Forum

Plinkett o Ostatnim Jedi

Wyszedł właśnie Mr Plinkett o Ostatnim Jedi.
Powtórzę tylko, że hejt działa na korzyść Disneja, bo mogą płakać, że ich nienawidzą, labiedzić itp. i nie muszą intelektualnego wyznania podjąc uzasadnienia swoich decyzji.
Ten obrazek zaś jest symbolem problemów tego filmu:
https://pbs.twimg.com/media/DluJO-VXcAA681A.jpg

Link do RLM: https://youtu.be/f83D18xL7VE

Spostrzeżenia, że TLJ był kręcony jak typowa amerykańska głupia komedia pomyłek jest tu najbardziej odkrywcze.
PS: Zezwala się kwiczeć.

Re: Ostatni Jedi

Kim jest Plinkett i dlaczego kogokolwiek miałaby obchodzić jego ocena?

Re: Ostatni Jedi

MP jest weteranem walk z FBI i ojcem Rianka. Wystarczająca rekomendacja.

Re: Ostatni Jedi

Kim jest Rianek???

Re: Ostatni Jedi

Rexyserem

Re: Ostatni Jedi

Plinkett to taki jeden który opowiada bzdury o Star Wars. Niestety, są tacy którzy mają problemy z samodzielnym myśleniem. Słuchają takiego Plinketta, i powtarzają za nim bezmyślne te jego bzdury, bo nie wiedzieć czemu mają go za guru w kwestii SW.

Re: Ostatni Jedi

Praca analityczna którą wykonał powinna wzbudzić Twój podziw, zazdrość i w ogóle. Jeśli w ogóle istniejesz. Bo jak nie to nie.

Pokazał wyraźnie, że TLJ był kręcony tak jak denne amerykańskie komedie pomyłek, a nawet jak parodie jak Naga Broń. Głupi i głupszy, takie tam. Chętnie bym oglądnał film przemontowany z dokręconymi tymi scenami.
Pokazane jest, że mamy tu parodię Imperium Kontratakuje. Objasnione jest znaczenie inspirowania się autorów Kosmicznymi jajami. Jak Rianek chciał kręcić Kosmiczne Jaja II to se mógł kręcić a nie robić parodii tutaj. I wiele innych. Masz tu uporządkowane opinie gdzie indziej niedostatecznie jasno wyłuszczone.

Naga Broń to film składający się z ciągu autonomicznych gagów i logiki się ni ma co doszukiwać. ale tu?

Re: Ostatni Jedi

Odezwał się Smoczek Wawelski...
Jaki podziw? Jaka zazdrość? BEKA. Podziwiam własne analizy, niesamowicie drobiazgowe. Przygłupi bełkot ala pseudo śmieszny clown, jaki stosuje tamten eee jutuber; wzbudzał jedynie moją irytację.
Aczkolwiek - o dziwo- z tego co tu wypisujesz, wygląda na to że Plinkett choć raz dokonał trafnej oceny. TLJ to biedne ścierwwko, które wyszło jak parodia Kosmicznych Jaj. Z tym że Kosmiczne Jaja były autentycznie śmieszne, TLJ jest tylko pożałowania godne.

Re: Ostatni Jedi

Czyli - tłumacząc na nasze - opinia pana P jest trafna jak zgadza się moją opinią, a jest "przygłupim bełkotem" gdy się rożni od mojej opinii?

Coś mi umknęło?

Re: Ostatni Jedi

xD

A co kogo obchodzi opinia jakiegoś jutubowego celebryty? Gość wziąłby się lepiej za normalną, uczciwą pracę (to samo reszta tego typu ludków, a w szczególności ten z naszego podwórka Ichabod).

Rozwala mnie, że ludzie takie coś oglądają i jeszcze uznają za prawdy objawione. To jest rak współczesnego recenzowania filmów.

Re: Ostatni Jedi

Twoich postów nie ma sensu czytać, na pewno.

Re: Ostatni Jedi

A jednak to robisz. xD

Re: Ostatni Jedi

Tylko naglowki

Re: Ostatni Jedi

Lubsok napisał:
xD
Gość wziąłby się lepiej za normalną, uczciwą pracę

-----------------------

Łopata albo śmierć!

Pilnkett o Ostatnim Jedi

Uprasza się o prawidłowe tytułowanie wątków, żeby oszczędzić ludziom marnowania czasu na zaglądanie do wątku który #nikogo

Re: Plinkett o Ostatnim Jedi

Normalnie boki zrywać...

<3

Tak jak lubię TLJ, to
https://youtu.be/f83D18xL7VE?t=19m32s

Re: <3

Dlatego wrzuciłem fotkę. Ci wyszarzeni zginęli,.kolorowi przezyli

Re: <3

Jesteś kolejnym sfrustrowanym, któremu się nie podoba TLJ, bo Rian nie spełnił żenujących żądań fanów (Rey Skywalker, Plegis to Snoke!), tylko zrealizował własną wizję. Beka.

Re: <3

Tak se to tłumacz

Re: <3

A po drugie to Rey Windu

Re: Plinkett o Ostatnim Jedi

Bardzo lubię jego filmiki, w których analizuje prequele

Re: Plinkett o Ostatnim Jedi

Ja kompletnie nie zgadzam się z żadnym jego argumentem, ale podoba mi się realizacja tego filmiku. Fajnie się na to patrzy.

Re: Plinkett o Ostatnim Jedi

To akurat nic odkrywczego, wystarczyło pójść do kina i samemu się przekonać, Plinkett się spóźnił.

Re: Plinkett o Ostatnim Jedi

Sposób przekazania owej refleksji analitycznej ma.znaczenie.

Re: Plinkett o Ostatnim Jedi

Jojczenie i zużyta forma z poprzednich recenzji.

Re: Plinkett o Ostatnim Jedi

Raczej twórcze rozwinięcie. Nie ma niestety o waginie.

Re: Plinkett o Ostatnim Jedi

Jest to po prostu czyjaś opinia o filmie, a każdy powinien wypracować sobie własną. Zgadzacie się z nim, świetnie, nie zgadzacie się, super, ale najlepiej by było, gdyby każdy sam ocenił film, a nie kierował się wyłącznie tego typu gadaniną. Z tym Plinkettem można się co najwyżej zgadzać lub nie zgadzać.

Re: Plinkett o Ostatnim Jedi

O jej. Jak z każdym. Ważne są argumenta a nie kto głosi. Np. Lubsoka są słabe.

Re: Plinkett o Ostatnim Jedi

Dobrze, że Twoje są super. Pamiętam, że w jakichś innych dyskusjach na forum też powoływałeś się na Plinketta (nawet miałeś go w avku). Ty po prostu nie masz własnego zdania, tylko powtarzasz za tym jutuberem. Zero własnych argumentów.

Re: Plinkett o Ostatnim Jedi

No też się cieszę. Natomiast Twoje dedukcję są bledne a tezy Twe to slaby trolling. RLM frmuluje odczucia.kolektywu i dlatego jest popularne. A nie na odwrót.

Re: Plinkett o Ostatnim Jedi

Miałeś nie czytać moich postów. xD

Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Sorry, ale to jest słabe, nie dałem rady obejrzeć do końca. Całe Red Letter Media straciło swój pazur. W którymś momencie po prostu przestało ich to bawić, a żyć z czegoś trzeba. Niestety, taka jest kolej rzeczy jeżeli chodzi o "jutuberów" - to nie są zawodowcy, a po prostu amatorzy, którzy mieli trochę szczęścia i udało im się przebić. Kilka celnych wideo analiz i zabawnych recenzji ale na tym kończy się potencjał amatora. Po prostu nie da się tego dalej ciągnąć. Mike Stoklasa to inteligentny facet, wykształcony kierunkowo jeżeli chodzi o filmy, ale znudzony i zmęczony. Ślad nie został po jego dawnej pasji. Jego ostatnie występy (od jakichś 2 lat) to pokaz wypalenia zawodowego i znużenia tematem. Podobny los spotkał Jamesa Rolfe (AVGN).

Cały stosunek RLM do współczesnych starwarsów to schizofreniczna mieszanka nostalgii, prawdziwego zainteresowania i konieczności biznesowej. Dominuje niestety czynnik pierwszy i trzeci. To jest już drugie podejście RLM do TLJ. Moim zdaniem ich pierwsza recenzja była zupełnie nietrafiona. I prawdę mówiąc wydawała się zupełnie nieszczera, oglądając ją miałem wrażenie, że Stoklasa & Co bawią się w jakiś zawoalowany trolling. Mimo demonstrowanej pogardy do środowisk fanowskich i skomercjalizowanej nerdozy, oś ich krytyki pokrywa się w 100% z punktem widzenia najbardziej hardkorowych fanów SW. Chłopaki z RLM w tamtej recenzji (i Plinkett w tym filmiku, z tego co zdążyłem zauważyć) koncentrują się na jakichś kwestiach in-universe, drobnych i zawiłych "logistycznych" detalach scenariusza, wrzucając gdzieniegdzie pogardliwe uwagi co do poziomu intelektualnego SW. Jednocześnie kompletnie ignorując wszelkie charakterystyki czysto "filmowe" TLJ - rytm, tempo, dialogi, oddziaływanie emocjonalne na widza. RLM zupełnie tymi recenzjami zaprzecza wszystkim swoim własnym zasadom oceny filmów, do tej pory konsekwentnie stosowanym.

Prawdę mówiąc, ja też zaczynam tracić wiarę w te całe starwarsy. Być może naprawdę TLJ był nietrafionym eksperymentem - ale z innych powodów niż twierdzą fanatycy. Okazuje się po prostu, że na nieco lepszy film w stylistyce Star Wars nie ma za bardzo publiki. Nie ma na taki towar klientów. Hardkorowy fandom nie tego oczekuje. Humanizacja tych filmów spotyka się ze ścianą niezrozumienia. TLJ jest w pewnym sensie luźną wariacją na temat, ale tzw core audience ma to kompletnie gdzieś. Istotna część środowiska fanowskiego podchodzi bardzo "poważnie" do uniwersum, jednocześnie podchodząc zupełnie niepoważnie do jakości filmu jako takiego. I to jest źródło rozbieżności ocen krytyków i publiczności (pewnej części oczywiście bo twierdzenia o masowym odrzuceniu filmu przez ogół publiczności można między bajki włożyć).

Wracając do Stoklasy i jego wygłupów jako Plinketta - trochę mi gościa szkoda. Od zabawnej analizy do wymuszonego, absurdalnego bełkotu. Facet w piewszych zdaniach stwierdza, że Star Wars jest wypalonym, skończonym wrakiem. Po co w takim razie zajmować się takim bankrutem? Wiadomo - publika oczekuje na recenzję Plinketta. To już dla Stoklasy nie jest twórcza zabawa, a biznesowy obowiązek. Pasja stała się pracą, którą znienawidził. Dlatego jego recenzja jest tak męcząca i po raz pierwszy nie byłem w stanie tego skończyć i wracać nie zamierzam.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

- Okazuje się po prostu, że na nieco lepszy film w stylistyce Star Wars nie ma za bardzo publiki. Nie ma na taki towar klientów.

I to niestety może być prawda, co szczególnie widać w przypadku "Solo".

I, jak widać dla "core audience" to co mi się podobało (a co widać na podanym zdjęciu, kto z La Resistance przeżył spotkanie z machiną FO) jest tutaj zarzutem. A przecież na to czekałem od TESB, bo tam niby Imperium zwycięża, ale tak naprawdę Rebelia nie ponosi wielkich strat, jakaś marginalna piechota na Hoth, imperium traci uszkodzony ISD na Hoth, 3 skraksowane do remontu i jeden (co najmniej) zniszczony przez asteroidę - wszystko w nieudanym pościgu za MF. TJL podszedł do tematu bardziej poważnie - i niestety nie na to ludzie w kinach czekali. Podobnie jest z RO - co widać w rankingach popularności postaci - co z tego że film dobry, jak główni bohaterowie giną co do jednego i nie ma się z kim identyfikować [wg "core audience"].

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

A gdzie słychać głos "core audience"?

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Nie wiem, który film jest tym trochę lepszym. Solo?
Jeśli chodzi o RLM to spoważnieli ostatnio, mniej jest żony Plinketta, przetrzymywania kobitek w piwnicy i innych takich. Plinktt opowiada różne rzeczy które budują jego postać, a nie muszą być generalizacjami obiektywnymi.
2. Chce im się montować te Star Treki, wycięte sceny i inne takie. Zastawienie Imperium Kontratakuje z Ostatnim Jedi. Mnie nie chciałoby się tego szukać i montować.
3. Właśnie dlatego Plinkett jest popularny, bo mówi o emocjonalnych problemach filmu.

4. Nawet "Noce i Dnie" pod szyldem Star Wars by się sprzedały, więc co?

Owszem, wywody owego Plinketta są o tym, co lubimy w 1 trylogii, która jest drugą i że nie ma tego w prekłelach i sekłelach. I o to chodzi. Gdyby zamiast części IV-VI puszczać ludziom VII-VIII to zjawisko SW by się skończyło zanim by się zaczęło.

Ergo: Plinkett idzie w stronę recenzji kosztem robienia sobie jaj.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Jak już wspominałem, nie obejrzałem w całości i prawdę mówiąc nie ma za bardzo o czym dyskutować. Nie mam ochoty wracać do tej recenzji, bo w przeciwieństwie do jego poprzednich filmików, które przynajmniej próbowały spojrzeć na problem "z wysoka", ten jest zwykłym, upierdliwym czepianiem się szczegółów. Rozkładanie na czynniki pierwsze sceny otwierającej film pokazuje, że Stoklasa pomimo otwarcie pokazywanej pogardy dla maniakalnej nerdozy, w istocie myśli tak samo, jak podstarzali wiecznie niedojrzali chłopcy w wieku 40 lat, z wielkimi brodami, z których tak lubi szydzić. Czemu armaty Dreadnoughta celują tu a nie tam, co z materiałami dla wywiadu FO, szczegóły decyzji w czasie bitwy etc. Czy to są jakieś kpiny? Kto sobie z kogo robi tutaj jaja? I to jest dzisiaj nazywane "recenzją filmu"?

Ja nie chcę stawiać TLJ na piedestale, ponieważ film ma swoje wady, ale to co Stoklasa prezentuje, to zwykłe maniakalne czepianie się szczegółów. Nie mam czasu na takie głupoty. To jest skrajna komercjalizacja Plinketta. Recenzja skrojona pod ludzi, z których się śmieje.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Tezą jest, że TLJ był kręcony jak komedia pomyłek: Idioci robią głupie rzeczy i nas to bawi. I tu jest uzasadnienie. Dodatkowo masz inspiracje częścią XI.
Han nie wleciał w asteroidy bo był głupi, tylko nie miał innego wyjścia. Holdo nie korzysta z istniejących możliwości, bo jest głupia i jej plan jest głupi.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Ani plan Holdo nie był glupi, ani ona sama głupia nie była. Natomiast była kobietą, więc zamiast wytłumaczyć wszystko jak należy podkomendnym, zastosowała metodę "domyśl się".

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Był głupi bo opierał się na założeniu,że FO ni umie patrzeć w radar to raz a dwa że nie widzi planety.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

i to było słuszne założenie, bo w filmie wyraźnie widać, że FO rządzą zwykli idioci z Huxem na czele.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

A to nie było też trochę tak, że dowództwo nie wiedziało jak FO ich namierzył w nadprzestrzeni więc mogli podejrzewać szpiega na pokładzie? W końcu wszyscy zgodnie twierdzili że to niemożliwe. Gdy w końcu 2 "techników" - Rose i Finn rozgryźli ten sposób to nie doszło to do uszu Holdo przez to że Poe utajnił ich plan (i informację).
Co do tego że Poe przecież był zaufanym człowiekiem i on powinien poznać plan to tak, on był zaufanym ale Lei, nie Holdo. Niestety dla Ruchu Oporu Leia była nieprzytomna i nie mogła za tego narwanego pilota poświadczyć...

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Poe najpierw (jako następny po Lei) próbował rozmawiać z Holdo, ale odpowiedź była niestety w stylu "domyśl się" - to zaczął kombinować na własną rękę.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Tez tak sądzę, Holdo nie miała powodu, żeby ufać Poe i wolała trzymać swój plan w tajemnicy. Ja tam ją rozumiem, Poe też rozumiem, to, że szukał wyjścia na własną rękę, jest bardzo in-character.
Przy czym mocno widać, że ruch oporu był mocno skoncentrowany wokół Lei i opierał się na jej autorytecie, nie było to typowe wojsko, gdzie niżsi rangą muszą słuchać dowódców.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Rozgryzła Rose, ale dla dowództwa było jasne, że FO namierza w nadprzestrzeni, co zmuszało do działań pomijających skok w nadprzestrzeń.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Jeden statek (trzy na początku w kupie) - tak.
30 promów w 30 kierunków - terefere.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Co się musiało wydarzyć, aby ów plan Holdo wypalił?

1. FO nie może patrzeć w radary. Jak jakiś koleś się popatrzy - przerąbane.
2. FO nie może zauważyć planety. Co jest jeszcze trudniejsze. Jeśli się znajdujesz w układzie planetarnym to wiesz, gdzie są planety. Biorąc pod uwagę nawet czas potrzebny na wędrówkę fali radarowej. Prędkość światła itp.

Oglądając film pierwsza refleksja jaka się narzuca, to pytanie: czemu się nie ratują? Owa Rose zamiast pilnować kapsuł powinna wsadzić kogo się da i wyszczelić w kosmos. Albo - latając w te i we wte wszystkich wywieźć zamiast błąkać się po kasynach.

Mieli trzy statki, FO namierzał jeden. Więc powinni przejść na korwety i urwać się w nadprzestrzeni. Dzieląc 400 osób na 3 statki nawet jakby uratowały się 2 to i tak 266 by się uratowało (vide film). A nie 12 osób.

Wygląda mi to na mechaniczne użycie przez Rianka uniwersalnego skryptu ucieczki. Skrypt ten nie działa w kosmosie bo nie ma się tu gdzie schować. Powiedzmy w MacGyverze by to wyglądało wiarygodnie.

Mamy zatem tu rozwinięcie koncepcji TLJ-komedii pomyłek.
Oglądałem to w kinie z rosnącym zażenowaniem.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Umknęło Ci zapewne, że uciekając włączyli aktywne maskowanie na tych stateczkach, i dopiero po informacji od DJ FO uruchomił "anti cloacking device" i je odkrył.

Gdyby Holdo zachowała się jak dowódca, wtajemniczyla Poe, ten by nie wysłał Rose i Finna, nie spotkali by DJ i wszystko by poszło zgodnie z planem. Ale nie, Holdo musiała zagrać spektakl pt. "Wiem, ale nie powiem" i "domyśl się"

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Te małe to chyba bez hipernapedu były.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Co im szkodziło mieć włączone cały czas?
I lornetkę też by mogli mieć. Jack Sparrow z lunetą byłby nieocenionym wzmocnieniem.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Zaczyna się omówienie tego motywu gdzieś tu:
https://youtu.be/f83D18xL7VE?t=20m44s

Ucieczkę kapsułami ratunkowymi rozważają gdzie?

Jedyne wyjaśnienie jest takie, że Holdo była dogadana ze scenarzystą.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

To jest charakterystyczne, że cała "krytyka" oparta jest na "nie wiedziałem, nie wpadłem, po prostu JA bym zrobił inaczej"

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

SW-Yogurt napisał:
Jeden statek (trzy na początku w kupie) - tak.
30 promów w 30 kierunków - terefere.

-----------------------

Ale co 30 promów w 30 kierunków? Tak ot, całkowicie rozproszyć siły wysyłając 30 jednostek luźno w kosmos, bez konkretnego celu i z ograniczonym zapasem paliwa?

Dyskretne zrzucenie 30 jednostek na znaną sobie planetę z zapleczem jest zdecydowanie mądrzejszym pomyłem. Można by jedynie debatować, czy nie było opcji dyskretnych skoków w nadprzestrzeń jak kapsułami, ale tu rozmiar mógł być nieodpowiedni.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

nie jest

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

No, na "Andrei Dorii" i "Stocholmie" też by się przydały.

A włączenei na cały czas może szkodzić -np. się przegrzewa czy zbyt obciąża system, albo koliduje z tym do śledzenia w nadprzestrzeni.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Miały "cloacking device", a nie miały hipernapędu? Słabe.
A tak, jedynego z hipernapędem buchnął Finn z Rose. ~

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

W końcu byli Ruchem Oporu. Rozproszenie i ukrycie w obliczu zdecydowanej przewagi przeciwnika to IMHO standardowa procedura. Ale to IMHO.
I niekoniecznie luźno w kosmos bez celu, ale np. do tych mitycznych sojuszników. Mieliby 30 płomyków, a nie jedną iskierkę.

Załóżmy, że udałoby się dyskretnie zrzucić promy z ograniczoną ilością paliwa i co dalej? Odlecieć nie mogą, okrętów nie mają, siedzą i czekają. Są w gorszej sytuacji, niż na początku filmu. A cała ucieczka zaczęła się od tego, że FO na planecie ich wykończy.
FO dogania zdechłego Raddusa, stwierdza, że nikogo tam nie ma i wraca nad planetę. Blokuje i wykańcza z orbity. Niedobitków dożyna jak w filmie.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Jak by stwierdzili, że nikogo nie ma na zniszczonym Raddusie?

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Dlaczego zniszczonym? Zdechłym, który się zatrzymał. A, racja, mają ustrojstwo do namierzania w nadprzestrzeni, ale nie mają ustrojstwa do przeskanowania statku z bliska. Nawet na gigastatku Sm^Hnoka.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Przecież by strzelali, jak do tych pozostałych wcześniej.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

No tak, zapomniałem, że to idioci. ~

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Mogły mieć hiopernapęd, ale nie mili do niego paliwa - zużywa go się do skoku znacznie więcej niż do normalnego lotu.

Cieszę się że mogłem pomóc i polecam na przyszłość.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

A to dlatego Finn z Rose zostawili prom na plaży. Nie dolecieli na lądowisko. I wszystko jasne.

A nie, czekaj, oni dotankowywali te promy na Raddusie. Czyli jednak wahę mieli. I to chyba sporo, skoro nadal starczyło Raddusowi na zainicjowanie skoku.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Jesteś taki mocny, jak ci z którymi walczysz. Jak dostajesz bęcki od idiotów to jesteś większy idiota od nich. I to boli kolektyw. Konkretnie to przedstawienie bohaterów w ten sposób.

2. Przywołuję scenę z początku Nowej Nadziei. Sprawdzanie śladów życia w kapsule.

Obrońcy idei Holdo pomijają zaś kompletnie pojawienie się planety znikąd. Zauważcie, że w Imperium Vader czekał na Bespinie.

Żeby nie tworzyć kolejnej wiadomości:

To maskowanie nie było czymś, co maskuje. To działało tylko wtedy, jeśli tamci nie mieli wajchy przestawionej odpowiednio. A jakby mieli?

I jeszcze jedno: Wielki statek Snołka, 40 kilometrów na ileśtam nie był w stanie wykończyć całej tej zbieraniny jedną salwą?

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Lądowali na plaży, bo byli nieobyci w wielkim świecie, nie ogarniali stref parkowania i chcieli oszczędzić cebuliony na biletach parkingowych.

A wachy dotankowali tylko tyle, aby dolecieć do Crait.

Tak trudno zrozumieć?

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Ciekawe, że Rose miała szereg informacji o owym świecie. Ale tej co trzeba to nie.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Pokazane nam 4 sceny:
Rose kąsająca Huxa.
Klepanie Finna po tyłku we windzie.
Jakaś sauna.
Rey i zakonnice.

zdecydowanie łamią konwencję.

I idą w tą stronę:
https://youtu.be/3Asr_7Xr4Vk

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Jakie siły? To jest zero a nie jakieś siły. To nawet na konspirację za mało. Owa rebelie nie powinna się chować po krzakach ale w licznie zaludnionych planetach.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Oczywiście, że nie był głupi. Klasyczne dyskretne ulotnienie się pod zasłoną.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Jaka zasłona?

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Widzę,.że się będę.musoal rozpisać.na temat

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Przecież i tak wszyscy wiedzą że nic nie kumasz, nie marnuj przestrzeni na serwerze.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Szykuj pianę, którą zaraz bezsilnie będziesz mógł toczyć
https://youtu.be/5S4Ss5bK-ws

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Ja się poważnie zastanawiałem, czy ona nie jest kolaborantką - tak mnie reżyser wkręcał

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Gdybym nie czytał "Lei", to na 100% też bym się pewnie dał wkręcić... A tak to od razu odegnalem tę myśl.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Film jest propaganda antyfeministyczna. Pokazuje do czego prowadzi powierzeniem rządów kobietom.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Ja nie czytałem, więc się zastanawiałem czy to nie krecia robota Holdo

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Wg mnie to jest głupie porównanie. Ja żadnej komedii pomyłek tam nie widzę. Stoklasa wpada we własną pułapkę - zarzuca starwarsom ograniczenia i powtarzalność, po czym zbywa wszelkie oryginalne elementy. Film zapowiadał się na kopię TESB - okazało się, że nie był - i wszystkie cechy różniące TLJ od TESB Stoklasa potępia i uznaje za ZŁE. Stoklasa szydzi z prób "upoważnienia" starwarsów - i gdy okazuje się że TLJ takich prób w ogóle nie podejmuje, pozostając bajką, to też jest źle. I właściwie tyle wyłapałem z tego fragmentu recenzji, który widziałem. Nie mam siły oglądać tego w całości, ale już widzę kierunek - to są argumenty hardkorowego fana uniwersum, mimo że Stoklasa się od tego odżegnuje i z fanostwa szydzi niemiłosiernie.

Wracając do komedii pomyłek - idioci robią głupie rzeczy? Że niby plan Holdo był głupi? Taki punkt wyjścia do analizy jest pułapką. Takie myślenie po prostu nie przystaje do starwarsów. Tych historii nie można rozpatrywać przez militarno-kosmiczne okulary, mimo nazwy cyklu. Nazwa STAR WARS to atrapa, to nie jest żaden film SF co niby wszyscy wiedzą, a mimo to TLJ jest przepuszczany przez wszystkie możliwe filtry SF.

Sam Lucas o tym mówił, SW to bajka, a logika tych filmów ma sens tylko w wąskim kontekście filmowych wydarzeń. Są tam pewne proste reguły ale to nie jest żaden kompletny świat SF. Rzucać się o jakieś techniczne detale planu Holdo ma taki sam sens jak roztrząsanie szczegółów funkcjonowania samonakrywającego się stoliczka albo fizycznych podstaw działania konika garbuska.

Moim zdaniem ryk towarzyszący TLJ jest częściowo spowodowany rozczarowaniem podstarzałych, wiecznie niedojrzałych chłopców faktem, że SW to jednak bajka i nie da się tego "upoważnić". Mi osobiście to nie przeszkadza bo sequele są bardzo bogate w treści i symbolikę dotyczącą naszego świata, mówią dużo o nas, o ludziach, o społeczeństwie, o uniwersalnych prawdach.

Jeżeli ktoś w SW widzi tylko to powierzchniowe SF, to nic dziwnego że jest zawiedziony. Oczekiwania związane z radarami, paliwem, nawigacją, militarnymi technologiami są niepoważne i świadczą o zdziecinnieniu, pomimo pozornej "dorzałości". Jak ktoś takich rzeczy od tych filmów oczekuje, to mi pozostaje tylko życzyć zdrowia.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

I pozamiatane.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

SW to bajka.
TLJ to antybajka.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Raczej tragikomedia.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Sam się załatwiłeś. Bajki mają swoją wewnętrzną logikę i są wewnętrznie spójne. Wewnętrzna spójność to trudny termin, wiem. Owe wyskoki Holdo nie mają.

2. Proponuje ten fragment: https://youtu.be/f83D18xL7VE

3. Jest teraz miejsce na analizę bajek i baśni. Np. Szewczyk Dratewka podłożył Smokowi Wawelskiemu wypchanego barana a Wanda nie podkłada barana Niemcowi itp. Tymczasem TLJ to bajka bezsensowna, w której Wanda podkłada barana a Szewczyk rzuca się do Wisły. Mam nadzieję że się rozjaśniło.

Logika i sens to walor uniwersalny

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Smok Eustachy napisał:
Sam się załatwiłeś. Bajki mają swoją wewnętrzną logikę i są wewnętrznie spójne. Wewnętrzna spójność to trudny termin, wiem. Owe wyskoki Holdo nie mają.
-----------------------

Co to w ogóle ma znaczyć "wewnętrzna spójność" w kontekście filmu? Przecież TLJ nie wprowadza żadnych reguł, które sobie wzajemnie przeczą. Zresztą, nawet gdyby tak było, to nie jest żadna nowość w SW, bo sam Lucas był zainteresowany tylko bardzo podstawowymi zasadami.


Tymczasem TLJ to bajka bezsensowna, w której Wanda podkłada barana a Szewczyk rzuca się do Wisły. Mam nadzieję że się rozjaśniło.

-----------------------

O czym Ty w ogóle gadasz. Jak to bezsensowna. Nic takiego nie ma miejsca w tym filmie. Jest to bardzo prosta historia gdzie wszystkie działania mają swoje konsekwencje. Wszystkie wydarzenia mają swoje przyczyny. Jest ciąg przyczynowo-skutkowy. Opowieść ma początek i koniec, jest jasna i zrozumiała, ma znaczenie dosłowne i symboliczne. Przedstawia pewne "nauki" dla widza, z którymi widz może, lub nie, się zgodzić. To oznacza, że film ma SENS.



Logika i sens to walor uniwersalny

-----------------------

Szkoda się z tym spierać, ale powiedzieć o filmie, że jest nielogiczny lub bezsensowny to gruby zarzut. Jeżeli chodzi o TLJ to jest zarzut absurdalny.
Muszę kiedyś tę recenzję Stoklasy obejrzeć do końca bo ją stawiasz na jakimś piedestale.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

No tak to wygląda. Promy się mogą zamaskować a bombowce nie mogły. I skrycie zbombardować owego Dreadnaughta. Największy rozdźwięk jest zaś w warstwie psyche.

Rozważania tutejsze są na zasadzie: skoro ktoś ma konia to czemu nie jedzie?

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Na TESB to dopiera jaja są. Milenium Falcon przylepia się do ISD i NIKT tego nie widzi. Albo atakują bazę na Hoth w PIĘĆ AT-AT. Mighty Empire, nie ma co.

Albo wielki mistrz zakonu, co się kłóci z Droidem o latarkę...

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Z wyjątkiem Boby, który woli jednak zaczekać, aż wszyscy odlecą, i wtedy polecieć za Falconem

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

darth_numbers napisał:
O czym Ty w ogóle gadasz. Jak to bezsensowna. Nic takiego nie ma miejsca w tym filmie. Jest to bardzo prosta historia gdzie wszystkie działania mają swoje konsekwencje. Wszystkie wydarzenia mają swoje przyczyny. Jest ciąg przyczynowo-skutkowy. Opowieść ma początek i koniec, jest jasna i zrozumiała, ma znaczenie dosłowne i symboliczne. Przedstawia pewne "nauki" dla widza, z którymi widz może, lub nie, się zgodzić. To oznacza, że film ma SENS.

-----------------------

Przecież międli w kółko cały czas "bo ja chciałbym żeby było inaczej, a jak nie jest inaczej to jest BEZ SENSU, szach mat lewagi".

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

bartoszcze napisał:


Przecież międli w kółko cały czas "bo ja chciałbym żeby było inaczej, a jak nie jest inaczej to jest BEZ SENSU, szach mat lewagi".

-----------------------

Zaczyna mi to tak wyglądać. Każdy chcący inaczej mówi, że ma lepszy pomysł na scenariusz. Czytałem dużo tych fanowskich przeróbek albo historii alternatywnych. Nie jestem religijny ale czytając te teksty miałem w głowie dwa słowa: JEZUS MARIA. Litości. Ludziom wydaje się, że mają lepsze pomysły, i mają rację - WYDAJE IM SIĘ.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Wiem, iż są to pojęcia trudne do pojęcia. Mówiąc obrazowo jeśli bohater chce wyjść z pomieszczenia i może przez drzwi to niech nie kombinuje z oknem.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Smok Eustachy napisał:
Mówiąc obrazowo jeśli bohater chce wyjść z pomieszczenia i może przez drzwi to niech nie kombinuje z oknem.
-----------------------

Dla tzw dramaturgii nie takie "jajca" się robi. Ile Ty masz kolego lat? Grasz może w tzw gry komputerowe?

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

"Gestapowcy obstawili wszystkie wyjścia z lokalu, ale Sztylic ich przechytrzył - wyszedł wejściem"

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Nie chce mi się iść do półki, ale w "Restauracji na końcu wszechświata" w zależności od tego, czy bohater wyszedł drzwiami, czy oknem, to trafiał do świata rzeczywistego lub wirtualnego, które wiele się od siebie nie różniły

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Plan Holdo jest OK z punktu widzenia opowieści i uniwersum (z militarnego punktu widzenia: `Statek jest pusty, a obok jest planeta. Ciekawe gdzie polecieli`).
Głupie jest zachowanie planu w tajemnicy i z tego wynika dalsza seria pomyłek. Jeśli to bajka a nie militarne sf - tym gorzej, w bajce motywy działania powinny być bardziej jasne i zrozumiałe niż na przykład w dramacie wojennym Wystarczyłoby jedno: `Boimy się, że na pokładzie jest szpieg, dlatego tylko najwyższe dowództwo może znać plan` i bym się nie czepiał.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Z punktu widzenia uniwersum to ta planeta obok robi różnicę. Wajcha na owym suprematorze która może być przestawiona w nieodpowiednie położenie. Lornetki też chyba istnieją.

Problem jest tu taki że widz widzi alternatywy lepsze na pierwszy rzut oka. I nie uzasadniają czemu nie urywać się korwetami ani czemu nie ewakuować. A ów nadajnik co go dostała Rey budzi podejrzenia. Że go namierzają. Ale to na marginesie.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Zupełnie jak w życiu - dość często różnym gamoniom się wydaje, że na pierwszy rzut oka wiedzą co należy zrobić lub jak należy zrobić lepiej, zwykle dlatego że nie mają pojęcia

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Rozproszenie floty byłoby pewnie sensowne, ale wchodzimy już na grunt taktyki militarnej. Z punktu widzenia opowieści można było na tej planecie położyć jakiegoś McGuffina, o którym wie Rebelia a nie wie Porządek, a który może pomóc Rebeliantom skutecznie uciec - i jest zarówno uzasadnienie trzymania sprawy w tajemnicy (bo szpieg) jak i uzasadnienie lądowania tam. W ogóle intryga szpiegowska na Raddusie byłaby pewnie ciekawszym wątkiem niż wycieczka do Vegas.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Horst napisał:
Wystarczyłoby jedno: `Boimy się, że na pokładzie jest szpieg, dlatego tylko najwyższe dowództwo może znać plan` i bym się nie czepiał.

-----------------------

Do wywiadu by Cię nie wzięli. Oświadczenie (prawdy) nplowi, że ma się plan, jest prawie tak samo złe, jak pokazanie planu w detalach. Dla npla należy wydawać się zdezorganizowanym, spanikowanym, rozbitym, bez dowództwa. Npel ma widzieć tłuszczę i chaos, w które wejdzie jak nóż w masło. Plan Holdo polegający na symulowaniu rozpaczliwej ucieczki i nie powiedzeniu załodze NIC jest najlepszym możliwym rozwiązaniem.

W ogóle kolego jak chcesz myśleć kategoriami militarnymi to weź się nie wygłupiaj i nie patrz w ogóle na SW. Poczytaj lepiej Sun Tzu albo chociażby Tygrysy.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Mając prawdziwą armię - pewnie tak. Mając zbieraninę narwańców i aktywistów - kończy się dezercją, strzelaniną na mostku i przypadkowym wypaplaniem planu wrogowi - jak wszyscy widzieliśmy. A jeśli już symulujemy chaos, to przywódcę buntowników trzeba było aresztować, żeby ochłonął i nie narobił niechcący szkód.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

Enpel ma widzieć tłuszcze a nie tłuszcza ma być. A widz to nie bardzo wie czemu w ogóle gonią ta grupkę.

Re: Pierwszy raz nie dokończyłem analizy Plinketta

-Okazuje się po prostu, że na nieco lepszy film w stylistyce Star Wars nie ma za bardzo publiki.

O czym mowa? Przecież Starwarsy są taką samą bajeczką jak zawsze, jeśli nie większą.

A poza tym cały ten post to trochę na zasadzie "lewackie media kłamią", nie żeby analizy prekweli nie czepiały się najmniejszych pierdół. xD Chociaż tamte zdawały się dużo bardziej składne.

Zdecydowanie spóźnione

Większość, jeśli nie wszystkie te argumenty słyszałem już gdzieś indziej kiedy w styczniu ze zdumieniem odkrywałem, że nie tylko mi się ten film nie podobał
Zestawienie fabuły z formułą komedii pomyłek było bystre i całkiem moim zdaniem trafne.

XD

Jak Plinkett nabija się z filmów których nie lubię, to jest OK i spoko gość.
Jak nabija się z filmów które lubię, to nie wolno i bee.

LITOŚCI (są jakieś granice hipokryzji?)

Czy są filmiki jak naśmiewa się z TFA, R1 i SOLO?
Chętnie obejrzę


PS
Jak Plinkett, będzie miał kiedyś jaja i obnaży głupotę OT, to słowo daję że się tam na YouTube zaloguję i dam łapkę w górę

Re: XD

Oczywiście, z tą różnicą że z Przebudzenia Mocy nabija się umiarkowanie.
R1:
https://youtu.be/uJgfxlgUIZY
https://youtu.be/i9-vP7kJheI

TFA:
https://youtu.be/miVRaoR_8xQ
https://youtu.be/yBEdgPFoBjY
HS nieplinkettowo:
https://youtu.be/kjEd3DpH_e0
https://youtu.be/MmPPxQnaGDY

OT jest zaś niedoścignionym wzorem i obiektem kultu.

Re: XD

Ze wszystkiego można zrobić "beke" w takim stylu, nawet z OT.

Re: XD

Napieraj wg schematu:

1. Niedościgniony wzór OT
2. Pełna niedostatków dalsza część. (Prekłele są dalsze).

Re: XD

Najłatwiej byłoby z ROTJ. Pomijając już biedne miśki to... co to ma być:
https://youtu.be/UhDtFnpNOfE?t=104
topienie marzanny? Palpi ładzie się na plecki a Vadi kikutkiem robi mu gili gili
Odpowiednia muzyczka i mamy "Wirujący Sex":
https://exstreamist.com/wp-content/uploads/2017/04/Watch-dirty-dancing-Online.jpg

A merytorycznie też, w każdym podręczniku piszą że sceny niepotrzebne do opowiedzenia historii należy usuwać - to przecież 80% filmu ROTJ to zbędne sceny.

U Jabby to zamuła totalna, wszyscy po kolei się złażą, jakieś występy muzyczne, Rancor niepotrzebny i Sarlacc też, pościgi na skuterach po lesie zbędne, no chyba tylko żeby sprzedać więcej zabawek, nie?
http://www.toysandposters.com/wp-content/uploads/2016/05/Scout-Trooper-ROTJ-Unpunched.png

Re: XD

Nawet 100% można by usunąć i byłby Kononowicz. Ale jak już chcemy coś oglądać to uwolnienie Hana jest ciekawa introdukcją.
Nie zastosowaleś tu schematu OT niedościgniony wzór.... Itp.

Re: XD

-uwolnienie Hana jest ciekawa introdukcją.

Jaką introdukcją? To trwa aż 37 MINUT!!!
Ciekawą introdukcją mogła być wizyta Vadera, gdyby nie kompletny brak nowych pomysłów, więc mamy DS nr 2 i dwa droidy samotne na Tatooine:
a)
https://i.pinimg.com/originals/7c/41/5d/7c415df32df1595b6336986d202ede21.jpg
b)
http://indaily.com.au/wp-content/uploads/2015/12/20100221000300456389-original.jpg
Mało tego, nawet scenę początkową skopiowano 1:1 z ANH:
ROTJ
https://youtu.be/qQB2NXfJev0?t=9
ANH
https://youtu.be/yHfLyMAHrQE?t=134
Akcja ma tak zawrotne tempo, że w pewnym momencie oglądamy jak wszyscy SPIĄ!!! To nic dziwnego, że widz też chce spać.

https://youtu.be/bSf59W_74Tg?t=58

Czy wiesz co powoduje, że Przebudzenie Mocy ogląda się tak dobrze?
Patrz:
https://youtu.be/iyqnMrdrru4?t=429
Podekscytowani bohaterowie kręcą się razem z kamerą, a nie śpią. Czyli wrzucamy Hana na wózek i jazda - scena pościgu zamiast powolnego rozmrażania.

Lucas znał sztuczki Abramsa już w 1997 roku kiedy naprawiał ANH:
https://youtu.be/ss0M_EUNbdA?t=61
Ale w 1983 dopiero się uczył.

Nie zastosowaleś tu schematu OT niedościgniony wzór.... Itp.

Nie, bo teraz niedoścignionym wzorem jest Star Trek przecież, nie wiesz???
https://youtu.be/f83D18xL7VE?t=1392

Czy wspominałem już o hipokryzji?
Tak?
Plinkett zarzucał PT, że siedzą i gadają, a teraz chce żeby w TLJ siedzieli i gadali jak w Star Trek

Plinkett sam się zaorał

Re: XD

Mogą stać. I tak siedzieli i gadali.

Re: XD

Mogą stać. I tak siedzieli i gadali to niech chociaż z sensem gadają. Jakby Holdo gadala z sensem to nawet na siedząco by uszło.

Re: XD

A co to jest 37 minut? teraz by oddzielny film o tym zrobili. Z kolei na Endorze ścigacze rozdzieliły ekipę raz a dwa miśki urozmaiciły szturm, który byłby inaczej nudny. Kontrapunkt jest tu z walką w kosmosie, która z kolei na zbyt małym dystansie się toczy.
2. Czemu OT uchodzą różne rzeczy na sucho? Poświęciłem temu tematowi wątek ten:
http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/23100#727518

Re: XD

HAL, powinieneś pisać scenariusze do "How .... Should Have Ended"

Re: XD

Ten niedościgniony wzór i obiekt kultu to rozumiem, że tak z przymrużeniem oka?

Re: XD

no pewnie.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.