Forum

Quo vadis Kathleen?

Czy nie uważacie że jest zbyt wiele postaci kobiecych wprowadzanych po przejęciu sterów Lucasfilmu przez Kathleen Kennedy? Może brzmi to jak jakaś teoria spiskowa ale w moim odczuciu jest co najmniej dziwne to, że tyle tych ról kobiecych. Rozumiem jeszcze główną postać - Rey, której pierwowzór naszkicował gdzieś tam w notesie Lucas. Ale dostajemy Maz, Phasme, Holdo, Rose, Erso... WTF?! Moja ocena tej sytuacji jest taka, że Kathleen macza w tym palce i ma chyba jakiś kompleks emacypacyji kobiet. Już teraz mogę niemal proroczo wyczuć jakąś kolejną kuriozalną xene w nadchodzącym "Solo".

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie [2]

I Xenę to ty szanuj!

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie [3]
I Kathleen to Ty szanuj

Re: Quo vadis Kathleen?

Ciekawe za co? Może za tę wypowiedź:
https://youtu.be/3Eg87CszLGs

Joł joł

Siema, Bendu, kopę lat

Zhakuj komuś konto, pliz

Re: Joł joł

Siema pindolu! chętnie zhakuję jakiegoś kolejnego `calsanna`

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie.

Re: Quo vadis Kathleen?

ABSOLUTNIE NIE, PISANE CAPSLOCKIEM

znowu? XD

Kurcze... a ten szacunek do KK to za co

Re: Quo vadis Kathleen?

Niee

Za mało za to jest starych ras w sequelach..

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie wiem. Erso i Holdo to świetne postacie, Phasmę mogą mimo wszystko rozwinąć. Na pewno KK można zarzucić wiele gorszych rzeczy.

Re: Quo vadis Kathleen?

Ekhm nie wiem jak postać, która została skremowana żywcem może się rozwinąć Kylo będzie trzymał fiolkę z jej prochami nad kominkiem czy co?

Re: Quo vadis Kathleen?

Ta zbroja jest odporna na strzał z blastera, co jej tam lekkie podsmażenie A poza tym, oj tam oj tam. Maul przeżył przepołowienie i zrzucenie w przepaść! A Phasma chce żyć ze wszelką cenę, także

Re: Quo vadis Kathleen?

Dokładnie. Niech wróci, będę jej kibicował. Do trzech razy sztuka. Mam nadzieję że ubije Finna

Re: Quo vadis Kathleen?

Może się rozwinąć poza fanfilmami, np. w fanfikach.

Re: Quo vadis Kathleen?

No ciężko tego nie zauważyć.

hmm

Silne kobiece postacie w kinie były od zawsze, w SW też. Najwyraźniej to przespałeś, tak samo jak KK zresztą, stąd za symbol kobiecej siły i niezależności uznaje się Rey

Natomiast to, że feminizm w ostatnich latach popadł w idiotyzm i skrajność, to inna sprawa. Zresztą nie tylko feminizm.

asdfg

Nie.

Ja też

Nie. XD

Re: Quo vadis Kathleen?

Ale że w KOTORze 2 głównego bohatera zrobili kobietą? Jeszcze KK nie było a już tacy feminiści. No jasne.. w Bioware wiedzieli jak robić gry a potem wziął się za to Femi Obisidian, wymyślili sobie kobietę i widać co z tego wyszło. Pewnie dlatego wydali nieskończoną grę, bo sie za bardzo skupili na tej FEMINISTYCZNEJ propagandzie. Trylogie Dartha Bane`a to sie dobrze czytało poki ta cała Femizannah sie nie pojawiła i nie skopała tyłka Bane`owi. Ja pierdziele.. powinien ja zjesc na sniadanie, ale nie Karpyshyn musiał oczywiście posłuchać feministek. Pewnie Kathleen w tym maczała palce.

Re: Quo vadis Kathleen?

Mossar napisał:
Ale że w KOTORze 2 głównego bohatera zrobili kobietą?
-----------------------
I to była bardzo dobra decyzja, ze względu wszystkie interakcje z postaciami a szczególnie z Attonem No i nie oszukujmy się
Disciple>Handmaiden

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie wiem jak, ale ja tam zawsze grałem chłopem

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie czułeś przy drugiej części że coś jest nie tak?

Re: Quo vadis Kathleen?

DO 50% na 50% jeszcze nie dobiliśmy, więc nie ma co dalej drążyć tematu. Dobra (nie, to nie sarkazm) zmiana w SW zachodzi całkiem prężnie i czuje się lepiej w tym świecie, gdzie mamy różne kolory skóry, kobiety, orientacje seksualne niż w tym prawdziwym, niestety jeszcze nie do końca tolerancyjnym.

adam1210leg

Jaka postać jest homoseksualna ?

Re: adam1210leg

Dwie ciotki w Aftermath, Sinjir Rath Velus, pilot Ruchu Oporu z Więzów Krwi, Doctor Aphra z komiksów, Moff Mors z Lordów Sithów, a to nie wszystkie

Re: Quo vadis Kathleen?

Tylko że te postacie są beznadziejne, nijakie i nudne. Wprowadzane tylko po to aby była "różnorodność" i jedyną cechą, która ich określa to ten ich homoseksualizm. Żałosne

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie. Jedyne co ma znaczenie to sama jakość postaci oraz talent aktora/aktorki, a akurat aktorsko moim zdaniem w większości przypadków jest dobrze lub bardzo dobrze.

:D

Bendu stary druhu! Czy Ty wiesz, że zostałeś skanonizowany dzięki Rebels?

Kathleen jest pewnie podświadomie lesbijką i tworzy takie postacie, z jakimi by chciała sypiać. <3

Re: :D

Czekaj, to George chciał sypiać z Haydenem?

Re: :D

Dobrze że Princess jeszcze ma bana

Re: :D

I w dodatku zdradził z nim Luke`a

Re: :D

Nestorze, aka El Reyu! Kope lat tak, widziałem Bendu w Rebelsach.

Re: Quo vadis Kathleen?

Re: Quo vadis Kathleen?

No tak, dzięki, trochę zdublowałem wątek. Hmm czyli nie jestem sam

Re: Quo vadis Kathleen?

Rey na plakacie ma kij mocy, który wycieli z filmu. Rozumiem, że jednego reżysera można wywalić ale 4? Wolność szczenariusza (rzekomo) w każdej części?
To jest wprost klęska. Niezła maniana tam się odstawia. W sensie nikt nad tym nie panuje.
Ciakawe, ilu widzów nie odróżnia Rey od tej Erso?

Re: Quo vadis Kathleen?

Ja ktoś ogląda bezmyślnie to pewnie nikogo nie odróżnia

Bendu!

13 lat przerwy między tym a poprzednim założonym tematem... rekordzista? Welcome back

Co do twojego pytania to niestety zgadzam się z resztą. Nie, wręcz chciałbym więcej pań. Najlepiej samych ładnych

Natomiast co do tego zdania: Moja ocena tej sytuacji jest taka, że Kathleen macza w tym palce i ma chyba jakiś kompleks emacypacyji kobiet. - to masz rację, Kennedy sama gdzieś podkreślała że mmm silne postacie kobiece, dużo, na to stawiamy itd. Więc to żadna tajemnica, że takie mają company policy w Lucasfilmie. A kompleks emancypacji kobiet to ma teraz całe Hollywood, moim zdaniem cisnąc słuszną jakby nie było ideę w granice absurdu. No ale tak mają - opary absurdu pokrywają tam coraz więcej.

Powiem, że widząc temat, myślałem że to będzie miejsce to ogólniejszych narzekań na Kathleen, która nie wydaje mi się specjalnie dobrym prezesem. Prezeską? xD

Re: Bendu!

Shedzik! ale avatar wciąż masz ten sam.. no prawie - bo doszedł napis

Re: Bendu!

nowe czasy wymagały pewnego dostosowania

Re: Quo vadis Kathleen?

za dużo słabych postaci

Tak czytam wasze komentarze i mi smutno. Zwracacie uwagę na płeć na kolor skóry, orientacje, a nie na daną postać. Któryś z was pisze, że sie cieszy, że jest różnorodność, a nie zwraca uwagi czy ta postać jest ciekawa czy nie tylko na to kto jaką ma płeć albo kolor skóry. I według mnie taką samą opinie ma Lucasfilm, który daje nam całą paletę barw i płci.

Ja uważam, że nie jest za dużo kobiet. Tylko te postacie są albo bezużyteczne albo nudne. Jedyne postaci kobiece które są ciekawe to Holdo i Leia.

Wydaje mi się, że Lucafilm daje te różnorodne postaci tylko, żeby zbierać hajs.

Fajnie, że jest różnorodność, ale liczą sie przede wszystkim postacie. A z nowych głównych bohaterów tylko jedna jest ciekawa. Reszta nie.

Finn - nic przez dwa filmy nie zrobił oprócz, uratowania Poego.

Rose - jest w filmie, żeby dzieciaki ją polubiły, uratowała zwierzątka, i powiedziała najgorszy cytaty w historii.

Rey - i tak jej się wszystko uda.

Jedyny który jest w miare ciekawy to Poe.

Niby taka różnorodność a i tak najlepszymi bohaterami są biali mężczyźni. - Poe. Kylo.

Ja przede wszystkim chciałbym ciekawych postaci, a nie tylko odpowiedników jakiejś rasy czy płci.

Re: za dużo słabych postaci

KB-1303 napisał:
Niby taka różnorodność a i tak najlepszymi bohaterami są biali mężczyźni. - Poe. Kylo.
-----------------------

Poe to Latynos, ale fakt, że ci narzekający na zbyt dużą różnorodność nie widzą jednocześnie, że najciekawsze role dostali biali mężczyźni, czyli Driver i Hamill.

Re: za dużo słabych postaci

Taa, i Gleeson. On otrzymał świetną rolę. I Max von Sydow. A Hamill to pewnie ukradł czyjąś rolę gdyż była najciekawsza.

Re: za dużo słabych postaci

A kto dostał ciekawsze role? Może Boyega albo Nyong`o, ewentualnie Tran?

Re: za dużo słabych postaci

A może jest coś takiego jak umiejętności aktorskie? Charyzma? Talent? Dobrzy aktorzy potrafią nawet z słabej postaci dużo wycisnąć. Akurat Nyong`o dostała jedną z ciekawszych i bardziej wyrazistych postaci do zagrania. Nie jest to żadne "wow" ale na bezrybiu i rak ryba.

Re: za dużo słabych postaci

Oczywiście, że talent ma coś do rzeczy, ale jeśli nie ma czego zagrać, to jednak dużo trudniej się wyróżnić. Taki Hamill nie miał zbyt wielu szans w postarłorsowej karierze, by błysnąć talentem aktorskim, ale już przy dubbingu mógł się wykazać.
Nyong`o miała ciekawą rolę w TLJ?

Re: Quo vadis Kathleen?

A niech będzie i tysiąc nowych postaci kobiecych. Tylko jedna sprawa - muszą być ładne. Bo w TLJ było trochę słabo pod tym względem.

Re: Quo vadis Kathleen?

Dlaczego muszą być ładne?

Muszą wyglądać tak, żebyśmy dali rade na nie patrzeć.

W ogóle, co to znaczy ładne?

Re: Quo vadis Kathleen?

Ech. Jesteś chłopem, to chyba powinieneś wiedzieć o co mi chodzi.

Re: Quo vadis Kathleen?

Tak.

I Erso to Ty szanuj!

Zgadzam się

Uważam że Kathleen jest w jakimś błędnym przekonaniu że kobiety były dyskryminowane w SW. I nie wiem dlaczego dla niej sposobem radzenia z tym jest przeginanie w drugą stronę. Wciskanie wszędzie na siłę postaci kobiecych. Specjalnie robi serial o dziewczynach dla dziewczyn i bardzo to podkreślają. Ja nie wiem dlaczego nagle stwierdziła że SW nie było dla dziewczyn i teraz musi to zmienić. Dla mnie SW zawsze było dla każdego. Znam dziewczyny w różnym wieku które lubią SW, jakoś nie potrzebowały do tego specjalnego serialu i nie twierdziły że SW jest tylko dla płci męskiej, oglądały filmy, TCW itp i jakoś nie miały problemu. Nie rozumiem po co Kennedy paraduje w koszulce "The force is female", albo stwierdza że chciała by aby reżyserem SW była jakaś kobieta (dla mnie powinien być ten kto się do tego nadaję bez względu na płeć). Nie rozumiem takich działań inaczej niż działanie w celu jakiejś ideologi (?).
W ogóle nie rozumiem stosowania poprawności politycznej w Imperium, nagle w Imperium które z założenia było rasistowskie, ksenofobiczne itp pojawia się pełno kobiet zazwyczaj na jak najwyższych stanowiskach i często jeszcze kobiety te są albo czarnoskóre albo homoseksualne. Nie mam problemu w tym że pojawiają się kobiety tylko że pojawiają się na siłę żeby były w imię poprawności politycznej. Ja się zastanawiam tylko gdzie te kobiety się podziały w filmach skoro było ich tak dużo w Imperium?

Re: Zgadzam się

W Janie Solo główmy bohater tez jest kobietą?

Re: Zgadzam się

*Hanie

Ale zauważ, że aż tyle tych kobiet mię ma. Jest pół na pół. W OT podział był trochę bardziej niesprawiedliwy.

Re: Zgadzam się

Jan Solo. xDDD

W sumie pasuje do tego co widać na zwiastunie.

Re: Zgadzam się

Akurat w filmach to nie jest aż tak widoczne jeszcze, za mało ich było. Choć w FO też akurat dziwnie dużo kobiet ale to jest osobna organizacja więc tu jeszcze da się rozumieć. I jeszcze dziwne jest że Rey jest mega uzdolniona, skoro jest "nikim", ale to może jeszcze jakoś wytłumaczą. To o czym pisałem jest widoczne w reszcie kanonu.

Re: Zgadzam się

Najpierw Anakin był uzdolniony teraz Rey. Jest po równo. Poza tym Anakin , o czym już gdzieś przypominałam też nie wychował się w pałacach Bez ojca. Razem z matką został sprzedany jako niewolnik handlarzowi złomu- był "nikim".

Re: Zgadzam się

Niektórym nie przetłumaczysz. Nieważne, że w OT z "trójki" Leia ma najmniej dialogów i cała reszta istotnych bohaterów jest płci męskiej, nie było żadnej dyskryminacji. Nieważne, że w ST obiektywnie jest mniej więcej po równo.

Jak jest po równo to mężczyźni są dyskryminowani, a jak Rey ma moce jak Anakin to znaczy że jest Mary Sue.

I nie jest istotne, że Rey ma wady i ponosi porażki, nadal jest Mery Sue. Nie potrafi sobie wytargować więcej żarcia, sama się oszukuje czekając bez sensu na rodziców którzy ją sprzedali, ciągnąc za złą wajchę uwalnia rathary, daje się porwać, Luke odmawia jej szkolenia, Snoke nią rzuca po sali jak chce, Ren nie chce się nawrócić na dobro i łamie jej serduszko, popsuła miecz... i tak jest "Mary Sue*".

*termin ten odnosi się do żeńskiej postaci która nie ma wad, wszystko umie i wszystko jej się udaje.

Re: Zgadzam się

Asfo napisał:
Jak jest po równo to mężczyźni są dyskryminowani, a jak Rey ma moce jak Anakin to znaczy że jest Mary Sue.
-----------------------

Słucham różnych wypowiedzi, czytam tu i tam, widzę reakcje na Rey od ponad dwóch lat i jestem na 100% pewien, absolutnie, że jedyny problem z nią to fakt, że jest BABĄ. Gdyby Rey była młodym chłopakiem, byłby totalny, niczym nie zakłócony zachwyt (ze strony obozu "Mary Sue"). O, jeszcze jakby miał jakąś piękną towarzyszkę, którą mógłby ratować i która była by ozdóbką - wtedy byłby KOMPLET. Tak to już jest, rola rycerza-mocarza-wymiatacza jest zarezerwowana dla faceta i koniec! Baby do garów. To jest tak głęboko zakorzenione w naszej kulturze, że niektórzy nigdy nie będą w stanie zaakceptować Rey, i koniec, można tłumaczyć, że to jest postać-symbol, bla bla bla, ale jak to, Rey nigdy nie ćwiczyła walki mieczem ani posługiwania się Mocą! No właśnie, taką Moc kształtowania myślenia mają tysiące lat mitów i wzorców kulturowych. Nie wiem, kto wpadł na pomysł uczynienia z kobiety główną bohaterką SW, ale ten ktoś zrobił to złośliwie, celowo i z premedytacją, w pełni zdając sobie sprawę z reakcji. A teraz ma straszliwy ubaw, widząc powtarzane po miliard razy "MARY SUE". Najnowsze starwarsy świadomie zostały wysłane na kurs kolizyjny z obowiązującymi na Zachodzie wzorcami myślenia i rozumienia świata. Kto idzie pod prąd, napotyka opór, tak działa świat. Opór wobec Rey jest właśnie oporem wobec tego "świętokradztwa", "bluźnierstwa", "gwałtu na naturze", którym jest uczynienie kobiety przemocarnym bohaterem mitu.

Re: Zgadzam się

Re: Zgadzam się

Re: Zgadzam się

No odjazd! pięknie dziękuję za super linki

Re: Zgadzam się

Podobnie w Matrixsie wybrańcem jest przystojny , młody facet (ok. uroda kwestią gustu) i obok zgrabna babka. Gdyby było odwrotnie? Już to sobie wyobrażam- padłyby zarzuty , że to propaganda feminizmu i nuuuda panie...

Re: Zgadzam się

Podobno NEO miała być młoda murzynka ale jak finansujące film studio o tym usłyszało, zagrozili zakręceniem kurka z forsą

Re: Zgadzam się

Problemem nie jest to że jest kobietą, problemem jest to że na razie jest silną mocą postacią bez powodu. Jak już pisałem mój pierwszy post nie tyczy się filmów, za mało ich jeszcze było żeby to stwierdzić. Bardziej chodzi mi o resztę kanonu, szczególnie Imperium, gdzie to powoduje brak spójności. Patrzymy na filmy i widzimy samych białych mężczyzn, a teraz w książkach mamy z nie wiadomego powodu dodawanie kobiet na najczęściej wysokich stanowiskach, pozycjach. Ja zrozumiałbym to w Sojuszu Rebeliantów, ale nie w Imperium. Co się stało nagle z tymi kobietami że nie ma ich w filmach, wyparowały? Kennedy według mnie robi to w imię poprawności politycznej, o czy właśnie według mnie świadczy ta akcja z koszulkami i usilne promowanie "Forces of Destiny" jako serial dla dziewczyn, jakby wcześniej SW było tylko dla płci męskiej tylko. Zawsze SW było dla każdego, a teraz promują serial jako coś dla jednej grupy tak jakby wcześniej nie było nic w SW dla niej.

Re: Zgadzam się

Nie. Anakin był wybrańcem. Mamy już to w TPM wytłumaczone.
Rey na razie jest nikim a: jest uzdolnionym pilotem, miecz Skywalkerów z nie wiadomego powodu ją wołał ( jest niby jeszcze szansa że będzie Skywalkerem), nagle bez żadnego treningu potrafi się posługiwać mocą (tego nawet wybraniec nie potrafił).

Re: Zgadzam się

Nie sądzę aby była Skywalkerem. Po dwóch epizodach mielibyśmy jakieś aluzje a tu NIC. Dodatkowo Maz Kanata w e VII jej powiedziała- ci na , których czekasz nie powrócą. Tymczasem wszyscy Skywalkerowie żyli i Han Solo też. Ba! Han Solo był piętro wyżej w kantynie a Leia zaraz przyleciała. Żadnemu nie drgnęła powieka.

Moc mocą a Rey pływać nie potrafi. Chyba, że stylem rozpaczliwym

Re: Zgadzam się

Bo Wybraniec jest tylko jeden w całej historii, i zawsze musi oznaczać niepokalanie poczęte dziecko?

Anakin posługiwał się Mocą bez treningu, inaczej nie byłby jedynym człowiekiem który brał udział w podracingu na Tatooine.

Re: Zgadzam się

Tak na marginesie nic w historii Rey nie wyklucza powtórzenia wariantu Anakina
(jeśli Kylo ma rację i ci, których uważa za rodziców, sprzedali ją Unkarowi, to wcale nie odpowiada to na pytanie, czy była ich dzieckiem w sensie biologicznym)

Re: Zgadzam się

No tu masz rację, w dodatku Johnson pytany o to, czy Kylo oszukiwał Rey w tej sprawie odpowiedział, że Kylo wierzy w to co mówi, zręcznie omijając kwestię, czy ci ludzie faktycznie byli biologicznymi rodzicami Rey czy nie.

Re: Zgadzam się

Owszem, ale to jest drugorzędna kwestia.

Nigdy nie zrozumiem tego imperatywu układania power gridu i jakichś przedziwnych piramid pt. `kto jest bardziej (Wybrańcem)`.

Re: Zgadzam się

Bo jesteś kobietą i nie masz takiego parcia do rywalizacji, do posiadania władzy, siły, czy do bycie wybrancem.

Re: Zgadzam się

Sweet baby Jesus on a pogo stick!
Kolego Ty tak na poważnie czy żartujesz??

Re: Zgadzam się

Wedle sondaży około 20-30% młodych mężczyzn w PL ma ciągotki w kierunku "konserwatywno-narodowym". Tego typu poglądy jak powyżej są też powszechne np. na stronie "doRzeczy" jak się poczyta komentarze.

Także tego. Myślę, że obecny klimat polityczny nakłania do ujawniania się z tym.

Re: Zgadzam się

Nie wiem kto ci bzdur naopowiadał że jestem kobietą.

Re: Zgadzam się

I jedno i drugie. SW czerpie z różnych wierzeń czy mitologii, w których często pojawia się archetyp wybrańca, motyw przemiany, rozegrania walki, relacja uczeń - mistrz, itd. I te motywy po prostu bardziej trafiają do płci męskiej.

Re: Zgadzam się

Asfo napisał:
Tego typu poglądy
-----------------------

Z tym że ja nie wyraziłem żadnych prywatnych poglądów. Chodzi o to, co często tkwi w męskim mózgu od zarania dziejów.

Re: Zgadzam się

Bendu napisał:
I te motywy po prostu bardziej trafiają do płci męskiej.
-----------------------

Ale skąd Ty to wiesz??

A z tym parciem bab do siły, dominacji... kurde chyba nigdy w korporacji nie pracowałeś

Re: Zgadzam się

Rey jest odpowiedzią na wzrost mocy Kylo i jest z nim zlinkowana, dlatego potrafi władać mocą, i chociaż siłę ma taką samą, to umiejętnościami nie dorasta. Ot, kamienie podnosi i przyciąga rzeczy.

(W walce z krabami Kylo skosił najpierw Snoka, a potem chyba 6 gwardzistów - Rey tylko dwóch. Potrafi też kogoś pozbawić przytomności machnięciem ręki, zatrzymuje strzał z blastera w locie, dał radę oszukać Snoka czytającego mu w myślach, manipuluje precyzyjnie przedmiotami nie dotykając ich, może używać kilku umiejętności naraz. Owszem, Rey skopała mu tyłek, ale jak to już było wałkowane - miał dziurę w brzuchu i nie zamierzał ją pojmać, a nie zabić.)

Rey oczywiście nie jest Skywalkerem, nikt z rodziny się do niej nie przyznał.

Anakin w wieku 10 lat zbudował pojazd wyścigowy oraz inteligentnego robota, wygrał wyścig którego większość uczestników nie przeżyła, po czym przypadkiem rozwalił stację kontrolującą roboty, wygrywając tym samym wojnę.

Rey takich osiągnięć nie ma.

Re: Zgadzam się

Dla Anakina jest wytłumaczenie że jest wybrańcem, moc z tego powodu jest w nim bardzo silna, ma pełno midichlorianów.
Kylo jest wyszkolony, szkolił się u Luke`a prawdopodobnie od dziecka oraz jest wnukiem Anakina. A Rey w TFA zaczęła się posługiwać mocą bez żadnego szkolenia, nauki lub doświadczenia. Naglę potrafi oprzeć się manipulacją umysłu Bena, oraz przyciąga miecz, nie wiedzieć dlaczego ją jeszcze "woła" w zamku Maz. Ja właśnie nigdy swoją drogą nie miałem problemu że go pokonała w walce bo: Kylo właśnie był ranny, a nic dziwnego że Rey potrafi walczyć skoro tak jakby wychowała się na ulicy.

Dlaczego Wybraniec?

Tylko dlaczego każda osoba silna Mocą musi być od razu Wybrańcem? Windu nim nie był, Yoda również etc.
Z resztą sam Wybraniec również niekoniecznie musiałby być "najpotężniejszym użytkownikiem Mocy", przepowiednia mówiła jedynie o tym, że przywróci jej równowagę.

Re: Dlaczego Wybraniec?

Znaczy się problemem nie jest to że jest silna mocą, ale to że potrafi się nią posługiwać bez żadnego szkolenia, praktyki, doświadczenia. Od tak naglę opiera się Kylo i przyciąga miecz Anakina.

Re: Dlaczego Wybraniec?

Do głowy Kylo wlazła przez przypadek podczas przesłuchania. Zabrał się za nie nie wiedząc, że Rey ma w sobie jakąś moc tak jak robił to z innymi, zwykłymi ludźmi. I grzebiąc w jej umyśle otworzył furtkę do swojego. Zwykły człowiek nawet by tego nie zauważył- tak jak Poe a Rey nagle się przez nią wśliznęła. To była iskra , która rozpaliła u niej Moc.
Jeśli chodzi o przyciągnięcie miecza to wystarczy spojrzeć na jej minę- sama nie wierzy w to co się stało. Podejrzewam, że gdyby miecz tego nie chciał to by nie dał się przyciągnąć

Re: Dlaczego Wybraniec?

Jedni mają coś we krwi i przychodzi im to z łatwością, inni muszą ten sam efekt wypracować ciężką pracą - samo życie Na pewno sam byłeś kiedyś w czymś dobry, czego w czasach szkolnych zazdrościli Ci rówieśnicy, którzy musieli się męczyć, by osiągnąć to samo.
Zwróć też uwagę, że posługiwanie się Mocą w wykonaniu Rey jest surowe, instynktowne, często na granicy kontroli i nie ma nic z finezji wyszkolonego Jedi.

Re: Zgadzam się

Hyperzy Disney Triogy nie dadzą Ci spokoju, więc mam radę: pogódź się z faktem, że dobra i oryginalna historia nie zawsze idzie w parze z kasą i trendami. A polityka KK i Disneya, co jest całkowicie normalne i spodziewane, będzie nastawiona na zysk. To trendy społeczne w USA (bo nazwanie tego "walką o równość" jest obrazą dla tejże) oraz najzwyklejsza analiza rynkowa dyktują jak robi się filmy. Te buńczuczne hasła typu "The force is a female" są właśnie pod to dyktando. Niestety, trzeba się przyzwyczaić do potworków takich jak Mary "Rey" Sue, TFA aka ANH 2.0 czy innych leniwych, infantylnych czy po prosu złych pomysłów, podczas gdy takie R1 jest niestety miłym zaskoczeniem, a nie standardem. Hyperzy i tak znajdą wymówkę, ci nieco mniej bystrzy, dla których każda krytyka jest zła stwierdzą, że jesteś hejterem albo rasistą/seksistą/czymkolwiek.

I świat się kręci.

Re: Zgadzam się

Alex napisał:
"The force is a female"
-----------------------

Pierwsze słyszę, ale dobre. Dzięki, Alex!

Re: Zgadzam się

;*

Re: Zgadzam się

Ale jak masz jakąś niejasnośc w temacie Rey czy jej zdolności to pytaj śmiało, ja Ci to dokładnie i logicznie wytłumaczę

Szczególnie dzisiaj

Re: Zgadzam się

Ta a my biedni ludzie będziemy musieli przyzwyczaić się do takich komentarzy jak ten, bo idioci jak byli idiotami to nadal nimi będą

Re: Quo vadis Kathleen?

Re: Quo vadis Kathleen?

Z tym się właśnie nie zgadzam, takie gadanie zalatuje mi hipokryzją. Jedna grupa była przesadnie promowana - źle, ale jak promujemy drugą przesadnie to nagle jest dobrze. To że jedna grupa była wcześniej promowana zbytnio nagle sprawia że promowanie drugiej też przesadnie będzie dobre? Gdzie tu jakakolwiek logika. Przypomina mi to bardzo naszą krajową politykę gdzie często na złe działania rządu odpowiedzią jest że "poprzednia władza też tak robiła albo nawet gorzej", to nie jest żadne usprawiedliwienie. Właśnie powinniśmy dążyć do symetrii.

Re: Quo vadis Kathleen?

Jak słyszę o promowaniu, po obu stronach barykady, to robi mi się niedobrze. Obecnie chyba już nieistotne jest czy postać będzie dobra, ciekawa i wiarygodna, liczy się czy ma penisa czy pipkę, jest czarnuchem czy białasem (bo ci od chińskich bajek w sumie nie liczą się) i z kim sypia. Jeśli promując film/książkę/etc. możemy się pochwalić tylko tym, że jest w nim silna i niezależna kobieta, gej, czarny, cokolwiek, to chyba źle świadczy o owym dziele. Inna rzecz, że chwaląc się tym, sami podkreślają i sygnalizują, że to nie jest coś normalnego xD

Re: Quo vadis Kathleen?


Obecnie chyba już nieistotne jest czy postać będzie dobra, ciekawa i wiarygodna, liczy się czy ma penisa czy pipkę, jest czarnuchem czy białasem (bo ci od chińskich bajek w sumie nie liczą się) i z kim sypia

Więc, well, dlaczego jeżeli dobra, ciekawa i wiarygodna postać budzi emocje tylko jeśli ma pipkę/jest czarnuchem/sypia nieheteroseksualnie, niepotrzebne skreślić?
I dlaczego większość dobrych, ciekawych i wiarygodnych postaci ma penisa, jest białasem i sypia wyłącznie z kobietami - i wtedy nie budzi emocji?

Re: Quo vadis Kathleen?

Bo jakby nie sypiali z płcią przeciwną to nie mielibyśmy sagi Skywalkerów

Re: Quo vadis Kathleen?

A tak jest? Podążając za przykładem SW: Jyn Erso w przeciwieństwie do Rey nie zebrała tak ostrej krytyki. A dlaczego tak czepiają się tej Rey? IMO, bo jest Mary Sue (ale żeby o to się nie kłócić - dużo osób twierdzi, że nią jest), a jednocześnie wszyscy wokół mówią jak to niesamowite, że kobieta w SW oh ah, jaki postęp, wow, wiele równości, taka silna. Jest to trochę obrazą dla naprawdę dobrych postaci kobiecych w SW, o których się zapomina najwyraźniej.

Don`t get me wrong - ja będę tak samo krytykował słabą postać męską, żeńską czy jakąkolwiek inną. Problem w tym, że jeśli wymyślając historię masz listę do spełnienia jakichś z góry narzuconych oczekiwań, a potem tworzysz film w oparciu o nie, to nie dostaniesz dobrego widowiska. Oczywiście, nie siedzę w Lucasfilm i nie wiem jak tam jest, mogę sobie gdybać. Ale patrząc na owe trendy społeczne, komentarze KK czy ostatni komentarz bodajże RJ odnośnie tego, że spośród 24 z najważniejszych ludzi stojących za filmami SW (reżyserów, scenarzystów etc.) 23 to biali mężczyźni, który bzmiał "That’s shocking, and it has to change."(co swoją drogą jest śmiechu warte. Oczywiście, na pewno w wielu miejscach kobiety czy ludzie o innym kolorze skóry byli pokrzywdzeni, nie raz. I zapewne wciąż takie rzeczy się dzieją i to jest absolutnie złe. Ale dlaczego odpowiedzią na to jest zatrudnianie ich dla zasady? Dlaczego nikt nie wspomni o kompetencjach? Może to nie zawsze kolor skóry czy płeć decyduje o przewadze złych, białych mężczyzn w danym środowisku? Mogą być dziesiątki czynników.), ciężko nie odnieść wrażenia, że historie czy postacie nowych filmów są tworzone z tą właśnie myślą. Najważniejsze - odhaczyć punkty, a potem sklecić z tego jakąś opowieść.

Ogólnie, moim zdaniem, cała sytuacja wygadałaby o wiele lepiej, gdyby nie to podkreślanie tego na każdym kroku - chcieli zrobić kobiecą/homoseksualną/czarną postać? Fajnie, proszę bardzo. Tylko po co chwalić się i "promować" diversity dla samego faktu promowania? To osiąga odwrotny efekt od zamierzonego.

Najlepszy przykład jak należy to robić, natrafiłem w Legionie. Mały spoiler, występuje tam para homoseksualna. Możliwe, że ominęło mnie to, ale przed obejrzeniem nie widziałem żadnych komentarzy podkreślających ich obecność, przez co całość wyszła fajnie i naturalnie. Żadnego "e, patrzcie, mamy gejów. Fajnie co? Dostaniemy poklask?"

Re: Quo vadis Kathleen?

Problem w tym, że mówiliśmy o bohaterach, a potem przeniosłeś argumenty na twórców (gdzie oczywiście można byłoby długo pisać o mechanizmach selekcji, ale nie w tym rzecz).

W filmach (a zwłaszcza SW) nie istnieje żaden obiektywny powód żeby "ziemskie" czy `amerykańskie" reguły selekcji miały jakiekolwiek znaczenie - a jednak jaki był wrzask o czarnego szturmowca (oswojony), ile było wrzasku o bromance Finna i Poe, ile było marudzenia o azjatyckość bohaterów R1 (latynoskość Poe i Andora jakoś przeszła bez echa) ile jest wrzasku o SJW w TLJ (sporu o Rey nie rozstrzygniemy, bo nie ma jednoznacznego dowodu jaka byłaby recepcja tej postaci, gdyby była Reyem). Być może gdyby było to mniej akcentowane, to wrzask byłby mniejszy, nie wiem.

Re: Quo vadis Kathleen?

Okej, rzeczywiście trochę zagalopowałem się, choć poniekąd mój komentarz o twórcach odnosi się do samych postaci.

Oczywiście, in-universe nie ma żadnego powodu, żeby owe reguły miały znaczenie. Patrząc na to od strony twórczej - też nie powinno mieć. Ale ma, bo jednak tego się domagają ludzie. Więc żeby się przypodobać, zarobić, podkreśla się obecność owych postaci. I właśnie to mi się nie podoba, jest po prostu chamskie. A więc, nawiązując do Twojego poprzedniego posta, dlaczego to budzi emocje? Na moje, budzi wtedy, gdy robi się z tego przedstawienie, szopkę oraz dorzuca "ideologiczne" (nie przepadam za tym słowem, widząc jaki wydźwięk przybrało ostatnio, ale na tę chwilę nie mam lepszego) komentarze.

Morgan Freeman kiedyś całkiem trafnie powiedział: "How are we going to get rid of racism? Stop talking about it.". To trochę analogiczne. Wydaje mi się, że gdyby odjąć całą otoczkę "promowania różnorodności", krytyka byłaby mniejsza, przynajmniej jeśli chodzi o część "feminizmu/poprawności politycznej rujnujących Star Warsy". Writing pozostaje writingiem.

Re: Quo vadis Kathleen?

Wiesz, jesteś jednak strasznie uprzedzony, jeśli obecność żeńskich postaci i reklamowanie ich uważasz za chamskie. Akcja Star Wars nie dzieje się w męskim klasztorze, żeby obecność kobiet wymagała jakiegoś usprawiedliwienia.

Po prostu boli cię, że twórcy filmu postanowili go zrobić z uwzględnieniem żeńskiej widowni, zamiast dostarczyć "męską rozrywkę".

Re: Quo vadis Kathleen?

Ty za to jesteś strasznie uprzedzona do Alexa
Przecież wyraźnie zaznaczył że właśnie o to chodzi by obecność w filmie kobiet (ale i innych ras czy orientacji) nie była usprawiedliwiana, bo to nie jest potrzebne.
I chamska jest nie obecność kobiet czy innych ras a to że reklamując jak stworzyło się "silną postać kobiecą by walczyć z męską dominacją kina" sugeruje że taka postać to coś nienormalnego, wymagającego usprawiedliwienia i że bez takiego wsparcia kobiety nie mogłyby czegoś takiego osiągnąć, co jest kompletną bzdurą...

Re: Quo vadis Kathleen?

-Amazing. Every word of what you just said... was wrong.

Re: Quo vadis Kathleen?

Dziękuję za czytanie ze zrozumieniem

Re: Quo vadis Kathleen?

Problem w tym, że to nie jest jakoś strasznie podkreślane, co najwyżej wymieniane jako jedna z cech nowych filmów.

Sprawa została rozdmuchana głównie przez jęczących fanów, a wcześniej przez firmy zabawkarskie, które nie wyprodukowały figurek i innych zabawek z Rey "bo chłopcy tego nie kupią". Mimo że ona jest główną bohaterką. Była z tego powodu średnich rozmiarów afera.

I dopiero po tym zrobiono "forces od destiny" i wypuszczono serię lalek z żeńskimi bohaterkami i zaczęto promować gadżety dla kobiet.

Co nie zmienia faktu, że jak ostatnio fejsbuk wyświetlił mi reklamę gadżetów starwarsowych to w reklamowanym sklepie nie znalazłam _nic_ dla kobiet/dziewcząt. Wszystkie ciuchy były męskie, a w komentarzach pod reklamą kobiety pytały się, czemu dla nich nic nie ma.

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie ma tu żadnej przesady, kobiety stanowią ponad 50 procent świata, a jak w filmie jest dużo facetów to to jest normalne i to nie jest propaganda

Re: Quo vadis Kathleen?

Przecież napisałem że właśnie powinniśmy dążyć do symetrii, albo lepiej do sytuacji naturalnej, bo dziwny by był na przykład film o górnikach gdzie połowa z nich to by były kobiety skoro w tym zawodzie w Polsce kobiety to tylko 9%. W drugą stronę tez byłoby źle.
A mówienie że filmy gdzie jest dużo facetów to problem a gdy jest już dużo kobiet to nie problem jest dla mnie pozbawione jakiejkolwiek logiki.

Re: Quo vadis Kathleen?

Galaktyka to nie Polska.
Galaktyka jest za lewicą

Chociaż żadnej pani górnik dotychczas w Star Wars nie spotkałem...

Re: Quo vadis Kathleen?

Jyn Erso jako więźniarka chyba coś wydobywała. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

Teraz Disney w ramach złośliwości powinien ujawnić, że ekipa rycerzy Ren to same babki, z wyjątkiem Kylo. Dopiero by się zaczęło. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

Diablice Rena?

Re: Quo vadis Kathleen?

To byłby ból tylnej części ciała feministek, które uznałyby ten ruch za "triumf patriarchalizmu". Bo jak inaczej nazwać haremową organizację, na czele której stoi facet, a niżsi rangą członkowie wyłącznie kobiety?

Re: Quo vadis Kathleen?

Kylo to dziewica, więc nie ma mowy o haremie. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

Prawiczek* No to byłoby oburzenie, że facet przewodzi kobietom, co sugeruje jego nadrzędność nad nimi (zwykłymi członkami organizacji Rycerze Ren, z których wszyscy są kobietami).

Re: Quo vadis Kathleen?

Jak się hajtnie z Rey to razem będą przewodzić. Chyba że nastąpi bunt i "rycerki" postanowią się pozbyć nowego Supreme Leadera.

Re: Quo vadis Kathleen?

30 letni prawiczek Nic dziwnego, że wali mieczem gdzie popadnie i dusi ludzi oraz wpadł w szał kiedy Rey dała mu kosza
A propos rycerzy Ren- to nie oni byli widziani w wizji Rey na Takodanie? Bo jeśli tak to były by to wyjątkowo męskie kobiety stoją nawet jak mężczyźni.

Re: Quo vadis Kathleen?

Może Helgi z Niemiec?

Re: Quo vadis Kathleen?

Snoke pewnie celowo narzucił mu życie w czystości, żeby chodził cały czas wkurzony i pogrążał się w ciemnej stronie dzięki cierpieniu.

Re: Quo vadis Kathleen?

No tak, bo przecież miarą absolutnie każdego człowieka jest uprawianie seksu. Celibat Bena Swolo jest akurat uzasadniony. Chłopak miał w gruncie rzeczy smutne życie i w tym bym się doszukiwał wybuchów złości od Kylo Rena.

Przede wszystkim był pozbawiony miłości rodziców, którzy "pozbyli się problemu" oddając go Luke`owi i oddali się swoim pasjom. Liścik czy jakiś telefon nie nadrobią utraconych lat młodzieńczego kontaktu syna z matką i ojcem.

Re: Quo vadis Kathleen?

Dla mnie płeć może być obojętna, ale jeśli miałbym sobie czegoś życzyć, to chciałbym różnorodnych Rycerzy Ren. Różne rasy Galaktyki (nie tylko ludzie), kobiety, mężczyźni, a także rasy obojnacze.

Znając życie wszyscy z nich okażą się być ludźmi i większość będzie facetami, może z jedną kobietą. W "Rebeliantach" świetnie sportretowali różnorodny skład osobowy Inkwizycji. W sequelach obstawiam, że nie będziemy mieli tyle ras wśród Rycerzy Ren, o ile będzie jakakolwiek inna niż ludzka rasa wśród nich.

Re: Quo vadis Kathleen?

Pisząc bardziej serio -

W szkole Jedi pewnie obowiązywały zasady jak w klasztorze i prequelowy zakaz "przywiązywania się". Potem Benek był ściśle kontrolowany przez Snoka i umieszczony na pozycji, w której nie był w stanie nawiązać żadnej relacji, bo wszyscy robili w majtki na sam jego widoki.

Co oczywiście musiało być dla niego okropne, ponieważ jest przedstawiony jako człowiek bardzo emocjonalny, który cholernie potrzebuje kontaktów międzyludzkich i bycia w jakimś związku, ale najpierw rodzice, później wujaszek, a na koniec Snoke skutecznie go tego pozbawili.

Akcja pod koniec TLJ to skutek różnych emocjonalnych traum które Benek w sobie zgromadził, a kosz od Rey to była ostatnia kropla - wrzód pękł i całe g^^^no w środku wybuchło.

I tylko zmyślna akcja Luka uchroniła Benka przed ostatecznym pójściem na dno. Warto zwrócić uwagę na symboliczne znaczenie soli - to jednocześnie "sól na rany", ale i znak oczyszczenia. Czytałam też opracowanie w którym zauważono, że sokół przelatujący jaskiniami i wylatujący na wierz w obłoku czerwieni odnosi się do Rey łamiącej czarne serduszko Rena.

Właściwie, to epizod 9-ty powinien się zacząć od Kylo na kozetce u psychiatry. Możliwe, że psychiatrą zostanie duch wuja. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie skomentuję twojej nadinterpretacji.
.
.
.
Co do zakazu przywiązywania się, to podobno Luke zniósł to i owo i np. uczniowie mogli widywać się co jakiś czas z rodzinami.

Re: Quo vadis Kathleen?

Coś jak Cade wciągający Deathsticki i gadający z duchem prapradziadka? Było...

Re: Quo vadis Kathleen?

Co do sylwetek to ciuchy mogą mieć na to wpływ, nie mówiąc już o tym że nie wszystkie kobiety mają ewidentne, wyraźnie zaznaczone kobiece kształty.
Mnie na niektórych obrazkach jeden wydawał się jakiś taki jakby mniejszy/drobniejszy od pozostałych i to tego podejrzewam o bycie jedyną kobietą w tym gronie. Czyli według schematu - szkoda, bo jak ma być różnorodność to wszędzie, a nie wybiórczo. Sama organizacja wygląda na niezbyt liczną, więc minimum różnorodności to ze dwie kobiety (np. jedna rasy ludzkiej i jedna jakaś alienka) i ze dwóch facetów rasy innej niż ludzie.

Re: Quo vadis Kathleen?

Wasz problem leży w tym, że razem z Kathleen Kennedy próbujecie rozpętać tę samą wojnę, ale od strony gdzie kobiety, to większa część świata przedstawionego w Star Wars, a mężczyźni to co najwyżej drugoplanowi bohaterowi, ogólnie kobiety górą. W porządku, jestem za równouprawnieniem i ogólnie cieszy mnie, że mamy takie postacie jak Jyn, Rey, to miła odmiana, jednak sz.p. Kennedy popada w obłęd. Jej chore ambicje źle wpływają na uniwersum SW. Coś czuję, że zmierza ona w takim kierunku, że każdy spin-off, a najlepiej każdy serial, film i trylogia Riana ma mieć kobiecą postać pierwszoplanową, a żeby mężczyźni się nie czepiali, to damy im filmy, w których nie ma innej opcji żeby główny bohater nie był mężczyzną, czytaj: Solo, Kenobi itp. Ogólnie zawsze byłem za jej polityką, ale kobieta już kompletnie przegina, mówiąc, że "Moc to kobieta", wpychając wszędzie postać kobiecą. Nie mówię, że to źle, ale żeby W KAŻDYM przypadku była to kobieta? Posłuchaj sama siebie.

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie popada w obłęd, tylko idzie z PRem.

A w ogóle to trochę płyniesz z nadinterpretacją

Re: Quo vadis Kathleen?

Cały mostek kobiet na Raddusie to już przesada. No, szanujmy kobiece postacie, ale nie wpychajmy je wszędzie jak popadnie.

Re: Quo vadis Kathleen?

A od kiedy Ackbar była kobietą?;p

Re: Quo vadis Kathleen?

Kopernik była kobietą, a Ackbarowi bronisz?

Re: Quo vadis Kathleen?

Raz, RAZ się zdarzyło że mostek jest pełen kobiet i nagle `wszędzie się wpycha jak popadnie`?

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie przyznawaj mu racji tam gdzie jej nie ma;p
Na mostku Raddusa faktycznie było sporo kobiet, ale przecież mieliśmy tam:
Admirał Gial Ackbar - mężczyzna
Kapitan Idrosen Gawat - mężczyzna
Guila Angira - mężczyzna
Bollie Prindel - mężczyzna

W łańcuchu dowodzenia pomiędzy Leią a Holdo było co najmniej 1 facet!

Jedyny moment w którym faktycznie na mostku Raddusa były tylko kobiety, to gdy po ewakuacji Ruchu Oporu Holdo została na nim sama;p

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie wiem, nie liczyłam, ale NAWET gdyby miał rację, to dalej nie wiem w jaki sposób mostek jednorazowo `pełen` kobiet jest dowodem na cokolwiek.

Re: Quo vadis Kathleen?

Jest dowodem że Disney [Di$N€¥] ignoruje "Stare Rasy" i kobiety ludzkie zabierają miejsce przynależne obcym. Jeden Ackbar wiosny nie czyni.

Re: Quo vadis Kathleen?

Jeśli kogoś boli duża ilość kobiet w SW zawsze może sobie to inaczej zinterpretować - po prostu wszyscy waleczni i bohaterscy mężczyźni polecieli walczyć i zginęli a w domu (tfu! na mostku) zostały kobiety

Re: Quo vadis Kathleen?

Ja bardzo się cieszę z tego, że daje się kobietom szansę, bo oczywiście na to zasługują, bez dwóch zdań, ale pani Kathleen zdaje się, że na swój jedyny cel obrała właśnie wrzucanie kobiecych postaci tu i tu... I tu też. Boję się po prostu co to będzie dalej.

Re: Quo vadis Kathleen?

I co, w nowych filmach brakuje męskich postaci?
Jeśli nie, to po co to podkreślasz? Czego się konkretnie boisz?

Re: Quo vadis Kathleen?

Z jakiej racji duża ilość kobiet źle wpływa na SW ?

Chyba dorośliśmy do tego że w filmach kobiety nawet dużych ilościach mogą pełnić pierwszoplanowe role, (to jak są napisane to sprawa drugorzędna) jeśli nie to czas dorosnąć

Re: Quo vadis Kathleen?

Oczywiście, że kobiety pasują do głównych ról tak samo jak mężczyźni, ale z kolei dajmy też szansę mężczyznom, nie tłumaczmy się, że jak dotąd mieli dużo okazji. Niech to będzie po prostu po równo, a przynajmniej mniej więcej. Nie chcę żeby pani Kennedy odpłacała za wszelkie czasy rolami kobiecym. Tak jak mówię, niech to będzie mniej więcej równo.

Re: Quo vadis Kathleen?

Naprawdę daleko mi do feminizmu, zwłaszcza tego mainstreamowego, ale śmiać mi się chce jak widzę taką argumentację -
`dajmy też szansę mężczyznom, nie tłumaczmy się, że jak dotąd mieli dużo okazji` - a co, może nie mieli?

Nie obchodzi mnie co bohater ma między nogami. Ale tez odsetek fajnych postaci kobiecych, które nie są krindżowymi projekcjami waszych męskich fantazji (khem, Mara Jade, khem, Aayla, khem, Talon) jest niższy i jeśli pisanie pierwszoplanowych bohaterek wymaga przepracowania metodą prób i błędów, to I`m in.

Re: Quo vadis Kathleen?

Chodzi o to, że oczywiście, że mieli, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby głównym bohaterem był raz mężczyzna, a raz kobieta, a może jakiś duet? Jakaś para, w której nie możemy jasno stwierdzić, że to mężczyzna/kobieta jest bardziej dominująca/cy i więcej wnosi. Podejście typu "Kiedyś mężczyźni byli na pierwszym planie, to teraz będą tylko kobiety" jest moim zdaniem niedojrzałe. Dajmy szansę zarówno mężczyźnie jak i kobiecie. Ja np. w kolejnych filmach chętnie zobaczyłbym parę głównych bohaterów (Kobietę +mężczyznę) którzy są równie ważni dla przebiegu fabuły. Gwarantuję, że jakość filmu byłaby zachowana. Wiem, że prawdopodobnie nikt tego nie napisał, ale twierdzenie, że dla takiego duetu nie starczyłoby czasu ekranowe jest po prostu śmieszne.

Niech Moc będzie z Wami!

Re: Quo vadis Kathleen?

W "Solo" będzie główna postać męska. Albo i dwie, jeśli policzymy Chewiego.

Re: Quo vadis Kathleen?

A jeśli chodzi o parę silnych bohaterów to w dziewiątce można się spodziewać.

Re: Quo vadis Kathleen?

No i właśnie o tym pisałem. Główna postać męska pojawia się za pozwoleniem Kathleen dopiero wtedy, gdy no...musi. Wyobrażasz sobie film o Hanie Solo z Hanem Solo jako postacią drugoplanową?

Re: Quo vadis Kathleen?

"Rozwiązanie" by głównym bohaterem była raz kobieta raz mężczyzna jest równie idiotyczne co polityka Kathleen Kennedy;p
Dajcie spokój płcią! Niech główny bohater/bohaterka będzie po prostu ciekawą postacią, płeć to tutaj sprawa nawet nie drugorzędna...

A co duetów, i to takich w których mężczyzna i kobieta są sobie równi... Mam dobrą wiadomość! Są takie filmy SW! Nazywają się The Force Awakens i The Last Jedi, opowiadają o Kylo i Rey...
You`re welcome

Re: Quo vadis Kathleen?

Kathi Langley napisał:
Naprawdę daleko mi do feminizmu, zwłaszcza tego mainstreamowego, ale śmiać mi się chce jak widzę taką argumentację -
`dajmy też szansę mężczyznom, nie tłumaczmy się, że jak dotąd mieli dużo okazji` - a co, może nie mieli?

Nie obchodzi mnie co bohater ma między nogami. Ale tez odsetek fajnych postaci kobiecych, które nie są krindżowymi projekcjami waszych męskich fantazji (khem, Mara Jade, khem, Aayla, khem, Talon) jest niższy i jeśli pisanie pierwszoplanowych bohaterek wymaga przepracowania metodą prób i błędów, to I`m in.

-----------------------
A w jaki sposób Mara jest projekcją męskich fantazji?

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie mów "hop";p Bo znając fantazję Kathleen jeszcze się okaże że Kessel Run to wykonała Qi`ra a Han tam tylko jako pasażer z tyłu siedział;p

Re: Quo vadis Kathleen?

Oczywiście że sobie to wyobrażam!
To tak jak ta Godzilla bez Godzilli;p

Re: Quo vadis Kathleen?

Hmmm.
TFA: Rey vs Kylo, Finn, Han. Plus Maz, Phasma, Leia vs Poe, Hux, Snoke
R1: Jyn vs Krennic, Cassian. Plus Mon Mothma vs Saw, Chirrut, Baze, Bodhi, Tarkin, Vader.
TLJ: Rey, Leia, Holdo, Rose, Phasma vs Kylo, Luke, Poe, Finn, DJ, Hux, Snoke.
Faktycznie jak na lekarstwo tych facetów...

Re: Quo vadis Kathleen?

Ja tylko chciałem nieśmiało zaznaczyć, że pani z mojego awatarka NIE JEST "krindżową projekcją moich męskich fantazji"

I, pani Secura jest fajną postacią nie dlatego że nosi obcisły stanik i leginsy, tylko z innych, pozaoptycznych powodów. Podobnie zresztą jak inna, zielona Rylothanka. A Talon akurat nigdy nie należał do moich ulubionych bohaterek.

Serio, wy kobiety uważacie że faceci patrzą tylko i wyłącznie na wygląd zewnętrzny i bohaterka "niesexbombowa" już się podobać nie może?

Z drugiej strony - czyż nie jest tak, że i męski bohater musi być wysoki, wysportowany, z szeciopakiem na brzuchu a nie w lodówce? Drogie panie, przecież to jest dokładnie to samo.

Re: Quo vadis Kathleen?

O, to, to. :o

Re: Quo vadis Kathleen?

Niektórzy tutaj narzekają na Rose, bo niska, okrągła na twarzy i nosi nieseksowny kombinezon, w związku z czym nie jest godna być dziewczyną zazwyczaj-bohaterskiego-Finna. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

A część hejtów na Kylo (hejtów głównie męskiej produkcji) sprowadza się do hejtowania nieklasycznej urody Adama D. - "powinien zostać w hełmie".

Re: Quo vadis Kathleen?

Owszem, tak było, chociaż bardziej TLJ niż TFA. Sprostuję: Nie mam nic przeciwko temu, że główną bohaterką jest kobieta, bardzo podoba mi się TFA za zachowany "stary styl" Star Wars, coraz bardziej go doceniam po TLJ, które zresztą też lubię, ale chodzi mi o to, że właśnie takie podejście do tematu- raz duet damsko-męski, raz pierwszoplanowa rola kobieta, raz pierwszoplanowa rola męska- powinno pojawiać się częściej. Chętnie zobaczyłbym rolę kolejną rolę męską w miejscu gdzie niekoniecznie musi ona być, mam na myśli, że na tym miejscu równie dobrze mogłaby być kobieta. Han Solo to raczej facet, więc siłą rzeczy mężczyzna musi być w głównej roli.
Budziol, plus za Godzillę bez Godzilli.

Re: Quo vadis Kathleen?

To akurat chyba mniej kwestia "nieklasycznej urody" Drivera, a bardziej niespełnionych oczekiwań otrzymania Vadera 2.0. Podejrzewam że "klasycznie piękny" młody DiCaprio czy kto tam jest teraz uważany za idola nastolatek spotkałby się z taką samą reakcją;p Gdyby natomiast Kylo miał twarz Danny`ego Trejo lub całą pokrytą w bliznach jak "typowy złol" to nie mieli by aż takiego problemu;p

Re: Quo vadis Kathleen?

Choćby przez fakt obcisłego skóropodobnego wdzianka w którym się ją nieustannie pokazuje. A może też tego rudego tapira a la małżonka Bundy. Rudowłosa a opalona.

Re: Quo vadis Kathleen?

Finster Vater napisał:
I, pani Secura jest fajną postacią nie dlatego że nosi obcisły stanik i leginsy, tylko z innych, pozaoptycznych powodów.

A teraz z ręką na sercu powiedz mi kiedy ostatnio widziałeś dyskusję o Aayli ze względu na jej intelekt a nie goły brzuch.

Serio, wy kobiety uważacie że faceci patrzą tylko i wyłącznie na wygląd zewnętrzny i bohaterka "niesexbombowa" już się podobać nie może?

Faceci? Nie. Niedojrzali emocjonalnie chłopcy w fandomie, jak najbardziej. Ale tych nie będziemy niańczyć.

Z drugiej strony - czyż nie jest tak, że i męski bohater musi być wysoki, wysportowany, z sześciopakiem na brzuchu a nie w lodówce?
No, nie... nie jest. To że dla żartu narysowałam Chissa-pakera nie znaczy że to jest mój wymóg odnośnie wyglądu. Charyzma rekompensuje wszystko - czego taki Peter Dinklage, Benedict Cumberbatch, Tim Roth są świetnymi przykładami.

Re: Quo vadis Kathleen?

Zarówno do jednego jak i drugiego Twojego komentarza: Myślę, że wiele osób krytykuje logikę jej postępowania- nie mówię o sobie- Gdzieś widziałem nawet mema jak Rose wkłada kija w szprychy od roweru Finna i mówi "W ten sposób właśnie wygramy, Finn." i to świetnie pokazuje jej obraz z TLJ. Wygląd Rose? No, do czego tu się doczepić? Dla mnie Kelly Marie Tran jest piękną kobietą, ale co w związku z tym? Czy to aż tak ważne? No, dla mnie nie, ważne żeby postać była ciekawa jak napisał Budziol. Co do Kylo, to raczej nie mi oceniać jego urodę, ale dodam, że cieszę się, że to Adam Driver wcielił się w postać Rena.

Re: Quo vadis Kathleen?

Wiesz, mogli zrobić spin-offa o Mon Mothmie. A robią o Solo. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

Jakbyś gdzieś - tam - przejrzała moje opinie pisane na gorąco po TLJ, to zobaczyłabyś że panna Tico jest IMHO jedną z najfajniejszych postaci jakie pojawiły się dzięki TLJ. I podobnie uważa spora część facetów na forum. Więc tego...

A ze niektórzy oceniają kobiety przez biust i tyłem, a niektóre facetów przez sześciopak - well, świata nie zmienisz. Ale nie generalizujmy.

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie piszę że wszyscy, ale było sporo jękolenia że Rose brzydka itd.

Co do Mary Jade to najwyraźniej ubiera się w sex-shopie dla fetyszystów, bo w normalnych sklepach takich wdzianek nie dają. ;->

Re: Quo vadis Kathleen?

Popieram!

Re: Quo vadis Kathleen?

Akurat na Bastionie jest wiele pochlebnych komentarzy odnośnie Rose, np. moje i Finstera. Chociażby ja nie oceniam jej przez pryzmat wyglądu zewnętrznego, ale bardzo podoba mi się jako postać filmowa, a aktorka ją grająca wykonała kawał dobrej roboty.

Jak mam oceniać jej wygląd to powiem, że uroczo wyglądała, ale to nie ma nic do rzeczy czy mi się podoba, czy nie, albo jaką inną mam ocenę. Życie nie składa się ze wzrokowego oceniania innych, zwłaszcza w filmach, gdzie podobno liczy się kreacja postaci oraz jej wykonanie przez utalentowanego aktora.

Wykładając na stół karty z mniejszościowymi opiniami na temat Rose postępujesz dokładnie jak jej krytykanci, a nawet gorzej. Bo krytykanci przyrównujący ją do Jar Jara uznawali jej wątek za słaby. O wyglądzie za to wypowiadała się naprawdę mała grupa fanów, w tym i kobiet (szok!!!1oneone), dla których widać wygląd i osobiste preferencje są ważniejsze od scenariusza. Przypominanie ich argumentów i sugerowanie, acz sprytnie ukryte, ze mają jakieś znaczenie, to wzmacnianie ich, a przede wszystkim szkalowanie Kelly Marie Tran.

Powtórzę to co napisałem kiedyś: dziwienie się, że kobieta pracująca technicznie ubiera "nieseksowny" roboczy strój i nosi narzędzia jest na tym samym poziomie jak bycie zaszokowanym po dowiedzeniu się, że kobiety też robią kupę i mogą śmierdzieć gdy się nie umyją.

Finn zazwyczaj-bohaterski? Nie przesadzaj, przecież on wielokrotnie pokazywał tchórzostwo i egoizm, które stopniowo topniały, aż pod koniec TLJ zamieniły go w odważnego bojownika Ruchu Oporu, a egoizm zastąpił altruizm (przypominam, że zamartwianie się o Rey i posiadanie gdzieś dobra jej kolegów to altruizmem ciężko nazwać).

Re: Quo vadis Kathleen?

Mi się akurat Rose podoba i wcześniej o tym pisałam. W tym samym wątku były wypowiedzi w rodzaju, że to zła postać, bo powinna dać się Finnowi zabić, oraz że Finn jest dyskryminowany bo dostała mu się brzydka dziewczyna. No - ja się z tym nie zgadzam, ale w rożnych miejscach (niekoniecznie na tym forum) widziałam sporo tekstów nawet nie krytycznych co durnych i chamskich.

Finn wcale nie jest tchórzem, tylko ma własne priorytety - nie zabijać dla FO, chronić Rey. W krytycznych momentach Finn jest odważny. Owszem ma chwile słabości, ale odwagą nie jest nie czuć strachu, a bać się i mimo wszystko postąpić odważnie.

Re: Quo vadis Kathleen?

Z ręką na sercu to mogę powiedzieć że gdzieś kiedyś widziałem taką dyskusję, ale tak, większość komentarzy i dyskusji (często niewybrednych) odnosi się do gołego (nie tylko) brzucha. Zresztą, w poszukiwaniu pewnej grafiki z TCW wpisałem nieopatrznie "Aayla + Ahsoka" i... moje oczy...

Ale tych nie będziemy niańczyć.


To że dla żartu narysowałam Chissa-pakera nie znaczy że to jest mój wymóg odnośnie wyglądu.

Nie no, Twój nie, oczywiście, ale - ilu znasz męskich bohaterów którzy odbiegają od stereotypowego "pięknego wysokiego wysportowanego"?

I, - masz urodziny a ja Cię tu po forum ciągam i wkręcam w jakieś głupie dyskusje A przeceiż co do pryncypiów to się chyba zgadzamy?

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie ma co się przejmować takimi tekstami o Rose. Czytając wiele dyskusji w Internecie na jej temat, wliczając w to także te zagraniczne, opinie o dyskryminacji Finna ze względu na przypisanie go do dziewczyny niebędącej 10/10 z wyglądu albo krytykujące Rose, bo nie jest 11/10 z wyglądu, to była mniejszość. Zwykle pochodziły od osób, które się doczepiały wszystkiego jak leciało. Zamiast powiedzieć, że to i to im się nie podobało, to woleli szkalować Rose na ten sam sposób, co dawniej Finna w TFA.

Widzę tutaj analogię w zachowaniu niektórych pseudofanów. W przypadku Rose ww. opinie były wręcz marginalne w porównaniu do tego, co się działo po premierze trailera TFA. Ohydne rasistowskie komentarze odnośnie Finna czy krytykowanie trailera tylko i wyłącznie dlatego, że szturmowiec nowej organizacji zwanej Najwyższy Porządek okazał się być czarnoskóry... I podkreślano to z każdym newsem o TFA, nawet robiły to te same osoby. Zachowanie żałosne, ale w końcu im się znudziło.

Rose się dostało mniej nie dlatego, że jest dziewczyną i jest z wyglądu azjatką (rasiści będący przeciwni czarnoskórym, mam wrażenie, że mają o wiele większą tolerancję dla ludzi o azjatyckiej urodzie), ale myślę dlatego, że niektórzy już "przetrawili" poprzednią sytuację. Wielu zauważyło z czasem, że Finn to bardzo sympatyczna i potrzebna filmowi postać. Niektórzy ubolewają, że mogłoby go być więcej. Cóż, przynajmniej zmiany zaszły w pozytywnym kierunku. Mówię to jako ktoś, kto Finna od początku polubił.

Wracając do tchórzostwa, to absolutnym tchórzem to oczywiście Finn nie jest. Miał wiele przebłysków odwagi, jednak miały one źródło przede wszystkim z własnymi priorytetami: tutaj chciał uciec, tu poznał fajnego kolegę o imieniu Poe, potem spotkał Rey traktującą go jak nikt wcześniej w wojsku Najwyższego Porządku itd. Akty wielkiej odwagi zapętlały się z jego własną chęcią przeżycia czy pomocy nie tyle ogółowi, ile pojedynczym osobom. Zmiana "z tchórza w bohatera" dokonała się, gdy postanowił podjąć samobójczą misję na te działo na Crait. Wtedy myślał o wszystkich, nie chciał uciekać, stał się bojownikiem pełną gębą. Iskrą do tej przemiany był wg mnie pojedynek z Phasmą. Zmierzył się ze swoimi demonami, a wredna i bezwzględna dowódczyni przegrała z nim pojedynek. Myślę, że wtedy uwierzył w siebie, że może zrobić więcej jeśli tylko chce, bo umiejętności na pewno posiada.

Re: Quo vadis Kathleen?

Nie chcę nic mówić ale wszystkie typowo kobiece ciuchy są bardziej obcisłe niż powinny być. Ponadto ten strój nie odkrywa nawet najmniejszego fragmentu ciała i jest dość śmiesznym oskarżeniem biorąc pod uwagę stroje innych kobieych postaci np. Ahsoki, która jeszcze nie mając 15 lat przyszła na spotkanie z gołym brzuchem
Drugiego argumentu to nawet nie chcę komentować. Kolor włosów serio? A jak ktoś woli szatynki to wtedy już nie jest? Ja za bardziej logiczne posty dostałem bana

Re: Quo vadis Kathleen?

"wszystkie typowo kobiece ciuchy są bardziej obcisłe niż powinny być"

Nie, nie są.
Kiedy byłeś ostatnio w sklepie z damską garderobą?

https://www.kappahl.com/ProductImages/871095/871095_F.jpg?preset=ProductImageLarge
https://www.kappahl.com/ProductImages/211680/211680_F.jpg?preset=ProductImageLarge
https://www.kappahl.com/ProductImages/111609/111609_F.jpg?preset=ProductImageLarge
https://www.kappahl.com/ProductImages/870741/870741_F.jpg?preset=ProductImageLarge

(...) Aktualny asortyment sieciówki.
I nie wmawiaj mi, że jakiś facet by się w to ubrał.

Re: Quo vadis Kathleen?

Dawno bo ja tego nie noszę Tutaj faktycznie zbyt mocno uogólniłem.

Nie muszę, bo udało mi się znaleźć coś podobnego (uwaga kontent nieodpowiedni dla osób o wrażliwej psychice)
https://polymorphe.com/images/com_hikashop/upload/mens-latex-surf-suit-cat-164.jpg

Re: Quo vadis Kathleen?

Widziałam kiedyś na wakacjach starszego gościa z brzuszkiem ubranego podobnie, tylko w różowy mat.

Re: Quo vadis Kathleen?

Ringwraith napisał:
Rzecz w tym, że najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby głównym bohaterem był raz mężczyzna, a raz kobieta, a może jakiś duet? Jakaś para, w której nie możemy jasno stwierdzić, że to mężczyzna/kobieta jest bardziej dominująca/cy i więcej wnosi.
-----------------------

W TLJ mamy właśnie parę, w której możemy jasno stwierdzić, że więcej wnosi Kylo. No i jest jeszcze Luke, więc ja tu w ogóle nie widzę nadmiaru kobiet na pierwszym planie!

Re: Quo vadis Kathleen?

Mam nadzieję że tak będzie.

Chętnie popatrze na więcej bólów tyłka

KOTOR - ileż tu kobiet!

Na wstępie przepraszam, że wpycham KOTORa do każdej dyskusji, ale rozumiecie.. po prostu jaram się tą grą

Po pierwsze chciałbym zgodzić się z Alexem i paroma innymi osobami. Gdyby nie było takiej medialnej nagonki na filmową równowagę pod względem płci, seksualności, koloru skóry to Kathleen mogłaby wrzucać do filmów kogokolwiek by chciała i prawdopodobnie nie byłoby w ogóle tej dyskusji. Wiadomo, zawsze znajdzie się jakiś odsetek ludzkości, który będzie zły, że w filmie głównym bohaterem jest kobieta, ale taki nacisk medialny tylko prowokuje innych ludzi. Nie dlatego, że nie podoba im się obsadzanie kobiet w głównych rolach, ale dlatego, że czują, że jest to działanie wymuszone. Na zasadzie: "Kurde, do tej roli idealnie pasuje mężczyzna, ale mamy za mało kobiet w tym filmie, więc zrobimy z niego kobietę. Kij, że nie pasuje."

Moim zdaniem całkiem niezłym przykładem jest właśnie KOTOR. Ci sami ludzie, którzy denerwują się na ilość kobiet w SW potrafią wielbić KOTORa i stawiać go jako przykład tych Star Warsów, które kochali. Jestem prawie w połowie KOTORa 2, gram mężczyzną i moja załoga to początek spoilera starsza pani Kreia, cwaniak Atton, Bao-Dur, służebnica Atris i pani Sith o imieniu Visas. Kreia na początku jest tu czymś w rodzaju Twojego mistrza, Atris dołączą do Ciebie po spotkaniu z Atris, która więzi Cie, ukradła Ci miecz i w ogóle trochę Tobą pomiata. Kreia w sumie też non stop po Tobie jedzie. Warto też dodać, że kanonicznie głównym bohaterem jest kobieta a nie mężczyzna koniec spoilera.

Jak nie grałeś(aś) to NIE CZYTAJ SPOILERA. Dążę do tego, że w KOTORach pełno jest ważnych, silnych, ciekawych postaci kobiecych i nikomu nie przeszkadzało, że się tam znajdują.

Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak, że uważam te akcje społeczne za złe. Dyskryminacja kobiet w pewnym względzie była faktem i do pewnego stopnia dalej jest, ale uważam, że często jest to przesadzone. Najlepszym przykładem jest moja branża - informatyka. Dobrze, że zachęca się dziewczyny do programowania, dobrze, że zaczyna się je traktować równo podczas rozmów o pracę. Bo przecież liczą się umiejętności, a nie płeć. Ale jak słyszę, że największe firmy programistyczne dążą po trupach do tego, żeby proporcje kobiet i mężczyzn było 50:50 to po prostu nie mogę. Na dzień dzisiejszy jest o wiele więcej mężczyzn interesujących się informatyką i zanim rzeczywisty stosunek kobiet i mężczyzn w tej branży będzie 50:50 to musi upłynąć trochę czasu. A firmy nie przyjmą faceta, bo brakuje im iluśtam kobiet, które ciężko im znaleźć. No przecież to jest chore. To tak jakby szpitale się buntowały i przyjmowały teraz tylko pielęgniarzy.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Bo niestety wychodzi na to że większym problemem tutaj są twórcy, a nie fani ;/
Jakoś nie przypominam sobie narzekań że Anakin ma padawankę, a nie padawana. Ba, nie przypominam sobie narzekań na to że w Rebelsach Ahsoka w pojedynkę niszczy inkwizytorów z którymi ledwo radzą sobie Kanan i Ezra razem... O możliwości stanięcia do pojedynku z Vaderem już nawet nie wspominam...
Problemem nie są więc silne postacie kobiece, bo tych w SW pełno od zawsze, wystarczy że historia ma ręce i nogi...
Problemem jest pisanie postaci pod płeć/rasę/orientację.
Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie Rogue One ma znacznie więcej sensu jako historia kapitana rebelii który w jej imieniu popełnia wiele złych czynów, ale dzięki Jyn zaczyna mieć wątpliwości, nie pociąga za spust - nie wykonuje misji, a potem razem ze swoimi kolegami próbują odkupić grzechy próbując zdobyć plany DS.
Bo co z Jyn za główna bohaterka? Przez ponad pół filmu ma gdzieś rebelię, robi tylko to co każą jej inne postacie, a potem ni z tego ni z owego wygłasza płomienną przemowę i zostaje liderką rebelii... No ale tak film ma "strong female lead";p

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Akurat Jyn nie jest żadną "strong female lead" tylko zdezorientowaną sierotką która robi to, co jej każą mężczyźni (tatuś, Saw, Cassian). Jyn montuje ekipę tylko dlatego, żeby zrealizować to co jej tatuś powiedział.

I pewnie dlatego męska publiczność nie ma problemu z "Łotrem" i Jyn, a ma straszny z Rey która nie znajduje w swoim życiu żadnego silnego mężczyzny, którego mogłaby słuchać, a jej preferowaną formą rozwiązywania sporów jest walenie kijem, strzelanie bez ostrzeżenia, ewentualnie siekanie mieczem.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

To ja jestem jakimś wyjątkiem bo mi Rey jako główna bohaterka nie przeszkadza ani trochę, a Jyn już bardzo;p
I właśnie chyba spowodowane to jest tym, że w miejsce gdzie mieliśmy otrzymać "strong female lead" - wypowiedzi twórców, a w trailerach: rozwalanie szturmowców pałką, lista zarzutów i podkreślenie "I REBEL" dostaliśmy tę zdezorientowaną sierotkę, ze znacznie mniej ciekawą historią niż ta Cassiana...

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Jyn >>>>>>>>>>>>>>>>>> Rey

Dziękuję, dobranoc.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Może po Rebel Rising;p
Bo jeśli sądzisz tak na podstawie samych filmów, to raczej podświadomie chodzi Ci o powody które wypisała wyżej Asfo;p

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Do Rey nie mam praktycznie żadnych zastrzeżeń. No może poza tym, że mogłaby być mniej lightside`owa, ale to już kwestia fabuły.

Łotr 1 podobał mi się bardzo, ale przyznam, że Jyn nie była jakimś wybijającym się elementem tego filmu. Zdecydowanie ciekawszy dla mnie był Cassian, Chirrut i Krennic. Jeśli chodzi o żeńskie postacie Łotra to najwyżej cenię Lyrę po przeczytaniu Katalizatora. Mimo, że nie była tam główną postacią to naprawdę fajnie nakreślono jej postać, charakter i stosunek do Mocy.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Rey za bardzo lightside`owa?;p
To że trzyma z tymi dobrymi nie znaczy że jest lightide`owa;p
Niby uratowała BB-8 przed Teedo, ale chwilę później kazała mu spadać...
Niby go nie sprzedała za jedzenie, ale czy serio trzeba być aż takim świętoszkiem żeby nie sprzedać nie swojej rzeczy w dodatku gdy to samodzielnie myślący (i w jakiś sposób czujący) droid? Idąc takim tokiem rozumowania należy beatyfikować każdego kto oddał znaleziony portfel;p
Nie zapominajmy że potem Rey ukradła Sokoła Unkarowi;p Rey nie lubi First Order i nie ma oporów by strzelać szturmowcom w plecy. Do Kylo też strzela zawsze jako pierwsza, w czasie walki mieczem "pomaga" sobie gniewem - to stąd te jej bojowe krzyki. Gdyby na Starkillerze nie rozstąpiła się ziemia to kto wie czy nie utłukła by Kylo...
Gdzie tu jakaś przesadna lightside`owosc?;p

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Oprócz tego rzuciła się na Luka, trzymała za rączki z darksajderem i nie miała żadnego problemu z eksplorowaniem mrocznej jaskini.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Lord Budziol napisał:
Rey za bardzo lightside`owa?;p
To że trzyma z tymi dobrymi nie znaczy że jest lightide`owa;p

-----------------------
Have you heard the tragedy of Darth Traya the exile?
Lord Budziol napisał:
Niby uratowała BB-8 przed Teedo, ale chwilę później kazała mu spadać...
-----------------------
A co w tym dziwnego? Droidy w SW są traktowane jak przedmioty, więc pozwolenie BB-8 na pobyt byłoby zwyczajnym paserstwem.

Lord Budziol napisał:
Niby go nie sprzedała za jedzenie, ale czy serio trzeba być aż takim świętoszkiem żeby nie sprzedać nie swojej rzeczy w dodatku gdy to samodzielnie myślący (i w jakiś sposób czujący) droid?
-----------------------
Powiedz to Jawom

Lord Budziol napisał:
Nie zapominajmy że potem Rey ukradła Sokoła Unkarowi;p
-----------------------
Co jest złym uczynkiem,ponieważ my wszyscy wiemy że Unkar wszedł w posiadanie tego frachtowca zupełnie legalnie

Lord Budziol napisał:
Rey nie lubi First Order i nie ma oporów by strzelać szturmowcom w plecy.
-----------------------
Za strzelanie w plecy tym terrorystom to powinny być jeszcze punkty jasnej strony.

Lord Budziol napisał:
Do Kylo też strzela zawsze jako pierwsza,
-----------------------
Brała lekcje u Hana Solo. Czego się spodziwałeś?

Lord Budziol napisał:
Gdzie tu jakaś przesadna lightside`owosc?;p
-----------------------
W tym, że każdy ją traktuje jak dobrą osobę. Han od razu nabiera do niej wystarczająco zaufania żeby podarować jej blaster, Leia tuli ją jak własną córkę, Finn ją wręcz wielbi a Chewbacca robi za jej darmowego pilota.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Oprócz podarowania blastera Han proponuje jej też pracę

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Właśnie o tym mówię. Czym Rey zasłużyła sobie na taki kredyt zaufania. Przecież Han spotyka ją na statku,który został mu skradziony! Przemytnik ze starej trylogi oddałby ją do więzienia (zwlaszcza że zna osobę która może to załatwić-Leię) a gdyby zaczęła się stawiać to rozwaliłby ją jak Greedo tego pięknego dnia w Mos Eisley

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Dla Hana Rey to zgubiony dzieciak który wpakował się w kłopoty, a nie żaden groźny przestępca.

Pewnie widzi w niej siebie z młodości.

Zresztą ona w żadnym momencie nie rości sobie prawa do Sokoła - kiedy pojawia się Han natychmiast oddaje mu kierownicę.

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Asfo napisał:
Dla Hana Rey to zgubiony dzieciak który wpakował się w kłopoty, a nie żaden groźny przestępca.
-----------------------
Chodziło mi bardziej o to, że to Han jest groźnym przestępcą

Asfo napisał:
Pewnie widzi w niej siebie z młodości.
-----------------------
Co jest raczej kolejnym powodem, żeby jej nie zaufać

Asfo napisał:
Zresztą ona w żadnym momencie nie rości sobie prawa do Sokoła - kiedy pojawia się Han natychmiast oddaje mu kierownicę.
-----------------------
To jest nie tyle wyraz dobrej woli co akceptacja faktu, że zostało się pokonanym. Han jest uzbrojony i ma wookiego z kuszą która sprawia że szturmowcy latają. A co ma Rey? Nie ma broni a jej pomocnikiem jest szturmowiec

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Ona nie jest przesadnie lightside`owa. Jest po prostu lighside`owa, a ja bym chciał trochę więcej szarości

Ale może szarość jest przeznaczona Kylo Renowi. Jakoś tak liczyłem przy scenie w sali Snoke`a, że Rey się skusi, że postanowi stanąć po stronie Kylo. To by otworzyło drogę możliwym ciekawym kontynuacjom. Ale z drugiej strony byłby zgrzyt, bo właśnie nie byłoby to spójne z jej motywacją w TFA i TLJ. Ona tam nie poleciała, żeby stanąć u boku Bena tylko wyciągnąć go z tego szaleństwa. W tej scenie całkiem fajnie widać to błaganie w oczach Bena i rozczarowanie na twarzy Rey. Wyszło dużo naturalniej. Ale w ten sposób Rey pozostała po jasnej stronie i prawdopodobnie podąży dalej tą drogą w epizodzie 9.

Nie mówię, że to źle. Po prostu postacie, które romansują z jasną i ciemną stroną mogą być niezwykle ciekawe (Vader, Kylo, Quinlan, Revan, Jolee, Exar Kun, itd).

Re: KOTOR - ileż tu kobiet!

Rey nie mogła się skusić, bo najpierw Ren musi się porządnie nawrócić, a nie na zasadzie "ok, puszczę tych paru rebeliantów na razie wolno, skoro jej tak na tym zależy", albo na zasadzie brazylijskiej telenoweli w której zły koleś robi się nagle dobry bo mu się panna spodobała.

Żeby reylo wyszło z sensem obie zainteresowane strony muszą dojrzeć i jakoś przepracować dzielące ich różnice, na co w TLJ nie było czasu, bo cała akcja od Takodany do Crait to jakiś tydzień.

W wywiadach autorzy podkreślają, że trylogia opowiada o dorastaniu. W TFA
wszystko się kręci wokół rodziców, szukania ich, odrzucania, znajdowania zastępczych itd. W TLJ jest dojrzewanie seksualne, pierwsze miłosne zauroczenie i bunt przeciwko autorytetom. W ep. 9 jest szansa, że zobaczymy bohaterów zachowujących się jak dorośli. I dopiero jako dorośli mają szansę na działający związek.

Ponadto Kylo musi przejść przez cały "redemption arc", w którym zostało mu do przejścia uznanie win, cierpienie, poświęcenie i nawrócenie. Przy czym uznanie win pewnie nastąpiło już kiedy klęczał na Crait i wyglądał jak szczeniak przyłapany na zjadaniu buta.

No i jeszcze kwestia "do trzech razy sztuka". W obu dotychczasowych częściach Kylo składa Rey propozycję, którą Rey odrzuca. W TFA jest oczywiste, że ona się nie może zgodzić, w TLJ jest się nad czym zastanawiać, w ep 9 pewnie oferta zostanie przyjęta.

Pytanie sondażowe

Nie uważam, by kobiet było za dużo. Bo w sumie co za różnica czy grają kobiety czy mężczyźni? Byleby grać umiały, to samo tyczy się panów.

Natomiast, wertując Bastion, zaciekawiło mnie coś innego. Jak rozkłada się płciowo hajp i hejt dla nowych epizodów? Bo z tego co widzę kobiety w większości są wniebowzięte zaś panowie są chyba bardziej krytyczni. Oczywiście przy każdym wybuchu kobiecej miłości do NT pada magiczne określenie "Reylo".
I tego się trochę boję. Że Disney to zauważy i podchwyci. Poważnie, przeraża mnie wizja tworzenia komedii romantycznych w klimacie SW. Ja rozumiem, że wątki romantyczne być muszą ale jeśli Disney się przyssie do tego wątku to umarł w butach i będziemy mieli AotC z romansidłami do kwadratu.

Re: Pytanie sondażowe

Póki co mamy 3 filmy SW od Disneya. W żadnym nie ma romansu. U Lucasa nie było go w dwóch (TPM i ANH), Disney lepszy
bo tego co między Rey a Kylo romansem jednak nazwać nie można. Mamy fajną chemię między postaciami, mamy Jyn i Cassiana, romans który mógłby być w innych okolicznościach. Może w Hanie coś będzie, a może jednak nie.

I jeszcze jedno.

Nie wszystkie kobiety lubią reylo, oj nie wszystkie

Re: Pytanie sondażowe

Tym niemniej ciągle na to trafiam. Gdy słyszę hype od kobiet to prawie zawsze zaraz pada "reylo".
Romansu nie ma ale tworzą romantyczną otoczkę - i już Reylo stało się tym samym co One Direction czy cholera wie co innego (nie znam się, za stary jestem).

Ja się domyślam że nie wszystkie, generalizacja zawsze jest zła . Po prostu zastanawiam się jak to się rozkłada. Wezmę chyba kiedyś jakiegoś socjologa pod pachę i wybiorę się do ogólniaków i na jakieś uczelnie

Re: Pytanie sondażowe

Ja myślę, że nie ma w tym nic dziwnego, że część nowych fanów to kobiety, którym spodobał się wątek Kylo i Rey. Nie wydaje mi się jednak, żeby ta część była aż tak duża i żeby miało to jakiś duży wpływ na oceny.

Jeśli już coś zauważam to, że wśród bastionowych mężczyzn są zróżnicowane opinie, a wśród bastionowych kobiet przeważają te pozytywne. Ale to raczej wynika z tego, że kobiet fanów SW było za czasów OT i PT mniej niż mężczyzn fanów. A teraz trochę zmienił się profil fana SW (i ogólnie filmów fantasy/SF/SO) i przybyło fanów kobiet, które stały się tymi fanami, bo podoba im się TFA i TLJ.

Ale nie sądzę, żeby którykolwiek z nowych filmów był jakoś bardziej robiony pod kobiety niż poprzednie SW. Jedyna duża zmiana to kobiety jako główni bohaterowie (Jyn i Rey), ale dużo większy nacisk na wątki romantyczne był w AOTC i ROTS oraz TESB i ROTJ. Wątek romantyczny w TFA praktycznie nie istnieje, w TLJ już jest, ale większość osób, które się nie interesują tak bardzo SW nawet go nie zauważyła. Jak powiesz casualowemu widzowi SW, że jest coś takiego jak Reylo i że to było ważne w TLJ to spojrzy na Ciebie jak na debila. Reylo istnieje głównie dzięki internetowi.

Re: Pytanie sondażowe

Mossar napisał:


przybyło fanów kobiet, które stały się tymi fanami, bo podoba im się TFA i TLJ.


Ano właśnie - i mnie zastanawia SKĄD ten nagły przypływ i nie wierzę, że wpływ Reylo jest nań marginalny. Pamiętam zresztą rozmowy nastek przy wyjściu z kina, wszystkie typowały "przecież się zejdą, aaaaa!".

Żeby nie było - ja mam ogromną nadzieję, że moja hipoteza jest błędna . Ale jak pojawi się "Seks w Odległej Galaktyce", to żeby nie było, że nie przestrzegałem .

Re: Pytanie sondażowe

Zgadzam się w 100%.

O "Reylo" poinformował mnie Bastion, po TFA więcej się mówiło o relacjach Rey-Finn i Poe-Finn

Paradoksalnie wątki romantyczne przedstawione tak łopatologicznie w PT nie miały takiego znaczenia dla odbioru filmu, ponieważ PT była robiona na bogato.
Natomiast NT z racji swojej ubogości zmusza niejako widza do snucia różnych teorii.

Re: Pytanie sondażowe

A może jest tak że ANH była jednak generalnie dla chłopców (literalnie, żadna, ale to żadna żadna z koleżanek z podstawówki na to nieposzła i się tym nie interesowała), a teraz mamy w fandomie panie i one podświadomie oczekują jakiegoś romansiku (może nie pełnoskalowy, ale jakiś poboczny?) bo przecież był taki w PT. I czy nie jest tak że panie zaczynają podświadomie parować a to Rose z Finnem, a to Kylo z Rey, Rey z Poe - bo nie zauważyłem (chyba, że mi nemiec coś schował) żeby panowie tworzyli jakieś teorie kogo z kim i w jaki sposób?

Re: Pytanie sondażowe

Za głębokiej komuny dostęp do imperialistycznych filmów zawierających ruch oporu przeciw legalnej dyktaturze ogólnie był niewielki.

Ja i siostra byłyśmy w kinie na wszystkich częściach, ale ciężko nam było znaleźć kogokolwiek innego, kto też był. Dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych dostęp do zagranicznych dóbr popkultury zaczął się nieco zwiększać, ale też - żeby zobaczyć "Conana Barbarzyńcę" musiałam czekać na upadek systemu.

Re: Pytanie sondażowe

Nie, nie,Disney ostatnio słuchał fanów 50 lat PJC(Przed Jezusem Chrystusem)
Dobra, żarty na bok. Mi nowa trylogia się baaardzo podoba, ogólnie cieszę się, że ojciec Lucas nie pozwolił Gwiezdnym Wojnom umrzeć, nie zostawił ich jako uniwersum martwe, a oddał w dobre, ostrożne ręce.

Re: Pytanie sondażowe

Ringwraith napisał:
Lucas nie pozwolił Gwiezdnym Wojnom umrzeć, nie zostawił ich jako uniwersum martwe, a oddał w dobre, ostrożne ręce.
-----------------------
To się chyba nazywa trolling

Nudziło mi się...

I policzyłam recenzje/opinie w temacie recenzenckim TLJ z podziałem na oceny i płeć. Dodałam też opinię Princessy jako negatywną, z racji, że kobiet jest na tyle mało, że każdy głos się liczy (jaki jest jej storunek do reylo to nie wiem).

I wyszło:
Razem: 92 opinie, z czego mężczyźni 77, kobiety 15
mężczyźni opinie jednoznacznie pozytywne/7/10 wzwyż: 26,
jednoznacznie negatywne: 22,
średnie/mieszane uczucia/muszę poczekać z oceną: 29.

kobiety jw.:
7
2
6,
z czego wśród pozytywnie oceniających jedna wymieniła reylo jako plus, dla jednej reylo to minus, a wśród oceniających średnio/nie mogących się zdecydować dwie podały reylo za plus.

Procentowo: M(84%) K(16%)
M: +34%, -29%, +/-37%
K: +47%, -13%, +/-40%

Taki szczególik z jakiejś opinii: "Jeszcze jedno: żonę wyjątkowo drażni duet Rey i Kylo"

Próba kobiet jest jednak zdecydowanie mniejsza, żeby porównywać z męską, ale widać, że stricte negatywnych opinii jest najmniej, ale hurraoptymistycznych niemalże tyle samo, co niezdecydowanych/średnich (u kobiet). U mężczyzn masz praktycznie po równo w każdej kategorii.

Natomiast reylo pojawiło się cztery razy u kobiet (u mężczyzn nie liczyłam, napiszę tylko, że są przypadki mężczyzn na forum, którym koncept reylo odpowiada): raz przywołane jako wada (w opinii pozytywnej o filmie!), trzy razy jako zaleta (raz w opinii pozytywnej o filmie, dwa razy w opiniach mieszanych).

Także zdanie "Oczywiście przy każdym wybuchu kobiecej miłości do NT pada magiczne określenie "Reylo"." jest wybitnym inwalidą.

Możesz odnosić takie wrażenie, bo bastionowa kobieca "reylo ekipa" jest dość aktywna, ale cyferki pokazują co innego.

Powtórki z romansidła pokroju prequeli nie będziesz miał tak czy owak, bo póki co on był tylko w TFA sugerowany podtekstowo, w TLJ wyraźniej, więc na romans "właściwy" zostaje Ci tylko ep. IX. I proszę, nie porównuj jednego do drugiego w kwestii ewentualnego poprowadzenia... I jakby nie patrzeć, ani Anakin z Padme, ani ewentualne reylo to nie jest jednak "komedia" xD

Ale w jednym Ci przyznam rację. Jeśli Disney się do tego "przyssał" (w czasie przeszłym, bo taki wątek musiał być zaplanowany od początku, bo dotyczy głównych postaci) i faktycznie otrzymamy reylo to zupełnie mnie nie zdziwi negatywny odbiór trylogii jako całości wśród męskiej części. Co więcej, IX będzie jeszcze bardziej krytykowana niż VIII.

Re: Nudziło mi się...

Ja żadnej recenzji nie pisałam ale nie mam nic przeciwko Reylo O ile to nie będzie słitaśne jak podawanie sobie gruszki przy użyciu mocy Raczej liczę na love&hate, trudny związek itd. Zresztą nic innego wg mnie by tu nie pasowało. Nie przechodzi się ot tak bez szkód do porządku dziennego nad zaszlachtowaniem własnego ojca, próbą zabicia matki i wybiciem niejednej wioski oraz planety.
Z drugiej strony to Disney - twórca Zaplątanych, Jelonka Bambi i Królewny Śnieżki...Oby nie wyszła z tego Roszpunka w wersji space

Re: Nudziło mi się...

Ja też nie mam nic przeciwko Reylo, bo dodaje to jakiejś "głębi" tym filmom. Jednak nie widzę "wesela" w E9, bo przecież Kylo to masowy MORDERCA więc musi zginąć by sprawiedliwości stało się za dość.

Re: Nudziło mi się...

Nie, żadnych wesel. Właśnie o to chodzi, że za dużo złego się wydarzyło aby teraz Kylo nagle zmienił front, przeszedł przy pełnej akceptacji jego osoby na jasną stronę mocy i bawił małych Skywalkerów. Tego po prostu widzowie nie łykną. Jeśli romans to krótki i burzliwy

Re: Nudziło mi się...

Widzowie łykną wszystko, o ile nie będzie to obrażało ich inteligencji.

Bo, mimo wszystko, jak to tak ma być, bez żadnego "Legacy"? Żadnej Ani Solo ?

Ale to akurat można rozwiązać na 101 sposobów, więc jestem zadziwiająco spokojny o kontynuację linii Solo.

Re: Nudziło mi się...

Wiem, i wiem, że takich osób jest więcej, ale jako próbę wzięłam tamten wątek, bo najłatwiej sprawdzić. A po każdym temacie szukać nie będę.

No właśnie myślę, że znakomita większość zainteresowana tematem nie chce nic słitaśnego, tylko full dramy (no może nie tak do końca - niech nie zabijają Kylo xD), pod którą są dobre podwaliny położone.

Poza tym dla każdego kanonizowanie reylo też oznacza różne rzeczy.

Re: Nudziło mi się...

Sugerowanie, że Disney to produkcje proste i dziecinne jest dzisiaj troszkę oderwane od rzeczywistości. Wszak Disney stworzył uniwersalnego "Króla Lwa", a w ostatnich latach ostro wydaje kolejne filmy z uniwersum Marvela, które trudno porównywać chociażby do "Królewny Śnieżki" pod względem prostoty fabuły. I piszę to z perspektywy kogoś, kto nie lubi marvelowatych filmów. ;D

Re: Nudziło mi się...

Napisałam to w kontekście ewentualnego Reylo i tego jakby to miało wyglądać. Po prostu mam obawy, że wyjdzie jakaś sentymentalna bzdura nie do przełknięcia nawet dla mnie ( a ja jestem sentymentalna ale nie naiwna)

Re: Nudziło mi się...

Ja bym wolał fascynację z obu stron, bez miłości, czy relacji jak w tym słynnym Greyu.

Dodam, że nie znoszę nowomody polegającej na mieszaniu imion jak popadnie, jeśli mogą tworzyć parę... xD Reylo, to co potem? Kananera (eeee macarena), Anadme, Leian, Satinobi...? xD

Re: Nudziło mi się...

-co potem? Kananera (eeee macarena),

Padłem XD

Tylko, żadne "potem", to się dzieje naprawdę, i to od kilku lat

Use the google, Luke, pardon, Darth Starkilerze i wpisz "Kanera" lub "Hernan"

co wy na to?

Re: co wy na to?

Że to pobożne życzenia Przemysława Dobrzyńskiego, któremu Kathleen Kennedy zniszczyła dzieciństwo. ;->

Tzn., widziałam jakieś ploty na reddicie dwa tygodnie temu, ale to jest mniej więcej tak samo wiarygodne jak "przecieki" fabuły ep. 9.

To znaczy, ponieważ "Solo" się nie sprzedał dobrze to można snuć domysły, że to może podkopać jej pozycję, ale to są właśnie domysły i nic więcej.

pobożne

czy sprośne, ale dobrze się czyta

Bo co prawda to "dzieciństwo" to można ala sarkazm&ironia, ale właściwie dlaczego SW "muszą" być dobre?

A w ogóle ruch w interesie jest dobry

Re: co wy na to?

Kto mi zwróci te 2 stracone minuty na przeczytanie tego co w linku?

Re: co wy na to?

Lord Bart - w końcu promotor, ale musisz to wymiernie wycenić. To może być trudne, zwłaszcza z udowodnieniem tego przed sądem. Jakbyś szukał potem firmy windykacyjnej to cóż, obecnie nie moja branża ale wiem gdzie szukać.

trump

Re: co wy na to?

Marzenie ściętej głowy 😊

Re: co wy na to?

o samej plocie, zanim ją rozdmuchano pisaliśmy tutaj:

https://star-wars.pl/News/23143,Kelly_Marie_Tran_przegrala_walke_z_hejterami.html

teraz każdy ewidentnie próbuje dodać swoje racje. Natomiast w USA cztery jej filmy zarobiły dla Disneya 2 miliardy USD. To tak, Di$ney ma wielkie powody do obaw. Średnio daje to i tak 0,5 miliarda na film, to jest mega wynik. Chcieliby więcej, ale po TLJ i Solo będą teraz podchodzić ostrożniej. A Największy problem z Kathleen jest taki, że masz mnóstwo filmików i artykułów dlaczego zniszczyła SW i musi odejść. Jak ktoś puści taką plotę, to od razu masz pożywkę dla ludków typu Lubsok tylko bardziej zaangażowanych (piszących epopeje internetowe na ten temat, czy nagrywających autowywiady).

Re: co wy na to?

Tak z ciekawości - ja w ogóle nie znam tematu zarobków filmów, nigdy specjalnie nie obchodziło mnie ile dany film na siebie zarobił, ale zainteresowało mnie to co napisałeś:

Średnio daje to i tak 0,5 miliarda na film, to jest mega wynik.

Tutaj mówisz poważnie, czy nie? Pytam bez żadnej ironii, po prostu ostatnio przeczytałem, że Avengers: IW zarobiło właśnie 2 miliardy $, a dodatkowo kojarzę, że The Amazing Spider-Man został anulowany bo zarobił "tylko" ~750mln $. A tutaj przecież mamy Star Wars, która powinna przebijać albo chociaż dorównywać filmom Marvela.

Czy może Ty mówisz o jakichś innych kwotach, np. "na czysto"?

Re: co wy na to?

Tak mnie czasem ciężko wyczuć . Ale tym razem poważnie - acz tylko na kwotach z USA, tam dla Disneya wynik jest bardziej wiarygodny, bo dostają z tego największy procent, najmniej muszą się dzielić. W tym kontekście ostatni Avengers zarobił ponad 600 milionów, nie 2 miliardy.

średnia Pixara to 250 milionów USD.
średnia MCU to 348 milionów USD, ale tu duża zasługa ostatnich Avengersów i Pantery. Bez nich to 309 milionów USD.
średnia Disney SW to obecnie 565 milionów USD. Jest szansa, że zamknie się po Solo w granicach 570 milionów USD.

Solo pewnie nie zarobi na siebie, a szkoda. Ale i tak obecnie to w USA 5 film roku (nie utrzyma tej pozycji, ale w top 15 roku powinien się zmieścić. Natomiast choć będzie to niestety klapa, to jednak nie spektakularna. Pamiętajmy też, że Disney to korporacja, gdzie tego typu decyzje są rozmyte. Równie dobrze, za Solo powinien polecieć Dave Hollis, który odpowiada za dystrybucję u Disneya, a co za tym idzie reklamy. W corpo taka sytuacja raczej przejdzie bez większych konsekwencji, bo to będą sprzedawać sobie jako eksperyment itp. SW nie jest ani gotowe na 2 filmy rocznie, no a częstotliwość filmów wymaga intensywniejszego wsparcia reklamowego - idealny wniosek do tłumaczenia się przed Igerem. Tylko dlatego, że stracą na tym może 50 milionów. Gdyby stracili 500... cóż, jak to mówi Dryden, pozostali by bez innej opcji .

Natomiast jeśli w plotce o odejściu Kennedy jest cząstka prawdy, to na moje nie dotyczy to zarobków.

Re: co wy na to?

Jeszcze tylko warto dodać, że KK jako szefowa Lucasfilmu jest oceniana za wyniki całego Lucasfilmu, a nie za wyniki pojedynczego filmu. Co najwyżej jest to punkt do wytknięcią na PDA, żeby obniżyć premię o 2% na przykład.

żeby

nie było zerknąłem na nasze newsy i widziałem to, ale umieściłeś `KK` obok `ataku hejterów`, więc...

Ciekawe czy jest w ogóle możliwa obecnie rozmowa o SW, o osobach `odpowiedzialnych` itd. bez wpadania w szufladki hajper/hejter?

A o zarobkach już kiedyś też pisałem, przy pytaniu o sztukę i zyski

Re: żeby

Umieściłem bo to była plotka którą hejterzy wyłapali i roznieśli do mainstreamu. To już krążyło od pewnego czasu i tylko przybierało na sile.

ok

ale dlaczego od razu hejterzy?

Re: ok

jak widzę obrazki Kathleen w ogniu i że musi odejść, oraz generalnie że te osobniki drążą ten temat spędzając na nim mnóstwo czasu to sorry nie traktuję tego inaczej niż krucjatę. w tym momencie hejterską.

Na moje oko

i chyba nie tylko na moje, sądząc po postach tutaj, jest to takie sobie pitolenie zawiedzionego fana. Nie mające podstaw w rzeczywistości. Zdziwię się, jeśli okaże się inaczej.

Re: co wy na to?

Spider`s web, kolejne siedliszcze błyskotliwych myślicieli na miarę NaEkranie. Bart, jak chcesz wyciągać newsy to z poważniejszych stron.

XD

To już jest jakiś spis `dobrych` stron i tych `siedliszczy`?

Przy okazji dodam, że tam jest link do oryginalnego artykułu, czego bardzo często nie ma u nas, o co apelowałem wielokrotnie i co nawet było ustalone...

Tak więc... `błyskotliwa myśl` ma być tylko w jednym kierunku? Serio

Re: XD

Bart ma rację - o ile wyciągane z setek stron drobne ploty czy obrazki nie muszą koniecznie mieć źródła (wypadałoby, ale w czasem to naprawdę mnóstwo roboty, a jak nie będzie nikt się nie obrazi), o tyle ważniejsze newsy źródła mieć powinny. Nie zawsze muszą być linkowane, nie powinno być ich więcej niż jedno, góra dwa - bo na tym paseczku z autorem to nie przejdzie. Jak jest więcej źródeł to wplata się je w tekst i daje jedno najważniejsze. Ale uwaga: jedno, choćby i ogólne źródło, bez linku, powinno być zawsze.
I Bastion tutaj często kuleje, choć nie zwykle.

Re: XD

Są strony zasiedlone przez redaktorską biedotkę która musi cisnąć jak najbardziej jątrzące artykuły o różnym stopniu mijania się z jakąkolwiek prawdą. Natemat, Naekranie, Spidersweb i parę innych to takie strony które zrobią wszystko dla generowania kliknięć. Teksty tam zamieszczane pisane są najczęściej na odpiernicz. Więc tak jak pisałam o tym by nie karmić kliknięciami przy jutuberach, tak przy tego typu portalątkach lepiej linkować do tekstu źródłowego, nawet jeśli jest odnośnik w artykule do oryginału.

Re: XD

Te straszne generowanie kliknięć Trzeba chronić przed nimi bezbronnych internautów

Tylko, że ten artykuł jest zgodny z rzeczywistością w wielu aspektach. TFA było filmem bezpiecznym, ale było też stety lub niestety filmem, który przypadł masom do gustu. Na tej fali zadowolenia wybiło się R1-sla mnie jedyny dobry film od Di$n€¥a. Później pojawia się TLJ na który większość czekała ze względu na Luka Skywalkera, który wizji pewnego szalonego reżysera początek spoilera bo ktoś kto mówi, że potrzeba mniej białych mężczyzn jako reżyserów sw jednocześnie samemu pchając się do reżyserowania nowej trylogi nie można nazwac normalnym. No chyba, że normalnym oszustem koniec spoilera jest gburem i idiotą, którego Reymisi uczyć przebaczenia i pokonuje go w walce. To jest powód dla którego Solo upadło. Nie wymówki, że niby mało reklam czy deadpool 2, który byl skierowany dla bardziej dojrzałych odbiorców i o którym przeciętny widz dopiero dowiedział się po obejrzeniu pierwszej części. Teraz nadchodzi IX część. Jakich bohaterów tam doświadczymy Kylo, który nie może pokonać Rey już od pierwszego filmu, Finna który jest po to żeby robic z siebie głupka, Poe rzucający jakieś nieśmieszne żarty o matce, które pasowalby co najwyżej do deapoola. No jest jeszcze Hux, którym znowu Benek wytrze podłogę już widzę ten sukces.

Parafrazując klasyka
Po prequelach gwiezdne wojny staneły na skraju przepaści. Obecnie wykonaliśmy ogromny krok naprzód -Kathleen Kennedy

Re: XD

Ty nie narzekaj, tylko idź na Solo

Re: XD

-wybiło się R1-sla mnie jedyny dobry film od Di$n€¥a. Później pojawia się TLJ na który większość czekała ze względu na Luka Skywalkera, który wizji pewnego szalonego reżysera bo ktoś kto mówi, że potrzeba mniej białych mężczyzn jako reżyserów sw jednocześnie samemu pchając się do reżyserowania nowej trylogi nie można nazwac normalnym. No chyba, że normalnym oszustem jest gburem i idiotą, którego Reymisi uczyć przebaczenia i pokonuje go w walce.

WTF?
Składnia? Spójność wypowiedzi?

Re: XD

Heh, pewnie pisane z fona, lub tabletu, ewentualnie ... nieee, nie będę niczego sugerował

Re: XD

Tak pisałem to z telefonu i wyszło gorzej niż zazwyczaj ale przenajmniej moja wypowiedź była kulturalna i bez ukrytych złośliwości wobec innych użytkowników. To jest już wyczyn na tym forum

@Finister
Szkoda mi pieniędzy to raz. Dwa u mnie w okolicy tylko raz grali chyba z tydzien temu. Chętnych nie było i te planowane godziny zajęło infinity war.

Re: XD

Zablokowany napisał:
... ale przenajmniej moja wypowiedź była kulturalna i bez ukrytych złośliwości wobec innych użytkowników. To jest już wyczyn na tym forum .
-----------------------
Hahaha ! , spoko, ale nie ma co brać takich rzeczy na poważnie, inaczej wszyscy już dawno by się pozagryzali. Poza tym, gdyby tylko takie problemy mieć, to i wątroba byłaby zdrowsza

Re: XD

O przepraszam "pani profesor" Nie wiedziałem, że jes tu osoba, która zawsze piszę idealne zdsnia i nigdy się nie myli

Re: XD

Można założyć, że skoro wyrażasz swoją myśl w czyimś kierunku to chciałbyś jednak by komunikat był zrozumiały dla uczestnika rozmowy.
Nikt nie domaga się przecież formułowania opinii trzynastozgłoskowcem (choć byli tu i tacy co pisali takie paszkwile) ani naukową polszczyzną; jedynie zachowania jakiegoś minimum czytelności.

Standardowo, zamiast wyjaśnić co się miało na myśli to lepiej odbić piłeczkę i próbować jątrzyć dalej sprowadzając rozmowę do skrajności. Mogliśmy pogadać o tym czy artykuł ma jakieś punkty zasadne bądź nie (taką intencję czytam z tej mało składnej wypowiedzi), oraz o tym czy warto wspierać media reprezentujace niski poziom ogólnie, mimo okazyjnie lepszych artykułów. Wolisz się poprzypinać. Spoko, chcesz kręcić aferki, to kręć, bez mojego udziału.
Good Job.

Re: XD

Kathi Langley napisał:
Standardowo, zamiast wyjaśnić co się miało na myśli to lepiej odbić piłeczkę i próbować jątrzyć dalej sprowadzając rozmowę do skrajności.
-----------------------

!!! Kathi, przecież taka jest idea Bastionu!

Re: XD

Kathi Langley napisał:
Standardowo, zamiast wyjaśnić co się miało na myśli to lepiej odbić piłeczkę i próbować jątrzyć dalej sprowadzając rozmowę do skrajności. Mogliśmy pogadać o tym czy artykuł ma jakieś punkty zasadne bądź nie (taką intencję czytam z tej mało składnej wypowiedzi), oraz o tym czy warto wspierać media reprezentujace niski poziom ogólnie, mimo okazyjnie lepszych artykułów. Wolisz się poprzypinać. Spoko, chcesz kręcić aferki, to kręć, bez mojego udziału.
Good Job.

-----------------------

Nie będę kłamał-zachowalem się jak dzieciak i dałem się ponieść emocjom. Mogłem zachować się inaczej ale twoja wypowiedź w moim odczuciu brzmiała zbyt wyniośle, a że nie lubię jak ktoś się puszy zareagowalem tak a nie inaczej. Jeśli to nie było celem twojej wypowiedzi to przepraszam.

Re: XD

Ciii!

Re: XD

Ludwik napisał:
...przecież taka jest idea Bastionu!
-----------------------
How did this happen? We are smarter than this

początek spoilera koniec spoilera

Re: XD

Już wiem, dlaczego Cię nie lubię.

Kathi Langley brzmi prawie jak Kathleen Kennedy!

Re: XD

Lubsok napisał:

Kathi Langley brzmi prawie jak Kathleen Kennedy!

-----------------------


You`re on thin fucking ice my pedigree chums, and I shall be under it when it breaks.

Re: XD

Ty tak poważnie ???, heh ...

Re: XD

A czy kiedykolwiek byłem niepoważny?

Re: XD

No w końcu porównujesz do kobiety, która przywróciła markę SW do życia, po latach niebytu. Nie wiedziałem że darzysz Kathi aż taką estymą.

Re: XD

Przecież to więcej niż przypadek. Choćby sam nick - Kathi to zdrobnienie od Kathleen. Z kolei Langley to oczywiste nawiązanie do siedziby CIA - organizacji, która może nie była zamieszana w zabójstwo JFK, ale na pewno posiada tajne informacje o tym incydencie. A JFK to najsłynniejszy członek rodu Kennedych.
Podobieństwo między KK i KL jest tak duże, że sam wielokrotnie się myliłem. To nie przypadek!

Re: XD

Finster Vater napisał:
No w końcu porównujesz do kobiety, która przywróciła markę SW do życia..
-----------------------
Hahaha Dobry żart

przecież

Pająków nikt nie traktuje poważnie nawet jak piszą o mocno owocowych telefonach

W sumie

mówiono, że do tlj ma być zupełnie inny marketing niż do poprzednich 4 filmów, może więc chcąc wejść bardziej w pupy tru fanom zrobią taki krok pod publiczkę, o ile im na zdaniu i odbiorze tego promila widzów zależy. Jeśli im nie zależy to nie widzę podstaw żeby ją od czegokolwiek odsuwać.

Re: co wy na to?

W każdej, nawet absurdalnej (?) plotce jest cząstka prawdy, jeśli K.K zostanie zwolniona, to przyczyną raczej nie będą wyniki finansowe, czas pokaże - dla niektórych nawet może to być wymarzony prezent pod choinkę

good

Ja tam nie mam nic przeciwko, ta kobieta nie czuje marki Star Wars, więc ją wymieńmy na kogoś innego.

Re: good

Na gorga lukasa!

Re: good

Na pana w kapeluszu (mam nadzieję że Bob tego nie słyszał)

Interwencja Dsineya?

https://naekranie.pl/aktualnosci/ogromne-problemy-lucasfilmu-i-gwiezdnych-wojen-disney-ratuje-sytuacje-3303665
Czyżby w Disneyu zobaczyli wreszcie błędy Kathleen Kennedy? Że wciskanie na siłę poprawności politycznej jest złe? A o złej wizji nie będę mówił bo ja raczej widzę tu brak jakiejkolwiek wizji patrząc co zrobił TLJ z niektórymi wątkami z TFA.

Re: Interwencja Dsineya?

Idź pan w w ch×××! Poprawność polityczna? A może chodzi właśnie o to, żeby nikogo nie obrazić? Czy ts cała hermetyczna polska internetowa prawica nie pomyślała o tym, że na tym świecie są inni ludzie?

#InKathleenWeTrust

Re: Interwencja Dsineya?

Kogo obrażasz nie wrzucaniem absurdów do filmu?

Re: Interwencja Dsineya?

Obawiam się, że gdyby problem dotyczył tylko polskich fanów (nawet gdyby chodziło o absolutnie wszystkich polskich fanów), Disney \ Lucasfilm miałby to tam, gdzie światło nie dochodzi.

Re: Interwencja Dsineya?

Jeszcze raz - teraz na spokojniej:
1. Jaka poprawność polityczna? Tu nie chodzi o żadną politykę, tylko aby pokazać że w świecie Gwiezdnych wojen każdy może czuć się dobrze. Część osób jest niezadowolona z tego, że w XXI myśli się także o potrzebach innych.

2.Wizja? To właśnie był pomysł Kathleen - zatrudnić to każdego z epizodów nowego twórcę, który na wszystko rzuciłby nowe światło. Inaczej dostalibyśmy produkt, a tak dostajemy coś w rodzaju sztuki. Sztuki, przypominam, dla każdego.

Re: Interwencja Dsineya?

Ad. 1
To dlaczego nie-ludzie pojawiają się tylko w tle i na palcach jednej ręki można policzyć ich mówione kwestie? Gdyby te same problemy ubrać w zgrabną metaforę (jak robiło to stare EU), nikt by się raczej nie czepiał. Przeniesienie problemów społecznych z Ziemi`18 bez żadnego makijażu cechuje się subtelnością ciosu kafarem i ma prawo nie podobać się nawet tym, którzy wspomniane problemy uważają za istotne i warte dyskusji.

Ad. 2
...a później robić szeroko zakrojone i kosztowne dokrętki (bolesne zwłaszcza dla biednego Solo, któremu ze wszystkich nowych filmów najmniej się należało), bo efekt się jej nie podoba

Re: Interwencja Dsineya?

1.Nie - ludzie nie oglądają Gwiezdnych wojen. Tu chodzi o to, aby każdy człowiek mógł się w tym świecie poczuć bezpiecznie.

2.Solo i RO to dobre produkty, nie mają wiele wspólnego ze sztuką.

Re: Interwencja Dsineya?

1. Ludzie są natomiast inteligentnymi stworzeniami i powinni pojąć metaforę. Poza tym, raczysz sugerować, że w starych Gwiezdnych Wojnach nie każdy mógł się poczuć dobrze? Wszyscy lubią Mace`a Windu (ci, którzy czytali Shatterpoint pewnie nawet bardzo go lubią , wszyscy kochają Lando; wszyscy kochają Jango i Bobę (pan Morrison jest Maorysem); w bitwie o Endor dzielnie (i po właściwej stronie) walczy Azjatka, chyba w B-wingu.
`Poczuć się bezpiecznie` to trochę słabe wyrażenie - fikcyjny świat, w którym każdy czuje się bezpiecznie byłby nudny.

2.
Nie sugerujesz chyba, że TFA i TLJ to Sztuka przez duże Sz?

Re: Interwencja Dsineya?

Tak, to jest sztuką w porównaniu do hurtowo produkowanych bez żadnej wizji artystycznej filmów superbohaterach i innego pupkulturowo - młodzieżowego kiczu, który obecnie jest uznawany za kanon piękna.
W SW mamy scenarzystę - reżysera, jego pomysł, w który nie ingeruje środowisko zewnętrzne ani oczekiwania internetowych trolli, wolność twórczą i szacunek dla otwartego myślenia i twórczości. To jest właśnie dla mnie sztuka.

Odnośnie poprawności politycznej i bezpieczeństwa - fajnie wiedzieć, że chociaż w fikcyjnym Uniwersum, jeżeli jesteś kobietą, czarnoskórym, gejem itp. nikt nie uznałby cię akurat z tego powodu za gorszego. Kiedyś, zupełnie przypadkowo, natrafiłem na jakiejś starwarsowej grupie na Facebooku na komentarz, że coś co dla jednych jest poprawnością polityczną (swoją drogą radzę sprawdzić definicję), dla kogoś może być powodem, żeby się nie pociąć. Tyle ode mnie.

Re: Interwencja Dsineya?

2. (bo chyba sobie odwróciliśmy kolejność wątków)
Nie wiem co teraz uchodzi za kanon piękna, ostatni film o superbohaterach jaki oglądałem to Spiderman z Goblinem w roli antagonisty (w reżyserii Raminiego, z sentymentu do trylogii Evil Dead) - nie podobało mi się, więc nie szedłem dalej. Tylko, że nowa trylogia też mi się nie podoba. TFA to bardzo zręczny fanfic, i mówię to bez złośliwości - to jest dzieło fana, który chce skopiować to, co mu się podobało w oryginale, tylko więcej i mocniej. TLJ natomiast wydaje mi się próbą zrobienia czegoś ambitnego - próbą nieudaną, z której zamiast ambitnego filmu wyszedł film pretensjonalny, rozwleczony i w pewnym stopniu sprzeczny wewnętrznie, w dodatku poprzetykany nieśmiesznym (relatywne, wiem) humorem i reklamami zabawek.

1.
No to spójrz: w RotJ Oola ginie tylko i wyłącznie dlatego, że jest atrakcyjną kobietą. I, ośmielę się stwierdzić, ta krótka scena jest mocniejszą krytyką uprzedmiotowienia kobiet niż wszystkie monologi aktywistki Rose zebrane do kupy (a jeśli dorzuci się do tego opowiadanie `Czas żałoby, czas tańca`, to jeszcze lepiej).
Jeśli komentarz w Internecie albo fabuła filmu stanowi dla kogoś powód do pocięcia się to (mówię zupełnie bez złośliwości, z perspektywy kogoś, kto miał podczas studiów do czynienia z psychologią i psychoterapią) taki ktoś powinien zwrócić się o pomoc do specjalisty.

Re: Interwencja Dsineya?

A ja tylko zacytowałem. Oczywiście, że powinien udać się do specjalisty.
Poza tym z mojej wypowiedzi wynika, że takie filmy mogą się po prostu stać podporą, nie przyczyną.

Re: Interwencja Dsineya?

Link do "na ekranie"... Niech no tylko moderatorka zobaczy.

Re: Interwencja Dsineya?

Patrzę na ilość nowych postów, i myślę: "coś poważnego?", a to tylko wklejanie z najniższego poziomu feederów

Re: Interwencja Dsineya?

Matko jedyna !

Re: Interwencja Dsineya?

>Pełną kontrolę nad nią dostał reżyser J.J. Abrams.

Not to worry, we`re still flying half a ship!!!

Choć z Abramsem na pokładzie lądowanie może nie wyjść tak gładko jak na Coruscant

Re: Interwencja Dsineya?

"Podobno Disney chciałby Obi-Wana Kenobiego, bo zdają sobie sprawę z popularności postaci granej przez Ewana McGregora. Podobno uważają, że trzeba było zrobić film o nim, nie o Hanie Solo."

Jeśli spojrzy się z boku to akurat Han Solo jest bardziej przebojową postacią i miał większe szanse na sukces niż Kenobi - kosmiczny zawadiaka kontra stary pierdziel. No czyje przygody ludzie prędzej pójdą oglądać w kinie? Wolą patrzeć jak szmugler robi zadymy w galaktyce czy jak dziad siedzi w jaskini? Z tych dwóch opcji Solo był lepszą decyzją, a o kiepskich wynikach zaważył szereg innych czynników niż sam dobór postaci, ale to kwestia wyboru strategii, o której pisałem w innym poście.

Generalnie z tekstu wynika, że ten zły disnej który zniszczył dzieciństwo miliardom prawdziwych fanów ma łeb na karku i do tej pory wcale się nie bawił w żadne korpodyktatury i niszczenie swobody twórczej, a wprost przeciwnie, ale to z resztą było wiadome od dawna i wielokrotnie wspominane, tylko do niektórych to nie docierało. Ciemna Strona zasłoniła im wszystko.

Ja tam jestem dobrej myśli, ale to nie "politpoprawnosć" jest problemem, bo polityka jest w tych filmach dość wyważona (jest równowaga dla większości manifestów - "źli bogaci" bogacący się na wojnie, ale dostarczają też zaopatrzenia tym dobrym i tak dalej), problemem jest histeryczność i siła przebicia najbardziej tromtadrackich krzykaczy w internecie i panikarskie media. Choćby problemu nie było oni i tak by go wymyślili i tak długo o nim pisali, aż stałby się prawdziwy.

Re: Interwencja Dsineya?

Dobrze wiedzieć, że ktoś jeszcze tak myśli

Re: Interwencja Dsineya?

To wystarczy pomyśleć

Re: Interwencja Dsineya?

Za co się nie wezmą to spaszczą. Bo nie umią. Star Wars to nie Marvel.

Re: Interwencja Dsineya?

To że mądrze piszesz to jedno, a to że politpop jest problemem to drugie.

Pewnie w PL też dotarło, co się tutaj wyprawia koło filmu "Oceans 8". Okazało się że (słowami aktorek nie zachwyconych tym, że film nie zbiera ocen 10/10) że filmu nie powinni oceniać "biali po 40" bo to film "nie dla nich". No ok. Mieliśmy dzisiaj iść właśnie na ten film, ale skoro nie dla nas, to nie, łaski bez. Dam kolejną szansę "SOLO"

O`s 8

A właśnie. Nie wiem co się wyrabia dokładnie tam za Oceanem, ale był moment kiedy patrzyłem na oceny wystawiane na IMDB, i uderzył mnie spory odsetek najniższych możliwych ocen. Zanim jeszcze film na dobre wszedł do kin
https://www.imdb.com/title/tt5164214/ratings?ref_=tt_ov_rt

Co sugeruje, że niektóre oceny są faktycznie wystawiane wg kryteriów mocno politycznych - czytaj "baby chcą się pokazywać jako główne bohaterki? precz!"
Sam film zapowiadał sie nie lepiej od dwóch poprzednich "Oceanów", więc niczego bym się nie spodziewał. Będzie kiedyś w TV

Re: O`s 8

Jeśli chodzi o agregatory recenzji...

15 czerwca w USA pojawił się film Gotti z Johnem Travoltą. I na RT zebrał 0% pozytywnych opinii krytyków. Dokładne okrągłe 0%. Natomiast w pewnym momencie opinia publiczności osiągała około 80% procent pozytywów... Ktoś się tym faktem zainteresował i krótko mówiąc ocena "widzów" okazała się częścią kampanii marketingowej producenta - zakładano setki kont, aby wystawić ocenę tylko temu filmowi. I żadne tam rosyjskie boty tego nie robiły, jakiś pracownik dostał zadanie... załóż 652 konta i oceń film... Teraz ocen widzów to 57% - widać ocenili nie tylko wynajęci pracownicy...

Tak więc oceny "widzów" można sobie o kant dupy rozbić...

Re: O`s 8

"Specjalnie założyłem konto żeby napisać jak bardzo Rajan Dżonson zepsuł mi dzieciństwo, życie i starłorsy!"

Re: O`s 8

Dokładnie to chodzi o to, że film zebrał opinie od krytyków że jest takim w sumie fajnym filmem rozrywkowym 6-7/10 (i dlatego chciałem iść z MZLP z braku innych planów), na co jedna z aktorek się oburzyła że nikt nie dął 10/10 i powiedziała że to dlatego iż "siem nie znajom" bo są biali i hetero i 40+ i film nie jest dla nich.

No i OK, nie chcą to nie, szczęściem "Solo" ciągle leci w kinach

Re: O`s 8

Powaga? To laska przegięła, whoever was that

Re: Interwencja Dsineya?

Mam pytanie odnośnie Grace Randolph, bo to chyba to od niej wypłynęły te wszystkie plotki.
Czy jest wiarygodnym źródłem i czy jakieś jej wcześniejsze plotki dotyczące SW się sprawdziły?

Re: Interwencja Dsineya?

Czytałam ten artykuł jeszcze przed jego pojawieniem się na Bastionie, ale pomyślałam, że nawet nie warto wrzucać linku, bo też mam pewne wątpliwości co do wiarygodności youtuberki. Najważniejszego i tak w końcu będziemy musieli się dowiedzieć z oficjalnego źródła.

Re: Interwencja Dsineya?

Jaysis. Cała gadka wzięła się z tego, że jakaś jutuberka coś powiedziała? O_O

Re: Interwencja Dsineya?

Youtuberka i podobno scenarzystka komiksowa, ale tak, właśnie z tego.

Re: Interwencja Dsineya?

Jej dorobek jako scenarzystki komiksowej jest marniutki, ale jako youtuberka ma mnóstwo wyświetleń i subskrypcji, dlatego pytałem o wiarygodność.

Tutaj jest film, który był (chyba) jedną przyczyn ostatnich plotek:
https://youtu.be/i9r8r_-vOVU

Re: Interwencja Dsineya?

Re: Interwencja Dsineya?

co za zakłamana laska. Wydaje się być kimś, kto uwielbia bruździć i napisze każdą bzdurę, żeby tylko zdobyć rozgłos :/
To żałosne, że w internecie w ogóle ktoś powtarza te bzdury i daje rozgłos takim idiotkom.
I poziom tych plotek... "nikt nie chce stanowiska Kathleen"... Aha, no jasne, to norma, że nikt nie chce intratnego stanowiska, bycia na samym szczycie XD

Re: Interwencja Dsineya?

Ktoś ośmielił się nie rzucać pod nóżki swintej Kennedy od Sequeli róż?
Potwarz, zdrada, olaboga, rozrywajmy szaty w jej obronie jak ten Rejtan....

BEKA.

Ale od rzucania kalumni wypadałoby się jednak powstrzymać.

Re: Interwencja Dsineya?

Ech... W tych wypowiedziach (i podrzuconym materiale filmowym Łukasza) najważniejsza nie jest osoba KK, ale mechanizm tworzenia i powstawania plotek i fake newsów i późniejszego ich wykorzystywania, czy to do kształtowania popularności czy też zarabiania realnych pieniędzy czy ostatecznie zdobywania wyborców...

I jeżeli w końcu nie nauczymy sprawdzać wiarygodności źródeł i samodzielnego myślenia zamiast powtarzania nośnych hasełek to źle z nami, ludźmi będzie... i to nieważne czy mówimy o niszczeniu SW, płaskiej Ziemi, czy szkodliwości szczepień...

Po pierwsze myśleć trzeba...

Re: Interwencja Dsineya?

Nie mydl oczu prawdziwym fanom, po prsotu chcesz dalej łykać wszystko co di$ney podsunie!

Re: Interwencja Dsineya?

No masz rację... Po powrotnym nawróceniu na SW (nastąpiło gdzieś w okolicach grudnia 2017) łykam wszystko jak leci i jestem totalnie bezkrytyczna

Re: Interwencja Dsineya?

Monique7 napisał:
łykam wszystko jak leci i jestem totalnie bezkrytyczna
-----------------------

Co ten crash na Kylo ojcobójcę robi z ludżmi...

Re: Interwencja Dsineya?

Och, jeśli chodzi o crush na zabójców, to nie jestem pierwsza i ostatnia też na pewno

Btw, ostatnio miałam ochotę kupić książkę reportaż o skazanych za zabójstwo przestępcach i ich atrakcyjności w oczach wielu kobiet piszących listy do więzień itp.

A a`propos ojcobójców coś ostatnio, zupełnie niezależnie od tematu SW, wpadła mi w ucho opinia pradziadka Freuda na temat znaczenia tego czynu w mitach i kulturze. Ale nie idźmy tą drogą proszę...

Re: Interwencja Dsineya?

Beka? Beką jest to, w jaki sposób najgłupsze plotki są tworzone i rozchwytywane po całym internecie. Jeśli Tobie to pasuje, to nie mam pytań.

A od rzucania kalumnii powinna się powstrzymać właśnie ta laska, która uwielbia zmyślać, ubarwiać i obrażać innych, nie tylko Kennedy, ale też aktorki.

Re: Interwencja Dsineya?

Serio się dziwisz, że nikt nie chce tej roboty? Tam jest teraz taki syf i burdel, że nikomu się nie chce tego sprzątać, bo może to doprowadzić do czegoś jeszcze gorszego (choć to mało prawdopodobne, by było gorzej niż jest, ale wszystko możliwe).

Cóż, ja nadal czekam na telefon od Disneya`a. Nie takie gówna już ratowałem przed klęską. xD

Re: Interwencja Dsineya?

Ja też bym mogła... Skoro tam i tak bałagan jest, to już nie zaszkodzę Posiedzę parę tygodni, wezmę pensję, przeczytam scenariusz EIX, porobię sobie fotki z aktorami a później przeproszę za jeszcze większy bałagan i wrócę do domu :

Tak więc... znają mojego maila...

Re: Interwencja Dsineya?

To jak dostaniesz tę robotę, to weź mnie na wiceprezesa, ew. chętnie się finansami zajmę

A potem powiem że co ja mogłem, bo wszystko wina prezesa

Re: Interwencja Dsineya?

OK, dam ci znać

Ale potem i tak zrzucę wszystko na dyrektora finansowego... po tym jak znajdę azyl w kraju, z którym USA nie ma umowy o ekstradycji W Iranie może... podobno tam ładnie jest

Re: Interwencja Dsineya?

A chcę napisać powieść, więc weź daj tam cynka w Story Group, do kogo mają się zgłosić!

Re: Interwencja Dsineya?

OK, zapisałam cię na liście...

A że Adam to moje ulubione imię przesunę cię na wyższe miejsce w kolejce... choć rodzina ma pierwszeństwo w zapewnianiu posad i zleceń, zrozum...

Re: Interwencja Dsineya?

Ładnie jest tylko gorąco nawet jak z mojego punktu widzenia. Jakby co to mam tam znajomych którzy pomogą Choć to dla kobiet srednio przyjazne miejsce jest...

Re: Interwencja Dsineya?

Daj mi wskrzesić LucasArts, to doprowadzimy do bankructwa EA i potem je odkupimy!

Re: Interwencja Dsineya?

Poproszę o info o ep. IX na pw

Re: Interwencja Dsineya?

Przetłumaczmy to sobie na `nikt, kto zdaniem Disneya się nadaje nie chce stanowiska szefa Lucasfilmu` i już brzmi lepiej, prawda?

Re: Interwencja Dsineya?

Dzięki za link, właśnie o takie info mi chodziło.

BTW, ostatnio było trochę narzekań na Ichaboda na forum. Nigdy go wcześniej nie oglądałem, dopiero od premiery i porażki Solo trafiłem na kilka filmów i trochę nie rozumiem narzekań. Lekko zmanierowany, ale w większości gada całkiem sensownie (przynajmniej na tych kilku filmach, które widziałem).

Re: Interwencja Dsineya?

Ja lubię jego materiały właśnie za rozsądne podejście tematów, które omawia. Nie zawsze się zgadzam, ale szanuję za rzeczowe przedstawianie opinii.

Re: Interwencja Dsineya?

Źle reaguje na słuszną krytykę. Źle ją znosi.

Re: Interwencja Dsineya?

Prostych rzeczy nie kuma. Np. to że przebudzenie jest soft rebootem to nie jest najlepszy pomysł. Czyli że zrzynką jest. A w Ostatnim Jedi coś zaczęli zmieniać i okazało się, że nie umią. I lepiej, żeby nic nie zmieniali i te soft reboty robili.

2. Filmy zarobiły 2 miliardy, ale pytanie, czy nie zarobiły tej kasy pomimo? Ktoś musiał pomyśleć nad tym. Oczywistym jest, że filmy osiągnęły ten wynik dzięki starociom a nie nowościom.

3. W kinach tak czy inaczej trailer Hana Solo trzeba puścić i powstaje pytanie, czy najlepszą porą nie jest czasem seans Ostatniego Jedi.

4. O chaosie i mówiąc krótko burdelu: Rey na plakacie ma ten smyczek świetlny do kontrabasu a w filmie tego nie ma (FA). O czym to świadczy? Sam jeden plakat? Burdel tam panuje i chaos. I jest mnóstwo dowodów na to.

5. Nie trzeba jakiś doniesień aby domniemywać, że żrą się o coś w tym Disneju i ofiara padł Han Solo. Późna promocja, brak trailerów, termin premiery, przekonany byłem, że przełożą bo to bez sensu było. W tym sensie Solo może być pretekstem a nie przyczyną.

6.Oczywiste dla nich może być, że w tych warunkach Epizod IX jest zagrożony a nowa trylogia wątpliwa.

7. Dotychczasowe ustalenia są efektem działań KK i jak ona padnie to się wszystko może zmienić.

Re: Interwencja Dsineya?

Nie wiem czy dobrze zrozumiałem - Disney chce wywalić Kennedy (ma silną pozycję po 3 filmach, które zarobiły krocie), więc specjalnie zawalają marketing Solo, żeby mieć pretekst i wytłumaczenie zwolnienia?

Rzeczywiście plakat jest dowodem na burdel, chaos, fatalną atmosferę, podziały i priorytet w zwolnieniu Kennedy...

O co chodzi z zagrożeniem EIX? Co jest tam niby zagrożone? Nowa trylogia to chodzi o EX-XII czy o filmy RJ?

Osobiście nie zdziwię się jeśli KK niedługo odjedzie, ale to co pitoli ta youtuberka (zwolnienie KK to priorytet, nikt nie chce przejąć sterów, Disney uważa, że TFA to błąd), a później durne serwisy powtarzają to jest niezły bullshit.

Re: Interwencja Dsineya?

Straszny temat tu się zrobił, jakby nie wiem co miało się wydarzyć ... ale się nie wydarzy . Nie ma żadnych zagrożeń dla obecnych filmów - także dla trylogii Riana.

Tu jest troszkę więcej w tym "nośnym" temacie : https://www.starwarsnewsnet.com/2018/06/report-kevin-feige-wont-replace-kathleen-kennedy-at-lucasfilm-rian-johnsons-trilogy-will-proceed-as-planned.html

Re: Interwencja Dsineya?

Nie Disnej tylko ci, co się tam żrą ze sobą. Walka buldogów pod dywanem.

Re: Interwencja Dsineya?

Jeszcze niedawno miałem podejście na zasadzie: "Coo? Dandry robi film o Kenobim? Pewnie to prawda. Jaram się!".

Teraz sprawdzalność tych doniesień jest na poziomie, powiedzmy, 5%, więc wolę się skupić na ciekawszych rzeczach, np. czytaniu Last Shot.

Re: Interwencja Dsineya?

Mossar napisał:
czytaniu Last Shot.
-----------------------

A shota nie lepiej wypić?

Re: Interwencja Di$neya?

wiesz, jest mimo wszystko różnica w źródłach. Ja zawsze patrzę na to, kto jest źródłem plotki.

W przypadku Dandry`ego był to raczej wortal filmowy. Nie pamiętam już czy Variety, "Entertainment Weekly" czy THR ale coś w tym stylu. Tego typu plotki mimo wszystko mają wartość. Wiele wskazuje na to, że Dandry był zaangażowany przez jakiś czas w negocjację. Ale dopóki nie ma kontraktu, to zawsze jest to tylko przeciek. Nic więcej. W tym wypadku, gdy widzę, że Jon Kasdan ma się zająć Indym 5 to nadal zakładam, że to sprawdzony news, mający oparcie w rzeczywistości. Niekoniecznie ma już kontrakt, ale pewnie prace trwają (co cieszy, bo chcę by Jon pracował przy filmach LFL).

Drugi typ - to właśnie jacyś YouTuberzy, mniejsze strony itp. Trudno je weryfikować. W przypadku skasowanego filmu o Mos Eisley mam duże wątpliwości, czy coś takiego miało miejsce. Zresztą nie tylko ja powątpiewam istnienie tego projektu. Dziś bardzo fajnie wygląda sprawa z tym, że Kennedy zrujnowała tak SW, że nikt jej nie zastąpi. Mam wrażenie, że źródła, które publikowały te wiadomości o jej rychłym odejściu, wiedząc, że nie mają już jak żyć tą plotą, chcąc zachować twarz, będą teraz pisać, iż Kennedy musi zostać bo nie ma nikogo na jej miejsce.

Trzeci typ to Omega Underground. Bardzo przemyślnie prowadzona fabryka fake newsów. Grzebią w sieci, wyłapują prawdziwe informacje i puszczają je często przed większością innych. Budują tym samym markę. Dedukują i analizują i na tej podstawie puszczają część newsów - np. ze zdjęciami do serialu aktorskiego. Na 100% nie mają żadnych źródeł, ani potwierdzeń, ale jednocześnie ich news jest bardzo prawdziwy, bo wynika wprost z harmonogramu i tego, co sugerują ludzie związani z produkcją. No i fake newsy, które puszczają. Potem tytuł roboczy Kenobiego - "Joshua Tree" nagle jest "potwierdzony" przez większość sieciowej braci.

Kiedyś dość podobną taktykę przyjmował Harry Knowles z Ain`t It Cool News. Tyle, że on puszczał kompletne bzdury i super przecieki. Pierwsze miały maskować te drugie. Rynek się zmienił, Harry jest swoistą ikoną, ale stoi dziś gdzieś z boku. Ja naprawdę wolę ludzi takich jak Anthony Breznican. Tam wiem na pewno, że mają dostęp do informacji z LFL i podają tyle ile mogą, a potem da się to zweryfikować.

Re: Interwencja Di$neya?

Jasne. Większość newsów na Bastionie jest w porządku. Z treści można jasno wyczuć czy to tylko domysły czy np. rzeczywista rozmowa z osobą związaną z SW. Ale sporo portali przekazuje te same informacje w zupełnie inny sposób.

Re: Interwencja Di$neya?

Zgadzam się - u nas w newsach zawsze jest zachowany odpowiedni dystans do informacji, i to widać. Do tego pięknie się to przeplata z prowokacyjnymi tytułami lepszymi niż w Pudelku. Miodzio.

Walka trwa

Re: Walka trwa

Nudy. Każda kobieta-szef jest taka, szczególnie jak jest dobrze umocowana. Trzeba przywyknąć i robić swoje.

Pomoc Lucasa?

https://www.express.co.uk/entertainment/films/995415/Star-Wars-Last-Jedi-backlash-Kathleen-Kennedy-Episode-9-George-Lucas
Szczerze to raczej nie ma nic wspólnego z prawdą, ale cieszyłbym się gdy jednak okazało się prawdą.

Re: Pomoc Lucasa?

Przy Solo podobno pomógł i jak się to skończyło

George przy Solo

Poważnie? Nie słyszałem nawet o tym. W jakim stopniu pomagał przy Solo?

Niech Moc będzie z Wami.

Re: George przy Solo

Powiedział by Han nie odkładał peleryny Lando przed pocałunkiem z Qi`rą

Gdyby nie on ten film byłby zupełnie inny!!!

Holo-vlog Lando

A, no to faktycznie dużo zmienił. Może jeszcze powiecie mi, że zaproponował, by Lando nagrywał tego swojego holo-vloga? No bo bez tego ten film też byłby zupełnie inny. 😁😜

Niech Moc będzie z Wami.

Nieprzemyślane posatcie

Ukazał się wywiad z Serkisem, opowiada w nim o swoich wielu rolach, wypowiada się również o Snoke`u. I czego się dowiadujemy? Nawet w momencie rozpoczęcia zdjęć postać Snoke`a nie była ostatecznie przemyślana, kim jest jaki będzie.
Kolejna rzecz potwierdzająca że prawdopodobnie na tą trylogie nie było z góry ustalonego planu i KK nawet czegoś takiego nie zaplanowała. Mamy trylogie robioną bez wcześniejszego zaplanowania przez to potem TLJ wygląda tak jakby Johnson nawet nie oglądał TFA.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Podasz linka? Bo niczego takiego nigdzie nie widzę.

Re: Nieprzemyślane posatcie

A sorka, miałem wstawić ale zapomniałem.
https://www.youtube.com/watch?v=1qMmPSSN2-Y&feature=youtu.be&t=1160
Tutaj akurat fragment o Snoke`u, ale cały wywiad ciekawy i warto obejrzeć.

Plan na sequele

Dzięki!
Mimo wszystko nie wyciągałbym wniosków dotyczacych tego jaką rolę odgrywa w sequelach Snoke. Wydaje mi się, że Serkis skupiał się na kwestii wyglądu, zachowania, tego jak się ma prezentować, jaki powinien być w stosunku do Kylo, Huxa, itd. Jeśli śmierć Snoke`a w TLJ była planowana od początku to jest spora szansa, że Serkis nawet o tym nie wiedział. Natomiast jeśli chodzi o jego korzenie fabularne - tutaj myślę, że jakiś zarys fabularny istnieje już od TFA. Zarówno Aftermath jak i Bloodline tworzą pewne podwaliny pod tą historię. Nie sądzę, że mają to rozpisane od A do Z, ale takie główne ramy pewnie istnieją.

W ogóle, jeśli chodzi o plan Disneya/Lucasfilm na trylogię sequeli, myślę, że ograniczał się on do kilku głównych założeń. Nie wiem jakich, bo nie znam IX części, ale niedawno sam Driver to potwierdził. Od początku wiedział w jakim kierunku zmierza jego postać. I ten taki główny zarys fabularny dotyczący Kylo i Rey na bank istniał od początku. Myślę, że tak samo było z ogólnym planem na Luke`a w tej trylogii. Może też taki bardzo ogólny zarys tego co się będzie działo z Ruchem Oporu i NP na przestrzeni trzech filmów. A takie kwestie jak cała otoczka fabularna TLJ czy teraz IX to już coś co powstaje na bieżąco. Nie sądzę, że ktoś planował kiedy i jak zginie Hux, jaka będzie rola Finna, co będzie robił Poe w IX. Myślę też, że to kiedy zginie Snoke też nie było dla nich kluczowe. Możliwe, że od początku wiedzieli, że ma to zrobić Kylo jako motor napędowy kolejnych działań.

Czy to źle? No w sumie tak. Wolałbym, że plan na trylogię sequeli był jednak bardziej dopracowany. Z perspektywy czasu wolałbym, żeby epizod 8 robił ktoś inny. Nie dlatego, że nie podoba mi się TLJ czy styl Riana. Po prostu Johnson ma na tyle inny styl i podejście do kinematografii i SW, że możemy widzieć sporą różnicę między 7 i 8 i za niedługo między 8 i 9. No ale pamiętajmy, że to tylko domysły. W dalszym ciągu może być tak, że wszystkie najwazniejsze kwestie były od początku w 100% ugruntowane, a twórcy mieli dowolność tylko w kwestii prowadzenia tej fabuły (no i takich pierdółek jak np. Canto Bight). Nawet Starkiller nie musiał być pomysłem JJa tylko np. Disneya na zasadzie "Potrzebujemy trzeciej Gwiazdy Śmierci!!!!!"

Re: Nieprzemyślane posatcie

To ze Snoke`iem to jest wiadome już z materiałów do TFA i nie świadczy dobrze o całym projekcie pt. sequele. Także dodatkowo to, że taki Luke mógł przeżyć VIII i pojawić się w IX, a ostatecznie wyszło inaczej (sorry, to jest ważna postać, a skoro przy niej można było mieć stosunkową dowolność odnośnie uśmiercania lub nie to też jest coś nie tak). Czyli, jeśli jakiś plan tam w ogóle na los postaci był to może dotyczył góra trzech i to też bardzo ogólnikowo, a reszta - róbta, co chceta. Dla mnie to i tak nie jest plan.

Re: Nieprzemyślane posatcie

To jest kamyczek (a raczej - głaz narzutowy) do ogródka organizacji pt. "story group". Bo skoro kilka osób siedzi i bierze za coś pieniądze, to powinni mieć to wszystko rozrysowane w timeline od Snoka aż do konstabla Zuvio. A tak mamy książki które nazywamy "droga do" z których to nie bierzemy nic do filmów (mimo że można i należałoby), mamy "trylogię pana W." która się łączy z TFA pilotem trzeciego planu, każdy sobie tworzy na zasadzie "moja chata z kraja"

Chyba że oni tam byli społecznie?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Dlatego rozpędzić towarzystwo, skoro ich przydatność jest żadna, a historia robi się sama z filmu na film jak w ot.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Myślę, że właśnie to zabicie Luke`a świadczy o tworzeniu filmów 7 i 8 w kompletnym oderwaniu od siebie. W 7 musiał zginąć Han, bo Harrison nie chciał go grać w nieskończoność. Okej to zabijemy go rękami Bena, przynajmniej publiczność będzie pewna, że Ben jest zły (publiczność nadal nie jest pewna). No ale potem, przychodzi 8 i znowu był w tym filmie wyraźnie za wesoło, a poza tym trzeba zerwać z przeszłością, więc zabijamy Skywalkera. Bez sensu. I tylko szkoda, że teraz zostaje sama Leia (Carrie ). Zobaczmy kogo zabiją w ep 9, ale już teraz można się nastawiać, że kogoś muszą, bo przecież "dobra opowieść musi mieć tragedię". Co jest obecną zasadą w Hollywood, a jest o tyle skandaliczną myślą, że całkowicie zaprzecza niej ROTJ.

Re: Nieprzemyślane posatcie

A dla mnie właśnie zabicie Luke`a jest dowodem na istnienie jakiegoś ogólnego planu na nową trylogię - każdy epizod miał być laurką i pożegnaniem dla 1 osoby z "Wielkiej Trójki". TFA - Han, TLJ - Luke, Ep. IX - Leia. Niestety życie odrobinę skomplikowało to ostatnie...

Re: Nieprzemyślane posatcie

Akurat śmierci Luke`a bym z tym nie wiązała, tylko właśnie raczej z całościowym planem, który obejmuje główne postaci. Bo przyjmuję, że Luke (ani Han, ani Leia) to nie są główni bohaterowie sequeli (nie mogli nimi być, jeśli zdecydowano się na starych aktorów; tzn. ich odstrzelenie było kwestią czasu), ale jednak to trio jest na tyle kultowe, że wypadałoby ich losy mieć zaplanowane w niemniejszym stopniu niż głównych bohaterów. A jeżeli wychodzi, że Luke mógł równie dobrze pojawić się żyw w IX, czyli zamierzano go zabić później i w innych okolicznościach lub może i nawet wcale nie uśmiercać to dla mnie coś jest nie tak, jeśli idzie o posiadanie planu. Rozumiałabym, gdyby zmiana była wywołana śmiercią Carrie, ale z uporem maniaka było podkreślane, że z tego powodu nic nie zmianiano.

Z tym Hanem to mam nadzieję, że w VII dokręcili faktycznie z nim jakieś retro, bo finał tej postaci nie wydaje się do końca taki, hm, pełny. Chyba, że faktycznie, "let the past die" i do postaci nie wrócą. A w IX uwalą całą rodzinę na dobre (Leia poofnie na 150%), jeszcze kilku starych znanych i lubianych (kogoś z dwójki Chewie/Lando, któregoś droida) w ramach kontynuacji powyższego. VIII wcale nie jest wesoła, jest tylko bardzo na siłę wypełniana humorem. W zasadzie pomijając część wątku z Canto to cały film jest raczej pesymistyczny, nawet gdyby nie było zgonu Luke`a.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Han miał zginąć w ROTJ.

Re: Nieprzemyślane posatcie

*Han nie miał zginąć w ROTJ. To był wymysł Kurtza i Kasdana, nie Lucasa. Była to tylko jedna z możliwości, gdyby Ford nie podpisał kontraktu na kolejny film. Kasdan wrócił do TFA i mógł spełnić swoje marzenia. Zresztą możecie sobie poczytać jak do Lorensa liczy się tylko "shock value".
http://norewardisworththis.tumblr.com/post/130233277997/kasdan-i-think-you-should-kill-luke-and-have-leia

Re: Nieprzemyślane posatcie

Dodajmy do tego że Poe miał pierwotnie zginąć na początku filmu - w pierwszej zajawce TFA eskadra leci bez niego:
https://4.bp.blogspot.com/-O5B5qQv_WsY/VIIa-tfLz3I/AAAAAAAABb0/RmZ8vez2j5o/s1600/SW%2BArticle%2B7.jpg

Świetne ujęcie, które poszło do kosza, bo Poe przeżył

Re: Nieprzemyślane posatcie

W tym samym zwiastunie mamy ujęci Poe w kabinie X-winga, więc na tym etapie produkcji chyba jednak przeżył.

Re: Nieprzemyślane posatcie

No jest takie, faktycznie, co tylko pogłębia chaos - może miał się rozbić, ten świetny pilot

Re: Nieprzemyślane posatcie

Fabuła miała być zupełnie inna jak widac

Re: Nieprzemyślane posatcie

Kilka dni temu rozmawiałem z kolegą z pracy, który jest fanem MCU i czeka na nowe filmy. Powiedział że E9 kompletnie go już nie interesuje - z TFA i TLJ był zadowolony. Głównym powodem braku zainteresowania są nowi bohaterowie, którzy są mu całkowicie obojętni. Nie miałem czasu ani ochoty się z nim spierać, ale po namyśle stwierdziłem że mnie w sumie też nic nie obchodzą i w zasadzie z tych nowych fajna jest tylko Rey.
Dlaczego tak jest?
W innym wątku wspominałem o kiepskim castingu i złej grze aktorów, ale czy to jedyne przyczyny?
Może po prostu jest ich za dużo i są nieumiejętnie wprowadzeni?
Rey, która dla mnie, jako jedyna dorównuje wielkiej trójce z OT, została podobnie wprowadzona jak Luke w ANH. Rey = Luke.
Poe, który pojawia się jako pierwszy, po dobrym początku znika na pół filmu a zamiast niego mamy Finna, który nie budzi większego zainteresowania, bo kto chciałby być szturmowcem-dezerterem a jak się później okazuje również tchórzem i co z tego że o dobrym sercu jak niestety na jego "przygody" i "przemianę" filmy tracą sporo czasu, którego później brakuje dla starych.
Po stronie FO wcale nie jest lepiej, o ile koncepcja Kylo jakoś się broni, to reszta ssie straszliwie.
Ciekawym testem jest test koszulki, czyli z jaką postacią byłbym skłonny założyć T-shirt.
Dla nowych epizodów nie wypada on pomyślnie niestety.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Koszulka z Ello Asty.. taką bym chciał!

Re: Nieprzemyślane posatcie

Z nowych postaci podoba mi się tak na "bardzo fajnie" Rey i BB-8, na "fajnie" Poe i Hux

Z tym że Poe i Hux dlatego, że mają w miarę fajny background książkowy/komiksowy. Gdybym miał je oceniać tylko na podstawie filmów, to chyba jednak nie.

Na poziomie "lubię" mam Rose i Kylo, Finn był fajny w TFA

Test koszulki - ostatnia koszulki SW - z "wielką trójką ANH", z "R2 & Leią", "Cool Dad" z Vaddim [prezent] i "I`m not Jolly" świąteczna z Vaddim :B

Re: Nieprzemyślane posatcie

Zapomniałem, to niby niekanoniczne, ale gdybym gdzieś znalazł, to kupiłbym koszulkę z Moxi Freemaker w zbroi szturmowca z Legowej wersji TLJ, w pakiecie z Rogerem

Re: Nieprzemyślane posatcie

Rey nie lubię po tym jak ukazano ją w TLJ, po TFA miałem nadzieję że będzie córką Luke`a bo wszystko na to wskazywało i tłumaczyło by to jakoś jej zdolność do używania mocy bez treningu (w jednej linii od wybrańca + teorie o wymazaniu pamięci), ale co zrobił z nią TLJ? Okazuje się być całkowitą Mary Sue. Bez wcześniejszego wyszkolenia, wychodzi na to ze "we krwi" też nic nie ma po przodkach a c co robi walczy z pretorianami, odbywa chyba 3 lekcje szkolenia i co się dzieje? Na koniec podnosi bez większego trudu jedną ręką ważące wiele ton głazy, a taki Yoda - Wielki Mistrz Zakonu Jedi w AotC z trudem z użyciem obu rąk podnosi jeden słup, po paru set latach bycia Jedi. Już nie trzeba nawet wspominać jak jej wyczyny z poprzedniego epizodu wyglądają w tym świetle od walki do przyciągania miecza i bycia wzywaną przez niego. Teraz to wygląda jakby po prostu chcieli żeby w filmie była "strong woman" bo tak jest poprawnie politycznie.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Co zrobić, młode pokolenie tak właśnie ma - szybciej, więcej, umiejętniej . Nie dziwię się, że Luke podczas udzielania jej pierwszej lekcji prawie narobił w pory - tyle lat nauki, poświęceń, i na koniec delikatnie mówiąc, odbicia, i wszystko to na nic.

Najpierw Ben, a teraz Rey z taką potęgą ? - https://www.youtube.com/watch?v=PvESp9s-ncI

Re: Nieprzemyślane posatcie

Jak się zastanowić, to Luke też się uczył podejrzanie szybko, zwłaszcza porównując do dawnych Jedi... więc może Moc postanowiła jakoś ewoluować? Midichloriany mutują, czy coś...

Re: Nieprzemyślane posatcie

No tak, ale Luke to takie 400m przez płotki, a Rey to właściwie sprint na setkę

Re: Nieprzemyślane posatcie

W sumie może podobnie jak z naszą technologią? Długo, długo powoli, ale do przodu (czasem tylko w bok lub do tyłu), tu kstapulta, tu trebuszek, tu armatka, tu muszkiecik, choć tempem raczej ślimaczym. XIX wiek - prąd, lampa, fabryka, pierwsze samochody, zwiększamy tempo, ale nadal - od biedy da się nadążyć, choć tysiące już mają problem z nowymi technologiami. Aż tu nagle przychodzi przełom XX/XXI wieku i jeb! Internety, smartfony, inteligentne lodówki, grafeny, komputery, Muski, Hawkingi i nagle lecimy do przodu na łeb na szyję, niepewni, czy się zaraz nie rozbijemy z tego pędu

Re: Nieprzemyślane posatcie

Rozbijemy, rozbijemy, spokojna głowa ... tylko daty jeszcze nie znamy

Re: Nieprzemyślane posatcie

Szybko? Po 3 latach od odkrycia w sobie mocy przez cały TESB dostaje po tyłku i ledwo co udało mu się uciec z jaskini Wampy. Nawet w ROTJ, gdzie już używa mind tricka, nie jest tak umiejętny w posługiwaniu się mocą i mieczem jak padawani z PT. Nijak to ma się do świetnej pilotki, operatorki działa, szermierki, użytkowniczki mocy jaką Rey Sue jest w TFA-TLJ xD

Ale hej, Disney Trilogy jest dobrym przykładem dla potomnych jak nie należy opowiadać historii, zaraz obok DCEU

Re: Nieprzemyślane posatcie

Jeden dzień po odkryciu w sobie Mocy rozwalił DS. A chwilę wcześniej okazał się genialnym pilotem - statku, którego nigdy nie pilotował (no chyba że speeder = myśliwiec, ale w takim razie komarek = czołg).

To są TYLKO 3 lata.

Disney Trilogy jest przykładem, jak z kogoś, kto był nastawiony bardzo-bardzo na "nie", zrobić gorliwego neofitę, który wykleił sobie cały dom Star Warsami

Re: Nieprzemyślane posatcie

- jak z kogoś, kto był nastawiony bardzo-bardzo na "nie", zrobić gorliwego neofitę, który wykleił sobie cały dom Star Warsami

Musze to zobaczyć A co do meritum, to w TPM mały chłopczyk-niewolnik co w sobie mocy nie odkrył rozwalił statek dowodzenia separatystów, pilotując myśliwiec za którego sterami dopiero co usiadł. Mary Sue wysiada.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Nie do końca prawda. Większość akcji Anakin leciał na autopilocie, do statku Separatystów skierowało go kiedy został postrzelony i stracił kontrolę nad myśliwcem, a te główne generatory zlikwidował przypadkiem kiedy ostrzeliwał droidy.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Finster Vater napisał:
w TPM mały chłopczyk-niewolnik co w sobie mocy nie odkrył rozwalił statek dowodzenia separatystów, pilotując myśliwiec za którego sterami dopiero co usiadł. Mary Sue wysiada.
-----------------------

Nie zapominajmy o wygraniu "trochę" niebezpiecznego wyścigu

Re: Nieprzemyślane posatcie

Powiedzmy że to "Starłorsy" i ten "trochę" niebezpieczny wyścig mieści się w konwencji. Jednak pilotowanie czegoś co lata w kosmosie, gdzie trzeba jednak chyba pamiętać o większej liczbie rzeczy, że o ogarnięciu startu, lądowania, przejścia przez atmosferę, wymknięcia się spod ognia sępodroidów to jednak insza para kaloszy.

Ale skoro mógł mały niewolnik, to mogła i dużo starsza złomiarka. Zawsze można powiedzieć że "wewnętrzna L3 Sokoła" powiedziała "odsuń się od sterów babo, bo mnie drażnisz" i sama popilotowała. W końcu jest częścią statku, czyż nie

Re: Nieprzemyślane posatcie

"The droid... stole the freighter?"

Re: Nieprzemyślane posatcie

Nuka-Cola napisał:
A chwilę wcześniej okazał się genialnym pilotem - statku, którego nigdy nie pilotował (no chyba że speeder = myśliwiec, ale w takim razie komarek = czołg).
-----------------------
Jeśli to ma być jako argument w obronie Rey to radzę obejrzeć jeszcze raz początek TFA. Jeśli porównanie
Luke`a latającego T-16 a potem X-Wingiem to: komarek = czołg, to jakie porównanie adekwatne będzie to traktoro/speedera Rey która nagle umie latać Sokołem Milenium który jest dużym statkiem transportowym a nie jednoosobowym myśliwcem? A i bym zapomniał jeszcze uciekać przed myśliwcami z wyszkolonymi pilotami manewrując wąskich zakamarkach wraku superniszczyciela?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Pewnie znała dokładnie wnętrze tego niszczyciela bo była złomiarką Jak robotnicy w Bangladeszu rozbierający stare statki.

Re: Nieprzemyślane posatcie

No właśnie - to raz.

Dwa - skoro przyjmujemy że Luke latał T-16, miał ten cały background z "Kanionem Żebraków" i Biggsem Jasniejszociemnościowym, to przyjmijmy także iż panienka Rey maiła ten epizod w życiu opisany w "Przed przebudzeniem", z symulatorem lotu i innymi takimi.

Więc znowu wychodzi na korzyść złomiarki.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Nie trzeba nic przyjmować - to że Luke latał T-16 wiemy z filmu, w "Przebudzeniu Mocy" nie było nic o symulatorach czy innym backgroundzie.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Nie wiemy, widzimy że stoi coś w garażu, może Owen tylko do kościoła w niedziele jeździł.

Wiemy że "Sokół" to L3, czego trzeba więcej.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Było - Luke gadał o nim Colowi Takbrightowi kiedy Dodonna omawiał pilotom plany Gwiazdy Śmierci.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Wierze, ale aż sobie zobaczę.

Czyli Ok, wiejski chłopak polatał sobie motolotnią wujka (pewnie "nisko i powoli") i się tym chwali. Ale żeby od razu po tym siadać w kokpicie F-16?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Taki sam poziom ugruntowania jak wtedy, gdy Rey powiedziała Finnowi, że przecież mają pilota - ją Luke`owi wierzymy na słowo z trafianiem do dwumetrowych szczurów, to tym bardziej możemy wierzyć Rey.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Nuka-Cola napisał:
Luke`owi wierzymy na słowo z trafianiem do dwumetrowych szczurów, to tym bardziej możemy wierzyć Rey.
-----------------------
"I understand you`ve become quite a good pilot yourself."-Obi-Wan "Ben" Kenobi

"Sir, Luke is the best bush pilot in outer-rimm territories"-Biggs Darklighter

Re: Nieprzemyślane posatcie

Sama powiedziała że nigdy nie latała Sokołem

Re: Nieprzemyślane posatcie

A Luke X-wingiem.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Z tym ostatnim to trochę tak jak Neeku o Kazudzie w "Resistance" (z tym że tu się nie szczypal i od razu "w całej galaktyce").

Ale, o co się kłócimy? Przecież wiadomo, że w SW każdy wrażliwy na moc będzie świetnym strzelcem i doskonałym pilotem. Francuz rodzi się z bagnetem w dłoni, obdarzony mocą z umiejętnością pilotażu.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Nie powiedział

Re: Nieprzemyślane posatcie

Finster Vater napisał:
Ale, o co się kłócimy? Przecież wiadomo, że w SW każdy wrażliwy na moc będzie świetnym strzelcem i doskonałym pilotem.
-----------------------
Każdy będzie doskonałym strzelcem? Gdy przypominam sobie szkolenie Ezry przez Rexa to śmiem twierdzić inaczej. Zresztą jak powiedziała Kreia:
Watch as one tries to hold a blaster, as they try to hold a lightsaber, and you will see nothing more than a woman – or a man. A child.

Doskonałym pilotem? Powiedz to Obiemu, który przeżył spotkanie z Jango tylko dzięki kuglarskiej sztuczce. Kannan też nie był wybitnym pilotem, a Ezra musiał przejść trening pod okiem żeby moc wogóle zasiąść za sterami przestarzałego Y-Winga.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ale dlaczego mamy coś przyjmować? Tak to możemy wszystko przyjąć np że Rey odbyła szkolenie Jedi tylko kłamie że nie. Takie założenia są bez sensu.

Może przeprowadzę analizę dla Anakina, Luke`a i Rey

Anakin:
Epziod I: Praktycznie od razu dowiadujemy się że jest silny mocą tylko o tym nie wiem, ma największe stężenie midichlorianów we krwi. Okazuje się że jest WYBRAŃCEM, jest człowiekiem zrodzonym bezpośrednio za sprawą samej Mocy, którego urodzenie było przepowiedziane oraz że przywróci równowage mocy. Teoretycznie tu już powinna się o nim zakończyć dyskusja ale idziemy dalej. Czym objawia się jego zdolność używania mocy? W skrócie ma szybszy refleks, "szczęście" i lepszą intuicje. No nic szczególnego jak na wybrańca zrodzonego z samej mocy. Wiemy że umie w miarę dobrze pilotować podracer`a, chociaż nigdy wcześniej nie ukończył wyścigu, zawsze kończyły się kraksą. Udaje mu się jeden wygrać, dzięki czemu? Właśnie dzięki refleksowi i lepszej intuicji. Jakie dalsze są jego wyczyny w filmie? Wsiada w kokpit, przypadkiem startuje i leci większość czas podczas bitwy na autopilocie, a gdy próbuje już sam to opiera się na swojej wiedzy z wyścigów: "to może służyć do tego" I gdy to już robi dzięki przypadkowi/szczęściu wlatuje do środka i niszczy stacje bo próbuje strzelać w droidy. Jeszcze swoją drogą był wspomagany przez R2.
Epizod II: Mija 10 lat. Wiemy że Anakin odbył szkolenie Jedi, jest padawanem. W sumie nic szczególnego nie robi przez większość filmu tylko dalej zdolność pilotażu i dobry refleks. Umie też walczyć, ale chyba nikt nie jest zaskoczony że w świątyni Jedi uczą walki mieczem świetlnym. Dochodzi do walki z Dooku, na początku zostaje z łatwością porażony piorunami, później wraca do walki, ale po jednej minucie przegrywa i traci rękę. Na ratunek przybywa Yoda. Wielki mistrz zakonu, który jest Jedi od setek lat, obiema rękami z wysiłkiem unosi słup.
Epizod III: Mijają 3 lata, Anakin już od 13 lat zdobywa doświadczenie jak Jedi. Trwają wojny klonów, jest już po wielu bitwach zarówno na ziemi jak i w przestrzeni kosmicznej, miał gdzie zdobywać doświadczenie, awansował na status rycerza Jedi. Walczy z Dooku i wygrywa, lecz jest to któraś z kolei już wielu walk które stoczyli podczas wojen klonów, z lepszym i gorszym wynikiem dla Anakina. Co dalej? Ucina rękę Windu robiąc to z zaskoczenia. Atakuje świątynie Jedi przy wsparciu wielu żołnierzy. Walczy z Obi-Wanem w większości jak równy z równym, chociaż widać że to raczej on jest w ofensywie. Ostatecznie i tak przegrywa i odnosi ogromne rany.

Luke:
Epizod IV: Wiemy że ma doświadczenie w lataniu T-16. T-16 jest dużo bliżej do X-Winga niż speederowi, można wnioskować że myśliwce były w pewien sposób ustandaryzowane / pilotaż odbywał się na podobnej zasadzie. Anakin też bez problemu latał pierwszym spotkanym statkiem. Raczej nie ma w kanonie przypadku żeby ktoś nie umiał wzbić się powietrze jakimś myśliwcem jeśli wcześniej miał do czynienia z innymi. Może być oczywiście jedynie problem z manewrowaniem. Nawet klony na Umbarze potrafiły przelecieć się myśliwcami której już za to były wykonane w innej technologii. Trochę w technikach mocy szkoli Luke`a Obi-Wan. I na czym kończą się jego wyczyny mocy? Zniszczeniu DS. Niby duże osiągnięcie lecz pamiętajmy że nie był tam sam, miał wsparcie wielu innych myśliwców, niektórzy też sami ponieśli śmierć żeby go obronić. I pamiętajmy że ostatecznie ratuje go Han Solo. A ten strzał jeden na milion z użyciem mocy polegał bardziej na tym że moc mu "podpowiedziała" kiedy strzelić.
Epizod V: Minęły trzy lata wiemy z kanonu że przez ten czas Luke szukał sposobów żeby się szkolić na własną rękę. I tak nie idzie mu zbyt dobrze. Wampa go atakuje i porywa. W bitwie też nie robi nic szczególnego oprócz wpadnięcia na pomysł jak zniszczyć AT-ATy. Udaje się na szkolenie do Yody. Tam szkoli się przez bodajże około miesiąc pod okiem byłego wielkiego mistrza zakonu Jedi, który ma za sobą setki lat doświadczenia. Ćwiczy zarówno fizycznie jak i duchowo. Udaje się do Bespin chociaż Yoda podkreśla że nie ukończył jeszcze treningu. Walczy z Vaderem, ten go bez większego trudu pokonuje, widać ze Luke się tylko broni, nie używa nawet mocy, warto również zauważyć ze Vader nie ma na celu jego zabicia. Luke przegrywa walkę i traci rękę.
Epizod VI: Minął rok. Dopiero tu taj w trzecim filmie widzimy jak Luke używa mocy w jakiś "większy" sposób: dusi strażników, używa sztuczek umysłowych (4 lata po tym jak zobaczył Obi-Wana robiącego to). Walczy z łotrami Jabby ale nie używa tu w żaden sposób zbytnio mocy. Speedery, doświadczenie jeszcze większe bo był pilotem Rebelii + moc przejawia się jako refleks. W walce z Vaderem unika jak może walki, wygrywa dopiero gdy używa gniewu czyli po części ciemnej strony.
Warto nadmienić do wszystkiego że Luke jest synem wybrańca, jest synem człowieka zrodzonego przez moc. To więc na pewno miał duży potencjał. Tym bardziej że potomkowie osób czułych na moc też były czułe, a Luke jest potomkiem nie byle kogo.

Rey:
Epizod VII: Przesiada się z speedero traktora na Sokoła Milenium, który w przeciwieństwie do myśliwca jest w miarę dużym statkiem transportowym, który ma zalecanych nawet 2 pilotów. Bez problemu manewruje nim w wąskich wnętrznościach. To że zna wnętrze za dużo nie daje, bo trzeba jeszcze umieć manewrować w nich nie wiele mniejszym statkiem, nie mówiąc o ty innych manewrach gdzie idealnie ustawia działo Finowi do strzału. Żadnego szkolenia Jedi nie miała w swoim życiu, ani nie spotkała rycerza. A co potrafi robić? Przeciwstawia się "umysłowo" doświadczonemu Renowi, zagląda mu nawet chyba w umysł. Nagle umie używać sztuczek umysłowych Jedi (przypomnijmy u Luke`a widzimy to dopiero po 4 latach jak zaczął poznawać tajniki mocy, a nie bez wyszkolenia i nagle "bo tak") Walka z Kylo, dosyć zrozumiała bo Kylo był ranny a i tak przez większość walki dominował. Rey miała też doświadczenie w walce. Tylko czemu nagle umie przyciągnąć miecz, znowu bez żadnego wyszkolenia tylko "bo tak"? I jeszcze udaje się jej mimo to że w tym samym czasie próbuje to zrobić wyszkolony Kylo, który jest związany z tym mieczem, jest wnukiem jego twórcy, wybrańca.
Epizod VIII: Akcja dzieje się zaraz po epizodzie VII, Rey nie miała czasu na trening i zdobywanie doświadczenia. Odbywa bodajże trzy krótkie lekcje u Luke`a. I w sumie nie robi tam nic konkretnego. A same lekcje są bardzo krótkie. Udaje się do Snoke`a, ten jest bardzo potężny i rzeczywiście sobie z nim nie radzi. Mamy walkę z Pretorianami. Czyli elitarnymi gwardzistami, to oznacza że to nie są opryszki z ulicy z którymi mogła walczyć na Jakku, są doświadczeni i wyszkoleni, nie są ranni jak Kylo w TFA. Rey i tak oczywiście pokonuje paru. Co robi na koniec filmu? Podnosi JEDNĄ ręką wiele ogromnych głazów. Yoda siłował się z jednym słupem, obiema rękami mimo to że był wielkim mistrzem z doświadczeniem setek lat. Oczywiście Yoda potem bez problemu podnosi X-Winga w TESB, ale ma w tym momencie to swoje doświadczeni + 20 lat medytacji w pustelni + w tym czasie zdobywał wiedzę/kontaktował się z Qui-Gonem który przemawiał do niego z zaświatów/innego wymiaru. Luke (przypominam znowu, syn wybrańca) po znacznie dłuższym treningu nie mógł wyciągnąć X-Winga.

Już nawet nie chce mi się wspominać o innych zdolnościach i wyczynach Rey świadczących o tym że jest Mary Sue , które umie "bo tak".
Anakin i Luke`e mają większe wyszkolenie, zdobywanie przez nich umiejętności trwało latami mimo to że mieli bardzo dobry potencjał genetycznych, a zdolności opierają się w początkowych fazach na refleksie. Rey po prostu wszystko umie bez szkolenia.
Czy ja piszę o tym Rey jest jak Mary Sue bo sprawia mi to przyjemność jakoś albo mi się ta sytuacja podoba? Nie. I mam nadzieję że w epizodzie IX wytłumaczą jakoś umiejętności, chociaż Johnson decyzjami podjętymi w VIII bardzo to utrudnił.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Czyli jakby Rey była zaginioną córką Luke`a to wszystko byłoby ok? <facepalm>
PS: http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/22838#748064

Re: Nieprzemyślane posatcie

Albo przynajmniej kuzynką...
#AnakinHadASister

Re: Nieprzemyślane posatcie

Nie

Re: Nieprzemyślane posatcie

I z całego porównania tylko ten jeden argument? Czyli rozumiem że reszta mojej analizy jest poprawna? No właśnie szkoda że Disney nie jest w stanie nawet tak głupiego wyjaśnienia stworzyć dla Rey, tylko po prostu jest potężna "bo tak". Bycie wybrańcem i narodzenie z mitycznej siły która "spaja wszechświat" to nic takiego. Tym bardziej że odnosząc do naszych religii ziemskich taka osoba byłaby bóstwem. A zdolność władania mocą przechodzi na potomków.
A odnosząc się jeszcze do tego:
http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/22838#748066
1. Już się wyżej odniosłem. Nie był sam, inni ginęli za niego, Han ratuje itp. A Rey lecąc dużo większym statkiem robi niesamowite manewry, idealnie ustawia się do strzału itp.
2. Wcale nie były skupione cały czas na atakowaniu Ruchu Oporu (4 pierwsze zestrzelone rzeczywiście). A dalej to co? Te myśliwce tylko przypadkiem leciały za sokołem i nie miały zamiaru atakować? Po słowach Kylo że mają zestrzelić "ten złom" i rozkazie że wszystkie myśliwce mają się skupić na sokole, to rzeczywiście "nie były" skupione na sokole.
3. Kylo się zgadzam, do Luke vs Vader wyżej dokładnie rozpisane. Rey vs pretorianie, to rozumiem że jak teraz byśmy znaleźli jakiegoś takiego człowieka i kazali mu walczyć z kimś wyszkolonym w sztuce walki, szermierki itp jeszcze elitarnymi czyli najlepszym n najlepszych to też sobie taki człowiek wychowany przez ulice z nimi poradzi? Bo umiał wymachiwać kijem baseballowym, albo jakimś łomem?
4. Luke się odniosłem. A no tak wystarczy że ktoś użyje na kimś mocy to ten od razu też się umie tym posługiwać? Szkoda że w świątyni Jedi takich metod nauki nie stosowali, młodziki po pierwszym dniu już by wszystko umiały. Książki Rey dopiero na koniec zakosiła, i oczywiście zdążyła przeczytać w czasie lotu na Crait. I wystarczy przeczytać jakąś książkę naukową i po jednej lekturze już wszystko umiemy.
No tak, oczywiście jeszcze nie wiem z czego musiał ten słup być wykonany żeby to jego zatrzymania wielki mistrz zakonu potrzebował 2 rąk i wysiłku. No na pewno mniej siły było trzeba niż te wszystkie ogromne głazy co Rey jedną ręka, chyba że właśnie zakładamy że te głazy to jakiś pumeks był?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ale jakich argumentów - to że o Anakinie powiedziano "on jest Wybrańcem" a o Rey nic takiego nie powiedziano, to jest argument? O Rey powiedziano, że "miało miejsce przebudzenie Mocy", a o Anakinie nie.
Etc etc...

Re: Nieprzemyślane posatcie

No tak, kolejna osoba, najlepiej z całego wywodu wyciągnąć jeden argument o "wybrańcu" a całą resztę analizy udawać ze nie istnieje. Ale skargi to do Lucasa proszę składać że wymyślił sobie że Anakin jest zrodzony z mocy jak jakieś bóstwo.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ekhm, jeżeli analizą nazywasz "Przesiada się z speedero traktora na Sokoła Milenium" w sytuacji, kiedy sama mówi o sobie, że jest pilotem, to jak to traktować poważnie?
Kiedy pomijasz w analizie że w odróżnieniu od pozostałych bohaterów zawsze "czuła że coś w niej jest", widziała Ahch-To w snach, po dotknięciu miecza doznała wizji Mocy, a Luke po pierwszej próbie wystraszył się jej możliwości?
Z bliżej niewyjaśnionego powodu wszystko to zignorowałeś. To, że jest się w jakiś sposób wrażliwym na Moc, nie określa co się dzięki temu będzie dzięki niej umieć lepiej lub gorzej. Rey ma naturalną lekkość w używaniu Mocy, jeżeli się w nią wczuje - co jest bardzo ładnie i logicznie rozwijane w TFA i TLJ. O Luke`u nikt nigdy czegoś takiego nie mówił, treningi na Dagobah były przede wszystkim przełamywaniem nawyków i wynikających z nich ograniczeń. Anakin... korzystał z Mocy instynktownie i rozwijał to w różnych sztuczkach, ale najwyraźniej nie miał tej lekkości, która ujawniła się dwa pokolenia później.
A że masz potrzebę uzasadniania wszystkiego na jedno kopyto - no cóż.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Podsumowując Rey>Luke a niewykluczone że Rey>Anakin, tak więc czekam z niecierpliwością na E9.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Na pewno młoda Rey>młody Luke

Re: Nieprzemyślane posatcie

Przed odkryciem Mocy to nawet Rey >> Luke

Re: Nieprzemyślane posatcie

Cieszę się że doszliśmy do jakiegoś sensownego wniosku i wszyscy się zgadzamy

❤️ Rey ❤️

Re: Nieprzemyślane posatcie

Dlatego tak bardzo interesujący będzie nadchodzący epizod - E9 10/10 ❤️

Re: Nieprzemyślane posatcie

bartoszcze napisał:
Ekhm, jeżeli analizą nazywasz "Przesiada się z speedero traktora na Sokoła Milenium" w sytuacji, kiedy sama mówi o sobie, że jest pilotem, to jak to traktować poważnie?
-----------------------
Ja mogę dać 5 zlotych żulowi, żeby powiedział że jest najmądrzejszym czlowiekiem na świecie. Też uznasz to za prawdziwą informację?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Dokładnie, 10/10!

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ale jak jakiegoś gościa zachwala jego super obiektywny przyjaciel z dzieciństwa albo koleś który nonstop kłamie np. o tym że Vader zabił ojca Luke`a to bierzesz to za pewnik;p

Re: Nieprzemyślane posatcie

10/10.
Jak ja lubię te rzadkie sytuacje, kiedy ktoś na Bastionie wylatuje z rzeczową i bardzo trafną opinią.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Opierając się tylko na epizodach można zauważyć różnicę między Rey a Lukiem. On całe dzieciństwo spędził na farmie pracując przy skraplaczach a w wolnych chwilach strzelając do szczurów. Był rolnikiem. Rey wymachiwała prawdopodobnie tym stalowym kijem codziennie od wczesnego dzieciństwa. Dzieci uczą się najszybciej-nie na darmo w zamożnych rodzinach zatrudniano francuską bonę- dzieci stawały się naturalnie dwujęzyczne. Zbyt późno odkryty talent muzyczny czy wokalny zamyka drogę do kariery. I tu mamy podobnie- Luke późno zaczął. Było mu trudniej. Nie wiemy też czym latała Rey (ok, Sokołem nie) ale znała się na mechanice i na pewno nie był to jej pierwszy statek.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Luke w ANH:
- w filmie lata po Tatooine tylko speederem
- twierdzi w Mos Eisley że jest niezłym pilotem
- okazuje się być najlepszym kandydatem do Red 5 (bo Biggs powiedział że jest najlepszy)

Rey w TFA:
- w filmie lata po Jakku tylko speederem
- twierdzi w Niima że jest pilotem
- okazuje się być wystarczająco dobra żeby opanować pilotowanie Sokoła (który "nie latał od lat", ale w którym musiała wielokrotnie być jako "mechanik" bo wie co z nim zrobił Unkar Plutt i zna jego historię)

Faktycznie kolosalna różnica.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Wymachiwać kijem musi Cię ktoś nauczyć.
2. Skoro Rey została sprzedana to kto ją kupił?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Możesz (a nawet musisz) nauczyć się sam. Szczególnie jak wychowujesz się w środowisku gdzie wszystko che cię zjeść, ograbić lub khem, wykorzystać. Albo się nauczysz, albo jesteś martwy. Ludzie pierwotni też doszli sami do tego jak zrobić dzide bojową, naostrzyć kamień, zrobić łuk i jak się tym wszystkim posługiwać.

Tak mi się przypomniało tekst o Kareli, gdzie działacze leninowscy narzekali na brak "wiejskiego prolerariatu" [czytaj: wioskowych lumpow] z którymi można by robić rewolucję. Przyczyna była prosta - surowy klimat niew wybacza i albo ktoś pracuje i sobie poradzi, albo... odpoczywa w pokoju.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ludzie pierwotni działali stadem bo jeden ludź pierwotny młody ni ma szans zbytnio. Walkę o Ogień sobie zapodaj.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Z tego co pamiętam to jedyni szerzej przedstawieni padawani w PT to Obi-Wan i Anakin? Ci którzy pojawili się na arenie Geonosis padali jak muchy;p Nie byłbym więc tak surowy w ocenianiu umiejętności Luke`a;p

Co do porównania Luke - Rey w tych czterech aspektach:

1. Pilotowanie:
Rey - wrażliwa na Moc zbieraczka złomu, twierdzi że latała już w atmosferze i jest dobrym pilotem, siedząc pierwszy raz za sterami Sokoła udaje jej się wymanewrować "na swoim terenie" 2 randomowych pilotów myśliwców TIE.
Luke - wrażliwy na Moc rolnik, latał w atmosferze i twierdzi że jest dobrym pilotem, siedząc pierwszy raz za sterami X-winga udaje mu się przetrwać atak na nową stację bojową Imperium wyposażoną w kilkanaście tysięcy turbolaserów oraz bronioną przez Black Squadron i samego Lorda Vadera. Dodatkowo oddaje ślepy strzał i wysadza stację bojową.
Jak dla mnie Mary Sue 0 : 1 Gary Stu ;p
Jak dodać do tego fakt z "Solo", że Sokół to po prostu L3 "wspomagająca" pilota bo nie chce zginąć to już całkiem pozamiatane;p

2. Operator działa:
Rey - wrażliwa na Moc zbieraczka złomu prawdopodobnie siedząc pierwszy raz za działkiem strąca w atmosferze 7-8 myśliwców (skupionych w większości na atakowaniu speederów i sił naziemnych Ruchu Oporu) z nie wiemy dokładnie ilu eskadr
Luke - wrażliwy na Moc rolnik siedzący pierwszy raz za działkiem strąca w kosmosie 2 myśliwce (stanowiące 50% wysłanych sił) skupione na atakowaniu Sokoła
Ilościowo może Luke ma znacznie mniej zestrzeleń na koncie, ale jeśli chodzi o poziom trudności to zdecydowanie on wygrywa.
Niech jednak będzie remis w tej kategorii

3. Szermierka:
Rey - wrażliwa na Moc zbieraczka złomu, od dziecka walcząca o przetrwanie ledwie broni się przed ciężko rannym mistrzem bliżej nieokreślonego zakonu Ren (który walcząc z pretorianami walczy o życie), po zdaniu się na Moc zadaje kilka celnych ciosów i wygrywa pojedynek; w walce z pretorianami macha jak cepem, zostaje ranna ale jakimś cudem wygrywa
Luke - wrażliwy na Moc rolnik, do niedawna bawiący się zabawkami nawiązuje pojedynek z i nawet udaje mu się zranić jednego z najpotężniejszych Sithów w historii; w trakcie drugiego pojedynku w ataku gniewu macha jak cepem i jakimś cudem wygrywa
Ze względu na długość doświadczenia w walce bronią białą, potęgę przeciwnika i technikę zdecydowanie wygrywa tutaj Luke.
Mary Sue 1 : 3 Gary Stu

4. Użytkowanie Mocy:
Rey - wrażliwa na Moc, wychowana na legendach o Jedi zbieraczka złomu jest w stanie odtworzyć "sztuczkę" z wniknięciem do umysłu której doświadczyła na własnej skórze, przyciąga miecz, podnosi kamienie
Luke - wrażliwy na Moc, wychowany w przekonaniu że Moc to bujda potrafi z jej użyciem trafić torpedą do celu oddalonego o setki kilometrów i to pod kątem 90 stopniu, przyciąga miecz, podnosi kamienie, świadomie wykorzystuje "force skype`a", jako samouk potrafi dusić Mocą i używać Mind Tricka.
Jak dla mnie znowu remis... Luke`owi dłużej to niby wszystko zajmuje bo tak naprawdę pomiędzy ANH a TESB praktycznie nic z tym nie robił? Rey natomiast od razu po TFA poleciała do Luke`a, gdzie lekcji może wspaniałych nie dostała, ale za to zakosiła książki;p

Podsumowując:
Mary Sue 2 : 4 Gary Stu ;p

Wystarczy popatrzeć na te filmy obiektywnie i bez uprzedzeń i wszystko ma ręce i nogi;p A przynajmniej nie ma żadnej głupotki której już byśmy wcześniej w jakieś formie nie dostali ;p

Re: Nieprzemyślane posatcie

Przywalanie się do Rey Mary Sue to jedna z najbardziej wkurzających mnie kwestii w fandomie SW. Oczywiście jeśli za miarę bierzemy OT i PT. Podobnie w sumie płakanie o to, że nie wiemy nic o Snoke`u, tak jakbyśmy wiedzieli cokolwiek o Imperatorze w OT. Inna sprawa, że Imperator jest chyba trochę ciekawszy od Snoke`a, ale to już inny temat, a poza tym znamy jego historię z PT i patrzymy na niego w inny sposób.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Nie wiem dlaczego ludzie mają aż taki problem z Rey... Może podświadomie przeszkadza im że to kobieta? Tylko to tak głupio bo w SW mamy silne kobiety od 1977r. ?;p Od samego początku mamy również powtarzane że dla Mocy nie ma rzeczy niemożliwych;p A od 1980r. doszło jeszcze że "size matters not"... Nie wiem, może oni po prostu nie oglądają tych filmów?;p

Co do Snoke`a, to kolejny absurd - narzekają że baza Starkiller to po prostu "większa i głośniejsza" Gwiazda Śmierci, ale jak Snoke okazuje się nie być większym złym niż Palpatine to są zawiedzeni;p
A przecież w filmie jasno i wyraźnie widać i słychać że Snoke to popierdółka... W końcu skoro widział powstanie i upadek Imperium, a siedział wtedy cicho jak mysz pod miotłą, to chyba oczywiste że bał się że go Palpatine lub Vader od razu przyprowadzą do porządku;p
I jasne, on jest potężny jak go porównujemy do Kylo czy Rey... Tylko taki Kylo to z pretorianami walczy o życie? Szkolenie Imperialnych Gwardzistów kończyło się wizytą Vadera który wyzywał najlepszego z nich na pojedynek potem zabijał go w kilka sekund, by reszta wiedziała że tak naprawdę i tak są niczym w porównaniu do potęgi Sithów i by im żadne głupie pomysły po głowach nie chodziły;p

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ciekawe jest też to, że Finn w TFA w 5 sekund uczy się obsługiwać działo w TIE i potem w Sokole, celnie zestrzeliwując to i owo mimo że nigdy wcześniej tego nie robił, a stymulowana mocą Rey która z widocznym wysiłkiem pilotuje Sokoła wywołuje straszne oburzenie.

Potem jest afera że fartem położyła Kylo który wykrwawiał się z poważnej rany i próbował ją rozbroić tudzież schwytać a nie zabić, potem rozpacz, bo położyła bodajże aż dwóch Pretorianów w czasie gdy Kylo rozwalił całą resztę.

A na koniec afera, że Rey może celnie strzelać z działa, mimo że nie ćwiczyła, chociaż Finn też celnie strzelał bez treningu, nie mając żadnej cudownej mocy.

I oczywiście konsekwentnie pomija się te wszystkie razy, gdy Rey się nie udaje - począwszy od przypadkowego uwolnienia Ratharów (ruch w stylu Jar-Jara).

Re: Nieprzemyślane posatcie

No zajebiście jesteś obiektywny, nie ma co...
W każdym podpunkcie próbujesz wybielić Rey, a już totalnie poleciałeś w 3.Szermierka, gdzie piszesz totalne bzdury o Luke`u bawiącym się zabawkami, który nagle podejmuje walkę z Vaderem.
Pierwsza walka Luke`a to ta na Sokole z Remotem, potem nasz bohater ma 3 lata, aby sobie pomachać świetlówką tak jak to robiła chociażby Rey na Ahch-To.

Takie punktowanie jest dla mnie totalnie bezsensu, wchodzenie w szczegóły, że kto ile czego tam zestrzelił czy zabił...

Ja patrzę na to ogólnikowo, w OT historia Luke`a jest świetnie ukazana na przestrzeni 3 filmów. Od Wieśniaka do Kozaka. Jego progres został rozłożony na 3 filmy, przez co jego postać jest bardziej ciekawa.

W ST, główna bohaterka zaczyna z wysokiego C. Już w pierwszym filmie - Mind Tricki, pokonanie szkolonego od dziecka potomka Skywalkera itp...
Przez to w mojej ocenie, w moim odczuciu ta postać jest totalnie nudna, no bo czegokolwiek się nie dotknie, nie zrobi to i tak jej wyjdzie...

Ja naprawdę nie mam nic przeciwko żeńskim postacią, wręcz broniłem wśród znajomych Rey przed premierą TFA, że w sumie to fajna zmiana i że pewnie okaże się Skywalkerem. Postać Rey miała ogromny potencjał i gdyby twórcy budowali ją tak jak Luke`a na przestrzeni 3 filmów (od zera do bohatera), w moim przekonaniu byłoby znacznie ciekawiej.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Taaaa, bo to że jedno z nich od dziecka było zdane tylko i wyłącznie na siebie i walczyło o przeżycie, a drugie do 18-19 roku życia mieszkało sobie z wujostwem, miało pod nos podsuwany obiadek i niebieskie mleko i bawiło się zabawkami w piwnicy to nie ma absolutnie żadnego znaczenia?;p
Tylko że Luke tego czasu nie wykorzystuje i nie wierzy za bardzo w tę świetlówkę? Widać to choćby po tym że skradając się po Cloud City w ręku trzyma blaster a nie miecz? Rey z kolei praktycznie nie rozstaje się z kijem?
Mimo to techniką Luke bije Rey na głowę.

Ale przecież ogólnikowo to wszystko widać na pierwszy rzut oka;p Fakt, Rey startuje z trochę wyższego poziomu, ale patrz początek posta i jej "dzieciństwo". Szczegóły są dla tych którzy są ślepi i nie potrafią tego dostrzec;p

Szkolony od dziecka potomek Skywalkera? A co to wogóle znaczy? Nie raz i nie dwa było już tu mówione że krew automatycznie nie daje nikomu zwycięstwa. Anakin był synem samej Mocy, a sromotnie przegrał z takim Kenobim który był dzieckiem nikogo?

Czego się Rey nie dotknie to i tak wyjdzie? Z tego co pamiętam to na razie wzięła się za 2 rzeczy? Przekonanie Luke`a do powrotu i nawrócenie Bena Solo. Obie zakończyły się porażką...

Re: Nieprzemyślane posatcie

"Mimo to techniką Luke bije Rey na głowę" - Więc sam sobie odpowiedziałeś co robił Luke przez 3 lata pomiędzy ANH i TESB.

-No, ale co tego, że dzieciństwo? Co ma kurde, piernik do wiatraka. Kolejne, naiwne tłumaczenie z dupy, ja tam nie widzę związku.

To znaczy, że to Saga Skywalkerów.
Kto tak ustalił? Była powołana jakaś komisja?

Anakin przegrał z Kenobim, właśnie dlatego że Obi był prawdziwym, nie tylko z tytułu Mistrzem Jedi, do tego wykorzystał to, że miał High Ground xD.

Bardziej mi tu chodzi o wychodzenie z opresji, jak użycie Mind Tricku... Podejrzewam, że gdyby spadła do zsypu na śmieci to by sobie go otworzyła mocą... zero jakiegokolwiek wysiłku, żeby wybrnąć z sytuacji, wszystko tłumaczy się tym, że REY MA MOC. No, ku^wa fajnie, tak jak setki Jedi poległych na arenie, też mieli moc, tylko,że... no właśnie.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Tzn w. OT jest to średnio pokazane i opiera się na niedopowiedzeniach jednak. Niemniej nie jest puszczone na bezczela jak w Przebudzeniu

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ale ta technika to u Luke`a jest widoczna dopiero w Cloud City? Popatrz jak używa miecza w starciu z Wampą, jakby odganiał się od muchy a nie wykonywał precyzyjne cięcie godne Jedi...

Cytując Yodę z TPM - "ma wszystko";p To, że Rey od dziecka musiała sobie radzić sama doskonale tłumaczy jej start z wyższego poziomu jeśli chodzi o walkę w porównaniu do np. Luke`a.

I co w związku z tym że to Saga Skywalkerów? Czy to znaczy że Skywalker ma być zawsze najpotężniejszy i wychodzić obronną ręką z każdej opresji? To dlaczego w AOTC Anakin dostaje łupnia i traci rękę? Dlaczego w ROTS dostaje łupnia i traci rękę i obie nogi? Dlaczego w TESB Luke dostaje łupnia i traci rękę? W TFA i TLJ dalej mamy Skywalkerów więc nie wiem o co Ci chodzi ;p
Kto ustalił że rodzice Kenobiego byli nikim? Nie wiem, Kanon? W końcu nie mamy o nich ani słowa;p Raczej więc można bezpiecznie założyć że z punktu widzenia galaktyki nie byli nikim ważnym;p

No właśnie, a Rey wygrała z Kylo dlatego że Kylo był Mistrzem Zakonu Ren tylko z nazwy;p I nie miał Highgroundu;p

Nie no jakiś tam wysiłek miała, pierwsza próba się nie udało przecież;p Ech, chyba przespałeś moment jak po przywrócenie Równowagi Mocy trochę zmieniły się zasady gry Jak sam tytuł wskazuje w przypadku Rey mamy do czynienia z "Przebudzeniem Mocy" co wyczuwa również Snoke i Kylo, raczej nie można jej porównywać do byle popierdółki z areny na Geonosis...

Re: Nieprzemyślane posatcie

"Czy to znaczy że Skywalker ma być zawsze najpotężniejszy i wychodzić obronną ręką z każdej opresji? To dlaczego w AOTC Anakin dostaje łupnia i traci rękę? Dlaczego w ROTS dostaje łupnia i traci rękę i obie nogi? Dlaczego w TESB Luke dostaje łupnia i traci rękę?"

Ooo to to. O to mnie chodzi. A Rey co najwyżej się spoci lekko, albo zamoczy jak na Ahch-To.

No właśnie nie powinna była wygrać, co jest dla mnie jednym z wielu idiotyzmów tego filmu.

Jakie znowu zasady Ci się zmieniły? Dla mnie to trochę zalatuje Marvelem czy DC, że masz po prostu w sobie moc i jesteś od razu kozakiem, a jak wiele raz wspominam jestem dzieckiem Prequeli i jakie by one nie były słabe scenariuszowo to jednak podoba mi sie idea treningu, szkolenia się, podnoszenia swoich umiejętności, bo to jest tak jak w naszym życiu. Weźmy sobie takiego Messiego czy Ronaldo. Bez trenowania, pracy i wysiłku nie doszliby tam gdzie się obecnie znajdują. I tak wg. mnie powinno to wyglądać w SW. Masz moc, ale żeby nad nią panować potrzeba czasu. Poza tym nie po to ktoś wymyślił style walk na miecze, żeby byle kto sobie nim władał.

Re: Nieprzemyślane posatcie

RodzyN jr. napisał:
Rey co najwyżej się spoci lekko, albo zamoczy jak na Ahch-To.

No właśnie nie powinna była wygrać, co jest dla mnie jednym z wielu idiotyzmów tego filmu

-----------------------

Osobom które nie oglądały TLJ poleca się scenę Rey/Snoke.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Zaraz, jakby Rey straciła rękę to już słyszę te głosy "zrzynka, zrzynka"

Natomiast na Starkilerze wygrała, bo walczyła z facetem trafionym z kuszy Wookich. W bebechy. Ona powinna go posiekać "na plasterki", a gość wyszedł tylko z ranką na twarzy. Z czego powinien się cieszyć, bo bardziej przypomina dziadka.

Z walki z Royal Krewetkami wyszła poraniona, i bez Benka by była martwa. Taki Vader by ich wszystkich posiekał i nawet się nie spocił - to jest różnica klas i poziomów.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Finster Vater napisał:
Zaraz, jakby Rey straciła rękę to już słyszę te głosy "zrzynka, zrzynka"
-----------------------
Jakoś przy AoTC nikt tak nie krzyczał Jak Kreia straciła rękę też nikt nie krzyczał...doprawdy jak to możliwe?

Finster Vater napisał:
Z walki z Royal Krewetkami wyszła poraniona, i bez Benka by była martwa.
-----------------------
Tak tylko to Benek przez większość walki był w terapatach a krewetkom walczącym z Rey nawet bronie magicznie znikały żeby tylko mogła wygrać.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Jakby tak prześledzić choreografię tej walki, to plot armor daje jej mocne fory, odpychanie kopniakiem 3 osób, gwardziści nacierający w przeciwnym kierunku, znikające ostrza..

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ale Skywalker (Ben Solo) w trylogii Disneya dostał przecież łupnia i zarobił bliznę, więc znowu, w czym problem?;p

Nie powinna bo? Bo ma niższe staty? To nie gra RPG, życie jest odrobinę bardziej skomplikowane i nie zawsze wygrywa ten co dłużej trenował;p

Jakim kozakiem? Zwróciłeś Ty wogóle uwagę JAK ta Rey walczy? Taki Obi-Wan czy Anakin to by ją zjedli na śniadanie. Kylo zresztą podobnie... "Raw Power" to nie wszystko, Rey się udaje bo ma przeciwników jakich ma... Ja bym rozumiał jeszcze gdyby Rey wymiatała tak jak Jedi w Prequelach, ale ona nawet nie dorównuje Luke`owi z TESB?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Tu akurat się zgodzę Są pewne braki i niedoróbki. No ale to nie temat o brakach warsztatowych Riana czy jego przeoczeniach;p

Re: Nieprzemyślane posatcie

-Jakoś przy AoTC nikt tak nie krzyczał

No bo każdy widział druty w RotJ przecież... Poza tym "prekłele" swoją falę hejtu zebrały, tylko dziś się nie pamięta.

A w walce krewetki Benka nie zraniły.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Mamy tu fanbojowkodisnejowskie ustawianie chochola i dyskusje z nim

Re: Nieprzemyślane posatcie

Cycka mogłaby stracic

Re: Nieprzemyślane posatcie

Finster Vater napisał:
-Jakoś przy AoTC nikt tak nie krzyczał

No bo każdy widział druty w RotJ przecież... Poza tym "prekłele" swoją falę hejtu zebrały, tylko dziś się nie pamięta.

-----------------------
Każdy pamięta spokojnie. Tylko o fakt utraty ręki w drugim filmie nikt się nie czepiał i zrzynka nie krzyczał.

Finster Vater napisał:
A w walce krewetki Benka nie zraniły.
-----------------------
Bo go Rey uratowała, rzucając mu miecz w ostatniej chwili.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Lord Budziol napisał:
Nie powinna bo? Bo ma niższe staty? To nie gra RPG, życie jest odrobinę bardziej skomplikowane i nie zawsze wygrywa ten co dłużej trenował;p

-----------------------

— Kto jest najlepszym szermierzem na świecie?

— Nie mam pojęcia.

— Nigdy nie znałeś takiego?

— Znałem wielu, którzy się za takich uważali.

— Ha! Kim byli? Jak się nazywali? Co potrafili?

— Wolnego, wolnego, dziewczyno. Nie znam odpowiedzi na te pytania. Czy to takie ważne?

— Pewnie, że ważne! Chciałabym wiedzieć… kim tacy szermierze są. I gdzie tacy są.

— Gdzie są, to ja wiem.

— Ha! Więc gdzie?

— Na cmentarzach.

Andrzej Sapkowski "Krew elfów"

Messi

RodzyN jr. napisał:
Weźmy sobie takiego Messiego czy Ronaldo. Bez trenowania, pracy i wysiłku nie doszliby tam gdzie się obecnie znajdują. I tak wg. mnie powinno to wyglądać w SW. Masz moc, ale żeby nad nią panować potrzeba czasu.
-----------------------

Ale oni po wykonaniu tej pracy (poza tym wydaje mi się, że bardziej na to musiał zapracować Ronaldo, zaś Messi bardziej niż na przygotowaniu fizycznym bazuje na talencie) wyskoczyli na niebotyczny poziom (porównywalnie Mocą starłorsową do Yody lub Sidiousa, a gdzie tam Rey chociażby do takiego Snoke`a?), a żeby dorównać takiemu przeciętnemu piłkarzowi ekstraklasy (biorąc analogię, że jest to przeciętny Jedi w porównaniu do zwykłego człowieka / nie-piłkarza)...no cóż. Mało to było zawodników, którzy poza talentem nie wykazywali żadnej chęci do pracy, a udawało im się (na chwilę zaledwie, ale jednak) wdrapać na szczyt?

Nieprzemyślane postaci

bartoszcze napisał:
Osobom które nie oglądały TLJ poleca się scenę Rey/Snoke.
-----------------------

A przysypiającym na TFA pierwsze spotkanie z Kylo - coś Rey wtedy nie pykło, bo skończyła nieprzytomna, a to Ren się nawet nie spocił

Re: Messi

No np. kto? Taki żeby w ogóle nie trenował?

Re: Messi

Z nowszych przykładów taki Ronaldinho wolał cieszyć się życiem niż przykładać do treningów, a był najlepszym piłkarzem świata, póki zdrowia starczało. Przeciętny piłkarz mógłby zasuwać na okrągło i nawet się nie zbliżyć poziomem.

Re: Messi

No ale był w ogóle trenowany przez innych. I trenował coś.

Re: Messi

Innym wystarczyła "ręka Boga"

Re: Messi

Ale trenował mniej, a był lepszy od większości kolegów z drużyny, zapewne za młodu wśród rówieśników ta różnica była bardziej zauważalna.

Re: Messi

O masz. Czy obejrzał połówkę meczu okregowki i od razu wszedł na Ligę Miszczów?

Re: Messi

A czy Rey pokonała Snoke`a przed treningiem u Luke`a? Albo chociażby po tym treningu?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Lord Budziol napisał:
1. Pilotowanie:
Rey - wrażliwa na Moc zbieraczka złomu, twierdzi że latała już w atmosferze i jest dobrym pilotem, siedząc pierwszy raz za sterami Sokoła udaje jej się wymanewrować "na swoim terenie" 2 randomowych pilotów myśliwców TIE.

-----------------------
To, że ktoś twierdzi ze potrafi to jedno. Jak w historii o myśliwym i stadzie wilków Siedzac pierwszy raz za sterami statku, który wymaga dwóch pilotów udaje jej się w tunelu mniejszym niż ten znany z DSII dokonać tego czego wieloletni szmugler i kego kompan nie potrafili-przelecieć bez uszkodzenia Tysiącletniego Sokoła.


Lord Budziol napisał:
Luke - wrażliwy na Moc rolnik, latał w atmosferze i twierdzi że jest dobrym pilotem, siedząc pierwszy raz za sterami X-winga udaje mu się przetrwać atak na nową stację bojową Imperium wyposażoną w kilkanaście tysięcy turbolaserów oraz bronioną przez Black Squadron i samego Lorda Vadera. Dodatkowo oddaje ślepy strzał i wysadza stację bojową.
-----------------------
Luke nie tylko twierdzi, że jest dobrym pilotem. Luke ma rekomendacje Bena Kenobiego i Biggsa Darklightera-czolowego pilota z najlepszej eskadry rebeliantów.

Dwa Black Squadron to dwa myśliwce wspomagające Vadera i zostały one zniszczone przez Hana Solo. Sam Luke też by zginął "I have you now" ale Solo mu uszkodził myśliwiec i ten nie zdążył pociągnąć za spust.

Turbolasery byly w tym czasie zajęte rozwalaniem innych mysliwców w eskadrze Luka. Jemu się po prostu poszczęścilo.

A ślepy strzał wykonał tylko dzięki pomocy Kenobiego. Sam przecież próbował to zrobić i mu się nie udało, dopieroz pomocą ducha ledwo mu się udało.


Lord Budziol napisał:
Ilościowo może Luke ma znacznie mniej zestrzeleń na koncie, ale jeśli chodzi o poziom trudności to zdecydowanie on wygrywa.
Niech jednak będzie remis w tej kategorii

-----------------------
No niech będzie remis skoro Rey ma cztery razy więcej zestrzeleń a Luke miał trudniej bo przecież wcale Han mu nie naganiał tych TIE-ów w jego stronę. Widać że żadnych zwierząt nigdy nie zaganialeś skoro pleciesz takie głupoty.


Lord Budziol napisał:
Luke - wrażliwy na Moc rolnik, do niedawna bawiący się zabawkami nawiązuje pojedynek z i nawet udaje mu się zranić jednego z najpotężniejszych Sithów w historii; w trakcie drugiego pojedynku w ataku gniewu macha jak cepem i jakimś cudem wygrywa.
-----------------------
Oczywiście pominiemy ten fakt, że ten straszny mroczny lord aż specjalnie aparaturę testował zeby biednego Luka chociaż nie skrzywdzić. Luke w tym czasie starał się owego lorda zabić i jedyne co dal radę zrobić to go lekko zranić. Wielki wyczyn po latach treningu.

"Jakimś cudem wygrywa?"-a gdzie podzialo się "To nie była w gruncie rzeczy walka Luke vs Vader tylko Luke i Anakin vs Vader". A no tak...ta opinia nie pasuje do tezy.


Lord Budziol napisał:
gdzie lekcji może wspaniałych nie dostała, ale za to zakosiła książki;p
-----------------------
Krórych też nie przeczytała. Mimo to twoim zdaniem remis...To takie drukowanie wyników że aż mi się piłkarski poker przypomniał.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Właśnie wystarcza takie małe cosie aby postać uwiarygodnić. One się jakoś nazywają nawet.
Właśnie Lukowo się nie udaje, Ben go instruuje i się udaje.
Mamy zatem3:
Mechanika - Luke nie startuje w tej konkurencji
Opanowanie miecza - Luke jest uczony
Pilotaż - opinie pewne są.
Opanowanie mocy - Luke jest uczony.
Mocne 0:4 dla Rey w kategorii Mary Sue

Re: Nieprzemyślane posatcie

-Mechanika - Luke nie startuje w tej konkurencji

Rey zaś uwalnia Rathay, no typowa Mary Sue...

Opanowanie miecza - Luke jest uczony
No - zakłada "ślepy" hełm i po minucie już wszystko umie i łapie, odbija strzały jak profesjonalista.
Dla odmiany Rey dostaje wpierdziel od Luka, który okładają prętem jak chce, i nawet doświadczenie w kijku jej nie pomaga. To jest prawdziwa różnica klas. I w tej scenie widzimy co kto potrafi.

Pilotaż - opinie pewne są.
Pilotaż - MF ma "wspomaganie" L3, więc Twój argument jest inwalidą. I patrz ostatni punkt.

Opanowanie mocy - Luke jest uczony.
przez jeden dzień u Yody? To tyle co Rey u Luka.
Z tym że Luke BEZ nauki potrafi kierować protonowe torpedy (któe jednak ważą więcej niż kamyczki) precyzyjnie do małego otworu, lecąc z prędkością 1000 km/h w wąskim korytarzu mając prześladowców na karku i rozwalonego astromecha. To też przy okazji do pilotażu i robienia wielu rzeczy rzeczy na raz

Re: Nieprzemyślane posatcie

Po pierwsze nie wiadomo ile czasu Luke był u Yody a po drugie chodzi o jakąkolwiek podkładkę.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Tyle ile Leia i Luke byli na Bespinie do przybycia Vadera. Czyli nie za długo. Lub tyle ile Ray była u Luka - w każdym razie porównywalnie - "jakakolwiek podkładka" do podnoszenia kamieni jest. 1-1

Re: Nieprzemyślane posatcie

Nie wiemy ile czasu tam lecieli. A może rok? I o to chodzi tak się robi fabułę. Proces pedagogiczny zszedł. Luke najpierw nie umie, pouczony umie, potem stosuje nabytą wiedzę w praktyce. To w ANH.
Budowa wiarygodnej postaci to sztuka wciskania ludziom sciemy, którą widz kupi.
U Rey nie ma w zasadzie sytuacji w której by ktoś ją uczył. Nawet ta cała Maz Kanata

Re: Nieprzemyślane posatcie

Finster Vater napisał:
Rey zaś uwalnia Rathay, no typowa Mary Sue...
-----------------------



Finster Vater napisał:
No - zakłada "ślepy" hełm i po minucie już wszystko umie i łapie, odbija strzały jak profesjonalista.
-----------------------
Pewien czlowiek zajechał do mechanika ponieważ ten miał problem z falujacymi obrotami w swoim samochodzie. Mechanik popatrzył, wykręcił świece, przejechał po nich kilka razy szczotką drucianą i zarządał stówy. Klient mu na to że za taką robotę to mu tyle nie zapłaci. Mechaniki odpowiedział mu tak: Za robotę zlotówka a za to że wiedzialem co trzeba zrobić 99 złotych.

Finster Vater napisał:
Dla odmiany Rey dostaje wpierdziel od Luka, który okładają prętem jak chce, i nawet doświadczenie w kijku jej nie pomaga. To jest prawdziwa różnica klas. I w tej scenie widzimy co kto potrafi.
-----------------------
Tak tylko wcześniej pokonała Kylo Lame`a mimo tego, że wspomagał on ciemna stronę uderzeniem w ranę po kuszy wookich. O większy wzrost bólu to już w star warsowym świecie ciężko.

Finster Vater napisał:
Pilotaż - MF ma "wspomaganie" L3, więc Twój argument jest inwalidą. I patrz ostatni punkt.
-----------------------
Inwalidą to jest ten smieszny film zwany Soyo. Ale nawet przyjmujac że jest tam jakiś system zmiany pasa To jakoś ten system nie pomógł doświadczonemu pilotowi Landowi, który w dodatku był z tym systemem obeznany i leciał w szerszym tunelu w uratowaniu anteny.

Finster Vater napisał:
przez jeden dzień u Yody?

-----------------------
Hahahahahahahahaha. Przez około miesiąc-bo tyle czasu potrzebne jest na przebycie drogi z jednego systemu gwiezdnego do drugiego lecąc z prędkością 1,5 prędkości światła.



Finster Vater napisał:
Z tym że Luke BEZ nauki potrafi kierować protonowe torpedy (któe jednak ważą więcej niż kamyczki) precyzyjnie do małego otworu, lecąc z prędkością 1000 km/h w wąskim korytarzu mając prześladowców na karku i rozwalonego astromecha.

-----------------------
Po pierwsze to Luke niczym nie kierował tylko nacisnął spust w odpowiednim momencie. No i Kenobi mu powiedzial kiedy ten spyst ma wcisnąć.

Po drugie to jest prawdopodobieństwo że zwykly człowiek dałby radę dokonać czegoś takiego. Niewielkie ale jednak. Na opanowanie pilotażu bez nauki pilotażu nie ma prawdopodobieństwa

Re: Nieprzemyślane posatcie

-Mechaniki odpowiedział mu tak: Za robotę zlotówka a za to że wiedzialem co trzeba zrobić 99 złotych.

Co to ma do sytuacji? To był mechanik który bez szkoły popatzył na silnik i wszystko wiedział? No raczej nie. Tak samo z Lukiem.

Tak tylko wcześniej pokonała Kylo Lame`a

Dobrze - zaczynasz łapać. Kylo to dopiero adept, nawet nie poziomem Luka.

O większy wzrost bólu to już w star warsowym świecie ciężko.

Eeee tam. Anakin smażony w lawie - ten to powinien mieć tak wzrost ciemnej strony, że powinien w tym momencie pokonać Obiego palcem ocalałej ręki.Ale widać tak to nie działa.

Przez około miesiąc-bo tyle czasu potrzebne jest na przebycie drogi z jednego systemu gwiezdnego do drugiego lecąc z prędkością 1,5 prędkości światła.

No chyba jednak nie - nie wiemy ile to zajmuje w SW i z jaką prędkością oni latają bez hipernapędu. Na tej zasadzie nie wiemy też ile dni była Rey u Luka tak naprawdę. W każdym razie tyl ile trzeba aby przelecieć systemu D`Qar do Crait

Na opanowanie pilotażu bez nauki pilotażu nie ma prawdopodobieństwa

Sprawdzić, czy nie Anakin w TPM

Re: Nieprzemyślane posatcie

Finster Vater napisał:
Co to ma do sytuacji? To był mechanik który bez szkoły popatzył na silnik i wszystko wiedział? No raczej nie. Tak samo z Lukiem.
-----------------------
Ech. Jak można być tak ślepym? Luke miał kurs u Bena Kenobiego-przyśpieszony ale miał. Rey do czasu TLJ nie miała nawet takiego jak Skywalker na pokładzie Sokoła.

początek spoilera Nie wierzę,że muszę tłumaczyć w jaki sposób innowacyjna seria filmów z przełomu lat 70 i 80 jest dużo lepsza od marnych soft rebbotów XXI wieku, w których nie pisze nawet scenariusza nikt z orginalnych twórców koniec spoilera

Finster Vater napisał:
Eeee tam. Anakin smażony w lawie - ten to powinien mieć tak wzrost ciemnej strony, że powinien w tym momencie pokonać Obiego palcem ocalałej ręki.Ale widać tak to nie działa.
-----------------------
Jak Obi mu wszystkie kończyny obciął-z wyjatkiem tej mechanicznej-a Tyranus po samym obcięciu dłoni był unieszkodliwiony. Zresztą samo utrzymanie się przy życiu paląc się żywcem jest niewiarygodne.

Finster Vater napisał:
Na tej zasadzie nie wiemy też ile dni była Rey u Luka tak naprawdę.
-----------------------
Dwa dni i dwie noce.


Finster Vater napisał:
z jaką prędkością oni latają bez hipernapędu.
-----------------------
She`ll make point five past lightspeed.


Finster Vater napisał:
W każdym razie tyl ile trzeba aby przelecieć systemu D`Qar do Crait
-----------------------
To już jest tak marny trolling, że szkoda słów. Gdyby Sokół byłby tak samo szybki z hipernapędem jak i bez niego to po co Solo mialby go w ogóle naprawiać i martwić się o skomplikowane obliczenia?

Finster Vater napisał:
Sprawdzić, czy nie Anakin w TPM
-----------------------
Anakin w TPM najpierw dopytał się o wszystkie urzadzenia sterujace kapitana statku Amidalii. Potem leciał tylko przez chwilę i zaraz się rozbił. Uratowało go jedynie wspomaganie R2, który w przeciwieństwie do L3 wie jak się utrzymać przy życiu i w pamięci widzów

Re: Nieprzemyślane posatcie

1. Bardzo przyspieszony trening. Tylko pamietaj, pamięć o Jedi była wymazywana w Imperium i Luke nie wiedział nic, Ben mu literalnie mówił co to byli Ci Jedi. A ten ubrał hełm i pyk - działa. I Ok, ja kupuję.
A Rey wiedział o Jedi, wiedziała kto to Han, Luke, naczytala się o mindtdickach itd. I jak Benek jej coś w mózgu obudził niewłaściwe gmerajac (Lukowi nikt nie grzebal w zwojach) to od razu postanowiła wypróbować wiedzę z książek.

2. Czyli ustalmy jedno - jesteśmy poważnie ranni to jest to na naszą niekorzyść i zadna to zaleta - Ok?

3. Point taken.

4. No oczywiście nie. Bardziej chodzi mi o to że na mapie Hoth i Bespin są blisko i tyle co na Resistance lecialo na Crait.

5. Rey latała na symulatorze, więc chyba była dużo bardziej predysponowana, niz 5 minut w kokpicie. Ani przeleciał wąskim korytarzem i jakoś dał radę. Można? Można.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Finster Vater napisał:
A Rey wiedział o Jedi, wiedziała kto to Han, Luke, naczytala się o mindtdickach itd. I jak Benek jej coś w mózgu obudził niewłaściwe gmerajac (Lukowi nikt nie grzebal w zwojach) to od razu postanowiła wypróbować wiedzę z książek.
-----------------------
To, że ktoś czytał o Napoleonie i przez pranie mózgu mu się wmówi, że nim jest to nie jest równoznaczne z tym że posiądzie jego intelekt i umiejętności taktyczne.

Finster Vater napisał:
2. Czyli ustalmy jedno - jesteśmy poważnie ranni to jest to na naszą niekorzyść i zadna to zaleta - Ok?
-----------------------
Jesli biezemy pod uwagę EU to nie. Bo tam jest Darth Sion, który chodził ze wszystkimi koścmi polamanymi na wszelkie możliwe sposoby. Jeśli zaś bierzemy pod uwagę tylko filmy to szkolenie pilotażu Rey nigdy nie miało miejsca.

Wybieraj-albo masz ciastko albo zjadłeś ciastko.


Finster Vater napisał:
4. No oczywiście nie. Bardziej chodzi mi o to że na mapie Hoth i Bespin są blisko i tyle co na Resistance lecialo na Crait.
-----------------------
Podróż na Crait trwala dwa dni i dwie noce czasu wyspianskiego. Podróż Hana i Lei trwała dłużej.

Finster Vater napisał:
5. Rey latała na symulatorze, więc chyba była dużo bardziej predysponowana, niz 5 minut w kokpicie.
-----------------------
W której minucie filmu Rey latała na tym symulatorze? Bo mam ochotę sobie powtórzyć tę scenę


Finster Vater napisał:
Ani przeleciał wąskim korytarzem i jakoś dał radę. Można? Można.
-----------------------
W porównaniu do tego którym przeleciała Rey to ten z TPM wygląda na szerokość co najmniej dwóch gwiazd śmierci. To oczywiście wyolbrzymienie ale wystarczy spojrzeć ile luzu ma w tym korytarzu ten mały myśliwiec a jak praktycznie co chwilę Sokół jest narażony na zderzenie z fragmentem korytarza.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Zablokowany napisał:
Po pierwsze to Luke niczym nie kierował tylko nacisnął spust w odpowiednim momencie. No i Kenobi mu powiedzial kiedy ten spyst ma wcisnąć.

-----------------------

Proszę o cytat gdzie Kenobi mówi Luke`owi kiedy nacisnąć spust

Re: Nieprzemyślane posatcie

1. Ale jezeli ktoś studiował kampanie Napoleona, analizował wszelkie posunięcia i aspekty, to gdy nagle znajdzie się w podobnej sytuacji będzie miał duże szanse, ze sobie poradzi. Poza tym mówimy o przebudzeniu - to jak np. w poecie pod wpływem bodźca (ducha/spirytu/spirytusu) przebudzi się wena ro stworzy arcydzieło, jak np. "Cierpienia Młodego Wertera".

2. Myślę, że you`re better than that, i potrafisz się przyznać do niemania racji tam gdzie widzisz że jej nie masz. Jeden typek z EU mógł, inni kanoniczni (Anakin, Dooku) nie mogli. Rey na symulatorze jest jak najbardziej kanoniczna, to nie jest fanfic czy coś w tym stylu.

4. Nie mogła. Jak chcesz to wkleję mapkę galaktyki. W TLJ dystans pokonany w dwa dni to jakieś dwa palce. W tej samej skali na tej samej mapie Hoth i Bespin są jednym punktem. To chyba kończy dyskusję? Nie ma żadnego źródła, ktore mówi ile trwała dokładnie podróż MF na Bespin.

5. Książki i komiksy kanoniczne są integralną częścią uniwersum.

I tak, masz częściowo rację, N1 miał wiecej miejsca, tylko z jednej strony masz pilotke ktora się szkolila na symulatorze i ma "asystenta pasa" L3, z drugiej stony dzieciaka który pierwszy raz siedzi w kokpicie i nie wie do czego który przycisk służy (o tym, że ma za krotkie nogi aby sięgnąć pedałów sterów kierunku nie wspomnę, lae moze ich nie było?)

Re: Nieprzemyślane posatcie

No co poradzić że niektórzy przy kontakcie z SW są jak Neo przy pierwszym kontakcie z Matrixem - będą tupać i krzyczeć "NIEMOŻLIWE", względnie rzucą się na podłogę

Nawet trochę ich rozumiem, dla mnie Maul zasadniczo nie żyje, choć oswoiłem się już z myślą że może być inaczej

Re: Nieprzemyślane posatcie

1. I? Jakieś doświadczenie jako pilot miała no i przecież właśnie wtedy zaczęła używać Mocy? Rozmowa Snoke`a z Kylo "there`s been a awakening, have you felt it?" miała miejsce właśnie po locie Sokoła?
Rekomendacje Luke`a są tak naprawdę guzik warte - obie osoby ze względu na przyjaźń z Luke`iem nie było obiektywne, a Kenobi to już całkiem najmniej wiarygodny człowiek w całym SW;p
Black Squadron to 8 myśliwców - 2 osłaniające Vadera + 6 które walczyły z myśliwcami. Zacznij dokładniej oglądać te filmy bo potem pleciesz taki głupoty i połowy z nich nie rozumiesz;p https://youtu.be/2WBG2rJZGW8?t=258
Gwiazda Śmierci miała kilkanaście tysięcy turbolaserów a Ty twierdzisz że przy ataku 30 myśliwców rebelii wszystkie były zajęte i do Luke`a już nikomu nie było strzelać?;/ No i jak to jest z tym szczęściem? Luke`owi się mogło poszczęścić a Rey nie?;/
Luke próbował? Znowu pudło;/ To był inny, doświadczony pilot rebelii korzystający z pomocy komputera: https://youtu.be/2WBG2rJZGW8?t=540 Luke`owi udało się za pierwszym razem...

2. Han zaganiał mu TIE jak zagania się zwierzęta? Nie wiem co na to powiedzieć;p

3. Jakimś cudem wygrywa jest w ujęciu obu walk, bo nie wiem czy zauważyłeś, ale tak jak Vader nie chciał zabić Luke`a, tak samo Kylo nie chciał zabić Rey? "You need a teacher, I can show you the ways of the Force" raczej nie mówi się do osoby którą chcesz uśmiercić ;p

4. A wiesz że ich nie czytała bo? W filmie nie ma momentu kradzieży książek, równie dobrze mogła zakosić je od razu i czytać sobie na Sokole w przerwach pomiędzy machaniem mieczem... Ech, gdyby jeszcze to Rey robiła projekcję Mocy przez pół galaktyki albo rzucała Snoke`iem jak szmatą...

Re: Nieprzemyślane posatcie

Lord Budziol napisał:
Rozmowa Snoke`a z Kylo "there`s been a awakening, have you felt it?" miała miejsce właśnie po locie Sokoła?
-----------------------

I zanim Han zdążył odpowiedzieć na pytanie "The Jedi were real?", nie mówiąc o kontakcie Rey z mieczem i rozmowami z Maz o Mocy.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Finster Vater napisał:
Poza tym mówimy o przebudzeniu - to jak np. w poecie pod wpływem bodźca (ducha/spirytu/spirytusu) przebudzi się wena ro stworzy arcydzieło, jak np. "Cierpienia Młodego Wertera".
-----------------------
Nie ma żadnej definicji tego pojęcia, więc nie wiadomo jak to działa.


Finster Vater napisał:
2. Myślę, że you`re better than that, i potrafisz się przyznać do niemania racji tam gdzie widzisz że jej nie masz. Jeden typek z EU mógł, inni kanoniczni (Anakin, Dooku) nie mogli. Rey na symulatorze jest jak najbardziej kanoniczna, to nie jest fanfic czy coś w tym stylu.
-----------------------
Po pierwsze rozmawiamy o filmach a nie o książeczce, której nikt nie czytał. Po drugie za nazwanie serii KOTOR "fanficiem czy cos w tym stylu", która ma więcej pochlebnych opinni niż cala ta beznadziejna myszata trylogia nie jestem wstanie sformulowac kulturalnej odpowiedzi na taką zniewagę.



Finster Vater napisał:
4. Nie mogła. Jak chcesz to wkleję mapkę galaktyki. W TLJ dystans pokonany w dwa dni to jakieś dwa palce. W tej samej skali na tej samej mapie Hoth i Bespin są jednym punktem. To chyba kończy dyskusję?
-----------------------
Zamyka ale nie tak jakbyś chciał-różnica w czasie wynika albo z rozwoju technologii przez te trzydzieści lat albo z braków Riana, które widać np.w walce z krewetkami.

Re: Nieprzemyślane posatcie

1. Nie ma definicji, ale wiemy że takie zjawisko jest możliwe i ma miejsce. Możemy je obserwować tak w naszym świecie u artystów, to dlaczego odmawiamy tego Jedi i Rey w tym przypadku?

2. Rozmawiamy o filmach i otaczającym je uniwersum. I nie oburzaj się - tekst o fanfiku odnosił się do przywołanej książki z "Przed przebudzeniem", bo jest ona kanoniczna a nie jest fanfikiem czy czymś w tym rodzaju. Absolutnie nie odnosiło się to do KOTOR-u

3. Może i technika poszła w przód, niemniej powtórzę Hoth i Bespin to jeden i ten sam punkt na mapie galaktyki, nie jest to podróż z systemu do systemu. Może też po prostu Luke był lepszym nauczycielem niż Yoda?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Damn, po odzewie widzę, że fanboje Disney Trilogy wciąż w formie

Re: Nieprzemyślane posatcie

Bo fakty się nie zmieniły wbrew zaklęciom fanbojów EU

Re: Nieprzemyślane posatcie

Zawsze sobie w takim momencie myślę "Coooo, nie jestem żadnym fanbojem". Ale skoro mi się podobają te filmy, nie jakoś szaleńczo, ale jednak podobają, to chyba jednak jestem fanbojem.

Tak czy inaczej, moim zdanien umiejętności Rey mają sens i mamy w TFA dosyć sensowny prolog pokazujący jak wygląda typowy dzień Rey. Podciąganie się, ciągnięcie ciężarów, walka kijem z dziwnymi typami. Ale z drugiej strony rozumiem to co pisze Rodzyn - rzeczywiście TFA sugeruje na pierwszy rzut oka, że Rey wszystko przychodzi bez wysiłku.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Chyba Przybyszewski zauważył, że Lucas w prequelach zniszczył piękno Mocy robiąc z niej szkolny przedmiot zamiast magicznego elementu świata.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Czyli to Lucas zniszczył ci dzieciństwo...
I KNEW IT!
Otrzeć ci łezki?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Fanboje? Hmm, a może zamiast szukać dziury w całym i twierdzić że coś praktycznie identycznego co w OT czy PT jest świetnym pomysłem u Disneya jest głupotą to czas przyznać że się po prostu "brzydko" zestarzałeś i nie bawi Cię ta sama historia opowiadana trzeci raz tylko w trochę inny sposób?;p

Re: Nieprzemyślane posatcie

...to mówisz że masz przerwę w sesji i szukasz rozrywki? Bratu byś pomógł

Re: Nieprzemyślane posatcie

Kathi Langley napisał:
...to mówisz że masz przerwę w sesji i szukasz rozrywki? Bratu byś pomógł
-----------------------

No przecież pomaga. Pośród ciężkostrawnej atmosfery polskiej myśli prawniczej miło jest się czasem oderwać i pośmiać z dobrej zarzutki dla podładowania baterii

Re: Nieprzemyślane posatcie

Z tą dobrą to bym się nie rozpędzała ;P

Re: Nieprzemyślane posatcie

jeśli rybka bierze to jest wystarczająca ;D

Re: Nieprzemyślane posatcie

Nie no OK, mogę być fanbojem Disneya, nie mam z tym żadnego problemu (tak samo jak moge być fanbojem EU, fanbojem Lucasa, fanbojem prekłeli, TCW czy ogólnie SW). Ale, whats the point?

Czy to że ktoś lubi NT czyni go gorszym od tych co "tylko Lucas"? Czy miłośnicy EU stają się automatycznie lepsi od całej reszty?

Przecież chodzi tu o zabawę i o czerpanie z tego frajdy, a nie o to że "moje starłosy są najmojsze".

Re: Nieprzemyślane posatcie

Może to był ciężki słup? Jakiś minerał o dużej gęstości. W TESB podniósł 10-tonowego X-mysliwca jedną rączką ot tak, od niechcenia.

I przypominam, że Moc to nie jest coś co się roznosi drogą płciową - córki Ki Adiego nie dysponowały mocą.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Może były tylko nosicielkami? Wiesz, geny dominujące, recesywne, te sprawy jednak chyba największe prawdopobieństwo posiadania Mocy mają dzieci z rodzin podatnych na Moc. Tak, jak w Potterze - zdarza się "samorodek" (albo charłak), ale najczęściej magię się dziedziczy, po jednym lub po dwójce rodziców.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ja nawet nie wiem jak tam z genetyką Cerean jest, ale chyba jakoś inaczej, bo same dziewczynki im się rodzą, a chłopczyk to wielkie święto (choć akurat chyba samym Ceranom to bardzo nie przeszkadza, te haremiki i cała otoczka)

Re: Nieprzemyślane posatcie

Gdyby Rey była córką Luka już by przeszła na ciemną stronę mocy

Re: Nieprzemyślane posatcie

Najpotężniejsi Jedi z okresu około-filmowego to:
1. Yoda
2. Mace Windu
3. Obi-Wan Kenobi
Co wiesz o ich rodzicach? Nic? Ano właśnie;p Moc to nie jest coś co automatycznie przenosi się przez krew;p Używanie Mocy przez Leię to całkiem inna para kaloszy niż to Luke`a. Theron Shan ani trochę wrażliwy na Moc nie był, a jego matką była Satele a praprababką Bastila?

Wszyscy zwracający uwagę na długość szkolenia Jedi zapominają o jednej bardzo ważnej rzeczy - te całe lata szkolenia jakie widzimy i o których słyszymy w PT to nie nauka używana Mocy i machania świetlówką, a przede wszystkim nauka samodyscypliny i zakonowe "pranie mózgu"? Same "podstawy" nie są aż tak trudne i to dlatego Luke`owi wystarczyły zaledwie tygodnie, zresztą tak samo jak wcześniej Revanowi po utracie pamięci?
Oczywiście zaraz podniosą się głosy że Rey nawet tych kilku tygodni nie miała... ano nie miała, ale również zapominacie o jednej bardzo ważnej rzeczy:

Luke: You want the impossible. [sees Yoda use the Force to levitate the X-wing out of the bog and gets flustered when he does it] I don`t... I don`t believe it!
Yoda: That is why you fail.


Luke potrzebuje tygodni, ponieważ musi "oduczyć się tego co się nauczył"...
Rey natomiast, co wiemy z TFA wręcz wychowała się na legendach o Jedi. Jeśli chodzi o Moc jej umysł jest jak umysł dziecka (a Jedi nie bez powodu na szkolenie przyjmowali małe dzieci).

Teraz co do "nieprawdopodobnych" wyczynów Rey. Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę że bycie wrażliwym na Moc daje w uniwersum SW na starcie przewagę, na którą "zwykła" istota musi pracować latami? Dlaczego tak mało ludzi zauważa, że we wszystkich rzeczach robionych przez nią widać ewidentny brak szkolenia i techniki?
- walka z pretorianami? To Kylo zabija większość "krewetek", to Kylo obserwuje pole walki i planuje ataki z wyprzedzeniem, a Rey? Rey tak naprawdę nie ma pojęcia co robi, macha jak cepem i idzie na żywioł. Świetnie podsumowuje to te ujęcie: https://youtu.be/fyIPvIjVMYo?t=138 - pokażę mu że też umiem zrobić młynek i krzyknę to może się wystraszy;p
- w konfrontacji ze Snoke`iem to Kylo udaje się ukryć myśli, z Rey Snoke czyta jak z otwartej księgi, łącznie z lokalizacją Skywalkera i jego czekaniem na śmierć...
- podnoszenie kamieni, serio? Toż to chyba szkoła podstawowa... F = m x a, czyli Siła = masa x przyspieszenie. Już wszystko jasne czy trzeba bardziej łopatologicznie że trudniej jest zatrzymać gigantyczny spadający słup niż podnieść kilka kamieni leżących na ziemi?
- o wyczynach z TFA średnio chce mi się kolejny raz pisać, zresztą jak rozpisałem walkę Rey vs Kylo sekunda po sekundzie dla Princess to do dzisiaj nie doczekałem się wskazania gdzie tam niby Rey ma tą przewagę;p

Re: Nieprzemyślane posatcie

Bardzo fajny post.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Lord Budziol napisał:
Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę że bycie wrażliwym na Moc daje w uniwersum SW na starcie przewagę, na którą "zwykła" istota musi pracować latami?
-----------------------

In teh immortal words by George Lucas:
"He can see things before they happen. That`s why he appears to have such quick reflexes."

Re: Nieprzemyślane posatcie

Tak na marginesie, Luke "w mig" łapie o co chodzi z mocą na pokładzie Sokoła, ćwicząc dobijanie strzałów "na ślepo", choć dopiero co o tym słyszał. Rey nie robi dokładnie to samo na Starkilerze, manipulując strażnikiem.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Tyle że Luke reprezentuje wtedy jeszcze "nie widziałem nigdzie w galaktyce", a Rey nie dość że "zawsze czuła że coś w niej jest", to na dodatek jak się w niej Moc obudziła (sama z siebie, zdaje się) to nawet na Supremacy było czuć. A przebudzenia w przypadku Anakina nikt nie poczuł...

Re: Nieprzemyślane posatcie

Tu się nie mogę zgodzić;p Przebudzenia Anakina nikt nie wyczuł bo jako tako takiego nie było;p On od urodzenia, a w zasadzie od "poczęcia" tą Moc miał i jej używał;p Po prostu nie do przenoszenia kamieni, a do pilotowania i obkładania kosmitów po twarzy;p
A samo "poczęcie" Wybrańca wyczuł i Plagueis i Sidious. Jedi jak zwykle byli ślepi na takie znaki, ale to normalne;p

Re: Nieprzemyślane posatcie

Wreszcie powiedziałeś dziś coś sensownego;p
Anakin jest uosobieniem Mocy, fizyczną jej miniaturką obleczoną w ciało fizyczne. Dlatego nie może być w jego przypadku mowy o jej w nim przebudzeniu. Po prostu on JEST Mocą od zawsze.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Lord Budziol napisał:
Wszyscy zwracający uwagę na długość szkolenia Jedi zapominają o jednej bardzo ważnej rzeczy - te całe lata szkolenia jakie widzimy i o których słyszymy w PT to nie nauka używana Mocy i machania świetlówką, a przede wszystkim nauka samodyscypliny i zakonowe "pranie mózgu"? Same "podstawy" nie są aż tak trudne i to dlatego Luke`owi wystarczyły zaledwie tygodnie, zresztą tak samo jak wcześniej Revanowi po utracie pamięci?
-----------------------
Jak czytam takie bzdury to mam wrażenie że tracę władzę w rękach tak szybko mi opadają. Pranie mózgu? To te wszystkie szkolenia przez które przechodzili Sidious, Maul czy siostry nocy to tylko robienie papki z mózgu? Wcale nie mialy za zadanie sprawdzenie siły woli, umiejętności w walce i dokonywaniu wyborów moralnych? Nie wymagały zmudnego powtarzania tych samych ćwiczeń w celu opanowania ich do perfekcji?

Revan nie stracił pamięci. Jego osobowość jak i wspomnienia zostały zepchnięte do podświadomości żeby rada jeedai miała sprzymierzeńca, który byłby w stanie odnaleźć gwiezdną kuźnię. Po drugie umiejętnośćw posługiwaniu się mieczem świetlnym była częściowo zapisana w pamięci mięśniowej, dlatego nie było to uczenie się od początku tylko przypominanie.

Luke ćwiczył kilka tygodni to prawda. Tylko już wcześniej Ben Kenobi udzielił mu ważnych wskazówek. Można też bezpiecznie zalożyć że od czasu do czasu pojawiał się przed Lukiem skoro Skywalker nie był specjalnie zdziwiony czy wystraszony poawieniem się ducha na Hoth.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Bądźmy szczerzy: zwyczajnie nie ma czasu, żeby pokazać w filmach szczegółowo szkolenie Jedi. I nikt chyba za bardzo nie wie, jak to miałoby wyglądać, żeby było sensownie. A już na pewno oglądanie długich medytacji albo ucznia z wysiłkiem próbującego podnieść siłą woli kamyczek nie byłoby dla nikogo interesujące. Dlatego Anakin, Rey i Luke uczą się błyskawicznie

Re: Nieprzemyślane posatcie

W każdym odcinku serialu kryminalnego śledztwo jest skracane do 45-50 minut, a długotrwałe analizy do zrobienia PING! przez maszynę robiącą ping

Re: Nieprzemyślane posatcie

Dokładnie tak

Re: Nieprzemyślane posatcie

Vide Matrix. Vide Conan. Vide Jackie Chan wczesny. Klasztor Szaolin. Princess Bride. Etc etc.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Karate Kid.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ale co zrobisz, tępogłowi będą ignorować fakty (włącznie z pokazanymi na ekranie) bo ważniejsze będzie co oni sobie wymyślili po przeczytaniu jakiegoś komiksu.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Mam wrażenie, że te filmy opowiadają o czymś innym jednak. Przynajmniej Matrix i Karate Kid, bo pozostałych nie znam. W tym drugim wszystko skupia się na treningu, żeby bohater mógł w siebie uwierzyć. A Matrix to już w ogóle kosmicznie przyśpeiszony trening, wynika to z realiów świata. SW kładzie nacisk na przygodę, a posługiwanie się Mocą jest bohaterom wrodzone, ten świat jest przepełniony Mocą i nikogo to nie dziwi (chyba że Hana xD) Stąd przyśpieszony trening u wszystkich głównych bohaterów (Anakina w ogóle nie widzieliśmy w szkole dla Jedi). W filmie skupiającym się na kosmicznych przygodach mało kto z widzów chciałby oglądać medytacje, długie nauki lewitowania czy co tam jeszcze.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Wystarczy minuta 15. Nie wiem dlaczego stawiasz sobie chochoła dokładnego pokazywania szkolenia.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Bądźmy szczerzy: zwyczajnie nie ma czasu, żeby pokazać w filmach szczegółowo szkolenie Jedi. I nikt chyba za bardzo nie wie, jak to miałoby wyglądać, żeby było sensownie. A już na pewno oglądanie długich medytacji albo ucznia z wysiłkiem próbującego podnieść siłą woli kamyczek nie byłoby dla nikogo interesujące. Dlatego Anakin, Rey i Luke uczą się błyskawicznie

Re: Nieprzemyślane posatcie

Rzodkiewka napisał:
Dlatego Anakin, Rey i Luke uczą się błyskawicznie
-----------------------
Anakin nie uczy się błyskawicznie. W TPM nie potrafi praktycznie nic, w AoTC po wielu latach szkolenia traci rękę w swoim pierwszym pojedynku traci rękę a w ROTS po latach wojennego doswiadczenia wprawdzie udaje mu się pokonać Dooku ale nie jest w stanie pokonać Obiego mimo tego, że jest silniejszym w mocy.

Luke co prawda przeszedł przyspieszony trening ale nic szczególnego do czasu swojego trzeciego filmu nie zrobił. Nawet mind-tricka, który Rey opanowała już w pierwszym filmie! Vader też w gruncie rzeczy pokonał się sam.

Rey wszystko umie i na nic w życiu nie pracowała. Z taką postacią to się chyba tylko ludzie całe życie siedzacy na garnuszku u rodziców mogą utorżsamaiać.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Otwartym pozostaje zagadnienie, czy taka kreacja postaci wynika z ideolo feminizmu. Ja nie wiem. W każdym bądź razie jest skrajnie niewiarygodna.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Trafiłam kilka dni temu na jakiś znowu niby "leak", jakoby w IX było sporo odniesień do obecnej sytuacji społeczno-politycznej (czytaj: USA), konkretnie - problem z uchodźcami w głównej mierze i coś z zanieczyszczeniem środowiska. Oczywiście, wiadomo po której stronie jest Resistance, a Rey, jako pochodząca z niczego, nadaje się jako idealny symbol nadziei i bohaterka dla takich pomiatanych przez wszystkich uchodźców. I jak to czytałam to pomyślałam "nie - Disney nie poświęci finału SW do najeżdżania na Trumpa i politykowania ogółem, bo to strzał w stopę - hejt będzie niewyobrażlnie większy niż po tlj". Tym bardziej, że leak wyglądał serio jak jakiś mokry sen sjw, więc olałam. Ale, jak teraz sobie patrzę jak Disney pozwala zarzynać Marvela wypowiedziami pani Larson, które mogą ich kosztować grube miliony dolarów, Marvela, który w hierarchii stoi wyżej niż SW. To jakoś wyrażenie "kreacja postaci wynika z ideologii" może wcale nie jest na wyrost.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ben będzie budował mur galaktyczny? Będzie ruch "Rodians Lives Matter"? A na Tatooine zabraknie papieru toaletowego?

Dobrze, że manipulujący Benem Vladymir Snoke już nie żyje.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Wkleję Ci cytat (niestety, nie podam źródła, bo ktoś mi to podesłał, ale chyba reddit):

"E9 will include a lot of social and economic parallels with current life on earth. There will be a refugee crisis when planets begins to die due to pollution caused by First Order manufacturing plant. First Order slaves will flee but other star systems will refuse them entry, leaving them alone and drifing in space.

Rey will inspire the galaxy to rebel against the first order. "The needs of the many outweigh the needs of the few". The uprising will defeat the first order all over the galaxy and the refugees will be welcomed."

Mam nadzieję, że nic z tego się nie sprawdzi

Re: Nieprzemyślane posatcie

Bieżąca publicystyka to jedno, a pewne zachowania ideologiczne to drugie. Ja nie wiem tego do końca ale słyszałem głos, że kobieca postać samokreująca to właśnie wytwór feminizmu.
2. Jest jeszcze kwestia millenialsów, którzy ponoć sami się postrzegają w taki sposób. Tj wszystko im się należy od razu. Oni by się mogli identyfikować z Rey.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Planeta zatruta przez zły reżim - Mon Cala

Zły Reżim = One Sith

Rebelia pod wodzą Ani Solo - to gdzie można robić przedsprzedaż?

Do tego Fire Carrier z Dark Times - to też było niezłe. Tam Imperium pomagało uchodźcom dla odmiany

Najlepsze są stare, sprawdzone pomysły.

Wiesz, to wcale nie musi mieć nawiązań czy podtekstów. I może być dobre.

Re: Nieprzemyślane posatcie

-kobieca postać samokreująca to właśnie wytwór feminizmu.

Jak np. Johanka s Arku

Re: Nieprzemyślane posatcie

Brzmi odjechanie i bardzo tak sobie pasujące do TLJ.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Miała misję od Boga

Re: Nieprzemyślane posatcie

No i Bogu dzięki, że feminizm uwolnił kobiety z zależności od mężczyzn, nikt rozsądny nie będzie z tym dyskutował
Choć w sumie zastanawiam się, co to dokładnie znaczy "samokreująca się postać"

Re: Nieprzemyślane posatcie

Prędzej od rozumu, ale to temat na inny wątek.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ponieważ w wątku panuje lekki chaos, gdy klikam na link do ostatniej wypowiedzi - ta nie otwiera się, poniższy tekst wrzuciłem do wątku o feminizmie:

Feministyczna autokreacja bohatera którego lubimy - koncepcja czy antykoncepcja?
Bez zbędnych wstępów zacznę od zaprezentowania dotychczasowego bohatera:

I. Tradycyjny bohater patriarchalistyczny będący wytworem, utrwalaczem i kreatorem rzeczywistości samczej dominacji. Na przykładach:

1. Bilbo ma swojego mentora i przewodnika i jest nim Gandalf. Frodo dodatkowo Aragorna i nawet Galadrielę.
2. Neo w Matrixie ma Morfeusza.
3. Conan w filmie jest ćwiczony po wykupieniu z kieratu, nie tylko w szermierce ale literaturze i innych takich.
4. Samuraj Jack wędruje po całym świecie w celu naumienia się wszelakich sposobów walki u różnych mistrzów.
5. Zakazane Królestwo gdzie mistrzów jest nawet dwóch: Jackie Chan i Jet Li.
6. Robin z Sherwood ma Herna mysliwego, a władanie mieczem uczy go zaś Szkarłatny i Nazir.
7. Narzeczona dla księcia (Princess Bride) - tu mamy zaledwie wspomnianego okrutnego pirata Robertsa. Nie powinno się tak robić, bo widz powinien oglądać przygody bohatera a nie wysłuchiwać opowieści o nich. Ale właśnie.
7. Terminator, gdzie Sara Connor spotyka przybysza z przyszłości, który pokazuje jej, jak walczyć z terminatorem.
8. W Terminatorze 2 jeden terminator pomaga synowi owej Sary walczyć z drugim terminatorem. Taki lajf.
9. Pijany mistrz z 1978 roku i wszelakie filmy sztuk walki tego typu. Przeanalizować nawet możemy takie produkcje jak Przyczajony tygrys, ukryty smok.


II Feministyczne sposób kreowania bohatera jako element wyzwolenia z okowów patriarchatu i wprowadzenia matriarchatu

Aby zwalczyć samca nie wystarczy wprowadzić kobiety jako bohatera, nawet takie lustrzane odwrócenie powyższych schematów nie wystarcza: kobieta - bohaterka jest uczona przez kobietę- mentorkę. Wiele wskazuje, że w rzeczywistości feministycznej mamy do czynienia z samokreacją zwaną autokreacją. Dlatego właśnie Sara Connor, mimo że jest bohaterką żeńską, jest elementem rzeczywistości samczej opresji.
Oczywiście, bohaterem musi być kobieta, ale powinna sama się uczyć wszystkiego czyli sama kreować. Wyobraźmy sobie, że w wyżej wymienionych filmach nie ma mentora, Frodo sam znajduje drogę z pierścieniem, Conan od razu się zna na wszystkim, Wesley nie spotyka Robertsa (to taki eufemizm jest - spotyka). Sara Connor wie jak walczyć z terminatorem. Nie ma Herna itp. No jakby to wyglądało?

Nie oszukujmy się bohater samodzielnie radzący sobie ze wszystkim jest niewiarygodny i publice ciężko się będzie z nim identyfikować, dlatego kreacje Rey spotyka się z uzasadnioną krytyką. Nie do końca jest pewne, czy to na pewno feminizm jest odpowiedzialny za Rey. Może to być millenaryzm, czyli pokolenie tzw. millenarystów które ma takie właśnie pokręcone spojrzenie na siebie (tzn każdy na siebie samego). Warto by to kiedyś sprawdzić przy jakiejś okazji.

III Porównanie Rey z normalnymi bohaterami

Scenarzyści i wszelacy inni twórcy chcąc wzbudzić sympatię do kreowanej przez siebie postaci przedstawiają widzom bohatera w momencie jakiegoś kryzysu: Neo stoi na dywaniku u szefa z powodu spóźnień, Sarze Connor sypie się randka, zwala komuś na głowę talerz itp. Robin z Locksley trafia do lochu, itp. Nastepnie wskutek przeżytych przygód ten los się odmienia, czemu kibicujemy jako odbiorcy. Poświęcenie nie pozostaje bez nagrody.
Luke Skywalker wpasowuje się w ten schemat: nie może wyrwać się z domu do akademii, ucieka mu robot, biją go ludzie pustyni. Następnie rusza na wyprawę, wyrabia się, niszczy Gwiazdę Śmierci i dostaje medal. Rey zaś - hm.

Rey ściga się fabularnie nie tylko z Lukiem, ale i z Anakinem, bohaterem nieszczęsnych prekłeli. Rozważając gwiezdnowojenne filmy lepiej zapomnieć o tej padace, ale niestety jest jak jest. Anakin pracował w warsztacie, zrobił se robota a Rey musi być lepsza więc musi naprawiać Sokoła.

Trening Luke Skywalkera jest potraktowany po macoszemu, w odróżnieniu od wspomnianego Neo z Matrixa. Niemniej mamy zachowany ciąg pedagogiczny: pierwsza próba nieudana, Obi Wan Kenobi udziela wskazówek i druga próba się udaje. W czasie ataku na Gwiazdę Śmierci również pomaga mu głos Kenobiego. Popisy szermiercze są uskuteczniane dopiero po szkoleniu u Yody w następnych filmach.

Jeśli bohater opanowuje jakieś wyjątkowe umiejętności których opanowanie wymaga wyrafinowanego treningu to aby być wiarygodny musi te umiejętności ćwiczyć, i to pod kierunkiem. Bo samemu to się nie uda. Ten drugi Robin Hood, w sensie blondyn, potrafi walczyć kijem. Ponieważ w sumie nie powinien więc wyjaśnia, że strażnik go nauczył. Zamkowy. No i taka wspominka wystarczy. Gdyby sam się nauczył to byłby niewiarygodny jako Robin Hood i syn Herna. Innym kładą wiedzę łopatą do głowy (Neo, Matrix).

Brak wiarygodności Rey jest relatywnie zastraszający. Mocą nauczyła się posługiwać sama, mechaniki sama, miecza - sama. Pilotażu - sama. Może takie czasy na nas przyszły a może nie? Nie wiem. Potrzebne są tu dodatkowe badania. W każdym razie potwierdziła się teza, że tak skonstruowany bohater sympatii nie wzbudzi. Uwaga tera na koniec złożone pytanie będzie: Czy ktoś zna bohatera płci samczej skonstruowanego tak nieudolnie, jak Rey, który się przebił?


http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/22821#748510

Re: Nieprzemyślane posatcie

Anakin w TPM nie potrafi nic? Wygranie Boonta Eve Classic i rozwalenie statku Federacji to nic? O matko, coś Ty nawyczyniał mając 10 lat?;p
Niżej jest tylko lepiej - "nie jest w stanie pokonać Obiego mimo tego, że jest silniejszym w mocy. " No popatrz, i to jest plus prequeli? A jak Kylo nie jest w stanie pokonać Rey mimo iż jest silniejszy w Mocy/lepiej wyszkolony to hurr durr Disney niszczy SW?;p

Nawiązanie walki jak równy z równym z Vaderem to już osiągnięcie;p Też uważam że Vader przegrał bo był zajęty pojedynkiem sam ze sobą, ale to nie umniejsza roli Luke`a w tym wszystkim;p

Rozmowa z Tobą chyba nie ma sensu... A przynajmniej nie dopóki nie zobaczysz filmu... Toż 1/3 TFA to ukazanie jak Rey na wszystko musiała zapracować w przeciwieństwie do Luke`a który za młodu wszystko dostał pod nos?;p

Re: Nieprzemyślane posatcie

W końcu "gdy go poznałem, był już świetnym pilotem". 10-latek, który podobno nic nie umiał (i nieważne że Qui-Gon mówił inaczej).

Naprawdę jestem pełen podziwu dla sposobu w jaki rzekomi fani SW ignorują filmy SW.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Lord Budziol napisał:
No popatrz, i to jest plus prequeli? A jak Kylo nie jest w stanie pokonać Rey mimo iż jest silniejszy w Mocy/lepiej wyszkolony to hurr durr Disney niszczy SW?;p
-----------------------

Kylo jest wyszkolony, Rey nie jest wyszkolona wcale. Powraca kwestia deus ex machiny, że wygrała tylko dlatego że Kylo przypomniał jej że jest coś takiego jak Moc a ona zamknęła oczka i właściwie nie wiadomo dlaczego wynik okazał się taki a nie inny XD.

Re: Nieprzemyślane posatcie

A czytałeś jakąkolwiek książkę SW? Nie raz i nie dwa pojawia się tam motyw w którym użytkownik Mocy zdaje się na Moc, staje się z nią jednością i "tak jakby" to ona steruje jego ostrzem... Tutaj mamy po prostu przedstawienie tego w filmie.
Zresztą czy w ANH na Sokole Millenium było inaczej? "Nie ufaj oczom, oczy mamią" no i jakimś cudem w tym dziwnym hełmie Luke odbił wszystkie strzały... Czym to się różni od zadania dosłownie 3 celnych uderzeń w luki w obronie rannego Kylo?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Lord Budziol napisał:
Anakin w TPM nie potrafi nic? Wygranie Boonta Eve Classic i rozwalenie statku Federacji to nic? O matko, coś Ty nawyczyniał mając 10 lat?;p
-----------------------

Chodzi o ogólne predyspozycje do umiejętnego władania Mocą i bycia wojownikiem Jedi. Wątpię by w tym wieku zdołałby w pojedynkę pokonać Maula. Jego osiągnięcia w TPM są zasłużone tym co o nim wiemy z filmu. Gdzie indziej w tym wątku napisałem, że zniszczenie statku Federacji to materia nieumiejętnego klikania w przycisk. Nie wleciał tam z własnej woli mając reaktor tuż przed nosem.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Porównanie jak zwykle nietrafione - odbijanie strzałów robota do pojedynku na miecze XD. "Good against remotes is one thing. Good against the living, that`s something else." I że to niby ma być to zjednanie z Mocą?
"This time, let go your conscious self... and act on instinct."

Re: Nieprzemyślane posatcie

Mhmm, czyli Rey w wieku 18-19 lat nie może pokonać rannego Kylo bo Anakin w wieku 10 nie pokonałby w pojedynkę Dartha Maula?;p
Nie żeby coś, ale jak już Anakin dowiedział się co to Moc i co można z nią zrobić to mając 11-12 lat instynktownie, bez żadnego treningu w tym kierunku zabił Krwawego Rzeźbiarza miażdżąc mu płuca?

A Rey to niby pokonałaby Maula? Jakoś nie wydaje mi się;p Kylo tak samo;p Maul był Lordem Sithów, 2 bohaterów Nowej Trylogii męczyła się z krewetkami... To kompletnie inne poziomy i inne ligi ;p To tak jak w Rebelsach - Kanan i Ezra męczyli się z Inkwizytorami, a taka Ahsoka nimi pozamiatała;p

Re: Nieprzemyślane posatcie

No właśnie "This time, let go your conscious self... and act on instinct." a potem https://youtu.be/FJTz-ahXyyI?t=210
W czym problem? Sam sobie odpowiadasz ;p

Re: Nieprzemyślane posatcie

Mnóstwo osób stęka jakich to rzeczy nie było w Legendach a kiedy przychodzi co do czego sami podają je jako przykłady. Tym bardziej kolejny zatopiony, skoro to Legendy, ale zarówno w obecnym kanonie jak i w Legendach najsampierw to filmy mają pierwszeństwo i o nich tu dyskutujemy.
Zwykłe przypuszczenia. Maul, czy Kylo, 10-letni Anakin g* by im zrobił, tym bardziej że mógł napotkać opór w Mocy z ich strony. Kanan, Ezra, Ahsoka - wszyscy pomimo trudności byli szkoleni, mieli jakiekolwiek szanse, Rey nie, więc znowu pudło.
Najpierw mówisz o zjednoczeniu się z Mocą, a potem o działaniu wg instynktu, bo przypomniałem ci że istnieje taka linijka dialogu. Właściwie to skopiowałeś to co napisałem żeby pasowało pod twoja tezę XD

Re: Nieprzemyślane posatcie

To że w chwili gniewu czy zagrożenia ktoś intuicyjnie sięga po Moc jest akurat "fajne" zarówno w Kanonie jak i w Legendach, o np. tutaj: https://youtu.be/LbpDxrew4A0?t=56
Dalej brniemy w porównywanie umiejętności walki 19 latków z 10 latkiem?;p Ja chyba powiem pas;p
Dlaczego Rey niby nie miała szans? Nie wiem czy wiesz ale cała masa użytkowników Mocy zginęła z rąk niewrażliwych na Moc;p No chyba że wierzysz słowom 10-letniego Anakina "nikt nie zabije Jedi", ale już w tym samym filmie sam dowiedział się że to guzik prawda;p
A to zdanie się na Moc, działanie wg instynktu jak sugerował Kenobi czy rada Qui-Gona "czuj, nie myśl" to nie to samo? All is as the Force wills;p

Re: Nieprzemyślane posatcie

TOR nie należy do kanonu, a to jest cinematic do gry MMORPG na które psioczysz - ma wyglądać "fajnie" i kozacko. Z tym że tu użycie Mocy jest jak najbardziej świadome, widać że dziewczyna jest jakoś ponadprzeciętnie uzdolniona i stwarza zagrożenie dla otoczenia. Zresztą to tylko darcie japy i robienie groźnych minek na modłę Skyrima (a tam nauka krzyków polegała na staniu naprzeciwko ściany...). Bohater jest smoczym dziecięciem i w ogóle jest do czego fapać ale co w tym ciekawego?
Mamy pojedynek 1:1 - Rey ze swoim patykiem vs Kylo/któryś z inkwizytorów. Jak sobie wyobrażasz jej wygraną? Przynajmniej 2 razy pokazano nam w TFA jak Kylo z łatwością unieszkodliwia Rey samą Mocą.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ja niby psioczę na TORa? Grałem od 2011r. przez kilka lat... ba ostatnio wróciłem i znowu w to gram, więc to chyba nie ja;p Fakt że trochę tę grę popsuli, ale dalej można grać;p
Może i świadome, ale wychodzi dopiero w momencie wkurzenia?
Tak, i co w związku z tym? Zasadnicze pytanie czy Kylo w pojedynku w TFA z Rey chciał ją zabić? No właśnie...
Jak Rey walczyła kijkiem z Luke`iem to przegrała? https://youtu.be/hJDL4xsGwdo?t=25 Bo miecz świetlny vs kawałek urwanej anteny to nie była uczciwa walka;p
Snoke rzucał nią jak szmacianą lalką, a "krewetki" z którymi cudem wygrała Mocy nie miały, więc dalej nie rozumiem jaki jest ten problem z umiejętnościami Rey?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Chodziło raczej że psioczysz na RPG w zakresie pojedynków i treningu (pozyskiwania umiejętności).
Wychodzi, bo korzysta z ciemnej strony - szybsza, prostsza. W którejś z poprzednich scen z zabawą przy stole już nie.
Przegrała, widać przecież że Luke się jedynie broni a i tak z łatwością wyrywa jej ten kijek i rzuca gdzieś na bok. No ale potem wchodzi w grę bardzo nieintuicyjne przyciągnięcie miecza.
Sugerowałeś że wielu użytkowników Mocy zginęło z rąk niewrażliwych na Moc, więc potwierdza się to o czym pisałem wcześniej - czyli Snoke jednak miał większe statsy, a z krewetkami miała do pomocy Kylo. Nie wspomnę że i ta walka została rozegrana tak że by działy się "kosmiczne" rzeczy, gwardziści wyglądali na nieporadnych i ginęli w miarę szybko.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Nie psioczę na RPG w tym zakresie... tam to normalne że jak mam 10 level to muszę ponabijać expa zanim zaatakuję przeciwnika który ma level 50;p Psioczę na próby przerzucenia tego mechanizmu 1:1 do filmów czy świata rzeczywistego;p Bo tutaj to stety/niestety tak nie działa - "głupia" motywacja czy gorszy/lepszy dzień może sporo zmienić. Tymczasem Ty z Zablokowanym z uporem maniaka twierdzicie że nieważna jest rana Kylo, nieważne to że on ją nie chciał zabić, nieważny jego "gorszy" dzień - miał większe "staty" to nie mógł przegrać...

Przyciągnięcie miecza przez Rey nie było intuicyjne? Masz bardzo dziwną definicję intuicyjności w takim razie... Była na niego ostro wkurzona, on ją z łatwością rozbroił to odruchowo sięgnęła po najbliższą broń?

Jakby Rey w pojedynku ze Snokiem walczyła jak równy z równym, to uwierz że razem z Tobą rzucałbym kamieniami w Riana;p Tak jednak nie było ponieważ jej "przebudzenie" i odkrywanie Mocy nie jest tak nierealne na realia SW jak próbujecie to z Zablokowanym wmówić innym forumowiczom;p

Co do walki z krewetkami ważne jest to, że Rey miała realną szansę taką krewetkę pokonać, a swoje ewidentne i dobrze ukazane w filmie braki w technice nadrabiała "raw power". Choreografia ma kilka błędów, m.in. wspomniany przez Ciebie znikający sztylet. To jest jednak brak warsztatowy i niedopatrzenie Riana, jedno z wielu w tym filmie;p Przecież wystarczyło by ta krewetka nie dzieliła tej broni na 2 lub upuściła 1 z nich?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Problemem jest brak konsekwencji w przedstawieniu postaci. Kylo przez całą rozciągłość filmu był kreowany o wysoce rozwiniętych umiejętnościach. Chciał ją pojmać ale czekał na niewiadomo na co. Wygląda to jakby zasnął na stojąco z otwartymi oczyma, a Rey zrobiła mu za budzik.
Intuicyjna to była ochrona Luke`a przed upadkiem na kamienie, reakcja odruchowa. Dla Rey były to emocje względem Luke`a, ale atak jest zamierzoną pochodną tego że zignorował jej pytania. Zrobiłaby to bez względu na to czy miała w łapach kijek czy miecz.
Jak dotąd żadne odkrywanie "odkrywanie Mocy" nie miało miejsca. Nikt jej niczego nie powiedział, skąd ma to wiedzieć? Zaczęło się od pilotażu Sokoła, reszta zlatuje jak z górki. Priorytetem twórców było doprowadzenie fabuły do konkretnych miejsc, więc jeśli chciano drugą salę tronową z ultra-złolem manipulantem trzymającym na smyczy skonfliktowanego bohatera takoż ją dostajemy, rozwój postaci wiarygodny względem poprzednich filmów jest trzeciorzędny. Mówił o tym Rian, Mark zarówno w Q&A i wywiadach to potwierdził. "We gotta think about the story and we gotta think about our movie."

Re: Nieprzemyślane posatcie

Kylo się wykrwawiał powoli. Bez tego nie dałaby rady.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Lord Budziol napisał:
Anakin w TPM nie potrafi nic? Wygranie Boonta Eve Classic i rozwalenie statku Federacji to nic? O matko, coś Ty nawyczyniał mając 10 lat?;p
-----------------------
Och te łapanie za slówka-jak mi ich brakowało Wyścig wygrał po wielu nieudanych próbach i modyfikacjach swojego pod racera, w tych ostatnich pomógł mu droid zaprogramowany do takich zadań-R2.

To, że zniszczył statek Federacji to wina błędu konstrukcji a to, że utrzymał się przy życiu to zasługa R2-D2.

Anakin bez pomocy tego droida i wcześniejszych porażek nie ukończyłby nawet tego wyścigu!

Lord Budziol napisał:
No popatrz, i to jest plus prequeli? A jak Kylo nie jest w stanie pokonać Rey mimo iż jest silniejszy w Mocy/lepiej wyszkolony to hurr durr Disney niszczy SW?;p
-----------------------
Yyy...tak? Bo Obi był mistrzem Anakina i nauczył go wszystkiego co wiedział i w związku z tym znał jego mocne i słabe strony? Zresztą sam Anakin powiedział:
Everything I know I learned from you master

Lord Budziol napisał:
Też uważam że Vader przegrał bo był zajęty pojedynkiem sam ze sobą, ale to nie umniejsza roli Luke`a w tym wszystkim;p
-----------------------
A ja w swojej subiektywnej ocenie uważam że umniejsza. W końcu Ahsoka i Marek też nawiazali z Vaderem walkę jak równy z równym i dla obu się to źle skończyło.

Lord Budziol napisał:
Toż 1/3 TFA to ukazanie jak Rey na wszystko musiała zapracować w przeciwieństwie do Luke`a który za młodu wszystko dostał pod nos?;p
-----------------------
Yhm tak musiała pracować, że lokalni rabusie się jej boją mimo, że nie jest zbudowana i nigdy w gniewie nie użyla mocy żeby zrobić któremuś z nich krzywdę. Ponadto mimo, tego że zbiera zlom z głodu odtrąca całą tą górę jedzenia i ryzykuje gniew jedynego pracodawcy w okolicy dla droida, którego i tak zamierzała wygonić ze swojego domu. Faktycznie zachowuje się jak osoba, która całe życie musiala walczyc o resztki.

O umiejętności pilotażu w pojedynkę przewyższającej znanego przemytnika Lando i jego kompana Nien Nunba to już nie wspomnę bo na to też znajdziesz "wytłumaczenie". ;p

Tymczasem Luke dostał kopniaka w tylek najpierw od Tuskenów a później dwóch opryszków mało go nie zabiło. Anakin to już ewenement bo nawet Greedo mu klamał w twarz a tennic mu nie mógł zrobić.

Re: Nieprzemyślane posatcie

? Nie dawała mu rady jeszcze przed tą całą rozpadliną a to on gonił ją a nie ona jego. Do tego chyba celowo klepał się w ranę żeby mu podniosło adrenalinę i wyboostowało ciemną stronę.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Wyścig wygrał po wielu nieudanych próbach, a kiedy mu się udało? Jak Qui-Gon kazał mu "wyłączyć" myślenie i skupić się na uczuciach. To nie to samo co "przypomnienie" sobie o Mocy przez Rey? Przecież wcześniej dostawała manto i tylko uciekała z ledwością się broniąc...

Ok, chcesz sobie podchodzić do pojedynków jak w RPG, proszę bardzo.
Ja polecam post rebelyell: http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/22838#748162

A wiesz że Teedo nigdy nie skopała tyłka skąd? Bo film tego nie pokazał?;p
To że ktoś zbiera złom by zarobić na jedzenie od razu musi oznaczać że będzie złym człowiekiem i dla pieniędzy/jedzenia zrobi wszystko? Mimo wszystko istnieją porządni ludzie którzy nawet w biedzie zachowują się przyzwoicie... no ale chyba każdy sądzi własną miarą...

Jak nie akceptujesz tego że osobom wrażliwym na Moc wszystko przychodzi odrobinę łatwiej niż zwykłym śmiertelnikom to SW chyba nie jest dla Ciebie;p

Taaa, a jak tylko wyleciał z Tatooine to strzelał z blastera lepiej od szturmowców, działkiem Sokoła operował na równi z Hanem, a w pilotowaniu X-winga prześcignął wszystkich innych pilotów rebelii którzy latali na tych maszynach miesiącami jeśli nie latami?
Jak Anakin nie mógł jak zrobił? Sam widziałem: https://youtu.be/ZfUJwvzB6oQ?t=3 ;p Zanim przerwał walkę bo zobaczył Qui-Gona to wygrywał;p

Re: Nieprzemyślane posatcie

Mam wrażenie, że oglądaliśmy dwa różne filmy...

Rey wszystko umie i na nic w życiu nie pracowała. Z taką postacią to się chyba tylko ludzie całe życie siedzacy na garnuszku u rodziców mogą utorżsamaiać.

No chyba wręcz przeciwnie (lub mówisz o Luku )

Rey wszystko, co ma (a ma niewiele), zdobyła ciężką praca od rana do wieczora. Rey naraża życie i zdrowie, zbierając złom w rozwalających się ISD, żeby zdobyć coś do jedzenia. Nie siedzi w Nima Outpost z wyciągniętą ręką i nie mówi "dej". Sama sobie zorganizowała mieszkanie, ogarniajać jakiś opuszczony AT-AT (pewnie go czyszczą ze zwłok, krwi i czego tam jeszcze). Jaka to "ikona feminizmu"? No ja cię proszę... Ona ciężko haruje na to co ma, i nie boi się ciężkiej pracy, nie manifestuje "o socjał" czy że jej "się należy". Jej zdolności w operowaniu kijkiem są wytłumaczalne, bo taka młoda dziewczyna musiała pewnie opędzać się (skutecznie) od tłumu absztyfikantów - znowu nie drze japy że "ma prawa" tylko wali między oczy, i słusznie. Jak trzeba, posuwa się do "gróźb karalnych" wobec wszelakiej maści s-synów. I tak być powinno. Kobiety, bierzcie z Rey przykład!

I jak widzi "złodzieja kurtki" to robi jak redneck z południa - wali gościa kijem bez dania racji.

Spokojnie Rey mogłaby nosić czapeczkę "Make Galaxy Great Again" - jest idealnym symbolem oporu przeciw zalewowi socjalizmu symbolizowanego przez "Najwyższy Porządek" - którzy che rządzić każdym aspektem życia i wszystko kontrolować (co widzimy choćby "w la Resistance") - zabierzemy wam prawa i wolność ale zapewnimy "bezpieczeństwo".

Re: Nieprzemyślane postacie

To co Rey robi w żaden sposób nie uzasadnia nabycia przez nią różnych umiejętności. Samodzielnego nabycia bez żadnego nauczyciela.

Re: Nieprzemyślane postacie

Nie do końca samodzielne. A zajrzenie w umysł Kylo Rena? Heloł.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Finster Vater napisał:
Jej zdolności w operowaniu kijkiem są wytłumaczalne, bo taka młoda dziewczyna musiała pewnie opędzać się (skutecznie) od tłumu absztyfikantów - znowu nie drze japy że "ma prawa" tylko wali między oczy, i słusznie.
-----------------------
Ile osób wychowanych na ulicy preferuje kij zamiast pięści. Ile też potrafi się nim posługiwać z taką precyzją jak Rey. Bo ja zaryzykuje stwierdzenie, że żadna.


Finster Vater napisał:
Spokojnie Rey mogłaby nosić czapeczkę "Make Galaxy Great Again"
-----------------------
Prosiłbym o nie mieszanie ziemskiej polityki do sw. W przeciwnym wypadku zamieszczę kilka pochlebnych komentarzy odnośnie osób noszących różnorakie koszulki i czapeczki.

Re: Nieprzemyślane postacie

No i kto ją tego nauczył?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Ulica to ulica, pustynia to pustynia. A na ulicy ciężko z kijem wejść do bramy czy tramwaju, a i służby się zainteresują*. Na pustyni kijkiem można sprawdzić czy się piasek nie zapada, wybadac głębokość bajora czy popukac w metal na ISD, czy można bezpiecznie wejść i się nie zarwie.

A nauczyło życie. W takich ekstremalnych warunkach ludzi dzieli ma tych co się nauczyli i na w dalszym ciągu nieżywych. Natura nie wybacza, nie ma darmowych porcji.

*[osobiście preferowałem DDR-owską sprężynową osękę - poręczna, łatwa w transporcie a przede wszystkim - legalna ]

Re: Nieprzemyślane posatcie

Precyzja operowania bronią białą wg Zablokowanego: https://youtu.be/f2NihqrNDoA?t=71
Mam nadzieję że nie jesteś/nie będziesz chirurgiem bo biada pacjentom;p

Kto?

A kto nauczył Watto opierać się sztuczkom Jedi? A pamiętasz co mówił Kenobi już w ANH o wpływie Mocy na umysły i jak to działa oraz co powiedział Kylo o Rey na audiencji u Snoke`a?

Re: Kto?

Na Watto nie działały z natury.

Re: Kto?

Nawet bez nauki.

Re: Kto?

rebelyell napisał:
Nawet bez nauki.
-----------------------
Cechą jego gatunku jest to że nie działają na nich mind tricki, więc czego miał się uczyć? Rey jest człowiekiem i nie ma żadnej wymówki.

Re: Kto?

Tak samo jak z różnymi gatunkami są słabe umysły (które są bardziej podatne) i te silniejsze (Rey, której Kylo nie mógł złamać). Albo należysz do pierwszej grupy, albo do drugiej, tak jak byś należał do odpornego gatunku.

Re: Nieprzemyślane posatcie

A gdzie jest powiedziane, że Rey nie miała przeciąć tego kamienia?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Finster Vater napisał:
A nauczyło życie. W takich ekstremalnych warunkach ludzi dzieli ma tych co się nauczyli i na w dalszym ciągu nieżywych. Natura nie wybacza, nie ma darmowych porcji.
-----------------------
Plecenie bzdur. W otoczeniu takiej ilości metalu prościej wykonalaby jakiś nóż czy nawet siekierkę, dzidę czy nawet widły. Kijem to można byka uderzyć i to tylko w te kółko w nosie bo w przeciwnym wypadku cię rozerwie na dwoje. Na wściekle psy, wilki czy nawet ludzi jest praktycznie bezużyteczny. Tak samo jest z mieczem-bez treningu byle chlop z widlami zrobi z ciebie szaszłyk.

Re: Kto?

Tak jak na Jabbę.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Chyba że jesteś mnichem buddyjskim i nie możesz nosić broni. Tutaj jest fajna walka na kije w stylu klasycznym:
https://chomikuj.pl/rukiwierch1/ROBIN+Z+SHERWOOD+SEZON+1*2c2*2c3/SEZON+3/Robin+of+Sherwood+Syn+Henre*27a*2c+cz.II.++*5bDVDRip.*5d+*5bRMVB*5d+*5bLektor+PL*5d.rmvb,418619986.rmvb(video)
Gdzieś 4 minuta 40 sekunda. Rey w tej sytuacji wygląda jak?

Re: Kto?

I istoty o silnych umysłach, które nawet nie musiały tego trenować.

Re: Kto?

Złamał ją - czytał jej w myślach, a nie mógł wyciągnąć z niej informacji których przecież nie wiedziała.

Re: Kto?

Jak nie wiedziała, skoro widziała mapę, a o to mu chodziło - gdy Kylo zdał sobie sprawę, że ona oglądała mapę to odpuścił szukania drodida, czyż nie?

Re: Kto?

Widziała tą samą mapę co reszta, a chodziło o kawałek, którego brakowało w archiwach Imperium.

Re: Kto?

Którą miał BB-8, którą widziała Rey, a którą połączyli później z fragmentem R2, który ją miał z imperialnych danych, które posiadał FO.

Re: Kto?

Mapa przedstawia niemalże całą galaktykę wyłączając fragment znajdujący się w obszarze Nieznanych Regionów, więc wątpię by Imperium posiadało tylko tą malutką część a brakowało im galaktyki gdzie znajdowało się Coruscant, Endor itp XD

Re: Kto?

Sorry, tu coś pokręciłem. Rey nie znała tras nadprzestrzennych które były zaznaczone na mapie.

Re: Kto?

Podsumowując: Kylo szukał BB-8, który pokazał mapę Rey, lecz Ren nie był w stanie jej wydobyć z jej podświadomości.

Re: Nieprzemyślane posatcie

To jest pewna mielizna. Jeśli bohater ma opanować specyficzne umiejętności wymagające treningu to lepiej, aby trenował jednak. W Matrixie jest to nieźle pokazane. U Luka zeledwie dostatecznie. Nie zwrócili na to uwagi dostatecznej.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Eeee, a od kiedy Sidious, Maul czy Siostry Nocy należały do Zakonu Jedi? ;/
Co do opanowania czegoś do perfekcji...
To jest opanowanie miecza do perfekcji: https://youtu.be/6Q83GAe160Y?t=10
To NIE jest opanowanie miecza do perfekcji: https://youtu.be/fyIPvIjVMYo?t=173

Jak tego nie widzisz to dalsza rozmowa nie ma sensu bo albo trollujesz albo nie wiem co ;p

Re: Nieprzemyślane posatcie

Lord Budziol napisał:
Eeee, a od kiedy Sidious, Maul czy Siostry Nocy należały do Zakonu Jedi? ;/
-----------------------
Rey też nie należała-przynajmniej do czasu "treningu" u Skywalkera. A porównanie wzięlo się z tąd, że użytkownicy CSM też nie wzięli tych umiejętności z powietrza pomimo, że ta strona jest łatwiejsza.

Lord Budziol napisał:
Jak tego nie widzisz to dalsza rozmowa nie ma sensu bo albo trollujesz albo nie wiem co ;p
-----------------------
Tak w koncu to ja daje nieśmieszne przeróbki jako argument w dyskusji...a nie czekaj

Re: Nieprzemyślane posatcie

Istnieje zasadnicza różnica między zrobieniem jakieś "sztuczki" a opanowaniem jej na poziomie mistrzowskim... Rey natomiast ani nie jest w stanie w jakikolwiek sposób zagrozić Snoke`owi ani nawet wykonać jakiś delikatnych manipulacji Mocą jak Kylo chwytając strzał w powietrzu czy obracając miecz. Przyciągnięcie przedmiotu do ręki i podniesienie kamieni to wszystko co widzimy?

Ok, jak chcesz udawać głupiego że nie wiesz o jaką scenę AOTC chodzi to proszę bardzo...

Re: Nieprzemyślane posatcie

Właśnie. To co robi Rey jest instynktowne, a nie zaplanowane, daleko jej do świadomego opanowania Mocy, by posługiwać się nią z premedytacją wyszkolonego użytkownika JSM.

Re: Nieprzemyślane posatcie

Zrekapitulumy zatem nasza wiedzę o Rey.
Została sprzedana przez rodziców ale nikt jej nie kupił, bo jakby kupił to by była kupiona. Na ogół jak ktoś jest kupiony to o tym wie.
Instynktownie oganiala się kijem przed miejscowymi Pudzianami od najmłodszych lat mieszkając sama. Sama nauczyła się pilotowac na podstawie symulatora. Sama nauczyła się naprawiac na podstawie zbierania złomu. Sama instynktownie posługuje się mocą kierując się instynktem. Co tam jeszcze zrobiła sama?

Re: Nieprzemyślane posatcie

Miejscowe Pudziany wyglądają raczej na miejscowe Himilsbachy, ale tak ogolnie reszta się zgadza. Ja się elektroniki też uczyłem ograniczając stare radia czy RBM-ke z demobilu.

A, i sama zarabia na chlebek z masełkiem, co czyni wszelkie paralele do milenialsow bezpostawnymi.

Re: Nieprzemyślane posatcie

A skąd wiesz jak wyglądają miejscowe Pudziany? Sam się uczyłem bez żadnego wsparcia?

Re: Nieprzemyślane posatcie

We wiosce było widać, slabiaki same.

Re: Revan

Małe sprostowanie, bo przypadek Revana jest wyrwany jakby z całości kontekstu.

Zespół Jedi z Bastilą na czele miał schwytać Revana podczas akcji i jednocześnie pułapki zastawionej na okręty Sithów, by w późniejszym czasie postawić go przed sądem, i gdzie wyrok mógłby być tylko jeden - śmierć.
I tak zapewne by się stało, gdyby nie to, że Malak zorientował się, że to zasadzka, postanowił więc zaczekać aż Jedi dostaną się na mostek okrętu Revana, i wtedy nakazał zaatakowanie flagowej jednostki. Revan został śmiertelnie ranny, ale Bastila poprzez Moc potrafiła utrzymać iskrę jego życia, czego pobocznym efektem było wytworzenie się pomiędzy nimi więzi w Mocy. Bardzo rzadkiego związku, choć w historii zakonu podobno były i takie przypadki.

To, co się stanie z Revanem później, nie było wcale takie oczywiste. W samej radzie Jedi był wyraźny podział, część rady chciała natychmiastowego skazania Revana, inni Jedi uważali, że powinien zginąć na statku, a Bastila zrobiła bardzo duży błąd, ratując Sitha, i postawiła Zakon przed ogromnym niebezpieczeństwem.
Jednak, z uwagi na na to, że Revan jako "Dark Lord" znał wszystkie tajemnice, o których Republika przegrywająca ten konflikt, marzyła by się dowiedzieć - z oczywistych powodów, postanowiono "wszczepić" w zniszczony obrażeniami umysł Revana, nową tożsamość. Resztki tego, kim był Revan i co wiedział, wydobyć miała Bastila, która dzięki specjalnej umiejętności medytacji i "kontroli", potrafiła wpływać na umysły walczących żołnierzy, i to na dużą skalę. Więź, która została wytworzona pomiędzy nią a Revanem, miała umożliwić dotarcie Jedi do tych właśnie fragmentów pamięci Revana, do których on sam raczej by już nie dotarł.

Jak jednak wiadomo, Revan miał osobowość tak potężną, że to, co zniszczone, powróciło później z całą mocą, przynosząc konsekwencje takie a nie inne - to znaczy, w grze sami decydujemy czy rozegrać to kanonicznie, czy też nie.

Podsumowując, tożsamość, pamięć, wspomnienia Revana zostały prawie całkowicie zniszczone. Obrażenia jakie otrzymał były właściwie śmiertelne. Nie można więc mówić o tym, że "nie stracił pamięci, jego osobowość jak i wspomnienia zostały zepchnięte do podświadomości ...". Nie, Revan stracił wszystko, natomiast tak silna więź z Bastilą, która się wytworzyła, i rosła przez cały czas, umożliwiła młodej Jedi dotarcie do tych strzępków informacji, wydobycia ich z umysłu, i poskładania tego w logiczną całość - co jak wiemy z gry, wcale nie było takie proste i oczywiste.

Re: Revan

AJ73 napisał:
Nie, Revan stracił wszystko, natomiast tak silna więź z Bastilą, która się wytworzyła, i rosła przez cały czas, umożliwiła młodej Jedi dotarcie do tych strzępków informacji, wydobycia ich z umysłu, i poskładania tego w logiczną całość - co jak wiemy z gry, wcale nie było takie proste i oczywiste.

-----------------------
To jeedai a konkretnie Bastilla mu tak powiedziała. Nigdzie nie ma dowodów, że było tak jak zakon twierdzi. Ba sama Bastila powiedziala przecież:
What greater weapon is there than to turn an enemy to your cause? To use their own knowledge against them?

Z tych słów wynika, że tak jak twierdził Malak Revan został przeprogramowany jak droid. Tylko jeedai nie usuneli jego dawnych wspomnień. I tu przechodzimy do snów, które pełnią funkcję kompensująca, pomiędzy podświadomością i jej częścią świadomą.

Re: Revan

Nie masz racji. To co cytujesz z "Revelation", to wyrwane z całej gry różne zdania z różnych sytuacji dialogowych :

- https://www.youtube.com/watch?v=FFvN2y9PI3s

Malak, podczas tej kluczowej sceny gdy dochodzi do nieoczekiwanego spotkania, cały czas próbuje "mącić" w umyśle Revana, osłabić go i wprowadzić zamęt - przybył z zamiarem zabicia swojego Mistrza, więc każde osłabienie, każda wątpliwość, działa na jego korzyść.
Malak cały czas obawia się Revana, bo wie, że sam jest słabszy i nie jest w stanie z nim wygrać.
Wystarczy prześledzić dokładnie to, w jaki sposób odpowiada na wybrane przez nas - jako gracza, opcje dialogowe. Jest to czytelna manipulacja, mająca wprowadzić zamęt i nieufność do naszych towarzyszy.

Te sny, czyli wizje stają się tak silne tylko z jednego powodu - rosnącej więzi pomiędzy Bastilą i Revanem.

Ostatecznym dowodem na to, że Revan miał zniszczony umysł i wspomnienia, jest kluczowa scena po spotkaniu z Malakiem i ucieczce z Leviathana.
Na Ebon Hawku dochodzi wtedy do spotkania całej załogi, i Carth ujawnia całą tajemnicę.
Na pytanie Vision czy ...

początek spoilera czy nasza postać pamięta cokolwiek z tego, gdy była Revanem, odpowiedź jest jedna - tylko kilka wspomnień, snów, nic więcej.
Revan nie miał w umyśle nic z dawnej osobowości, wszystko to zostało zniszczone, natomiast zostały jakieś strzępki - to właśnie one się aktywują w postaci snów-wizji, na planetach, gdzie znajdują się ukryte mapy. I to nie Revan ma znaleźć drogę do Gwiednej Kuźni, tylko Bastila, umiejętnie prowadząca Revana, i wzmacniająca go swoją więzią w Mocy, by wizje te trwały aż do znalezienia ostatniej z map.
koniec spoilera

Re: Revan

edit : Mission Vao, nie Vision

Re: Revan

AJ73 napisał:
Nie masz racji. To co cytujesz z "Revelation", to wyrwane z całej gry różne zdania z różnych sytuacji dialogowych :

- https://www.youtube.com/watch?v=FFvN2y9PI3s [/spoiler]

-----------------------
Nie oglądałem tego filmu. Po prostu pamiętalem ten dialog z Bastilią. Tak jak pamiętam krzyki Juhani "I will be your doom" , Cartha "Down you go", "I`m not a kid" Mission i definicję miłości według HK-47.

AJ73 napisał:
Malak, podczas tej kluczowej sceny gdy dochodzi do nieoczekiwanego spotkania, cały czas próbuje "mącić" w umyśle Revana, osłabić go i wprowadzić zamęt - przybył z zamiarem zabicia swojego Mistrza, więc każde osłabienie, każda wątpliwość, działa na jego korzyść.
-----------------------
Gdy Revan jest po ciemnej stronie to gniew wobec Bastilii i jeedai tylko zwiększa jego siłę.


AJ73 napisał:
Malak cały czas obawia się Revana, bo wie, że sam jest słabszy i nie jest w stanie z nim wygrać.
-----------------------
Przecież Malak zatrzymuje Revana w miejscu używając mocy i gdyby nie atak Bastilii główny bohater zginąłby z rąk mrocznego lorda.

AJ73 napisał:
Te sny, czyli wizje stają się tak silne tylko z jednego powodu - rosnącej więzi pomiędzy Bastilą i Revanem.
-----------------------
To Bastilia tak twierdziła i nie zostało to ostatecznie potwierdzone. Dokładnie to brzmialo "It`s probably due to our bond"



AJ73 napisał:

Na pytanie Vision czy ...

początek spoilera czy nasza postać pamięta cokolwiek z tego, gdy była Revanem, odpowiedź jest jedna - tylko kilka wspomnień, snów, nic więcej.
Revan nie miał w umyśle nic z dawnej osobowości, wszystko to zostało zniszczone, natomiast zostały jakieś strzępki - to właśnie one się aktywują w postaci snów-wizji, na planetach, gdzie znajdują się ukryte mapy. I to nie Revan ma znaleźć drogę do Gwiednej Kuźni, tylko Bastila, umiejętnie prowadząca Revana, i wzmacniająca go swoją więzią w Mocy, by wizje te trwały aż do znalezienia ostatniej z map.
koniec spoilera

-----------------------
A w jaki sposób to udowadnia, że jeedai go nie przeprogramowali? Bo to co czytam w tym spojlerze to w większości twoje domysły na które nie ma dowodów.

Re: Revan

Widzę, że słabo znasz grę, - pisząc "Nie oglądałem tego filmu. Po prostu pamiętalem ten dialog z Bastilią ..."

To nie jest "film" tylko kluczowa retrospekcja z gry.

- "Gdy Revan jest po ciemnej stronie to gniew wobec Bastilii i jeedai tylko zwiększa jego siłę"

Nie. Malak chce upewnić w przekonaniu Revana, że Bastila i cała załoga Ebon Hawka wiedziała o nim - jako Revanie, manipulowała nim cały czas, że był marionetką w ich rękach. Malak po prostu chce wywołać nieufność, sugerując, że Revan cały czas był rozgrywany. Mówimy tu o kluczowej scenie w grze, gdzie każdy z graczy, któzy po raz pierwszy grali w KotOR-a, miał chęć "od razu" wybrać jedną z opcji dialogowych - "zdradziłaś mnie Bastilo, Ty, i wszyscy cały czas wiedzieliście" (nie cytuję dokładnie, tylko mniej-więcej nakreślam sytuację).

- "Przecież Malak zatrzymuje Revana w miejscu używając mocy i gdyby nie atak Bastilii główny bohater zginąłby z rąk mrocznego lorda."

Nie. Malak w tym pojedynku kilka razy używa tej Mocy, więc jest to żaden argument. To, że Bastila wybiega i rzuca mieczem w tej scenie, wynika po prostu ze scenariusza. Inaczej mówiąc, grając i będąc w tej scenie nigdy nie miałem "poziomu życia" zmniejszonego chociażby do połowy.

- "To Bastilia tak twierdziła i nie zostało to ostatecznie potwierdzone. Dokładnie to brzmialo "It`s probably due to our bond".

Młodą Jedi, Rada obarczyła ogromną odpowiedzialnością. Prawdę mówiąc, to w jej rękach jest Republika, Zakon, Jedi. To ogromne obciążenie, dla kobiety, która przecież nie jest nawet Mistrzem, ani tym bardziej członkiem Rady.
Na dodatek ma obok siebie Mrocznego Lorda - samego Revana, żyjącą legendę.
Sama Bastila, pomimo, że dysponująca taką Mocą, i darem Bitewnej Medytacji, sama jest zagubiona, potrzebuje dalszego szkolenia, i ma więcej pytań, niż zna odpowiedzi.
Poza tym wszystkim, więź, która łączy i wzmacnia się tak bardzo, powoduje, że umysły Bastili i Revana są coraz bardziej "połączone". Revan niejako dzieli myśli z Bastilą, co może okazać się zgubne dla niej samej - co chyba oczywiste.
Dlatego też, wszelkie pytania Revana odnośnie wspólnych wizji, snów, są dla niej niewygodne, i dlatego też odpowiada wymijająco. W wielu dialogach pomiędzy tą dwójką.

- "A w jaki sposób to udowadnia, że jeedai go nie przeprogramowali? Bo to co czytam w tym spojlerze to w większości twoje domysły na które nie ma dowodów."

W spoilerze masz właśnie kluczowy argument, początek spoilera Revan wyraźnie mówi, że nie pamięta niczego z dawnego życia, oprócz kilku flashbacków, nic więcej. koniec spoilera

Ty natomiast w pierwszym poście piszesz tak : "Revan nie stracił pamięci. Jego osobowość jak i wspomnienia zostały zepchnięte do podświadomości żeby rada jeedai miała sprzymierzeńca, który byłby w stanie odnaleźć gwiezdną kuźnię."

Rada nawet nie dała mu nowej tożsamości - co dobitnie pokazuje początek gry i rozbicie na Taris. On niczego nie pamięta, nie wie co robił na statku, dlaczego Bastila kazała załodze Endar Spire pilnować w szczególności właśnie jego, i jak w ogóle znalazł się w tej sytuacji. Takie są fakty.
Ta cała gadka o "przeprogramowaniu" Revana, to są sztuczki Malaka właśnie ze sceny na Leviathanie. Manipulacja. I jeszcze raz, to nie Revan miał znaleźć Gwiezdną Kuźnię, a Bastila. Revan miał wskazać miejsca w których ukryte są mapy.

To wszystko wynika z samej gry, i ja wiem, że za pierwszym razem to może nie jest takie oczywiste, ale zapewniam Cię, że po x-krotnym ograniu, wszystko to jest widoczne i logiczne jak na dłoni.

Re: Revan

AJ73 napisał:
Widzę, że słabo znasz grę, - pisząc "Nie oglądałem tego filmu. Po prostu pamiętalem ten dialog z Bastilią ..."

To nie jest "film" tylko kluczowa retrospekcja z gry

-----------------------
Która nie istnieje dla osób grajacych w tę grę na win 7 z orginalnej płyty. Nie wierzysz-sprawdź.

AJ73 napisał:
Nie. Malak chce upewnić w przekonaniu Revana, że Bastila i cała załoga Ebon Hawka wiedziała o nim - jako Revanie, manipulowała nim cały czas, że był marionetką w ich rękach. Malak po prostu chce wywołać nieufność, sugerując, że Revan cały czas był rozgrywany. Mówimy tu o kluczowej scenie w grze, gdzie każdy z graczy, któzy po raz pierwszy grali w KotOR-a, miał chęć "od razu" wybrać jedną z opcji dialogowych - "zdradziłaś mnie Bastilo, Ty, i wszyscy cały czas wiedzieliście" (nie cytuję dokładnie, tylko mniej-więcej nakreślam sytuację).
-----------------------
To, że chciał wzbudzić niepewność to prawda. Ale to nie oznacza, że musial uciekać się do kłamstwa,w końcu Darth Tyranus też chcial wywołać niepewność mówiąc o Lordzie Sithów kontrolujacym senat.

AJ73 napisał:
Nie. Malak w tym pojedynku kilka razy używa tej Mocy, więc jest to żaden argument. To, że Bastila wybiega i rzuca mieczem w tej scenie, wynika po prostu ze scenariusza. Inaczej mówiąc, grając i będąc w tej scenie nigdy nie miałem "poziomu życia" zmniejszonego chociażby do połowy.

-----------------------
Rozgrywka nie jest częścią fabuły! W ten sposóbmożna powiedzieć że Revan pokonał Malaka jeda serią z blastera będąc naszprycowanym kilkudziesięcioma stymulantami i mając specjalne szaty dające premię do ataku

AJ73 napisał:

W spoilerze masz właśnie kluczowy argument, początek spoilera Revan wyraźnie mówi, że nie pamięta niczego z dawnego życia, oprócz kilku flashbacków, nic więcej. koniec spoilera

-----------------------
Który niczego nie dowodzi. "Force can do terrible things to one`s mind. Can make you forget things"

AJ73 napisał:
Rada nawet nie dała mu nowej tożsamości - co dobitnie pokazuje początek gry i rozbicie na Taris.
-----------------------
A gówno prawda. Bo gdy przemierzamy Dantooine wraz z Bastillią ta może nam zadać pytania o przeszlość głównego bohatera.

https://youtu.be/RDaDWzstG3k

No ale jak ktoś słabo zna grę

Re: Revan

"Która nie istnieje dla osób grajacych w tę grę na win 7 z orginalnej płyty. Nie wierzysz-sprawdź."

Tak, sprawdziłem wielokrotnie, bo od lat mam KotOR-y na siódemce i wszystko działa, wszystko hula, żadnych problemów. Oczywiście, okupiłem to całą masą nerwów i poszukiwań rozwiązań w sieci, ale po miesiącach grzebania w plikach, reinstalkach, rzucania o ścianę, wszystko działa. Łącznie z modami, których mam od groma, a i ciągle mam w ulubionych "deadlystream" - wszystko w tematach tych gier.
Więc tego, to, że Tobie nie działa, nie znaczy, że tak jest u wszystkich.

"To, że chciał wzbudzić niepewność to prawda. Ale to nie oznacza, że musial uciekać się do kłamstwa,w końcu Darth Tyranus też chcial wywołać niepewność mówiąc o Lordzie Sithów kontrolujacym senat."

Po pierwsze, nie wtrącajmy postaci nie z gry, bo to zupełnie jest od czapy i tylko niepotrzebnie miesza. No i jesteś w błędzie, ponieważ główną "bronią" Lordów Sith jest właśnie wywołanie w oponencie zwątpienia. Manipulacja, kłamstwo, używanie innych do osiągania swoich celów, tym jest ciemna strona. Dokładnie pokazała to Kreia w drugiej części gry. Absolutne mistrzostwo.

"Który niczego nie dowodzi. "Force can do terrible things to one`s mind. Can make you forget things"

Dowodzi wszystkiego, tylko nie chcesz tego przyznać. Cytata z "Force can do terrible things to one`s mind. Can make you forget things" jest wyjęty z kontekstu, bo dotyczy sceny z Carthem na Taris, zaraz po przybyciu do kryjówki.

"A gówno prawda. Bo gdy przemierzamy Dantooine wraz z Bastillią ta może nam zadać pytania o przeszlość głównego bohatera."

Pierwsze zdanie litościwie pominę, natomiast dobrałeś trochę "mieszający" filmik z tą sceną. O ile mnie pamięć nie myli, to nie jest dokładnie wyjaśnione, skąd nasza postać te informacje o sobie posiada - mogą być z akt, o których wspomina, irytując się zadawanymi pytaniami przez Bastilę.
Wracając do samej sceny, Bastila chce sprawdzić, jak jesteśmy wybuchową osobą, czy potrafimy się kontrolować. To są pierwsze lekcje, i nie jedyne w całej grze. W pewnym momencie, to nasza postać także "testuje" w kilku dialogach Bastilę.

"No ale jak ktoś słabo zna grę" - z emotką

Tak, oczywiście.

Re: Revan

AJ73 napisał:
Więc tego, to, że Tobie nie działa, nie znaczy, że tak jest u wszystkich.
-----------------------
Być może tobie po wielu próbach udało się to naprawić.


AJ73 napisał:
Dokładnie pokazała to Kreia w drugiej części gry. Absolutne mistrzostwo.
-----------------------
To, że manipulacje Krei to mistrzostwo to nie ma wątpliwości. To, że Malak nigdy tak skomplikowanych intryg nie tworzył to też fakt.


AJ73 napisał:
Pierwsze zdanie litościwie pominę, natomiast dobrałeś trochę "mieszający" filmik z tą sceną. O ile mnie pamięć nie myli, to nie jest dokładnie wyjaśnione, skąd nasza postać te informacje o sobie posiada - mogą być z akt, o których wspomina, irytując się zadawanymi pytaniami przez Bastilę.
-----------------------
Po co ktoś miałby czytać dane o sobie? Postac wspomina o aktach ponieważ każdy znajdujacy się na wojskowym statku takie posiada a skoro podlegał bezpośrednio pod Bastilię to musiala ona te akta znać. Zresztą idealnie pokrywa się to z tym co powiedział Malak.

Re: Revan

"Po co ktoś miałby czytać dane o sobie?"

To proste, jako osoba ze zniszczoną osobowością, tożsamością, pamięcią, chce się dowiedzieć najwięcej o sobie. Mówimy jednak o czysto teoretycznej sytuacji, bo niczego takiego w grze nie ma.
Scena z Bastilą i z aktami - jak już wspominałem, jest pierwszą lekcją, która ona poniekąd przyznaje, mówiąc, że tylko zna dane w aktach, ale tylko sprawdza naszą reakcję na pytania. Takich lekcji w grze jest kilka.

Widzę, że wątek pączkuje i zatraca to, o czym była mowa w Twoim pierwszym poście. Powtórzę raz jeszcze, Revan miał na skutek ataku okrętu Malaka takie obrażenia, także umysłowe, że tylko w nieznany sobie sposób wytworzona więź pomiędzy nim a Bastilą, spowodowała, że w ogóle to przeżył.
Nawet, i pomimo tego, jego umysł był tak zniszczony, że nie pamiętał swojego poprzedniego życia - o czym świadczy całe jego-nasze zachowanie w grze, a także kluczowa scena po ucieczce z Leviathana.
To, że Jedi próbowali wszczepić mu nową osobowość, nie zmienia faktu, że z poprzedniego życia nic nie pamiętał, a więc nie może być mowy o tym, że jego osobowość została zepchnięta do podświadomości. Nie. Zostały tylko pewne powracające flashbacki, i wyczulenie na miejsca w których znajdują się mapy.

Od samego prologu w grze, na Endar Spire, aż po "revelation" na Leviathanie, Revan nie wie absolutnie nic o swoim poprzednim życiu. To jest oczywiste przez całą grę, wynika z samych dialogów, i fabuły gry.

Re: Revan

Nie twierdzę,że Revan był swiadomy swojej przeszłości-po prostu uważam, że jeedai zmienili mu pamięć kiedy był słaby i próbowali to ruszować wypadkiem. Ty uważasz inaczej-masz takie prawo KOTOR został tak stworzony żeby dać graczowi jak najszersze pole do wyboru i interpretacji.

Re: Revan

W pierwszym poście nawiązujesz do Revana, pisząc : "Revan nie stracił pamięci. Jego osobowość jak i wspomnienia zostały zepchnięte do podświadomości".

Teraz piszesz, "Nie twierdzę,że Revan był swiadomy swojej przeszłości-po prostu uważam, że jeedai zmienili mu pamięć kiedy był słaby i próbowali to ruszować wypadkiem."

KotOR oczywiście daje możliwość interpetacji tego, co stało się dokładnie stało z Revanem podczas ataku okrętu Malaka, przez co miesza trochę w głowach. Zakładam, że po prostu wynika to ze sposobu prowadzenie rozgrywki, i że tak musi być. Fabularnie jednak jest ze sobą sprzeczne w wielu momentach gry, podczas dialogów i kluczowych scen, o czym już wcześniej pisałem.

Podczas spotkania z Malakiem na Leviathanie, i dialogów, które początek spoilera wywalają wszystko do góry nogami, dostajemy informację tak z jednej (Bastila), jak i z drugiej strony (Malak) o tym co zaszło. Revan był śmiertelnie ranny, jego umysł zniszczony (Bastila : your mind was destroyed). Wynika więc z tego, że jego tożsamość, pamięć, praktycznie w całości zostały stracone.
Później zaś następuje dialog Bastili, który miesza wszystko. To znaczy z punktu widzenia gry, jest ok., natomiast trochę to mało logiczne bowiem - Rada Jedi postanawia uzdrowić "his mind", by wszczepić Revanowi nową tożsamość, żołnierza służącego pod rozkazami Bastili. Mówiąc "komputerowo", instalujemy czysty system, na zniszczonej i wymazanej poprzedniej wersji. Wszytko się udaje, soft zainstalowany, zostało jednak kilka starych plików - zupełnie nie nadających się użycia, ale są w czeluściach dysku.
Do tych plików, ich zawartości chce dotrzeć Bastila, poprzez więź w Mocy z Revanem, by znależć tropy, które zaprowadzą ją - nie Revana, do "Gwiezdnej Kuźni".

Revan, chociaż ma wszczepioną nową osobowość, niczego jednak o sobie nie wie - początkowe sceny z Endar Spire, i dalej, po rozbiciu na Taris, pierwsza rozmowa z Carthem. Kompletnie nic, oprócz tego, że statek został zaatakowany przez żołnierzy Malaka. Nie trzyma się to logicznie, ale jest logiczne ze względu na grę.

Wracając na Leviathan, Malak ewidentnie próbuje namieszać w głowie swojemu dawnemu mistrzowi (Bastili także), by go osłabić, a następnie zabić wszystkich. Bastila natomiast ujawnia, że pomagając Revanowi chciała naprowadzić go na "właściwą ścieżkę" po to, by odkupił swe winy, i dobrymi czynami uniknął procesu - bo to gra, i opowieść o "dobru i złu", gdzie dobro musi zwyciężyć, dlatego też dobre zakończenie w KotORz-e jest zakończeniem "domyślnym", ale jednak słabszym, natomiast wersja "evil" o wiele ciekawsza dla opowiadanej historii, i mająca lepsze - dramatyczne cutscenki.
Po ucieczce z Leviathana i rozmowie na pokładzie Hawka jest jeszcze ciekawiej - na pytanie Mission Vao, czy Revan pamięta coś z tego, że był Revanem, odpowiedź jest jedna - tylko "flashes", nic więcej.

Oznacza to jedno - umysł Revana został zniszczony, nie miał zepchniętej osobowości. Tożsamość, którą próbowali wszczepić Jedi też jakoś tak nie bardzo działa, ponieważ nasz bohater właściwie nic o sobie nie wie - ale to akurat zrozumiałe, bo tak ma być w grze, choć jest mało logiczne.
Dalszym potwierdzeniem, że Revan nie pamięta nic z dawnego życia, jest spotkanie z "Elders" na "Unknown World". Tam także podczas rozmowy ze "strażnikiem sekretów" okazuje się, że Revan nic nie pamięta z wcześniejszej wizyty u Rakatan, i tego co robił w świątyni "Elders".
koniec spoilera

Tak jest w grze, tak to wygląda, i dlatego napisałem w pierwszym poście o małym sprostowaniu odnośnie Twojego "Revan nie stracił pamięci. Jego osobowość jak i wspomnienia zostały zepchnięte do podświadomości."
Revan stracił pamięć, nie miał tamtej tożsamości nawet gdzieś w podświadomości, prawie nic. Prawie, ponieważ był wyczulony na miejsca, w których były ukryte mapy.
Zgodzę się natomiast w jednym punkcie :