Forum

Quo vadis Kathleen?

Czy nie uważacie że jest zbyt wiele postaci kobiecych wprowadzanych po przejęciu sterów Lucasfilmu przez Kathleen Kennedy? Może brzmi to jak jakaś teoria spiskowa ale w moim odczuciu jest co najmniej dziwne to, że tyle tych ról kobiecych. Rozumiem jeszcze główną postać - Rey, której pierwowzór naszkicował gdzieś tam w notesie Lucas. Ale dostajemy Maz, Phasme, Holdo, Rose, Erso... WTF?! Moja ocena tej sytuacji jest taka, że Kathleen macza w tym palce i ma chyba jakiś kompleks emacypacyji kobiet. Już teraz mogę niemal proroczo wyczuć jakąś kolejną kuriozalną xene w nadchodzącym "Solo".

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie [2]

I Xenę to ty szanuj!

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie [3]
I Kathleen to Ty szanuj

Re: Quo vadis Kathleen?

Ciekawe za co? Może za tę wypowiedź:
https://youtu.be/3Eg87CszLGs

Joł joł

Siema, Bendu, kopę lat

Zhakuj komuś konto, pliz

Re: Joł joł

Siema pindolu! chętnie zhakuję jakiegoś kolejnego `calsanna`

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie.

Re: Quo vadis Kathleen?

ABSOLUTNIE NIE, PISANE CAPSLOCKIEM

znowu? XD

Kurcze... a ten szacunek do KK to za co

Re: Quo vadis Kathleen?

Niee

Za mało za to jest starych ras w sequelach..

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie wiem. Erso i Holdo to świetne postacie, Phasmę mogą mimo wszystko rozwinąć. Na pewno KK można zarzucić wiele gorszych rzeczy.

Re: Quo vadis Kathleen?

Ekhm nie wiem jak postać, która została skremowana żywcem może się rozwinąć Kylo będzie trzymał fiolkę z jej prochami nad kominkiem czy co?

Re: Quo vadis Kathleen?

Ta zbroja jest odporna na strzał z blastera, co jej tam lekkie podsmażenie A poza tym, oj tam oj tam. Maul przeżył przepołowienie i zrzucenie w przepaść! A Phasma chce żyć ze wszelką cenę, także

Re: Quo vadis Kathleen?

Dokładnie. Niech wróci, będę jej kibicował. Do trzech razy sztuka. Mam nadzieję że ubije Finna

Re: Quo vadis Kathleen?

Może się rozwinąć poza fanfilmami, np. w fanfikach.

Re: Quo vadis Kathleen?

No ciężko tego nie zauważyć.

hmm

Silne kobiece postacie w kinie były od zawsze, w SW też. Najwyraźniej to przespałeś, tak samo jak KK zresztą, stąd za symbol kobiecej siły i niezależności uznaje się Rey

Natomiast to, że feminizm w ostatnich latach popadł w idiotyzm i skrajność, to inna sprawa. Zresztą nie tylko feminizm.

asdfg

Nie.

Ja też

Nie. XD

Re: Quo vadis Kathleen?

Ale że w KOTORze 2 głównego bohatera zrobili kobietą? Jeszcze KK nie było a już tacy feminiści. No jasne.. w Bioware wiedzieli jak robić gry a potem wziął się za to Femi Obisidian, wymyślili sobie kobietę i widać co z tego wyszło. Pewnie dlatego wydali nieskończoną grę, bo sie za bardzo skupili na tej FEMINISTYCZNEJ propagandzie. Trylogie Dartha Bane`a to sie dobrze czytało poki ta cała Femizannah sie nie pojawiła i nie skopała tyłka Bane`owi. Ja pierdziele.. powinien ja zjesc na sniadanie, ale nie Karpyshyn musiał oczywiście posłuchać feministek. Pewnie Kathleen w tym maczała palce.

Re: Quo vadis Kathleen?

Mossar napisał:
Ale że w KOTORze 2 głównego bohatera zrobili kobietą?
-----------------------
I to była bardzo dobra decyzja, ze względu wszystkie interakcje z postaciami a szczególnie z Attonem No i nie oszukujmy się
Disciple>Handmaiden

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie wiem jak, ale ja tam zawsze grałem chłopem

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie czułeś przy drugiej części że coś jest nie tak?

Re: Quo vadis Kathleen?

DO 50% na 50% jeszcze nie dobiliśmy, więc nie ma co dalej drążyć tematu. Dobra (nie, to nie sarkazm) zmiana w SW zachodzi całkiem prężnie i czuje się lepiej w tym świecie, gdzie mamy różne kolory skóry, kobiety, orientacje seksualne niż w tym prawdziwym, niestety jeszcze nie do końca tolerancyjnym.

adam1210leg

Jaka postać jest homoseksualna ?

Re: adam1210leg

Dwie ciotki w Aftermath, Sinjir Rath Velus, pilot Ruchu Oporu z Więzów Krwi, Doctor Aphra z komiksów, Moff Mors z Lordów Sithów, a to nie wszystkie

Re: Quo vadis Kathleen?

Tylko że te postacie są beznadziejne, nijakie i nudne. Wprowadzane tylko po to aby była "różnorodność" i jedyną cechą, która ich określa to ten ich homoseksualizm. Żałosne

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie. Jedyne co ma znaczenie to sama jakość postaci oraz talent aktora/aktorki, a akurat aktorsko moim zdaniem w większości przypadków jest dobrze lub bardzo dobrze.

:D

Bendu stary druhu! Czy Ty wiesz, że zostałeś skanonizowany dzięki Rebels?

Kathleen jest pewnie podświadomie lesbijką i tworzy takie postacie, z jakimi by chciała sypiać. <3

Re: :D

Czekaj, to George chciał sypiać z Haydenem?

Re: :D

Dobrze że Princess jeszcze ma bana

Re: :D

I w dodatku zdradził z nim Luke`a

Re: :D

Nestorze, aka El Reyu! Kope lat tak, widziałem Bendu w Rebelsach.

Re: Quo vadis Kathleen?

Re: Quo vadis Kathleen?

No tak, dzięki, trochę zdublowałem wątek. Hmm czyli nie jestem sam

Re: Quo vadis Kathleen?

Rey na plakacie ma kij mocy, który wycieli z filmu. Rozumiem, że jednego reżysera można wywalić ale 4? Wolność szczenariusza (rzekomo) w każdej części?
To jest wprost klęska. Niezła maniana tam się odstawia. W sensie nikt nad tym nie panuje.
Ciakawe, ilu widzów nie odróżnia Rey od tej Erso?

Re: Quo vadis Kathleen?

Ja ktoś ogląda bezmyślnie to pewnie nikogo nie odróżnia

Bendu!

13 lat przerwy między tym a poprzednim założonym tematem... rekordzista? Welcome back

Co do twojego pytania to niestety zgadzam się z resztą. Nie, wręcz chciałbym więcej pań. Najlepiej samych ładnych

Natomiast co do tego zdania: Moja ocena tej sytuacji jest taka, że Kathleen macza w tym palce i ma chyba jakiś kompleks emacypacyji kobiet. - to masz rację, Kennedy sama gdzieś podkreślała że mmm silne postacie kobiece, dużo, na to stawiamy itd. Więc to żadna tajemnica, że takie mają company policy w Lucasfilmie. A kompleks emancypacji kobiet to ma teraz całe Hollywood, moim zdaniem cisnąc słuszną jakby nie było ideę w granice absurdu. No ale tak mają - opary absurdu pokrywają tam coraz więcej.

Powiem, że widząc temat, myślałem że to będzie miejsce to ogólniejszych narzekań na Kathleen, która nie wydaje mi się specjalnie dobrym prezesem. Prezeską? xD

Re: Bendu!

Shedzik! ale avatar wciąż masz ten sam.. no prawie - bo doszedł napis

Re: Bendu!

nowe czasy wymagały pewnego dostosowania

Re: Quo vadis Kathleen?

za dużo słabych postaci

Tak czytam wasze komentarze i mi smutno. Zwracacie uwagę na płeć na kolor skóry, orientacje, a nie na daną postać. Któryś z was pisze, że sie cieszy, że jest różnorodność, a nie zwraca uwagi czy ta postać jest ciekawa czy nie tylko na to kto jaką ma płeć albo kolor skóry. I według mnie taką samą opinie ma Lucasfilm, który daje nam całą paletę barw i płci.

Ja uważam, że nie jest za dużo kobiet. Tylko te postacie są albo bezużyteczne albo nudne. Jedyne postaci kobiece które są ciekawe to Holdo i Leia.

Wydaje mi się, że Lucafilm daje te różnorodne postaci tylko, żeby zbierać hajs.

Fajnie, że jest różnorodność, ale liczą sie przede wszystkim postacie. A z nowych głównych bohaterów tylko jedna jest ciekawa. Reszta nie.

Finn - nic przez dwa filmy nie zrobił oprócz, uratowania Poego.

Rose - jest w filmie, żeby dzieciaki ją polubiły, uratowała zwierzątka, i powiedziała najgorszy cytaty w historii.

Rey - i tak jej się wszystko uda.

Jedyny który jest w miare ciekawy to Poe.

Niby taka różnorodność a i tak najlepszymi bohaterami są biali mężczyźni. - Poe. Kylo.

Ja przede wszystkim chciałbym ciekawych postaci, a nie tylko odpowiedników jakiejś rasy czy płci.

Re: za dużo słabych postaci

KB-1303 napisał:
Niby taka różnorodność a i tak najlepszymi bohaterami są biali mężczyźni. - Poe. Kylo.
-----------------------

Poe to Latynos, ale fakt, że ci narzekający na zbyt dużą różnorodność nie widzą jednocześnie, że najciekawsze role dostali biali mężczyźni, czyli Driver i Hamill.

Re: za dużo słabych postaci

Taa, i Gleeson. On otrzymał świetną rolę. I Max von Sydow. A Hamill to pewnie ukradł czyjąś rolę gdyż była najciekawsza.

Re: za dużo słabych postaci

A kto dostał ciekawsze role? Może Boyega albo Nyong`o, ewentualnie Tran?

Re: za dużo słabych postaci

A może jest coś takiego jak umiejętności aktorskie? Charyzma? Talent? Dobrzy aktorzy potrafią nawet z słabej postaci dużo wycisnąć. Akurat Nyong`o dostała jedną z ciekawszych i bardziej wyrazistych postaci do zagrania. Nie jest to żadne "wow" ale na bezrybiu i rak ryba.

Re: za dużo słabych postaci

Oczywiście, że talent ma coś do rzeczy, ale jeśli nie ma czego zagrać, to jednak dużo trudniej się wyróżnić. Taki Hamill nie miał zbyt wielu szans w postarłorsowej karierze, by błysnąć talentem aktorskim, ale już przy dubbingu mógł się wykazać.
Nyong`o miała ciekawą rolę w TLJ?

Re: Quo vadis Kathleen?

A niech będzie i tysiąc nowych postaci kobiecych. Tylko jedna sprawa - muszą być ładne. Bo w TLJ było trochę słabo pod tym względem.

Re: Quo vadis Kathleen?

Dlaczego muszą być ładne?

Muszą wyglądać tak, żebyśmy dali rade na nie patrzeć.

W ogóle, co to znaczy ładne?

Re: Quo vadis Kathleen?

Ech. Jesteś chłopem, to chyba powinieneś wiedzieć o co mi chodzi.

Re: Quo vadis Kathleen?

Tak.

I Erso to Ty szanuj!

Zgadzam się

Uważam że Kathleen jest w jakimś błędnym przekonaniu że kobiety były dyskryminowane w SW. I nie wiem dlaczego dla niej sposobem radzenia z tym jest przeginanie w drugą stronę. Wciskanie wszędzie na siłę postaci kobiecych. Specjalnie robi serial o dziewczynach dla dziewczyn i bardzo to podkreślają. Ja nie wiem dlaczego nagle stwierdziła że SW nie było dla dziewczyn i teraz musi to zmienić. Dla mnie SW zawsze było dla każdego. Znam dziewczyny w różnym wieku które lubią SW, jakoś nie potrzebowały do tego specjalnego serialu i nie twierdziły że SW jest tylko dla płci męskiej, oglądały filmy, TCW itp i jakoś nie miały problemu. Nie rozumiem po co Kennedy paraduje w koszulce "The force is female", albo stwierdza że chciała by aby reżyserem SW była jakaś kobieta (dla mnie powinien być ten kto się do tego nadaję bez względu na płeć). Nie rozumiem takich działań inaczej niż działanie w celu jakiejś ideologi (?).
W ogóle nie rozumiem stosowania poprawności politycznej w Imperium, nagle w Imperium które z założenia było rasistowskie, ksenofobiczne itp pojawia się pełno kobiet zazwyczaj na jak najwyższych stanowiskach i często jeszcze kobiety te są albo czarnoskóre albo homoseksualne. Nie mam problemu w tym że pojawiają się kobiety tylko że pojawiają się na siłę żeby były w imię poprawności politycznej. Ja się zastanawiam tylko gdzie te kobiety się podziały w filmach skoro było ich tak dużo w Imperium?

Re: Zgadzam się

W Janie Solo główmy bohater tez jest kobietą?

Re: Zgadzam się

*Hanie

Ale zauważ, że aż tyle tych kobiet mię ma. Jest pół na pół. W OT podział był trochę bardziej niesprawiedliwy.

Re: Zgadzam się

Jan Solo. xDDD

W sumie pasuje do tego co widać na zwiastunie.

Re: Zgadzam się

Akurat w filmach to nie jest aż tak widoczne jeszcze, za mało ich było. Choć w FO też akurat dziwnie dużo kobiet ale to jest osobna organizacja więc tu jeszcze da się rozumieć. I jeszcze dziwne jest że Rey jest mega uzdolniona, skoro jest "nikim", ale to może jeszcze jakoś wytłumaczą. To o czym pisałem jest widoczne w reszcie kanonu.

Re: Zgadzam się

Najpierw Anakin był uzdolniony teraz Rey. Jest po równo. Poza tym Anakin , o czym już gdzieś przypominałam też nie wychował się w pałacach Bez ojca. Razem z matką został sprzedany jako niewolnik handlarzowi złomu- był "nikim".

Re: Zgadzam się

Niektórym nie przetłumaczysz. Nieważne, że w OT z "trójki" Leia ma najmniej dialogów i cała reszta istotnych bohaterów jest płci męskiej, nie było żadnej dyskryminacji. Nieważne, że w ST obiektywnie jest mniej więcej po równo.

Jak jest po równo to mężczyźni są dyskryminowani, a jak Rey ma moce jak Anakin to znaczy że jest Mary Sue.

I nie jest istotne, że Rey ma wady i ponosi porażki, nadal jest Mery Sue. Nie potrafi sobie wytargować więcej żarcia, sama się oszukuje czekając bez sensu na rodziców którzy ją sprzedali, ciągnąc za złą wajchę uwalnia rathary, daje się porwać, Luke odmawia jej szkolenia, Snoke nią rzuca po sali jak chce, Ren nie chce się nawrócić na dobro i łamie jej serduszko, popsuła miecz... i tak jest "Mary Sue*".

*termin ten odnosi się do żeńskiej postaci która nie ma wad, wszystko umie i wszystko jej się udaje.

Re: Zgadzam się

Asfo napisał:
Jak jest po równo to mężczyźni są dyskryminowani, a jak Rey ma moce jak Anakin to znaczy że jest Mary Sue.
-----------------------

Słucham różnych wypowiedzi, czytam tu i tam, widzę reakcje na Rey od ponad dwóch lat i jestem na 100% pewien, absolutnie, że jedyny problem z nią to fakt, że jest BABĄ. Gdyby Rey była młodym chłopakiem, byłby totalny, niczym nie zakłócony zachwyt (ze strony obozu "Mary Sue"). O, jeszcze jakby miał jakąś piękną towarzyszkę, którą mógłby ratować i która była by ozdóbką - wtedy byłby KOMPLET. Tak to już jest, rola rycerza-mocarza-wymiatacza jest zarezerwowana dla faceta i koniec! Baby do garów. To jest tak głęboko zakorzenione w naszej kulturze, że niektórzy nigdy nie będą w stanie zaakceptować Rey, i koniec, można tłumaczyć, że to jest postać-symbol, bla bla bla, ale jak to, Rey nigdy nie ćwiczyła walki mieczem ani posługiwania się Mocą! No właśnie, taką Moc kształtowania myślenia mają tysiące lat mitów i wzorców kulturowych. Nie wiem, kto wpadł na pomysł uczynienia z kobiety główną bohaterką SW, ale ten ktoś zrobił to złośliwie, celowo i z premedytacją, w pełni zdając sobie sprawę z reakcji. A teraz ma straszliwy ubaw, widząc powtarzane po miliard razy "MARY SUE". Najnowsze starwarsy świadomie zostały wysłane na kurs kolizyjny z obowiązującymi na Zachodzie wzorcami myślenia i rozumienia świata. Kto idzie pod prąd, napotyka opór, tak działa świat. Opór wobec Rey jest właśnie oporem wobec tego "świętokradztwa", "bluźnierstwa", "gwałtu na naturze", którym jest uczynienie kobiety przemocarnym bohaterem mitu.

Re: Zgadzam się

Re: Zgadzam się

Re: Zgadzam się

No odjazd! pięknie dziękuję za super linki

Re: Zgadzam się

Podobnie w Matrixsie wybrańcem jest przystojny , młody facet (ok. uroda kwestią gustu) i obok zgrabna babka. Gdyby było odwrotnie? Już to sobie wyobrażam- padłyby zarzuty , że to propaganda feminizmu i nuuuda panie...

Re: Zgadzam się

Podobno NEO miała być młoda murzynka ale jak finansujące film studio o tym usłyszało, zagrozili zakręceniem kurka z forsą

Re: Zgadzam się

Problemem nie jest to że jest kobietą, problemem jest to że na razie jest silną mocą postacią bez powodu. Jak już pisałem mój pierwszy post nie tyczy się filmów, za mało ich jeszcze było żeby to stwierdzić. Bardziej chodzi mi o resztę kanonu, szczególnie Imperium, gdzie to powoduje brak spójności. Patrzymy na filmy i widzimy samych białych mężczyzn, a teraz w książkach mamy z nie wiadomego powodu dodawanie kobiet na najczęściej wysokich stanowiskach, pozycjach. Ja zrozumiałbym to w Sojuszu Rebeliantów, ale nie w Imperium. Co się stało nagle z tymi kobietami że nie ma ich w filmach, wyparowały? Kennedy według mnie robi to w imię poprawności politycznej, o czy właśnie według mnie świadczy ta akcja z koszulkami i usilne promowanie "Forces of Destiny" jako serial dla dziewczyn, jakby wcześniej SW było tylko dla płci męskiej tylko. Zawsze SW było dla każdego, a teraz promują serial jako coś dla jednej grupy tak jakby wcześniej nie było nic w SW dla niej.

Re: Zgadzam się

Nie. Anakin był wybrańcem. Mamy już to w TPM wytłumaczone.
Rey na razie jest nikim a: jest uzdolnionym pilotem, miecz Skywalkerów z nie wiadomego powodu ją wołał ( jest niby jeszcze szansa że będzie Skywalkerem), nagle bez żadnego treningu potrafi się posługiwać mocą (tego nawet wybraniec nie potrafił).

Re: Zgadzam się

Nie sądzę aby była Skywalkerem. Po dwóch epizodach mielibyśmy jakieś aluzje a tu NIC. Dodatkowo Maz Kanata w e VII jej powiedziała- ci na , których czekasz nie powrócą. Tymczasem wszyscy Skywalkerowie żyli i Han Solo też. Ba! Han Solo był piętro wyżej w kantynie a Leia zaraz przyleciała. Żadnemu nie drgnęła powieka.

Moc mocą a Rey pływać nie potrafi. Chyba, że stylem rozpaczliwym

Re: Zgadzam się

Bo Wybraniec jest tylko jeden w całej historii, i zawsze musi oznaczać niepokalanie poczęte dziecko?

Anakin posługiwał się Mocą bez treningu, inaczej nie byłby jedynym człowiekiem który brał udział w podracingu na Tatooine.

Re: Zgadzam się

Tak na marginesie nic w historii Rey nie wyklucza powtórzenia wariantu Anakina
(jeśli Kylo ma rację i ci, których uważa za rodziców, sprzedali ją Unkarowi, to wcale nie odpowiada to na pytanie, czy była ich dzieckiem w sensie biologicznym)

Re: Zgadzam się

No tu masz rację, w dodatku Johnson pytany o to, czy Kylo oszukiwał Rey w tej sprawie odpowiedział, że Kylo wierzy w to co mówi, zręcznie omijając kwestię, czy ci ludzie faktycznie byli biologicznymi rodzicami Rey czy nie.

Re: Zgadzam się

Owszem, ale to jest drugorzędna kwestia.

Nigdy nie zrozumiem tego imperatywu układania power gridu i jakichś przedziwnych piramid pt. `kto jest bardziej (Wybrańcem)`.

Re: Zgadzam się

Bo jesteś kobietą i nie masz takiego parcia do rywalizacji, do posiadania władzy, siły, czy do bycie wybrancem.

Re: Zgadzam się

Sweet baby Jesus on a pogo stick!
Kolego Ty tak na poważnie czy żartujesz??

Re: Zgadzam się

Wedle sondaży około 20-30% młodych mężczyzn w PL ma ciągotki w kierunku "konserwatywno-narodowym". Tego typu poglądy jak powyżej są też powszechne np. na stronie "doRzeczy" jak się poczyta komentarze.

Także tego. Myślę, że obecny klimat polityczny nakłania do ujawniania się z tym.

Re: Zgadzam się

Nie wiem kto ci bzdur naopowiadał że jestem kobietą.

Re: Zgadzam się

I jedno i drugie. SW czerpie z różnych wierzeń czy mitologii, w których często pojawia się archetyp wybrańca, motyw przemiany, rozegrania walki, relacja uczeń - mistrz, itd. I te motywy po prostu bardziej trafiają do płci męskiej.

Re: Zgadzam się

Asfo napisał:
Tego typu poglądy
-----------------------

Z tym że ja nie wyraziłem żadnych prywatnych poglądów. Chodzi o to, co często tkwi w męskim mózgu od zarania dziejów.

Re: Zgadzam się

Bendu napisał:
I te motywy po prostu bardziej trafiają do płci męskiej.
-----------------------

Ale skąd Ty to wiesz??

A z tym parciem bab do siły, dominacji... kurde chyba nigdy w korporacji nie pracowałeś

Re: Zgadzam się

Rey jest odpowiedzią na wzrost mocy Kylo i jest z nim zlinkowana, dlatego potrafi władać mocą, i chociaż siłę ma taką samą, to umiejętnościami nie dorasta. Ot, kamienie podnosi i przyciąga rzeczy.

(W walce z krabami Kylo skosił najpierw Snoka, a potem chyba 6 gwardzistów - Rey tylko dwóch. Potrafi też kogoś pozbawić przytomności machnięciem ręki, zatrzymuje strzał z blastera w locie, dał radę oszukać Snoka czytającego mu w myślach, manipuluje precyzyjnie przedmiotami nie dotykając ich, może używać kilku umiejętności naraz. Owszem, Rey skopała mu tyłek, ale jak to już było wałkowane - miał dziurę w brzuchu i nie zamierzał ją pojmać, a nie zabić.)

Rey oczywiście nie jest Skywalkerem, nikt z rodziny się do niej nie przyznał.

Anakin w wieku 10 lat zbudował pojazd wyścigowy oraz inteligentnego robota, wygrał wyścig którego większość uczestników nie przeżyła, po czym przypadkiem rozwalił stację kontrolującą roboty, wygrywając tym samym wojnę.

Rey takich osiągnięć nie ma.

Re: Zgadzam się

Dla Anakina jest wytłumaczenie że jest wybrańcem, moc z tego powodu jest w nim bardzo silna, ma pełno midichlorianów.
Kylo jest wyszkolony, szkolił się u Luke`a prawdopodobnie od dziecka oraz jest wnukiem Anakina. A Rey w TFA zaczęła się posługiwać mocą bez żadnego szkolenia, nauki lub doświadczenia. Naglę potrafi oprzeć się manipulacją umysłu Bena, oraz przyciąga miecz, nie wiedzieć dlaczego ją jeszcze "woła" w zamku Maz. Ja właśnie nigdy swoją drogą nie miałem problemu że go pokonała w walce bo: Kylo właśnie był ranny, a nic dziwnego że Rey potrafi walczyć skoro tak jakby wychowała się na ulicy.

Dlaczego Wybraniec?

Tylko dlaczego każda osoba silna Mocą musi być od razu Wybrańcem? Windu nim nie był, Yoda również etc.
Z resztą sam Wybraniec również niekoniecznie musiałby być "najpotężniejszym użytkownikiem Mocy", przepowiednia mówiła jedynie o tym, że przywróci jej równowagę.

Re: Dlaczego Wybraniec?

Znaczy się problemem nie jest to że jest silna mocą, ale to że potrafi się nią posługiwać bez żadnego szkolenia, praktyki, doświadczenia. Od tak naglę opiera się Kylo i przyciąga miecz Anakina.

Re: Dlaczego Wybraniec?

Do głowy Kylo wlazła przez przypadek podczas przesłuchania. Zabrał się za nie nie wiedząc, że Rey ma w sobie jakąś moc tak jak robił to z innymi, zwykłymi ludźmi. I grzebiąc w jej umyśle otworzył furtkę do swojego. Zwykły człowiek nawet by tego nie zauważył- tak jak Poe a Rey nagle się przez nią wśliznęła. To była iskra , która rozpaliła u niej Moc.
Jeśli chodzi o przyciągnięcie miecza to wystarczy spojrzeć na jej minę- sama nie wierzy w to co się stało. Podejrzewam, że gdyby miecz tego nie chciał to by nie dał się przyciągnąć

Re: Dlaczego Wybraniec?

Jedni mają coś we krwi i przychodzi im to z łatwością, inni muszą ten sam efekt wypracować ciężką pracą - samo życie Na pewno sam byłeś kiedyś w czymś dobry, czego w czasach szkolnych zazdrościli Ci rówieśnicy, którzy musieli się męczyć, by osiągnąć to samo.
Zwróć też uwagę, że posługiwanie się Mocą w wykonaniu Rey jest surowe, instynktowne, często na granicy kontroli i nie ma nic z finezji wyszkolonego Jedi.

Re: Zgadzam się

Hyperzy Disney Triogy nie dadzą Ci spokoju, więc mam radę: pogódź się z faktem, że dobra i oryginalna historia nie zawsze idzie w parze z kasą i trendami. A polityka KK i Disneya, co jest całkowicie normalne i spodziewane, będzie nastawiona na zysk. To trendy społeczne w USA (bo nazwanie tego "walką o równość" jest obrazą dla tejże) oraz najzwyklejsza analiza rynkowa dyktują jak robi się filmy. Te buńczuczne hasła typu "The force is a female" są właśnie pod to dyktando. Niestety, trzeba się przyzwyczaić do potworków takich jak Mary "Rey" Sue, TFA aka ANH 2.0 czy innych leniwych, infantylnych czy po prosu złych pomysłów, podczas gdy takie R1 jest niestety miłym zaskoczeniem, a nie standardem. Hyperzy i tak znajdą wymówkę, ci nieco mniej bystrzy, dla których każda krytyka jest zła stwierdzą, że jesteś hejterem albo rasistą/seksistą/czymkolwiek.

I świat się kręci.

Re: Zgadzam się

Alex napisał:
"The force is a female"
-----------------------

Pierwsze słyszę, ale dobre. Dzięki, Alex!

Re: Zgadzam się

;*

Re: Zgadzam się

Ale jak masz jakąś niejasnośc w temacie Rey czy jej zdolności to pytaj śmiało, ja Ci to dokładnie i logicznie wytłumaczę

Szczególnie dzisiaj

Re: Zgadzam się

Ta a my biedni ludzie będziemy musieli przyzwyczaić się do takich komentarzy jak ten, bo idioci jak byli idiotami to nadal nimi będą

Re: Quo vadis Kathleen?

Re: Quo vadis Kathleen?

Z tym się właśnie nie zgadzam, takie gadanie zalatuje mi hipokryzją. Jedna grupa była przesadnie promowana - źle, ale jak promujemy drugą przesadnie to nagle jest dobrze. To że jedna grupa była wcześniej promowana zbytnio nagle sprawia że promowanie drugiej też przesadnie będzie dobre? Gdzie tu jakakolwiek logika. Przypomina mi to bardzo naszą krajową politykę gdzie często na złe działania rządu odpowiedzią jest że "poprzednia władza też tak robiła albo nawet gorzej", to nie jest żadne usprawiedliwienie. Właśnie powinniśmy dążyć do symetrii.

Re: Quo vadis Kathleen?

Jak słyszę o promowaniu, po obu stronach barykady, to robi mi się niedobrze. Obecnie chyba już nieistotne jest czy postać będzie dobra, ciekawa i wiarygodna, liczy się czy ma penisa czy pipkę, jest czarnuchem czy białasem (bo ci od chińskich bajek w sumie nie liczą się) i z kim sypia. Jeśli promując film/książkę/etc. możemy się pochwalić tylko tym, że jest w nim silna i niezależna kobieta, gej, czarny, cokolwiek, to chyba źle świadczy o owym dziele. Inna rzecz, że chwaląc się tym, sami podkreślają i sygnalizują, że to nie jest coś normalnego xD

Re: Quo vadis Kathleen?


Obecnie chyba już nieistotne jest czy postać będzie dobra, ciekawa i wiarygodna, liczy się czy ma penisa czy pipkę, jest czarnuchem czy białasem (bo ci od chińskich bajek w sumie nie liczą się) i z kim sypia

Więc, well, dlaczego jeżeli dobra, ciekawa i wiarygodna postać budzi emocje tylko jeśli ma pipkę/jest czarnuchem/sypia nieheteroseksualnie, niepotrzebne skreślić?
I dlaczego większość dobrych, ciekawych i wiarygodnych postaci ma penisa, jest białasem i sypia wyłącznie z kobietami - i wtedy nie budzi emocji?

Re: Quo vadis Kathleen?

Bo jakby nie sypiali z płcią przeciwną to nie mielibyśmy sagi Skywalkerów

Re: Quo vadis Kathleen?

A tak jest? Podążając za przykładem SW: Jyn Erso w przeciwieństwie do Rey nie zebrała tak ostrej krytyki. A dlaczego tak czepiają się tej Rey? IMO, bo jest Mary Sue (ale żeby o to się nie kłócić - dużo osób twierdzi, że nią jest), a jednocześnie wszyscy wokół mówią jak to niesamowite, że kobieta w SW oh ah, jaki postęp, wow, wiele równości, taka silna. Jest to trochę obrazą dla naprawdę dobrych postaci kobiecych w SW, o których się zapomina najwyraźniej.

Don`t get me wrong - ja będę tak samo krytykował słabą postać męską, żeńską czy jakąkolwiek inną. Problem w tym, że jeśli wymyślając historię masz listę do spełnienia jakichś z góry narzuconych oczekiwań, a potem tworzysz film w oparciu o nie, to nie dostaniesz dobrego widowiska. Oczywiście, nie siedzę w Lucasfilm i nie wiem jak tam jest, mogę sobie gdybać. Ale patrząc na owe trendy społeczne, komentarze KK czy ostatni komentarz bodajże RJ odnośnie tego, że spośród 24 z najważniejszych ludzi stojących za filmami SW (reżyserów, scenarzystów etc.) 23 to biali mężczyźni, który bzmiał "That’s shocking, and it has to change."(co swoją drogą jest śmiechu warte. Oczywiście, na pewno w wielu miejscach kobiety czy ludzie o innym kolorze skóry byli pokrzywdzeni, nie raz. I zapewne wciąż takie rzeczy się dzieją i to jest absolutnie złe. Ale dlaczego odpowiedzią na to jest zatrudnianie ich dla zasady? Dlaczego nikt nie wspomni o kompetencjach? Może to nie zawsze kolor skóry czy płeć decyduje o przewadze złych, białych mężczyzn w danym środowisku? Mogą być dziesiątki czynników.), ciężko nie odnieść wrażenia, że historie czy postacie nowych filmów są tworzone z tą właśnie myślą. Najważniejsze - odhaczyć punkty, a potem sklecić z tego jakąś opowieść.

Ogólnie, moim zdaniem, cała sytuacja wygadałaby o wiele lepiej, gdyby nie to podkreślanie tego na każdym kroku - chcieli zrobić kobiecą/homoseksualną/czarną postać? Fajnie, proszę bardzo. Tylko po co chwalić się i "promować" diversity dla samego faktu promowania? To osiąga odwrotny efekt od zamierzonego.

Najlepszy przykład jak należy to robić, natrafiłem w Legionie. Mały spoiler, występuje tam para homoseksualna. Możliwe, że ominęło mnie to, ale przed obejrzeniem nie widziałem żadnych komentarzy podkreślających ich obecność, przez co całość wyszła fajnie i naturalnie. Żadnego "e, patrzcie, mamy gejów. Fajnie co? Dostaniemy poklask?"

Re: Quo vadis Kathleen?

Problem w tym, że mówiliśmy o bohaterach, a potem przeniosłeś argumenty na twórców (gdzie oczywiście można byłoby długo pisać o mechanizmach selekcji, ale nie w tym rzecz).

W filmach (a zwłaszcza SW) nie istnieje żaden obiektywny powód żeby "ziemskie" czy `amerykańskie" reguły selekcji miały jakiekolwiek znaczenie - a jednak jaki był wrzask o czarnego szturmowca (oswojony), ile było wrzasku o bromance Finna i Poe, ile było marudzenia o azjatyckość bohaterów R1 (latynoskość Poe i Andora jakoś przeszła bez echa) ile jest wrzasku o SJW w TLJ (sporu o Rey nie rozstrzygniemy, bo nie ma jednoznacznego dowodu jaka byłaby recepcja tej postaci, gdyby była Reyem). Być może gdyby było to mniej akcentowane, to wrzask byłby mniejszy, nie wiem.

Re: Quo vadis Kathleen?

Okej, rzeczywiście trochę zagalopowałem się, choć poniekąd mój komentarz o twórcach odnosi się do samych postaci.

Oczywiście, in-universe nie ma żadnego powodu, żeby owe reguły miały znaczenie. Patrząc na to od strony twórczej - też nie powinno mieć. Ale ma, bo jednak tego się domagają ludzie. Więc żeby się przypodobać, zarobić, podkreśla się obecność owych postaci. I właśnie to mi się nie podoba, jest po prostu chamskie. A więc, nawiązując do Twojego poprzedniego posta, dlaczego to budzi emocje? Na moje, budzi wtedy, gdy robi się z tego przedstawienie, szopkę oraz dorzuca "ideologiczne" (nie przepadam za tym słowem, widząc jaki wydźwięk przybrało ostatnio, ale na tę chwilę nie mam lepszego) komentarze.

Morgan Freeman kiedyś całkiem trafnie powiedział: "How are we going to get rid of racism? Stop talking about it.". To trochę analogiczne. Wydaje mi się, że gdyby odjąć całą otoczkę "promowania różnorodności", krytyka byłaby mniejsza, przynajmniej jeśli chodzi o część "feminizmu/poprawności politycznej rujnujących Star Warsy". Writing pozostaje writingiem.

Re: Quo vadis Kathleen?

Wiesz, jesteś jednak strasznie uprzedzony, jeśli obecność żeńskich postaci i reklamowanie ich uważasz za chamskie. Akcja Star Wars nie dzieje się w męskim klasztorze, żeby obecność kobiet wymagała jakiegoś usprawiedliwienia.

Po prostu boli cię, że twórcy filmu postanowili go zrobić z uwzględnieniem żeńskiej widowni, zamiast dostarczyć "męską rozrywkę".

Re: Quo vadis Kathleen?

Ty za to jesteś strasznie uprzedzona do Alexa
Przecież wyraźnie zaznaczył że właśnie o to chodzi by obecność w filmie kobiet (ale i innych ras czy orientacji) nie była usprawiedliwiana, bo to nie jest potrzebne.
I chamska jest nie obecność kobiet czy innych ras a to że reklamując jak stworzyło się "silną postać kobiecą by walczyć z męską dominacją kina" sugeruje że taka postać to coś nienormalnego, wymagającego usprawiedliwienia i że bez takiego wsparcia kobiety nie mogłyby czegoś takiego osiągnąć, co jest kompletną bzdurą...

Re: Quo vadis Kathleen?

-Amazing. Every word of what you just said... was wrong.

Re: Quo vadis Kathleen?

Dziękuję za czytanie ze zrozumieniem

Re: Quo vadis Kathleen?

Problem w tym, że to nie jest jakoś strasznie podkreślane, co najwyżej wymieniane jako jedna z cech nowych filmów.

Sprawa została rozdmuchana głównie przez jęczących fanów, a wcześniej przez firmy zabawkarskie, które nie wyprodukowały figurek i innych zabawek z Rey "bo chłopcy tego nie kupią". Mimo że ona jest główną bohaterką. Była z tego powodu średnich rozmiarów afera.

I dopiero po tym zrobiono "forces od destiny" i wypuszczono serię lalek z żeńskimi bohaterkami i zaczęto promować gadżety dla kobiet.

Co nie zmienia faktu, że jak ostatnio fejsbuk wyświetlił mi reklamę gadżetów starwarsowych to w reklamowanym sklepie nie znalazłam _nic_ dla kobiet/dziewcząt. Wszystkie ciuchy były męskie, a w komentarzach pod reklamą kobiety pytały się, czemu dla nich nic nie ma.

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie ma tu żadnej przesady, kobiety stanowią ponad 50 procent świata, a jak w filmie jest dużo facetów to to jest normalne i to nie jest propaganda

Re: Quo vadis Kathleen?

Przecież napisałem że właśnie powinniśmy dążyć do symetrii, albo lepiej do sytuacji naturalnej, bo dziwny by był na przykład film o górnikach gdzie połowa z nich to by były kobiety skoro w tym zawodzie w Polsce kobiety to tylko 9%. W drugą stronę tez byłoby źle.
A mówienie że filmy gdzie jest dużo facetów to problem a gdy jest już dużo kobiet to nie problem jest dla mnie pozbawione jakiejkolwiek logiki.

Re: Quo vadis Kathleen?

Galaktyka to nie Polska.
Galaktyka jest za lewicą

Chociaż żadnej pani górnik dotychczas w Star Wars nie spotkałem...

Re: Quo vadis Kathleen?

Jyn Erso jako więźniarka chyba coś wydobywała. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

Teraz Disney w ramach złośliwości powinien ujawnić, że ekipa rycerzy Ren to same babki, z wyjątkiem Kylo. Dopiero by się zaczęło. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

Diablice Rena?

Re: Quo vadis Kathleen?

To byłby ból tylnej części ciała feministek, które uznałyby ten ruch za "triumf patriarchalizmu". Bo jak inaczej nazwać haremową organizację, na czele której stoi facet, a niżsi rangą członkowie wyłącznie kobiety?

Re: Quo vadis Kathleen?

Kylo to dziewica, więc nie ma mowy o haremie. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

Prawiczek* No to byłoby oburzenie, że facet przewodzi kobietom, co sugeruje jego nadrzędność nad nimi (zwykłymi członkami organizacji Rycerze Ren, z których wszyscy są kobietami).

Re: Quo vadis Kathleen?

Jak się hajtnie z Rey to razem będą przewodzić. Chyba że nastąpi bunt i "rycerki" postanowią się pozbyć nowego Supreme Leadera.

Re: Quo vadis Kathleen?

30 letni prawiczek Nic dziwnego, że wali mieczem gdzie popadnie i dusi ludzi oraz wpadł w szał kiedy Rey dała mu kosza
A propos rycerzy Ren- to nie oni byli widziani w wizji Rey na Takodanie? Bo jeśli tak to były by to wyjątkowo męskie kobiety stoją nawet jak mężczyźni.

Re: Quo vadis Kathleen?

Może Helgi z Niemiec?

Re: Quo vadis Kathleen?

Snoke pewnie celowo narzucił mu życie w czystości, żeby chodził cały czas wkurzony i pogrążał się w ciemnej stronie dzięki cierpieniu.

Re: Quo vadis Kathleen?

No tak, bo przecież miarą absolutnie każdego człowieka jest uprawianie seksu. Celibat Bena Swolo jest akurat uzasadniony. Chłopak miał w gruncie rzeczy smutne życie i w tym bym się doszukiwał wybuchów złości od Kylo Rena.

Przede wszystkim był pozbawiony miłości rodziców, którzy "pozbyli się problemu" oddając go Luke`owi i oddali się swoim pasjom. Liścik czy jakiś telefon nie nadrobią utraconych lat młodzieńczego kontaktu syna z matką i ojcem.

Re: Quo vadis Kathleen?

Dla mnie płeć może być obojętna, ale jeśli miałbym sobie czegoś życzyć, to chciałbym różnorodnych Rycerzy Ren. Różne rasy Galaktyki (nie tylko ludzie), kobiety, mężczyźni, a także rasy obojnacze.

Znając życie wszyscy z nich okażą się być ludźmi i większość będzie facetami, może z jedną kobietą. W "Rebeliantach" świetnie sportretowali różnorodny skład osobowy Inkwizycji. W sequelach obstawiam, że nie będziemy mieli tyle ras wśród Rycerzy Ren, o ile będzie jakakolwiek inna niż ludzka rasa wśród nich.

Re: Quo vadis Kathleen?

Pisząc bardziej serio -

W szkole Jedi pewnie obowiązywały zasady jak w klasztorze i prequelowy zakaz "przywiązywania się". Potem Benek był ściśle kontrolowany przez Snoka i umieszczony na pozycji, w której nie był w stanie nawiązać żadnej relacji, bo wszyscy robili w majtki na sam jego widoki.

Co oczywiście musiało być dla niego okropne, ponieważ jest przedstawiony jako człowiek bardzo emocjonalny, który cholernie potrzebuje kontaktów międzyludzkich i bycia w jakimś związku, ale najpierw rodzice, później wujaszek, a na koniec Snoke skutecznie go tego pozbawili.

Akcja pod koniec TLJ to skutek różnych emocjonalnych traum które Benek w sobie zgromadził, a kosz od Rey to była ostatnia kropla - wrzód pękł i całe g^^^no w środku wybuchło.

I tylko zmyślna akcja Luka uchroniła Benka przed ostatecznym pójściem na dno. Warto zwrócić uwagę na symboliczne znaczenie soli - to jednocześnie "sól na rany", ale i znak oczyszczenia. Czytałam też opracowanie w którym zauważono, że sokół przelatujący jaskiniami i wylatujący na wierz w obłoku czerwieni odnosi się do Rey łamiącej czarne serduszko Rena.

Właściwie, to epizod 9-ty powinien się zacząć od Kylo na kozetce u psychiatry. Możliwe, że psychiatrą zostanie duch wuja. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie skomentuję twojej nadinterpretacji.
.
.
.
Co do zakazu przywiązywania się, to podobno Luke zniósł to i owo i np. uczniowie mogli widywać się co jakiś czas z rodzinami.

Re: Quo vadis Kathleen?

Coś jak Cade wciągający Deathsticki i gadający z duchem prapradziadka? Było...

Re: Quo vadis Kathleen?

Co do sylwetek to ciuchy mogą mieć na to wpływ, nie mówiąc już o tym że nie wszystkie kobiety mają ewidentne, wyraźnie zaznaczone kobiece kształty.
Mnie na niektórych obrazkach jeden wydawał się jakiś taki jakby mniejszy/drobniejszy od pozostałych i to tego podejrzewam o bycie jedyną kobietą w tym gronie. Czyli według schematu - szkoda, bo jak ma być różnorodność to wszędzie, a nie wybiórczo. Sama organizacja wygląda na niezbyt liczną, więc minimum różnorodności to ze dwie kobiety (np. jedna rasy ludzkiej i jedna jakaś alienka) i ze dwóch facetów rasy innej niż ludzie.

Re: Quo vadis Kathleen?

Wasz problem leży w tym, że razem z Kathleen Kennedy próbujecie rozpętać tę samą wojnę, ale od strony gdzie kobiety, to większa część świata przedstawionego w Star Wars, a mężczyźni to co najwyżej drugoplanowi bohaterowi, ogólnie kobiety górą. W porządku, jestem za równouprawnieniem i ogólnie cieszy mnie, że mamy takie postacie jak Jyn, Rey, to miła odmiana, jednak sz.p. Kennedy popada w obłęd. Jej chore ambicje źle wpływają na uniwersum SW. Coś czuję, że zmierza ona w takim kierunku, że każdy spin-off, a najlepiej każdy serial, film i trylogia Riana ma mieć kobiecą postać pierwszoplanową, a żeby mężczyźni się nie czepiali, to damy im filmy, w których nie ma innej opcji żeby główny bohater nie był mężczyzną, czytaj: Solo, Kenobi itp. Ogólnie zawsze byłem za jej polityką, ale kobieta już kompletnie przegina, mówiąc, że "Moc to kobieta", wpychając wszędzie postać kobiecą. Nie mówię, że to źle, ale żeby W KAŻDYM przypadku była to kobieta? Posłuchaj sama siebie.

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie popada w obłęd, tylko idzie z PRem.

A w ogóle to trochę płyniesz z nadinterpretacją

Re: Quo vadis Kathleen?

Cały mostek kobiet na Raddusie to już przesada. No, szanujmy kobiece postacie, ale nie wpychajmy je wszędzie jak popadnie.

Re: Quo vadis Kathleen?

A od kiedy Ackbar była kobietą?;p

Re: Quo vadis Kathleen?

Kopernik była kobietą, a Ackbarowi bronisz?

Re: Quo vadis Kathleen?

Raz, RAZ się zdarzyło że mostek jest pełen kobiet i nagle `wszędzie się wpycha jak popadnie`?

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie przyznawaj mu racji tam gdzie jej nie ma;p
Na mostku Raddusa faktycznie było sporo kobiet, ale przecież mieliśmy tam:
Admirał Gial Ackbar - mężczyzna
Kapitan Idrosen Gawat - mężczyzna
Guila Angira - mężczyzna
Bollie Prindel - mężczyzna

W łańcuchu dowodzenia pomiędzy Leią a Holdo było co najmniej 1 facet!

Jedyny moment w którym faktycznie na mostku Raddusa były tylko kobiety, to gdy po ewakuacji Ruchu Oporu Holdo została na nim sama;p

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie wiem, nie liczyłam, ale NAWET gdyby miał rację, to dalej nie wiem w jaki sposób mostek jednorazowo `pełen` kobiet jest dowodem na cokolwiek.

Re: Quo vadis Kathleen?

Jest dowodem że Disney [Di$N€¥] ignoruje "Stare Rasy" i kobiety ludzkie zabierają miejsce przynależne obcym. Jeden Ackbar wiosny nie czyni.

Re: Quo vadis Kathleen?

Jeśli kogoś boli duża ilość kobiet w SW zawsze może sobie to inaczej zinterpretować - po prostu wszyscy waleczni i bohaterscy mężczyźni polecieli walczyć i zginęli a w domu (tfu! na mostku) zostały kobiety

Re: Quo vadis Kathleen?

Ja bardzo się cieszę z tego, że daje się kobietom szansę, bo oczywiście na to zasługują, bez dwóch zdań, ale pani Kathleen zdaje się, że na swój jedyny cel obrała właśnie wrzucanie kobiecych postaci tu i tu... I tu też. Boję się po prostu co to będzie dalej.

Re: Quo vadis Kathleen?

I co, w nowych filmach brakuje męskich postaci?
Jeśli nie, to po co to podkreślasz? Czego się konkretnie boisz?

Re: Quo vadis Kathleen?

Z jakiej racji duża ilość kobiet źle wpływa na SW ?

Chyba dorośliśmy do tego że w filmach kobiety nawet dużych ilościach mogą pełnić pierwszoplanowe role, (to jak są napisane to sprawa drugorzędna) jeśli nie to czas dorosnąć

Re: Quo vadis Kathleen?

Oczywiście, że kobiety pasują do głównych ról tak samo jak mężczyźni, ale z kolei dajmy też szansę mężczyznom, nie tłumaczmy się, że jak dotąd mieli dużo okazji. Niech to będzie po prostu po równo, a przynajmniej mniej więcej. Nie chcę żeby pani Kennedy odpłacała za wszelkie czasy rolami kobiecym. Tak jak mówię, niech to będzie mniej więcej równo.

Re: Quo vadis Kathleen?

Naprawdę daleko mi do feminizmu, zwłaszcza tego mainstreamowego, ale śmiać mi się chce jak widzę taką argumentację -
`dajmy też szansę mężczyznom, nie tłumaczmy się, że jak dotąd mieli dużo okazji` - a co, może nie mieli?

Nie obchodzi mnie co bohater ma między nogami. Ale tez odsetek fajnych postaci kobiecych, które nie są krindżowymi projekcjami waszych męskich fantazji (khem, Mara Jade, khem, Aayla, khem, Talon) jest niższy i jeśli pisanie pierwszoplanowych bohaterek wymaga przepracowania metodą prób i błędów, to I`m in.

Re: Quo vadis Kathleen?

Chodzi o to, że oczywiście, że mieli, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby głównym bohaterem był raz mężczyzna, a raz kobieta, a może jakiś duet? Jakaś para, w której nie możemy jasno stwierdzić, że to mężczyzna/kobieta jest bardziej dominująca/cy i więcej wnosi. Podejście typu "Kiedyś mężczyźni byli na pierwszym planie, to teraz będą tylko kobiety" jest moim zdaniem niedojrzałe. Dajmy szansę zarówno mężczyźnie jak i kobiecie. Ja np. w kolejnych filmach chętnie zobaczyłbym parę głównych bohaterów (Kobietę +mężczyznę) którzy są równie ważni dla przebiegu fabuły. Gwarantuję, że jakość filmu byłaby zachowana. Wiem, że prawdopodobnie nikt tego nie napisał, ale twierdzenie, że dla takiego duetu nie starczyłoby czasu ekranowe jest po prostu śmieszne.

Niech Moc będzie z Wami!

Re: Quo vadis Kathleen?

W "Solo" będzie główna postać męska. Albo i dwie, jeśli policzymy Chewiego.

Re: Quo vadis Kathleen?

A jeśli chodzi o parę silnych bohaterów to w dziewiątce można się spodziewać.

Re: Quo vadis Kathleen?

No i właśnie o tym pisałem. Główna postać męska pojawia się za pozwoleniem Kathleen dopiero wtedy, gdy no...musi. Wyobrażasz sobie film o Hanie Solo z Hanem Solo jako postacią drugoplanową?

Re: Quo vadis Kathleen?

"Rozwiązanie" by głównym bohaterem była raz kobieta raz mężczyzna jest równie idiotyczne co polityka Kathleen Kennedy;p
Dajcie spokój płcią! Niech główny bohater/bohaterka będzie po prostu ciekawą postacią, płeć to tutaj sprawa nawet nie drugorzędna...

A co duetów, i to takich w których mężczyzna i kobieta są sobie równi... Mam dobrą wiadomość! Są takie filmy SW! Nazywają się The Force Awakens i The Last Jedi, opowiadają o Kylo i Rey...
You`re welcome

Re: Quo vadis Kathleen?

Kathi Langley napisał:
Naprawdę daleko mi do feminizmu, zwłaszcza tego mainstreamowego, ale śmiać mi się chce jak widzę taką argumentację -
`dajmy też szansę mężczyznom, nie tłumaczmy się, że jak dotąd mieli dużo okazji` - a co, może nie mieli?

Nie obchodzi mnie co bohater ma między nogami. Ale tez odsetek fajnych postaci kobiecych, które nie są krindżowymi projekcjami waszych męskich fantazji (khem, Mara Jade, khem, Aayla, khem, Talon) jest niższy i jeśli pisanie pierwszoplanowych bohaterek wymaga przepracowania metodą prób i błędów, to I`m in.

-----------------------
A w jaki sposób Mara jest projekcją męskich fantazji?

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie mów "hop";p Bo znając fantazję Kathleen jeszcze się okaże że Kessel Run to wykonała Qi`ra a Han tam tylko jako pasażer z tyłu siedział;p

Re: Quo vadis Kathleen?

Oczywiście że sobie to wyobrażam!
To tak jak ta Godzilla bez Godzilli;p

Re: Quo vadis Kathleen?

Hmmm.
TFA: Rey vs Kylo, Finn, Han. Plus Maz, Phasma, Leia vs Poe, Hux, Snoke
R1: Jyn vs Krennic, Cassian. Plus Mon Mothma vs Saw, Chirrut, Baze, Bodhi, Tarkin, Vader.
TLJ: Rey, Leia, Holdo, Rose, Phasma vs Kylo, Luke, Poe, Finn, DJ, Hux, Snoke.
Faktycznie jak na lekarstwo tych facetów...

Re: Quo vadis Kathleen?

Ja tylko chciałem nieśmiało zaznaczyć, że pani z mojego awatarka NIE JEST "krindżową projekcją moich męskich fantazji"

I, pani Secura jest fajną postacią nie dlatego że nosi obcisły stanik i leginsy, tylko z innych, pozaoptycznych powodów. Podobnie zresztą jak inna, zielona Rylothanka. A Talon akurat nigdy nie należał do moich ulubionych bohaterek.

Serio, wy kobiety uważacie że faceci patrzą tylko i wyłącznie na wygląd zewnętrzny i bohaterka "niesexbombowa" już się podobać nie może?

Z drugiej strony - czyż nie jest tak, że i męski bohater musi być wysoki, wysportowany, z szeciopakiem na brzuchu a nie w lodówce? Drogie panie, przecież to jest dokładnie to samo.

Re: Quo vadis Kathleen?

O, to, to. :o

Re: Quo vadis Kathleen?

Niektórzy tutaj narzekają na Rose, bo niska, okrągła na twarzy i nosi nieseksowny kombinezon, w związku z czym nie jest godna być dziewczyną zazwyczaj-bohaterskiego-Finna. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

A część hejtów na Kylo (hejtów głównie męskiej produkcji) sprowadza się do hejtowania nieklasycznej urody Adama D. - "powinien zostać w hełmie".

Re: Quo vadis Kathleen?

Owszem, tak było, chociaż bardziej TLJ niż TFA. Sprostuję: Nie mam nic przeciwko temu, że główną bohaterką jest kobieta, bardzo podoba mi się TFA za zachowany "stary styl" Star Wars, coraz bardziej go doceniam po TLJ, które zresztą też lubię, ale chodzi mi o to, że właśnie takie podejście do tematu- raz duet damsko-męski, raz pierwszoplanowa rola kobieta, raz pierwszoplanowa rola męska- powinno pojawiać się częściej. Chętnie zobaczyłbym rolę kolejną rolę męską w miejscu gdzie niekoniecznie musi ona być, mam na myśli, że na tym miejscu równie dobrze mogłaby być kobieta. Han Solo to raczej facet, więc siłą rzeczy mężczyzna musi być w głównej roli.
Budziol, plus za Godzillę bez Godzilli.

Re: Quo vadis Kathleen?

To akurat chyba mniej kwestia "nieklasycznej urody" Drivera, a bardziej niespełnionych oczekiwań otrzymania Vadera 2.0. Podejrzewam że "klasycznie piękny" młody DiCaprio czy kto tam jest teraz uważany za idola nastolatek spotkałby się z taką samą reakcją;p Gdyby natomiast Kylo miał twarz Danny`ego Trejo lub całą pokrytą w bliznach jak "typowy złol" to nie mieli by aż takiego problemu;p

Re: Quo vadis Kathleen?

Choćby przez fakt obcisłego skóropodobnego wdzianka w którym się ją nieustannie pokazuje. A może też tego rudego tapira a la małżonka Bundy. Rudowłosa a opalona.

Re: Quo vadis Kathleen?

Finster Vater napisał:
I, pani Secura jest fajną postacią nie dlatego że nosi obcisły stanik i leginsy, tylko z innych, pozaoptycznych powodów.

A teraz z ręką na sercu powiedz mi kiedy ostatnio widziałeś dyskusję o Aayli ze względu na jej intelekt a nie goły brzuch.

Serio, wy kobiety uważacie że faceci patrzą tylko i wyłącznie na wygląd zewnętrzny i bohaterka "niesexbombowa" już się podobać nie może?

Faceci? Nie. Niedojrzali emocjonalnie chłopcy w fandomie, jak najbardziej. Ale tych nie będziemy niańczyć.

Z drugiej strony - czyż nie jest tak, że i męski bohater musi być wysoki, wysportowany, z sześciopakiem na brzuchu a nie w lodówce?
No, nie... nie jest. To że dla żartu narysowałam Chissa-pakera nie znaczy że to jest mój wymóg odnośnie wyglądu. Charyzma rekompensuje wszystko - czego taki Peter Dinklage, Benedict Cumberbatch, Tim Roth są świetnymi przykładami.

Re: Quo vadis Kathleen?

Zarówno do jednego jak i drugiego Twojego komentarza: Myślę, że wiele osób krytykuje logikę jej postępowania- nie mówię o sobie- Gdzieś widziałem nawet mema jak Rose wkłada kija w szprychy od roweru Finna i mówi "W ten sposób właśnie wygramy, Finn." i to świetnie pokazuje jej obraz z TLJ. Wygląd Rose? No, do czego tu się doczepić? Dla mnie Kelly Marie Tran jest piękną kobietą, ale co w związku z tym? Czy to aż tak ważne? No, dla mnie nie, ważne żeby postać była ciekawa jak napisał Budziol. Co do Kylo, to raczej nie mi oceniać jego urodę, ale dodam, że cieszę się, że to Adam Driver wcielił się w postać Rena.

Re: Quo vadis Kathleen?

Wiesz, mogli zrobić spin-offa o Mon Mothmie. A robią o Solo. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

Jakbyś gdzieś - tam - przejrzała moje opinie pisane na gorąco po TLJ, to zobaczyłabyś że panna Tico jest IMHO jedną z najfajniejszych postaci jakie pojawiły się dzięki TLJ. I podobnie uważa spora część facetów na forum. Więc tego...

A ze niektórzy oceniają kobiety przez biust i tyłem, a niektóre facetów przez sześciopak - well, świata nie zmienisz. Ale nie generalizujmy.

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie piszę że wszyscy, ale było sporo jękolenia że Rose brzydka itd.

Co do Mary Jade to najwyraźniej ubiera się w sex-shopie dla fetyszystów, bo w normalnych sklepach takich wdzianek nie dają. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

Popieram!

Re: Quo vadis Kathleen?

Akurat na Bastionie jest wiele pochlebnych komentarzy odnośnie Rose, np. moje i Finstera. Chociażby ja nie oceniam jej przez pryzmat wyglądu zewnętrznego, ale bardzo podoba mi się jako postać filmowa, a aktorka ją grająca wykonała kawał dobrej roboty.

Jak mam oceniać jej wygląd to powiem, że uroczo wyglądała, ale to nie ma nic do rzeczy czy mi się podoba, czy nie, albo jaką inną mam ocenę. Życie nie składa się ze wzrokowego oceniania innych, zwłaszcza w filmach, gdzie podobno liczy się kreacja postaci oraz jej wykonanie przez utalentowanego aktora.

Wykładając na stół karty z mniejszościowymi opiniami na temat Rose postępujesz dokładnie jak jej krytykanci, a nawet gorzej. Bo krytykanci przyrównujący ją do Jar Jara uznawali jej wątek za słaby. O wyglądzie za to wypowiadała się naprawdę mała grupa fanów, w tym i kobiet (szok!!!1oneone), dla których widać wygląd i osobiste preferencje są ważniejsze od scenariusza. Przypominanie ich argumentów i sugerowanie, acz sprytnie ukryte, ze mają jakieś znaczenie, to wzmacnianie ich, a przede wszystkim szkalowanie Kelly Marie Tran.

Powtórzę to co napisałem kiedyś: dziwienie się, że kobieta pracująca technicznie ubiera "nieseksowny" roboczy strój i nosi narzędzia jest na tym samym poziomie jak bycie zaszokowanym po dowiedzeniu się, że kobiety też robią kupę i mogą śmierdzieć gdy się nie umyją.

Finn zazwyczaj-bohaterski? Nie przesadzaj, przecież on wielokrotnie pokazywał tchórzostwo i egoizm, które stopniowo topniały, aż pod koniec TLJ zamieniły go w odważnego bojownika Ruchu Oporu, a egoizm zastąpił altruizm (przypominam, że zamartwianie się o Rey i posiadanie gdzieś dobra jej kolegów to altruizmem ciężko nazwać).

Re: Quo vadis Kathleen?

Mi się akurat Rose podoba i wcześniej o tym pisałam. W tym samym wątku były wypowiedzi w rodzaju, że to zła postać, bo powinna dać się Finnowi zabić, oraz że Finn jest dyskryminowany bo dostała mu się brzydka dziewczyna. No - ja się z tym nie zgadzam, ale w rożnych miejscach (niekoniecznie na tym forum) widziałam sporo tekstów nawet nie krytycznych co durnych i chamskich.

Finn wcale nie jest tchórzem, tylko ma własne priorytety - nie zabijać dla FO, chronić Rey. W krytycznych momentach Finn jest odważny. Owszem ma chwile słabości, ale odwagą nie jest nie czuć strachu, a bać się i mimo wszystko postąpić odważnie.

Re: Quo vadis Kathleen?

Z ręką na sercu to mogę powiedzieć że gdzieś kiedyś widziałem taką dyskusję, ale tak, większość komentarzy i dyskusji (często niewybrednych) odnosi się do gołego (nie tylko) brzucha. Zresztą, w poszukiwaniu pewnej grafiki z TCW wpisałem nieopatrznie "Aayla + Ahsoka" i... moje oczy...

Ale tych nie będziemy niańczyć.


To że dla żartu narysowałam Chissa-pakera nie znaczy że to jest mój wymóg odnośnie wyglądu.

Nie no, Twój nie, oczywiście, ale - ilu znasz męskich bohaterów którzy odbiegają od stereotypowego "pięknego wysokiego wysportowanego"?

I, - masz urodziny a ja Cię tu po forum ciągam i wkręcam w jakieś głupie dyskusje A przeceiż co do pryncypiów to się chyba zgadzamy?

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie ma co się przejmować takimi tekstami o Rose. Czytając wiele dyskusji w Internecie na jej temat, wliczając w to także te zagraniczne, opinie o dyskryminacji Finna ze względu na przypisanie go do dziewczyny niebędącej 10/10 z wyglądu albo krytykujące Rose, bo nie jest 11/10 z wyglądu, to była mniejszość. Zwykle pochodziły od osób, które się doczepiały wszystkiego jak leciało. Zamiast powiedzieć, że to i to im się nie podobało, to woleli szkalować Rose na ten sam sposób, co dawniej Finna w TFA.

Widzę tutaj analogię w zachowaniu niektórych pseudofanów. W przypadku Rose ww. opinie były wręcz marginalne w porównaniu do tego, co się działo po premierze trailera TFA. Ohydne rasistowskie komentarze odnośnie Finna czy krytykowanie trailera tylko i wyłącznie dlatego, że szturmowiec nowej organizacji zwanej Najwyższy Porządek okazał się być czarnoskóry... I podkreślano to z każdym newsem o TFA, nawet robiły to te same osoby. Zachowanie żałosne, ale w końcu im się znudziło.

Rose się dostało mniej nie dlatego, że jest dziewczyną i jest z wyglądu azjatką (rasiści będący przeciwni czarnoskórym, mam wrażenie, że mają o wiele większą tolerancję dla ludzi o azjatyckiej urodzie), ale myślę dlatego, że niektórzy już "przetrawili" poprzednią sytuację. Wielu zauważyło z czasem, że Finn to bardzo sympatyczna i potrzebna filmowi postać. Niektórzy ubolewają, że mogłoby go być więcej. Cóż, przynajmniej zmiany zaszły w pozytywnym kierunku. Mówię to jako ktoś, kto Finna od początku polubił.

Wracając do tchórzostwa, to absolutnym tchórzem to oczywiście Finn nie jest. Miał wiele przebłysków odwagi, jednak miały one źródło przede wszystkim z własnymi priorytetami: tutaj chciał uciec, tu poznał fajnego kolegę o imieniu Poe, potem spotkał Rey traktującą go jak nikt wcześniej w wojsku Najwyższego Porządku itd. Akty wielkiej odwagi zapętlały się z jego własną chęcią przeżycia czy pomocy nie tyle ogółowi, ile pojedynczym osobom. Zmiana "z tchórza w bohatera" dokonała się, gdy postanowił podjąć samobójczą misję na te działo na Crait. Wtedy myślał o wszystkich, nie chciał uciekać, stał się bojownikiem pełną gębą. Iskrą do tej przemiany był wg mnie pojedynek z Phasmą. Zmierzył się ze swoimi demonami, a wredna i bezwzględna dowódczyni przegrała z nim pojedynek. Myślę, że wtedy uwierzył w siebie, że może zrobić więcej jeśli tylko chce, bo umiejętności na pewno posiada.

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie chcę nic mówić ale wszystkie typowo kobiece ciuchy są bardziej obcisłe niż powinny być. Ponadto ten strój nie odkrywa nawet najmniejszego fragmentu ciała i jest dość śmiesznym oskarżeniem biorąc pod uwagę stroje innych kobieych postaci np. Ahsoki, która jeszcze nie mając 15 lat przyszła na spotkanie z gołym brzuchem
Drugiego argumentu to nawet nie chcę komentować. Kolor włosów serio? A jak ktoś woli szatynki to wtedy już nie jest? Ja za bardziej logiczne posty dostałem bana

Re: Quo vadis Kathleen?

"wszystkie typowo kobiece ciuchy są bardziej obcisłe niż powinny być"

Nie, nie są.
Kiedy byłeś ostatnio w sklepie z damską garderobą?

https://www.kappahl.com/ProductImages/871095/871095_F.jpg?preset=ProductImageLarge
https://www.kappahl.com/ProductImages/211680/211680_F.jpg?preset=ProductImageLarge
https://www.kappahl.com/ProductImages/111609/111609_F.jpg?preset=ProductImageLarge
https://www.kappahl.com/ProductImages/870741/870741_F.jpg?preset=ProductImageLarge

(...) Aktualny asortyment sieciówki.
I nie wmawiaj mi, że jakiś facet by się w to ubrał.

Re: Quo vadis Kathleen?

Dawno bo ja tego nie noszę Tutaj faktycznie zbyt mocno uogólniłem.

Nie muszę, bo udało mi się znaleźć coś podobnego (uwaga kontent nieodpowiedni dla osób o wrażliwej psychice)
https://polymorphe.com/images/com_hikashop/upload/mens-latex-surf-suit-cat-164.jpg

Re: Quo vadis Kathleen?

Widziałam kiedyś na wakacjach starszego gościa z brzuszkiem ubranego podobnie, tylko w różowy mat.

Re: Quo vadis Kathleen?

Ringwraith napisał:
Rzecz w tym, że najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby głównym bohaterem był raz mężczyzna, a raz kobieta, a może jakiś duet? Jakaś para, w której nie możemy jasno stwierdzić, że to mężczyzna/kobieta jest bardziej dominująca/cy i więcej wnosi.
-----------------------

W TLJ mamy właśnie parę, w której możemy jasno stwierdzić, że więcej wnosi Kylo. No i jest jeszcze Luke, więc ja tu w ogóle nie widzę nadmiaru kobiet na pierwszym planie!

Re: Quo vadis Kathleen?

Mam nadzieję że tak będzie.

Chętnie popatrze na więcej bólów tyłka

KOTOR - ileż tu kobiet!

Na wstępie przepraszam, że wpycham KOTORa do każdej dyskusji, ale rozumiecie.. po prostu jaram się tą grą

Po pierwsze chciałbym zgodzić się z Alexem i paroma innymi osobami. Gdyby nie było takiej medialnej nagonki na filmową równowagę pod względem płci, seksualności, koloru skóry to Kathleen mogłaby wrzucać do filmów kogokolwiek by chciała i prawdopodobnie nie byłoby w ogóle tej dyskusji. Wiadomo, zawsze znajdzie się jakiś odsetek ludzkości, który będzie zły, że w filmie głównym bohaterem jest kobieta, ale taki nacisk medialny tylko prowokuje innych ludzi. Nie dlatego, że nie podoba im się obsadzanie kobiet w głównych rolach, ale dlatego, że czują, że jest to działanie wymuszone. Na zasadzie: "Kurde, do tej roli idealnie pasuje mężczyzna, ale mamy za mało kobiet w tym filmie, więc zrobimy z niego kobietę. Kij, że nie pasuje."

Moim zdaniem całkiem niezłym przykładem jest właśnie KOTOR. Ci sami ludzie, którzy denerwują się na ilość kobiet w SW potrafią wielbić KOTORa i stawiać go jako przykład tych Star Warsów, które kochali. Jestem prawie w połowie KOTORa 2, gram mężczyzną i moja załoga to początek spoilera starsza pani Kreia, cwaniak Atton, Bao-Dur, służebnica Atris i pani Sith o imieniu Visas. Kreia na początku jest tu czymś w rodzaju Twojego mistrza, Atris dołączą do Ciebie po spotkaniu z Atris, która więzi Cie, ukradła Ci miecz i w ogóle trochę Tobą pomiata. Kreia w sumie też non stop po Tobie jedzie. Warto też dodać, że kanonicznie głównym bohaterem jest kobieta a nie mężczyzna koniec spoilera.

Jak nie grałeś(aś) to NIE CZYTAJ SPOILERA. Dążę do tego, że w KOTORach pełno jest ważnych, silnych, ciekawych postaci kobiecych i nikomu nie przeszkadzało, że się tam znajdują.

Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak, że uważam te akcje społeczne za złe. Dyskryminacja kobiet w pewnym względzie była faktem i do pewnego stopnia dalej jest, ale uważam, że często jest to przesadzone. Najlepszym przykładem jest moja branża - informatyka. Dobrze, że zachęca się dziewczyny do programowania, dobrze, że zaczyna się je traktować równo podczas rozmów o pracę. Bo przecież liczą się umiejętności, a nie płeć. Ale jak słyszę, że największe firmy programistyczne dążą po trupach do tego, żeby proporcje kobiet i mężczyzn było 50:50 to po prostu nie mogę. Na dzień dzisiejszy jest o wiele więcej mężczyzn interesujących się informatyką i zanim rzeczywisty stosunek kobiet i mężczyzn w tej branży będzie 50:50 to musi upłynąć trochę czasu. A firmy nie przyjmą faceta, bo brakuje im iluśtam kobiet, które ciężko im znaleźć. No przecież to jest chore. To tak jakby szpitale się buntowały i przyjmowały teraz tylko pielęgniarzy.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Bo niestety wychodzi na to że większym problemem tutaj są twórcy, a nie fani ;/
Jakoś nie przypominam sobie narzekań że Anakin ma padawankę, a nie padawana. Ba, nie przypominam sobie narzekań na to że w Rebelsach Ahsoka w pojedynkę niszczy inkwizytorów z którymi ledwo radzą sobie Kanan i Ezra razem... O możliwości stanięcia do pojedynku z Vaderem już nawet nie wspominam...
Problemem nie są więc silne postacie kobiece, bo tych w SW pełno od zawsze, wystarczy że historia ma ręce i nogi...
Problemem jest pisanie postaci pod płeć/rasę/orientację.
Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie Rogue One ma znacznie więcej sensu jako historia kapitana rebelii który w jej imieniu popełnia wiele złych czynów, ale dzięki Jyn zaczyna mieć wątpliwości, nie pociąga za spust - nie wykonuje misji, a potem razem ze swoimi kolegami próbują odkupić grzechy próbując zdobyć plany DS.
Bo co z Jyn za główna bohaterka? Przez ponad pół filmu ma gdzieś rebelię, robi tylko to co każą jej inne postacie, a potem ni z tego ni z owego wygłasza płomienną przemowę i zostaje liderką rebelii... No ale tak film ma "strong female lead";p

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Akurat Jyn nie jest żadną "strong female lead" tylko zdezorientowaną sierotką która robi to, co jej każą mężczyźni (tatuś, Saw, Cassian). Jyn montuje ekipę tylko dlatego, żeby zrealizować to co jej tatuś powiedział.

I pewnie dlatego męska publiczność nie ma problemu z "Łotrem" i Jyn, a ma straszny z Rey która nie znajduje w swoim życiu żadnego silnego mężczyzny, którego mogłaby słuchać, a jej preferowaną formą rozwiązywania sporów jest walenie kijem, strzelanie bez ostrzeżenia, ewentualnie siekanie mieczem.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

To ja jestem jakimś wyjątkiem bo mi Rey jako główna bohaterka nie przeszkadza ani trochę, a Jyn już bardzo;p
I właśnie chyba spowodowane to jest tym, że w miejsce gdzie mieliśmy otrzymać "strong female lead" - wypowiedzi twórców, a w trailerach: rozwalanie szturmowców pałką, lista zarzutów i podkreślenie "I REBEL" dostaliśmy tę zdezorientowaną sierotkę, ze znacznie mniej ciekawą historią niż ta Cassiana...

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Jyn >>>>>>>>>>>>>>>>>> Rey

Dziękuję, dobranoc.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Może po Rebel Rising;p
Bo jeśli sądzisz tak na podstawie samych filmów, to raczej podświadomie chodzi Ci o powody które wypisała wyżej Asfo;p

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Do Rey nie mam praktycznie żadnych zastrzeżeń. No może poza tym, że mogłaby być mniej lightside`owa, ale to już kwestia fabuły.

Łotr 1 podobał mi się bardzo, ale przyznam, że Jyn nie była jakimś wybijającym się elementem tego filmu. Zdecydowanie ciekawszy dla mnie był Cassian, Chirrut i Krennic. Jeśli chodzi o żeńskie postacie Łotra to najwyżej cenię Lyrę po przeczytaniu Katalizatora. Mimo, że nie była tam główną postacią to naprawdę fajnie nakreślono jej postać, charakter i stosunek do Mocy.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Rey za bardzo lightside`owa?;p
To że trzyma z tymi dobrymi nie znaczy że jest lightide`owa;p
Niby uratowała BB-8 przed Teedo, ale chwilę później kazała mu spadać...
Niby go nie sprzedała za jedzenie, ale czy serio trzeba być aż takim świętoszkiem żeby nie sprzedać nie swojej rzeczy w dodatku gdy to samodzielnie myślący (i w jakiś sposób czujący) droid? Idąc takim tokiem rozumowania należy beatyfikować każdego kto oddał znaleziony portfel;p
Nie zapominajmy że potem Rey ukradła Sokoła Unkarowi;p Rey nie lubi First Order i nie ma oporów by strzelać szturmowcom w plecy. Do Kylo też strzela zawsze jako pierwsza, w czasie walki mieczem "pomaga" sobie gniewem - to stąd te jej bojowe krzyki. Gdyby na Starkillerze nie rozstąpiła się ziemia to kto wie czy nie utłukła by Kylo...
Gdzie tu jakaś przesadna lightside`owosc?;p

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Oprócz tego rzuciła się na Luka, trzymała za rączki z darksajderem i nie miała żadnego problemu z eksplorowaniem mrocznej jaskini.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Lord Budziol napisał:
Rey za bardzo lightside`owa?;p
To że trzyma z tymi dobrymi nie znaczy że jest lightide`owa;p

-----------------------
Have you heard the tragedy of Darth Traya the exile?
Lord Budziol napisał:
Niby uratowała BB-8 przed Teedo, ale chwilę później kazała mu spadać...
-----------------------
A co w tym dziwnego? Droidy w SW są traktowane jak przedmioty, więc pozwolenie BB-8 na pobyt byłoby zwyczajnym paserstwem.

Lord Budziol napisał:
Niby go nie sprzedała za jedzenie, ale czy serio trzeba być aż takim świętoszkiem żeby nie sprzedać nie swojej rzeczy w dodatku gdy to samodzielnie myślący (i w jakiś sposób czujący) droid?
-----------------------
Powiedz to Jawom

Lord Budziol napisał:
Nie zapominajmy że potem Rey ukradła Sokoła Unkarowi;p
-----------------------
Co jest złym uczynkiem,ponieważ my wszyscy wiemy że Unkar wszedł w posiadanie tego frachtowca zupełnie legalnie

Lord Budziol napisał:
Rey nie lubi First Order i nie ma oporów by strzelać szturmowcom w plecy.
-----------------------
Za strzelanie w plecy tym terrorystom to powinny być jeszcze punkty jasnej strony.

Lord Budziol napisał:
Do Kylo też strzela zawsze jako pierwsza,
-----------------------
Brała lekcje u Hana Solo. Czego się spodziwałeś?

Lord Budziol napisał:
Gdzie tu jakaś przesadna lightside`owosc?;p
-----------------------
W tym, że każdy ją traktuje jak dobrą osobę. Han od razu nabiera do niej wystarczająco zaufania żeby podarować jej blaster, Leia tuli ją jak własną córkę, Finn ją wręcz wielbi a Chewbacca robi za jej darmowego pilota.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Oprócz podarowania blastera Han proponuje jej też pracę

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Właśnie o tym mówię. Czym Rey zasłużyła sobie na taki kredyt zaufania. Przecież Han spotyka ją na statku,który został mu skradziony! Przemytnik ze starej trylogi oddałby ją do więzienia (zwlaszcza że zna osobę która może to załatwić-Leię) a gdyby zaczęła się stawiać to rozwaliłby ją jak Greedo tego pięknego dnia w Mos Eisley

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Dla Hana Rey to zgubiony dzieciak który wpakował się w kłopoty, a nie żaden groźny przestępca.

Pewnie widzi w niej siebie z młodości.

Zresztą ona w żadnym momencie nie rości sobie prawa do Sokoła - kiedy pojawia się Han natychmiast oddaje mu kierownicę.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Asfo napisał:
Dla Hana Rey to zgubiony dzieciak który wpakował się w kłopoty, a nie żaden groźny przestępca.
-----------------------
Chodziło mi bardziej o to, że to Han jest groźnym przestępcą

Asfo napisał:
Pewnie widzi w niej siebie z młodości.
-----------------------
Co jest raczej kolejnym powodem, żeby jej nie zaufać

Asfo napisał:
Zresztą ona w żadnym momencie nie rości sobie prawa do Sokoła - kiedy pojawia się Han natychmiast oddaje mu kierownicę.
-----------------------
To jest nie tyle wyraz dobrej woli co akceptacja faktu, że zostało się pokonanym. Han jest uzbrojony i ma wookiego z kuszą która sprawia że szturmowcy latają. A co ma Rey? Nie ma broni a jej pomocnikiem jest szturmowiec

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Ona nie jest przesadnie lightside`owa. Jest po prostu lighside`owa, a ja bym chciał trochę więcej szarości

Ale może szarość jest przeznaczona Kylo Renowi. Jakoś tak liczyłem przy scenie w sali Snoke`a, że Rey się skusi, że postanowi stanąć po stronie Kylo. To by otworzyło drogę możliwym ciekawym kontynuacjom. Ale z drugiej strony byłby zgrzyt, bo właśnie nie byłoby to spójne z jej motywacją w TFA i TLJ. Ona tam nie poleciała, żeby stanąć u boku Bena tylko wyciągnąć go z tego szaleństwa. W tej scenie całkiem fajnie widać to błaganie w oczach Bena i rozczarowanie na twarzy Rey. Wyszło dużo naturalniej. Ale w ten sposób Rey pozostała po jasnej stronie i prawdopodobnie podąży dalej tą drogą w epizodzie 9.

Nie mówię, że to źle. Po prostu postacie, które romansują z jasną i ciemną stroną mogą być niezwykle ciekawe (Vader, Kylo, Quinlan, Revan, Jolee, Exar Kun, itd).

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Rey nie mogła się skusić, bo najpierw Ren musi się porządnie nawrócić, a nie na zasadzie "ok, puszczę tych paru rebeliantów na razie wolno, skoro jej tak na tym zależy", albo na zasadzie brazylijskiej telenoweli w której zły koleś robi się nagle dobry bo mu się panna spodobała.

Żeby reylo wyszło z sensem obie zainteresowane strony muszą dojrzeć i jakoś przepracować dzielące ich różnice, na co w TLJ nie było czasu, bo cała akcja od Takodany do Crait to jakiś tydzień.

W wywiadach autorzy podkreślają, że trylogia opowiada o dorastaniu. W TFA
wszystko się kręci wokół rodziców, szukania ich, odrzucania, znajdowania zastępczych itd. W TLJ jest dojrzewanie seksualne, pierwsze miłosne zauroczenie i bunt przeciwko autorytetom. W ep. 9 jest szansa, że zobaczymy bohaterów zachowujących się jak dorośli. I dopiero jako dorośli mają szansę na działający związek.

Ponadto Kylo musi przejść przez cały "redemption arc", w którym zostało mu do przejścia uznanie win, cierpienie, poświęcenie i nawrócenie. Przy czym uznanie win pewnie nastąpiło już kiedy klęczał na Crait i wyglądał jak szczeniak przyłapany na zjadaniu buta.

No i jeszcze kwestia "do trzech razy sztuka". W obu dotychczasowych częściach Kylo składa Rey propozycję, którą Rey odrzuca. W TFA jest oczywiste, że ona się nie może zgodzić, w TLJ jest się nad czym zastanawiać, w ep 9 pewnie oferta zostanie przyjęta.

Pytanie sondażowe

Nie uważam, by kobiet było za dużo. Bo w sumie co za różnica czy grają kobiety czy mężczyźni? Byleby grać umiały, to samo tyczy się panów.

Natomiast, wertując Bastion, zaciekawiło mnie coś innego. Jak rozkłada się płciowo hajp i hejt dla nowych epizodów? Bo z tego co widzę kobiety w większości są wniebowzięte zaś panowie są chyba bardziej krytyczni. Oczywiście przy każdym wybuchu kobiecej miłości do NT pada magiczne określenie "Reylo".
I tego się trochę boję. Że Disney to zauważy i podchwyci. Poważnie, przeraża mnie wizja tworzenia komedii romantycznych w klimacie SW. Ja rozumiem, że wątki romantyczne być muszą ale jeśli Disney się przyssie do tego wątku to umarł w butach i będziemy mieli AotC z romansidłami do kwadratu.

Re: Pytanie sondażowe

Póki co mamy 3 filmy SW od Disneya. W żadnym nie ma romansu. U Lucasa nie było go w dwóch (TPM i ANH), Disney lepszy
bo tego co między Rey a Kylo romansem jednak nazwać nie można. Mamy fajną chemię między postaciami, mamy Jyn i Cassiana, romans który mógłby być w innych okolicznościach. Może w Hanie coś będzie, a może jednak nie.

I jeszcze jedno.

Nie wszystkie kobiety lubią reylo, oj nie wszystkie

Re: Pytanie sondażowe

Tym niemniej ciągle na to trafiam. Gdy słyszę hype od kobiet to prawie zawsze zaraz pada "reylo".
Romansu nie ma ale tworzą romantyczną otoczkę - i już Reylo stało się tym samym co One Direction czy cholera wie co innego (nie znam się, za stary jestem).

Ja się domyślam że nie wszystkie, generalizacja zawsze jest zła . Po prostu zastanawiam się jak to się rozkłada. Wezmę chyba kiedyś jakiegoś socjologa pod pachę i wybiorę się do ogólniaków i na jakieś uczelnie

Re: Pytanie sondażowe

Ja myślę, że nie ma w tym nic dziwnego, że część nowych fanów to kobiety, którym spodobał się wątek Kylo i Rey. Nie wydaje mi się jednak, żeby ta część była aż tak duża i żeby miało to jakiś duży wpływ na oceny.

Jeśli już coś zauważam to, że wśród bastionowych mężczyzn są zróżnicowane opinie, a wśród bastionowych kobiet przeważają te pozytywne. Ale to raczej wynika z tego, że kobiet fanów SW było za czasów OT i PT mniej niż mężczyzn fanów. A teraz trochę zmienił się profil fana SW (i ogólnie filmów fantasy/SF/SO) i przybyło fanów kobiet, które stały się tymi fanami, bo podoba im się TFA i TLJ.

Ale nie sądzę, żeby którykolwiek z nowych filmów był jakoś bardziej robiony pod kobiety niż poprzednie SW. Jedyna duża zmiana to kobiety jako główni bohaterowie (Jyn i Rey), ale dużo większy nacisk na wątki romantyczne był w AOTC i ROTS oraz TESB i ROTJ. Wątek romantyczny w TFA praktycznie nie istnieje, w TLJ już jest, ale większość osób, które się nie interesują tak bardzo SW nawet go nie zauważyła. Jak powiesz casualowemu widzowi SW, że jest coś takiego jak Reylo i że to było ważne w TLJ to spojrzy na Ciebie jak na debila. Reylo istnieje głównie dzięki internetowi.

Re: Pytanie sondażowe

Mossar napisał:


przybyło fanów kobiet, które stały się tymi fanami, bo podoba im się TFA i TLJ.


Ano właśnie - i mnie zastanawia SKĄD ten nagły przypływ i nie wierzę, że wpływ Reylo jest nań marginalny. Pamiętam zresztą rozmowy nastek przy wyjściu z kina, wszystkie typowały "przecież się zejdą, aaaaa!".

Żeby nie było - ja mam ogromną nadzieję, że moja hipoteza jest błędna . Ale jak pojawi się "Seks w Odległej Galaktyce", to żeby nie było, że nie przestrzegałem .

Re: Pytanie sondażowe

Zgadzam się w 100%.

O "Reylo" poinformował mnie Bastion, po TFA więcej się mówiło o relacjach Rey-Finn i Poe-Finn

Paradoksalnie wątki romantyczne przedstawione tak łopatologicznie w PT nie miały takiego znaczenia dla odbioru filmu, ponieważ PT była robiona na bogato.
Natomiast NT z racji swojej ubogości zmusza niejako widza do snucia różnych teorii.

Re: Pytanie sondażowe

A może jest tak że ANH była jednak generalnie dla chłopców (literalnie, żadna, ale to żadna żadna z koleżanek z podstawówki na to nieposzła i się tym nie interesowała), a teraz mamy w fandomie panie i one podświadomie oczekują jakiegoś romansiku (może nie pełnoskalowy, ale jakiś poboczny?) bo przecież był taki w PT. I czy nie jest tak że panie zaczynają podświadomie parować a to Rose z Finnem, a to Kylo z Rey, Rey z Poe - bo nie zauważyłem (chyba, że mi nemiec coś schował) żeby panowie tworzyli jakieś teorie kogo z kim i w jaki sposób?

Re: Pytanie sondażowe

Za głębokiej komuny dostęp do imperialistycznych filmów zawierających ruch oporu przeciw legalnej dyktaturze ogólnie był niewielki.

Ja i siostra byłyśmy w kinie na wszystkich częściach, ale ciężko nam było znaleźć kogokolwiek innego, kto też był. Dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych dostęp do zagranicznych dóbr popkultury zaczął się nieco zwiększać, ale też - żeby zobaczyć "Conana Barbarzyńcę" musiałam czekać na upadek systemu.

Re: Pytanie sondażowe

Nie, nie,Disney ostatnio słuchał fanów 50 lat PJC(Przed Jezusem Chrystusem)
Dobra, żarty na bok. Mi nowa trylogia się baaardzo podoba, ogólnie cieszę się, że ojciec Lucas nie pozwolił Gwiezdnym Wojnom umrzeć, nie zostawił ich jako uniwersum martwe, a oddał w dobre, ostrożne ręce.

Re: Pytanie sondażowe

Ringwraith napisał:
Lucas nie pozwolił Gwiezdnym Wojnom umrzeć, nie zostawił ich jako uniwersum martwe, a oddał w dobre, ostrożne ręce.
-----------------------
To się chyba nazywa trolling

Nudziło mi się...

I policzyłam recenzje/opinie w temacie recenzenckim TLJ z podziałem na oceny i płeć. Dodałam też opinię Princessy jako negatywną, z racji, że kobiet jest na tyle mało, że każdy głos się liczy (jaki jest jej storunek do reylo to nie wiem).

I wyszło:
Razem: 92 opinie, z czego mężczyźni 77, kobiety 15
mężczyźni opinie jednoznacznie pozytywne/7/10 wzwyż: 26,
jednoznacznie negatywne: 22,
średnie/mieszane uczucia/muszę poczekać z oceną: 29.

kobiety jw.:
7
2
6,
z czego wśród pozytywnie oceniających jedna wymieniła reylo jako plus, dla jednej reylo to minus, a wśród oceniających średnio/nie mogących się zdecydować dwie podały reylo za plus.

Procentowo: M(84%) K(16%)
M: +34%, -29%, +/-37%
K: +47%, -13%, +/-40%

Taki szczególik z jakiejś opinii: "Jeszcze jedno: żonę wyjątkowo drażni duet Rey i Kylo"

Próba kobiet jest jednak zdecydowanie mniejsza, żeby porównywać z męską, ale widać, że stricte negatywnych opinii jest najmniej, ale hurraoptymistycznych niemalże tyle samo, co niezdecydowanych/średnich (u kobiet). U mężczyzn masz praktycznie po równo w każdej kategorii.

Natomiast reylo pojawiło się cztery razy u kobiet (u mężczyzn nie liczyłam, napiszę tylko, że są przypadki mężczyzn na forum, którym koncept reylo odpowiada): raz przywołane jako wada (w opinii pozytywnej o filmie!), trzy razy jako zaleta (raz w opinii pozytywnej o filmie, dwa razy w opiniach mieszanych).

Także zdanie "Oczywiście przy każdym wybuchu kobiecej miłości do NT pada magiczne określenie "Reylo"." jest wybitnym inwalidą.

Możesz odnosić takie wrażenie, bo bastionowa kobieca "reylo ekipa" jest dość aktywna, ale cyferki pokazują co innego.

Powtórki z romansidła pokroju prequeli nie będziesz miał tak czy owak, bo póki co on był tylko w TFA sugerowany podtekstowo, w TLJ wyraźniej, więc na romans "właściwy" zostaje Ci tylko ep. IX. I proszę, nie porównuj jednego do drugiego w kwestii ewentualnego poprowadzenia... I jakby nie patrzeć, ani Anakin z Padme, ani ewentualne reylo to nie jest jednak "komedia" xD

Ale w jednym Ci przyznam rację. Jeśli Disney się do tego "przyssał" (w czasie przeszłym, bo taki wątek musiał być zaplanowany od początku, bo dotyczy głównych postaci) i faktycznie otrzymamy reylo to zupełnie mnie nie zdziwi negatywny odbiór trylogii jako całości wśród męskiej części. Co więcej, IX będzie jeszcze bardziej krytykowana niż VIII.

Re: Nudziło mi się...

Ja żadnej recenzji nie pisałam ale nie mam nic przeciwko Reylo O ile to nie będzie słitaśne jak podawanie sobie gruszki przy użyciu mocy Raczej liczę na love&hate, trudny związek itd. Zresztą nic innego wg mnie by tu nie pasowało. Nie przechodzi się ot tak bez szkód do porządku dziennego nad zaszlachtowaniem własnego ojca, próbą zabicia matki i wybiciem niejednej wioski oraz planety.
Z drugiej strony to Disney - twórca Zaplątanych, Jelonka Bambi i Królewny Śnieżki...Oby nie wyszła z tego Roszpunka w wersji space

Re: Nudziło mi się...

Ja też nie mam nic przeciwko Reylo, bo dodaje to jakiejś "głębi" tym filmom. Jednak nie widzę "wesela" w E9, bo przecież Kylo to masowy MORDERCA więc musi zginąć by sprawiedliwości stało się za dość.

Re: Nudziło mi się...

Nie, żadnych wesel. Właśnie o to chodzi, że za dużo złego się wydarzyło aby teraz Kylo nagle zmienił front, przeszedł przy pełnej akceptacji jego osoby na jasną stronę mocy i bawił małych Skywalkerów. Tego po prostu widzowie nie łykną. Jeśli romans to krótki i burzliwy

Re: Nudziło mi się...

Widzowie łykną wszystko, o ile nie będzie to obrażało ich inteligencji.

Bo, mimo wszystko, jak to tak ma być, bez żadnego "Legacy"? Żadnej Ani Solo ?

Ale to akurat można rozwiązać na 101 sposobów, więc jestem zadziwiająco spokojny o kontynuację linii Solo.

Re: Nudziło mi się...

Wiem, i wiem, że takich osób jest więcej, ale jako próbę wzięłam tamten wątek, bo najłatwiej sprawdzić. A po każdym temacie szukać nie będę.

No właśnie myślę, że znakomita większość zainteresowana tematem nie chce nic słitaśnego, tylko full dramy (no może nie tak do końca - niech nie zabijają Kylo xD), pod którą są dobre podwaliny położone.

Poza tym dla każdego kanonizowanie reylo też oznacza różne rzeczy.

Re: Nudziło mi się...

Sugerowanie, że Disney to produkcje proste i dziecinne jest dzisiaj troszkę oderwane od rzeczywistości. Wszak Disney stworzył uniwersalnego "Króla Lwa", a w ostatnich latach ostro wydaje kolejne filmy z uniwersum Marvela, które trudno porównywać chociażby do "Królewny Śnieżki" pod względem prostoty fabuły. I piszę to z perspektywy kogoś, kto nie lubi marvelowatych filmów. ;D

Re: Nudziło mi się...

Napisałam to w kontekście ewentualnego Reylo i tego jakby to miało wyglądać. Po prostu mam obawy, że wyjdzie jakaś sentymentalna bzdura nie do przełknięcia nawet dla mnie ( a ja jestem sentymentalna ale nie naiwna)

Re: Nudziło mi się...

Ja bym wolał fascynację z obu stron, bez miłości, czy relacji jak w tym słynnym Greyu.

Dodam, że nie znoszę nowomody polegającej na mieszaniu imion jak popadnie, jeśli mogą tworzyć parę... xD Reylo, to co potem? Kananera (eeee macarena), Anadme, Leian, Satinobi...? xD

Re: Nudziło mi się...

-co potem? Kananera (eeee macarena),

Padłem XD

Tylko, żadne "potem", to się dzieje naprawdę, i to od kilku lat

Use the google, Luke, pardon, Darth Starkilerze i wpisz "Kanera" lub "Hernan"

co wy na to?

Re: co wy na to?

Że to pobożne życzenia Przemysława Dobrzyńskiego, któremu Kathleen Kennedy zniszczyła dzieciństwo. ;->

Tzn., widziałam jakieś ploty na reddicie dwa tygodnie temu, ale to jest mniej więcej tak samo wiarygodne jak "przecieki" fabuły ep. 9.

To znaczy, ponieważ "Solo" się nie sprzedał dobrze to można snuć domysły, że to może podkopać jej pozycję, ale to są właśnie domysły i nic więcej.

pobożne

czy sprośne, ale dobrze się czyta

Bo co prawda to "dzieciństwo" to można ala sarkazm&ironia, ale właściwie dlaczego SW "muszą" być dobre?

A w ogóle ruch w interesie jest dobry

Re: co wy na to?

Kto mi zwróci te 2 stracone minuty na przeczytanie tego co w linku?

Re: co wy na to?

Lord Bart - w końcu promotor, ale musisz to wymiernie wycenić. To może być trudne, zwłaszcza z udowodnieniem tego przed sądem. Jakbyś szukał potem firmy windykacyjnej to cóż, obecnie nie moja branża ale wiem gdzie szukać.

trump

Re: co wy na to?

Marzenie ściętej głowy 😊

Re: co wy na to?

o samej plocie, zanim ją rozdmuchano pisaliśmy tutaj:

https://star-wars.pl/News/23143,Kelly_Marie_Tran_przegrala_walke_z_hejterami.html

teraz każdy ewidentnie próbuje dodać swoje racje. Natomiast w USA cztery jej filmy zarobiły dla Disneya 2 miliardy USD. To tak, Di$ney ma wielkie powody do obaw. Średnio daje to i tak 0,5 miliarda na film, to jest mega wynik. Chcieliby więcej, ale po TLJ i Solo będą teraz podchodzić ostrożniej. A Największy problem z Kathleen jest taki, że masz mnóstwo filmików i artykułów dlaczego zniszczyła SW i musi odejść. Jak ktoś puści taką plotę, to od razu masz pożywkę dla ludków typu Lubsok tylko bardziej zaangażowanych (piszących epopeje internetowe na ten temat, czy nagrywających autowywiady).

Re: co wy na to?

Tak z ciekawości - ja w ogóle nie znam tematu zarobków filmów, nigdy specjalnie nie obchodziło mnie ile dany film na siebie zarobił, ale zainteresowało mnie to co napisałeś:

Średnio daje to i tak 0,5 miliarda na film, to jest mega wynik.

Tutaj mówisz poważnie, czy nie? Pytam bez żadnej ironii, po prostu ostatnio przeczytałem, że Avengers: IW zarobiło właśnie 2 miliardy $, a dodatkowo kojarzę, że The Amazing Spider-Man został anulowany bo zarobił "tylko" ~750mln $. A tutaj przecież mamy Star Wars, która powinna przebijać albo chociaż dorównywać filmom Marvela.

Czy może Ty mówisz o jakichś innych kwotach, np. "na czysto"?

Re: co wy na to?

Tak mnie czasem ciężko wyczuć . Ale tym razem poważnie - acz tylko na kwotach z USA, tam dla Disneya wynik jest bardziej wiarygodny, bo dostają z tego największy procent, najmniej muszą się dzielić. W tym kontekście ostatni Avengers zarobił ponad 600 milionów, nie 2 miliardy.

średnia Pixara to 250 milionów USD.
średnia MCU to 348 milionów USD, ale tu duża zasługa ostatnich Avengersów i Pantery. Bez nich to 309 milionów USD.
średnia Disney SW to obecnie 565 milionów USD. Jest szansa, że zamknie się po Solo w granicach 570 milionów USD.

Solo pewnie nie zarobi na siebie, a szkoda. Ale i tak obecnie to w USA 5 film roku (nie utrzyma tej pozycji, ale w top 15 roku powinien się zmieścić. Natomiast choć będzie to niestety klapa, to jednak nie spektakularna. Pamiętajmy też, że Disney to korporacja, gdzie tego typu decyzje są rozmyte. Równie dobrze, za Solo powinien polecieć Dave Hollis, który odpowiada za dystrybucję u Disneya, a co za tym idzie reklamy. W corpo taka sytuacja raczej przejdzie bez większych konsekwencji, bo to będą sprzedawać sobie jako eksperyment itp. SW nie jest ani gotowe na 2 filmy rocznie, no a częstotliwość filmów wymaga intensywniejszego wsparcia reklamowego - idealny wniosek do tłumaczenia się przed Igerem. Tylko dlatego, że stracą na tym może 50 milionów. Gdyby stracili 500... cóż, jak to mówi Dryden, pozostali by bez innej opcji .

Natomiast jeśli w plotce o odejściu Kennedy jest cząstka prawdy, to na moje nie dotyczy to zarobków.

Re: co wy na to?

Jeszcze tylko warto dodać, że KK jako szefowa Lucasfilmu jest oceniana za wyniki całego Lucasfilmu, a nie za wyniki pojedynczego filmu. Co najwyżej jest to punkt do wytknięcią na PDA, żeby obniżyć premię o 2% na przykład.

żeby

nie było zerknąłem na nasze newsy i widziałem to, ale umieściłeś `KK` obok `ataku hejterów`, więc...

Ciekawe czy jest w ogóle możliwa obecnie rozmowa o SW, o osobach `odpowiedzialnych` itd. bez wpadania w szufladki hajper/hejter?

A o zarobkach już kiedyś też pisałem, przy pytaniu o sztukę i zyski

Re: żeby

Umieściłem bo to była plotka którą hejterzy wyłapali i roznieśli do mainstreamu. To już krążyło od pewnego czasu i tylko przybierało na sile.

ok

ale dlaczego od razu hejterzy?

Re: ok

jak widzę obrazki Kathleen w ogniu i że musi odejść, oraz generalnie że te osobniki drążą ten temat spędzając na nim mnóstwo czasu to sorry nie traktuję tego inaczej niż krucjatę. w tym momencie hejterską.

Na moje oko

i chyba nie tylko na moje, sądząc po postach tutaj, jest to takie sobie pitolenie zawiedzionego fana. Nie mające podstaw w rzeczywistości. Zdziwię się, jeśli okaże się inaczej.

Re: co wy na to?

Spider`s web, kolejne siedliszcze błyskotliwych myślicieli na miarę NaEkranie. Bart, jak chcesz wyciągać newsy to z poważniejszych stron.

XD

To już jest jakiś spis `dobrych` stron i tych `siedliszczy`?

Przy okazji dodam, że tam jest link do oryginalnego artykułu, czego bardzo często nie ma u nas, o co apelowałem wielokrotnie i co nawet było ustalone...

Tak więc... `błyskotliwa myśl` ma być tylko w jednym kierunku? Serio

Re: XD

Bart ma rację - o ile wyciągane z setek stron drobne ploty czy obrazki nie muszą koniecznie mieć źródła (wypadałoby, ale w czasem to naprawdę mnóstwo roboty, a jak nie będzie nikt się nie obrazi), o tyle ważniejsze newsy źródła mieć powinny. Nie zawsze muszą być linkowane, nie powinno być ich więcej niż jedno, góra dwa - bo na tym paseczku z autorem to nie przejdzie. Jak jest więcej źródeł to wplata się je w tekst i daje jedno najważniejsze. Ale uwaga: jedno, choćby i ogólne źródło, bez linku, powinno być zawsze.
I Bastion tutaj często kuleje, choć nie zwykle.

Re: XD

Są strony zasiedlone przez redaktorską biedotkę która musi cisnąć jak najbardziej jątrzące artykuły o różnym stopniu mijania się z jakąkolwiek prawdą. Natemat, Naekranie, Spidersweb i parę innych to takie strony które zrobią wszystko dla generowania kliknięć. Teksty tam zamieszczane pisane są najczęściej na odpiernicz. Więc tak jak pisałam o tym by nie karmić kliknięciami przy jutuberach, tak przy tego typu portalątkach lepiej linkować do tekstu źródłowego, nawet jeśli jest odnośnik w artykule do oryginału.

Re: XD

Te straszne generowanie kliknięć Trzeba chronić przed nimi bezbronnych internautów

Tylko, że ten artykuł jest zgodny z rzeczywistością w wielu aspektach. TFA było filmem bezpiecznym, ale było też stety lub niestety filmem, który przypadł masom do gustu. Na tej fali zadowolenia wybiło się R1-sla mnie jedyny dobry film od Di$n€¥a. Później pojawia się TLJ na który większość czekała ze względu na Luka Skywalkera, który wizji pewnego szalonego reżysera początek spoilera bo ktoś kto mówi, że potrzeba mniej białych mężczyzn jako reżyserów sw jednocześnie samemu pchając się do reżyserowania nowej trylogi nie można nazwac normalnym. No chyba, że normalnym oszustem koniec spoilera jest gburem i idiotą, którego Reymisi uczyć przebaczenia i pokonuje go w walce. To jest powód dla którego Solo upadło. Nie wymówki, że niby mało reklam czy deadpool 2, który byl skierowany dla bardziej dojrzałych odbiorców i o którym przeciętny widz dopiero dowiedział się po obejrzeniu pierwszej części. Teraz nadchodzi IX część. Jakich bohaterów tam doświadczymy Kylo, który nie może pokonać Rey już od pierwszego filmu, Finna który jest po to żeby robic z siebie głupka, Poe rzucający jakieś nieśmieszne żarty o matce, które pasowalby co najwyżej do deapoola. No jest jeszcze Hux, którym znowu Benek wytrze podłogę już widzę ten sukces.

Parafrazując klasyka
Po prequelach gwiezdne wojny staneły na skraju przepaści. Obecnie wykonaliśmy ogromny krok naprzód -Kathleen Kennedy

Re: XD

Ty nie narzekaj, tylko idź na Solo

Re: XD

-wybiło się R1-sla mnie jedyny dobry film od Di$n€¥a. Później pojawia się TLJ na który większość czekała ze względu na Luka Skywalkera, który wizji pewnego szalonego reżysera bo ktoś kto mówi, że potrzeba mniej białych mężczyzn jako reżyserów sw jednocześnie samemu pchając się do reżyserowania nowej trylogi nie można nazwac normalnym. No chyba, że normalnym oszustem jest gburem i idiotą, którego Reymisi uczyć przebaczenia i pokonuje go w walce.

WTF?
Składnia? Spójność wypowiedzi?

Re: XD

Heh, pewnie pisane z fona, lub tabletu, ewentualnie ... nieee, nie będę niczego sugerował

Re: XD

Tak pisałem to z telefonu i wyszło gorzej niż zazwyczaj ale przenajmniej moja wypowiedź była kulturalna i bez ukrytych złośliwości wobec innych użytkowników. To jest już wyczyn na tym forum

@Finister
Szkoda mi pieniędzy to raz. Dwa u mnie w okolicy tylko raz grali chyba z tydzien temu. Chętnych nie było i te planowane godziny zajęło infinity war.

Re: XD

Zablokowany napisał:
... ale przenajmniej moja wypowiedź była kulturalna i bez ukrytych złośliwości wobec innych użytkowników. To jest już wyczyn na tym forum .
-----------------------
Hahaha ! , spoko, ale nie ma co brać takich rzeczy na poważnie, inaczej wszyscy już dawno by się pozagryzali. Poza tym, gdyby tylko takie problemy mieć, to i wątroba byłaby zdrowsza

Re: XD

O przepraszam "pani profesor" Nie wiedziałem, że jes tu osoba, która zawsze piszę idealne zdsnia i nigdy się nie myli

Re: XD

Można założyć, że skoro wyrażasz swoją myśl w czyimś kierunku to chciałbyś jednak by komunikat był zrozumiały dla uczestnika rozmowy.
Nikt nie domaga się przecież formułowania opinii trzynastozgłoskowcem (choć byli tu i tacy co pisali takie paszkwile) ani naukową polszczyzną; jedynie zachowania jakiegoś minimum czytelności.

Standardowo, zamiast wyjaśnić co się miało na myśli to lepiej odbić piłeczkę i próbować jątrzyć dalej sprowadzając rozmowę do skrajności. Mogliśmy pogadać o tym czy artykuł ma jakieś punkty zasadne bądź nie (taką intencję czytam z tej mało składnej wypowiedzi), oraz o tym czy warto wspierać media reprezentujace niski poziom ogólnie, mimo okazyjnie lepszych artykułów. Wolisz się poprzypinać. Spoko, chcesz kręcić aferki, to kręć, bez mojego udziału.
Good Job.

Re: XD

Kathi Langley napisał:
Standardowo, zamiast wyjaśnić co się miało na myśli to lepiej odbić piłeczkę i próbować jątrzyć dalej sprowadzając rozmowę do skrajności.
-----------------------

!!! Kathi, przecież taka jest idea Bastionu!

Re: XD

Kathi Langley napisał:
Standardowo, zamiast wyjaśnić co się miało na myśli to lepiej odbić piłeczkę i próbować jątrzyć dalej sprowadzając rozmowę do skrajności. Mogliśmy pogadać o tym czy artykuł ma jakieś punkty zasadne bądź nie (taką intencję czytam z tej mało składnej wypowiedzi), oraz o tym czy warto wspierać media reprezentujace niski poziom ogólnie, mimo okazyjnie lepszych artykułów. Wolisz się poprzypinać. Spoko, chcesz kręcić aferki, to kręć, bez mojego udziału.
Good Job.

-----------------------

Nie będę kłamał-zachowalem się jak dzieciak i dałem się ponieść emocjom. Mogłem zachować się inaczej ale twoja wypowiedź w moim odczuciu brzmiała zbyt wyniośle, a że nie lubię jak ktoś się puszy zareagowalem tak a nie inaczej. Jeśli to nie było celem twojej wypowiedzi to przepraszam.

Re: XD

Ciii!

Re: XD

Ludwik napisał:
...przecież taka jest idea Bastionu!
-----------------------
How did this happen? We are smarter than this

początek spoilera koniec spoilera

Re: XD

Już wiem, dlaczego Cię nie lubię.

Kathi Langley brzmi prawie jak Kathleen Kennedy!

Re: XD

Lubsok napisał:

Kathi Langley brzmi prawie jak Kathleen Kennedy!

-----------------------


You`re on thin fucking ice my pedigree chums, and I shall be under it when it breaks.

Re: XD

Ty tak poważnie ???, heh ...

Re: XD

A czy kiedykolwiek byłem niepoważny?

Re: XD

No w końcu porównujesz do kobiety, która przywróciła markę SW do życia, po latach niebytu. Nie wiedziałem że darzysz Kathi aż taką estymą.

Re: XD

Przecież to więcej niż przypadek. Choćby sam nick - Kathi to zdrobnienie od Kathleen. Z kolei Langley to oczywiste nawiązanie do siedziby CIA - organizacji, która może nie była zamieszana w zabójstwo JFK, ale na pewno posiada tajne informacje o tym incydencie. A JFK to najsłynniejszy członek rodu Kennedych.
Podobieństwo między KK i KL jest tak duże, że sam wielokrotnie się myliłem. To nie przypadek!

Re: XD

Finster Vater napisał:
No w końcu porównujesz do kobiety, która przywróciła markę SW do życia..
-----------------------
Hahaha Dobry żart

przecież

Pająków nikt nie traktuje poważnie nawet jak piszą o mocno owocowych telefonach

W sumie

mówiono, że do tlj ma być zupełnie inny marketing niż do poprzednich 4 filmów, może więc chcąc wejść bardziej w pupy tru fanom zrobią taki krok pod publiczkę, o ile im na zdaniu i odbiorze tego promila widzów zależy. Jeśli im nie zależy to nie widzę podstaw żeby ją od czegokolwiek odsuwać.

Re: co wy na to?

W każdej, nawet absurdalnej (?) plotce jest cząstka prawdy, jeśli K.K zostanie zwolniona, to przyczyną raczej nie będą wyniki finansowe, czas pokaże - dla niektórych nawet może to być wymarzony prezent pod choinkę

good

Ja tam nie mam nic przeciwko, ta kobieta nie czuje marki Star Wars, więc ją wymieńmy na kogoś innego.

Re: good

Na gorga lukasa!

Re: good

Na pana w kapeluszu (mam nadzieję że Bob tego nie słyszał)

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.