Forum

Wyżal się jeśli musisz

Potrzebuję się wyżalić. Przeszukałem Bastion i nie znalazłem takiego temu, więc tworzę na przyszłość. Jeśli będzie ktoś chciał się wyżalić i potrzebuje, żeby ktoś poojojał albo poklepał po wirtualnych plecach to można tutaj.

A więc. Przychodzę sobie dzisiaj pomalować sufit, patrzę, kleją mi się buty. KUFA, woda leży mi na dopiero co położonych panelach.

https://www.collegemagazine.com/wp-content/uploads/2016/01/what-have-i-done.gif
https://www.collegemagazine.com/wp-content/uploads/2016/01/rey-crying-and-looking-up.gif

Miałem taką plastikową wanienkę z wodą (kilka litrów), w której myłem wałki, szpachle i musiała być jakaś mała dziura - woda się wylewała przez całą noc. Część została na rozłożonej folii, część weszła pod folię. Dzisiaj to na kolanach zmywałem z tatą i jestem zdenerwowany. Mam już w d*pie ten cały remont. Mam nadzieję, że panele się nie wybrzuszą albo tylko delikatnie.

Dobra. Wyżaliłem się. Można ojojać.

Re: Wyżal się jeśli musisz

Brawo! Popieram taką inicjatywę. Jest to słuszna koncepcja odpowiadająca na społeczne zapotrzebowanie.

Re: Wyżal się jeśli musisz

Ściskam delikatnie i klepię po plecach (wirtualnych).

I tu trzeba działać szybko - leć od jakiejś ciastoramy czy czegoś podobnego po dmuchawę z nagrzewnicą żeby to osuszyć, nie ma żartów jak wlezie pod panele, wilgoć, pleśń i masa kłopotów z tego może być.

https://www.klimatop.pl/nagrzewnice-elektryczne-przenosne,99.html

Re: Wyżal się jeśli musisz

A myślałem, że ja cierpię przez remont... :o Mossar, jesteśmy z Tobą! ;-( (*)

...

Współczuję, też się wyżalę.
Kilka lat temu zacząłem się interesować "Gwiezdnymi Wojnami", ale przejął je di$n€¥ i wszystko zniszczył.

:D

A mnie żona bije (dosyć regularnie) i zarzeka się, że nadal będzie to robić. Co począć? Dalej być ofiarą losu czy w końcu stać się pantoflem?

Re: :D

Powinniście zdecydować wspólnie!

Re: :D

Zdecydowanie zostań pantoflem.

Polecam ten styl życia.

Re: :D

Najlepiej zapytaj żony

Re: :D

Polecam pantoflizm umiarkowany. I ciemna i jasna strona jest niebezpieczna. Lepiej trzymać się środka skali.

Re: :D

Zazdroszczę !

A leje pasem czy ścierą kładzie ?

Re: :D

Wiesz, JOR...dla nich pranie brudną ścierą po czterech literach -a jak żona jest wkurzona jeszcze bardziej, to po czym popadnie- nie do końca ma dużo wspólnego ze stymulacją seksualną, więc nie ma czego zazdrościć. Pasa tym bardziej.

Re: :D

Oj tam odrazu że nie ma. Może z czasem się zmieni i Pani wynagrodzi `niewolnika`

Re: Wyżal się jeśli musisz

Wszystko zależy od tego czy dobrze "spasowane" panele. Te kilka litrów jak napisałeś, nie powinno chyba zrobić kuku, tym bardziej, że część została ci na folii. Z tym suszeniem to ostrożnie, nie wolno za bardzo przegrzewać. Ja bym szybko skontaktował się ze sklepem, albo producentem, z pytaniem.
Z remontami to tak jest, prawie zawsze jakieś g*wno się przytrafi ...

Bo się w du..

poprzewracało. Kiedyś to gumolit i lamperia omalówać i grało. Dzisiaj to [] na patyku...

A pindzel to traz było pipierdzielić i nowym malować na drugi dzień - tożto kilka pln!

Re: Wyżal się jeśli musisz

Oglądałem Olimpiadę i niestety stało się, zdobyliśmy medal i to na dodatek złoty - jak pech to pech. Miałem cichą nadzieję, że wyjedziemy z Korei bez medalu żebym mógł marudzić iż to największa porażka naszej reprezentacji w historii zimowego sportu, a tu pipa
Jak żyć teraz, jak żyć?

Re: Wyżal się jeśli musisz

Dobre, dobre ! , ja już nawet miałem wstępniak prawie gotowy, i powolutku zbierałem się do pisania złośliwego tekstściku ...

Re: Wyżal się jeśli musisz

Masz 100% racji. My Polacy już nawet w byciu najgorsi nie umiemy być najlepsi. Dramat.

Re: Wyżal się jeśli musisz

Zmień obywatelstwo.

Re: Wyżal się jeśli musisz

I nicka !

Re: Wyżal się jeśli musisz

Zmień płeć.

czy to jest

lekka forma popularnych (kiedyś/nadal?) tematów typu
https://tinyurl.com/takwlasnietopytanie
??

Re: czy to jest

Hahahaha ! , no można tak powiedzieć

jeśli

więc tak to ja na lekką się nie piszę

Re: czy to jest

Na "fejsiebuku" jest tego co niemiara.
- Co mnie drażni?
- Co mnie smuci?
- Co mnie boli?
Ogólnie milion podobnych stron, a problemy jak były tak są nadal te same.

Re: czy to jest

Wszystkim przeciekają wiaderka do moczenia pędzli?

Re: czy to jest

Widocznie w dzisiejszych czasach wszystkie krzywdy wyrządzone innym sprowadzają się do dziurawego wiaderka i mokrego pędzla.

Re: czy to jest

Czasem problem jest niedokładne spasowanie spódniczki nad silnikiem w "kasi"

fejsiebuk

Na co komu "fejsiebuk" jak jest Bastion

Re: fejsiebuk

No dokładnie. Bastion to praca na pełen etat.

Re: fejsiebuk

Tylko praca za psi pieniadz.

Re: fejsiebuk

na kredyt

Zaległy urlop

Mam 14 dni zaległego urlopu.
Plus 26 nowego.
Co daje razem 40 dni wolnego.
Mógłbym sobie zrobić wakacje i przez dwa miesiące nie chodzić do pracy.
Mógłbym wtedy w kinie oglądać Hana Solo codziennie.
Mógłbym - teoretycznie niestety


Re: Zaległy urlop

Weź nie denerwuj ludzi

40 dni... Aaaaaaaaaaaaaaa

Re: Zaległy urlop

Zostaw to sobie na grudzień 2019 Będziesz miała nawet 46 dni urlopu i 3 miesiące na EIX <3

Re: Zaległy urlop

Akurat z zostawieniem sobie urlopu nie miałam nigdy żadnych problemów - czyli nie jest tak źle jak myślałam i już się pocieszyłam

Re: Zaległy urlop

HAL, to tylko efekt smartfone`a

Re: Zaległy urlop

Nie. To wina pracodawcy

Re: Zaległy urlop

A to ja w tym roku mam odwrotnie. ~
Po wykorzystaniu zaległego na dwa zsuwania śniegu (było BOSKO ~: Hochegurgl-Obergurgl i Civetta + okolice), wylocie w najbliższy poniedziałek i zaplanowanym urlopie w lipcu, na przyszły rok zostaną mi DWA dni! I co ja zrobię w przyszłym roku? ~

Re: Zaległy urlop

HAL 9000 napisał:
Mam 14 dni zaległego urlopu.

-----------------------

Mam 12 dni - przebijasz mnie
No nie możesz całości zostawić dłużej niż do września, przynajmniej teoretycznie nie możesz, bo nie wiem jak tam u Ciebie z praktyką w tym względzie

Majówka

Majówka a ja robię wylewkę na balkonie.

Ale cośtam odpocząłem ;D

Re: Majówka

Ważne, żebyś za kołnierz nie wylewął

Na balkonie jednak uważaj, bo sąsiedzi mogą donieść odpowiednim organom.

ostatnio

przyjaciółka chciał poprawić mu humor i trzasnąć sobie ze mną podwójną samojebkę... i tam jest taki program do rozpoznawania wieku twarzy czy jakoś tak. Jej wyszło 26, tyle ile ma.

Mnie... 39.
Jak się uśmiechnąłem to... 32. Tyle ile mam.

Zacząłem się zastanawiać, czy te programiki nie widzą aby wnętrza duszy

Re: ostatnio

A to ciekawe bo jak byłem w Trondheim to tam było takie CNK tylko że w kieszonkowym wydanu i też był taki programik. I Bratu pokazywał tyle ile ma, a mnie jakieś 8 lat mniej. A gdy się uśmiechałem, to im wiekszy uśmiech tym bliżej realnego wieku. No i teraz już sie nie uśmiecham i jestem bardzo powaznym człowiekiem :|

Solo

1) Miałem kupione bilety na Solo na 24.05 wieczorem. Nie mam z kim zostawić dzieci i musiałem zwrócić. Kupiłem na 25.05 na popołudnie i kombinuje gdzie maluchy podrzucić, ale też nie ma perspektyw. F*CK!!!

2) Widzę, że jest jakieś zamieszanie ze spoilerem na Bastionie. To znak dla mnie, że powoli trzeba pożegnać się z częścią netu związaną z SW aż do seansu A tu k..wa nie wiadomo kiedy ten seans nastąpi. Prawdopodobnie minie mnie cały ten piękny szał pierwszych wrażeń i recenzji

Re: Solo

No spadaj z Bastionu jak najszybciej. Jeszcze parę dni i będzie tu w różnych tematach cała fabuła. Jeden element (mało ważny) mi zaspoilerowano. Więcej już nie pozwolę

Re: Solo

Ja przeczytałem fabułę SOLO. Nie dałem rady.

Re: Solo

A scenę po napisach też czytałeś ?

Re: Solo

Sugerujesz chamską marvelizację Star Wars??

Re: Solo

Na pewno ożywiło by to już żywe dyskusje tutaj MCU vs. SW(U)

Re: Solo

Na pewno Bastion by spłonął od takiego wymiaru hejtu, którego jak dotąd nie dane mu było poznać. Co nie byłoby tak złym pomysłem.

Re: Solo

To zadam jedno pytanie - co z Tagiem i Binkiem? Coś napisane?

Re: Solo

Ja już od kilku tygodni unikam wątków i newsów o Solo.
A co gorsza, istnieje możliwość że obejrzenie przesunie mi się nawet gdzieś do niedzieli-poniedziałku.

Re: Solo

Planuję uwalić z grubej rury i w nd być po minimum 3 seansach

Re: Solo

Współczuję

Re: Solo

Jednak udało się temat dzieci ogarnąć!
25.05 w piątek po południu uderzamy do IMAX!
Nie wiem czy to dzięki wyrzuceniu z siebie negatywnych myśli czy dzięki współczuciu forumowiczów, ale ten wątek naprawdę działa! Polecam wszystkim

Re: Solo

MOC tak chciała

G3

Spotkałem się z dwoma bastionowiczami i nic - żadnego poważnego incydentu czy chociażby drobnego mordobicia
Wprawdzie jeden użytkownik przyszedł prowokacyjnie w długich spodniach ale przegapiłem okazję żeby spuścić mu łomot
Jestem zawiedziony, bo targałem niepotrzebnie ciężkie, tępe przedmioty, które mogły przesądzić na moją korzyść - wprawdzie latały jakieś butelki ale zasięg ograniczony (cherlawe to jakieś, więc się nie dziwię).
Star Wars to już nie to co kiedyś.
Chyba przerzucę się na piłkę kopaną.

Re: G3

Niemniej, jakaś butelka sięgnęła bruku

Re: G3

Co prawda mogło też chodzić o zrobienie "tulipana" dla młodej damy - musiał być wyjątkowej urody, bo jak wróciłem to jeszcze klęczała na ziemi (zapewne z wrażenia)

Re: G3

To dlatego, że mnie tam nie było.

Re: G3

Ty byś skopał HALa czy spodziewałbyś się tego z jego strony ?

Re: G3

Sam siebie chyba by nie kopał ?

Re: G3

Zobacz sobie Fight Club - da się

Re: G3

Biorąc pod uwagę, że jesteś moim multi, to chyba sytuacja wygląda tak:

Norton - Mossar
Pitt - Lubsok

Re: G3

Coś w tym jest xD

Re: G3

A to nie powinno być odwrotnie?

Re: G3

Nie oglądam Hip Hopu

Re: G3

Jestem zbulwersowany agresywną postawą tego bastionowicza. Po pierwsze primo nie ma żadnej empatii w stosunku do użyszkodników, którzy na G3 udają się prosto z pracy, gdzie nie wypada nosić krótkich spodenek. A po drugie primo posiada, nosi ze sobą oraz grozi wyklętym i zakazanym we wszystkich układach przewodnikiem, którego nazwy wypowiedzieć nie wypada. Przerażony tym drugi bastionowicz czmychnął za Ocean!
A jeszcze zanim czmychnął, chwalił się zarejestrowanymi na Pyrkonie wizerunkami bastionowiczek, czym na pewno naruszał wchodzące RODO i budził zazdrość.

Koszmar.

A kolejne G2 (tym razem) 02.06 w ramach Solo w technologii IMAX, o ile film nie spadnie z ekranów.

Re: G3

Dodam tylko, że wcześniej użytkownicy G3 zostali przez owego agresywnego ulta-fana zmuszeni do złożenia autografow w przewodniku, ktorego nazwy nie można wymieniać.

Oraz doszło do zwarcia na temat "czy Starwarsy były epizodem IV i od kiedy", gdzie ponownie okazało się że Niemiec mi coś schował.

Re: G3

Że miał zdjęcia kociaków to mnie nie dziwi - przecież to pies na baby jest

Chciałbym

się wyżalić, ponieważ podczas zakupu biletów na "Iana Solo" miła pani dała mi dwa plakaty z tegoż filmu. Oczywiście zamiast poczekać aż przestanie padać ja poszedłem w deszczu do domu i wyszło z tego to, że ostatecznie oba plakaty mimo wysokiej jakości i wytrzymałości papieru skończyły w kominku niczym Qui Gin Jinn w TPM. Proszę o pół minuty ciszy na Bastionie. (*)

Re: Chciałbym

Ależ nie pali się drukiem w kominku !, zwłaszcza papierem foto wysokiej jakości ...

#bądźeko

Re: Chciałbym

Nie mogłem starwarsowego przedmiotu potraktować tak bez szacunku i wyrzucić do śmieci. To fikcyjny świat, ale swoją kolekcję traktuję jak artefakty. Plakaciki miały godny pogrzeb.

Re: Chciałbym

A ja nie dostałem plakatu, a chciałem mieć na ścianie wizerunek nowego i wspaniałego Solo.

Ja chciałem się wyżalić

że tuż po banie (bardzo słusznym) pierwsze co zrobiłem, to wróciłem na Bastion i napisałem ten post:

https://star-wars.pl/Forum/Temat/23026#723091

Użyłem w nim sprytnego zabiegu zwanego akrostychem, by obrazić po raz kolejny pana Shedao. Nikt nie zauważył, nikt nie dostrzegł jak sprytny i zabawny jestem. Ehh.

Re: Ja chciałem się wyżalić

xDDD ty sieroto, nawet bawiłem się konceptem ponownego podkablowania cię do naszej wspaniałej moderacji (przy okazji pozdrawiam), ale pomyślałem: kurczę, Ludwiś dostał ledwo co bana za wulgaryzmy, i co, znowu mu dadzą, a co jak dostanie dłużej niż na tydzień i nie będzie z kogo się śmiać? No i odpuściłem, zaniechałem tematu, a ty się sam podkablowałeś. No na takie zachowania to ja nie widzę już rady. Na studiach jak ściągałeś na kolosie to potem go pewnie nie oddawałeś, tylko wyrzucałeś, żeby się ukarać że ściągałeś.

Re: Ja chciałem się wyżalić

kobiety wolą łobuzów, dlatego łamię forumowe prawo, ale co mi z tego, jeśli nikt nie zauważy? to wtedy nie będę łobuz, tylko zwykły użytkownik, tzw. frajer w oczach kobiety

Re: Ja chciałem się wyżalić

Shedao zauważył, zatem jesteś trochę łobuzem.

Re: Ja chciałem się wyżalić

2018-05-13 10:49:31
Ludwik

2018-05-13 10:58:54
HAL 9000

Moim skromnym zdaniem moderacja jest STANOWCZO zbyt pobłażliwa i tolerancyjna.

Re: Ja chciałem się wyżalić

Ze względu na to, że moderacja nie zagląda w prawilne spoilery, to proponuję początek spoilera zrobić zamach stanu na obecną (ale wierzę, że już niedługo) władzę i uwolnić wszystkich zbrodniarzy wojennych tzw. trolli, niesłusznie objętych banami przez kumoterskie i kolesiowskie towarzystwo moderacji. koniec spoilera

Re: Ja chciałem się wyżalić

Wiesz że to nie jest tak że ostrzeżenie staje się nieaktualne po upływie miesiąca?;p
Bo niestety widzę że chęć wzniecenia zadymy na Bastionie jest u Ciebie dalej silna...

http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/3180#719425

Re: Ja chciałem się wyżalić

A jakbym dostał, to by mi się wykasowały ostrzeżenia?

początek spoilera Przecież tylko żartuję ;p Nie możesz tego brać na poważnie :d koniec spoilera

Re: Ja chciałem się wyżalić

Shedao to już czeka na Hana Solo

Halo moderacja!!!!

Ten **** się przyznał do używania wulgaryzmów, czemu jeszcze nie ma bana????

Re: Halo moderacja!!!!

Jest coś takiego jak czynny żal
Co prawda Ludwikowi bardziej żal że jego niecny występek nie został doceniony i pochwalony głośno, no ale żal to żal

Re: Halo moderacja!!!!

To ja powiedziałam Ludwikowi że to akrostych.

:*

Re: Halo moderacja!!!!

A wytłumaczyłaś mu co to znaczy, czy on tylko powtarza bezrozumnie zasłyszane słowo ?

Re: Halo moderacja!!!!

Powtarzam bezrozumnie, to jakiś problem?

Re: Halo moderacja!!!!

Nie, jak tak mówię np.: po niemiecku

Re: Halo moderacja!!!!

Przyznałem się do niecnego czynu już w kilka godzin po napisaniu posta, ale kolesiostwo ciągle żywe na Bastionie. Jedni są lepiej traktowani, a inni gorzej. Podwójne standardy.

Re: Halo moderacja!!!!

Ludwik, od kiedy to kolesiostwo na twoją korzyść ci przeszkadza? Oh wait, pod jakim postem my piszemy...

Re: Halo moderacja!!!!

A może moderacja zgadza się z moją opinią na Twój temat?

Jak żyć?

Bilety na pierwsze 4 seanse już mam
Godziny trochę egzotyczne, bo musiałem to jakoś pogodzić z pracą, ale najważniejsze że są.

W następnym tygodniu jest niestety gorzej - szansa na kolejne 3 to czwartek, sobota i niedziela, ale jeszcze nie sprzedają biletów

I jak tu życie sobie ułożyć... jak żyć?

PS
Di$$$ney oszczędza nawet na biletach. Ehhh.

Re: Jak żyć?

A u mnie dupa, bo mogę na kolejny kupić dopiero jak poprzedni się skończy, ehh

skoro wszyscy

to ja powiem w głębokim zmęczeniu, że wstawałem dziś o 4.30 żeby dziecko wyprawić na szkolną wycieczkę, i zupełnie nie mam motywacji żeby tworzyć kolejną politykę prywatności...

Po ślubie

przez rok będę mieszkać u teściów. Naprawdę to nie są źli ludzie, nie ma kłótni między mną a nimi, ale jednak w pewnych kwestiach mam odmienne zdanie. No cóż, zobaczymy jak to będzie.

Re: Po ślubie

Jeżeli o tym tu piszesz, to znaczy że jednak trochę się tego obawiasz, mimo że jak mówisz, "Teściowie są OK". I w sumie słusznie, bo żeby nie wiem jak się starać, zawsze w takiej sytuacji będziesz jednak trochę intruzem na ich terenie. Nikt tego głośno nie mówi, ale różnice pokoleniowe w mentalności są ogromne. Jedne co mogę doradzić to zawsze grzeczność i szacunek, no i skreślanie dni w kalendarzu, żeby ten rok minął jak najszybciej. Życzę powodzenia w tej misji.

Re: Po ślubie

Cokolwiek by nie pisać - po cienkim lodzie będziesz stąpać ...

Re: Po ślubie

A to że tak dopytam. Nie lepiej sjub brać się rok poźniej i już bez mieszkania u teściów, no chyba że to jskiś wymóg ?

Re: Po ślubie

Eee, tam zaraz wymogi. Życie pisze scenariusze, po prostu .

ps. widzę po postach, że nieźle w temacie teściów/teściowej pojechaliście ... , a kolega powyżej ma naprawdę zagwozdkę, w końcu przez rok będzie sam na placu boju

Re: Po ślubie

Szkoła życia. Bardziej doceni - o ile dotrwa - życie na własnym

Re: Po ślubie

Do przyszłego roku będzie budować się dom.

Re: Po ślubie

To jest jeszcze opcja żeby umówić się tak że to teściowie będą mieszkać z wami przez rok, a nie wy z teściami.

Re: Po ślubie

Polecam znaleźć jednak jakiś wspólny język i czasem odpuścić. Ja też się z teściami w wielu kwestiach nie zgadzam ale wolę czasem przytaknąć i mieć spokój.

Choć nie zawsze sie tak da :/

Re: Po ślubie

A jak z uprawianiem sexu ?

Re: Po ślubie

A Ty tylko o jednym

Ale też mnie to zawsze zastanawiało. Jak to wygląda w praktyce w przypadku mieszkania z rodzicami/teściami. W sensie małżeństwo małżeństwem ale teściowie teściami

Choć pewnie gorzej bywa z sąsiadami jak ściany przepuszczają za dużo dźwięku.

Re: Po ślubie

No, no XD

Ale co jak np.: jedna kuchnia i sie zachce na numerek w niej?

A sąsiad te se TV da głośniej albo sam dobrze zrobi

Re: Po ślubie

Teściowej bym nie ruszał

Re: Po ślubie

Jak bym miał tesciową to bym chyba jednak chciał

Re: Po ślubie

To jest chore !

Re: Po ślubie

JORUUS jako teoretyk nie wziął pod uwagę, że nawet gdyby teściowa była MILF, to żona lub teść mogliby wykazać brak zrozumienia

Re: Po ślubie

Ktoś mi tu wyciął wątek o sadomaso i tym podobnych, ehhh...

Re: Po ślubie

Ja sie zastanawiam gdzie się uchował taki JOR, że tak sprytnie ukrywał swoje preferencje seksualne.

Widzę, że patelnioseksualność Landa ci się udzieliła. ;p

https://zapodaj.net/2d828fb180575.jpg.html

Re: Po ślubie

Viva blasfemia!

Re: Po ślubie

Teście mają sypialnie na dole, my na górze. Także łoooogień

Re: Po ślubie

Kiedy 20 lat temu siedzieliśmy na naukach przedmałżeńskich ksiądz powiedział do wszystkich zgromadzonych w salce- zróbcie wszystko aby po ślubie nie mieszkać z rodzicami. Uważam, że to była bardzo mądra rada. Ja mam cudownych teściów ale sądzę, że miałabym o nich gorsze zdanie ( a oni o mnie ) gdybyśmy mieszkali na kupie. Na szczęście nie musieliśmy ani jednego dnia. Z moimi rodzicami też nie.

Re: Po ślubie

Teraz na naukach przedmałżeńskich jest tylko jeden temat. JORUUSowi by się podobało xD

Ale mi nie, bo pan, który prowadził nauki był obleśny. Serio, ciągle wspominał o tym, że noc po ślubie to będzie "Jazdaaa" i przywołał jak to wygląda u niego i jego żony. Generalnie miał dobre intecje, ale w tym swoim przekazie był straszliwie hipokrytyczny.

No i nie było zupełnie NIC poza gadaniem o seksie. TOTALNIE. Dobra, sorry, potem przyszła jego żona i robiła jakieś parapsychologiczne zadania. Ale jego część (ok. 2h) dotyczyła tylko i wyłącznie tego tematu.

Szacunek? Wzajemna pomoc? Zrozumienie? Po co o tym mówić. Skoro już mówimy o seksie to może coś o wychowaniu dzieci? No co Ty, to już sobie poradzicie sami, ale z TYM sobie nie poradzicie, poświęcimy całego nauki na ten temat.

Re: Po ślubie

Serio? Ktoś w tych czasach chodzi na nauki przedmałżeńskie? LOL. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

Re: Po ślubie

A to nie zauważyłeś, że ludzie biorą śluby kościelne? xD

Re: Po ślubie

Może nie zauważył;p W końcu Takie pokolenie, że tylko przed kompem siedzi a spotkać na żywo się nie chce dupy ruszyć.

Re: Po ślubie

Pewnie, że biorą. Ale nie wiedziałem, że to jest obowiązkowe, bo się tym nie interesowałem, ponieważ w życiu nie wezmę ślubu kościelnego. xP

Re: Po ślubie

No to widzisz, jest obowiązkowe ;D

Mi te nauki nie były potrzebne, ale szedłem w miarę na luzie, stwierdziłem, że proporcje pewnie będą jakoś równo rozłożone. Pewnie będzie nudno i trochę przyśpię, ale nie spodziewałem się czegoś takiego.

Może tak jak mówi Shedao, miałem pecha. Na koniec przyszedł ksiądz i wygłosił nam czego NIE NALEŻY robić w czasie ślubu i to było jedyne co się dowiedzieliśmy od księdza.

Re: Po ślubie

To chyba logiczne, że jeśli bierzesz ślub kościelny, to akceptujesz nauki Kościoła.

Re: Po ślubie

Czyli nauki o których równie dobrze można przeczytać w internecie.

Re: Po ślubie

Ale to już kwestia tego jaki dla ciebie cel ma branie ślubu KOŚCIELNEGO, bo jeśli nie bierzesz pod uwagę istnienia Boga podczas brania ślubu i w zasadzie tego, że składając przed Nim obietnicę wierności małżeńskiej nie mówisz tego w pustą przestrzeń, to z tego co wiem ślub jest nieważny z perspektywy nauk Kościoła i Boga, bo to tak jakbyś brał z kimś ślub, ale nigdy tej osoby nie kochał albo brał z nią ślub, bo chciałeś się ustawić finansowo. Jeśli uważasz, że lepiej przeczytać coś w Internecie (chociaż, czy wierzysz, czy nie musisz mieć świadomość, że w Internecie są różne brednie), to nie za bardzo dojrzałeś do małżeństwa. (W sensie nie ty, mówię tak generalnie o człowieku)

Re: Po ślubie

Aż tak daleko bym nie szedł. Życie nie jest takie zerojedynkowe. Można kochać drugą osobę będąc ateistą, nienawidzić będąc chrześcijaninem, być dobrym człowiekiem (cokolwiek to znaczy) nie wierząc w Boga i złym człowiekiem codziennie chodząc do kościoła. Przez te ~25 lat poznałem masę różnych osób i niestety nie widzę zależności między wiarą, a miłością/szerzenie dobra. Niestety. Bo bardzo chciałbym, żeby jednak widzieć te różnice. Przykłady "Langusty na Palmie", ks. Kaczkowskiego czy mojego księdza z Liceum niestety niewiele wnoszą, bo, mimo, że to takie najjaśniejsze punkty Kościoła to po drugiej stronie barykady też mamy niesamowitych i dobrych ludzi.

Co do samego ślubu. To też nie jest takie oczywiste. Bo czy wystarczy sobie pomyśleć: "No dobra, Bóg istnieje w sumie. Kocham ją biorę ślub kościelny" czy musi to być w pełni "po katolicku" z pełną świadomością życia w zgodzie z naukami?

Tak się powinno uczyć na tych lekcjach/wykładach przedmałżeńskich :D

Oczywiście! Nie twierdzę, że w kościele zbierają się tylko dobrzy ludzie, nie twierdzę tego. Czasem nawet są i tacy, którzy uważają, że robią coś złego w imieniu Boga, a to jest stek bzdur. Chodzi mi o to, że jeśli wierzysz w Boga, to wierzysz w to jaki jest, co nie? Bo według Kościoła wiara to nie tylko "Ej, wiesz co, no wierzę, że istnieje jakaś siła wyższa, bo nauka nie może wyjaśnić wiele cudów, ale zobaczymy po śmierci jak to będzie", bo jak się wierzy w tego Boga, to raczej się z natury chce być mu posłusznym (tu: wiernym przykazaniom) Wiadomo, że człowiek wymyśla różne dziwactwa jak np. HELLO KITTY TO KOTEK Z PIEEKŁA! TO JUŻ SIĘ DZIEJE! xDDD
Człowiek zawsze będzie nadinterpretował, ale to co jest godne zaufania to Pismo Święte, bo z różnymi ludźmi się możemy nie zgadzać, także z jakims księdzem, czy zakonnicą. To normalne.

Jasne, można być dobrym, kochającym człowiekiem jako ateista, ale według mnie większość ateistów bierze się stąd, że są to zazwyczaj osoby, które spotkały złych "nauczycieli" na swojej drodze i uznali, że zawiedli się nie na tych ludziach tylko na Bogu, a przecież Bóg mógłby np. zatrzymać dłoń mężczyzny, który zaraz uderzy swoją żonę, ale nie robi tego, bo jakby to zrobił, to odebrałby możliwość wyboru temu facetowi, a skoro odebrałby jemu, to musiałby sprawiedliwie odebrać też jego żonie, ich dzieciom i wszystkim ludziom, a On nie chce niewolników.

Oczywiście, że jest wiele dobrych ludzi ateistów i Bóg na pewno weźmie to pod uwagę jak przyjdzie czas na tych ludzi, bo to co mnie najbardziej irytuje w wypowiedziach niektórych, to fakt, że mówią oni coś takiego 1."Jeśli będziecie dalej grzeszyć to Pan Bóg was ześle do piekła na całe wieki!"- straszenie ludzi, niezbyt uczy to o Bożej Miłości 2. "Pan Bóg brzydzi się człowiekiem, który grzeszy!" 3. "Modlisz się żeby Pan Bóg mógł komuś pomóc", co w większości nie jest prawdą i zgarsza większość ludzi, którzy nie znają Boga, a po tym mają strasznie zakrzywiony Jego obraz, bo po pierwsze:

1. Wiadome jest, że według chrześcijan istnieje Piekło, ale mówienie, że Bóg jest taki bezradny, że będzie musiał zeslać kogoś do Piekła jest głupstwem, bo to zaprzecza stwierdzeniu, że jest nieskończenie potężny i dobry. To oczywiste, że nie możemy grzeszyć z przyzwoitości, bo ranimy nie tylko siebie, ale i Boga, który na to patrzy, i innych, bo zazwyczaj albo ranimy kogoś fizycznie, albo psychicznie, albo duchowo, zwykle gdy ta osoba wie o tym co zrobiliśmy, to zdarza się, że przez to możemy ją zgorszyć i stworzyć u niej akceptację na różne złe rzeczy, spójrz jaka jest znieczulica na świecie. Bóg według chrześcijan jest tak dobry, że zrobi wszystko żeby każdy człowiek nie trafił do Piekła, bo oczywiście, że może tam trafić, ale nie jest powiedziane, że ktokolwiek tam trafił, nikt nie został potępiony jeszcze przez Kościół, bo nawet w największym zbrodniarzu wojennym Bóg potrafi dopatrzeć się chociaż promyczka dobra i wiem, że to brzmi niesprawiedliwie, bo jak Bóg może wpuścić do Nieba zarówno tego szlachetnego człowieka jak i tego zbrodniarza, ale Bóg nie stworzył tego zbrodniarza z myślą żeby ten robił coś złego, także nie stworzył Go żeby go nienawidzić, bo Bóg po prostu nie może nienawidzić i to nie jest jego słabość, bo często słyszę argument typu "Skoro Bóg jest taki wow i w ogóle, to czemu nie stworzy kamienia, którego sam nie uniesie."
2. Gdzieś słyszałem, że jakiś "juczjuber" przytaczał fragment PŚ, w którym Jezus mówi, że każdy zły człowiek zostanie zniszczony, a Jezus wcale tak nie powiedział, On powiedział, że Bóg brzydzi się nie człowiekiem, a samym grzechem i zniszczy wszystko co złe w człowieku, a nie człowieka. "Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją." - Wiadomo, że nie chodzi o to, żebyś wziął i ciach! Odciął sobie rękę. xD
3. Człowiek modli się dla swojej więzi z Bogiem, jeśli modlimy się za kogoś, to modlimy się żebyśmy to my zachowali się tak jak należy przy tym człowieku żeby go zbliżyć do Boga, bo sam Bóg wie co ma robić i to, że my się pomodlimy jest bardzo miłe Panu Bogu, ale On tego nie potrzebuje żeby być bardziej potężnym, chce tego, ale nie stanie się już bardziej potężny. Bóg sam wie jak zmieniać świat i robi to. Nawet tych najgorszych chce nawrócić i Kościół zachęca do modlitwy za duszę w Czyśccu, bo tam prawdopodobnie trafiają wszyscy, którzy dopuścili się strasznych rzeczy. Czyściec jest jak Piekło, ale różni się tym, że się z niego wychodzi.

Słyszałem też powszechne zdanie, że w Czyśccu ludzie cierpią fizycznie, a to nieprawda, bo jak, duch? xD To miejsce cierpienia duchowego, bo jest się świadomym, że się raniło Boga za życia, a już się nie może mu tego wynagrodzić (w Czyśccu można).

Sorry za tego tasiemca, ale jeśli chodzi o Boga, to mogę gadać z przyjemnością godzinami. Niżej jest już tylko Star Wars, a potem długo nic.

Re: Tak się powinno uczyć na tych lekcjach/wykładach przedmałżeńskich :D

-"Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją."

To już wiem dlaczego tak relatywnie duży procent ludzi masturbuje się bez użycia rąk.

A tak nawiasem to cześć osób na na to wszystko pisząc dość kolokwialnie wyjebane. Istnieje, nie istnieje, bla bla bla, co za różnica... XD

Re: Tak się powinno uczyć na tych lekcjach/wykładach przedmałżeńskich :D

Paradoks wszechmocnej istoty i kamienia. Polecam.

Re: Po ślubie

Chyba można dzisiaj brać slub kościelny będąc innej wiary/ wyznania. I wtedy nic nie akceptujesz chyba - po prostu stoisz i tylę. Ale mogę się mylić oczywiścię.

Re: Po ślubie

Nie można.

Re: Po ślubie

Ślub tzw mieszany i dyspensa biskupa ?

Re: Po ślubie

Nauki przedmałżeńskie są obowiązkowe przy ślubie kościelnym. Potrzebujesz papierka zaświadczającego, że je odbyłeś. Zresztą nie ma dramatu - w moim przypadku były to cztery spotkania po 1,5-2h, i to tak na 120 ludzi w sali, więc spokojnie można było się koncentrować na rzeczach innych (typu drzemanie xD), jeśli tematyka nie pasowała.

Mossar widocznie źle trafił, my za poleceniem znajomych poszliśmy do dominikanów, gdzie było spoko. No i te nauki prowadził ojciec z klasztoru, a nie jakiś typu z poradni - to też jest chyba ważne. Część informacji była bardzo przydatna - o przebiegu ceremonii, o tym co można w niej samemu zmienić, co poustalać z księdzem itd. Praktyczne informacje. Potem trochę teoretyzowania o tym czym jest małżeństwo, jak się do siebie odnosić itd. - niby rzeczy oczywiste, nic nowego, ale z drugiej strony nie zaszkodziło sobie tego posłuchać. Tak, na drugim końcu były zajęcia o naturalnych metodach planowania współżycia - prowadzenie kalendarzyka, badanie temperatury ciała i konsystencji śluzu (było porównanie do ściętego białka - tego nie zapomnę do końca życia) xD, ale to też w sumie ciekawostka, coś, co można potem opowiadać w towarzystwie - "nie uwierzycie gdzie wczoraj byłem i czego się dowiedziałem..."

Re: Po ślubie

Noo Dominikanie są według mnie najlepsi. ^-^ Polecam ojca Szustaka. Co to jest za gość, zabawny i często zażartuje z jajem. Mega inteligentny facet. Prowadzi kanał na YouTube "Langusta na palmie" i całkiem nieźle mu to idzie, bo ma bodajże 300k subskrybentów.

Re: Po ślubie

Mossar napisał:


No i nie było zupełnie NIC poza gadaniem o seksie. TOTALNIE.

-----------------------

Można się jeszcze zapisać ? Są miejsca ?

Darzę

wielką a głęboką nienawiścią aktualizacje windowsa.

Re: Darzę

Ja darzę Windowsa nienawiścią za poprawkę nr 1803, która mocno napsuła parę spraw, przez co mam więcej pracy w pracy.

Re: Darzę

Niewykluczone że to ta sama poprawka, w każdym bądź razie godzinę walczę z kartą graficzną i na razie - przegrywam.

Re: Darzę

A mnie bt gdzieś zanikł...

Re: Darzę

Kathi Langley napisał:
w każdym bądź razie
-----------------------

FACEPALM

A podobno moderator ma dawać przykład.

Re: Darzę

Zejdź ze mnie i wejdź na kogoś innego. Preferowalnie Ludwika.

Re: Darzę

Shedao na pewno to szanuje.

przyłączę się

nie tyle do nienawiści ile do opinii o 1803 i W10 w ogóle... o ile w ogóle moja dotychczasowa styczność z ostatnim dzieckiem Micro miała zazwyczaj miejsce poza domem - to olewałem wszystko, ale i tak irytowało mnie... `zesmartfonowanie` systemu.
Czy jak to zwać.

Ale jako, że zdecydowałem się w końcu na małą rewolucję w życiu cyfrowym to mam W10 na nowym sprzęcie i... ciężko mi uwierzyć, że ktoś uważający się za informatyka mógłby coś takiego tworzyć, sprzedawać i może być jeszcze z tego dumny...

Nie mniej na starcie zrobiłem sobie jedną kopię, po instalce i personalizacji wszystkiego co potrzebuję drugą - a wtedy ruszyłem po to 1803, o którym tyle się naczytałem i które po prawdzie początkowo nie chciało mi wejść.

Potem się jednak pchnęło i weszło gładko, chociaż z duszą na ramieniu czekałem na powrót ekranu logowania... aktualizacja zmieniła mi tylko tapety, trochę popieprzyła pasek zadań i w ogóle, ale ogólnie... wyszedłem chyba bez szwanku...


Nie mniej zmuszanie do W10 w postaci w jakiej się to wydaje... wiele widziałem w życiu, ale to jest jeden z gorszych syfów. Idzie się przystosować, ale niesmak pozostaje.

Re: przyłączę się

W moim przypadku nienawiść do tej poprawki wzięła się z czegoś zupełnie innego - mianowicie zaczął występować problem z uruchomieniem naszej aplikacji z zasobów sieciowych, co mówiąc bardzo łagodnie, wprowadziło sporo zamieszania u naszych klientów. oczywiście problem musieliśmy rozwiązać my, a nie Microsoft.

to

tak jest zawsze... dopatrzyłem się jeszcze, że dziwnie dźwięk zaczął funkcjonować na słuchawkach, ale też już ustawiłem.

Ogólnie zastanawia mnie kto pomyślał żeby dość intuicyjne i wiadome co-gdzie z takiego XPka, czy nawet 7ki, teraz są pochowane tak, że muszę najpierw szukać w necie, potem u siebie, a potem ew. robić sobie jakieś skróty...

Re: przyłączę się

A mnie tam cieszy 10, a mając w kompie ekran dotykowy to jest to rewelka. Po kultowych 98, XP to naprawdę dobry produkt.

a jak z October Update?


Ja to pobrałem dla draki, bo i tak sprzęt idzie do naprawy. Nic mi z dokumentów nie zniknęło (w ogóle nic tam nie trzymam poza tym, że ładuję się w to miejsce sejvy i chyba nic nie da się z tym zrobić), ale mam okazjonalne problemy z panelem ustawień grafiki Intela.

Pojawia się i znika, pomimo łatki z 01.10, poza tym wyświetlacz uruchamia mi się w innej jasności niż ustawiona.

A tak - sama radocha Jeszcze większa jak dowiesz się, że Microsoft Store oferuje 10Home drożej teraz o 20 dolców

Jak cudownie być monopolistą, czy potentatem na rynku. Och, gdyby tylko Disney zatrudnił mnie przy SW...

Re: Darzę

ONLY 7EVEN na pokładzie !.
A aktualizacje to już dawno poblokowałem, oprócz tych, które wiedziałem, że muszę mieć

#dziesiątkiniechcęzadarmo

Re: Darzę

Chyba miałem fart bo podczas aktualizacji rozładowała mi się bateria

RODO

Chciałem się pożalić na to (tfu!) RODO, ponieważ ilość "obowiązków informacyjnych", które właśnie teraz przeglądam na swoich prywatnych skrzynkach zaczęła przybierać kształt sporego stosiku . Podobno od dzisiaj mamy być lepiej chronieni, mieć większe prawa dotyczące swoich danych, które tak chętnie i w ilościach hurtowych przesyłamy w różnych to celach i różnym podmiotom. Doceniam też troskę EU, by chronić nas robaczków, przed tym złym światem, któy tylko czeka jak tu się do nas dobrać, podziwiam też i jest mi bardzo miło, że różnego rodzaju sklepy w których składałem zamówienia i o których nawet już nie pamiętam, tak bardzo mnie cenią i szanują, że piszą do mnie osobiście w tak ładnych słowach - Szanowny Panie, Drogi Kliencie ... Naprawdę doceniam
Ale obawiam się, że w najbliższych dniach, tygodniach, będziemy z lekką nerwicą sprawdzać swoje filtrowane latami ze spamu czyściutkie skrzyneczki, w których to teraz, niestety zalęgnie się nowa zaraza - RODO

Re: RODO

AJ73 napisał:
, że różnego rodzaju sklepy w których składałem zamówienia i o których nawet już nie pamiętam,

-----------------------

To jest właśnie w tym najlepsze. Odkrywam pokłady tajemniczych stron, które znają mnie z imienia, nazwiska, nicku czy adresu i proszę o różne rzeczy. To jest fascynujące

Re: RODO

Haha, prawda ? . Ja już widzę, że będę miał fajną "lekturkę" do poczytania wieczorem ... ale z drugiej strony, to dano mi prawnie możliwość, jakby to napisać - satysfakcjonującego dla mnie "odegrania się" w niektórych przypadkach, za niezbyt uczciwe potraktowanie mnie - jako klienta niektórych sklepów ... z czego oczywiście chętnie skorzystam

XP jak Gizmo

Zamiast oglądać sobie SOLO, jak miałem w planach, użeram się z durną, oporną i niepowtarzalną w powtarzalności materią windzianą. ~ Niech szlag trafi XP, niech już pozwolą mi je zabić na amen. Tak: lub tak:

Idę spać.

Re: XP jak Gizmo

Mogło być gorzej. 10 albo brrrr... 8.

Re: XP jak Gizmo

Mogła być Vista

Re: XP jak Gizmo

ej, na forum nie przeklinamy!

(a na serio, osobiście jakoś z Vistą nie miałam problemów ;p)

Re: XP jak Gizmo

Vista była dobra, ale była wciskana do słabych komputerów ze zbyt małą pamięcią. Przeważnie było to niestety 1GB. Szczególnie w masówce dostępnej w marketach, dodatkowo zapchanej zbędnym crapem. Jak ktoś postawił czysty system na dobrym kompie + aktualne stery + wiedział co i gdzie powyłączać to było cacy. A już idealnie było z service packami.
To chyba najmniej doceniany system w historii MS, a szkoda

Re: XP jak Gizmo

No i "Siódemka", podobno najlepszy system MS, to tak naprawdę Vista, tylko bardziej "user friendly" i jeszcze bardziej dopicowana

Re: XP jak Gizmo

Dokładnie. ~

Część zmian to wyłączenie różności, z których nikt "normalny" nie korzysta, a które dociążały Vistę. No i w końcu "Windows 7" to NT 6.1 (Vista NT 6.0). ~

Re: XP jak Gizmo

A co lub kto Cię zmusza do pracowania na XP?

Re: XP jak Gizmo

Obstawiam tzw. rzeczywistość.

Re: XP jak Gizmo

~

To kilka blaszaków, na których działają starocia, które muszą jeszcze być, bo umożliwiają np. serwisowanie czegoś. Albo służą do odpalenia terminala do własnego blaszaka.

Ale rozwiązałem durnoctwo.

Wymieniałem program antywirusowy na XP. Odinstalowałem poprzedni, zainstalowałem nowy, reboot i, z 7 identycznych blaszaków, 3 wstały i OK, a 4 wpadły w pętlę BSoD/reboot (choć po BSoDzie powinny się zatrzymać). Trzeba było do nich podejść (każdy w innym miejscu, piętrze) wybrać "Ostatnia znana..." by XP ruszył jak gdyby nigdy nic, ale bez AV, oczywiście. W logach czysto, NIC.
Odinstalowałem niedziałający AV z 4, zainstalowałem to samo i tak samo: 1 OK, 3 Gizmo. Powtórka z 3 - kolejny ruszył, 2 Gizmo. I tym dwóm tak zostało. Dlaczego 2 ruszyły, choć niczego w nich nie zmieniłem???
Ale moment BSoDu zasugerował, aby zamiast "Ostatnia znana..." wybrać "VGA..." i ruszyło bez problemów z działającym AV! Zostało ponownie zainstalować tą samą wersję sterowników graficznych, które już były i ostatnie dwa XP wróciły do gry. ~

Re: XP jak Gizmo

Wspominam z rozrzewnieniem czasy, w których żeby odpalić moją ulubioną grę na swoim składaku, musiałem startować komputer w specjalnej konfiguracji ładującej sterownik EMM z poprzedniej wersji DOSa...

Problem występował tylko z tą jedną grą i tylko na tym jednym składaku.

Re: XP jak Gizmo

Bo PeCetologia to nauka doświadczalna. ~

Wieki temu komuś nie chodziła jakaś nowa gra, wymagała nowych sterowników do Radka. Po ich instalacji BSoD. W awaryjnym można było je wyrzucić, potem wgrać stare i 98 działało, ale gra nie. Rozwiązanie? Należało wyłączyć ekran startowy 98 (ten z latającym paskiem w 95, na którym u mnie TIE strzelał do X-Winga ~). To był mój jedyny dłuższy (godzinny?) kontakt z 98 i Radkami. ~

Re: Wyżal się jeśli musisz

Jest tak gorąco, że się funkcjonować nie da. Pieprzone lato.

Re: Wyżal się jeśli musisz

Fakt, klima na 19 stopni nastawiona, zamarznąć można

Re: Wyżal się jeśli musisz

Fajnie w tym cywilizowanym społeczeństwie?

Re: Wyżal się jeśli musisz

No.. masakra. Ja w tym momencie czyszczę okna z brudu po remoncie i czuję się jak Anakin na Mustafar.

Re: Wyżal się jeśli musisz

Jak za kilka miesięcy zrobi się znów Hoth, to szybko wszyscy zatęsknimy za Mustafar

always look on the bright side of life

Re: Wyżal się jeśli musisz

Czyżby ktoś miał "High Ground"?

Jak chcesz poczuć prawdziwy Mustafar, to zapraszam na koszenie ogródka gdy będzie 40C w cieniu.

Re: Wyżal się jeśli musisz

Wielką ironią byłoby wtedy krzyczeć "You were my brother, Anakin. I loved you!

Re: Wyżal się jeśli musisz

Mam High Ground bo to 3 piętro

Teraz siedzę na kanapie zamyślony jak przemycić coś starwarsowego do tego skrupulatnie zaprojektowanego przez moją narzeczoną wnętrza. Nie no, ja też w tym miałem udział ale jednak w większości byłem tanią (właściwie to darmową) siłą roboczą.

Może ramka z napisem "I have a high ground!". Albo "Chewie. We`re home". Bo "Big shot gangster. Putting together the crew" chyba nie przejdzie xD

Google i spółka

Nie cierpię tego ścierwa. Żeby edytować jakikolwiek dokument potrzebuję apki, i to nie jednej a dziesięciu, żeby każde rozszerzenie mi obsługiwało. A na koniec i tak blokuje mi dostęp do plików „bo tak”. Do tego YT, który raz na 1000 proponowanych da coś sensownego, a jak w coś niechcący kliknę bo nagle wyskoczy mi jego sugestia to mnie latami będzie tym prześladować. Sama wyszukiwarka jest świetna, poza setkami reklamam da mi wszystko. Tyle że ja chyba szukam czegoś konkretnego. Z drugiej strony Google i tak wie lepiej.
Android to jedna wielka porażka, dajcie mi z powrotem Symbiana. Kilkanaście żałosnych apek od Google, których nie można usunąć tylko wyłączyć i ukryć. Nie mogę włączyć jakiejś apki, bo jestem podłączony do wi-fi i Play mi będzie ją aktualizował następne pół godziny. Jak chcę uruchomić odświerzanie w tle to socjalizm: wszyscy albo nikt. A jak ich usługi nie mają dostępu do wszystkich danych z telefonu to zawala mnie setkami powiadomień (chociaż wyciszyć można). Przy ostatniej aktualizacji tegoż zresetował mi wszystkie ustawienia prywatności. I wbrew mojej woli zsynchronizował kontakty.
Kontakt z obsługą klienta? Pomoc techniczna? Nie, bo po co. Ale jedno trzeba oddać: już w pierwszych wynikach jest link do składania pozwów sądowych. Wszystko ładnie wytłumaczone ktok po kroku. Widać duży popyt.

I dlatego chyba przesiądę się na Binga, a z chmur kork mnie dzieli od NextClouda. Androida jakoś przeżyję.

Re: Google i spółka

Łączę się z tobą w bólu.

Re: Google i spółka

Nawet maść mi nie pomogła.

Re: Google i spółka

Symbian, yeah.
Może nie płaczę zbyt rzewnie na komórkowy W10, ale za appkę Messenger wysłałbym do kamieniołomów, a konkretnie za NIEMOŻNOŚĆ wyłączenia powiadomień na okres dłuższy niż 24h.

Re: Google i spółka

Bing cię nie szpieguje, co prawda niczego nie potrafi znaleźć, ale coś za coś

Re: Google i spółka

Google też niczego nie potrafi znaleźć. Poza reklamami, naprawdę świetnie dobrane. Ostatnio wciskał mi Glocka z tłumikiem. I jakichś Świadków Jehowy.

Re: Google i spółka

Glock z tłumikiem dobra rzecz

Google znajduje, tylko od razu idź do strony 2/3, pomijając ad-ony na początku.

Re: Google i spółka

wiesz że jak chcesz wywalić apki od operatora to możesz zrobić roota i wgrać czysty system? Minusem niestety jest utrata gwarancji ;P

Re: Google i spółka

Ale ja nie mam apek od operatora, tylko same od Google`a. I większości nie używam. A czyścić systemu nie mam zamiaru, bo regularnie dostaję najnowsze aktualizacje w których Google naprawia swoje bugi.

...

Automatyczne aktualizacje Windowsa 10, które nawet jak się wyłączy, to się ich nie wyłączy. I żeby one aktualizowały tylko po wyłączeniu to jeszcze spoko, ale nie, potrzebuję coś na szybko rano zrobić w laptopie to skurczybyk instaluje, aktualizuje, konfiguruje, ściąga, pobiera, restartuje i tak przez pół godziny.

Prawdziwi ludzie w Internecie

Też macie tak, że niektórzy ludzie, którzy są dla Was mili i wyrozumiali w prawdziwym świecie, w Internecie potrafią być wredni, niesympatyczni i zwyczajnie chamscy, szczególnie na grupach/dyskusjach?

Re: Prawdziwi ludzie w Internecie

To już wiesz, że na niektórych internet działa tak samo, jak jazda samochodem - pozabijali by wszystkich najchętniej

Re: Prawdziwi ludzie w Internecie

Czasem ci sami ludzie w jednym miejscu prawdziwego świata są mili i fajni, a w innym wredni.

Re: Prawdziwi ludzie w Internecie

Czasem ludzie pokazują swoje prawdziwe oblicze, gdy wydaje im się, że są bezkarni/mogą coś robić bez konsekwencji.

Re: Prawdziwi ludzie w Internecie

Tak.

Re: Prawdziwi ludzie w Internecie

Na szczęście bastionowicze sympatyczni na forum są tacy sami w realu

Re: Prawdziwi ludzie w Internecie

No doubt

Re: Prawdziwi ludzie w Internecie

A bastionowicze (o ile wystepują) niesympatyczni jacy są w realu ?

w odwrotnej

opcji często kończy się to gwałtami i innymi takimi, więc

bloki reklamowe

Ostatnio spędziłem trochę czasu z telewizją, z którą od lat spędzałem raczej punktowo - obejrzeć konkret krótki raczej, ew. nagrać i obejrzeć później, przeskakując reklamy.

A teraz... zaobserwowałem sobie, że bloki nie trwają tam 12 minut w ciągu h
https://www.spidersweb.pl/2015/02/telewizja-radio-czas-reklam.html
(link pierwszy z brzegu, nie żeby drażnić przeuroczą Kathi)
tylko nawet 22 minuty NA RAZ (Polsat oczywiście).

Wjeżdża jeden blok, po nim autopromocja dwóch filmów, potem drugi blok, a po nim trzy rekalmy "sponsorów" danego programu.

Tak jest nawet w reżimowej, gdzie człowiek nie obejrzy sportu bez tabletek żeby konar zapłonął, a pogody bez pieczenia i swędzenia okolic intymnych...


Serio?
Ale nie, żeby było tego mało zaobserwowałem pewnego rodzaju zmowę (chociaż może to być psychoza w stylu `Okna na podwórze` ) - mianowicie w pewnych porach dnia i wieczoru bloki reklamowe nachodzą na siebie tj. są na TVNie? Przełączam na Polsat. Na Polsacie też reklama.
Przełączam na Stopklatkę. Reklama.
Przełączam na reżimową... reklama!




Nie wiem co się stało (jeśli coś się stało), ale jest to... trochę nawet prowadzące do
Bo nawet nie idzie przełączyć na kanały muzyczne - tam z kolei dźwięki są ok, ale teledyski paskudne

Re: bloki reklamowe

wiesz co, nie wiem jak jest w TV, ale na pewno w radio bloki reklamowe są poustawiane w tych samych momentach - zapewne właśnie po to, żebyś się nie wymigał i nie skakał między kanałami.

Dla mnie tradycyjna telewizja jest martwa od kilku lat. Nie obejrzałem żadnego programu od naprawdę bardzo dawna. Jedną kwestią jest to, że bloki reklamowe są absurdalnie długie i z dwugodzinnego filmu potrafią zrobić trzy i pół godziny posiedzenia przed TV, a drugą, że reklamy są żenujące. Naprawdę - żenujące. Kolorowe, krzykliwe i głupie. No i nie ma jak sobie pooglądać do obiadu reklamy leku na grzybicę.

A poza tym odkąd mam Netflixa, HBO GO i czasami amazonowy Prime Video, to nawet gdyby tych reklam nie było, to i tak telewizji podziękuje. Wole sobie sam wybrać. Nawet się piracić przez te streamingi nie chce.

pewnie

że dodatkowe telewizje i na życzenie pod to nie podpadają, pisałem raczej w kontekście ogólnodostępnych kanałów.

Co do radia to nie wiem, TOK.efemu słucham i tak z podcastów, a z Eski tylko w niedzielę Gorącej 20-tki. Ale jeśli tam też tak jest... to zmowa, serio?

Zgadzam się też co do jakości polskich reklam. Oglądałem włoską i rosyjską telewizję, a i rodzice jeżdżąc po świecie też to potwierdzili - to co u nas serwują to straszna papka dla kretynów :/

Re: bloki reklamowe

Ludwik napisał:
wiesz co, nie wiem jak jest w TV, ale na pewno w radio bloki reklamowe są poustawiane w tych samych momentach - zapewne właśnie po to, żebyś się nie wymigał i nie skakał między kanałami.
-----------------------

Akurat w radiu to przypadek, bo bloki reklamowe w radiu trwają max 3-4 minuty a są po 2-3 w godzinie, więc każda stacja układa je w godzinie po swojemu, żeby poszczególne bloki nie były zbyt `blisko` siebie - tylko, że po prostu nie ma zbyt wielu możliwości rekombinacji przy takim założeniu Tak że przy -nastu stacjach w mieście łatwo się znajdą 2, 3 albo i więcej stacji które mogą mieć reklamy w tym samym czasie.

A telewizja dla mnie też umiera, tzn akurat oglądam MŚ w reżimowej i czasem TVN24 jak jest włączone, ale jest tak jak mówisz. Poza tym, najczęściej i tak nic ciekawego nie ma w programie. xD

Onomo

Onoma napisał:
i tak nic ciekawego nie ma w programie. xD
-----------------------

zajrzyj tutaj
/Forum/Temat/21855#729234
i w ogóle w ten zacny temat

Re: Onomo

Dziękuję, ale mam świadomość istnienia tego tematu xD
Najbardziej podoba mi się jak na 10 kanałów, na 7 jest "nic"

fakt

wtedy wychodzi, że masz rację

Reklamy

Skoro sam wspomniałeś o tych dwunastu minutach, to domyślam się, że nie bez kozery, bo właśnie tyle - co z pewnością wiesz - to maksimum według polskiego prawa. Ale Polsat i TVN często to naginają, szczególnie w nocy, a w zasadzie już po dwudziestej drugiej. Że też KRRiT tego nie śledzi i nie wyłapuje. Już byłby jakiś powód na nakładanie kar dla stacji antyreżimowych. 😝

Tym niemniej zgadzam się, że jakość reklam w polskiej telewizji jest żenująca. Zero pomysłowości, zero kreatywności. Przy pierwszej lepszej reklamie w angielskiej lub amerykańskiej stacji jest jakiś morał, chwytliwe motto lub cokolwiek co sprawia, że człowiek choć na chwilę uśmiechnie się pod nosem, a tu można się uśmiechnąć jedynie z politowania.

I tak, też zaobserwowałem to dawno temu, że zarówno jeśli chodzi o stacje telewizyjne, jak i radiowe, przerwy reklamowe są w tym samym czasie. Na ogół. Przynajmniej jeśli mówimy o podobnych tematycznie kanałach, bo trudno byłoby wszystkie programy TVN-u lub Polsatu, których obie stacje mają chyba po kilkanaście, zsynchronizować pod wzlędem reklam.

Swoją drogą widziałem kiedyś w necie autentycznego skrina, którego równie dobrze można nazwać memem, choć fejkiem w ogóle nie zajeżdżał. Mianowicie jakiś widz Polsatu zapytał w prywatnej wiadomości na fejsie Polsat, czemu reklamy na ich kanale trwają aż dwanaście minut, na co Polsat z rozbrajającą szczerością odpowiedział: bo na więcej nie pozwala polskie prawo. 😂😂😂

Niech Moc będzie z Wami.

Re: bloki reklamowe

Kiedyś jak jeszcze oglądałem TV to na tych właśnie 20 minutowych reklamach leciałem się szybko wykąpać

wiele rzeczy

można zrobić przez te 20 minut, np. moja mama i kosa w stosunku do Solorza Twardo, od chyba 10 lat, nie ogląda Polsatów żadnych

Samolot się popsuł

w Grecji i musieliśmy siedzieć tam przez ponad 2 godziny. A miał być szybki lot bez pobytu, wysadzić pasażerów, wsadzić nowych i do domu.

Re: Samolot się popsuł

Jesteś Stewardem ?

Re: Samolot się popsuł

To pytanie padało już nie raz. xP

Re: Samolot się popsuł

Teoretycznie jest tyle pytań ile odpowiedzi...

Re: Samolot się popsuł

Nooo będzie już trzeci rok xP

Re: Samolot się popsuł

Nawet na avatarze miałem tu kiedyś fotkę w mundurze

co jest

Mati, miłość grecka to nie twoje klimaty?

Re: co jest

Wszystko jest dla ludzi!

Re: co jest

Pytanie jakie są granice bycia człowiekiem

kto, pytam, kto

obsadził jakieś piskliwe dziecko w dubbingu Anakina w TPM na Polsacie?
ZAŻALENIE!
(wyżalenie)

Re: kto, pytam, kto

to był JORUUS.

Re: kto, pytam, kto

To byłem ja!

Re: kto, pytam, kto

Moja żona ostro się śmiała z tego dubbingu

Mnie najbardziej rozwalił głos Panaki xD

Re: kto, pytam, kto

Ten sam dubbing od nieomal 20 lat. Obiekcje można zgłaszać do SDI Media Denmark. Polsat tu raczej nic do gadania nie miał.

Re: kto, pytam, kto

Tylko, że kiedyś Polsat puszczał to z Lektorem, mam nawet gdzieś na VHS w kartonie na strychu

Ekologia jest do bani!

Takie małe q*synki zaczęły mi żreć daturę. ~ Ponoć trująca, ale raczej halucynogenna, a gnojkom smakowało. Aby być proeko spryskałem jakimś super środkiem na bazie polisacharydów. Opinie miał obiecujące. Raz, drugi, a sukinkotów coraz więcej. ~ Fakt, aura sprzyjała, było ciepło i sucho.

Dodałem pestycyd (to coś miało fajny spryskiwacz) i problem z głowy. Tylko kwiatka szkoda, bo zrzucił wielkie liścieje, ale teraz zabrał się za odrabianie strat. ~

Sorry Batory, tylko ciężka chemia!

co?

XD

Re: co?

na początku myślałem, że mu jakieś dzieciaki wyżerają coś z ogródka ...

Re: co?

Przęq.*dziorki ~

Liga Europejska nie dla nas ...

Nie wiem czy i Wam ciśnienie też skoczyło po ostatnich "wyczynach" naszych ligowych kopaczy w europejskich pucharach, a dokładnie w eliminacjach trzeciej rundy LE. Ja nie wiem, ale czy naprawdę piłkarsko jesteśmy JUŻ na dnie, czy będziemy spadać niżej ? ... każdy kto oglądał rewanżowe spotkanie Legia - Dudelange wie o czym mówię.
Niech ktoś mi wytłumaczy łopatologicznie, jak to możliwe, że zespół składający się z zawodowych piłkarzy, zarabiających naprawdę duże pieniądze, nieosiągalne dla normalnego zjadacza chleba, przegrywa tak okropnie i beznadziejnie z amatorami, którzy w życiu codziennym pracują w różnych zawodach a po robocie grają w piłkę dla przyjemności ???. Jak to możliwe, że ogrywają nas amatorzy z ligi klasyfikowanej na zupełnym końcu rankingu UEFA, na dodatek ligi amatorskiej ?!. To jest po prostu NIEPOJĘTE, NIEMOŻLIWE, NIEREALNE, a jednak się dzieje/stało.

Do tego beznadziejnego rezultatu dodajmy oczywiście przegraną parkę Lech Poznań i Jagiellonia Białystok, i mamy jedyne takie TRIO ... ja już nie wiem, ale po jaką cholerę pchać się do tej piłkarskiej Europy, kiedy przegrywamy będąc jeszcze w jej przedpokoju, a nawet przed jej drzwiami !. Heloooł !, czy jest gdzieś koniec tego piłkarskiego wstydu, czy może to dopiero początek obciachu na skalę niespotykaną chyba nigdzie, ja się pytam ? ...

ciśnienie

nie skacze przy sprawach oczywistych, normalnych i powtarzalnych
Jeśli tak - skonsultuj się z lekarzem. Raczej nie z farmaceutą.

Re: Liga Europejska nie dla nas ...

Jak nie oglądam programów, które wszędzie wtryniają pod 1, 2 itp., tak wczoraj oglądałem. ~ Ubaw miałem po pachy, no, ale ja jestem z Wrocka, z korzeniami w Kraju Kwitnącej Bulwy. ~ Nawet mam pomysł dla klubu na L, aby spróbowała podkupić graczy z Ducośtam i zastąpić własnych grajków. Powinno załatać dziurę w budżecie i jeszcze górka będzie. ~

A polska ekstraklapa? Standard, czyli szrot. Pewnie dlatego ostatni raz oglądałem na żywo jakieś trzydzieści lat temu. ~

Repra jeszcze czasami coś pokaże, bo bazuje na zaciężnych.

Piękno sportu

-Niech ktoś mi wytłumaczy łopatologicznie, jak to możliwe, że zespół składający się z zawodowych piłkarzy, zarabiających naprawdę duże pieniądze, nieosiągalne dla normalnego zjadacza chleba, przegrywa tak okropnie i beznadziejnie z amatorami, którzy w życiu codziennym pracują w różnych zawodach a po robocie grają w piłkę dla przyjemności ???

Pieniądze nie grają - dlatego tak kochamy piłkę kopaną

Dziwne zjawisko: Star Wars i przyjaciele

Mam taką grupę przyjaciół, z którymi spotykam się tak co dwa-trzy miesiące. To tylko ostatnio tak wypadło, jak zaraz się przekonacie. Fajni ludzie. I tak. Podczas tych rzadkich spotkań:
-ujawniono tytuł Epizodu VIII
-zapowiedziano książki z Solo, polską Ahsokę i wznowienie Trylogii Thrawna
-ogłoszono obsadę Epizodu IX
-a dzisiaj Resistance...
Już ostatnio się śmiałem "O, pewnie dziś ogłoszą obsadę IX". I co - spełniło się. Dziś pomyślałem tak samo z Resistance, choć z przymrużeniem oka, bo wydawało mi się to mało prawdopodobne.
Problem jest taki, że jak już przyjdzie powiadomienie, to ja cały czas myślę tylko o Star Wars, a jednocześnie nie mogę się tym SW nacieszyć. Tak czy inaczej, jak będzie znowu jakaś starwarsowa posucha, to już wiem co robić

Kopacze PL

Chciałem się wyżalić po obejrzeniu towarzyskiego meczu Polska - Irlandia, który to właśnie zakończył się fatalnym w wykonaniu biało-czerwonych remisem 1-1 ... z tego też powodu jestem tak rozżalony, że nie jestem w stanie napisać już nic więcej

Re: Kopacze PL

I pomyśleć, że miałem goń myślową: "A pójde se na mecz, w końcu to prawie za płotem". A potem druga: "Eee tam". Brawo ja. ~

Re: Kopacze PL

Po uj to oglądać...

Re: Kopacze PL

Hehe, zawsze może być gorzej - Chorwacja 0 - 6 Hiszpania w LN ...

ACTA 2.0 i co to oznacza ...

Tak sobie pomyślałem, że coś tam napiszę w temacie, bo dyrektywa już przeszła a tu cisza w temacie ... Zdaje się, że cała awantura jest o te dwa zapisy - Art.11, i Art.13. Pierwszy pominę, bo to będzie broń obosieczna, natomiast drugi ... Czy to nie oznacza, że w praktyce nasza Szanowana Moderacja będzie musiała nas tu "cenzurować", albo (łoomaaatkoo) hurtem wycinać ? 😨 ... no bo tak, jeśli w myśl dyrektywy to portale będą musiały kontrolować i bardzo dokładnie filtrować publikowane treści (linki), to oznacza, że moderacja będzie miała naprawdę masę roboty przy nas, piszących tu na forum 😈, więc ? ...

Oczywiście, prace jeszcze trwają nad doprecyzowaniem tych zapisów, i ostatecznie może nie być aż tak źle, ale ... (?)

Re: ACTA 2.0 i co to oznacza ...

Piszesz disclaimera że link ma na celu tylko wartosci edukacyjne, a jego treść jest jest własnością właściciela. No jakiś szablon trzeba przygotować i tyle. Jakoś sobie nie wyobrażam milionów urzędników UE śledzących miliardy linków publikowanych każdego dnia, i sądów rozpatrujacych setki tysięcy spraw dziennie. Mimo że wyobraźnię mam dużą.

Swoją drogą ciekawe, jaka cisza jest w mediach ogólnie na ten temat. Choć całkowicie zrozumiałe.

krótko i zwięźle

Re: krótko i zwięźle

Spoko, ja z tych niewierzących jestem , dzięki za linka, poczytam.

Re: krótko i zwięźle

Dzięki za link do bloga, fajny wpis

Re: ACTA 2.0 i co to oznacza ...

Niektóre fora przez ACTA zamknęli. Czy Bastion czeka to samo? xDDD

Ślub

Jutro biorę ślub i trochę się stresuje. Czy wypicie 200ml przed pierwszym tańcem wystarczy aby się trochę wyluzować?

Re: Ślub

Nie stresuj się, nie jest tak strasznie Ja się stresowałem do ślubu, potem już luzik, ale i tak spodziewałem się większego stresu niż w ostateczności był.

Nic nie piłem przed tańcem ;D Stresowałem się mega tym tańcem, ale ostatecznie wyszło całkiem spoko.

Re: Ślub

spokojnie, ślub to nie egzekucja

poza tym jest zwyczaj, że młodych witają przed salą chlebem i kielichem a i jest jeszcze toast za młodych, zwykle przed pierwszym tańcem, więc coś na pewno zdążysz wypić

Re: Ślub

A normalnie Ci pomaga?

Kot

Pierwszy raz piszę w temacie. Jest mi dzisiaj bardzo smutno, ponieważ za Tęczowy Most odszedł kot mojej chrzestnej. Od długiego czasu chorował, wymagał częstych operacji i zabiegów. Dziś nie wybudził się z narkozy.
Zazwyczaj się chował za telewizorem, jak przychodziłam, ale lubiłam go. Miał tylko osiem lat.

Re: Kot

Biedny kotuś. Może chrzestna będzie mieć nowego? 🐱🐈

Re: Kot

Współczuję, wiem co to znaczy stracić zwierzaka - najbardziej żal mi było kota, który zaginął i często się zastanawiałem gdzie się podział, co porabiał, czy ktoś go przygarnął itp.

Miał ponadprzeciętną inteligencję i osobowość

Chamski kurier

Przyszedł do mnie Dziedzic Imperium od Uroboros. Facet z firmy kurierskiej był po prostu chamski. Na "ty" jechał po mnie, że nie odbieram od niego telefonu, mimo że dzwonił zaledwie sekundę temu. Zarzekał się, że w piątek i właściwie powinienem odbierać w Gdańsku, tyle że ostatnie nieodebrane połączenie miałem z 23.09, a paczka została wysłana...27. Było niemiło, na szczęście w Uroboros zawsze są opóźnienia, więc często nie będziemy się spotykać.

Re: Chamski kurier

zgłaszaj skargę do firmy od razu, z kurierami trzeba krótko, jak z psami z agresywnych raz. Zero słabości, inaczej będą sobie lekceważyć.

Re: Chamski kurier

Dokładnie. Nie wiem o co chodzi, ale ostatnio coraz częsciej się spotykam z tym, że kurier ma Cie głęboko w D. Byliśmy w domu i nawet nie zadzwonił, tylko stwierdził, że nikogo nie ma i odjechał. Po zdzwonieniu stwierdził, że możemy podjechać na ulicę X, bo tam zaraz będzie. Stoimy tam, a on przejeżdza jak gdyby nigdy nic i jedzie dalej o.0

Re: Chamski kurier

To nie bierzcie kuriera jak z nim macie problem i tyle. Są inne opcje dostawy.

Re: Chamski kurier

To akurat nie był mój wybór. Teść bierze kuriera, a akurat pracowałem wtedy u nich w domu.

Ja preferuję kiosk Ruch albo paczkomaty

Re: Chamski kurier

Też zdecydowanie preferuję paczkomaty - prawie każdy ma jakiś pod nosem, jest taniej i odbierasz kiedy chcesz.

Kiedyś kurierzy dzwonili, umawiali się na termin i godzinę, było sprawdzanie przy nich droższych przesyłek itd. Dzisiaj najczęściej dostaję znienacka telefon "Dzień dobry. Kurier. Czekam pod domem. Nikt nie otwiera, gdzie Pan jest?"

Re: Chamski kurier

Ja byłem wielkim fanem paczkomatów do momentu, aż skrócili czas na odbiór paczki z 3 dni na 2. Naciąłem się dwa razy tak, że zamówiłem coś do paczkomatu przy pracy, po czym dostałem smsa w piątek wieczorem - że paczka do odbioru. Czyli że do niedzieli wieczór muszę odebrać (czyt. jechać specjalnie pod pracę). Super partia bulwo xD i to najgorsze, że specjalnie tak celowałem, żeby nie było na weekend, ale - a to obsuwa przy wysłaniu, a to ugrzęzło gdzieś w centrali... i akurat było na weekend.

Paczka w Ruchu też mi trochę podpadła - niby wszystko fajnie, tanio, dłuższy czas czekania paczki, ale pani w moim osiedlowym Ruchu jest strasznie niegramotna i również dwa razy zdarzyło mi się, że tkwiłem pod kioskiem dobre 10 minut (oczywiście bombardowany wrogimi spojrzeniami ludzi w kolejce za mną - nie dziwię się), czekając aż pani znajdzie moją paczkę.

W związku z tym obecnie moją opcją numer 1 jest stary, dobry odbiór na poczcie. W okolicach 10-11 nie ma tam żadnych kolejek, więc hops podskakuję, odbieram i spadam.

Re: Chamski kurier

Jak już wspomniałeś o "paczce w Ruchu", bo czasami korzystam - mniejsza opłata 😜, to zauważyłem jedną rzecz. Jak wybieram kiosk firmowy, to paczkę mam w miarę szybko, natomiast jak kiosk zewnętrzny, ale mający umowę z tym dostawcą, to bywa, że na paczkę czekam nawet tydzień ... dziwne, bo powinno być krótko - do dwóch dni. Kiedyś chyba wyślę do nich maila z zapytaniem 😋, bo jak wół na stronie mają - czas oczekiwania do dwóch dni ...

Re: Chamski kurier

A może jak ten "kurier" ma jakiś problem to niech zmieni pracę? Dzisiaj zrobi to raczej bez większego problemu...
To chyba nic wielkiego wymagać by ktoś po prostu należycie wykonał usługę do której się zobowiązał i nie robił przy tym przysłowiowej "łaski"?

Re: Chamski kurier

Obawiam się, że problem jest w drugą stronę. Firmy biorą takich ludzi, jacy się nawiną. Wywalą, to nie będzie komu jeździć.

Re: Chamski kurier

W tej chwili firmy kurierskie mają problem z ludźmi, bo przegięli z warunkami.

Re: Chamski kurier

I tego się zawsze trzymam, ale bywa tak, że wybiorę inną opcję, a otrzymam kuriera xD także czy tego chcę, czy nie, jest użeranie się z kurierem. A czasami są sprzedawcy oferujący tylko taką opcję. Jest też zabawnie przy sprowadzaniu towarów z zagranicy - UK, USA. Nigdy nie wiem, w jakiej formie do mnie towar przyjdzie. Czasem polecony, czasem zwykły list, czasem kurier - magia xD

Re: Chamski kurier

Nigdy nie miałem takiej sytuacji, zawsze wszystko zgodnie z umową. Ale wiem też, że to dosyć rotacyjna robota jest, a i warunki umowy mają jakieś masakrycznie niekorzystne. Co nie zmienia faktu, że nikt ich nie zmusza i łaski też nie robią, więc trochę kultury i jakiegoś poziomu by się przydało. Miałeś po prostu pecha, bo trafiłeś na buca, który na dodatek czasowo pewnie miał jeszcze w plecy 😀

logiczne wyjaśnienie

nie zamawiaj więcej SW, nawet klasycznego, szkodzi zdrowiu psychicznemu zarówno zamawiającego, jak i dostarczającego

Prawda jest taka, że z chamstwem należy walczyć, co nie jest popularne w tym chamskim kraju. Każdy może mieć gorszy dzień, ale od ludzi pracujących z ludźmi powinno się jednak wymagać.

Jak ktoś jedzie do ciebie na "ty", bez względu na to ile masz lat, czy na ile wyglądasz (mój problem odwieczny ), to skracaj dystans - też na ty, ale lepiej per "pan", ale żeby poczuł, że traktujesz go jak szmatę.

Wódki razem nie piliście, odbierasz paczkę i prosisz o jego dane osobowe, do czego masz prawo. I zgłaszasz sprawę w firmie, ale co to da to już loteria. Wiadomo, że ani polska szkoła, ani szkoła wyższa, ani ogólnie życie nie uczą asertywności. Ale trzeba, bo na dłuższą metę to zamienia się w jakąś groteskę, że ty dajesz swoje pieniądze, ale nie jesteś już, nasz drogi kliencie (drogi, bo kurier drożej kosztuje ), naszym panem, tylko dawaj hajs i wyp***


Swoją drogą jak się poczyta historie z RODO i kurierami to głowa mała. Plan zawsze może być genialny, ale zawsze też przyjdzie jakiś człowiek i go zjebie

Parkingi w Zakopanem

Parkingi przy Kuźnicach w Zakopanem to jakaś paranoja.

Jedziesz autem, na skrzyżowaniu stoi jakiś gość z tabliczką "Parking bezpłatny" i kieruje Cie w lewo.
Jedziemy tam. Jakaś menelka blokuje nam drogę. A ok, to pracownik parkingu.
Przychodzi szef parkingu. Tata pyta: "Parking za darmo?" - "Jasne, w pełni darmo, cały dzień, jeśli weźmiecie busa, 20zł za osobę" - "W takim razie nie za darmo, do widzenia" - "To se będziesz piechotą cisnął".
Ok. Rzeczywiście parking bezpłatny, mieli rację. Jedziemy dalej.
Wjeżdzamy na parking 15zł cały dzień.
Facet twierdzi, że tamten gość to hochsztapler, a oni tutaj są spoko.

Następnego dnia, więcej ludzi jedziemy na ten sam parking. Cena 25zł.
Mówimy "wczoraj było 15" - "Ale wczoraj to było wczoraj" - "No to jedziemy dalej" - "Nigdzie pan indziej nie znajdzie miejsca".

Znaleźliśmy za 10 zł. 2 minuty dalej.

Re: Parkingi w Zakopanem

Pociągiem się do Zakopanego jeździ

Re: Parkingi w Zakopanem

No okej. Ale jak chcesz sobie wejść gdzieś wyżej to nie masz ochoty iść sumarycznie półtora, dwie godziny przez miasto.

Re: Parkingi w Zakopanem

Rozumiem wyłącznie z racji "rodzice". Zawsze drę z miasta z buta.

Re: Parkingi w Zakopanem

Zakopane w ogóle jest najgorsze w całym zeszmaceniu gór przez górali. Festiwal tandety, pobierania opłat na każdym kroku, oszukiwania. Krupówki to jest dla mnie najgorsze co spotkało polskie góry. Omijam z daleka.

Re: Parkingi w Zakopanem

Jako mieszkaniec Zakopanego (od czasu do czasu) muszę się wypowiedzieć.

Generalnie wiadomo, gnój, syf i tandeta - ot, co robią z tym miastem. Szkoda mi go na każdym kroku, bo miejsce jest piękne i kochane przeze mnie ponad wszystko i gdybym tylko dostał tam jakąś władzę, to stosy płonęłyby na każdym skrzyżowaniu.

Ale - w takim przypadku to akurat norma dla miejscowości turystycznych lub posiadających jakąś znaną atrakcję. Kantowanie na parkingach (plus kiczowate pamiątki, darcie z kasy na każdym kroku i cała ta reszta) - to zdarza się chyba wszędzie, od gór po morze, więc trochę naiwnością jest liczenie, że za półdarmo zostawisz samochód . Chcąc iść w góry wsiada się w komunikację miejską albo w busa i masz dowóz pod same szlaki! Taka moja rada.

Ostatnio byłem w Wieliczce. Milion parkingów przed kopalnią, każdy po 25-30 zł, wszędzie janusze w pomarańczowych kamizelkach i oczywiście każdy twardo twierdzi, że u niego taniej, a tam dalej to panieee!, dwa razy tyle chcą. A trochę poszukałem i stanąłem za piątkę

Re: Parkingi w Zakopanem

Myśmy stanęli zaraz przy rondku koło Kuźnic. Wjeżdza się obok takiego dużego budynku (starej szkoły? pawilonu?). Tam zapłaciliśmy 10zł, a wszędzie indziej mieli 20-30. To było jeszcze akceptowalne.

Mieszkaliśmy na Nowotarskiej obok takiego śmiesznego pniaka. Stamtąd pokazywało piechotą 50 min. Niby nie tak dużo, ale jakoś tak wolę się zmęczyć w okolicy pięknych widoków jesiennych gór, a nie budek z cwaniaczkami.

Następnym razem spróbuje ogarnać komunikację miejską

BTW. Samo miasto w dalszym ciągu zachowało masę pięknych miejsc. Szkoda, że tak bardzo się komercjalizuje, ale w dalszym ciągu jest bardzo ładne.

Re: Parkingi w Zakopanem

Dlatego ja lubię piękne polskie lasy...
Choć jako osoba z niską samooceną muszę wyznać, że jako osoba z nizin czuję potrzebę dowartościowania się. Powiedzenia sobie, że wejście na Halę Gąsiennicową, to dla mnie nic. Albo nad Czarny Staw Gąsiennicowy.

Re: Parkingi w Zakopanem

A sam mistrzem tężyzny fizycznej nie jestem. Raczej na odwrót.

Opóźnienie

Sytuacja w której czekam na pierwszy odcinek serialu a część zawodników oglądała i skomentowała już czwarty, wyklucza mnie niemal całkowicie z dyskusji i przypuszczam że z serialem aktorskim będzie jeszcze gorzej - jak nie wskoczę na piracki statek to nie tylko wykluczę się z gry ale w ogóle do niej nie wejdę
Ale takie jest życie - nie wszystko można mieć i czasem trzeba odpuścić
¯\_(ツ)_/¯

Re: Opóźnienie

Z LaResistance ja ich tydzień bojkotuję, więc moja ocena jest zawsze na wierzchu. ~

Jeśli muszę, tak?

No muszę, choć kwestia jest dość powszechna i wielu powie, że sama na bank jestem sobie winna źle wszystko planując, albo mając nierealne oczekiwania itd. Pewnie po części tak jest i w wielu kwestiach odpuściłam (np. reglarne udzielanie się na tym forum), ale i tak mnie to uwiera. Faktem jest, że od kiedy byłam jakoś tak w 4-5 klasie podstawówki zadaję sobie (coraz częściej) pytanie:
DLACZEGO DOBA JEST TAKA KRÓTKA??

(Irytuje mnie kiedy ludzie twierdzą, że nie mają co robić/nudzą się… jak? Jak to możliwe??)

Re: Jeśli muszę, tak?

Wszystko zależy od punktu widzenia. Kiedy udaje mi się raz na ~2 tyg. wyjechać gdzieś w góry to łapię się za głowę myśląc kiedy ja ogarnę te wszystkie wypady, które chciałbym ogarnąć? Tyle gór, tak mało czasu.

Kiedy mam do zrobienia próg, który ciągle jest betonowy to okazuje się, że ciągle coś robię i nie ma czasu, żeby pojechać do Castoramy i zrobić ten próg. Mimo, że to raptem 2-3h.

Mimo tego, że nie umiem znaleźć czasu na te rzeczy to prawie każdego dnia mam jakąś godzinę kiedy się nudzę. Zwykle wtedy czytam książkę albo komiks. Ale to też ważny element w moim życiu, więc nie traktuje to jako sposób na zabicie czasu tylko coś co jest dla mnie ważne i chcę robić regularnie.

Re: Jeśli muszę, tak?

Ostatnio zrobiłam coś z czym zwlekałam od wielu tygodni. Pilne nie było, wydawało mi się, że nie mam na to czasu. A tu raz, dwa nawet 5 minut nie potrzebowałam
Zrób ten próg teraz, bo im dalej od remontu tym trudniej z tymi zostawionymi drobiazgami. Znam to z autopsji

Re: Jeśli muszę, tak?

Drobiazgami? Ja mam wiele, wiele lat wielkie pudło z czymś, co spakowałem przed remontem i nie rozpakowałem po. ~ Pewnie mógłbym je wyrzucić z zawartością, ale nie mieści się w drzwiach. ~

Re: Jeśli muszę, tak?

Klasyczne pudło przydasi. Zawsze w wolnej (he he ) chwili miozna rozpakować i co się nie przyda wyrzuci, a co może mieć zastosowanie, zostawić.

Re: Jeśli muszę, tak?

Koniecznie muszę to zrobić. Jak tylko.. Nie powinienem chyba zaczynać kolejnego zdania od "Jak tylko"

Re: Jeśli muszę, tak?

Hehe, to jest zawsze subiektywne odczucie, ponieważ doba jest ZAWSZE zbyt krótka gdy mamy nawał rzeczy do zrobienia, a że prawie ZAWSZE mamy na głowie zaległości (o szczęśliwi co nie mają), dodatkowe obowiązki, rzeczy nagle do zrobienia na wczoraj, to tak to właśnie wygląda - się dzieje. Co prawda dobrym i podobno skutecznym (tak mówią ...) sposobem jest no dejes para mañana lo que puedas hacer hoy, ale jakoś nie jestem przekonany czy zawsze działa
Nie zamartwiaj się tak bardzo, że być może źle planujesz, czy masz zbyt nierealne oczekiwania - wszystko w normie , osobiście jestem zdania, że wszystko to, co mamy "dobowo" do ogarnięcia, ma swój przewidziany na to czas do wykonania. Jeśli zdarza się mały zator w naszej czasoprzestrzeni, to po prostu nie należy się tym przejmować i nie przeszkadzać - próbując ogarnąć wszytko na raz, tylko pozwolić by ten swoisty korek sam się rozładował ... a poza tym, to dokładnie tak jak mówił Mistrz nad Mistrzami - https://www.youtube.com/watch?v=cJMwBwFj5nQ

płynę

OK, od dziś jestem wodą!

Re: Jeśli muszę, tak?

Wyślij dzieci/dziecko na studia, od razu pojawi się nadmiar czasu (i dziura budżetowa)

To zależy

Dopiero do przedszkola wysłałam i jak na razie wiązało się to z czymś odwrotnym (choroby dziecka =/= więcej wolnego czasu)

Re: Jeśli muszę, tak?

Zgadzam się - nie mogę słuchać, kiedy ktoś mi mówi, że "się nudzi". "Nuda" od lat jest stanem zupełnie mi obcym, ale wcale za nią nie tęsknię. Jeśli akurat zdarza mi się kilka minut stania w kolejce albo oczekiwania na coś - wyciągam kindla i nadrabiam książki. Albo nie wiem, kontempluję naturę wszechświata czy coś. Na pewno się nie nudzę, nuda brzmi jak straszne marnowanie czasu.

Natomiast przy okazji podzielę się prostym lifehackiem, może komuś się przyda:
Jeśli ubolewacie, że brakuje wam czasu na coś przyjemnego, dopiszcie to sobie do planu dnia/listy rzeczy do zrobienia. Np. jeśli wkurzam się, że z powodu obowiązków już od kilku tygodni nie mam czasu pograć sobie w gierkę na komputorku, to wpisuję do kalendarza "środa wieczór granie na kompie". I cyk, gotowe - jeśli będę miał potem do zaplanowania wypad do sklepu albo spotkanie z kimś, to dopiero w czwartek, bo środa zajęta.*

------
* - działa tylko jeśli żona się zgodzi, oraz nie wskoczy coś o wyższym priorytecie.

Re: Jeśli muszę, tak?

Slavek_8 napisał:
Na pewno się nie nudzę, nuda brzmi jak straszne marnowanie czasu.

Amen. Małe dzieci mogą się ponudzić, bo to je stymuluje do nowych pomysłów. Ale nie stare konie.

Ja to czasami jestem rozczarowana, że w kolejce dłużej nie siedzę i książki mało przeczytałam.


Natomiast przy okazji podzielę się prostym lifehackiem, może komuś się przyda:
Jeśli ubolewacie, że brakuje wam czasu na coś przyjemnego, dopiszcie to sobie do planu dnia/listy rzeczy do zrobienia.


Znam ten myk, ale coś mi nie wychodzi

Znam ten ból

Jak miałam 5 lat, to drażniło mnie, że dzień tak się dłuży, a teraz chciałabym mieć czas na przynajmniej połowę swoich zajęć...

Re: Znam ten ból

Hehe, pamiętam jak miałam jakieś 8 lat i nie wiedząc która jest godzina spytałam tatę za ile mój serial (Zawód: policjant ), a on odpowiedział, że za godzinę. To był dramat, mam czekać jeszcze AŻ godzinę?! Wieki normalnie Czasami to wspominam jak mam na coś TYLKO godzinę

Re: Znam ten ból

Pamiętam ten serial z dzieciństwa
Kiedyś czytałem, że jacyś naukowcy (zapewne amerykańscy ) wyliczyli nawet wzór, w którym wyciągano pierwiastek kwadratowy z jakiejś wartości - już nie pamiętam jakiej, ale punkt zerowy był chyba w okolicy 19 lat, więc poniżej ma się wrażenie, że czas wyjątkowo się dłuży, zaś poniżej zaczyna pędzić na złamanie karku.
Stwierdziłem, że to głupota, ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej prawdopodobne to się wydaje

Re: Znam ten ból

rebelyell napisał:
punkt zerowy był chyba w okolicy 19 lat, więc poniżej ma się wrażenie, że czas wyjątkowo się dłuży, zaś poniżej zaczyna pędzić na złamanie karku.

-----------------------

Tfu, miało być:
(...)punkt zerowy był chyba w okolicy 19 lat, więc poniżej ma się wrażenie, że czas wyjątkowo się dłuży, zaś powyżej zaczyna pędzić na złamanie karku. *

to przez zmianę

czasu. Albo przez proepidemików

Nie łam się, zacytuję tutaj klasykę
/Forum/Temat/14334#426124
:*

Re: to przez zmianę

Przez proepidemików niektórym niestety faktycznie czas się skurczy do zera :/

Nie łamię, w sumie to przywykłam, ale czasami muszę z siebie wyrzucić odrobinę frustracji Tym razem padło na Was

Re: Jeśli muszę, tak?

Kasis napisał:

(Irytuje mnie kiedy ludzie twierdzą, że nie mają co robić/nudzą się… jak? Jak to możliwe??)

-----------------------

Podobno inteligentni ludzie się nie nudzą

Re: Jeśli muszę, tak?

Jestem na tyle taktowna, że nie mówię tego gdy słyszę teksty w stylu „Nie miałam co robić, nudziło mi się, to poszłam spać o 19.00”.
(A może po prostu zazdrość przeze mnie przemawia, bo ciągle niewyspana ostatnio chodzę )

Re: Jeśli muszę, tak?

Ja wczoraj nie miałem co robić, nudziło mi się, to poszedłem spać o 23.30 (aż się kotki zdziwiły)

Re: Jeśli muszę, tak?

Nie pocieszę. Z czasem (wiekiem?) doba ulega skróceniu.

Re: Jeśli muszę, tak?

No właśnie obserwuję ten proces z przerażeniem. A moja 84letnia babcia mnie nie pociesza, bo choć przecież na emeryturze od dawna i dzień ma spokojniejszy, to twierdzi, że nadal czas przyśpiesza :/

(No to sobie pospamowałam ;P)

Kostka

9 dni temu skręciłem sobie kostkę na siatkówce. Jakby tego było mało, po tygodniu kulenia zaczął mnie cholernie boleć prawy bok pleców przez to, że przerzucałem ciężar ciała na prawą stronę. Grrr.

Idę czytać X-wingi.

Re: Kostka

Właśnie niemal zapaliło się gniazdko przy moim łóżku. Na szczęście zdążyłem ocalić swoje życie, komputer, telefon i pół mieszkania. Niemniej to jedyne gniazdko i komórkę muszę ładować w salonie, pecet, lampka nocna i reszta elektroniki jest nieużywalna, a mi skoczyła adrenalina i nie mogę wyspać się przed ciężkim dniem ani odpocząć po jeszcze cięższym. Nie wiem kiedy ani jak będzie można coś z tym zrobić więc na pewno okaże się że nagle potrzebuję komputera i prądu dziesięć razy tyle co zwykle. A to tylko wisienka na torcie jakim było ostatnie kilkanaście godzin.
Oh,trochę mi lepiej.

Gniazdko

Twoja sytuacja uświadomiła mi, że muszę rozebrać jedno podwójne gniazdko w mieszkaniu, bo czasem coś tam iskrzy wewnątrz. W marcu montowałem gniazdka i włączniki w mieszkaniu po raz pierwszy w życiu, więc w sumie nie dziwne, że któreś zrobiłem niedokładnie.

Re: Gniazdko

Ludzie ! 😵, w gniazdkach nie ma prawa nic iskrzyć, przegrzewać się, śmkerdzieć itp. To jak zaproszenie do złego. Naprawdę, większość nieszczęść z tym związanych to właśnie przez niesprawne instalacje elektryczne, także tego, śrubokręt do ręki i naprawiać 👍

Re: Gniazdko

Co Ty wiesz o gniazdkach (i fachowcach). ~
Pondzie już się chwaliłem, że MZLP wynajmowała kiedyś mieszkanie, w którym po włączeniu pralki w łazience ściana w kuchni i jednym z pokojów robiła się ciepła, a z jednego z gniazdek dymiło. ~ Jedynym sposobem naprawy byłoby wyprucie całej ameliniumowej instalacji, bo była zrobiona od gniazdka do gniazdka dookoła mieszkania. ~XD

Re: Gniazdko

Okej, zaczęliśmy ciekawy temat a mam dużo anegdotek.

"Wojteeeek, mógłbyś zrobić u nas w końcu światło na strychu." - powiedziała pewnego dnia mama.
Pojechałem do Casto, kupiłem kable, włącznik, puszki, lampę i zabrałem się za montaż. Po pół godziny dotarło do mnie, że na strychu nie ma wyciągniętego żadnego kabla bezpośrednio z skrzynki/puszki. Był tylko kabel, który szedł bezpośrednio od starego nieużywanego włącznika przy strychu. Mówie super, użyje tego i mam z głowy pół pracy. Ale nie. Bo jak rodzice zamówili solary to facet zamontował solary pod ten kabel. Kabel sterowany włącznikiem. Do tego aluminiowy. Tak więc aktualnie najpierw trzeba "włączyć prąd" włącznikiem pod strychem po czym wejść na górę i drugim włącznikiem włączyć światło. <3

Jak kupiliśmy mieszkanie to teoretycznie instalacja elektryczna była zrobiona. Problem się pojawił kiedy zaczęliśmy ją sprawdzać i co drugie miejsce nie miało prądu. Po ok. 2 miesiącach ogarniania tego z teściem (który ma uprawnienia elektryczne, luzik ) zauwazyliśmy, że kabel, który idzie ze skrzynki do gniazdka w salonie najpierw wychodzi poza drzwi wejściowe (WTF?), potem wraca, idzie przez sypialnię po drugiej stronie mieszkania, aż w końcu wychodzi do salonu.

Tu taka ciekawostka dla ludzi, którzy coś tam wiedzą na temat elektryczności. Oryginalnie mieliśmy wyłącznik nadprądowy trójfazowy pod łazienkę 25A, spoko powinno w miarę wystarczyć na podgrzewacz wody. Wprowadziliśmy się, myjemy się któryś raz, dup, wywaliło korki. No to włączam ten wyłącznik ponownie, a tu dalej zimna woda. Poszedłem do skrzynki z licznikami na klatce, otwieram, a tam bezpiecznik topikowy 20A. Z tego co wiem bezpiecznik przy liczniku powinien być >= od tego w mieszkaniu, ale co ja tam wiem.

Re: Gniazdko

Podczas budowy mojego domu przyszłościowo wbudowano w ściany kbalową sieć lokalną, ale przyszedł kryzys, a potem technologia tak się rozwinęła że nie było potrzeby. A raczej zasięgu, stare Nokie na starym plusie ledwo łapały że o reszcie nie wspomnę.
Wiele lat później ktoś położył na wsi światłowód. Super. Internet śmiga, ale dom duży i nie wszędzie jest zasięg (nie było w moim pokoju i... komputerowym). Wtedy to wpadłem na genialny pomysł użycia starej instalacji. Niestety ktoś mnie przechytrzył. Pominę bieg kabli zbliżony do opisywanego przez ciebie, ważna jest centralna skrzynka gdzie wszystko się schodziło. Została gdzieś zamurowana (prawdopodobnie zlokalizowałem pokój) i w sumie yolo, kogo to obchodzi. Tyle że tzw. spec nie podłączył w niej kabli i gniazdka są niepowiązane.
Btw. dziś się dowiedziałem że mam dwa tygodnie na pomnożenie znacząco liczby znajomych, wypytanie ich o wzajemne osobiste relacje i opracowanie danych na komputerze. Pozdro.

Re: Gniazdko

Dawnych mieszkań czar... aluminium z miedzią na skrętkę (w zasadzie - "czuły dotyk") dopchane w puszcze "Trybuną Ludu".

Nie, nie tęsknię

Re: Gniazdko

Finster Vater napisał:
Dawnych mieszkań czar... aluminium z miedzią na skrętkę
-----------------------
O, to, to ! , co prawda z "Trybuną" w puszce się nie spotkałem (tak, wiem żem szczęściarz ), ale w ściance działowej to i owszem

Re: Gniazdko

Piękne !

Re: Kostka

Też skręciłem kostkę, dokładnie miesiąc temu. "Na pocieszenie" powiem, że nadal trochę kuleję, ale już popylam bez ortezy i kul.

Re: Kostka

To chyba miałem jednak łagodniejszy przebieg, bo minęło 10 dni i zaczynam powoli w miarę normalnie chodzić. Ale do pełnej sprawności jeszcze sporo brakuje. W takim razie życze Ci szybkiego powrotu do zdrowia!

Ja ponad rok temu wywaliłem się na rolkach prosto na nadgarstek. Dopiero po ok. roku skończyły mi się jakiekolwiek objawy. Dojście do sprawności ok. 2 miesiące a potem czułem do roku lekki ból przy nocnym wygięciu ręki.

Mówili że sport to zdrowie ;D

Wspaniała DZIESIĄTKA !

Hehe, jeśli macie dzisiaj z os`em taki o to problem - albo dwa ! , że Wam cofa aktywację, lub zmienia edycję z Pro na Home, to spoko ! - nie załamujcie się, to jest feature ! . Dotyczy tych "dziesiątek" co były darmowo aktualizowane z (niechaj trwa po wieki ) "Siódemki"

Link : https://www.dobreprogramy.pl/windows-aktywacja-pro-home-problem,News,91990.html

Re: Wspaniała DZIESIĄTKA !

Niezawodne rozwiązanie każdego problemu z Windowsem, zwłaszcza 8+: zainstaluj Linuxa. Naprawdę lepiej nauczyć się nowego systemu niż męczyć z półproduktami Microszitu.

Re: Wspaniała DZIESIĄTKA !

Na szczęście na lapkach mam siódemki, jeszcze, bo zapewne do końca wsparcia - głównie o krytyczne poprawki mi chodzi. Dziesiątki nie brałem pod uwagę, gdy tylko zorientowałem się w jakim kierunku to zmierza, a także niekończących się problemów - odpuściłem. A co dalej ?, zapewne Linux, prawdopodobnie któraś z "Mintowych" dystrybucji

Dziękuję :)

Przewrotnie, bo w temacie o wyżalaniu się, dziękuję Agnieszce Radwańskiej za piękną sportową karierę, masę przyjemnych chwil, radości czy wzruszeń ... panie i panowie, nasza NAJLEPSZA tenisistka zdecydowała o zakończeniu sportowej kariery : http://www.agaradwanska.com/pl/news/1023,agnieszka-konczy-kariere.html

DZIĘKUJEMY !!!

Re: Dziękuję :)

Niech się paniusia chrzani!!!

Re: Dziękuję :)

😁 napisz jej na fejsa 😜

Re: Dziękuję :)

Ja mogę napisać, ale dej link.

Re: Dziękuję :)

Chrzanię ją i fejsa też - możesz mu powiedzieć

Kopacze ...

No muszę, muszę bo inaczej się nie da - każdy kolejny mecz i coraz gorzej. Ja naprawdę mam duże pokłady cierpliwości , ale tak dalej grać się nie da. Czy może być jeszcze gorzej ? - może !, bo we wtorkowym zdaje się spotkaniu Portugalia rozjedzie nas niczym walec ...
Czy będziemy tęsknić za Nawałką ? - jest to coraz bardziej prawdopodobne ...

W meczu towarzyskim Polska 0 - 1 Czechy

Chyba Zibi jednak się pomylił z tą nominacją ...

Re: Kopacze ...

Ja tam zawsze oglądałem polską kadrę. Nawet jak przegrywali. Ale to co się dzieje od MŚ to jest tragedia. Teraz się zaczęli przyznawać że coś nie halo. Ale nie potrafiłem znieść tego pierdzielenia podczas mistrzostw że grali na maksa, że zrobili wszystko. Nie jestem ekspertem, ale widzę większe zaangażowanie u moich kolegów z pracy jak graliśmy na jakimś podrzędnym turnieju w Zabrzu.

Re: Kopacze ...

To co się dzieje w polskiej piłce to kuriozum. Taki Löw zaliczył wtopę. Wyleciał? Nie. Nawałka zaliczył wtopę. Wyleciał? Tak. Znaczy niby oficjalnie to kończył mu się kontrakt, czy co tam, ale łatwo się domyślić jak było naprawdę. I teraz na miejsce Nawałki wchodzi jakiś nołnejm Jerzy Brzęczek. Jak wyglądała jego kariera trenerska? Najpierw po serii klęsk jednego klubu główny sponsor postanowił go wyje***. Potem trenował następny klub i go zwolnili po niecałym roku. Gdy kolejny klub pod jego wodzą odnosił klęski podał się do dymisji. I ktoś taki zostaje selekcjonerem reprezentacji całego kraju. Przecież to wygląda jak sabotaż. xDDD Powinni wypier**** jego, ale też Bolka i resztę tych dziadów i postanowić na młodych. Ale nikt o tym nie pomyśli, bo po co?

Re: Kopacze ...

Oczywiście chodziło mi o Bońka. xD

Sprawa jest

Słuchajcie, jest taki kot.
https://www.facebook.com/209183162547985/posts/1402071033259186/
Ten kot to mój przyjaciel.
Ten kot jest silny Mocą.
Ten kot to mroczny Jedi.

Wszyscy z Krakowa i z okolic Zwierzyńca - proszę, błagam was, miejcie oczy otwarte. Jest na pewno przerażony i jest mu zimno

Re: Sprawa jest

Też mi kiedyś jeden uciekł

Trzymam mocno kciuki, aby się odnalazł.

Re: Sprawa jest

Też trzymam! 😿

Re: Sprawa jest

Trzymajcie mocniej

Re: Sprawa jest

Ktokolwiek trzymał - DZIĘKUJĘ!!!!

Re: Sprawa jest

Znalazł się?

Re: Sprawa jest

A, już przeczytałam na fejsbukowym poście. Super! 😻

Blak Frajdej

Powiem szczerze, mam to w d. Pocztę mi tylko zaśmieca tą pożal-się-boże-obiżką. A może się mylę ?, może tkwię w jakiejś błędnej nieświadomości, nie mając pojęcia o tym jakie to okazje przechodzą - albo zaraz będą przechodziły mi obok nosa ? ... jak bardzo chcą mnie uszczęśliwić, ile to mogę zaoszczędzić, a ja - kompletnie jak ściana.
Do frajdeja jeszcze trzy dni, a szaleństwo przybiera coraz bardziej na sile - też się łapiecie ?, daliście się złapać może (kiedyś) ? ... a może faktycznie kupiliście coś, na co polowaliście - z dużym rabatem. Takim naprawdę 40-70 procentowym ? - jak w reklamie

Re: Blak Frajdej

Za pierwszym razem tutaj poszedłem zobaczyć "jak to jest" i generalnie "never again" - wykorzystuję wolne żeby sobie gdzieś pojechać i odpocząć, w końcu 4 dni urlopu gratis

Ale, w jednym sklepie dawali na wejściu kupon na zniżkę 20$ off, wziąłem szalik za 20$ i zapłaciłem faktycznie tylko coś 1,60$ podatku - czyli zniżka 100% Ale tak zupełnie z przypadku bez żadnego planowania

Re: Blak Frajdej

Chyba w zeszłym roku akurat w tym dniu byłem na mieście, to wpadłem do galerii i kupiłem spodnie których i tak potrzebowałem, nie mam pojęcia ile kosztują normalnie
W tym roku Czorny Piontek mnie nie ruszy, bo na 11 listopada wszyscy się prześcigali ze zniżkami i kupiłem płaszcz za pół ceny. A w piątek nie mam czasu, nawet w świeżo otwartej galerii nie byłem

Re: Blak Frajdej

Ten dzień, gdy za 50% sprzedają ci coś, czego nie wziąłbyś za darmo...

Re: Blak Frajdej

Płaszcz też miałem kupić

Re: Blak Frajdej

Tak sobie tłumacz.

My mamy po 3 płaszcze. Znaczy MZLP 6, a ja 0.

w Polsce

to to się chyba nie przyjęło. Znaczy skopiowaliśmy, jak wiele rzeczy, ale wypaczyliśmy na swoją modłę.

- z dużym rabatem

Nie spotkałem się z czymś takim tutaj, przynajmniej w rzeczach, które mnie interesują.

Re: Wyżal się jeśli musisz

Jaki był ostateczny los paneli? ZAŁOŻYŁ TEMAT A POTEM NIE NAPISAŁ! CZEKAMY!

Re: Wyżal się jeśli musisz

Pewnie pojechał olejną, to i ciężko się chwalić.

Panele, kinkiet i -15 stopni

Wszystko pięknie, ładnie, żyje, ma się dobrze.

Teraz za to powiesiłem kinkiet w łazience i jest krzywo bo jakiś pajac w obudowie lampy źle wywiercił dziury. Ja co prawda też się machnąłem w gresie o jakieś ~3mm, ale ten pajac się machnął o jakieś >5mm i sumarycznie prawa strona jest centymetr wyżej. Musiałem wywiercić w obudowie lampy drugą dziurę. I tak jest kijowo, ale kupię te dwustronne naklejki i jeszcze złapie tym.

Jak się wkurzę to kropelką to złapię.

Kilka dni temu bym się żalił, że nie umiem odpowietrzyć grzejnika. Ale dowiedziałem się, że trzeba też odkręcić drugi zawór i teraz już grzeje. Wszystko na full leci teraz. Jak będzie -15 to tu zamarzniemy.

Życie. Włożę sweter, zrobie kakałko i będzie dobrze.

Re: Panele, kinkiet i -15 stopni

Przynajmniej masz okna. Tak sobie przapomniałem, jak mi budowlancy nie zdążyli zamontować okien od strony balkonu, i przyszły mrozy, to zamknąłem kaloryfery, wydzielilem sobie najmniejszy pokoik, śpiwór + farelka i jakoś przetrzymalem. Najbardziej zdziwiona była ekipa, co przyszła montować szafę na przedpokój, a wszystko oszronione

Re: Panele, kinkiet i -15 stopni

Ale ... ZIMĘ CAŁĄ ?! ... , znaczy się fachowcy pojawili się z oknami na wiosnę ? ...
Spójrz na to pozytywnie - po latach takie wspomnienia są na wagę złota - nie do kupienia

Re: Panele, kinkiet i -15 stopni

Nie całą, przyszli w styczniu, (szpara między parapetem a oknem tak, że ręka wchodziła, ale od czego są gazety) poprawiali w lecie

Tak, dzisiaj się z tego śmieję, wtedy też jakoś źle nie wspominam, ciepły śpiwór, farelka, najgorsze był odśnieżenie (w zasadzie - odskrobanie) i uruchomienie kaszlaka o 5:30 rano przy -15. Kto miał, ten zrozumie.

Re: Panele, kinkiet i -15 stopni

Mossar napisał:

Jak się wkurzę to kropelką to złapię.


-----------------------

Klejem montażowym polej. Ostatnio tak lustro i panele załatwiłem i trzymają !

Looseeeers

Gniazdko naprawione. Mam znów komputer. Overwatch jeszcze dziś się zaktualizuje. Tak przewody są aluminiowe, radziecka konstrukcja że jeszcze nie wybuchło.
Nie spodziewaliście się Hiszpańskiej Inkwizycji?

Dorosłość ssie

Wysłałam dziś 20 CV. Kilka dni wcześniej - drugie tyle. W sumie, przez dwa miesiące wysłałam jakieś 200 lub więcej.
Na rozmowę zaprosili mnie w trzech firmach.
Z żadnej nie oddzwonili.
Nie wiem, co robię źle i czuję się beznadziejna. Mam ochotę zwinąć się pod kołdrą i płakać.
Ja wiem, że brak doświadczenia, ale do cholery, no przecież nie leżałam całe życie do góry brzuchem. Już wszystko powpisywałam w tym świstku - a tu dalej nic

Re: Dorosłość ssie

Zaprawdę powiadam Ci, wiele z ogłoszeń o pracę to farmy danych chyba lepiej skupić się na konkretnych firmach w Twojej branży w najbliższej okolicy i cisnąć na spotkanie osobiste, w trakcie którego zostawisz CV. A jeżeli chcesz jakąkolwiek pracę, zeby tylko w miarę szybko się ogarnąć pieniężnie, to stwórz sobie kilka wersji CV, np. na sprzedawcę, w których poukrywasz część informacji o sobie, np. to, że masz studia może być dla wielu potencjalnych pracodawców problemem.

Re: Dorosłość ssie

Bo to dziki kraj jest, niestety. I niestety jak widzę nic się nie zmieniło jeśli chodzi o słanie CV. Cały czas obowiązuje ta sama formułka - "odpiszemy tylko na wybrane zgłoszenia" ... i nigdy się nie nauczą, że wypadałoby chociaż odpisać, że już nieaktualne.
Kolega Perkun dobrze podpowiada - te ogłoszenia to w większości "farmy danych", wybieraj raczej te oferty, w których jest kontakt bezpośredni z pracodawcą, resztę olej - szkoda czasu i nerwów.

Re: Dorosłość ssie

Z tymi farmami danych to powaga? Ktoś w ten sposób zbiera dane jak rozumiem i później je sprzedaje??

A co do dzikiego kraju,no niestety takie są czasy teraz i takie zachowania (czytaj brak odpowiedzi) to nie tylko polska przypadłość tylko ogólnoświatowa. Nie tak dawno temu była dyskusja na reddicie i młodzi (jak przypuszczam) amerykanie i anglicy opisywali dokładnie takie same doświadczenia jak Nuka-Cola.

Z mojego punktu widzenia najgorszy jest brak odpowiedzi PO ROZMOWIE. Zdarzyło mi się kilka razy pojechać kawał drogi, żeby na interview znosić cwaniakowanie jakiegoś kierowniczyny, który rozmowy kwalifikacyjne traktuje jak okazję do podniesienia sobie samooceny. A potem standardowe "odezwiemy się" i oczywiście nikt się nigdy nie odezwał A to, że ja jadę pół kraju (w jednym wypadku nawet pół Europy!) i muszę brać urlop i koszty ponosić, to nikogo nie obchodzi.

Ale to na szczęście było lata temu, kiedy takie wygłupy musiałem znosić z zaciśniętymi zębami, dziś jakby jakiś palant próbował mnie egzaminować, to by dostał zj..ę i cześć... Niestety z tego, co słyszę, młodzi ludzie wciąż borykają się z takimi wybrykami. Niedawno słyszałem ciekawą historię jak chłopak wpadł na rozmowę na stanowisko Junior Developera, i jeden z egzaminujących go architektów postanowił popisać się wiedzą, i kazał młodemu na poczekaniu projektować jakąś bazę danych, a kandydat miał zerową wiedzę o procesie biznesowym który miał zamodelować... Wszyscy z firmy, włącznie z kolegami tego "egzaminatora" z zespołu tłumaczyli typowi, jak kompletnie bezsensowny i nieadekwatny jest taki test. 99% dobrych kandydatów na nim polegnie. Ale ów "egzaminator" nic z tego podobno nie zrozumiał. Patologia.

Długo zastanawiałem się, czym takie patologie są spowodowane. Kilka miesięcy temu zakumplowałem z jedną HR-ówką z firmy zewnętrznej obsługującej mojego pracodawcę (siedzimy w jednym budynku, i jeździmy jednym autobusem, tak się składa ). Okazuje się, że "z drugiej strony lustra" wygląda to podobnie, i jednocześnie zupełnie inaczej HR-ówki mają również swoje problemy, głównie wynikające z niekompetentnej albo psychopatycznej kadry kierowniczej. Brzmi znajomo? Jak się okazuje, tacy ludzie instalują się we wszystkich branżach i skutecznie sabotują działanie każdej organizacji. Kiedyś to będzie musiało pier....ąć, tylko w jaki sposób i kiedy, oto jest pytanie.

A tymczasem trzymam kciuki za Nuka-Colę i jej poszukiwanie pracy. A może wpadnie na jakiś pomysł biznesowy i nie będzie musiała tyrać? Oby

Re: Dorosłość ssie

Trzymam też mocno kciuki za Nukę-Colę, choć prowadzenia biznesu w Polsce BEZ etatu to jednak nie polecam. Może to tylko sezonowa przypadłość, że firmy nie chcą zatrudniać na koniec roku, bo sprawozdawczość, księgowość, PIT-y itd...


Tak na marginesie - jak ktoś zaprasza na interview to powinien ponosić koszty - przelotów, hoteli itd. No sorry, chcesz fachowca z drugiego końca Europy to płać. Wtedy odechciałoby się cwaniaczkowania, bo to jednak generuje spore koszty. Tutaj akurat to norma, budżet HR zakłada że zrekrutowanie specjalisty wymaga wyselekcjonowania z 5-8 kandydatów, opłacenia im przelotów, hoteli, wynajmu samochodów, potem oczywiście dochodzą koszty relokacji.

Re: Dorosłość ssie

Czy ja wiem. Żona pracuje jako psycholog, ale perspektywy założenia firmy fotograficznej są (na papierze) dużo lepsze niż dalsza praca jako psycholog. Jest trochę takich branży, w których jak się ma umiejętnosci, wyczucie itp. to warto zakładać własny biznes.

Re: Dorosłość ssie

I cyk ZUS-ik 1200 co miesiąc czy masz dochód czy nie A to dopiero początek przyjemności.

Re: Dorosłość ssie

Nie do końca. Przez pół roku nic, kolejne dwa lata mały ZUS.

Re: Dorosłość ssie

A jak masz etat cały czas nic. Mieć a nie mieć 1200 to 2400.

Uwierz, dwa lata szybko się kończą, baaaardzo szybko. Potem, jeżeli masz ZYSKU 3000, zostaje ci 1800. A jeżeli masz go 1200, zostaje ci "0". Zysku, nie przychodu.

Re: Dorosłość ssie

No jasne. Łatwo nie będzie. Ale może być lepiej

No i fotografia to jej pasja, a to też ważne. Może niekoniecznie praca musi pasjonować, ale fajnie jak się ją chociaz umiarkowanie lubi.

Re: Dorosłość ssie

Jak masz etat to niestety też "coś" ;p
Składkę zdrowotną trzeba płacić tak czy siak (jakbyś niby miał chodzić 2 razy częściej do lekarza?) na dzień dzisiejszy to ok. 319 zł/m-c.

Re: Dorosłość ssie

Plagą branży grafików jest przepychanie wszystkich na B2B

Re: Dorosłość ssie

U nas też to jest na rękę pracodawcom choć jak na razie lecę na hybrydzie pół etatu na UoP i reszta na UoD. W sumie pracownikom też B2B jest na rękę bo często pracują np. w 2, 3 firmach. Ja tam jest leniwy i osiadłem w jednej. Nie wiem jak to wygląda wśród grafików, co się bardziej opłaca i jest bardziej komfortowe.

Re: Dorosłość ssie

To może być niekoniecznie plaga, jak płacą dużo a Ty od tego odprowadzasz tylko ustawowy ZUS, reszta do kieszonki i sporo możesz wrzucić w koszty. Minus - emerytura będzie niższa, ale nie oszukujmy się, kto liczy na dużą emeryturę z ZUS?

Re: Dorosłość ssie

dla wielu to jest układ na rękę, ale bardzo krótkoterminowo (wspomniane dwa lata ulg, a potem powrót do normalnych stawek), a w moim przypadku ze względu na perypetie ze zdrowiem - w ogóle

Re: Dorosłość ssie

darth_numbers napisał:
Z tymi farmami danych to powaga? Ktoś w ten sposób zbiera dane jak rozumiem i później je sprzedaje??
-----------------------
W Polandii danymi handluje się na potęgę

Re: Dorosłość ssie

Handluje się, ale ktoś to robi na nielegalu, skoro dane łatwo pozbierać w inny sposób?
Na potrzeby rekrutacji zwykle wyraża się zgodę na przetwarzanie dla celów rekrutacji, a nie marketingu - a zmiana celu przetwarzania była nielegalna i przed RODO

Re: Dorosłość ssie

Generalnie, to jest to większy temat na dyskusję, oczywiście czym innym są opcje - na potrzeby rekrutacji, czym innym na potrzeby marketingu. Pełna zgoda. Także to, że tak przed jak i po, zmiana celu innego niż tylko na potrzeby rekrutacji przez pracodawcę to łamanie prawa, ale - żyjemy w Polsce, widzimy co się dzieje dookoła, tutaj możliwości i kreatywność rodaków są nieograniczone . A tak przy okazji, to czy którakolwiek z instytucji państwowych to kontroluje ? - albo jest w stanie ? ...

Oddzielny wątek, to nasza NIE ZGODA na przetwarzanie w celach marketingowych - ciekaw jestem, czy kiedykolwiek powstanie jakiś większy dziennikarski materiał na ten temat ...

Re: Dorosłość ssie

O rany bardzo mi przykro, ciężko takie rzeczy czytać. Znam ten stan, w którym teraz się znajdujesz. Nic nie robisz źle, tylko gospodarka jest w ch..owym stanie, bo to nienormalne, żeby młoda zdrowa babka nie mogła znaleźć pracy (a szuka aktywnie 2 miesiąc). Każdy chętny do pracy w dzisiejszych czasach powinien móc tę pracę znaleźć. Wszystkie media trąbią, że w kraju "brak rąk do pracy". Mam jakiś dysonans poznawczy.
No nic, życzę powodzenia, koledzy tu dobrych rad udzielają. Myślę, że coś w końcu wejdzie.

Re: Dorosłość ssie

Współczuję Pamiętam jak beznadziejny to moment w życiu. Jak pisze numbers, wszędzie czytam, że brakuje ludzi do pracy, a tu jednak takie historie.

Wiem, że to nie jest rozwiązanie na stałe, ale zawsze mówią, że w grudniu łatwo o dorywczą pracę związaną ze świętami. Może spróbuj coś takiego, przynajmniej na chwilę.

Powodzenia i głowa do góry, to nie będzie trwało wiecznie :]

Re: Dorosłość ssie

Wiecie, faktycznie, w co drugiej witrynie wisi, że zatrudniają - ale ja, z różnych względów, nie mogę pracować ani w knajpie, ani na kasie pracowałam już fizycznie, ale ile można. Poza tym, jedna z sytuacji:
Ja i starsza pani-koleżanka stoimy przy maszynie, zmachane jak stare muły. Ona mówi:
- Ciężko. Ale cóż, nie chciało nam się uczyć, to teraz musimy...
- ... (ja: świeży dyplom magistra z wyróżnieniem)

Chciałabym chociaż na sekretarkę iść, kurde do jakiegoś korpo, nawet za cenę własnej duszy. Szlag, no co ja poradzę, że nie umiem w programowanie i matmę, więc ani informatykiem, ani inżynierem nie będę...

Do dorywczych ciągle chodzę, ale mam już 25 lat, za miesiąc 26, czas zacząć się samej utrzymywać

Re: Dorosłość ssie

Nuka-Cola napisał:
ale ja, z różnych względów, nie mogę pracować ani w knajpie, ani na kasie
-----------------------

Lipa, bo dziś jest takie zapotrzebowanie: albo specjalista z zakresu ścisłych (ten to może jeszcze dyktować jakieś warunki, na humany nawet nikt nie patrzy poważnie) i to wyróżniający się na studiach, albo z wykształceniem max do średniego, żeby obsadzić to, w czym ciągle są braki: handel i produkcja. Dlatego jeśli odpadają fizyczne to masz problem.

ja: świeży dyplom magistra z wyróżnieniem

Już po studiach się okazuje, że dyplom nie ma większego znaczenia (chyba, że jakiś ścisły, ale też nie można było być przeciętnym), a wręcz czasami jest kulą u nogi (jeśli zdecydujesz się pójść jednak na kasę/linię produkcyjną koniecznie ukryj, że masz wyższe).

Jeśli chcesz znaleźć coś ze swojej branży to cóż, tylko znajomi (czy generalnie jakąkolwiek pracę xD). Uruchom wszystkie kontakty, jakie masz, napisz głupiego posta na fejsie i żeby udostępniali. To już da więcej niż wysyłanie tego samego cv do randomowych firm. Przejdź się po swoim osiedlu/mieście, czy w witrynach sklepowych nie mają ogłoszeń, po lokalnych firmach, nawet wbijaj i po prostu zapytaj. To będą realne oferty, a nie fejki, jak większość na tych portalach internetowych. I serio, przeproś się z pracą fizyczną i nie miej jakichkolwiek oczekiwań, że znajdziesz cokolwiek w swojej branży - takie są realia.

Przydatnym świstkiem jest orzeczenie o niepełnosprawności. Obywatelstwo ukraińskie też xD Na płeć już nic nie poradzisz xD

I nie rób sobie wyrzutów, że z Tobą jest coś nie tak. Jedyne co to to, co perkun napisał: kilka wersji CV (mierzysz wysoko - pisz wszystko, nisko - ukryj wykształcenie) i weź pod uwagę, że realne oferty to te z ulicy, a nie z internetu. I zarejestruj się jako bezrobotny.

Re: Dorosłość ssie

I oczywiście zawsze mnie rozwala, gdy decydują się wziąć na rozmowę kogoś świeżo po studiach i się dziwią, że nie ma 5 lat doświadczenia w branży xDDDDDDD NO JAK TO MOŻLIWE?!

Re: Dorosłość ssie

Wiem, że powinnam wybrać zawodówkę >_>

No sorry, nie umiem w matmę. Mimo krwi, potu i łez - nie naumiałam się przez 12 lat szkoły i już się nie naumiem. Siłą rzeczy - w komputery też się nie naumiem. Umiem tylko w humany. No przykro mi, że tuman jestem.

Czyli mówicie, że nie ma rady, matka do końca życia będzie się mojej ułomności wstydzić? (jak ostatnio zabrała mnie do swoich koleżanek, to na wstępie zastrzegła, że o mojej robocie - wtedy w drukarni - mam im nie mówić, tylko wciskać, że pracuję gdzieś indziej). Nie ma żadnej nadziei?

A dyploma mam z historii. Z publikacjami. I książką w przyszłym roku.

Już po wszystkich znajomych próbuję, ale nikt nic, kurde, nie ma tylko się zastrzelić idzie.

Re: Dorosłość ssie

To że umiesz "w humany" nie oznacza żeś tuman. Teraz i na zawsze. No. A w życiu się różnie układa, czasmi jak wydaje Ci się że jestes na dnie warto się wsłuchać, mozna usłyszeć pukanie od spodu.

Z tym obywetalstwem czerwono-czarnej krainy to na serio? Fak że we Wrocku na kasach to głównie "nie, Pani Maju", ale to aż tak powszechne?

Re: Dorosłość ssie

Piszę z własnego podwórka. Gdy codziennie idę na autobus czy chodzę po mieście to już nie wiem, czy granica Ukrainy się nie przesunęła. Mieszkam na osiedlu, które jest zagłębiem przemysłowym miasta, w jednych mam członków rodziny, wiem, jaka jest recepta tych zakładów na braki pracowników. Niby i tak są tylko czasowo, bo kierunek to Niemcy i tu "nie będą robić za takie marne pieniądze", ale kwestią czasu jest powstanie jakiejś ukraińskiej partii, jak sądzę. Ciekawe czasy są

Re: Dorosłość ssie

Ciekawe, to będą jak połowa z nich za chwilę przeniesie się do Niemiec ...

Re: Dorosłość ssie

Bo? Ciekawie u nas czy u nich?xD Bo im to już nic nie pomoże xD U nas na ich miejsce przyjdą kolejni, bo i tak siedzą na krótkoterminowych umowach.

Re: Dorosłość ssie

U nas, o nich się nie martwię . Ciekawie w sensie, że jako kraj duże części gospodarki obsadzone są głównie przez nisko opłacanych Ukraińców.
Niemcy ich wessą, bo tam zdaje się "na już" potrzebują około miliona pracowników. Czy do nas przyjdą kolejni ?, pewnie i tak - ale już nie za taką kasę jak obecnie. Tak mi się wydaje

Re: Dorosłość ssie

Evening Star napisał:
ale kwestią czasu jest powstanie jakiejś ukraińskiej partii, jak sądzę.
-----------------------

Akurat nie ma takiej potrzeby, aby Ukraińcy zakładali jakąkolwiek partię, bo polskie prawo wyborcze pozwala na zarejestrowanie komitetu wyborczego mniejszości narodowej w wyborach parlamentarnych, który jest wyłączony z konieczności przekraczania progu wyborczego.
Na dzień dzisiejszy z tego przywileju dla mniejszości narodowych korzystali jedynie Niemcy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby skorzystali z tego również Ukraińcy, jednak do tego trzeba spełnić jeden warunek: trzeba posiadać bierne prawo wyborcze, a tym samym, polskie obywatelstwo. A na dzień dzisiejszy wielu Ukraińców takiego nie posiada.

Ale jak już odpowiednia ilość będzie posiadać obywatelstwo polskie, to wtedy Ukraińcy mają szanse spróbować startować do Sejmu jako mniejszość narodowa.

Re: Dorosłość ssie

Ja też, bo w zasadzie te studia też mi są zbędne xD

Humany to nie tumany tylko dlatego, że pracodawcy wychodzą z takiego założenia/dlatego, że są zbędni na rynku pracy. Potem jest, że nikt nie potrafi napisać poprawnego e-maila czy w ogóle nie za bardzo umie w polski język. Aż uszy więdną.

Ach, ci rozczarowani rodzice, co się muszą wstydzić za dzieci - uwielbiam xD Generalnie gratuluję podejścia mamusi xD Olej ją. Nadzieja jest, jeśli obniżysz oczekiwania. Jak pisałam, jeśli chcesz mieć pracę w miarę szybko to przeproś się z fizyczną.

Historia - piękna rzecz

Re: Dorosłość ssie

Eh.. nie lubię tego podejścia na zasadzie "Taka praca to jest szanowana, a ta nie, to będziemy o niej milczeć". Strasznie mnie wkurza takie podejście rodziny. Często się z tym spotykam u różnych osób, które znam i za każdym razem denerwuje mnie to tak samo.

Jest ciężko z pracą, która jest godziwa i satysfakcjonująca. Dlatego nie mogę wytrzymać jak moi koledzy programiści narzekają, że pracują już 3 lata i mają jakieś marne 4000. Ja pierdziele.. Cieszcie się, że tak to wygląda, ale nie róbcie z siebie bufonów. Krew mnie zalewa jak słyszę takich pajaców. Albo polityków, którym nie starcza do pierwszego z 10k.

Życzę Ci znalezienia fajnej pracy, w końcu się uda I nie sugeruj się prestiżem danej pracy. Rodziców trzeba olać i kierować się swoimi przekonaniami.

Re: Dorosłość ssie

To dyplom masz tak jak mój mąż który od 25 lat siedzi w szkole i coraz mniej mu się tam podoba. Szkoda mi Ciebie, widzę teraz na rynku pracy coraz większy wyścig szczurów. I to u mnie w instytucji. Pracuje tu dużo młodych dziewczyn na stażu i jedna drugiej by nogę podstawiła by dostać etat - a jest o co się bić bo to budżetówka, stałość pracy, stałość ochrony. W zamierzchłych czasach ( prawie 30 lat temu) wykształcenie do prac biurowych nie miało znaczenia, liczyły się znajomosci. Mnie z uwagi na wypadek samochodowy nie udało się dostać na wymarzone studia. Może to dobrze, wybrałam inne zgodnie z praca. Studiowałam zaocznie, mogłam po 1 roku przejść na studia dzienne ale ceniłam niezależność, niekoniecznie wyszło mi to na dobre. Teraz po tylu latach pracy, zdobytym doświadczeniu, mam stabilizację, pracuje w zawodzie w którym nigdy nie myślałam że będę pracować, ale mimo przeciwności kocham to co robię. Nie było łatwo dostać się do „zamkniętego kręgu” ale udało się, jestem kilka lat w plecy w stosunku do osób które ze mną startowały. To się nie liczy. Trzeba próbować, trzeba walczcie, momomzwatpienia trzeba pójść naprzód. Wiem, ze teraz jest trudniej niż 10, 20 czy 5 lat temu ale trzeba mieć motywacje, wytyczyć cel i do niego dążyć. Wiem to brzmi jak slogan, ale to nie jest. Doznałam w życiu tez wielu porażek, myślałam że się po nich nie pozbieram, ale szlam naprzód w każdym upadku znalazłam siłę by pójść dalej. Teraz jestem na takim etapie, że zyskałam stabilizację, od prawie 10 lat, mam świadomość że mam dochody większe od męża ( co dla niego nie jest komfortowa sytuacją) i mam świadomość że jestem w grupie zawodów najmniej lubianych.. Życzę ci powodzenia w znalezieniu pracy, niekoniecznie po „wykształceniu” bo być miże odkryjesz w sobie coś nowego.

Re: Dorosłość ssie

W drugą stronę też to działa, gdy ktoś świeżo po studiach chce duuużo. A potem wychodzi, że coś się nie składa, a przecież w Inventorze pasowało.

Re: Dorosłość ssie

Proszę, nie zaczynaj tylko o "roszczeniowym" pokoleniu. Jeśli pracodawca decyduje się na podstawie cv już kogoś zaprosić na rozmowę, a ten ktoś nie ma w nim doświadczenia, i później na rozmowie rektuter wypala, że niezbędnym warunkiem jest doświadczenie to jest debilem, który nie szanuje ani swojego czasu ani kandydata.

Re: Dorosłość ssie

Ależ ja nie podważam Twojej wypowiedzi, że ze strony pracodawców są osiołki. Ale nigdy nie spotkałaś drugiej strony? Serio?

Re: Dorosłość ssie

Raz, dosłownie. I w tym przypadku akurat ta osoba miała po części rację, bo zmieniała pracę z pozycji kierowniczej w korpo i generalnie sądzę, że taka osoba ma prawo mieć większe wymagania. Poza tym serio, nigdy.

Re: Dorosłość ssie

Nuka-Cola napisał:
co ja poradzę, że nie umiem w programowanie i matmę, więc ani informatykiem, ani inżynierem nie będę...
-----------------------

Pytanie jest, czy byś chciała być tym inżynierem czy np. programistą. "Nieumienie w matmę" to wielkie nieporozumienie, szkodliwy mit. Dawno temu, przez parę lat udzielałem korepetycji z matmy i z moich obserwacji wynikało, że do poziomu "politechnicznego" można dociągnąć KAŻDEGO. Niedawno dowiedziałem się, że w pewnym sensie potwierdzają to najnowsze badania tzw "neuroscience". Jest bardzo fajna książka na ten temat, i ogólnie jak się uczyć, żeby zrozumieć i zapamiętać:

https://barbaraoakley.com/books/a-mind-for-numbers/
https://en.wikipedia.org/wiki/Barbara_Oakley

Mówisz, że masz 26 lat... to jesteś jeszcze bardzo młoda, za 5 lat mogła byś być programistą - ekspertem, albo i mieć dyplom inżyniera. Pytanie tylko, czy jest Ci to potrzebne, czy pomoże w zyciu, czy jesteś zadowolona ze ścieżki, którą teraz podążasz. Bo na naukę i przekwalifikowanie się nigdy nie jest za późno, a na pewno nie jak się jest taką małolatą, jak Ty teraz

BTW do programowania nie jest potrzebny żaden talent matematyczny, 90% programistów albo i więcej w swojej pracy używa rozumowania matematycznego nie wykraczającego poza szkołę średnią (to nie moja branża ale znam ludzi i tak mi to na oko wygląda ).

Re: Dorosłość ssie

Niestety - znałam kilka osób, które tak mówiły o chemii. Że jak z nimi usiądę, to się na pewno nauczę. Ni cholery - jedno, co się udało, to doprowadzenie ich do rozpaczy

A matmę okupowałam nocnym ślęczeniem i płaczem nad zeszytem odkąd pamiętam. Zawarłyśmy lekki rozejm, jak w końcu trafiłam na dobrą panią korepetytorkę, w liceum. Na tyle, że zdałam maturę na 82% (choć nadal myślę, że ktoś się pomylił, jak wyniki wpisywał). I na tym się skończyło, teraz nie pamiętam już absolutnie nic, poza tymi łzami, których chyba wiadra wypłakałam od pierwszej klasy podstawówki.

Programowanie - chciałam się uczyć Pythona, chciałam się uczyć Javascriptu. Mam podręczniki.
Wyżej ifów nie podskoczyłam, bo całkowicie nie umiałam pojąć w umyśle komend TRUE i FALSE. Niestety, logika to kolejna rzecz, która mnie mocno udziabła. A szkoda, bo chciałabym programować roboty z lego Albo chociaż robić aplikacje na telefony. Albo w ogóle, bawić się w takie rzeczy. Niestety, to jest kolejna rzecz - pierwszą była astronomia - którą bym chciała, ale której nigdy nie sięgnę. Wyżej tyłka nie skoczę, choćbym nie wiem jak się starała.

Re: Dorosłość ssie

Dziwna sprawa. 82% na maturze z matmy brzmi jak wysoka nota (sorry za moich czasów były po prostu oceny 1-6 i tyle). Z mojego doświadczenia wynika, że cudów nie ma. Więc albo wszystko ściągnęłaś albo po prostu na ocenę zasługiwałaś! Uważam, że umiałaś tę matmę. Mówisz, że nie pamiętasz absolutnie nic - i taka jest niestety norma, jeżeli się matmy nie używa, to się po prostu zapomina, spotykałem ludzi którzy studiowali matematykę na uniwerkach i po latach w pracy w innych klimatach również nie pamiętali absolutnie NIC. Także nie masz się czym przejmować!

Zarówno do matmy (na poziomie który jest potrzebny do pracy i życia a nie w świecie zawodowych matematyków uniwersyteckich) jak i do programowania nie potrzeba wielkiego talentu (albo raczej żadnego). Raczej spokojny i poukładany umysł. Nie można robić nic z pośpiechem, nic w nerwach, w emocjach. Potrzebne jest podejście "nie wiem dziś, będę wiedzieć jutro". I tego można się nauczyć.

Trochę niepokojące jest to co mówisz, o nieprzespanych nocach, wiadrach łez, o wybraniu złego kierunku edukacji ("lepiej by było mieć zawodówkę") i mamie, która każe kłamać o pracy. Wygląda na to, że podejrzewasz mamę o to, że się Ciebie wstydzi. Wiesz co, ja nie jestem psychologiem, nie mam o tym pojęcia ale już trochę po tym świecie chodzę, różne rzeczy widziałem i to mi nie wygląda na zdrowy układ. Nic dziwnego, że nie mogłaś tej matmy pojąć ani zająć się bardziej wymagającymi hobby. Większość normalnych umysłów nie funkcjonuje dobrze pod tego rodzaju ciśnieniem. Matematyka, pochodne nauki ścisłe - w takich warunkach nikt tego nie pojmie. Stres i zmartwienie zabija pamięć krótkotrwałą która jest niezbędna do "myślenia matematycznego", rozwiązywania łamigłówek, precyzyjnego rozumowania (tzw. logicznego), itp.

Z tego co widzę, to jesteś inteligentną osobą z konkretnymi zainteresowaniami i chęciami do nauki (programowanie, robotyka, aplikacje na telefony). Wierz mi, świat jest tak poukładany, że jeżeli człowiek się czymś interesuje - to oznacza, że jest to w zasięgu jego możliwości umysłowych. Mam wrażenie, że przeszkody nie są natury intelektualnej, a emocjonalnej. Może rodzice Cię przygnietli zbyt wielkimi oczekiwaniami i ambicjami. Trzeba się spod tego wydostać, myśleć i żyć dla siebie, nie poddawać się przygnębieniu bo masz przed sobą całe życie a każdy nowy dzień to kolejne otwarcie.

Chcesz mieć fajne hobby? Wróć do tego PYTHONA. Znasz angielszczyznę? Możesz spróbować przeczytać to:

https://www.htdp.org/2003-09-26/Book/

(chyba najlepszy tekst o podstawach programowania i JAK właściwie się tego uczyć). Przeproś się z matmą. To wszystko można robić normalnie pracując zawodowo. Jakby co, to ja jestem w stanie pomóc i doradzić zdalnie. Głowa do góry, z czasem będzie lepiej.

Re: Dorosłość ssie

Męża bogatego życzyć trzeba

Re: Dorosłość ssie

Trump zajęty, Kulczyk w dalszym ciągu nie żyje, idź pan z takimi radami

Re: Dorosłość ssie

Co z tego że zajęty?

Re: Dorosłość ssie

Również współczuję, bo doskonale pamiętam, że sam jeszcze półtora roku temu byłem w identycznej sytuacji - a teraz widzę po swoich znajomych, że mają identyczny problem.

Dlatego jeśli ktoś twierdzi, że mamy w Polsce "rynek pracownika", to jest to gówno prawda. O ile ktoś, kto już gdzieś został pracownikiem może tak o sobie powiedzieć kiedy chce zmienić pracę, o tyle takie twierdzenie jest kłamstwem w przypadku osób, które dopiero co wchodzą na rynek pracy. Takie osoby w Polsce cały czas mają pod górkę.
Na gadkach o "rynku pracownika" poległa PO, a za 5 lat polegnie i PiS.


Taka rada: poza wysyłaniem CV zarejestruj się też w urzędzie jako osoba bezrobotna - masz wtedy szanse załapać się na staż z urzędu pracy, zarówno z funduszy unijnych jak i z budżetu państwa. Dzięki temu będziesz mieć po pierwsze doświadczenie zawodowe, które będziesz mogła sobie wpisać w CV, a po drugie na stażu może pojawić się szansa na zatrudnienie na umowę zlecenie lub nawet na etat, jeśli spodobasz się takiemu pracodawcy.

Powodzenia i MTFBWY!

Re: Dorosłość ssie

Współczucia, bo okres szukania pracy jest jednym z nieprzyjemniejszych, ale zawsze kiedyś się kończy, więc bez załamki i nos do góry!

Co do rynku pracownika to jeszcze nam "trochę" do niego brakuje, może w jakiś wybranych dziedzinach to tylko działa

Re: Dorosłość ssie

Programistom, inżynierom i informatykom się rynek jeszcze nie wysycił chyba. Ale ja nie będę nigdy ITekiem, bo po prostu nie mam głowy do tego

Re: Dorosłość ssie

Nie wiem jakie masz wykształcenie wyższe, ale to żadna gwarancja zatrudnienia. Mam styk z ludźmi którzy po zawodówce czy tylko średniej szkole zarabiają 4-5 tyś. A jest to praca fizyczna w której mogą pracować też kobiety.

Niestety często bywa tak, że źle wybrany profil studiów niweczy jakąkolwiek karierę zawodową. A studia w Polsce to w większości przypadków tylko papierek. Takie realia niskiego poziomu edukacji, wystarczy spojrzeć na rankingi polskich uczelni na arenie światowej - najwyżej Uniwersytet Warszawski na 260 pozycji z 1000.

Re: Dorosłość ssie

Wydział Fizyki UW w top 50!

Re: Dorosłość ssie

To nie wypadli z pierwszej 500? Ostatnio gdzieś widziałem grafikę na zagranicznej stronie z liczbami uniwerków w "500" i na Polsce było 0

Re: Dorosłość ssie

Informatykami raczej nie, ale w rozmaitych dziedzinach inżynierskich bywa różnie i mam niejednego znajomego lub znajomą z tytułem mgr. inż., którzy zamiast wymarzonej pracy przebranżowili się na potrzeby np. korporacji. Więc to nie jest tak, że matematyka od razu zapewnia pracę, chociaż wiem, iż to nie jest żadne pocieszenie.
Mnie się wydaje, że warto w międzyczasie łapać okazje gdziekolwiek, ale wciąż szukać wymarzonej pracy i nie porzucać nadziei.

Re: Dorosłość ssie

W IT i ogólnie programowaniu/developerce podobno sytuacja wygląda tak: ogromne zapotrzebowanie i pieniądze dla specjalistów, których po prostu NIE MA. Perspektywy dla Juniora "bez Expa": 3000PLN brutto i lojalka na 2 lata. Źródło - kolega z branży. Warszawa, info sprzed tygodnia. Czy tak naprawdę jest, głowy nie dam. Może ktoś kumaty się wypowie.

Re: Dorosłość ssie

Jest. Na Śląsku odpowiednio niżej. Ja osobiście zaczynałem od 600 zł na miesiąc w czasie studiów, ale bardzo szybko to rośnie w pierwszych latach pracy. Dużo też zależy od dziedziny. Najbezpieczniejsza jest webówka, najwięcej się zarabia w niszowych technologiach, wymarłych wręcz Dla mnie osobiście najciekawsza jest branża gier, ewentualnie 3D ale jest zwykle opłacana niżej. A, i teraz jest szał na Big Data, Machine Learning itd. i tu też chyba jest więcej pieniędzy.

Aktualnie programowanie się opłaca bardzo. Ale wiecie jak to jest, niby perspektywy są dobre, ale za 10 lat może świat wyglądać inaczej. I to nie jest tak, że trzeba się ciągle rozwijać, uczyć na bieżąco nowych rzeczy po godzinach. Ja tam jak wychodzę z pracy to zapominam o tym, skupiam się na hobby a nie samorozwoju programistycznym :d A jak już się czegoś uczę to w godzinach pracy.

Re: Dorosłość ssie

Mossar napisał:
najwięcej się zarabia w niszowych technologiach, wymarłych wręcz
-----------------------

COBOL? Smalltalk? Ada?


Aktualnie programowanie się opłaca bardzo. Ale wiecie jak to jest, niby perspektywy są dobre, ale za 10 lat może świat wyglądać inaczej.
-----------------------

Prawdę mówiąc, wątpię. Nie tak szybko. Ktoś te wszystkie "inteligentne" urządzenia będzie musiał programować jednak. Zmienią się technologie, języki, ale sam "akt" programowania i "myślenie algorytmiczne" będzie coraz bardziej obecne w innych dziedzinach inżynierii (ja jestem obliczeniowcem/symulantem, coraz więcej czynności się automatyzuje, soft ma interfejsy programisty do różnych języków, np PYTHON, trzeba umieć myśleć kategoriami "kodera" i szybko wchłaniać wiedzę z tego obszaru).

Ja sobie nie wyobrażam scenariusza gdzie programiści/inżynierowie nagle wypadają z gry, chyba tylko jakiś rodem z SF gdzie AI nagle jest w stanie robić wszystko milion razy lepiej od nas, łącznie z "prawdziwym myśleniem". Kurzweil i jego kościół twierdzą że to już niedługo, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Jedyne zagrożenie to takie, że znacząco spadną pensje, że będzie gigantyczne ciśnienie "od dołu" i konkurencja ze strony młodych ludzi, bo jednak coraz większy nacisk jest na kształcenie ludzi, którzy będą w tym pracować. Ale jak sam powiedziałeś, zawsze będą jakieś nisze bardzo wysoko płatne i człowiek inteligentny takie obszary namierzy i w nie wejdzie.

Re: Dorosłość ssie

To tam powyżej to na rękę czy brutto?

Generalnie kokosów nie ma, jak widzę.

Ja na pierwszą pracę opuściłem Wrocek (mimo ze miasto mi się podobał, i fajnie się mieszkało) i pojechałem na zadupie wszechświata, gdzie nawet nie było kolei, kina i nawet lokali poza "pijalnią wódki" ale potrzebowali inżynierów, dawali 2x średnią krajową na dzień dobry i jakieś mieszkanie, to no trudno, porzuciło się wielkomiejskie ambicje. I w sumie nie żałuję.

I Mossar ma rację - lepiej robić coś, co umie tylko niewiele osób, niż to co jest popularne i jest duża konkurencja.

Re: Dorosłość ssie

Finster Vater napisał:
I Mossar ma rację - lepiej robić coś, co umie tylko niewiele osób, niż to co jest popularne i jest duża konkurencja.
-----------------------

Tylko, że najczęściej droga do takiej kariery jest zamknięta, bo:

i.) musisz wiedzieć, że w ogóle jakiś obszar/dyscyplina istnieje,
ii.) ktoś musi Cię w to wprowadzić, bo dostępu do informacji nie ma, nie ma od kogo się nauczyć, samodzielne zgłębianie tematu odpada.

Krótko mówiąc fajnie jest być ekspertem w egzotycznej dziedzinie (ale jednocześnie nie wymierającej, he he) ale taka kariera to najczęściej fuks, tam mi się wydaje.

pocieszę cię

jeśli to w ogóle możliwe - to nie dorosłość ssie, tylko życie w ogóle.

Mało to odkrywcze, ale taka prawda. Z ciekawości - jak branża cię interesuje?

Re: pocieszę cię

Biurowa najlepiej. Jakieś korpo. Cokolwiek w tym stylu.

ta

nie rodzaj pracy (przy biurku/w lesie/za ladą/pod wodą), ale tematyka - IT, lekarz, prawnik, PR, marketing, środowisko, inżynier zaufania... w samym polskim oddziale Coca-Coli szukają i kogoś do analizy rynku, i technika-automatyka do rozlewni.

Re: ta

Analiza mogłaby być, mogłabym być asystentką, sekretarką, ogarniaczem dokumentacji, archiwistką - ogólnie czymś, co się brzydko określa jako "biurwa"

ta #2

ale widzisz różnicę między analitykiem rynku sprzedaży (jakkolwiek dziwnie brzmi ten zawód i co się tam robi), a... sekretarką?

Trochę się nie dziwię, że tak ci to wychodzi. Bez obrazy.

Re: ta #2

Słuchaj, tak naprawdę chciałabym pracować w muzeum jako kurator wystawy. Wystawy chciałabym projektować. Albo opisywać i wyszukiwać eksponaty, jako obsługa naukowa. Albo jako archiwistka chociażby.

Tyle że...
a) nie ma rekrutacji na takie stanowiska, obserwuję stronę mhk, to wiem,
b) wiesz, ile się tam zarabia? W takim muzeum? Jeszcze, nie daj Boże, państwowym? Śmiem twierdzić, że parząc kawę Panu Dyrektorowi albo trzaskając tabelki i funkcje w Excelu zarobię trochę więcej.

Re: ta #2

Co do podpunktu b) - w przypadku pierwszej pracy nastaw się właśnie na to, że będziesz mało zarabiać. W przypadku pierwszej roboty zawsze zaczyna się od kiepskiej pensji, by dopiero potem, po zdobyciu doświadczenia zawodowego, móc aspirować na robotę w innych miejscach z wyższymi zarobkami.

Re: ta #2

Z tego zdaję sobie sprawę, ale w przypadku muzeum doświadczenie niewiele daje. Nawet doświadczony pracownik placówki muzealnej zarabia śmieszne grosze, za które można co najwyżej zapłacić czynsz i kupić suchy chleb.

Re: ta #2

Biskupin ponoć chętnie rekrutuje.

a

muzealnictwo, wystawy, zależy jeszcze jakiego. Ile postów zmarnowaliśmy żeby się tego dowiedzieć?

Re: ta #2

Sam kiedyś stanąłem przed wyborem czy podążać za sercem czy rozumem i czasem się zastanawiam jakby to wyglądało, gdybym przetrwał trudne początki i wybrał jednak to pierwsze, hmmm.

Btw. przy Mogilskim powstaje pełno biurowców i pewnie setki miejsc pracy, może Ci się kiedyś uda gdzieś tam załapać

Nie

bywa ciężko, bywa fajnie, bywa trudno, bywa zabawnie.

It`s Life. Just.

Tak, czasami daje w kość, czasami chce się wyć, potem jak się na o patrzy to tylko człowiek widzi, jak czasami był głupi. I ilu dobrych rzeczy nie zauważał.

Nuka, jesteś na początku drogi, wiele fajnych rzeczy przed tobą. Nie mówię że tylko same i że życie nie da w kość nie raz. Grunt, to się nie dać.

Re: Dorosłość ssie

Eh. Aż mnie boli, jak widzę ludzi z pasją dostających takie cięgi od losu...
Jako dzieciak postanowiłem sobie kiedyś, że albo zostanę archeo- bądź paleontologiem (jak Indiana Jones czy inny dr Grant z Parku Jurajskiego), albo będę robił roboty jak te ze Star Warsów.
I co? Całe szczęście, że od tej pierwszej ścieżki odstraszyła mnie już w okresie gimnazjalnym perspektywa kucia na pamięć dat z historii. Bo teraz bym pewnie biedował na uczelni albo bezrobociu.
A chociaż praca automatyka PLC nie ma wiele wspólnego z konstruowaniem droidów, to mogę się czasem poczuć jak Artoo czyniący magię w fabryce na Geonosis. I piniądz za to dostać.

Niestety, żeby podążanie za swoimi marzeniami się opłacało, trzeba mieć albo szczęście, albo kontakty, albo bardzo konkretne marzenia.

Żeby natomiast nie dobijać Cię dalej, może uda mi się zaproponować jakąś alternatywę:
Mojej żonie obiecywali przez całe studia robotę, miała wejść jakaś ustawa, blabla - ostatecznie została na lodzie z mgr inż. z mało rozchwytywanej dziedziny. Olała więc temat i zatrudniła się jako handlowiec w niedużym korpo. Wystarczy umieć rozmawiać z ludźmi, najlepiej w więcej niż jednym języku.
Zastanawiałaś się nad takimi ofertami pracy? Nie chodzi mi tu o sprzedawcę/telemarketera (do tego to trzeba rzeczywiście oddać duszę - ludzie wciskający staruszkom odkurzacze "za darmo" dzwonią chyba prosto z najgłębszych otchłani piekieł). Chodzi o pracę, w której raczej klienci dzwonią do Ciebie, a nie na odwrót. Wiadomo, zwykle pracodawcy chcą 4 języki i miljon lat doświadczenia, ale to pewnie tylko filtr na "mało ambitnych".

Re: Dorosłość ssie

Jak na tyle wysłanych CV dostałaś tylko tyle zaproszeń, to znaczy jedno - masz źle napisane CV. Poczytaj sobie jak powinien życiorys wyglądać i sobie je porządnie przerób.

Prawda jest taka, że rekruter otrzymuje -dziesiąt CV i siłą rzeczy nie przeczyta wszystkich, tylko wybierze takie, które mu się rzucą w oczy, zainteresują.

Wiele rad Ci nie udzielę, ale pamiętaj, że warto dodać zdjęcie i nie wypisuj wszystkiego na siłę. Nikt Cię poważnie nie potraktuje, jeżeli będziesz wpisywała do CV "zbieranie malin" w wakacje 2008, czy "praca w barze u Romana" w czasie studiów. A uwierz, widziałem takie CV. Warto też rozpisać co robiłaś w poszczególnych pracach (sama nazwa stanowiska często nic nie mówi) i nie wypisywać bzdur w stylu "zainteresowania: film, ksiązka, sport", tylko coś ciekawszego. Poczytaj sobie albo zgłoś się do kogoś, kto układa CV i myslę, że dużo to zmieni.

Powodzenia.

Re: Dorosłość ssie

Już mi tyle osób przerabiało to cv, że bardziej ulepszyć się nie da. Zdjęcie jest, zainteresowania spoza Wielkiej Trójki też, wolontariat, działalność społeczna od nastolęctwa... i tych kilka prac, za które mi płacili, siłą rzeczy też. Owszem, nie jest to jakieś niesamowite doświadczenie, ale jednak.

Ech. Poczekam teraz z tydzień i kolejne wysyłam...

Re: Dorosłość ssie


Jesteś z dużego miasta? To zawsze ułatwia sprawę (większy rynek pracy, tam są korporacje). Jeśli jesteś z Warszawy, Krk czy Wro to dostanie się do korpo to quest lvl very easy, w Poznaniu czy Gdańsku też raczej spoko. Potem już trudność questa rośnie w tempie błyskawicznym xD

Miałem podobny problem po studiach, z jednej strony mniejszy - bo skończyłem kierunek ekonomiczny, a to dobrze wygląda w oczach HRów w korpo (obecnie u mnie w zespole 80% osób skończyło tę samą uczelnię co ja). Z drugiej strony większy, bo doświadczenia zawodowego nie miałem wcale, dosłownie wcale, zero, nic, nigdy xD i skonstruuj tu jakoś sensownie CV xDD poszedłem na jakieś dwa szkolenia które nic mi nie dały, ale były w kierunku w który chciałem iść zawodowo, ładnie wyglądały na papierze i dawały punkt zaczepienia na rozmowie kwalifikacyjnej. No i aplikowałem na trzymiesięczny staż, a nie od razu etat. I takie coś polecam - na stażu pieniądze zazwyczaj słabe, ale w trzy miesiące poznajesz firmę, a co ważniejsze firma poznaje ciebie i potem cyk konwersja na UoP i jesteś zahaczona na stałe

Re: Dorosłość ssie

Z Krakowa, ale po historii właśnie widzę, że wszędzie chcą albo ekonomiczne, albo marketing, albo inną administrację z zarządzaniem.

No cóż. Szukam dalej...

Re: Dorosłość ssie

Do takich HRów na przykład możesz się dostać i bez tego, tylko musisz mieć coś w tym CV, co by było z tym zgodne. Jakiś kurs, szkolenie, roczna podyplomówka, no cokolwiek, żeby zwrócili na Ciebie uwagę. To nie jest niemożliwe

Re: Dorosłość ssie

Podyplomówki dobra rzecz panie kolego.

Pomysł na dorosłość

Hej, Nuka, skoro masz takie dobre wyniki na uczelni, włączenie z sukcesami (publikacje + książka) to może zastanów się nad pozostaniem na niej? Czyli rób doktorat Wiem, że jest to również mało opłacalne, ale będziesz robić to, co lubisz (jak mniemam). Ktoś jednak musi zastępować tych starszych profesorów i czemuż nie miałabyś to być właśnie Ty?

Re: Pomysł na dorosłość

Bo książka i publikacje okazały się zbyt mało warte, żeby mnie na doktorat przyjąć

Re: Pomysł na dorosłość

A to nie chodzi po prostu o nepotyzm? Słyszałem, że polskie uczelnie zmieniają się w firmy rodzinne, czy to prawda czy bajka?

Widzę że nic się nie zmieniło.

Na Bastionie nadal jaja jak berety. Laska (niby) opowiada Opowieści z Narnii, że niby publikuje i nawet książkę wydała; i od x miesięcy ŻADNEJ roboty nie umie sobie znaleźć.
Kwiczę ze śmiechu że ktokolwiek wierzy w ten gruby trolling.xD

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Ciebie też miło widzieć.

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Ech, Princess.
Nie żadnej, bo pracowałam w drukarni i na stażu - to raz. Ale chciałabym coś ambitniejszego niż uważanie, żeby maszyna nie ucięła mi paluchów. I bezpieczniejszego.
Dwa - co z tego, że książka będzie? (będzie w przyszłym roku dopiero) I że artykuły w piśmie Koła Naukowego?
Liczyć nadal nie umiem, a pracodawca chce kogoś z matmą/programiwaniem/językiem, którego akurat nie znam.
Na doktorat w tym roku z naszego wydziału przyjęli jedną (!) osobę. Nie wiem, co gość miał w życiorysie, chyba za trzy Diamentowe Granty i pięć monografii piastowskich.
Z kilku względów nie mogę iść na kasę ani do kuchni.

Coś jeszcze wyjaśnić?

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Nie musisz niczego wyjaśniać, po prostu co niektórzy cały czas siedzą w tej Narnii i kwiczą bez końca, więc nie dziwią posty-kwiatki.

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Ale po co ty się jej tłumaczysz, Princess szuka atencji i tyle - w przedszkolach zawsze się tłumaczy dzieciom, żeby nie zwracały uwagi na to najbardziej nadpobudliwe dziecko, to się znudzi i przestanie dokazywać, analogia jest oczywista.

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Nie żeby mnie interesowało jakie masz o mnie zabawne i fałszywe wyobrażenia. Ale gwoli ścisłości kompletnie nie znasz się na ludziach... W zerówce i podstawówce byłam stawiana za wzór grzecznego dziecka. Nigdy nie dokazywałam, byłam bardzo zasadnicza i "sztywna". Do dziś niestety wiele mi z tego zostało, często żałuję że mam takie ogromne problemy podążania za impulsami.

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Wzorem to mogłabyś być co najwyżej mitomanii.

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

No a ty się o mitomana potknąłeś a nawet nie zauważyłeś. ;p Podpowiem ci: jeśli ktoś płacze Bóg wie ile razy że z matmy jest noga i nic nie umie, a się wygadała że na maturze dostała 82 punkty, to wiedz że ani chybi robi cię w jajco.

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Jest jeszcze opcja że znasz w jakimś stopniu tę osobę i wiesz że to co mówi jest prawdą, a zarzucanie komuś mitomaństwa (tylko dlatego, że się zdobył na odwagę i otworzył przed społecznością) z poziomu swojego wygodnego fotela jest bardzo nieeleganckie i słabe ogólnie. Szczególnie że, khem, Tobie też zarzucali że nie jesteś nawet kobieta, prawda?

Pisałem Ci kiedyś - przemyśl dwa razy zanim napiszesz, potem skasuj i napisz jeszcze raz od nowa.

A tutaj po prostu wypadałoby przeprosić. No ale...

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Chyba kompletnie się nie zrozumieliśmy...Mo ale cóż. Nie ukrywam że drażnią mnie płacze typu :"O Jezu, czemu mnie jeszcze nie zatrudnili w korpo!!". Może niektórym ciężko to pojąć, ale są ludzie którzy chcieliby mieć siły i zdrowie do tak pogardzanej pracy jak np. praca na kasie.

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Myślałem, że zakłady dają przepustki dopiero w święta.

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Mój zakład prawie nie ma rygoru. Jak ładnie się poprosiło Pana Ordynatora to puszcza.

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Literki brakuje w ostatnim słowie ...

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

... "ł" konkretnie - zdanie w trybie przeszłym (zieeew)

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Skończ liceum w pierwszej kolejności a potem idź być wku*wiająca gdzie indziej xD

No w końcu!

Gdzieś Ty była, nie było co czytać xD

Re: No w końcu!

No wiesz?!? Konkurs zaniedbałaś!

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

To uczucie, gdy widzisz jak bardzo się pomyliłeś i że to Shedao miał rację...

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

?

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Od kiedy pamiętam, zawsze broniłem tu Księżniczki przed oskarżeniami o troling itp. W
więc jestem w znacznej mierze też odpowiedzialny za ten post powyzej. I nie,jest to powód do dumy...

Co pisał Szedał o księżniczce można łatwo sprawdzić.

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Aha. Też się łudziłam, przyznam, ale teraz mnie to bawi bardziej niż wyrzygi innych tutejszych trollków xD

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

A ja tam jestem gotów bronić Princessy, bo nie uważam jej za trolla. Co prawda ta odzywka w kierunku Nuka-Coli była niepotrzebnie napastliwa, ale na dzień dzisiejszy jedynym trollem którego moim zdaniem należałoby usunąć z Bastionu (czy to banem, czy inaczej) jest Smok Eustachy. A cała reszta albo się uspokoiła, albo zniknęła

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Ależ ta odzywka była właśnie celowa, i widząc po naszym tu pospolitym ruszeniu - skuteczna, niestety. Przecież nikt z nas, tutaj, nie odpisałby w ten sposób innemu forumowiczowi, mającemu taki bądź inny problem - a może się mylę ? ... chyba jednak nie. Sytuacje są różne, problemy różne, i ich oceny są różne - bo z różnej perspektywy są widziane. Nie zmienia to faktu, że smarowanie tak GŁUPIEGO posta do innej osoby jest nie tylko nie na miejscu, jest po prostu żałosne.
Tak uważam.

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Zaiste, nic się nie zmieniło, zarówno po naszej stronie kabla jak i twojej.

Jak tam Królewno Podpoznańskich Wsi, Atamanko Biedashipów z tanich YA, podzielisz się z nami swoją rozległą wiedzą na temat polskiego rynku pracy w cywilizowany sposób czy znowu celujesz w promocję na wilczy bilet na Ekspres Pozamiastowy?

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Toś wymyśliła...Moja wiocha ma prawa miejskie od ponad 600 lat.

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

co po prawach miejskich skoro mieszkanka robi wieś w internecie?

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Na wsi najlepiej ! Sam tyle lat na wsi mieszkam i do miasta nie chcę

Re: Widzę że nic się nie zmieniło.

Słusznie, choć sam mieszkam w mieście to osoby ze wsi, które spotkałem często były bardziej przyjazne i poczciwe niż te które miałem okazję poznać a były z miast zwłaszcza tych dużych. A tak przy okazji witam po długiej przerwie

Żyć po swojemu

Te wszystkie dyskusje zainspirowały mnie trochę żeby powiedzieć parę słów o podejściu do życia. Szczególnie w tym wieku kiedy wychodzi się od rodziców i zaczyna samodzielne życie.

Aktualnie większość naszych (moich i żony) przekonań nie jest zbieżna z przekonaniami rodziców. Prawdopodobnie zawsze tak będzie i trzeba szukać jakichś kompromisów, a czasem po prostu postawić na swoim, bo to Twoje życie i dopóki nie robisz komuś krzywdy to masz pełne prawo żeby podejmować własne decyzje. Ja już po tych paru miesiącach po ślubie doszedłem do wniosku, że mam to gdzieś i nawet nie będę przed faktem pytał rodziny o zdanie tylko robił po swojemu.

Podobnie jest ze studiami, pracą. Ile ja już słyszałem historii o tym jak ktoś 5 lat studiował tylko dlatego, że rodzice oczekiwali, że zostanie lekarzem/prawnikiem/kimśtam. Albo poszedł do pracy, którą sobie wymarzyli rodzice. A to jest nasze życie i zdecydowanie lepiej się kierować tym co dla nas dobre, a nie to co prestiżowe w oczach rodziny.

My taki problem mieliśmy ze ślubem. Doskonale wiedzieliśmy, że nasza wizja ślubu nie jest zgodna z wizją rodziców, ale postawiliśmy na swoim (z pewnymi kompromisami). No i trudno. Może do końca życia będą sobie swoje mysleć, ale wszyscy swoje myślimy i jakoś żyjemy Praca to klasyka. Nie dość, że ciężko o satysfakcjonującą pracę to jeszcze każdy w rodzinie ma inne oczekiwania. Niektórzy finansowe, niektórzy kierują się prestiżem, a nam wybijają z głowy działalność, bo przecież "trzeba mieć etat, pewną pracę, a nie jakieś eksperymenty". No ale ja nie mam zamiaru rezygnować z aktualnej pracy tylko przez jakiś czas godzić i jedno i drugie.

gdy zwlekasz z decyzją

za długo, to potem okazuje się że już sold out...

Piękne popiersie Ahsoki od Gentle Giant

https://www.gentlegiantltd.com/collectibles/ahsoka-tano-mini-bust/

niestety, wyprzedane praktycznie od razu.

A mogłem iść za impulsem i zamówić od razu, zachciało mi się bilansowania budżetu i rozważań czy to warte kasy z patentu.

Re: gdy zwlekasz z decyzją

Śliczna - dobrze że nie wiedziałem o niej
Można się pocieszać że ma lekkiego zeza, ale czy to pomoże?

Grudzień bez SW :(



Trzeba rok czekać na kolejny film i to na dodatek epizod a nie spin-off

Totalna porażka

Re: Grudzień bez SW :(

życie ssie.

Najgorsze, żenie kręcą żadnego spin-offa

Re: Grudzień bez SW :(

Masakra.. Też nad tym ubolewam. Teraz powinien być epizod 9 a w 2019 jakieś nowe coś.

Re: Grudzień bez SW :(

Ech, ta młodzież... kiedyś się DEKADĘ czekało na nowe SW, nie to co teraz !!!!11!!!

Re: Grudzień bez SW :(

O to, to. I jeszcze ta niezapomniana pierwsza myśl zaraz po wyjściu z kina - what a CRAP ! 😨😨😨 ...

Re: Grudzień bez SW :(

Tak się kiedyś zastanawiałem i byłbym bardzo chętny żeby, strzelam, w 2022 zrobili przerwę i następne kinowe SW by wyszło w 2026 roku. A pomiędzy tymi latami niech rozwijają uniwersum w postaci książek, komiksów, gier, jakichś bardziej kameralnych seriali. Wtedy w 2026 znowu szedłbym do kina z taką ekscytacją jak przed TFA.

Re: Grudzień bez SW :(

Jesteś młody to sobie czekaj - ja chcę przed śmiercią jeszcze coś zobaczyć

Re: Grudzień bez SW :(

A to już bliżej niż dalej

Re: Grudzień bez SW :(

Hihihi 😂, pamiętam jak w jednym z odcinków bohater mojej ulubionej kreskówki - Clarence, miał taką kapitalną kartkę urodzinową z grającą melodyjką przy otwieraniu. Otwierał i chichał za każdym razem - czym strasznie wkurzał tym swoją nauczycielkę, bo przeszkadzał jej w prowadzeniu zajęć. Na pierwszej stronie był napis - "Wszystkiego najlepszego ! - z każdym dniem bliżej mnie ... ", a gdy przekręcało się kartkę, to ukazywała się śmiejąca kostucha 😅 ... ile razy widzę ten odcinek, to nie wiem dlaczego, ale beczę jak dzieciak - ze śmiechu, oczywiście 😜

Re: Grudzień bez SW :(

Bez przesady. Rok czekania praktycznie za nami Teraz będzie z górki. Inna sprawa to w jakich nastrojach z przyszłym roku z tego kina wyjdziemy. Połowa pewnie uzna, że warto było czekać, druga połowa, że nie. Ot życie.

Re: Grudzień bez SW :(

Pozytywne myślenie jest ważne, jednak fakty są takie że SOLO był pół roku temu, a i w sierpniu gdzieniegdzie jeszcze grali czyli 4 miesiące temu.

Premiera E9 jest za 379 dni

Gdzie tu z górki jest - chyba w innym kontekście, tam gdzie pisał Finster Vater:
A to już bliżej niż dalej

I tu się mogę zgodzić


Ale schrzanili

Re: Grudzień bez SW :(

W przyszłym roku pojawią się na pewno jakieś bardziej prawdopodobne przecieki, potem zwiastun i wtedy zacznie się prawdziwe odliczanie.Jakoś przetrzymamy

Re: Grudzień bez SW :(

A nie mógłby się pojawić jakiś mały, malusieńki trailerek jeszcze w tym roku? Jeszcze tyyyyle czekania

Re: Grudzień bez SW :(

Grudzień bez sw jak Boże Narodzenie bez śniegu. A mogli dac tego Solo teraz właśnie, tak by było fajnie iść na niego w święta.

Re: Grudzień bez SW :(

Evening Star napisał:
Grudzień bez sw jak Boże Narodzenie bez śniegu.
-----------------------

W Boże Narodzenie nigdy nie ma śniegu. Resztę sobie sama dopowiedz. xD

Re: Grudzień bez SW :(

Teraz to ówno nie święnta som. Takie czasy
Kiedyś nie do pomyślenia było, żeby zima w ogóle bez śniegu ... wszystko dziadzieje normalnie.

Z drugiej strony, heh, zabawnie by było zobaczyć, jak przy powiedzmy minus 30 i śniegu po kolana, całe to dziadostwo "wolskie" dookoła przestaje funkcjonować z powodu - zimy

Re: Grudzień bez SW :(

Nie potrzeba Bundeswehry, nam wystarczy minus cztery - takie hasło z PRL-u. #gimbynieznajom

Co prawda, u nas wystarczy -1 i cm śniegu, i wszystko stoi. I cyk "work from home"

Re: Grudzień bez SW :(

Żądamy świątecznego powrotu Solo do kin!
(a najlepiej wszystkich 4 disnejowskich filmów SW, żeby wszyscy mieli radość)

te fajerwerki

nie że mnie to, ale w Polsce chyba można je legalnie odpalać tylko 31.12 i 01.01? I to też źle? Też stało się to kolejną cegiełką sporu politycznego?

Szczerze powiem te lasery w Wawie mogą być i ciekawe, ale Światełko Owsiaka też? Bo... zwierzęta? Serio? Raz w roku, przez chwilę, ale najważniejszy piesek/kotek? Ten sam, którego właściciel spuszcza ze smyczy? Czy w którego gówno nadal można wejść w stolicy tego kraju, na chodniku, na jednej z ważniejszych ulic?

Lubię zwierzęta, pseudo-prawicowcy polscy nadają się tylko na karmę dla zwierząt, ale serio... czasami ta "druga strona" też ma zryty beret.
Nie odpalam fajerwerków, nawet średnio je oglądam (chociaż to zawsze był wyznacznik wypasienia narodu), ale nie robić i namawiać na nie, bo... zwierzęta?

Nie mogę znaleźć w sobie empatii do tego pomysłu.

Re: te fajerwerki

Myślę, że w tym wypadku chodzi też o położone w centrum miasta ZOO, panujący w okolicy ciężki smog oraz próbę przekonania ludzi, żeby trochę odpuścili ze strzelaniem.

ok

strzelanie tego typu emituje brzydkie rzeczy do atmosfery, ale zachodzenie od tej strony wygląda mi jak naprawianie samochodu, który właśnie miał czołowe, dachował i spadł do rzeki, a wymieniamy gumy i wycieraczki.

Typowy polski bezsens.

Re: ok

Mi specjalnie brak fajerwerków na publicznych imprezach nie przeszkadza, argumenty przeciw są do zaakceptowania.

Część zwierząt faktycznie z tego powodu panikuje (kwestia pobliskiego ZOO), no i po co dokładać więcej dymu do istniejącego smogu.

Re: te fajerwerki

Nie ma co panikować !

Matura próbna

Pisałem dzisiaj próbną maturę z polskiego i muszę powiedzieć, że jestem z siebie zadowolony. Czytanie ze zrozumieniem poszło bardzo szybko, a temat rozprawki, którą wybrałem również był przyjemny, a brzmiał on mniej więcej tak: "Czy najważniejszą cechą młodości jest odkrywanie własnej tożsamości?" Oprócz fragmentu tekstu załączonego do tematu odwołałem się również do "Przedwiośnia" i "Przebudzenia Mocy" .

Re: Matura próbna

Ale się żalisz, czy chwalisz?

BTW matura to pikuś, choć potrafi się przyśnić po latach, zwłaszcza, że ma się świadomość, że dziś już by się jej nie zdało. ~

Re: Matura próbna

Dziś? To chyba nie widziałeś dzisiejszych matur Z palcem w tzw. organizmie

Re: Matura próbna

Ale ja pisz(cz)ę o Maturze. ~ A, faktycznie, nie dałem dużej litery.

...

Mam jutro kolosa z podatków... to moje cierpienie, którym muszę się podzielić.

Zmiany, zmiany, zmiany ...

Powolutku, lecz chyba nieuchronnie, i wydaje się, że w tym kierunku MS będzie szedł z "łindołsem" w przyszłości. I chociaż jak na razie to raczej dalsza niż bliższa - ta przyszłość, to określenie systemu-usługi (płatnej) zdaje się nabierać powoli tego kształtu, który za jakiś czas może stać się standardem, tak jak dzisiaj wszelkiego rodzaju abonamenty na różnego rodzaju usługi, z których na co dzień przecież korzystamy.

Ja tylko zalinkuję do strony : https://www.dobreprogramy.pl/Windows-moze-stac-sie-usluga-abonamentowa.-Microsoft-szykuje-tajemniczy-projekt,News,99118.html, każdy sobie przeczyta i będzie miał własne zdanie w temacie. Moim zdaniem prędzej czy później z dziesiątką tak właśnie będzie. Ale nie na zasadzie, że ten, kto nie będzie płacił, to nie będzie mógł korzystać z systemu i internetu - nie, tak czarno nie będzie. Raczej będzie to wyglądało na zasadzie, że płacący będą mieli pełna wsparcie i zagwarantowanie bezpieczeństwo, dokładnie tak, jak wygląda to dzisiaj w przypadku użytkownika komercyjnego. Tylko, że teraz dotknie to zwykłego usera ... by następnie powolutku, lecz konsekwentnie wraz z kolejnymi kompilacjami dokręcać śrubkę - a może się mylę ?, może piszę głupoty ?. No bo w licencji dla użytkownika przecież stoi jak wół, że (dla "dziesiątki") jest wsparcie na lata, łatki, patche, aktualizacje w pakiecie prawda ? ... cóż w przypadku "siódemek" z których na co dzień korzystam teoretycznie mam gwarancję na krytyczne paczki do 20 roku, ale - jeszcze niedawne problemy z nowymi prockami i 7emką robiły sporo zamieszania, ze względu na "odgórną" blokadę aktualizacji ...

A więc powolutku, delikatnie i w zgodzie z prawem - przyszłość okienek jako usługi, ale z abonamentem jako standard dla wszystkich ?

Kurczę, miałem nie smęcić a jednak znów narzekam, ehhh.

Re: Zmiany, zmiany, zmiany ...

Pytanie teraz na ile komu jest komp potrzebny. Sam przyznam że z swojego pitka już prawie nie korzystam.

Re: Zmiany, zmiany, zmiany ...

Do pisania np. na Bastionie nie jest potrzebny, fakt , ja przynajmniej nie wyobrażam sobie zamiennika, w sensie, że smartfon, czy też tablet jako substytut kompa. Wyrosłem na kompie, korzystam głównie z kompa i jak dla mnie to jedyna opcja. Na szczęście nie mam zamiaru korzystać z "dziesiątki", więc naturalnie przesiadkę prędzej czy później zrobię na jakieś przyjazne distro Linuxa - mój komp, mój system

Re: Zmiany, zmiany, zmiany ...

Również nie wyobrażam sobie zostawić PC i używać smartphona lub tableta. Po prostu klasyczny komputer jest wygodniejszy i dużo bardziej przejrzysty. Natomiast jeśli Windows by coś takiego wprowadził to przesiadłbym się na Linuxa. Mało tego, myślę że dzięki temu zainteresowanie mogłoby wzrosnąć, przez co Linux (lub jakiś zupełnie nowy system) by się rozwinął i mógłby stać się realną konkurencją . Z drugiej strony masz rację z tym dokręcaniem śruby, wiadomo że nie nastąpiłoby to od razu, strzelam że potrzebne by było przynajmniej z 8 - 10 lat, aby stopniowo to wprowadzić. Gdyby zrobili to na raz to ludzie by się zbuntowali, a sam projekt zostałby szybko zamknięty.

Re: Zmiany, zmiany, zmiany ...

Mi osobiście jest bardzo potrzebny, ale jestem w mniejszości, to prawda. Do "normalnych" zajęć (gry, internety dla rozrywki, filmy, komunikacja, muzyka, podstawowa "papierologia domowa") wystarczy telefon, tablet, konsola, smart TV. Zdaje mi się, że "młodsze" pokolenie nie widzi konieczności posiadania kompa (a desktop to już kompletne stetryczenie).

Re: Zmiany, zmiany, zmiany ...

W temacie kompletnego stetryczenia, to nie,wyobrażam sobie życia bez desktopa z dwoma monitorami

Laptopy, kindle, tabelty, telefony owszem, ale solidny desktop to podstawa.

Re: Zmiany, zmiany, zmiany ...

Dwa monitory to opcja minimum. ~
A solidnego blaszaka można wetknąć do budy w stylu Thermaltake Xaser III V1000A. Prawie 20kg japońskiej stali. ~

Re: Zmiany, zmiany, zmiany ...

No, trochę w tym prawdy.

W pracy co prawda komputer z dwoma monitorami, ale to odrębna kwestia. W domu mam PC, którego nie uruchomiłem od lipca 2017, kiedy sobie kupiłem porządnego smartphone`a.

W kwietniu kupiłem laptop, z którego korzystałem kilkanaście razy, głównie jak muszę coś załatwić.

Wszelkie filmy to albo Netflix/HBO na TV/telefonie, muzyka to aktualnie Spotify + głośnik JBL, a gry na konsoli.

I cieszę się w sumie, że już tak nie muszę ślęczeć przed kompem na biurku.

Re: Zmiany, zmiany, zmiany ...

Ja tam się nie znam, ale uważam, że OS powinien być płatny, czy to w postaci jednorazowej opłaty przy zakupie, czy też abonamentu. Nawet ten abonament wydaje się być bardziej sensowny, bo w ciągu lat wiadomo, użytkownik zabuli o wiele więcej i ja bym się na to zgodził, pod warunkiem dostania prawdziwego supportu i maintenance`u. Wolałbym uczciwie zapłacić, i być traktowany uczciwie, a nie jako obiekt do podsłuchiwania, śledzenia i "dawca danych" dla różnych podejrzanych bytów, bez żadnej gwarancji co do bezpieczeństwa i prywatności. Czasy zupełnego "odpięcia" się od sieci i pełnej izolacji nigdy nie wrócą (chociaż kto wie), ale moim zdaniem ideałem był komercyjny open-sourcowy OS, czyli wszyscy bulimy ale wiemy co tam się dzieje pod maską. Ale to chyba z MS nigdy nie przejdzie.

Re: Zmiany, zmiany, zmiany ...

Co najmniej od W95 system był płatny.
Natomiast przekonanie, że jak zapłacisz to będziesz traktowany tak jakbyś chciał...
...cóż, naiwność.

Re: Zmiany, zmiany, zmiany ...

Win od zawsze był "proprietary" i drogi, natomiast mi chodzi o to, żeby w ogóle wywalić koncepcję czegoś takiego jak darmowy Windows. MS nigdy niczego nie da za darmo, tylko użytkownik zapłaci w inny sposób, najprawdopodobniej taki, który nie tylko będzie dla niego mniej korzystny ale przy okazji zaszkodzi całej "cyfrowej gospodarce" i temu tzw ekosystemowi. Jaron Lanier ciekawie o tym opowiadał.
https://www.youtube.com/watch?v=XdEuII9cv-U&t=7s

Re: Zmiany, zmiany, zmiany ...

"10 ma wsparcie dożywotnie", tak zachęcani byli juzersi klamotów na starszych Atomach do przejścia z 8. Wyszło, że potrzebni byli do podbicia wyników udziału 10 w systemach. ~

A abonament... MS różnymi drogami wprowadza go od lat. Istotna będzie kwestia ceny i otrzymywanej za nią jakości. Ostatnie śmichy-hihy nie nastrajają optymistycznie.

Aha, inne firmy już mają takie rozwiązania w ofercie i mocno je promują.

Teoretycznie zawsze istnieje alternatywa, szkoda, że czasami jedynie "teoretycznie". ~:/

Re: Zmiany, zmiany, zmiany ...

"10 ma wsparcie dożywotnie", jako system, ale kompilacje mogą inaczej potraktować ... powiedzmy, że przyszłościowo będzie tak - mam jakąś tam wersję i zrobią taki myk, że owszem nie będę musiał płacić, i będę mógł zostać przy swojej, darmowej. Niby wszystko będzie w porządku, będę używał kompa jak dotychczas, ale już nowsze wersje będą miały dodane jakieś tam nowe funkcje, nowe łaty i poprawki, no i dupa - chcem nie chcem, trza bedzie płacić

To może być zrobione podobnie, jak z officem, tylko hehe, no właśnie, komputer na abonament ... no, ale odnawialne i płatne licencje na soft to przecież nasza codzienność, więc dlaczego nie oes ?

Alternatywa i owszem, ale nic odkrywczego w tym, że ludziska jak "Mamoń" - lubią to co już znają, do czego się przyzwyczaili. To już nie czasy 32bitowe, że człowiek sam rozgryzał co i jak i z czego to wynika. Teraz się nie chce - samo ma działać, ingerencja usera zbędna i niepotrzebna - ot, czasy

Btw., niedawno chyba "rozśmieszyłem" helpdesk Plustek-a, bo kombinowałem jak zrobić by stary skaner z czasów XP dogadał się z rocznym lapkiem - kup pan nowy skaner

Gorzkie żale

W poniedziałek wstawałem o 6 rano. Teraz od dwóch dni wstaje o 5. Bo nagle nikogo nie ma w firmie i nie mogę sobie popracować zdalnie na 10. I wstać o 9:50 jak człowiek.

Jak tak można żyć?

I pomyśleć, że pracując w logistyce wstawałem przez pół roku o 4:20.

umieram


Re: Gorzkie żale

Dzisiejsza młodzież...

Pamiętam że do mojej pierwszej pracy (w sumie to po przejściach ciagle ta sama tylko zmieniony szyld, właściciel, miasto i kraj) wstawałem ok. 4 i potem z buta 7 km, żeby zdążyć na 6:00. I tak z tok czasu, zanim się nie dorobiłem 10 letniego kaszlaka.

Re: Gorzkie żale

Ale ja jestem milenialsem, ja żądam.

Re: Gorzkie żale

A to faktycznie, przepraszam, czasami zapominam że mam też takiego na headcouncie jeszcze

Re: Gorzkie żale

"jeszcze"

Re: Gorzkie żale

Zawsze należy mieć nadzieję, że milenials z czasem się usamodzielni i odłączy od kroplówki

To jest tak złe

że nawet ci trochę współczuję.

podobno

kto rano wstaje temu pan bóg daje. Dostałeś coś?

Poza tym wg tipów z interii osoby, które wcześnie wstają zwykle wcześnie chodzą spać, zatem nie mają czasu na imprezowanie i picie alkoholu, co jak wiadomo, nie jest dobre dla komórek mózgu. Poza tym, poranne ptaszki mają więcej czasu na organizację całego dnia i mogą się do niego lepiej przygotować. Lepsze przygotowanie i lepsza organizacja są równoznaczne z lepszymi wynikami w szkole czy w pracy.


Popatrz, zdrowy organizm bez używek i jesteś lepszym pracownikiem.









Sprzedaję auto

Sprzedaję auto prawnie od mojej mamy, w praktyce moje stare. Ponad pół roku było w garażu. Wczoraj miał przyjechać facet, ale go odwołałem, bo okazało się, że ubezpieczenie nie opłacone od jakiegoś czasu. Dzisiaj ma przyjechać o 16, a ja nie umiem znaleźć dowodu rejestracyjnego. W międzyczasie muszę druknąć umowę kupna sprzedaży i jeszcze coś popracować, żeby się nikt nie dowalił, że mnie nie było cały dzień. A. I na przegląd pojechać. 6h left.

Życie jest ciężkie.

Re: Sprzedaję auto

A co sprzedajesz i w jakim przedziale cenowym? Może jeśli klient by zrezygnował to ja się zainteresuje, bo moje żale z wstawaniem o 5 są silnie powiązane z dojazdami do pracy. Np. dziś i wczoraj nie mogłem pożyczyć auta i przez to wstaje o nieludzkich porach. :/

Re: Sprzedaję auto

Punto 2 z 2003 roku - 2700 zł. Facet jest chyba w miarę przekonany do kupna, jedyny problem to brak dowodu rejestracyjnego ;D Ale mam nadzieję, że znajdę w domu rodziców. Tylko, że nie mam klucza, bo mnie wywalili z domu. Żartuję. Nie wywalili, siostra zgubiła i oddałem jej swój klucz. I nie mam.

Re: Sprzedaję auto

Szkoda, że się nie ogłaszałeś, pewnie bym się skusił.

Nuda

Eh nuda. Powinniśmy się od tygodnia kłócić o to czy epizod 9 był dobry czy nie. Temat recenzencki powinien się ładować 30 sekund, Lubsok powinien mieć bana na tydzień (no offense ;D), ja powinienem już być trzy razy wytrącony z równowagi przez Krogulca, Lubsoka i disclaimera, a Qel właśnke zaczynać 8 seans.

A tu nic. Nuda.

Re: Nuda

Epizod 9 był dobry, 10/10.

Re: Nuda

Tyle, że nie ep. 9, tylko Solo. Ciekawa jestem nadal jakby był odebrany i ile by zarobił, gdyby teraz była premiera.

Re: Nuda

Evening Star napisał:
Tyle, że nie ep. 9, tylko Solo. Ciekawa jestem nadal jakby był odebrany i ile by zarobił, gdyby teraz była premiera.
-----------------------
No właśnie, jeszcze przez wiele lat będę się zastanawiać co by było gdybyśmy dopiero teraz zimą dostali premierę Solo. Co by było gdyby film zarobił wszystkie te miliony, które zamiast tego zebrał Aquaman. Zimowe oglądanie Kessel Run. To byłby film tego sezonu! A Lucasfilm na nowy rok zapowiedziałby kolejne spinoffy, i w ogóle. Ech.

Re: Nuda

Ja się nie nudzę się !, ja przedświątecznie zapie*dalam !!! 😬

Re: Nuda

Ty to masz chyba anioła za małżonkę, że możesz sobie pozwolić na nudę przed świętami

Re: Nuda

Jesteśmy pół roku po ślubie, i z jednej i z drugiej strony chcą nas na Święta ;D A takie rzeczy jak prezenty, choinka już dawno ogarnęliśmy.

No ale moja żona to anioł, zgadza się ;D

Ale w sumie było trochę zapierdzielu. Nuda tylko na Bastionie, bo się nic w SW nie dzieje.

Policzki

Tydzień temu byłem w górach. Wszystko zarąbiście, weszliśmy sobie na Halę Gąsienicową, słoneczko waliło jak w lato.

Wracam do domu, w środę patrzę w lustro i się zastanawiam, co ja mam takie czerwone policzki. W czwartek się budzę, jeszcze bardziej czerwone. Kurde.. przypiekłem się w zimę.. Patrzę, końcówki uszu (czapka musiała mi nie przykrywać całych) też czerwone.

Ja jeszcze głupi, swędziało mnie to i tak sobie rozdrapałem uszy, że wyglądają jak, nie wiem w sumie jak, ale dalej swędzi.

Dalej mam czerwone policzki, już mniej, ale wkurza mnie to konkretnie.

Re: Policzki

Kefirkiem posmaruj, albo czymś na poparzenia słoneczne jak macie w apteczce

Re: Policzki

Tak zrobię, może u dziadków znajdę kefir. Bo u nas to takich rarytasów nie ma ;D No albo przejdę się do apteki.

Re: Policzki

Teraz to już trochę musztarda po obiedzie, znaczy kefir

Ale przynajmniej będziesz pamiętał, że w góry trzeba zabierać sunblockera przynajmniej +25

Re: Policzki

Pantenolem się spsikaj. W sumie najlepszy tuż po, ale jeśli nadal swędzi, to może złagodzi.

Z ludowych sposobów na oparzenia, które działają, jest jeszcze mąka ziemniaczana, w różny sposób stosowana (np. jako maseczka z wodą i/lub białkiem, albo wręcz posypka na prześcieradło, gdy spać trzeba, a nie można ~).

BTW dlaczego to na "żalniku", a nie w "pytaniach z życia wziętych"? ~

Re: Policzki

Bo Mossar nie pytał co ma z tym zrobić tylko się pożalił

Re: Policzki

Coś w tym jest, choć po co się żalić, jeśli nie chce się z tym czymś czegoś zrobić, gdy można? ~

Re: Policzki

Głównie się chciałem pożalić, ale Wy mi w bonusie pomogliście

Akurat właśnie znalazłem w domu jakiś żel z pantenolem, trochę go sobie użyłem. Jeszcze po wigilii spróbuję.

Re: Policzki

Z rok temu, albo dwa ? 😜, będąc na pokazach lotniczych zjarałem się tak bardzo na twarzy, szyi, i częściowo rękach, że skórę miałem dosłownie czerwoną jak pomidor, co gorsze, na twarzy mi pękała tak, że jakieś paskudztwo na dodatek mi wyciekało 😵. Niby słońce nie grzało, choć było dość ciepło, ale te osiem godzin na otwartej przestrzeni zrobiło swoje. Pamiętam że pomogły mi wtedy różne maści nawilżająco-regenerujące - okazuje się, że to jednak działa, prawie jak w reklamie 😜.

W skrócie, jeśli jesteś - jak ja ☺👍, z tych osób, co zamiast się opalać, spalają się na słońcu, to musisz uważać i dobierać przed takimi wypadami odpowiedni arsenał ochronny, bo inaczej, to nie wiadomo jak, i +/- dwa tygodnie męki pańskiej 😀

Re: Policzki

Jestem z tej samej grupy ludzi

Tzn. jestem z grupy "albo biały albo czerwony".

rodzina

z nią się najlepiej na zdjęciu wychodzi

Tyle mieli okazji i nikt, powtarzam, nikt nie wpadł na to żeby pod choinkę mi kupić SOLO!

Re: rodzina

Bo wiedzieli, że to byłby słaby prezent. xD

e

lepiej niech dają hajs albo wołczery, bo czasem potrafi być wtopa

Re: e

Specjalnie sam nie kupowałem, żeby mogli...

Re: e

Hehe, i nie domyślili się ? - ojejku

Re: e

Pewnie wszyscy myśleli, że już dawno masz

Re: e

Niemniej mogę się pożalić!

Poza tym nie jestem przypadkiem HALa gdzie faktycznie ciężko się połapać czy ma zwykłe 4K i steelbooka BD, czy na odwrót

mogę

ci jeszcze sprzedać patent w ramach darmowej porady bastionowej na listę dla rodziny.

Spisujesz potrzebne rzeczy i puszczasz osobom, które robią ci prezenty. Oczywiście, będąc kumatym i przebiegłym dzieciakiem, żeby zabezpieczyć się przed powtórkami, każdemu dajesz inną listę.

I jest tip-top. Co prawda niektórzy mogą się oburzyć, bo prezent to prezent i jak dam ci laczki z jamnikiem w cekiny to też, kurde, powinieneś się cieszyć.
Spoko, tak, ale lepiej planować z wyprzedzeniem.


Swoją drogą ten klasyczny temat (z moim postem trochę w, powtórka, temacie)
/Forum/Temat/2754#614721
jest jakiś pusty. Może otworzysz dyskusję?

kalendarz

to ja dostałem w tym roku z jednego szpitala, z piękną rzeźbą na okładce i z zajebistymi obrazkami z sal zabiegowych w środku

Intensywnie się zastanawiam, kto* chciałby mieć przez cały styczeń na ścianie zdjęcie z porodówki, z noworodkiem jeszcze uczepionym xD

*znalazłem kogoś kto zadeklarował że chciałby ale nie będę wysyłać na drugi koniec Polski

młode

matki?

żalenie

się na TVP jest obecnie strasznie śmieszno-żenujące, ale jednak na TVP Sport wprowadzili taki program Retro. Tylko, wały, nie potrafią go cyfrowo opisać i nie wiadomo co będzie.

I wczoraj załapałem się na końcówkę Chicago
http://www.sport.tvp.pl/40582154/retro-tvp-sport-hej-hej-tu-nba-jordan-pippen-stockton-i-malone-znow-w-akcji
i potem na Barkleja, Olażułana i
https://www.youtube.com/watch?v=hHDP-SKqamw

Szalone lata .90, kiedy przez moment kosz triumfował u mnie nad kopaną, I love this game.

Mogliby to opisywać. Matoły, kaczyści, ale jednak :/

No muszę ...

Zastanawiałem się, czy to napisać na forum, ale jednak zdecydowałem, że tak. Wcześniej jednak napisałem w ramach odpowiedzi - mam nadzieję ostatniej w ogóle, do adresatki, czyli Princessy. Napisałem także do moderacji, ponieważ uważam, że takie rzeczy nie powinny przechodzić.

O czym mowa ?, o bluzgach ad-personam, i treści tak niskich lotów, że nie nadają się do cytowania na forum. I stąd moje pytanie do Was, czy w mailach na priv normalnym sposobem na komunikację z drugim forumowiczem są bluzgi ?, czy mając inne zdanie na temat - w tym przypadku filmiku od "Star Wars Theory", piszecie dosadnie co myślicie i jaką macie opinię o innym forumowiczu ?. A może kiedyś też mieliście wątpliwą przyjemność czytania bełkotu z wstawkami personalnymi, ale nic z tym nie robiliście ?, olewając po prostu.
Cóż, ja nie przechodzę obok takich rzeczy obojętnie, staram się nie obrażać tak w postach, a prywatnie to już w ogóle, nie mówiąc już o poziomie zero treści, jakie musiałem przeczytać ... po prostu w głowie mi się nie mieści, by wypisywać do innego użytkownika aż takie głupoty.

Well, jak macie jakieś spostrzeżenia, to śmiało

Re: No muszę ...

"czy to normalne"
"Princess"
...
...
...
...
...

Po "życzeniach" powinieneś widzieć pewną sprzeczność. Generalnie przestałbym czytać i tyle.

Re: No muszę ...

Też dostałem "miłym" privem w twarz. Jakiś czas temu.

Re: No muszę ...

Biedny, pokrzywdzony chłopczyk...Ale zaglądać do cudzego portfela, i mówić kobiecie na co ma wydawać swoje pieniądze, to pierwszy.

Re: No muszę ...

Wyjaśnię jeszcze raz, tym razem publicznie, bo jak widzę nie zrozumiałaś mojej intencji - także w odpowiedzi do Ciebie.

Pytając się dwa razy czy wsparłaś w jakimś datkiem "SWT", nie mówię na co masz wydawać swoje pieniądze, ani tym bardziej nie zaglądam do Twojego portfela. Widząc i czytając Twoje zachwyty nad tym filmikiem, zapytałem się Ciebie o wsparcie dla nich, ponieważ jest to jedna z możliwych form docenienia ich pracy. Sam kilka razy wsparłem małą kwotą różne fanowskie inicjatywy, więc nie widzę nic złego w zapytaniu się, jak widzę - oddanego fana produkcji "SWT".

Przy okacji, bo otrzymałem właśnie drugiego maile od Ciebie - informuję publicznie, że NIE JESTEM CYFRĄ. Nawet nie wiem o co tu chodzi - jestem na forum noobkiem

Re: No muszę ...

Cyfra to użytkownik, który jakiś czas temu (chyba w 2016) cieszył się niesławą na Bastionie. Princess co jakiś czas posądza kogoś o bycie jego multikontem. Nie należy się przejmować.

Re: No muszę ...

To było dwa wątki ostrzeżeniowe temu

http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/20964#649913

Re: No muszę ...

Jejusieńku, nie wiedziałam, że to wtedy tak daleko zaszło! 😱

Re: No muszę ...

Ja nie czuję się ekspertem, ale Cyfra chyba próbował obchodzić bana zakładając multikonta, i stąd lekko paranoiczne podejrzenia o bycie Cyfrą

Re: No muszę ...

Tak, z tego co czytam, miał ich 36... W powyższym poście chodziło mi raczej o to, do czego link dał Reek w wątku, do którego Ty dałeś link...

Re: No muszę ...

Aaaa, to już rozumiem

#nieprzejmujęsię

Re: No muszę ...

To niech do ciebie dotrze, skoro nie umiesz sam się domyślić, dlaczego twoja zaczepia mnie drażni. OBECNIE FINANSE NIE POZWALAJĄ MI NA COMIESIĘCZNE PATRONOWANIE KOGOKOLWIEK. KAPISZI? Bardzo bym chciała, ale nie mam za co. Na razie wsparłam twórców rozpowszechnianiem linku do ich produkcji. I nie były to z trzy kliknięcia. Wysłałam to do ponad 220 osób, wraz z krótkim zachęcającym sloganem. Co kosztowało mnie parę godzin roboty. Może mało, ale zawsze. A jak będę mogła, miała kasę to DAM.

Re: No muszę ...

Jedną z tych 220 osób byłem ja.

Beka ogólnie, wchodzę na FW, a tam mi Princess w ocenach spamuje jakimś fan filmem, który mam w dupie i nie widziałem ani sekundy.

Re: No muszę ...

??? Przecież ja cie nawet w znajomych nie mam

Re: No muszę ...

Jak nie masz, jak masz.

Re: No muszę ...

Dlatego ludzie bez twarzoksiążki są szczęśliwsi

Re: No muszę ...

Jak ze wszystkim - to kwestia umiejętnego używania

Re: No muszę ...

Tu chyba o Filmweb chodzi ;p

Re: No muszę ...

Princess, Ciebie nie drażni moja (według Ciebie) zaczepka, tylko to, że mam inne zdanie, tak w temacie "SWT", prequeli, Anakina, czy Haydena - tak mi się wydaje.

Jeśli zapytałem się z ciekawości na forum (dwa razy) czy wsparłaś, to było to w formie grzecznościowej, prawda ?. Zwyczajnie mogłaś napisać, że być może, tak, w przyszłości, albo nie - ponieważ wybrałaś tak sposób wsparcia jak napisałaś powyżej, a czego ja (gupi) się oczywiście nie domyśliłem.
Pisanie do mnie maili o takiej treści jakie w nich zawarłaś, świadczy niestety tylko o Tobie.

Nie mam zamiaru wchodzić z Tobą w jakieś kłótnie, nie czepiam się też Ciebie - odpisując na forum tak na Twoje posty, jak i innych forumowiczów, wyrażam swoje zdanie, lub opinię - nic więcej.


Re: No muszę ...

Czy dobrze rozumiem, że AJ zapytał się Ciebie, czy wsparłaś film pieniężnie, a Ty zamiast napisać zwyczajnie tak/nie to wysłałaś PW z bluzgami? To chyba nie jest zbyt wysoki poziom, nie sądzisz?

Re: No muszę ...

Jak to były dla niego bluzgi, to ja nie wiem z jakiego materiału on jest ulepiony.

Re: No muszę ...

Niezależnie z czego jest ulepiony nie powinno się obrażać obcych ludzi na PW.

xD

Serio to już zeszło do takiego poziomu? Poczytałabym xD

Re: xD

Tajemnica korespondencji

Re: xD

Z formalnego punktu widzenia korespondencję kierowaną do siebie możesz upublicznić, nie wolno tylko cudzej
(nie, nie namawiam, zwłaszcza że bez "cenzurowania" mógłbyś sam naruszyć regulamin)

Re: xD

, dobre !, ale nie ma takiej opcji - nic nie napiszę

Re: xD

Bo by się wydało z jak blahego powodu płaczesz w niebogłosy.

Re: xD

Jeśli uważasz, że w tym co napisałaś do mnie nie ma nic obraźliwego, że jest to na poziomie, i że "płaczę w niebogłosy" - proszę bardzo, zacytuj w całości swoje dwa wczorajsze maile. Niech forumowicze osądzą, czy jest to poziom normalnej wypowiedzi, czy też nie jest to w porządku.

Jak już wcześniej napisałem, ja nie mam w zwyczaju pisać w taki sposób, jeśli dla Ciebie to "błahostka" i w ogóle o co chodzi - tym bardziej nie ma sensu dalszej rozmowy, więc kończę swój wątek w tym temacie.

Re: xD

Brawo!

PRINCESS

Jak już wróciłaś, to może - zamiast wracać do obrażania wszystkich nie popierających twojej wizji i zaśle... tzn. miłości do DLOTS - SKOŃCZYŁABYŚ PISAĆ SWOJĄ ZACZĘTĄ WERSJĘ DO ŁOTRA 1?!
Ciekawi mnie, co było dalej

Re: PRINCESS

Ale ja go nie obraziłam...widocznie to mężczyzna delikatniejszy niż lilija że tak go uraziła ma lekka obcesowość. Mógł powiedzieć o tym wcześniej.

Wiesz, ja to już we łbie napisałam 500 razy, gorzej z przelaniem na papier elektryczny.
Kurcze, ale masz rację.

Re: PRINCESS

Łonczem siem w bulu - gdyby można było przelewać myśli bezpośrednio na papier (fizyczny, elektryczny, elektroniczny czy cyfrowy )mój pięcioksiąg byłby już w fazie ostatnich poprawek
W takim razie - klawisze w dłoń i do dzieła, droga Princess. Spożytkuj swoją niespożytą energię na coś konstruktywnego

Re: No muszę ...

Raz w życiu ale na innym forum dostałam takiego maila. Od kobiety około 60 letniej. O co poszło? Ano o to, że na forum podróżniczym założyła wątek o Polakach- burakach wrzucających papier do toalety w Grecji I, że to byli na 100% Polacy. Toaleta się zapchała. Próby wytłumaczenia kobiecie, że człowiek przyzwyczajony do takiej czynności codziennej może się pomylić i zrobić to mechanicznie nie dawały skutku. W pensjonacie były też małe dzieci więc sugerowano, że dziecku mogło się zdarzyć- ona sama jechała tam z wnuczką ok 10 lat. Nie, to dorośli Polacy źli, brudni, niewychowani itd. Po czym dostałam maila z bluzgami obrażającymi nawet moich rodziców (to ja w sposób bardzo grzeczny i kulturalny zasugerowałam jakieś dziecko, nic więcej, żadnego wyzwiska), ponieważ w innym wątku wspomniałam , że wyjeżdżaliśmy w dzieciństwie do Jugosławii dowiedziałam się, że... UWAGA! na pewno współpracowali z UB!
Odpuściłam, nie czytam jej wypowiedzi na tamtym forum , nie komentuję, nie wchodzę w jej wątki. Im mniej osób z nią dyskutuje tym lepiej- nie karmić trolla i tyle.

Re: No muszę ...

Ty to masz wyobraźnię.

Re: No muszę ...

Ty też.

PS. Jestem Liczbą? xDDDDDD

Re: No muszę ...

Czasami zaczynasz dyskusję. I czasem jest taki moment, gdy ktoś zarzuca ci zmyślanie rzeczywistości i ty wiesz, że powinieneś przerwać tą dyskusję.
Ale maila z bluzgami ani oskrażeniami o bycie Cyfrą nie dostałem. Kogo i jak muszę obrazić żeby dostać taką wiadomość?

Spadłam z krzesła i leżę

Wiadomości tvp PiS i co ja patrzę: Beatka Kempa - MINISTER DS. POMOCY HUMANITARNEJ?! No żesz k, serio? Nie miałam pojęcia, że mamy w ogóle tak zbędne ministerstwo. Zamiast ograniczać zbędną biurokrację się ją mnoży. Wiem, że nie powinno mnie to dziwić, ale krew mnie zalała, tym bardziej, że to pomysł akurat TEJ ekipy, która używa takiej, a nie innej narracji, jeśli idzie o imigrantów.

Re: Spadłam z krzesła i leżę

Ale o co Ci chodzi? Przecież PiS prowadzi bardzo sprawną politykę imigracyjną. Przyjęli (i nadal to robią) bardzo wiele imigrantów z Ukrainy.

Re: Spadłam z krzesła i leżę

...czym niechętnie się chwalą, bo jeszcze ich elektorat mógłby pomyśleć, że jednak ich antyimigrancka gadka jest funta kłaków warta. Bo wiesz, imigranci czarnoskorzy lub Arabowie są be, ale nie Ukraińcy. I tak, doskonale o tym wiem, skutki tego widzę codziennie na ulicy. Nie o to chodzi.

Chodzi o to, że to kolejne ministerstwo, kolejne niepotrzebne, państwowe etaty dla biurw. I to mnie wpienia.

Re: Spadłam z krzesła i leżę

Widocznie komuś jest potrzebne Kapitan państwo w natarciu. Przypomniały mi się czasy, gdy u nas w firmie namnożono dyrektorów "od dużej śrubki". "od małej śrubki" itp.

aczkolwiek

Re: aczkolwiek

Nie potrzeba do tego ministerstwa, serio.

Re: aczkolwiek

Formalnie nie ma takiego ministerstwa, ona jest wicepremierem bez teki (czyli i tak nic nie robi).
https://www.premier.gov.pl/ludzie/beata-szydlo.html

Re: aczkolwiek

Faktycznie. Chociaż tyle. Ale świtkę zbędnych przydupasów na pewno w związku z tą funkcją ma.

Re: Spadłam z krzesła i leżę

I jeszcze się dziwisz? Biznes jest biznes i kapitał brać skądś trzeba...

Re: Spadłam z krzesła i leżę

Nie dziwię się, ale mimo wszystko nadal mnie to rusza, więc się żalę xD

Re: Spadłam z krzesła i leżę

W "żondzeniu" nic tak bardzo nie kusi, jak rozdawanie NIE SWOICH pieniędzy. Ja po jakiejkolwiek władzy nie oczekuję właściwie zbyt wiele, oprócz jednego - żeby mnie nie okradała, wcześniej mówiąc, że coś mi daje (za darmo).
Tylko tyle.

Re: Spadłam z krzesła i leżę

A dlatego ludzie głosowali przeciw socjalizmowi nawet w wydaniu Clintonowej, bo mają dosyć łożenia na Obamacary [nb., jak się okazało, niezgodnej z konstytucją] i inne daniny dla tych co mają lewe rączki do pracy.

Re: Spadłam z krzesła i leżę

A po naszej stronie nadal większość głosuje za tymi, którzy hojnie rozdają, bo przecież im się należy... za nic...

Re: Spadłam z krzesła i leżę

Mnie w związku z tym najbardziej bawią stwierdzenia, że u nas rządzi prawica, a lewica w zasadzie nie istnieje xDD i tak patrzę czym ta prawica wygrała wybory i nie wiem czy się śmiać czy płakać.

Re: Spadłam z krzesła i leżę

"Demokracja będzie istniała dotąd, aż ktoś nie wpadnie na pomysł aby przekupić wyborców ich własnymi pieniędzmi" - cytat niedokładny ale pasujący.

Re: Spadłam z krzesła i leżę

Nie mów tego głośno, bo jeszcze zostaniesz uznany za element niebezpieczny xD państwo ma SWOJE pieniądze i basta!

Re: Spadłam z krzesła i leżę

#alwaysrebel!

Re: Spadłam z krzesła i leżę

Niestety ciemnogród tego nie zrozumie...

od grudnia

zeszłego roku chyba już jest, więc... ale przecież wiadomo, że u nas jest raj, a wszędzie indziej zepsucie i potrzeba humanitarna, to i stanowisko, dla najbardziej pasującej, się znalazło

Sukces

Ten temat to moje najlepsze dzieło. Jestem dumny z Was

Re: Sukces

Tak się właśnie zastanawiałem czemu we własnym wątku-wyżalniku piszesz o sukcesach

Re: Sukces

Mam nosa, bo już 5 minut po narodzinach biłem brawo

Samotny sylwester.

Dzisiaj spędzę sylwestra sam, bez nikogo. Smutne to, bo osiemnastolatek powinien się bawić, a nie siedzieć nad książkami w taki wieczór.

Re: Samotny sylwester.

Niech siebie nachlejo !

Re: Samotny sylwester.

Książka może być równorzędną rozrywką jak impreza z popijawą, w zależności od preferencji jednostki, więc?

Re: Samotny sylwester.

Nie sądzę...

Re: Samotny sylwester.

Może, może.

Re: Samotny sylwester.

Dla starego człowieka XD

Re: Samotny sylwester.

Boris ma rację, książka może być zdecydowanie lepszym sposobem na spędzenie sylwestra niż popijawa w dużym gronie.

Jak to mówił filozof, jest czas picia i czas lektury.

Re: Samotny sylwester.

Do pewnego momentu można czytać i pić (pytanie czy w większym gronie ?) ale z czasem to albo się człowiek zaczyta albo urżnie Co i tak prowadzi do straty poczucia upływu czasu.

Re: Samotny sylwester.

Wypić pół litra wódy i wtedy czytać. Wtedy jest zabawa.

Re: Samotny sylwester.

"Jeśli jesz, czytając powieść, to nie jesteś sam."
(John Irving, "Jednoroczna wdowa")

Spokojnie można zaadaptować do popijania

Samotność.

Wszyscy moi koledzy i koleżanki zakładają związki, a ja sam...

Nie mam do kogo się przytulić, pogłaskać, porozmawiać jak z miłością, a nie tylko z rodziną.

Re: Samotność.

Z kim popatrzeć na gwiazdy i inne układy wielkiego Galaktycznego Imperium i wzruszyć się spalającym się w atmosferze okruchem metaliczno-skalno-gazowym okruchem z przestrzeni międzyplanetarnej.

Re: Samotność.

"As if you didn`t know how it feels to lose
As if you didn`t know how it feels to lose at dice with fate"

Re: Samotność.

Pociesz się tym, że to może okruch Alderaana... I że oni mieli gorzej

Re: Samotność.

No cóż, na razie jest, jak jest, ale prawie na pewno przyjdzie jeszcze czas, że kogoś poznasz.

Re: Samotność.

18 lat ? - piękny wiek, głównie chodzi mi o błyskawiczną regenerację organizmu po zbyt dużym spożyciu ... .

Ewok, chłopie !, nasz forumowy kolego ! - nie martw się, nie śpiesz się, korzystaj z wolności ILE WLEZIE !. Świat jest dla Ciebie właśnie teraz !. Rozwijaj w sobie wszystko na potęgę, na związki i inne późniejsze mordęgi przyjdzie jeszcze czas, jeszcze będziesz orał - jak my wszyscy , jeszcze będziesz chciał rzucać w diabli to wszystko i ruszać poza horyzont - ale teraz, teraz to głowa do góry ! ...

i bierz przykład z tego gościa https://giphy.com/gifs/sandiegozoo-funny-happy-3o6fJcU0p2feU9b7zO/fullscreen , on wie już wszystko, wie już o co chodzi ...

Re: Samotność.

Dziękuję wam bardzo. Ponogliście mi bracia i siostry z bastionu. Z tym, że jestem abstynentem i nie palę papierosów, nawet elektronicznych. Chociaż w moim wypadku studia będą ostatnią szansą na zdobycie niewiasty,bo taka specyfika regionu w którym mieszkam. Szczęśliwego nowego roku.

Re: Samotność.

Dzięki, nawzajem.

Re: Samotność.

Cóż, jakby to powiedzieć... No tak to już jest Ale nie smuć się, raczej jeszcze będzie lepiej

Re: Samotność.

Jeśli masz 18 lat i wszyscy Twoi koledzy i koleżanki zakładają związki to możesz być pewny, że większość tych związku nie przetrwa pierwszej kłótni, natomiast 80% tych związków brzmi lepiej w opowieściach niż w rzeczywistości. Ludzie mają tendecje do przedstawiania rzeczy (szczególnie takich jak związki, praca, życie) jako lepsze niż w rzeczywistości są. Mamy też tendecje do tego, żeby czuć, że wszyscy mają lepiej niż my.

Re: Samotność.

Mossar napisał:
... Mamy też tendecje do tego, żeby czuć, że wszyscy mają lepiej niż my.
-----------------------
Hehe, i nie daj Bóg jak sonsiat ma lepiej (od nas ), szczególnie ten zza miedzy

Re: Samotność.

Świadomość wręcz odwrotna też nie jest jakoś szczególnie budująca.

Africana

Nabrałem wielkiej ochoty na węgierską czekoladę "Africana" (földimogyorós nugátszerű termék).
https://www.nlcafe.hu/data/cikk/16/155454/21.jpg

Podczas sylwestrowej imprezy, znajomy (mój rocznik), który również tą czekoladę pamiętał, zadeklarował że przywiezie ją w większej ilości, gdyż często w tamte rejony się zapuszcza.
Oczyma wyobraźni już ją konsumowałem, ale oczywiście z tyłu głowy skradało się pytanie: "czy to jest jeszcze dostępne?".
Postanowiłem dzisiaj sprawdzić (od czego jest internet) i...



Na pocieszenie znalazłem czeskie orzeszki "Arasidky Jojo" , które smakowały mi jakieś 15-20 lat temu:
http://www.czeskimarket.pl/cmsdata/800x800/5939-jojo-arasidky-arasidki.jpg

I... jadą do mnie, jadą
http://www.czeskimarket.pl/p1625-Arasidky-Jojo-arasidki-araszidky-araszidki-wyjatkowe-kultowe-orzeszki-w-polewie

Re: Africana

To koniecznie musisz dać reckę (po zjedzeniu ) czy zostało coś jeszcze ze smaku czasów młodości ... czasem jednak lepiej nie wracać do tamtych wspomnień

Re: Africana

Wiem, wiem
Bedzie recka i punktacja - może być nawet 10/10 bo zamówiłem 10 sztuk

Ale dlaczego firmy nie produkują czekolad z CAŁYMI orzechami arachidowymi to nie wiem. Jest tylko jakaś milka z połówkami, niepotrzebnie zalana karmelem
https://zakupycodzienne.carrefour.pl/images/product/org/milka-czekolada-mleczna-peanut-caramel-276-g-ksge97.jpg

Re: Africana

Już odpowiadam - jak (czego oczywiście nie życzę ) Ci pęknie kiedyś ząb od tego arachida, to będziesz wiedział dlaczego