Forum

Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

W tej nitce piszemy co uważamy za wady disnejowskich starłorsów.


1. Wtórność. I nie chodzi mi tyle o wtórność fabularną, bo to można zarzucić w zasadzie tylko do bólu zachowawczemu TFA. Ale nowe filmy nie wprowadzają prawie nic nowego w świecie przedstawionym; większość jest tylko przeróbką wcześniejszych.

A spójrzmy na poprzednie filmy:
- ANH: no w sumie wszystko było nowe. Miecze Świetlne, Moc, DS, Niszczyciele, X-Wingi i tak dalej.
- TESB: AT-AT, Boba, Slave I, miasto w Chmurach, karbonit
- ROTJ: rankor
- TPM: podracery, Federacja Handlowa i jej droidy, Coruscant, Senat, Rada Jedi, droideki,
- AOTC: geonosianie i ich broń, arena, Hrabia Dooku, klony
- ROTS: Grievous, Mustafar, droidy bzykacze, magnaguard,

Mam tu generalnie na myśli brak nowych, charakterystycznych wyglądów maszyn, pojazdów, postaci i tak dalej. Teraz są jeszcze śmieszniejsi szturmowcy, jeszcze większe AT-AT i niszczyciele, jeszcze potężniejsza Gwiazda Śmierci i jeszcze brzydszy Imperator. Nie pojawiło się nic całkowicie nowego i równie rozpoznawalnego. Choć zdaję sobie sprawę, że dość arbitralnie wybrałem pozycje na powyższą listę.

Jedyne nowości w ST spotkały tylko Moc - "zamrażanie", przesłuchiwanie, więź umysłowa i projekcje.

2. Coś się.. coś się popsuło z imionami i nazwami i ciężko jest mi nawet powiedzieć co. U Lucasa choć nazwy bywały głupie, śmieszne lub wręcz łopatologiczne na poziomie "pani od niemieckiego ma na nazwisko Klein" (Darth Sidious, Vader itd) to jednak bardzo łatwo zapadały w pamięci. Mustafar, Utapau, Naboo, Tatooine, Skywalker - i wiadomo, że starłorsy. A tych nowych nazw i imion nie jestem w stanie czasem nawet wymówić a co dopiero zapamiętać. No bo co to jest Bodhi Rook, Anch-To, Qira, przecież to nie brzmi nawet xD (okej, ten zarzut mało "racjonalny" ale trochę i tak mnie to boli)

3. Kiepsko zarysowane postacie. Nie jestem zwolennikiem wybierania jakieś cechy i budowania postaci w okół niej, choć przerysowane postacie też mają swój klimat jak np. w Twin Peaks, a w filmach nie ma czasu na kompleksowe rozbudowywanie bohaterów. Ale w ST nie ma nawet tego. Nie oczekuję postaci rodem z Twin Peaks, ale chciałbym by można je rozpoznawać po charakterze i jakiejś cesze lub cechach. Do tej pory jedynymi postaciami zasługującymi na większą uwagę są Kylo Ren (którego z różnych powodów uważam za najlepiej wykreowaną postać w całej sadze) i nowy Luke Skywalker (bo lubię motyw upadku legendy).

Cała reszta jest robiona na jedno kopyto lub jest zwyczajnie słaba. Choć na pewno in plus wybijają się Admirał Holdo oraz Cassian Andor - ale pierwszą uratowała pani Dern, a drugi głównie przez zamordowanie z zimną krwią kalekiego terrorysty na początku filmu. No i Chewbacca bo przynajmniej nie gada głupot.

O ile w R1 spłaszczenie postaci było zrozumiałe i całkiem dobrze wpisywało się w klimat filmu - tzn. na wojnie nie ma czasu się bliżej poznać, wojna porywa losowych ludzi z każdego zakątka świata i rzuca ich na bezsensowną i przypadkową śmierć. I to mieliśmy w R1 i to ok, choć na pewno dało się postaci zrobić lepiej, ale da się to obronić i nie razi tak jak w przypadku pozostałych dwóch filmów.

To jest ten rodzaj budowania bohaterów, jak w tych książkach, w których trzeba liczyć linijki w dialogach by wiedzieć kto teraz mówi.

4. Budowa filmów rodem z gry komputerowej - co chwilę jakieś questy lub minigierki. Nie jest to ostatecznie źle zrobione, ale momenty jak Erso skacząca przez te gilotyny lub ten moment z Kanatą, co to nagle w środku strzelaniny pokazuje im kwiatka i że mają znaleźć takiego kwiatka to żywcem wyjęte zagranie z gry.

5. Durne, patetyczne przemowy, o jak ja tego nie lubię w filmach, gdy któryś z bohaterów nagle zyskuje swoje pięć minut i zaczyna pleść swoje kocopoły do losowych z reguły widzów o tym jak ważne jest poświecenie, bohaterstwo, nadzieja i że trzeba uwierzyć w siebie, no litości, to film czy wykład coachingowy? To niestety standard w większości hollywódzkich filmów.

6. Tłumaczenie przez bohaterów tego co się dzieje na ekranie xD

No i to chyba najpoważniejsze zarzuty. Mimo wszystko to jednak dobrze zrealizowane filmy, które mogą się podobać lub nie podobać, ale na pewno nie są tragiczne.

Proszę zwrócić uwagę, że wątek nosi tytuł "racjonalna krytyka", więc to że tylko się śmiejemy i wytykamy błędy nie znaczy, że te filmy się nie podobały bo nie o tym jest nitka; i nie znaczy to też, żeby pisać klasyczne kocopoły o złej korpo której oddziały waffen-$$ wyciskają dolany z biednych fanów, choć w sumie jak ktoś chce to niech i tak pisze, ale obok "krytyka" w tytule jest też słowo "racjonalna".

No i to, że u Lucasa też tak było nie wyklucza uznania podobnej wady za wadę w ST.

menanger

Będę to powtarzał za każdym razem, brak osoby nadzorującej proces twórczy wszystkich nowych filmów, bo raczej Kennedy tą osobą nie jest, a Story Group to tylko zapychacze dziur. OT i PT nadzorował Lucas, przez co te filmy współgrają ze sobą, mimo różnych okresów ich produkcji.

Re: menanger

W tej kwestii wciąż będę bronił mojego zdania - reżyser jest artystą, a nie robotnikiem w rękach producentów. J.J. ma zrobić swoje filmy po swojemu, Rian po swojemu swój. Waże, aby ostatecznie historia sama siebie nie wykluczała i będzie dobrze

Re: menanger

W tworzeniu blockbusterów nie liczy się artyzm, a umiejętność rzemieślnicza, inaczej Lorda i Millera by nie wywalili z roboty.

Re: menanger

Tak w ogóle, to mam na myśli osobę o pilnowania i planowania fabuły produkowanych filmów a nie reżyserów.

Re: menanger

Powinienem użyć tutaj słynnego na starwars.com writer-director, czyli właściwe wizjoner

Re: menanger

Przecież jest SG, które świetnie spisuje się ze swojej roli.
Oh, wait...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Racjonalna, irracjonalna - można się pogubić już w tych tematach , jako że wymienione zostały wszystkie epizody, to dodam jeszcze że w ANH - Gwiazda Śmierci , a w ROTJ - EWOKI ! ... a poważnie mówiąc, generalnie zgadzam się z argumentami, no ale czym tu jeszcze można zaskoczyć ?. Wszystko już było w temacie, chyba musimy poczekać na nową trylogię, albo najlepiej serial !. Chociaż biorę też taką możliwość, że może być jeszcze gorzej ...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Każdy reżyser jest inny i każdy popełnia inne błędy o których już wielokrotnie pisałem, ale podstawową wadą wszystkich nowych filmów SW jest to... <napięcie sięga zenitu>
<no wyrzuć to z siebie chłopie>
<no dobra, przecież to oczywiste>

...że są robione tanim kosztem,
to są tanie filmy (jak na Star Wars oczywiście),
związku z czym, brakuje im rozmachu i ubóstwo wali po oczach.
Gdzie jest "Felucia" i "Coruscant" ja się pytam?

Porządny film Star Wars powinien kosztować minimum 600 mln $.

Jak już robią filmy za 200 mln, to niech chociaż będą 3 rocznie - ilość wynagrodzi mi oszczędności, bo jak zbiorę takie trzy tanie filmy do kupy, to mam namiastkę jednego porządnego filmu SW

Tak więc Disney, nie obijaj się tylko rób!
Dawaj filmy, a tanie seriale sobie wsadź.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Tu nawet nie chodzi o to, że robione tanim kosztem (?), ale o to, że mają być możliwie jak najbardziej nieskomplikowane w warstwie fabularnej - stąd taka bida i brak rozmachu.

Trzy filmy rocznie = jeszcze większa bida

A serial może być i z dużym budżetem - vide zapowiadany Władca ...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Nie rozumiemy się

Gdyby powstał serial SW o takim rozmachu jak "Gra o tron" to byłaby to bida z nędzą.
Lucas powiadał, że potrzebuje - o ile dobrze pamiętam - jakieś 50 mln $ na odcinek a było to...

dawno, dawno temu.

Jak chodzi o Star Wars, to Lucasowi można wierzyć.
A że za 100 mln można zrobić i 100 odcinków, to ja wiem, a mało to takich seriali.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ja też myślę, że to nie o budżet chodzi. I Abrams i Johnson zdecydowali się na pewnego rodzaju ascetyzm. Ascetyzm, który w OT wynikał z tego, że Lucas nie miał możliwości technologicznych. A potem kiedy je miał stworzył takie perełki jak wspomniane Utapau, Kamino czy Naboo. Co prawda to CGI nie zawsze mu się udawało, ale dzięki temu prequele są tak unikalne.

OT generalnie jest lepiej odbierane od prequeli, co nie umknęło uwadze ekipie tworzącej sequele. Dlatego starali się pod wieloma względami kopiować rozwiązania z OT. I skopiowali też ten ascetyzm. Który nie zawsze jest potrzebny. Jakku wygląda świetnie jako takie pustkowie z rozpieprzonym AT-AT czy niszczycielem. Ale już Takodana czy Starkiller mogły być bardziej złożone. Nawet Canto Bight - to idealny przykład. Jasne, mamy przepych, mamy glamour. Ale mogło być tego jeszcze więcej. W tle mogłaby się dziać masa dziwnych rzeczy, które zauważałoby się przy 5, 6 seansie.

A teraz spójrzmy na spin-offy, gdzie ramy epizodów nie obowiązują:
Jedha: http://movienooz.com/wp-content/uploads/2017/02/Rogue-One-Jedha-1.jpg
Scarif: https://qph.ec.quoracdn.net/main-qimg-26ef7a30b53b5b64dddf498f230563b5.webp
Zamek na Mustafar: https://vignette.wikia.nocookie.net/starwars/images/b/bc/Rogue-one-movie-screencaps_com-8962.jpg/revision/latest?cb=20180313203411
Ring of Kafrene: https://www.youtube.com/watch?v=FzyjBSFrPgw

I w Solo (mamy póki co mało contentu):
https://static1.squarespace.com/static/51b3dc8ee4b051b96ceb10de/5a78e03eec212d44e2ee336c/5a78e07f652deabd91631d57/1517871271480/Screen+Shot+2018-02-05+at+2.50.12+PM.png
https://static1.squarespace.com/static/51b3dc8ee4b051b96ceb10de/5a78e4dbc8302590d7f2a094/5a78e50ee4966bd72fa54b47/1517872422839/Screen+Shot+2018-02-05+at+3.01.04+PM.png
https://static1.squarespace.com/static/51b3dc8ee4b051b96ceb10de/5a78e4dbc8302590d7f2a094/5a78e51c9140b73efc0879ef/1517872440446/Screen+Shot+2018-02-05+at+3.01.40+PM.png
https://static1.squarespace.com/static/51b3dc8ee4b051b96ceb10de/5a78e4dbc8302590d7f2a094/5a78e53924a6943c5f8f4ec7/1517872451946/Screen+Shot+2018-02-05+at+3.03.04+PM.png

To dalej nie jest festiwal CGI rodem z prequeli, ale widać już więcej szaleństwa w tworzeniu tych lokacji. Dlatego ja z ogromną nadzieją patrzę na kolejne spin-offy bądź oddzielne serie filmów. Epizody epizodami - uwielbiam postać Kylo Rena i jestem bardzo ciekawy zakończenia tego wątku, ale myślami już jestem w nowych filmach.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Abrams bardzo fajnie tym ascetyzmem nawiązywał właśnie do OT, o to tu chodziło. Mnie zawsze drażnił ten wizualny przeskok technologiczny pomiędzy starą trylogią a prequelami. To można było zrobić inaczej, bez tego rozmachu.
To co zalinkowałeś, jest właśnie dobrym przykładem jak mając współczesne możliwości nie zniekształcamy wizualnie, a naturalnie upiększamy. Coś co tak fajnie zrobił Jackson we Władcy, a niekoniecznie dobrze wyszło mu w późniejszych częściach.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Fajnie to tłumaczysz, ale to jest naiwne tłumaczenie (wybacz).
Zrobić "CGI rodem z prequeli" to teraz pikuś i pewnie masz kumpli którzy takie rzeczy robią sami w domu jak im się nudzi, sęk w tym, że dzisiaj ludzie nie kupią "CGI rodem z prequeli" a marka Star Wars do czegoś zobowiązuje i nowe filmy miały być wydarzeniem wizualnym na miarę Avatara, a na takie filmy nie było stać Lucasa, dlatego sprzedał finansowemu gigantowi swoje dziecko i tu się zawiódł niestety, bo filmy za 200 mln to mógł sam robić, gdyby jeszcze mu się chciało.

Nie ma co płakać, lub nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Warstwa wizualna to tylko jeden z elementów, można nadrobić czymś innym. Raz to będzie świetna gra aktorów, innym razem znakomity scenariusz, można też celowo wzbudzać kontrowersje by dużo się mówiło - tematy zastępcze to klasyka jak trzeba zmanipulować masy.

Zawsze chodzi o kasę.

Całą prawdę obnażają głupie kółeczka na które już wiele razy zwracałem uwagę.
W filmach dla oszczędności i pragmatyzmu pojazdy mają koła, a tanich animacjach dla oszczędności i z pragmatyzmu te same pojazdy już kół nie mają - beka maksymalna, choć kiedyś mnie to mocno irytowało

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ale zaraz, gdzie tak napisano, że nowe SW miały być wizualnie na miarę "Avatara" ?, i czy aby na pewno to była przyczyna dla której Lucas sprzedał prawa Disneyowi ?. A może po prostu miał już zwyczajnie dość ?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Że miał dość po fali hejtu jaka spotkała PT, to oczywiste.
Czym była "Nowa nadzieja"?
Czym miało być "Mroczne widmo"?
Czym chciałby Lucas żeby było "Przebudzenie mocy"?


Lucas nie jest reżyserem typu Woody Allen.
Będąc twórcą Star Wars ma się odpowiednio proporcjonalne duże ambicje.
2+2=4

Dla mnie to oczywiste.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Wiedziałem, że trzeba było rozwinąć wątek CGI z prequeli Zgadza się, czasami Lucas przesadził z CGI do takiego stopnia, że bitwa na Naboo wygląda strasznie sztucznie. Podobne wrażenie ma się do fabryki droidów w Ataku Klonów czy prologu Zemsty Sithów. Często jest to kiczowate, wręcz brzydkie. Ale to zachłyśnięcie się Lucasa CGI spowodowało, że poza brzydkimi rzeczami zrobił też masę pięknych rzeczy. Szczególnie planet.

Natomiast Abrams i Johnson w ST stawiają na prostotę. Ale nie dlatego, że nie mają możliwości finansowych tylko dlatego, że ich zdaniem ta prostota będzie lepiej pasowała. Możliwe, że mają rację, ale przyznam, że brakuję mi planety pokroju Utapau czy Felucii.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-Natomiast Abrams i Johnson w ST stawiają na prostotę. Ale nie dlatego, że nie mają możliwości finansowych tylko dlatego, że ich zdaniem ta prostota będzie lepiej pasowała.

No nie zupełnie. Od początku twierdzę, że nowe SW Disney robi "tanim" kosztem i są na to dowody, choć oczywiście nikt wprost tego nie powie (są jakieś zasady przecież).

Te "dowody" są różne.
Są szkice koncepcyjne i fragmenty scenariusza, który tu i ówdzie przeciekł.
Masz w dodatkach do TFA jak Hamill czyta scenariusz:
Sokół i ocalałe X-wingi mijają kamerę w drodze do planety o zielonej roślinności i miedzianym morzu. To D`Qar, pojazdy lądują wśród wielkich drzew w kształcie grzybów.

W książce jest tego więcej:
D`Qar była zieloną, tętniącą życiem planetą, porośniętą drzewami, które zawstydziłyby rozmiarami i bujnością florę na wielu innych planetach.

...eskadra Ruch Oporu manewrowała między pniami...

Centrum bazy Ruchu Oporu znajdowało się głęboko pod powierzchnią zielonego świata.

...statek leciał z prędkością podświetlną...wprost na ścianę lasu może nie tak wysokiego jak dżungla na D`Qar, ale z pewnością gęstszego.

Chociaż drzewa rosły tu bliżej siebie niż te tworzące szczelny baldachim nad bazą Ruchu Oporu, to nie miały tak grubych pni jak tamte.


Zwróć uwagę, że w bazie Ruchu Oporu masz na scianach korzenie drzew, które nie istnieją - taki paradoks.

To u Abramsa, a Johnson zrobił dokładnie to, o czym pisałem:
https://star-wars.pl/Forum/Temat/19748#634314
Byłoby miło gdyby baza Resistance znajdowała się w kosmosie na jakimś krążowniku...

Albo jeszcze:

Przy takiej małej flocie, Ruch Oporu powinien rozważyć, czy nie lepiej posiadać ruchomą bazę na jakimś krążowniku ( Battlestar Galactica ). Mielibyśmy wtedy więcej scen w kosmosie, a tych nigdy za dużo

Pisałem o tym bo brzydził mnie D`Qar i rozważałem jak przy braku $$$$ temu zaradzić.
A jak przeczytałem to:
Należało wziąć jakiś transportowiec i wypełnić go po brzegi materiałami wybuchowymi ( ładunki sejsmiczne, termo-detonatory, paliwo itd. ), następnie rozbić go o oscylator.
To pomyślałem o Holdo

Nie chcę żeby moje oszczędnościowe propozycje się realizowały w filmach, chcę większego rozmachu.
Akurat atak Holdo ładnie wyszedł i to jest jedna z najpięknieszych scen w SW.
Tak samo jak otwarcie w TFA - też oszczędnościowe, ale świetne.
I własnie tu jest pies pogrzebany, bo jak widać można czasem zrobić coś tanio i efekt będzie znakomity, ale na dłuższą metę ta krótka kołdra odsłoni gołe syry

Szkice pokazują duże bogactwo i nie jest prawdą, że zawsze szkice wyglądaja lepiej niż film.
Szkice do OT, które robił nie byle kto, bo sam Ralph McQuarrie, wyglądają gorzej niż filmy.

Oszczędności dotknęły też R1. Mieliśmy świetne projekty nowych statków, które mogły stać się kultowe na miarę Sokoła, a wybrano bezpieczne i tanie rozwiązania (nie mówię że złe, ale na pewno nie kultowe). Na czołg też pieniędzy nie było i robiono go z czego popadnie, a o repulsorach nawet nie wspomnę

Oczywiście oprócz "dowodów" jest jeszcze to, co wielu fanów odczuwa. I ja bardzo mocno to odczuwam

Złośliwie powiem, że to nie reżyserzy stawiają na prostotę. Tylko Disney stawia na tanich reżyserów

To tyle z mojej strony jak chodzi o racjonalną krytykę, a teraz czas na hiperentuzjazm, bo SOLO się zbliża, a zwiastuny pokazały że dobrze się odnajduje w tych oszczędnościach.

Bonus

Właśnie skończyłem oglądać bonusową płytę TLJ - jest całkiem ciekawa i warto obejrzeć.
Możemy się dowiedzieć, że skala przedsięwzięcia przekraczała TFA i R1 razem wzięte.

Mam kilka cytatów:

Musieliśmy ograniczyć budżet, mieliśmy ogromne możliwości, ale ograniczone - Tom Karnowski (executive producer)

Gdybyśmy pozbyli się tych postaci, ile byśmy oszczędzili? - Ram Bergman (producer)

W pierwszych 15 minutach filmu, jest sporo o oszczędzaniu, zastanawiają się z czego zrezygnować i czy można usunąć np. Syreny, które trzeba przetransportować helikopterem.

Spec od efektów Neal Scanlan się zastanawia:
Czy uda nam się spełnić oczekiwania przy takim budżecie?
A jeśli nie, jak sprawić wrażenie, że to nadal to samo, ale za mniejsze pieniądze?


https://youtu.be/ETxmCCsMoD0?t=149

ascetyzm

IMO używasz tu niewłaściwego pojęcia. Lucasowi w ST udało się osiągnąć niesamowity realizm świata przedstawionego, jednocześnie nawet na sekundę nie wyrywając z wrażenia, że jesteśmy w odległej Galaktyce (poza pałacem Jabby jak z Neverending story, ale lepiej się nie dało), w granicach posiadanych możliwości technicznych. CGI spowodowało pójście w PT w dokładnie przeciwną stronę (wstawki zrobione w SE rażą jako element obcy).
Użyję ponownie porównania: ST było z Lego Technics. PT było z Duplo.

Jestem bardzo ciekaw, jak wyglądałaby Jakku w pierwotnej wersji planety-złomowiska (bliższej Ziemi z "Wall-E" niż Tatooine) i na ile takie jej zrealizowanie zaburzyłoby przekonanie "zerżnęli z ANH"

W każdym razie póki co ST jest zdecydowanie ukierunkowane na kosmiczny realizm, aczkolwiek niezmiennie twierdzę że Felucii chcę w EIX

Re: ascetyzm

Wszyscy chcemy Felucii

I jeszcze żeby się okazało że Bly i s-ka też usunęli swoje chipy i pokazana w RotS śmierć była tylko dla zmyłki.

...

-Irracjonalna krytyka ma więcej postów niż racjonalna

Taki obraz wasz.

Epizod 8

Jak pewnie wiecie, ja akurat jest w grupie osób, którym TLJ się podobało. Właściwie to nawet bardzo. Ale cały czas coś mi zgrzytało, jakiś element tej układanki mi nie pasował.

Dzisiaj z nudów obejrzałem sobie ten filmik:
https://www.youtube.com/watch?v=dLYUc5t6wag

W skrócie autor zwraca uwagę na to, że Johnson chciał zrewolucjonizować te uniwersum odchodząc od czarno-białego podziału na tych dobrych i złych, zmieniając podejście do Mocy i "bohaterstwa" postaci, które znamy z poprzednich części. I to według niego jest dobry pomysł, niech Star Warsy nie korzystają z PT i OT tylko idą w nowym, unikalnym kierunku. Tylko, że film się kończy i właściwie wracamy do punktu wyjścia. Dalej to Kylo jest tym złym, Rey pozostaje full-light-side, Luke jednak okazuje się bohaterem, który inspiruje innych, a widz wraca do myślenia na zasadzie "A nie, jednak Jedi są spoko, Rey będzie ostatnim Jedi i rozpierdzieli Najwyższy Porządek". I rzeczywiście to jest chyba mój jedyny problem z Ostatnim Jedi. Do momentu pokonania Snoke`a film był dla mnie absolutnie genialny - zaskakujący, pełen nowych koncepcji i wywracania wszystkiego do góry nogami. I wszystko się trochę pogmatwało w momencie, w którym Rey nie zgodziła się przystąpić do Bena. Wtedy historia zaczęła biec starym nurtem i już wiedziałem w jakim kierunku to wszystko zmierza.

Re: Epizod 8

Mój problem z The Last Jedi jest zupełnie inny - cała akcja w kasynie, Fathiery, zniszczenie Ruchu Oporu miało miejsce tylko dlatego, że Finnowi i Rose nie chciało się normalnie zaparkować...

Re: Epizod 8

A dla mnie własnie to jest piękne;p
To nie jest typowy hollywoodzki film w którym przy napadzie na bank w godzinach szczytu udaje się zaparkować idealnie pod drzwiami, a potem magicznie znikające korki pozwalają na efektowne pościgi policyjne;p
Wiesz ile rzeczy poszło na świecie nie tak z powodu jakieś błahostki?;p

Błahostka

Jak ci arabscy terroryści, którzy przygotowali ładunek wybuchowy, a następnie przerzucili go na teren Jerozolimy, ale nie uwzględnili "syjonistycznej" zmiany czasu z letniego na zimowy i wysadzili swoich, którzy żyli na co dzień w Izraelu wg tego czasu

Re: Epizod 8

Przypomina mi się początek genialnego "Dnia Szakala", w którym zamach na de Gaulle`a nie udaje się, bo zamachowcy godzinę zachodu słońca sprawdzili w starym kalendarzu, a nie w aktualnym...

Re: Epizod 8

Jestem jak najbardziej za rewolucją, zupełnym odświeżeniem i nowym kierunkiem w tym uniwersum. I bardzo się cieszę, że Rian będzie miał możliwość pokazania swoich pomysłów na SW w nowych filmach. Ale w NOWYCH filmach, sadze, czy serialu.
W tej trylogii liczyłem na pełne ukazanie wydarzeń, jakie działy się w galaktyce po upadku Imperium, aż do czasów obecnych w TFA. Niestety Disney, Jeffrey, i Rian mieli zupełnie inne pomysły na te filmy, więc wyszło jak wyszło.

Mimo wszystko, cieszę się z nowych filmów i z zapowiedzi na przyszłe filmy SW, bo doskonale pamiętam, kiedy wyszedłem z kina po seansie ROTS z myślą - to już koniec ?!, historia zamknięta, i nic już nie będzie ???! ... tak było - okropne uczucie

Re: Epizod 8

Szczerze? Mam wrażenie że TLJ jest nie tylko bardziej czarno-białe od starych części, ale na dodatek... śmieszniejsze w głupkowaty sposób. Finn i Rose to dwójka półgłówków którzy sprowadzają na RO zagałdę. Pod koniec Finn jeszcze próbuje to naprawić, ale „ratuje” go Rose. Ja na miejscu Lei bym ją prześwietlił i sprawdził czy przypadkiem nie pracuje dla FO.
Jak piszesz mamy dobrą Rey, złego Kylo, golden badassa Snołka. Phasma okazuje się wredną, tchórzliwą jędzą, a Hux przemądrzałym, niekompetentnym idiotą, zaś Luke to cyniczny bohater dawnych dni, który powraca wszystkich ratując. To archetypy postaci „dobrych” i „złych”, nie ma tu żadnych wątpliwości kto jest kim (poza Rose, która może być sprytnym szpiegiem ukrywającym się pod maską Jar Jara; tyle że Jar Jar jednak pomagał „dobrym”). Były próby poszarzania oczywiście - ale dla mnie całkiem nieprzekonujące.

Re: Epizod 8

Ta moralna niejednoznaczność jest zasugerowana, ale nigdzie jej nie widać. Nawet prosty i nierewolucyjny TFA sugerował gdzieś w tle, że Snoke i Kylo szukają jakiejś `ścieżki pomiędzy` i być może motywuje ich jakaś ciekawa filozofia w odcieniach szarości. TLJ wszystko to wywala do kosza - Snoke chce utłuc Rey i Skywalkera, bo mwahaha ciemność!!!11, Kylo i Snoke skaczą sobie do gardeł przy każdej okazji, Hux pozostaje całkowicie zły i zdeprawowany, a do tego jest śmieszny. W RO z kolei od początku do końca wszyscy są dobrzy i chcą dobrze, tylko nie zawsze wychodzi. Gdzie tu ta niejednoznaczność i odcienie szarości?

Re: Epizod 8

-TFA sugerował gdzieś w tle, że Snoke i Kylo szukają jakiejś `ścieżki pomiędzy` i być może motywuje ich jakaś ciekawa filozofia w odcieniach szarości

?????

W RO z kolei od początku do końca wszyscy są dobrzy i chcą dobrze

Jak Cassian zabijający na samym początku informatora w imię bieżącej potrzeby?

Re: Epizod 8

1. W TFA Snoke cały czas marudzi o równowadze i o tym, że Kylo jest dla niego istotny, bo ma silny potencjał obu stron Mocy.
2. RO - miałem na myśli Ruch Oporu Chociaż ten Cassian na początku to też realia prowadzenia rebelii przeciw potężnemu totalitaryzmowi; nie zabił dla przyjemności, tylko właśnie z potrzeby.

Re: Epizod 8

-"Ta moralna niejednoznaczność jest zasugerowana, ale nigdzie jej nie widać. Nawet prosty i nierewolucyjny TFA sugerował gdzieś w tle, że Snoke i Kylo szukają jakiejś `ścieżki pomiędzy`"

Eee, że co? W TFA nic takiego nie było. Był w 100% zły Snoke który kazał Kylo mordować Hana Solo a Huxowi rozwalić gęsto zaludniony system słoneczny. Wątpliwości miał Kylo, któremu dokuczało sumienie i próbował je za wszelką cene w sobie zabić.

W TLJ Snoke dalej swoje, gdy Kylo uznał, że bycie poniewieranym przez faceta w złotym szlafroku mu nie pasuje, a strzelanie na rozkaz do własnej matki czy egzekucja na Rey to jednak przegięcie i być może problem nie jest z jego sumieniem a z tym gościem na tronie. ;->

Natomiast akcja pod koniec z "zabić ich wszystkich" to atak PTSD połączony z zawodem miłosnym, przy czym działanie Luka można tu przyrównać do wylania kubła zimniej wody na rozgorączkowaną główkę siostrzeńca. Na ile to zadziałało, zobaczymy.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Wątek z racjonalną krytyką ma mniej postów niż ten z irracjonalną. Dlaczego mnie to nie dziwi. xD

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Może dlatego że jak pozbyć się "Johnson zniszczył GW" oraz "Faministki zagarneły GW", ewentualnie "To nie moje GW" wraz z "Kylo to emo, Rey to Mary Sue, Luke to przegryw a Snoke do Plagueis" i trzeba znaleźć jakieś rzeczywiste powody do krytyki to materiału jest znacznie mniej. ;->

Mi się nie podobają niektóre gagi - głównie te z wszechpotężnym BB8, oraz umotywowanie katastrofy z wycieczką do kasyna złym parkowaniem. Tajna misja, mają być super dyskretni i zostawiają swoje rebelianckie wozidło na środku plaży i to jeszcze pomimo tego, że zwrócono im uwagę. ;->

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

- Może dlatego że jak pozbyć się "Johnson zniszczył GW" oraz "Faministki zagarneły GW", ewentualnie "To nie moje GW" wraz z "Kylo to emo, Rey to Mary Sue, Luke to przegryw a Snoke do Plagueis" i trzeba znaleźć jakieś rzeczywiste powody do krytyki to materiału jest znacznie mniej. ;->

========================
************************
Tezy te mają charakter prawdy obiektywnej i wystarczy je sformułować raz i nie ma nad czym dyskutować. Powiedzmy sobie szczerze jeśli odrzucimy w mroki zapomnienia części I-III to Mary Sue słabnie. Ale dalej jest.
Nie tu powinna być dyskusja prowadzona.Wypada się zastanowić nad wydźwiękiem tych spostrzeżeń zgodnie z zasadami pluralizmu światopoglądowego zapisanego w konstytucji:
Czy obiektywnie denna Mary Sue nie jest tym, czego oczekuje subiektywna publika? Może też oczekuje tych feministek itp.?
Wyniki finansowe nie są tu wskazówką, bo nie mówią, co publice się podoba a co zaledwie znosi.

Jeśli mówimy o Ostatnim Jedi to ktoś powinien zrobić spory cut. Fragmentów nadających się do oglądania to jest tam może połowa filmu. Raczej grubo poniżej godziny. Nie da się tego oglądać dla przyjemności tak, jak da się oglądać Przebudzenie Mocy.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-Tezy te mają charakter prawdy obiektywnej



Przypominamy, że ten wątek ma w tytule słowo "racjonalna".

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

No i na tym polega racjonalistyczność.
Słuszność wspomnianych zarzutów powoduje wrażenie chaosu. Chaos ten może wynikać z odpowiedzi na oczekiwania publiki. Niektórzy nazwą go niejednoznacznością a inni bezsensem.

Np. mamy kwestię: czy poświęcanie swojego życia ma sens? No raz ma a raz nie ma i to bez żadnego określonego klucza. W codziennym życiu stykanie się z takim chaosem doprowadza do nerwicy.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Racjonalistycznie rzecz biorąc, leżysz głęboko w błędzie logicznym, wróć jak z niego się wygrzebiesz.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Napiszę ci tyle - "zieeeeew".


Na fejsie ktoś napisał że "SW skończyło się na kill`em all" i to dobrze podsumowuje sytuację.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

To nie są autorskie filmy, tylko wytwory nastawione na drenowanie settingu old trilogy do obrzydzenia.

Mało tego, że jest to chamskie do oporu, to często przy tym gwałci logikę in universe. Bo dobra mamy starkillera, ale wyraźnie nam pokazują przez 2 filmy, że FO ma mniejszą flotę od Imperium, mniejsze siły jako takie, ale jakimś cudem stać ich na ryzykowne przedsięwzięcie eksperymentowania sobie z jądrem planety, no bo death star III musi być. Luke, który zachowuje się jak zgorzkniały dziad zepsuty przepychem zakonu jedi z czasów ich złotej ery i zarazem początku końca.

Dobra rozumiem, że nie był jedi sensu stricto, nie miał doświadczenia etc. ale dlaczego do licha Luke, gdacze cały film co to jedi nie robili , jak to nie było kiedys, skoro nie należał do tych czasów, co go to obchodzi, kiedy mógł budować zakon na własnych zasadach, bo przecież żadna reda jedi, mu nie wiązała rąk.

Kolejny fail byle był retro felling, pomimo tego, że kompletnie nie klei się to z fabułą.

No i to nie jest tak, że mam problem z retro. Wręcz przeciwnie, lubię, bardzo lubię.

Problem w tym, że posmak retro jest uroczy w dużo mniejszych projektach, weźmy za przykład rozrywkę elektroniczną. Gry indie gier jak cuphead,undertale czy hotline miami to nie są jakież żarłocznie rozpięte projekty na przyszłość, a pewne eksperymenty. Ba czasem mają autentyczny pierwiastek pracy pasjonatów, gdzie takie hotline tworzyło dosłownie 2 ludzi.

Inaczej to jednak wygląda blockbusterach za potężny pieniądz pokroju warsów, gdzie teraz najbliższe x filmów będzie czysto wyrachowanym skokiem na hajsiwo, bo Janusz w kinie zobaczy seeting podobny do ot i kupi bilety, bo "kurła ale kiedys było"

Jestem świadom, że tak czy inaczej każdy retro projekt niszowy czy nie, to w również skok na nostalgię, bo nikt nie żyje samym powietrzem, ale w przypadkach do których się odwołuje twórcy chociaż pokazali swoje koncepcje na lore, a sw to obecnie jakiś gargantuiczny dzień świstaka, który pochłania miliardy.

Co do postaci, to zasadniczo się zgadzam, że coś jest grubo nie tak. Tylko w moim odczuciu to nie jest nawet kiepskie zarysowanie, ale niespójność, a także ciosanie charakterów postaci grubą krechą właśnie. Przykładowo Hux. W TFA był pseudo hitlerowcem, by w TLJ zrobiono z niego comic relief, gdzie ani trochę nie widać charakteru z poprzedniczki... a ep VIII według timeline dzieje się praktycznie zaraz po TFA.

WTF?

Rose jest z kolei przerysowaną orędowniczką różnych szkodliwych prawd, gdzie podług niej ratowanie przyjaciół poświęcając swoje życie dla idei staje się czymś co zasługuje na potępienie.Warto tutaj podkreślić, że wszystko szyte jest grubymi nićmi, bo nowy uroczy Jar-jar, po prostu robi dobrze swojemu ego- Finn jej się podoba i tyle.Tico ryzykuje życie całego ro, tylko dlatego, że poczuła chemie do Finna. Sorry, ale ryzykowanie przetrwania całego korpusu sił, ich sprawy dla jednej osoby jest w tym kontekście paskudne.

Jeszcze bym rozumiał, gdyby znała Finna dłużej, ale tak trudno mi patrzeć na to łaskawym okiem.

Co do argumentów, na temat głupoty tego Finnowego manewru. Skąd wiecie? W tym samym filmie Poe sam ograł jednego niszczyciela, ba już ot sprzedawało nielogiczne, szaleńcze manewry. Na dobrą sprawę pojedynczy myśliwiec nie miałby szans zniszczyć death star, a jednak to osiągnął.

Pani co to ma ciekawy odcień włosów, następna nie lepsza. Prawie cały film pieprzy o rozsądku, oszczędzaniu sil, by w finale zrobić kamikadze, większe od wyczynów Poe. Nowy symbol hipokryzji w sw, przebijający tych dziadów z prequelowej rady jedi.

Trudno znaleźć w tych filmach po prostu fajne postaci, które możesz lubić. Można wiele o nich pisać- oj i to ile, bo materiału na analizę przybywa- ale niekoniecznie dobrze i z sympatią.





Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Brak editu boli, wiec będzie mały suplement do posta.


Kolejna wada to również brak rozmachu z poprzednich epizodów sw. Mami się nas wizją jakiejś galaktycznej wojny, ale finał gdzie zostaje dosłownie garstka rebeliantów a FO robi strasznie imponującą szaradę z ledwo tuzinem AT-AT nie pozostawia już żadnych złudzeń.

Tu jest ogromny problem tych filmów. Skoro postaci są do kitu, to zostaje jeszcze argument z widowiskowością, funem ze scen akcji, ale to też zawodzi.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

W swoich, niewątpliwie interesujących, wywodach zawarłeś wiele spostrzeżeń, niewątpliwie słusznych. Niemniej:
Niestety to właśnie te zapożyczenia z 1 Trylogii (która jest drugą) trzymają sequele w kupie. Ja się przeprosiłem z ideą skopiowanie Imperium Kontratakuje i uważam, że taka kopia by była lepsza niż ów Ostatni Jedi. Jak nie umią to niech nie wymyślają. Z pustego i Salomon nie naleje. Taka jest gorzka prawda i oczekiwanie od feministek logiki i sensu jest na pewno naiwne.

II
Wyjdźmy teraz od potrzeb widza. Fama niesie, że publika nie ogarnia fabuły nawet takich filmów jak http://www.filmweb.pl/film/Liberator-1992-7316# Liberator, tylko patrzy tępo, kto komu spuszcza łomot. Po co zatem się wysilać?

W OJ dostajemy sporo scen głupich, ale ładnych. I to jest w miarę.



Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Mily napisał:
[cytat]Brak editu boli, wiec będzie mały suplement do posta.


Kolejna wada to również brak rozmachu z poprzednich epizodów sw. Mami się nas wizją jakiejś galaktycznej wojny, ale finał gdzie zostaje dosłownie garstka rebeliantów a FO robi strasznie imponującą szaradę z ledwo tuzinem AT-AT nie pozostawia już żadnych złudzeń.


-----------------------

To chyba logiczne. Po co niby FO miał wystawiać całą armię AT-AT żeby wykurzyć garstkę rebeliantów w tym stara matkę swojego przywódcy?!

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Nie chce mi się sprawdzać, czy potężne Imperium Galaktyczne wysłało do akcji na Hoth aż tuzin AT...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Oj tam zaraz "potężne Imperium Galaktyczne wysyła...". Raczej Vaddie robi dywersyjną zadymę, w miarę dyskretnie próbując przedrzeć się do fikającego synalka...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Hehe, całe cztery sztuki-nówki, dwie ubite przez ZŁYCH rebelsów. Tak było

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Trzecia przez Thana, czwarta offscreen w wyciętej scenie, na dodatek z generałem na pokładzie.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-To nie są autorskie filmy, tylko wytwory nastawione na drenowanie settingu old trilogy do obrzydzenia.

Mało tego, że jest to chamskie do oporu, to często przy tym gwałci logikę in universe


To jest wątek o krytyce RACJONALNEJ.

jakimś cudem stać ich na ryzykowne przedsięwzięcie eksperymentowania sobie z jądrem planety

I to jest argument za czym? Generalnie w filmach to jest tak, że jakby przeanalizować koszty niezbędne do wytworzenia świata przedstawionego... (a zwłaszcza siedzib i zbrodniczych planów villainów)

Reszta argumentów sprowadza się do "ja bym tego tak nigdy".

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

No i własnie w tym sek, ze są do bólu racjonalne.

Widzisz filmy, które dzieją się dawno temu w odległej galaktyce i niegdyś były nowatorskie,stały się estetycznie k..... nudne.

Wiem, ze tego nie rozumiesz, a to, ze od jakiegoś czasu dosłownie za mną latasz po całym forum jak na pisze coś złego o tych filmach tylko mnie w tym utwierdza. Do jasnej anielki wrzuć na luz facet.

Elo.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Nie są racjonalne, bo są wyłącznie wyrazem Twoich frustracji. Gdyby były racjonalne, to można byłoby o nich dyskutować merytorycznie, a nie o "szkodliwości poglądów danej postaci", WTF.

Nudzą Cię nowe SW, fabularnie lub estetycznie? OK, to Twoje subiektywne odczucie. Mnie nie nudzą (ani wielu Bastionowiczów, ani milionów widzów), więc nie jest to racjonalny argument.

(A jak Ci się nie podoba że ludzie odpowiadają na to co piszesz, to ja wiem, nie pisz?)

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

A to teraz bawisz sie w psychologa?

Jeszcze argument do wiekszosci, wincyj erystki wincyj.

Mam zamknac mordre, bo cos sie tam komus podoba.

Typie odbij i mowie to z pelna powaga i bez hipokryzji, bo sam dalem dawno juz spokoj takiej princess na tym forum.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Jak zaczniesz czytać, a nie tylko pisać, zauważysz o czym mówię: że jedynym Twoim argumentem jest "bo ja bym chciał tak i tak" (a gupie starłorsy się do tego nie dostosowały.

Zamknij co tam masz, jak masz tak niemądrze pisać - pisz jak będziesz mieć logiczne i racjonalne argumenty, a nie tylko w kółko mantra o "szkodliwych poglądach", "chamskim do oporu czymś tam". Przynajmniej w wątku o racjonalnej krytyce, najlepiej zawsze.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Racjonalnym, obiektywnym faktem jest to, ze wszystko co do tej pory wyplul Disney to kopiuj wklej z ot.

Mozna sobie kochać te filmy, ale oczy widza swoje.
Chyba, ze weźmiemy na poprawkę fakt, ze miłość oslepia, ale to nadal nie zmienia meritum tego o czym pisze.

Jeszcze cos ci wyjasnic?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-Racjonalnym, obiektywnym faktem jest to, ze wszystko co do tej pory wyplul Disney to kopiuj wklej z ot.

Racjonalnym, obiektywnym faktem jest, że nie odróżniasz cytatów i nawiązań od kopii.
Zresztą, na poziomie faktów, gdzie w OT jest:
- zbuntowany szturmowiec
- dziewczyna porywająca statek kosmiczny
- akcja dywersyjna na Gwieździe Śmierci
- najlepszy pilot karany za niesubordynację
etc...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

W OT nie ma też:

- force skype
- akcji z taranowaniem w stylu Holdo
- mistrzów Jedi wysyłających swoje iluzje w drugi koniec Galaktyki
- eleganckich kasyn
- mandatów za złe parkowanie
- głównej postaci pozytywnej flirtującej z głównym złolem
- wyścigów "konnych"
- buntu wewnątrz rebelii chwilowo pozbawionej głównego przywództwa
- duchów Jedi wywołujących gwałtowne zjawiska pogodowe

Owszem, w TFA jest dużo "rymuje się", w TLJ też, ale to drugie zdecydowanie nie jest wtórne. I między innymi dlatego zbiera takie cięgi - bo zaskoczyło ludzi.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

TLJ mnie zaskoczyło wtórnością tylko i wyłącznie, bo nie wierzyłem w to, ze po TFA zrobią jeszcze jeden taki film.

Film ma zasadniczo dwie główne osie.

Pierwsza to mobilizacja nie Imerpium, przeciw siła nie Rebeliantow, po tym jak ci drudzy dali im łupnia w poprzedniczce.

Druga to szkolenie przez zgorzkniałego jedi na wygnaniu.

Juz nawet nie ma co drążyć mocniej takich paraler jak Lando– DJ, czy mroczna grota z TESB i podziemia jaskini TLJ, bo to az nadto oczywistości.

Przykro mi to jest TESB bis. Takie pierdoły jak Holdo niczego nie ratują, a tylko jeszcze bardziej pogrążają–zaraz, czy cały film nie była kreowana na wielce krytyczna wobec ryzykownych manewrów, by sama takiego dokonać w finale?

Nie mam pojęcia o co chodzi z tym zaskakiwaniem i z boku wygląda to niestety jak czysto życzeniowe myślenie.


Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-nie ma co drążyć mocniej takich paraler

Tyle co napisałem, że nie odróżniasz cytatów i nawiązań od kopii.
A przecież to klasyczna zabawa twórcza - bierzemy element i bawimy się użyciem go w zmieniony sposób. Scena w windzie w TLJ? Oczywiście, że miała wszystkim podsunąć skojarzenie z ROTJ, tylko po to, żeby pokazać, że z podobnej sytuacji akcja pójdzie zupełnie innym torem...
Nie mówiąc o tym, że DJ ma do Lando tylko tyle, że pojawia się w drugim epizodzie trylogii i ma drugoplanowe znaczenie dla fabuły

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Skończyłeś?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Jeśli skończyłeś pisać głupoty, to tak.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Pora abyś zaczął sobie radzić z tym, ze inni nie lubią tego co ty.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Gdybyś czytał, a nie tylko pisał, może zauważyłbyś co napisałem wczoraj:

Nie przeszkadza mi MCU. Nie przeszkadza mi że ktoś woli MCU od SW. Nie przeszkadza mi że ktoś próbuje udowadniać wyższość MCU nad SW.
Przeszkadza mi tylko używanie irracjonalnych i niekonsekwentnych argumentów.

http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/21943#721811

W pełni się stosuje do sytuacji, w której komuś nie podoba się ten czy inny film.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-Przykro mi to jest TESB bis.

Przykro mi, że byłeś na jakiejś hinduskiej podróbce a nie na TLJ

Na hinduskiej podróbce właśnie tak jest. Sokół ucieka przed FOSD i chroni się z tyłu wieży dowodzenia.

Kylo dusi najpierw admirała a potem jakiegoś kapitana

Snoke jest tylk ow hologramie

Na białej planecie pojazdy oplątują linami nogi "Gorylów" i niszczą ich więcej niż połowę - w tym jednego Rey mieczykiem

W pościg za Finnem i Tico wyruszają łowcy nagród

Finn pojawia się w mieście którym zarządza jego kumpel w wojska - Phasma

Finn na koniec kończy w karbonicie, a Rey z uciętą ręką

Tylko zapomniałem, czyim ojcem jest Kylo - proszę, przypomnij mi.

Tak, jest to w 100% zrzynka z TESB

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

No jednak nie.

To jak postrzegasz siebie, nie przekłada się na twój obraz w oczach innych.

To jakie ty argumenty uważasz za słuszne to już jest twoje chciejstwo pod po prostu udowadnianie tego co ty uważasz za właściwie.

Wszystko w sosie autorytaryzmu. Cos jest głupie, bo się nie zgadza z tym co w co wierzysz.


To, ze ty nie widzisz tego jak ten film zapędza się w kopiowaniu nawet gdy jest to out of logic jest po prostu niedorzeczne.


Przykładowo. Cala krytyka, jęczenie Luke na jedi nie ma sensu. Facet poznał w swoim życiu trojkę jedi. Przyjacielskiego i opiekuńczego wobec niego Obi wana, powierzchownie kąśliwego, ale w rzeczywistości mocno uduchowionego Yode i nawróconego ojca - Anakina. Jeżeli z tych znajomości wyniósł, ze jedi totalnie ssą to coś jest grubo nie halo.

Na poprawkę nawet nie pomaga fakt, ze mógł studiować te księgi z wyspy, znać dawna historie jedi, bo do licha, kto by mu zabronił stworzyć własny zakon oparty o nawet skrajnie inne koncepcje jak choćby podejście do związków niczym w eu skoro odgórnie nie było już nad nim żadnej skostniałej rady jedi.

Strach i dzikie zachowanie przy Benie to czysta beka po tym jak ten sam człowiek kiedy był dużo młodszy mentalnie pokonał imperatora.

Nie, Luke musi być zgorzkniałym dziadem żeby tylko było podobnie do TESB.


Zostawiam was z tymi trudnymi dla was rozkminami samych, do kiedyś tam zobaczenia, ale takie osoby jak ja są wam tutaj bardzo potrzebne, bo inaczej zrobiło by się za słodko i zostało by wam już tylko poklepywanie się po plecach a nie dyskusja.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-ty nie widzisz tego jak ten film zapędza się w kopiowaniu

Jesteś niezmiernie odporny na prosty fakt: podobieństwa, cytaty, nawiązania - to nie kopie. Oczywiście, że widzimy podobieństwa, cytaty, nawiązania - ale ponieważ oglądamy uważnie i ze zrozumieniem, to dostrzegamy różnice, zarówno w sposobie rozwiązania konkretnych scen, jak i w ich umiejscowieniu w całości.

jęczenie Luke na jedi nie ma sensu. Facet poznał w swoim życiu trojkę jedi.

Gdyż przez dekady nikt z dawnych Jedi nie opowiedział mu jak było?
Przekazywanie historii to w ogóle ciekawy wątek, ale z punktu widzenia widza, który zna historie zapisane w prequelach, stanowisko Luka jest w pełni racjonalne.

Strach i dzikie zachowanie przy Benie

A wystarczy obejrzeć uważnie.

takie osoby jak ja są wam tutaj bardzo potrzebne, bo inaczej zrobiło by się za słodko i zostało by wam już tylko poklepywanie się po plecach a nie dyskusja.

Hahahahahaha. Po premierze dyskutowaliśmy w najlepsze na poważnie, nie potrzebowaliśmy młodego fana MCU przekonanego, że zbawia SW

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Tak tak. Ale w twoim rozumieniu każda przygodowa historia jest zżynką, bo praktycznie w każdej jest ten schemat: http://wiki.phalkefactory.net/images/9/92/Myth_quest_model.gif


Zresztą Lucas wprost to przyznawał, a na okładce książki analizującej zagadnienie jest wspominka o Lucasie i GW.

Polecam również przeczytać to: http://www.starwarsringtheory.com/
Powtarzanie scen ale w różnym kontekście i z różnym wynikiem jest w przypadku GW absolutnie celowym, świadomym zabiegiem artystycznym.

Nie łapię jak można być fanem SW i narzekać na coś, co było pierwotnym zamiarem autora. SW właśnie dlatego jest SW, że jest oparte na tradycyjnej formie przekazu ubranej w nowoczesne środki.

I m.in za to cenię ST - że nie wyrzucono tej techniki do kosza, tylko konsekwentnie zamykają pierścień.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Asfo napisał:

Powtarzanie scen ale w różnym kontekście i z różnym wynikiem jest w przypadku GW absolutnie celowym, świadomym zabiegiem artystycznym.

Nie łapię jak można być fanem SW i narzekać na coś, co było pierwotnym zamiarem autora. SW właśnie dlatego jest SW, że jest oparte na tradycyjnej formie przekazu ubranej w nowoczesne środki.

-----------------------

No dobrze, rozumiem, ale może część fanów oczekuje już czegoś innego ?, może to powtarzanie scen, ale w różnym kontekście po prostu już nie wystarcza ?.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Wiesz, to tak jakby kupować wołowinę i narzekać, że nie smakuje jak kurczak.

I narzekać na piosenkę, bo ma refren.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ha !, ciekawe porównanie, nie powiem ... ale może po prostu już czas na "nową piosenkę" ?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

TLJ mi się nie podobało. Johnson z jednej strony "wyśmiewał" schematy OT, z drugiej strony sam się na nich opiera. Pokazuje coś nowego, a potem się wycofuje. Udaje wprowadzanie nowości - tyle że te jego "nowości" opierają się na czerpaniu garściami z przeszłości.
Tyle że pomimo "wspólnego wroga" muszę przyznać, Mily, że twoje argumenty, polegające na powtarzaniu jakie TLJ jest wtórne, stanowią element, któremu jestem przeciwny. Zacytuję może wypowiedź asfo, z którą całkowicie się zgadzam: "w twoim rozumieniu każda przygodowa historia jest zżynką, bo praktycznie w każdej jest ten schemat".
Czy TLJ opiera się na tych samych schematach, co reszta SW? Tak. Czy Johnson częściowo wyśmiewa te schematy i zrywa z nimi? Tak. Czy robi to nieudolnie? Tak. Czy obejrzę jeszcze kiedyś ten film? Przy każdym maratonie SW.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Można oczekiwać na nowe piosenki, ale w tym wypadku mamy do czynienia z siódmą i ósmą częścią tego samego dzieła, które od (prawie) samego początku było w ogólnych zarysach zaplanowane jako mające się złożyć w pewną całość.

I owo dzieło ma pewne początkowe założenia - że jego konstrukcja zatacza koło, i że po drodze pojawiają się mniejsze powtórzenia pewnych motywów. Więc jak idziesz na film z serii "saga rodzinna Skywalkerów" to idziesz nie tylko na wzium-wzium i pew-pew, ale na podobne sceny rozgrywające się w rożnych okolicznościach i z rożnym wynikiem.

Może cię to nie kręcić, ale nie narzekaj że czekoladowe ciasteczka mają w sobie kakao. Czekoladowe ciasteczka zawierają kakao, a filmy z głównej sagi SW mają powtórzenia. Jak ktoś nie lubi może sobie oglądać Valeriana albo Marvela, albo jeść biszkopty, ale niech do diabła nie marudzi na coś, co jest częścią przepisu na określony wyrób.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Dlatego też napisałem powyżej, że rozumiem.
Wiem także, że nowego przepisu na ciasteczka nie mogę oczekiwać od tej trylogii - wszak to 7 i 8 część tej sagi, w założeniu pewnej całości, historii Skywalkerów.
Kiedyś napisałem, że szkoda, że George Lucas nie zrobił jeszcze jednej części po ROTJ, nawet po latach. Dzisiaj bylibyśmy w zupełnie innym miejscu jeśli chodzi o filmy SW.
Oczywiście, że kręcą mnie ciasteczka !, a jeszcze jak są z czekoladą, to już w ogóle nie ma o czym mówić - straszny łasuch ze mnie ... jednakże, ja już troszkę patrzę poza obecną trylogię, i dlatego też po prostu oczekuję nowego, innego przepisu na te ciasteczka

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

A w sekłelach mamy do czynienina z: ordynarnymi zrzynkami i soft rebootami a nie z cytatami nawiązaniami.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Piłeś? Nie pisz.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Mily napisał:

Strach i dzikie zachowanie przy Benie to czysta beka po tym jak ten sam człowiek kiedy był dużo młodszy mentalnie pokonał imperatora.

-----------------------

He he, nie znasz życia. W prawdziwym życiu ludzie z wiekiem nie robią się lepsi, tylko gorsi. Poza jakimiś pojedynczymi, legendarnymi przypadkami (święci mężowie).
Problem z TLJ polega na tym, że film ten podobnie jak i TFA idzie pod prąd standardowemu rozumieniu starwarsów czyli mityczna historia ku pokrzepieniu serc. Nowa trylogia jak do tej pory ma o wiele więcej wspólnego z "realnym światem" niż OT (podobnie jak i PT ale tam nieudaczna warstwa techniczna nie pozwala łatwo dostrzec znaczenia). Jest bardziej symboliczna i "alegoryczna", nie opowiada TYLKO historii z fikcyjnego świata. Dzieje Luka to symbol prawdziwego losu człowieczego, niestety...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

detale, kreujące rzeczywistość rodem z familijnej disnejozy po Teleranku.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Istotnie. Jak mogłem nie zauważyć tych brutalnie zerżniętych konceptów odległej galaktyki, podróży w hiperprzestrzeni, Dżedajów, mieczów świetlnych i tej, jak jej tam, Mocy?
Cała reszta to detale!

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Asfo napisał:
W OT nie ma też:

- force skype
- akcji z taranowaniem w stylu Holdo
- eleganckich kasyn
- mandatów za złe parkowanie
- głównej postaci pozytywnej flirtującej z głównym złolem
- wyścigów "konnych"
- duchów Jedi wywołujących gwałtowne zjawiska pogodowe

-----------------------

Teraz nie mogę przestać myśleć o ile TLJ byłby lepszy gdyby to się nigdy nie wydarzyło

I między innymi dlatego zbiera takie cięgi - bo zaskoczyło ludzi.
Ale nie w pozytywnym świetle jak Wonder Woman czy Logan tylko bardziej w stylu Batman i Robin

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Mily napisał:
Pani co to ma ciekawy odcień włosów, następna nie lepsza. Prawie cały film pieprzy o rozsądku, oszczędzaniu sil, by w finale zrobić kamikadze, większe od wyczynów Poe. Nowy symbol hipokryzji w sw, przebijający tych dziadów z prequelowej rady jedi.

-----------------------

Przecież i tak miała się poświęcić, więc atak kamikadze nie uszczuplił sił RO, wręcz przeciwnie.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ale po co miała się poświęcać jak nie musiała się poświęcać. Jakby mieli cegłę to cegła na gaz i wio. Robota mogli poświęcić.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Zastanawiałem się nad tym samym przy zniszczeniu pierwszego okrętu i dalej nie wiem dlaczego Tyle, że chodzi mi o konkretną sytuację w stylu kamikadze: wtedy i tak było już po niej, więc nie podejmowała w ten sposób niepotrzebnego ryzyka jak pisał kolega o jej ewentualnej niekonsekwencji.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Hint: wykrywanie na pokładzie form życia było w pierwszych scenach ANH.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Niedługo znajomością ANH będą mogli się pochwalić tylko najbardziej hardcore`owi fani

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

no to tym bardziej bez sensu. Powinni wykryć, że form ubyło. Mogli flądrę zostawić.

Wykrywanie form życia

Przy Holdo jest to jasne (kwestią kontrowersyjną jest może wybranie do tego zadania drugiej osoby w łańcuchu decyzyjnym), ale mnie zastanawiało to przy wcześniejszych statkach, gdzie nie mieliśmy żadnego podstępu, a mimo to ginęli ludzie zostawieni do ich pilotażu.

Re: Wykrywanie form życia

Holdo sama podjęła decyzję, a nie została wybrana.
Przy tych wcześniejszych, zgoda. Może to trochę na zasadzie, że kapitan zostaje do końca.

Re: Wykrywanie form życia

Prawie jak na Tytaniku, chociaż nie wyobrażam sobie, by na przykład Napoleon sam się poświęcił w czasie odwrotu znad Moskwy, jeśli byłby w stanie przez ofiarę jednej osoby ocalić swoją - wielką już tylko z nazwy - armię
Ale skoro Hondo już tam była to nie widzę niczego nierozważnego w jej samobójczym ataku. Nie ma w nim żadnej sprzeczności z kazaniami udzielanymi Poe.

Re: Wykrywanie form życia

Pomysł Holdo jest idiotyczny i założenie że przeoczą stateczki jest żenujące.

Re: Wykrywanie form życia

Przy czym przywódcą Ruchu Oporu nadal była generał Organa, podczas gdy wiceadmirał Holdo nawet nie należała do głównodowodzących.

Re: Wykrywanie form życia

Przeoczyliby, gdyby nie DJ.
W sumie wyprawa Rose i Finna to swego rodzaju foreshadowing.

Re: Wykrywanie form życia

Ale załóżmy, że z armii zostaje król (odpowiednik Lei) i np. hetman koronny (Holdo) oraz szeregowi żołnierze - kogo poświęcamy dla dobra sprawy? Dobra, może trochę przesadzam (przy okazji zawyżam znaczenie Holdo ) i generalnie ten fakt nie psuł mi seansu, ale jak już rozkminiamy tak dokładnie...

Re: Wykrywanie form życia

Hierarchia w Ruchu Oporu była dłuższa, więc pod Holdo powinno być co najmniej kilku pułkowników.
No i Poe odrobił swoją lekcję, więc pewnie w IX to on będzie zawiadywał tą zbrojną organizacją.

Inna sprawa: czy ktoś inny zgodził by się na takie poświęcenie?

Re: Wykrywanie form życia

Z punktu widzenia militarnego jest to chyba trochę kontrowersyjne. Co innego patrząc przez pryzmat moralności i odpowiedzialności za swoich podwładnych etc. Równie wątpliwe byłoby też na przykład pozostawienie kogoś ciężko rannego lub ewentualnie w śpiączce - chociażby takiego Finna, jeśli by się szczęściarz wcześniej nie obudził Lei by tego raczej nie zrobili

Re: Wykrywanie form życia

A ilu tam mogło być głownodowodzących skoro było tam kilkaset osób? I jakim cudem Poe mógł wcześniej nie znać owej Holdo? Ilu tam mogło być admirałów? A?

Re: Wykrywanie form życia

W filmie nie ma mowy o oszukiwaniu czujników form życia z tego co widzę? Tylko jest kierowanie krążownikiem. I słusznie bo tłumacz publice, że są one zerojedynkowe.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ale to jest racja, że pomysł z poświęcającymi się pilotami jest dziurą fabularną, bo nie chce się wierzyć, żeby w Odległej Galaktyce mieli inteligentne, samoświadome roboty a nie mieli autopilota.

Więc o ile poświęcenie Holdo - forma życia na pokładzie dla odwrócenia uwagi + akcja kamikadze powodująca ogromne straty wroga - jeszcze miało sens, to zostawianie pilotów na tych dwóch mniejszych statkach już nie.

Poza tym wystarczyłoby trzymać na pokładzie parę porgów czy innych szczurów żeby zmylić wykrywacz życia. ;->

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Zacząłem się zastanawiać, czy miałoby sens wydanie pilotom tych jednostek odpowiednio wcześniej rozkazu "skaczcie w nadprzestrzeń, a po wyjściu desantujcie się na pobliską planetę".

Ale to z jednej strony wzmogłoby czujność FO, a z drugiej zasugerowało coś na temat planu. Utrzymanie jednostek w zespole aż do końca miało sens, tylko ci piloci...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Nie miało sensu. Powinni się rozproszyć i kogo się da wysłać kapsułami.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ja poświęcenie pilotów odbierałem na podobnej zasadzie, jak w naszym świecie kapitanów statków. Zostają do końca, niekoniecznie z logicznych pobudek, ale z honorowych na pewno.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

No to mogli wysiąść na końcu, upewniwszy się, że wszyscy pozostali są bezpieczni. Z honorowego punktu widzenia to by wystarczyło, z praktycznego, każda para rąk była na wagę złota, szczególnie para zdolna do bycia kapitanem okrętu.

Poświęcenie

Tak, tak, właśnie. O ile postępowanie Holdo już na statku, czyli atak kamikadze, jest logiczne (no i załóżmy, że nie mieli pod ręką żadnych gryzoni, by "udawały" załogę ), to poświęcenie wcześniejszych pilotów już trochę dziwne. Taki Dooku miał w AotC pilota-robota

Re: Poświęcenie

pomysł, że detektor tylko wykrywa obecność bądź brak bez żadnych szczegółów jest dziwny.
2. A karaluchy?

Re: Poświęcenie

Kto ich tam wie jak działa zmyślona technologia
Nie wiem jak rozróżniają istoty rozumne (bo tylko ludzi byłoby za mało) od zwierząt, ale jaka jest szansa, że w kapsule ratunkowej z ANH nie było np. pająków?

Re: Poświęcenie

Pomysł, że jakaś baza z dużymi drzwiami zatrzyma Porządek zajmujący właśnie całą galaktykę jest tak samo słaby. Pomysł, że jakieś leszcze z owych rubieży są w stanie podskoczyć owemu Porządkowi jest jeszcze gorszy. Skoro są w stanie to czemu nie podskoczą? Albo sami nie zajmą galaktyki?
Najgłupszy jest ten pomysł z ewakuacją z krążownika. Formy życia wykryjesz a stateczków nie wykryjesz?

Re: Poświęcenie

Myślę, że oni liczyli na to że po zniszczeniu krążownik Snokea i wybuchu Star Killera, Najwyższy Porządek jest na tyle osłabiony, że są w stanie pokonać resztki wojsk które atakowały bramy.

Może naogladali się LOTR i czekali na odsiecz Gandalfa jak w Helmowym Jarze xD

Re: Poświęcenie

Smok Eustachy napisał:
Pomysł, że jakaś baza z dużymi drzwiami zatrzyma Porządek zajmujący właśnie całą galaktykę jest tak samo słaby.
-----------------------

Myślę, że raczej miała opóźnić FO w oczekiwaniu na jakąś pomoc, ba, cud nawet, cokolwiek - w końcu byli w dramatycznej sytuacji, a tonący brzytwy się chwyta.


Smok Eustachy napisał:
Pomysł, że jakieś leszcze z owych rubieży są w stanie podskoczyć owemu Porządkowi jest jeszcze gorszy. Skoro są w stanie to czemu nie podskoczą? Albo sami nie zajmą galaktyki?
-----------------------

Bo Snoke zarządził Blitzkrieg, wszystko działo się stosunkowo szybko, więc - po zniszczeniu floty Republiki - nikt raczej nie zdążył się jeszcze zorganizować, by miał miejsce jakiś znaczący kontratak. Zaś ewentualna pomoc nie wymagała możliwości stawienia czoła całemu FO, skoro większość jego wojsk zajęta była ważnymi celami w całej galaktyce w trakcie ww. Blitzkriegu.

Re: Poświęcenie

1. Bo nie miała, plan zakładał, że w bazie przeczekają, aż siły FO przelecą obok a potem wyślą prośby o pomoc. Chodziło o nadajnik, nie o wielkie drzwi.

2. Ruch oporu nie wiedział, że FO ma na uzbrojeniu aż tak duże działa.

3. Sytuacja ogólnie była z tych beznadziejnych, więc kombinowali jak mogli z tym co mieli. I w sumie kamikadze Holdo było dobrym ruchem - jakby poszło bardziej wprost to rozwaliła by i mostek Supremacy i salę tronową - byłoby i po Snoku, i po Huxie i po Kylo i po Rey, może resztka Resistance dałaby radę uciec zanim FO wyłniłby jakąś strukturę dowódczą. ;-P

Re: Poświęcenie

A w ogóle to takie głupie i nierealistyczne że statki wydają dźwięki w próżni i nagłe przyspieszanie do prędkości światła ich nie zabija. I powinni używać tylko dronów. Wtedy SW miałoby sens i dałoby się je oglądać.

Re: Poświęcenie

Dźwięki w próżni mają sens jako element opowiadanej historii. Seria SW to baśń dziejaca się Dawno dawno temu w odległej galaktyce i jak każda historia musi być odrobinę podretuszowana, żeby zachęcić widza. A wybuchy są właśnie takim elementem, który nadaje historii dynamiki. Dlatego bawią mnie fanatycy Di$n€¥a krzyczący, że coś jest teraz kanoniczne albo nie. Historia Luke`a mogła być wytworem wyobraźni jakiegoś Andersena żyjacego w odleglej galaktyce, mogła być przejaskrawiona wersją wydarzeń, które widział uczestnik galaktycznej wojny domowej, historią której początek i koniec mógł byc nawet zupełnie inny niż ten nam opowiedziany. W końcu prawda w tym uniwersum zależy od pewnego punktu widzenia

Co do nagłego przyspieszenia. Piloci mysliwców stosują skafandry przeciwprzeciążeniowe, biorąc pod uwagę, że stara republika istniała prawie 25000 lat ktoś musiał wpaść na pomysł żeby zamontować urządzenie o podobnym działaniu w celu poprawy komfortu podróży. Pojazdy z dronami także wymagały takiego urządzenia biorąc pod uwagę, że elementy elektroniczne będące kluczowymi elemenrami robotów są dość delikatne

Re: Poświęcenie

Masz całkowitą rację! A co do kondensatorów przyspieszania - znam, ale to chyba było wbudowane w sam statek co by się nie rozpadł?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ale czy w przypadku tych mniejszych statków nie było identycznie jak z Holdo?
Pamiętajmy że "flota" Ruchu Oporu nie była poza zasięgiem FO, a jedynie poza "efektywnym zasięgiem" dział, dalej mogli strzelać i trafić, a jedyne co to nie mogli przebić ich pól ochronnych.
Podejrzewam że przy takiej granicznej odległości skanery form życia były ustawione na te kilka dużych statków. W momencie gdyby sygnał nagle zniknął dla FO byłoby jasne że ewakuują statek na inny, a jak dobrze wiemy z filmu transportowce osłon nie miały i mogły zostać bez problemu zestrzelone nawet na tym stosunkowo krótkim dystansie pomiędzy statkami.
Tak więc dla mnie to żadna dziura fabularna...

A że został kapitan a nie ktoś mniej ważny?
Pomijając to, że Ruch Oporu jest niejako kontynuacją komórki terrorystycznej z czasów Imperium Galaktycznego i długoterminowe myślenie nie było nigdy ich mocną stroną to morale było wystarczająco niskie by nie chcieć pogarszać sytuacji rozkazami w stylu "szeregowy ... mimo iż macie całe życie przed sobą zostaniecie na okręcie i wylecicie z nim w powietrze (przestrzeń kosmiczną), by my, weterani poprzedniej wojenki, którzy wciągnęliśmy was w to bagno mogliśmy ochronić nasze tyłki i rekrutować kolejnych naiwniaków gotowych ginąć za nas"

Co do zwierząt mających zmylić wykrywacz życia, interesujący pomysł, ciekawe czy by się sprawdził? W każdym razie Ruch Oporu światopoglądowo tak bardzo skręcił w lewo z tym całym "życie każdej jednostki jest tak samo ważne" że nie wiem czy takie zwierzątko na pokładzie nie miałoby takich samych, albo nawet większych praw;p Patrz. Rose ratująca Fathiery w czasie kiedy Ruch Oporu dosłownie wykrwawia się na okręcie...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Nie wchodząc teraz w drobne szczegóły akcji, ale czy fathiery nie były przede wszystkim potrzebne do ucieczki przed służbami CB?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

This.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Wolę oglądać kosmiczne konie wyścigowe niż durne Ewoki -.-

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Nie rozumiem hejtu na Ewoki - jedynym problemem z nimi jest przecież to, że prymitywnymi metodami potrafią załatwić najlepsze oddziały Imperium, co przecież jest takim logicznym i życiowym pomysłem Papy Lucasa

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Taa...Podejrzewam że Amerykanie do dziś uważają swoją porażkę w Wietnamie za bardzo nieżyciową.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Żebyż chociaż Ewoki miały blastery, jak Wietnamczycy kałasznikowy

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ewoki miały Hana i Leię z blasterami.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ale większość z ich pułapek miała sens, jedyną dosłownie debilną była ta lotnia z kawałków skóry dzikich zwierząt i patyków :/ Gdyby ewoki miały blastery to nawet nie zarysowałyby AT-ST (kto grał w rogue squadron ten wie jakie było trudne rozwalenie ich słabiej uzbrojonymi pojazdami) ponieważ pojazdy imperium byly właśnie przystosowane do broni energetycznej a nie do prymitywnych urządzeń w stylu starożytnego egiptu.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Można byłoby rozkminiać dlaczego większość pułapek mających potencjalnie sens, była bez sensu dlatego, że nie sposób było precyzyjnie zaplanować, że jednostki Imperium znajdą się dokładnie w miejscu X, ale to szczegół
Natomiast doborowi szturmowcy w hełmach padający od rzutu kamieniem o połowę mniejszego miśka, no sorki. O legendarnym nietrafianiu w cel nie wspominając

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Twój brak umiejętności taktycznego myslenia mnie zadziwia. Skoro imperium nie zbombardowalo planety z orbity, nie użyło TIE-ów żeby ostrzelać dany obszar (prawdopodobnie z obawy przed usmarzeniem wlasnych jednostek) to było wiadome, że za uciekajacymi ewokami i rebaliantami podąży sprzęt naziemny. Wystarczyło poczekać na odpowiedni moment
Imperium nie umialo trafić w cel od czasu imperium kontratakuje. W uniwersum możnato tłumaczyć tym, że szturmowców musiało byc bardzo dużo i po prostu nie stać ich na lepszy sprzęt. Wystarczy spojrzeć na nową nadzieję gdzie stardawowe mysliwce imperium to jednorazowki

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Niby były, i wszystko było ok gdyby Rose i Finn po prostu na nich uciekli a resztę wypuścili dla stworzenia chaosu, ale zauważ że:
- cała akcja jest poprzedzona przyglądaniem się fathierom i wykładom jakie to są biedne i wykorzystywane (Ruch Oporu leci na resztkach paliwa, może zamiast podziwiania fauny i dyskusji o prawach zwierząt tak spróbować skupić się na misji? )
- cała akcja jest zakończona "teraz było warto" wypowiedzianym po zrzuceniu siodła z jednego z Fathierów. Czyli kit z tym że zawiedliśmy setki żołnierzy którzy zginą przez naszą nieostrożność, ważne że uratowaliśmy kilka zwierzątek?
Powyższe pozwala mieć obawy, że gdyby Ruch Oporu posiadał jakieś zwierzątko na pokładzie statku, to i tak poświeciłby kapitana bo przecież życie każdej istoty jest tak samo cenne...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Fathiery były potrzebne aby ściągnąć dzieciaki do kina i zarobić na słodkich zwierzątkach (maskotkach, gadżetach). Podobnie porgi

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Porgi były też stworzone po to, żeby "zasłonić" maskonury, które żyją na Skellig Michael. Zamiast usuwać je z szerokich ujęć, wprowadzono do filmu nowe stworzenia o podobnym umaszczeniu.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Lord Budziol napisał:
Co do zwierząt mających zmylić wykrywacz życia, interesujący pomysł, ciekawe czy by się sprawdził? W każdym razie Ruch Oporu światopoglądowo tak bardzo skręcił w lewo z tym całym "życie każdej jednostki jest tak samo ważne" że nie wiem czy takie zwierzątko na pokładzie nie miałoby takich samych, albo nawet większych praw;p Patrz. Rose ratująca Fathiery w czasie kiedy Ruch Oporu dosłownie wykrwawia się na okręcie...
-----------------------

Ja mam takie wrażenie, że film jednak ucieczkę na fathierach krytykuje. W końcu Rose i Finn mogli zwierzaczki wypuścić, żeby zrobiły zamieszanie i w tym czasie znaleźć Mistrza Łamania Kodów. Dziewczyna wolała jednak rozbić parę okien w znienawidzonym przez siebie miejscu i skończyło się to tym, że zabrali ze sobą niewłaściwego człowieka i doprowadzili niemalże do zagłady Ruchu Oporu.
Inna sprawa, że wysyłanie tej dwójki na misję było dużym błędem ze strony Poe. Mechanik (mechaniczka?) i były szturmowiec nie nadawali się do tego zadania, co wyszło najpierw, kiedy zostawili swój pojazd w widocznym miejscu, a potem właśnie przy ucieczce na fathierach. Ale Dameron nie chciał mieszać w to doświadczonych ludzi, którzy byli teraz pod rozkazami wiceadmirał Holdo, więc zrobił, co zrobił.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

a oni tego miszcza nie znaleźli?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Znaleźli, ale zanim zdążyli do niego podejść, zostali zgarnięci przez policję za złe parkowanie.

Chodziło mi o to, że powinni iść go poszukać drugi raz, a nie galopować do swojego statku.

A planetę opuścili z DJ-em, którego poznali w więzieniu, nie o nim mówiła Maz Kanata.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

właśnie tu masz smaczek do ogarnięcia. Czy aby ten miszcz to nie jest ten del Toro w międzyczasie zapuszkowany?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Mistrza Łamania Kodów grał Justin Theroux.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

No to zmienia postać rzeczy.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-Rose i Finn mogli zwierzaczki wypuścić, żeby zrobiły zamieszanie i w tym czasie znaleźć Mistrza Łamania Kodów

Patrząc racjonalnie, to w tym momencie byli mocno w czarnej D, bo byli ścigani przez służby CB, nie mając do dyspozycji żadnego wyposażenia, i w najlepszym wypadku mogli liczyć na to, że uda im się dotrzeć do pojazdu i próbować powrócić na "Raddusa" (a nie próbować wydobyć Codebreakera z kasyna). Pojawienie się DJa z BB8 to przecież typowe deus ex machina.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Nawet jeśli ich podstawowym celem byłoby tylko opuszczenie planety, to nadal galopowanie na uwolnionych zwierzętach wyścigowych uważam za mniej logiczne, niż puszczenie ich samopas, najlepiej na drugą stronę miasta, żeby służby porządkowe skierowały się w tamte rejony, a plaża pozostała pusta.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Jak obejrzę na spokojnie, to przemyślę niemniej nie mam pewności, czy fathierami dało się tak łatwo komenderować "biegnijcie tam, a my pobiegniemy tutaj".
I raczej była to improwizacja, niż starannie przemyślany plan.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Niedługo będę miał własne DVD, więc też będę mógł to jeszcze raz przemyśleć.
Oczywiście, że była to improwizacja, niemniej uważam, że osoby o większym doświadczeniu zamiast skupiać się na niszczeniu miasta w ramach prywatnej wendetty próbowałyby coś jeszcze ugrać.
Nie znam się na zwierzętach wyścigowych, ale wizja, w której Rose i Finn wypuszczają je, a następnie poganiają w konkretną stronę nie wydaje mi się niemożliwa.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

"Dobra rozumiem, że nie był jedi sensu stricto, nie miał doświadczenia etc. ale dlaczego do licha Luke, gdacze cały film co to jedi nie robili , jak to nie było kiedys, skoro nie należał do tych czasów, co go to obchodzi, kiedy mógł budować zakon na własnych zasadach, bo przecież żadna reda jedi, mu nie wiązała rąk."

Odbudował Zakon takim, jaki był w Republice, powtórzył te same błędy, nie miał sił, żeby próbować jeszcze raz, inaczej.


"Rose jest z kolei przerysowaną orędowniczką różnych szkodliwych prawd, gdzie podług niej ratowanie przyjaciół poświęcając swoje życie dla idei staje się czymś co zasługuje na potępienie.Warto tutaj podkreślić, że wszystko szyte jest grubymi nićmi, bo nowy uroczy Jar-jar, po prostu robi dobrze swojemu ego- Finn jej się podoba i tyle.Tico ryzykuje życie całego ro, tylko dlatego, że poczuła chemie do Finna. Sorry, ale ryzykowanie przetrwania całego korpusu sił, ich sprawy dla jednej osoby jest w tym kontekście paskudne."

Jak dla mnie, to Rose po prostu nie chciała, żeby zginęła kolejna osoba. Straciła siostrę, przyczyniła się do niemalże zagłady Ruchu Oporu, a teraz miałby poświęcić się Finn, czyli na dobrą sprawę jedyna jej bliska osoba.
A samobójstwo Finna raczej nic by nie dało, bo armia poszła by dalej i zniszczyła bramę, chociażby dzięki kilkuminutowemu ostrzałowi z dział maszyn kroczących. Ocalić rebeliantów można było tylko zmuszając Kylo do wstrzymania Najwyższego Porządku, a zrobić to mógł tylko Luke.


"Pani co to ma ciekawy odcień włosów, następna nie lepsza. Prawie cały film pieprzy o rozsądku, oszczędzaniu sil, by w finale zrobić kamikadze, większe od wyczynów Poe. Nowy symbol hipokryzji w sw, przebijający tych dziadów z prequelowej rady jedi."

Różnica jest taka: Poe wysłał na śmierć swoich ludzi, żeby zniszczyć duży statek, Holdo wysłała na śmierć siebie, żeby ocalić swoich ludzi, a duży statek zniszczyła przy okazji.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Świetna obrona! W zupełności się zgadzam. Wojna to nie tylko "bagnety na broń i jazda na czołgi" ale też bardziej strategiczne ruchy i poswiecanie jak najmniejszej ilości żołnierzy. Holdo w pewnym sensie się poświęca wiedząc, że są nowi młodzi (m. in. POE), którzy mają tyle chęci walki i determinacji, że warto dla nich zginąć i przekazać pałeczkę. Tak jak Luke, który odchodzi wiedząc, że nie jest ostatnim jedi i nie musi bać się dołączyć do największych mistrzów jedi, bo są inni, nowi, może bardziej doskonali, nie ograniczeni regułami Starego Zakonu, który nie był idealny.

Poza tym nie zapominajmy, że cały film pokazuje ludzi i ich porażki, ale w ostateczności, każdy z nich wyciąga wnioski i lekcję.

Pozwól przeszłości odejść, by mogła być lepsza przyszłość

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ancyk85 napisał:
Wojna to nie tylko "bagnety na broń i jazda na czołgi" ale też bardziej strategiczne ruchy i poswiecanie jak najmniejszej ilości żołnierzy.
-----------------------

Brytole to rozumieją świetnie a Polacy jakoś nie mogą pojąć


Holdo w pewnym sensie się poświęca wiedząc, że są nowi młodzi (m. in. POE), którzy mają tyle chęci walki i determinacji, że warto dla nich zginąć i przekazać pałeczkę. Tak jak Luke, który odchodzi wiedząc, że nie jest ostatnim jedi i nie musi bać się dołączyć do największych mistrzów jedi, bo są inni, nowi, może bardziej doskonali, nie ograniczeni regułami Starego Zakonu, który nie był idealny.
Poza tym nie zapominajmy, że cały film pokazuje ludzi i ich porażki, ale w ostateczności, każdy z nich wyciąga wnioski i lekcję.

-----------------------

Niby proste ale jakoś niektórzy nie chcą tego "kupić". Zbyt życiowe, prawdopodobnie.



Pozwól przeszłości odejść, by mogła być lepsza przyszłość

-----------------------

Widzę, że z samą tą koncepcją dużo ludzi ma problem. Do tej pory starwarsy skoncentrowane były na przeszłości a tu jest inaczej.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

W ogóle Holdo postępuje podobnie jak komandor Bolton z filmu Dunkierka, gdzie on został bohaterem wojennym i wzorem dowódcy a Holdo fioletową i klamliwą szmat... XD

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

dansty napisał:
Jak dla mnie, to Rose po prostu nie chciała, żeby zginęła kolejna osoba. Straciła siostrę
-----------------------

Tak jest. TLJ w bardzo ciekawy i realistyczny (symbolicznie) sposób przedstawia zachowania ludzi, którzy zostali "przyciśnięci" do kresu wytrzymałości. Każda z postaci dociera do swojej osobistej "krawędzi". Np Rose w tym miejscu przestaje widzieć sens jakichkolwiek aktów destrukcji i mordu. Ostateczną wartość widzi tylko w życiu. To jest rdzeń jej charakteru. Bardzo ciekawa sprawa.


Różnica jest taka: Poe wysłał na śmierć swoich ludzi, żeby zniszczyć duży statek, Holdo wysłała na śmierć siebie, żeby ocalić swoich ludzi, a duży statek zniszczyła przy okazji.
-----------------------

Różnica "diametralna"

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Spoko. Co do Luke`a to dalej nie ma sensu

Skoro objawiał mu się Yoda, to mógłby wcześniej poinformować Luke`a jak to było z tym dawnym zakonem.

Jestem na ten moment w stanie wyobrazić sobie takie same rozwiązanie przy Rey. W końcu ona tez nie ma doświadczenia co do nauk jedi. No wiec co błędne koło z kolejnym wybrańcem, który ma odbudować zakon, ale przez brak wiedzy nie da rady.

Za kadencji Disneya chyba nigdy nie zobaczymy normalnie prosperującego zakonu i wszystko to będzie ciągłe przetwarzania status z ot.

Pani z różowymi włosami, to nadal kawał debila Jak cały ruch oporu zresztą. Tak dbają o swoją reputację, zależy im na walce, ze nie potrafią zadbać o odpowiednie wyposażenie, liczbę ludzi.

Tak, tak wiem republika została zniszczona, co prowadzi do kolejnego absurdu. Rozumiem, że cała republika to było te parę planetek, które zniszczony w ep VII? Wow. Doprawdy w star warsach wszystko jest teraz jakieś takie mikro.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Mily napisał:
Skoro objawiał mu się Yoda, to mógłby wcześniej poinformować Luke`a jak to było z tym dawnym zakonem.

Jestem na ten moment w stanie wyobrazić sobie takie same rozwiązanie przy Rey. W końcu ona tez nie ma doświadczenia co do nauk jedi. No wiec co błędne koło z kolejnym wybrańcem, który ma odbudować zakon, ale przez brak wiedzy nie da rady.

-----------------------

Nie wiemy, jak często Duchy Mocy pokazywały się Luke`owi. Może niezbyt często. Może wierzyły, że wystarczy wprowadzić nieco więcej ascetyzmu. Na razie nie wiemy.
A Rey wie już, że Zakon miał problemy, Luke jej o tym powiedział, więc jeśli będzie chciała stworzyć coś własnego, to już wie, jak tego nie robić.



Pani z różowymi włosami, to nadal kawał debila Jak cały ruch oporu zresztą. Tak dbają o swoją reputację, zależy im na walce, ze nie potrafią zadbać o odpowiednie wyposażenie, liczbę ludzi.
-----------------------

Działają niemalże bez wsparcia, w dużym osamotnieniu. Bez sojuszników, z małą pomocą kilku senatorów. W przeciwieństwie do Najwyższego Porządku nie prowadzą grabieży surowców naturalnych, więc nie mają wystarczających środków pieniężnych.
Nowa Republika ignorowała zagrożenie ze strony Najwyższego Porządku i nie była przychylna działaniom Lei (na razie podane tylko poza filmami).



Tak, tak wiem republika została zniszczona, co prowadzi do kolejnego absurdu. Rozumiem, że cała republika to było te parę planetek, które zniszczony w ep VII? Wow. Doprawdy w star warsach wszystko jest teraz jakieś takie mikro.
-----------------------

Zniszczono układ Hosnian, na którym mieścił się Senat (a więc ośrodek decyzyjny Nowej Republiki) i flota galaktyczna. Taki był plan Najwyższego Porządku - zniszczyć "mózg" i jego armię, żeby w szybkim tempie zajmować kolejne światy, wykorzystując efekt zaskoczenia i chaos. Trzeba było jeszcze zniszczyć Ruch Oporu, który stanowił ostatnie zorganizowane zagrożenie. Jak wyszło, wiemy z filmów.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-Nowa Republika ignorowała zagrożenie ze strony Najwyższego Porządku i nie była przychylna działaniom Lei

W napisach początkowych do TFA jest:
"With the support of the REPUBLIC, General Leia Organa leads a brave RESISTANCE"

Co mogło oznaczać pieniądze lub zakupy sprzętu (w sumie nie jest chyba jasno powiedziane, kto kupował X-wingi od właściciela statku ukradzionego przez DJa)

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Niedopatrzenie/niedokładność ze strony Abramsa, niestety.
W pozycjach pozafilmowych pojawiają się informacje, że Senat jako całość nie był przychylny Lei i ignorował zagrożenie ze strony Najwyższego Porządku, wpierało ją po cichu tylko kilku senatorów.

Właściciel tego statku sprzedawał broń zarówno Najwyższemu Porządkowi jak i Ruchowi Oporu, DJ mówi to wprost.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Leia straciła poparcie większości Senatu gdy okazało się, że jest córką Vadera. Przy czym było to lata przed TFA i nikt nawet nie wiedział, że istnieje coś takiego jak FO. Gdy okazało się, że zagrożenie jest realne, a emocje opadły, Leia pewnie miała na tyle duże poparcie by wykorzystywać zasoby NR i nie być ściganą.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

dansty napisał:
Nie wiemy, jak często Duchy Mocy pokazywały się Luke`owi. Może niezbyt często.
-----------------------

Yoda mówi do Luke`a, że się za nim stęsknił, więc możliwe, iż widzą się po raz pierwszy od dawna, być może nawet od RotJ.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Pytanie czy Duchy mogą pokazywać się komuś, kto odciął się od Mocy. Luke widzi Yode po kontakcie z Leia.

Duchy Mocy

Słuszna uwaga, zwłaszcza, że niewiele wiemy na temat ich natury oraz w ogóle tego kiedy i komu mogą się pokazywać. Może np. Anakin nie może ukazać się swojemu wnukowi, którego nie spotkał za życia? Dlaczego tylko Luke widział trzech zmarłych Jedi po bitwie o Endor? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi!

Re: Duchy Mocy

Co do widzenia duchów to z Zemsty Sithow wiemy, że trzeba opanować technikę by z nim rozmawiać. Yoda mówi do Obi, że nauczy go rozmawiać z Qui-gonem. Po czym Luke potrafi to od razu.

Ale ciekawe gdzie te byty są? Mogą wchodzić w interakcje z otoczeniem i fizycznie, i za pośrednictwem Mocy.

Re: Duchy Mocy

No właśnie potem Luke nie potrzebował szkolenia, więc może to też kwestia samych Duchów, więc młody Skywalker z QGJ już by nie pogadał bez odpowiedniego treningu.

A może te byty to po prostu emanacja samej Mocy? Może są jak te fantomy z Solaris? No dobra, sam w to nie wierzę

Re: Duchy Mocy

Czy Sith może stać się duchem?

Re: Duchy Mocy

Nie wiem jak jest w nowym kanonie, w starym chyba tylko mógł opętać jakieś miejsce, czy jakoś tak.

Re: Duchy Mocy

A Anakin opanował tę umiejętność jako kto?

Re: Duchy Mocy

Przed śmiercią nawrócił się i był Jedi - zapewne bez tego by się nie pojawił jako Duch, ale z Wybrańcem to nigdy nie wiadomo

Re: Duchy Mocy

Właśnie, Anakin wymiata bo Wybrancy tak mają. Chociaż może zostajesz duchem gdy godzisz się że śmiercią i jest ona z Twojej woli/decyzji, a nie nagła?

Re: Duchy Mocy

To chyba byłoby zbyt proste, skoro dla Obiego sama możliwość była nowiną, a QGJ dotarł aż do połowy drogi, mimo że odszedł śmiercią bardzo nagłą

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

To nie Rey odbuduje zakon (lub stworzy nową wersję) - w każdym razie nie sama. Wskazówkę daje scena z TLJ w której Snoke obsobacza Benka.

Kiedy Snoke opowiada jak to póki ostatni Skywalker żyje to nadal jest nadzieja i powstaną nowi Jedi kamera robi najazd na gębę ostatniego Skywalkera. Który jest tak jakby przeszkolony. ;-P

Ja mam jeden problem

Ja mam jeden problem z sequelami i właściwie ciężko mi stwierdzić czy bardziej problemem są sequele czy fani.

Wychodzi TFA - pierwszy film z nowego SW. Film jest przyjemny, ale mocno zachowawczy. Mi to nie przeszkadza, ale powoli zaczynają się ruchy w internecie mające na celu pokazać fanom, że to nie są dobre Gwiezdne Wojny. Jeszcze jest cicho, ale czuć już, że zaczyna się rewolucja antySW.

Wychodzi TLJ - masa ludzi idzie na film mając z tyłu głowy "koniec taryfy ulgowej, teraz muszą wprowadzić SW na głębsze wody". Rian robi to do takiego stopnia, że sporo ludzi staje się zagorzałymi haterami TLJ bądź sequeli jako całości. Powstaje masa filmów na YT wyjaśniających dlaczego film jest zły, ludzie wypowiadają się na forach, Twitterach, Facebookach. Niektórzy, którym film się w jakimś stopniu podobał wpadają w tą karuzelę hejtu zauważając wspominane wady i akceptując, że film jest słaby.

Wychodzi Solo - film jest odbierany całkiem nieźle jednakże mleko się rozlało - ludzie na fali hejtu względem TLJ nastawiają się negatywnie. Film gorzej zarabia, zaczyna się szukanie winnych - to pewnie wina TLJ i tego, że fani są wściekli. Mimo, że Ci "wściekli" to tylko część fanów (<50%) to ma się wrażenie, że jest ich większość.

Wychodzi Epizod 9 - ...

Nie wróżę tym trzem kropkom niczego dobrego pod kątem odbioru w Social Media. Co prawda na korzyść działa 1.5 roku przerwy, może ludzie trochę przez ten czas zatęsknią, hejt trochę zwolni. Ale dziewiątka musiałaby być absolutnie bez skazy, żeby uszła jakoś z życiem. SW jest teraz na takim etapie, że wystarcza jeden czynnik i można objeżdzać film całymi miesiącami. W przypadku TFA była to wspomniana wtórność po której jechano przez równe 2 lata aż do premiery TLJ. R1 się obroniło - film był (o dziwo) oceniany typowo filmowo - albo był dobry albo zły. Ludzie nie dorabiali do tego otoczki pozafilmowej. Potem przyszło TLJ i tematów do kłótni była cała masa - stary, gruboskórny Luke, latająca Leia, kobiety na czele Rebelii, nieistotny Snoke, Rey Nobody. W większości problemem nie jest samo prowadzenie fabuły, nawet nie sama fabuła pod kątem filmowym, tylko decyzje fabularne. Solo, jako spin-off, ma mniejszą wagę, przez co i dyskusja jest mniej żarliwa. Jasne, mamy kwestię L3, słynne cameo czy panseksualnego Lando ale to takie pomniejsze temaciki. Co będzie z epizodem 9? Właściwie to cokolwiek fabularnie by się nie stało to spodziewam się w najlepszym razie tekstów pokroju "No i koniec tej trylogii, najgorsza z trzech, do zapomnienia". Ale jeśli Abrams wywróci cokolwiek do góry nogami to będziemy mieć powtórkę z TLJ tylko 3x silniejszą.

I przyznam, że mam problem, żeby wskazać winowajcę. Bliżej mi do zrzucenia winy na fanów, bo potrafimy się dopierdzielać (ja też nie jestem tu żadnym wyjątkiem) do każdej pojedynczej scenki. Jedna decyzja fabularna potrafi spierdzielić nam odbiór filmu (przykład: początek spoilera nadanie imienia Solo przez Imperialnego, ktoś wspominał, że mu się potem źle oglądało film koniec spoilera). Jedna decyzja fabularna potrafi wywołać lawinę filmów na YT tworzonych przez "ekspertów" w dziedzinie Star Wars. Myślę, że gdyby nie było kwestii Disneya i to Lucas tworzyłby nowe SW to skala hejtu byłaby taka sama - tylko słowa inne. I nie ma tu znaczenia jakie by te filmy były, bo fani mają tak różne oczekiwania, że zawsze się znajdzie spora grupa osób zawiedzionych. To uniwersum jest tak uwielbiane i kochane od lat, że, tworzenie w nim nowych rzeczy jest zadaniem praktycznie awykonalnym.

Re: Ja mam jeden problem

Krótko i zwięźle: jak często pojawia się w dyskusjach "argument", że oto fani tworzyli przez 2 lata superduperhipermegateorie, kim to niby jest Snoke (gruszką, oczywiście), a potem Di$ney śmiał to wszystko uciąć jednym ciosem Kylo.

PAAANIE JAK TAK MOŻNA!!!1!!

A że dokładnie to samo spotkało Maula, Dooku i Grievousa (pojawili się znikąd i zostali skasowani), że w gruncie rzeczy podobnie potraktowano Yodę w OT, to nikt nie pamięta, bo SNOŁK MIAŁ...

To problem fanów i ich wybujałych oczekiwań (co nie znaczy że sequele nie mają takich czy innych wad, ani że muszą się wszystkim podobać).

Re: Ja mam jeden problem

-Co będzie z epizodem 9?

A co ma być?

Gwarantuję, że będzie wielkim sukcesem, będzie konkretna kampania marketingowa i ludzie polecą do kina jak muchy do...


To pewne jak w banku, że E9 bedzie drugim najlepiej zarabiającym filmem SW.

Z SOLO sprawa jest taka, że pomijając brak promocji to dzieciaki wydały swoje oszczedności na marvela i tu nie ma żadnej filozofii.

Najbardziej mnie rozwalają opowieści o przesycie/znudzeniu marką i jak to jeden film rocznie to max, przy jednoczesnym wyczekiwaniu kiedy będzie serial. To może wydawać się nielogiczne, ale to jest bardzo logiczne.

Przesyt SW jest wtedy gdy trzeba płacić, gdy SW jest "za darmo" to przesytu nie ma i można nawet 100 seriali po 100 odcinków wchłonąć.

Chcesz włożyć kij w mrowisko, to napisz że Disney serial wypuści najpierw do kin a dopiero póżniej na swoją platformę - byłby lament i będzie... jak zabraknie nielegalnej dystrybucji.

Re: Ja mam jeden problem

Rzeczywiście spodziewałbym się wielkiego sukcesu marketingowego epizodu 9, bo co jak co, to będzie podsumowanie trylogii.

Ale lament i tak będzie ;D

Re: Ja mam jeden problem

Nie byłbym tak do końca przekonany o sukcesie finansowym EIX, bo tutaj trudno się złapać jakiegoś pozytywu. Disney mógł trochę zamknąć usta maruderom filmem Solo (który mi osobiście się podobał) po nieudanym TLJ, ale chyba trochę stracił szansę i teraz będzie zdawał najważniejszy egzamin w ostatnich latach praktycznie bez możliwości przygotowania się.

uwolnienie zwierzątek

Życie dopisało epilog do sceny uwolnienia zwierzątek:
https://www.o2.pl/artykul/aktywisci-uwolnili-krowy-w-niemczech--nie-zyja--jest-w-stanie-krytycznym-6294560688469633a

4 zwierzęta zmarły z przejedzenia, a 40 jest w stanie krytycznym. Zwierzęta są teraz pod stałą opieką weterynarzy. Niektóre z nich pożarły nawet 10 kilogramów paszy, podczas gdy zwykła dzienna porcja to 2 kilogramy - podaje "Berliner Zeitung".

Setki krów uwolnili obrońcy praw zwierząt. Aktywiści wcześniej zakradli się na teren farmy. Jej właściciele oferują 1000 euro (około 4300 zł) nagrody za informację, która pozwoli im złapać sprawców. Śledztwo prowadzi też policja.

Re: uwolnienie zwierzątek

Sucha masa dziennej porcji pokarmu krowy to ok. 3% masy ciała, więc 2 kg to porcja na cielaczka po urodzeniu.

Re: uwolnienie zwierzątek

-Po wypuszczeniu z zagród na farmie Lebenwalder Agrar w północno-wschodnich Niemczech krowy zaczęły bez opamiętania jeść skoncentrowaną paszę.

Wołowina Kobe

Najlepsza wołowina świata - wołowina Kobe:
http://ole-restaurant.pl/o-restauracji/blog/najlepsza-wolowina-swiata-wolowina-kobe/

Specyfika hodowli krów Wagyu

Relaks przy muzyce klasycznej, ożywcze masaże i ekologiczne, certyfikowane pożywienie – brzmi jak pobyt w spa wysokiej klasy. Tymczasem to właśnie w ten sposób traktowane są krowy wagyu, co nadaje ich mięsu wyjątkowy, delikatny i pożądany przez smakoszy na całym świecie smak. Podawana im pasza pochodzi z certyfikowanych, ekologicznych upraw. Pojone są piwem, które równomiernie rozprowadza tłuszcz w tkankach mięśniowych. Ponieważ krowy wagyu większą część dnia spędzają stojąc w jednym miejscu, ich hodowcy poddają je masażom wykonywanym z użyciem sake. Alkohol jest rozpylany po całym ciele krowy przez hodowców wypluwających go z własnych ust i wmasowujących następnie w skórę specjalnymi rękawicami z trawy. Aby zaś krowy mogły się należycie zrelaksować, z głośników dobiega muzyka klasyczna.


Mniam, mniam.
Muszę coś przekąsić

Re: Wołowina Kobe

Co na to PETA*???

PETA - People Eating Tasty Animals

Re: Wołowina Kobe

I wyszło do czego nadaje się sake - do plucia na krowy.

Re: uwolnienie zwierzątek

Gdybyś był głodzony, to też byś potem tyle zeżarł. Naturalna reakcja.

Re: uwolnienie zwierzątek

wiadomo, że głodna krowa daje więcej mleka.

Re: uwolnienie zwierzątek

Nie o tym mówię.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Pojawił się filmik jakiegoś gościa:
https://youtu.be/Z6nY8OMbIj0
Radośnie sobie wywodzi ale za to są polskie napisy. Czy ma zatem rację?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ostatnio o tym dyskutowaliśmy na nowej kantynie.

Na plus tego filmiku jest to, że po raz pierwszy "zrozumiałem" punkt widzenia sporej części niezadowolonych fanów. Rozumiem, ale nie zmienia to mojej opinii o filmie, po prostu te powody nie powodują, że odbieram film gorzej.

Autor wymienia dwa główne problemy:
1. Rey będącą Mary Sue zupełnie bez powodu
2. Atak na męski heroizm

Co do Rey będącej Mary Sue to już wielokrotnie o tym mówiłem i nie mam zamiaru jeszcze raz wdawać się w bezsensowne dyskusje.

Drugi punkt jest ciekawszy - rzeczywiście faceci są trochę "pomiatani" w tym filmie. Poe heroicznie próbuje ataku na FO, za co zostaje zbesztany przez swoją przełożoną. I jest to w pełni sensowne, bo naraził swoim zachowaniem cały Ruch Oporu, sprzeciwił się rozkazowi z góry, a jego decyzja spowodowała śmierć wielu osób bez wielkiej korzyści dla Ruchu Oporu. Tylko, że to chyba nie jest największym problemem. Myślę, że wielu fanów (szczególnie mężczyzn) wkurza to, że tak został wymyślony scenariusz. Poe (facet) podejmuje głupie decyzje przez co zostaje zbesztany przez kobiety. Finn (facet) podejmuje heroiczną próbę ratowania RO na Crait (co tak naprawdę i tak nie pomogłoby RO), ale w pewien sposób beszta go za to Rose. Luke (facet) zostaje pokonany przez Rey, ale tak naprawdę nie wynika to z tego, że Rey jest Mary Sue silniejszą od Luke`a, tylko z tego, że Luke odciął się od Mocy i, co ważniejsze, nie chciał zabić Rey i raczej zdawał sobie sprawę, że ona go nie zabije. W każdej sytuacji to co robią kobiety w reakcji na zachowanie mężczyzn ma sens, można tych scen nie lubić, ale nie jest to bezpodstawne pastwienie się nad facetami tylko sensowna reakcja na ich zachowanie. Problemem jest sam pomysł na to, żeby w scenariuszu tak często to kobiety były górą, a faceci przegrywami, którzy popełniają błędy. Mi osobiście to nie przeszkadza, nie czuję, żeby błędy Poe czy Finna i wynikające z nich kobiece "beszty" bezpośrednio mnie dotykały.

Podoba mi się to, że Luke jest pewnego rodzaju przegrywem, złamanym przegrywem, ale w ostatniej scenie wraca pokazując swoją mądrość i Moc (i tu też będę ostro bronił tego, że zachowanie Luke`a na Crait to nie było żadne tchórzostwo tylko najlepsze z możliwych rozwiązań). Podoba mi się, że Finn trochę nierozważnie, ale bohatersko próbuje w jedyny znany mu aktualnie sposób uratować RO. Nawet jeśli w praktyce nie przyniosłoby to dobrego skutku. No bo co by zmieniło jego poświęcenie? FO i tak by było w stanie sforsować tą bazę. A tak w tym jednym momencie zobaczyliśmy tego prosto myślącego Finna, który jest w stanie poświęcić swoje życie dla sprawy. Mimo, że jeszcze chwilę temu chciał uciec.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Mossar napisał:

2. Atak na męski heroizm

-----------------------

Problemy z menskim heroizmem to Poważna Sprawa!

Pisałem w swoim podsumowaniu że to jest tak naprawdę film antywojenny.
http://bartoszcze.blox.pl/2018/01/Gwiezdne-AntyWojny.html

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-"nie chodzi o to, by zabijać wrogów, ale o to, by ratować tych, których kochamy" (czy Luke w tym właśnie celu nie leciał na Bespin, wbrew radom Yody i Obi-Wana?)

Dokładnie to czynił w krytycznym momencie Finn (nawet jeżeli bezskutecznie), tyle że nie był akurat w sytuacji, gdzie mógł podlecieć sobie Sokołem za skałki i wszystkich cichaczem zgarnąć. Gdyby nie przypadkowi Luke i Rey, z rebeliantów została miazga.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Jeszcze są millenialsi: przekonanie że możesz wszystko a jak nie możesz to znaczy, że Cię ktoś ogranicza z zewnątrz. Tego wynikiem jest owa Mary Sue.
2. Właśnie interpretacje są dwie. Jedna prostolinijna a druga, że chcieli dobrze a wyszło jak zwykle , czyli pokazali, że babskie rządy prowadzą do katastrofy.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

A to prawda, że w tym filmie rządzą kobiety, są dowódcami, podejmują decyzje, są silniejsze i bardziej zdecydowane od facetów. Super
To jednak zabawne, że niektórych facetów to tak oburza ^^ Przez dziesięciolecia kobiety w kinie były często bezbarwnym dodatkiem dla męskich twardzieli, a kiedy pokazano coś innego, to od razu niektórzy poczuli się zagrożeni w swoim ?męskim heroizmie" XD

Akurat kobiety Rian pokazał w świetny sposób, miło popatrzeć, jak w tej Galaktyce panuje taka całkowita równość. Mężczyźni nie są tu herosami (Poe, Finn i Luke - no daleko im do herosów), ale nie wiem, w czym to przeszkadza, oni też mają ciekawe wątki (zwłaszcza Luke, ale Poe został przedstawiony ciekawie, tak jest wkurzający ze swoją dziecinną brawurą, ale przynajmniej nie jest tak nudny jak w TFA).

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Skoro rządzą kobiety, nie ma tu żadnej równości. Niemniej film specjalnie jest skonstruowany żeby tak to wyglądało. O ile manewr Holdo jest traktowany jako heroiczny, tak z Finnem i Poe bywa gorzej, gdyż kosztuje ich to albo stratą bombowców albo mało potrzebną śmiercią Finna.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Rzodkiewka napisał:
A to prawda, że w tym filmie rządzą kobiety, są dowódcami, podejmują decyzje, są silniejsze i bardziej zdecydowane od facetów. Super

-----------------------
Akurat tak miało być, ale wyszło jak zawsze: głupie są mówiąc bez ogródek.

2. Problemem jest nie tylko zastępowanie mężczyzn kobietami, ale pokazywanie procesu wypierania i zastępowania mężczyzn przez kobiety:
https://youtu.be/1QG3_LNz0dM

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

A to prawda, że w tym filmie rządzą kobiety, są dowódcami, podejmują decyzje, są silniejsze i bardziej zdecydowane od facetów. Super
To jednak zabawne, że niektórych facetów to tak oburza ^^ Przez dziesięciolecia kobiety w kinie były często bezbarwnym dodatkiem dla męskich twardzieli, a kiedy pokazano coś innego, to od razu niektórzy poczuli się zagrożeni w swoim ?męskim heroizmie" XD

Akurat kobiety Rian pokazał w świetny sposób, miło popatrzeć, jak w tej Galaktyce panuje taka całkowita równość. Mężczyźni nie są tu herosami (Poe, Finn i Luke - no daleko im do herosów), ale nie wiem, w czym to przeszkadza, oni też mają ciekawe wątki (zwłaszcza Luke, ale Poe został przedstawiony ciekawie, tak jest wkurzający ze swoją dziecinną brawurą, ale przynajmniej nie jest tak nudny jak w TFA).

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Nie o to chodzi:
Otóż podstawowe pytanie jest takie; dlaczego ma być tak jak jest a nie jakoś inaczej? Np. teraz ludzie chodzą ubraniach a czemu nie mogą chodzić z gołym zadkiem jak pawiany? Nie ma tu dobrej odpowiedzi. Powiedzmy wcześniej ewolucyjny dobór naturalny rozwiązywał problem: widać ci z z gołymi zadkami wyginęli jak mamuty. Teraz zaś, dzięki postępowi technicznemu i wynalazkom żyjemy pod kloszem, co powoduje, że zachowania niesprawne ewolucyjne mogą się utrzymać. I to na różnych płaszczyznach: od hemofilii po feminizm.

I powstaje pytanie: czemu nie można pokazywać kobiet jako posiadających cechy męskie i wypierających facetów? Że powoduje to fabularne dziadostwo? Ale czy zawsze?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

XD Tego nie da się brać poważnie

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Hłobcy czujom siem onieśmieleni!!1!!1!

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

A to niby dlaczego?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Chłopie, "feminizm niesprawny ewolucyjnie" ... daj sobie spokój. Sir Alec Guiness zawsze twierdził, że ten film jest szkodliwy, i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jesteś jedną z jego ofiar.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Który film?
2. Jakby feminizm był sprawny ewolucyjnie to społeczeństwa byłyby matriarchalne od zawsze. Ba: w ogóle by było jak u modliszek.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Od kiedy feminizm ma jakiś związek z matriarchatem? Może zajrzyj na wiki i przeczytaj definicję, czy coś, bo opowiadasz straszne bajki.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Z zasłyszanej rozmowy matki z córką:

"Co z ciebie za zwolenniczka matriarchatu, jak ty się matki nie słuchasz"

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

To podobnie jak z "bezstresowym wychowaniem" czyli metodami wychowawczymi promowanymi niegdyś przez dr Spocka które w żadnym miejscu nie zakładają "pozwalania dziecku na wszystko", ale prawie nikt to tym nie wie, tylko z każdy powtarza hasło jak przychodzi do oburzania się na "dzisiejszą młodzież" - nie mając zielonego pojęcia skąd ono się wzięło i co faktycznie oznacza.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Z matriarchalizmem ma związek: https://youtu.be/jDQKWReXTbA

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

RedPill. To wiele wyjaśnia, nic dziwnego że masz problem z Last Jedi.

Sugeruję udać się do odpowiedniego terapeuty, zanim będzie za późno.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Prawdziwe mencizny nie chodzą do jakichś tam terapełtów.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Racja, siedzenie za kratkami jest bardzo macho.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

HA HA Eustachy jest redpillowcem? O rany - jeżeli tak jest, to mi w sumie gościa bardzo szkoda

Na reddicie RedPill jest poddany kwarantannie. Aż tak odjechali? Ale jakie linki tam są! "Story of Reformed Incel". No pięknie :O

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

O widzę że mizeria merytoryczna powoduje erupcję wyzwisk, dość hermetycznych zresztą. Ja jednak nie o tym. Otóż wysyłania ludzi na badania jest cechą typową dla staliniąt, bo w ZSRS była to metoda represjonowania normalsów. A propagowanie takowych ustrojów totalitarnych jest u nas zakazane. Winnaś zatem zgłosić swój występek w prokuraturze i poprosić o stosowny wymiar kary.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Sam sobie ten los zgotowałeś i przypieczętowałeś podejmując polemikę z filmem na płaszczyźnie ideologiczno-politycznej, podczas gdy ten film żadnej ideologii ani polityki wprost nie zawiera, nie ma tam NIC, ABSOLUTNIE NIC. To wszystko to tylko front, atrapa, kobiety w rolach przywódczo-bohaterskich są tylko ciekawostką i zabiegiem urozmaicającym film fabularnie. Nie jest ich obecność w żaden sposób umotywowana politycznie ani ideologicznie. LAST JEDI jest bogaty w symbole i znaczenie, ale w zupełnie innych miejscach, nie mogę pojąć dlaczego tego nie widzisz, albo nie chcesz tego dostrzec albo być może nie jesteś w stanie. W filmie, który jest bajką dla dzieci z pewnymi elementami symboliki zrozumiałej dla ludzi dojrzałych, widzisz jakąś propagandę czy dezinformację umotywowaną ideologicznie.

Jak to mówią, wszystko jest w oku patrzącego, i Panie Smoku Eustachy wygląda na to, że masz Pan jakąś obsesję polityczno-ideologiczną, co zresztą widać po wpisach na blogu. Albo się czepiasz szczegółów w sposób mechanistyczny (dlaczego bomby spadają na orbicie!) albo widzisz niewinny film jako oręż w rękach (mackach?) jakichś mrocznych sił wciskających szkodliwe ideologie młodzieży. W ten sposób ciężko jest rozmawiać o blockbusterach bo ja kierowanie dyskusji na takie tory odbieram jako szyderczy trolling albo tzw "udawanie greka" (żeby nie powiedzieć głupiego).

Podawanie argumentów w postaci linków do materiałów znanej w całym internecie grupy dziwaków na pewno nie pomaga. Dziwna sprawa, jesteś kolejnym użytkownikiem, którego Kariera na Bastionie zaczęła się od interesujących postów, aby następnie wjechać w toksyczne i dziwaczne klimaty. STAR WARS to bajka. Nie mają wystarczającej pojemności znaczeniowej, żeby można było widzieć w nich jakąś "inżynierię społeczną". To zbyt prosty i ograniczony twór. Jeżeli chcesz prowadzić krucjaty przeciwko zapędom manipulacyjnym elit, to się chwali, ale w tym momencie nie jesteś na właściwym froncie i strzelasz nie w tę stronę, w którą powinieneś.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

RedPills to nie jest zwykłą grupa dziwaków - otwarcie zachęcają do gwałtów, przemocy itd. Jeśli się przytacza ich materiały na poparcie swoich tez, to nie powinno się płakać, że się za to obrywa.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Jakoś nie widzę tego urozmaicenia. Urozmaicenie to by było, jakby Leja się gdzieś zaszyła a ruch oporu by jej szukał.
2. Niestety tezy feministek są u nas trudno dostępne, ze względu na mądrość etapu. Najobszerniejszy zbiór jest na Demotywatorach. Z drugiej strony mamy doniesienia medialne, które pokazują, co się dzieje. Nie tylko za oceanem ale i u nas. Doszły do mnie np. odpryskowo jakieś opowieści o pijanej trzynastolatce biegającej nago po ulicy i reakcje na to.
Wniosek jest taki, że feminazizm to tez nazizm i stosuje podobne metody.

2. Teorie spiskowe to poszukiwanie sensu w nonsensie. Albo ostatnie poczynania Disneja nie mają sensu i mamy przykłady głupoty i nonsensu, albo mają jakiś sens i są nim poczynania spiskowe.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

To zwykły odpowiednik RedWatchów i WhitePowerów, próbujących sobie wyszczekać prawo do egzystencji ich chorych zbrodniczych ideologii.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Feminizm (łac. femina ‘kobieta’) – ideologia, kierunek polityczny i ruch społeczny związany z równouprawnieniem kobiet. Istnieje wiele nurtów feminizmu, odróżniających się stanowiskami w takich kwestiach jak np. prawa kobiet i płeć kulturowa. Za twórcę terminu féminisme uważany jest Charles Fourier, który po raz pierwszy użył go w 1837 roku.

Współcześnie w społeczeństwach zachodnich pod pojęciem feminizmu rozumie się przede wszystkim nowy ruch feministyczny (feminizm drugiej fali), za którego początek uważa się wydanie przez Betty Friedan książki pt. Mistyka kobiecości w roku 1963. Poglądy reprezentowane przez wcześniejszą falę feminizmu (formalne równouprawnienie kobiet) zostały w dużej mierze przyswojone przez zachodnie społeczeństwa i przestały być elementem programu feministycznego.

Podstawą programu feminizmu jest dążenie do emancypacji kobiet i równouprawnienia płci, zarówno pod względem formalnym, jak i faktycznym. Feminizm zajmuje się też problemem kobiecości, konstrukcją płci kulturowej oraz zwiększeniem udziału kobiet w różnych obszarach życia. Od lat 60. XX wieku wysunięto postulaty dotyczące uwzględnienia roli kobiet w historii, w której pomijano ich dorobek i osiągnięcia[1].


itd.

Problem w tym, że zjechałeś z dyskusją na metr poniżej mułu i podawanie ci racjonalnych argumentów nie ma sensu. To co piszesz jest w stylu "prawica = Breivik" + przyprawa w postaci RedPills.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Wydaje mi się że nasz kolega ma problem z odróżnieniem tego co Kathleen Kennedy mówi od tego co faktycznie robi i przez to nie potrafi patrzeć na nowe SW inaczej niż przez pryzmat jej wypowiedzi...
Gdyby czepiał się KK i jej całej gadki z "Force is female" na czele to pewnie przyznałbym mu rację i sam "rzucił kamieniem" bo dla mnie w wielu miejscach jest to gadka szkodliwa, szczególnie dla kobiet...
Na razie jednak wydaje się to wszystko jedynie zabiegiem marketingowym nastawionym na pozyskanie widzów-kobiet o poglądach feministycznych? Efektem ubocznym jest zrażenie jakieś części "męskiej" widowni która potem doszukuje się w filmach nieistniejących rzeczy ;p

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

W punkt. Z tym że z marketingiem u "D" jest jak wiemy kiepsko. To jak z pomysłem "damy Azjatów to będą oglądać w Chinach". No jakoś dalej nie oglądają. A takie "transformery" gdzie azjatów nie ma, i owszem.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

A tego że jest to marketing słuszny lub skuteczny to już nie napisałem;p Tutaj mam podobne zdanie jak Ty;p O tym jak źle jest niech świadczy to że anonimowy gimnazjalista z Polski wiedział coś czego nie wiedział dział marketingu chyba największej firmy z branży filmowej - że brak jakiegokolwiek zwiastuna Solo na ledwie 4 miesiące przed premierą to "wstyd, żenada, patologia" czy jakoś tak;p

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Asfo napisał:
[cytat]RedPills to nie jest zwykłą grupa dziwaków - otwarcie zachęcają do gwałtów, przemocy itd.
-----------------------

O kurde nie wiedziałem, myślałem, że to jakiś folklor internetowy...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Smok Eustachy napisał:
Jakoś nie widzę tego urozmaicenia. Urozmaicenie to by było, jakby Leja się gdzieś zaszyła a ruch oporu by jej szukał.
-----------------------

Ale Leja jest postacią drugoplanową i jej potencjalne zniknięcie nie ma ani w 1/100 takich istotnych konsekwencji jak zniknięcie głównego bohatera OT, Legendy Galaktyki, gościa w którym zarówno mieszkańcy tego fikcyjnego świata, jak i widzowie pokładali wielkie nadzieje. Zniknięcie Luka uruchamia szalone wydarzenia TFA i doprowadza do tej szokującej konkluzji z TLJ, to jest bardzo dobre rozwiązanie fabularne. Urozmaicenie polega głównie na stronie wizualnej, bo kobiety w filmie "wyglądającym na SF" na stanowiskach dowódczych wyglądają fajnie, a przy okazji nie są przedstawione w sposób obraźliwy zarówno dla widowni jak i fikcyjnych bohaterek. Podejmują takie same decyzje, jak na ich miejscu w scenariuszu podjąłby facet.


2. Niestety tezy feministek są u nas trudno dostępne, ze względu na mądrość etapu. Najobszerniejszy zbiór jest na Demotywatorach. Z drugiej strony mamy doniesienia medialne, które pokazują, co się dzieje. Nie tylko za oceanem ale i u nas. Doszły do mnie np. odpryskowo jakieś opowieści o pijanej trzynastolatce biegającej nago po ulicy i reakcje na to.
Wniosek jest taki, że feminazizm to tez nazizm i stosuje podobne metody.

-----------------------

Ja w ogóle nic o tym nie słyszałem i nie widzę żadnego związku ze Starwarsami. No i porównywanie feminizmu do nazizmu to chyba przesada, ale co ja tam wiem. Wiem tylko tyle, że NS to była brutalna ideologia, poczytaj sobie Allana Bullocka a jak Ci się nie chce to chociaż H.H. Kirsta.

2. Teorie spiskowe to poszukiwanie sensu w nonsensie. Albo ostatnie poczynania Disneja nie mają sensu i mamy przykłady głupoty i nonsensu, albo mają jakiś sens i są nim poczynania spiskowe.
-----------------------

Problem z T.S. polega na tym, że umysł ludzki jest tak skonstruowany, że odpowiednio przyciśnięty znajdzie porządek wszędzie (pareidolia). I tak to jest, korelacja wcale nie oznacza związku przyczynowo-skutkowego, a istnienie porządku nie musi oznaczać celowego zamysłu twórczego.
Dlatego uważam, że dokonujesz nadinterpretacji, i cała dyskusja jest bezprzedmiotowa.
Zgadzam się, że z pewnego punktu widzenia TLJ i Sequele są głupie i niewarte oglądania. Ale przyjmując takie stanowisko konsekwencją jest, że całe STAR WARS jest głupie i niewarte oglądania. Nie zgadzam się z teoriami, że w Sequelach zaszyte są celowo treści polityczno-ideologiczne a film jest częścią kampanii manipulacji.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

bartoszcze napisał:
To zwykły odpowiednik RedWatchów i WhitePowerów, próbujących sobie wyszczekać prawo do egzystencji ich chorych zbrodniczych ideologii.
-----------------------

Szkoda tylko, że w PL darmową reklamę dał im GazWyb, nagłaśniając ten folklor i w pewnym sensie ich legitymizując.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Anarchiści w tym miejscu mawiają, że od zawsze zwalczają faszystów, o których mainstream twierdził, że ich nie ma.
I, surprise, w innych krajach są, choć GW o nich nie pisała.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

No Antifa atakująca rekonstruktorów zwalczała.
2. Stalin nakazal wyzywać wszystkich od faszystów. Np. socjalistow nazywać socjalistami itp. I taka moda trwa jak widać do teraz. Natomiast wyzywanie wszystkich od faszystów powoduje dewaluację tej inwektywy.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

W temacie marketingu, a właściwe braku tych iluśtam zwiastunów przed, to mam taką hipotezę - jakby to powiedział bohater z serialu Dinopociąg ... . Zdaje się, że (Disney) mieli takie koncepcje, primo, że się samo już sprzeda i nic nie trzeba robić, secundo, jak nic nie ma, to zainteresowanie filmem przekroczy oczekiwania. Może być też i trzecia, najbardziej prawdopodobna wersja - że po prostu kompletnie zawalili i mieli na to wywalone, o.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Czwarta - produkcja wywindowała koszty na tyle, że bali się wydawania pieniędzy na promocję. W sumie nie kłóci się z pierwszą i drugą.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

O, i czwarta też , jakby nie było, to trochę zawirowań było

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Prawo Balbina jest i tu powinno zostać zastosowane:
Wraz z trwaniem dyskusji w Internecie prawdopodobieństwo użycia porównania, w którym występuje nazizm bądź Hitler, dąży do 1

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

To tym bardziej powinni pompować kaskę w promocję, żeby nakłady się zwróciły. Trailery tyle kosztują?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Nieaktualna definicja. Nie ma o prof. Środzie, z koleżankami z Kongresu Kobiet wprowadzonej przez czarownicę w rytuały, sprawowane między innymi w Noc Walpurgii. I to, co tam robią, "nie jest bez wpływu na sytuację polityczną".

Tera dla dorosłych będzie:
2. Dominik W. wnuk byłego prezydenta Lecha Wałęsy został skazany na prace społeczne bo tam szturchnęli jakąś panienkę i straciła przytomność z wstrząsem mózgu. Sąd jak to sąd wydaje wyroki jakie chce ale nie było za bardzo protestów feministycznych. I to nam sporo mówi o feminizmie.

3. Gównoburza w USA przy okazji oskarżenia nominata o obmacanie panienki 36 lat temu też dużo mówi o owym feminizmie: faktycznie jest tu objawienie rewolucyjnej mentalności, bo nie udowodnisz, że nie. Po pierwsze czy obmacał, po drugie, czy on, po trzecie czy nie chciała. Nie ma zresztą takiej opcji, żeby chciała, o czym później.

4. Z kolei jakiś facet skarży panienkę od meetoo, która naopowiadała że ja zgwałcił i jest w ciąży. Poczem się okazało, że nie jest w ciąży iw ogóle.

II
Widać, że feminizm się kończy i dobije go płeć kulturowa. Otóż jest afera ba jakiś facet trafił na listę 200 czołowych kobiet w biznesie. Nasze biegaczki straciły złoto bo rywalizowały z facetami, którzy udają kobiety.

Zresztą specyfika feminizmu jest taka, że poradzić se z nim mogą tylko kobiety. Coraz więcej kobiet występuje przeciw feminizmowi. Weronika Kostrzewa, Antyfeministyczna, Kaja Godek, niewiasty z Ordo Iuris, etc. etc. Powstaną stosowne organizacje kobiece niedługo - tak mniemam..

III
Propaganda feministyczna działa jak podgrzewanie żaby w garczku: jak wrzucisz żabę do wrzątku to ucieknie. Ale jak wrzucisz ją do zimnej wody i stopniowo podgrzewasz to możesz żabę ugotować.

Podobnie z propagandą feministyczną: gdyby od razu powiedziały, że kobiety muszą znosić faceta w damskiej szatni świecącego jajcami i majtającego penisem to by wywołały oburzenie. Proces rozgotowania mózgów do poziomu kiślu jest powolny i teraz kobitki faceta zaakceptują u siebie w szatni czy w ubikacji.

U nas teza, że Gdy kobieta osiąga orgazm z mężczyzną, kolaboruje z systemem patriarchalnym, erotyzując tylko opresję, której ulega. budzi mocne niedowierzanie, ale jest to normalka. I dlatego wynurzenia feministyczne są u nas trudno dostępne, bo jak ludzie poczytają sobie o tym wszystkim to podziałają tezy feministyczne jak szczepionka.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Lord Budziol napisał:
Wydaje mi się że nasz kolega ma problem z odróżnieniem tego co Kathleen Kennedy mówi od tego co faktycznie robi i przez to nie potrafi patrzeć na nowe SW inaczej niż przez pryzmat jej wypowiedzi...
-----------------------
A co mnie obchodzi jej mowa? Paczę na to, co wyszło i nie daję jednoznacznej odpowiedzi. Możliwości są takie: albo głupota albo spisek.

Zasada jest prosta: jeśli film jest dobry to ludzie łykną propagandę, Ewoków jako Wietnam itp. Jeśli film jest słaby to ludzie zaczynają szukać przyczyn. I poszukują jakiegoś logicznego wyjaśnienia. W TLJ wyboczenia nie są losowe, idą w pewnym określonym kierunku, więc nie dziwią interpretacje. Ale że tylko głupota i indolencja? Kto wie?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

No było, ale tępi hejterzy hołdujący chorym ideologiom i tak tego nie ogarniają.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Kolega nie ma z niczym problemu - w sensie z interpretacją, czy odbiorem, po prostu ma pewien światopogląd (redPills, ordojurki, płodoszopy Godek, itp.) i dostaje spazmów na widok niewiasty, która nie siedzi w kuchni i nie podaje kapci.

W związku z tym naturalne jest, że mu się nowe filmy SW nie podobają, bo jak ogląda to sobie od razu wyobraża, że po tekim filmie się wszystkie baby dookoła pobuntują i będzie musiał wracać do jaskini w Bieszczadach, razem z kolegami z ONR, gdzie będą mogli się bawić w żołnierzy zaklętych - ale na dłuższą metę trochę zimno i mokro.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Co do promocji Solo to gdzieś czytałam, że mało promowali, bo nie chcieli odciągać uwagi od innego filmu, który Disney w owym czasie puścił do kin.

Brzmi trochę bez sensu, ale traf tu za umysłami speców od marketingu. W każdym razie, spora część ludzi nawet się nie zorientowała, że był jakiś film.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Skoro możliwości są 2 to ja chyba będę obstawiał głupotę... oglądających i dopatrujących się tam tego antymęskiego przesłania;p

TLJ ma pewne braki, nie ukrywam;p Rian nie wszystko ogarnął tak jak trzeba... ale wyjaśnienie jest znacznie prostsze - Rian ma braki warsztatowe jako reżyser;p Te wyjaśnienie znalezione przez ludzi takich jak ten pan z zalinkowanego przez Ciebie filmiku to z logiką niewiele ma wspólnego;p

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-A tak już całkiem poważnie: nigdy nikt mnie tak nie kneblował, jak robią to feministki. Nigdy nikt mi tyle razy nie napisał, nie powiedział, że nie mam do czegoś prawa, że mam być cicho, że mam się nie wypowiadać bo: nie popieram aborcji/nie popieram małżeństw jednopłciowych/wierzę w siłę tradycji/nie wierzę w potrzebę parytetu/nie promuję postulatów feministycznych, a wręcz przeciwnie, krytykuję je - niepotrzebne sobie skreślić - i bezczelnie otwieram gębę, choć nie mam doktoratu
Ta nakręcona idiotycznie teza, że kobiety sobie czegoś odmawiają, czegoś nie robią, jest z natury błędna - to lobby feministyczne odbiera kobietom prawa.

Antyfeministyczna

Tyle tytułem komcia

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

1. Leia jest postacią pierwszoplanową na równi z Lukiem i Hanem. I na tej trójce zbudowane są Star Łorsy. Ale jakby Leia się zawieruszyła i Han z Lukiem jej szukali to by było przepojone samczą dominacją.
2. W filmie wyglądającym na SF to ta w Star treku Vojadżerze wyglądała nieźle a te tu są żałosne.

3. Gdyby tezy feministyczne były u nas lepiej dostępne to mógłbym cytować feministki wprost. A tak to z 2 ręki muszę. O to głównie chodzi. A programy inżynierii społecznej jak akacja metoo wyraźnie pokazują podstawy feministycznego ideolo.

4. A feministki są to takie baranki, czyli owieczki niby? Weź ten Femen za przykład. I inne. I meetoo.
5. Za dużo tych przypadków jest, aby uznać TLJ za przypadek. Same, kurna, dziwne trafy. Czy alternatywa, mająca tu swych zwolenników, jest lepsza? Czyli totalna głupota?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Lord Budziol napisał:
Skoro możliwości są 2 to ja chyba będę obstawiał głupotę... oglądających i dopatrujących się tam tego antymęskiego przesłania;p
-----------------------

W rzeczy samej

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Pełna zgoda - babki są fajne w nowych epizodach ale razi całkowity brak facetów którym można by kibicować.
Jasne że Kylo to ciekawa postać, ale wiadomo, koszulka z mim to obciach

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Są fajne koszulki z Poe i BB8, choć głównie "damski" krój.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Z BB-8 widziałem fajne i nawet się zastanawiam nad kupnem, ale Poe
Chyba że jako "mrówka" w kokpicie myśliwca, ale to i tak lepszy byłby Wedge

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Dlatego mówię, że dla kobiet. Z Huxiem też bywają.

Natomiast zupełnie nie wiem, czemu koszulki z Phasmą się nie cieszą powodzeniem

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Bo ona zimna.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ale w jakim sensie ? ...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Phasma jest spoko, fajnie wygląda, nie zgodzę się że jest zimna

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Blaszana. I jakby martwa

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

W ostatniej scenie, w której ją widzieliśmy, to byla bardzo gorącą kobietka.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Z Huxem jest bodaj jeden wzór i strasznie nad tym boleję

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Nie, no Huxiow jest sporo, nie licząc nawet takich "if lost, return to general Hux"

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Tak co do tego "ataku" na męski heroizm... naprawdę?;p

Ktos tu chyba nie do końca uważnie oglądał TLJ;p
Faktycznie Poe zostaje zbesztany i zdegradowany za akcję na drednota, ale dlaczego mało kto pamięta że gdyby nie ta akcja to Ruchu Oporu nie byłoby praktycznie od razu po wyjściu z nadprzestrzeni? W końcu gdyby Fulminatrix przetrwał D`Qar to po odnalezieniu floty rebeliantów w systemie Crait Raddus zostałby zniszczony jednym strzałem? Za zniszczenie drednota Poe zasługiwał na medal i awans! To raczej źle świadczy o Lei i Holdo że nie przemyślały i nie odwołały tej decyzji po tym jak namierzyła ich flota FO ;p
Kolejna jego "wtopa" czyli zdrada DJa to też chyba w największym stopniu wina Holdo? Ja rozumiem że w teorii była przekonana że namierzanie w nadprzestrzeni jest niemożliwe, w związku z tym bardzo prawdopodobne że mają w szeregach szpiega i plan mogła przekazać tylko swoim najbardziej zaufanym ludziom... ale sposób odmowy informacji dla Poe który był niczym innym jak "typowym babskim fochem" nie mógł spowodować innej reakcji niż taka jaką mamy w filmie;p
Co do Finna to dla mnie to jeszcze głupsze... bo to on potem tą Rose uratował i dotaszczył ją do bazy? ;p
Co do walki Rey vs Luke... To Luke ją wygrał?;p Potem cofnął się przed mieczem świetlnym, ale byłby głupi gdyby tego nie zrobił a w ręce miał tylko jakiś zwykły kijek?;p

Na sam koniec Ruch Oporu zostaje uratowany przez: Luke`a, Poe, Chewbaccę i Rey... 3 facetów i 1 kobieta... No i kto jest "nową nadzieją" Ruchu Oporu? Chłopak z miotłą ;p

W nowych SW jest zdecydowanie więcej silnych postaci kobiecych niż kiedyś, ale współczuję "mężczyznom" dla których takie TLJ jest zagrożeniem męskości... Zdecydowanie jest tu jakiś problem, ale nie jest to problem z filmem, a z nimi;p

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ja tylko zwracam uwagę na to, że może być to tak odebrane. Sam zupełnie tego nie odbieram jako atak na męski heroizm. Taka kolej rzeczy - każdy może popełnić błąd, nie trzeba się od razu doszukiwać feministycznej propagandy. Tym bardziej że tak jak mówisz - to nie są jednoznaczne błędy, bo jakby się zastanowić to często winny był ktoś inny bądź trzymanie się zasad mogło doprowadzić do gorszego rozwiązania.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Gdyby to był jeden taki film ale tendencja ostatnio jest taka a nie inna.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ant-Man, Spiderman, Czarnypanter, Alpha, Deadpool - tak z głowy

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

A w najnowszym dodatku do World of Warcraft to już w ogóle się straszne rzeczy dzieją.

Aczkolwiek z jakiegoś powodu nikt specjalnie na ten temat nie lamentuje, na pewno nie tak jak w przypadku Star Wars.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Tendencja? Disney stworzył 4 filmy i 1 serial SW...
W serialu fakt, Sabine i Hera to silne kobiety, ale głównym bohaterem jest Ezra i jak przychodzi co do czego to za innych narażają się i poświęcają się faceci?
W filmach "na siłę" główną bohaterką jest tylko Jyn Erso... Ta historia po prostu ma znacznie więcej sensu jako historia Cassiana W każdym razie Jyn i tak robi w zasadzie tylko to co jej Galen, Saw czy Cassian mówią?;p A że to ona niejako dowodzi "Rogue One"? Jak ktoś ma problem z dowodzeniem przez silne, niezależne kobiety to chyba wogóle nie powinien się za SW zabierać?;p Od 1977 roku mamy tu Leię, a później Mon Mothmę, więc to nie są jakieś nowe tendencje, przynajmniej jeśli chodzi o nasze uniwersum;p
Ja naprawdę współczuję kompleksów jeśli jest to dla kogoś aż tak duży problem...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Jakby Padme nie była silną postacią w TPM i AOTC..

BTW wyobraziłem sobie R1 a rebours, w którym to Cassian jest synem naukowca, a Jyn szpiegiem i zabójczynią...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

W ROTS przecież też była! Tylko Lucas wszystko powycinał ;/ W filmie zostały praktycznie tylko jej plany dot. porodu i pokoju dla dziecka, a przecież ona pomimo zaawansowanej ciąży była praktycznie liderką opozycji?
Historia R1 ma sens jako historia szpiega który robi złe rzeczy w imię "większego dobra" a potem nawraca się pod wpływem spotkania córki naukowca;p Broń Boże nie chodziło mi o zamianę płci postaci;p

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ale gdzie tam masz nawrócenie? W sensie że poszedł w samowolkę? Przecież cały czas służył rebelii, zabijając przedstawicieli władzy!

A zamiana płci bohaterów R1 tak czy owak byłaby fajnym eksperymentem

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ja wiem że i tak dalej był terrorystą;p
Ale oceniając to z perspektywy narracji przyjętej przez twórców to z kogoś ślepo wykonującego nawet najbardziej dyskusyjne moralnie rozkazy zaczął robić to co uważał za słuszne

Może, nie wnikam, ja jednak wolę nie;p

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Tędęncja w tzw. kinie.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ta o której pisał już trochę Finster Vater?;p
W DC na jedną Wonder Woman przypada ile Batmanów, Supermanów, Aquamanów i innych?;p
W MCU mamy dopiero zapowiedziany pierwszy film z kobietą w roli głównej?
Rozumiem że wszystkie kolejne filmy z Dwaynem Johnsonem to też feministyczna propaganda? W końcu on jest taki "zniewieściały";p

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Smokowi chyba chodzi o to, że 40 lat temu na 20 filmów akcji kobieta była w jednym (SW) a i to nie jako główna postać, a teraz na 20 filmów mamy aż 2 z kobietą jako główną postacią.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ojej... Terminatora 2 czy Obcego to on pewnie nie cierpi;p
https://youtu.be/YU2x7XNUP5U?t=28s

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

A co dopiero [powiedzieć o serialu "Xena" czy - o zgrozo - "Dr. Quinn"

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Dr Quinn była jednak inaczej skonstruowania. Nie opierała się na tłuczeniu innych po mordach.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Zalinkowałem film, w którym są obrazki raz, napisy dwa i wyjaśnienie trzy:
https://youtu.be/1QG3_LNz0dM
Powstaje pytanie: czy tak ma być czy tak ma nie być?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

W Terminatorze Dwa chodziło o syna, podobnie jak w 1 zresztą. Tak przypominam.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

W Terminatorze pierwszym nie chodziło o syna, tylko o Sarę Connor. Syn był tylko fabularnym wytrychem do zawiązania akcji.

Ten wątek już dawno fruwa w Nibylandii, ale bez przesady.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Sara miała przeżyć żeby urodzić Johna Connora. Tak tam było.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Historia jest o tym że dziewucha ucieka przed chcącym ją zamordować androidem za coś czego nie zrobiła i co nie jest/będzie przestępstwem. Dolicz sobie wątek podróży w czasie jako premię. Urodzenie Connora jest sprawą drugorzędną.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Z jednej strony nie zrobiła a z drugiej zrobiła. Paradoks termalny. Skoro jej syn wysłał ratunek to...

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

To ostatnie zdanie zasługuje na jakieś przy jakiejś tam okazji kiedys

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

No i nie zapominajmy komu Leia przekazała pałeczkę dowodzenia RO pod koniec filmu!

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Zdrada DJa to akurat wina Rose i Finna, którzy wygadali obcemu ściśle tajne informacje mogące zaważyć o przetrwaniu Ruchu Oporu.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Jakby nie Holdo to tej misji na Canto Bight wogóle by nie było;p Ewentualnie gdyby Holdo została wtajemniczona poleciałby tam ktoś bardziej kompetentny;p

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Holdo powinna wsadzić Poego do aresztu, po tym jak zaczął podskakiwać. Tak by było konsekwentnie.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

To też byłoby jakieś rozwiązanie;p
Nie do końca jednak byłoby uczciwe ze względu na to że gdyby nie Poe to już byłoby po nich;p No i raczej nie byłoby to zbyt dobre dla morale załogi

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ja wiem, czy by było po nich. Rozwalił drednota, ale potem byli ścigani przez Supremacy, na której pewnie były jeszcze większe działa.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

No właśnie nie do końca... Bo o ile Supremacy było wręcz gigantyczne, to to nigdy do końca nie miał być okręt "frontowy"? Snoke zdecydował się na interwencję dopiero kiedy miał pewność jak gigantyczną ma przewagę i że wystarczy dorżnąć 3 małe stateczki;p Ciężkie turbolasery niby posiadał, ale były one stanowczo za słabe żeby zniszczyć pole Raddusa? Z filmu jasno wynika że co najwyżej mogą przypominać rebeliantom o swoim istnieniu...
Fulminatrix ma z kolei "Orbital autocannon" broń specjalnie zaprojektowaną do niszczenia celów wszystko jedno czy posiadają osłonę czy nie;p Nie bez przyczyny jest nazywany "zabójcą flot". Gdyby nie Poe (ale i poświęceniu wielu pilotów w tym siostry Rose) to z Ruchu Oporu zostałaby tam mokra plama;p

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

No tam twierdzili, że Raddus był na granicy zasięgu i dlatego nie dawało się go zestrzelić. Da działa na drednocie też mógł być na skraju zasięgu, poza tym tamto działo wyglądało, jakby miało służyć do zwalczania celów naziemnych. Ale może nie mam racji.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Zaraz po zniszczeniu bazy skierował działa na Raddusa, tylko przyleciał Poe. Więc tu raczej LB ma rację.

poza tym "Supremacy" zostało uszkodzone, nie zniszczone.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Lord Budziol napisał:
No właśnie nie do końca... Bo o ile Supremacy było wręcz gigantyczne, to to nigdy do końca nie miał być okręt "frontowy"? Snoke zdecydował się na interwencję dopiero kiedy miał pewność jak gigantyczną ma przewagę i że wystarczy dorżnąć 3 małe stateczki;p Ciężkie turbolasery niby posiadał, ale były one stanowczo za słabe żeby zniszczyć pole Raddusa?
-----------------------

I te turbolasery strzelają pociski lecące po krzywej balistycznej w kosmosie? I jaka jest ich prędkość? A te małe pyrtki obok nie mogły szczelać z bliska?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Wszystko to już było wałkowane. Jedyne co jest na rzeczy, to problem z ciemną i jasną stroną mocy - faktycznie, coś tu nie gra, że strona symbolizująca chaos kreuje technokrację, a strona symbolizująca porządek łączy się z rebelią.

Z tymże konkluzja jest już kopnięta, z uwagi na to, że gość ma skrzywione zrozumienie sequeli - które ewidentnie dążą do połączenia jasnego z ciemnym i stworzenia jakiejś równowagi. Ale jak ktoś się skupia na domniemanej Mary Sue, czy potępieniu męskiego heroizmu (który jest tu głupim heroizmem - Finn w roztapiającym się, małym rupieciu nie miał szans na uszkodzenia działa, podczas gdy Holdo miała do dyspozycji ogromny flagowiec).

Dalej - chaotyczny Ren nie dowodzi w FO, rządzi tam Snoke, Ren co najwyżej jest agentem od brudnej roboty, który może pokierować oddział do jakiegoś zadania, ale nie ma wiele do gadania jeśli chodzi o całość.

Chęć Luka do kończenia Zakonu Jedi to jego osobista obsesja, z której on sam na koniec rezygnuje.

Idea, że nie trzeba się niczego uczyć - to po co Rey te wszystkie książki, i po co pokazano, jak Snoke nią rzuca po sali jak chce. Ostatecznie żeby wygrać to starcie potrzebny był wyszkolony Ren, który załatwił Snoka, bo potrafił ukryć intencje, precyzyjnie manipulować przedmiotami na odległość i pokonał większość krabów.

No ale jak koleś nie może przeżyć, że film nie jest afirmacją jaskiniowej męskości, to mu umykają niuanse i za nimi logika wywodu.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ja tam nie widzę żadnego problemu - Imperium, Vader i Palpatine to dobro, a rebelia, przemytnik i 2-metrowy stwór zjadający ludzi to zło
Z resztą mogę się zgodzić

..."Ostatni Jedi" i ruskie trolle

https://www.hollywoodreporter.com/heat-vision/star-wars-last-jedi-was-targeted-by-russian-trolls-study-says-1148475?utm_source=twitter

Wygląda na to, że odbiór społeczny "TLJ" nie jest tak zły, jakby się mogło wydawać. Przy okazji, wygląda to na akcję nacelowaną na osłabienie gospodarki USA, bo niby jaki inny interes może mieć Putin w urządzaniu takich akcji.

Re: ..."Ostatni Jedi" i ruskie trolle

Ja tam już olałem te wszystkie artykuły na ten temat. Nie zdziwiłbym się gdyby to rzeczywiście była prawda, bo SW jest atakowane z wielu stron z różnych powodów.

Ale chyba nie ma sensu wojować. Oceny liczbowe zwykle są niezbyt rzetelne. Poza tym wśród znajomych widzę, że jednak TLJ jest przez część osób nielubiane.

Największy problem jest taki, że pewne ruchy internetowe mają duży wpływ na niektórych. I dlatego takie akcje trolli/konkurencji/hejterów będą stopniowo powodować odwracanie się ludzi od SW.

Re: ..."Ostatni Jedi" i ruskie trolle

Jak tłumek wrzeszczy, że coś jest do bani, to część uwierzy, a część się będzie bała przyznać, że myśli odwrotnie, nawet w tak błahej sprawie, jak film.

Przy czym nie chodzi zapewne tylko o oceny, ale też spam w mediach społecznościowych, na forach itd.

Re: ..."Ostatni Jedi" i ruskie trolle

Mossar napisał:
Poza tym wśród znajomych widzę, że jednak TLJ jest przez część osób nielubiane.

-----------------------

To jest tzw dowód anegdotyczny, bo wśród moich znajomych film się podoba jakimś 95%, więc czyje doświadczenie jest "właściwe", hę?

Czy takie trollerskie akcje mogą mieć wpływ na powodzenie starwarsów... ciężko powiedzieć. Na pewno marka ucierpiała, poprzez publiczne skojarzenie części fanów ze środowiskami o poglądach rasistowskich i anty-babskich.

Re: ..."Ostatni Jedi" i ruskie trolle

Nie no, jasne. Wśród, powiedzmy, 9 najbliższych mi osób rozkłada się to tak:
3 osobom bardzo się podobało
3 średnio
3 się nie podobało

Ale to bardzo mała grupa badawcza

Re: ..."Ostatni Jedi" i ruskie trolle

darth_numbers napisał:


Czy takie trollerskie akcje mogą mieć wpływ na powodzenie starwarsów... ciężko powiedzieć. Na pewno marka ucierpiała, poprzez publiczne skojarzenie części fanów ze środowiskami o poglądach rasistowskich i anty-babskich.[/cytat]
-----------------------

I trolle nakręciły mnóstwo różnych tam takich filmów na Jutupce?

Re: ..."Ostatni Jedi" i ruskie trolle

Hehe, podobno też WIADOMO KTO stoi i za ruchami anty-szczepionkowymi w Ewropie , w sumie mnie to nie dziwi, na całe szczęście na mnie nie ma wpływu , a moje główne zarzuty w stosunku do TLJ są banalnie proste - pocięte główne wątki, które miałem nadzieję zobaczyć w kolejnym epizodzie. Właściwie i z grubsza to tyle

Re: ..."Ostatni Jedi" i ruskie trolle

>bo niby jaki inny interes może mieć Putin w urządzaniu takich akcji.

może jest fanem Star Treka

Re: ..."Ostatni Jedi" i ruskie trolle

Asfo napisał:
Przy okazji, wygląda to na akcję nacelowaną na osłabienie gospodarki USA, bo niby jaki inny interes może mieć Putin w urządzaniu takich akcji.
-----------------------

Nie. Autor artykułu pisze na wstępie. Prawdopodobnym celem akcji mogło być zwiększenie środków, jakie amerykańskie media poświęcają na doniesienia o skonfliktowanym środowisku fanowskim, a poprzez to podtrzymanie przekonania wśród obywateli świata (i US) o rosnącej niezgodzie w społeczeństwie US i jego dysfunkcyjności.

Kto wie, może coś w tym jest, a może to tylko jakiś kawał. Ciężko stwierdzić bez przeczytania artykułu.

Za szybko wszystko.

Te trylogia jest źle napisana. I najlepiej do skasowania. Scenariusz epizodu VII był chyba pisany na kolanie, wiele wątków jest za szybko i są bezsensowne... Tak jakby chcieli na szybkiego pokazać coś, bez jakiegokolwiek wyjaśnienia... Sama baza Starkiller jest tak źle napisana, że to jest aż nie pojęte... Imperium które miało zasoby z całej galaktyki budowało gwiazdę śmierci 19 lat. Najwyższy Porządek który nie kontroluje galaktyki bo przecież jest Nowa Republika, (która swoją drogą też jest idiotycznie pokazana, a w zasadzie jest, ale jej niema.)Budują bazę Starkiller, olbrzymie działo na środku planety, które potrafi rozwalać układy planet, bez jakichkolwiek większych zasobów o kontrolowaniu galaktyki nie wspominając... Sama ta baza też jest źle napisana... Skoro ona żeby strzelić musi przetworzyć energią słońca i słońce zgaśnie, to przecież jak oni zniszczą swoje słońce to sami zginą. Bo bez gwiazdy ciężko żeby przetrwało życie.... Zresztą wystrzeliliby w próżnie bo nie byłoby słońca, więc nie miałaby ich baza wokół czego krążyć. Ale trzeba na szybkiego dać jakąś super broń, bo w IV części jest...

Re: Za szybko wszystko.

Witamy w 2018 roku

Jak minęła podróż i jak się spało?

Re: Za szybko wszystko.

Świetnie. xD Poszedłem spać zanim nastały mroczne czasy, czasy Disneya i słabej 3 trylogii...

Re: Za szybko wszystko.

Re: Za szybko wszystko.

Ja tylko nieśmiało przypomnę, że pierwszy sklecenie pierwszego samolotu (z czesci głównie rowerowych)zabrało masę czasu i zachodu, a sam "pierwszy lot" był tak nieasamowicie długi że... no to trzeba samemu zobaczyć. I nie minęło 20 lat, a samolot stał się wszechstronną i niezawodną maszyną do zabijania (przy czym sam proces zajął niecałe 6 lat), nie minelo lat trzydzieści, a przeleciał Atlantyk.
A my tutaj mówimy o skali galaktyki.

Re: Za szybko wszystko.

Najbardziej mnie bawi, że podobno TFA jest kalką ANH, więc co zostało tak źle napisane?

Oraz: DS1 budowano lat naście, a większa DS2 była gotowa do działania już 4 latach...

Re: Za szybko wszystko.

"Najbardziej mnie bawi, że podobno TFA jest kalką ANH, więc co zostało tak źle napisane?"

W Imperium kontra Rebelia, wiemy że Imperium jest stroną dominującą, stroną która kontroluje galaktykę. A rebelianci natomiast są tą stroną słabszą, która chce powstrzymać ich, i przywrócić Republikę.
Tutaj natomiast jest to niezrozumiałe niby Nowa Republika jest, kontroluje galaktykę, ale tak naprawdę jest słaba, jak rebelia a Najwyższy Porządek który nie kontroluję galaktyki, jest potężny jak Imperium. Nie jest to w ogóle wyjaśnione dlaczego. Czemu Republika praktycznie nie istnieje ? Czemu ich stolicą nie jest Corussant ? Wszystkie wątki są bez wyjaśnienia. Napisane na szybko.

"Oraz: DS1 budowano lat naście, a większa DS2 była gotowa do działania już 4 latach..."

Tak, tylko Imperium jako strona dominująca w galaktyce mogła sobie pozwolić na budowę DS2, w szybszym tempie, widząca też po DS1 jak ją zbudować i unowocześnić.

Re: Za szybko wszystko.

Proponuję obejrzeć sobie ANH i sprawdzić co tam jest w istocie powiedziane na temat Imperium i Rebelii.

Re: Za szybko wszystko.

Jak to leciało o rebelii w ANH

"- ...we are vunerable. The Rebel Alliance is too well equipped! They`re more dangerous than you realize
- Dangerous to your starfleet, Commander. not to this battle station"

Re: Za szybko wszystko.

A o Imperium:
"How will the Emperor maintain control without the bureaucracy?"

Nowa Republika

MMK napisał:
Tutaj natomiast jest to niezrozumiałe niby Nowa Republika jest, kontroluje galaktykę, ale tak naprawdę jest słaba, jak rebelia a Najwyższy Porządek który nie kontroluję galaktyki, jest potężny jak Imperium. Nie jest to w ogóle wyjaśnione dlaczego. Czemu Republika praktycznie nie istnieje ? Czemu ich stolicą nie jest Corussant ? Wszystkie wątki są bez wyjaśnienia. Napisane na szybko.
-----------------------
Po obejrzeniu samego filmu rzeczywiście może się to wydawać dziwne, ale kanon to nie tylko filmy i w innych źródłach jest to wyjaśnione. Choćby w książce „Więzy krwi”. W skrócie to jest o Lei i polityce niedługo przed sequelami. Nowa Republika jest słaba, bo tonie w biurokracji i bezcelowych dyskusjach. Są dwie wrogo nastawione do siebie partie i senatorowie w niczym nie mogą dojść ze sobą porozumienia. Nie jestem pewna, co się stało z Coruscant, ale stolica miała być ruchoma, żeby „nie faworyzować jednej planety”. Najwyższy Porządek rozwijał się na krańcach galaktyki zupełnie swobodnie tak naprawdę dlatego, że nikt oprócz Lei i może kilkorga jej najbliższych współpracowników nie wierzył w realne zagrożenie z jego strony. Kiedy Leia próbowała ich przekonać, że Porządek jest poważną groźbą dla Republiki, oskarżyli ją o podżeganie do wojny. Zresztą wiele osób z tej drugiej partii (centryści) w rzeczywistości sprzyjało Porządkowi, a centrystyczne planety pewnie chętnie poddały się postimperialnym. Poza tym NP utworzyły niedobitki Imperium, które przynajmniej częściowo dysponowały imperialną technologią i miały dobre trzydzieści lat na przygotowanie się do ataku na Republikę. To nie jest tak, że zbudowali Starkillera w parę lat.

Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

... trochę jestem skołowany. Po seansie, poza wyrzutami, że jednak mogłem włączyć Szklaną Pułapkę albo Kevina, kilkukrotnie sprawdziłem czy aby przypadkiem nie wyłączyłem jakiejś przerobionej wersji.

To coś serio było w kinach??? :o

Próbuję sobie teraz ułożyć w głowie o czym w ogóle był ten film i, serio, stwierdzam to bez hejtu, nie jestem w stanie określić co było przedmiotem opowiedzianej historii.

To co zobaczyłem to jakiś kompletny fabularny bajzel bez ładu i składu.

Tu nawet nie chodzi o autystyczne zawodzenie, że ktoś tam kiedyś skasował EU i teraz robi starwarsy po swojemu. Problem polega na tym, że będąc na etapie 2/3 trylogii wciąż ciężko cokolwiek powiedzieć o uniwersum, w którym rozgrywa się akcja. W założeniu ma to być kontynuacja OT, ale odnoszę wrażenie, że te filmy zawieszone są w fabularnej próżni, a cokolwiek dzieje się na ekranie z niczego nie wynika.

I tak, TFA, mając dokładnie ten sam problem, zostawił mnie przynajmniej z ciekawością. Co działo się od czasu ROTJ? Jak uformowała się taka a nie inna sytuacja polityczna? KIM DO CHOLERY JEST TEN SMOKE I CI JEGO RYCERZE?

Drugi film na żadne z tych pytań nie odpowiedział, co więcej sprawił, że widz (w sensie, że ja) musiał zadać sobie pytanie czy w ogóle gdzieś w pokoju scenarzystów takowe odpowiedzi powstały.

Naprawdę nie rozumiem w jaki sposób wydano tak ogromne pieniądze, na tak zbędne dwie godziny.

PS - A, Luke w tym filmie też do kitu jest, ale to najmniejszy problem.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Skołowani, to my wszyscy będziemy za rok . Bez względu na to, w jaki sposób zakończy to Abrams & Company, to będzie się tu działo, oj będzie

to naprawdę straszne

że sam nie wiesz co chciałeś napisać ani po co oglądałeś film.

Podpowiedź: film przedstawia określoną historię. Jeżeli chciałeś pogłębionej analizy teorii i historii uniwersum, należało sobie kupić encyklopedię z obrazkami (lub bez).

W sumie określenie "autystyczne zawodzenie" całkiem nieźle określa Twoje refleksje, zważywszy że fabuła gdzieś Ci uciekła

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

W tytule tematu jest słowo racjonalna...

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Moim zdaniem są to dziwne zarzuty, ale każdy czego innego oczekuje od filmów. Ja chcę mieć akcję, emocje, tempo, może jakieś tam ogólne spostrzeżenia na temat "życia, wszechświata i całej reszty". Cała ta skomplikowana mechanika tego urojonego uniwersum jest mi kompletnie obojętna. Ale jak się okazuje, bardzo duża część widzów tego właśnie oczekuje od Starwarsów, i jest zawiedziona bo tego nie dostaje. I tu jest problem, bo tego rodzaju worlbuilding jakiego najwyraźniej oczekujesz Ty i część fanów jest po prostu ze swojej natury niefilomwalny i żadne zaklęcia tego nie zmienią (dlatego wersje filmowe dzieł Tolkiena i Herberta będą tylko adaptacjami "mniej-więcej). Po prostu nie da się sfilmować encyklopedii.

Problem niestety idzie również głębiej, tylko nikt o tym nie wspomina, żeby nie zepsuć sobie i nie obrzydzić magii dzieciństwa. A sprawa wygląda tak, że mimo stawiania na piedestale OT, tam również nic, ale to kompletnie nic nie ma sensu i nie trzyma się kupy. Oczywiście jeżeli chodzi to ten filmowy "świat" w tle, ponieważ sam język filmowy jest prawie bez zarzutu. STAR WARS po prostu nie jest i nigdy nie było uniwersum, to czysty absurd i zadawanie jakichkolwiek pytań próbujących ten fikcyjny świat racjonalizować od razu tę fasadę obnaża. W OT nie było wiadomo kompletnie nic, pomiędzy OT a PT są takie straszne dziury fabularne, że można nawet powiedzieć, że filmy te dzieją się w różnych "wszechświatach". To wszystko jest po prostu częścią tego specyficznego gwiezdnowojennego uroku. To jest po prostu BAJKA, którą można traktować tylko i wyłącznie w kategoriach jakiejś alegorycznej opowieśći o NASZYM WŁASNYM świecie. Każdy, kto próbuje zadawać pytania o moc w petawatach lasera Gwiazdy Śmierci, ciąg silnika X-Winga, czy budżet FO albo Republiki, od razu się o tę absurdalność rozbije.

Dlatego właśnie pytania rodzaju : Co działo się od czasu ROTJ? Jak uformowała się taka a nie inna sytuacja polityczna? KIM DO CHOLERY JEST TEN SMOKE I CI JEGO RYCERZE? nie mają sensu, bo w ogóle nie ma na nie odpowiedzi, SW nie było "projektowane" do udzielania odpowiedzi na podobne pytania, w przeciwieństwie do światów Tolkiena i Hertberta, które zostały ZAPROJEKTOWANE i ich wewnętrzna spójność była jednym z założeń początkowych.

Cóż mogę więcej powiedzieć, jeżeli właśnie zdałeś sobie sprawę z absurdalności SW, to gratulujemy wkroczenia w dorosłość. SW jednak pod swoją absurdalnością oferuje innego rodzaju wartości, takie jakie właśnie przekazują bajki. Ale do tego trzeba być albo dzieckiem, albo zgedem, który "wewnętrznego dziecka" w sobie znowu się doszukał.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

+100.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

A dla mnie Jacksonowa "Drużyna Pierścienia" była w punkt !, dostałem wszystko to, czego oczekiwałem, a nawet więcej. Była najbliższa temu, co znalazłem w książkach, pozostałe dwie części - pomimo, że wizualnie jeszcze lepsze i też świetne, jednak w moim odczuciu są słabsze. To w sumie ciekawe, bo z książkowym "Władcą" mam dokładnie tak samo - pierwsza część jest dla mnie the best !.

Ale generalnie zgadzam się, SW to po prostu bajka, pozlepiana, dająca iluzję zaprojektowanego uniwersum, ale to tylko iluzja. Bajka, po prostu - dla zgredów

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

To po prostu znaczy, że nie jesteś prawdziwym Tolkienistą... bo prawdziwi Tolkienowi znawcy-fanatycy wersji filmowej nie trawią. Podobnie, jak prawdziwi fani prawdziwego SW nie trawią "myszatych" filmów

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

To nie jest takie proste

I część "Wladcy" filmowego jest OK, i kolega mówił właśnie o niej. Bo jest najbliższa oryginałowi i oddaje ducha powieści. Potem jest gorzej. No może nie tak że "nie trawię", ale elfy - klony w Helmowym Jarze, Ent ktory nie uwierzy jak nie zobaczy itd. - to mi tutaj całkowicie wypaczylo przekaz Tolkiena.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

W końcu najbardziej oryginalne SW, czyli ANH, było przerabiane tyle razy, że spójność architektury uniwersum była tam ostatnią rzeczą którą Dżordż miał na myśli

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Faktycznie, było tam chyba ze dwadzieścia iteracji... i to takich o których wiadomo publicznie. Z drugiej strony nie wiadomo jak Tolkien swoje uniwersum tworzył, ale tak naprawdę to chyba nie chodzi o to JAK a raczej PO CO, Tolkien chciał stworzyć "mitologię" a Dżordż luźne ramy dla filmowców. Taki był jego pierwotny zamysł ale później to się pozmieniało trochę.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Nie do końca się zgadzam.

Co do wyższości np. uniwersum Tolkienowskiego pod względem starannego zaprojektowania od początku wraz z całą mitologią nie ma co dyskutować, zgadzam się w 100%. Wiadomo dużo rzeczy jest wprowadzana do świata w SW bo dobrze pasuje do filmowej historii i kozacko prezentuje się na ekranie, później dopiero dorabiane jest do nich wyjaśnienie i historia, ale dla mnie to jeden z uroków tego uniwersum.

Jednak jeśli chodzi o pytania typu kim jest Snoke, co działo się po ROTJ i sytuację polityczną to takie pytania jak najbardziej mają sens, odpowiedź na wiele z nich można znaleźć w źródłach pozafilmowych i jest to odpowiedź na tyle sensowna i satysfakcjonująca, że w moim przypadku znacznie wzbogaca odbiór filmów. Przecież nawet jedną z funkcji spin-offów jest wyjaśnienie, naprawienie i dopowiedzenie historii do OT. Jasne jeśli będziemy chcieli wejść w to uniwersum bardzo głęboko, analizować każdy najdrobniejszy szczegół i próbować znaleźć do wszystkiego wyjaśnienie (wspomniany ciąg X-winga) to prędzej czy później się odbijemy i wszystko się posypie (piszę z własnego doświadczenia), ale do pewnego momentu całość dosyć ładnie się trzyma kupy, zazębia i przenika.

Dla mnie jedną z najważniejszych zalet gwiezdno-wojennego uniwersum jest to, że jest otwarte, żyje i rośnie. Tydzień w tydzień dostaję niewielki, ale jednak nowy kawałeczek tego świata, na horyzoncie są filmy i seriale, które ten świat znacząco poszerzą. Wkład w uniwersum wnosi wielu różnych autorów przez co jakość często jest jaka jest, ale jest różnorodność i nigdy nie wiadomo czego się do końca spodziewać. Nie ma też totalnej samowolki - jest story group, które czuwa, żeby do pewnego momentu wszystko ze sobą grało i pasowało. Pod tymi względami uniwersum SW u mnie zdecydowanie wygrywa.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

O ile pytania o politykę czy historie różnych postaci (czyli rzeczy które nie mieszczą się w formule filmu akcji) można zadać i zaleźć odpowiedź w encyklopedii z obrazkami czy komiksie, o tyle pytania o mechanikę czy fizykę zawsze w przypadku SW rozbiją się o absurd, ponieważ w tym świecie "Science Fiction" pełni funkcję papierowej dekoracji.

Sens SW leży gdzie indziej - w mitach, legendach, baśniach i psychologii postaci. I rozpatrując w tym aspekcie także dorosły widz może znaleźć coś dla siebie.

SW to "space opera". Tu nie chodzi o naukę i fizykę, tu chodzi o bohaterów i ich drogę ku upadkowi lub chwale. Włącznie z opowiedzeniem, jak postrzeganie bohaterstwa zmieniło się od lat 70-tych 20w. do dziś.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Asfo napisał:
Włącznie z opowiedzeniem, jak postrzeganie bohaterstwa zmieniło się od lat 70-tych 20w. do dziś.
-----------------------

Wydaje mi się, że to jest bardzo ważny i w pewnym sensie przeoczony aspekt tej całej zabawy. Star Wars Lucasa to produkt tamtych czasów, mentalności z epoki młodości Baby Boomersów. Lucas i tak cały ówczesny cynizm odrzucił i postanowił wszystko zamknąć w prostym i zrozumiałym schemacie "dobrzy-żli", ze wszystkimi możliwymi interpretacjami. Czy Imperium Zła to USA we Wietnamie, czy może Sowieci, to wszystko jest jasne i zrozumiałe. Gdy Lucasowi ta cała koncepcja zaczęła się wymykać spod kontroli i żyć własnym życiem (pierwotna koncepcja Zemsty Jedi wg wspomnień Garego Kurtza), uciął ją szybko w zarodku i sprowadził z powrotem na "bajkowe" tory, byle tylko nie zniechęcić i nie przestraszyć publiczności.

Co by nie mówić o koncepcjach i ludziach stojących za Sequelami, czy będziemy ich nazywać "postępowcami" czy "lewakami", trzeba przyznać że idee w nowych SW są o wiele głębsze niż Lucasowa prosta naiwność. Zło ukazane w Sequelach jako główna siła sprawcza wydarzeń nie jest zewnętrzne lecz wewnętrzne, jego istota to nie flagi jakiejś zbrodniczej ideologii tylko pierwotne uczucia, chciwość, żądza władzy i zniewolenia bliźnich. Uważam że dla wielu odbiorców jest to podświadomie bardzo niepokojące, stąd te wszystkie oskarżenia o antykapitalistyczną propagandę czy "wciskanie na siłę" bab czy czarnuchów. Mimo że wszyscy rozumieją, że wobec zła wszyscy jesteśmy równi i dlatego wszyscy muszą stanąć do walki, niezależnie od płci czy rasy.

Starwarsy zawsze były i będą głupie, ale jednak obecna generacja tych filmów moim zdaniem o wiele bardziej zbliża się w tej całej alegorii do jakiejś Prawdy o świecie, a ludzie prawdy nienawidzą i będą się zawsze przed nią chronić w obozach politycznych, ideologicznych, w swojej własnej wyidealizowanej wersji przeszłości. Uważam, że nowe SW to produkt w 100% komercyjny ale jednak przemycający bardzo odważne i nie ruszane do tej pory w pop-filmach idee. Stąd ten cały dysonans poznawczy i opór tylu fanów.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

O to mi właśnie chodzi. W OT było dobro i zło, miłość i egoizm, dobro i miłość zwyciężyło, bohater pokonał strach, dzielny pilot wykonał zadanie, a śmierć jego oddziału nie poszła na marne.

W TFA, a szczególnie TLJ jest mnóstwo odcieni szarości, problemów psychologicznych, niejasnych wyborów i odbieram to jako rodzaj refleksji np. nad romantyzowaniem wojny i bohaterstwa.

Bo oto w filmie mówi się o tym, że jednak cel misji może być mniej ważny od życia żołnierzy, że wątpliwe moralnie sojusze mogą doprowadzić do wielkich osiągnięć, że ten sam człowiek może raz postępować wspaniale, a raz okropnie, że śmierć na polu chwały ma sens tylko kiedy odnosi jakiś skutek, że bohaterstwo bez planu może mieć skutek przeciwny od zamierzonego, że dobrzy ludzie popełniają kosztowne błędy... itd.

Dla części widzów okazało się to nie do przyjęcia.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Jak to dobrze, że na Bastionie są ludzie, którzy potrafią ładnie ubrać w słowa to co sam myślę, bo sam nigdy nie potrafię tego ubrać w słowa. Dodam tylko, że zacząłem w pełni cieszyć się Star Wars kiedy trochę wyciągnąłem kij z tyłka i uznałem, że te historie są absurdalne i nierealne. Jasne, raz mniej raz bardziej, ale te przymiotniki towarzyszą SW już on Nowej Nadziei.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Chyba jednak jest drobna różnica o pytania techniczne dotyczące szczegółowgo sposobu działania urządzeń, a pytania dotyczące fabuły i historii owego świata. Bo czym innym są zasady fizyczne kierujące światem (choć jeśli są one poruszane i w jakiś sposób ustanowione, to kolejne filmy powinny się ich trzymać, stąd tyle zgrzytów wśród fanów o skok Hana na DS3 w TFA oraz kilka rzeczy z TLJ), a czym innym prowadzenie opowieści i logika fabularna. W OT masz Imperium powstałe z Republiki, któremu przewodzi Imperator, mistrz Ciemnej Strony, który zwiódł Vadera. Nie wiesz skąd pochodzi, ale sam pewnie przyznasz, nie jest to konieczne. Jest to background w pełni wystarczający do opowiedzenia historii o Luke`u, miałeś Republikę, masz Imperium, miałeś Jedi, masz Imperatora - ostatnią próbę Luke`a w walce o wolność.

Teraz, po pokonaniu Imperium, w Disney Trilogy pojawia się kolejny zły, jeszcze większy i brzydszy. Przewodzi FO powstałemu z ruin Imperium, które jakimś cudem posiada armię dorównującą Imperium oraz broń jeszcze większą i groźniejszą niż Gwiazda Śmierci. Szturmowcami nie są poborowi, a indoktrynowane od małego dzieciaki, których szkolenie musiało zająć mnóstwo czasu. Na usługach Snoke`a, obok Solo, są Rycerze Ren, najpewniej grupa użytkowników mocy. Ogromna siła, co nie? I moim zdaniem w tym przypadku zwykłe powiedzenie "nie rozumiesz klimatu Star Wars i jego absurdalności" jest marnym usprawiedliwieniem słabego storytellingu. Bo to nie jest zamknięta baśniowa historia, od A do C, jak OT, a przynajmniej nie do końca. Tutaj masz bezpośrednią kontynuację, a Snoke i FO jako nowa, ogromna siła zaburzają porządek świata zostawiony w RotJ, stąd musisz chociaż trochę powiedzieć skąd się wzięli i jakim cudem są tak potężni. A zamiast tego dostaliśmy próbę powtórzenia schematu z OT, co mi wygląda na klasyczny przykład "mieć ciastko i zjeść ciastko".

Tego typu historia zadziałałby lepiej w kompletnie nowym settingu, powiedzmy 200 lat po RotJ. Wówczas rzeczywiście można by opowiedzieć baśń w absolutnie dowolny sposób, nie zważając na jakiekolwiek wydarzenia z przeszłości.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Alex napisał:
zasady fizyczne kierujące światem (choć jeśli są one poruszane i w jakiś sposób ustanowione

A kto je ustanowił i dlaczego są niewzruszalne?

tyle zgrzytów wśród fanów o skok Hana na DS3 w TFA

Akurat te zgrzyty mi może umknęły, ale narzekającym zwykle umyka, że z wypowiedzi Hana wynika, że in-universe również taki skok uważano za niemożliwy/nieprawdopodobny, niepotrzebne skreślić. A jednocześnie marudzą o mikroskoki, tak znakomicie niezgodne z OT...

W OT masz Imperium powstałe z Republiki, któremu przewodzi Imperator, mistrz Ciemnej Strony, który zwiódł Vadera[/u].

Podkreślone fragmenty wynikają z OT?

Nie wiesz skąd pochodzi, ale sam pewnie przyznasz, nie jest to konieczne. Jest to background w pełni wystarczający do opowiedzenia historii o Luke`u, miałeś Republikę, masz Imperium, miałeś Jedi, masz Imperatora - ostatnią próbę Luke`a w walce o wolność.

Teraz, po pokonaniu Imperium, w Disney Trilogy pojawia się kolejny zły, jeszcze większy i brzydszy. Przewodzi FO powstałemu z ruin Imperium, które jakimś cudem posiada armię dorównującą Imperium oraz broń jeszcze większą i groźniejszą niż Gwiazda Śmierci. Szturmowcami nie są poborowi, a indoktrynowane od małego dzieciaki, których szkolenie musiało zająć mnóstwo czasu. Na usługach Snoke`a, obok Solo, są Rycerze Ren, najpewniej grupa użytkowników mocy.

Jak dla mnie to całkiem niezłe zarysowanie rzeczywistości Galaktyki 34 ABY czy jakie tam jest dokładne datowanie.

. Tutaj masz bezpośrednią kontynuację, a Snoke i FO jako nowa, ogromna siła zaburzają porządek świata zostawiony w RotJ, stąd musisz chociaż trochę powiedzieć skąd się wzięli i jakim cudem są tak potężni.
-----------------------

Jaki porządek zostawiony w ROTJ? Poza śmiercią Imperatora, zniszczeniem DS2 i radością na Coruscant o "nowym porządku" nie wiemy nic. A samego przedstawienia skąd się wzięła potęga Imperium i jego superbroni, w OT nie uświadczysz.

Filmy opowiadają konkretne opowieści, dla miłośników uniwersowania są inne media, niestety to rozróżnienie dość często umyka...

sziiit

Drugi fragment który miał być podkreślony to który zwiódł Vadera.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

-A kto je ustanowie

Twórca tego świata.

Akurat te zgrzyty mi może umknęły, ale narzekającym zwykle umyka, że z wypowiedzi Hana wynika, że in-universe również taki skok uważano za niemożliwy/nieprawdopodobny, niepotrzebne skreślić.

Wiesz, na takiej zasadzie można wyjaśnić dosłownie wszystko. Mnie takie wyjaśnienie nie przekonuje.

Podkreślone fragmenty wynikają z OT?

Obi-wan mówiący o Starej Republice, Tarkin informujący o rozwiązaniu Senatu. Nie jest to dosłowne, ale daje wystarczająco informacji. Z tym Vaderem rzeczywiście powiedziane jest trochę inaczej, Anakin został zwiedziony przez Ciemną Stronę i przyłączył się do Imperatora, stając się jego uczniem.

Jak dla mnie to całkiem niezłe zarysowanie rzeczywistości Galaktyki 34 ABY czy jakie tam jest dokładne datowanie.

Rzeczywistość oparta o "był porządek i bohaterowie wygrali, ale teraz jest jeszcze WIĘKSZE i POTĘŻNIEJSZE zło! Skąd? No są i już!"

Jaki porządek zostawiony w ROTJ? Poza śmiercią Imperatora, zniszczeniem DS2 i radością na Coruscant o "nowym porządku" nie wiemy nic. A samego przedstawienia skąd się wzięła potęga Imperium i jego superbroni, w OT nie uświadczysz.

Imperator nie żyje, jego największa broń została zniszczona, a planety powoli wyłamują się spod kontroli Imperium. Raczej nic nie zwiastuje nowego, równie ogromnego zła z Odległych Rubieży.

I ponownie, nie musisz wiedzieć skąd pochodzi Imperator i siła Imperium, mimo tego że zdawkowe informacje są, z powodu o którym wspominałem: OT jest zamkniętą baśniową historią, w której przeszłość była otwartą książką. Problem w tym, że Disney Trilogy próbuje taką być, mając jednocześnie bagaż w postaci poprzednich wydarzeń, poprzednich postaci i ich dokonań. Takie rzeczy wymagają wyjaśnienia. Gdyby DT wydarzyła się w dalekiej przyszłości, nie czepiałbym się.

Film(y) powinien być zamkniętą i spójną (w rozumieniu konstrukcji świata i ciągłości fabularnej) historią. I nie mam na myśli wyłożenia wszystkiego na talerzu, ale nawet zdawkowe informacje w tle.
Biorąc pod uwagę inne media w OT miałbyś jeszcze więcej backstory.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Alex napisał:
Twórca tego świata.

To jakie to twarde zasady ustanowione przez Dżordża zostały złamane?

Mnie takie wyjaśnienie nie przekonuje.

No cóż ja na to mogę. Mnie nie przekonuje żyjący Maul.


bohaterowie wygrali, ale teraz jest jeszcze WIĘKSZE i POTĘŻNIEJSZE zło! Skąd?

Minęło 30 lat a drugie zdanie crawlu TFA informuje że Większe I Potężniejsze Zło powstało z popiołów Imperium.

planety powoli wyłamują się spod kontroli Imperium. Raczej nic nie zwiastuje nowego, równie ogromnego zła

Ale to jest wyłącznie prywatne założenie że upadek Imperatora gwarantuje świetlaną przyszłość (podczas gdy nawet w EU nie było to prawdą OIMW)

Disney Trilogy próbuje taką być, mając jednocześnie bagaż w postaci poprzednich wydarzeń, poprzednich postaci i ich dokonań. Takie rzeczy wymagają wyjaśnienia.

ST nie nawiązuje bezpośrednio do dawnych wydarzeń, natomiast postacie zaangażowała w takim kształcie, w jakim mogą być po upływie 30 lat - i przedstawiła ich rozwój w sposób wystarczający dla akcji. Oczekiwanie dogłębnego "wyjaśnienia" to czysto subiektywne podejście, bardziej charakterystyczne dla miłośników uniwersum niż filmów.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

-To jakie to twarde zasady ustanowione przez Dżordża zostały złamane?

Nie mówię o twardych zasadach. Ale mówię np. o Hanie Solo mówiącym Traveling through hyperspace ain’t like dusting crops, boy! Without precise calculations we could fly right through a star or bounce too close to a supernova and that’d end your trip real quick, wouldn’t it? A potem w TFA masz skok wykonany błyskawicznie i lekkomyślnie z hangaru czy skok na DS3 wykonany ręcznie.

No cóż ja na to mogę. Mnie nie przekonuje żyjący Maul.

To jednak mamy jakąś nić porozumienia. Ale świat GL`a, on ustala zasady.

Ale to jest wyłącznie prywatne założenie że upadek Imperatora gwarantuje świetlaną przyszłość (podczas gdy nawet w EU nie było to prawdą OIMW)

Jest to założenie wynikające z konstrukcji OT, które jest baśniowa i archetypiczną opowieścią, w której rozstrzygające zwycięstwo nad złem jest finałem.
Z kolei Disney Trilogy stara się jednocześnie kontynuować historię bohaterów z OT i budować uniwersum, ale z drugiej strony chce na nowo opowiedzieć o podobnych wydarzeniach, z podobnymi motywami. Tylko, że poszli na łatwiznę i po prostu cofnęli stan świata praktycznie do tego z EP IV.

ST nie nawiązuje bezpośrednio do dawnych wydarzeń, natomiast postacie zaangażowała w takim kształcie, w jakim mogą być po upływie 30 lat - i przedstawiła ich rozwój w sposób wystarczający dla akcji. Oczekiwanie dogłębnego "wyjaśnienia" to czysto subiektywne podejście, bardziej charakterystyczne dla miłośników uniwersum niż filmów.


Kontynuuje losy tych samych postaci w tej samej galaktyce, a filmy są częścią serii. Uważam, że nie trzeba być miłośnikiem uniwersum, żeby wymagać jako takiej logiki i spójności w opowiadanej historii.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Alex napisał:

No cóż ja na to mogę. Mnie nie przekonuje żyjący Maul.

To jednak mamy jakąś nić porozumienia. Ale świat GL`a, on ustala zasady.
[/cytat]
-----------------------

Macie pecha, bo Maul to star warsowy Peng Shuilin. Z naszego świata.
https://www.se.pl/wiadomosci/swiat/szok-zyje-tylko-z-polowa-ciala-aa-pi9g-WA3V-qGPr.html

ST a OT

Według mnie sytuacja w sequelach nie jest ani trochę mniej wiarygodna niż w OT.
W OT mamy Imperium, które powstało w wyniku przekształcenia Republiki, ale nie pada wiele słów o tym, jak do tego doszło. W ANH dowiadujemy się, że Imperium wybiło Jedi z pomocą Vadera, potem (jeśli się mylę, to proszę mnie poprawić) filmy skupiają się raczej na bieżących wydarzeniach. Pełny obraz tego, jak galaktyka znalazła się w tym stanie, w którym się znalazła, dostaliśmy dopiero w prequelach.
Pod koniec OT Imperium upada, a raczej rozpoczyna drogę ku upadkowi. Celowo pominę wszystko, co wiemy ze źródeł pozafilmowych, bo dla przeciętnego odbiorcy one nie istnieją. W TFA jest Najwyższy Porządek, który, jak podają napisy początkowe, wyrósł na zgliszczach Imperium, Nowa Republika, o której nie dowiadujemy się zbyt dużo, zanim zostaje zniszczona, i Ruch Oporu, który dąży do utrzymania Republiki. Rzeczywiście trochę się pozmieniało, ale nawet jeśli ktoś nie sprawdził osi czasu, z wyglądu Hana i Lei można wywnioskować, że minęło ok. 30 lat. 30 lat to chyba dość czasu, żeby Rebelia pokonała resztki Imperium, Republika ugruntowała swoje rządy, a Porządek gdzieś tam w ukryciu się rozbudował? No tak, musiał działać po kryjomu, ale miał na to 30 lat. Całe rządy Imperium trwały 23-24! Jeżeli niedobitkowie Imperium umiejętnie wykorzystywali swoje zasoby i otrzymywali jakieś ukradkowe wsparcie od swoich zwolenników (co zresztą jest potwierdzone w książkach, wprawdzie w filmach o tym nie wspomniano, ale też nie powiedziano, że tak nie było), to spokojnie mogli dojść do takiego poziomu. Zwróć też uwagę, że zakończenie ROTJ jest w dość dużym stopniu otwarte; wcale nie pokazano całkowitego upadku Imperium i odrodzenia Republiki, tym bardziej nie zostało określone, że po pokonaniu Palpatine`a z jego floty i całego tego systemu politycznego nic nie zostało, to nie tak, że u Disneya te „resztki Imperium” wzięły się znikąd. Prawda, że przejście od OT do ST wcale nie jest płynne, ale jak dla mnie nie jest to wielki problem, a poziom wiarygodności jest podobny.

Re: ST a OT

Wszystko fajnie, ale opierasz się tylko na domysłach i tym co Twoim zdaniem "mogło się zdarzyć". A moim zdaniem kontynuacja ma obowiązek odnieść się do poprzednich wydarzeń. Nie potrzebuję godziny poświęconej ekspozycji ale wielkie zło, które "jest bo jest" to dla mnie słaby storytelling. Tym bardziej, że nie mówimy tu o samych resztkach Imperium, ale o nowym wielkim i potężnym złym z jeszcze większą i potężniejszą bronią.

Ponownie, uważam, że nie jest to problemem w OT, które nigdy nie miało tego bagażu i nie było kontynuacją.

Re: ST a OT

Ale masz świadomość, że to tylko Twoje zdanie oparte na Twoich oczekiwaniach?
Do którego oczywiście nikt Ci prawa nie odmawia.

Re: ST a OT

To chyba oczywiste, że wszystko co jest w tym temacie, to wymiana naszych opinii?

KiraSolo uważa, że przejście z OT do DT jest w porządku, ja uważam, że kontynuacja, w której wszystko opiera się na domysłach to słaby i leniwy storytelling. Ale przecież wszystko w sztuce jest subiektywne, więc w czym problem?

Re: ST a OT

Te ekscentryczne oczekiwania, żeby film miał sens a nie był bez sensu.

Re: ST a OT

No ale jednak nie wszystko - gamoń w masce okazał się być synem Hana i Lei, wyjaśniono przyczyny upadku akademii Luka. Co prawda dalej nie wiemy kim był Sonke, co z rycerzami reńskimi i kim jest Rey (chyba że to faktycznie nonejm)

Ale - w OT po dwóch filmach dalej nie wiedziliśmy kim jest imperator (widzieliśmy tylko holo), nie wiedzieliśmy że Leia to siostra Luka, nie wiedzieliśmy dlaczego taki potężny Jedi jak Yoda robi za pustelnika na bagnach. No i nie wiedzieliśmy nic o bandzie łowców nagród (poza tym że ta banda to wychudzony robot, krokodyl, mucha i arab z bólem zęba). O tym skąd Han zna Lando i skąd to tacy kumple nie wspomnę...

Re: ST a OT

Alex napisał:
To chyba oczywiste, że wszystko co jest w tym temacie, to wymiana naszych opinii?

KiraSolo uważa, że przejście z OT do DT jest w porządku, ja uważam, że kontynuacja, w której wszystko opiera się na domysłach to słaby i leniwy storytelling. Ale przecież wszystko w sztuce jest subiektywne, więc w czym problem?

-----------------------

W dyskusjach o nowych SW często się pojawia "jakie one suabe", niekoniecznie z uzasadnieniem innym niż "bo tak". Ty stawiasz sprawę jasno, że Twoje stanowisko to opinia, i ja nie mam nic przeciwko temu że w Twojej opinii to słaby storytelling i że należało czegoś dać więcej, gdyż opinię każdy ma swoją, nie każdemu się musiała spodobać konwencja tego czy owego.

Jeżeli natomiast dyskutujemy w kategoriach logiki czy zgodności, to wtedy operujemy faktami i miejsca na opinię nie ma lub jest go znacznie mniej.

I tyle

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

bartoszcze napisał:


A kto je ustanowił i dlaczego są niewzruszalne?
[/cytat]
-----------------------

Nie no nie są. Możesz iść w kino chaotyczne, gdzie Sokół Millenium raz będzie statkiem kosmicznym a potem opiekaczem.
Zasady rządzące kinem przygodowym to nie są jakieś niewzruszalne dogmaty i można przełamywać konwencje. Może ktoś nawet stworzy film, gdzie aktorzy w każdym ujęciu będą inna postać odtwarzać. Gdzie jest napisane, ze przez cały film aktor musi jedną postać grać? Ford raz będzie grał Hana, zaraz potem Rey a za chwilę Snołka.

Jeśli ktoś będzie miał pomysł na historię prowadzoną w takim stylu i on wypali to ludzie to kupią.

Łamać konwencję trzeba umieć i twórcy sekłeli nie umiom. No nie umiom i już. Trzeba dokładnie wiedzieć co się robi i dlaczego i jak. Tarantino jest tu pewnym przykładem i jego zdegenerowana twórczość.

2. No i zasady są wzruszalne w parodiach w stylu Nagiej Broni, które są zbiorem gagów. Luźno powiązanych. Ostatni Jedi był kręcony właśnie w tym stylu - wiele na to wskazuje.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Gienieralnie to masz podobne odczucia, jak moje. I jesteś atakowany adpersonalnie podobnie jak ja.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Miło, że się zgadzamy, ale mówiąc szczerze nie zauważyłem żadnych ataków na moją osobę.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

W OT tło jest nakreślone czterema krechami. Nie wiemy nawet, jak ma na imię imperator. Vader też nie ma za wiele backstory, nie mamy pojęcia czemu jest zły i na czym polegają jego problemy zdrowotne. O imperium i rebelii wiemy tyle, że istnieją i ze sobą walczą. O zakonie Jedi że istniał i zrzeszał dobrych rycerzy walczących świetlówkami i podnoszących kamienie siłą woli.

Dopiero później zaczęły się pojawiać jakieś książki i komiksy gdzie te rzeczy zaczęto rozwijać. Pierwotnie, w samych filmach tła prawie nie było, a wszystkie postaci były mega tajemnicze.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Właśnie, sama zauważasz, że przeszłość nie jest zdefiniowana. Jest czystą kartą, stąd świat w OT może być dowolny. Natomiast stan świata w DT też wynika z wymyślonych na potrzeby fabuły założeń, ignorując przedstawione wcześniej wydarzenia. A wystarczyłoby umieścić historię dużo później i pozmieniać stare postacie na kompletnie nowe.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Zarzuty są takie, że nie wiadomo skąd się wziął FO, co się działo po ep.6, albo że niewiele wiadomo o Snoke`u.

Tymczasem w porównaniu z OT wiadomo całkiem sporo, bo parę książek i innych rzeczy już wyszło. Poza tym nie dajesz twórcom szansy - nie mogą ci opowiedzieć wszystkiego już teraz, natychmiast, bo może to zaspoilerować fabułę kolejnego epizodu.

Wydaje ci się, że w OT powiedziano ci coś więcej, bo zapewne kiedy te części oglądałeś to książki i komiksy już były, a także dostępna była cała trylogia, w której na końcu przynajmniej zaczynamy się orientować, że Vader nosi maskę bo jest kaleką, a nie np. robotem.

Kiedy ja oglądałam OT, nie było dostępu do niczego, jak ktoś jakiś czas potem miał jakieś zdechłe ksero nieudolnego tłumaczenia to wszystkim się oczy świeciły. W związku z tym dobrze pamiętam, że OT nie wyjaśniło mi żadnego tła, żadnych historii postaci oprócz Luke`a, czy jakichkolwiek wątków pobocznych. :>

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Wiadomo skąd się wziął FO, ale nie wiadomo jak on funkcjonuje i mówiąc krótko skąd ma piniondze.
Nie wiadomo skąd się wziął Snołk i nie jest problemem, że nie wiemy. Problemem jest że nie widać dla niego miejsca.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Smok Eustachy napisał:
skąd ma piniondze.
-----------------------

Wykręcili wyrwę Twojej Starej
Albo "dziesionę" na jakimś frajerze
Albo kwadrat zrobili

Tyle możliwości a Ty ciągle nie kminisz!

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

-Tymczasem w porównaniu z OT wiadomo całkiem sporo, bo parę książek i innych rzeczy już wyszło. Poza tym nie dajesz twórcom szansy - nie mogą ci opowiedzieć wszystkiego już teraz, natychmiast, bo może to zaspoilerować fabułę kolejnego epizodu.

Książki to są dodatki, filmy są sednem.

Poza tym nie dajesz twórcom szansy - nie mogą ci opowiedzieć wszystkiego już teraz, natychmiast, bo może to zaspoilerować fabułę kolejnego epizodu.

Prawda, może jeszcze się do tego odniosą, więc być może moje zarzuty będą niesłuszne. Ale póki co 2/3 historii za nami.

Myślę, że to co pokazano w OT jest w pełni wystarczające, w przeciwieństwie do DT będącej kontynuacją, jak w którymś powyższym poście wspominałem.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Jeśli się ograniczymy do filmów, to jedyną serią która coś wyjaśnia jest PT. W OT nie wiadomo skąd Imperator bierze kasę, ani skąd się wziął.

Wszystkie te filmy mają jakieś problemy, jak na nie trzeźwo, krytycznie spojrzeć, oraz różne zalety. Owszem, trzecia gwiazda śmierci była do niczego, ale cięgi zbiera głównie TLJ, który był dość oryginalny.

Problem nie polega na tym, że fabuła ST nie trzyma się kupy, albo nie wyjaśnia dość.

Problemem jest odejście od oczekiwanego schematu, w którym dzielny pilot jest chwalony za śmiałość i żadna baba go nie ochrzania za straty w oddziale, a legendarny Luke nie ma prawa być zgorzkniałym dziadem.

Elementy fabuły są tak samo spójne, jak zawsze były (a np. motywacja postaci znacznie lepiej pokazana niż w PT), po prostu nie akceptujesz kierunku w który owa fabuła wiedzie.

Mi się np. nie podoba, że u Tolkiena na koniec elfy się kończą, ale jakoś muszę z tym żyć, i nie robię jazdy na "Powrót Króla" z tego powodu. ;->

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

No dobra, rozumiem, że nie przeszkadza Ci to, źe mało wiemy, tylko to, że twórcy sequeli „zignorowali” zakończenie OT i wprowadzili nowych przeciwników, kolejne imperium, co w Twoim mniemaniu oznacza, że zwycięstwo rebeliantów nic nie wniosło. Ale właśnie wniosło, po prostu na krótki czas. Poza tym to wszystko tak naprawdę zależy od wizji, jaką ktoś ma, i uważam, że powinniśmy dać Disneyowi szansę na zrealizowanie swojej.

Piszesz też, że lepiej by było, gdyby umieszczono wydarzenia dużo później. No znów się nie zgodzę. Wtedy miałoby to znikome połączenie z przeszłością, w ogóle nie byłoby dawnych bohaterów i np. ja bym o wiele słabiej odczuwała, że to SW. Oczywiście każdy jest inny i ma inne podejście, ale nie zgadzam się z opinią, że u Disneya jest to całkowicie bez sensu.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Przeszkadza mi przede wszystkim to, że jedyne co łączy DT z OT to imiona postaci, a świat przedstawiony wydaje się być wzięty z kapelusza. Bo co innego zobaczyć jak FO powstaje lub chociaż trochę zdawkowo o tym usłyszeć, a co innego powrócić do świata SW i ujrzeć, że wielkie trio znowu na wygnaniu, że znowu Death Star 3, że znowu wielkie Imperium i wielki zły. Powtarzam się, ale to wygląda jakby twórcy chcieli zrobić jednocześnie kontynuację i reboot, dlatego wyszedł taki potworek.

Myślę, że osadzenie historii w późniejszym okresie dałoby faktyczną swobodę w przedstawianiu świata. Inna sprawa, że wciąż chyba nikt nie wie jaka jest ta "wizja Disneya", patrząc na ucięcie Abramsowych wątków przez RJ.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

W tym kontekście to się zgodzę, bo mi też DS3 przeszkadza i można to było rozwiązać inaczej / lepiej. Bo jednak dalej mamy TIE-fightery i X-wingi (niby inne, ale takie same jednak) - "Legacy" zrobiło to lepiej właśnie. Choć i tak jest postęp, bo w TLJ jednak dostaliśmy nowe bombowce, a i Kylowe letadełko było fajne i jednak inne.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Finster Vater napisał:
dostaliśmy nowe bombowce, a i Kylowe letadełko było fajne i jednak inne.
-----------------------
Należałoby jednak nadmienić, że te "nowe" bombowce są znacznie gorsze niż kilkudziesięcioletnie Y-Wingi. Ciekawe jak to musiało wygladać przy projektowaniu.

Proj1:Głównym problemem poprzedniej generacji bombowców Rebelii była zbyt niska prędkość i manewrowość co sprawiało, że bez wsparcia X-Wingów były zbyt latwym celem dla myśliwców typu TIE. Należałoby się zastanowić jak poprawić te wady...
Proj2odajmy więcej bomb!
Proj1: Ale to dodatkowo zmniejszy prędkość, sprawi że bombowiec będzie większym celem a mane...
Proj2:WIĘCEJ BOMB!


Te przerośniente kontenery są tak prymitywne, że prędzej spodziewałbym się wykorzystania ich przez Dartha Malaka do ataku na swiątynie jeedai na Dantooine niż pojawienia się ich po ROTJ.

Zgodzę się co do myśliwca Kylo. Przód wzorowany na TIE Defenderze z tyłem przypominającym silniki Sokoła idealnie wpisowuje się w rodowód i charakter postaci.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Znasz historię z Me-262?

Projektant [P] - to świetny myśliwiec, szbyszy i lepiej uzbrojony niż cokolwiek niż ma konkurencja
adlof [a] - ale ja bym chciał bombowiec
herman [h] - spoko, podczepimy bombe i gotowe
[P] - ale wtedy będzie wolniejszy o kilkasek km/h i straci na manewrowosci
[a] - znakomicie, czyli jednak można, proszę produkować i wszystkie kierować do jednostek bombowych.

Czyli nihil novi sub sole

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Finster Vater napisał:
Znasz historię z Me-262?
-----------------------
I thought not. It`s not a story a German would tell you

Finster Vater napisał:
Czyli nihil novi sub sole
-----------------------
Tak tylko:
-Me 262 nie był najwolniejszym samolotem okresu II wojny
-Zmiana jego zastosowania była spowodowana decyzją totalitarnego przywódcy (którego rebelia chyba nie posiada)
-Jego silniki cechowala wysoka awaryjność

Już nie chcę wspominać, że system celowniczy bombowca nowej republiki jak i pociski, które przewozi są także przestarzałe wobec tych z Y-Winga. Nie wspominając o debilnym mechaniźmie, który pozwala na zrzucenie wszystkich bomb lub nie zrzucenie żadnej.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Zapominasz o jednym - Y-wing nic by Drednotowi nie zrobił. Różnica w zastosowaniu. Coś za coś.

Bunkra w Eperleaues nie rozwali i 100 świetnych, szybkich bombowców typu Mosquito, ale jeden Lancaster z Talboyem "zrobi robotę". Mimo że jest wolny, jest łatwym celem i źle zastosowany poniesie koszmarne straty.

System celowniczy był OK., tylko trzeba obejrzeć dokladnie - celownik jest komputerowy i lepszy niż w MF, a przeziernik dodany dla zmyłki. A bomby spuszczane jak w B-17/24 (Skąd wiele zapożyczeń).

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Finster Vater napisał:
Zapominasz o jednym - Y-wing nic by Drednotowi nie zrobił. Różnica w zastosowaniu. Coś za coś.
-----------------------
Majac w pamięci koniec Executora czy skok samobójczy Hondy, który rozwalił superniszczyciel nq dwie części nie jestem tego taki pewien


Finster Vater napisał:
Bunkra w Eperleaues nie rozwali i 100 świetnych, szybkich bombowców typu Mosquito, ale jeden Lancaster z Talboyem "zrobi robotę". Mimo że jest wolny, jest łatwym celem i źle zastosowany poniesie koszmarne straty.
-----------------------
Tak tylko w obecnym stanie sw to porównaie jest zupełnie nieadekwatne. Po co robić bombowce jak można przystosować komputery sępów do frachtowców i wyslać je na cel.

Wracając do prędkości. To jestem niezmiernie ciekawy jakim cudem ten bimbowiec jest tak koszmarnie wolny skoro w próżni rozmiar i opływowość nie mają najmniejszego znaczenia.


Finster Vater napisał:
A bomby spuszczane jak w B-17/24 (Skąd wiele zapożyczeń).
-----------------------
Tylko w jaki sposób one spadają na cel skoro w kosmosie jest stan nieważności?

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

1. - z Executorem to było szczęście + przypadek, A-wing wpakował się w mostek i pozbawił okręt sterowania, i ten przyciągnęła grawitacaja DSII

2. - bo to SW W SW okopy na Hoth są "w tyle" za odpowiednikami z wojny rosyjsko-tureckiej. I oczywiście w "naszym" świecie miałbyś rację, tak się powinno robić i robi, wystrzeliwuje pociski kierowane spoza horyzontu radarowego. Ale starłorsy tak nie działają. Fun fact - w DWS próbowano atakować cele typu bunkry U-bootow zdalnie strowanymi przerobionymi B-17, ale nie było to do konca bezpieczne ani też skuteczne. Solidny "Tallboy" lub jeszcze lepiej "Grand Slam" był nie do zastąpienia. I trzeba je było zrzucać z klasycznych bombowcow.

3. To bylo wytłumaczone - mają aktywatory magnetyczne, zresztą podobne rozwiązanie już wcześniej pokazano w "Shattered Empire"

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Finster Vater napisał:
1. - z Executorem to było szczęście + przypadek, A-wing wpakował się w mostek i pozbawił okręt sterowania, i ten przyciągnęła grawitacaja DSII
-----------------------
To nie było szczęście. Pilot po prostu wleciał w mostek wiedząc że skoro i tak umrze to może chociaż zabrać ze sobą tyle wrogów ile tylko się da.


Finster Vater napisał:
Solidny "Tallboy" lub jeszcze lepiej "Grand Slam" był nie do zastąpienia. I trzeba je było zrzucać z klasycznych bombowcow.
-----------------------
Tylko te bombowce nie były zrobiene z papieru. Trzy bombowce Nowej Republiki nie wytrzymały ataku samobójczego pojedyńczego myśliwca TIE, który został ochrzczony latającą trumną ze względu na swoją wytrzymałość.


Finster Vater napisał:
3. To bylo wytłumaczone - mają aktywatory magnetyczne, zresztą podobne rozwiązanie już wcześniej pokazano w "Shattered Empire"

-----------------------
To w jaki sposób wypadają z bombowca? Przecież bomby zamontowane wyżej powinny odepchnąć się od tych zamontowanych niżej co skutkowałoby detonacją w luku bombowym.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

1. Jednak szczęście - tak jak jedna bomba -tylko jedna - która trafiła USS Franklin i wyeliminowała okręt całkowicie. Rzecz, ktora w 1945 roku nie miała prawa wydarzyć. Ale się wydarzyła.

2. Nie były. Niemniej cudów nie ma i jak ktoś przeszarzowal w 1944 i rzucił Lancastery do bombardowan dziennych w 1944 (mimo że teoretycznie zaplecza forntu w strefie przewagi powietrznej) to kończyło się to masakrą jak w TLJ

3. To akurat najprostsze - w podobny sposób jak działo elektromagnetyczne wyrzuca pocisk. Można sobie w domu zbudować

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Finster Vater napisał:
1. Jednak szczęście - tak jak jedna bomba -tylko jedna - która trafiła USS Franklin i wyeliminowała okręt całkowicie. Rzecz, ktora w 1945 roku nie miała prawa wydarzyć. Ale się wydarzyła.
-----------------------
Szczęściem był tylko fakt, że gw miała wystarczające przyciaganie żeby zniszczyć Egzekutora.

Finster Vater napisał:
2. Nie były. Niemniej cudów nie ma i jak ktoś przeszarzowal w 1944 i rzucił Lancastery do bombardowan dziennych w 1944 (mimo że teoretycznie zaplecza forntu w strefie przewagi powietrznej) to kończyło się to masakrą jak w TLJ.
-----------------------
Ja to rozumiem. Tylko problemem jest to że są strasznie powolne i wytrzymałe jak kartka papieru. Y-Wingi były wolne ale potrzebowały tak z 5-6 strzałów z podwójnych dzialek TIE żeby zmienić się w kulę ognia. Nawet TIE Bombery w Rogue Squadron nie były aż tak plastikowe jak ye wykorzystywane przez Nową Republikę. Tylko imperium było nastawionę na produkcję dużej ilości taniego sprzętu i miało hurtowe zapasy szturmowców-Republika nie.


Finster Vater napisał:
3. To akurat najprostsze - w podobny sposób jak działo elektromagnetyczne wyrzuca pocisk. Można sobie w domu zbudować
-----------------------
Tylko wtedy uchwyty trzymajace bomby musiałby pozostać nieruchome-a przynajmniej tak mi się wydaje. Po drugie pokrycie obudowy bomb gruba warstwą materiału prowadzącego przyprawiłoby o zawał każdego bhpowca

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Ponosimy straszliwą cenę za te bombowce:

1. Duże statki jak ów Drednot nie ruszają się praktycznie w ogóle.
2. Statki towarzyszące zarówno Drednotowi jak i Snołkowi nie robią nic, nie strzelają, nie atakują, nie uciekają, po prostu nic.
3. Holdo niestety miała spóźniony zapłon. Jakby od razu na początku wsiadła do bombowca i staranowała Dreadnaughta to wszystkie inne bombowce by ocalały:

4. Nosz kurna bombowce owe nie podskoczyłyby Akagi, który by je wymanewrował: https://youtu.be/h_5sK6VK0Hg

Zwróćcie uwagę na dynamike tego filmiku w porównaniu ze statyką TLJ. Oglądnijcie sobie oba Dywizjony 303 i się załamcie.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

TLJ bardziej w sumie mi się podobał niż nie podobał ale było mnóstwo momentów przy których krzywiłam się jak po cytrynie. Jednym z nich był ten "atak" bombowców. Po prostu żenada jeśli chodzi o wygląd. Zero dynamiki, slow motion po prostu. Bez jakiejkolwiek zwrotności i szybkości- to nie atak był a rzeź. Przypomina to lot samobójców, piloci i załoga w środku potraktowani jak mięso armatnie (co jest o tyle dziwne, że rebelianci mieli małe zasoby ludzkie). Same bombowce chyba zbudowane na wysypisku złomu na Jakku. Płonęły jak kartki papieru.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Generalnie szybkość i zwrotność nie jest cechą charakterystyczną bombowców.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Cofnijmy się do roku 1970 i zapuśćmy film Tora, tora, tora...

Ten z żółtym samolocikiem.... Zresztą ten brak prędkości widać na filmiku, który wrzuciłem...I zwrotności też.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Owszem ale te akurat przypominały sterowiec Zeppelin w jego ostatnim locie :/

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

asch napisał:
Owszem ale te akurat przypominały sterowiec Zeppelin w jego ostatnim locie :/
-----------------------


Popatrzmy jednak na to na spokojnie. Ciężkie bombowce (np. Latające Fortece czy Liberatory) nie są szybkie ani zwrotne - ich zadaniem jest spokojne dowiezienie ciężkiego ładunku do punktu X i możliwie precyzyjne zrzucenie go w punkcie X. Do momentu zrzutu lecą spokojnie i stabilnie, za ich bezpieczeństwo odpowiadają inni (mogą mieć broń obronną, zresztą Paige Tico była strzelcem pokładowym, ale nie próbują gwałtownych ruchów).
I bombowiec Paige nie miał problemu z dotarciem nad cel po tym jak Poe zlikwidował artylerię plot, a myśliwce ochroniły jakoś przed Tie. Reszta miała koszmarnego pecha, bo oberwały wskutek eksplozji bomb z jednostki, do której luku bombowego wpadł uszkodzony Tie.

I tak szczerze mówiąc - czy kogoś w OT dziwiło, że niszczyciele Imperium nie są szczególnie zwrotne?

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

I ciężkie bombowce nie służyły do ataków na ruchome cele. Ceną, jaki płacimy za wykorzystanie tego schematu jest zachowanie się Dreadnaughta. Zachowuje się on jak miasto, które jak wiadomo się nie rusza. Niby taki wielki jest a ma 5 dział na krzyż i 3 armatki.
A co do Zeppelina to mamy przykład tu: https://youtu.be/Q8toNEBSpsQ

2. Imperium rozwaliło Rebelii generatory w Imperium... i przez tyle lat nie kupili se nowych?

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Powstał film https://youtu.be/E_hXw6DtmIs poruszający kwestię tą.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

No na przykład Lancastery na Tirpitza, per analogia.

Co do filmiku, to ci dopiero jest S-F pozbawione oparcia w rzeczywistości

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Atak Lancasterami na Tirpitza był możliwy gdyż UWAGA TŁIST FABULARNY GODNY RAJANKA stał on nieruchomo we fiordzie.

Czasem z lotu horyzontalnego udawało się coś ustrzelić (np ORP Grom) ale rzadko. Grom zrobił błąd po prostu.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

No i Drednot sobie wisiał nieruchomo o się zamierzał do strzalu na Raddusa. A tu patrz, przylecieli i zrobili mu kuku.

Condory nad Atlantykiem też miały spore osiągnięcia, ale przecież to dopiero były prawdziwe "latające zapalniczki".

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Okręt w trakcie walki nie wisi nieruchomo tylko pędzi w różne strony i wykonuje manewry przemieszczając się w celu porażenia wroga.

2. Condory atakowały statki handlowe głównie z natury słabo uzbrojone a nie pancerniki. Nie szły taranem tylko z wysokości znacznej.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Finster Vater napisał:
No i Drednot sobie wisiał nieruchomo o się zamierzał do strzalu na Raddusa.
-----------------------

Że też niektórzy nie rozumieją takich oczywistości...

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Asfo napisał:
W OT tło jest nakreślone czterema krechami.


-----------------------

I jest ot wystarczające.
Wśród problemów które mamy teraz wyróżnić zaś możemy:
1. Problemy wynikające z decyzji o soft reboocie.
2. Problemy wynikające z kontynuacji.

Gdyby był to hard reset czyli kręcenie Nowej Nadziei od nowa nie byłoby kwestii. A teraz jest jak jest. Niestety jeśli w pierwszej części bohater pokonuje 5 wrogów to w drugiej już 30 a w 3 trzystu. Wszystkiego musi być więcej. Dlatego mamy ogromniastego StarKillera, dlatego Rey ni ma nikogo podczas gdy Luke miał chociaż wujków itp. Dlatego mamy Mary Sue itp.

3. Dodatkowo mamy jeszcze problem z zastanym tzw. dobytkiem inwentarza. Han Solo został zeszmacony w jednym filmie, Luke w drugim. Leia nie została dziwnym trafem.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Ja to wszystko rozumiem, i dlatego zawsze przy takich tekstach staram się, żeby było jasne, że to jest moja osobista opinia, czy pogląd na sprawę, a nie jakaś prawda absolutna, czy jedyny dozwolony sposób interpretacji SW.

Chodzi mi jedynie o to, że jak dla mnie, żadne dodatkowe wytłumaczenia nie są potrzebne, a nawet więcej, definiując zastałą sytuację bardziej szczegółowo odbiera się widzowi radość z używania wyobraźni. Jedną z najczęściej powtarzanych pochwał SW w latach 80-tych było stwierdzenie, że wspaniale pobudza wyobraźnię widza. Bo ten świat widziany w filmie jest tylko delikatnie zasugerowany a nie "skonkretyzowany". Dlatego Prequele odebrały odrobinę tej magii OT.

Moim zdaniem tak przedstawiony świat jak w Sequelach jest interesujący właśnie przez swoje luki a jednocześnie w ogólnym kształcie bardzo prawdopodobny i niepokojąco znajomy. Często w historii zdarza się, że upadek jednej tyranii prowadzi do powstania jeszcze większego i groźniejszego zła. Tak jak USA rozwalając Saddama i uruchamiając Arabską Wiosnę wypuściło z butelki jeszcze groźniejszego dżinna. Uważam, że istnieją co najmniej dziesiątki możliwych wytłumaczeń "jak do tego wszystkiego doszło". I wcale nie muszą być one w sposób "jawny" wypowiedziane w filmie.

Wiem, że wielu fanów nie jest zadowolonych z tak ogólnie pokazanego świata, ale obawiam się, że jakiekolwiek uszczegółowienie spowoduje wyjście na powierzchnię jego wrodzonej niespójności i nierealności. Cała ta magiczna "zasłona" opadnie i zostaniemy z ociężałym kolosem nieudolnego SF. SW moim zdaniem musi pozostać bajką, a szczegóły należy zostawić wyobraźni widza. Która w niczym wcale nie musi być "gorsza" od oficjalnej, zatwierdzonej, i uświęconej wersji z "Kanonu".

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Tu akurat można zauważyć, że dość kluczowy dla TLJ i jakże życiowy koncept "a co jak skończy się paliwo" nasuwa automatycznie pytania "to jak to właściwie jest z tym paliwem w SW" i troszeczkę bajkowość zaczyna szwankować.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

W OT osią fabuły był popsuty Sokół Millenium. W PT była armia droidów którym trzeba wyłączyć sterowanie. Też niby "techniczne" problemy. I też potraktowane pretekstowo, nikt nie wyjaśniał w jaki (zgodny chociaż z grubsza ze znaną fizyką) sposób sygnał jest przekazywany do droidów z orbity i jak działa hypernapęd.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Tylko w 2 części.
Sokół Millenium konsekwentnie był budowany jako gruchot i w porównaniu jest to mistrzostwo fabularne.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Ale z paliwem to były już kłopoty w TPM, nie mieli tyle żeby doskoczyc do Coru i wylądowali w największym stężeniu scumow i vilianow.

#zrzynka

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Hm. A nie mieli czasem uszkodzeń i nie potrzebowali części?

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Też, ale również jest mowa o paliwie.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

I co tu dziwi widza to brak kantorów czendź many. I koników.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Było o tym wiele razy. To nie jest oczekiwanie jakiś dywagacji na temat mechaniki, tylko proste oczekiwanie, żeby mniej-wiecej się zgadzało. Błędne są też tu wnioski, że OT było absurdalne, bo nie jest.
Kombinują tam jednak i w rezultacie operują na kreowaniu wrażeń.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Smok Eustachy napisał:
Było o tym wiele razy. To nie jest oczekiwanie jakiś dywagacji na temat mechaniki,
-----------------------

Sam zacząłeś z tą kretyńską mechaniką. Czepiłeś się i z uporem maniaka jęczałeś o tych K...ICH MAĆ bombach a nie zauważyłeś, że w tej samej scenie, w tym samym akcie są jeszcze większe "głupoty"!


tylko proste oczekiwanie, żeby mniej-wiecej się zgadzało.
-----------------------

No i się mniej-więcej zgadza!


Błędne są też tu wnioski, że OT było absurdalne, bo nie jest.
-----------------------

Jest. Biorąc wydarzenia dosłownie, Nowa Nadzieja to stek bzdur.
Próba racjonalizacji wydarzeń w "Imperium" jest skazana na niepowodzenie, bo cała akcja toczy się w ogóle "poza czasem", albo w różnych wszechświatach.
O ROTJ w ogóle lepiej nie mówić, bo to już jest kompletna szopka.

Gwiezdne Wojny to bajka, utwór symboliczny, a cała ta techniczna otoczka zmyliła wielu widzów, w tym i Ciebie. Wygląda to tak, jakbyś w ogóle nie wiedział o co w tych filmach chodziło.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

darth_numbers napisał:

O ROTJ w ogóle lepiej nie mówić, bo to już jest kompletna szopka.

-----------------------

Endor Holocaust!

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Mechanika to są np. skoki hiperprzestrzenne które albo są natychmiastowe albo nie. Bomby są prymitywne po prostu. Podobnie celowniki są cofnięciem się z poziomu Nowej Nadziei do poziomu kukuryźnika z muszką i szczerbinką.

W takie kwestie trzeba wnikać, czy w ogóle istnieją takie pojęcia jak "daleko" i "blisko" i czy w każdym filmie czy w niektórych? W Rogue 1 raczej nie ma.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

W OT jest scena gdzie Sokół Millenium ukrywa się w szczelinie na niewielkiej, pozbawionej atmosfery i życia planetoidzie.

Za chwilę się okazuje, wlecieli do brzucha potwora. I w tym brzuchu jest pusta przestrzeń, latają sobie jakieś nietopyrze, jest atmosfera i ciążenie umożliwiające chodzenie. Bohaterowie chodzą sobie tam bez hełmów, tylko w maskach tlenowych.

Poem wylatują sobie z tego brzucha a potwór podobny do węża/dinozaura wyłazi za nimi i kłapie. W próżni. Czym on tam oddycha i czym się żywi?

I to ma nie być kompletna, kosmiczna bzdura?

Otóż to jest kompletna kosmiczna bzdura, ale ponieważ SW ma konwencję bajki, to olewamy logikę i się cieszymy, że ojacie potwór ich zeżarł i nawet się nie zorientowali.

Więc jeśli mogę łyknąć tego potwora, to bomby w TLJ tym bardziej.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Co więcej, ten potwór to dobry kolega Dartha Vadera

Lego, kroniki Yody - "Clash of the Skywalkers"

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

A Vaddie kazał strzelać w asteroidę kolegi. Gdzie sens, gdzie logika, gdzie rigcz?

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Z punktu widzenia spójności świata przedstawionego nie jest to takie straszne. Przedstawienie kosmosu w OT jest robione na krzywy ryj i się opiera na 3 gwoździach. Jest tam o wiele więcej babołów, co trafnie ująłem we wpisie:
https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/921822,pohejtujmy-gwiezdne-wojny

Jak niby rebelianci się przebili przez flotę imperialną? Jest to kompletnie niewiarygodne (w sensie ucieczka pokazana na filmie). Czemu tylko 5 czy 7 AT-AT mogło Imperium zrzucić a nie 50? Czemu atakowali je jakimiś stateczkami a nie X-Wingami? Wszędzie w kosmosie, nawet w jamie na asteroidzie jest grawitacja zbliżona do naszej ziemskiej? Na Bespinie da się normalnie oddychać poza owym miastem. Tak wygląda atmosfera gazowego giganta? Sprawa podróży hiperprzestrzennych pomijam, bo jest to wszystko niedopowiedziane. Skoro nie opracowali systemu owych podróży to słusznie robią nie wnikając w to. Nie ma co tu dywagować. Luke ileś tam czasu leciał na Dagobath, trochę się szkolił i potem leciał na Bespin. Ile można czasu wysiedzieć w takim myśliwcu? 24 godziny?


Spójność świata przedstawionego jest zachowana, bo wszędzie tam jest ciążenie ziemskie i można oddychać.
Co do potwora to może nie musi oddychać? Nie wiadomo, nie wnikają w to. A jak nic o nim nie wiemy to nie wiemy czy ma sens, czy nie ma. Może coś żre może nie żre, może ma reaktor w zadku, może się przemieszcza tak? Może akurat ma ramadan?

2. Jest to wszystko przykryte fabularnie z jednej strony pościgami, chyba najlepszymi do tej pory pościgami kosmicznymi w kinie, z drugiej akcją jaka się toczy. A tu mamy przykrycie klatą Kylo Rena co najwyżej.

3. W końcu jest kluczowa sprawa: ludzie oczekują, że nowe filmy poprawią coś z niedociągnięć poprzednich a nie że będzie tumiwisizm taki, że jak tamci potwora dali to my pięć razy gorzej.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Zawsze cieszy jak widzi się weteranów Bastionu, którzy hejtują TLJ.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Prawda? Jak miło, wrócił na chwilę, powiedział PRAWDĘ, i zniknął we mgle. :jarjar

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Dalej mnie szokuje, że TLJ Ci się nie podobało, wiesz?

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Ja naprawdę nie wiem czemu ta legenda "pelikana" za mną dalej podąża , od dawna byłem przeciwny niektórym rzeczom z SW (przyłączałem się nawet do akcji JAINA SOLO MUST DIE!).
Szkoda, że tym razem rzeczą, która mi się nie podobała, musiał być film :/.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Zapomniałem o tej zbiorowej nienawiści do Jainy. Pamiętam, że jak czytałem "Mroczną Podróż", to miałem ochotę wyrzucić tę książkę za okno. I pomyśleć, że z rodzeństwa Solo tylko ona przeżyła, o ironio.

Też mi przykro, że do filmu tak musiałem krytycznie podejść. Nie jestem największym fanem nowych SW, ale "Łotr 1" był świetny, a TFA i "Solo" - do obejrzenia. Nie porwały mnie, ale nawet się na nich dobrze bawiłem.

A TLJ mnie zaskoczyło, że film z serii epizodów może tak wyglądać. A niedawno sobie nawet obejrzałem zwiastun i przypomniałem sobie, że czekałem na ten film. I zapowiadał się nieźle. A tu taki szok.

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Z ciekawości: czemu Jaina była tak nielubiana?

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Co z Wami było nie tak? Jak można nie lubić Dżajny??? No jak?

Re: Obejrzałem sobie wreszcie tego Ostatniego (ostatnich?) Jedi i...

Trochę mnie intryguje co znaczy "tak wyglądać", ale pewnie każdy ma jakieś rzeczy na które jest więcej i mniej wyczulony.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

O, Eustachy znowu szaleje.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Może nie zauważył wciąż że gada sam do siebie.

Plan na trylogię

Adam Driver rzuca trochę światła na to czy twórcy robią sequele "w ciemno" czy jednak jest jakiś całościowy plan.
https://www.reddit.com/r/starwarsspeculation/comments/ag4y6x/adam_driver_knew_kylos_fate_since_tfa_filming/?utm_source=reddit-android

Czyli jest tak jak myślałem - pewne główne punkty fabularne są znane od samego początku, natomiast twórcy mają swobodę jeśli chodzi o resztę.

Re: Plan na trylogię

Potwierdzają to też stare tweety Hidalgo. Pisał o tym jakiś czas temu zanim usunął wszystkie tweety i przestał poruszać tematy SW na twitterze.

Re: Plan na trylogię

W tym miejscu można przypomnieć że Trevorrow chciał żywego Luka w EIX, więc to się najwyraźniej nie mieściło w założeniach.

Re: Plan na trylogię

Wygląda na to, że los jednej z najważniejszych postaci w uniwersum nie był ważnym punktem

Re: Plan na trylogię

Plany zawsze mozna zmieniac i modyfikowac. Kiedys widzialem informacje, ze w tej trylogi kazdy z epizodow mial skupiac sie na jednej z postaci z wielkiej trojki. W pierwszym epizodzie mial byc Han w drugim Luke, a w trzecim Leia, ale smierc Carrie Fisher troche to pokrzyzowala (chociaz zobaczymy w sumie jak to z ni bedzie w epIX). Nie mniej jednak wynikaloby z tego, ze jakis plan byl i zapewne smierc Hana i Luka byly w niego wpisane.

Re: Plan na trylogię

Albo z góry było założenie, że Luke umrze i że jest częściowo odpowiedzialny za powstanie Kylo Rena, pozostawała jednak kwestia, jak to dokładnie przeprowadzić.

Ponadto z punktu widzenia całości ważni są głównie Rey i Kylo, aspekt zła nakręconego przez poprzednie pokolenia i wątek mocy. Stare postaci są ważnym, ale jednak tłem.

Re: Plan na trylogię

Ale byłby numer, GDYBY teraz miało się okazać, że właściwie to żadnego planu nie było - (Disney) wiecie, kupiliśmy markę, ale nie mieliśmy żadnego pomysłu co dalej, no po prostu, samo się działo ...

Bastion by się ugotował

Re: Plan na trylogię

Na Oryginalną Trylogię nie było
(no, nie licząc tego że Łukasz w jakiejś chwili miał plan na 12 epizodów)

Re: Plan na trylogię

Pomysł na ojcostwo Vadera wypłynął w trakcie pracy nad TESB, a I know było improwizacją wynikłą ze znużenia Forda, więc o co my się kłócimy...

Re: Plan na trylogię

Zaimprowizowanie kwestii "I know" przez Forda jest legendą miejską. Zmiana w scenariuszu była przedyskutowana z reżyserem.

Uważam, że nie ma co tego porównywać. Nawet jeżeli Lucas nie miał pełnego planu, to w żaden sposób nie tłumaczy to Disney`a. TLJ jest tak oderwane od idei SW, tego, o czym ta historia jest, że trudno uwierzyć, iż mieli jakiś plan na początku.

Re: Plan na trylogię

Monmara napisał:
TLJ jest tak oderwane od idei SW, tego, o czym ta historia jest
-----------------------

Cóż, TLJ to 200% SW.

Re: Plan na trylogię

A coś więcej? Bo fajnie, że tak uważasz, ale jeżeli nie dostanę uzasadnienia, to nie będzie się do czego odnieść.

Re: Plan na trylogię

Dobrze, że uzasadnienie było w Twoim poście.

Re: Plan na trylogię

Brak kontynuacji pomysłów z TFA (przede wszystkim wątków Snoke`a i Rey). Luke w TLJ odrabiający ponownie tę samą lekcję, co w finale ROTJ.

Btw. to nie jest temat o TLJ, tylko o tym, czy Disney miał plan na trylogię. Jeżeli bartoszcze chciałby ze mną pogadać, dlaczego uważam, to co uważam o TLJ, to spoko. Wystarczyło zapytać.

Re: Plan na trylogię

Ej, ale miałeś napisać w jaki sposób TLJ jest "oderwane od idei SW". Co może Ci się nie udać bez wyjaśnienia na czym polega ta idea.

I to jest jak najbardziej właściwy wątek ("Racjonalna krytyka..."), tylko trzeba użyć racjonalnych argumentów.

Re: Plan na trylogię

*miałaś

Re: Plan na trylogię

Czym jest idea SW? W skrócie: to baśń, w której najważniejsi bohaterowie żyją długo i szczęśliwie. Nie chcesz ich śmierci, nie chcesz widzieć ich nieszczęśliwymi, chcesz optymizmu i nadziei. Mnie TLJ zostawił ze złamanym sercem.

Re: Plan na trylogię

Najlepszym Epizodem jest TESB, o którym ciężko powiedzieć żeby się kończył "żyli długo i szczęśliwie"
O ROTS zresztą równie trudno to powiedzieć.
W założeniach ROTJ Han miał zginąć, a Luke odejść smutny w siną dal.
To jak z tą ideą i planami...

PS nie oczekuję że polubisz TLJ pod wpływem tej rozmowy

Re: Plan na trylogię

Tak zupełnie serio sądziłaś, że Luke przeżyje tę trylogię? Skoro zdecydowano się na kolejne części to musieli to zrobić, przecież nie poza ekranem np. w książkach. Kiedyś musiał. A odszedł w spokoju i pogodzony. I jest jeszcze jedna część, w której się pojawi.

Re: Plan na trylogię

bartoszcze napisał:
Najlepszym Epizodem jest TESB, o którym ciężko powiedzieć żeby się kończył "żyli długo i szczęśliwie"

-----------------------
Dlatego mam jeszcze nadzieję, że da się wszystko naprawiać w IX, skoro TLJ nie kończy trylogii, chociaż będzie to strasznie trudne, o ile nie niemożliwe. Zostawmy założenia, liczy się to, co powstało. W finale ROTJ dobrzy wygrywają (w uproszczeniu), Vader zostaje zrehabilitowany, a Luke zostaje bohaterem. To mi wystarczało do szczęścia. To nie jest tak, że ja całkiem nie lubię TLJ. Mnie w tym filmie brakuje spójności i konsekwencji z tym, co było przed nim. Luke w TLJ zachowuje się tak, jakby zapomniał, że już wcześniej odrobił podobną lekcję. Że już kiedyś odpalił miecz i zaatakował (co było wbrew naukom Yody), ale się opamiętał, kiedy zobaczył, że z ręki Vadera wystają kable. To tak jakby Frodo ponownie musiał pójść do Mordoru, żeby wrzucić pierścień do Góry Przeznaczenia. Ale zostawmy to. Poczekajmy, co wymyślą w IX. Boję się tego, ale nie mam wyjścia. Jestem fanem i muszę wierzyć, że nie będzie tak źle.

Re: Plan na trylogię

Evening Star napisał:
Tak zupełnie serio sądziłaś, że Luke przeżyje tę trylogię?
-----------------------
Tak zupełnie na serio, to liczyłam, że ten bohater będzie konsekwentnie poprowadzony.

Re: Plan na trylogię

Żebym dobrze zrozumiał: razi Cię, że po drodze przebytej w OT Luke poczuł chwilę słabości w obliczu swojej porażki wychowawczej? Chwilę, która trwała krótko, lecz za długo?

Re: Plan na trylogię

Tak, mówię o ataku na Bena Solo.

Re: Plan na trylogię

Przecież ten atak już odkupił, nie mówiąc o zrozumieniu, że zrobił niewłaściwie.
W tym zakresie TLJ jest głęboko ludzkie, ale oczywiście...

Re: Plan na trylogię

Problemem jest sam atak, do którego nie powinno w ogóle dojść w VIII, bo ta lekcja została odrobiona w VI. Chyba, że będziemy posyłać Froda do Mordoru po kilka razy, a Pottera stawiać naprzeciwko Voldemorta ponownie. Skoro bohaterowie niczego się nie uczą, to jaki jest tego wszystkiego sens.

Re: Plan na trylogię

To życie.

Re: Plan na trylogię

No właśnie nie, to baśń. Jakbym chciała oglądać prawdziwych ludzi, z naszego świata, którzy non stop popełniają te same błędy, to bym sobie jakiś dramat odpaliła albo serwis informacyjny w tv.

Re: Plan na trylogię

Monmara napisał:
Problemem jest sam atak, do którego nie powinno w ogóle dojść w VIII
-----------------------

No właściwie to nie doszło do żadnego ataku, albowiem gdyż Luke opamiętał się wcześniej niż na DS2

Re: Plan na trylogię

W SW był błąd, była nauka, zgodnie z polityką Disneya powtarzamy ten sam błąd i tą samą naukę. W prawdziwym świecie nie zawsze ma to miejsce, nie zawsze nauka w ogóle następuje. Jaką możemy mieć gwarancję że po połączeniu się z Mocą Luke nie popełni tego samego błędu?? W końcu... to Moc, a moc to życie.
A poza tym Luke tylko włączył latarkę, to Ben zachował się w sytuacji jak patus.

Re: Plan na trylogię

disclaimer napisał:
W SW był błąd, była nauka, zgodnie z polityką Disneya powtarzamy ten sam błąd i tą samą naukę.
-----------------------
Znaczy uważasz, że plan Disney`a na tę trylogię jest taki, żeby zrobić coś w rodzaju remake`u OT? Jeśli tak, to ja nie potrzebuję nowej gorszej wersji.

Re: Plan na trylogię

Sorry, SW to nie Harlequin.
ANH mogło się skończyć optymistycznie, ale to był początek drogi SW.
ROTJ ostatecznie kończy się prostym optymizmem, ale on nie był zamierzony.
TPM niby się kończy optymistycznie, ale Jedi się zastanawiają co z drugim Sithem.
AOTC niby kończy się szczęśliwie dla Anidali, ale jednocześnie zaczyna się wojna.
TFA kończy się niby optymistycznie, ale właśnie zaczęła się wojna...

Re: Plan na trylogię

Ok, jeżeli według Ciebie zabicie Luke`a w momencie jego życia, w którym jest przegrany równe jest najmniej optymistycznemu zakończeniu któregokolwiek epizodu, to nie mam nic na obronę. Masz prawo chcieć widzieć tego bohatera i wszystkich kolejnych zabitych i nieszczęśliwych.

Btw. nie przesadzajmy, że optymistyczne zakończenie to to samo co Harlequin. Nie ma sensu tak tego hiperbolizować.

Re: Plan na trylogię

Ale Luke nie został zabity kiedy był przegrany, tylko odszedł wygrywając...

Gdyby przyleciał z Rey z Ahch-To i stanął faktycznie przed NP to zginąłby po pierwszym strzale. A tak rozpalił "iskrę nadziei" jednocześnie odbierając NP poczucie siły ("this technological terror is insignificant next to the power of the Force").

Re: Plan na trylogię

Powiedzmy, że się częściowo z tym zgadzam. Tak, ostatecznie Luke przyniósł Ruchowi Oporu nadzieję. Jednak uważam, że za wcześnie się go pozbyli, bo zaledwie chwilę po tym, kiedy tego dokonał. Przez cały film oglądasz przegranego faceta, potem dają Ci ten moment jego triumfu, którego wyczekiwałeś, więc cieszysz się jak dziecko. Myślisz, no wreszcie! Ale za chwilę to odbierają, bo Luke umiera. Jak na dekady lat czekania, coś to mało satysfakcjonujące. Niby masz ciastko, ale go nie masz.

bartoszcze napisał:
Gdyby przyleciał z Rey z Ahch-To i stanął faktycznie przed NP to zginąłby po pierwszym strzale.
-----------------------
Albo tak jak Kylo Ren w TFA zatrzymałby wystrzały Mocą. Nie wiemy, co by było, ale to jest baśniowy świat, co oznacza, że można zrobić bardzo dużo. Akurat tej sceny się nie czepiam, lubię ją nawet, chociaż jest "pożyczona" z filmu "Ucieczka z Los Angeles".

Re: Plan na trylogię

A wiesz, zgadzam się z tym w wielu punktach. Mimo, że mi akurat TLJ podoba się bardzo, czemu tutaj dawałem wielokrotnie wyraz. Tylko że patrzysz za bardzo osobiście.

No bo że Luke jest przegrany i to nie pasuje do baśni? U Tolkiena całe backstory to historia o przegranych facetach, przegranych bitwach, przegranych królestwach. I śmierć Luka to jeden z tych momentów TLJ który mi osobiście nie pasuje na 100%. Ale też wiem, że nie ja jestem jedynym odbiorcom. Że dla ludzi którzy chowali się na NT Luke nie jest tym kimś, kim był dla mnie. I rozumiem decyzję scenarzystów "let the past die" - odstawmy dawnych mistrzów w cień, dajmy się wykazać nowym bohaterom. Nawet jak starzy fani będą kręcić nosem. Dostałem dużo powyżej minimum które oczekiwałem, choć fak, nie w 100% to co bym chciał. No ale jeszcze Lucasfilmu nie wykupiłem, żeby kręcili pod moje dyktando. Może i dobrze.

Na marginesie - w każdej trylogii żegnamy jakiegoś mistrza - Obi-wana w OT czy QGJ w NT. Różnica jest taka, że Luke umiera w drugim filmie trylogii, nie w pierwszym.
I teraz takie ćwiczenie logicznie - gdyby trylogie kręcono chronologicznie, ile byłoby krzyku o to, że Obi-Wan zginął w ANH, no ile

Re: Plan na trylogię

W TLJ jest tylko jeden scenarzysta, ten sam co reżyser. Pozostawienie decyzji nad wszystkim jednemu człowiekowi było błędem Disney`a. Skutkiem tego mamy leniwy, niekonsekwentny względem poprzednich filmów storytelling.

Ja cały czas będę uważać, że zastanawianie się nad tym, co by było, nie ma sensu. Ale wydaje mi się, że śmierć Obi-Wana, spotkałaby się ze zrozumieniem wśród większości ludzi. Luke musi po drodze stracić swoich mistrzów, żeby samemu zmierzyć się w ostatecznej próbie - klasyczny baśniowy motyw. Ma to sens i jest dobrze umotywowane.

Mam pytanie do wszystkich, o czym jest najnowsza trylogia?

Re: Plan na trylogię

Najnowsza trylogia jest o nowych pokoleniach prowadzących odwieczną walkę Dobra ze Złem

W OT Dobro reprezentowała Rebelia, a Zło -Imperium #Budzioltrigger
W PT Dobro reprezentowali Jedi i Republika, a Zło - Palpatine i jego sojusznicy.
W ST Dobro reprezentuje Ruch Oporu (i Nowa Republika przez tę chwilę co była), Zło - Najwyższy Porządek.
Przynajmniej pozostając w baśniowej konwencji.

PS W ANH i prequelach też był jeden scenarzysta i reżyser.
PS2 Nadal uważam, że jak większość krytyków TLJ odnosisz się do swoich oczekiwań względem nowych filmów.

Re: Plan na trylogię

O czym jest najnowsza trylogia? Dokładnie o tym samym co Original Trilogy i Prequel Trilogy;p W wielkim skrócie o walce dobra ze złem

A co do:

Czym jest idea SW? W skrócie: to baśń, w której najważniejsi bohaterowie żyją długo i szczęśliwie. Nie chcesz ich śmierci, nie chcesz widzieć ich nieszczęśliwymi, chcesz optymizmu i nadziei. Mnie TLJ zostawił ze złamanym sercem.

Widziałeś Ty wogóle Gwiezdne Wojny?
Środkowy Epizod PT kończy się wybuchem wielkiej wojny, co w tym optymistycznego?
TESB to już całkiem - rebelia dostaje porządnego łupnia, Han w karbonicie, Luke bez ręki i z nowymi informacjami dot. ojca.

W prequelach najważniejszymi postaciami byli Padme, Anakin i Obi-Wan... Na koniec trylogii Padme nie żyje, Anakin został zakutym w zbroję kaleką który nienawidzi sam siebie, a Obi-Wan udaje się na wygnanie wiedząc że on i jego ukochany Zakon Jedi zawiedli, faktycznie serce od razu rośnie ;p
Oczywiście zawsze jest tam gdzieś jakaś iskierka nadziei - mały Luke przekazany Larsom w ROTS czy widok przegrupowującej się rebelii gdzieś na skraju galaktyki w TESB. Z tym że w TLJ mamy tak samo? Ruch Oporu dostał chyba największego łupnia w historii SW, ale mamy Rey (która zakosiła księgi Jedi), mamy zalążek nowej Rebelii i Legendę Luke`a która inspiruje nowe pokolenia do przeciwstawienia się FO, więc tak jak w filmie stwierdziła to Leia mamy wszystko co potrzebujemy.

I coś może w tym jest że chcemy dla naszych głównych bohaterów happy endu, ale wydaje mi się że największym Twoim problemem jest to, że nie dotarło do Ciebie, że Han, Leia i Luke to już nie są główni bohaterowie... Kenobi z głównej postaci PT w ANH był uznawany za zwariowanego pustelnika, podobnie zresztą jak Yoda. I tak jak akceptujesz śmierć Kenobiego w OT, tak powinieneś zaakceptować śmierć Luke`a w TLJ...

A co do rzekomego niekonsekwentnego względem poprzednich filmów storytellingu:
W TFA postanowiono nie dawać Luke`a do filmu, bo gdy tylko się pojawiał "kradł cały film".
I przez to nie ma, po prostu nie ma sensowniejszego powodu wycofania się Luke`a z galaktyki niż to co zostało przedstawione w TLJ. Jeśli Luke po prostu czekałby aż ktoś go tam odnajdzie i powiedziałby coś w stylu dobra, to ruszamy skopać tyłek FO to byłoby to kompletnie bez sensu, bo po kiego grzyba siedziałby tam tak długo sam i pozwalał rosnąć FO w siłę? Nawet zgłębianie jakieś pradawnej techniki Mocy nie ma sensu, bo wojny nie może wygrać 1 osoba?;/

Oczywiście możesz sobie uważać że Luke wogóle nie powinien znikać - w końcu już przecież odrobił tę lekcję z opamiętaniem się w ROTJ. Tutaj jednak należy pamiętać o 2 rzeczach:
1. porywczy Luke który ostatecznie się opamiętuje to 100% Luke`a w Luke`u
2. lekcja teoretycznie była odrobiona, ale ignorujesz fakt, że później Luke na własną rękę odkrył jak jego nauczyciele - Yoda i Kenobi faszerowali go bajkami o nieskazitelnym Zakonie Jedi, to "trochę" zmienia postać rzeczy;p Mógł, i ostatecznie poddał w wątpliwość kilka rozwiązań swoich mistrzów;p

Re: Plan na trylogię

Ja dodam tylko pokrótce że nie wiem skąd przekonanie że baśń ma się kończyć dobrze. Baśń ma wartość moralizatorską (`ludową mądrość`), ale nie musi to oznaczać że wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Dyskutować tego że Luke odchodzi triumfując po raz pięćsetny mi się nie chce, przepraszam.

Re: Plan na trylogię

A pozwolę sobie na dubel, gdyż:

Zdaniem Brunona Bettelheima baśń ukazuje problemy egzystencjalne w sposób zwarty i prosty, w formie przyswajalnej dla dziecka. Jej specyficzne cechy (m.in. odszczegółowienie fabuły oraz bohaterowie, którzy reprezentują określony typ, a nie niepowtarzalne indywiduum) sprawiają, że baśń może dostarczyć dziecku objaśnień dotyczących jego własnej psychiki i wspiera rozwój dziecięcej osobowości, dojrzewanie.

Bruno Bettelheim wskazuje na stałe motywy w baśniach, pozwalające dziecku pokonać lęki przed dorastaniem i usamodzielnieniem, oderwaniem od rodziców oraz lęki związane z płcią przeciwną. Baśnie zdaniem Bettelheima pełnią funkcję terapeutyczną, a także przekazują podstawową wiedzę na temat kultury, w której dziecko dorasta`


W takiej interpretacji TLJ realizuje takie założenia wręcz programowo.

Re: Plan na trylogię

bartoszcze napisał:
Najnowsza trylogia jest o nowych pokoleniach prowadzących odwieczną walkę Dobra ze Złem
-----------------------
Wiem, ale o tym są wszystkie baśnie Chodziło mi raczej o coś bardziej konkretnego. Np. trylogia I-III jest o dobrym człowieku, który przestaje być dobry, a IV-VI o synu, który go ratuje. Coś prostego, co można streścić jednym zdaniem. W przypadku VII-IX nie potrafię tego zrobić.

Mam jedno oczekiwanie względem nowej trylogii: spójność i konsekwencja w narracji.

Re: Plan na trylogię

Na razie jesteśmy dopiero w 2/3 trylogii, ale jak chcesz coś prostego w podobnym stylu to np. jest to historia dziewczyny która odkrywa że może zostać kimś, nawet jeśli jej rodzice byli nikim.
Jak pisała Kathi baśnie są też po to by pokonać lęki przed dorastaniem i usamodzielnieniem, oderwaniem od rodziców.

Re: Plan na trylogię

Jednym zdaniem? Wiesz, trochę trudno bo jeszcze NIE znamy zakończenia, ale antycypując, można powiedzieć że o "synu marnotrawnym".

Re: Plan na trylogię

Tak, to drugie słuszne streszczenie Nawet słuszniejsze trzymając się tego że ma to być saga Skywalkerów
Do "syna marnotrawnego" dodałbym problemy dorastania w tak legendarnej rodzinie.

Re: Plan na trylogię

Monmara napisał:
IV-VI o synu, który go ratuje
-----------------------

Na etapie IV-V to zdecydowanie nie było o synu który ratuje, więc zaczekajmy do IX z oceną spójności VII-IX

Re: Plan na trylogię

Lord Budziol napisał:
Na razie jesteśmy dopiero w 2/3 trylogii, ale jak chcesz coś prostego w podobnym stylu to np. jest to historia dziewczyny która odkrywa że może zostać kimś, nawet jeśli jej rodzice byli nikim.
-----------------------
Wiem, że nie znamy całej historii, ale po drugim filmie już coś się powinno klarować. Zobaczymy, czy Twoje przypuszczenie się sprawdzi

Re: Plan na trylogię

bartoszcze napisał:
Monmara napisał:
IV-VI o synu, który go ratuje
-----------------------

Na etapie IV-V to zdecydowanie nie było o synu który ratuje, więc zaczekajmy do IX z oceną spójności VII-IX

-----------------------
Po V jest już raczej jasne, że osią historii jest relacja ojciec-syn. Wiedziałeś, że TO będzie kontynuowane w VI.

Re: Plan na trylogię

Po zakończeniu V absolutnie nie było jasne JAK ta historia zostanie zakończona.
W tej chwili można z 90%* prawdopodobieństwem obstawiać że w EIX syn marnotrawny odkupi swoje winy, ale jak będzie...

*90% liczb w internecie jest zmyślona

Re: Plan na trylogię

Finster Vater napisał:
Wiesz, trochę trudno bo jeszcze NIE znamy zakończenia, ale antycypując, można powiedzieć że o "synu marnotrawnym".
-----------------------
A jednak dałabym radę powiedzieć po V, że IV-VI jest o relacji ojciec-syn.

Temu synowi marnotrawnemu niestety nic się jak na razie nie udaje, więc jeżeli trylogia jest o nim, to nie przewiduję dla niego miłego końca.

Re: Plan na trylogię

A mnie się właśnie wydaje, że nie odkupi.

Re: Plan na trylogię

Wiesz, w "synu marnotrawnym" to jest tak, że on przegrywa i nic mu się nie udaje, a i tak jest mu wybaczone No jakoś tak.

Co prawda mam nadzieję że aż tak tutaj nie pójdą, bo jednak There must be consequences, jak mawiała Lady Proxima

Re: Plan na trylogię

Finster Vater napisał:
Wiesz, w "synu marnotrawnym" to jest tak, że on przegrywa i nic mu się nie udaje, a i tak jest mu wybaczone No jakoś tak.
-----------------------
Przed wybaczeniem musi przyjść skrucha, a ta nie przyszła w TLJ, kiedy Kylo stanął przed taką szansą. Poza tym nie wiem, kto by mu miał wybaczyć. Ojciec nie żyje, wujek nie żyje, matka zaraz umrze (no raczej nie będzie Lei z komputera). Więc może jednak to nie jest historia o synu marnotrawnym.

Re: Plan na trylogię

Jeśli chodzi o motyw baśnowy w ST, to mamy powtórkę z "Pięknej i Bestii". Przeklęty/zaklęty książę zostaje uratowany za sprawą miłości.

Re: Plan na trylogię

Być może nie jest. Ale jak pisałem wyżej - nie znamy zakończenia, widzieliśmy dwa filmy z trzech. Może na skruchę przyjdzie czas w ep. IX właśnie? I - jak planowali to nie przypuszczali, że Carrie umrze, niestety.

Naprawdę nie sądzę, żeby chcieli zrobić taki "twardy reset" i jednoznacznie zakończyć historię Niebochodzików. Choćby ze względów finansowych im się to nie opłaca przecież.

Re: Plan na trylogię

Finster Vater napisał:
Może na skruchę przyjdzie czas w ep. IX właśnie?

Naprawdę nie sądzę, żeby chcieli zrobić taki "twardy reset" i jednoznacznie zakończyć historię Niebochodzików.

-----------------------
To by była niekonsekwencja według mnie właśnie w spójności trylogii. W VIII "Kylo, zmienisz się" = "Nie". W IX "Kylo, może jednak?" - "No dooobra."

Na to już trochę za późno. To już się dzieje.

Re: Plan na trylogię

Ja to widzę inaczej:

Ben, ogarnij się:

VII - nie mogę, jestem na łańcuchu Snoka
VIII - nie mogę, zerwałem się dopiero co z łańcucha, chcę poszaleć

Zobaczymy, co nam zaserwują w IX. czekam z niecierpliwością.

Re: Plan na trylogię

W tym momencie jak zwykle przypomnę to:
https://ohtze.tumblr.com/post/145166888033/redemption-arcs-and-why-you-should-be-prepared-for-pain

Odrzucenie odkupienia i pogarszanie grzechów jest na liście. A jeśli chodzi o cierpienie, to warto zauważyć, że do cierpienia zalicza się też samo "bycie bestią" - zresztą Kylo wprost przyznaje, że cierpi.

W każdym razie większość punktów już zaliczył, zostało mu ostatnie przeczołganko, akt poświęcenia i będzie https://www.youtube.com/watch?v=awkkSlPyvH8 - no chyba że go jednak zabiją. ;->

Re: Plan na trylogię

Co Ty masz do Zakonu Jedi ? Jakie "faszerowanie bajkami" ? Mam dość tej propagandy przeciwko Zakonowi jedi !
Prequeli nie oglądałeś ? Przecież tam było doskonale pokazane, w jaki sposób "For over a thousand generations, the Jedi Knights were the guardians of peace and justice in the Old Republic".
Republika nie upadła z powodu tego, że Zakon Jedi był zły / nie sprawdził się. Upadła z powodu knowań Dartha Sidiousa.
Jesteś jak Anakain, który krzyczy "from my point of view the Jedi are evil." Mam dla Ciebie tylko jedną odpowiedź: "Then You are lost".

Re: Plan na trylogię

Great Saiyaman napisał:
Prequeli nie oglądałeś ? Przecież tam było doskonale pokazane, w jaki sposób "For over a thousand generations
-----------------------

Nie wiem jak w Twojej wersji prequeli, ale w mojej zdecydowanie nie trwają one przez tysiąc pokoleń.

(a poza tym, młody padawanie, panuj nad emocjami i orientuj się do kogo piszesz)

Re: Plan na trylogię

Te drzewka są jakieś skomplikowane. A poza tym jestem zupełnie spokojny.

Re: Plan na trylogię

Monmara napisał:
Poza tym nie wiem, kto by mu miał wybaczyć. [/cytat]
-----------------------
Rey może mu wybaczyć. Jeśli tak zrobi to będzie to zgodne z tym co zrobiliby na jej miejscu Luke i Leia.

Re: Plan na trylogię

O to co Luke mówił o Jedi w TLJ:
Now that they`re extinct, the Jedi are romanticized, deified. But if you strip away the myth and look at their deeds, the legacy of the Jedi is failure. Hypocrisy, hubris.
At the height of their powers, they allowed Darth Sidious to rise, create the Empire, and wipe them out. It was a Jedi Master who was responsible for the training and creation of Darth Vader.
To sama prawda!

Oglądałem prequele, Tobie polecam obejrzenie ich jeszcze raz, tym razem ze zrozumieniem Wyjdź poza przyjętą konwencję że Jedi to ci dobrzy i sam obiektywnie oceń ich uczynki, wtedy dojdziesz do takich samych wniosków co ja i Luke;p
Wszystkich ich grzeszków nie chce mi się tu wypisywać bo lista jest naprawdę długa, w każdym razie knowania i stu takich Sidiousów na nic by się zdały gdyby nie buta i arogancja Zakonu. To nie Palpatine skusił Anakina, to Jedi pchali go ku Ciemnej Stronie...

Re: Plan na trylogię

Tak mocnego pogłębienia wymiaru Mocy nie mieliśmy od TESB. Do tego dostaliśmy ciemne aspekty życia Galaktyki SW, nie tracąc widowiskowości.

Chciałeś uzasadnić swoje twierdzenia, wydawało mi się.

Re: Plan na trylogię

Tylko widzisz, to że TLJ ma fajne aspekty, jak ten o Mocy, mówi mi to tylko, że sam film w sobie jest ciekawy. Gdyby wcześniej nie było żadnego filmu z tego uniwersum, to rozumiem. Ale były. I przykro mi bardzo, ale nie klei mi się to z pozostałymi filmami z powodów, o jakich napisałam powyżej.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Zapraszam do zapoznania się z moim zbiorem przemyśleń na temat TFA oraz TLJ przez pryzmat Starej Trylogii. Oczywiście nie mamy jeszcze okazji zapoznać się w żadnym stopniu z fabułą części dziewiątej, dlatego skupię się wyłącznie na wytknięciu w sposób jak najbardziej subiektywny tych aspektów które są widziane przeze mnie jako zbędne, błędne lub nieuczciwe wobec widza.

Rozdział pierwszy.

Wyparcie protagonisty oraz toksyczna męskość.

Luke Skywalker to chyba najbardziej oczekiwany powrót w historii kina. Trylogia Sequeli umożliwiła nam po długich latach ostatecznie poznać dalsze losy bohaterów rebelii, po tym jak odseparowano od głównego, nowego nurtu rozdział zwany Expanded Universe. Dziesiątki tytułów książek, gier, komiksów umilały nam czas w oczekiwaniu na kontynuację wątków znanych z Powrotu Jedi. Luke ze Starej Trylogii, w jej finale to mądry, młody mężczyzna który dorósł do wielkich czynów które są dziełem jego decyzji oraz wynikiem bolesnego "kucia" charakteru.

Skywalker w TLJ jest absolutną antytezą Luke`a z RotJ, śledząc jego losy od pierwszego do trzeciego filmu, doskonale widać w jaki sposób rozwija się jego osobowość, charakter oraz umiejętności. Te trzy cechy spaja ze sobą niepodważalna lojalność i wiara w przyjaciół, które procentują w przyszłości. Gdy Luke odbywa szkolenie na Dagobah, pada w jego trakcie wiele bardzo istotnych zdań, oraz zachodzi kilka wydarzeń które zaważą o jego przyszłości. Czas na konkretne przykłady, czy inaczej mówiąc dowody na to że scenarzyści z reżyserią epVIII na czele nie oglądali ze zrozumieniem epizodów IV-VI.

I. "Jedi używa Mocy dla wiedzy i obrony, nigdy do ataku"

Po wydarzeniach z TESB, Luke przyswaja sobie tę zasadę na dobre. Czego dowodem w późniejszym czasie jest sposób odzyskania Hana Solo z pałacu Jabby. Całość jak wiemy z filmu była zaplanowana przez samego Jedi. Luke podchodzi do tego sporu w sposób zrównoważony i dorosły. Przemyślał dobrze każdą ewentualność. Okazał gest dobrej woli, mało tego, proponował dobicie targu aby uniknąć zbędnych aktów agresji. Po czym przyszedł do Jabby osobiście, nadal w celu prowadzenia negocjacji. Gdyby nie zrozumiał lekcji jaką otrzymał od Yody w jaskini, gdy wszedł do niej a wraz z nim jego strach, prawdopodobnie Jabba oraz wszyscy tam obecni zostaliby po prostu zabici gazem/ładunkiem/mieczem ukrytym w "podarku". Zrobiłbym tak, będąc na łatwiejszej ścieżce. Tak działają namiestnicy zła. Jednak nasz znajomy młody Jedi do ostatniej chwili chciał darować życie Jabbie, śmierć Hutta była wyłącznie wynikiem podjętych przez niego błędnych decyzji i lekceważenia oponenta.
Poprzednim razem Luke popędził na złamanie karku aby uratować przyjaciół, po tym jak doznał wizji z przyszłości. Podczas akcji na Tatooine to młody Jedi rozdawał karty, ze spokojem ducha i wiarą we własne umiejętności. Tą dygresją docieramy do kolejnego punktu.

II. " - Ale jak poznam dobro od zła?
- Będziesz wiedział, gdy spokojny, wyciszony, pasywny jesteś"

Szkolenie jakie zapewnił Skywalkerowi Yoda, było szybkie ale kompleksowe, to połączenie doskonalenia fizycznej sprawności oraz podstaw filozofii. Powyższa sentencja ocaliła tak jak z resztą Mistrz wspomniał, życie chłopca. Wiara w te słowa i trening sprawiła że Luke nie pozwolił Vaderowi złamać swojego ducha, natomiast pozwoliło to jemu na pogodzenie się z własnym beznadziejnym położeniem i oddanie swojego życia w imię zasad w które wierzył. Co paradoksalnie ocaliło go przed podzieleniem losu ojca. Wszakże najpierw poddajemy się myślami, a to co dzieje się później, to jedynie konsekwencja tegoż myślenia.

Jeszcze większy popis samodyscypliny uświadczyliśmy gdy Vader został już powalony przez syna. Odrzucił on gniew podsycany przez Sidiousa, ale nie wyrzekł się swojego ja ani swoich przyjaciół. Dzięki szczerości i lojalności płynącej z wyznawanych zasad odzyskał chociaż na krótko swojego ojca i zachował kolejny raz własne życie. Zdołał nakłonić Anakina do tego aby odkupił swoje winy, aby zrzucił łańcuchy nienawiści i wyrzeczeń.

III. "Przekaż dalej to czego się nauczyłeś"

Zgodnie z tym czego mogliśmy się spodziewać, Luke zbudował Akademię Jedi. Pierwszą od przeszło pół wieku, a biorąc pod uwagę to że średnia długość życia człowieka wynosi około 72 lata, nie mówiąc o innych rasach, to naciągana zdaje się być teoria o tym że w pięć dziesięcioleci zapomniano o Jedi do tego stopnia aby mówić już o legendzie. W każdym razie, akcja TLJ dzieje się w około 30 lat po bitwie o Endor, więc nowa akademia musiała funkcjonować przynajmniej dziesięć lat. Zgromadzili się tam ci u których stwierdzono predyspozycje, w tym Ben Solo. To relacji tych dwóch mężczyzn przyjrzę się bliżej w tym punkcie. Nasz nowy Solo to nadal tajemnicza osobowość i trudno być bezlitośnie uszczypliwym w stosunku do tej konkretnej postaci, jednak mój analityczny umysł zaczął powoli acz nieubłaganie przetwarzać to co już o nim wiadomo. Był w połowie Skywalkerem i zdolnym studentem pod opieką Luke`a. Który sam kiedyś dorastał w zastępczej rodzinie, znał bolączki bycia pod opieką "rodziny". Przeżył te błędy które popełniał wobec niego wuj Owen. Sam przecież był za młodu porywczy i nigdy nie skupiał się na tu i teraz. Wędrował myślami za horyzont, za przygodami. Co nie pozwoliło jemu być dobrym opiekunem i mentorem? Luke od tamtej pory przeszedł ogromną przemianę. Wszystkie te wymieniane przeze mnie przykłady i doświadczenia z jego życia najwyraźniej nie mają znaczenia, gdyż pewnego dnia Luke doznał przerażającej wizji czy może koszmarnego snu, na temat swojego siostrzeńca.To nie pierwszy raz gdy naszego przyjaciela nawiedza mrożąca krew w żyłach wizja z przyszłości, pamiętajmy że Yoda uczył wtedy jeszcze młodzieńca, że przyszłość zawsze pozostaje w ruchu. Po spotkaniu z widmem Vadera w grocie na Dagobah, Luke`owi nasuwa się wniosek że najgroźniejszym wrogiem jest nasz strach i my sami. Pomimo tego, wersja Luke`a z TLJ wybrała się do śpiącego Bena z mieczem świetlnym w ręku i zamiarem popełnienia mordu. Zupełnie tak, jakby ktoś pozbawił go pamięci i wiedzy które już zdobył. Tylko ktoś pozbawiony skrupułów mógłby tak postąpić, zwłaszcza że Luke darował niegdyś życie Vaderowi, dzięki czemu ocalił również siebie przed śmiercią w męczarniach. Ten kto wkraczając w dorosłość stale gotuje się na śmierć, po to aby uwolnić ze szponów cierpienia swojego starego już ojca, nie może być zdolny do tego aby zabić z tak ogromną nienawiścią członka swojej rodziny. Zwłaszcza że Ben nie był wtedy jego wrogiem, a został nim dopiero po tym nocnym najściu. Co właściwie urzeczywistniło tę straszną wizję. W mojej ocenie wygląda to po prostu na wyjątkowo paskudny zabieg fabularny, aby zrobić z kogoś dobrego na wskroś, wiernego swoim przekonaniom brutalne bydle które zakrada się skrycie aby zadać śmierć z powodu wizji. Kto jak kto, ale ta postać wie najlepiej jak działa Moc, jak działa strach i jak działa nienawiść. Siłą zmuszono tego pozytywnego bohatera do najbardziej sprzecznego z jego naturą czynu. Tylko po to, aby móc z Bena stworzyć czołowego zabójcę Jedi, mordercę ojca i niestabilnego emocjonalnie mężczyznę, który idealnie wpisuje się w tę propagowaną szeroko nową retorykę "toksycznej męskości" która została rozpropagowana w kulturze masowej przez twórców szkoły frankfurckiej marksizmu kulturowego i ich "teorii krytycznej". W mojej opinii te dwa najnowsze filmy dowodzą temu że Luke Skywalker posłużył twórcom za kozła ofiarnego. Złożono go na ołtarzu, aby móc stworzyć nowego antagonistę. Kylo Rena.

Jakże inny odbiór zyskałby ten film, gdyby Luke faktycznie wyszkolił nowe pokolenie







Dowodzi to wielkości tej postaci, nie były to sytuacje których nie rozumiał, albo na które nie miał lub nie chciał mieć wpływu.



Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Dlaczego Luke nie mógł załatwić Imperatora? Palpusia bez wątpienia załatwić mógł.

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Od czego by tu zacząć...

I. "Jedi używa Mocy dla wiedzy i obrony, nigdy do ataku"
Hmm, czyli to że Luke wchodząc do pałacu Jabby dusi Mocą strażników, a na barce mimo iż jego przyjaciele są już bezpieczni a Jabba nie żyje to on i tak wysadza w powietrze całą barkę zabijając wszystkie postronne osoby które nie zdążyły się z niej ewakuować np. niewolnicy wynika z trwałego przyswojenia tej lekcji? Tak samo jak później to że na samą groźbę Vadera wobec Lei Luke wpada w taki szał że opamiętuje się dopiero na moment przed zadaniem ostatecznego ciosu?

II. " - Ale jak poznam dobro od zła?
- Będziesz wiedział, gdy spokojny, wyciszony, pasywny jesteś"
No właśnie. To bardzo mądra sentencja Yody i u Luke`a sprawdza się w 100% - kiedy jest spokojny i wyciszony potrafi rozpoznać dobro od zła. Problem w tym, że Luke odziedziczył po tatusiu temperamencik i czasem się potrafi się zdenerwować. Luke to w gruncie rzeczy dobry człowiek i zależy mu na innych, ale to przywiązanie jest właśnie jego słabością, wystarczy zagrozić czemuś naprawdę bliskiemu Luke`owi (jak np. jego siostrze) i już nie jest "spokojny, wyciszony ani pasywny". Oczywiście koniec końców potrafi się opamiętać, nie jest jednak skałą której nic nie potrafi ruszyć....

III. "Przekaż dalej to czego się nauczyłeś"
50 lat to za mało by galaktyka zapomniała o Jedi i uznawała ich tylko za Legendę? Nie bierzesz pod uwagę kilku bardzo ważnych rzeczy:
a) Zakon Jedi w czasach swojej świetności w szczytowych momentach liczył ok. 10 tysięcy członków. Samo Coruscant miało ok. biliona mieszkańców, a cała galaktyka wręcz nieskończoną ich ilość. Jak myślisz jaki % mieszkańców galaktyki miał kiedykolwiek jakąkolwiek styczność Jedi wyłączając opowiadane historie? No właśnie...
b) Zanim zarzucisz mi że przecież Jedi mieli niezwykłą Moc, to superbohaterowie, dokonywali niewiarygodnych rzeczy więc opinia publiczna musiała ich znać, to zastanówmy się wspólnie, ilu z tych 10 tys. Jedi władało Mocą tak biegle jak Yoda, Windu, Skywalker czy Kenobi? Ano właśnie, przy dobrych wiatrach może uzbieramy z 50 takich pierwszoligowych Jedi? Większość z nich to niestety "popierdółki", jasne potrafili robić różne ciekawe sztuczki i radzili sobie lepiej niż przeciętny obywatel Republiki, ale większość z nich mogła zostać rozłożona na łopatki przez dobrego łowcę nagród, żołnierza czy nawet ulicznego kryminalistę... Zobacz sobie AOTC i sprawdź ilu Jedi zginęło próbując ratować Kenobiego...
c) Im większy i im bardziej zaawansowany technologicznie świat tym szybciej życie płynie. Dla nas 50 lat to nie tak dawno temu, w uniwersum SW to dla przeciętnej istoty już prehistoria...

A teraz coś dla Twojego analitycznego umysłu, który widać nie dość uważnie oglądał TLJ, bo znowu pomijasz bardzo istotne kwestie:
- z filmu jasno wynika że Luke dowiedział się jak to naprawdę było z Jedi i z jego ojcem - "At the height of their powers, they allowed Darth Sidious to rise, create the Empire, and wipe them out. It was a Jedi Master who was responsible for the training and creation of Darth Vader.". W czasie Epizodów IV-VI wierzył że po prostu "Vader was seduced by the dark side" jak to wmawiał mu notoryczny kłamca Kenboi.
- nigdzie (poza wersją opowiadaną przez Kylo Rena) nie mamy w TLJ Luke`a wchodzącego do sypialni z chęcią mordu siostrzeńca. Mamy za to to: " I saw darkness. I sensed it building in him. I`d seen it in moments during his training. But then I looked inside, and it was beyond what I ever imagined. Snoke had already turned his heart. He would bring destruction and pain and death, and the end of everything I love because of what he will become, and for the briefest moment of pure instinct, I thought I could stop it." brzmi znajomo? Jak oglądałeś ROTJ to powinno;p Wystarczy zagrozić czemuś naprawdę bliskiemu Luke`owi i ten wpada w gniew, przestaje odróżniać dobro od zła... Jednak jak już wspominałem wcześniej Luke to w gruncie rzeczy dobry człowiek i dalej mamy: It passed like a fleeting shadow, and I was left with shame and with consequence. czyli Luke jak zawsze ostatecznie się opamiętał. Jak to nie jest 100% Luke`a w Luke`u to ja nie wiem co jest;p Niestety dla Luke`a ta chwila słabości była zgubna bo "And the last thing I saw were the eyes of a frightened boy whose Master had failed him." ale to już całkiem inna historia...

Żeby nie było że tylko tak krytykuję, w jednym miałeś rację miszczu - negocjacje były krótkie ktoś tu nie oglądał ze zrozumieniem epizodów IV-VI (VII-VIII też);p

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Znowu ktoś* bierze Własną Teorię SW (TM) za rzeczywistość?

*nie chce mi się sprawdzać kto z blacklisty

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

A to całe marazmowanie na wyspie to też 100% cukru... pfu - Luke`a w Luke`u czy nie, bo nie pamiętam?

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Tu się jego trening Jedi kłania - jak spieprzysz sprawę to udaj się na wygnanie aż znajdzie cię jakaś wrażliwa na Moc osoba. 100% jego nauczycieli tak zrobiło, nic więc dziwnego że poszedł w ich ślady ;p

Re: Racjonalna krytyka Trylogii Sequeli

To o treningu to znowu z jakiegoś podrzędnego komiksiku? Nic z OT takiego nie pamiętam Zanim "wywalili jajca", obaj skonfrontowali się ze swoimi oponentami. Yoda nie podołał - udał się na wygnanie, Obi zrobił co mógł, poszedł strzec Luke`a (jak tylko nadarzyła się okazja to już zaczął go indoktrynować ) No i nauczył go paru wartościowych rzeczy, choć nie nauczał tak dobrze jak Yoda. Ale jak już Luke tak na nich marudził, to mógł chociaż udawać że jest lepszy XD

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.