnie, że tak Ci się spodobało

      W takim razie chyba ucieszy Cię informacja, że jeszcze nie skończyłeś X-Wingów

      Tom VIII - Zemsta Isard - Michael Stackpole. 9 ABY, chronologicznie po trylogii Thrawna.

      Tom IX - Myśliwce Adumaru - Aaron Allston. 13 ABY, do przeczytania po trylogii Akademia Jedi i Ja, Jedi (koniecznie), Dzieciach Jedi (opcjonalnie) i Mieczu Ciemności (raczej tak). Znaczy, nie jest to jakoś mega ściśle powiązane ze sobą, ale skoro już czytasz po kolei...

      No i ciekawostka, czyli:
      Tom X - Cios łaski - Aaron Allston. 44 ABY, do przeczytania po... NEJce, LotJ, FotJ... ogólnie nie zaprzątaj sobie głowy istnieniem tej książki na razie, tylko wiedz, że istnieje xD Jest to ostatnia książka Aarona Allstona, i zarazem jedna z najdalej wysuniętych w czasie powieści starego kanonu.

      LINK
      • Re: X-Wing - łzy, akcja, przywiązanie

        Mossar 2019-02-06 11:08:38

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Ło, ciekawe. Jakoś nie zauważyłem, że jest tego więcej. Fajnie. Nawet spoko, że teraz to będzie tak rozrzucone.

        Tak się w ogóle zastanawiam jaki będzie mój odbiór Trylogii Thrawna po "Poza Galaktykę", "X-Wingach", nie wiem, może jakichś komiksach. Jak czytałem Trylogię 6 lat temu to zupełnie nic nie wiedziałem o Legendach. I pewnie trochę mi umknęło.

        Pamiętam, że byłeś ciekawy mojej oceny Imperium po przeczytaniu tych książek. No i teraz muszę powiedzieć, że bardzo podoba mi się jak rozwiązali ten temat. Co prawda X-Wingi skupiają się głównie na dwóch postaciach - Isard i Zsinju, ale ciągle przewijają się inni imperialni, niektórzy bardzo ciekawi charakterologicznie. Podobał mi się wątek czasowego pojednania NR i Imperium w ramach obalenia Zsinja. Podobały mi się różnice ideologiczne wśród admirałów Imperium. No i to jak różnorodnie rozłożone są siły w galaktyce. Raz planeta Zsinja, raz planeta Nowej Republiki, raz Kuat, które dzięki stoczniom ma dosyć ugruntowaną pozycje, ale to nie przeszkadza Zsinjowi w kradzieży statku. Fajnie. Mimo wszystko nie chcę tego porównywać na razie do Nowego Kanonu. Sam pomysł na stan galaktyki w Aftermath jest moim zdaniem ciekawy (i nawet momentami trochę podobny do tego legendarnego), ale książki/komiksy na razie za słabo rozwinęły ten okres, żeby móc to rzetelnie porównać. Chyba, że Bitwa to Jakku to koniec i przez następne 20 lat była Nowa Republika i zero Imperium. W takim wypadku preferuję wersję legendarną.

        LINK
        • Re: X-Wing - łzy, akcja, przywiązanie

          Shedao Shai 2019-02-06 14:35:52

          Shedao Shai

          avek

          Rejestracja: 2003-02-18

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

          Odbiór Thrawna raczej Ci się nie zmieni - w końcu postał on przed tym wszystkim, więc siłą rzeczy nie nawiązuje do X-Wingów itd.

          W każdym razie, nie wiem jaki masz plan czytania na najbliższą przyszłość. Ja bym sugerował tak:

          Ślub Księżniczki Leii - już czytasz, więc już sobie wyrabiasz opinię. Może trochę trąci myszką (to w końcu bardzo wczesne EU), ale podobał mi się klimat Dathomiry, Sióstr Nocy itd. - mam słabość do tych motywów.

          Trylogia Thrawna - wiadomo.

          X-Wingi: Zemsta Isard - wiadomo.

          Mroczne Imperium (cała saga) + Karmazynowe Imperium I i II - przechodzimy w komiksy, ale pomijając kwestię ich jakości (osobiście bardzo lubię obie sagi a pierwsze KI to esencja tego co kochałem w SW, są ludzie którzy się nie zgodzą ze mną w kwestii jednej, drugiej albo i obu), dzieją się tam mega ważne rzeczy z punktu widzenia fabuły. No i w Karmazynowym II mamy pierwszy motyw wprowadzający do NEJki. A, właśnie - z KI III poczekaj, ale o tym za chwilę.

          Trylogia Akademii Jedi - jest tu kilka motywów, które koniecznie trzeba znać.

          Ja, Jedi - opowiada o wydarzeniach z ww. trylogii oczami Corrana. Świetna rzecz!

          Karmazynowe Imperium III - dzieje się po Akademii Jedi, sama Akademia zresztą się tam pojawia.

          Tu powyżej wszystko to jest no-brainer. Trzeba czytać, tak leci główny wątek fabularny i pomijając coś, pomijasz ważne wydarzenia. Dalej już jest ciężej. Mamy trzy takie książki:
          Dzieci Jedi - Barbara Hambly
          Miecz Ciemności - Kevin J. Anderson
          Planeta Zmierzchu - Barbara Hambly

          Miecz jest całkiem w porządku i kontynuuje wątek Imperium post-RotJ. Niestety, pozostałe dwie książki to nijak nie jest przyzwoita literatura, a co gorsza, wprowadza parę wątków, postaci, które potem pojawiają się w NEJ i dalej. Nie będę ci mówił, że to must-read, ale jeśli chcesz pełny obraz EU i wolisz uniknąć w późniejszych książkach reakcji "kto to jest i czemu miałby mnie on obchodzić?" to jednak trzebaby przeczytać. Powiem tak: ja na twoim miejscu bym to przeczytał, tylko po prostu podszedł do tego nie jak do X-Wingów czy innych rzeczy (czyli oczekując fajnej historii itd.), tylko raczej... zapoznania się z "kwiatkami" EU i możliwości pośmiania się z pomysłów pani Hambly.

          Potem już lepiej, wiadomo - ostatnie "regularne" X-Wingi, czyli Myśliwce Adumaru. Gdzieś pomiędzy Trylogią Akademia Jedi a tą książką możesz też rozważyć komiks "Jedi Academy: Leviathan". On akurat nic nie wnosi do głównego nurtu fabularnego, ale fajnie zobaczyć na kadrach komiksu te wszystkie postacie, o których się tylko czytało.

          No i dochodzimy do punktu głównego, esencji Star Wars, esencji fanowstwa, powodu, dla którego zainteresowałeś się SW (chociaż jeszcze o tym nie wiesz). Najbardziej legendarna z legendarnych powieści - Kryształowa Gwiazda. Książka tak zła, że aż fascynująca. O ile książki Hambly są po prostu takie "ech...", to ta zatacza pełne koło i daje pełno frajdy (tzw. niezamierzona beka). Ja mam ją w trzech egzemplarzach: wydanie polskie, wydanie polskie z autografem autorki - Vondy McIntyre, oraz wydanie amerykańskie w hardcoverze. To wielkie skarby mojej kolekcji

          I na razie tyle, potem do Ręki Thrawna właściwie po prostu idź wg. chronologii bastionowej (Plagę można spokojnie pominąć, przy trylogii koreliańskiej będziemy negocjować ). Ale i tak minie sporo czasu zanim do tego dojdziesz, więc spokojnie. Jeszcze pogadamy

          LINK
          • deAgostini

            Mossar 2019-02-07 13:13:03

            Mossar

            avek

            Rejestracja: 2015-06-12

            Ostatnia wizyta: 2022-01-24

            Skąd:

            O kurde, dzięki, przyda się bardzo. Nie wspomniałeś o Zjawie z Tatooine? Oceny ma wysokie, czytać?

            Jeszcze się zastanawiam kiedy wyjdzie "Mroczne Imperium" i "Karmazynowe Imperium" w kolekcji deAgostini. Mam jeszcze do przeczytania 6 książek wg Twojej rozpiski przed tą serią, ale może akurat wtedy zacznie wychodzić w kolekcji. Na pewno w środku roku wrócę do Nowego Kanonu (trzeci Thrawn, książka o Qui-gonie i Obim, Padme, Alphabet Squadron), więc będę miał jakąś przerwę od Legend. Myślę, że do tego momentu będę na etapie "Dziedzica Imperium". No zobaczymy, może akurat się zgram z deAgostini.

            <5 minut później>

            Okej sprawdziłem. Koło sierpnia powinna wyjść adaptacja komiksowa Dziedzica Imperium i Mroczne Imperium, a po Mrocznym Imperium jest Karmazynowe Imperium. Myślę, że idealnie. To nie jest oficjalna lista, ale póki co sprawdza się w 100%. Natomiast po Karmazynowym jest coś takiego:
            Akademia Jedi (Jedi Academy: Leviathan 1-4, Union 1-4, Chewbacca 1-4) - czyli też chyba w punkt.

            LINK
            • Re: deAgostini

              Louie 2019-02-07 13:29:56

              Louie

              avek

              Rejestracja: 2003-12-17

              Ostatnia wizyta: 2022-01-24

              Skąd:

              Zjawa z Tatooine jest przyjemnym czytadłem, ale wiele nie wnosi do EU. Jest za to fajnym, ale rzadkim momentem, kiedy próbuje się łączyć bohaterów OT z prequelami (to samo się dzieje później np. w trylogii Mrocznego Gniazda). Fajna przygodówka, chociaż nie ma wielkiego oddźwięku w całym EU.

              Denning ogólnie zawsze trzyma poziom i warto czytać jego książki. No, może Mroczne Gniazdo przynudza, ale ja jestem zdania, że wszystko od Wektora Pierwszego wzwyż zasługuje na przeczytanie. Plus cała trylogia ma dosyć spore znaczenia dla serii Przeznaczenie Jedi (którą również polecam). A, no i warto wspomnieć, że niektórzy autorzy często lubią w kolejnych książkach opierać się na pomyslach z poprzednich, nawiązywać do nich lub kontynuować wątki - Denning tak robi w większości swoich pozycji. Np. wątki zaczęte w 9 tomie NEJ mają spore znaczenie aż do Przeznaczenia Jedi.

              Jeżeli chodzi o Karmazynowe Imperium, to olej czekanie na deAgostini i kupuj w kolekcji Egmontu. Świetna historia.

              LINK
            • Re: deAgostini

              Shedao Shai 2019-02-08 11:06:32

              Shedao Shai

              avek

              Rejestracja: 2003-02-18

              Ostatnia wizyta: 2022-01-24

              Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

              - Nie wspomniałeś o Zjawie z Tatooine? Oceny ma wysokie, czytać?

              Tak, czytać. Głównym smaczkiem tej powieści jest podróż Leii (i Hana) śladami jej ojca na Tatooine. Aczkolwiek powieść łączy kilka motywów z trylogią Mrocznego Gniazda, która dzieje się po NEJ i napisał ją też Denning. Dlatego z czytaniem wstrzymałbym się i wrócił do tematu za kilkadziesiąt książek. Tej akurat chronologicznie czytać nie trzeba, bo na okres 8-19 ABY nie wpływa.

              Akademia Jedi (Jedi Academy: Leviathan 1-4, Union 1-4, Chewbacca 1-4) - czyli też chyba w punkt.

              Dokładnie tak. O Jedi Academy Ci już napisałem, Union czytasz po dylogii Ręka Thrawna, a Chewbaccę - po Wektorze Pierwszym (pierwszy tom NEJ).

              LINK
          • Karmazynowe Imperium

            Kasis 2019-02-07 14:50:35

            Kasis

            avek

            Rejestracja: 2005-09-08

            Ostatnia wizyta: 2022-01-24

            Skąd: Rzeszów

            Ostatnio nawet myślałam czy nie zmierzyć się z tym komiksem ponownie, zobaczyć jak teraz go odbiorę. Pamiętam jak lata temu nie mogłam pojąć czym się tak moi koledzy zachwycają. No czym? Ani graficznie mnie nie zachwyciło, ani fabuła nie powaliła. Chyba nawet trochę mnie śmieszyło.

            Za to Mroczne Imperium lubię i graficznie mi się bardzo podoba.

            LINK
  • Plan 1. połowa 2019

    Mossar 2019-02-08 09:03:02

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Znowu wrzucam rozpiskę na następne tygodnie, miesiące. Bardziej dla mnie, bo nie wiem kogo miałoby to interesować. Poprzedni plan totalnie nie wypalił, bo nie brałem pod uwagę serii X-Wing (jak dobrze, że jednak się za nią wziąłem!).

    Ślub Księżniczki Lei - 1. połowa lutego
    Zjawa z Tatooine - 2. połowa lutego
    Dziedzic Imperium - 1. połowa marca

    Tu się zaczyna mały problem. Przyjąłem, że będę czytał trylogię od Uroborosa, w nowym wydaniu. Jeśli będą się trzymać swoich planów to lecę tak.

    Queen`s Shadow (NK) - 2. połowa marca
    Ciemna Strona Mocy - 1. połowa kwietnia
    Master & Apprentice (NK) - 2. połowa kwietnia
    Ostatni Rozkaz - 1. połowa maja
    Zemsta Isard - 2. połowa maja
    Alphabet Squadron (NK) - czerwiec

    Dalej się nie podejmuje. Wtedy powinienem jakoś zabrać się za Mroczne Imperium i Karmazynowe Imperium. Tylko, że Mroczne Imperium wychodzi w deAgostini dopiero w sierpniu. Jeśli będę czuł, że nie jestem zmęczony czytaniem SW to może przeczytam Mroczne Imperium w inny sposób, ale myślę, że mój plan może się trochę rozjechać. Przykładowo całą trylogię Thrawna już mam za sobą, więc na pewno nie będę jej czytał z jakimś zainteresowaniem totalnym. A to jednak dosyć spore książki, więc może się okazać, że będę każdą męczył dłużej niż 2 tyg. Z drugiej strony na M&A i AS z Nowego Kanonu mam mega zajawkę, więc to mi może pójść szybciej niż 2 tygodnie. Zobaczymy. Ślub Księżniczki Lei, mimo, że gorszy od X-Wingów, to jest całkiem fajny i idzie mi szybko (40% przeczytane, nie będę chyba recenzował, chyba, że mnie coś zaskoczy w drugiej połowie), więc Zjawę pewnie skończę przed końcem lutego.

    Aczkolwiek trochę mnie korci, żeby uspokoić to tempo i poszukać każdej książki gdzieś w wydaniu papierowym. Natchnęło mnie po tym:
    https://pbs.twimg.com/media/DyvjerNWkAcTGUE.jpg
    Zawsze myślałem sobie, że Legendy nie są jakieś wybitnie piękne pod kątem stania w szafie. Ale po tym zdjęciu stwierdzam, że zdecydowanie mają swój urok i super się prezentują razem. Wcześniej myślałem, że NK ma lepszy design tych książek, ale one momentami wyglądają świetnie pojedynczo. Razem już niestety jest gorzej. Lost Stars, Więzy Krwi, Katalizator - fajnie! Ale już np. Ostatni Strzał czy Battlefronty mnie nie jarają.

    LINK
    • Re: Plan 1. połowa 2019

      Louie 2019-02-08 09:41:24

      Louie

      avek

      Rejestracja: 2003-12-17

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Legendy w wydaniu oryginalnym jakoś się prezentują. W polskiej wersji też jest nieźle - przez cały okres wydawania Amber był raczej konsekwentny i wiele nie zmieniał. Wiadomo, żółte napisy "Gwiezdne wojny" trochę rażą, ale po zmianie na "Star Wars" (jakoś w 2000 roku) już się to całkiem ładnie prezentuje. Pod koniec coś tam próbowali unowocześniać, ale wciąż to w miarę spójnie wygląda. Nigdy nie zmienili rozmiaru, co jest bardzo na plus.

      LINK
    • Re: Plan 1. połowa 2019

      Shedao Shai 2019-02-08 11:27:55

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      Okej, widzę że dostosowałeś swój plan do planów wydawniczych Deagostini i Uroborosa. Ma to sens, i akurat wiele z tego co masz do przeczytania wyjdzie w przyszłym roku

      Jeśli będziesz miał jakieś wolne sloty, zastanawiał się co czytać (a zanosi się że może tak być), to polecam Cienie Imperium - jedna książka, dziejąca się między TESB a ROTJ, bardzo fajna i też wprowadza parę motywów oraz Pakt na Bakurze (tuż po ROTJ) - ponownie, czerpią z tego w NEJce. Przyjemne książki i dobrze budują świat.

      LINK
      • Shed, Lud, inni - help

        Mossar 2019-02-16 10:41:14

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        A więc Uroboros znowu nas wyrolował i Ciemna Strona Mocy będzie prawdopodobnie miesiąc później. Co może (nie musi) spowodować że w marcu/kwietniu po Queen`s Shadow nie będę miał co czytać.

        Co byście polecali na takiego one-shota? Może być zupełnie niezwiązane z ENR. Z innych Legend mam za sobą Republic, DT, Ghost Prison, Plagueis, Bane, Revan. Może coś z czasów Republiki? Jakieś Noce Coruscant albo nie wiem Kenobi?

        LINK
        • Re: Shed, Lud, inni - help

          Kasis 2019-02-16 10:48:13

          Kasis

          avek

          Rejestracja: 2005-09-08

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd: Rzeszów

          A Maskę kłamstw czytałeś? Całkiem fajny dodatek do Mrocznego Widma.

          LINK
        • Re: Shed, Lud, inni - help

          SW-Yogurt 2019-02-17 23:14:39

          SW-Yogurt

          avek

          Rejestracja: 2011-05-19

          Ostatnia wizyta: 2022-01-25

          Skąd: Wrocek

          Walnę z grubej rury: "Punkt przełomu". Dla mnie był to punkt odniesienia czego można oczekiwać po książkach SW.

          LINK
        • Re: Shed, Lud, inni - help

          Louie 2019-02-18 10:02:09

          Louie

          avek

          Rejestracja: 2003-12-17

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd:

          mi się swego czasu bardzo podobał "Bezpośredni kontakt". Fajna książka, bez bohaterów z filmów, która w fajny sposób pokazywała działania komandosów.

          Potem ta seria niestety poszła w bardzo złym kierunku (Prawdziwe Barwy i Rozkaz 66 to już była męka), ale pierwszą cześć polecam bardzo.

          LINK
        • Re: Shed, Lud, inni - help

          Shedao Shai 2019-02-19 09:33:08

          Shedao Shai

          avek

          Rejestracja: 2003-02-18

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

          Od Nocy Coruscant trzymasz się na razie z daleka. Za wiele tam nawiązań do rzeczy, których jeszcze nie znasz.

          Ponawiam swoją propozycję z posta powyżej: "Cienie Imperium". Świetny "spaw" między TESB a ROTJ. "Pakt na Bakurze" też brzmi dobrze.

          Jeśli chciałbyś coś ze Starej Republiki, to polecam na początek "Darth Maul: Łowca z mroku". NIE "Maskę kłamstw" - tą odłożyłbym na później. Czemu? Bo to Luceno, a Luceno jak to on, nawkładał do swojej książki nawiązania do wszystkiego naokoło, i czytając ją najpierw, przegapisz/nie zrozumiesz odwołań do "Łowcy z mroku" właśnie, ale i nie tylko, bo wiem że i wątki z "Planety życia" są poruszane. To dobra książka i w swojej starwarsowej edukacji na pewno ją zaliczysz, ale trzeba się do tego przygotować Swoją drogą, za kilka lat polecam powtórzyć Plagueisa, tam to Luceno zamieścił smaczki z chyba każdego źródła które traktowało o tamtym okresie

          LINK
          • Re: Shed, Lud, inni - help

            Mossar 2019-02-19 12:13:55

            Mossar

            avek

            Rejestracja: 2015-06-12

            Ostatnia wizyta: 2022-01-24

            Skąd:

            Okej, to w takim razie "Maskę Kłamstw" zostawie sobie na przyszłość. I wtedy też odświeżę "Plagueisa", bo pamiętam, że tam było sporo rzeczy, których nie rozumiałem 5 lat temu.

            Dzięki za te propozycje. Wszystkim. Co prawda "Dziedzic Imperium" idzie mi dosyć wolno (chyba niestety zbyt dobrze kojarzę to fabułę po 5 latach). Skończę go pewnie najwcześniej na przełomie miesięcy i potem od razu zabiorę się za "Queen`s Shadow". Mam jeszcze "Ahsokę" do ogarnięcia, więc pewnie będę miał co robić. Ale jeśli w międzyczasie zostanie mi trochę czasu to zabiorę się za którąś z tych książek:
            Cienie Imperium
            Bezpośredni Kontakt (bo to przed Punktem Przełomu i jeszcze do tego trochę odmiana w kwestii czasów)
            Łowca z Mroku (pewnie wybiorę to)

            LINK
            • Re: Shed, Lud, inni - help

              SW-Yogurt 2019-02-19 22:32:20

              SW-Yogurt

              avek

              Rejestracja: 2011-05-19

              Ostatnia wizyta: 2022-01-25

              Skąd: Wrocek

              Gdybyś kiedyś brał się za "Cienie Imperium", to pamiętaj, że był to projekt multimedialny. Taki spin-off bez filmu. ~ Wydano książkę, komiks, grę, a nawet soundtrack i jakieś duperele.
              Z grą od dawna była jazda, aby wszystko działało (w końcu się udało). ~ Wersja przygotowana przez firmę na G. działa "z palca" w 7, 8, 8.1 i 10. Jeśli nie grałeś... wszystko przed Tobą. ~

              Przed "Bezpośrednim kontaktem" koniecznie zagraj w "Republic Commando" no i nie jest to jednostrzałowiec. Ciągnie się w nieskończoność. ~

              Kalendarzem książkowych "Wojen końskich" bym się nie przejmował. ~

              Wychodzi "Łowca z mroku"? Hmmm, ale to też się ciągnie przez kolejne książki. ~

              LINK
              • Re: Shed, Lud, inni - help

                Onoma 2019-02-19 23:27:15

                Onoma

                avek

                Rejestracja: 2007-12-06

                Ostatnia wizyta: 2022-01-23

                Skąd: Dołuje

                -Gdybyś kiedyś brał się za "Cienie Imperium", to pamiętaj, że był to projekt multimedialny. Taki spin-off bez filmu. ~ Wydano książkę, komiks, grę, a nawet soundtrack i jakieś duperele.

                Komiks średnio warto; chaotyczne streszczenie książki, do którego dorzucono jeszcze wątek Boby (sam w sobie fajny).
                Czemu stawiasz tyldy po każdym zdaniu?

                LINK
              • Re: Shed, Lud, inni - help

                Louie 2019-02-20 07:32:28

                Louie

                avek

                Rejestracja: 2003-12-17

                Ostatnia wizyta: 2022-01-24

                Skąd:

                SW-Yogurt napisał:

                Kalendarzem książkowych "Wojen końskich" bym się nie przejmował. ~

                -----------------------

                Up, wojny klonów w Legendach to burdel na kółkach. Nie ma co się przejmować ich chronologią, bo można sporych absurdów się doszukać. Nawet bez TCW.

                LINK
        • Re: Shed, Lud, inni - help

          Princess Fantaghiro 2019-02-19 23:52:06

          Princess Fantaghiro

          avek

          Rejestracja: 2016-05-24

          Ostatnia wizyta: 2020-01-22

          Skąd: Posępny Czerep

          Tylko Stover. TYLKO ZEMSTA SITHÓW 💗💗💗 DO CIASNEJ ANIELKI!.

          LINK
          • Re: Shed, Lud, inni - help

            Louie 2019-02-20 07:30:45

            Louie

            avek

            Rejestracja: 2003-12-17

            Ostatnia wizyta: 2022-01-24

            Skąd:

            No to fakt, Zemsta Sithów to świetna książka. Nie jest typowym przepisaniem filmu, a wręcz można powiedzieć, że jest jego lepszą wersją. Od pewnego czasu leży koło mojego łóżka i powoli się zabieram za ponowną lekturę.

            LINK
          • Re: Shed, Lud, inni - help

            Mossar 2019-02-20 08:34:21

            Mossar

            avek

            Rejestracja: 2015-06-12

            Ostatnia wizyta: 2022-01-24

            Skąd:

            To już dawno przeczytałem

            LINK
  • Siostry Nocy - NK vs Legends

    Mossar 2019-02-10 20:40:31

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Nie miałem nic pisać o "Ślubie Księżniczki Lei". Myślałem, że będę cierpiał. Po początkowych wydarzeniach chciałem skończyć tą książkę jak najszybciej się da.

    Aż Han i Leia wylądowali na Dathomirze.

    Bosz, jakie to było klimatyczne! Nie zrozumcie mnie źle. To nie jest ani wybitna ani jakaś szalenie istotna książka. Ale klimat Dathomiry i Sióstr ją zamieszkujących aż wylewał się z książki. I tutaj nasuwa się pytanie - którą Dathomirę wolę? Tą legendarną czy tą z TCW? Teoretycznie mają część wspólną, ale różnice są widoczne (nie wiem jak to rozwiązali w starym kanonie, retcony na potęge?).

    No cóż. Wolę Siostry Nocy (i inne Siostry) z "Ślubu Księżniczki Lei". Definitywnie. Dlatego że wyobraźnia nie ma ograniczeń a serial animowany już je ma. I po prostu Siostry w mojej wyobraźni są jeszcze bardziej przerażające, silne, interesujące niż te z TCW. Mother Talzin, Asajj - one też są spoko ale jednak to co widzę oczami wyobraźni po tej książce jest po prostu ciekawsze.

    Sama książka ma zaskakująco fajną fabułę. Moze to dlatego że miałem niskie oczekiwania. Nie wiem. Ale od ok. 20% już mi się to świetnie czytało. Ponadto uwielbiam w tej książce Threepio! Jego starania o to by Han był sexy były genialne. A system został rozwalony jak wymyślił piosenkę o Hanie, którą potem Leia podśpiewywała Nie podobały mi się w sumie 2 rzeczy. To że królowa matka tak łatwo odpuściła. Mimo władzy prawie że absolutnej. I to że Zsinj padł tak łatwo. Bo trochę nie pasuje to do tego z jakim wysiłkiem prowadzono z nim wojnę w serii X-Wing.

    BTW. Czyżby córka Teneniel miała się jeszcze gdzieś pojawić?

    LINK
    • Re: Siostry Nocy - NK vs Legends

      rebelyell 2019-02-10 22:51:43

      rebelyell

      avek

      Rejestracja: 2009-12-01

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Kovir

      Mossar napisał:
      BTW. Czyżby córka Teneniel miała się jeszcze gdzieś pojawić?
      -----------------------

      Tak

      LINK
    • Re: Siostry Nocy - NK vs Legends

      Mossar 2019-02-11 09:35:13

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Zrobiłem sobie mały research, bo parę kwestii mnie zaciekawiło w związku z Siostrami Nocy.

      W TCW na Dathomirze żyją też Zabracy. W "Księżniczce" nie ma o nich mowy (choć w teorii nic nie wyklucza ich istnienia). Ale sprawdziłem sobie Wookiee i wygląda na to, że to taka pośrednia rasa - Dathomirians. A właściwie to po prostu Zabracy żyjący na Dathomirze. Więc wszystko gra.

      Druga, najważniejsza kwestia to Matka Talzin i Gethzerion. W książce miałem wrażenie, że Gethzerion to pierwsza z ich liderek i jakoś nie wiem gdzie tam było miejsce dla matki Talzin czy chociażby Zalem z Republic. Ale może się to jakoś klei tylko po prostu tego nie czuję.

      No i Dathomira nie wydawała mi się aż tak czerwona w książce jak przedstawiona została w TCW. Ale to w sumie tylko kwestia wizualna.

      LINK
    • Re: Siostry Nocy - NK vs Legends

      SW-Yogurt 2019-02-17 22:58:22

      SW-Yogurt

      avek

      Rejestracja: 2011-05-19

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Wrocek

      Czyli pewnie rozumiesz ludków, którzy przeczytali te wszystkie pierdoły EU; dobre, kiepskie, takie sobie. A potem przyszedł Kapelusz, twierdzący, że znawca EU z niego, że hej i zaczął robić, to co zrobił...

      LINK
  • Dziedzic Imperium - nie taki idealny?

    Mossar 2019-03-14 11:51:39

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Przed przystąpieniem do czytania Trylogii Thrawna po raz drugi w życiu miałem w głowie coś takiego:
    "No to teraz mam przed sobą trzy genialne książki, pamiętam, że 6 lat temu mega mi się podobały, dałem 10/10."

    Co sądzę o Dziedzicu Imperium po drugim czytaniu? No tak średnio bym powiedział. Jasne.. czytając drugi raz jakąkolwiek książkę nie ma się już efektu WOW związanego z postępowaniem fabuły do przodu, poznawaniem bohaterów czy ewentualnymi plot twistami. Na pewno ma to też spory wpływ na mój odbiór tej książki.

    Ale głównym powodem, dla którego nie odbieram tej książki tak hurraoptymistycznie, jest to, że przez te 6 lat poznałem masę książek i komiksów zarówno legendarnych jak i kanonicznych i zmieniły mi się oczekiwania i wiedza na temat uniwersum. Dziedzic Imperium dalej jest dobrą książką, ale nie fascynuje mnie już tak jak 6 lat temu. Powodów jest kilka:

    Thrawn
    No kurde, on tutaj wcale nie jest taki super jak go pamiętałem. Zdecydowanie wolę Thrawna z "Poza Galaktykę" i tego nowokanonicznego Thrawna od Zahna ("Thrawn", "Thrawn: Alliances"). Nawet Thrawn z "Rebels" mnie bardziej przekonuje. Thrawn, porządny Chiss, który "pracuje" w Imperium balansując na krawędzi pomiędzy dobrem i złem, pomiędzy aprobatą bądź dezaprobatą Vadera/Palpatine`a/Imperium dużo bardziej mnie interesuje niż Thrawn z "Dziedzica Imperium", który właściwie to jest po prostu zły.

    Fabuła
    Wydawało mi się, że fabuła tutaj pędzi na złamanie karku i może rzeczywiście tak jest, ale jakoś tego nie czułem przy drugim czytaniu. Momentami nudziły mnie te wszystkie wydarzenia. No ale nie będę się do tego za bardzo przyczepiał, bo to jednak drugie podejście, a nie świeże poznawanie historii bez znajomości dalszych wydarzeń.

    Rozbudowa uniwersum
    Wtedy nie przeszkadzało mi to w ogóle. Teraz po przeczytaniu X-Wingów niestety czuć mocno, że Trylogia jest jakby trochę oddzielna. Jasne, wiem, że najpierw była Trylogia Thrawna, a dopiero potem X-WIngi, itd, więc nie ma opcji, żeby Zahn korzystał z dobrodziejstw poprzednich książek. Ale nic nie poradzę na to, że dopiero co zżyłem się z Wedgem, Łotrami, Hanem podczas walki z Zsinjem, a w Trylogii tak jakbym miał do czynienia z trochę innymi postaciami. To nie jest oczywiście wina Zahna, po prostu trochę pogorszył mi się odbiór przez inne książki w tym okresie.

    Bitwy
    6 lat temu wydawało mi się, że Trylogia jest pełna epickich bitew, ale niestety X-Wingi trochę zmieniły to odczucie. Jak przypomnę sobie jak dramatyczne były bitwy Hana z Zsinjem czy nawet bitwa o Thyfferę, co działo się z Lusankyą, jak ta kobitka z Widm wkradała się na superniszczyciel Zsinja. No nie ma takich akcji w Trylogii. Ok, akcja z kretowiertami Na Sluis Van jest spoko (a to tak jakby czytałem pierwszym raz, bo zupełnie tego nie pamiętałem), fajny pomysł, ale i tak nie jarała mnie tak jak to co odwalały Widma czy Jastrzębionietoperze.

    No nic. Nie jest źle, ale trochę się zawiodłem. Jako osobnej książce dałbym tak 7, jako części całości pewnie z 8/10. Co i tak jest wysokim wynikiem, ale gdzie mu tam do 10/10 które wystawiłem za pierwszym razem.

    Mam jeszcze jedno przemyślenie. Ludwik kiedyś wspominał, że boi się sięgnąć po Karmazynowe Imperium, bo ma w głowie, że to zarąbisty komiks i boi się, że rzeczywistość będzie brutalna i teraz nie odbierze już tego komiksu tak pozytywnie. Coś w tym jest, bo właśnie to odczułem czytając Dziedzica.

    LINK
    • Re: Dziedzic Imperium - nie taki idealny?

      Karaś 2020-12-19 19:39:44

      Karaś

      avek

      Rejestracja: 2007-01-24

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: София

      A propos Thrawna - właśnie miałem na odwrót.

      To znaczy zapamiętał go właśnie jako takiego Krennica, ambitnego, ale nie złego samego w sobie i pamiętam, że po NK-Thrawnie miałem wrażenie, że Zahn po prostu wyciągnął sobie te cechy z niego, przeszczepił, wygładził i zrobił trochę przekota (np. scena bójki w Akademii).

      I potem wróciłem do Trylogii i Thrawn był faktycznie... zły, jak to opisałeś, podczas gdy zapamiętałem go inaczej.

      Nie lubię złoli dla zła, bo zazwyczaj są nudni, a Thrawn był fajnym odstępstwem. Natomiast stare powieści z Thrawnem fabularnie były złotem, a przez nowe nie mogę przebrnąć, mimo że Thrawn faktycznie jakby ulepszony.

      LINK
  • I kwartał 2019

    Mossar 2019-03-28 11:24:06

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Chciałbym mieć gdzieś rozpiskę tego co czytałem z SW w 2019 roku, więc zrobię sobie tutaj takie krótkie podsumowanie pierwszego kwartału:

    X-Wing: Eskadra Widm
    X-Wing: Żelazna Pięść
    X-Wing: Rozkaz Solo
    Ślub Księżniczki Lei
    Dziedzic Imperium
    Queen`s Shadow (NK)
    Pirate`s Price (NK)
    Ciemna Strona Mocy

    Jutro zaczynam CSM, więc już dołączam do tej listy. I tak dla zabawy mały ranking tych 7 przeczytanych książek.

    1. X-Wing: Rozkaz Solo
    2. X-Wing: Żelazna Pięść
    3. Pirate`s Price
    4. X-Wing: Eskadra Widm
    5. Ślub Księżniczki Lei
    -. Queen`s Shadow
    7. Dziedzic Imperium

    LINK
  • The Force Unloved

    Mossar 2019-04-01 11:38:03

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Tak się akurat złożyło, że nigdy nie grałem w TFU i moje pierwsze zetknięcie się z historią Starkillera to wczorajsze czytanie komiksu The Force Unleashed I & II w wydaniu deAgostini. I jak mi się podobało? No tak średnio bym powiedział. Ale zacznę od plusów, bo te też są.

    + Rysunki Briana Chinga i Bonga Dazo. Nie jest to może mój ulubiony styl komiksowy, zdecydowanie bardziej jaram się Wheatleyem, Luke`iem Rossem czy Camuncolim, ale i tak doceniam i bardzo przyjemnie czyta mi się komiksy narysowane przez tych panów. Tak też było w przypadku 1 części TFU. Druga część już była okropnie brzydka, dlatego też przeczytałem ją z 5 razy szybciej niż pierwszą.

    + Proxy - super pomysł na droida. Za każdym razem jak się pojawiał to wprowadzał pewną dynamikę w historię. Nie wiem czy tego rodzaju przemienianie się droida w dowolną postać to pomysł autorski twórców TFU, ale podobał mi się ten motyw.

    + Rahm Kota - zawsze lubię Jedi tego typu - degeneratów, pijaków, ale w rzeczywistości rzetelnych i dobrych ludzi. Trochę mi się kojarzy z Kananem, możliwe, że tworząc Kanana w pewien sposób wzorowali się na Kocie.

    To teraz przejdźmy do tego dlaczego TFU ostatecznie określam jako takie średniawe. Główny powód jest dosyć prosty - po prostu ta historia w wielu momentach jest przesadzona. Czuć jest skrojona typowo pod grę, żeby bohater spotykał coraz to silniejszych przeciwników i pokonywał ich w epickich pojedynkach. Nie mówiąc już o słynnym przekierowywaniu Niszczyciela Poza tym nie bardzo potrafiłem uwierzyć w samego Starkillera. Nie wiem, może w grze jest to lepiej przedstawione, ale komiks w ogóle mnie do niego nie przekonał. Najbardziej z wszystkiego nie podobała mi się koncepcja utworzenia Sojuszu Rebeliantów za pomocą Starkillera. Nie wiem czy to tylko i wyłącznie opinia Proxy czy rzeczywistość, ale to, że Rebelianci powstali dzięki Vaderowi i Palpatine`owi za pomocą Starkillera wydaje mi się takie błahe i fanfikowe.

    No nic. TFU to był taki szybki szpil pomiędzy nowymi książkami NK i innymi Legendami które czytam. W międzyczasie zabieram się też za Empire, bo też tego jeszcze nie czytałem.

    LINK
    • Re: The Force Unloved

      Shedao Shai 2019-04-01 12:54:15

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      To prawda. Nie bez powodu Shedao nigdzie nie poleca tego segmentu uniwersum. TFU ma niestety fabułę fanfika (jak słusznie zauważyłeś), trochę mieszało w kanonie (wywracając m.in. genezę powstania Rebelii), Starkiller to taki idealny kandydat na męża Rey (razem spłodziliby dziecko, które byłoby Ostateczną Mary Sue), cały rozwój historii jest prowadzony tak, żeby mógł się jak najbardziej wykazać i żeby twórcy mogli po raz kolejny pokazać jaki jest potężny.

      Jeszcze większym nieszczęściem jest, że po sukcesie jedynki, postanowiono zrobić dwójkę - która fabularnie jest już czymś, co mógłby wymyślić piętnastolatek któremu podobało się TFU, więc jakoś na chama wymyślił sposób na sequel. Tu się naciągnie, tam wyklepie... i oto powstaje TFU 2. Co najgorsze, z potężnym cliffhangerem, który nigdy nie został wyjaśniony, bo trójki już się nie doczekano. I tak oto mamy takiego potworka, który nawywracał w kanonie, i do tego jeszcze nie dokończył wątków, które sam poruszył. Dla mnie jest to semi-kanoniczne; o ile jeszcze do 2014 ze zgrzytaniem zębów, cichym głosem uznawałem to za kanon, tak teraz, kiedy każdy i tak wybiera sobie, co chce... sugeruję obchodzenie tego konstruktu z daleka. I przy okazji zapraszam do moich opinii nt. gier:
      https://gwiezdne-wojny.pl/Forum/Temat/9381#648363
      https://gwiezdne-wojny.pl/Forum/Temat/14252#648604

      LINK
      • Re: The Force Unloved

        Mossar 2019-04-01 13:34:37

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Dwójkę to już chyba zdążyłem wyprzeć, bo nawet zapomniałem o niej w recenzji. Po pierwsze graficznie wygląda jak kupa, ale to inny temat. To można nawet wybaczyć. Ale ta historia, przynajmniej w formie komiksu, też się kupy nie trzymała. Często widzę narzekania na to, że Palpatine w Legendach został wielokrotnie wskrzeszony. Nie wiem, nie oceniam, bo jeszcze do tego nie dotarłem. Ale tu mamy ten sam motyw w TFU2. Jak tylko okazało się, że Vader stworzył klona Starkillera. I on z jakiegoś dziwnego powodu też się kocha w Juno. WTF? I ona w sumie w nim też nie wiadomo czemu. LOL2. A samej fabuły to już prawie nie pamiętam. Boba cośtam pobiadolił, pobiegał, postrzelał, a na końcu stwierdził, że w sumie to nie zabiję jak się całują. Heheszki.

        LINK
      • Re: The Force Unloved

        Louie 2019-04-01 14:04:04

        Louie

        avek

        Rejestracja: 2003-12-17

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Dla mnie najzabawniejszym momentem tej gry jest fakt, że Imperator schwycił założycieli Rebelii (w tym Baila, Mon Mothmę), a gdy Starkiller ich pomógł uwolnić, to najwyraźniej stracił nimi kompletnie zainteresowanie. Bo chyba nikt nie był później jakoś represjonowany. Jak wskazuje OT.

        LINK
    • Re: The Force Unloved

      Darth Ponda 2019-04-01 13:14:12

      Darth Ponda

      avek

      Rejestracja: 2014-02-15

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Olsztyn

      Spaby troll, nikt się nie nabrał.

      LINK
  • Janek Sunber i Roons Sewell

    Mossar 2019-04-27 15:51:55

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Dwie postacie, jedna po stronie Imperium, druga po stronie Rebelii. Niby zupełnie inni, ale jakoś "słyszałem" podobne nuty czytając te dwa komiksy.

    Który z tych komiksów podobał mi się bardziej?

    Zdecydowanie ten o Janku Sunberze. W ogóle to jeden z najlepszych komiksów jakie czytałem. Po pierwsze mamy świetną, wojenną historię, która od początku do końca trzyma nas w napięciu. I słodko-gorzkie zakończenie, które z jednej strony pozostawia nas z czymś w rodzaju złości, niesprawiedliwości, a z drugiej jest tak idealnym zwieńczeniem tej historii. To też jedna z niewielu pozycji, po których czuję, że polubiłem Imperium i stałem po ich stronie. Widzę, że Janek jeszcze się pojawi (i to chyba w komiksach deAgostini!), więc już czekam z niecierpliwością na kontynuację.

    Poza tym komiks jest po prostu genialnie narysowany. Mamy tu taki typowy klasyczny komiksowy styl, ale kolory są idealnie dopasowane, kreska jest bardzo przyjemna dla oka, a to co najlepsze to ukazanie dynamiki tego komiksu. Pierwszy raz zwykłe walki naziemne zrobiły na mnie w komiksie aż takie wrażenie. Fajnie czasem przeczytać sobie komiks narysowany w takim dosyć starym stylu, a nie nowoczesną kreską jak w nowych Marvelach. Nie mówię, że nowoczesna kreska jest zła, bo np. jeden z aktualnych rysowników, Luke Ross, jest chyba moim ulubionych rysownikiem wszech czasów. Właśnie sprawdziłem, że ten komiks został narysowany przez Davidé Fabbriego, który ma też na koncie komiks Jedi Council: Acts of War. A Acts of War to pierwszy ever przeczytany przeze mnie komiks. Może stąd te emocje Ale chyba po prostu lubię jego styl, bo narysował też Devaronian Version i The Stark Hyperspace War, które też są bardzo wysoko w moim rankingu. Zarówno graficznie jak i fabularnie, a wiadomo, że artysta ma wielki wpływ na opowiadanie historii. Widzę też, że to nie ostatni raz kiedy Fabbri rysuje w komiksach z serii Empire, więc już czekam na kolejny komiks.

    Poza tym komiksy z serii Empire są mocno średnie. Póki co te, w których pojawia się Leia to w ogóle masakra. Te z Vaderem całkiem okej, ale bez szału. Ten o Roonsie Sewellu był spoko, ale wolę Janka. Historia Biggsa też niezła. Aaaa, jeszcze ten z Trachtą i buntem był dosyć wyróżniający się. Po 2 i pół tomach "Imperium" deAgostini dałbym takie 6/10, ale dla samego komiksu o Janku Sunberze - 10/10.

    LINK
    • Re: Janek Sunber i Roons Sewell

      Finster Vater 2019-04-28 04:10:22

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      Zaraz, to Ty dopiero TERAZ poznałeś Janka?

      Kurde, tyle żyć w nieświadomości. Ale sam widzisz, imperium jest bardzo OK, jak już znasz historię pana Sunbera.

      I też, jest to jedna z tych historii, gdzie nie rozumiem dlaczego Disney uznał to za niekanoniczne (skoro to niczemu nie szkodzi ani nie przeszkadza), bo to jest material na świetnego spin-offa (o czym kiedyś pisałem zresztą) jak też na całkiem fajny serial.

      LINK
    • Re: Janek Sunber i Roons Sewell

      Shedao Shai 2019-04-29 14:13:14

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      Empire to seria, która się rozkręca. Początki faktycznie miała wyboiste, ale spokojnie, najlepsze przed Tobą. Arc Janka faktycznie świetny.

      LINK
  • X-Wing VIII - Zemsta Isard

    Mossar 2019-05-20 11:59:46

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Taka mała zapowiedź. Zacząłem właśnie czytać ostatnią część serii X-Wing i przyznam, że mam lekki mindf***. Kiedy to się dzieje? Wspominany jest Thrawn i Bilbringi. Stwierdziłem, że nie będę czekał na tom 3 Trylogii Thrawna i słabo pamiętam co tam się stało. Ale generalnie chodzi o to, że pierwszy rozdział Zemsty Isard to końcówka Trylogii Thrawna, tak?

    Alphabet Squadron wychodzi 4 czerwca i mam mega podjarę na tą książkę, chyba największą jaką kiedykolwiek miałem na książkę NK. Nie mam ku temu jakichś wielkich podstaw, bo "Kompania Zmierzch" Freeda nie przemówiła do mnie, ale podskórnie czuję, że Alphabet Squadron będzie świetny. Ponoć ma być mentalnym spadkobiercą serii X-Wing. Alex ze Star Wars Explained, wielki fan serii X-Wing, wczoraj napisał, że to prawdopodobnie jego ulubiona książka Nowego Kanonu. Także.. jaram się.

    I postanowiłem dokończyć serię X-Wing przed Alphabetem. Mam 14 dni, więc na luzie. Z Tego co widzę to Zemsta Isard już nie jest tak dobrze oceniana, ale pewnie i tak będzie w miarę dobrze.

    LINK
    • Re: X-Wing VIII - Zemsta Isard

      SW-Yogurt 2019-05-22 20:38:27

      SW-Yogurt

      avek

      Rejestracja: 2011-05-19

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Wrocek

      Plus minus końcówka TT.

      A "Zemsta", to ostatni X-Wing tylko z pewnego punktu widzenia. W końcu są jeszcze "Myśliwce Adumaru", nie tak odległe, choć z perełkami po drodze ~ oraz daaaleeeki "Cios łaski" (którego nie skończyłem, bo mam kolekcjonerkę ~:/).

      LINK
  • Empire & Rebellion - zmarnowany potencjał

    Mossar 2019-06-09 16:36:34

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Chyba rozumiem czemu serie Empire i Rebellion nie są wymieniane na tym samym poziomie kultowości co KOTOR, Republic czy Dark Times. Po prostu są straszliwie nierówne.

    Początku Empire już właściwie nie pamiętam. Kojarzę że wątek Trachty był całkiem niezły, ale poza tym masa historii w stylu co drugiego arca z nowokanonicznej serii Star Wars. Czyli, dla tych co nie wiedzą, raczej słabo.

    NA SZCZĘSCIE jest Janek Sunber, który jest niekwestionowanym królem tych dwóch serii. Zdecydowanie najlepiej wypada kiedy jest rysowany przez Fabbriego. Wtedy mam absolutną ucztę komiksową - świetna kreska, kolorystyka i co najważniejsze dynamika. Poza tym historia Janka jest po prostu bardzo fajna. Działa na różnych poziomach moralnej szarości - nie raz wątpliwości Sunbera na temat poczynań Rebelii mają 100 procent sensu przez co jego przywiązanie do Imperium jest jednocześnie dramatyczne i ciekawe.

    Janek wraca też w serii Rebellion.. I tu mam problem bo fabuła ponownie jest naprawdę niezła. Fabularnie dobrze wypada też wątek Jorina czy Deeny. Ale to nie jest Fabbri. To nie jest już ten poziom emocji oddawany za pomocą rysunku. Autor jest conajmniej o dwa poziomy pod Fabbrim. I to niestety boli. W ogóle w tych dwóch seriach poziom artystyczny waha się gdzieś między absolutnie genialnym a gimnazjalistą próbującym swych sił w komiksie. I dlatego uważam te serie za zmarnowany potencjał. Bo gdyby całość była Fabbriego, Chianga i np. Wilsona to było naprawdę miodnie. A tak to jest tylko dobrze.

    LINK
    • Re: Empire & Rebellion - zmarnowany potencjał

      Finster Vater 2019-06-11 16:36:26

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      -czemu serie Empire i Rebellion nie są wymieniane na tym samym poziomie kultowości co KOTOR, Republic czy Dark Times

      Balans, a w zasadzie jego brak.

      W każdej z wymienionych serii mieliśmy poważnych oponentów i zbalansowany konflikt, tutaj jest gra do jednej bramki.

      Mamy dobry miniwątek Trachty i Janka - i to wszystko, przy czym Janek jest jeden na tle imperialnych nieudaczników. Bez Janka to te serie w ogóle można by sobie darować. Jeden X-wing rozwala stada TIE-interceptorów i stardestroyera... Nawet Vader jest dissowany, ma co prawda dobre miniarki jak np. "Pieć dni Sitha" ale też tchórzy przed tłumem jakichś kmiotków... No i cała "wielka trójka" której jest po prostu za dużo.

      LINK
      • Re: Empire & Rebellion - zmarnowany potencjał

        Mossar 2019-06-11 17:02:50

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        No tak, dlatego twierdzę że to zmarnowany potencjał na różnych płaszczyznach. Poza tym twierdzę, że pewne tematy są już z założenia ciekawsze niż inne. Widać te same wnioski w Legendach i Nowym Kanonie.

        1. Jak coś się dzieje pomiędzy ANH a ROTJ to w większości przypadków jest słabe/średniawe. A jak pojawia się Wielka Trójka to jest jeszcze gorzej. Widać to w Cieniach Imperium, serii Empire, nowokanonicznej serii Star Wars, Dziedzic Jedi, tych wszystkich książkach o Falconie, Lando, itd. Generalnie to naprawdę ciężki grunt żeby zrobić coś dobrego.
        2. Jak coś się dzieje w czasach Zakonu Jedi sprzed ROTS to zwykle jest conajmniej dobrze. Czy to seria Republic, czy książki Luceno, Age of Republic, Master & Apprentice, Dooku Jedi Lost.. to wszystko bardzo fajnie się czyta. I ma się wrażenie, że autor nawet nie musi się przesadnie starać. Po prostu wchodzi w ten świat i jedzie z koksem.
        3. Okres ROTS-ANH jest bardzo popularny i w większości przypadków autorzy wykorzystują a) Vadera badassa b) Vadera emocjonalnego. I tu też zwykle wychodzi to dobrze. Kanan, Vader Soule`a, Fallen Order, Dark Visions, Ghost Prison, Dark Times i masa masa innych. Tego jest tak dużo, że już conajmniej od 2018 mam dość tego okresu. Mimo że zwykle to wychodzi dobrze.
        4. PostROTJ to ciężki temat ale z mega potencjałem niezależnie czy to Legendy czy Kanon. Legendy poszły głównie w Imperium podzielone na kawałki z imperialnymi o różnych motywacjach, sposobach działania i walki z Nową Republiką. W Kanonie też mamy trochę takiego podejścia ale Aftermath głównie skupił się na samej, ostatecznej walce pod dowództwem paru ocalałych Imperialnych. Ale teraz mamy przed sobą Mandaloriana i trylogię Alphabet Squadron i jestem przekonany że i jedno i drugie spowoduje, że Kanon w tym okresie będzie interesujący.

        LINK
  • Need help

    Mossar 2019-06-11 17:06:54

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Dobra, bo nie do końca znowu ogarniam co robić. Kończę Zemstę Isard. I jak ułożyć sobie dalsze czytanie? W grę wchodzą książki i komiksy. Shed coś wspominał o Karmazynowym Imperium, ale w deA będzie jeszcze Mroczne Imperium. Jaka powinna być kolejność? Trylogię Akademii Jedi chyba przeczytam, ale już tą Callisty sobie podaruję.

    LINK
    • Shedaooooo

      Mossar 2019-06-12 20:24:55

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Shed albo ktoś inny, dajcie znać jak będziecie mieć chwilę.

      LINK
    • Here I am

      Shedao Shai 2019-06-13 09:53:03

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      Właściwie to powtórzyłbym to, co już napisałem w tym poście:

      http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/22827#746521

      Jeśli musisz jeszcze czekać na Mroczne/Karmazynowe (nie wiem, czy już wyszło), to może Cienie Imperium i Pakt na Bakurze? To fajne książki i mają parę wykorzystywanych potem motywów.

      LINK
      • Re: Here I am

        Mossar 2019-06-13 11:37:16

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Sh1t, zapomniałem o tej liście. Ale dzięki! Muszę czekać na Mroczne/Karmazynowe, ale to dobrze, bo już za niedługo przyjdzie, a póki co mam do przeczytanie Alphabet Squadron.

        Natomiast Cienie Imperium właśnie przeczytałem. Mam jeszcze wygrane Cienie Imperium: Ewolucja. Rozumiem, że to mam przeczytać zaraz po zwykłych Cieniach.

        LINK
        • Re: Here I am

          Shedao Shai 2019-06-13 12:50:19

          Shedao Shai

          avek

          Rejestracja: 2003-02-18

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

          Tak. Ale ja mówię o książce - tak, ona też istnieje. To był taki projekt multimedialny. Książka, komiks, gra, sountrack. Wszystko się ładnie uzupełniało fabularnie.

          LINK
          • Re: Here I am

            Boris tBD 2019-06-13 13:12:11

            Boris tBD

            avek

            Rejestracja: 2001-09-17

            Ostatnia wizyta: 2020-04-14

            Skąd: Piaseczno

            Były też figuraski i karty kol.

            A Evolution jest już taki se. Za to całkiem przyjemnym komiksem był spinoffowy Jix agent Imperium

            LINK
          • Re: Here I am

            Mossar 2019-06-13 15:50:19

            Mossar

            avek

            Rejestracja: 2015-06-12

            Ostatnia wizyta: 2022-01-24

            Skąd:

            To dlatego nie bardzo czaiłem skąd tam Dash Rendar Ale przyznam, że komiks mnie jakoś bardzo nie uwiódł, więc chyba sobie zostawię SotE na późniejsze czasy, a teraz skończę Zemstę Isard, Alphabet Squadron, Thrawn: Treason, a potem już po kolei Mroczne i Karmazynowe Imperium, itd. Pakt na Bakurze też może gdzieś upchnę jak nie będę miał co czytać.

            Myślę, że SotE w dzisiejszych czasach już nie robi takiego wrażenia jak wtedy. W grę już raczej ciężko zagrać, choć kto wie, w DF2 mi się nieźle grało. Poza tym fabuła jest mocno skupiona na Luke`u, Lei, itd. ale w dzisiejszych kanonicznych czasach już trochę można mieć dość takiego settingu.

            LINK
  • Parę Legend

    Mossar 2019-06-20 13:46:11

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Parę pomniejszych Legend żeby potem wiedzieć co przeczytałem:

    1. Zemsta Isard
    Nie porwało. Chyba póki co najgorsze z całej serii X-Wing. Co nie znaczy, że złe. Po prostu nie wciągnęło mnie tak bardzo jak wszystkie poprzednie tomy. Najbardziej zdenerwował mnie pomysł na sklonowaną Isard. Oczywiście, dzięki temu fabuła mogła pójść w nieoczekiwanym kierunku, ale sam pomysł mnie zniesmaczył. Takie 7/10.

    2. Cienie Imperium - komiks
    Tu nie bardzo. Może powinienem podejść najpierw do gry albo książki, ale tak oceniając tylko ten jeden komiks to nie bardzo mnie ta historia zainteresowała.

    3. Dziedzic Imperium - komiks
    Naprawdę fajna adaptacja. Bardzo przyjemna i nietypowa kreska o świetnych kolorach. Nie lubię adaptacji, ale tu się udało. Nie czytam dalej, bo czytałem niedawno książki, ale doceniam.

    A już niedługo Mroczne Imperium w deAgostini, więc szykuje się na coś szokującego

    LINK
  • O kwa, ale jaja

    Mossar 2019-06-22 09:09:30

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Właśnie czytam Alphabet Squadron a tam takie coś:
    "początek spoilera He`d spoken with Chief of Intelligence Cracken... koniec spoilera"

    o.0

    Poza tym.. ta książka jest tak X-Wingowa.. Kurde, nie wiem czy jakąkolwiek książką jarałem się aż tak od 2015. Raczej nie. Masa nawiązań, brutalność wojny, charyzmatyczne postacie o prostych imionach, dużo dużo powietrzno-militarnego mięska, świadomość tego jak działają poszczególne statki, rozkminy na temat Imperium i Rebelii, ich błędów.. Kurde mega! 150 stron za mną i jeśli będzie tak dalej to będzie to moja ulubiona książka Nowego Kanonu i bardzo bardzo wysoko w hierarchi wszystkich książek SW.

    LINK
  • Dark Empaaaaajer

    Mossar 2019-07-03 17:31:44

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    No i stało się. W końcu poznałem tą kultową historię. Historię, którą jedni chwalą pod niebiosa, inni uważają za jedną z gorszych rzeczy powstałych w EU. Jak ja oceniam Mroczne Imperium?

    Kurde nie wiem.

    Na pewno jest to komiks, koło którego nie można przejść obojętnie. Ciężko jest przeczytać go bez żadnych przemyśleń i stwierdzić "meh". Tak, ja też byłem jednym z tych co jak zobaczyli, że Sidious zrobił sobie klona to pomyślał, że to trochę bez sensu. Ale z drugiej strony ten komiks jest bardzo odważny i opowiada fajną, pełną akcji i emocji, historię. Jakbym miał ocenić to tak typowo komiksowo to naprawdę dobrze czytało mi się ten komiks. Poza tym nie można też mu odmówić interesującej oprawy graficznej. Nie jest to może jednoznacznie mój styl, ale bardzo doceniam i momentami ma takie kadry, strony, że ręce składają się do oklasków.

    Ale wracając do fabuły...

    Ok, przyjmijmy, że akceptuje klonowanie Sidiousa. W ten sposób dostajemy historię, w której Luke na swój pokrętny sposób, próbuje uratować galaktykę poddając się Ciemnej Stronie Mocy. I to jest chyba najmocniejszy punkt całego komiksu. Ja akurat jestem zwolennikiem tego co sequele zrobiły z Luke`iem, ale ten komiks uzmysłowił mi, że chyba wolałbym Luke`a, który z jakiegoś powodu wpadł w sidła CSM. Poza tym aspektem komiksu mamy też niezłe początki Lei jako Jedi, całą spinę z trójką jej dzieci, Ossus, Vimę, Solusara, Branda, Mrocznych Jedi Sidiousa, statek Eclipse, pociski nadprzestrzenne. Sporo komiksowego dobra, które w fajny sposób posuwają fabułę postEndor do przodu.

    Jedyne co mnie teraz zastanawia to jaka była kolejność wydawania tych historii? Dark Empire było pierwsze, po Trylogii Thrawna? Czy historie po Dark Empire wyszły wcześniej? Próbuje sobie poukładać w głowie jak Wy poznawaliście okres poendorowy.

    LINK
  • Karmazynowe Imperium I - Ludwik

    Mossar 2019-07-04 17:50:49

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    No i tu mamy kolejny klasyk komiksów starego EU. Komiks, który najczęściej pojawia się na Bastionie jako sztandardowy przykład brzydkiej kreski i koślawych postaci.

    Ale co z tego jeśli historia Kira Kanosa sama w sobie jest wciągająca i w sumie fajna. Nie wiem jeszcze co w części drugiej, ale pierwsza jest ciekawa i właściwie czyta się ją z ciągłym zainteresowaniem. To taka historia, w której trudno się doszukiwać realizmu - bohater, który bez Mocy potrafi sam pokonać całą armię szturmowców. Paradoksalnie działa to jednak na korzyść tego komiksu, bo jeśli zaakceptujemy tą "epickość" Kira Kanosa to mamy ciekawą historię postaci, która swoją historią nie przypomina żadnej innej. Pewnie 98% twórców pod koniec zrobiłaby mu jakieś ckliwe redemption story i Kir stałby się członkiem Nowej Republiki. Kto wie, może tak będzie w kolejnych częściach, ale tutaj jego totalne wywalenie na Nową Republikę było bardzo fajnie poprowadzone od początku do końca.

    Dobra, to teraz trochę o kresce. Jest koślawa. Toporna. W sumie brzydka. Jak od linijki. Jako osoba związana mocno ze sztuką powinienem mieć problem z ukończeniem tego komiksu. Ale Karmazynowe Imperium w tym swoim dziwnym koślawym stylu jest bardzo przekonywujące. Kurde, nie wiem o co chodzi, ale po paru stronach zupełnie nie miałem problemu z tą kreską. A walka końcowa na Yinchorrr wyglądała nieźle. No okej, planety to jest masakra - jakby je ktoś wkleił z google grafiki.

    Co jeszcze.. zaskoczyła mnie Lusankya. Spędziłem prawie pół roku czytając serię X-Wing i przyznam, że ten jeden kadr był taką wisienką na torcie.

    Ludwik, kiedyś pisałeś, że boisz się wrócić do Karmazynowego Imperium. Że nie będzie tym czym jest w Twoich wspomnieniach. Pewnie nie będzie, ale ja, Mossar, w 2019 przeczytałem ten komiks i uważam, że jest spoko!

    LINK
  • W poszukiwaniu Jedi

    Mossar 2019-08-24 10:35:40

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Czytałem na raty, bo najpierw doszedłem szybko do 80%, potem czytałem trochę NK i wczoraj machnąłem końcówkę.

    Z jednej strony mam takie trochę uczucie, że to taka kolejna historyjka o Wielkiej Trójce, ale z drugiej czuję, że ta książka naprawdę mocno popchnęła fabułę postROTJ w Legendach. I to w jaki sposób ją popchnęła bardzo mi się podoba.

    Po pierwsze, Luke i jego poszukiwania Jedi. Dosyć ciekawe choć ta książka była ciekawsza kiedy akcja działa się w Otchłani albo na Kessel. Ale mimo wszystko fajnie, że wprowadzono Kypa Durrona, Gantorisa i Streena. No i wspomniano o Dathomirze i Kamie Solusarze. A i Vimie. W rezultacie książka kończy się na Yavin. Co jest dosyć fascynujące i jestem ciekawy co dalej.

    Po drugie, flota zebrana w Otchłani. Generalnie mega fajny pomysł, fajnie siedzi. Sama Daala jeszcze mnie nie przekonuje, taka trochę Ysard. Największy problem mam z Pogromcą Słońc. Jakim cudem dysproporcja jest aż tak duża. Finał wyglądał tak jakby Han mógł się wpierdzielić tym Pogromcą w Gwiazdę Śmierci i jej wydrążyć tunel samą prędkością.

    Najbardziej chyba podobały mi się perypetie Hana, Chewiego i Kypa na Kessel. Klimat, beznadzieja i tajemnica. Czuć było że jakoś się wydostaną, ale i tak czytało się to dobrze. Najgorzej wypadały sceny z Leią - ot takie urzędnicze życie. Choć jej frustracja pod koniec ksiażki była dosyć śmieszna.

    No nic, przede mną jeszcze 2 części. Zobaczymy czy ta trylogia mnie wynudzi czy pójdzie w miarę gładko.

    LINK
  • DeAgostini: X-Wing I i II

    Mossar 2019-09-29 14:28:26

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Dużo różnych komiksów z tej serii, ale to na czym szczególnie chciałbym się skupić to cała historia wokół Tycho, Winter, Elscol, potem Haska.

    Powiem tak. Na razie książki zdecydowanie bardziej mi pasują niż komiksy. Co prawda to jeszcze nie koniec tej serii i może mnie coś pozytywnie zaskoczy dalej. Póki co traktuję te komiksy jako taki suplement do książek. Poznajemy poniekąd przeszłość Wedge`a, historię Tycho i Winter, która jest całkiem interesująca. Dowiadujemy się kim jest ta cała Elscol, dlaczego jest tym kim jest w książkach.

    Największy plus? Zakończenie drugiego tomu czyli wszystko wokół tej ukrytej fabryki, robotycznego mózgu i Biba Fortuny. Na pewno mnie to zainteresowało i czekam na dalszy ciąg, ale póki co trochę zawód. Tak czy inaczej cieszę się że to jest bo w kanonie mało tego rodzaju komiksów. Komiksy wokół eskadry Poe Damerona są całkiem spoko, TIE Fighter zaczął się świetnie, ale skończył bez sensu. Więc cały czas mam niedosyt jeśli chodzi myśliwce, lasery, symulatory

    Dobrze, że powstało coś takiego jak Alphabet Squadron.

    LINK
  • Jedi Academy

    Mossar 2019-11-26 20:04:49

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Po JFO i słynnej spinie z Krogulcem o podwójny miecz świetlny czuję potrzebę ograć serię JK a szczególnie Jedi Academy.

    Zatrzymałem się gdzieś w połowie Dark Forces 2. W sumie spoko gra, ale niestety coś mnie tam zatrzymało i nie dotrwałem do końca. Zobaczę chyba do końca na YT.

    Pytanie jest takie. CO DALEJ, MY MASTERS?

    LINK
    • Re: Jedi Academy

      AJ73 2019-11-26 21:46:28

      AJ73

      avek

      Rejestracja: 2017-10-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Raven Squad

      Jedi Academy było lepsze od Outcasta. Przede wszystkim, wybierałeś sobie własnego dżedaja, albo dżedajkę . Nieliniowa kampania, a decyzje podejmowane mają wpływ na zakończenie historii Poza tym, style walki, moce, wybór ścieżki, ależ w to się grało, panie !.

      Dalej, to The Force Unleashed, ale wybrałbym tylko jedynkę. Dostępna także jako Ultimate Sith Edition , i tą bym właśnie brał

      LINK
      • Re: Jedi Academy

        San Holo 2019-11-27 15:52:26

        San Holo

        avek

        Rejestracja: 2016-01-28

        Ostatnia wizyta: 2020-10-28

        Skąd: Poznań

        Outcast był lepszy od Jedi Academy Miał ciekawszą fabułę (ta nieliniowa kampania to trochę ściema xd), postacie, o wiele lepiej zaprojektowane poziomy no i fajnego głównego bohatera - co z tego, że wybieramy postać, skoro to nijaki typ/typiara bez charakteru, którego też nie rozwiniemy, bo to nie jest rpg z opcjami dialogowymi. JA miało dobre multi, ale poza tym to taki na szybko dorobiony dodatek, któremu właśnie bliżej do rozszerzenia multi niż osobnej gry - ostatecznie mechaniką JA i JO praktycznie się nie różnią.

        LINK
        • Re: Jedi Academy

          AJ73 2019-11-27 17:32:44

          AJ73

          avek

          Rejestracja: 2017-10-12

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd: Raven Squad

          Oczywiście bierzmy poprawkę na lata, w których te gry powstawały. Dzisiaj, patrząc, grając w te tytuły można się uśmiechnąć, mówiąc, że co ?, to ma być erpeg ?, to ma być wybór ?, i gdzie pozostałe ficzery ? . I oczywistym, że grę pompowało to niesamowite wówczas multi. Niemniej, patrząc po latach na oceny, czy też opinie, to JA większość uważa za lepszą grę, w porównaniu do JO.
          Nie oznacza to oczywiście, że subiektywnie trzeba się z tym zgadzać

          LINK
          • Re: Jedi Academy

            San Holo 2019-11-28 10:16:22

            San Holo

            avek

            Rejestracja: 2016-01-28

            Ostatnia wizyta: 2020-10-28

            Skąd: Poznań

            Wiadomo, chociaż śmiem podejrzewać, że tę większą ogólną sympatię JA wzbudza głównie dzięki multi, które po prostu nadal jest bardzo aktywne. Oczywiście obydwie gry są wciąż świetne, zresztą nic dziwnego, skoro tak niewiele je różni

            LINK
            • Re: Jedi Academy

              Mossar 2019-11-28 11:02:51

              Mossar

              avek

              Rejestracja: 2015-06-12

              Ostatnia wizyta: 2022-01-24

              Skąd:

              Myślę, że i tak zacznę od Jedi Outcast, więc po prostu bedę mógł to ocenić. Zobaczymy jak się odbiera tą serię po prawie 20 latach. Bo KOTOR wciąż żywy

              LINK
              • Re: Jedi Academy

                Burzol 2019-11-28 11:12:46

                Burzol

                avek

                Rejestracja: 2003-10-14

                Ostatnia wizyta: 2022-01-24

                Skąd: Poznań

                No, ale nie nastawiaj się przypadkiem na RPG w ogóle. Te gry to jest klasyk gatunku FPP/TPP, wtedy gdy istniały jeszcze takie gatunki growe . Tyle, że w Academy można dobrać wygląd postaci .

                LINK
    • Re: Jedi Academy

      Burzol 2019-11-27 09:15:11

      Burzol

      avek

      Rejestracja: 2003-10-14

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Poznań

      Jedziesz Jedi Outcast i potem Jedi Academy. Przy Jedi Outcast mogą przydać się tutoriale, bo to jedna z ostatnich gier dziedzictwa lat 90. gdzie levele potrafią być kozacko przekombinowane. Ale genialne. A potem Jedi Academy jako sama przyjemność bycia Jedi .

      LINK
  • Legendy vs Kanon

    Mossar 2020-01-02 11:21:56

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Wstępnie można takie "pojedynki" robić, bo Nowy Kanon jest trochę obfitszy i powoli zapełnia różne okresy w historii SW. A więc jedziemy z tym. Miejcie na uwadze, że to moja w 100% subiektywna opinia i nie musicie się z nią zgadzać.

    Stara Republika
    Wiemy, że ten okres w Nowym Kanonie też istnieje, więc nie musimy nazywać tego preTPM. Tutaj zwycięzca jest jeden - Legendy. O wiele więcej contentu, przemyślanego, epickiego, wprowadzającego nowe trendy w SW. Już sam KOTOR by wystarczył, żeby pokonać NK, ale poza tym mamy interesujące Talesy, genialną trylogię Bane`a (do dzisiaj chyba moje ulubione książki SW) i komiksy KOTORowe. W NK niestety możemy się cieszyć tylko tym, że tworcy zaczynają "siać". Znamy coraz więcej antycznych Sithów (Momin, Atrius, Wrend, Caldoth), planet (Exegol, Moraband, Malachor). Wiemy, że były wojny mandaloriańskie, Mandaloriański Jedi. I kiedy w końcu DelRey albo Marvel będą mogli rozwijać te historie to może być naprawdę ciekawie. Ale póki co...
    Zwycięzca: Legendy

    Czasy przed Mrocznym Widmem
    Chodzi mi oczywiście już o Republikę i góra kilkadziesiąt lat przed TPM. Tu już wybór nie jest oczywisty. W Legendach genialny Plagueis, Maska Kłamstw. Część Republic dzieje się przed TPM i to są naprawdę klimatyczne komiksy. Mimo wszystko NK ma tu swoją reprezentację. Bardzo ciekawy, odważny Dooku: Jedi Lost, który był dla mnie największym zaskoczeniem 2019. Ponadto Master & Apprentice, którego główna fabuła niektórych nudzi, ale książka świetnie podejmuje temat hipokryzji w Zakonie Jedi i generalnie relacji Mistrz-Uczeń. W komiksach nudy - tylko Yoda, który mocno zawodzi.
    REMIS

    Czasy Republiki
    Tu nawet nie będę próbował. Zwycięzca jest jeden - Legendy. Seria komiksowa Republic jest dla mnie czymś bardzo ważnym. Od tego właściwie zacząłem przygodę z komiksami i bawiłem się, podobnie jak vilkala, genialnie. Poza tym świetnie Poza Galaktykę i ponoć kultowe Medstary oraz książki Traviss. W NK raczej miernie - bardzo rozbudowujące uniwersum Queen`s Shadow, ale niestety nudne, ciekawy Katalizator od Luceno i takie trochę guilty pleasure czyli Mroczny Uczeń. Lepiej w komiksach - absolutnie świetny Kanan, niezły Maul i w miarę fajny Obi-Wan i Kenobi.
    Zwycięzca: Legendy

    Wczesne Imperium (ROTS - ANH)
    Nie lubię tego okresu. Jest mielony na potęgę. Jasne, jest tu podłoże do tworzenia ciekawych historii, wystarczy spojrzeć na Dark Times czy chociażby Vader Soule`a. Ale w Nowym Kanonie jadą na tym okresie już tak długo.. proszę, skupcie się na preTPM. Ale to tylko taka dygresja, bo mimo wszystko ten okres Nowemu Kanonowi wychodzi świetnie. Jak wspomniałem, świetny Vader Soule`a, bardzo udany Han Solo i Rogue One, świetny powrót Zahna z nową trylogią Thrawna (szczególnie w pierwszej części). Osobiście dla mnie najważniejszym punktem tego okresu jest Rebels, ale wiem, że to content nie dla każdego. W Legendach cenię tylko Dark Times, ale wiem, że niektórzy polecają jeszcze Noce Coruscant. Historie Hana Solo i Lando to jednak moim zdaniem trochę marnowanie potencjału tego okresu.
    Zwycięzca: Nowy Kanon

    Okres Rebelii
    Matko, jak ja nie lubię tego okresu w EU. Ani to nie działa w Legendach ani w Nowym Kanonie. Więc.. Duża szansa na to, żeby to NK wygrywało, wszystko w rękach Soule`a i jego nowej serii Star Wars.
    REMIS

    Era Nowej Republiki
    Zarówno w Legendach jak i NK mamy taki okres. Legendy skupiły się głównie na walce z resztkami Imperium, co zostało zrealizowane naprawdę fajnie w serii X-Wing. Nowy Kanon ten okres ma o wiele krótszy po czym następuje długi okres panowania Nowej Republiki i prawdopodobnie względnego pokoju. Nie skończyłem jeszcze tego okresu w Legendach, ale mam trochę zawód. Najpierw zakochałem się w serii X-Wing i możliwe, że to już by wystarczyło, żeby lubić ten okres. Ale Trylogia Thrawna jakoś zaczęła mnie strasznie nużyć, Trylogia Akademii Jedi jest trochę średniawa, a reszty jeszcze nie znam, ale patrząc po ocenach to raczej nic genialnego. No może poza Dylogią Thrawna i Rozbitkami. Ale to i tak nic, bo ostatni rok bardzo mocno poprawił ten okres w kanonie. Po pierwsze Mandalorian, który jest jednym z moich ulubionych tworów w SW i możliwe, że najlepszym z filmowo-serialowego Nowego Kanonu. Moja ulubiona książka Nowego Kanonu to Alphabet Squadron, który właśnie dzieje się zaraz po ROTJ. Jedna z moich ulubionych książek to Więzy Krwi C. Gray, która właściwie kończy okres Nowej Republiki. Jest też niedoceniana książka Phasma, którą ja osobiście bardzo cenię za klimat i oryginalność.
    Zwycięzca: Nowy Kanon

    Nowa Era Jedi
    Jasne, nie ma czegoś takiego w Nowym Kanonie, ale tymczasowo nazwę tak czasy po TROS. No i tutaj Legendy ponoć zaczynają być ciekawe. Można nie lubić Yuuzhan, potem Dziedzictwa Mocy, ale trzeba przyznać, że twórcy mieli swój oryginalny pomysł na to co później. Pomysł, który znacząco różnił się od tego co w OT i PT. A co zrobi Disney z tym okresem? Póki co raczej nic, ale jest spora szansa, że słynny Project Luminous to właśnie ten okres i patrząc na to, kto się ma tym projektem zająć to liczę na naprawdę dobry content.
    Zwycięzca: Legendy

    Jak widać w mojej ocenie Nowy Kanon wygrywa fabułą międzyfilmową. Nie jest to raczej nic dziwnego, bo fani starego EU już lata temu narzekali na to, że książki/komiksy powstające przy okazji filmów pozostawiały wiele do życzenia. Widać też, że w dalszym ciągu Nowy Kanon nie ma startu do Legend jeśli chodzi o zamierzchłe czasy i te daleko po sadze. Zobaczymy co przyniosą kolejne lata. Bardzo bym chciał, żeby Nowy Kanon rzeczywiście zaczął się zapełniać w okresie przed Mrocznym Widmem, bo tam jest naprawdę ogromny potencjał i finansowy i fabularny. Biorąc pod uwagę nawiązania do tego okresu w pozycjach z 2019 roku to liczę na to, że rzeczywiście zaczęto o tym myśleć.

    LINK
    • Re: Legendy vs Kanon

      Hardrada 2020-01-02 12:24:17

      Hardrada

      avek

      Rejestracja: 2011-01-01

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Ten post mi coś uświadomił - do tej pory myślałem: tak, niech Disney już zostawi Skywalkerów i przeniesie się do Starej Republiki. A teraz pojawiły się wątpliwości: czy Ty wiesz o co się prosisz? Przewijały się już różne... dziwne plotki o tym co zamierzają zrobić z Revanem (mam nadzieję, że tylko ploty). Wolałbym nie oglądać Revana-kobiety czy np. Bane`a-Durosjanina, ani innych aktów profanacji, jak to się stało z główną sagą. Okres Starej Republiki to teraz ostatni bezpieczny heh bastion, do którego można uciec przed Disneyem i podziwiać w spokoju. Taki trochę muzealny zabytek w świecie SW, który mógłby zostać nieudolnie odrestaurowany. Zatem lepiej, żeby Disney przeniósł się teraz o 1k+ lat, ale do przodu.

      LINK
      • Re: Legendy vs Kanon

        Mossar 2020-01-02 12:32:21

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Ciężko to ocenić. Bane juz od dawna jest w Nowym Kanonie i raczej spodziewałbym się w miarę podobnej historii jak w Legendach. Revana raczej nie będą ruszać, pewnie będzie bardziej wspominany jako legenda. I raczej nie ma żadnych sensownych plot o nim poza tym że nazwano tak jeden oddział. A póki co Kanon wprowadzil sporo ciekawych Sithów z tego okresu i to jest akurat dobra prognoza.

        Bardziej się boje tego jak ta Stara Republika będzie wyglądać jako ustrój, jak okres.

        LINK
        • Re: Legendy vs Kanon

          Hardrada 2020-01-02 12:50:47

          Hardrada

          avek

          Rejestracja: 2011-01-01

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd:

          Mossar napisał:
          Ciężko to ocenić. Bane juz od dawna jest w Nowym Kanonie
          -----------------------
          No właśnie - w kanonie. Ale nie ma w filmach. Dlatego unikam słowa "kanon" i nie padło ono w moim poście, bo nie do końca o to chodzi. Kanon to również np. seriale animowane, komiksy i książki, pełne bzdur, które ogląda/czyta jakiś tam niewielki odsetek, więc nie ma problemu, żeby to ignorować. No ja np. nic nie wiem o tych rzeczach, które przytoczyłeś. Może poza Bane`m - chyba gdzieś tam w TCW się pojawił. Filmy to jednak zupełnie inny poziom kreowania świata niż cała reszta contentu. Najlepszym przykładem jest postać Dartha Maula i to co z nim zrobiono. Póki to sprowadzało się tylko do TCW, to jedynie się śmiałem. Ale jak go zobaczyłem w Hanie Solo, to zostało już tylko płakać A teraz to samo mnie czeka z Palpatinem No więc jakoś nie chcę, żeby podobny los spotkał Bane`a, którego podobnie jak Ty, najmilej wspominam ze wszystkich Legend.

          LINK
          • Re: Legendy vs Kanon

            Mossar 2020-01-02 13:09:11

            Mossar

            avek

            Rejestracja: 2015-06-12

            Ostatnia wizyta: 2022-01-24

            Skąd:

            Ej ale Palpatine`a to nie wymieniaj, bo akurat kanonowi daleko do tego co zrobili z Palpkiem w Legendach po ROTJ

            Natomiast co do reszty się zgadzam. Bane "jest", ale to tak naprawdę nic nie znaczy. I dobrze, że w TCW nie pociągnęli tego tematu, bo jemu się należy poważniejszy film/serial. I patrząc na to jak wygląda Mandalorian, wierzę w to, że coś fajnego z Bane`m może powstać.

            Co do tych Sithów to aktualnie wygląda to tak (nie czytać jeśli ktoś chce ich poznawać w książkach/komiksach):
            Lord Momin - Sith, który został wrzucony do więzienia za swoje chore rzeźby tworzone Mocą
            https://vignette.wikia.nocookie.net/starwars/images/c/c0/Dark_Lord_22_Momin_activates_weapon.jpg/revision/latest/scale-to-width-down/340?cb=20190601202246
            Darth Caldoth - Sith Duros, napisał księgę The Bestiary of Darth Caldoth
            Darth Krall - jeden z Lost Twenty
            Darth Wrend - Sith którego uznano za nieżywego, a potem powrócił
            Shaa - https://vignette.wikia.nocookie.net/starwars/images/8/8c/Momin_and_Shaa.jpg/revision/latest?cb=20181117033957
            Atrius - posiadacz dwóch crossguard saberów

            I paru innych wspomnianych jednym zdaniem. Nie ma tego dużo, ale większość tych Sithów pojawiło się w kanonie w ostatnim roku, więc coś się święci.

            LINK
            • Re: Legendy vs Kanon

              Darth Ponda 2020-01-02 17:21:55

              Darth Ponda

              avek

              Rejestracja: 2014-02-15

              Ostatnia wizyta: 2022-01-24

              Skąd: Olsztyn

              To świadczy o tym, że twórcy chcą się tam zagłębić, nie że są takie oficjalne plany. Jeśli LF pójdzie tą drogą, to mamy zasadniczo dwa podejścia: albo zrobią to jak sagę, i oleją tych wszystkich Mominów czy Kralli, albo jak EU, i dostaniemy mnóstwo fan serwisu który na dodatek nie zrujnuje naszego wyobrażenia tego okresu z Legend. Pozytywnego fan serwisu, nie jak w Rebels czy TRoS.
              Mnie również martwiły ploty. Ponoć OR miała zostać przedstawiona jak w GoT i dziać się 1000 lat BBY. Nie mam nic przeciwko nieco większym zmianom technologicznym niż w grach, ale bez przesady.

              LINK
  • Uczeń Ciemnej Strony

    Mossar 2020-02-10 21:04:26

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Po dłuższej przerwie przyszedł czas na drugą część tej trylogii.. której jakoś nie umiem zapamiętać nazwy. Nazwijmy ją trylogią Kypa Durrona.

    No i właśnie. Dochodzę do pewnego ciekawego wniosku, który mocno zaczął we mnie kiełkować z każdą kolejną legendarną książką po Endorze. Te książki bardzo często są nierealistyczne, naiwne, w motywacje postaci czasem ciężko jest uwierzyć. Ale ostatecznie czyta się to jakoś przyjemniej niż wiele z ksiażek Nowego Kanonu. Ostatnio słuchałem Leię Claudii Gray - świetna pisarka SW, ale niestety opisywana historia była do bólu bezpieczna i brakowało jej totalnie tego czegoś.

    A tu mamy Andersona. Anderson się nie pieprzy. Wprowadza postać, wrzuca ją w sidła CSM, po czym dżist zwęglone ciało. Potem pojawia się kolejna postać, na której zależy nam już bardziej i sytuacja się powtarza. Myślimy jako czytelnik, że Kyp pewnie sobie poradzi. Że Anderson tak to poprowadzi, że wspaniały Luke przekona go, że Jasna Strona to to czego potrzebuje. Ale nie. Anderson się nie bawi w takie klasyczne rozwiązania. Robi z niego od razu adepta Ciemnej Strony, który na dzień dobry robi coś prawie niewybaczalnego. Psychicznie niszczy jedną z najbardziej niewinnych postaci w tej książce.

    I jasne, jest to ultra naiwne. Bo przejście Kypa na CSM jest śmiesznie szybkie. Podobnie zresztą niektóre zachowania Daali czy chociażby wątek Wedge`a i Qwi. Ale to nic, bo czyta się to szybko i przyjemnie. Mamy też Exar Kuna, do którego interesującej historii z podobnych postaci w Nowym Kanonie dorasta tylko Lord Momin przez parę zeszytów Vadera. To wszystko jest naiwne, ale ciekawe. Wątków jest tu od cholery. Niektóre nudne jak flaki - ucieczka Jainy i Jacena, niektóre zbyt sielankowe - Wedż i Qwi, niektóre za to całkiem ciekawe i dojrzałe - Ackbar albo koloniści z Eol Sha na Dantooine. Ale mimo tego całego chaosu kończę ta książkę z uśmiechem na ustach. I zabieram się powoli za trzecią część.

    Podsumowując, głupie, ale uwielbiam.

    LINK
    • Uczeń Ciemnej Strony a TROS

      Mossar 2020-02-11 10:06:04

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Mam wrażenie, że moja pozytywna opinia na temat tej książki jest mocno podyktowana tym czym jest The Rise Of Skywalker. Abrams i Terrio poszli na tyle po bandzie, że już mój argument pod tytułem "Nowy Kanon jest bardziej przemyślany niż Legendy" przestał mieć tyle sensu.

      No i chyba zaakceptowałem, że jakby się nie chciało prowadzić SW to w końcu i tak zaczną się resurekcje, strzelanie piorunami w niebiosa i zatrzymywanie statków Mocą.

      LINK
  • Tales of the Jedi 1

    Mossar 2020-03-16 13:34:36

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Siedzimy w domu to sięgnąłem po pierwszy tom Opowieści Jedi z deAgostini (hehe, tak jakbym wcześniej przy 3 miesięcznym dziecku nie siedział tyle samo).

    Jakoś tak oczekiwałem, że to będzie genialne na poziomie Republic czy choćby KOTORów, no i trochę się poki co zawiodłem. W sensie jest spoko, fajnie jest w ogóle zobaczyć pomysł sprzed ponad 20 lat na tak zamierzchłe czasy. Ale póki co cały ten konflikt między Ludo a Nagą Sadowem troszkę mnie nudził. Ale i tak biorę się za drugi tom i jestem ciekawy co dalej. Teraz powinno się zrobić ciekawiej.

    Ciekawi mnie też jaka będzie dalsza rola Jori i Gava. No i cały czas czekam na tych wszystkich Freedonów, Uliców, Exarów itd

    LINK
  • Kirrek, Qel-Droma i Nomi!

    Mossar 2020-03-20 21:23:40

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Dobra, jest fajnie. Coraz bardziej wkręcam się w te czasy, mimo, że z początku nie do końca mi przypasowały. Najpierw może co mi się nie podoba w tej serii i w samym pomyśle na tysiące lat przed sagą. Mianowicie stylistyka. Ale nie tak, że w ogóle. Po prostu co komiks to trochę inna, czasem mocno odstająca. Z jednej strony mamy bardzo kolorowe i pełne świecidełek stroje w historii Nagi Sadowa, potem stylistyka zbliżona do klasycznych Marveli w historii na Onderonie i najbliższa memu sercu stylistyka w arcu o Nomi Sunrider. Wiem wiem, że to dosyć stare komiksy i wtedy trochę inaczej podchodzono do komiksu. Nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia z komiksem jako takim, więc oceniam trochę jako świeżak, jak dziecko, któremu pokazano Nową Nadzieję w 2020. Ale jak już to zaakceptowałem to stwierdziłem, że w większości te komiksy są naprawdę ciekawie narysowane. Wyrazista mimika, ciekawy wieloplan i fajne użycie kolorów, np.
    https://ibb.co/BnQB36Z
    https://ibb.co/Y7TnRpw

    Ale przejdźmy do konkretów - co sądzę o tych opowieściach?

    Zacznijmy od bitwy o Kirrek. Fabularnie dla mnie trochę za szybko i za mało emocjonalnie, ale strasznie podobał mi się rozmach z jakim twórcy podeszli do tej bitwy. Widać to między innymi na wyżej załączonych kadrach. No i poza tym fajnie było zobaczyć jak wyglądały początki Sithow, ich ciągłe kłótnie o władze i podkładanie sobie nóg na każdym kroku. Nic dziwnego, że w końcu Bane wziął sprawy w swoje ręce.

    Druga historia, rodzeństwa Qel-Droma na Onderonie podobała mi się chyba nawet bardziej. Po pierwsze fajnie było oglądać wczesne czasy planety, na której bujałem się w KOTORze. Rodzeństwo Qel-Droma też dosyć charyzmatyczne, ale dla mnie show kradnie Arca Jeth. ZAJE***CIE narysowany i w ogóle brakuje mi takich mistrzów Jedi w Nowym Kanonie. Cały wątek, powiedzmy, polityczny taki dosyć sztampowy, ale ponownie dobrze się wkomponował w ciekawe kadry i dynamikę tego komiksu.

    Ale najbardziej póki co siadł mi wstęp do historii Nomi Sunrider. Nie wiem czy tam się zmieniał rysownik, ale najpierw mnie trochę odrzuciło, a potem mi się bardzo podobało. Taki klasyczny, siermiężny styl. Bez przesady kolorystycznej. Ale poza tym po prostu fajna historia. Nietypowa, ciekawy mistrz Jedi, fajny rozwój postaci. Trochę więcej czasu poświęconego na wewnętrzne rozterki, a ja to zawsze lubię w komiksach. Naprawdę fajnie! A i przypomniało mi się coś. Mam wrażenie, że twórcy komiksowi jak mają zrobić jakiegoś wielkiego bossa z półswiatka to nie potrafią wyjść poza schemat "To musi być Hutt!". Szczerze mówiąc trochę przewracam oczami widząc, że ta rasa jest tak potężna od tysięcy lat. Ale ok, to tylko detal.

    Podsumowując, fajnie fajnie. Czytam dalej.

    LINK
  • EXAAAAR KUUUUN!

    Mossar 2020-03-21 20:18:38

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    NO I TO JEST TO!

    Cały ten wstęp, z Sadowem, z Nomi, Thonem, Odan-Urrem, Cayem i Ulicem i masą innych Jedi.. to wszystko to była tylko podbudowa pod wielki finał. Coś co mnie straszliwie ciekawiło podczas czytania trylogii Akademii Jedi. Czyli..

    Kim do cholery jest ten Exar Kun i co on robi na Yavinie?

    No i wiem kim jest. Najbardziej kozackim Sithem w historii SW. Materdeju, ale bym to zobaczył w formie serii filmów! Pierwszy film o Exarze jako Jedi, który stopniowo zaczyna wątpić w nauki Jedi i swego mistrza. Jednocześnie równolegle rozwój postaci Qel-Dromów i Nomi. Druga część już o tym jak o Krathach, Exarze jako Lordzie Sithow, jego Massassich i Ulicu, który w finale przechodzi na stronę Exara. No i finałowy film trylogii Exara Kuna - czyli piękne zwieńczenie, pojedynek braci Qel-Droma, rytuał Exara i zmasowany atak Jedi na Yavin! Ah piękne by to było.

    No i poza tym ten finał Talesów był najladniej narysowany. Postaram się wrzucić później pare najlepszych kadrów.

    No ale wracając - te postacie są tak klimatyczne. Polubiłem Qel-Dromow, w szczególności Caya. Nomi jest mega spoko. Exar Kun to w ogóle największy wymiatak i jest do tego świetnie narysowany. I TotJ ma najlepszych mistrzow Jedi - świetne nietypowe rasy i bardzo charyzmatyczne postacie.

    No. To mam caloksztalt legendarnych czasów preTPM. Nie wszystko, ale to co najważniejsze. TotJ, oba KOTORy, komiks KOTORowy, książka, troche SW:TORa, trylogia Bane`a i Plagueis.

    EPICKO rzekłbym. High Republic, ciężkie zadanie przed Tobą.

    LINK
    • Re: EXAAAAR KUUUUN!

      Gunfan 2020-03-21 20:26:22

      Gunfan

      avek

      Rejestracja: 2003-11-27

      Ostatnia wizyta: 2021-08-11

      Skąd: Bielsko-Biała

      A "Redemption" też czytałeś już?

      LINK
    • Re: EXAAAAR KUUUUN!

      AJ73 2020-03-21 20:32:50

      AJ73

      avek

      Rejestracja: 2017-10-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Raven Squad

      Czekałem, aż Exar się pojawi i wywali podjarometr .
      Czy najbardziej kozackim sithem, to nie wiem , ale taką trylogię, z takimi wątkami jak napisałeś, to są właśnie T E Star Warsy, jakich oczekiwałbym na ekranie.
      Aż dziw bierze, że mając takie story, Disney jest tak głupi, i nie wpadł jeszcze na to, o czym większość z czytających nie raz zapewne pomyślała. Dlaczego nie można tego pokazać filmowo ? - nie ogarniam.

      LINK
      • Re: EXAAAAR KUUUUN!

        Mossar 2020-03-21 21:02:20

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        No Revan w sumie to dla mnie użytkownik Mocy, ani Sith ani Jedi. Dlatego nie liczę go jako Lorda Sithow. Bane jest świetny, ale jakos nigdy nie lubiłem tego jak rysowano Bane`a. A Exar Kun to taki Sith z krwi i kości. Bez kombinowania, po prostu Sith.

        Możliwe, że mi przejdzie podjara to nie będzie TOP1 ale póki co jest

        LINK
    • Re: EXAAAAR KUUUUN!

      Finster Vater 2020-03-21 20:43:19

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      Ja się im dziwię w tym Disneyu, mają gotowe historie na trylogię z masą spin-offow, nie interferujące z Niebochodami, a oni zamiast to nakręcić i liczyć kasę wymyślają jakieś High Republici, bo " bez Yody to się nie przyjmie"

      LINK
  • Redemption - Jakie to piękne

    Mossar 2020-03-21 22:25:10

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    No i epilog - komiks Redemption. O Ulicu szukającym swego miejsca na tym świecie, o Sylvar nie potrafiącej poradzić sobie z nienawiścią do Ulica, o Nomi jako matce, o Vimie, zbuntowanej córce Jedi.

    No i fabularnie jest naprawdę fajnie, pięknie zamyka to wątki głównej fabuly. Ale to co mnie na maksa urzeklo to rysunki. A właściwie bardziej kadry i to jak Gossett łączy te rysunki w piękne, artystyczne strony. Serio, ciężko mi wybrać jedną ulubioną stronę. Najpierw miałem opad szczeny jak Tott walczył z burzą na Ryloth. Potem jak Ulic pojawił się na Rhen Var. A potem to już nawet nie pamiętam. Masa pięknych kadrów. Serio, jeden z moich najulubieńszych komiksów pod kątem kreski i wykorzystania miejsca na stronie. I też mnie trochę podbudował, bo pokazuje, że niekoniecznie trzeba być geniuszem rysunku pod kątem proporcji, warsztatu, żeby tworzyć piękne komiksy. Nie wiem, może Gossett potrafi rysowac realistycznie i po prostu przyjąl taki styl, ale nie zmienia to faktu, że w komiksie ważniejsza jest emocja oddawana w kresce, w twarzach postać, ciekawe zapełnienie kadru, fajne kolory niż idealne proporcje i rysowanie zgodne z kanonami komiksowymi.

    Poza tym, Anderson i Gossett pokazali, że ta historia nie musi być tylko epicka i pełna dynamiki jak wcześniej. Może być bardziej kameralna, stonowana i przyznam, że bardzo mi się to podobało. No i zaskoczył mnie końcowy twist ze strzałem z blastera.

    10/10

    LINK
  • Trylogia Akademii Jedi

    Mossar 2020-03-31 16:52:26

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Uff. Mam to już za sobą. Nie żeby to było złe. W sumie było całkiem sporo fajnych motywów, postaci, momentami czytało się naprawdę fajnie. Ale z jakiegoś powodu strasznie długo to męczyłem. Z pół roku minęło. No i nie mam siły na normalną recenzję. Typowe plusy i minusy jak po odcinkach seriali.

    + Exar Kun, jeden z mocniejszych punktów - fajne użycie jego i Yavin w związku z Akademią Luke`a
    + Kyp Durron, w sumie ciekawa postać. Było to w wielu momentach mocno przesadzone, ale na pewno momenty z Kypem mi się najlepiej czytało
    + Cały początek z Hanem, Chewiem i Kypem na Kessel. KLIMACIK!
    + Akademia Luke`a jako taka. Nie jest jakaś wybitna, ale byłem w stanie sobie to wyobrazić dosyć wyraźnie, a to już dużo. Na plus Kyp, Cilghal, Streen. Reszta dosyć pomijalna niestety.
    + Relacja Hana i Kypa

    - Pogromca Słońc
    - Gwiazda Śmierci
    - Bardzo dużo naiwnych, nierealnych pomysłów
    - Relacja Mary i Lando
    - Załoga Gwiazdy
    - Jaina i Jacen na niskich poziomach Coruscant o.0

    No nic. Czas na "Ja Jedi"!

    LINK
    • Ja, Jedi

      rebelyell 2020-03-31 18:41:43

      rebelyell

      avek

      Rejestracja: 2009-12-01

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Kovir

      Mossar napisał:
      Czas na "Ja Jedi"!
      -----------------------

      O, dużo lepsze niż powyższe! Trochę inne spojrzenie (i pierwszoosobowy narrator) na te same wydarzenia. Mam duży sentyment do tej książki. Mnie czytało się wybornie!

      LINK
      • Re: Ja, Jedi

        Mossar 2020-03-31 18:43:21

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Słyszałem sporo pozytywnych opinii więc się cieszę na tą książkę

        LINK
  • Ja, Jedi - hmm..

    Mossar 2020-05-10 11:06:04

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Przyznam szczerze, że pierwszy kontakt z tą książką był niezbyt udany. Nie zczaiłem jak Corran i reszta Nowej Republiki doszli do takich wnioskow do jakich doszli z Mirax. Dlaczego wielomiesięczne szkolenie Jedi miałoby być najlepszą drogą do odnalezienia Jedi. Potem trochę denerwowało mnie, że Corran brał udział w wydarzeniach z Trylogii Akademii, ale że nie było go w tych ksiażkach to zawsze chronił go przypadek. A to poszedł pobiegać, a to się spóźnił, itd.

    Gdzieś na etapie kiedy Keiran stał się znowu Corranem wszystko wróciło do normy i książka zaczęła mnie mocno wciągać. I tak już do końca, bo autor tak naprawdę bawil się tu trochę z czytelnikiem. Ani Keiran ani Corran nie był do końca wiarygodna postacią. Dopiero jak zdał sobie sprawę z istnienia obu tych tożsamości to czuć było w tym prawdziwego Corrana. I przyznam, że fabularnie też bardziej mi się podobal jego epizod wśród piratów, igranie z Tavirą i zabawa w nawiedzającego Jedi. Świetnie pasował w tej historii też Elegos czy na koniec Jensaarai.

    Zapominając już o początkowym zawodzie, ta książka ma naprawde dużo fajnych konceptów. Koreliańscy Jedi i ich podejście do sprawowania swojego "zawodu". Jensaarai. Memni od Caamasi. Cala ta zgraja piratów o różnych osobowościach i motywach. W czasie całej pierwszej części książki podobał mi sie tez sam trening Jedi. To jak uczniowie się różnili i jak rozwijali różne formy Mocy.

    Natomiast to co najmocniejsze w tej ksiażce to chyba przemyślenia Corrana. Czasem niewypowiedziane, czasem przedstawione Luke`owi. Czasem wypowiedziane przez Elegosa. Niektóre tak trafnie punktowały Jedi, że aż bylem zaskoczony, że to nie jakis hejterski artykuł tylko legendarna książka.

    Fajna pozycja. Nieidealna, ale na pewno warta uwagi i oryginalna.

    LINK
  • X-Wing: Myśliwce Adumaru

    Mossar 2020-05-18 17:10:26

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    W sumie nie wiem czy ktoś to w ogóle czyta, ale traktuję to jako taki swój dzienniczek, więc dzisiaj czas na kolejną legendarną książkę.

    I co? I side quest jakich mało. Nie posuwa historii galaktyki do przodu. Zupełnie jak 80% Nowego Kanonu Tak sobie żartuję (a może nie?). Ale czy to źle? Niektóre książki side questy są dobre, niektóre nudne jak flaki. Force Collector to mega side quest a bawiłem się dobrze. Nie mówiąc już o wielu komiksach z obu kanonow.

    Myśliwce Adumaru to side quest Wedge`a na trochę odrealnionej planecie. I to chyba jedyne co mnie w tej historii bolało. Bo poza tym to klasyczne X-Wingi. Jest Wedge, jest genialny Janson, Tycho i Hobbie, a właściwie to oni są genialni jako bohater zbiorowy. Dla mnie to oni, ich dialogi i podejście do sprawy to największy atut książki. Fajne też jest zestawienie ideologii Wedge`a, Imperium i Adumaru. Do konca byłem ciekawy jak to rozwiążą. I finał jest satysfakcjonujący, bo ostatecznie perator pozostaje przy swoim honorze i rozwiązanie jest dosyć ciekawe.

    Podobal mi się też atak Zjednoczonych Narodow na Certan. O wiele bardziej niz koncowa walka z Imperium, którą bardzo szybko przewertowałem, bo nie było w niej nic ciekawego i równie dobrze mogli ją pominąć trzema kropeczkami i akapitem opisującym pokonanie Imperium.

    Co jeszcze? Fajnie, że Rogriss. Fajnie, że Iela. Jaaaaak ona ciśnie temu Wedge`owi. I ten fragment jak jechała po Qwi <3 A Wedge taki "dobra, będę cicho, bo tu się moje losy ważą". No myśliwce mocno bazują na tym co znane, ale w tego typu seriach tak trzeba robić.

    LINK
  • Kryształowa Gwiazda teaser trailer

    Mossar 2020-05-27 18:07:42

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Tak tylko nadmienię, że jak tylko skończę Diunę (czyli jakoś w następnym tygodniu) zabieram się za słynną Kryształową Gwiazdę.

    Czekam na słowa otuchy. Zagrzanie do walki. Jakieś porady. Jak się dobrze przygotować mentalnie do tego arcydzieła.

    LINK
  • Kryształowa "Gwiazda"

    Mossar 2020-06-20 10:49:01

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    CO. TO. BYŁO.

    Streszczenie. Pierwsze pół ksiażki to Leia zawodząca, że ukradli jej dzieci i owe dzieci zawodzące gdzie mama, tata i wujek Luke. Potem pojawia się Waru, statki-planety, proktorzy czyli największe łamagi w historii SW i kilkuletnie dzieci, które niczym Denis Rozrabiaka robią sobie żarty. I relacja Hana i Luke`a:
    - Luke nie ić tam
    - Ide
    - Nie ić
    - Ide Han. Nie wim czemu.
    - Kurde poszoł. Ide go ratować.

    A Luke tutaj to w ogole jakiś pajac do potęgi, nawet nie chce mi się tego komentować. No i oczywiście zupełnie przypadkiem wszystko się dzieje w jednym miejscu. Han i Luke trafiają na Waru, którego potrzebuje Hethrir i jego ziomeczki, ale Leia też się musi tam pojawić więc korzysta z usług jakiejś dziwnej istoty i leci na Asylum. Ale plot twist, Asylum to tylko potoczna nazwa! Bo przecież Leia ma polecieć na ta planete Waru.

    No i smok. Myrminy. Dzołkowanie ze złych - a wezucimy ich do bagna. Ale beka, pogryzieni i nie umio wyjść. O hehe, mama przyszła, siema.

    Jakie to było złe. Zabieram sie za Ręke Thrawna a za niecale 2 tygodnie Alphabet Squadron: Shadow Fall!

    LINK
    • Re: Kryształowa "Gwiazda"

      rebelyell 2020-06-20 16:11:21

      rebelyell

      avek

      Rejestracja: 2009-12-01

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Kovir

      W ogóle Luke`a często beznadziejnie pokazywano w EU, takiego wieśniaka, jakby nie wydarzyło się nic od ANH. Masakra.

      LINK
      • Re: Kryształowa "Gwiazda"

        Mossar 2020-06-20 19:53:07

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Ja w ogóle nie wiem jak można uznawać, że w TLJ Luke taki nieudany, a w EU to był kozak. No nie wiem, może później ale póki co to co książka to Luke jest większą lelują. W Siostrach Nocy jeszcze w miarę, w trylogii Akademii Jedi jakaś masakra. Wszyscy już czaili że Exar Kun, a Luke chodził po akademii i tylko tracił kolejnych uczniów. Natomiast w Kryształowej Gwieździe to już jakaś masakra zupełna. Teraz czytam Widmo Przeszłości i wydaje się być całkiem ok, ale zobaczymy co dalej.

        LINK
    • Shedao

      Mossar 2020-06-21 13:35:26

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      I inni legendziarze. Chodźcie tu skonfrontowac moje zdaniej o Kryszałowej z Waszym. Jestem ciekawy czy mieliście w miarę podobny odbiór.

      Dalej nie mogę zapomnieć motywu "Luke, nie ić. IDĘ. Nie ić. Nie, Waru jest zly. Nie jest. Jest, zabił ziomeczka. No i czo, ale nie jest bo tak czuję. Idę. Nie ić. Idę. Ale muszę. Czemu. Nie wiem. Chcę do Waru. Waru to oszust. Nie. Skąd wiesz. Nie wiem."

      Teraz czytam Widmo Przeszłości i jest to bardzo mila alternatywa. Fajna intryga, lubię styl Zahna. Ale Luke dalej trochę taki sobie. W tym czasie legendarnej ENR zdecydowanie bardziej do mnie przemawiają piloci, Corran, Talon, Mara czy Han i Lando. Jakoś się to tak lepiej czyta. A zamysl na Luke`a który nie bardzo wie co z tą Mocą robić jest niezły, ale imo słabo póki co realizowany.

      LINK
      • Re: Shedao

        Kasis 2020-06-24 12:11:12

        Kasis

        avek

        Rejestracja: 2005-09-08

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd: Rzeszów

        Żaden ze mnie legendziarz i jak się tak zastanowić to akurat z Lukiem mało w sumie czytałam, ale coś w tym jest, że nie jest on najbardziej ciekawą postacią w książkach.

        A od Kryształowej gwiazdy to baaardzo szybko się odbiłam lata temu i nigdy nie wróciłam
        Ale grafikę z okładki lubiłam

        LINK
  • Ręka Thrawna - Widmo Przeszłości

    Mossar 2020-06-23 21:04:30

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Mmmmm.. ale to się przyjemnie czytało. Zahn w najlepszej formie. Piękna intryga, świetnie rozwijana na tak wielu płaszczyznach. Ponadto dużo smaczków i czuć, że sie tutaj ten legendarny kanon ładnie zawiązywał. Karrde na stałe już w tym okresie postROTJ, nawiązania do Poza Galaktykę, zgrabne użycie Łotrów (ale czemu tłumacz zdecydował się na takie babole jak Eskadra Rogue i Eye of Palpatine?). Pięknie sie ta Nowa Republika rozpada w tej książce.

    No i moj fan favourite - Pellaeon. Na początku byłem wkurzony, że akcja sobie leci, a on niczego nieświadomy żyje w swojej bańce. Ale ostatni rozdział wszystko zrekompensował. Pięknie. Widać, że nauczył się dużo od Niebieskiego. Teraz czekam jak rozszyfruję intrygę w 2 części. No ale tak poz nim to czytało sie to bardzo przyjemnie - w końcu coś zwartego i sensownego po serii trochę głupawych kskążek z tego okresu.

    Po drugiej części mam Rozbitkow z Nirauan, którzy to byli ponoć wydani wcześniej. Myślicie, że mogę iść z tym chronologicznie i nie będzie to w żadnym stopniu mylące albo niezrozumiałe?

    A i ocena. Takie 9/10. U Zahna mi zawsze brakuje emocji, ale poza tym cała reszta jest na najwyższym poziomie.

    LINK
  • Wizja Przyszłości - jak Mara zaorała Legendy

    Mossar 2020-07-02 10:43:31

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Zanim dojdę do sedna, to muszę coś powiedzieć:
    1. Po Ręce Thrawna i konsekwencjach wydarzeń z ENR muszę uznać, że czas postROTJ jest lepszy niż w Nowym Kanonie. Nowy Kanon ma parę świetnych pozycji z tego okresu (choćby Alphabet), ale porównując filmy do tego co zadziało się w uniwersum starego EU to wybór jest prosty. Finn, Rey czy nawet Kylo wypadają blado przy całej spuściźnie Thrawna, Talona Karrde, Pelleaona, Boostera czy Corrana bądź Wedge`a. Te ciekawe i istotne postacie można wymieniać bardzo długo.
    2. Ręka Thrawna jest świetna

    Najpierw co wyszło najlepiej w tych dwóch książkach. Mianowicie, budowanie wojny domowej w Nowej Republice. Zahn zrobił to po mistrzowsku. Powoli rozwijał kolejne wątki, aż na sam koniec wybuch bitwy nad Bothawui był chyba dla wszystkich w pełni zrozumiały i satysfakcjonujący. Zahn budował napięcie pomiędzy poszczególnymi rasami, jednocześnie z rozdziału na rozdział wyjaśniając różnice pomiędzy nimi. Zresztą pewnie nie ja jedyny zawsze patrzyłem z lekkim powątpiewaniem na powstającą Nową Republikę i próbę zintegrowania tych wszystkich różnych ras. Zahn pięknie się do tego odniósł.

    Książka kontynuuje wiele różnych wątków i zwykle w takich sytuacjach jedne mnie bardziej interesują drugie mniej. Tu tak nie było. Ok, było ale tylko marginalnie, bo trochę nudził mnie wątek tych ziomeczków na Bothawui ze sklepu z stworkami. Ale i tak miało to ręce i nogi. Tak czy inaczej - wątek z Luke`iem i Marą świetny. Iblis i Booster - super. Leia lecąca do Pelleaona - jeszcze lepiej. W ogóle wszystko co związane z Gilleadem było 10/10. Talon u Jorja - znowu bardzo interesująco. No i sypiący się od środka tercet Tierce, Thrawn i Disra. Pięknie to zostało poprowadzone, panie Zahn. Piękne zwieńczenie okresu Ery Nowej Republiki.

    Co mi się nie podobało? Zaskakująco niewiele. Może trochę sposób w jaki Mara i Luke stwierdzili, że będą parą i to nawet małżeństwem. Po prostu mogło to być zrobione lepiej, ale i tak jest dobrze. Nie podobał mi się wątek Navetta i Cliffa, ale wiem, że był istotny.

    No i przejdźmy do wisienki na torcie. Mary, która w paru zdaniach rozprawiła się z Luke`iem, a właściwie to Zahnem, który zaorał innych autorów tworzących w ENR. Wyśmiał wszelkie historyjki o dzieciach, wyśmiał całą Akademię Luke`a i jego nieogar związany z Kypem Durronem i resztą. Wyśmiał Dark Empire i to tak dosadnie, bo nawet Mara nie bardzo wierzyła w tą historię. Aż szkoda, że nie wyśmiał jeszcze Luke`a i Waru i jego "idę, nie ić, idę do niego, nie ić, muszę iść".

    No cóż. Teraz przerwa na drugą część Alphabetu, a potem...

    NEEEEEEEEEEEEEEEEJ! - W KOŃCU

    LINK
    • Re: Wizja Przyszłości - jak Mara zaorała Legendy

      Mossar 2020-07-02 21:54:28

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Czytam właśnie Alphabet Squadron: Shadow Fall i Freed chyba trochę czytał postROTJ Legend.

      https://files.tinypic.pl/i/01009/p3dziz76ng5f.jpg

      Teraz Yaga Minor (akurat jak przeczytałem Rękę Thrawna), w pierwszej części było Borleais. Miło widzieć te miejsca, nawet jak tylko w formie wzmianki.

      LINK
    • Re: Wizja Przyszłości - jak Mara zaorała Legendy

      Karaś 2020-12-19 19:44:45

      Karaś

      avek

      Rejestracja: 2007-01-24

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: София

      Hm, a propos Luke`a i Mary - pamiętam, że ich relacja była całkiem sensownie zbudowana, zbliżali się do siebie w naturalny sposób (mimo tej love-hate kliszy), ale sam moment związania się był kuriozalny, coś w stylu że stali na balkonie coś tam duch obi wana i oni wtedy dobra to jesteśmy parą i elo? Dobrze kojarzę?

      Ale fakt, Ręka Thrawna jest super. Chyba nawet lepsza od Trylogii, głównie przez to, że była tak głęboko podszyta intrygami i lawiracjami, a nie tylko pew pew źli kontra dobrzy.

      LINK
      • Re: Wizja Przyszłości - jak Mara zaorała Legendy

        Mossar 2020-12-19 19:51:14

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Ja już chyba wyparłem, bo nie pamiętam. Ale coś w ten deseń

        W ogóle jak tak komentujesz moje posty to widzę, że jeszcze rok temu byłem bardziej wyrozumialy dla Legend (np. moja opinia o DE). Teraz już jestem chyba grubiej ciosany, bo takie akcje jak z Irkiem Ismarenem to nie przechodzą przez mój filtr sensowności.

        LINK
        • Re: Wizja Przyszłości - jak Mara zaorała Legendy

          Karaś 2020-12-19 19:55:36

          Karaś

          avek

          Rejestracja: 2007-01-24

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd: София

          Czuję. Mi też się kiedyś bardziej podobały. Ale w miarę poznawania innych uniwersów i w ogóle innych sf obcowanie z gwiezdnymi wojnami zaczyna być zwyczajnie frustrujące bo człowiek zaczyna zauważać jakie to są głupie, przewidywalne, z metra cięte i zwyczajnie nudne rzeczy. Oczywiście nie wszystko, bo uniwersum jest wspaniałe, ale jest tak cholernie niewykorzystane, zamiast operować różnymi gatunkami i spojrzeniami w kółko jest to samo z reguły i to jeszcze na niskim poziomie.

          LINK
  • Hello Yuuzhan Vong!

    Mossar 2020-07-24 18:17:59

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    No to nadszedł w końcu ten czas, kiedy poznałem kim są Vongi, co to jest amphistaff i w końcu, powierzchownie, znam odpowiedź na pytanie: "Dlaczego część ludzi nienawidzi koncepcji Vongów, a część robi sobie avatary z Yuuzhan i nawet tworzy pseudonimy na cześć członków tej rasy?"

    No i co mogę powiedzieć.. mogę powtórzyć słowa Shedao w komentarzach pod "Wektorem Pierwszy". Ta książka jest taka w sumie średnia, całkiem całkiem, ale na pewno nie zasługuje na najwyższą ocenę. To co ją w moich oczach podnosi wyżej to:
    1. Yuuzhan Vong jako rasa
    2. początek spoilera Śmierć Chewiego koniec spoilera

    Yuuzhan Vong
    Rasa taka przekombinowana, że nie dziwi mnie różny odbiór fanów. Sam nie do końca wiem czy mi się koncepcja Vongów podoba, chyba muszę przeczytać więcej NEJki. Ale nie mogę zaprzeczyć, że to nowy (w sensie nowy wtedy), interesujący twór, zupełnie inny niż wszystko co zostało wcześniej stworzone. Choć Yammosk mi trochę przypomina Sharu ;D

    Chewie
    No nieźle. Wiedziałem, że się to stanie, ale i tak muszę przyznać, że autor miał jaja. Zaskakująco dobrze się autor pożegnał z mitem nieśmiertelności głównych bohaterów. Wyszło emocjonalnie i fajnie się to przeplatało z trójką młodych Solo, a właściwie głównie z Anakinem.

    Luke
    Jest tu w sumie całkiem całkiem taki jak powinien być, lepiej niż w Akademii Jedi. Choć były momenty kiedy zachowywał się trochę out of character.

    3 bitwy
    Na koniec w szaleńczym tempie odbyły się trzy, trochę absurdalne bitwy. I to jest jeden z elementów, który mi się podobał najmniej. Właściwie w ogóle. Najpierw jak nad Helską pojawił się Kyp czy Luke z Marą to było bardzo klimatycznie. Było to wyważone i fajnie pokazywało dziwność i potęgę Vongów. Ale potem wszystko się rozwaliło zaczynając od bitwy nad Dubrillionem. Ona jeszcze była spoko, ale potem wszystko działo się strasznie szybko, za szybko. Znowu polecieli do Yuuzhan, dostali wciry i w sekundę wpadli na genialny pomysł rozwalenia planety. Co zresztą się udało. Serio?

    Dzieci Jedi
    No ogólnie to spoko. Konflikt Anakina i Jacena na temat Mocy jak najbardziej na plus. Ale dlaczego znowu Anakin, Jaina i Jacen musieli wykonywać najważniejsze zadania, oczywiście bez najmniejszego problemu sobie z nimi radzić. Ale by to było klimatyczne gdyby Jacen ugrzązł w bazie Yuuzhan i musiał radzić sobie z Yammoskiem jak wcześniej Miko Reglia. W ogóle ta baza Yuuzhan powinna wytrwać dużo dłużej, a tak to wyszło tak trochę.. błaho.

    Belkadan, ExGal
    Jeden z mocniejszych punktów książki. Horrorowato, ciekawie, tajemnica powoli się rozwiązywała. Jednocześnie wstęp do Yuuzhan za pomocą Yomina to było jedno z lepszych rozwiązań. Powoli poznawaliśmy kolejne tajniki rasy Yuuzhan Vong i działało to tak do połowy książki genialnie. Zresztą koncepcja planety badawczej, na której siedzą introwertycy naukowcy badając różne dziwa jest świetna.

    Tak więc chyba muszę opowiedzieć na pytanie - co sądzę o Yuuzhan Vong? Póki co nie wiem. Nie jestem negatywnie nastawiony jak część fanów, ale chyba ta jedna książka to jeszcze za mało, żeby wyrobić sobie opinię. Ale jestem zainteresowany i niebawem sięgnę po Invasion i kolejną książkę.

    LINK
  • Luke się żeni, Lewiatan i Chewie

    Mossar 2020-07-25 20:33:42

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Zaraz po Wektorze zabrałem się za jeden z tomów deAgostini zatytułowany "Akademia Jedi" z trzema komiksami: Lewiatan, Związek i Chewbacca. No i tak Lewiatan taki meh, ale chociaż mogłem zobaczyć jak wygląda Kyp, Streen czy Dorsk. Chewbacca momentami dosyć emocjonalny, ale dało się to na pewno zrobić lepiej. Ale przejdźmy do najważniejszego, to komiksu na który czekałem całe swoje Star Warsowe życie...

    Związek - ślub Luke`a i Mary
    Jakie to było pięknie absurdalne. Generalnie cała fabuła związana z atakiem totalnie mnie nie interesowała i była generalnie słaba. Ale to co wokół.. majstersztyk kiczu, który raduje! Najpierw te wszystkie kadry.. na wszystkich, byleby każdy mógł skomentować ich ślub. Wybór sukni i wielka załamka Mary. Potem zaślubiny, w sumie nawet niezły kadr. Ale co się potem działo. Wieczór kawalerski jest tak bekowo narysowany, że myślałem, że zjadę. SPA na panieńskim to też niezły odjazd. Potem te wszystkie złote rady:
    - Yoda mówił, że nie ma prób, jest tylko działanie.
    - Ale Yoda nie był żonaty.

    No i na koniec wspaniały ślub Luke`a i Mary. Co tu więcej komentować. To trzeba zobaczyć. To jest ten sam poziom co komiks o Biggsie z NK.

    LINK
    • Re: Luke się żeni, Lewiatan i Chewie

      Onoma 2020-07-25 21:13:00

      Onoma

      avek

      Rejestracja: 2007-12-06

      Ostatnia wizyta: 2022-01-23

      Skąd: Dołuje

      O proszę, to akurat chyba jeden z nielicznych komiksów z PK (Prawdziwego Kanonu), których nie przeczytałem. Tyle lat minęło od zgłębiania go, że aż jestem ciekaw, jak wypadnie, mając trochę większy dystans do wszystkiego.

      Lewiatana zapamiętałem jako komiks całkowicie przeciętny, ale tak poza tym to już nie wiem, co tam się działo. Chewbacca to z kolei przyjemne przerywniki "z życia wielkiego Ciujego" w dawnym SWK.

      LINK
  • Zawieszenie

    Mossar 2020-09-25 16:26:49

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Chyba to #nikogo, ale postanowiłem dzisiaj zawiesić na jakiś dłuższy nieokreślony czas mój plan czytania Legend. Czasu nie mam za dużo, chcę być na bieżąco z kanonem, za niedługo High Republic, natomiast historia Yuuzhan Vongów nie interesuje mnie na tyle, żeby traktować ją priorytetowo.

    Zresztą i tak mało kto mi tutaj odpisywał Ale pewnie kiedyś wrócę do Legend. Pewnie nieprędko, ale może kiedyś znowu będę miał ochotę na poznawanie historii ze starego EU. Aktualnie nie bardzo chce mi się przeciskać przez tyle ksiażek o Vongach.

    LINK
  • Zwiastun NEJ i pytanie do Legendziarzy

    Mossar 2020-11-09 19:39:58

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    TO BYŁA PODPUUUUCHA. Wcale nie zmieniłem zdania parę dni po zawieszeniu, wcale. Tak naprawdę to była intryga, żebyście nie wiedzieli, że czytam NEJ, a tak naprawdę schowany w piwnicy siedziałem z NEJką i czytałem ją zamiast pracować. I może ta część o piwnicy jest nieprawdziwa, ale ta o czytaniu zamiast pracy jest całkiem zgodna z prawdą.

    Tak więc kończę właśnie Mroczną Podróż, czyli dziesiątą książkę z tej serii i zaraz po niej chciałbym napisać dłuższą recenzję tego okresu w książkowym starym kanonie. Najpierw myślałem o tym, żeby zrobić to po całym NEJ, ale postanowiłem podzielić to na dwie części, żeby nie pozapominać tych wcześniejszych książek (Stackpole`a, Agentów Chaosu, Punkt Równowagi). W najbliższych dniach pewnie ta recenzja się pojawi, a tym czasem pytanie.

    Chciałbym, żebyście mi polecili co mogę przeczytać legendarnego z czasów między TPM a ROTJ. Poza Labiryntem Kłamstw i Plagueisem niewiele właściwie ruszyłem, a chciałbym trochę odetchnąć przed drugą połową NEJ* i nadchodzącym High Republic. Nie wiem co właściwie chciałbym przeczytać, więc liczę na Waszą inicjatywę.

    * Po 10 książkach w krótkim czasie jestem już delikatnie znużony Yuuzhan Vongami. Fajnie się bawię, ale muszę odpocząć od Kypa, Jainy i Bothan

    LINK
    • Re: Zwiastun NEJ i pytanie do Legendziarzy

      Lord Budziol 2020-11-09 21:09:05

      Lord Budziol

      avek

      Rejestracja: 2011-02-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Imperial City

      Nie ma takiego zwierzęcia jak Labirynt Kłamstw, przynajmniej SW ;p
      Musiałeś przeczytać:
      1. Maskę Kłamstw
      i/lub
      2. Labirynt Zła
      Polecam jedno i drugie, więc jak któregoś nie przeczytałeś to masz pierwszy punkt
      Do tego jako pozycję wartą uwagi od siebie dodam Mrocznego Lorda - Luceno i Oya Manda! czyli serię Komandosów Republiki, z zastrzeżeniem że to trochę specyficzna lektura ;p

      LINK
      • Re: Zwiastun NEJ i pytanie do Legendziarzy

        Mossar 2020-11-09 21:15:40

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Eh.. Czytałem Labirynt Zła Dzięki za propozycje.

        LINK
    • Re: Zwiastun NEJ i pytanie do Legendziarzy

      Carth Onasi 2020-11-09 21:16:43

      Carth Onasi

      avek

      Rejestracja: 2006-04-02

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Kraków

      Koniecznie Punkt przełomu. Książka, jak na EU, dość nietypowa. Czerpiąca z Jądra ciemności, poświęcona Mace`owi Windu.

      Nie wiem, czy miałeś jakąkolwiek okazję, żeby zetknąć się z powieściami SW, napisanymi przez Stovera. Jeśli już, to podejrzewam, że wpadła Ci w ręce adaptacja powieściowa Zemsty Sithów? Już za chwilę będziesz miał okazję poznać jego wykład w NEJ, Zdrajcę.

      LINK
    • Re: Zwiastun NEJ i pytanie do Legendziarzy

      Mossar 2020-11-10 07:49:53

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Dzięki za propozycje. Prawdopodobnie wybiorę pomiędzy Punktem Przełomu, Maską a Komandosami Republiki. Zdrajca Stovera przede mną, więc może póki co PP sobie odpuszczę, ale zobaczymy.

      Generalnie co do Stovera to znam na razie tylko Zemstę Sithów czytaną jakieś 6-7 lat temu. Jedna z moich pierwszych książek SW przeczytanych kiedy jeszcze nie byłem zbyt zaangażowany w SW. Z tego też powodu nie bardzo pamiętam jego styl, kojarzę jedynie, że to była adaptacja dosyć nietypowa, tzn. nieprowadzona akcja po akcji zgodnie z filmem, ale bardziej wchodząca w przemyślenia bohaterów.

      LINK
  • NEJ part 1 - dałem radę!

    Mossar 2020-11-11 09:27:18

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Jak zapowiadałem, połowa Nowej Ery Jedi za mną. Zastanawiałem się trochę jak w ogóle opisać to doświadczenie i doszedłem do wniosku, że nie będę jakoś dokładnie analizował każdej przeczytanej książki - jak ktoś chce to może zobaczyć moje oceny i parę zdań tuż po przeczytaniu w Bastionowych komentarzach o książkach. Mogę tylko powiedzieć, że na wyróżnienie na pewno zasługuje „Gwiazda po Gwieździe” - książka o świetnej treści i czasem marnej formie, ale ta świetna treść rekompensuje jej braki. Ale przejdźmy do sedna. Na początek..

    Yuuzhan Vong. Pamiętam, że przez długi czas żyłem w przeświadczeniu, że Vongowie to taki podpis pod oświadczeniem o kiczowatości i słabej jakości Legend. Daleko mi do bycia fanem tej rasy, daleko mi do uznania jej za najwspanialszy pomysł w historii EU. Nie. Yuuzhanie nawet nie stali obok niektórych konceptów z KOTORa, Republiców czy postaci Thrawna. Ale daleko mi też do obśmiewania starego EU z powodu Vongów. Po pierwsze są bardzo dokładnie i w miarę konsekwentnie rozwijani przez te 10 książek. Poznajemy ich hierarchię, kulturę, religię, sposób myślenia. Nazwy statków czy przedmiotów po polsku czasami brzmią śmiesznie, ale doceniam tak dokładny opis tej rasy. To co działa najlepiej to właśnie wszelkie kontrasty między ich myśleniem, a myśleniem Nowej Republiki czy Jedi. Są pewnego rodzaju bodźcem do tego, żeby opisać historię tego jak Jedi i Nowa Republika musieli sobie radzić z różnymi dylematami moralnymi przy okazji inwazji Yuuzhan Vongów. I to jest chyba największa zaleta tej rasy.

    Jedi. Już Akademia Jedi Andersona pokazała jak specyficznym tworem jest Akademia Jedi stworzona przez Luke’a. Luke zebrał ludzi z różną dziwną przeszlością w jednym miejscu, na Yavin IV i próbował pokracznie nauczyć ich tego co wie o Mocy. Na swój sposób jest to nawet urocze jak bardzo Luke się w tej materii motał. Nie miał jeszcze czasu, żeby sobie to wszystko poukładać kiedy zaatakowali Yuuzhan Vongowie. I to bardzo mocno widać w tej pierwszej połowie. Brak jakiejś konkretnej ścieżki, która wytyczał swoim uczniom Luke. Kyp Durron po wydarzeniach z ENR chyba niewiele się nauczył, bo focha na Luke’a (zresztą nie dziwię mu się) i buja się ze swoim Tuzinem zabijając Vongów. Każde z dzieci Solo na swój sposób radzi sobie z tą sytuacją. Jaina.. jest jakaś dziwaczna póki co. Jacen.. a wiecie co, Jacen będzie miał osobny podpunkt. Najwięcej Dżedajowatości ma w sobie chyba Anakin, ostatecznie kończy jak kończy, ale daje tej serii sporo dobra. Szczególnie w Ostrzu Zwycięstwa, kiedy na Yavin IV sprzymierza się z Raapungiem i ratuje Tahiri. Mamy też paru innych Jedi, ciekawszych jak Wurth, Barabelowie, Ganner czy Tenel Ka i mniej ciekawych jak Danni, Mara czy niestety też Luke. No ale generalnie Jedi muszą sobie poradzić jakoś z tą sytuacją, no i nie bardzo sobie radzą. Każdy sobie rzepkę skrobie i w sumie fabularnie to wypada ciekawie - mamy ciągłe konflikty miedzy Jedi, jakieś prawiesamobójcze misje - czasem przesadzone, ale zwykle ciekawe.

    Jacen. Jest napewno ciekawą postacią. Ciekawą, z potencjałem, ale nie raz wkurzającą i irytującą. Trochę mi przypomina pod tym kątem Kylo Rena. Właściwie bardzo. No ale wracając do Jacka. Jego dylematy filozoficzne na temat Mocy i spór z Anakinem są ciekawe. Można hejtować „Punkt Równowagi” za swoją kameralność na Duro, ale upór Jacena i ostatecznie poddanie go próbie bardzo mi się podobało. Wkurza mnie to jak w ramach swojej filozofii potrafi wyłączyć mózg i olać uchodźców albo pomoc własnej rodzinie, ale sama jego idea jest ciekawa i dobrze współgra w tej inwazji. „Gwiazda..” jeszcze dolewa oliwy do ognia, bo teraz Jacen nie dość, że jest przetrzymywany to jeszcze ma wyrzuty sumienia, że to przez niego zginął Anakin. Jestem bardzo zainteresowany co dalej z tą postacią i jak szybko w ogóle coś o niej znowu usłyszymy w NEJ.

    Nowa Republika. Tak krótko tylko - NEJ pięknie pokazuje dlaczego NR nie miała prawa działać. Tak jak opisy walk mi się nie podobały w Gwieździe, tak totalny chaos w szeregach NR nad Coruscant to było coś pięknego. Garm strzela do tarcz z uchodźcami, inni chowają się na Coruscant, inni przegrupowują, a inni uciekają. NR w całej okazałości. I jeszcze Borsk, który dla ratowania swojej pozycji prosi Leię o parę słów, mimo, że wie, że przed chwilą zginął jej syn. Co prawda finał Borska jest mistrzowski, ale to tylko niewielka rekompensata tego co ten patałach narobił przez lata.

    Rodzinka Solo. To mnie chyba najbardziej wkurza. Już nawet Vongowie śmieją się z tego, że gdzie nie idą to wyskakuje jakiś nowy Solo. Han, Leia, Jacen, Anakin, Jaina, ten kuzyn Hana. Każdy odgrywa istotną rolę i jest to już w pewnym momencie komiczne. Dobrze, że chociaż Corranowi dali szansę zabłyszczeć na początku.

    Imperium. Trochę mi brakuje jakichś większych informacji o pozostałościach Imperium. Wiemy, że są, ale autorzy NEJ jakoś nie bardzo chcą ich angażować w tą historię. Dziwne, a moim zdaniem opis takie sojuszu między NR i Imperium miałby sporo potencjału.

    Chissowie. Na razie tylko delikatnie zaznaczone w najgorszej książce tej serii, ale fajnie by było jakby w dalszej części wzięli z Jaggedem większy udział w tej historii.

    Jak oceniam NEJ po tej pierwszej połówce? Dobrze. Tak po prostu dobrze. Były to książki na tyle dobre, że miałem ochotę sięgać po kolejne zaraz po przeczytaniu poprzedniej. O dziwo poziom jest zaskakująco równy (poza „Mroczną Podróżą”). Tak jak wspominałem, wybija się „Gwiazda”, ale reszta książek to takie 7-8/10, czyli solidne Star Warsowe czytadła. Mam też taką rozkminę, że wolę widzieć Yuuzhan w swojej głowie, bo jak sięgnąłem po komiks „Invasion” to jeszcze bardziej mi ci Vongowie zbrzydli. Tzn. wolę to jak ich widzę oczami wyobraźni, bazując na jakichś konceptach albo okładkach książek.

    LINK
  • Opowiadania legendarne z Insidera

    Mossar 2020-11-12 18:30:29

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Po pierwsze, ktoś wie co to mogą być za opowiadania?
    https://star-wars.pl/News/25271,Zbiorcze_wydanie_opowiadan_z_Insidera.html

    Po drugie, odpisalibyście coś na NEJ part 1. Choćby i z grzecznosci jakieś "Brawo Mossar, właśnie zmarnowałeś dziesiątki godzin".

    LINK
  • Klony, klony, Etain i Skirata

    Mossar 2020-11-19 08:02:41

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Nie będę się już rozpisywał, bo aktualnie to pełni rolę takiego mojego pamiętnika. Także krótko. Przeczytałem Komandosów Republiki: Bezpośredni Kontakt - w ramach odpoczęcia o NEJ i przeczytania czegoś innego niż "wielu Jedi kontra wielu Yuuzhan".

    I jest świetnie. Rozterki moralne klonów, a właściwie bardziej nawet rozterki moralne innych (Etain) to najmocniejszy punkt tej książki i właściwie właśnie tego oczekiwałem. Poza tym książka ma fajną formę - na początku rozdziału jakieś wspomnienia Kala Skiraty, listy, wiadomości z okrętów. Robi to świetny klimat całej powieści. Ale poza tym sama fabuła jest dosyć ciekawa. Prosta, ale robi dobre tło dla relacji między klonami, między Darmanem a Etain, itd. Przy okazji też fajnie wybrzmiewają rozkminy Etain na temat Mocy i roli Jedi. Jej podejścia do roli Jedi.

    Jedyny minus to chyba rasa Valaqila i Jinart. Rasy zmiennokształtne są fajne, ale czy ja dobrze zrozumiałem, że Jinart zmieniła się w drzewo?

    Miałem wrócić do NEJ albo zabrać się za "Piramidy" Pratchetta, ale postanowiłem przed Pratchettem spróbować jeszcze Potrójnego Zera. Pierwsze strony za mną!

    LINK
    • Re: Klony, klony, Etain i Skirata

      Shedao Shai 2020-11-19 09:08:05

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      No już, już, don`t be so emo, czytam Twoje posty i pewnie nie tylko ja jeden. Po prostu ludzie są leniwi i im się nie chce komentować, a może tak dobrze piszesz, że nie ma się do czego doczepić? Myśl tak! xD

      Osobiście wziąłem sobie kiedyś Bezpośredni Kontakt do pociągu, przeczytałem tak z połowę i już nigdy nie wróciłem xD jakieś klony, mandogeje, nie moje klimaty. Kiedyś chciałem wrócić, ale jakoś nie wyszło. A zawsze mnie zastanawiało, czy "Potrójne zero" to jakieś inne określenie Ludwiczka (pasowałoby).

      LINK
    • Re: Klony, klony, Etain i Skirata

      Wolf Sazen 2020-11-21 01:48:30

      Wolf Sazen

      avek

      Rejestracja: 2008-01-13

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Prudnik

      Ja się przyznam że akurat Twoje wpisy Mossar na temat nadrabiania legend i NK czytam regularnie, rzadko odpisuje gdyż jakoś nie lubię wypisywać długich wywodów na klawiaturze, zdecydowanie jestem zwolennikiem dyskusji f2f

      A jeśli chodzi o Komandosów, Mando i Panią Traviss - w poprzedniej dekadzie ta seria mocno podzieliła fanów, zwłaszcza zwolenników kultury Mando z lat wcześniejszych. Ja osobiście (pomimo kilku drobnych rzeczy) bardzo lubię zarówno serie o komandosach oraz twórczość Pani Traviss. Bardzo żałowałem że odeszła od świata SW (TCW i wizerunek Mando i Mandalory...). Najsmutniejsze jest to jak Komandosi są po prostu urwaną serią, która naprawdę wzbudzała sporo emocji

      LINK
    • Re: Klony, klony, Etain i Skirata

      Rusis 2020-11-21 10:47:42

      Rusis

      avek

      Rejestracja: 2004-02-28

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Wrocław

      Również czytam regularnie to co piszesz przy okazji przechodzenia przez pozycje ze starego kanonu. Jest to dla mnie taka przyjemna, trochę sentymentalna podróż w przeszłość i przypomnienie sobie jak samemu to czytałem te 7-20(parę) lat temu. Nie piszę tutaj z jednego powodu - zazwyczaj wszystko co miałem do przekazania na temat danej pozycji już przekazałem właśnie tych X lat temu w postaci recki na Bastionie, wpisu na forum/komentarzach lub dyskusji na jakimś spotkaniu fanów i nie chce mi się kolejny raz pisać o tym samym

      Jeśli chodzi o sam "Bezpośredni kontakt" to czytałem go z tego co widzę w 2004 roku. Wtedy był to powiew świeżości, szczególnie jeśli chodzi o sposób budowania historii (książka bez znanych postaci, mocno militarna). Z perspektywy czasy natomiast chyba najbardziej jestem ciekaw jak będziesz odbierał całą serię jak już przez nią przebrniesz - bo dla mnie każdy kolejny tom był niestety coraz słabszy, aż skończyło się nudną "Modą na sukces" w świecie klonów.

      LINK
    • Re: Klony, klony, Etain i Skirata

      Mossar 2020-11-21 11:10:41

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Dzięki za odpowiedzi, teraz będę z większym zaangażowaniem opisywał to co czytam

      Co do twórczości pani Traviss to myślę, że będzie mi to odpowiadać. Bezpośredni Kontakt był bardzo fajny. Teraz czytam Potrójne Zero, jestem w miarę w połowie, czuję, że nacisk przechodzi na kulturę Mando i relację Skiraty z klonami (i Etain, Jusikiem) ale mi to odpowiada. Te książki, póki co, mają fajną energie. Nie wiem czy będzie mi to odpowiadało przez tyle książek serii, ale póki co mi się podoba.

      Inna sprawa, że po Potrójnym Zerze wracam do NEJ

      LINK
  • Potrójne Zero - Dha Werda Verda

    Mossar 2020-11-24 08:08:32

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Kolejni Komandosi za mną. Kurczę, podoba mi się ta seria. Nie wiem czy to dlatego, że ostatnie lata w Legendach spędziłem czytając ciągiem postROTJ i klony dają mi oddech, ale czuję, że mógłbym czytać dalej o Skiracie, Darmanie, Etain, Fi, Atinie, Ordo i reszcie ekipy.

    Zacznę od tego co mi się nie podobało, żeby mieć to z głowy. Główna misja. Fajnie się rozwija przez całą książkę, ale chyba czekałem na jakiś twist na koniec, bo jak wysprzątali ten magazyn to jakoś nie docierało to do mnie, że to tyle. Może taki był zamysł. Pokazać jak dlugo trwają takie misje, ile się trzeba do nich przygotowywać, zbierać informacje, a koniec końców wszystko trwa parę minut. Ale brakowało mi w tej misji tego czegoś.

    Poza tym wszystko co najlepsze w tej książce to postacie i relacje między nimi. Nie wiem jak Traviss to robi, ale nie dość, że wprowadza ciekawe, charyzmatyczne postacie to jeszcze prawie każdy z każdym ma jakąs ciekawą relację. Już nie mówię o oczywistej oczywistości, czyli Darmanie i Etain (choć ta koncepcja jest bardzo ciekawa i chciałbym coś podobnego zobaczyć na ekranie serialu D+), ale też o takich relacjach jak Fi z Ordo, Sev z Atinem, Wau ze Skiratą, Etain z Wauem, Ordo ze Skiratą, Ordo z Etain. W cholerę tego jest i każda z tych relacji ma coś w sobie. Najciekawiej jednak wypada kontrast pomiędzy metodami szkoleniowymi Skiraty i Waua. Najdobitniej to widać w momencie, kiedy Sev (to był Sev czy Boss?) robi sobie coś w ramię i jest przerażony, że dowie się o tym Wau. A Wau na coś takiego reaguje siłą.

    Kolejny bardzo mocny element tej książki i całej serii to cytaty na początku rozdziałów. Ile to dodaje wigoru tej książce! Najbardziej mnie chyba rozwalił fragment, zresztą bardzo trafny, podpisany "Jaller do swojej żony podczas kolacji". Tak czy inaczej, żarty na bok, te cytaty robią klimat. Czasem też fajnie wprowadzają do kolejnego rozdziału bądź podsumowują poprzedni. Pozwalają rzucić światło na wydarzenia z książki z trochę innej perspektywy. No po prostu sztosik 10/10 te fragmenty, nie wyobrażam sobie, żeby można ich było nie doceniać.

    No i trzeci ogromny plus to cała kultura Mandalorian i ich język. Te mandaloriańskie wstawki są genialne i ponownie robią klimat całej tej opowieści. Jednocześnie mam ogromny dysonans, bo na początku nawet mnie to denerwowało. Wkurzałem się, bo to przecież nie są klony, które znam z TCW. Ale to pani Traviss była pierwsza, nie? To ona ich takich stworzyła i tacy powinni pozostać, bo tacy są dużo ciekawsi. Klony, które zdają sobie sprawę ze swoich mandaloriańskich korzeni są o niebo ciekawsi niż ci których znamy. A nawet ci z TCW są spoko, więc to duży komplement. Ale wracając, zmierzam do tego, że mandaloriańskość klonów, szczególnie teraz w dobie serialu "The Mandalorian", to jest coś czego potrzebowałem, a nawet o tym nie wiedziałem. Klony śpiewające Dha Werda Verda uderzający się w swoje pancerze w takt muzyki to jeden z najbardziej klimatycznych momentów SW. Ile bym dał, żeby to zobaczyć na dużym ekranie - szczególnie po tym jak puściłem "Dha Werda Verda" na Youtube.

    Zresztą mandaloriańska kultura ma tu ogromne znaczenie na sam koniec. Bez Skiraty i wbijania nam do głowy tej kultury przez kilkaset stron, scena z Etain wyjawiającej Skiracie istnienie dziecka byłaby niezrozumiała. A tak to najpierw, podobnie jak Etain, oburzamy się na gniew Skiraty, a potem zaczynamy wszystko rozumieć. To, że syn Mandalorianina musi być Mandalorianinem. Rozumiemy jak ważne w życiu Mando jest ojcostwo. Że Mandalorianin z umiejętnościami Jedi to będzie łakomy kąsek dla Kaminoan. Że Darman, wiedząc o dziecku, nie mógłby skupić się na swoich misjach. Że, że, że, bo tych powodów było pewnie więcej i Skirata aż kipiał ze złości uświadamiając sobie w jak trudną sytuację wpakowała ich Etain.

    Ponoć ta seria potem zmienia się w telenowelę i każda kolejna część jest gorsza. Na razie tego nie odczuwam. Świetna książka. 9/10

    LINK
    • Re: Potrójne Zero - Dha Werda Verda

      Shedao Shai 2020-11-24 08:11:41

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      Pani Traviss potem pisała powieści w serii post-NEJ, więc pojawiają się tam odwołania do Komandosów. Dobrze robisz, czytając ich przed tym.

      Ale ważne pytanie, które mnie męczy już tyle lat: czy w powieści pojawia się Ludwik i to on jest tytułowym Potrójnym Zerem?!?!?

      LINK
    • Re: Potrójne Zero - Dha Werda Verda

      SW-Yogurt 2020-11-26 00:27:59

      SW-Yogurt

      avek

      Rejestracja: 2011-05-19

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Wrocek

      A teraz, w ramach ćwiczenia odporności, proponuję obejrzeć jak wygląda szkolenie w TCW. ~ To chyba pierwszy sezon, ale które odcinki, nie podam, bo od lat tam nie zaglądałem.

      Z drugiej strony można sobie zobaczyć jak działa drużyna w CW. ~

      LINK
  • Linie Wroga I - WIDMA!

    Mossar 2020-12-03 11:23:00

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Miałem poczekać chociaż do drugiej części i dopiero wtedy coś napisać, ale na Bastionie nuda, jest czwarteczek, jutro będziemy dyskutować o kolejnym Mando, więc skrobnę parę zdań o kolejnej książce z serii NEJ.

    Książce mojego ulubionego autora z serii ENR.
    Książce, która w NEJ oceniam na drugim miejscu zaraz po "Gwieździe po Gwieździe" i to tylko dlatego, że to po prostu inna, bardziej kameralna skala wydarzeń.

    Kurczę, uwielbiam książki Allstona. Nie wiem czy to kwestia tłumaczenia czy nie, ale jego książki nie prezentują zbyt wyrafinowanego stylu. Proste zdanie, proste dialogi. Ale to się tak milo i przyjemnie czyta. Walki są opisane tak jak powinny - dokladnie wiesz co się dzieje, a nie, że po 5 stronach strzelania i obrotów właściwie nie wiesz co się wydarzyło i czy bohaterowie są wciąż w kosmosie czy już na ziemi. Humor jest zawsze 10/10. I to nie tylko dzięki Widmom, do których zaraz przejdę, ale całokształt jest po prostu zabawny, mimo mało zabawnych okoliczności. Wedge`owi wraca humor z czasów serii X-Wing. Znowu jest świetna synergia między Tycho i Wedgem, ale dodatkowo Allston świetnie ogrywa wątek Jainy "Bogini" i tego jak reagują na to np. Jag, Kyp czy chociażby Buźka.

    No i jasne, że Allston bardziej pisze tutaj kontynuację swoich X-Wingów z Eskadrą Widm na czele, ale jak genialnie to tu pasuje. Świetnie jest zobaczyć znowu Buźkę, Kella, Elessara, ale też nowe twarze (co uświadamia, że nikt nie jest nieśmiertelny). Ich pomysły w tej książce to jest majstersztyk. Ta kopuła, którą Luke i reszta dostawali się na Coruscant (i reakcja Tahiri <3) to jest kolejne 10/10. Widać, że Allston zakochał się w eskadrze, którą stworzył na potrzeby serii X-Wing. I dla mnie też Eskadra Widm jest najciekawszą eskadrą z Legend. Zespół odszczepieńców, ale taki z sensem, a nie tylko zbiór dziwnych ludzi dla samego faktu bycia zbiorem dziwnych ludzi.

    Dobrą robotę robią też te opisy miejsc i czasu na początku podrozdziałów, np. Borleais, dzień trzydziesty siódmy. Daje to w tym przypadku natychmiastowe info, gdzie jesteśmy w tej historii, czy była jakaś przerwa czy akcja leci dalej bezpośrednio po poprzednim podrozdziale.

    Bardzo dobrze działa też wątek Jainy, Kypa i Jaggeda. Ich trzyosobowa ekipa myśliwców świetnie się sprawdza w walce, dobrze się czyta o ich interakcjach. Po raz pierwszy relacja Kypa i Jainy jest opisana w interesujący sposób i czujemy sensowność ich dialogów i przemyśleń. Rozwija się także "związek" Jainy i Jaga i Allston robi to bez większych ckliwości. W walce, Jaina reaguje instynktownie, nie do końca wiedząc dlaczego. Zresztą cała ta scena to było mistrzostwo, kiedy zarówno Kyp jak i Jaina nie skoczyli do bazy, tylko wyczekali chcąc uratować Jaga.

    Nie do końca zrozumiałem sposób działania operacji "Gwiezdny Włócznik". Po pierwsze, jak to miało prawo działać? I ciągle mam wrażenie, że to była jakaś podpucha.

    Last but not least, Tam Elgrin. Spodziewałem się klasyki, a tu dosyć ciekawy wątek się z tego wywiązał. Taki trochę poboczny, ale fajny, dobrze rozwijający wątek "programowania" niewolników przez Mistrzów Przemian. Jak widać, da się im przeciwstawić, ale jest to bardzo trudne i może się to skończyć nawet śmiercią.

    Jest coś takiego w książkach Allstona, że widzę te wszystkie lokacje i wydarzenia jakby oglądał film. A nie często to się zdarza w książkach SW. Widzę oczami wyobraźni jak Tam wbija do pracowni Dani i rejestruje dane, kiedy Dani udaje, że śpi. Widzę jak Wedge z Tycho robią miny podczas rozmów z resztkami Zarządu Nowej Republiki. Widzę jak Jag jest otoczony przez chmarę skoczków, a Kyp i Jaina udają, że skaczą do bazy.

    Moja ostateczna ocena to 8/10. Czemu tylko 8 skoro tak wychwalam tą książkę? Bo to mimo wszystko dosyć kameralna, prosta książka. Tu nie dzieje się nic bardzo istotnego czy porywającego w kontekście ery NEJ. Może końcówka z ekipą Luke`a lecącą na Coruscant jest trochę istotniejsza, ale to wciąż nie to co się działo w "Gwieździe..". Długo zastanawiałem się czy dać 9, ale skoro "Gwiazda" też dostała 8 to "Powrót Rebelii" mimo wszystko nie może dostać więcej.

    LINK
  • Linie Wroga II - dlaczego..

    Mossar 2020-12-06 09:52:55

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Dwie sprawy. Po pierwsze, Allston dlaczego to uczyniłeś. Po drugie, jak to jest możliwe, że ta książka ma tak wysokie oceny i wszyscy jeszcze oceniają ten koncept jako zaletę.

    Chodzi mi o Irka Ismarena zwanego Lordem Nyaxem.

    Przecież jakby teraz, np. w High Republic, wyskoczyli z konceptem 3-metrowego Mrocznego Jedi, któremu z łokci, kolan i nie wiadomo czego jeszcze wystają miecze świetlne.. Zjedlibyście ich żywcem. Komentarze byłyby takie:
    "Disney osiągnął dno"
    "Matko, co to za potworek.. Dlatego nie czytam NK"

    Zapewniam Was, że tak by było w komentarzach pod zapowiedzią, gdyby ktoś zapowiedział taką postać. A tu wszyscy zachwyty, wspaniała postać, niesamowity użytkownik Mocy. Nie rozumiem totalnie. Mnie to zupełnie wybiło z czytania, prawie zupełnie zeszła mi radość z czytania. Tym bardziej mnie to boli, że do połowy książki już sobie w głowie układałem recenzję pod najlepszą książkę NEJ 9/10. Bo zaczęło się świetnie. Zvongizowane Coruscant aż wyzierało z opisów Allstona. Klimat łachmaniarzy, kanibali walczących z Vongami, brr, straszne, ale mega klimatyczne. I jakby tego było mało to nasi Jedi czują jakieś niewyobrażalne zło, emanację Ciemnej Strony. Mega się w to wkręciłem. Potem doszła jeszcze legenda o Lordzie Nyaxie, te enigmatyczne rozdziały gdzie nasz "bohater" wykorzystywał łachmaniarzy i próbował się przebić się do źródła Mocy pod Coruscant. Miód! Potem trochę zeszła mi podjara jak się z zapisków dowiedzieli, że to pani Ismaren robiła sobie tutaj eksperymenty na synu. Ja wiem, że to też pewnie dla Was był dodatkowy smaczek, bo to postać wzięta z Dzieci Jedi, ale od tego momentu zaczęło się robić tragicznie. Trzymetrowy chłop. Jeszcze przebolałbym te miecze wystające z łokci, ok. Głupi design, ale ok. Ale jak zaczął wypuszczać ostrza z kolana to miałem ochotę rzucić czytnikiem. Ale nie mogłem, bo już nowy Pocketbook mi się potłukł i lecę na starym Kindle`u. Potem jeszcze kolega Ismaren zwany Nyaksem zaczął wywijać ogromnymi głazami, na których latali Luke z Marą. Woot?

    No ale dobra, już się więcej nie będę nad tym pastwił. Dla mnie automatycznie -2 do oceny. Poza tym uświadamiam sobie, że przygody Hana i Lei są z góry skazane na porażkę. Pierwsza wyprawa na Vannix jeszcze jeszcze - pokazuje jak zmieniła się Leia, że sprzeciwia się pacyfistce. Dopiero teraz widać jak zmienili się bohaterowie pod wpływem najazdu Yuuzhan Vongów. Ale ta druga wyprawa to już filler rodem z najgorszych odcinków TCW czy Rebels. Zamknęli ich w więzieniu to C3PO i R2 muszą pomóć. I za pomocą notatnika R2 rozmawia z małżeństwem Solo. Jak ja nie lubię konceptu gadającego R2D2.. Kiedy w X-Wingach komunikowali się z astromechami to było to bardziej sensowne. Proste komunikaty, pasujące do tego typu droidow. A tu normalna gadka R2.

    Na szczęście wszystko co na Borleias i u Tsavonga jest na najwyższym poziomie. To, że Gwiezdny Włócznik to podpucha to spodziewałem się od początku, ale dobrze wiedzieć, że to rzeczywiście prawda. Fajna intryga, ładnie wywiedli w pole tatusia Tsavonga. Zresztą Czulkang to też bardzo ciekawa postać. Generalnie cała ta finałowa akcja bardzo interesująca i widać, że Allston wie jak robić takie historie. Zresztą to on napisał atak na statek Zsinja, więc dobrze wiedział co robić. Na koniec jeszcze mała wisienka, która mnie trochę udobruchała, czyli Gavin, który wychwala Czarny Księżyc Jedenaście (to był Czarny Księżyc?) nie wiedząc, że za sterami siedzi Wedge. I ten śmiech Wedge`a na koniec

    Dla mnie książka pełna sprzeczności. Z ogromnym potencjałem na bardzo wysoką ocenę, ale niestety mnie zniesmaczyła. 7/10

    LINK
  • Blood Ties

    Mossar 2020-12-07 11:19:59

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Na pocieszenie po panu Irku Ismarenie, postanowiłem sobie przeczytać Star Wars: Blood Ties, żeby mieć trochę lepszy obraz Boby Fetta w Legendach. Mam na myśli Blood Ties #1-4, bo widziałem, że Boba Fett is Dead raczej jest słabo oceniane.

    No i fajnie. Na pewno na wyróżnienie zasługują rysunki. Czasem Scalfowi nie wychodziły proporcję, rysy twarzy, ale generalnie duże propsy za taki styl, bo było parę niesamowitych kadrów. Nie jest to do końca mój typ, jeśli chodzi o rysunek komiksowy, ale na pewno należy się wzmianka, bo w SW jest to rzadki widok.

    Fabularnie też jest fajnie. Szczególnie początek, jak cel ściąga hełm. Potem kontynuacja, czyli konfrontacja Boby z Freemanem też bardzo ciekawa. Szczególnie zakończenie z trzema kredytami. BTW postać klona, taty Connora Freemana, trochę mi się tu zazębia z Komandosami Republika, gdzie wątek normalnego życia u klonów pojawia się dosyć często.

    LINK
  • Fi..

    Mossar 2020-12-15 20:49:32

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Komandosi Republiki: Prawdziwe Barwy za mną. Widzę, że opinie mocno podzielone, a dla mnie dziesiątka. Taka może trochę naciagana, ale dawno mnie tak legendarne Star Warsy nie zachwyciły. W sumie kanoniczne też ostatni raz przy Alphabe Squadronie.

    Ilość wszelkich refleksji, przemyśleń na temat działania Republiki, etyczności armii klonów, roli Jedi w tym wszystkim jest niesamowita. Tego bylo tak dużo, że połowy już pewnie nie pamietam. Idealnym zwienczeniem tego wszystkiego był Zey opierajacy głowę na rękach i prawdopodobnie zastanawiajacy się kim sa w tym momencie Jedi. Ale i tak najlepiej wybrzmiewają wszelkie kwestie dotyczące klonów. Ich opieki medycznej po wypadkach. To jak są traktowani przez Republike i przez droidy oprogramowane przez ludzi Republiki. I jak Jedi o niczym nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć. Przy tym wszystkim mamy też postacie, ktore sie przeciwko temu buntują, każda w trochę inny sposób. Jusik, Jaller, Etain, Skirata, Sull, Darman, można wymieniać bez końca. Moim zdaniem fenomalnie to wyszło.

    Poza tym emocje. Najpierw człowiek dostaje w pysk akcją na Quilurze gdzid wszystko jest w odcieniach szarości i Etain sama nie wiem przeciwko komu walczy i czy powinna stanąć po stronie zasad Jedi czy swoich przyjaciół klonow. Kolejny cios to klony mające zlecenie na.. zabójstwo innego klona. I te klony zabija Darman. Wszystko wokół syna Etain też mocno daje po emocjach. Rozmowy z Kaminoanką. Reakcje Zerowych. Reakcja Skiraty.

    No i na dobicie jeszcze Fi. Strasznie mnie to zabolało. Jak chyba nic w SW od dłuższego czasu. Ale Traviss zostawiła jednak w tej historii pewne swiatełko dzięki Parji.

    Dla mnie, po trzech książkach, Komandosi Republiki to seria wybitna. Rozumiem co może w nich odrzucać, ale mnie to zupełnie nie odrzuca. Wręcz wielbię w tej serii to skupienie na sprawach przyziemnych. Zostawiam 10/10 i zaczynam Zdrajcę Stovera. A kolejną część Komandosów rozpocznę pewnie zaraz po. Nie wytrzymam zbyt długo.

    LINK
  • Ogród pełen chwastów

    Mossar 2020-12-18 19:59:58

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Zabawne. Tydzień temu byłem w momencie, w którym bardzo dawno nie przeczytałem książki wartej oceny 10 na 10. Minął tydzień.. i wystawiam dwie dziesiątki z rzędu. Dziesiątki dla dwóch książek - jednej tak znacząco różnej od drugiej. Jedna dostała ją za to, że ją uwielbiam.

    Druga za to, że jest wybitna.

    Nie wiem czy kiedykolwiek widziałem w SW takie opisy i taką zabawę z czytelnikiem jak w Zdrajcy Stovera. Możliwe, że za którymś razem te zabiegi zaczynają nużyć, ale tu.. to było SW z innego wymiaru. Ta książka odstawia poprzednie ksiażki z NEJ tak bardzo, że chyba musiałbym przemyśleć moje poprzednie oceny. Stover wczuwa się w świat Yuuzhan jak nikt inny. Dopiero tu czuć jaki ten świat jest wyjątkowy, przygnębiający i dziwny. Poza tym spokojne rozwijanie wątku Mocy, jego postrzegania, podziału na dwie strony - to jest mistrzostwo. Nie wiem czy to prawda czy fałsz, ale kiedy Jacen odkrył, że nie ma Ciemnej Strony Mocy. Jest tylko Moc, a mrok może się kryć w jej użytkowniku.. Wow. Niby proste. Niby oczywiste. Ale wybrzmiało to tak jak miało wybrzmieć.

    Poza całą kwiecistością tej historii o ogrodniku w ogrodzie pełnym chwastów i kwiatów, sama fabuła zorientowana wokół zdrady, fałszu i prawdy, jest bardzo ciekawa i wprowadza tą w erę w dużo ciekawszy etap niż to co mieliśmy przed Zdrajcą. Niesamowita ksiażka.

    A. I ten Ganner na koniec <3

    LINK
    • Re: Ogród pełen chwastów

      cwany-lis 2020-12-19 00:18:18

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Sopot

      To chyba jedyna książka z całej franczyzy, która jest spisana tak pięknym językiem w równie unikalnej formule rodem z antycznej tragedii. Czytałem ją dawno temu, ale do dzisiaj jest to mój absolutny top3 powieści. Gdyby po drobnych zmianach osadzona została w autorskim świecie fantasy/SF to miała by spore szanse na szereg nagród typu HUGO, Nebula itp. i stanie się kultowym tytułem na miarę "Czarnoksiężnika z Archipelagu" czy "Gry Endera" z którymi łączy ją podobną narracja.

      "Niestety" jest "tylko" pisanym na zamówienie, krótkim n-tym tomie w epickiej serii, jedną z wielu książek z serii z niekanonicznych już legend.

      LINK
    • Re: Ogród pełen chwastów

      rebelyell 2020-12-19 11:58:15

      rebelyell

      avek

      Rejestracja: 2009-12-01

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Kovir

      Bardzo dobrze wspominam tę książkę i pokazuje ona jak obecność Mocy może wyróżniać ten świat w porównaniu do innych tego typu pozycji książkowych pisanych na zamówienie oraz dlaczego wolę gdy bohaterem jest Jedi (Sith, etc.), a nie na przykład rolnik na jakiejś planecie, nieważne czy jest nią Mandalore, czy Naboo

      LINK
  • NEJ update

    Mossar 2021-04-12 12:07:34

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Nie mam już ochoty się tu rozpisywać, ale trochę nowych książek wskoczyło, więc mały update.

    Komandosi Republiki: Rozkaz 66 - 9/10
    Szlak Przeznaczenia - 7/10
    Heretyk Mocy: Ruiny Imperium - 5/10

    Szlak Przeznaczenia dostał 7, bo finałowa akcja Ackbara jest świetna. Poza tym niestety książka nużąca. Natomiast pierwszy tom Heretyka Mocy to to dla mnie nuda jakich mało. Cały wątek rodzinki Solo, Tahiri i Jaga mega nudny - taki typowy zapychacz rodem z najgorszych kanonicznych komiksów. Trochę lepiej po stronie Luke`a, Jacena i Mary. Wątek przechodzenia Imperium na stronę Sojuszu fajnie poprowadzony, ale to kropla w morzu - walka z Yuuzhanami też nudna i starałem się to przeczytać jak najszybciej się dało. Na plus na pewno to, że wśród Zhańbionych wytworzyła się nowa religia dot. Jedi i to akurat zostało przedstawione ciekawie. Ale co z tego skoro cała reszta wątku Noma Anora znowu nużąca. Stąd 5/10. Mimo, że jest parę ciekawych pomysłów to 90% książki to jedna WIELKA NUDA.

    Teraz czekam aż mi MAG wyśle Odprysk Świtu i Rytm Wojny Sandersona, więc pewnie uda mi się jeszcze jednego Heretyka przeczytać. Jak będą zamulać z wysyłką to może i dwa. A to znaczy, że jestem już bardzo blisko końca NEJki. Następny post jak skończę całość (łącznie z Mrocznym Gniazdem).

    Powiedzcie mi, "Ruiny Imperium" to jakaś nowa nazwa "Szczątków Imperium"? Tzn. jakoś tak mi się wydaje, że wcześniej było to nazwane inaczej.

    LINK
  • Ostatnie Proroctwo Grzesia Kejesa

    Mossar 2021-05-21 17:30:55

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Ludzie fascynują się Stoverem (w sumie ja też), Luceno, Stackpolem, Allstonem, a moim ulubionym pisarzem NEJki jest Greg Keyes, który napisał świetną historię Vui Rapuunga, Anakina i Tahiri oraz fajny wątek wyprawy na Zonamę Sekot.

    Może to Gwiazda po Gwieździe rzuciła NEJ na zupełnie nowe tory, a Zdrajca Stovera zrobił z postacią Jacena coś czego wcześniej nikt w tej erze nie zrobił, ale Keyes dorzucił do fabuły NEJki wątek, który imo był ciekawszy niz zakończenie w "Jednoczacej Mocy".

    Mam na myśli wyprawę Corrana, Tahiri, Nen Yim, Harrara i Noma Anora na Zoname Sekot. Poza Corranem wszystkie te postaci przeszły pewne przemiany dzięki tej wyprawie i dzięki panu Keyesowi. Nom Anor jak zwykle knuł, ale wyswobodził się z impasu, w ktory wpadł w Heretyku Mocy. Nem Yim pokazała, że jest naprawdę ciekawą postacią i jednym z najciekawszych Yuzhanin. Za jej pomocą i za pomocą Harrara Keyes pokazał, że w tej serii nie trzeba wyrżnąć Vongów. Dał nadzieję, że Vongowie moga zmienic swoje przyzwyczajenia i wierzenia i rozwiązac ten konflikt w miarę polubownie. Za to szanuje tą książkę. Poza tym cały ten wątek czytało się świetnie.

    Na minus cała reszta xD Tzn. zupełnie nie pamietam co działo się poza tym. Stąd nie mogłem dać więcej niż 8/10, ale i tak był to pozytywny aspekt końcówki Nowej Ery Jedi.

    LINK
  • Dawn of the Jedi

    Mossar 2021-05-27 11:11:13

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Tak mnie jakoś naszło i odpaliłem sobie dzisiaj #1 komiksu Dawn of the Jedi - Force Storm.

    W sumie dosyć intrygujące. Chciałem sprawdzić w ramach ogarnięcia o czym może być film Taiki Waititiego. No i początek nawet wciągający, ale potem jak przeszło na Rakatę i te Force Houndy to takie trochę sztampowe. Ale pewnie dam szansę i skończę chociaż ten jeden arc. Na plus na pewno sama kreacja tych "piramid", Tythonu i generalnie pierwszych Jedi.

    A w ogóle przyszło mi to do głowy, bo na sidebarze na lewo od mojego nowego newsa o "Trial of Shadows" był link do artykułu Shedao:
    https://star-wars.pl/Tekst/4087

    No i listy 1-3 prawie całe mam ogarnięte (poza Legacy), ale zwróciłem uwagę na listę 4. Kurcze, nawet się nie spodziewałem, że tak dużo komiksów z wczesnej Starej Republiki nie czytałem. Może sobie to ogarnę w wolnych chwilach zamiast czytania Dark Nest? Czuję, że teraz bym Dark Nest nie przetrwał. W sumie w ogóle szok, bo jak nadrobię resztę Starej Republiki i Legacy to właściwie będę miał za sobą wszystko co ważne w komiksowych Star Warsów. Zostaną tylko jakieś Infinitiesy, adaptacje i pierdółki z czasów Imperium.

    LINK
  • Jednocząca Moc - finał NEJ

    Mossar 2021-06-01 08:04:12

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Kurczę, byłem przekonany, że napisałem co nieco o finale Nowej Ery Jedi, a tu jednak nie. No to już trochę zdystansowany wracam do tego tematu.

    Już mówiłem o tym w innych tematach, ale temat Yuuzhan Vongów mnie wymęczył, więc do Jednoczącej Mocy podchodziłem negatywnie nastawiony. Albo nie negatywnie, a po prostu obojętnie i z zamiarem przeczytania tego jak najszybciej. Nie miałem typowej dla takich finałów ekscytacji.

    W tej książce mamy kilka różnych wątków, które miały w miarę możliwości zamknąć wszystkie otwarte tematy. Jest wątek Zonamy Sekot, jest jakaś misja Hana i Lei (już klasyczne must-have prawie każdej książki z NEJ, prawie zawsze nudne), są wydarzenia na Yuuzhantarze, no i ostatecznie jest też wątek wielkiej bitwy. I tak jak sobie przypominam wszystkie te wątki to mam odczucia, że niezbyt porywające były te finały. Na pewno dobrze zagrała Zonama i jej powiązanie z oryginalnym Yuuzhantarem oraz próba zasymilowania się z Yuuzhan Vongami. To co robił Han i Leia to klasycznie nuda straszna, ale tutaj na plus pojawienie się Alphy Red. Nadało to dodatkowego tempa historii, ale potem zostało trochę dziwnie rozwiązane pod koniec historii.

    Bardzo podobały mi się wszelkie wewnętrzne bunty na Yuuzhantarze - kombinujący Nom Anor, bunt Zhańbionych i nie tylko Zhańbionych, wątek Harrara. Najlepiej wypada plot twist z Shimrą i Onimim. To była satysfakcjonujące, choć Luceno trochę zmaścił ten plot twist, kiedy zaczął wyjaśniać wszystko w długim monologu Onimiego. Nie wiem, może ten plot twist powinien pojawić się trochę wcześniej, żeby można było wyjaśnić związane z tym tajemnice trochę mniej sztucznie?

    Ode mnie 7/10, ale jestem przekonany, że na tą ocenę wpływ ma również to co pisałem na początku posta. Niemniej jednak, nie sądzę, że, gdybym dał sobie więcej czasu na NEJ albo poznawał NEJkę te 15 lat temu, to ocena byłaby dużo wyższa. To znaczy wtedy miałbym max. 15 lat (jak pewnie wielu z Was wtedy), więc mój odbiór byłby zupełnie inny.. no ale jak wyobrażam sobie siebie, 28-latka, te 15 lat temu, mogąc poznawać NEJkę na bieżąco, jarając się z fanami i teoretyzując co się wydarzy, to raczej Jednocząca Moc by mnie nie zachwyciła. Wektor Pierwszy miał w sobie tajemnicę, odpowiedni klimat i tempo. Gwiazda po Gwieździe miała szokujące wydarzenia i ciężki, przygnębiający klimat. Zdrajca był przegenialnie napisany, a sama fabuła przyciągała mnie od początku do końca. Jednocząca Moc jako finał działa gorzej niż trzy wcześniej wspomniane książki. Zamyka większość wątków, ale ja, jako czytający, nie odczułem żadnego fabularnego spełnienia.

    LINK
    • Re: Jednocząca Moc - finał NEJ

      cwany-lis 2021-06-02 23:55:12

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Sopot

      Pamiętam, że finał NEJ wielu rozczarował, był epicki, ale poprzedzający go autorzy nawymyślali jeszcze swoje wątki, historie i bohaterów, których Luceno już nie ujął w swej obszernej powieści bo nie miał czasu. Osobiście byłem "syty", ale to było dawno temu, na pierwszym roku studiów bodajże, ponowna lektura, pewnie w tym roku.

      Oczekiwania wobec XIX tomu były spore, zwłaszcza, że polscy fani czekali dodatkowy rok na premierę - Zemsta Sithów sprawiła, że publikowano przede wszystkim książki z serii Wojen Klonów.

      LINK
  • Darth Bane - Droga Zagłady

    Mossar 2021-06-20 19:59:32

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Będzie u mnie trochę dłuższa przerwa z Legendami, bo mam sporo do przeczytania w Malazanie i Cosmere, ponadto druga fala Wielkiej Repy już za parę dni, ale postanowiłem sprawdzić czy trylogia Bane`a jest rzeczywiście tak świetna jak pamiętałem.

    JEST.

    Na początku nawet miałem pewne wątpliwości. Czytałem o Desselu, o pierwszych dniach w akademii i myślałem sobie, że "no fajne, ale gdzie to coś co mnie urzekło?". Im dalej, tym lepiej. Świetnie działa pokazanie tego jak zdegenerowani stali się Sithowie z Bractwa Ciemności i jak pogubieni są Jedi z Armii Światła. Świetnie działa tutaj ta symetria, pięknie zakończona w finale. A właśnie finał czyta się jednym tchem. Nie wiem nawet co więcej na ten temat powiedzieć. Takim małym zwycięzcą jest też epilog, kiedy to Rain zaprzyjaźnia się ze Szkoczkiem. Po czym przybywają Jedi, którzy bez skrupułów zabijają go co skłania Rain do przechylenia się w kierunku Ciemnej Strony. Ja jednak zadam inne pytanie "Czy ci Jedi zabijający Skoczka bez wahania i zastanowienia byli w ogóle po Jasnej Stronie?".

    W tej książce jest też coś czego strasznie brakuje mi (i wielu innym fanom pewnie) w całym Nowy Kanonie i sporej części Legend. Brakuje mi Mocy, która aż kipi z ksiązki/komiksu/filmu/serialu. Często twórcy bardzo oszczędnie wykorzystują Moc. Pojawia się w jednym odcinku, w krótkiej walce, w jednej scenie, a potem wracamy do cywilów, rebeliantów, imperialnych, szmuglerów, piratów, itd. Aż się prosi o serial czy film, w którym Moc będzie nam towarzyszyła od początku do końca. Może dlatego jaram się Wielka Republiką, bo mimo, że to nie poziom KOTORów czy trylogii Bane`a to tą jedną cechę widać mocno. Jedi, Mocy w niej jest pełno, dużo się o niej mówi, dużo się jej używa. Brakuje kurczę takiej skali jak w Bane`ie z oczywistych względów, ale i tak jest fajnie.

    ALE NIE TAK FAJNIE JAK W TRYLOGII BANE`A Trylogia Karpyshyna, a przynajmniej jego pierwsza część, to 100% Mocowych Star Warsów w Star Warsów i takich rzeczy chcę w tym uniwersum.

    Teraz tak jak wspomniałem - Malazańska, Cosmere, High Republic, Pratchetty, ale chciałbym sobie kupić Shatterpointa w tym nowym anglojęzycznym wydaniu, więc pewnie w sierpniu przeczytam. Do Mrocznego Gniazda raczej prędko nie wrócę, bo nie zachęcacie ;D Zostawiam sobie na sezon ogórkowy.

    LINK
    • Re: Darth Bane - Droga Zagłady

      ogór 2021-06-22 12:02:37

      ogór

      avek

      Rejestracja: 2004-02-20

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Bielsko-Biała

      Pamiętam jak kiedyś podskoczyłem podczas czytania w scenie z „kciukiem”

      LINK
    • Re: Darth Bane - Droga Zagłady

      cwany-lis 2021-06-22 22:02:04

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Sopot

      Szkoda, że kasacja starego kanonu miała miejsce w czasie "rozkwitu" dwóch rozbudowanych projektów o "starożytności" Jedi i Sith - mieliśmy "Dawn of the Force" - seria docelowo zakrojona na 60+ zeszytów (co widać po pierwszych, rozwlekłych numerach, twórcom nigdzie się nie śpieszyło) i fenomenalne w mojej ocenie "Knight Errant" - komiks, jak i powieść - również ofiara Disney`a, aczkolwiek tu udało się historię zakończyć w dosyć znośnym momencie.

      A Darth Bane to wielokrotnie przeze mnie czytana lektura - z tego co pamiętam, 4 razy. Świetnie napisana historia, gdzie autor może sobie pozwolić na szeroką panoramę historyczną - nie wiążą go żadne filmowe reguły i kanoniczne wydarzenia, sam jest sobie kapitanem i decyduje co przełomowego się wydarzy w opowiedzianej historii. Podobała mi się też zabaw z formułą motywów rodem z fantasy - artefakty, cudowne zbroje, bronie białe, holocorny, czary, gusła - i legiony użytkowników mocy, których przedłużający się konflikt zbliża do siebie pod względem braku moralności i wypalenia emocjonalnego.

      Jakby co Mossar to polecam również komiks Jedi vs Sith - tom pierwszy Darth Bane trochę prostuje niektóre wątki z albumu, ale to nadal dojrzała i mroczna historia ... okraszona infantylnymi rysunkami, rodem z bajki dla dzieci - taki dziwny twór rodem z EU.

      LINK
      • Re: Darth Bane - Droga Zagłady

        Mossar 2021-06-22 22:17:22

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Tak tak, Jedi vs Sith mam w planie po DotJ. Jeszcze Knight Errant i będę miał właściwie przedprequelowy legendarny komplet

        Są tam jeszcze jakieś Żniwa czy coś podobnego, ale to chyba było slabiutko oceniane.

        LINK
  • Komiks Dawn of the Jedi

    Mossar 2021-07-12 17:22:49

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Przemogłem się i przetrwałem "Force storm" i "Prisoner of Bogan". "Force war" zacząłem, ale uznałem, że nie kontynuuję, bo zwyczajnie nie jestem zaciekawiony tą historią. Jednakże żeby tradycji stało się zadość - parę słów o postaciach, historii i settingu.

    Najpierw trochę o samej oprawie graficznej. Duursema jak zwykle daje radę. Niektóre kadry są naprawdę przepiękne. Jak zwykle mam problem z niektórymi postaciami, ich designem, ale no jednak trzeba przyznać, że komiksy Duursemy wyglądają po prostu bardzo ładnie.

    Postacie. Tu jest różnie. Xesh jest ciekawą postacią i w sumie głównie dla niego i Loka czytałem ten komiks. Wśród Jedi trudno mi wskazać jakiegoś Jedi, który by mi zapadł w pamięć. Te dwie kobiety mi się totalnie mieszają, wśród facetów zapadający w pamięć był ten Sek`nos, ale to tylko dlatego, że był rasy Sith. Może ten niebieski Twi`lek był najbardziej interesujący wśród Jedi, ale to głównie w związku z jego relacją z Lokiem.

    Sam wątek Rakatan, Force Houndów itd jest dla mnie mocno średniawy. Nie wiem czy to kwestia sposobu opowiadania tej historii czy samych Rakatan, ale zupełnie nie umiałem się w to wkręcić. Tak jak pisałem wcześniej, relacja Daegena Loka i Xesha miała coś w sobie i tutaj byłem lekko zainteresowany, ale poza tym sprawdzałem tylko scrollbar ile mi zostało do końca.

    No, także tyle. Jeszcze kiedyś spróbuję może książki, żeby mieć w miarę całokształt

    LINK
    • Re: Komiks Dawn of the Jedi

      cwany-lis 2021-07-12 21:47:15

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Sopot

      Akurat ostatnie zeszyty serii są najlepsze - autorzy zmierzają do brzegu w tempie błyskawicznym - o ile wcześniej lali wodę na potęgę to kasacja kanonu i kończąca się licencja Dark Horse`a zmusiła ich do dosyć satysfakcjonującego finału. Jakby ta seria wyglądała mając 60-70 zeszytów wzorem Legacy i Republic? Jestem ciekaw co mogły zawierać następne mini-historie aczkolwiek pierwsze albumy nie napawały nadzieją - maksymalne dłużyzny i dużo scen akcji, mało treści - co jak na duet doświadczonych autorów, przynajmniej kilku niesamowitych historii w starym kanonie - mocno mnie zaskoczyło. Przynajmniej tyle pamiętam z ostatniej lektury sprzed 7 lat. Przeczytam ponownie, a jak

      A książka jest przeciętna - absolutnie nie czuć w niej regresu technologicznego ani jakieś mitycznego początku dla mocy i jej użytkowników. Równie dobrze mogłaby się rozgrywać tysiąc lat później, w czasie filmów i sto lat po. Ale czyta się bez bólu.

      LINK
    • Re: Komiks Dawn of the Jedi

      Finster Vater 2021-07-14 00:57:34

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      Jak Ci komiks nie podszedł, to za książkę się raczej nie bierz.

      Swoją drogą, mi podpasował idealnie, ta cała historia z Ashlą i Boganem, Jedi bez mieczy, fumfel Sith and stuff. I jak to powiedział przedmówca, seria niestety cierpi z powodu kasacji EU, jest skrócona (brakuje pewnie tak z 2/3), podobnie jak ucierpiało Legacy II.

      Znaczy, żeby nie było, DotJ jest oczywiście poza podium tego co wyszło w EU, ale to nie jest zła historia.

      LINK
      • Re: Komiks Dawn of the Jedi

        Mossar 2021-07-14 12:08:06

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Trochę problematyczna w poznawaniu starego EU w dzisiejszych czasach jest myśl, że to nie jest w żaden sposób kontynuowane ani "aktualne", a w przypadku takiego DotJ dochodzi jeszcze to, że nie jest to w ogóle skończone.

        Inna sprawa to brak oczekiwania na kolejny zeszyt, zero dyskusji i teoretyzowania. W sumie dalej twierdzę, że to nie jest jakaś wybitna historia, ale pewnie lepiej bym to odbierał gdybym czytał po 1 zeszycie i potem dyskutował z innymi co i jak, kto jest z kim i co się wydarzy. Trochę tak to działa teraz z HR. Po kazdym numerze komiksu jest trochę dyskusji na Twitterze, zwykle parę osób tez skomentuje na Discordzie. Jeszcze mocniej działa to w przypadku książek. Ale czy HR się będzie bronic za parę lat jak ktoś się za to weźmie za ~5 lat i przeczyta ciągiem jak ja NEJ? Zostawiam bez odpowiedzi na razie.

        LINK
  • O Legendach i SW jako takim

    Mossar 2021-10-14 21:11:43

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Chciałem odpisać darth sheldonowi w temacie z WotBH, ale w sumie lepiej będzie napisać tutaj.

    Ja wiem, wiem, że Gniazdo mogę pominąć i lecieć z Dziedzictwem Mocy, ale nie na tym polega problem. Jak jeszcze czytałem tylko i wyłącznie Star Warsy to czułem motywację, żeby czytać i kanon i legendy. Teraz czytam kilka serii na raz (Malazańska, Koło Czasu, HR, Pratchetty) i jak próbuję czytać coś z Legend to mam poczucie zmarnowanego czasu, który mógłbym poświęcić na Koło albo Malazańską.

    To nie znaczy, że kanoniczne książki są lepsze od Legend. Akurat HR mi się podoba bardziej niż typowe kanoniczne książki, ale to że czytam zwykle od razu w dniu premiery wynika po prostu z tego, że to jest świeże, można się tym jarać, czekać na kolejne tomy, dyskutować na naszym discordzie albo międzynarodowo na Twitterze. Z Legendami tak się nie da. Powiedzmy szczerze, jak w 2018-2020 ostro czytałem Legendy to raczej byłem jednym z niewielu takich szarlatanów w Polsce. cwany-lis z tego co widziałem robił coś podobnego, chyba Wolf Sazen, na pewno ktoś by się jeszcze znalazł, ale nie da się wokół tego zbudować społeczności. I nawet jak byśmy razem czytali te same książki, tak patrząc hipotetycznie, to wszystko byłoby mocno ściemniane. Czytanie Legend w dzisiejszych czasach to jest bardziej jak czytanie historycznych książek. Do pewnego czasu mnie to fascynowało. Jarałem się jak co jakiś czas pojawiała się perełka w rodzaju Zdrajcy albo cała seria, w której się zakochałem (Komandosi), ale poza tym było sporo średniaków 5-7/10 takich samych jak w kanonie. Tylko w kanonie jak czytam takie 7/10, np z HR, to rozbudowuje to nową, aktualnie rozwijaną erę, o której sporo osób mówi w sieci. W Legendach byłem pozbawiony tej istotnej części.

    Zresztą jak wejdziecie sobie na reddity Cosmere, Malazańskiej czy Koła Czasu - tam ludzie na okrągło robią re-ready, wynajdują nowe smaczki, tworzą fanarty, dyskutują o decyzjach fabularnych. Aż się chce poznawać te uniwersa, mimo, że przykładowo Koło Czasu już jest dawno skończone, podobnie jak Legendy. Z Legendami nic takiego się nie dzieje. Nie wiem, może robicie to po cichu, bez obnoszenia się z tym na forum, ale raczej niewiele osób robi jakieś masowe re-ready Legend. Na Discordzie słyszę, że Legendy to Legendy tamto, ale chyba przez ten czas jak jestem na Discordzie to nikt z Discordowych Bastionowych wyjadaczy nie zrobił choćby re-reada jednej książki z Legend. Często też słyszę argument "No bo te książki były różnej jakości, były lepsze, gorsze, ale i tak lepsze od tego nowego kanonu". Moje odczucia są raczej takie, że jakościowo oba kanony mają bardzo podobne książki. W Legendach może tworzyły bardziej rozwinięte i powiązane ery (jak NEJ, TOR, potem pewnie Dziedzictwo), a w kanonie pod tym kątem jest tylko raczkujące HR, ale jakościowo TO JEST TO SAMO. I tak jak mogę to zaakceptować w przypadku kanonu, że czytam sobie właśnie jakieś 7.5/10, a nie 9.5/10 to w przypadku Legend nie bardzo mi się chce.

    No i podsumowując, jak ~2 lata temu czytałem samo SW, mogłem sobie pozwolić na takie czytanie, ale jak się wkręciłem w Malazańską (10 tomów sagi po każda ~1000 stron + nowe serie), Cosmere (akurat całe skończyłem, ale jaram się tak, że będę robić reread, a to znowu naście książek o sporej liczbie stron), Koło Czasu (jestem na 5 tomie z 14, ostatni tom miał 1280 stron), Pratchetta (tu akurat na chillu, taka bezpieczna książkowa przystań, żeby odpocząć), to każde podejście do Legend kończy się u mnie rozkminą "ale po co ja to mam czytać, ani to zgodne z aktualną linią czasową SW, ani to jakieś wybitne". Jestem też pewien, że to się może zmienić. Może kiedyś wrócę do Dziedzictwa Mocy, ale na ten moment nie zapowiada się, żebym miał w 2022 sięgnąć po tą serię.

    LINK
    • Re: O Legendach i SW jako takim

      Finster Vater 2021-10-14 23:17:47

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      Po prostu pomiń książki i przejz od razu do komiksowego "Legacy" i "Legacy II", i gra gitarra.

      LINK
    • Re: O Legendach i SW jako takim

      Hardrada 2021-10-15 02:16:04

      Hardrada

      avek

      Rejestracja: 2011-01-01

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Widziałem, że ostatnimi czasy sporo tu piszecie o Malazańskiej, więc wiedziałem, że czytasz, ale zaskoczyłeś mnie z Kołem Czasu - przeoczyłem jakiś wątek na Bastionie, czy po prostu się nie chwaliłeś? Niedługo serial i trochę mnie zaskakuje cisza na ten temat. A - tak jak piszesz - wspólna podjarka sprawia więcej funu.

      Piszesz o rereadach - zastanawiam się ostatnio właśnie nad rereadem Koła Czasu. Nie masz takiego wrażenia, że trochę głupio robić reread, gdy można sięgnąć po coś nowego? Jeszcze nigdy nie czytałem żadnej książki po raz drugi.

      A co do Legend i łącząc to z tematem rereadów - ja już dawno przestałem czytać (odkąd zabrałem się za inną literaturę), ale myślę, że Trylogię Bane`a to sobie kiedyś odświeżę.

      LINK
      • Re: O Legendach i SW jako takim

        Mossar 2021-10-15 08:48:23

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Generalnie uważam, że czytanie ponowne może mieć sens po ~10-20 latach jak już cała fabuła wyparuje z głowy. I takie podejście mam do większości książek, ale jest parę serii, w których wczesniejszy reread może być fajnym doświadczeniem.

        Malazańska jest tak skonstruowana, że pewnie z 10% dialogów, opisów jest nie do końca zrozumiałych i dopiero przy powtórnym czytaniu stają się sensowne. W Kole (chyba) jest znowu trochę inaczej. Wszystko jest od początku raczej zrozumiałe, ale Jordan ponoć robi w cholerę foreshadowingu, który na początku nic nam nie mówi (bo to jakieś wizje, sny, przepowiednie), a przy drugim czytaniu widać po prostu o co chodziło. Ale sam nie wiem czy którąkolwiek z tych serii będę czytał drugi raz. Raczej na pewno w przypadku Cosmere przed finałowymi tomami w 2023/2024 roku, ale nie wiem czy będę miał w sobie tyle samozaparcia, żeby np. czytać drugi raz 10 tomów Malazańskiej

        LINK
      • Re: O Legendach i SW jako takim

        Shedao Shai 2021-10-15 12:00:34

        Shedao Shai

        avek

        Rejestracja: 2003-02-18

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

        - Piszesz o rereadach - zastanawiam się ostatnio właśnie nad rereadem Koła Czasu. Nie masz takiego wrażenia, że trochę głupio robić reread, gdy można sięgnąć po coś nowego? Jeszcze nigdy nie czytałem żadnej książki po raz drugi.

        Trochę takie podejście we mnie siedzi, ale jeśli krąży mi po głowie jakiś re-read, to wpierw czytam sporo nieznanych mi wcześniej rzeczy, żeby uspokoić swoje sumienie.

        A poza tym, tak jak Mossar pisał - po 10, 15 latach od czytania... re-read to jakby właściwie się czytało coś od nowa.

        Oczywiście musi być do tego jakiś powód, jak np. pojawił się nowy tom cyklu który kiedyś czytałem i niezbyt pamiętam. Trochę mam teraz zagwozdkę z nowymi tomami Abercrombiego, bo poprzednie czytałem z 5 lat temu i słabo już pamiętam i... no nie wiem, nie wiem.

        Do re-readu Malazańskiej też się przymierzam, ale to masywne przedsięwzięcie, więc póki co jeszcze odkładam w czasie. Ale jest w planach. To ponoć bardzo "wdzięczna" seria do re-readu, tzn. dużo się zyskuje czytając to po raz drugi.

        Koło Czasu np. ja czytałem raz do 9 tomu, i potem od początku całość, więc mam tak 1,5 raza przeczytaną całość xD i mi wystarczy. Tam nie ma zbytnio niuansów które mogą czytelnikowi umknąć podczas lektury, nie czuję potrzeby powtórki z rozrywki. Pamiętam jak to było. Może za jakieś, nie wiem, 20 lat? Ale na chwilę obecną, no nie. Za dużo czasu by to wymagało, a seria nie podobała mi się aż tak, żeby uzasadnić poświęcenie jej tego czasu. 1,5 raza mi starczy.

        Chodzi mi też po głowie totalny re-read Legend, taki kompleksowy, całego EU bez pomijania niczego. To by miało sens, bo to są właśnie książki których często nie czytałem 15+ lat... i do tego albo krótkie, albo i tak szybko się czyta. Ale to kiedyś... kiedyś.

        LINK
        • Re: O Legendach i SW jako takim

          cwany-lis 2021-10-16 17:51:57

          cwany-lis

          avek

          Rejestracja: 2003-07-31

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd: Sopot

          Shedao Shai napisał:
          Chodzi mi też po głowie totalny re-read Legend, taki kompleksowy, całego EU bez pomijania niczego. To by miało sens, bo to są właśnie książki których często nie czytałem 15+ lat... i do tego albo krótkie, albo i tak szybko się czyta. Ale to kiedyś... kiedyś.
          -----------------------

          Od dwóch lat robię taki reread tytułów z okresu Nowej Republiki. W między czasie wróciłem też do poszczególnych tytułów z Wojen Klonów (tu niestety serial z Ahsoką zaburzył pięknie nakreśloną przez książki i komiksy historię konfliktu) i Starej Republiki.

          Powiem tak - bardzo fajna sprawa - masa detali, smaczków, czytając chronologicznie można poczuć rosnącą momentami dramaturgię i przywiązać do się do rozbudowywanego uniwersum. Np. czytamy o pierwszych krokach rebelii na drodze to ustanowienia solidnego rządu odrodzonej Republiki w serii X-wing. Jeszcze ten idealizm unosi się w powietrzu, pewna doza naiwności itp. I w każdej kolejnej książce Senat powiela błędy swego odpowiednika sprzed Ery Imperium. Szerzy się nepotyzm, korupcja, wyrasta nowe pokolenie, ignorujące dokonania weteranów. Ci są po mału odsuwani od władzy - wszystko to diabli wezmą w Nowej Erze Jedi, ale już np. w "Nowej Rebelii" można uświadczyć rosnącą stagnację. Mimo skrajne różnego poziomu samej literatury star wars śledzenie historii tej galaktyki w sposób chronologiczny daje olbrzymią frajdę. No i pamiętajmy o nostalgii!

          LINK
    • Re: O Legendach i SW jako takim

      Burzol 2021-10-16 12:36:28

      Burzol

      avek

      Rejestracja: 2003-10-14

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Poznań

      Prawdę mówiąc moim osobistym problemem są same "ready", a co dopiero "reready" . Od paru miesięcy mam duży kryzys w czytaniu, ciągle staram się doczytać drugiego Thrawna i dokończyć Rising Storm...i nie są to książki do łatwego czytania. Mam wrażenie, że między legendami i nowym kanonem są pewne różnice, w tym na czym się skupiają. Legendy skupiają się na osobowości bohaterów, na lekkiej przygodzie. Te nowe książki są takie "prawdziwe", niczym Batmany Christopha Nolana, wszystko psychologicznie zniuansowane, wyraźnie zaplanowane...tylko czyta się to ciężko .
      Ale fakt, że ogółem różnice między książkami Star Wars po 2015 roku i wcześniejszymi nie jest taka duża, a im więcej książek kanonicznych tym mniejsze te różnice.

      LINK
    • Re: O Legendach i SW jako takim

      cwany-lis 2021-10-16 17:30:05

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Sopot

      Narzuciłeś sobie za szybkie tempo, jeżeli chodzi o "przebijanie się" przez stary kanon. Osobiście robię jego "reread" od prawie dwóch lat, każdą powieść czytam na przemian z innymi książkami - może to być klasyka, historia, obyczajówka, albo inna, komercyjna franczyza. Legendy ci nigdzie nie uciekną, nawet jak wrócisz do nich za rok czy dwa. Sam robię sobie przerwę do końca roku - po "Nowej Rebelii" nie nabrałem jeszcze ochoty na "trylogię Koreliańską". Zresztą okres w chronologii 12-18 lat po Bitwie o Yavin to istna czarna seria najgorszych tytułów z serii, jak się przez nią przebiję to żaden grafomański twór nie będzie mi już straszny.

      LINK
    • Re: O Legendach i SW jako takim

      cwany-lis 2021-10-16 17:41:06

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Sopot

      Serie ze starego kanonu miały swoje pięć minut 10-15 lat temu - emocje towarzyszące premierze kolejnych tomów Nowej Ery Jedi były równie intensywne co obecnie, przy premierze "Light of Jedi". Social media praktycznie nie istniały, cała energia fanów gromadziła się na forach dyskusyjnych. Piękne czasy XD

      Ale faktycznie, nie da się tego powtórzyć, nie wiem, kto obecnie sięga po stary kanon i co o nim sądzi, dla mnie to przepiękna, nostalgiczna wyprawa w tytuły, które czytałem w gimnazjum, liceum i podczas studiów. Piękne czasy XD
      Czy bez tej nostalgii wróciłbym do Legend? Pewnie nie, ale na szczęście Gwiezdne Wojny towarzyszą mi w życiu od lat i tak już będzie zawsze, raz z większą, raz z mniejsza intensywnością.

      A nowy kanon jest ok, aczkolwiek ewidentnie jest pozbawiony epickich i przełomowych wydarzeń, cykli przy których bledną wydarzeniach z filmowych trylogii. W nowym kanonie powieści pełnią marginalną rolę, jeszcze do tego nie przywykłem, ciągle jest to dla mnie spory zarzut odnośnie nowego EU i karta przetargowa względem Legend.

      LINK
      • Re: O Legendach i SW jako takim

        Mossar 2021-10-16 18:30:10

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Wciąż Legendy pod tym kątem biją na głowę kanon. Choćby dlatego, że w ciągu 6 lat udało im się ledwie rozpocząć jedną erę (HR) a w Legendach tych er było dużo więcej.

        Wydaje się, że w kanonie takim odpowiednikiem starego EU są seriale. W 2022 będą bodajże 4 seriale i to na nich będzie spoczywać odpowiedzialność za dalszy rozwój uniwersum. Mando się udało, zobaczymy czy Kenobi i Andor pociagną ten trend. W Fetta jakoś nie wierzę, ale zobaczymy.

        LINK
    • Re: O Legendach i SW jako takim

      Lord Sidious 2021-10-18 17:18:40

      Lord Sidious

      avek

      Rejestracja: 2001-09-05

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Wrocław

      Mossar napisał:
      Moje odczucia są raczej takie, że jakościowo oba kanony mają bardzo podobne książki. W Legendach może tworzyły bardziej rozwinięte i powiązane ery (jak NEJ, TOR, potem pewnie Dziedzictwo), a w kanonie pod tym kątem jest tylko raczkujące HR, ale jakościowo TO JEST TO SAMO.
      -----------------------

      Wiele lat temu, jak jeszcze kasacja starego kanonu wydawała się być czczą spekulacją, to mówiłem, że nowego nie ruszę, jeśli będzie na tym samym poziomie. Gdyby zrobili jak z "Diuną" gdzie jakość była ważniejsza niż ilość (a jak coś było słabe, to nie kontynuowali, tylko robili przerwę i przychodzili z czymś lepiej przemyślanym), to tak. Ale jak mają robić to samo, tak samo, jeszcze raz to dziękuję. Z tej perspektywy faktycznie nie masz co wracać do Legend, lepiej zabrać się za inne książki.

      LINK
      • Re: O Legendach i SW jako takim

        Mossar 2021-10-18 17:45:12

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-01-24

        Skąd:

        Ja myślę, że czy Legendy czy Kanon to mamy podobną sytuację. Kanon nie jest na pewno lepszy od Legend, mógłbym polecić pojedyncze książki, które uważam za dobrą lekturę + HR jeśli ktoś chce mieć zajęcie na na parę lat poznawania kanonicznego EU. No ale są na rynku zdecydowanie lepsze książki, więc do czytania kanonu SW wymagana jest jedna rzecz - komuś musi być mało SW raz na parę miesięcy i po prostu chce czegoś więcej. Wtedy chyba najwięcej sensu ma czytanie tego co Olesiejuk wydaje z HR. Ewentualnie machnac sobie trylogię Alfabetu (bo to imo najlepsze co kanon ma do zaoferowania) lub Thrawna.

        W przypadku Legend różnica jest taka, że wśród niektórych narosła "legenda", że jest tam sporo świetnych, kultowych, wybitnych książek. Jasne, są słabe i średniawe książki, ale były sporo sztosu. No i nie wiem, są takie serie przy których się świetnie bawiłem (Komandosi, X-Wingi, dylogia Thrawna, Bane, z dwie książki z NEJ), ale, no cóż, więcej funu i tak dały mi powieści spoza SW. Taka dylogia Thrawna zasługuje na 9, może 9.5/10 ale tylko w ramach SW, ale gdyby ktoś napisał ta historię bez kontekstu starwarsowego to wyszłoby w najlepszym razie 7.5. No i ja rozumiem, trzeba jako autor umieć pisać w tym uniwersum, znać historię, wiedzieć o co chodzi, ale fabularnie to nie są wyżyny kreatywności twórczej.

        W sumie miałem to napisac bardziej spójnie, a wyszły takie luźne przemyślenia, ale wszystko się sprowadza do tego, że i tu i tu nie ma wybitnych dzieł (no może naprawdę pojedyncze pozycje), więc potrzebny jest dodatkowy bodziec. W przypadku Legend go nie ma, bo ta historia już jest nieaktualna i nie ma za czym podążać. W przypadku kanonu ten bodziec jest, bo to są książki/komiksy powiązane z aktualnym SW. No i tu się pojawia pewien istotny problem - ok. 2018 roku moje zaangażowanie było wieksze, bo wydawało mi się, że te pozycje (Vader Soule, historia Sloane, Huxa, ci wszyscy Sithowie wspominani w komiksach i książkach) będą istotne w kontekscie filmow i seriali.

        Straciłem tą nadzieje wraz z TROS. Przed TROS wydali książkę Resistance Reborn, która brzmiała jak jawny prequel epizodu 9. Leia zbiera ekipę, wraca początek spoilera Wedge, Shriv, Zay Versio, Orrimaarko, Rieekan, jedna istotna postać z Więzow Krwi Gray koniec spoilera. No kurde czekałem w TROS na choć jedno z tych imion. Tzn. Wedge byl zapowiadany już wcześniej, ale kurczę mogli wywołać Shriva albo Rieekana. Nie nic. Żadnego powiązania z fabuła książki. Trzeci epizod sequeli i po raz trzeci praktycznie najmniejszego nawiązania do książek i komiksów.

        To po co to czytać?

        Pytanie trochę w eter, a trochę do samego siebie. HR czytam, bo uważam, że to projekt ciekawszy niż sequele, a jednocześnie jedyny taki duży (poza War of the Bounty Hunters ale to jest słabizna).

        LINK
        • Re: O Legendach i SW jako takim

          Lord Sidious 2021-10-18 20:59:51

          Lord Sidious

          avek

          Rejestracja: 2001-09-05

          Ostatnia wizyta: 2022-01-24

          Skąd: Wrocław

          Mossar napisał:
          W przypadku Legend go nie ma, bo ta historia już jest nieaktualna i nie ma za czym podążać. W przypadku kanonu ten bodziec jest, bo to są książki/komiksy powiązane z aktualnym SW..
          -----------------------

          Tu chyba dobrze odpowiedziałeś na tezę, którą nieczytający regularnie Legend używali jak mantrę po ich skasowaniu - "przecież nikt Wam tego nie zabierze". Zabrano kontekst, jak piszesz nie są aktualne, nie ma za czym podążać i nie jest powiązane z obecnym SW. Natomiast wbrew szumnym zapowiedziom nowy kanon - z tego co piszesz - chyba ma gorszą pozycję niż miały Legendy w czasach przed Disneyowskich. Ale czytaj dalej, między innymi lekturami

          LINK
          • Re: O Legendach i SW jako takim

            Mossar 2021-10-18 21:24:59

            Mossar

            avek

            Rejestracja: 2015-06-12

            Ostatnia wizyta: 2022-01-24

            Skąd:

            Ma gorszą pozycję niekoniecznie dla tego, że jest znacznie słabszy, ale tez m.in. dlatego, że my konsumenci mamy wyższe wymagania. Nie wiem, może za czasów prequeli mieliśmy naście lat, a teraz 20 więcej, a może taka specyfika współczesnego fana czegokolwiek. Jesteśmy roszczeniowi (np. względem wydawcy książek), łatwo wkręcamy się w jakieś akcje anty (w stylu masowego ataku na HR na YT około stycznia/lutego), oczekujemy od SW czegoś więcej. Tu mam na myśli trochę to co Ty pisałeś, ale tu podejścia sa różne. Czesto się np. spotykam z tym, że ktoś uważa, że spoko książka/historia, "ale to już było w starym EU". O podobieństwa nie trudno, książek SW już było wiele. Czytając coś z kanonu, ci co czytali stary kanon moga mieć zupełnie naturalne odczucie, że tu nie ma nic nowego, nic co by miało ich zaskoczyć. Ponadto kanon startował właśnie od razu z wysokimi wymaganiami w stylu takich jak Twoje. Tzn. miał być spójniejszy, ciekawszy i zrobiony porządnie. Okazało się, że powiela te same błędy co stare EU, a poza tym jest mniej istotny niż stary kanon z założenia. To filmy i seriale maja ciągnąć markę, a ksiązki i komiksy to tylko dodatki. W czasach Legend tak nie było, bo książki i komiksy "konkurowały" tylko z grami.

            Podsumowując, uważam, że "nowy" kanon książkowo-komiksowy wcale nie jest gorszy, ale jest czym innym na wielu płaszczyznach. Ma mniejszą rolę niż ten legendarny. Ma trudniejsze zadanie, bo trudno jest nie powielać schematów ze starego EU i trudno też walczyć z sentymentem, który mocno wybrzmiewa u fanów Legend. Ja to znam z HP i Fantastycznych Zwierząt. Dla mnie FB to już "nie to samo".

            LINK
            • Re: O Legendach i SW jako takim

              Finster Vater 2021-10-19 03:09:36

              Finster Vater

              avek

              Rejestracja: 2016-04-18

              Ostatnia wizyta: 2022-01-25

              Skąd: Kazamaty Alkazaru

              Co do książkowego to może i się zgodzić można, ale to o komiksach to czysta herezja. NK ma trochę dobrych (w miarę) rzeczy, ale nie na miarę Dark Times, Republic, Legacy, Talesów czy KOTOR-ów. I, last but not least, taki "Republic" szedł z filmami, i serialem przeplatając postacie ekranowe w obydwie strony. Disney przy ST miał szansę zrobić coś podobnego, ale widać to było dla nich za trudne.

              LINK
              • Re: O Legendach i SW jako takim

                Mossar 2021-10-19 08:04:39

                Mossar

                avek

                Rejestracja: 2015-06-12

                Ostatnia wizyta: 2022-01-24

                Skąd:

                Zgoda. Komiksy zawsze traktuję trochę mniej poważnie niż książki, bo wolę formę książki niż komiksu.

                Rzeczywiście przy legendarnych komiksach bawiłem się o wiele lepiej niż przy kanonicznych. Ostatnio czytałem świetne Trail of Shadows #1 z kanonu, ale to kropla w morzu średniawym komiksów. Za to w starym EU było świetne Redemption, KOTORy, Dark Times, Republic, a nawet nie dotarłem do Legacy.

                LINK
                • Re: O Legendach i SW jako takim

                  Finster Vater 2021-10-19 19:52:29

                  Finster Vater

                  avek

                  Rejestracja: 2016-04-18

                  Ostatnia wizyta: 2022-01-25

                  Skąd: Kazamaty Alkazaru

                  Fajnie że się jakoś zgadzamy Choć dla mnie komiksy SW (i tylko SW) były na równi lub nawet wyżej niż książki, bo SW to uniwersum odbierane głównie wizualnie. I żeby nie było, w EU też są komiksy "takie se", ale jednak te dobre przeważają. A nawet wśród tych średnich z "Rebelion" czy "X-wingów", są takie perełki jak historie o Janku czy Felu.

                  Ale, właśnie - skoro dobrze się bawiłeś przy komiksach, to skipnij to co ci ostało z książek i przeskocz do Legacy i Legacy II, wiele nie stracisz (unikaj jednak spoilerów, poza głównym, który i tak znasz) a historię SW na wysokim poziomie masz gwarantowaną, z fajnymi lokajami, akcjami i interesującymi bohaterami po każdej ze stron. Trzech stron

                  LINK
    • Re: O Legendach i SW jako takim

      mkn 2021-10-20 08:04:21

      mkn

      avek

      Rejestracja: 2015-12-26

      Ostatnia wizyta: 2022-01-20

      Skąd: Wlkp

      Cosmere, Malazańska czy Koło Czasu to uniwersa książkowe. Dlatego fani czytają te książki po n razy, wciąż o nich dyskutują i wynajdują różne smaczki. SW to uniwersum filmowe i niestety książki czy komiksy, które powstają to popłuczyny po filmach, fanfiki często miernej jakości. Wiele razy ogląda się filmy, a nie czyta tą grafomanię.

      Też się naczytałem opinii, że pelikanon to jest crap, stare EU było jakościowo o wiele lepsze i warto je poznać.

      LINK
      • Re: O Legendach i SW jako takim

        mkn 2021-10-20 08:17:49

        mkn

        avek

        Rejestracja: 2015-12-26

        Ostatnia wizyta: 2022-01-20

        Skąd: Wlkp

        Awaria

        ... jakościowo o wiele lepsze i warto je poznać. Bezedura. Książki z topki takie jak trylogia Thrawna czy Bane`a to jest straszna grafomania. A chwalone komiksy takie jak np. TotJ to już w ogóle chłam jakich mało. Jedyną pozycją, która jest wybitna to KOTOR, reszta EU/pelikanonu to co najwyżej średniaki i szkoda na nie czasu. Póki jeszcze jest to aktualne i rozwijane (np. HR) może jeszcze przyciągać i sprawiać że czytamy i śledzimy na bieżąco. Ale w przypadku gdy staje się przeterminowaną makulaturą (EU), to jest już wtedy zabawa dla naprawdę niewielkiej grupki fanów.

        LINK
  • Mroczne Gniazdo to syf

    Mossar 2021-11-29 13:03:52

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-01-24

    Skąd:

    Wymagało to ode mnie wyrzeczeń i chyba użycia Mocy, bo totalnie nie miałem ochoty czytać tej serii. Ale się udało. Mroczne Gniazdo za mną i mogę się zabrać za LotF w przyszłym roku.

    To było tragiczne. Myślę, że najgorsza seria SW jaką kiedykolwiek czytałem.

    Pierwszy tom jeszcze dawał nadzieję. Zresztą oceniłem go na 7/10. Wątek Kolonii, Raynara był w pierwszym tomie nawet obiecujący i przyznam, że wcale nie bawiłem się aż tak źle jak niektórzy straszyli.

    Ale potem nadeszła część druga i trzecia i było gorzej niż ludzie straszyli. Jaina i Zekk są absolutnie niestrawialni. Najgorszy wątek w historii Star Warsów. Jak tylko były rozdziały z nimi to czytałem jakieś 5 razy szybciej żeby przejść dalej. Jakby tego było mało to co 50 stron wyskakiwał jak Filip z Kolonii Jagged Fel i sobie dyskutowali o swoim zerwaniu i Zekku a na koniec oczywiście najpierw do siebie strzelali a potem się zabijali.

    To nie koniec złego. Luke ma tu jednocześnie kryzys wieku średniego, borderline i głupotę. Zostaje Supreme Leaderem Jedi, raz pomiata a raz chce kogoś ratować. Totalnie bez powodu wywyższa Jacena nad wszystkich, a Lowbaccę, Tahiri i resztę traktuje jak Jedi gorszej kategorii. Mamy też Lomi Pio i Alemę Rar, które są tak bardzo pomijalne, że aż strach. Te finałowe pojedynki powinny być choć trochę emocjonujące, a we mnie nie wywołały choćby chwili zainteresowania. Przeleciałem ten finał jak najszybciej byleby skończyć ten syf.

    Co jeszcze.. A. Trzeci tom to miliony potyczek Chissów z Killikami. Nudnych jak flaki z olejem. Non stop opisy jak strzelają z jakichś megacannonów, airstreakerów i innych nic mi nie mówiących rzeczy. W tym wszystkim oczywiście Jaina i Zekk, czyli najgorsza para świata.

    Tragedia. Dobrze, że to już koniec

    LINK
    • Re: Mroczne Gniazdo to syf

      Mossar 2021-11-29 16:24:15

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd:

      Ej, ja wiem, że fajnie się kłóci w temacie o sequelach, ale zapraszam do dyskusji o tym arcydziele.

      LINK
    • Re: Mroczne Gniazdo to syf

      SW-Yogurt 2021-11-29 21:07:57

      SW-Yogurt

      avek

      Rejestracja: 2011-05-19

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Wrocek

      Lando nie czytałeś? ~

      LINK
    • Re: Mroczne Gniazdo to syf

      rebelyell 2021-11-29 22:22:48

      rebelyell

      avek

      Rejestracja: 2009-12-01

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Kovir

      Dla mnie to był łabędzi śpiew Starego kanonu, ostatnim chyba przed LotF, więc aż tak źle tego nie wspominam - widać to sentyment, bo było już po kasacji i chciałem doczytać historie, które miały lecieć do kosza, więc cieszyłem się (no powiedzmy) każdą książką, ale w sumie niewiele już pamiętam, poza ogólnymi wrażeniami

      LINK
    • Re: Mroczne Gniazdo to syf

      Rusis 2021-12-01 17:47:56

      Rusis

      avek

      Rejestracja: 2004-02-28

      Ostatnia wizyta: 2022-01-24

      Skąd: Wrocław

      Nie mam zamiaru wchodzić w polemikę bo masz rację co do oceny. Dodam od siebie jedno - nie jestem w stanie zrozumieć jak autor, który wielokrotnie pisał książki dobre, a nawet bardzo dobre jak na SW był w stanie to popełnić. Denning tu natomiast nie tylko napisał przeciętną historię, ale przede wszystkim nie potrafił sensownie i z charakterem rozpisać postaci. A nie musiał nawet kombinować specjalnie, bo całość opierała się na bohaterach, którzy już byli dosyć dobrze rozpisani.

      LINK
    • Re: Mroczne Gniazdo to syf

      Elendil 2021-12-09 21:36:11

      Elendil

      avek

      Rejestracja: 2008-04-26

      Ostatnia wizyta: 2022-01-25

      Skąd: Kraków / Zakopane / Kraków

      Hehehe, Mroczne Gniazdo to jest jedyna przeczytana rzecz z SW, z której nie pamiętam totalnie nic. Ale to nic. Nie wiem dlaczego, ale czarna dziura. Generalnie jak coś przeczytam, to kojarzę nawet po latach co się mniej więcej działo. Przynajmniej ogólny zarys fabuły, przebieg akcji, czasem chociaż jakieś pojedyncze sceny zapiszą się w pamięci.

      A tutaj NIC. Wiem tylko, że był tam jakiś Raynar Thul, jakaś zgraja robaków i.... na tym koniec. Nie wiem, czytałem jakoś chyba nieuważnie, oglądając równocześnie telewizję i rozmawiając przez telefon, czy co .

      Czasem, muszę przyznać, mnie to męczy. Bo myślę sobie, że może trzeba by do tego wrócić, przeczytać jeszcze raz, no bo jak to tak? Czytałem, a wiedzy zero. Ale czasu brak, poza tym trzeba przebrnąć przez masę innych rzeczy. No i recenzje, jak widać powyżej, nie zachęcają, by to tknąć

      LINK

ABY DODAĆ POST MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..