TWÓJ KOKPIT
0
FORUM Literatura światowa

Co ostatnio czytaliście VII

Kasis 2019-02-05 11:41:04

Kasis

avek

Rejestracja: 2005-09-08

Ostatnia wizyta: 2022-07-06

Skąd: Rzeszów

Miałam się dorzucić do starego wątku, ale już całkiem spore rozmiary osiągnął, na dodatek mamy nowy rok, to można równie dobrze nowy temat założyć.

Ostatnio, jak ostatnio, ale grunt, że przeczytałam

Wklejam tu fragmenty swojego wpisu na blogu o czytaniu książek (/Forum/Temat/23420). Piszę tam nie tylko o poszczególnych tytułach, ale też m.in. o tym jak dziecko wpłynęło na moje czytelnictwo i wychowywaniu małego czytelnika.

W każdym razie poniżej kilka zdań o części z książek, które przeczytałam w ostatnich 4 latach.
„(…) sięgnęłam po wiele książek, które od laaaat planowałam przeczytać. I tak na mojej liście przeczytanych książek znalazły się m.in.: „Spotkanie z Ramą” – Arthur C. Clarke, „Buszujący w zbożu” – J.D. Salinger, „Duma i uprzedzenie” oraz „Rozważna i romantyczna” – Jane Austen, „Niezwyciężony” - Stanisław Lem, „Nowy wspaniały świat” - Aldous Huxley, „Dobry omen” - Terry Pratchett oraz Neil Gaiman, „Arsène Lupin” - Maurice Leblanc, „Władca much” - Wiliam Golding.
I właściwie wszystkie spełniły moje oczekiwania, podobały mi się, nie raz pomyślałam „ekstra”. Lem świetny, Huxley nadal niesamowicie aktualny, „Spotkanie z Ramą” takie wciągające spokojne s-f, do którego faktycznie pasuje recenzja, na którą natrafiłam – „Nie strzelają się, ale i tak jest fajnie”.
Jane Austen pyszna, te książki to o wiele więcej niż tylko miłosne historyjki, kapitalny zmysł obserwacji i opisy ludzi. Naprawdę praktycznie wszystkie te klasyki bardzo dobrze mi się czytało.
Rozczarował mnie tylko „Dobry omen”. Jakoś mnie nie porwał, było OK, zabawnie, ale bez szału, którego spodziewałam się po tych autorach. Chyba przez lata moje oczekiwania bardzo narosły.
Byłam też chyba już za stara na to, żeby dać się porwać „Buszującemu…”. Za to główny bohater trafił na moją listę „Top 5 najbardziej irytujących bohaterów książek”. Przy czym uważam, że został świetnie napisany i to IMO obrazuje geniusz autora

„W ostatnich czterech latach z SW przeczytałam tylko: „Nowy świt” i „Tarkin”. Nie było źle, ale szału też nie było. Jak to zwykle przy SW. Świat przedstawiony w obu wydawał mi się uboższy i mniejszy niż galaktyka znana z Legend, ale może to tylko sugestia. Chyba Tarkin podobał mi się bardziej. Do gwiezdnowojennych tematów można jeszcze ewentualnie zaliczyć dwie książki Carrie Fisher: „Księżniczka po przejściach. Nie tylko o Gwiezdnych Wojnach” i „Pamiętnik księżniczki”. Obie czytało mi się świetnie, były z jednej strony zabawne, ale z drugiej w moim odczuciu jednak smutne.

Kolejny raz przekonałam się, że czytanie książek znanych autorów najlepiej zaczynać od ich najbardziej znanych i najwyżej ocenianych pozycji. A ja znów na zasadzie „było pod ręką” zrobiłam inaczej i się trochę zraziłam. „Władcy niebios” Franka Herberta byli dużym rozczarowaniem, zaczęło się nawet ok, jak takie mało oryginalne, ale bezpieczne s-f, ale potem zrobił się z tego pseudofilozoficzny bełkot. Meh. Przeczytałam też „Małego przyjaciela” Donny Tartt. Celowałam w „Tajemną historię” lub „Szczygła”, ale były akurat wypożyczone. Mam bardzo mieszane uczucia do tej książki. Z jednej strony pod wieloma względami zachwyca. Taki np. prolog był fenomenalny, to oddanie atmosfery, to operowanie słowem, wszystko takie plastyczne, byłam pod dużym wrażeniem. W ogóle muszę przyznać, że jeśli chodzi o opisy to autorka jest świetna. Czasami czytałam jakieś zdanie więcej razy, ponieważ tak mnie zachwyciło. Świetnie buduje atmosferę, wszystko jest takie żywe i prawdziwe w tych jej opisach. Tylko niestety to jest opasłe tomisko i po jakimś czasie, momentami chciałoby się, żeby jednak akcja poszła do przodu, a nie czytać kolejny opis. Myślę, że moje częściowe rozczarowanie wynika troszkę z zawiedzionych nadziei. To książka o dziewczynce próbującej rozwikłać zagadkę niewyjaśnionego morderstwa jej starszego brata. Bardzo lubię historie o rozwiązywaniu tajemnic sprzed lat. (Duży spoiler dot. zakończenia) początek spoilera Ale koniec końców to nie było najważniejsze w tej książce i choć bardziej realne, ale jednak dla mnie rozczarowujące było zakończenie, w którym zagadka nie zostaje rozwiązana koniec spoilera. I w ten sposób mój zapał, żeby sięgnąć po kolejne książki tych autorów wyraźnie zmalał. Niestety.

Jakie jeszcze książki chciałabym wymienić?
„Talking as fast as I can” – Lauren Graham – gratka dla fanów Gilmore Girls, ale w sumie nie tylko. Bardzo lekko i przyjemnie czytało mi się te felietony Graham.
„Moja kuzynka Rachela” – Daphne du Maurier – druga po czytanej lata temu „Rebece” książka tej autorki. Du Maurier zgrabnie tworzy klimat i cały czas wodzi nas za nos odnośnie tytułowej kuzynki – niewinny anioł czy niebezpieczna kobieta? Akcja posuwa się do przodu powoli, ale w tego typu książce to nie przeszkadza. Oczywiście jeśli ktoś lubi takie tematy. Miłość, zazdrość, nienawiść, tajemnice, ale bynajmniej nie w formie jakiegoś romansidła. Ciekawa jestem adaptacji z Rachel Weisz, trzeba będzie obejrzeć.
„Fangirl” - Rainbow Rowell – czy można nie mieć frajdy z czytania książki o autorce poczytnych slashowych fanfików? Pewnie można, ale ja osobiście miałam ubaw po pachy. A pomijając tematykę, to książka zgrabnie napisana i gładko wchodziła. Przyjemne czytadło dla wszystkich, którzy piszą/czytają fanfiki (i nie tylko).
„Wojna Zombie” – Max Brooks – w końcu przeczytałam. Niestety kiedy mój syn miał jakieś 3 miesiące i choć czytanie przy marnym świetle w środku nocy dodawało tej lekturze klimatu, to widzę, że wiele szczegółów czy motywów zatarło się już w mojej pamięci. Ale książka bardzo mi się podobała. Przypadła mi do gustu forma (przywodziła na myśl niektóre prace H.G. Wellsa) i w ogóle ta bardzo dokładna i doprecyzowana w każdym detalu wizja wojny z zombie. Od samego początku po koniec. Zachwyciło mnie mnóstwo różnych rozwiązań czy pomysłów, z którymi nie spotkałam się jeszcze w przypadku historii o zombie (które zwykle pokazują jedynie wycinek całej opowieści w okolicach początku epidemii i próbę przetrwania kilku osób).
„Imię Wiatru” - Patrick Rothfuss – pozytywnie oceniane fantasy, które stało na półce bo małżonek kiedyś wygrał na konwencie, więc sięgnęłam. Tomisko opasłe i dość dobrze się czytało, ale po tych pozytywnych reckach liczyłam na więcej. Bohater troszkę za bardzo Mary Sue. I całość tej opowieści z przeszłości jednak chyba trochę za bardzo rozwlekła i szczegółowa jak na mój gust. O wiele bardziej od opowieści z przeszłości interesowała mnie teraźniejszość, o której dowiadywaliśmy się malutko z krótkich fragmentów pomiędzy właściwą historią. W tych kawałkach był fajny klimacik. Ogólnie nawet ciekawie stworzony świat i pewnie kiedyś przeczytam ciąg dalszy, ale liczyłam na trochę więcej.
Po latach dokończyłam też trylogię Stiega Larssona, czyli przeczytałam „Millenium: Dziewczyna, która igrała z ogniem” i „Millenium: Zamek z piasku, który runął”. Niestety nie bawiłam się już tak dobrze, jak przy pierwszej części. Może to kwestia tematyki, pierwszy tom z zagadką sprzed lat i swoim klimatem trafił w moje gusta. A dwa następne troszkę mnie już zmęczyły. Autor przesadzał z drobiazgowością opisów (nie muszę wiedzieć o każdym podkoszulku i posiłku), miejscami czułam skrzywienie dziennikarskie w informacyjnych fragmentach, które były niczym artykuły, wykłady. OK, za wiele można podziwiać te książki, ale zdecydowanie gorzej czytało mi się te tomy w porównaniu z pierwszym, który bardzo mi się podobał.”

LINK
  • Ja natomiast

    cwany-lis 2019-02-15 23:00:15

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    w 2019 cofnąłem się w czasie i wróciłem do tytułów w których zaczytywałem się w czasach gimnazjalno- licealnych - stare powieści z Warhammera, Dragon Lance, Forgotten Realms, oczywiście gwiezdne wojny - tu również nowy jak i stary kanon, do tego nowości z serii "Herezja Horusa" - masa czytadeł lepszych i gorszych, które dosłownie pożerałem w liczbie 2-3 na tydzień. Zeszły rok wymęczył mnie lekturą publikacji historycznych, klasyków i wychwalanych laureatów rozmaitych nagród literackich. Tym samym jeszcze do końca miesiąca zamierzam brnąć w lekko grafomańską momentami prozę - aczkolwiek kilka powieści z wspomnianej Herezji to zgrabnie napisane perełki. Nowy kanon SW też zaskakuje momentami jakością ("Utracone Gwiazdy" Claudii Gray).

    LINK
  • Czasem się zdarzy

    Mossar 2019-12-28 12:38:53

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Star Warsowe książki i komiksy zajmują naprawdę sporo czasu. Jak się dorzuci do tego jeszcze czytanie Legend to naprawdę mało czasu jest na ksiażki spoza tego świata. Ale w ostatnich miesiącach udało mi się parę takich książek zaliczyć.

    Pomniejsze bóstwa - Terry Pratchett
    Świat Dysku czytam juz od gimnazjum z różnymi przerwami, ale jakiś czas temu wzięło mnie na tą serię znowu. Tym razem wybór padł na książkę, która z typowym dla Terry`ego humorem opisuje świat bogów oraz rozterki z jakimi bogowie muszą się mierzyć poprzez historię jed(y)nego z wyznawców i Oma, który okazuje się być nie do końca tym kogo można by się spodziewać. To też jedna z tych książek, w których Pratchett bardzo często i trafnie odnosi się do prawdziwego świata, co raczej nie powinno nikogo dziwić. Temat religii i wiary to na pewno temat, na którym można budować tego typu historie. Nie jest to moze moja ulubiona pozycja z tego uniwersum, ale na pewno ustawiłbym ją wysoko w rankingu. Świetny humor, interesująca fabuła i postacie i mnóstwo trafnych odniesień do dzisiejszych czasów. A właściwie jedno podstawowe odniesienie, na którym Pratchett opiera całą narrację. 9/10

    Cisza przed burzą - Christie Golden
    Nie wiem dlaczego wzięło mnie na tą książkę. W WoWa nie grałem już dawno, poza jakimś krótkim epizodem rok temu. Ale zainteresował mnie akurat ten tytuł, więc nie myśląc zbyt długo kupiłem książkę i zabrałem się za jej czytanie. Jest to prequel dodatku Battle For Azeroth opowiadający głównie o Sylvanie będącej liderem Hordy. Po drugiej stronie barykady mamy Anduina Wrynna, który ma również swoje rozterki, ale zabijcie mnie, nic już z tego nie pamiętam. Generalnie mało pamiętam, co nie świadczy zbyt dobrze o tej książce. Jest tu jeden naprawdę fajny motyw, którym Golden fajnie się bawi czyli kwestie równouprawnienia Nieumarłych i tego czy dalej można traktować ich jako członków swoich rodzin. Ciekawy wątek, który spowodował, że sam zacząłem się zastanawiać jak można by podchodzić do takich "ludzi". Niestety poza tym jednym ciekawym wątkiem to dalej taka typowa WoWowa ksiażka zrobiona na potrzeby dodatku. 6/10

    Poza tym przeczytałem jeszcze z dwie wcześniejsze książki ze ŚD. Jedna była bardzo dobra, coś o powstaniu Hordy i to zdecydowanie książka, którą mógłbym polecić fanom Warcrafta. Ale nie pamiętam nazwy

    Aktualnie zabieram się za cykl o wiedźmach Świata Dysku, bo z jakiegoś powodu wcześniej go olewałem.

    LINK
  • Stendhal

    cwany-lis 2019-12-28 18:02:23

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -Pustelnia Parmeńska Stendhala - pierwsze sto stron to istne złoto, młody bohater zafascynowany Napoleonem rusza pod Waterloo, jest świadkiem chaosu bitewnego, popada w niewolę, bierze udział w chaotycznych potyczkach wycofujących się oddziałów, widzi i uczestniczy w wielu absurdalnych sytuacjach, jakie może wykreować tylko wojna. Te pierwsze 100 stron sprzed 150 lat zainspirowało dziesiątki innych pisarzy, którzy zaczęli opisywać konflikty i starcia bez cienia patosu i nierealistycznej pompy. Jednym z nich był Tołstoj, którego bitwy w "Wojnie i Pokoju" są klasykami.

    "Niestety" książka nie składa się z samej tylko przygody na froncie, młody bohater wraca do rodziny i na przestrzeni lat miesza się w liczne romanse, irracjonalne z punktu widzenia współczesnego czytelnika, ryzykuje życiem swoim, bliskich i dziesiątków prostaczków bez ładu i składu - 400 stron ckliwych romansów. Wiem, że rzesze krytyków literackich potrafią dorobić ideologię i docenić kunszt całej historii. Wierzę im na słowo. Miałem momentami olbrzymie problemy by przebrnąć przez momenty, gdzie bohater/bohaterka przez kilka stron ckliwie rozpamiętują uczucia i emocje, często banalne i płytkie. Oczywiście bez podstawowej znajomości zależności klasowych na początku XIX wieku lektura staje się jeszcze bardziej irytująca i niemożliwa.

    Mam mieszane odczucia, "Czerwone i Czarne" było bardziej zjadliwe, albo może to i moja tolerancja na klasyki literatury maleje.

    LINK
  • można podsumować rok

    bartoszcze 2019-12-31 16:40:10

    bartoszcze

    avek

    Rejestracja: 2015-12-19

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Jeden z Wszechświatów

    1. Donna Leon - Woda wiecznej młodości
    2. Aleksandra Marinina - Niebezpieczna sekwencja
    3. Paula Hawkins - Dziewczyna z pociągu
    4. Philip K. Dick - Człowiek z Wysokiego Zamku
    5. Dorota Masłowska - Kochanie, zabiłam nasze koty
    6. Fernando Vallejo - Matka Boska Płatnych Morderców
    7. John Green - Gwiazd naszych wina
    8. Mika Waltari - Tak mówią gwiazdy, panie komisarzu
    9. Marek Krajewski - Śmierć w Breslau
    10. Evzen Bocek - Arystokratka i fala przestępstw na zamku Kostka
    11. Gabriel Garcia Marquez - Opowiadania [nie zanotowałem dokładnego tytułu opasłego tomu]
    12. Frederick Forsyth - FOX
    13. Ferdinand von Schirach - Wina
    14. Anne Tyler - Taniec zegara
    15. Hendrik Groen - Żyj i pozwól żyć
    16. Nic Pizzolatto - Galveston
    17. Lee Child - Jutro możesz zniknąć
    18. Aleksandra Marinina - Sprawiedliwy oprawca
    19. Jan Karon - Powrót do Holly Springs
    20. Aldous Huxley - Nowy wspaniały świat
    21. Carlos Maria Dominguez - Dom z papieru
    22. Vladimir Paral - Katapulta
    23. Andrea Camillieri - Wiek wątpliwości
    24. Błażej Dzikowski - Brokat w oku

    Nr 1 to Dom z papieru, całkowite zaskoczenie, książka wzięta z półki przypadkiem, ale bardzo smakowity drobiazg.
    Dicka nie trzeba przedstawiać, Groen nie tak dobry jak w opowieściach z domu starców, Masło bez pomysłu na coś większego.
    Z bogato reprezentowanej sekcji kryminalno-sensacyjnej oczywiście Pizzolato, bdb też opowiadanka von Schiracha. Zachwytów nad Krajewskim nigdy nie pojmę, dawno nie czytałem czegoś tak słabego z takim hajpem, chyba od czasów Larssona.

    Nie był to rok wybitnych lektur, ale też nowego Sołtysa odłożyłem już na 2020...

    LINK
  • 2020

    cwany-lis 2020-01-14 18:07:56

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -Gracz Dostojewskiego - krótka nowelka o uzależnieniu od hazardu, jakże bliskie samemu pisarzowi. Istny kocioł, gdzie bohaterowie na przemian wygrywają po kilkadziesiąt tysięcy rubli i tracą ostatni grosz. Pięknie opisane stadium uzależnienia od samej gry, gdzie możliwe do wygrania bogactwo nie ma żadnego znaczenia. Aktualne wczoraj, dziś i jutro. Literacko bardzo przypadł mi do gustu opis gry głównego bohatera, jego styl gry i coraz większe stawki, do tego majaczący w tle wątek miłosny (ale nie do końca) i te 180 stron czyta się w amoku, jak nałogowy pasjonat ruletki.

    Świat jest teatrem Borisa Akunina - ostatni jak mi został do przeczytania tom kryminalnych przygód Erasta Fandorina, jedyny nie wznowiony jeszcze przez "świat książki", toteż musiałem na razie zadowolić się wersją cyfrową. To ciekawy numer w całej serii, który mocno dzieli fanów - "znawcy" twórczości Akunina uznają go za moment, gdzie jakość cyklu zaniża formę. Ja tego nie odczułem, aczkolwiek faktem jest, że główny bohater podobnie jaki sam pisarz przechodzą tu kryzys wieku średniego. Ten stan umysłu jest tu osią napędową całej historii, tłumaczyć ma on też spore gafy, jakie popełnia detektyw. A szczubacka miłość w sidła, której wpada sprawia, że daje się wodzić za nos przez prawie całą kryminalną intrygę. No tego to się nie spodziewałem, znając pozostałe fabuły z cyklu. Ale Akunin poniżej dobrego warsztatu pisarskiego nie schodzi, powieść nadal wciąga się po 100-200 stron na dwa wdechy, sam pół nocy zarwałem by ją przeczytać.

    LINK
  • styczeń-luty-marzec

    cwany-lis 2020-03-15 10:43:23

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -Młokos Dostojewskiego - trochę mniej przystępna lektura niż poprzednie tego autora, które miałem okazję czytać. Ale historia nadal potrafi zaabsorbować, tylko wymaga momentami większej uwagi i znajomości realiów. Tytułowy młody bohater, mający za sobą już smutne, pełne samotności dzieciństwo pomału wchodzi w świat dorosłych, próbuje dojrzeć na różne sposoby, ale co chwilę popełnia błędy, gafy i życiowe porażki. Ma kilka pomysłów na życie, zmienia je co chwilę, w dodatku ulega kobiecemu urokowi nieraz, nie dwa, nie trzy. Jakby tego było mało to jeszcze próbuje rozszyfrować swego biologicznego ojca, przez całą powieść nie może się zdecydować czy go nienawidzić czy podziwiać.

    Mamy tu ładnie zarysowaną historię dojrzewania, portret podupadłej rodziny średniego szczebla w Carskiej Rosji, w drugiej połowie XIX wieku, wraca też ulubiony wątek pisarza w postaci hazardowego nałogu. Mamy intrygę, dużo gotówki i złe kobiety. Lektura dała mi dużo satysfakcji.

    Niebezpieczne związki Laclosa - odbiłem się, jak wystrzelony z procy, narracja w formie korespondencji listownej, między XVIII wiecznymi, zblazowanymi francuskimi lowelasami a równie zepsutymi i znudzonymi damami wykańcza mą cierpliwość i tolerancję na klasykę. Te wszystkie uprzejmości, prawienie komplementów aż do przesady i roztrząsanie nieistotnych i trywialnych - z punktu widzenia człowieka współczesnego - spraw czyni powieść nie strawną. Jak garkuchnia przed gesslerowską rewolucją - irytuje, budzi niesmak, niestrawności i zatwardzenie. Jeden z tych klasyków co nie przetrwał próby czasu.

    Zbrodnia i Kara Dostojewski - zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie, niż te kilkanaście lat temu. Przepiękne opisane stadium idei w formie konceptu, próby zastosowania jej w praktycznej formie, zawód i wyrzuty sumienia na przemian z obłędem po nieudanej próbie. Raskolnikow na przemian irytuje swą dzikością i brakiem zdecydowania, po czym szlachetnieje godząc się z konsekwencjami swych decyzji. Ale w powieści najbardziej błyszczy śledczy Porfiry - jego podchody z głównym bohaterem i moment, gdzie niemalże wyciska z niego zeznanie to literacka platyna. To również "wspaniała" książka o biedzie w carskiej Rosji - miłośnicy mitycznej belle epoque, dorożek i brukowanych uliczek dostaną obuchem w łeb czytając o przesiąkniętych wilgocią, starych i obskurnych kamienicach, pełnych dziki lokatorów, opitych polaczków i zdymisjonowanych urzędnikach alkoholikach. Córki zmuszone do prostytucji przez ojców i matki, nastolatki sprzedane 50 letnim arystokratom za żony, molestowane na oczach rodzicieli przeliczających rubelki od dobrego pana, upadli studenci i "szlachcice" fałszujący obligacje, tanie damy i nie damy bez żółtej karty, bieda, samogon, nędza, śmierć - witamy w Petersburgu Zapomniałem, jak wiele tu opisanej społecznej niedoli, to chyba najdosadniejsza panorama społeczna Dostojewskiego.

    Wilk Stepowy Herman Hesse - być może mając tyle lat co bohater powieści inaczej bym ją ocenił, ale wątpię bym za 20 lat sięgnął po nią ponownie :olo: gdybym był złośliwy to sprowadziłbym cały morał powieści do jednej porady "masz kryzys wieku średniego, znajdź sobie dużo młodszą kochankę, trochę kokainy i jeszcze więcej płatnych panien do towarzystwa". Autor poza tym na kilku stronach umieszcza ciekawe spostrzeżenia odnośnie nadchodzącej kolejnej wojny (powieść pisana w 1925), niemieckim militaryźmie, samotności i pojmowaniu szeroko rozumianej wolności. Ale to wszytko ginie w zalewie egzystencjalnych wynurzeń, te na szczęście szybko się kończą, bo książka ma zaledwie 360 stron, ale w finale jeszcze raczeni jesteśmy mocnym narkotykowym delirium, któremu ulega alter-ego pisarza. To podręcznikowy przykład dzieła, które nie trafi do każdego. Ja nie miałem siły na interpretowanie tego co pisarz miał na myśli.

    LINK
  • Ogień i krew

    SW-Yogurt 2020-05-09 20:18:54

    SW-Yogurt

    avek

    Rejestracja: 2011-05-19

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wrocek

    Naprawdę nikomu nie chciało się skrobnąć słowa?

    Pierwsza część kronik rodu Targaryenów od Aegona I Zdobywcy, który podbił Westeros, a przynajmniej 6 królestw, do chwili przejęcia władzy przez Aegona III, Złamanego Króla, Zguby Smoków. W ciągu tych 131 lat całkiem sporo się działo. ~

    Warto przeczytać (czyta się świetnie), choć książka (dwa tomy) ma dwa minusy:
    1. Nie jest wyczekiwanym zakończeniem "Pieśni lodu i ognia", ani nawet kontynuacją przygód Dunka i Jaja.
    2. Wcale nie jest jasne, czy kiedykolwiek dostaniemy dalszą część kroniki od Aegona III do Aerysa II...

    LINK
    • Re: Ogień i krew

      Asfo 2020-05-09 23:30:21

      Asfo

      avek

      Rejestracja: 2016-03-31

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd:

      Bo ja wiem czy się świetnie czyta? Utknęłam w połowie drugiego tomu. WG. mnie pozycja przede wszystkich dla zaangażowanych fanów.

      LINK
    • Re: Ogień i krew

      cwany-lis 2020-05-10 10:09:11

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Sopot

      Czytałem w styczniu oba tomy - interesuję się historią i nie miałem problemu z taką formą opowieści, wprost przeciwnie - "poczet" Królów Siedmiu Królestw jest niczym znakomita publikacja historyczna. Pełna rozmachu, interesujących postaci i wiarygodnie przedstawionych konfliktów - sam Taniec Smoków to materiał na kolejną kilku tomową sagę. Osobiście byłem bardzo zadowolony z obu tomów, ale rozumiem, że nie każdemu pasuje taka kronikarska (?) forma lektury.

      LINK
  • MOBY DICK

    cwany-lis 2020-05-14 17:54:10

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Moby Dick - 850 stron o polowaniu na wieloryby ... tak można złośliwie streścić tego klasyka. I nie będzie to szczególnie duże nadużycie, ponieważ 3/4 powieści to rozdziały pełne szczegółowych opisów fachu wielorybnika, sprzętu jakiego używa, klasyfikacji gatunków na które poluje, kultury pracy na statku i łodziach, specyfice samego zawodu i jego trudu. Autor bardzo oszczędnie dawkuje nam samą historię polowania na tytułowego białego wieloryba, postacie są bardzo charakterystyczne, cudownie opisane przy pomocy niezwykle eleganckiego stylu, ale sama przygoda jest skąpa i mocno przeplatana rozdziałami rodem z jakiegoś reportażu. To połączenie kilku stylów te 170 lat temu okazało się na tyle nowoczesnym, że aż odpychającym czytelnika od lektury - Moby Dick został źle przyjęty przez krytyków, źle się sprzedał i przyczynił się do upadku samego pisarza. Doceniono go dopiero po jakiś 80 latach, gdy takie gatunkowe połączenia okazały się czymś interesującym i czytelnym. Ale do dzisiaj krytycy nie potrafią do końca zrozumieć treści powieści, do dzisiaj niektóre rozdziały są drogą przez mękę dla czytelnika tak jak i w XIX I XX wieku. Miano klasyka Moby Dick dostał za nowatorskie połączenie kilku form literackich a nie za samą treść - a ta jest momentami ciężkostrawna. No chyba, że interesuje was wielorybnictwo i spermacet/olbrot.

    LINK
    • Re: MOBY DICK

      Kasis 2020-05-15 10:01:26

      Kasis

      avek

      Rejestracja: 2005-09-08

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Rzeszów

      Zawsze myślałam, że akurat za tego klasyka to nie będę się brała. Niedawno obejrzałam "W samym sercu morza" i zaczęłam się zastanawiać, że może jednak. Ale teraz wracam do pierwotnego postanowienia Dzięki!

      LINK
  • Re: Co ostatnio czytaliście VII

    Rzodkiewka 2020-05-24 11:18:06

    Rzodkiewka

    avek

    Rejestracja: 2016-02-28

    Ostatnia wizyta: 2022-03-08

    Skąd:

    Zachwyciła mnie ostatnio (po raz kolejny) Catherynn M. Valente w "Domostwie błogosławionych". Ależ ona cudnie pisze! Piękny, nastrojowy klimat, literacki język - uwielbiam. Już poetycko - erotyczny "Palimpsest" zrobił na mnie duże wrażenie, ale "Domostwo błogosławionych" wciągnęło mnie chyba bardziej. Bardzo ciekawa przeróbka średniowiecznej legendy o Janie Prezbiterze.

    Czytam też "Religie dawnych Słowian" Dariusza Sikorskiego i wciągnęło mnie po same uszy. Świetna pozycja dla osób zaczynających przygodę ze słowiańskimi wierzeniami i dla tych, którzy chcą tę wiedzę uporządkować. Autor w przystępny sposób zapoznaje czytelnika ze szczegółami pracy historyka i wyjaśnia, dla czego o Słowianach wiemy tak mało, właściwie prawie nic.

    LINK
  • Siedem lat w Tybecie

    AJ73 2020-05-24 12:40:02

    AJ73

    avek

    Rejestracja: 2017-10-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-05

    Skąd: Strike Base XR-484

    Znów. Często wracam do tej książki. Zwyczajnie lubię.
    Film był bardzo dobry, ale jednak książka o szalonej do granic ucieczce i wyprawie austriackiego alpinisty, Heinrich`a Harrer`a jest opowieścią do której wracam.
    Jeśli filmu nie widzieliście - co jest niemożliwe, oczywiście , to bardzo polecam obejrzeć. Ale najbardziej właśnie książkę.
    Przeczytać, oczywiście

    LINK
  • Parę nowych

    Mossar 2020-06-26 12:37:59

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    W tym roku chyba challenge`u na 52 ksiązki nie ukończę, ale i tak jest całkiem akceptowalnie. Aktualnie czytam 17 i 18 książkę z tego roku z czego 8 jest niestarwarsowych, a to spory sukces.

    Równoumagicznienie - Terry Pratchett
    Imo jedna z gorszych książek Pratchetta jakie czytałem, ale to wciąż Pratchett. Zgadzam się z opinią, że Pratchett rozwijał się w Świecie Dysku w raz z pisaniem kolejnych książek, a pierwsze książki to było trochę takie przetarcie. Zresztą potem już miał cały wachlarz możliwości, odniesień i żartów wynikających z poprzednich książek. Tu są całkiem ciekawe postacie, fajny motyw konfliktu między Magami i Czarownicami, ale poza tym tak trochę nudnawo.

    Trzy Wiedźmy - Terry Pratchett
    Pratchetta mi się zawsze dobrze czyta. Tu też było fajnie, klimatycznie. Fabularnie może nie był to jakiś wybitny szał w stylu Pomniejszych Bóstw czy chociażby cyklu o Śmierci, ale było ciekawie i czytało mi się je bardzo dobrze. Nawet wspomnienie Trzech Wiedźm znalazło się w ulubionej piosence mojego syna:
    https://www.youtube.com/watch?v=qVm_XtRKwFo

    Ruchome Obrazki - Terry Pratchett
    Znowu powtórzę się, że solidny Pratchett na poziomie Trzech Wiedźm, ale troche zabrakło do tych najlepszych pozycji. Mimo to Ankh-Morpork zawsze mnie cieszy. Rola Dibblera w tej książce to majstersztyk. Fajne były też nawiązania do realnego świata filmu choć przyznam, że przejrzałem potem pełną listę i niestety rozpoznałem tylko kilka z nich.

    Solaris - Stanisław Lem
    Jak mi się to podobało... Serio. Właściwie od początku wkręciłem się w tej dziwny, lekko przerażający klimat. Opisy Lema są świetne, jeszcze lepsze są jego rozważania na tematy wszelakie. To co na pewno moze być ciężkie w odbiorze to długie naukowe opisy, ale w Solaris bardzo mi to spasowało. Ta cała historia poznawania "rozumnego" oceanu była dla mnie pasjonująca i świetnie było obserwować jak postacie z tej książki zabierały się do opisywania różnych jego zachowań. Jednocześnie genialny był sceptycyzm głównego bohatera odnośnie opisywania tego tworu. No i oczywiście główny motyw, czyli to jak książka bawi się z czytelnikiem i zmusza go do zastanowienia się nad tym czy można pokochać coś/kogoś kto jest niemal identyczny z osobą, którą się kochało, ale wiemy, że nie jest to prawdziwa osoba. A może właśnie jest? Najbardziej chyba ruszyło mnie, kiedy już zaakceptowałem, że bohater będzie sobie żył ze swoja miłością na tej stacji i wtedy Snaut sarkastycznie zwrócił mu (i nam) uwagę, że po orbicie lata druga Harey i co, jeśli kiedyś wróci, to Kris będzie sobie żył z jedną i drugą? I wtedy wszystko wydaje się ponownie chore i popieprzone.

    Diuna - Frank Herbert
    No i kolejny klasyk, który bardzo mi się podobał. Jak już pisałem w głównym temacie - Herbert wykreował tu bardzo oryginalny, dziwny i zaskakująco aktualny świat. Chciałbym zwrócić uwagę na słowo "oryginalny", bo chyba nigdy nie widziałem tak specyficznego podejścia do nazewnictwa - raz brał nazwy chyba z hebrajskiego, raz z hiszpańskiego a raz z jakiegoś germańskiego języka (tak strzelam). I ostatecznie jakoś to pasowało i tworzyło spójną całość. Zresztą wszelkie religie, organizacje, kwestie polityczne w tej powieści też bardzo mnie ciekawiły, co się nie zdarza często, bo zwykle trochę przysypiam na takich tematach. Żeby nie było tak kolorowo - nie jest to moim zdaniem książka na 10/10. Albo może jest, gdybym miał oceniać pod kątem oryginalności i tego jak ciekawy i nietypowy świat został tu wykreowany. Ale czasami Herbert pisze w bardzo specyficzny sposób, postacie reagują w sposób, który nie jest dla mnie zbyt racjonalny, no i generalnie niewiele postaci da się lubić. Czy to jakaś wielka wada? Nie. Polubiłem Stilgara, Chani, Duncana czy Gurneya, Paula i Jessikę już mniej, ale Paul raczej nie miał być typowym bohaterem, z którym się identyfikujemy. To tak jakbyśmy czytali Biblię i stwierdzili, że nie lubimy Jezusa, bo mamy problem się z nim utożsamić xD Trochę boję się sięgać po 2 tom. Boję się, że czar pryśnie, a świat Diuny nie ma już dla mnie nic ciekawego do zaoferowania. Ale Mesjasza i tak przeczytam, bo po prostu jestem ciekawy co Herbert chciał czytelnikom przekazać po wydarzeniach z 1 tomu. Z niecierpliwością czekam na film, bo imo Villeneuve + Herbert to musi być coś dobrego.

    Spod zmarzniętych powiek - Adam Bielecki
    No Adam wybitnym pisarzem nie jest, ale nie szkodzi i tak opowieści himalajskiego Bieleckiego były dla mnie wystarczająco ciekawe. Szczególnie opis wejścia, kiedy zmarł Kowalski i Berbeka i wszelkie jego wspomnienia związane z Denisem Urubko. Fajne dla kogoś kto interesuję się tym tematem.

    LINK
  • Czerwiec

    cwany-lis 2020-06-28 22:23:17

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -Lato w Baden Cypkina - mam od kilku lat, ale przeczytałem dopiero po przerobieniu twórczości Dostojewskiego. Tylko 150 stron o tytułowym pobycie pisarza na wywczasie wraz z świeżo co poślubioną nastoletnią małżonką ... bardzo emocjonalna, intensywna i trochę męcząca lektura. Autor uwielbia kwieciste paralele, w dodatku potrafi tak umiejętnie nakreślić dramat uzależnienia od hazardu, że aż strach. Nie powinienem był czytać tej książeczki, ponieważ w bardzo elegancki sposób strąca z piedestału tego legendarnego autora co boli, zwłaszcza jak zna się i ceni jego dorobek. Mimo, że wiedziałem o jego przebojach z ruletką to dopiero kunszt literacki Cypkina mocno oparty na faktach obrazuje jak mocno można się zeszmacić dla hazardu. Aż wierzyć się nie chce, że autor "Biesów" potrafi dać w zastaw ostatnią suknię małżonki, ostatnie rubelki jej matki byle by to stracić w 5 minut źle obstawiwszy numer. Na kilku stronach wyczynia tyle żałosnych akcji, że nie mam słów.

    Czerwone Żniwa -Wcale dobra powieść wojenna - alternatywna historia zimnej wojny, która w latach 60-tych przekształciła się w otwarty konflikt. Śledzimy losy oddziału specjalnego Układu Warszawskiego i agentów wywiadu brytyjskiego i amerykańskiego - również polskiego pochodzenia. Podobnie jak w czasie I Wojny Światowej są zmuszeni walczyć z rodakami ze względu na politykę zaborczych mocarstw, III Wojna dodatkowo dzieli poglądami ideologicznymi, które zdążyły już mocno zindoktrynować polaków pod żelazną kurtyną. Ciężko tu kibicować jednej stronie, postacie są wyraziście nakreślone, zabijają profesjonalnie, ale potrafią mieć wyrzuty sumienia i chwile refleksji. Akcja pędzi jak szalona, sceny akcji, sabotażu i dywersji jak w jakimś call of duty, są nawet wybuchające samochody, autorów ze dwa razy trochę za mocno poniosło z filmowością niektórych scen, klimat bliższy jest powieści przygodowej aniżeli wojennej, ale czyta się to niezwykle przyjemnie i historia pękła mi w niespełna 4 godziny. Brakowało mi szczegółowych opisów głównego frontu, który jest tu tylko tłem. Autorzy też mimochodem nawiązują do pewnych postaci i wydarzeń historycznych, zakładając, że czytelnik ma w nich chociaż minimalne rozeznanie, jako ktoś nie lubił historii to może momentami czuć się zdezorientowany. I trochę niepokoi mnie wątek kradzionych dzieł sztuki, napędza on fabułę powieści i zapowiada jakieś motywy paranormalne w tomie drugim. Ale jestem również zaintrygowany. Podsumowując dobre czytadło wojenno-przygodowe bawiące się historią, do poduszki i kotleta.

    LINK
  • [`]

    cwany-lis 2020-09-19 15:05:19

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Wczoraj zmarł Terry Goodkind - mam wszystkie książki jego autorstwa wydane w Polsce, ale żadnej nie czytałem. Pisał niezwykle dużo, a czy dobrze? Podobno nie, ale miał swoich zagorzałych fanów a tom pierwszy jego sagi doczekał się ekranizacji w postaci serialu, który kiedyś obejrzałem bez bólu. O zmarłych nie powinno się źle mówić, ale był to buc niesamowity, kiedyś czytałem cały artykuł mu poświęcony - Sapkowski przy nim to pełen pokory, mały wiedźminek. Jego ego było wielkości Gwiazdy Śmierci, gardził gatunkiem fantasy, uważał się za wysublimowanego pisarza, mimo, że jego twórczość jest pełna klisz gatunkowych i motywów wybrańca. Niech spoczywa w pokoju, te grube, piękne białe tomy od wydawnictwa Rebis na zawsze pozostaną w mym sercu.

    https://i.imged.pl/pierwsze-prawo-magii-kamien-lez-itd-terry-goodkind-miecz-prawdy-31102749.jpg

    LINK
  • Expanse I i II

    cwany-lis 2020-10-20 20:41:42

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Czyli "Przebudzenie Lewiatana" i "Wojna Kalibana" - po sporym rozczarowaniu tomem pierwszym w kwietniu postanowiłem ponownie dać szansę serii i ... rozczarowałem się po raz wtóry. A w zasadzie zrozumiałem czym seria Expanse jest a czym nigdy nie była i nie będzie.

    Liczyłem na Grę o Tron w kosmosie - spotkałem się z takim określeniem tej sagi, w dodatku masa osób zachwala serial. Podejrzewam, że sam serial bazuje na książkach i ma mocno przeredagowane dialogi. Te w obu tomach są drętwe, obok Martina nawet nie stały, momentami mamy teksty z kina akcji klasy B albo mocno przeciętnego romansidła. Narracja to faktycznie kopia Pieśni i Lodu - tu jednak ograniczona do dwóch, trzech postaci na tom. Są to postacie dosyć schematyczne, bez wyrazistej cechy, jakiejś ułomności czy wyjątkowej cechy. W dodatku autorzy uparli się obdarzyć obu męskich bohaterów wątkami miłosnymi, które są naiwne i niczemu nie służą w pierwszym tomie a zaczęły mnie męczyć w drugim.

    Świat przedstawiony jest ciekawy - dopracowany w detalach, mamy dużo ekspozycji, podanej w umiejętny sposób, nie przytłacza to i nie męczy. Niestety całej historii brakuje jakiegoś pazura, brutalności czy szerszej perspektywy. Śledzimy ją z punku widzenia osób, które nie mają wpływu na cały narastający konflikt, wojnę obserwujemy z dystansu. To największy mój zarzut, który mocno zniechęca mnie do dalszych tomów. Bohaterowie są bohaterami z przypadku, którzy znaleźli się w danym miejscu nie z własnej woli. Brakuje im często kompetencji by prawidłowo ocenić sytuację a sporo decyzji podejmują pod wpływem emocji - może dzięki temu są bardziej ludzcy, może taki był zamysł pisarzy i może komuś to przypaść do gustu. Ja byłem przez większość czasu poirytowany bo to nie decyzje bohaterów nadają dynamiki całej historii, są zbyt niekompetentni i nie mają środków by jakoś wpłynąć na narastający konflikt. Ten toczy się w tle poza ich zasięgiem i wiedzą czytelnika a powinien być na pierwszym planie przy tak szczegółowo zaprojektowanym uniwersum!

    Taka na przykład trylogia Inkwizytora Eisenhorna z Warhammera 40 000 również traktuje o epickich wydarzeniach, gdzie ważą się losy całych sektorów planetarnych i miliardów istnień ludzkich. Ale tu śledzimy losy PROFESJONALISTY - Inkwizytora z wieloletnim stażem, mającym wpływy, autorytet, doświadczenie w prowadzeniu śledztwa, przesłuchiwaniu jak i w samej brutalnej walce. Ma on personel liczący kilkadziesiąt doświadczonych najemników i specjalistów, współpracuje z armiami i siłami militarnymi etc. Do czego zmierzam, otóż konflikt galaktyczny z perspektywy profesjonalisty śledzi się z przyjemnością bo to on swoimi decyzjami nadaje bieg całej historii.

    A cykl Expanse tego nie posiada, przynajmniej w dwóch pierwszych tomach. Już w drugim autorzy świadomi tego, że ich bohaterowie są nikim próbują w żenujący sposób naprowadzić wszystkich na wspólny wątek zarazy z "Przebudzenia Lewiatana". Jak to robią? Otóż zupełnie przypadkiem pewien naukowiec rozpoznaje postać Holdena na którego natrafia również przypadkiem na stacji załadunkowej. Stacji zaludnionej przez miliony kolonistów, pełnej lądowisk i hangarów ...

    Pomijam już sam wątek główny, niestety autorzy (dwóch pisarzy tworzy serię pod pseudonimem) zamiast dopracować przyziemną konstrukcję całego konfliktu uciekają w mocno klasyczne SF a widmo zagrożenia w postaci protogenu to również motyw, którego się nie spodziewałem i który mnie zniechęcił do śledzenia dalszej historii. Aczkolwiek kiedyś po dalsze tomy sięgnę, może jak zapoznam się z serialem.

    LINK
    • Re: Expanse I i II

      bartoszcze 2020-10-20 20:59:10

      bartoszcze

      avek

      Rejestracja: 2015-12-19

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Jeden z Wszechświatów

      Dwa pierwsze tomy to chyba dwa i pół sezonu serialu #taktylko

      LINK
    • Re: Expanse I i II

      Shedao Shai 2020-10-21 10:15:41

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      Nie czytałem książek. Zbieram je sobie na półce, ale czekam z lekturą aż skończy się serial. Czemu? Bo nie chcę go sobie spoilerować. Serial jest doskonały, a do tego dobry serial sci-fi to mega rzadkość, podczas gdy dobrych książek sci-fi jest na pęczki. Toteż serial ma u mnie większą wagę, szczególnie że wieść gminna niesie, że książki są okej, ale też nie jest to nic wybitnego. Więc podejrzewam, że mamy tu do czynienia z rzadkim przypadkiem, gdzie ekranizacja jest lepsza od literackiego pierwowzoru.

      W każdym razie - oglądaj serial, to naprawdę świetna rzecz!

      LINK
      • Re: Expanse I i II

        Lord Sidious 2020-10-21 17:51:41

        Lord Sidious

        avek

        Rejestracja: 2001-09-05

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Wrocław

        nie wiem jak będzie dalej, bo dotarłem do III tomu dopiero, ale póki co serial wypada korzystniej, przede wszystkim ze względu na narrację. Twórcy serialu mają pełen ogląd sytuacji, mogą się bawić w ustawienie pewnych rzeczy, które będą istotne w kolejnym bądź jeszcze następnym sezonie. I to jakoś działa do trzeciego sezonu, czwarty jest trochę inny. Nie wiem jeszcze czy wypadł lepiej niż książkowy, więc zostańmy przy pierwszych trzech.

        Narracyjnie skupiając się na punkcie widzenia kilku bohaterów, gubi się resztę. Martin też to robił, ale mam wrażenie, że bardziej umiejętnie, choćby dozując nam bitwy itp. W książkach przez to, że jest jeden punkt widzenia często mam wrażenie, że to jakieś Deus ex Machina. Potem się to niby składa. Z drugiej strony, chcąc uniknąć tego, cała zagrywka z Melbą jest wyjaśniona zanim można było mieć punkt zwrotny w fabule. Stąd mam wrażenie, że w sezonach I-III dużo lepiej poradzili sobie z tym, co należy wprowadzić i z tym, co ma zaskoczyć widza.

        Zaś same książki, cóż przyjemne czytadło, ale wkręcił mnie serial. Może po kolejnych tomach zmienię zdanie.

        LINK
        • Re: Expanse I i II

          cwany-lis 2020-10-21 18:29:56

          cwany-lis

          avek

          Rejestracja: 2003-07-31

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd: Sopot

          U Martina odmienne punkty widzenia sprawiały, że każdy bohater widział i wiedział swoje, co momentami niezwykle ubarwiało historię. To czytelnik musiał połączyć różne detale z wątków różnych postaci we fragment większej intrygi. Taki Littlefinger - Arya go widziała z mocodawcą Danerys, Catelyn Stark wspominała jego miłosny zawód, Sansa usłyszała, że to on nakłonił żonę namiestnika do podłożenia trucizny itp. Pomijam już fakt, że większość bohaterów Pieśni Lod u i Ognia miała o klasę lepiej rozplanowane "przygody" a większość brała istotny i czynny udział w walce o tron.

          LINK
          • Re: Expanse I i II

            Lord Sidious 2020-10-21 18:53:07

            Lord Sidious

            avek

            Rejestracja: 2001-09-05

            Ostatnia wizyta: 2022-07-06

            Skąd: Wrocław

            a tu już mówisz o poziomie o którym nie wspominałem. Bo trochę trudno mówić o wyraźnie różnych perspektywach, jak masz wszystkich (4) bohaterów razem na Rosynancie (np. w "Wojnie Kalibana") i generalnie pomimo różnic są po tej samej stronie.

            Myślę, że podejście w stylu "Diuny" Herberta lepiej by się tu sprawdziło. Wówczas przynajmniej nie byłoby problemu, że akcja koncentruje się w jednym miejscu, nie ukazując tego, co robią przeciwnicy.

            LINK
        • Re: Expanse I i II

          Shedao Shai 2020-10-22 10:46:40

          Shedao Shai

          avek

          Rejestracja: 2003-02-18

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

          Co do 4 sezonu/książki, to słyszałem, że 4 tom jest najsłabszym z serii, takim przejściowym między pierwszym storyarkiem (tomy 1-3) i drugim (tom 5 wzwyż). I że twórcy serialu wycisnęli z niego ile się dało, i ogólnie ludzie byli zaskoczeni, bo spodziewali się, że będzie słabiej niż wyszło.

          LINK
  • Mag Bitewny

    cwany-lis 2020-10-29 10:57:35

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Mag Bitewny - Peter A. Flannery - byłem o krok od zakupu tej książki w empiku, zachwycony jej przepięknym wydaniem i ilustracjami. Sugerując się nimi liczyłem na ciężkie, militarne fantasy pełne rycerstwa w zbrojach płytowych, dzikich orków i smoków. Coś mnie jednak tknęło i postanowiłem zapoznać się w pierwszej kolejności z wersją cyfrową. Me przeczucia okazały się słuszne - to sprytnie zakamuflowana, generyczna powieść fantasy spisana według praw szeroko rozumianego gatunku "young adult".

    Mamy młodych bohaterów i ich rozterki, problemy z akceptacją i wyborem własnej ścieżki itp. Książka powiela również klasyczne dla przeciętnego fantasy błędy gatunkowe - nazwy miejsc i postaci nie mają wspólnego pochodzenia, są jak z generatora przygód rpg - mamy Thalizjańczyków, Kohinirów, Falko, Miko, Duncanów i typ podobne pomieszane z poplątaniem. Dialogi czasem zawierają jakieś archaiczne słowa (może to inwencja tłumacza), by w następnym zdaniu postacie używały zwrotów, które nie mają odniesienia w ich realiach. To klasyczny grzech przeciętnych, mało rozgarniętych pisarzy - kreujesz krainę opartą na pseudo feudalizmie, pełną wiosek, zamków i gospodarstw, po czym jej mieszkańcy prawią o "diagnozach", "antybiotykach". Autor na wstępie dziękuje Tolkienowi za inspiracje, niestety nauka poszła w las.

    Sam świat przedstawiony to tragiczny kolaż - mamy "klasyczne" rycerstwo - wszyscy w pełnych zbrojach płytowych rodem z końca XV wieku, dwie setki chłopa z własną konnicą, z miasta mającego jednego, jedynego kowala. Konflikt opiera się na walce z klasycznym, ale takim standardowym do bólu Demonie/Aniele - autor używa naprzemiennie kilku określeń. Demon ten wskrzesza zabitych z czeluści Hadesu(!) i wzywa pomniejsze demony nazywające się jak włoski kupiec z epoki renesansu(!). Tytułowy Mag Bitewny to z kolei ostatnia nadzieja ludzi zamieszkałych w Siedmiu Królestwach (!?), potrafi przywołać smoka z dalekich krain, oby nie czarnego, te są przeklęte i szalone. Mamy i klasyczny motyw wybrańca i mocno powielany wątek przyjaźni słabeusza i mięśniaka.

    W Polsce wydano tytuł w dwóch tomach - dodatkowo każdy tom podzielony jest na dwie części, swą przygodę zakończyłem na pierwszej.

    Po pierwsze to nie wiedziałem, że nadal się takie potworki gatunkowe pisze i w dodatku wydaje.

    Po drugie, wspomniane przepiękne wydanie zasługuje na lepszą historię.

    Po trzecie nie warto kupować, nie warto tego czytać, jestem koszmarnie zawiedziony. 3/10. Tolkien zapłakałby gorzkimi łzami.

    LINK
  • Sz. Jadczak - Wisła w ogniu

    Hialv Rabos 2020-11-22 16:09:35

    Hialv Rabos

    avek

    Rejestracja: 2005-10-30

    Ostatnia wizyta: 2022-05-22

    Skąd:

    Reporterskie śledztwo w sprawie wzrostu, potęgi i upadku Wisła Sharks Hooligans (WSH), kierowanej przez Pawła M. "Miśka" - tego samego od noża w głowie Dino Baggio, a dziś świadka koronnego, nie tylko w sprawie przejęcia władzy w Wiśle, ale przede wszystkim w ramach śledztw prowadzonych wokół biznesu narkotykowego na terenie Małopolski i Górnego Śląska.

    Książka porywająca, szokująca, odsłaniająca nie tylko kulisy bandytyzmu chuliganów, ale i nieudolności krakowskiej prokuratury, mętnej sieci powiązań świata przestępczego z światem biznesu i organów ścigania. Czasami włos na głowie się jeżył, innymi razy pojawiał się uśmiech politowania, szczególnie tam gdzie była mowa o aparacie państwa i jego roli w całym zamieszaniu. Szymon Jadczak pokazuje też, jak wiele zależy od przypadku i jak bardzo iluzoryczne są sny o honorze liderów ruchu kibicowskiego, jak i tych, którzy winni stać na straży bezpieczeństwa publicznego. Autor odmalował gorzki obraz całych sfer społeczeństwa, albo trafniej - opisał co zastał, zabierając się za ten temat. Na wyróżnienie zasługuje opis źródła konfliktu kibicowskiego na linii Cracovia - Wisła lat 90. XX w., i jak wielkie znaczenie ma sympatia do jednego z tych klubów na najwyższych szczytach władzy w Krakowie. Lekkie pióro dziennikarza, sprzyja szybkiemu czytaniu.

    Z wad, chciałbym wyróżnić chaos fabularny. Zbyt dużo dygresji, które odbiegają od głównego wątku i gubią myśl przewodnią. Po jakimś czasie dziennikarz wraca na główny tor powieści, ale dla mnie było już po wszystkim, gdyż zostałem wybity z rytmu. Kolejny minus, to zdecydowana demagogia rac na stadionach. Rozumiem, że jednym odpowiadają innym nie, ale wylewanie żali w zakresie flar, gdy rozmawiamy o zorganizowanej grupie przestępczej, jest trochę śmieszne. Ostatnia wada, do której chciałem się przyczepić, to dość skąpe i potraktowane po macoszemu tematu rozpadu zgody Lechia - Śląsk - Wisła (TKWM) i zawiązania nowej z Ruchem, Widzewem i Elaną (WRWE). Czepiam się, bo to kluczowy wątek całego reportażu. To na skutek współpracy liderów Ruchu z policją dobrano się do skóry WSH. Doszło tam też do zaburzenia chronologii tego wydarzenia, aczkolwiek to tylko szczegół.

    Książka warta polecenia, ale nie bez wad. Silne 8/10 dla reporterskiej relacji Jadczaka.

    LINK
  • "Cuda Polski" reprint

    cwany-lis 2020-12-09 22:21:36

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Przeczytałem ostatnio kilka przewodników retro po miastach II RP - pisane w latach 1920-38 - seria "Cuda Polski" - istna propaganda, podniosły ton, pełen pompy i kwiecistego zadęcia - aż co chwilę czytelnik przewraca oczami, co wrażliwsi na losy naszej ojczyzny mogą dostać wrzodów żołądka wiedząc dokąd to wszystko zmierzyło. Ale z tego napuszonego opisu bije też i duma, coś czego nam brakuje. Duma i samoświadomość, wiara w siłę swego narodu i jego znaczenie w Europie. Nie wiem na ile to odzwierciedla ówczesny stan umysłu polskiego społeczeństwa a ile z tego stanowi frazy "ku pokrzepieniu serc" ale całość jest spisana przepiękną polszczyzną.

    Pozycja o Gdańsku Jana Kilarskiego to najmocniejszy przykład polskiego ducha - pełno w niej żądań granicznych i uzasadnień terytorialnych, wybiórczych przykładów z historii miasta, oczywiście tylko tych najkorzystniejszych dla polskości Danzigu. Aczkolwiek autor uczciwie też wspomina o niezależności gdańszczan i kilku buntach ich autorstwa wobec polskich króli. M.in. zablokowali raz Elbląg spalonymi statkami by pozbyć się konkurencji a Król Polski kiwnął na to ręką podpisując nowe statuty dla miasta. Cały ton książki jest pisany z punktu wyższości moralnej i intelektualnej nad Niemiecką Rzeszą, brakuje tylko drwin z kartonowych czołgów, momentami czuć tego ducha epoki II RP, który w brutalny sposób skonfrontowany został z ponurą rzeczywistością w 1939 ...

    Morze i Pomorze Jerzego Smoleńskiego to z kolei krótka wycieczka po korytarzu polskim z dostępem do morza, co ciekawa za pomorze uchodziły wtedy okolice Brodnicy, Torunia i Grudziądza - skrótowe opisy tych miast również znalazły się w przewodniku. Dużo tu opisów kaszubskiej kultury i życia rybaków, trochę ciekawostek o morskim handlu, Gdyni i statystyk.

    Warszawa Aleksandra Janowskiego - 3/4 przewodnika to historia miasta, kilka zarzutów odnośnie żydowskich machinacji i wpływów, oraz nieznośny momentami monolog o wielkości Polski i jej wielkim potencjale, o tym, że Warszawa to serce Europy na którą z niepokojem spoglądają oczy zachodu i wschodu, że będzie największa i najsilniejsza etc. To momentami śmiech przez łzy, mając na uwadze fakt, iż pierwotne wydanie ukazało się po raz pierwszy w 1937 ...

    LINK
  • W stalowych burzach

    cwany-lis 2021-01-07 19:17:21

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -W stalowych burzach - Ernst Jünger - wspomnienia z frontu I Wojny Światowej, wspomnienia o tyle ciekawe, że dotyczą praktycznie całego okresu konfliktu - Junger należał do tego 0.1% walczących, którzy spędzili ponad 4 lata na froncie. Był wielokrotnie ranny, cudem przeżył kilka akcji i dwie duże kampanie, kilkanaście razy otarł się o śmierć, kilka miesięcy spędził w lazaretach, szpitalach i na zwyczajnych urlopach i kursach oficerskich. Wspomnienia są pełne szczegółów i autentyczne, mówią tym konflikcie więcej niż niejedna opasła monografia historyka. Autor ma do siebie dystans i akceptuje wojnę taką jaką jest - nie koloryzuje swych czynów, za akt odwagi często uznaje samo przeżycie nawały artyleryjskiej, sam oddaje strzał dopiero w drugim roku wojny. Na co dzień boryka się z logistyką armii, zamętem na pierwszych liniach i chaosem w czasie zmasowanych ostrzałów, które zmieniły zupełnie dynamikę bitew zakorzenionych w XIX wieku. Dużo tu szczerych opowieści np. w czasie jednego z wypadu za linie wroga Ernst razem z kamratami napadł na wrogi patrol, wywiązała się walka wręcz, obrzucanie granatami i ostrzał artylerii, jego pierwszy strzał wysadził magazynek, ale nie zauważył tego i nabuzowany adrenaliną i strachem ciągle "strzelał" do pojmanych anglików, jednego z nich pchnął na drut kolczasty i uciekł gdy ogień wroga się nasilił. On i towarzyszący mu żołnierze zgubili się na polu niczyim i kilka godzin spędzili w lejach po pocisku by uspokoić się bo dosłownie oszaleli od nadmiaru wrażeń. Dużo tu tego typu historii, bardzo naturalnej i przemawiającego do czytelnika wspomnianym autentyzmem.

    Nie czytałem niczego lepszego z tematyki Wielkiej Wojny (a czytałem sporo) i polecam z całego serca. Remarque co prawda napisał fenomenalne "Na zachodzenie bez zmian" ale to już prędzej poetycka nagana wojny, której autor był zaledwie miesiąc jej uczestnikiem.

    LINK
  • NĘDZNICY

    cwany-lis 2021-01-10 23:21:26

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -Les Miserables Victora Hugo - jeden z ostatnich klasyków jakie miałem na półce do skończenia, ten cierpliwie czekał prawie 4 lata ... no porwała mnie historia niesamowicie wręcz momentami. Jaki tu rozmach! Mamy na przeszło 2000 stron losy kilu bohaterów będących przekrojem społecznym Francji pierwszej połowy XIX wieku, już po upadku Napoleona. Myślą przewodnią autora jest bieda, która prowadzi do nędzy, desperacji i ostatecznie do kryminału. Mamy tu pełną panoramę społeczną, pełną ludzi szlachetnych, zepsutych, zdegenerowanych jak i szaleńczo i ślepo oddanych idei. Bohaterowie są dosyć komiksowi, momentami ciężko uwierzyć w decyzje jakie podejmują tzn. narażają się na olbrzymie niebezpieczeństwo albo totalny upadek i utratę majątku z powodu wewnętrznych przekonań. Dzisiejszemu czytelnikowi ciężko zaakceptować taką naiwność i poświęcenie - w XXI stuleciu jak i XIX nie istnieli ludzie tak cnotliwi, pełni poświęcenia, pełni olbrzymiego i komicznego wręcz samokrytycyzmu i surowości. W zasadzie fabułę napędza gorliwość bohaterów w ich kurczowym trzymaniu się zasad, niezależnie od sytuacji. Nikt normalny nie odrzuca prosperującego biznesu, nie przyznaje się do winy z powodu błahego przestępstwa jakie popełnił w młodości, nikt też nie pogrąża się świadomie w coraz to większe długi i nędzę, nikt nie jest i nie był tak bujającym w obłokach jak bohaterowie wykreowani przez Hugo.



    Ale pisarzowi udaje się tak przerysowanych bohaterów umieścić w ramy historyczne, niezwykle rozbudowaną historię, która jak już pisałem porywa i wciąga. Główny wątek co ważne jest pełen naiwnych splotów okoliczności i wygodnych dla piszącego uproszczeń fabularnych - postacie ważne tu dla rozwoju fabuły doskonale odnajdują się, wpadają na siebie a nawet są sąsiadami w mieście liczącym wtedy ponad milion mieszkańców. Kunszt autora polega na tym, że nie zwracamy za często na to uwagi w czasie lektury. Właśnie te skrajności w charakterach, niezwykłe zbiegi okoliczności są tu doskonale wykorzystane i nadają olbrzymiej dynamiki historii byłego galernika, cnotliwego studenta i jeszcze bardziej cnotliwej naiwnej panny oraz sporej ilości łotrów mniejszych i większych.



    Trzeba też wspomnieć o dodatkowych rozdziałach - zwykle "Nędznicy" w polskim wydaniu liczą sobie w dwóch tomach 500-600 stron, obecnie tylko wydawnictwo Bellona wydało pełną edycję zawierającą suplementy, coś w rodzaju rozdziałów będących rozwinięciem jakiego motywu z głównego wątku, są też i dygresje autora odnośnie nędzy, klasztorów, ówczesnego panującego Księcia ... i taki poświęcony paryskiej kanalizacji i wykorzystania ludzkich odchodów jako nawozu.



    Szczerze nie wyobrażam sobie lektury powieści bez tych dodatków, znakomicie uzupełniają rys historyczny i dają nam wgląd w ówczesny stan umysłu, dole i niedole klas społecznych itp. Ale nie każdy rozdział może okazać się ciekawy, niektórych może też totalnie zdezorientować gdy np. po sporym zwrocie akcji raczeni jesteśmy liczącą ponad 100 stron analizą bitwy pod Waterloo - jest fantastycznie napisana, chyba najlepsza relacja jaką czytałem, ale nie każdy będzie zainteresowany taką mini-monografią w samym środku powieści. Autor też aż nadto rozpisuje się o walorach klasztorów jako takich przez bite 50 stron, gdy główny bohater ukrywa się w jednym z nich a tuż po wielkim finale a przez epilogiem jesteśmy raczeni kolejnymi 50 stronami o wspomnianych kanałach i merde. Ale to tylko suplement, można go ominąć albo pobieżnie przejrzeć bez wpływu na fabułę.



    Wady? Ależ są, bardzo proszę - wątek miłosny - typowy dla tej epoki ckliwy aż do szaleństwa, pełen umizgów, czułości i naiwnej kokieterii od której może rozboleć głowa. Zwłaszcza, że para zakochanych jest u mocno naiwna i przejawia skrajnie nieodpowiedzialną głupotę na granicy lekkiej nerwicy. Ale takie to były czasy. Dzisiejszy kawaler śledzący w parku przez kilka miesięcy dzień w dzień obiekt swych westchnień zostałby pozwany za stalking. Za ckliwie listy wrzucane do ogrodu lubej i skakanie po dachu jej domu również dostałby zakaz zbliżania się, takie to były czasy piękny kawalerze! Autor nas nie oszczędza i serwuje takie hiperbole i kwieciste opisy ich uczucia, że zależnie od naszej cierpliwości skwitujemy je śmiechem, przekleństwem, w najgorszym przypadku ominiemy kilka stron dla własnego zdrowia.



    I mimo mocno przeciąganego finału o bite 200 stron była to znakomita wyprawa czytelnicza. Pełna znakomitych przemyśleń i wniosków, archetypów postaci, które mimo przerysowania są żywe i wiarygodne, mamy tu też coś w stylu dynamicznego reportażu z powstania, fantastyczne opisy bitew i walk ulicznych, dużo informacji na temat Paryskiego kryminalnego światka, pełno szczegółów i detali odnośnie życia w XIX wieku. Fantastyczna książka, wciągała 140 lat temu, 100 lat temu, 50, teraz i wciągnie czytelnika za kolejne 50, 100 i 200.

    LINK
  • `JAK PISAĆ` S. Kinga

    Adam Skywalker 2021-01-16 12:53:30

    Adam Skywalker

    avek

    Rejestracja: 2014-08-04

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Gdańsk

    Co ciekawe, jest to pierwsza książka tego autora, którą czytałem.

    Autor zwraca uwagę na kwestie, które mogą być ważne także w kontekście dyskusji o nowych Gwiezdnych wojnach.

    Przede wszystkim pisze, że nie można oczekiwać od twórcy, by swoją historię planował. Owszem - każdy kto tworzy, ma w głowie pewien pomysł - ale historia powinna powstawać naturalnie wraz z rozwojem opowieści.

    Druga kwestia to informacje. King twierdzi, że jeżeli oczekuje się od autora, by przekazał nam konkretne fakty na temat świata czy bohatera, to powinno się w ogóle przestać zajmować fikcją. Ważne są tylko te informacje, które wpływają na rozwój opowieści.

    Także nikt nie powinien się burzyć, że Rian nie wyjaśnił w EVIII, jakie były wcześniejsze losy Snoke`a.

    Oczywiście można się z Kingiem nie zgadzać, ale zawsze cenię perspektywę ludzi, którzy zawodowo się czymś zajmują i osiągnęli w tym sukcesy.

    LINK
    • Re: `JAK PISAĆ` S. Kinga

      cwany-lis 2021-01-18 21:23:39

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Sopot

      To tylko punkt widzenia Kinga - ten autobiograficzny poradnik, też był dla mnie jak dotąd jedyną przeczytaną książką tego pisarza. (Nie licząc "Długiego Marszu", które jest całkiem dobrym dłuższym opowiadaniem).

      Co ciekawe czytałem też poradniki pisarskie Umberto Eco, Murakamiego, Bondy i Mroza - oczywiście jeden zaprzecza drugiemu, porada tego pisarza wyklucza tamtą i zaprzecza złotej myśli innego autora, ot King ma swoje porady rzemieślnika, jak ktoś lubi jego twórczość to już wie co stanowi jej fundamenty.

      Ale przy budowaniu fikcyjnego świata przedstawionego jednak trzeba trochę ekspozycji nadużyć momentami - tylko od pisarza zależy, czy będzie to ekspozycja znośna dla czytelnika, czy też zniechęcająca do lektury. Tolkienowi ta sztuka się udała, Martin również sprostał zadaniu, bo podobnie jak autor "Władcy Pierścieni" zaczynał od małego planu by stopniowo podawać czytelnikowi coraz większą panoramę opowiadanej historii.

      LINK
  • Dziennik Anne Frank lekturą na czas pandemii

    Kasis 2021-01-27 13:50:53

    Kasis

    avek

    Rejestracja: 2005-09-08

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Rzeszów

    Od dawna miałam przeczytać Dziennik - Anne Frank i kiedy go pożyczałam z biblioteki, to w sumie nie przyszło mi do głowy, że wybieram świetną lekturę na rok 2020. Bo IMO tak jest. Ja sama na kwarantannie nie siedziałam, ale wszyscy wiemy, że nawet bez przymusowej kwarantanny to ubiegły rok dla wielu oznaczał więcej siedzenia we własnych czterech ścianach. Dużo słyszałam narzekania z tego tytułu. A tu proszę prawdziwa historia 8 osób zamkniętych na ponad 2 lata na niewielkiej przestrzeni. Bez internetu czy tv! I z jakim zagrożeniem. Bardzo pomaga nabrać dystansu do wielu utrudnień wynikających z pandemii. Zwłaszcza jak przeczyta się o kłopotach z lekarskimi teleporadami (!). Tak jest, w 1944 roku.

    Anne była bardzo dojrzałą i inteligentną dziewczyną. Obok czasami klasycznych nastoletnich haseł pisała bardzo ciekawe i postępowe rzeczy. Była świetną obserwatorką i miała poczucie humoru, dzięki czemu ten wydawałoby się monotonny opis historii ukrywających się Żydów czyta się bardzo dobrze, miejscami zabawnie. Jej nastoletnie pamiętniki zawstydzają moje spisane kiedy byłam w podobnym wieku

    Dla mnie to była bardzo ciekawa lektura, nawet (a może czasami zwłaszcza) te bardzo przyziemne sprawy były zajmujące. Dzięki jej drobiazgowym opisom bardzo dużo można się dowiedzieć o realiach tego ukrywania się (jedzenie, nuda, konflikty, nawet toaletowe sprawy). Często jest to też oczywiście smutna i gorzka lektura, zwłaszcza gdy Anne pisze o swoich planach na przyszłość czy żywi nadzieję na szybki powrót do szkoły.

    Wydaje mi się, że to nigdy nie była u nas lektura szkolna. Przynajmniej nie kojarzę, a szkoda. Moim zdaniem świetnie się nadaje na pierwszy kontakt dla dzieciaków z literaturą z II WŚ. Nie ma tam epatowania drastycznymi obrazami, ale już dużo mogą z tego wyciągnąć. Zwłaszcza jeśli opowiada to ich rówieśniczka. Przynajmniej jakieś fragmenty można by omawiać w szkole.

    Szkoda, że Anne nie miała okazji spełnić swoich marzeń… Wydaje mi się, że naprawdę warto przeczytać i teraz jest rzeczywiście dobry czas. Raz ze względu na te kwarantannowe perypetie, a dwa jako kolejne (nadal bardzo potrzebne) przypomnienie tego, do czego prowadzi nienawiść do jakiejś grupy ludzi.

    O kilku innych książkach, wpływie pandemii na czytanie i innych takich napisałam też na blogu, o tu:
    /Forum/Temat/24243

    LINK
    • Re: Dziennik Anne Frank lekturą na czas pandemii

      Finster Vater 2021-01-27 17:54:16

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      To jest lektura na każde czasy, choć faktycznie w warunkach pandemii jest ważne szczególnie, żeby nie zatracić odpowiednich proporcji i nie narzekać "jak to my mamy źle". Bo fakt, 2020 był nie najlepszy, ale 1920 był o wiele gorszy, a lata 1939-45 to już w ogóle szkoda z naszymi czasami porównywać.

      I, wydaje mi się, że książka była na liście lektur uzupełniających w liceum. No ale to dawno było, jakieś 10 lat temu. Ale zdecydowanie być powinna. literacko, wiadomo, to jednak rzecz pisana przez nastolatkę, ale jest to jedno z najbardziej autentycznych świadectw swojego czasu. Straszne, że to całe zło wydaje się takie zwyczajne, i jak szybko się do takiej sytuacji człowiek adaptuje. Wstrząsające tym bardziej, że wiemy jak się to skończyło, bo przecież trzeba zamordować kilka milionów "podludzi" żeby żywności starczyło dla "rasy panów" (i, zadziwiające, jak socjalizmy nie umieją w wyżywienie obywateli, niezależnie od miejsca i czasu).

      W sumie czytałem tak dawno, że z chęcią wrócę, więc dzięki za przypomnienie i dobrą sugestię

      LINK
  • TERROR

    cwany-lis 2021-02-02 19:35:20

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -Terror - Dan Simmons - bazująca mocno na faktach historia tragicznej wyprawy badawczej Marynarki Brytyjskiego Imperium. Autor korzysta z "materiału dowodowego" jaki odnaleziono na przestrzeni prawie 150 lat (los części załogi został potwierdzony dopiero w 1994 a wraki okrętów znaleziono w 2014 i 2016), bazuje na wynikach toczonego potem śledztwa i raportów ekip ratunkowych i pogłoskach krążących wśród plemion Eskimosów. W swej powieści umieszcza też fragmenty mitologii Inuitów - rdzennych mieszkańców obszarów arktycznych.

    Taka mieszanka to dobrze napisana powieść grozy - nie jest to może znakomita lektura, ale fani Lovecrafta będą bardzo ukontentowani. Załoga zmaga się przede wszystkich z naturą, zimowym piekłem, gdzie temperatury sięgają -60 stopni, noc trwa kilka miesięcy a w ciągu pory dnia można oślepnąć od śnieżnej bieli. Do tego dochodzą problemy z aprowizacją - zapasy zakupione w wyniku trefnego przetargu gniją a puszkowana żywność zawiera trujące bakterie co wykańcza ludzi na równi z "klasycznym" szkorbutem. Do tego mężczyźni stopniowo popadają w depresję, nerwicę, mają halucynacje z niedożywienia, dochodzi do niejednego buntu i szaleństwa. Krwiożercy niedźwiedź jest tylko uwerturą całej historii aczkolwiek wielce ciekawą i intrygującą ... do pewnego momentu.

    O ile serial zinterpretował bestię na własny ekranowy sposób to w powieści jest ona budzącą przerażenie, olbrzymią maszyną do zabijania, w dodatku pełną tajemnic. Simmons opisuje ją niejednoznacznie, czasem mocno umownie podchodząc do jej zachowania, rozmiarów czy wyglądu.

    Dlatego zupełnie niezrozumiała jest dla mnie decyzja autora by w jednym z ostatnich rozdziałów przedstawić jedyną słuszną wizję tej istoty. Dostajemy nagle mnóstwo nawiązań do mitologii i legend tubylców, które psują całą aurę tajemniczości, mało tego nachalnie tłumaczą sporo wydarzeń z książki, które mogły pozostać niedopowiedziane. Może to mocno czytelnika rozczarować ale nie musi. Osobiście uważam, że to czytelnik powinien sam zadecydować, czy był to po prostu duży polarny niedźwiedź ... czy coś innego. A tego wyboru zostaje pozbawiony.

    Niemniej, lektura była dobra, mocno satysfakcjonująca - jak już pisałem - dla miłośników Lovecrafta jest to pozycja obowiązkowa.

    LINK
    • Re: TERROR

      Lord Sidious 2021-02-02 19:42:02

      Lord Sidious

      avek

      Rejestracja: 2001-09-05

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Wrocław

      Ja tam łykam Simmonsa praktycznie wszystko i czekam na kolejne tomy. "Terror" to doskonały przykład mojej, specyficznej relacji z tym autorem. Simmons często ma ciężki styl (bo "Abominacja" mi dość dobrze weszła). "Terror" to chyba idealny przykład. Męczyłem się z tą książką, nużyła mnie... źle mi się ją czytało, odkładałem ją... i wracałem, bo jednak wciąga. A potem z perspektywy czasu wspomina się to lepiej i faktycznie, tu się zgadzam, bardzo satysfakcjonująca lektura. Taka która zostawia coś w głowie, wymaga ode mnie bym jeszcze poszukał dodatkowych informacji. Simmons jest mistrzem jeśli chodzi o kłamanie, sprawdza mnóstwo rzeczy i do tego, coś tam sobie dodaje.

      A do tego jest to piękne podróżniczo. Choćby opisy Australii. Inspirujące.

      LINK
      • Re: TERROR

        cwany-lis 2021-02-02 20:00:30

        cwany-lis

        avek

        Rejestracja: 2003-07-31

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Sopot

        To moja pierwsza powieść Simmonsa, wiem o "legendarnym" w pewnych kręgach Hyperionie, który czeka do przeczytania już od kilku dobrych lat. A z tego co widzę autor napisał jeszcze kilka ciekawych i obszernych powieści m.in. "Drood" którego chciałem już przeczytać z 10 lat temu, gdy fascynowała mnie twórczość Dickensa. Prędzej czy później nadrobię zaległości.

        LINK
        • Re: TERROR

          Lord Sidious 2021-02-02 20:41:07

          Lord Sidious

          avek

          Rejestracja: 2001-09-05

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd: Wrocław

          To polecam, może się wciągniesz. Prawdę mówiąc chyba najmniej podszedł mi "Illion" z kontynuacją. "Hyperion" to znów wymagające dzieło. Dobrze znać Johna Keatsa... czyli dla mnie za trudne... ale jak już doszedłem do "Endymiona" to inaczej patrzę na całość. Obecnie u mnie Simmons to autor z priorytetem. Jak kupię coś nowego to idzie na początek kolejki .

          LINK
  • Into the wild

    AJ73 2021-02-02 20:23:54

    AJ73

    avek

    Rejestracja: 2017-10-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-05

    Skąd: Strike Base XR-484

    które swego czasu pięknie nakręcił na podstawie książki, Sean Penn. "Wszystko za życie" jest jeszcze bardziej aktualne w tych ponurych czasach, kiedy krok już dzieli od zaczipowania ludzkości i wycofania fizycznego pieniądza z obiegu .
    Książka piękna, film także. No i oczywiście nie sposób nie wspomnieć o soundtracku, wiadomo kogo. Jak tu :

    - https://youtu.be/ABsslEoL0-c

    LINK
    • Re: Into the wild

      cwany-lis 2021-02-02 20:54:16

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Sopot

      Czytałem zaraz po obejrzeniu filmu, który na mnie zrobił kolosalne wrażenie ... ten reportaż był niczym kubeł zimnej wody. Autor dokumentnie pogrzebał mój zachwyt romantyczną postawą głównego bohatera, punktując po kolei jego brak przygotowania do tak niebezpiecznej podróży. Magia kina.

      Co mnie szczególnie jeszcze zainteresowało to opis kilku podobnych przypadków młodych mężczyzn, którzy wybrali się w świat i podzielili los McCandlessa. Jeden tragiczniejszy od drugiego.

      Ale film wspaniały.

      LINK
  • Czerwony Sztorm

    cwany-lis 2021-02-04 21:37:27

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -Czerwony Sztorm Toma Clancy`ego - czyli historia trzeciej wojny światowej toczącej się pomiędzy NATO a Układem Warszawskim w Europie i na Atlantyku w połowie lat 80.

    Pierwsze 20% książki (% bo czytałem na kindlu) to dobrze opisane następstwa ataku terrorystycznego, jego skutki i następstwa, debaty radzieckich ministrów, szarych eminencji wywiadu, przygotowania do manewrów i akcje kgb typu "inside job". Ładnie nam to rozrysowuje konflikt, prezentuje bohaterów (jest kilku głównych, ale skaczemy też po krótkich rozdziałach prezentujących drugo i trzecio planowych uczestników konfliktu jak w jakimś Call of Duty, fajna sprawa, lubię taką narrację) i nakreśla wagę dramatu.

    Jednakże, gdy już wojna wybucha to okazuje się, że jest ona ... zwyczajnie nudna momentami. Autor operuje - ku memu wielkiemu zaskoczeniu - bardzo prostym językiem, jego styl jest pozbawiony wszelkich barwnych opisów i detali. O ile w przypadku potyczek na morzu potrafi zarzucić czytelnika masą żargonu technicznego to już opisując zmagania wojsk naziemnych ogranicza się do zdawkowych "czołg wystrzelił, wybuchł, piechota przeszła do frontalnego ataku" - byłem totalnie zawiedziony, nie czuć żadnej grozy wojny i dynamizmu nowoczesnego starcia. Taki Dan Abnett opisując działania z poziomu plutonu/kompanii Imperialnej Gwardii zjada Clancy`ego stylem na śniadanie. To zupełnie inna klasa literacka i totalna niesprawiedliwość, że ktoś pisząc tak przeciętnie odniósł o wiele większy sukces wydawniczy.

    Muszę przyznać, że autor ma sporą wiedzę techniczną, jest znany ze swego riserdżu na potrzeby pisanych powieści, ale ma braki warsztatowe i nie potrafi nakreślić sensownej historii. Mnóstwo stron poświęca na walki toczone przez łodzie podwodne, ale w praktyce czytelnik śledzi dialogi oficerów zgadujących co może ich trafić, albo jaki to manewr przeprowadzi wrogi rosyjski kapitan. Masa powielanych komend i rozkazów w dialogach nudzi i irytuje. Ponadto jeden z głównych wątków na lądzie to losy kilku żołnierzy idących pieszo przez Islandię, pełnią rolę obserwatorów ... i tyle. Autor też wprowadza maksymalnie żenujący wątek romantyczny (PO CO? w powieści militarnej?), nie mogę uwierzyć w to, że dorosły mężczyzna mógł wykreować taki koszmarek rodem z kiczowatych filmów akcji z lat 70. Żenujące, powtarzam, dorosły mężczyzna.

    Sama III Wojna Światowa jest nudna - samoloty wystrzeliwują rakiety z odległości setek kilometrów, komputery i radary namierzają wszystko i decyduje praktycznie to, kto prędzej naciśnie guzik. Wojna na ziemi grzęźnie kilkanaście kilometrów za granicą Berlina Zachodniego i prowadzi donikąd. Niby to realistyczne założenia, taki i w obecnych czasach, ale można było to opisać lepiej, pokusić się o bardziej ciekawe założenia fabularne, które dałyby pretekst to globalnej strzelaniny rodem z Modern Warfare 3. Autor trochę sam się poddaje pod koniec i serwuje dosyć sztampowy finał z dobrymi ruskimi i wyrozumiałymi amerykanami (o, jak w MW3 właśnie), pełen naiwnej moralności.

    To moja pierwsza powieść Toma Clancy`ego - nie była zła, nie była też dobra, pewnie sięgnę kiedyś po inne książki autora, ta stanowiła ciekawa doświadczenie i dała minimalne wyobrażenie o tym, jak może wyglądać współczesny globalny konflikt.

    LINK
    • Re: Czerwony Sztorm

      AJ73 2021-02-04 22:01:08

      AJ73

      avek

      Rejestracja: 2017-10-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-05

      Skąd: Strike Base XR-484

      Hehe, on (Clancy) tak ma, znaczy,
      Wiedza nie przekłada się za bardzo na story, które próbuje opowiedzieć .
      "Polowanie na Czerwony Październik" to chyba najlepiej napisana jego książka. Tak, tak, ten film powstał na podstawie jego książki. Jeśli nie oglądałeś - pozycja obowiązkowa !.
      A jeśli masz hopla (ja kiedyś miałem ) na punkcie okrętów podwodnych, to śmiało sięgaj po "Atomowe okręty podwodne" . Bardziej jako przewodnik po tym, jak wygląda to "od środka", ale napisane w taki sposób, że nie można się od czytania oderwać. Szczególnie, że duża część z misji tam opisywanych, zdarzyła się naprawdę.
      Po takiej lekturze spokojnie możesz objąć dowództwo nad myśliwskim SSN

      LINK
  • Cosmere, Pratchett i SW

    Mossar 2021-02-12 19:29:05

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Tak mnie naszło, żeby napisac o czymś innym niz Gina Carano, a jakoś o SW nie bardzo chce mi się tutaj dyskutować.

    Ten rok zacząłem rekordowo, sam nie wiem jak to sie stało, ale już mam za sobą 11 książek. Głowna w tym zasługa uniwersum Cosmere polecone mi przez mkna. Wkręciłem się na maksa. Myślę, że aktualnie bardziej mnie to jara niz Star Warsy. W styczniu machnąłem sobie świetną trylogie "Z mgły zrodzony", do tego "Rozjemce" i najlepsze z tego wszystkiego, czyli "Drogę Królow". To wszystko są książki po 600 stron i więcej ("Droga.." ma 1170!), ale czyta sie jednym tchem. Wciąż mam jeszcze sporo przed sobą, ale już mi smutno, że za pare miesiecy dojde do końca i będę musiał czekać na kolejne premiery.

    Z SW oczywiście "Light of the Jedi" i poza tym legendarny "Szlak przeznaczenia". Może kiedyś napisze o tym więcej, ale akurat ta część NEJ niezbyt mi podeszła.

    Poza tym zawsze wplatam sobie sobie od Pratchetta na rozluźnienie. Tym razem "Zbrojni" w ramach odświezania serii o Straży i odreagowania po pierwszych 10 minutach serialu "The Watch". I "Panowie i Damy" - coraz bardziej lubię ta serię. Uwielbiam Nianię Ogg i jej rodzinkę panoszaca sie po Świecie Dysku.

    Co dalej? Cosmere do końca. Aktualnie czytam "Stop prawa". Reszta pewnie wejdzie do kwietnia. Powoli sobie kompletuję Pratchetty, może sprobuję coś spoza ŚD (w pierwszej kolejności "Długa Ziemia"). Z SW na pewno regularnie to co będzie wychodzić - HR, Alphabet 3, Chiss Ascendancy 2, itd. Myślę, że na Legendy może mi braknąć czasu.

    LINK
    • Re: Cosmere, Pratchett i SW

      Burzol 2021-02-12 20:10:37

      Burzol

      avek

      Rejestracja: 2003-10-14

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Poznań

      Zaintrygowałeś, czy możesz coś więcej o tym Cosmere? Z czym się to je?

      LINK
      • Re: Cosmere, Pratchett i SW

        Mossar 2021-02-12 20:19:14

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd:

        Tworzy je Brandon Sanderson. Póki co mamy chyba 4 główne serie, każda ma od 1 do kilku książek i dzieje się na innej planecie, jednakże wszystko dzieje się w jednym uniwersum Cosmere. Wytrawne oko cosmerowicza jest w stanie wychwytywać różne ciekawe nawiązania pomiędzy tymi seriami, które wskazują na to, ze to rzeczywiście jedno uniwersum. Ale równie dobrze mozna do tego podchodzić jak do dobrych zupełnie niezależnych książek.

        Każda z serii ma inny ciekawy system magii unikalny dla danej serii. Ale to nie sam system magii jest dla mnie tą najciekawszą cześcią tych ksiazek. Uważam, że Sanderson tworzy świetne postacie, relacje między nimi i światy, ktore opisuje są bardzo ciekawe i oryginalne.

        Trzeba mieć jednak na uwadze, że to fantasy. Jak ktoś nie lubi magii, specyficznych stworów to raczej nie ma tu czego szukac. Ale polecam spróbowac. Dla mnie najlepsza jest, póki co, "Droga Królow", ale chyba powinno się zacząć od poczatku czyli "Elantris" albo ewentualnie "Z mgły zrodzony".

        Moze mkn dorzuci parę slów od siebie

        LINK
        • Re: Cosmere, Pratchett i SW

          Shedao Shai 2021-02-15 08:39:55

          Shedao Shai

          avek

          Rejestracja: 2003-02-18

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

          Jak ktoś, kto jest na świeżo po pierwszej trylogii Mistborna, potrafi powiedzieć, że Sanderson tworzy świetne postacie, to wiedz, że coś się dzieje

          Brandon sam mówił, że literacko wiele mu dała praca nad finalnymi tomami Koła Czasu, bardzo się wówczas rozwinął jako pisarz. I ja to widzę, ja się z tym zgadzam, jego bibliografię można mniej więcej podzielić na książki "przed" i "po". Oczywiście nie jest to podział ścisły, ani nie oznacza to, że te "przed" są jakieś okropne - nie są. Po prostu widać postęp - np. pierwsza era Mistborna (podobała mi się, ciekawa, epicka, ale z drugiej strony - miejscami, szczególnie w drugim tomie, ogromne dłużyzny, a Vin czy Elend byli dla mnie nie do zniesienia), a druga era Mistborna, która literacko jest już o klasę wyżej - zwięźlejsza, a postacie to prawdziwy czad (kto nie lubi Waxa i Wayne`a, no kto?!).

          Ze swojej strony dopowiem tylko, że jak już nadgonisz Cosmere, to warto się zainteresować jego twórczością non-Cosmere: mówię tu o książkach wydanych przez MAGa. "Legion" to trzy fajne nowelki, "Idealny stan" to takie coś na jedno posiedzenie, ale z bdb pomysłem, "Rytmatysta"... mi osobiście średnio podszedł, ale komuś innemu może bardziej itd. I wydawana przez Zysk seria zaczynająca się od "Do gwiazd" - sam nie czytałem, ale to space opera, więc fan SW mógłby chcieć rzucić okiem

          LINK
          • Re: Cosmere, Pratchett i SW

            Mossar 2021-02-15 08:44:57

            Mossar

            avek

            Rejestracja: 2015-06-12

            Ostatnia wizyta: 2022-07-06

            Skąd:

            Przeczytałem pierwszy tom Wax&Wayne kilka dni temu. Co prawda historia jest króciutka i wprowadzająca, ale, no zgadzam się. Nie da sie nie lubić Waxa i Wayne`a A klimat jest boski. Chyba lepszy niż ten z pierwszej trylogii.

            Generalnie, póki co, największe wrażenie zrobiła na mnie "Droga Królow".

            LINK
            • Re: Cosmere, Pratchett i SW

              mkn 2021-02-15 10:13:22

              mkn

              avek

              Rejestracja: 2015-12-26

              Ostatnia wizyta: 2022-07-01

              Skąd: Wlkp

              Oj panowie, bluźnicie
              1. Setting pierwszej ery Misborn >>> drugiej. Cały ten mrok, mgły i popiół z nieba, Luthadel!!! <3 inkwizytorzy, Ostatni Imperator it. Dla mnie nie do przebicia przez drugą.
              2. No tak, W&W nie da się nie lubić, ale pierwsza trylogia to nie tylko Elend i Vin (która imho jest bardzo spoko postacią). Kelsier, Sazed czy ten kandra - ich też nie da się nie lubić!

              Mistbotn I era + Stormlight >>> inne rzeczy z Cosmere > Elantris > White Sand. Rzekłem.

              Za to zgadzam się, że Studnia Wstąpienia miejscami zamula i zasysa, ale buduje jest potrzebna i buduje rzeczy pod finałowy tom.

              Z tym zamulaniem to jest ogólnie cecha książek Sandersona. Zamula, usypia uwagę, żeby za chwilę przyspieszyć, przyłożyć i zbieramy szczenę z podłogi. W&W to jedyna seria gdzie się streszcza.

              LINK
              • Re: Cosmere, Pratchett i SW

                Mossar 2021-02-15 10:28:52

                Mossar

                avek

                Rejestracja: 2015-06-12

                Ostatnia wizyta: 2022-07-06

                Skąd:

                Mi się oba settingi Mistborn bardzo podobają. I zgadzam się Elend i Vin swoją drogą ale ta historię robił Kelsier, Sazed, Imperator, w pewnym momencie też Marsh czy TenSoon.

                Do Elantris mam duży sentyment. Od niego zacząłem i mimo, że teraz czuję, że Brandon był jeszcze wtedy płotką to kurczę wsiąkłem wtedy. I mam miejsce w sercu dla tej historii.

                Co do tego zamulania to zależy. W Studni Wstąpienia rzeczywiście trochę tak było, ale np. w Drodze Królów już tego nie czułem, bo od samego poczatku fascynowal mnie Kaladin i historia Mostu 4.

                LINK
              • Re: Cosmere, Pratchett i SW

                Shedao Shai 2021-02-16 07:57:48

                Shedao Shai

                avek

                Rejestracja: 2003-02-18

                Ostatnia wizyta: 2022-07-06

                Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

                Żeby nie było, to nie tak, że ja jakoś mocno krytykuję pierwszą erę Mistborna - tak nie jest, lubię ją. Tylko z zastrzeżeniami. Zgadzam się, że setting jest świetny. Aczkolwiek! Mi jeszcze bardziej podchodzi setting ery drugiej, ponieważ jest to coś świeżego - świat PO erze epickiej walki o przetrwanie z Wielkim Złem, świat który się rozwinął technologicznie, a przy okazji jego fundamentalne podstawy rodem z fantasy pozostały. To jest super. Nie mogę się doczekać ery kosmicznej.

                LINK
                • Re: Cosmere, Pratchett i SW

                  Mossar 2021-02-16 11:50:51

                  Mossar

                  avek

                  Rejestracja: 2015-06-12

                  Ostatnia wizyta: 2022-07-06

                  Skąd:

                  Póki co mam za sobą tylko "Stop prawa", który jest chyba najkrótszy i zwykle najgorzej oceniany (wg redditowców), ale już mogę powiedzieć co nieco o tej erze. Setting jest świetny. Alomancja zorientowana wokół postępu technologicznego (broni palnej, pojazdów, jakiś sztuczek z nabojami) działa chyba jeszcze lepiej niż ta "surowa" z pierwszej trylogii. Klimacik jest świetny, sam w sobie, ale zmierzam do tego, że dużo zawdzięcza pierwszej erze. Przykładowo świetna robotę robią wszelkiego rodzaju wierzenia i religie, ale to jest spuścizna I Ery. Połączenia początek spoilera Feruchemii i Allomancji koniec spoilera jako coś dosyć powszechnego (i wynikające z tego ciekawe połączenia jak u Milesa) to też spuścizna I Ery.

                  Z drugiej strony niewprawiony autor mógł to zmascić. A Sanderson zgrabnie zrobił coś nowego, ciekawego dajacego nowe możliwości jednocześnie mocno czerpiąc z wcześniejszej trylogii.

                  Mowisz, że nie możesz sie doczekac ery kosmicznej. Z tego co kojarzę to Sanderson na końcu nazwał to "erą futurystyczną".

                  LINK
          • Re: Cosmere, Pratchett i SW

            Mossar 2021-03-21 09:05:05

            Mossar

            avek

            Rejestracja: 2015-06-12

            Ostatnia wizyta: 2022-07-06

            Skąd:

            Trudno mi ocenić czy wolę erę 1 czy 2 Mistborn. Z jednej strony zgadzam się - postacie w W&W są świetne, dialogi między nimi jeszcze lepsze. Ty mowisz "kto nie lubi Waxa i Wayne`a" a ja powiem "kogo nie urzekła Steris?". Tak czy inaczej mam problem.

            W pierwszej erze był Kelsier. Pierwsza cześć to było coś pięknego. Zbieranie ekipy do osiągnięcia czegoś niemożliwego. Z gorzkim plot twistem na temat Imperatora i w ogole calej tej sytuacji. Waxy czyta się genialnie. Krociutkie, ale wypełnione akcją, humorem, klimatem i ciekawymi postaciami. I interesujacymi skutkami tego co wydarzyło się w 1 erze. Ale czy uznałbym je za lepsze od 1 ery? Może od Studni Wstąpienia. Ale reszty nawet nie podejmuje się porownywać. Inna skala konfliktu, inny styl pisania. I to i to świetne.

            A poza tym, Sanderson, dej mie dalszy ciąg historii Vashera. I z Trenu też bym coś chciał. Ten leśno-horrorowy świat ma potencjał.

            LINK
    • OT

      bartoszcze 2021-02-12 20:25:55

      bartoszcze

      avek

      Rejestracja: 2015-12-19

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Jeden z Wszechświatów

      taki zły ten serial? bo nie pamiętam żebyś coś pisał w wątku serialowym

      LINK
  • Herezja Horusa

    cwany-lis 2021-02-15 23:09:14

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    W zeszłym tygodniu skończyłem 27 bodajże tom tego kolosalnego cyklu (na chwilę obecną liczy sobie 56 tomów + uwertura w postaci 8 powieści o finalnej kampanii w Układzie Słonecznym ...) - o Warhammerze 40K nie będę się rozpisywał, chyba każdy kojarzy ogólny zarys grim darku, entropii, totalitaryzmu i fatalizmu tego uniwersum.

    Sama Herezja to taki "prequel" do czterdziestki, ponieważ traktuje o tytułowym upadku synów Imperatora Ludzkości, który ma miejsce w 30 millennium. Jest epicko, EPICKO, posępnie, ponuro i krwawo. Giną miliardy, systemy gwiezdne płoną, walczą miliony a bitwy mają rozmach godny walki bogów. Największe starcia z wojen gwiezdnych przypominają skromne ustawki kibiców, gdzieś w lesie a nie kosmiczne bitwy.

    Do tego warsztatowo to uniwersum stoi na wysokim poziomie, większość pisarzy to Anglicy co od razu rzutuje na bogatym słownictwie, udanie tłumaczonym na polski. Praktycznie każdy ma jakieś wyobrażenie o bitwach na ziemi i w powietrzu, zna podstawowe formacje, taktyki i specyfikę logistyki, kultury wojny etc. przez co i opisywane starcia mają odpowiedni rozmach i potrafią być wiarygodnie i rzetelnie opisane (na niedobór czego od lat cierpią gwiezdne wojny właśnie ...).

    Kocham to uniwersum bezkrytycznie, uwielbiam ten posępny, pełen śmiertelnej powagi nastrój walki do upadłego, pełen porażek konflikt, wielowątkową, rozdmuchaną aż do przesady historię wojny domowej Prymarchów - redaktorsko bardzo przemyślaną i fantastycznie zrealizowaną od strony narracyjnej. Mógłbym z detalami się rozpisywać o poszczególnych kampaniach i wątkach, materiał na kilkanaście osobnych esejów, przemyśleń i tematów. Marzyłem kiedyś aby gwiezdne wojny miały taki wojenny "feeling", albo taki rozbudowany i przemyślany cykl książkowy osadzony w czasach Wojen Klonów. Ale star wars to totalnie inna bajka, pogodziłem się z tym i odpuściłem sobie czepianie się EU za to czym nie jest, nigdy nie było i nigdy nie będzie. Warhammer 30K i 40K to najlepsze powieści wojennego SF jakie miałem przyjemność czytać.

    LINK
  • ...

    Melethron 2021-02-21 13:39:13

    Melethron

    avek

    Rejestracja: 2009-02-16

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Court of Gods

    Dzisiaj rano skończyłem czytać książkę Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie autorstwa Frédérica Martela. Zdziwiłem się trochę, że na forum nie znalazłem żadnej wzmianki o tej pozycji dlatego postanowiłem o niej wspomnieć, a nuż rozwinie się jakaś ciekawa dyskusja. Według mnie pozycja jest absolutną obowiązkową pozycją dla każdego Polaka. Biorąc pod uwagę jak bardzo Polska jest zacofana pod względem religii, jest to idealne narzędzie na zobrazowanie tradycjonalistom i konserwatystom prawdziwych realiów ich wiary. Hipokryzja największych "dostojników" kościoła katolickiego jest delikatnie mówiąc żenująca. Gdyby tylko ci zgrzybiali starcy zgodzili się na reformy i poszli z duchem czasu z pewnością odzyskaliby część wiernych, czuliby się szczęśliwszy, żyli w zgodzie z własną naturą, a i zyskali nowe nabytki do swojej organizacji. Jestem przekonany, że książka jest kolejną cegiełką, która przyczyni się do, i tak już długo opóźniającego się, upadku kościoła katolickiego.

    Czy któryś z forumowiczów czytał reportaż Martela, a jeśli tak to jakie macie na ten temat opinie?

    LINK
    • Re: ...

      cwany-lis 2021-02-21 19:31:25

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Sopot

      Tego typu literatura była dosyć popularna w naszym kraju kilkanaście lat temu - "Kod Da Vinci" i "Anioły i Demony" rozkręciły bardzo dobrą koniunkturę na teorie spiskowe, spopularyzowały krytykę instytucji kościelnych i przy okazji przyczyniły się do wydania kilku reportaży dot. bardziej przyziemnych grzechów Kościoła, również kilka publikacji historycznych doczekało się wznowień w krzykliwej oprawie, by zachęcić fanów twórczości Dana Browna.

      Teraz mam wrażenie, że temat wrócił głównie za sprawą dokumentów braci Sekielksich i filmu "Kler". Ostnie sensacje z Janem Pawłem II również dolały cysternę oliwy do ognia. I tak się dzieje cyklicznie co kilka lat.

      LINK
      • Re: ...

        Melethron 2021-02-21 21:20:46

        Melethron

        avek

        Rejestracja: 2009-02-16

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Court of Gods

        Oczywiście wszyscy pamiętają zamieszanie jakie wybuchło przy publikacji słynnej książki Dana Browna, a także gwałtowną reakcję kościoła katolickiego, który ostro krytykował przedstawione w niej treści. Zarówno Kod Da Vinci, jak i pozostałe książki z serii o Robercie Langdonie to jednak fikcja autora, który wykorzystał istniejące instytucje kościelne oraz rzeczywistą sztukę. Kler również wzbudził niemałe zamieszanie, ale to również jednak fikcja. Sodoma, czy wspomniane przez Ciebie dokumenty Sekielskich to niestety fakty i to na nich społeczeństwo powinno skupić swoją uwagę.

        LINK
  • Doktor Żywago

    cwany-lis 2021-02-21 19:50:40

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -Doktor Żywago Borisa Pasternaka to klasyk o bardzo nietypowej konstrukcji fabularnej. 1/4 powieści to krótkie rozdziały poświęcone bohaterom pierwszo i drugoplanowych, bez kontekstu zaglądamy w ich perypetie, dole i niedole na przestrzeni niespokojny lat 1905-1917 - autor skacze po wątkach jak dziki zając, trzeba samemu sobie dopowiadać wydarzenia o których nie raczył nam wspomnieć albo zrobił to w mocno zawoalowany sposób.

    Gdy wybucha Rewolucja Rosyjska to samo tempo fabuły zwalnia i przez następne 200 stron jesteśmy świadkami wielkiej podróży koleją na wschód. Ostatnie 100 stron to wielkie rozterki emocjonalne głównego bohaterka, pełne patosu i wydumania rodem z XIX wiecznych rosyjskich klasyków. I nieco przeciągnięty epilog.

    Sama fabuła nie powala, styl pisarza może zauroczyć, ale i zniechęcić, jeżeli ktoś nie trawi barokowych opisów natury i scenerii. Osobiście mam mieszane odczucia, pewne decyzje głównego bohatera, jego niemrawość i brak zaradności irytują bo nie dają w zamian jakiegoś satysfakcjonującego wniosku.

    Ale już samo tło fabularne i opis wojny domowej, walk bolszewików, białych, partyzantów i głodnych mas ludzi w Rosji, przemiany kulturalne i społeczne, ogrom zbrodni i gwałtów jakie przeszły przez ten rozległy kraj robią wrażenie - tu literacko Pasternak błyszczy - Związek Radziecki wymusił nawet na pisarzu nie przyjęcie literackiej nagrody nobla.

    Na koniec mój ulubiony cytat z powieści:

    "To tylko w złych powieściach ludzie są podzieleni na dwa obozy i nie stykają się ze sobą. A w rzeczywistości wszystko się ze sobą przeplata! Jakimiż trzeba być niepoprawnym zerem, żeby grać w życiu tylko jedną rolę, znaczyć zawsze jedno i to samo."

    LINK
  • Portret Doriana Graya

    Kasis 2021-02-26 13:03:12

    Kasis

    avek

    Rejestracja: 2005-09-08

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Rzeszów

    W ramach “zaliczania” klasyków oraz pozycji z listy Rory Gilmore (na którą czasami zerkam szukając lektur, będąc fanką Gilmore Girls) sięgnęłam po „Portret Doriana Graya” Oscara Wilde’a.

    Ciekawie napisana książka, studium narcyza i upadku. Z jednej strony o ewidentnym wydźwięku moralizatorskim, a z drugiej kwestionująca wiele ogólnie przyjętych opinii na temat moralności czy tego jak należy żyć. Nie wiem czy spotkałam w literaturze większego cynika niż Lord Henry.
    Książka jest w wielu miejscach zachwycająca jeśli chodzi o język, styl. Niektóre sentencje są tak świetnie napisane, że nie ma znaczenia czy się z nimi zgadzamy, człowiek i tak się uśmiecha. Bardzo dużo chwytliwych cytatów. Bardzo spodobało mi się stwierdzenie, że człowiek ma przodków nie tylko w rodzinie, ale też w literaturze.
    Może tylko z 2-3 fragmenty trochę mi się dłużyły, gdy akcja nie posuwała się do przodu, ale ogólnie mi się podobało.

    LINK
    • Re: Portret Doriana Graya

      Finster Vater 2021-02-26 14:53:51

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      Fajnie wiedzieć, że ktoś jeszcze czyta książki z najlepszego okresu literatury

      Fun fact - powieść była publikowana w gazecie w odcinkach (jak sporo powieści tamtego czasu, w tym nasza "Trylogia"), na kolejną cześć czekało się miesiąc, czyli była odpowiednikiem seriali (toutes proportion gardees, bylo tego jednak mniej i stało to na dużo większym poziomie) w dzisiejszych czasach. I, tak jak dziś, wtedy też ludzie w salonach czy między znajomymi dyskutowali nad tym co przeczytali oraz starali się przewidzieć, co będzie dalej i jak to się zakończy

      Jak coś mogę polecić z klasyki, to "Człowieka śmiechu" Victora Hugo.

      LINK
  • Kosmiczne bobry, w końcu rozmiar nie ma znaczenia

    Mistrz Seller 2021-03-15 21:58:52

    Mistrz Seller

    avek

    Rejestracja: 2006-11-24

    Ostatnia wizyta: 2022-02-10

    Skąd: Skierniewice

    -Kosmiczne bobry i zemsta księżycowej szarańczy

    Nowe części Gwiezdnych wojen to przy tym fanfik gimnazjalisty. Kosmiczne bobry mają w sobie znacznie więcej tego czego oczekiwałbym po SW niż cały nowy kanon. I ta duma, że czytasz książkę polskiego autora, którego nawet kiedyś spotkałeś i widzisz, że odwalił kawał świetnej roboty.

    Fabuła to kawał świetnej przygodowej space opery, która jednak nie jest prostą komedyjką, a pełnoprawną przygodową opowieścią z zarówno wesołymi jak i smutnym momentami. Widać tu czerpanie garściami z popkultury, ale każdy ten motyw ma sens i wnosi coś do opowieści.

    Pierwszy tom w dość przystępny sposób przy okazji wielkiej przygody pokazuje nam niezwykły świat i zamieszkane przez niego rasy. I to wszystko jest niezwykle kreatywne, świat żyje, a relacje między różnymi narodami są ważną częścią tej opowieści.
    Uwielbiam zwłaszcza te cytaty na początku każdego rozdziału, co jest zabiegiem jaki kojarzy mi się z Andromedą i niektórymi książkami Star Wars. I tu podobnie jak tam dobrze buduje to świat przedstawiony.

    Postaci są raczej charakterystyczne. Nie są może jakoś mocno rozbudowane, ale są pokazane na tyle ile potrzeba czytelnikowi.
    Kolejna świetna rzecz to super tytuł. Po prostu od razu kojarzy się z czymś fajnym i jak tylko usłyszałem w 2018, że autor nad tym pracuje byłem ciekaw co z tego wyjdzie.

    Zdecydowanym plusem jest tu brak wszelkiego rzucania na siłę kontrowersyjnymi wątkami by zgrywać "wielkie i poważne dzieło artysty" jak to się zdarza co niektórym pisarzom. I w Bobrach nie ma żadnych gwałtów, kanibalizmu, ani innych drażliwych motywów.

    Co do wad to trochę na początku brakuje jakiegoś mocniejszego akcentu, o czym sam autor wspominał kiedyś na YT. Chociaż z drugiej strony zapewne ciężko byłoby te wszystkie elementy wprowadzać tak mocno pospiesznie w rozdziale gdzie sporo się dzieje.

    Kolejna wada to trochę za dużo wątków tła, przez co trochę można się w nich czasami gubić, ale z drugiej strony każdy buduje jakoś nasze spojrzenie na ten świat.

    I najważniejsza, którą ponoć autor uwzględnił pisząc kolejne tomy (tak przynajmniej mówił na YT), czyli brak postaci żeńskich. Ogólnie jednak nie jest to aż taki minus by psuł czytanie.

    Ostatnia wada tyczy się wydania na Legimi (na pewno kupię fizyczny egzemplarz bo książka jest super). Nie ma w nim ilustracji jakie są w fizycznym wydaniu. I to ani przy e-booku, ani gdy słuchamy jako audiobooka niestety nie możemy ich ujrzeć. Dlatego najlepiej kupić własny egzemplarz bo książka jest tego warta.

    Dziwnym jest też, że końcowych podziękowań nie ma na audiobooku. Dotąd we wszystkich przypadkach gdy słuchałem audiobooka, takowe też były nagrane. Zarówno było tak przy Cinder, Hardej królowej i wielu innych słuchanych przeze mnie.

    Zdecydowanie jest to coś, co wartego przeczytania

    LINK
  • Prus - śledztwo biograficzne

    cwany-lis 2021-03-20 23:49:37

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Trochę rozczarowała mnie ta "biografia" Prusa - autorka skupia się na sferze emocjonalnej pisarza, wszystko utrzymane w sferze domysłów i sugestii, że skoro w swej powieści jego bohater zrobił to i owo to i sam autor mógł coś takiego przeżyć. Nie podoba mi się taki zamysł, za dużo przypuszczeń. Tytuł ratują ciekawostki z życia w XIX wieku - a żyło się źle i biednie, kilka ciekawostek o Powstaniu Styczniowym to również złoto. I tyle.

    LINK
  • Pratchett

    Karaś 2021-03-27 13:15:55

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    A propos Pratchetta - które polecacie?

    Próbowałem przebrnąć przez kilka i chociaż doceniam wyobraźnię i satyrę, to tak naprawdę dobrze się bawiłem póki co tylko przy Morcie. Reszty nie dałem rady skończyć. Aktualnie jestem w połowie czegoś tam o bibliotece.

    LINK
  • Pierwszy kwartał 2021

    Rusis 2021-04-19 18:50:19

    Rusis

    avek

    Rejestracja: 2004-02-28

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wrocław

    Pod koniec zeszłego roku swoim postem podsumowującym przeczytane książki Kasis zmotywowała mnie do stworzenia listy książek z 2020. W tym roku obiecałem sobie, że będę się dzielił przeczytanymi pozycjami trochę częściej - tak jest zdecydowanie łatwiej zebrać tytuły, które się przeczytało. Poniżej pozycje z początkowych miesięcy 2021 roku. Wychodzi kwartał plus kilkanaście dni

    Jak na razie w tym roku przeczytałem 10 książek, co biorąc pod uwagę, że w całym poprzednim roku przeczytałem 21 jest wynikiem dosyć dobrym. Podzielone standardowo na kategorie.

    Fantastyka / s-f:
    "Wędrująca Ziemia" - Cixin Liu
    Tym razem jest to zbiór opowiadań chińskiego autora. Poziom ich jest mocno nierówny i tak na prawdę tylko 3 chyba mi podeszły. Mam wrażenie, że Cixin miał w tej formule za mało miejsca na rozpędzenie się - autor zdecydowanie lepiej sprawdza się w dłuższych formach.

    "Trzynastka" - Richard Morgan
    Kolejna świetna powieść Richarda Morgana. Autor zdecydowanie dobrze oddaje lekko cyberpunkowy, pełen korporacji świat przyszłości. Tym razem miałem wrażenie jakbym czytał coś co mogłoby być prequelem do "Modyfikowanego węgla" z uwagi na obecność modyfikacji ludzkich.

    Cykl Wojna.pl - Wojtek Miłoszewski
    "Inwazja", tom 1
    "Farba", tom 2
    "Kontra", tom 3
    A to Polska fantastyka z typu "alternate-fiction". Czyli jakby potoczyły się losy naszego kraju i świata, gdyby Rosja po zajęciu Krymu się nie zatrzymała i ruszyła dalej na Ukrainę, a później Polskę. Powieści dosyć lekkie do czytania, z historią im dalej idącą tym bardziej oderwaną od rzeczywistości. O ile lubię od czasu do czasu historie alternatywne, to dobrze by było aby były realistyczne, a tu autor momentami mocno odjeżdżał. Ale czytało się przyjemnie.

    "Virion. Zamek" - Andrzej Ziemiański
    Znowu Polska - tym razem pierwszy tom kolejnej serii Ziemiańskiego o Virionie. Podejrzewam, że na tej serii się moja przygoda z tym tematem skończy, bo wtórność zaczyna męczyć.

    "Nasze imię Legion, nasze imię Bob" - Dennis E. Taylor
    Bardzo pozytywne zaskoczenie. Lekkie, przyjemne s-f poruszające tematykę eksploracji kosmosu, AI, przenoszenia świadomości i kilka innych technicznych zagadnień. Napisane przy tym z pewną dozą humoru, która w takiej tematyce aż tak częsta nie jest. Jest to pierwszy tom serii, kolejne muszę jeszcze nabyć.

    Horror:
    "Chodź ze mną" - Konrad Możdżeń
    Jeden z lepszych horrorów jakie czytałem w ostatnich latach. Zdecydowanym plusem dla mnie, że akcja dzieje się we Wrocławiu w miejscach które sam znam dosyć dobrze. Przy okazji zakupu tej książki poznałem wydawnictwo Vesper, które mnie zafascynowało jakością swoich wydań - na półce już czekają na przeczytanie kolejne ich książki.

    Reportaże / podróże:
    "Jasne słońce o brzasku. Birma" - Kacper Soszka
    Ta książka jest bardziej zapisem wybranego wycinka podróży autora niż pogłębionym reportażem z Birmy, ale wciąż autor stara się przemycić w niej trochę informacji o kraju i jego historii. Było to dla mnie o tyle ciekawe, że jego podróż po Birmie od mojej dzieliło zaledwie parę lat, a wydawało się z opisu, że kraj się w tym czasie zmienił dosyć mocno.

    Inne:
    "Jeszcze krótsza historia czasu" - Stephen Hawking, Leonard Mlodinow
    Tu mam mieszane odczucia. Z jednej strony autorzy w przystępny sposób opisują wiele zagadnień fizycznych (niejeden nauczyciel mógłby się od nich tego nauczyć) z drugiej książka jak dla mnie poruszała te zagadnienia zbyt pobieżnie. Liczyłem chyba na coś więcej w tym przypadku, zbyt duża część przekazywanej wiedzy była dla mnie tu oczywista.

    Kolejna lista pewnie gdzieś pod koniec lata

    LINK
  • 2021

    Karaś 2021-04-24 15:30:52

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    Z zaskoczeniem odkryłem ostatnio, że w zeszłym roku przeczytałem tylko kilka książek (wobec tych średnio jednej na tydzień normalnie). Niby lockdown, pandemia, więcej czasu w domu, ale wszystko poszło na seriale

    Niedawno w końcu się zabrałem za długo odkładany Paragraf 22. Spodziewałem się raczej powieści typowo wojennej, otrzymałem wspaniałą satyrę. A że gdzieś po drodze przypomniałem sobie o wspaniałych Syrenach z Tytana (zazdroszczę, jeśli ktoś nie czytał, bo to znaczy, że przed nim jeszcze szansa na przeczytanie tego cuda po raz pierwszy!) to wziąłem się za Vonneguta i jego Rzeźnię numer pięć oraz Matkę noc. Tematycznie zbliżone, także z Paragrafem, a że czytałem ciągiem i na czytniku, to nie wiem do końca co w której było. Nie no, ale tłumacz też odwalił kawał dobrej roboty - udało mu się zachować specyficzną nonszalancką lekkość Vonneguta (chyba w obu był ten sam tłumacz). Nie wiem czy Rzeźnia to już postmodernizm, bo sama nielinearność o tym nie przesądza (bo ciężko uznać np. Ismaila Kadarego za postmodernistę, choćby częściowego, mimo że też fruwał sobie po czasie), ale te wszystkie pseudopodróże w czasie dawały dość humorystyczny koloryt powieści opowiadającej o wcale humorystycznych czasach. Główny bohater Matki Noc przypominał mi z kolei Smitha z serialowego Człowieka z wysokiego zamku. I Urbana.

    I coś tam jeszcze Pratchetta powoli odkrywam. Piekło Pocztowe tak mnie wynudziło, że myślałem że nie dam rady tego skończyć. Te całe sekary były spoko, takie creepy vibe`y dawały, niektóre fajne momenty wyśmiewające knagę i cwaniactwo Vetinariego też nie dały rady jej uratować. Za to następna Ciekawe czasy to już czyste złoto, bawiłem się świetnie przez całą książkę, czysty absurd i chaos.

    LINK
    • Re: 2021

      Mossar 2021-04-24 17:12:33

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd:

      No to generalnie dwa typy Pratchettów. Jeszcze do tego dochodza "Pomniejsze Bostwa" i "Piramidy", ktore traktują o religii i są chyba moimi ulubionymi tworami Prachetta. Ale "Piekło.." to nie za dobry (raczej) wybór na początek.

      LINK
    • Re: 2021

      ShaakTi1138 2021-04-24 18:40:36

      ShaakTi1138

      avek

      Rejestracja: 2009-06-02

      Ostatnia wizyta: 2022-06-29

      Skąd: Biała Podlaska

      Ja mam tak samo z czytaniem, jakiś mam detoks - normalnie faktycznie szły 1-2 książki na tydzień.

      Teraz przygotowuję się na wrześniową premierę growego "Gamedeca", jestem przy drugim tomie .

      LINK
      • Re: 2021

        Mossar 2021-04-24 19:03:45

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd:

        Ja mam totalnie odwrotnie. 2019 jeszcze był taki sobie książkowo, pandemiczny 2020 już ponad 40 książek, a teraz w 2021 pogrzało mnie - 28 książkę dzisiaj kończę.

        Tylko, że nie bardzo mam alternatywę. W gry nie mam kiedy grać, a nie lubię siadać na 15 min na szybciocha. Seriale sobie oglądamy wieczorem z żona, ale to tak na koniec dnia 1-2 odcinki. Trochę mnie ciagnie do rysowania, ale kurczę przy malym dziecku to już w ogóle ciężko o ciche 1.5h na porysowanie.

        LINK
  • Pierwsza połowa za mną

    Mossar 2021-05-07 12:43:04

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Dobra, dobiłem do 30 książki tego roku to robię małe podsumowanie pierwszej połowy roku.

    1. Z mgły zrodzony - B. Sanderson
    Uwielbiam tą serię, nie tak jak Archiwum Burzowego Światła, ale w tym wiktoriańskim settingu również się zakochałem i chyba na tym etapie Sanderson kupił mnie prawie zupełnie.
    2. Zbrojni - T. Pratchett
    3. Światło Jedi - C. Soule
    Moim zdaniem świetny start High Republic. Więcej w temacie o Świetle Jedi.
    4. Studnia wstąpienia - B. Sanderson
    5. Próba odwagi - J. Ireland
    6. Słuchając psa
    7. Bohater wieków - B. Sanderson
    8. NEJ: Szlak przeznaczenia - W. J. Williams
    9. Rozjemca - B. Sanderson
    Kolejny świat z cosmere i kolejna świetna książka. Must read jeśli chce się dalej czytać Archiwum Burzowego Światła.
    10. Droga Królów - B. Sanderson
    No cóż, chyba moja ulubiona książka z cosmere. Kolejne tomy też są świetne, ale do tej mam przeogromny sentyment. Tak jak wcześniej polecałem na start Elantris, Duszę Cesarza czy Zrodzonego, tak teraz zastanawiam się czy nie najlepiej zacząć z grubej rury, czyli od Drogi.
    11. Panowie i damy - T. Pratchett
    12. Stop prawa - B. Sanderson
    13. Na glinianych nogach - T. Pratchett
    Jak widać kolejny Świat Dysku. Co jakiś czas czytam, bo ŚD mi daje dużo pozytywnej energii i uwielbiam spojrzenie Pratchetta na świat.
    14. W ciemność - C. Gray
    Kurde delikatny zawód, ale to wciaż Claudia i przyjemne czytadło.
    15. Słowa światłości - B. Sanderson
    16. Długa ziemia - Pratchett, Baxter
    Koncept jest zarąbisty. Póki co przeczytałem tylko jeden tom, ale w przyszłości na pewno będę kontynuował.
    17. Victory`s price - A. Freed
    18. Cienie tożsamości - B. Sanderson
    19. Żałobne opaski - B. Sanderson
    20. Bezkres magii - B. Sanderson
    KONIECZNIE jak ktoś już jest wkręcony w cosmere, ale trzeba uważać na spoilery. Tzn. trzeba czytać w odpowiednim momencie.
    21. Komandosi Republiki: Rozkaz 66 - K. Traviss
    Jeronie, jak ja lubię tą serię. Jedna z moich ukochanych legendarnych serii i tutaj "finał" też wybitny.
    22. Dawca przysięgi I - B. Sanderson
    23. Dawca przysięgi II - B. Sanderson
    24. NEJ: Ruiny imperium - WIlliams, Dix
    25. NEJ: Uchodźca- WIlliams, Dix
    26. NEJ: Spotkanie po latach - WIlliams, Dix
    Matko jaka ta trylogia była słaba.
    27. Dzienniki gwiazdowe - S. Lem
    Moja druga publikacja Lema i znowu zachwyt. Może nawet większy niż przy Solaris.
    28. Odprysk świtu - B. Sanderson
    29. Rytm wojny I - B. Sanderson
    30. NEJ: Ostatnie proroctwo - G. Keyes

    Aż 14 Sandersonów, 4 kanoniczne SW, 6 legendarnych SW, 4 Pratchetty. Generalnie bardzo udany okres, dużo świetnych ksiązek na poziomie 9-10/10 różnego typu i tylko kilka paździerzy.

    Co teraz? Kolejną, mam nadzieję, trzydziestkę zaczynam od pierwszego tomu Malazańskiej Księgi Poległych. Jestem po pierwszych stronach i totalnie nie wiem o co chodzi. Natłok słów, miejsc, imion, ale już mnie przestrzegali przed tym, więc byłem gotowy, że łatwo nie będzie. Ktoś mi powiedział na Twitterze: "Bentley wśród książek fantasy". Potem Światło Jedi po polsku, trochę Pratchettów klasycznie, kolejny rzut HR, druga część Rytmu Wojny. A dalej? Kurczę nie wiem. Trochę się wyprztykałem z Sandersonów. W Polsce nic więcej nie wyjdzie z cosmere do przełomu 2022/2023. Może Malazańska mnie zainteresuje, a jak nie to sobie będę czytał spokojniej w mniejszej ilości i może nadrobię gry?

    LINK
    • Re: Pierwsza połowa za mną

      rebelyell 2021-05-08 00:18:43

      rebelyell

      avek

      Rejestracja: 2009-12-01

      Ostatnia wizyta: 2022-07-05

      Skąd: Kovir

      Kocham "Dzienniki gwiazdowe" - dla mnie to top topów. Całkowicie odmienne od chociażby - również świetnego, ale na inny sposób - "Niezwyciężonego". Bliżej im do "Bajek robotów" niż "Solaris", ale Lem to mistrz o tyle

      LINK
  • Burton & Swinburne

    cwany-lis 2021-05-17 21:35:06

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -seria Burton & Swinburne
    W dziwnej sprawie Skaczącego Jacka
    Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka
    Wyprawa w Góry Księżycowe


    Bardzo poczytna seria, gdzie epoka wiktoriańska miesza się ze steampunkiem i motywami z powieści Wellsa i Verne. Tytułowy duet to prawdziwe postacie historyczne, tu na skutek ingerencji człowieka z przyszłości ich losy ulegają zmianie. Co ciekawe bohaterowie są tego świadomi, cały główny wątek traktuje o tym, jak to niepochamowany rozwój technologii destruktywnie wpływa na niedojrzałą do tego cywilizację.

    Akcja jest wartka i bardzo dobrze napisana, tylko zachęca do sprawdzania na wikipedii postaci dramatu - tych autentycznych przewija się tu sporo, autor bardzo dobrze bawi się motywem z historią alternatywną, ma sporo ciekawych pomysłów i potrafi dobrze wyważyć wątki kryminalne z wojennymi, przeplatanymi motywem podróży, romansu, śledztwa, oraz prawienia morałów i krytyki kolonializmu Imperium Brytyjskiego.

    Pierwsze trzy tomy z sześciu stanowią bardzo solidnie rozpisaną trylogię, gdzie każda część traktuje o osobnej przygodzie. Jednakże tom drugi ukazuje pewne wydarzenia z tomu pierwszego w zupełnie innym świetle, dodaje nowe wątki, to samo trzeci czyni z drugim - czytając co chwila nam coś "klika" w głównym wątku, dostajemy kolejną część układanki a najważniejsze wydarzenia są spięte w bardzo profesjonalnie sprezentowaną klamrę kompozycyjną - już dawno nie czytałem, tak dobrze rozpisanej historii przygodowej.

    Ale mam jedno, poważne zastrzeżenie (mały spoiler)

    początek spoilera Dlatego byłem bardzo zdziwiony dosyć tanim zwrotem akcji w samym finale - zupełnie, jakby autor na sam koniec zdecydował się na napisanie kolejnej trylogii - co rzeczywiście uczynił! Nie wydano jej po polsku, może to i lepiej, ponieważ trzy pierwsze tomy dają razem bardzo satysfakcjonującą opowieść, którą ciężko rozwinąć. Zwłaszcza, że fabuła dosyć mocno opiera się o podróże w czasie, przez co znamy już przyszłość tego uniwersum, jak i przeszłość oraz bazowy start całej fabuły. Pisarz sam sobie trochę strzelił w kolano, zwłaszcza, że tom trzeci jest tak skonstruowany, że od połowy bardzo sumiennie zamyka wszystkie wątki, daje do zrozumienia czytelnikowi, że przygoda zmierza do końca, trup ściele się gęsto a całość jest dosyć smutna, bo walka toczy się o wszystko a stawka jest niebotycznie wysoka.

    A tu nagle puff! Jak w jakimś komiksie marvela, dostajemy zapowiedź kolejnej, jeszcze jednej alternatywnej linii historii. Może dalsze tomy są równie ciekawe, ale w moim odczuciu będą, tylko stanowić wariację już raz opowiedzianych przygód bohaterów.
    koniec spoilera

    Nie zmienia to faktu, że to pierwsze trzy tomy dały mi dużo satysfakcji i mogę je polecić, kto wie, może autorowi udała się sztuka dwa razy i części 4-6 są równie udane (wg. recenzji w sieci niekoniecznie, ale i niema tragedii).

    LINK
  • Co przeczytać?

    Mossar 2021-05-26 12:26:28

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Ja tym razem nie "co przeczytałem" a " co mam zamiar przeczytać". Kurczę, jak wyswobodziłem się z podejścia pt. "Tylko i wyłącznie SW" to okazało się, że książek jest pełno, a czasu jakoś za mało na tyle książek. Nie będę wspominał o tym, że HR, że Sanderson, że Pratchetty, ale bardziej o jakichś dla mnie nowych rzeczach. które wydają mi się ciekawe.

    Trylogia Wojen Makowych - R. Kuang
    Słucham sobie na Storytel i wchodzi naprawdę nieźle. Jeśli druga połowa książki będzie tak samo fajna to myślę, że przeczytam całość. Myślę, że dobry wybór jak ktoś lubi azjatyckie/samurajskie/mnisie klimaty, ale bardziej z perspektywy młodzieży. Tylko, że kurczę właśnie to nie jest do końca młodzieżowa książka. Trudno mi to nawet ocenić pod tym kątem, bo raz ma się odczucia jak przy Harrym Potterze, a raz jak przy Wiedźminie (przekleństwa, trupy, brutalność, trudne tematy, np. początek spoilera usuwanie macicy koniec spoilera). Dziwne połączenie, ale imo działa.

    Trylogia Licaniusa - J. Islington
    Słyszałem masę dobrych opinii o tej serii fantasy, ale przekonałem się dopiero w Empiku. Okładka jak okładka, ale w środku cudo. Zarąbista mapka i co chwile klimatyczne ilustracje Dominika Brońka. Moim zdaniem do zakupu tylko w wersji papierowej, bo dużo się straci np w formie audiobooka. Ale to samo się chyba tyczy Wojen Makowych. Ja słucham, ale widziałem w sklepie, że też są co ileś stron ilustracje, a na początku jest mapka, która dużo rozjaśnia.

    Malazańska Księga Poległych - S. Erikson
    Pierwszy tom za mną, drugi stoi na półce i na spokojnie zabieram się za niego za parę dni. Fajnie, bo MAG ma wydawać regularnie po 2 kolejne powieści w twardej oprawie. Chyba najlepszy moment, żeby spróbować.

    The House in the Cerulean Sea - T. J. Klune
    Nie mam pojęcia co to jest, ale wygrywa konkursy, a poza tym ma 4.53/5 na goodreads (co jest szalenie wysoką oceną jak na 100 tysięcy ocen)

    Powiernik Światła - B. Weeks
    Tu znowu totalnie nic nie wiem, ale masa ludzi poleca na reddicie od Sandersona. Wszystkie tomy po >4.2/5. Pewnie nie na ten rok, ale będę o tej serii pamiętać.

    Stasiu Lem
    No cóż. Mam za sobą Solaris i Dzienniki Gwiazdowe I. I jedno i drugie genialnie. Czas trochę podgonić

    LINK
  • Wojna Makowa

    Mossar 2021-06-01 13:39:33

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Cóż, kolejna ciekawa seria fantasy i kolejne ciekawe uniwersum. Właściwie nawet nie mogę powiedzieć o czym to było, żeby nie zdradzać rzeczy, które mogą pozytywnie zaskoczyć. Te elementy, które miały być fabularnymi twistami, mnie osobiście nie zaskoczyły, raczej się ich spodziewałem. To co mnie totalnie zaskoczyło to plot twisty związane z czym innym.. dobra więcej nie będę mówił, żeby nie pozbawiać innych szoku. Świat "Wojen Majowych" jest bardzo fajnie przemyślany, właściwie najgorzej w tym wszystkim wypada główna bohaterka. Jest denerwująca i trudno ją w pełni polubić, ale to wbrew pozorom nie jest aż taka wada.

    Największym minusem jest styl pisania autorki. Ma taką manierę zbyt patetycznego opisywania przemyśleń bohaterów. Oczywiście niektórym to może pasować, to też nie jest tak, że korzysta z tej maniery cały czas, ale często jak dana postać jest w emocjach albo dzieje się coś istotnego to R. Kuang popada w przesadny patos. Bywało tak, że bohater "w głowie" wymieniał dlaczego coś zrobił, a ja się prawie zupełnie wyłączałem. Poza tym w tym samym czasie czytam też Malazańską, a tam Erikson zupełnie nic nie wyjaśnia. Jak się coś dzieje to się dzieje i musisz się sam domyślić dlaczego i co kto sobie o tym myśli. Kontrast był ogromny i akurat w tej kwestii wolę podejście Eriksona. Zobrazuję to w ten sposób:

    Erikson: "Mossar wzruszył ramionami. - Mylisz się."
    Kuang: "Mossar wzburzony wzruszył ramionami, nie wierząc w to co słyszy. Dlaczego oni w taki sposób mówią o Wielkiej Republice? Przecież to seria, która może wprowadzić gwiezdnowojenne książki na nowe, lepsze tory. Przecież to historia pełna ciekawych bohaterów. To coś co może odwrócić losy tego uniwersum. Nikt nie powinien wyrażać się w taki sposób o czymś co może naprawić błędy przeszłości. Mossar zaczerpnął tchu zanim odpowiedział. - Mylisz się."

    Trochę pół żartem, pół serio, ale myślę, że rozumiecie na czym polega różnica Tak czy inaczej książka zrobiła na mnie duże wrażenie, ale dopiero później. Najpierw po prostu była przyjemną lekturą i tyle.

    LINK
    • Re: Wojna Makowa

      Shedao Shai 2021-06-02 07:53:15

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      Zauważyłem, że to przypadłość często trawiąca współcześnie pisane książki. Rozwleczenie. Podejście pt. po co napisać coś w 5 słowach, jeśli można w 50. Łączy się to z czymś, co lubię nazywać przepsychologizowaniem postaci - nieustanny wgląd w jej myśli, całe akapity, paragrafy poświęcone wgłębianiu się w jej emocje i rozkminy. Dokładnie przeanalizowane i wyjaśnione motywacje postaci, rozpisane jej toki myślowe. Nie lubię tego - to zamula narrację, a i nie uważam, żeby takie wykładanie kawy na ławę było potrzebne. Ostatnio coś takiego miałem w "Gorejącej bieli" Weeksa - ostatniej książce naprawdę dobrej serii, no ale właśnie - przepsychologizowanej. Jest akcja, jest epicko, rozwija się... a tu stop! czas na introspekcję, zobaczmy co o tym myśli nasz bohater i jak dochodzi do kolejnych wniosków. No ch**, za przeproszeniem, mnie to interesowało

      LINK
      • Re: Wojna Makowa

        cwany-lis 2021-06-02 23:45:33

        cwany-lis

        avek

        Rejestracja: 2003-07-31

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Sopot

        Takie rozwlekłe opisy przemyśleń, odczuć i emocji zauważyłem przede wszystkim w powieściach pisanych przez kobiety. Może to zbieg okoliczności, ale, gdy po raz piąty męczyłem się z literaturą kryminalno/przygodowo/historyczną z powodu wspomnianego "lania wody" to zacząłem zwracać uwagę na autora. I zawsze okazywał się być autorką ... PRZYPADEK?

        Aczkolwiek właśnie skończyłem "Mapę Nieba" - drugi tom trylogii Wiktoriańskiej Felixa J. Palmy - powieść z 2011, napisana przez "chłopa", ale dobrze wpisuje się w wymienione przez ciebie trendy. Nie ma reguły, są tylko źle dobrane lektury.

        ALE!

        Nie polecam powieści historycznych pisanych przez kobiety! Są pewnie wyjątki (na pewno Pani Cherezińska), ale zbyt często pisarki skupiają się na opisie emocji i wątku miłosnego kosztem tła historycznego. Moim "faworytem" jest trylogia "Kogo śmierć nie sięgnie" Hilary Mantel.

        LINK
        • Re: Wojna Makowa

          Finster Vater 2021-06-03 00:48:01

          Finster Vater

          avek

          Rejestracja: 2016-04-18

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd: Kazamaty Alkazaru

          No ale trylogia "Krzyżowcowa" Kossak-Szczuckiej jest bardzo fajna, nie można uogólniać. Wieloksiąg cyklu "Outlander" też jest fajny.

          No i z drugiej strony mamy "W Poszukiwaniu straconego czasu" Prousta, gdzie sugestywnie przez wiele stron facet się przewraca w łóżku z boku na bok (ale to jest tak napisane, że fajnie się czyta)

          LINK
        • Re: Wojna Makowa

          Mossar 2021-06-03 06:57:50

          Mossar

          avek

          Rejestracja: 2015-06-12

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd:

          Historycznie Kuang jest świetna, a wątku miłosnego praktycznie nie ma. Mój zarzut dotyczy tylko tej formy opisu, ale możliwe, że przesadzam. Naprawdę, "Wojna Makowa" w drugiej połowie robi wrażenie. Jest zaskakująca, mimo, że z początku wydaje się, że nie będzie w tym nic zaskakujacego.

          LINK
        • Re: Wojna Makowa

          Rzodkiewka 2021-10-11 19:38:09

          Rzodkiewka

          avek

          Rejestracja: 2016-02-28

          Ostatnia wizyta: 2022-03-08

          Skąd:

          Nie pisz tak, bo jeszcze ktoś w to uwierzy :/ Tak jak piszesz, nie ma reguły, kiepskie pisanie nie zależy od płci.
          Cherezińska wyjątkiem, serio?! To kiepska pisarka. I ma te wady, które wymieniłeś.
          Co do rozwleczenia - gdzieś czytałam, że to wydawnictwa naciskają na sztuczne pompowanie treści, bo chcą mieć jak najgrubsze, rzucające się w oczy książki...

          LINK
    • Re: Wojna Makowa

      Finster Vater 2021-06-02 15:40:35

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      Trochę za dużo "Mossarów" w wypowiedzi , ale chyba styl Kuang bardziej mi odpowiada

      LINK
      • Re: Wojna Makowa

        Mossar 2021-06-02 16:28:57

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd:

        Właśnie chyba cały mój problem tkwi w formie. Wojnę Makową słuchałem, a lektor czyta na głos wolniej niż gdybym ja czytał w głowie. Czytając na papierze/czytniku mogę sobie w określonych momentach przyspieszyć albo zwolnić, a lektor czyta raczej równym tempem. Poza tym do takich fragmentów dodaje często jakąś swoją lekko zabarwioną emocjami manierę. Strzelam, że te opisy wewnętrznych rozterek bohaterów przeszkadzałyby mi mniej gdybym czytał, a nie słuchał.

        LINK
  • Co starego i coś nowego czyli Bradbury i Rowling

    Kasis 2021-06-08 13:47:27

    Kasis

    avek

    Rejestracja: 2005-09-08

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Rzeszów

    -K jak kosmos – Ray Bradbury
    To moja pierwsza styczność z tym autorem (bo ekranizacja się chyba nie liczy ) i całkiem pozytywna. Co prawda opowiadania w tym zbiorze są zróżnicowane nie tylko pod względem tematyki, ale też poziomu, to jednak całość oceniam dobrze. Zbiór był pierwszy raz wydany w 1966 roku, ale niektóre teksty są nadal na czasie, np. „Samotny przechodzień” o człowieku bez telewizora – teraz to nawet bardziej niż dawniej.
    Niektóre z nich miały świetny klimat np. „Wycieczka na milion lat” (przyprawiła mnie o ciary) czy „Godzina zero” (świetnie łączyła humor z niepokojem). Niekiedy fabuła jest może przewidywalna (np. w „Uśmiechu”, gdzie tytuł zdradza sporo), ale i tak większość czyta się z zaciekawieniem. Bradbury wielokrotnie bardzo plastycznie i nastrojowo opisuje miejsca i akcję, łatwo można się w takie historie wczuć. Jak ktoś, tak jak ja, lubi zaliczać klasykę fantastyki to może spokojnie sięgnąć.


    Niespokojna krew – Robert Galbraith (czyli J.K. Rowling)
    Piąty tom serii o detektywie Cormoranie Strike’u. Ponad 900 stron. Czytałam w trakcie mega przeziębienia dzieci i swojego, często musiałam walczyć, żeby dokończyć rozdział kiedy oczy mi się zamykały po kolejnej nieprzespanej nocy. Wielokrotnie czytałam zamiast położyć się spać jak nakazywał zdrowy rozsądek, ale i tak zajęło mi to prawie 2 tygodnie… masakra. Ale przynajmniej czułam się zassana przez książkę, a to zawsze jest fajne. Lubię takie nieśpieszne kryminały i uwielbiam historie o rozwiązywaniu zagadek z przeszłości, dlatego podszedł mi ten tom. Nie wiem czy nie najbardziej ze wszystkich dotychczasowych. Myślę, że dla niektórych może być zbyt przegadany, rozwlekły czy za spokojny, ale mi odpowiadał klimat. A wątki obyczajowe również oceniam na plus. Rowling kolejny raz pokazała, że potrafi nawymyślać Skonstruować taką fabułę, a potem w odpowiedni sposób ją stopniowo przedstawiać to jest IMO nie lada wyczyn.

    Ale generalnie z czytaniem jest u mnie nędza w tym roku. Mamy już czerwiec, a ja przeczytałam tylko 3 książki i mam 2 rozpoczęte.

    LINK
  • Trylogia Wiktoriańska

    cwany-lis 2021-06-21 20:37:58

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    - Mapa Czasu
    - Mapa Nieba
    - Mapa Chaosu

    Każdy tom inspirowany jest inną powieścią H.G. Wellsa, sam pisarz jest tu nawet jednym z głównych bohaterów ...

    Dziwna sprawa, każdy tom to osobna historia, niby jest zachowana jakaś ciągłość fabularna, ale nie ma ona z pewnego względu znaczenia - sam autor, poprzez swą narrację burząc czwartą ścianę zachęca czytelnika do lektury każdej części - zachęca, lecz nie zmusza.

    W Europie zachodniej kilka lat temu był to spory hit wydawniczy, ale nie mam pojęcia, gdzie tkwi przyczyna sukcesu.
    To trochę dziwny kolaż gatunkowy. "Mapa Nieba" inspirowana "Wehikułem Czasu" do połowy jest przewidywalną opowiastką przygodową, stylizowaną na groszowe opowiastki z minionej epoki. Jednakże autor wywraca wszystko do góry nogami i serwuje ciekawy zwrot akcji rodem z klasyki SF ... po czym skupia się na kryzysie małżeńskim Wellsa. Tu daje o sobie znać maniera autora to drobiazgowego opisywania tego co dana postać ma na myśli, analizie jej postrzegania świata, poprzez szczegółowe, łopatologiczne wręcz tłumaczenie - KOGO to obchodzi!? Czyny, nie słowa!

    "Mapa Nieba" to z kolei wariacja na temat "Wojny Światów" - znów mamy wątek romansowy, dosyć rozwleczony, i to na samym początku historii, potem szkatułkowe opowiadanie MOCNO zainspirowane "Terrorem" Simmonsa i ... bardzo ciekawy wątek walki z Marsjanami ... który ze względu na pewne decyzje autorskie mocno rozczarowuje i zniechęca do lektury ... przynajmniej mnie. Dosyć mocny spoiler:

    początek spoilera Otóż ludzkość przegrywa walkę z obcymi, nie zabijają ich bakterie, jak w oryginale Wellsa. Główni bohaterowie przez kilka lat toczą beznadziejną walkę, są więzieni w obozach, wykorzystywani, jako baterie i seksualne niewolnice, giną, jeden po drugim - historia przytłacza i robi wrażenie ... ale potem autor wyskakuje ze światem alternatywnym, podróżą w czasie i odkręca całą dramaturgię, przez co zostajemy z niczym, a właściwie w punkcie wyjście - identyczny, rozczarowujący zwrot akcji zastosował autor serii Burton & Swinburne, która również rozgrywa się w epoce Wiktoriańskiej i wykorzystuje wiele wspólnych motywów, podróże w czasie - najgorsze deus ex machina koniec spoilera

    "Mapa Chaosu" to rozwinięcie wątku światów alternatywnych i multiwersum z poprzednich tomów - osobiście nigdy nie lubiłem takich rozwiązań, rodem z komiksów DC i Marvel, niszczą całe napięcie i dramaturgię, nic nie ma znaczenia itp. Tu autor już maksymalnie udziwnia całą historię, ale i dosyć umiejętnie spaja wątki z poprzednich tomów. Przez całą trylogię dobrze bawi się motywami z klasyki literatury XIX wieku, trochę też wykorzystuje klisze z klasyki kina SF z lat 90-tych ... i tyle. Osobiście czytałem to bez bólu, ale brakowało mi klimatu tytułowej epoki. Cała historia jest zbyt udziwniona i do końca nie wiem komu mógłbym ją polecić. Być może miłośnikom twórczości Wellsa i steampunka.

    LINK
  • Wojna.pl

    cwany-lis 2021-07-05 21:48:01

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -Trylogia Wojna.pl

    - Inwazja

    - Farba

    - Kontra



    W skrócie - Federacja Rosyjska dokonuje zbrojnej agresji na Polskę. Trylogia opowiada kolejno o przebiegu kampanii (autor skupia się na walkach toczonych w stolicy i w Katowicach), rodzącym się ruchu oporu i okupacji Radzieckiej oraz eskalacji konfliktu. Co ciekawe wątek militarny jest tu potraktowany dosyć po macoszemu, nie stanowi głównej treści książek, nacisk kładziony jest na losy poszczególnych bohaterów i ich perypetie na tle wojny. To istny kolaż życiowych niepowodzeń rodem z "Ukrytej Prawdy", brutalności i patologii z filmów Patyka Vegi i krawych walk piechoty i sił specjalnych. Jeden z bohaterów to były nauczyciel historii, 40-latek, łysawy z brzuszkiem, który traci pracę w call center, okłamuje nieogarniętą żonę i pożycza pieniądze od kogo się da by zrobić zakupy w lidlu. Byłem ciekaw, jak potoczą się jego nędzne losy, a tu jak na złość wybucha tytułowa wojna! Sam przebieg konflikt jest mocno naciągany, sceny z autentycznymi politykami mocno, ale to mocno przerysowane, jak w jakimś "Uchu Prezesa" albo filmach Vegi właśnie. Co nie zmienia faktu, że czyta się to znakomicie w ramach czytadła. Ponadto autor mimo mało wiarygodnego konfliktu stara się poruszyć wiele ciekawych i nurtujących zagadnień - zwłaszcza w drugim tomie, poświęconym kolaboracji i okupacji. Widać, że mocno przemyślał sprawę, dużo czytał materiałów z historii o takiej tematyce. Udało mu się dzięki temu nakreślić mocno sugestywną wizję Polskiej Republiki Ludowej XXI wieku, która u czytelnika pozostawia niesmak i gorycz. Można autentycznie popaść w zadumę, nad losem naszego kraju - czy nowoczesne, demokratyczne społeczeństwo upadłoby tak szybko mentalnie? Jak daleko wówczas może się posunąć partyzantka walcząc o ojczyznę? Ta immersja polskiego czytelnika z akcją powieści, która rozgrywa się na ulicach polskich miast, pełnych polskich detali i polskiego bagna to kolejna fantastyczna rzecz, mocno wpływająca na wrażenia z lektury - sam co chwila zaglądałem do google maps, by sprawdzać ulice, na których toczone są walki. Coś pięknego.

    Najgorzej wypada tom trzeci - autor pewne wątki ucina niedbale, na kilka nie ma zupełnie pomysłu, przestaje też udawać, że nie jest fanem Call of Duty - kilka akcji to ewidentny ukłon stronę tej serii. W dodatku zostawia furtkę pod kolejne części, które może kiedyś powstaną ...

    Czytało się znakomicie i w sumie polecam, konflikt tu opisany jest sugestywny, ale dosyć nierealny - autor co prawda w posłowiu dziękuje konsultantom wojskowym, których nie może wymienić z nazwiska, bo ponoć jeszcze służą w armii, ale mam wrażenie, że jego konsultanci prędzej pochodzą z grupy dyskusyjnej Modern Warfare właśnie. Autor ma też słabość do chadów i złych kobiet, ale dosyć szybko nadrabia to stylem i masą ciekawych pomysłów. Postacie są wyraziste, jest krwawo i niezwykle brutalnie, wojna jest tu przerażająca, czyli taka, jaka ma być - losy cywilów, korupcja i bezwzględna walka o żywność, do tego dużo lekkiej i przystępnej ekspozycji. Bardzo dobre czytadło, deklasujące przereklamowanego Toma Clancy.

    LINK
    • Re: Wojna.pl

      Rusis 2021-07-06 17:41:43

      Rusis

      avek

      Rejestracja: 2004-02-28

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Wrocław

      cwany-lis napisał:
      Najgorzej wypada tom trzeci - autor pewne wątki ucina niedbale, na kilka nie ma zupełnie pomysłu, przestaje też udawać, że nie jest fanem Call of Duty - kilka akcji to ewidentny ukłon stronę tej serii. W dodatku zostawia furtkę pod kolejne części, które może kiedyś powstaną ...

      Czytało się znakomicie i w sumie polecam, konflikt tu opisany jest sugestywny, ale dosyć nierealny

      -----------------------

      Ja w ogóle mam wrażenie, że w tej serii poziom spadał wraz z każdym tomem. Całość co prawda czytało mi się bardzo dobrze, ale o ile pierwszy tom mnie na prawdę wciągnął i zaciekawił i tyle drugi zaczynał mnie męczyć, a trzeci faktycznie był najsłabszy. Mam wrażenie, że największą "zasługę" w tym ma właśnie brak realizmu. Jasne, jest to fantastyka i nie można oczekiwać pełnego realizmu, ale liczba sytuacji w których na usta pchało się "wtf" była na tyle duża, że czasami jak napisałem mnie to zaczynało męczyć. Książka, nawet w przypadku fantastyki jak dla mnie powinna się umieć trzymać logiki i praw świata przedstawionego. Więc w tym przypadku realizm powinien być dosyć duży - a tak nie było, zarówno pod kątem przeżyć pojedynczych osób i całej masy "przypadków" jakie się im trafiały, jak i kwestii militarnych (i to bolało mnie chyba najbardziej).

      Z takimi historiami alternatywnymi moim zdaniem zdecydowanie lepiej sobie poradził Marcin Ciszewski ze swoim cyklem WWW. Tam zdecydowanie więcej wydarzeń z książek miało jakieś uzasadnienie militarne - oczywiście biorąc pod uwagę, że to też jest fantastyka i główne założenie serii jest nierealne.

      LINK
      • Re: Wojna.pl

        cwany-lis 2021-07-06 21:38:27

        cwany-lis

        avek

        Rejestracja: 2003-07-31

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Sopot

        Zbiegi okoliczności w tomie I i II jeszcze ujdą, ale to spotkanie w Moskwie, miłosny trójkąt, jakieś niepotrzebne wątki z pedofilami trzymającymi dzieci w piwnicy, wątek Magdy i córki Michała ucięty w żenujący sposób, cały wątek z CIA i awarią GPS - jestem niezmiernie ciekaw, czy na prawdę to taki kluczowy aspekt dla współczesnych rakiet i myśliwców - mam uwierzyć, że najbardziej zaawansowane armię na świecie nie mają czegoś w zapasie? Trochę żenująca jest też olbrzymia niechęć do partii rządzącej, jaka wylewa się z książki - ok, autor ma swoje poglądy, ale wplata je w powieść na zasadzie farsy - wszyscy Polscy politycy są tu niekompetentni i durni a dialogi z ich udziałem przypominają skecze z kabaretu. Przez co cała trylogia traci na wiarygodności i immersji czytelniczej - autor nie mógł najwidoczniej odżałować sobie złośliwości, zamiast skupić się na dopracowaniu fabuły.

        A sama kampania w Polsce trwa prawie dwa miesiące - i znów - z kim autor konsultował taki scenariusz? Rosjanie mając przewagę 20:1 i to tylko w pierwszy rzucie męczą się, tylko i wyłącznie z polskimi siłami zbrojnymi przez ponad 6 tygodni?


        LINK
  • Kolejne 10

    Mossar 2021-07-06 09:27:51

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Od ostatniego posta wskoczyło kolejne dziesięć, a jako, że oficjalnie zakończyłem uniwersum Cosmere to parę słów ode mnie.

    Jednocząca Moc - James Luceno - 7.5/10
    Nie jestem hejterem NEJ. W sumie była to nawet ciekawa przygoda, choć w wielu momentach byłem znużony. Jednakże NEJ ma kilka mocnych punktów. Ma "Zdrajcę", ma "Gwiazdę po Gwieździe", ma wątek Vuy Rapuunga i Nen Yim. Niestety "Jednocząca Moc", w moim odczuciu, nie jest mocnym punktem tej serii. To taki finał, który w miarę dobrze wybrzmiewa, bo po prostu zamykają się główne wątki, ale nie mogę powiedzieć, żebym był zachwycony.

    Wojna Makowa - Rebecca Kuang - 8.5/10

    Światło Jedi - Charles Soule - 8.5/10
    Przeczytałem po raz drugi, tym razem po polsku. W styczniu po przeczytaniu dałem 9/10. Teoretycznie mógłbym utrzymać tą ocenę, ale jeśli mam być zgodny z tym jak oceniam Legendy i jak oceniam inne książki to myślę, że 8.5 jest bardziej adekwatne. Zresztą, gdybym miał na to patrzeć czysto matematycznie to przy cosmerowych 10/10, malazańskich 9/10, "Światło.." musiało być dostać 7/10, "Jednocząca Moc" 6/10, a "Heretyk Mocy" chyba z 3/10. Zastanawiałem się kiedyś nad tym jak do tego podchodzić i myślę, że jednak nie mogę uznawać, że "to zasługa SW i klimatu tego uniwersum, a nie autora". To nie ma znaczenia. Oceniasz książkę, to jak się przy niej bawiłeś, jakie miałeś doświadczenie fabularne, a nie to czy ktoś miał trudno, bo tworzył nowe uniwersum lub miał łatwo, bo tworzył już w tym kultowym. A przy "Świetle ..." bawiłem się bardzo fajnie. Nawet jeśli fabuła nie porywa aż tak jak inne książki fantasy czy scifi, które czytałem w tym roku.

    Bogowie, Honor i Ankh-Morpork - Terry Pratchett - 8.5/10
    Zawsze mam problem z ocenianiem Świata Dysku. Rzadko kiedy daje najwyższą ocenę, praktycznie nigdy nie daje oceny niższej niż 8. I tak się kręcę pomiędzy 8 a 9, ale w rzeczywistości to ta ocena nie ma większego znaczenia. Każda książka z tego świata daje mi bardzo dużo radości, ciągle uśmiecham się z żartów Pratchetta, wysyłam screenshoty do paru osób na Discordzie i mam po prostu przy tym świetną zabawę. A Świat Dysku jest wyjątkowy. Im więcej masz tych książek za sobą, tym bardziej czujesz jakby to był Twój drugi dom.

    Bramy Domu Umarłych - Steven Erikson - 9/10
    https://star-wars.pl/Forum/Temat/24326#797583

    Prawda - Terry Pratchett - 9/10
    Jedna z tych mocniejszych książek ŚD z perspektywy opowiadanej historii. Tu praktycznie wszystko gra. Interesujące i zabawne postacie, fajny motyw przewodni, trochę dreszczyku, trochę humoru, trochę historii i oczywiście pełno analogii do świata rzeczywistego.

    Droga Zagłady - Drew Karpyshyn - 9/10
    Trylogia Bane`a pojawiła się na pierwszym miejscu mojego rankingu książek SW wszechczasów ( https://star-wars.pl/Forum/Temat/1001#797243 ), ale z jakiegoś powodu nie mogę dać tej książce 10/10. To i tak jest wielki sukces, że wracam do niej po ~8 latach i wciąż mi się podoba na 9/10. Trylogia Thrawna przy drugim czytaniu w ~2019 zupełnie mnie nie zachwyciła, a tu ten zachwyt pozostał. Zresztą, ten ranking był typowy z perspektywy SW i nawet jeśli to nie jest książka, która zachwyca mnie na czystą dziesiątkę to jest czymś czego SW potrzebowało wtedy i potrzebuje teraz. Takich historii, takiego przedstawiania Jedi i Sithów, takich postaci jak Bane po prostu brakuje.

    Maskarada - Terry Pratchett - 9/10
    To jest śmieszna książka, bo jeśli ktoś zna "Upiora w Operze" to automatycznie ma przy tej książce o wiele większą zabawę niż jeśli go nie zna. Dawno w ŚD nie śmiałem się aż tak z nawiązań do jakiegoś konkretnego, jednego dzieła. Nie wiem nawet czy jest jakaś inna książka ŚD, która nawiązuje głównie do jednej pozycji, a nie do wielu jak to miał w zwyczaju robić Pratchett. Tak czy inaczej jest to moja ulubiona książka z serii o Wiedźmach i jak tylko skończę inne książki to kupuję "Carpe Jugulum".

    Rytm Wojny - Brandon Sanderson - 9.5/10
    Co prawda u nas w Polsce książka podzielona jest na dwa tomy, ale nie lubię oceniać połowy książki skoro autor oryginalnie wydał te ~1300 stron w jednym tomie. "Elantris" mi się podobało, ale było dosyć prostą historią. Trylogia "Zrodzony z mgły" jest bardzo klimatyczna, ale to jeszcze nie jest ten poziom. "Rozjemca" to też świetna książka.. ale kurczę "Archiwum Burzowego Światła" to jest zupełnie inny level high fantasy. Wszystkie 4 części zrobiły na mnie takie wrażenie jak żadna książka od czasów, w sumie nie wiem od jakich czasów.. Już sama fabuła jest naprawdę bardzo ciekawa i wciągająca, a jeszcze jak połączyć to z tym jak Sanderson misternie plecie to całe cosmere to wychodzi coś naprawdę epickiego. Niestety do ostatniego, finałowego tomu jeszcze conajmniej 2.5 roku. Przed tym jeszcze "Wax&Wayne" 4, który prawie na 100% będzie w jakimś stopniu powiązany z tym co się dzieje teraz w ABŚ. Teraz tylko muszę wytrzymać te 1-1.5 roku. Ale mam co czytać. Cała Malazańska przede mną, sporo Pratchettów, a może i SW zarzuci czymś ciekawym.

    LINK
    • Re: Kolejne 10

      mkn 2021-07-06 14:51:41

      mkn

      avek

      Rejestracja: 2015-12-26

      Ostatnia wizyta: 2022-07-01

      Skąd: Wlkp

      Bramy i Rytm taka sama ocena jak grafomania Karpyshyna?! No f***ing way!!!!111!1

      LINK
      • Re: Kolejne 10

        Mossar 2021-07-06 14:57:08

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd:

        Rytm minimalnie wyżej

        Ale to jest właśnie problem tych ocen. Droga Zagłady to jedno z najlepszych SW ever (moim zdaniem), ale gdybym miał podejść do tego matematycznie to dostałoby w najlepszym razie 7.5. Z drugiej strony w jakiś tam sposób kocham* SW i trudno mi przyznać, że najlepsza książka SW zasługuje tylko na 7.5/10. Stąd pewne pobłażanie dla tych książek

        * Po tych prawie 10 latach ciężko mi jednoznacznie powiedzieć "kocham SW". Kocham i nienawidzę na tak wielu płaszczyznach, że aż trudno mi się połapać co czuję do tego uniwersum.

        LINK
  • 2017: Wojna z Rosją

    cwany-lis 2021-07-06 21:40:36

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    2017: Wojna z Rosją - książka wstrzeliła się w dobry moment promocyjny (wydana w 2016), w dodatku napisana przez byłego wojskowego - na ile prezentowany tu konflikt jest wiarygodny, nie mnie oceniać. Autor co prawda popełnia podstawowe błędy warsztatowe (nadmierna ekspozycja, oklepany wątek romansowy, jeszcze więcej ekspozycji itp.) ale czyta się to nieźle. Polskiego czytelnika z pewnością zainteresuje kilka miłych dla nas akcentów, a co bardziej ciekawskich trochę rozczarują niecelne sformułowania typu "Polska poparła Francję, od czasów II Wojny wiernego sojusznika" XD

    Sceny walk są obrazowo napisane, bez fajerwerków, uzależnione od polityki i wizerunku, faktycznie to co tu się wyprawia jest momentami kuriozalne, ale jednocześnie czynniki jakie miały wpływ na pewne decyzje wojskowych są tu przekonująco uzasadnione. Minusem i to sporym jest prywata autora, która burzy momentami odbiór lektury - autor nie znosi Putina - spotkał się z nim osobiście na oficjalnych spotkaniach, może tkwi w tym ziarno prawdy, ale nie wierzę, by człowiek władający Federacją Rosyjską tak łatwo unosił się dumą i popełniał tak nietrafione decyzje. Zwłaszcza, że to właśnie pewien kaprys Putina wpływa w sposób decydujący na całe starcie. W dodatku autor ma kiepskie zdanie o Flocie Brytyjskiej i koniecznie chce o tym powiedzieć czytelnikowi, właściwie zmusza go do czytania swego expose, które wplótł na siłę w postać jednego z bohaterów - jak już pisałem za dużo ekspozycji. Aczkolwiek to nie musi uchodzić za wadę - dla kogoś kto interesuje się współczesną wojną, będzie to kopalnia ciekawostek i informacji.

    W sumie polecam bo to dobre czytadło. Do kupienia za kilka złotych.

    LINK
  • Kolejna część 2021

    Rusis 2021-07-10 10:08:28

    Rusis

    avek

    Rejestracja: 2004-02-28

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wrocław

    Kilka miesięcy minęło, więc małe podsumowanie kolejnego "kwartału" czytelniczego z mojego 2021 roku. Tym razem tylko 7 pozycji.

    Fantastyka / s-f:

    "Rzadkie powietrze" - Richard Morgan
    Kolejna książka Richarda Morgana, której akcja dzieje się w przyszłości pełnej korporacji i organizacji walczących między sobą o wpływy w rozszerzającym się powoli świecie. Książka napisana w tym samym uniwersum co "Trzynastka", którą czytałem kilka miesięcy temu, ale w przeciwieństwie do niej cała akcja dzieje się na Marsie. Zdecydowanie warta polecenia porządna pozycja z fantastyki. Równie dobra i wciągająca jak pozostałe pozycje tego autora, więc jak ktoś go lubi to polecam a jak nie miał jeszcze kontaktu to warto się zapoznać.

    "Gdyż jest nas wielu" - Dennis E. Taylor
    "Wszystkie te światy" - Dennis E. Taylor
    Drugi i trzeci tom trylogii Bobiverse. Tym razem nasi główni bohaterowie mają już świat w miarę ułożony w którym muszą mierzyć się z zarówno istniejącymi jak i czasem pojawiającymi się nowymi problemami. Przez większość czasu przychodzi obserwować tak na prawdę rozwój akcji, która była zasygnalizowana w pierwszym tomie. I mimo iż całą trylogię czytało mi się bardzo dobrze to jest to jej najsłabszy element - o ile pierwszy tom mnie mega wciągnął i zainteresował swoją świeżością, o tyle w kolejnych tego zabrakło, wydawały się już lekko odtwórcze gdy autor naszkicował cały nowy świat. Wciąż są to ciekawe pozycje z gatunku s-f, a z uwagi na to, że cała trylogia jest dosyć krótka to czyta się je błyskawicznie.

    "Outpost" - Dmitry Glukhovsky
    Nowa książka Glukhovskiego dziejąca w Jarosławie, będącym punktem granicznym istniejącego w postapokaliptycznej rzeczywistości świata z punktu widzenia Rosji. Fajny klimat zagrożenia, poozostawienia samym sobie i beznadziei. Problem w tym, że poza klimatem niewiele w tej książce jest. Krótkie czytadełko, w którym sensownej akcji zebrało się może na 100 stron. W porównaniu do Metra zdecydowany spadek jakości jak dla mnie.

    Horror / powieść grozy:

    "Manuskrypt" - Wojciech Uszok
    Polski horror dziejący się na przestrzeni kilku wieków, w którym trwa pogoń za pewnym manuskryptem. Całkiem fajnie nakreślone realia i postacie, ich historie. Jednak poza klimatem i rzeczywistością stworzoną przez autora jest to krótka, dosyć prosta historia nie wzbudzająca większych emocji - jak na książkę z tego gatunku trochę za mało.

    "Dunkel" - Jakub Bielawski
    Z tą pozycją miałem olbrzymi problem. Reklamowana jako horror w rzeczywistości jak dla mnie znajduje się dosyć daleko od tego gatunku. Ta książka to historia ludzi i ludzkich problemów jakie mieli w powojennej rzeczywistości. Ciężka, brudna, mroczna historia jakie się zdarzały. Klimatem świetnie oddająca temat, ale jak wspomniałem w całości nijak nie będąca horrorem. Odcinając więc tę mylną reklamę wydawnictwa jest to na prawdę dobra historia. Z tym, że sposób jej napisania sprawia, że przynajmniej mi powieść czytało się bardzo ciężko. Na pewno nie jest to książka do relaksu na wieczór po trudnym dniu.

    Reportaże:

    "Wróżąc z fusów. Reportaże z Turcji" - Marcelina Szumer-Brysz
    Zbiór reportaży z Turcji w którym autorka przeplata tematy związane ze współczesną Turcją (Erdogan, Kurdowie, religia, mniejszości) z historiami indywidualnych osób. Te drugie czasami są wstępem tylko do danego reportażu, czasami zajmują całą jego treść przedstawiając w ten sposób problemy trapiące Tureckie społeczeństwo. Jak na mój gust zdecydowanie bardziej wolałbym skupić się na tematach ogólnych, mniej miejsca poświęcając pojedynczym historiom - stąd całość wypadła dla mnie przeciętnie.

    LINK
  • czytelniczy 2021

    cwany-lis 2021-07-10 11:57:57

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Też coś napiszę - nie licząc wielu powieści z serii Warhammer 40K i czytania chronologicznie Legend w ostatnich miesiącach czytałem:

    "Sposób na Alcybiadesa" Nizurskiego - jeden z moich ulubionych filmów z dzieciństwa, jak się okazuje, bardzo wierny powieści - lekka, obyczajówka o szkolnych perypetiach kilku uczniów w Polsce lat 60-tych.

    Trylogia Wiktoriańska - pisałem wcześniej, przekombinowana, momentami męcząca rozdmuchanym stylem autora, momentami czerpać przyjemność z lektury, lecz niekoniecznie, tylko dla fanatyków Wellsa.

    Trylogia Burton & Swinburne- jak wyżej, wątek z podróżami w czasie i alternatywnymi światami sprawia, że sama historia jest przekombinowana, z czasem traci na dramaturgii i rozczarowuje czytelnika.

    Wehikuł Czasu i Wojna Światów - klasyki, bardzo solidne pod względem warsztatu pisarskiego, ciągle mogą zaskoczyć swą aktualnością. Satysfakcjonujące.

    Wojna.pl - jak pisałem trochę wcześniej - dobre czytadło, ale momentami przekombinowane, za dużo wycieczek politycznych, żenującej prywaty autora i naciąganych scen. Ale poczytać do kotleta, jak najbardziej.

    Smoki Letniego Płomienia (Dragon Lance) - raz na kilka miesięcy mam ochotę na klasyczne fantasy z lat 90. Tym razem padło na epickie zwieńczenie pierwszego cyklu o Wojnach Lancy. Tom czwarty, napisany po latach, jako zwieńczenie popularnej trylogii swą konstrukcją przypomina sequele Disney`a. Dzieje się dużo, aż za dużo, ale dopisano do tego tytułu masę spin-offów. Fajne czytadło, jeżeli ktoś ma sentyment do tego typu literatury z dzieciństwa.

    "World War Z" - fantastycznie się to czyta, zwłaszcza teraz - Chiny siedliskiem zarazy, bezrozumny exodus cywilów, chaos informacyjny, cenzura, fałszywe szczepionki, durni celebryci i "ogarnięty" Izrael.

    "Ballada o wzgardliwym wisielcu" Stanisława Rembka - na podstawie tej powieści powstał znakomity film "Szwadron" - polecam zarówno ekranizację, jak i lekturę - Powstanie Styczniowe z perspektywy Polaków służących w armii Rosyjskiej. Znakomite dialogi, realia historyczne i złożoność historii, która ukazuje złożone relacje na terenie naszego kraju pod zaborami. Daje do myślenia, przeczytałem "na jedno posiedzenie".

    LINK
  • Literatura faktu cz.I

    Finster Vater 2021-07-11 22:14:47

    Finster Vater

    avek

    Rejestracja: 2016-04-18

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Kazamaty Alkazaru


    Dwa tomy "Fortyfikacji Alp Północnych" - część rzeczy do odświeżenia i przypomnienia sobie (jak podróż sentymentalna), część do planowania kolejnych wyjazdów.Tom pierwszy zawiera informacje o ewolucji górskiego budownictwa obronnego, stosowanego uzbrojenia i taktyki oraz opisuje wznoszone na tym terenie umocnienia od czasów starożytnych do początków XIX wieku. Oryginalne plany, rekonstrukcje, fotografie archiwalne i współczesne, historie oblężeń i ciekawostki, w tym np. o włoskim alter ego Pana Wołodyjowskiego, co się wysadził wraz napastnikami w czasie obrony Turynu. Tom drugi Tom II to umocnienia z XIX i XX wieku. Forty artyleryjskie i pancerne, grupy warowne i bunkry. Linia Maginota, Vallo Alpino, umocnienia Szwajcarii (część z nich aktywna do dzisiaj), wszystko pięknie ilustrowane, również z dużą ilością archiwalnych map i planów. Tutaj nacisk położona na walki w 1940. gdy nieliczne francuski oddziały górskie odparły atak wielokrotnie silniejszych wojsk włoskich.

    Tom 1: https://www.instagram.com/p/CJwzaYihdrn/
    Tom 2: https://www.instagram.com/p/CJzQz97hQ7z/

    "Racing the Sunrise" - "Zdążyć przed Wschodem Słońca" - Książka poświęcona wysiłkowi wzmacniania wysuniętych baz Stanów Zjednoczonych na Pacyfiku w obliczu zagrożenia japońską inwazją w latach 1941-42, budowie nowych placówek, próbie wzmacniania sojuszników już po rozpoczęciu konfliktu. Wysiłkowi, dodajmy, w większości spóźnionemu i skutkującemu jedyni stratą ludzi i sprzętu. Dodatkowo takie trudne do znalezienia ciekawostki jak próba ewakuacji oddziałów Marines z placówek w Chinach czy zapomniany zupełnie epizod, który mógł całkowicie zmienić losy wojny na Pacyfiku.

    https://www.instagram.com/p/CK8_PUkBrzm/

    "Bomber Command. Reflections of War" Martina W. Bowmana. 5 tomowa kronika brytyjskich nalotów na Niemcy, od pierwszych dni wojny po jej koniec, ale nie w postaci suchych danych, tylko bezpośrednich relacji pilotów, spisywanych na gorąco, zaraz po ukończeniu misji. Wojna która zmienia ludzi, gdzie nie ma bohaterów, gdzie każdy chce po prostu przeżyć, choć wie że szanse i statystyka są przeciw niemu. Zamiast wstępu są rewelacyjne wspomnienia dziewczyny, a później żony jednego z pilotów, z czodziennym strachem, obawami, "kradzeniem" wspólnych chwil wyrwanych wojnie.

    https://www.instagram.com/p/CIrLKdAh5yg/

    Batman na wojnie! Reprint 20 komiksów z lat 1939-45 z archiwów DC, pięknie wydany w 2015 roku w dużym formacie i twardej oprawi. Wśród historii mroczna wizja okupacji Gotham przez wojska niemiecko - japońskie czy też... Jerzy Waszyngton walczący z... U-bootem w 1943 r.

    https://www.instagram.com/p/CLS4GVDBX1P/

    "Pustynna Linia Maginota" autorstwa J-J Moulinsa i P. Truttmanna. Opisuje ona dzieje linii Mareth, wybudowanej na terenie Tunezji przez Francuzów w okresie międzywojennym, przeciwko siłom włoskim w Libii. Znajdziemy tu informacje o przebiegu głównej linii obrony, pozycjach wysuniętych jak Tatahouine (tak, to samo), elementach obrony wybrzeża oraz dane dotyczące garnizonów i uzbrojenia. Opisano też historię umocnień w czasie II wojny światowej, ze szczególnym uwzględnieniem działań z roku 1943, gdy, ironią historii, broniły się tutaj oddziały włoskie i niemieckie przeciw atakującym wojskom brytyjskim i francuskim.

    https://www.instagram.com/p/CPS0IZ1BDwR/

    Blimpy i U-booty. Sterowce US Navy w bitwie o Atlantyk autorstwa J. Gordona Vaetha. Pierwsza książka przedstawiająca w wyczerpujący sposób trudną do przecenienia, choć zapomnianą rolę amerykańskich sterowców w II wojnie światowej. Z pewnych względów sentymentalna, choć czasy gdy pisałem artykuły o sterowcach są raczej minione Po części znalazłem ją szukając informacji o jedynej zachowanej hali sterowcowej z okresu II wojny, znajdującej się całkiem blisko miejsca gdzie teraz mieszkam. Znajdziemy tutaj omówienie genezy ich powstania, organizację, typy wykorzystywanych maszyn, informację o bazach, działaniach wojennych, wypadkach, udziale w akcjach ratunkowych na frontach II wojny światowej - były to na tyle ważna broń, że w trakcie wojny kolejne jednostki wysyłano do Brazylii, Francji i Włoch. Każda z ponad 150 maszyn miała na pokładzie detektor anomalii magnetycznych, i pełniła w systemie wykrywania okrętów podwodnych tę samo rolę co współcześnie śmigłowce. I był to jeden z nielicznych rodzajów uzbrojenia, którego dostarczenia odmówiono Związkowi Radzieckiemu w ramach "Lend Lease".

    https://www.instagram.com/p/CPveCoaBp3v/



    LINK
    • Re: Literatura faktu cz.I

      cwany-lis 2021-07-12 21:31:32

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Sopot

      Widzę mocno specjalistyczne tytuły. Sam przez kilka lat zaczytywałem się w publikacjach poświęconych I, II Wojnie, Napoleonowi, Krucjatom oraz większym i mniejszym konfliktom XIX wieku. Obecnie na warsztacie mam "kultową" w pewnych kręgach "Wielką Grę" Hopkirka - opracowanie dot. walki Rosji i Imperium Brytyjskiego o panowanie nad Azją Środkową i Bliskim Wschodem. Potem w planach mam zabrać się w końcu za kilka publikacji poświęconych Powstaniu Styczniowemu (Przyborowski) oraz Listopadowemu (Tokarz) - czytałem kiedyś ogólne opracowanie, pora na coś bardziej szczegółowego, ponieważ to arcy-ciekawe tragedie narodowe, niestety "dobre bo polskie".

      LINK
  • Oko Świata & Wielkie Polowanie

    Mossar 2021-09-04 15:51:55

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    https://www.youtube.com/watch?v=3Fus4Xb_TLg

    Już za niedługo Amazon startuje z serialem "Wheel o Time", a ja, jak już gdzieś pisałem, postanowiłem poznać tą historię przed premierą. Z tego co powiedzieli twórcy to większość pierwszego sezonu to pierwszy tom, ale będzie też trochę z drugiego tomu, a i nawet ponoć z trzeciego coś się znajdzie. Ubiegając trochę ewentualne komentarze, zwiastun trochę sugeruje kolejną produkcję z gatunku "powerful women", ale (bazując na książkach) ta historia nie do końca na tym polega. Rzeczywiście jest pewna istotna grupa kobiet, które są potężne i pełnią ważną rolę w tym świecie, ale fabularnie jest to zupełnie sensowne. Nie zmienia to faktu, że głównym bohaterem jest Rand Al`Thor. Poza tym jest też dwóch jego kolegów (widać na zwiastunie na początku), którzy są bardzo istotnymi bohaterami drugiego planu. Jeśli chodzi o kobiety to mamy tu powiedzmy trzy bardzo istotne bohaterki drugiego planu i w cholerę innych kobiet, ale te już uznawałbym za bohatera zbiorowego.

    Po co to piszę? Żeby się na dzień dobry nie zrażać, że to nie będzie miało fabuły, bo ktoś sobie wymyślił, że wszystko się będzie kręcić wokół potężnych kobiet i facetów słabeuszy. Nie. Przynajmniej według książek ma to dużo sensu i stanowi ciekawy, dosyć nietypowy konflikt między kobietami i mężczyznami na skalę całego świata tego uniwersum.

    Dobra, to teraz trochę o książkach po tym przydługim wstępie..

    Oko Świata - R. Jordan
    Wielkie Polowanie - R.Jordan

    Ocenię to zbiorczo, bo też nie byłoby sensu tego rozdzielać. Obie książki są na bardzo podobnym poziomie i często widzę je w rankingach na reddicie zaraz obok siebie gdzieś w środku stawki z wszystkich książek tego uniwersum. Obu dałem 4/5 na goodreads, choć uważam, że są lepsze niż niektóre Star Warsy, którym dawałem 4/5. Ale co seria to mam inne podejście do oceny. Tu daje 4/5, bo czuję, że jeszcze czegoś brakuje, że można jeszcze z tego wyciągnąć więcej i wtedy, jak będę zadowolony w pełni z tego co przeczytałem, dam 5/5.

    Świat jest interesujący choć po połowie Oka Świata uważałem, że nudnawy, pusty i zbyt zbliżony do LotRa. Pod kątem terenów, zabudowań, ubioru rzeczywiście jak takie klasyczne fantasy, ale mam wrażenie, że Jordan im dalej w las, tym bardziej stwarza ten świat czymś swoim i odrębnym od klasycznego fantasy. To nie jest ten poziom nietypowości, oryginalności, który obserwuję np. w Malazańskiej i na 100% mogę powiedzieć, że nie będzie, ale po tych dwóch tomach czuję już, że to coś odrębnego - jest tu jakiś pomysł i mam ochotę dowiadywać się co dalej.

    Podobnie jak świat, postacie też z początku wydawały mi się niezbyt interesujące. Jordan ma taki dosyć wolny styl opisywania, który trzeba polubić, żeby w ogóle być w stanie czytać te książki, ale z czasem bohaterowie zaczynają być ciekawi, niektórych lubimy, inni nas intrygują, a jeszcze inni to szuje, które mamy ochotę wrzucić do lawy czy czegoś w tym rodzaju. Z mojej strony mogę powiedzieć, że lubię cały core tej serii, czyli początek spoilera Randa, Perrina, Matta, Nynaeve i Egwene koniec spoilera. Ta przedostatnia wydawała mi się kijowa na początku, ale w drugim tomie mocno zyskuje. A, jakby kogoś interesowało to te dwie ostatnie widać na początku zwiastuna i nie mam bladego pojęcia co to jest za moment w fabule. Chyba coś dodali po prostu po swojemu albo rzeczywiście to jest dopiero z 3 tomu.

    Najśmieszniejsze jest to, że trudno mi sklecić jakieś sensowne komplementy, bo właściwie nie do końca wiem co mi się tu w ogóle podoba, ale z jakiegoś powodu nie potrafiłem odłożyć tych książek na miejsce. Czytałem sporo przez ostatnie kilka dni. Niby powinno mnie nudzić, a nie nudziło. To chyba najlepsze podsumowanie

    LINK
    • Re: Oko Świata & Wielkie Polowanie

      Buszmen 2021-09-04 22:30:27

      Buszmen

      avek

      Rejestracja: 2003-12-15

      Ostatnia wizyta: 2022-07-03

      Skąd: Jasło

      Miałem podobne odczucia czytając tę serię. Czytałem jedną książkę za drugą, ale żeby powiedzieć co mi się w niej szczególnie podobało to chyba nie jestem w stanie powiedzieć. Elementy zazębiają się, a w dalszych częściach dochodzą kolejne ciekawe postacie a główni bohaterowie się rozwijają. Ja z czystym sercem mogę tę serię polecić fanom fantasy.
      Co do głównych bohaterów to gdzieś czytałem, że Nynaeve była wzorowana na żonie Jordana. Musiał mieć ciekawie w domu

      LINK
    • Re: Oko Świata & Wielkie Polowanie

      mkn 2021-10-15 07:57:22

      mkn

      avek

      Rejestracja: 2015-12-26

      Ostatnia wizyta: 2022-07-01

      Skąd: Wlkp

      Przesłuchałem 2 pierwsze tomy, zacząłem słychać 3 no nie jestem zachwycony. W sumie to chyba do dalszego słuchania popycha mnie tylko nadchodzący serial, Mossar coraz bardziej zachwalający tą serię oraz fakt, że to kultowa klasyka, która jakoś mnie wcześniej ominęła, a trochę głupio nie znać.

      Co zgrzyta:
      - Pierwsza połowa Oka daje poczucie, że czytamy jakieś nędzne popłuczyny po Tolkienie, zdecydowanie za dużo zapożyczeń
      - Bohaterowie - tak pierdołowatych, płaskich, nieautentycznych i niedających się lubić postaci dawno nie spotkałem
      - Problemy z tempem - dokładne opisy kto za kim jedzie po raz n-ty, wielokrotne opisy drobnych, nic nie wnoszących czynności. Przez cały pierwszy tom autor dokładnie wszystko opisuje i przeciąga by finałowe wydarzenia streścić w 3 rozdziałach, trochę po łebkach, gdzie zupełnie nie czuć wagi wydarzeń, co przekłada się na bardzo rozczarowującą i niesatysfakcjonującą końcówkę
      - Przewidywalność - początek spoilera Ingtar czy Padan Fine okazuje się sługą ciemności? Selene = Landfear? Rand potrafi przenosić Moc? Połowa ekipy to wybrańcy losu(koła)? koniec spoilera Przez 2 tomy ani jednego, najmniejszego zaskoczenia
      - Ograne i leniwe rozwiązania - Główny bohater okazuje się być początek spoilera adoptowany i nie jest zwykłym wieśniakiem tylko !uwaga, uwaga! wybrańcem, smokiem odrodzonym, który uratuje świat. Wow! Dziewczyna, w której się kocha oczywiście ma potencjał nabycie potężną czarodziejką. Nie mogą być razem. Tajemniczy strażnik to oczywiście spadkobierca upadłego królestwa. Cała ekipa jest super-specjalna, wszystko się wokół nich obraca, bo ta`veren i Koło/Mocy tka losy świata wokół wybrańca. koniec spoilera itd. itd.

      Co daje radę:
      - Worlbuilding - historia, krainy, ludy - dokładnie opisane i tutaj pojawiają się fajne pomysły, widzę spory potencjał
      - Klimat przygody - autor często przeciąga i przynudza, ale miejscami potrafi fajnie i klimatycznie prowadzić opowieść niczym bajanie przy ognisku
      - Rozwój - bohaterowie się rozwijają. Po dwóch tomach nie są specjalnie mniej wkurzający i nadal nikogo się na da zbytnio polubić, ale może jeszcze kilka tomów i nabiorą trochę autentyczności i będzie się można z nimi odrobinę zżyć.

      Ogólnie po 2 tomach naciągane 3/5. Gdybym czytał już dawno bym to pierdzielnął, ale jako audiobook słuchany na szybkości x1.6 może być, super na usypianie.

      LINK
      • Re: Oko Świata & Wielkie Polowanie

        Shedao Shai 2021-10-15 11:50:34

        Shedao Shai

        avek

        Rejestracja: 2003-02-18

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

        mkn napisał:
        Przesłuchałem 2 pierwsze tomy, zacząłem słychać 3 no nie jestem zachwycony. W sumie to chyba do dalszego słuchania popycha mnie tylko nadchodzący serial, Mossar coraz bardziej zachwalający tą serię oraz fakt, że to kultowa klasyka, która jakoś mnie wcześniej ominęła, a trochę głupio nie znać.
        -----------------------

        Poczekaj do tomu 9, będziesz słuchał na przyspieszeniu chyba x5 żeby przez to przebrnąć xDD

        LINK
  • Koło czasu 4/14

    Mossar 2021-10-10 15:21:16

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Dawno nie miałem takiej relacji z jakąś serią książkową.

    Po "Oku Świata" miałem takie "meh, średniawa seria, średniawi bohaterowie", ale z jakiegoś powodu sięgnąłem po kolejny tom. Zresztą pisałem o tym post wyżej. I "Wielkie Polowanie" podobało mi się już bardziej, ale wciąż bez szału. Potem przyszedł czas na "Smoka Odrodzonego" i ponownie podobało mi się bardziej niż drugi tom, ale wciąż bez efektu totalnego wsiąknięcia i zakochania się w serii.

    Teraz jestem po 4 tomie, "Wschodzącym Cieniu". Jest to książka, moim zdaniem, dużo lepsza niż pozostałe trzy, ale wydaje mi się, że ten taki postępujący progres wynika nie z jakości tych poszczególnych książek, a tego, że Jordan bardzo wolno rozwija ten świat i bohaterów. Zwykle po pierwszym tomie jakiejś serii jest już jakiś ugruntowany główny bohater, które się lubi bądź nie, a w "Kole Czasu" po pierwszym tomie cała, powiedzmy, 6 głównych bohaterów to takie totalne leluje. Drugi tom niewiele w tej kwestii zmienia, a Jordan zamiast mocno popychać fabułę do przodu to skupia się na opisie wszystkiego co się da. No i na etapie 4 tomu jest już sporo ciekawych wątków, które naprawdę mi się podobają. Wciąż jest dużo zamulazy, czasem drętwych dialogów, ale kurczę coś mnie trzyma przy tej serii. Jak tylko odłożyłem "Cień.." to próbowałem sięgnąć po "Revana" Karpyshyna i po 20 stronach odłożyłem, bo nie byłem zupełnie zaangażowany w czytanie. Mam jeszcze do przeczytania (ponownego) "Morta" od Pratchetta, a naprawdę uwielbiam Świat Dysku, ale jakoś nie umiem się zabrać. Korci mnie jak nie wiem, żeby podjechać do jakiejś księgarni i kupić "Ognie Niebios" i czytać dalej.

    A jeśli chodzi o fabułę.. początek spoilera Najbardziej do mnie przemawia, po raz kolejny, wątek Perrina. Jego powrót do Dwóch Rzek jest bardzo fajnie ograny. Dodatkowo pasuje mi bardzo jego relacja z Faile, wątek Loiala, Aielów, którzy się przy nim znajdują, Oprawcy, Luca, właściwie wszystko tu gra. Podobnie jest w wątku Randa, który jest w końcu bardzo interesujący - aczkolwiek to głównie zasługa opisu kultury Aielów. Myślałem, że wątek na Tanchico jest najgorszy i możliwe, że rzeczywiście jest, ale końcówka wynagrodziła. Egeanin jest intrygującym dodatkiem, a walka Nynaeve i Moghedien to był chyba najlepszy pojedynek od początku serii. Zresztą Przeklęci w końcu stali się interesującym elementem historii, bo wcześniej ani mnie ziębili ani grzali. Teraz wydaje się, że Przeklęci mocno napędzają tą serię. koniec spoilera

    Dałem po raz pierwszy w przypadku tej serii 5/5 na goodreads. Nie jest to pewnie 10/10, ale już takie solidne 9/10. BTW czytanie książki >1200 stron to jest fizycznie ciężkie doświadczenie

    LINK
  • ..

    Karaś 2021-11-07 13:58:54

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    Pandemia i praca zdalna to dla mnie nadal bardziej seriale niż książki, ale ostatnio znowu coś mnie wzięło na czytanie.

    Harry Potter i Zakon Feniksa
    A bo jakoś tak mi się przypomniało. Za gówniaka było fajne, teraz jeszcze lepsze. Styl co prawda czasem sprawia, że zęby zgrzytają, ale fabularnie sztos. Chyba najdojrzalsza z serii (choć może gdybym wrócił do reszty, to też bym coś odkrył), niemal dystopijna, ale ta totalniacka rzeczywistość została w ramach szkoły i lore. Generalnie, walka z knagą, czyli to co tygryski lubią najbardziej, prawie libertariańska i z ciekawości aż sprawdziłem - była nominowana do Nagrody Prometeusza właśnie za to. 9/10



    Luna - Nów

    Lubię lunarne scifi, a tego pełno na półkach to i przeczytałem. Wyczuwalna inspiracją Diuną, Luną to surowa pani Heinleina i może nawet Atlasem Ayn Rand, ale nie ma tu niczego ani odkrywczego ani wciągającego. W sumie tylko brutalna rzeczywistość kosmosu, jak w Marsjaninie, zwraca uwagę, o reszcie szybko zapomnę. Już nawet nie pamiętam szczegółów poza pokazem mąk kolonizatorów. 5/10

    Thrawn Ascendancy Chaos Rising
    Zaskakująco dobra jak na Star Warsy. Bez tego durnego motywu narastania przez 350 stron fabuły do konkluzji w Wielkiej Bitwie na ostatnich trzydziestu stronach. Akcja toczy się powoli, ale jest przemyślana i wciągająca. Trochę niepotrzebna Postać tam z tą tarczą, ale poza tym spoko. Czytałem na plaży w Burgas, więc tym milej wspominam.

    Bogowie, honor, Ankh Morpork
    Fajna satyra na wojnę i politykę. Przemyślana. Ale męcząca. Takie 6/10, ale było kilka fajnych motywów i uwag, więc 7.

    Niven - Pierścień

    Kolejny klasyk, który gdzieś mnie tam ominął, ale to dobrze, bo mogę przeczytać po raz pierwszy. Fajne, klasyczne sf ze wszystkimi jego zaletami i wadami.

    Wielka Republika Światło Jedi
    Dobry wstęp do ery, jako one-shot mniej, ale dobrze zarysowuje sytuację w tamtych latach i na tym sie głównie skupia, wyszło ok. Nie nudziłem się, choć trochę boli powrót do koncepcji "350 stron trzech wątków z kulminacja w bitwie", no 150 takich książek było. 6/10

    Fundacja
    Odświeżenie z okazji serialu i kolejny przykład jak powieść zapamiętana jako dobra po latach jeszcze zyskuje. Wspaniała i fenomenalna na wielu poziomach. 10/10

    Vandermeer - Zrodzony
    Ciekawe spojrzenie, trochę Metro bez metra. Raczej fantasy niż scifi, czary i kocopoły, ale biotechnoapokalipsa jest względnie rzadkim motywem, a Zrodzony jest uroczy.

    Kosik - Różaniec
    O, to było dobre. Połączenie polityki, science fiction i paru innych gatunków. Mocna inspiracja Nivenem, z resztą wprost wspomnianym. Młot na socjalistyczne pomysły i prztyczki do polskiej rzeczywistości. Nie jest może jakoś szczególnie fikuśne fikumiku, raczej mocno klasyczne dystopijne sf, ale spokojnie może stać obok Zajdla i Wnuk Lipińskiego. Trochę uwierają niektóre błędy np. niby nigdzie nie ma zwierząt i nie wiedzą co to, ale sąsiadka psa na spacer to już wyprowadzała, i parę innych zgrzytów też, ale nadal wysokiej klasy scifi. 9/10

    Silverberg - Skrzydła nocy
    Szybko się czyta, niektóre motywy fajne. Z językowego punktu widzenia cieszyło zachowanie sensowności przeinaczeń topograficznych (Tybr - Tyvr, Stambuł - Stanbool itd, b często przechodzi w w np, Babilon:Vavilon, m w n np. medved niedźwiedź itd). Trochę baśniowe, znów raczej fantasy, gorzka refleksja nad ludzkością a raczej nad rozumnymi gatunkami per se z czasów, gdy socjosf jeszcze raczkowało. 7/10

    Watts - Slepowidzenie
    Latami jakoś ją omijałem. Nie żałuję, bo dzięki temu mogłem ją przeczytać po raz pierwszy właśnie teraz.
    . Biosf w kosmosie, ale bez żadnych pleśni i innych takich, które mnie nudzą, ale postawienie na statki kosmiczne i naukę. Niesamowicie ambitna z dziesiątkami przypisów, dużo refleksji lingwistycznych i antropologicznych.

    LINK
  • Red Rising

    Karaś 2021-11-11 10:36:25

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    Dość mało znana w Polsce seria. Na Goodreads seria zdobywa jakieś awardy, autor też był chyba nominowany do Prometeusza, ale zupełnie mnie to ominęło lub nie zwracałem uwagi. Coś tam na lubimyczytać przefiltrowałem, mignął mi trzeci tom, okładka jak z lat `90 i myślę sobie ee znowu jakieś okołomilitarne pierdoły z robakami, ile tego już było (Wieczna Wojna, Kawaleria Kosmosu, Gra Endera...) no i skrolowałem dalej. Potem mi mignęło przy okazji jakiegoś artykułu o ekranizacji Fundacji, a potem po raz trzeci i to wszystko w ciągu dwóch dni, no to sobie myślę że kurde cholibka może jednak warto spróbować.

    Na razie przeczytałem pierwszy tom - Złota Krew.

    Wybitna powieść. Wybitna historia.

    Po pierwszych rozdziałach obawiałem się, że to kolejna klisza, ale moment, który zazwyczaj kończy tego rodzaju powieści tutaj dopiero ją otwiera. To było świeże. Lubię też motywy vendetty, Goliath, Law Abiding Citizen, tutaj podsycone mitologią, ale nie, to nie jest jakiś Ilion, że o Hellenici w Kosmosie, to ma uzasadnienie w tym zaślepieniu, pysze, upadku, ostatnim podrygu upadającej cywilizacji.

    Z powieści da się wyłuskać zdecydowanie więcej niż tylko Hogwart. Masa motywów ukryta między wierszami.

    Nie wiadomo, w którą stronę pójdzie fabuła. Jedynie twist ten pod koniec dało się uznać za oklepany i przewidywalny, ale autor dawał tak jednoznaczne hinty, że chyba nawet chodziło mu o rozbrojenie tego plot twistu, by nie sprawiał wrażenie oklepanego

    Generalnie cieszę się, że to dopiero pierwszy tom. Tydzień temu nie wiedziałem o tej serii, a chyba będzie jedną z ulubionych.

    LINK
    • Re: Red Rising

      Mossar 2021-11-11 10:44:50

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd:

      Zaintrygowałeś. Zapisuję sobie na goodreads na przyszłość

      LINK
    • Re: Red Rising

      Karaś 2021-11-13 12:09:29

      Karaś

      avek

      Rejestracja: 2007-01-24

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: София

      Drugi tom też świetny jakby co już bardziej wojna i space opera, ale nadal.

      LINK
      • Re: Red Rising

        Kathi Langley 2021-11-14 12:12:14

        Kathi Langley

        avek

        Rejestracja: 2003-12-28

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Poznań

        Poważnie? ja odpadłam na drugim tomie bo mnie zmęczyłą banalność i sztucznie budowana drama Dzwoni za blisko Igrzysk Śmierci, a świat przedstawiony wydaje mi się jeszcze bardziej wysilony. Zgodzę się że punkt wyjścia jest interesujący, ale wg mnie im dalej tym bardziej po sztampie.

        LINK
        • Re: Red Rising

          Karaś 2021-11-14 14:48:13

          Karaś

          avek

          Rejestracja: 2007-01-24

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd: София

          No, początek spoilera familijne rody i imperator który się sprzymierzył z jednym z nich by wytłuc drugi koniec spoilera to przecież główna oś Diuny a sam Darrow to znów oklepany mit campbelliański, droga, Ares jako mędrzec-drogowskaz, a artefaktem jest tym razem początek spoilera całe jego ciało koniec spoilera a nie jakiś przedmiot.

          Ciężko dzis o niesztampowość, ale kreacja świata, przemycanie fajnych motywów politycznych, brak jednoznacznego moralnego protagonisty, ogólnie tempo i sposób akcji sprawia mi ogromna frajdę, daleko do kiczu, sporo zapożyczeń i bajkowość, taki miszmasz, science fictionowy Shrek

          LINK
  • Hyperion

    Mossar 2021-11-13 11:42:43

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Slavek na Discordzie hajpował Hyperiona już od jakiegoś czasu. Miałem zamiar go przeczytać, ale raczej później, moze za rok, może za dwa. Tak wyszło, że trochę się zmęczyłem tymi wszystkimi długimi cyklami fantasy i postanowiłem wziąć coś z SF. Padło na Hyperiona.

    Świetne. 9/10.

    Jeśli miałbym za coś odjąć ten punkcik to ewentualnie za to, że na koniec w epilogu trochę się avengerowo zrobiło, ale poza tym te wszystkie historie pielgrzymów bardzo do mnie przemówiły. Każdą zaczynałem z myślą "Ta będzie gorsza, czuję, że to już nie będzie tak dobre jak poprzednie" i właściwie każda mnie z tego błędu wyprowadzała. Poza sam treścią i przesłaniem tych opowieści podobała mi się też zmienna forma. SIlenus opowiadający swoją historię trochę jak obłąkaniec, trochę jak artysta, Kassad, u którego czuć było ten wojenny vibe, itd. Ale ostatecznie największe wrażenie na mnie zrobiło to jak te opowieści jedna po drugiej rozwijały ten świat. Bez pośpiechu pokazywały jak wygląda świat Hegemonii, TechnoJądra czy Wygnańców.

    Jest tu sporo koncepcji, które moim zdaniem mogą wypaść świetnie w zapowiadanym filmie. Chociażby w historii Lamii mamy ogromny potencjał na pokazanie tego świata początek spoilera cybrydów, infowymiaru, cyberśmieci koniec spoilera w taki odjechany, wciągający sposób. Generalnie ta koncepcja przyszłości jest bardzo interesująca. Czasem przesadzona, ale tak akceptowalnie przesadzona. Najbardziej mi chyba odpowiada to co się w tej serii dzieje z czasem. Widać, że Simmons się tym bawi, używa tego do postawiania bohaterów w sytuacjach moralnych/etycznych, które w naszym świecie nie są możliwe.

    Także kolejny tom przeczytam na pewno. Pewnie nie w tym roku, ale jestem ciekawy co dalej.

    P.S. Co do samych opowieści to oczywiście niektóre podobały mi się bardziej, niektóre mniej (mimo, że wszystkie są bardzo fajne). Uszeregowałbym je tak:
    Weitraub > Konsul > Lamia > SIlenus > Kassad > Hoyt

    LINK
    • Re: Hyperion

      Mossar 2021-11-14 15:07:12

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd:

      Nikt się tu nie odniósł do mojej opinii o Hajperionie. Jest mi smutno

      LINK
    • Re: Hyperion

      Adakus 2021-11-14 16:53:43

      Adakus

      avek

      Rejestracja: 2007-11-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Silesia

      Czytałem lata temu, fajna .

      LINK
    • Re: Hyperion

      Shedao Shai 2021-11-14 17:17:19

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      Hyperion to dla mnie powieść, od której symbolicznie zaczęła się dla mnie przygoda z dobrą literaturą. Wcześniej czytywałem głównie Star Warsy i Fabrykę Słów, aż tu dostałem tę oto powieść, kręciłem nosem, po czym wciągnąłem ją jednym tchem i pobiegłem po kontynuacje. I zacząłem dobierać lektury wg. nieco innego klucza. Więc miejsce w moim serduszku ma specjalne. Całą tetralogię uważam za wybitną i zajmuje u mnie na półce honorowe miejsce.

      Ogólnie polecam twórczość Dana Simmonsa, dylogia Ilion/Olimp jest prawie tak dobra jak Hyperiony (i też w mojej ocenie 10/10), "Wydrążony człowiek" też, a i reszta jego twórczości to poziom co najmniej bardzo dobry: "Drood", "Terror", "Pieśń bogini Kali", "Abominacja". Najsłabiej oceniam stricte horrorową "Letnią noc", ale to też dobra lektura, z mocnym To/Stranger Things vibe.

      LINK
    • Re: Hyperion

      Slavek_8 2021-11-14 23:38:51

      Slavek_8

      avek

      Rejestracja: 2010-06-25

      Ostatnia wizyta: 2022-07-05

      Skąd:

      Mossar napisał:

      Weitraub > Konsul > Lamia > SIlenus > Kassad > Hoyt

      -----------------------

      Wow, oryginalnie. Mi chyba właśnie historie Kassada i Hoyta podobały się najbardziej, chociaż właściwie po prostu chciałem poznać tę "główną" historię. Ciekaw jestem czy po przeczytaniu pozostałych tomów będziesz coraz bardziej zachwycony (jak ja), czy coraz bardziej rozczarowany (jak niektórzy inni xD ).

      LINK
      • Re: Hyperion

        Mossar 2021-11-15 18:52:12

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd:

        Może po prostu z czasem się bardziej wkręcałem? Ta kolejność to niemal odwrócona kolejność opowiadania

        Poza Weitraubem, bo ta historia mnie po prostu najmocniej dotknęła jako kogoś kto jest tatą.

        LINK
  • coś tam czytam

    cwany-lis 2021-11-14 18:16:34

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Nie ruszyłem jeszcze z "trylogią Koreliańską" - chronologiczne czytanie EU nie zając, nie ucieknie, musi mnie najść olbrzymia ochota na SW, by czytać takie "perełki"

    Przeczytałem za to znowu kilkanaście powieści z uniwersum Warhammera 30K/40K/41K - wszystkie zaliczają się gatunkowo do militarnych, mrocznych i krwawych powieści wojennych. Warsztatowo stoją na wysokim poziomie, zaskakująco wysokim, może to kwestia tego, że są pisane przez fanów, w dodatku posługujących się klasycznym angielskim, bogatszym o słowa i określenia, które amerykańskim grafomanom są obce.

    Poza tym:

    Tamte dni, tamte noce - mocno letnia, wakacyjna lektura o romansie między dwoma chłopakami we Włoszech w latach 80-tych. Ma swój sty i urok, całokształt psuje tylko maniera autora do bardzo obrazowych i szczegółowo opisanych scen łóżkowych, które budzą niesmak, albo są momentami żenujące. Psuje to mój odbiór lektury, która mogłaby być jedną z lepszych wakacyjnych powieści. Ma potencjał, jest dobrze napisana, ale raczej do niej nie wrócę, pewnych fantazji z powieści nie odzobaczę (morele ...).

    Magic the Gathering: Bratobójcza Wojna - jestem zaskoczony jakością tej książki - napisał ją "nasz" Jeff Grubb - autor m.in. "Plagi" ze starego kanonu i "Cormyru" z Forgotten Realms. Niby pierwszy tom z czterech, ale stanowi też zamkniętą całość - to historia z początków tworzenia się "lore" gry karcianej, opartej o konflikt dwóch braci. Co ciekawe początek MTG to moment, gdy magia i podróże po różnych sferach są nieznane, tym samym świat przedstawiony w tej powieści jest dosyć przyziemny. Dopiero, gdy bracia odkrywają artefakty pradawnej rasy sprawa nabiera tępa. Mamy tu sensownie rozrysowany epicki konflikt, trwający kilkadziesiąt lat, pełen krwawych i wyniszczających konfliktów. Co zaskakujące autor dużą wagę przykłada to detali nadających wiarygodności wielkiej wojnie - poruszane są tu tematy zaopatrzenia, dostaw surowców, przestawienia gospodarki na cele militarne, ciągły rozwój technologii kosztem życia niewolników i naturalnych surowców .... jak na powieść stricte zarobkową, pisaną na zlecenie jest bardzo solidnie przygotowana i przemyślana. Sanderson mógłby się pod nią podpisać i żaden z jego ultra-fanów nie zauważyłby różnicy.

    Tytułowi bracia to również ciekawy wątek książki - autor oparł narrację w kilku momentach na kronikarskim stylu, gdzie powołuje się na niepewne źródła historyczne. Tym samym, pewne wydarzenia, kluczowe dla całej wojny niejednoznacznie opisują decyzje, jakie podjęli Urza i Mishra - to czytelnik może sam zadecydować, kierując się swych kompasem moralnym i sumieniem kto bardziej zawinił. Bardzo fajna sprawa i zamysł pisarski, tak rzadko spotykany w fantastyce. Kolejne tomy tomy są już pisane przez innych pisarzy, w pełnie też wykorzystują potencjał MTG i podróżowanie po sferach co klasyfikuje się już mocno do super-heroic-fantasy - pierwszy tom jest zupełnie inny, jego lektura daje dużo satysfakcji. Polecam.

    Expanse 03 - Wrota Abaddona - pierwszy tom całkowicie rozminął się z moimi oczekiwaniami (niech przeklęci będą ci wszyscy book`tuberzy określający ten cykl, jako "Grę o Tron w kosmosie"), drugi jeszcze mocniej mnie utwierdził w tych różnicach ... ale minął rok i naszła mnie ochota na lekko naukową space operę. Za trzecim razem wiedziałem co dostanę i jak to będzie napisane - tym razem poznanie dalszych losóch Holdena, Amosa i reszty sprawiło mi satysfakcję z lektury. Opisana tu historia dokądś zmierza, autorzy zdają się mieć wszstko ładnie rozplanowane. Po kolejny tom sięgnę może za pół roku ...

    Jedyne co nadal mnie irytuje to maniera pisarska polegająca na skrupulatnym opisywaniu myśli poszczególnych bohaterów - co często przeczy ich czynom - czytam przez dwie, trzy strony dywagacje po czym można je wyrzucić na śmietnik, ponieważ okoliczności zmuszają postać do podjęcia zupełnie innych decyzji. Śmieszy mnie też ciągłe tłumaczeni "amoralności" niektórych postaci, zupełnie jakby autorzy tłumaczyli się "ta bohaterka zabiła tysiące, ale ma traumę z dzieciństwa, jest w gruncie dobrą osobą, skrzywdzoną przez świat". Dialogi nadal kuleją, postacie ciosane momentami z drewna, ale jest to znośna lektura.

    LINK
  • Problem Trzech Ciał

    cwany-lis 2021-11-15 21:19:51

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Chińskie SF, obsypane nagrodami etc. - rzecz traktuje o kontakcie z obcą cywilizacją - co prawda bohaterami są chińscy naukowcy, część historii rozgrywa się podczas wielkiej rewolucji kulturalnej, ale zaskakująco mało tu orientu. Akcja powieści mogłaby się równie dobrze dziać w Polsce, czy w Strefie 51 i w żaden sposób nie wpłynęłoby to na całokształt. Niektóre recenzje, które czytałem mocno przesadzały z tym unikalnym punktem widzenia i azjatycką, unikalną perspektywą.

    Pomijając ten przereklamowany orient pozostaje nam solidna i wciągająca powieść. Nie przepadam za naukową SF, ale autor przez większą część lektury potrafi bardzo przystępnie wyjaśnić i opisać wiele naukowych zagadnień. Wyjątek stanowi ostatnie 10% powieści, gdzie dosłownie przerzuca się rozmaitymi teoriami i doświadczeniami, jedno bardziej abstrakcyjne od drugiego. Także kilka pomysłów w samej historii jest albo pretekstowych i działa "bo tak" , albo z lekka ociera się o krindż i SF rodem z lat 80-tych.

    Najbardziej rozczarowują początek spoilera obcy najeźdźcy, których autor szybko obdziera z aury tajemnicy i opisuje w bardzo bliski człowiekowi sposób, przez co stają się trochę bardziej zdyscyplinowanymi humanoidami koniec spoilera

    Nie po drodze mi z naukową SF, wolę jednak bardziej przyziemne historie, ale była to miła odskocznia, trochę przereklamowana ale przeczytałem z uwagą na dwa posiedzenia.

    LINK
    • Re: Problem Trzech Ciał

      Karaś 2021-11-15 21:23:07

      Karaś

      avek

      Rejestracja: 2007-01-24

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: София

      CISZEJ BO NAS USŁYSZĄ

      Generalnie tom pierwszy jest super, ale jak przeczytasz następne dwa to jeszcze tylko zyska

      LINK
    • Re: Problem Trzech Ciał

      Smok Eustachy 2021-11-15 23:01:51

      Smok Eustachy

      avek

      Rejestracja: 2017-02-13

      Ostatnia wizyta: 2022-01-07

      Skąd: Oxenfurt

      Pojechał trochę z tymi trzema ciałami bo Proxima jest za mała i za daleko żeby coś namieszać:
      https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1117029,trzy-ciala-i-potwory-spoiler
      Aby usłyszeć Ziemię z układu Centaura Alfy nie potrzeba żadnych cyrków. Przez radioteleskopy powinna być słyszalna. Coś się mię tak wydaje.

      LINK
    • Re: Problem Trzech Ciał

      Rusis 2021-12-27 14:54:23

      Rusis

      avek

      Rejestracja: 2004-02-28

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Wrocław

      cwany-lis napisał:
      Chińskie SF, obsypane nagrodami etc. - rzecz traktuje o kontakcie z obcą cywilizacją - co prawda bohaterami są chińscy naukowcy, część historii rozgrywa się podczas wielkiej rewolucji kulturalnej, ale zaskakująco mało tu orientu. Akcja powieści mogłaby się równie dobrze dziać w Polsce, czy w Strefie 51 i w żaden sposób nie wpłynęłoby to na całokształt. Niektóre recenzje, które czytałem mocno przesadzały z tym unikalnym punktem widzenia i azjatycką, unikalną perspektywą.
      -----------------------

      Jasne to co najważniejsze w tej książce byłbyś w stanie wyjąć z Chin i przenieść w dowolne inne miejsce, nie jest to niewykonalne ani nawet bardzo trudne. Ale wciąż w całości da się bardzo mocno odczuć te motywy Chińskie, które tam po prostu są jako mocne tło. Sprawia to, że mi się książkę czytało z większą ciekawością niż kolejną książkę osadzoną w Polsce czy Strefie 51. Szczególnie mi przypadła do gustu w tym kontekście właśnie pierwsza część książki, w której jeszcze za bardzo nie zajmujemy się samym s-f ale przechodzimy przez historie z rewolucji kulturalnej. Czasy wpływają też na brak takiego typowego orientu - mamy szarość komunizmu, a bohaterami są raczej ludzie których życie nie toczyło się wokół tematów typowo "orientalnych".

      LINK
  • Pohl Fryderyk: Gateway. Brama do gwiazd

    Smok Eustachy 2021-11-25 00:05:49

    Smok Eustachy

    avek

    Rejestracja: 2017-02-13

    Ostatnia wizyta: 2022-01-07

    Skąd: Oxenfurt

    Gateway postrzegam przez pryzmat chłamu którym zostaliśmy zasypani przez te wszystkie lata. Czy grafomany od Another Life nie mogły się na tym wzorować?
    Ale ad rem:
    1. Nie ma wampirów w kosmosie i w czaszkach złom nie grzechocze.
    2. Autor stara się przedstawić kompletną i spójną wersję świata przedstawionego. Co teraz jest rzadkością.
    3. Jest seks i romans, Horubała będzie zadowolony.
    4. Ciężko nie walić spoilerami ale:
    początek spoilera
    Sama koncepcja resztek obcej cywilizacji z których możemy korzystać ale ich nie rozumiemy jest ciekawa. Dodatkowo eksploracji dokonują jakieś ignoranty za pieniądze. U nas by byli profesorowie, akademicy by byli. Dysertacje, konferencje naukowe a tam pełna komercha. Inne spojrzenie.
    5. Nie wiem czy gościu ogarniał że możemy przyswajać białka, cukry, węglowodany witaminy i inne badziewie organiczne a przekształcanie ropy czy komety w odpowiednie związki to skomplikowana sprawa. Ale niech ma.

    Jestem po pierwszym tomie dopiero i tu jest problem Pohla podstawowy, ze następne pozycje cyklu są już słabsze. Czy na pewno ogarnął problematykę zachowania w pobliżu czarnej dziury? Promieniowanie i grawitacja? Przez pół miliona lat położenie obiektów w kosmosie zmieni się więc trafienie jest obarczone błędem pewnym. To się może wyjaśnić.
    Premiera to rok 1977 i trzyma się to dobrze, jak już pisałem w porównaniu z badziewiem którym jesteśmy zasypywani teraz jest OK.
    koniec spoilera

    LINK
    • Re: Pohl Fryderyk: Gateway. Brama do gwiazd

      Finster Vater 2021-11-25 21:07:26

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      Normalnie to złota łopata się należy, za odkopanie tego starocia (czyli gdzieś przełom 80/90). Gateway to jedna z moich ulubionych SF, i podoba mi się jak Pohl budował świat, relacje bohaterów i, oczywiście tych nieznanych "obcych" (o których więcej będzie w kolejnych tomach).

      Ale, czy te badania z korporacyjnego punktu widzenia są takie dziwne? Wszak i Kolumb, i Magellan i cała reszta to też byli wynajęci najemnicy, w których ktoś zainwestował, by przynieśli profit. Sobie i inwestorowi. Nihil novi sub sol.

      LINK
    • Re: Pohl Fryderyk: Gateway. Brama do gwiazd

      Karaś 2021-12-23 20:42:54

      Karaś

      avek

      Rejestracja: 2007-01-24

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: София

      Też to ostatnio czytałem. Na razie pierwszy tom. Klasyczny niedosyt i zaintrygowanie, jak po chyba każdej sf z tamtych lat. Pewnie sięgnę po następne tym bardziej, że czyta się szybko. I super, że korpo - orzeźwiające w zalewie wszechobecnych bzdetów, że "gdyby nie partia to ludzie by niczego nie osiągnęli bo są zbyt chciwi i głupi".

      LINK
  • o Polsce w reportażu i sensacyjne

    cwany-lis 2021-12-04 23:44:52

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -Przedwojnie - dosyć ciekawa wizja Polski 2030 - autor to ponoć znany, lewicowy komentator, ale przez 90% opowiadanej historii zdaje się pamiętać, że pisze powieść właśnie. A pisze bardzo przyzwoicie, czyta się bez bólu. Perypetie pierdołowatego trzydziestoparolatka, będącego na utrzymaniu żony, przemierzającego Warszawę targaną manifestami i strajkami, pełną nierówności społecznych i kryzysów gospodarczych są ciekawe. W tej wersji historii prawicowe rządy znowu są pod kreską a u władzy jest szeroko pojęta lewica. Kilka pomysłów na problemy, z jakimi borykać się może nasz piękny kraj za 10 lat są sensownie przedstawione i wiarygodne, albo przynajmniej sugestywne (mikro-płatności za korzystanie z usług publicznych, parków, stref osiedlowych itp., wymarłe małe miasteczka, upadłe biznesy wokół odgrodzonych, drogich autostrad, bajońskie opłaty za wywóz śmieci prowadzące do wzrostu nielegalnych wysypisk, drony obserwujące obywateli i automatyczne mandaty kasujące należność wprost z konta). W opowiadanej historii brakuje wycieczek osobistych, jakiś politycznych złośliwości, obie strony konfliktu obrywają po równo, autor stara się też ukazać różne interpretacje miłości do ojczyzny i stanu umysłu rodaków. Wyszło fajne czytadło "do kotleta", które wciągnąłem praktycznie na jednym posiedzeniu.

    Zapaść. reportaże z mniejszych miast - rzadko czytam reportaże, ale po tej pozycji zdecydowanie częściej sięgnę po taką lekturę. Opowiadane tu historie mocno zagrały mi na emocjach, sam pochodzę z małego miasta i borykałem się z wieloma podobnymi problemami co bohaterowie poszczególnych rozdziałów. Czego tu nie ma - upadki wielkich firm zatrudniających połowę mieszkańców, hałas, bezrobocie, brak perspektyw, brak lekarzy, układy i znajomości, smog, wycinka drzew i betonowe rynki - czyta się to znakomicie, ale co wrażliwszy czytelnik może nie strawić takiej dawki polskiego narzekania i dojmującego pesymizmu. Ale z drugiej strony, po takiej dawce życiorysów Polaków starszych i młodszych jeszcze mocniej doceniam posiadanie własnego skromnego mieszkania z widokiem na las w bardzo dobrej lokalizacji i pracę w budżetówce :uff: Fantastyczna lektura.

    LINK
  • Podsumowanie 2021

    Mossar 2021-12-23 17:37:36

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Klasycznie książkowe podsumowanie roku ode mnie. Tym razem weszły 64 książki, aktualnie czytam 65, ale jakoś mi idzie słabo, a do przeczytania 1200 stron, więc chyba się nie uda.

    Najważniejszym wydarzeniem książkowym tego roku było dla mnie przeczytanie całego Cosmere, czyli bodajże 14 książek, bo Elantris czytałem w ubiegłe święta. Zacząłem w grudniu, skończyłem w czerwcu i ta seria stała się moją ukochaną serią. Aktualnie Cosmere liczy się dla mnie najbardziej, nawet SW zeszło na dalszy plan. Czekam na Wax&Wayne 4 w przyszłym roku.. no i chyba będę musiał je machnąć w oryginale. No chyba że MAG wyda maximum w marcu 2023.

    Druga seria, która mnie bardzo wciągnęła i zaintrygowała to Malazańska Księga Poległych. Mam za sobą 6 tomów + 1 tom innego autora tego uniwersum. Brutalnie. Mrocznie. Ciężko. Ale też śmiesznie i emocjonalnie. Kocham i nienawidzę tą serię Nie no. Może nie nienawidzę, ale czasem mnie denerwuje, ale plusy są zdecydowanie większe niż minusy.

    Świat Dysku. Machnąłem sobie prawie cały cykl o Wiedźmach, potem większość o Straży. I wtedy zaczęli wydawać nowe wydanie kioskowe, więc aktualnie zbieram kolejne tomy i czekam na kolejny do przeczytania, którego nigdy nie czytałem (takich zostało mało) albo czytałem dawno.

    Z SW w sumie głównie Wielka Republika. Niektóre czytane i po angielsku i potem po polsku. Poza tym powtórzyłem Alfabecik i machnąłem trochę Legend, żeby skończyć w końcu tą NEJkę. Co z SW w tym roku było najgorsze? Zdecydowanie Mroczne Gniazdo. Z kanonu chyba Race to Crashpoint Tower. A najlepsze? W sumie to nic nie było jakieś wybitne, więc chyba Rozkaz 66 i Światło Jedi.

    No i Koło Czasu. Przed serialem miałem hype i też do 5 roku coraz bardziej mi się podobało. Teraz czytam tom 6 i kurczę jakoś idzie jak krew z nosa. Zobaczymy co będzie dalej z tą serią.

    Na wzmiankę też zasługuje świetny Hyperion i Dzienniki Gwiazdowe Lema (chyba nawet lepsze niż Hyperion). Dobry, udany książkowo rok. Teraz trochę boję się, że w przyszłym roku będzie gorzej, bo się trochę wyprztykałem z książek, które wiedziałem że będą dobre. Na pewno w styczniu zacznę od HR, potem pewnie Upadek Hyperiona, MAG dalej wyda Malazańską, więc czeka mnie przynajmniej 5 kolejnych tomów. Nie wiem w sumie czy będzie mi się dalej chciało czytać Koło Czasu. Myślę też że zacznę coś nowego - Czarną Kompanię Cooka, coś od Brenta Weeksa albo Meekhańskie Pogranicze Wegnera.

    LINK
  • Druga połowa i podsumowanie 2021

    Rusis 2021-12-27 14:37:46

    Rusis

    avek

    Rejestracja: 2004-02-28

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wrocław

    Miałem w tym roku co kwartał wrzucać książki, które przeczytałem. Dobrze szło przez pierwsze dwa kwartały, po trzecim nie mogłem się zebrać do napisania tego więc teraz lista z ostatniego półrocza i podsumowanie całego roku.

    Najpierw drugie półrocze 2021:

    Kryminały:

    "Miasto szpiegów" - Marek Krajewski
    Tym razem autor w swojej powieści przenosi nas do przedwojennego Gdańska i okolic. Pod względem oddawania realiów historycznych (miejsc, nastrojów społecznych, wydarzeń w tle) jak zwykle trzyma poziom. Pod względem samej przedstawionej historii już jest trochę gorzej. Mam wrażenie, że Krajewski zaczyna się powtarzać z wykorzystywaniem pewnych motywów - jasne, przy tylu książkach to było nieuniknione ale zaczynają tracić przez to na ciekawości. Tu na dodatek autorowi nie udało się zawrzeć całej historii w naturalny sposób, tylko pod koniec wyraźnie przyspieszył wyłuskując czytelnikowi co miał na myśli. Czytało się dobrze, ale jak na Krajewskiego powieść raczej przeciętna.

    "Księżniczka z lodu" - Camilla Lackberg
    "Kaznodzieja" - Camilla Lackberg
    Czyli pierwsze dwa tomy kryminałów z serii "Saga o Fjällbace". Klimaty skandynawskie, przestępstwa sprzed lat, które z różnych powodów zaczynają wypływać na światło dzienne. To co mi mega przypadło do gustu to nieszablonowe podejście do głównych bohaterów. W większości kryminałów główny bohater to stróż prawa/dziennikarz z problemami alkoholowymi i rozbitą rodziną, który zatraca się w łapaniu przestępców. Tu mamy policjana i pisarkę - oboje bez żadnych większych problemów życiowych, ot zwykli ludzie, których los związał z tymi sprawami. Miłe odstępstwo od standardu. Reszta już trochę bardziej typowa dla kryminałów skandynawskich - ale jeśli komuś przypadają one do gustu to i ta saga powinna.

    "Kastor" - Wojtek Miłoszewski
    Kryminał dziejący się w 1990 roku. Całkiem ciekawie oddany klimat przemiany ustrojowej - szybkie bogacenie się niektórych grup, problemy strukturalne, rozliczanie z przeszłością i SBcją. Do tego kryminał w którym przez długi czas nie jest w cale takie oczywiste kto i dlaczego jest mordercą. Choć czasem miałem wrażenie, że same wątki kryminalne schodziły na drugi plan i były pretekstem do tego aby autor mógł się pobawić w opis Polski z tego okresu.

    "Bez reszty" - Wojtek Miłoszewski
    Kontynuacja Kastora, utrzymana w podobnych klimatach co pierwszy tom. Tu już było "więcej kryminału w kryminale", a trochę mniej opisów samej Polski - choć lata akcji wciąż odgrywają bardzo ważną rolę i w każdym momencie daje się odczuć, że powieść jest osadzona na początku lat dziewięćdziesiątych. Oba tomy to całkiem przyjemne pozycje, oderwane trochę od standardowego kanonu "kryminałów".

    Fantastyka:

    "Piorun kulisty" - Cixin Liu
    Kolejna powieść Cixin Liu - czyli forma literacka, w której ten autor jak dla mnie sprawdza się najlepiej. Znowu mamy mocne osadzenie w Chinach i nauce, tym razem skupiając się już tylko na ludzkości. Jeśli komuś spodobał się cykl "Wspomnienie o przeszłości Ziemi" to i ta pozycja przypadnie do gustu. Czytając jednak zaczynam zauważać tendencję, że zdecydowanie bardziej mi się w jego przypadku podoba pierwsze 3/4 książki niż samo zakończenie - mam wrażenie, że przez większość czasu Cixin stara się trzymać zarysowanej przez siebie historii i ograniczeniom, aby na koniec oderwać kompletnie od wszystkiego. I ten schemat wypada na minus, ale wciąż jest to minus akceptowalny biorąc pod uwagę poziom całości.

    "Mrok nad Tokyoramą" - Robert J. Szmidt
    Lekka fantastyka dziejąca się w przyszłości rządzonej przez wielkie korporacje. Ciekawy klimat miast, które są praktycznie niezależnymi enklawami. Temat powtarzany wielokrotnie u różnych twórców, ale wciąż sprawdza się dobrze.

    "Ostateczne Rozwiązanie" - Robert J. Szmidt
    Kolejna książka z typu historii alternatywnych. Wyjściem do niej jest zamach na Hitlera w 1939, który kończy się sukcesem a władzę w Rzeszy przejmuje Himmler. Tym samym mamy alternatywne spojrzenie na to jak by mogła potoczyć się druga wojna światowa. Pomysł dobry, problem mam z wykonaniem. Autor mam wrażenie miał pomysł na wizję świata, ale nie potrafił rozpisać szczegółów. W rezultacie dostajemy ciekawy wstęp i zakończenie - w obu możemy skupić się na tym "co by było gdyby". Środek książki jednakże zabiera czytelnika w wątek rozgrywający się w zdecydowanie mniejszej skali, który jest stworzyny na motywach wydarzeń z czasów II wojny dostosowanych do historii alternatywnej. W efekcie na długo zamiast zastanawiać się w jakim kierunku pójdzie świat obserwujemy przygody dwójki bohaterów działających jako agenci na terenie wroga. Sprawia to, że czułem niedosyt z niewykorzystanego potencjału powieści. Przyznaję jednak, że całość napisana jest jak na tego typu historie w miarę spójnie.

    Horrory:

    "Inkub" - Artur Urbanowicz
    Horror dziejący się na suwalszczyźnie w małej wiosce. Autor wykorzystał dosyć popularny motyw odległej wioski z małą społecznością w której dochodzi do niewytłumaczalnych wydarzeń. Trochę jak klimat z powieści Dardy (fani horrorów zapewne kojarzą). Ważniejsze nie tyle są tu wydarzenia co samo budowanie klimatu i tajemnicy wokół nich. Stary, sprawdzony i wielokrotnie wykorzystywany sposób pisania horrorów, ale osadzenie go w Polsce - wykorzystanie rodzimych motywów - sprawia, że czyta się bardzo przyjemnie i nie męczy wtórnością.

    Inne:

    "Zrozumieć Japonię" - Dorota Ugorowska
    Książka poświęcona współczesnej Japonii, ludziom w niej żyjących, ich tradycjom, przyzwyczajeniom i zwyczajom. Napisana przez autorkę, która przez wiele lat mieszkała w niej. Każdy rozdział skupia się na innym zagadnieniu jak np. natura, religia, praca, kultura itd. Nie jest to typowa książka podróżnicza czy cykl reportaży, a sam sposób napisania z uwagi na brak historii przewodniej jaką takowe posiadają może odrzucać. Poszczególne rozdziały mają bardzo nierówny poziom, niektóre wciągają będąc świetnie przemyślaną opowieścią, inne zdają się wręcz zbiorem luźnych - źle zedytowanych notatek. Niemniej jednak całość w dosyć ciekawy sposób pokazuje współczesną Japonię, starając się dotrzeć do źródeł określonych zachowań i rozprawić z niektórymi stereotypami.

    "Czarne dziury" - Stephen Hawking
    Książka będąca zapisem dwóch wykładów słynnego fizyka na temat czarnych dziur. Pierwszy z nich był dosyć oczywisty, nie wnoszący specjalnie nic do wiedzy zapamiętanej sprzed X lat. Drugi natomiast przedstawiał współczesne teorie dotyczące ich badania, pozostałości po cząstkach które w nie wpadły. To już dla mnie była swoista nowość. Jest to bardziej broszurka niż książka, którą czyta się błyskawicznie.

    Łącznie w 2021 udało mi się przeczytać 28 książek. Trochę lepiej niż rok wcześniej. Patrząc się na gatunki to wciąż (tak jak od prawie zawsze) najwięcej czytam fantastyki i kryminałów, ale na trzecią pozycję zaskakująco zaczynają się wybijać horrory i wiem, że tendencja ta raczej się w kolejnym roku utrzyma.
    Fantastyka / s-f: 14
    Kryminały: 5
    Horrory / powieści grozy: 4
    Reportaże: 3
    Inne: 2

    Zakupy na najbliższe miesiące zrobione, paczka z książkami przyszła niedawno tak więc czas będzie zacząć czytać na poczet 2022

    LINK
  • Podsumowanie roku 2021

    Melethron 2021-12-31 14:06:41

    Melethron

    avek

    Rejestracja: 2009-02-16

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Court of Gods

    Kolejny rok dobiega końca, więc tutaj moje pytanie: jak tam u was liczbowo z przeczytanymi książkami?

    Osobiście, przeczytałem w tym roku 57 pozycji co dla mnie jest bardzo dobrym wynikiem, jednym z najlepszych w życiu. Wszystko dzięki końcówce zeszłego roku gdzie spojrzałem na to na czym skupiałem się przez ostatnie lata i postanowiłem trochę zmienić styl życia i powrócić do regularnego czytania. Mam nadzieję, że nadchodzący 2022 rok będzie równie dobry w liczbach, a nawet lepszy, bo książek przecież nigdy za dużo.

    Z tych 57 pozycji:

    - Star Wars (kanon): 33
    - Inne: 17
    - Cosmere: 4
    - Star Wars (Legendy): 3

    LINK
  • Podsumowanie czytelnicze 2021

    Shedao Shai 2021-12-31 14:57:44

    Shedao Shai

    avek

    Rejestracja: 2003-02-18

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

    W 2021 roku przeczytałem równe 100 książek, co jest moim rekordem życiowym, i to takim konkretnym, bo poprawionym aż o 25 (w stosunku do poprzedniego roku rekordowego, czyli 2020 - więc jak widać mam dobrą passę czytelniczą). Jestem bardzo, bardzo zadowolony.

    Nadrobiłem dwie serie klasyków, czyli MAGowe Artefakty i Rebisowy Wehikuł Czasu. Rzeczy w większości bardzo warte uwagi, szczególnie wśród Artefaktów.
    Poczytałem trochę polskiej grozy, znajdując kilka perełek (Gunia, Staniszek, Urbanowicz), choć sądzę, że w przyszłości będę chciał ten segment nieco ograniczyć. Trochę przeszarżowałem ilościowo.
    Zacząłem Kroniki Thomasa Covenanta, czyli drugą po Czarnej Kompanii inspiracji dla Stevena Eriksona, mojego ulubionego pisarza. Jestem po sześciu (z dziesięciu) tomach, w trakcie siódmego. Rzecz dobra, acz nie wybitna. Szkoda, że w Polsce olana.
    Zaliczyłem trochę lekkiego, przygodowego sajfaj: trylogia o upadającym imperium Scalziego, serię o Bobie Taylora czy sześcioksiąg o Black Jacku Campbella. Rzeczy niezbyt wymagające, ale przyjemne.
    W końcu udało mi się czytać conieco na bieżąco, niedługo po premierze, a nie "odkładam na za kilka lat". To miłe uczucie. A jednocześnie ponadrabiałem trochę rzeczy czekających.

    Najlepszą książką, jaką przeczytałem w 2021 jest Great North Road Petera F. Hamiltona. Napisałem o niej kiedyś kilka słów, muszę to kiedyś wkleić na Bastion. Niesamowita rzecz.

    Zdecydowanie warte wspomnienia wśród top of the top są też:
    Słoneczne wino - Ray Bradbury
    Powrót - Wojciech Gunia
    Ostatni brzeg - Nevil Shute
    Wieczna wojna - Joe Haldeman
    Pętla - Kamil Staniszek

    Trochę nowości, trochę klasyki, ale literacko to ekstraklasa i za każdą z ww. pozycji twardo obstaję.

    Z rzeczy na minus, trafiłem na dużo niewypałów z całkiem renomowanego wydawnictwa Powergraph: mianowicie trzy książki C. Zbierzchowskiego i cztery A. Kańtoch. Źle wydane pieniądze. To trochę nadwątpliło moją wiarę w Powergrapha.
    Przemęczyłem też kolejną powieść Cixina Liu - Piorun kulisty - i na nim chyba skończę swoją znajomosć z tym panem. Po trylogii trzech ciał on już nie ma nic do zaoferowania.
    Niezbyt pozytywne emocje dostarczyło mi też kilka pozycji z Biblioteki Grozy od C&T - klasyka sprzed stulecia obecnie niezbyt dobrze się już sprawdza. Sto stron czyta się jak czterysta czegoś innego, ciekawszego.

    Plany na 2022? Zwolnić ilościowo, za to przekopać się przez kilka "kloców" których się nieco boję. Po pierwsze, dokończyć Covenanta - tomy 7-10 są grubsze, a już poprzednie zajmowały mi sporo czasu. Po drugie, chcę przyatakować czwarty omnibus Le Guin - "Wracać wciąż do domu". 1184 stron małej czcionki mnie przeraża, ale w końcu trzeba się przez to przebić. Po trzecie, re-read Malazańskiej - nadciągał latami, a teraz, w momencie kiedy tyle rzeczy nadrobiłem i mogę sobie pozwolić na nieco re-readowania. A Malaz jest pierwszy na liście, bo od mojej pierwszej rundy minęło sporo czasu, trochę pozapominałem, a chciałbym lepiej móc dyskutować z forumowiczami. No i premiera "Boga..." w czerwcu to też dobra motywacja.

    LINK
    • Re: Podsumowanie czytelnicze 2021

      Mossar 2021-12-31 15:09:58

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd:

      Wow. A myślałem że ja rozbiłem bank tym 65

      LINK
      • Re: Podsumowanie czytelnicze 2021

        bartoszcze 2021-12-31 15:20:55

        bartoszcze

        avek

        Rejestracja: 2015-12-19

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Jeden z Wszechświatów

        Zerkam do swoich notatek, widzę tylko 8 ukończonych pozycji, o czym ja tu będę gadał
        (jak kiedyś uczestniczyłem w czelendżu to skończyłem na 78, a przedtem... nigdy nie liczyłem)

        LINK
    • Re: Podsumowanie czytelnicze 2021

      Rusis 2021-12-31 16:39:34

      Rusis

      avek

      Rejestracja: 2004-02-28

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Wrocław

      Cóż.. "Powrót" i "Pętla" dodane w takim razie do koszyka do następnego zamówienia

      LINK
      • Re: Podsumowanie czytelnicze 2021

        Shedao Shai 2022-01-05 11:50:49

        Shedao Shai

        avek

        Rejestracja: 2003-02-18

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

        To dobrze, ale chciałbym ostrzec, że obie książki to specyficzna proza, kompletnie inna od np. "Inkuba" - nastawiona na klimat a nie fabułę. Nie oczekuj porywającej historii z mnóstwem twistów itd., bo się rozczarujesz. Czasem, szczególnie u Staniszka, wręcz domyślasz się jak to się skończy i o co chodzi. Tu ważna jest sama podróż, a nie osiągnięcie celu końcowego. Daj znać jak przeczytasz, ciekawy jestem jak to odbierzesz

        LINK
        • Re: Podsumowanie czytelnicze 2021

          Rusis 2022-01-05 20:32:35

          Rusis

          avek

          Rejestracja: 2004-02-28

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd: Wrocław

          Nie przeszkadza mi to. W "Inkubie" też bardziej mnie klimat niż akcja interesował - bo sama akcja mimo iż była ok, to nie była specjalnie odkrywcza, a twisty tam... cóż, jakby ich nie było to by książka na tym niespecjalnie straciła .

          LINK
  • IV RP

    cwany-lis 2022-01-03 21:58:29

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -Nadchodzi III Wojna Światowa - zła książka, ale dobrze się czyta, to po prostu zredagowane, spisane rozmowy z kanału na youtube, pełne uproszczeń i prostego słownictwa. Spodziewałem się o wiele, wiele więcej merytorycznej wiedzy i informacji. Z racji tego, że dyskusje były prowadzone w różnych odstępach czasu, poruszane było kilka różnych tematów to i tak autorzy często wracają do swoich koników i ulubionych tez. Bartosiak forsuje swój autorski startup "Armię Nowego Wzoru" w każdym rozdziale, niezależnie od tego czy poświęcony jest upadkowi Izraela czy też kampanii w 1939. Zychowicz sypie anegdotami i ciekawymi lekturami, jak już wspomniałem lektura wciąga, jest przyjemna i miła, ale brakuje tu konkretów. Bartosiak co rusz rzuca pustymi sloganami, że polskim siłom zbrojnym potrzeba "dynamicznego rozwoju, odwagi, kreatywności i niezależności" a Polska myśl ma być pełna "rozmachu, wigoru i wiary we własne siły". Momentami dyskusja przypomina wygodne mądrzenie się lwów salonowych, wybierających wygodne dla siebie argumenty, ignorując przy tym masę zaprzeczających im faktów. Polecam książkę wypożyczyć z biblioteki, czytać ją podczas jedzenia bigosu i tłustymi paluchami zaznaczać interesujące nas fakty dla przyszłych czytelników! Bardzo niesympatyczny skok na kasę.

    Polska 2.0 Jacka Inglota - autor w posłowiu bardzo poważnie podchodzi do wykreowanych przez siebie dwóch wizji Polski 2022-38. A są to losy Polski pod władzą nowego Piłsudskiego i współczesnej koncepcji federacyjnej - to ta bardziej optymistyczna alternatywa, chociaż z dużą dozą cynizmu i dziegciu. Druga wersja to już totalny upadek Ojczyzny i klimaty rodem z Bioshocka. W posłowiu autor bardzo poważnie podchodzi do swych wykreowanych historii, uznając je za dosyć wiarygodne, co bardzo mnie rozbawiło bo bliżej im do SF aniżeli czegoś do potraktowania na serio. Ale to dobrze napisane nieco dłuższe opowiadania. W sumie mogę polecić miłośnikom alternatywnej historii i wizji przyszłości.

    LINK
    • Re: IV RP

      Finster Vater 2022-01-05 21:56:11

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      Ja Zychowicza od czasów jego pierwszej książki omijam z daleka. no bo tego, nawet bajkopisarstwo powinno trzymać jakiś poziom

      LINK
      • Re: IV RP

        cwany-lis 2022-01-06 08:01:12

        cwany-lis

        avek

        Rejestracja: 2003-07-31

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Sopot

        "Pakt Ribbentrop-Beck" to nawet fajna "alternatywka" do poczytania przy kawie. Bardzo mi się podobała taka wizja sprytnej elity II RP co to z III Rzeszą niszczą Związek Radziecki a potem z aliantami zadają cios w plecy diabolicznym siłom Hitlera. Brakowało już tylko cwałującej po Berlińskim bruku husarskiej roty śpiewającej "Bogu Rodzica". Ponownie muszę przyznać, że czytało się to bez bólu, aczkolwiek od samego początku irytowały mnie pewne naciągane założenia takiej wizji historii. Autor nadużywa zwrotów typu "na pewno", "z pewnością by tak było", co zawodowemu historykowi nie wypada.

        Z książek Zychowicza czytałem jeszcze "Żydów" ale to w zasadzie zbiór wywiadów i felietonów o mniej lub bardziej kontrowersyjnych tematach, może przeczytam kiedyś coś jeszcze, ale tylko jak będzie w wyprzedaży.

        LINK
  • Podsumowanie czytelnicze 2021

    cwany-lis 2022-01-03 22:12:27

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    85 - dobry wynik, zwłaszcza, że przeczytałem Nędzników (1800 stron) i Drogę Królów (1100?), która trochę mnie rozczarowała, ale i zarazem dała dużo satysfakcji. W tym roku na samym początku dokończyłem kilka klasyków literatury a potem to już górki - same miłe czytadła, sensacje, SF i fantastyką. Dokończyłem kilka cyklów zaczętych 5-10 lat temu, zabrałem się za kilka pozycji, które chciałem przeczytać od lat kilku itp. Statystycznie wygląda to mniej więcej następująco:

    Warhammer 40K/41K/Herezja Horusa - ok. 25 tytułów

    Gwiezdne Wojny - 25

    Inne: Fantasy/SF - około 10

    Reszta, czyli historia, reportaż, akcja i obyczajówki - 25.

    Pod koniec 2021 odkryłem reportaże, zwłaszcza te poświęcone Polsce mnie zafascynowały i w 2022 zamierzam przeczytać wszystko co udało mi się skompletować z tej tematyki - na razie mam około 15 tytułów. Poza tym nadal walka z re-readem starego kanonu chronologicznie - trochę mi siadło po czarnej serii najgorszych tytułów z lat 90-tych, ale na pewno w tym roku dojadę do Nowej Ery Jedi, której ponowna lektura jawi mi się, jako coś fantastycznego.

    Do tego, wiadomka - jeszcze więcej Warhammera i dużo publikacji historycznych - te ostatnio zaniedbałem, ale mam już na półkach skompletowane wszystkie interesujące mnie tytuły - w listopadzie-grudniu kupiłem ponad 40 tytułów i mam już wszystko co chciałem(?). Chciałbym też w końcu przeczytać całą Diunę - klasyka czytałem już dwa razy, ale chcę "ogarnąć" 6 tomów serii i większość tych tytułów syna i Andersona. Koło Czasu też bym chętnie połknął, i ponownie skonfrontował się z Malazańską. Ale to już pewnie 2023 ...

    LINK
  • Koło Czasu 6

    Mossar 2022-01-05 12:30:35

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Z żadną serią nie mam aż takiego love-hate jak z Kołem Czasu. Pierwsze tomy jeszcze były dosyć proste - oceniałem na takie 3-4/5, ale każdy tom uznawałem za interesujące fantasy i na fali serialu chciałem czytać dalej. Z tomem 4 i 5 zaczęły się naprawdę grube tomiszcza po ~1200 stron, z których przynajmniej 30% mogłoby być usunięte, ale akceptowałem to, bo te dwa tomy naprawdę mi spasowały i świetnie się przy nich bawiłem.

    Problem pojawił się przy "Triumfie Chaosu" — szóstym tomie serii. Nie pamiętam dokładnie ile, ale książka ma chyba 1240 stron. W moim przypadku to absolutny rekord, bo nawet Archiwum Burzowego Światła, mimo podobnej objętności, czytałem od MAGU w podziale na dwa tomy.

    Po pierwszych 300 stronach zastanawiałem się czy Jordan w ogóle rozpocznie fabułę. Tu Gawyn, tu jedna Aes Sedai, tu druga, tu pięćdziesiąta, tu jeden Przeklęty, tu drugi, tu ósmy. Tu jedna armia, tu druga. Raz arystokraci z Cairhen, raz z Caemlyn, raz ze Łzy, raz z Saldei, raz z Amadicii. W międzyczasie oczywiście pojawiały się fajne wątki jak np. początek spoilera powstawanie asha`manów Randa i Taima albo uleczenie Logaina, Suan i Leane przez Nynaeve koniec spoilera, ale to zwykle było 50 świetnych stron po 300 stronach jakichś smętów. Może i klimatycznych smętów, ale jednak smętów.

    Potem znowu zaczęła się brazylijska telenowela. Wątki miłosne początek spoilera Aviendhy i Randa, Min i Randa, Elayne i Randa, Egwene i Gawyna, Suan i Garetha, Perrina i Faile, Perrina i Berelain koniec spoilera. Masakra. Część z nich nawet była niezła, chociażby ten wątek zazdrości u Perrina, ale panie Jordan, ile można. Pan chyba na to kolejne 300 stron przepierdzielił. Będąc na ~800-900 stronie myślałem sobie: "Mossar, tu będzie 3/5 jak nic. Pewnie na koniec się coś fajnego wydarzy, ale i tak tyle smętów nie zasługuje na więcej niż ocenę 3/5."

    I wtedy zaczęła się końcówka.

    początek spoilera Rand uciekł z Caemlyn do Cairhen i się zaczęło. Sedai posłużyły się fortelem i udało im się pojmać Randa. Już same sceny z tym jak go katują, jak Rand zawiązuje sojusz z Lewsem robią wrażenie, ale potem zaczyna się rozdział "Studnie Dumai" i mamy finał 10/10 na miarę najlepszego fantasy. Czytałem z zapartym tchem. Syn akurat wyciągnął jakieś pieczątki i zaczął nimi upiększać dom, ale ja miałem to gdzieś, bo to co się działo przy tych Studniach Dumai to było czyste złoto. koniec spoilera

    No i co ja mam zrobić? Po takim finale daje 4/5 i czekam na kolejny tom. Niby wiem, że teraz już się zaczyna kijowizna, bo wszyscy narzekają na te tomy 7-10, ale i tak wrócił mi zapał do tej serii, a myślałem, że już zakończę tą przygodę.

    LINK
    • Re: Koło Czasu 6

      Shedao Shai 2022-01-05 12:43:36

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      -początek spoilera Studnie Dumai to ogień, miałem nawet przez jakiś czas cytat z tamtego rozdziału w sygnaturce na Bastionie xD no i to też taki punkt zwrotny w serii, wchodzimy na wyższe obroty. koniec spoilera

      I nie tomy 7-10, a 9-11. 7-8 są w porządku. Chłosta jest potem xD

      LINK
  • 2022

    Karaś 2022-01-08 00:02:06

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    -Hail Mary

    Chyba Weir lubi takie samotnicze klimaty. Fajna, w stylu pierwszego kontaktu z drugiej połowy XX wieku. Kilka ciekawych momentów, pomysł ok, zahacza miejscami o lingwistykę, takie raczej soft science fiction bardziej w stylu Interstellar niż Wattsa z jego setką przypisów - niby ok tu i tamto, dobre wplecenie ale w praktyce bzdury lub popnauka w stylu Focusa. Ale i tak dobre.

    Hyperion

    Mieszanka romansu, kryminału, science fiction i fantasy. Generalnie zbiór opowiadań mniej lub bardziej się zazębiających. Dość ambitna i raczej literatura piękna niż typowe fantasy. Sięgnę po drugi tom, bo zakończył się w kulminacyjnym momencie.

    LINK
    • Re: 2022

      darth_numbers 2022-01-08 09:53:57

      darth_numbers

      avek

      Rejestracja: 2004-08-03

      Ostatnia wizyta: 2022-05-24

      Skąd:

      Karaś napisał:
      Hyperion

      Mieszanka romansu, kryminału, science fiction i fantasy. Generalnie zbiór opowiadań mniej lub bardziej się zazębiających. Dość ambitna i raczej literatura piękna niż typowe fantasy. Sięgnę po drugi tom, bo zakończył się w kulminacyjnym momencie.

      -----------------------

      Od razu ostrzegam, że kolejne 3 części nie mają prawie nic wspólnego z pierwszą. Jedyne, co część pierwsza robi, to w pewnym sensie buduje zarys świata Hyperiona, ale nie do końca i tak jakby bardzo zgrubnie. Akcja zaczyna się (również nie w pełni) w drugim tomie, "jedynka" służy jako klimatyczne wprowadzenie. Radził bym też poczytać coś jako lektura uzupełniająca przed rozpoczęciem następnych części, szczególnie o buddyźmie, filozofii nauki, różnicach w podejściu Wschodu i Zachodu do racjonalizmu, bo inaczej bardzo trudno zrozumieć o co tam chodzi. Generalnie ciężka rzecz, przeczytać warto ale moim zdaniem całościowo dziwnie zbliża się w stonę manifestu ideologicznego czy nawet propagandy.

      LINK
  • Trylogia "Trzech Ciał" Cixin Liu

    darth_numbers 2022-01-08 09:45:27

    darth_numbers

    avek

    Rejestracja: 2004-08-03

    Ostatnia wizyta: 2022-05-24

    Skąd:

    Faktycznie niesamowicie imponujące. Z pozoru HARD-SF, a tak naprawdę... no właśnie. Jestem w trakcie czytania trzeciego tomu. Recenzja nadchodzi - ale już teraz mogę powiedzieć, że POLECAM.

    LINK
    • Re: Trylogia "Trzech Ciał" Cixin Liu

      darth_numbers 2022-01-15 18:37:07

      darth_numbers

      avek

      Rejestracja: 2004-08-03

      Ostatnia wizyta: 2022-05-24

      Skąd:

      Chyba najgłośniejsze SF (czy może HARD-SF) ostatnich lat, obecnie wzięte na warsztat przez tzw Dedeki, czyli duet David Benioff i D.B. Weiss. Podobno adapacja Netfliksowa nadchodzi - i moim zdaniem, jeżeli znajdą odpowiedni klucz, żeby przełożyć te trzy książki na język serialu TV, to może być dzieło ich życia. Tak więc na samym początku od razu mówię: POLECAM. Warto jest to przeczytać, chociażby po to, żeby w czasach spektakularnego sukcesu serialu ze znudzoną miną konesera mówić: "czytałem zanim się pokazało w TV". A tak poważnie, to mamy do czynienia z naprawdę niezłym kawałkiem literatury, po który powinni sięgnąć wszyscy fani SF, HARD-SF, czytelnicy książek popularno-naukowych z obszaru fizyki i kosmologii, wielbiciele i znawcy chińskiej historii i kultury, fanatycy polityki, militariów i teorii gier, i w końcu też wszyscy, którzy chcą się chwalić przeczytaniem grubej cegły, momentami dość trudnej i wypełnionej "naukowo-technologicznym" żargonem.
      Autor trylogii (oficjalnie znanej pod tytułem "Wspomnienie o przeszłości Ziemi") Cixin Liu pod względem stylu i poruszanych w tych trzech książkach tematów znajduje się gdzieś w trójkącie Stanisław Lem - Frederick Pohl - Dan Simmons przez co sam staje się w pewnym sensie obiektem skomplikowanej gry grawitacyjnej wymienionych oddziaływań, i porusza się po torze, który jest zupełnie nieprzewidywalny i "chaotyczny" w popularnym rozumieniu tego słowa. Moim pierwszym wrażeniem podczas lektury było: "chińska odpowiedź na Hyperiona" i po skończeniu cyklu muszę powiedzieć, że to wrażenie się utrzymało, chociaż oczywiście jest to bardzo uproszczona interpretacja. Zarówno Cixin Liu jak i Dan Simmons najwyraźniej dzielą przekonanie, że Wszechświat i jego prawa są zależne od życia, czy może od woli człowieka, który uczestniczy w ich kształtowaniu. Czytałem kiedyś artykuł, w którym było ładnie wykazane, że ta koncepcja leży u podstaw Wschodniej wizji świata i człowieka, i jest głównym punktem różnicy w stosunku do tzw racjonalizmu i jedną z przyczyn, dla których Oświecenie i rewolucja naukowa wybuchła w Europie, a nie w Chinach. Niestety, za Chiny Ludowe (he, he) nie jestem w stanie owego artykułu odnaleźć a więc musicie wierzyć mi na słowo (he, he). Obaj autorzy jak się wydaje zgadzają się co do konsekwencji takiego działania Wszechświata, natomiast różnią co do diagnozy: Simmons promuje tezę, że moralność Wschodu jest kluczem do zamknięcia tej Puszki Pandory, natomiast Cixin Liu bardzo szybko rozprawia się z tym złudzeniem: mentalność i moralność Wschodu nie jest odpowiedzią na zagrożenie jakie niesie ze sobą sam fakt istnienia Umysłu, a tylko przeszkodą w szybkim zrozumieniu tajemnic Wszechświata. A szybkość, jak się okazuje, może być kluczowa.
      Cixin Liu jest swego rodzaju chińskim odpowiednikiem Stanisława Lema pod tym względem, że obaj tworzyli i żyli (w wypadku CL w czasie teraźniejszym) pod rządami, jakby nie patrzeć, totalitarnymi. Stąd twórczość obu jest zbudowana na rdzeniu filozoficzno-politycznym, i mimo że Cixin Liu zaprzecza i odżegnuje się od tej interpretacji swojej twórczości, moim zdaniem jest to niezaprzeczalny fakt. Co nieco z biografii Cixil Liu: urodzony w 1963 roku, dorastał w Chinach w strasznych czasach Rewolucji Kulturalnej, jest inżynierem i najwyraźniej politycznie w pewnym sensie "hardlinerem" - popiera prezydenta Xi Jinpinga, w tym jego kontrowersyjne działania dotyczące Ujgurów. CL nie jest zwolennikiem luzowania systemu w Chinach ani entuzjastą wprowadzenia tam demokracji, i wszystkie te poglądy przenikają do Trylogii. Autor twierdzi z uporem maniaka, że SF jest czystym eskapizmem, ale moim zdaniem jest to zwykłe "pójście w zaparte": sam umieszcza w swojej opowieści trzy "Bajki" wyjawiające ważne prawdy, i punktem kluczowym jest znalezienie właściwego systemu interpretacji metafor w nich zawartych. Tak więc jego słowa o Trylogii "Trzech Ciał" w których twierdzi o niezwiązaniu swojego dzieła ze światem nas otaczającym, można włożyć między - nomen omen - bajki.
      Wizja Cixina Liu jako "hardlinera" zawiera się w słowach "Might Makes Right". Lepiej być potężnym, Mądrość jest kluczem do Potęgi, tylko ludzie wychowani w trudnych czasach są zdolni do osiągnięcia Mądrości i Potęgi. Dobrobyt jest drogą do Słabości, zaciera różnice i kontrasty będące istotą życia i jego sensem. Ten, kto dzierży Miecz, tworzy Prawo, i ów metaforyczny miecz zawsze istnieje, i zawsze ktoś musi go trzymać. I lepiej by było, żeby trzymał go ktoś, kto jest Mądry i Potężny, niż ktoś miękki i pełny współczucia. Współczucie jest Słabością i mimo pozornej wyższości moralnej, prowadzi do katastrofy. Wielka Odpowiedzialność może zrządzeniem losu spaść na każdego, ale lepiej, żeby trafiła na Mądrego i Potężnego. Co prawda autor próbuje tę filozofię w drugiej połowie "Końca Śmierci" jakoś odkręcić, ale wychodzi to zupełnie nieprzekonywująco.
      Smok Eustachy zapytał w jednym ze swoich postów "gdzie indziej możesz poczytać o Rewolucji Kulturalnej?" i miał rację. W pierwszej części cyklu można dowiedzieć się coś niecoś o tych nieludzkich czasach i czytelnicy w Polsce pamiętający czasy Komuny będą mieli momentami gęsią skórkę.
      Pod względem stricte literackim, jest to napisane bardzo dobrze, i podobnie jak było to u Stanisława Lema, każda część sprawia wrażenie, jakby była napisana przez kogoś innego. Być może jest to spowodowane faktem, że pierwszą część tłumaczył ktoś inny, niż dwie następne (czytałem wersję angielską). Zastanawiam się, ile z tzw drugiego dna nie dotrze do zachodnich czytelników, ponieważ (szczególnie w części pierwszej) książka obfituje w odniesienia do chińskiej kultury i historii. Obawiam się że częściowo jest to dla nas bariera nie do przebicia. Czuc również bogactwo języka oryginału, i próby tłumaczy do zachowania jego stylu i charakteru (co sami potwierdzają w posłowiach).
      Książka momentami może być nieco trudna dla osób nieobeznanych z fizyką. Nie trzeba mieć oczywiście doktoratu, ale w pewnych momentach pojawiają się pewne niecodzienne koncepcje jak masa relatywistyczna czy promień Schwarzschilda, i co więcej mają one mocny związek z fabułą. Jeżeli więc ktoś nie bardzo rozumie znaczenie owych terminów, może pojawić się moment "CO?", i mimo że takich fragmentów dużo nie ma, niektórych czytelników może to frustrować. Z drugiej strony może to być zachętą do sięgnięcia po literaturę popularno-naukową i poszerzenia swojej wiedzy. To się chwali. Pod tym względem Cixin Liu zasługuje na nienaciąganą "piątkę".
      Trylogia nie jest bardzo długa, ale nie jest również bardzo krótka: po angielsku mamy po kolei 300, 400, 500 stron. Niestety w trakcie podróży z opowieścią, autor porzuca niektórych bohaterów i koncepcje, sugestie co do kierunku, w którym pójdzie fabuła okazują się być zupełnie fałszywe. Ale być może było to zamierzone, i jak już pisałem, przypomina chaotyczne i nieprzewidywalne tory oddziaływujących grawitacyjnie Trzech Ciał. Całość trzyma w niesamowitym napięciu, stawka o którą toczy się gra jest gigantyczna. Niestety w połowie trzeciej części napięcie siada, a autor znowu obiera inny kurs, który prowadzi już do zakończenia (nie bez niespodzianek po drodze). Ja osobiście byłem już trochę znudzony, ale z tego co słyszałem większość czytelników jest tymi fragmentami zachwyconych ("epickie!") więc to tylko moje zdanie. Zakończenie jest satysfakcjonujące.
      Cała trylogia jest dość zaskakująca, i najlepiej przystępując do czytania nie wiedzieć NIC, dlatego celowo nie wspominam o fabule, każdy najmniejszy spoiler może po prostu zepsuć zabawę. Ja niestety zaczynając lekturę wiedziałem dokładnie co się wydarzy, i część zabawy mnie ominęła, ale mimo wszystko całość dała mi dużą satysfakcję, ale również pewien przesyt SF. Oczywiście jak pisałem to jest SF, ale tylko powierzchownie, tak naprawdę mamy do czynienia z manifestem społeczno-politycznym ubranym w szaty SF. Ale tak robili najlepsi giganci, w tym nasz Mistrz Stanisław Lem więc nie jest to powód do wstydu. Polecam gorąco, brać i czytać.

      LINK
  • Dcf

    Karaś 2022-01-22 16:47:39

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    Kosmiczne postapo sci-fi - ludzkość walczącą o przetrwanie w taki czy inny sposób po takiej czy innej katastrofie. Jak Battlestar Galactica, Skyward, Bobiverse - co tam jeszcze jest podobnego?

    LINK
  • 2022

    Karaś 2022-01-30 09:53:13

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    -Wśród gwiazd - Skyward 2 - Brandon Sanderson

    Między innymi przez tę powieść wyżej pytałem o kosmiczne postapo świetna kontynuacja pierwszej części. Nie wiem czemu, ale zauważam o wiele wyższy odsetek dobrych powieści wśród tych oznakowanych jako Young Adults. Może dlatego, że ze względu na specyfikę okresu dorastania i młodej dorosłości immanentnie wpisuje się w ten okres życia jakiś element przemiany, więc stanowi najwygodniejszą i najefektywniejszą kanwę wokół której można osnuć klasyczne motywy baśniowe. Może.
    Jestem prawie pewien, że za kilka lat zleje mi się to z Red Rising - mimo, że są zupełnie inne - to ten ogólny motyw kłamstwa, buntu, przebieranek nadal tu się znajduje. Trzeci tom już jest, ale pewnie sięgnę po angielsku, bo nie wiadomo kiedy w Polsce, tak samo jak i Red Rising nie wiadomo nic o wydaniu czwartego i piątego w Polscu, a tu już szósty za winklem.

    No, ale, bawiłem się dobrze, początek spoilera motyw ludzkości jako zarazy odseparowanej od cywilizowanego świata BARDZO mi się spodobał, bo jest jednak dość rzadki i tutaj był dobrze przedstawiony, jak tacy galaktyczni Rosjanie lub Niemcy którzy co kilka pokoleń muszą wszystko podpalić xD koniec spoilera

    No i drugi tom to też już mniej YA, ale zupełne przerzucenie w inne miejsca, porządna przygodówka z elementami polityki.

    Nasze imię Legion, nasze imię Bob - Bobiverse 1 - Dennis E. Taylor
    Czytam hybrydowo, raz na czytniku, raz na papierze, nawet jak mam możliwość ebooka to wywalam czasem pieniądze na papier. No, nie takie czasem... Korzystając z okazji, że Empik dowozi do Bułgarii - a także, że spędziłem kilka tygodni w Polsce - nakupowałem sobie trochę książek (71 z tego co liczyłem na szybko w Bułgarii, kolejnych 20-30 do dosłania jakoś na wiosnę), z czego całkiem niemała część to pierwsze tomy różnych serii. Ot, bo tak, bo chcę sobie popoznawać różne serie, a niekoniecznie od razu czytać sześć tomów, które może wcale nie będą tak fajne, no nic. Jedną z nich jest pierwszy tom Bobiverse. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, bo po prostu wchodziłem w kategorię science-fiction i w szukajce pisałem "Tom 1" więc Moc jedna wie co tam się czai na półce. Tę akurat kojarzyłem po okładce z księgarni, dość często się przewija, zdaje się być popularna.

    Iiiii no - wyszło dobrze.
    początek spoilera pomysł samoreplikujących się sond von Neumanna będącymi jednocześnie emulacją umysłu dawno zmarłej osoby, która tym samym przy okazji klonuje sama siebie, ale każdy jest inny, zwariowani Brazylijczycy koniec spoilera a przede wszystkim lekkość i umiejętność wykorzystania dobrego pomysłu na dobrą powieść, plus odkrywanie kosmosu i różne wyzwania - no sięgnę po pozostałe trzy tomy na pewno.

    Awangarda - Narodziny Floty 1 - Jack Campbell
    Geneza zakupu jak wyżej. Pierwszy tom prequelowej serii do serii o Flocie Campbella, też gdzieś mam, ale nie miałem nigdy styczności, więc zacząłem i tak od tej. Nie wiem o czym była. Military space opera, ale tak bezpłciowa, jak tylko może być. Kojarzę jakieś nieliczne motywy o babeczce z innej planety, ktoś tam się z kimś pokłócił, kolonizacja, cośtamcośtam, nie no przesadzam, pamiętam o czym była, ale była tak bardzo o niczym, że mógłbym nie pamiętać

    [b]Głos Pana - Stanisław Lem[b]
    Wolę Zajdla i Wnuk-Lipińskiego od Lema, ale od czasu do czasu i po Stanisława sięgam, bo tyle tego napłodził, że czemu nie. Dość wymagajaca lektura, przede wszystkim ze względu na kunszt literacki autora, znacie ten sposób pisania, mówienia, jak w starszych kreskówkach, słowa po sobie następujące do niczego niepodobne, tak że po latach gdy oglądać dany odcinek w końcu odkrywacie, co oni tam bełkotali skomplikowanego, no skomplikowane, skaczące w oddal fonetyczne konstrukcje, rozumiecie? Takie wykuwanie zdań, każde zdanie inne, o w ten deseń. Ale to dobrze, to jest na plus, sama idea chyba po raz pierwszy się pojawiła, niesamowity umysł, ale tak przegadana bezsensownie, dłużyzny, jak w polskim filmie, po co?

    Poklatkowa rewolucja - Peter Watts
    Nowela raczej niż powieść i całe szczęście, najgorsze co może zrobić autor to wymyślić historię na 150 stron i rozwlec ją na 600, a to nierzadkie, powszechne wręcz. Zamysł był pewnie taki by, nomen omen, jak w jakimś stroboskopie pokazać klatka po klatkę na przestrzeni tysiacleci pewną historię, ale zabrakło, no zabrakło tego tła tam tle, by te zmiany faktycznie uchwycić, dynamiki też zabrakło, rozjechało się, choć i tak dobrze, że przeczytałem, bo lubię takie historie, że robot cośtam cośtam makiawielistyczno utylitarny i w ogóle drama.

    Straż! Straż! - Terry Pratchett
    Pierwszy tom prenumeraty, kolejność chyba jest losowa względem chronologii i wydawania świata dysku, ale wszystko jedno. Ogólnie z Pratchettem mam taki problem, że albo napisze coś świetnego (Ciekawe Czasy, Kosiarz) albo tak piekielnie męczącego (Piekło pocztowe), że nie wiem co myśleć. Straż Straż to takie pół na pół, powiedziałbym że pierwsze 1/4 książki świetne, potem 2/4 meeeeh, i ostatnie 1/4 znowu super. Ale tak sobie myślę, że to kwestia jak z Kiepskimi może, czy w ogóle z komediami itd, że trzeba mieć na to dzień i to samo jednego dnia jest wooooow a drugiego być brrrrr, może tak, może nie, ale na pewno się zniechęcę łatwo, skoro jeszcze 40 tomów mi przyjdzie...

    LINK
    • Re: 2022

      Mossar 2022-01-30 10:30:09

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd:

      Ja jestem total fanem Sandersona. Mam za sobą całe Cosmere i czytam Koło Czasu, żeby dotrwać do finału napisanego przez Brandona. Jeśli chodzi o Skyward to przeczytałem na razie Do Gwiazd i mimo że nie jara mnie aż tak jak cosmere to świetnie się bawiłem. Fajny dosyć nietypowy pomysł na kreacje świata, jak zwykle u Sandersona jakaś tajemnica rozwijana przez całą książkę i mocny koniec. Poza tym to jest dla mnie taki idealny poziom YA - nie za dziecinne, nie za brutalne, nie za przeintelektualizowane. Sandersona czyta się po prostu bardzo łatwo i przyjemnie. To nie jest artystyczne, nie jest filozoficzne jak np Erikson, po prostu dobrze się to czyta.

      Czekam tylko na drugi tom w twardej oprawie od Zysku. Powinien być niebawem. A potem już Cytonic, ale to pewnie w drugiej połowie roku. A Brandon już chyba napisał Skyward 4.

      LINK
      • Re: 2022

        Karaś 2022-01-30 15:40:23

        Karaś

        avek

        Rejestracja: 2007-01-24

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: София

        No właśnie bardzo przyjemne ma pióro, ale z tego co widzę to para się głównie fantastyką. No ok, Skyward to też bardziej fantasy niż sf, ale jednak historie o królach, smokach, orkach i rycerzach mnie pierońsko nudzą mam Drogę Królów gdzieś 80 na liście, więc prędzej czy później i do tego dotrę, a w międzyczasie - napisal coś jeszcze godnego uwagi z pominięciem w/w klimatów?

        LINK
        • Re: 2022

          Shedao Shai 2022-01-31 15:11:45

          Shedao Shai

          avek

          Rejestracja: 2003-02-18

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

          Krótsza forma: Legion: Wiele żywotów Stephena Leedsa i Idealny stan. Fajne pomysły, no i szybkie do łyknięcia.

          LINK
        • Re: 2022

          Mossar 2022-01-31 16:07:57

          Mossar

          avek

          Rejestracja: 2015-06-12

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd:

          Miej na uwadze że spora część cosmere jest raczej daleka od takiego klasycznego fantasy. W Mistborn jest stylistyka pseudo-wiktorianska, sypiący się z nieba popiół i magia oparta na metalach. Więcej nie zdradzam. Za to Droga Królów to, jak sama nazwa wskazuje, w pewnym stopniu królowie, rycerze, ale smoków, orków, elfów nie ma. W ogóle książka i cała seria jest długa i w peirwszym tomie tej magii prawie że nie ma. To jest bardziej książka o podróży, o odkupieniu, kontrastach społecznych. Do Drogi Królów zawsze zachęcam, bo to chyba moja ulubiona książka ever.

          Aaaaale nie zachęcam na siłę. Sam mam odwrotnie niż Ty. Tzn. zwykle czytam fantasy, a po SF sięgam rzadziej, bo się dosyć szybko nudzę SF, a w fantasy się zawsze czuję "jak w domu".

          LINK
    • Re: 2022

      darth_numbers 2022-01-30 12:57:45

      darth_numbers

      avek

      Rejestracja: 2004-08-03

      Ostatnia wizyta: 2022-05-24

      Skąd:

      Karaś napisał:
      Ale to dobrze, to jest na plus, sama idea chyba po raz pierwszy się pojawiła, niesamowity umysł, ale tak przegadana bezsensownie, dłużyzny, jak w polskim filmie, po co?
      -----------------------

      Ja tutaj tylko tego Lema sprostuję i trochę wytłumaczę. Nie przegadane ani nie dłużyzny, tylko po prostu nie wyłapałeś aluzji i prawdopodobnie nie zrozumiałeś o co tam chodzi. Żadne słowo u Lema nie jest zbędne. Tylko faktycznie Głos Pana jest dość ciężki bo to utwór "przejściowy" kiedy Lem już się czystą fantastyką trochę znudził. Niestety ta książka jest nie do rozszyfrowania w pojedynkę, tam jest bardzo dużo aluzji do świata naukowego, polityki PRL-u i sytuacji na świecie w czasach kiedy powstawała. Tak więc to nie Twoja wina że nie wiesz o co chodzi. Coś niecoś wyjaśnia to Wojciech Orliński w "Co to są sepulki? Wszystko o Lemie". Np Koordynator Projektu, Wilhelm Eeney, to karykatura i szyderstwo z Janusza Wilhelmiego, krytyka literackiego i polityka komunistycznego (późniejszego wiceministra kultury), przed którym trzęśli gaciami wszyscy pisarze w latach rządów Gomułki. Gomułka sam nie móg nazwiska WIlhelmiego zapamiętać i przekręcał je na "WIlhelmini" stąd nazwisko bohatera. Takich zakodowanych znaczeń jest w Głosie Pana dużo, od historii przypdakowych odkryć naukowych do doktryny odstraszania, więc jak nie jesteś jakimś ekspertem od spraw PRL-u, historii nauki etc to nie ma szans tego w pojedynkę rozwikłać. Tak to niestety u Lema bywa, że trzeba mieć klucz do pełnego odczytania jego twórczości.

      LINK
      • Re: 2022

        Karaś 2022-01-30 15:01:31

        Karaś

        avek

        Rejestracja: 2007-01-24

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: София

        Cześć aluzji wyłapałem, część pewnie nie - glownie prztyczków, mniej historycznych, ale, i tak, impetu tu brak. Za ćwierć wieku pewnie znów sięgnę, bo jak to bywa w przypadku takich autorów, za każdym razem odkrywa się coś innego podczas lektury.

        LINK
    • Re: 2022

      Kathi Langley 2022-01-31 15:08:06

      Kathi Langley

      avek

      Rejestracja: 2003-12-28

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Poznań

      Karaś napisał:
      Wolę Zajdla i Wnuk-Lipińskiego od Lema
      -----------------------
      friendship with Karaś has ended
      ;(

      LINK
  • Styczeń 2022

    Mossar 2022-01-30 11:34:02

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Postanowiłem publikować takie wrzutki raz na miesiąc. Dzięki temu będzie to w miarę zwięźle i będę mógł spojrzeć na to co udało mi się przeczytać.

    Styczeń 2022

    Triumf Chaosu - R. Jordan
    O tej książce pisałem już wcześniej. Generalnie troszkę mnie zawiodła, ale finał był absolutnie epicki. Jedna z najlepszych finałowych scen fantasy. 8/10

    The Fallen Star - C. Gray
    Też pisałem w odpowiednim temacie. Jako SW i kolejna część HR dałem 9/10. Gdybym miał oceniać obiektywniej bez kontekstu SW to powiedziałbym, że to udana historia o katastrofie, która się bardzo fajnie rozwijała do połowy, a potem trochę siadła. Bez jakichś ultra ciekawych twistów i rozwoju postaci (poza jedną), ale przyjemna. W skali pozastarwarsowej takie 7/10.

    Urodzeni biegacze - C. McDougall
    Książka niby o bieganiu, ale mocno fabularna. Sporo o plemieniu Tarahumara, Scott`cie Jurku i bieganiu naturalnym. Może przesadzam z oceną, ale naprawdę świetnie mi się to czytało. 8.5/10

    Upadek Hyperiona - D. Simmons
    Gorsze niż pierwszy tom, ale wciąż bardzo dobra książka. Świetnie pociągnięte wątki głównych bohaterów, ale i tak najlepiej wypadł pewien twist, którego nie zdradzę, a który wyniósł ta historię na wyższy poziom. 8.5/10

    Mission to Disaster - J. Ireland
    Prosta książka middle grade z HR. Całkiem sympatyczna, ale jednak ta prostota trochę mnie razi. Wiadomo, taka ma być książka dla młodszego czytelnika, dlatego troszkę podnoszę ocenę. Na plus na pewno podkład pod przyszłe historie. I to taki solidny podkład. 6/10

    Szef wymagający i zrozumiały - K. Scott
    Takie coś dostałem do przeczytania. Nie mój typ lektury, ale co nieco z tego wyciągnalem. Dużo gadania o tym samym, ale też trochę ciekawych sugestii.

    Spellsinger - A. D. Foster
    Książka, która została mi polecona i którą z różnych powodów musiałem przeczytać po angielsku. W sumie jest dosyć trudna językowo, przez co zajęła mi dobry tydzień albo i dłużej mimo tylko 250 stron do przeczytania. Ale było warto. Świat jest bardzo ciekawy, nietypowy i śmieszny, a jednocześnie są już pewne fajne zalążki trochę poważniejszych tematów. Na pewno największym plusem jest lekko pratchettowy humor i, co rzadko się zdarza, w większości ten humor naprawdę mnie śmieszy. Ciekawy jest też system magii, choć chyba bardziej mnie fascynuje sam świat, pomysł na pewne grupy społeczne i ich motywacje. Jest sporo przyciągających, trochę przerysowanych postaci. Główny wątek fabularny jest chyba najsłabszą strona tej książki, ale on nie musiał być jakiś wyszukany, bo cała zabawa w doświadczaniu podróży bohaterów i poznawaniu kolejnych nietuzinkowych postaci i obszarów tego specyficznego świata. Zupełnie mi tu nie jest potrzebna jakaś skomplikowana fabuła pełna plot twistów. Ocena najwyższa w tym miesiącu, bo to pierwszy tom serii i w takiej sytuacji zwykle oceniam pomysł na świat, postacie, a to wypada tu genialnie. 9/10

    LINK
  • Styczeń 2022

    Shedao Shai 2022-01-31 10:09:53

    Shedao Shai

    avek

    Rejestracja: 2003-02-18

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

    Nie deklaruję uzupełniania co miesiąc, ale tak się fajnie zgrało, że akurat zrealizowałem sobie to, co na styczeń sobie zamierzyłem, więc fajnie się zgrało i chcę to opisać.

    W styczniu przeczytałem cztery książki składające się na Ostatnie Kroniki Thomasa Covenanta:
    The Runes of the Earth
    Fatal Revenant
    Against All Things Ending
    The Last Dark

    I kilka słów podsumowania całych Kronik, czyli dziesięciotomowej sagi fantasy.

    Czy warto przeczytać Kroniki Thomasa Covenanta? Tak. To dobra opowieść. Mocno klasyczna w warstwie fabularnej, mocno niestandardowa w warstwie kreacji bohaterów, która to jest największą siłą tej sagi. Thomas Covenant to jedna z najciekawszych postaci literackich, jakie poznałem, a Linden Avery jest niewiele w tyle. Droga jaką przebywają na przestrzeni dziesięciu/siedmiu tomów jest naprawdę imponująca. Bo o tym tak naprawdę są Kroniki: o walce z własnymi słabościami, ograniczeniami, ułomnościami. Dotyczy to nawet drugiego planu, który choć słabiej rozpisany, również ewoluuje z książki na książkę.

    Bardzo chętnie postawiłbym na półce polskie wydanie tych książek i uważam, że nasz rynek fantasy sporo traci na braku Covenanta. Ale z drugiej strony, rozumiem to - dziesięć tomów to już na wstępie ilość odrzucająca dla części elektoratu , plus jest to lektura niełatwa i nie za przyjemna; głównych bohaterów raczej się nie lubi. Szanuje się jak są napisani, ale nie budzą zbytniej sympatii w czytelniku. Plus dłużyzny o których wspominałem, choć to akurat dla współczesnego czytelnika raczej nie jest problemem, patrząc na to jak rozdmuchane dzieła gromadzą legiony fanów. Tyle, że tu prócz rozdmuchania mamy też zawiły język. Przebijanie się przez tę serię w oryginale było dość ciężkie, popatrzcie choćby na ten fragment:

    And these were only the nearest entrancements. Other sights abounded: grand statues of water; a pool with its surface woven like an arras; shrubs which flowed through a myriad elegant forms; catenulate sequences of marble, draped from nowhere to nowhere; animals that leaped into the air as birds and drifted down again as snow; swept-wing shapes of malachite flying in gracile curves; sunflowers the size of Giants, with imbricated ophite petals. And everywhere rang the music of bells — cymbals in carillon, chimes wefted into tapestries of tinkling, tones scattered on all sides — the metal-and-crystal language of Elemesnedene.

    I tak przez x-set stron razy dziesięć Ostatnie Kroniki zajęły mi równo miesiąc i jestem dość zmęczony, choć również usatysfakcjonowany. Tak czy siak, wracając do tematu: potencjał sprzedażowy Covenanta raczej nie jest specjalnie imponujący, więc nie dziwię się, że nikt w to nie chce wejść.

    Kroniki to dobre, czasami nawet bardzo dobre fantasy. Raczej nigdy nie sięgają wybitności, ale też nie schodzą poniżej pewnego, całkiem wysokiego poziomu. Niewielu sagom, szczególnie tak opasłym, to się udaje. Moja ocena całości waha się gdzieś między 7 a 8 na 10 (chyba bliżej siódemki). Znam kilka lepszych, ale jednak wciąż, Covenantowi blisko do topki. To była dobra przygoda i być może kiedyś do niej wrócę. Tak za 25 lat.

    LINK
    • Re: Styczeń 2022

      Mossar 2022-01-31 12:51:17

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd:

      Wpadłeś na to po moim poście czy tak nas obu równolegle naszło w ramach nowego roku ?

      LINK
    • Re: Styczeń 2022

      cwany-lis 2022-02-05 15:17:08

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Sopot

      To jest ten cykl, gdzie chory na trąd pisarz zostaje przeniesiony do świata fantasy w ciało chada wojownika? I na dzień dobry wykorzystuje seksualnie jakąś napotkaną niewiastę? Sapkowski wspominał o tym w swoim wywiadzie-rzeka sprzed wielu, wielu lat, mam na kindlu 6 pierwszym tomów tego cyklu po polsku i prędzej, czy później go przeczytam.

      LINK
      • Re: Styczeń 2022

        Shedao Shai 2022-02-28 11:29:28

        Shedao Shai

        avek

        Rejestracja: 2003-02-18

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

        I tak, i nie.

        "To jest ten cykl, gdzie chory na trąd pisarz zostaje przeniesiony do świata fantasy" - tak,
        "w ciało chada wojownika?" - nie xD, właśnie to co jest m. in. ciekawe w Covenancie, to fakt, że jest cherlawy, schorowany (trąd), co wpływa na to jak postrzega siebie, no i oczywiście na jego możliwości fizyczne. Nie ma w nim nic z chada.

        Polecam poczytać, to jedna z ważniejszych sag fantasy, a sam Covenant praktycznie nie ma sobie równych jeśli chodzi o kreację postaci.

        LINK
  • Luty 2022

    Mossar 2022-02-17 12:58:28

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Przede mną jeszcze Silmarillion w lutym, ale to chyba osobny post pójdzie, bo już o samym Licaniusie sporo napisałem.

    Cień Utraconego Świata (Trylogia Licaniusa #1) - James Islington
    Od roku widzę piękne wydania tej serii od Fabryki Słów i przyznam, że to był główny powód zakupu. Słyszałem też sporo dobrego na temat tej debiutanckiej trylogii fantasy Islingtona. Jednym zdaniem trudno pisać co sądzę na temat tej serii - na pewno autor ma spory potencjał i będę mocno śledził jego dalsze twory (tym bardziej, że aktualnie pracuje nad nową serią Hierarchy), ale niestety widać w tej serii pewne problemy. Po pierwsze, postacie i ich imiona. Taeris, Torin, Davian, Iselth, Elocien, Ashalia - pełno imion, które mi osobiście w ogóle nie zostają w głowie i bardzo ciężko było mi zapamiętać kto jest kim. Nie pomaga też to, że Islington słabo różnicuje postacie pod kątem wyglądu. Właściwie sam nie wiem jak wyglądają główni bohaterowie. Mam wrażenie, że Erran, Davian, Tori, Caeden, itd wszyscy wyglądają tak samo, czyli są chłopakami 1.8m bez zarostu i krótką fryzurą. To samo z starszymi postaciami - odbiór jest taki, ze ci starsi bohaterowie wyglądają tak samo.

    Drugi problem to sporo zapożyczeń z innych serii (uwaga tu będzie trochę spoilerów z początków książki). Nie przepadam za tym, żeby komuś wypunktowywać co od kogo zerżnął, ale tu się dużo rzeczy rzuca w oczy. Najpierw pierdółka - Harry Potter. W pewnym momencie pojawia się pewna księga baśni, w której bohater ma odnaleźć prawdę o pewnej tajemniczej postaci. Cały schemat tego jak bohater wątpi w to, że znajdzie tam coś istotnego, a potem czyta opowieść o trzech zadaniach bardzo mocno przypomina sytuację z trzema braćmi i Insygniami. Drugie podobieństwo - Archiwum Burzowego Światła. Seria ma fajny zarys historyczny związany z ludźmi obdarzonymi Mocą, którzy niegdyś rządzili, a teraz ponoć ich nie ma, wyginęli, a większość świata nimi gardzi albo boi się ich powrotu. Tu też wygląda to jak zapożyczenie od Sandersona, Islington nawet chwali się tym, że do napisania tej powieści zainspirowała go twórczość Sandersona. LotR? Na początku zmuszenie dwóch chłopaków do ucieczki przed atakiem dziwnych zjaw. Koło? Niemal identyczny pomysł na prolog + zostanie Cieniem jest bardzo podobne do ujarzmienia jak w Kole Czasu (w pewnym momencie nawet jest to nazwane ujarzmieniem).

    Niemniej jednak czytało mi się to bardzo szybko (150-200 stron dziennie) i przyjemnie. Konstrukcja jest takim zbitkiem zapożyczeń, a może po prostu na tyle dużo już przeczytałem, że teraz zawsze będę miał takie odczucia, jednakże świat jest ciekawy, jest sporo interesujących pomysłów, a Islington potrafi ciekawie prowadzić fabułę. Zobaczymy czy 2 i 3 tom pociągną tą serię trochę bardziej w swoim, indywidualnym kierunku i co ten autor napisze w przyszłości. Na ten moment nie bardzo mam ochotę sięgać po drugim tom, ale zapewne kiedyś przeczytam. Autor na pewno ma potencjał. Na ten moment ode mnie 7/10.

    Godzina Próby (Spellsinger #2) - Alan D. Foster
    W styczniu czytałem pierwszy tom i się zachwyciłem unikalnością tego świata, teraz sięgnąłem po drugi tom. Nie jestem już aż tak zachwycony, bo sama historia nie wciągnęła mnie aż tak jak to co było w tomie pierwszym. Różnica polega na tym, że pierwszy tom był mimo wszystko bardziej przyziemny, poznawało się mieszkańców tego ludzko-zwierzęcego świata, poznawało tajniki specyficznej magii. Tu już to wszystko było znane, a przygoda bohaterów była bardziej odjechana, a byty które spotykali bardziej starożytnie, nietypowe. I generalnie cała ta podróż w nieznane i rasy, które spotykali mi się podobały, ale nie fascynowało mnie to już aż tak jak poprzednio. Na duży plus jednak w dalszym ciągu zasługuje unikalność tego świata i fajny humor, co jeszcze mocniej odczułem sięgając po Trylogię Licaniusa, która już zdecydowanie nie jest tak nietypowa i unikalna jak Spellsinger. Także jestem bardzo zadowolony, że poznałem ten świat. Tym razem takie 7.5/10.

    Midnight Horizon (The High Republic) - Daniel J. Older
    Recka w temacie z tej książki.

    Eskadra Alfabet. Puste Słońce - Alexander Freed<
    Recka w temacie z tej książki. To był właściwie reread i mimo, że to najgorszy z trzech tomów Alfabetu to wciąż jedna z moich ukochanych serii SW.

    LINK
    • Re: Luty 2022

      Mossar 2022-02-28 10:38:45

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd:

      No i poza SIlmarillionem weszło jeszcze:

      Skywalker Odrodzenie - Rae Carson
      Cóż.

      Beren i Luthien - J. R. R. Tolkien
      Nie spodziewałem się takiej formy. Myślałem, że to jest od początku do końca pieśń, a w rzeczywistości to są trzy (a może nawet 4) różne wersje tej opowieści w różnej formie okraszone komentarzami Christophera Tolkiena. Mimo wszystko interesująca forma, byłem ciekawy jak to się wszystko zmieniało w czasie, a samą historię Berena i Luthien fajnie było przeczytać w rozszerzonej wersji. Na pewno najbardziej mi się podobała pieśń, świetnie się to czytało i szacunek dla tłumaczki. Na minus król kotów Tevildo, ale na szczęście Tolkien później z niego zrezygnował i zastąpił go Sauronem + nawet w tej pierwszej wersji określił Tevilda wróżem, więc można z tego wysnuwać wniosek, że te wszystkie koty to pewnego rodzaju magia, urok.

      Dzieci Hurina - J. R. R. Tolkien
      Tu już w formie ciągłej opowieści. Przyznam, że fabularnie wolę historię Berena i Luthien, ale historię Turina czyta się łatwiej. Dramat jego rodu jest przejmujący (chyba najbardziej początek spoilera moment, w którym zabija Belega koniec spoilera), ale trudno mi się jakoś utożsamiać z Turinem. Jego decyzje od początku wydają się może nie tyle głupie co strasznie narwane. Ciągle się na kogoś obraża, ciągle się układa z jakimiś gnidami. Tak czy inaczej bardzo przyjemna lektura.

      Teraz powinienem wziąć się za Upadek Gondolinu, ale nie ma w sklepach. Poza tym słyszałem, że ponoć najgorzej wypada z tych trzech Opowieści z Dawnych Dni. Szkoda, bo w samym Silmarillionie to była jedna z najciekawszych historii - szczególnie jeśli zaliczyć do tego też dalszy ciąg, czyli ucieczkę Earendila i jego dalsze losy. Tak czy inaczej Upadek Gondolinu to jest chyba najciekawszy motyw do ogarnięcia w jakiejś hipotetycznej ekranizacji Pierwszej Ery. Imo historia Turina jest trochę zbyt specyficzna, ta od Berena i Luthien już może bardziej, ale prawdziwie epicką historię widziałbym właśnie w zwiazku z Gondolinem. Mamy tu wszystko - wspaniałe ukryte królestwo, tajemnicę, wielkich wojów, zdradę, bohaterstwo.

      LINK
  • Silmarillion

    Mossar 2022-02-21 18:36:49

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    To na koniec lutego jeszcze...

    Silmarillion
    Fascynujące. To chyba najlepiej oddaje to co we mnie siedzi po lekturze i to co siedziało podczas. Duża w tym zasługa pięknego wydania ZYSKu z ilustracjami i mapą Zachodu Śródziemia z 1&2 ery. Mimo, że doświadczanie tej pozycji może być trudne, bo autor czasem w jednym akapicie potrafi wymienić 20 postaci i 10 lokacji to jak urzeczony szukałem ich na mapie.

    Najbardziej fascynowało mnie chyba to, że właśnie poznaję tą niezwykle bogatą historię Ardy, Śródziemia i świadomość, że doświadczanie książkowego czy filmowego Władcy już nigdy nie będzie takie samo. To jest naprawdę niebywałe jak wiarygodny i bogaty świat stworzył Tolkien. I ta wiarygodność nie tylko objawia się w samym świecie i jego historiach, ale też w nazewnictwie i języku. Setki postaci, miejsc, gór, jezior, ale Tolkien tak sprawnie wykreował językowo ten świat, że jako czytelnik wierzę w te imiona i nazwy i widzę w nich pewne reguły.

    No i wiadomo, coś najbardziej oczywistego, ale poznanie przeszłości Gil-Galada, Elronda i Elrosa, Galadrieli czy choćby Balrogów jest samo w sobie fascynujące. Ale te postacie które we Władcy pojawiają się tylko jako wzmianka też otrzymują szalenie interesujące historie. Sam nie wiem, która podobała mi się najbardziej. Czy była to historia miłości Berena i Luthien? Czy wyprawa Earendila? Czy może rola psa Huana lub rola Silmarilów jako całość Quenta Silmarillon. A może los Gondolinu na przestrzeni całej historii? Masa świetnych, dosyć krótkich opowieści, a każda fascynująca.

    Po Silmarillionie jestem strasznie na fali Śródziemia i chyba sobie na razie oleję inne serie. Teraz czekam na paczkę z Beren & Luthien i Dzieci Hurina i czytam dalej. I tak do Powrotu Króla.. przynajmniej taki jest plan.

    LINK
    • Re: Silmarillion

      Finster Vater 2022-02-21 18:45:07

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Kazamaty Alkazaru



      Witamy na pokładzie

      LINK
    • Re: Silmarillion

      AJ73 2022-02-21 19:25:16

      AJ73

      avek

      Rejestracja: 2017-10-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-05

      Skąd: Strike Base XR-484

      #teamprzerażeni wita !

      LINK
      • Re: Silmarillion

        Mossar 2022-02-21 19:37:40

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd:

        Nie no, ja w temacie z serialu tylko broniłem jednego, konkretnego aspektu tego serialu, ale tak poza tym to jestem #teamprzerazeni, bo to można okrutnie skopać i na razie nic nie wskazuje na to, żeby miało być przeciwnie.

        Ale ja jestem z natury marzycielem, więc liczę że jednak jakąś przyjemność ta produkcja będzie dawać. Choć nie wiem jak można opowiedzieć historię o pierścieniach bez licencji na historię pierścieni/Isildura/Saurona z końcówki Silmarillionu. Chyba że ten tytuł to tak dla zmyłki.

        Ale nie spamujmy tu. Mamy do tego temat

        LINK
    • Re: Silmarillion

      rebelyell 2022-02-21 21:13:04

      rebelyell

      avek

      Rejestracja: 2009-12-01

      Ostatnia wizyta: 2022-07-05

      Skąd: Kovir

      Mossar napisał:
      Mimo, że doświadczanie tej pozycji może być trudne, bo autor czasem w jednym akapicie potrafi wymienić 20 postaci i 10 lokacji to jak urzeczony szukałem ich na mapie.
      -----------------------

      Wiem że dla wielu osób, które lubią LotRa Silmarillion był ciężki do przełknięcia, ale do mnie taka format idealnie trafia i daje niesamowicie dużo miejsca dla wyobraźni czytelnika. M.in. dlatego obawiałem się już wcześniej przeniesienia tego na ekran - gdy jeszcze myślałem, że mają do niego prawa - bo przypuszczałem, że spłycą to, co sobie w wyobraźni ładnie rozwinąłem. Dla mnie format mitologii zaś jest idealny, ba, jedną z moich pierwszych ulubionych książek w życiu była Mitologia grecka, w której zaczytywałem się wiele razy w pierwszej połowie podstawówki. W sumie Gwiezdne wojny to też w moim mniemaniu takie uniwersum pozostawiające duże pole wyobraźni, w przeciwieństwie do takich, z których mam wrażenie, że autor wycisnął wszystko, co najlepsze w danym utworze.


      Mossar napisał:
      To jest naprawdę niebywałe jak wiarygodny i bogaty świat stworzył Tolkien. I ta wiarygodność nie tylko objawia się w samym świecie i jego historiach, ale też w nazewnictwie i języku. Setki postaci, miejsc, gór, jezior, ale Tolkien tak sprawnie wykreował językowo ten świat, że jako czytelnik wierzę w te imiona i nazwy i widzę w nich pewne reguły.
      -----------------------

      O to to. Jakby się czytało legendy z zamierzchłych czasów, które miały miejsce naprawdę.

      LINK
  • Pamięć zwana Imperium

    cwany-lis 2022-02-21 19:28:39

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Laureat nagród SF, Hugo, coś tam jeszcze, "udany debiut" etc. Zwykle takie pozycje mnie rozczarowują, padają ofiarą klasycznego "hype", tym razem było podobnie, ale w przyjemny sposób. Mamy ciekawie zarysowane uniwersum - alternatywna historia, gdzie Imperium Majów (?) najpierw podbiło świat a potem galaktykę - książka ma tylko i aż 540 stron, tym samym dostajemy zaledwie zalążek potencjału fabularnego. Ale jest to solidnie przygotowana, samodzielna historia, bardzo zręcznie spisana. Trochę to taki kryminał, thriller polityczny, cieszy mnie fakt, że główna bohaterka jest ambasadorką i przez całą powieść korzysta ze swego stanowiska. Autorka nie przymusza jej do strzelanin i pościgów, jak ś.p. Tom Clancy pewnego analityka. Po prostu udziela się na bankietach, przyjmuje gości i bierze udział w negocjacjach. I jest to dosyć ciekawe, zwłaszcza, że całość śledzimy tylko i wyłącznie z punktu widzenia jedynej protagonistki. Dzieje się tu sporo i z rozmachem, aż się prosi o szerzej nakreślony wątek Imperium, innych bohaterów, ale potrzeba by conajmniej trylogii. Zamiast tego dostajemy dosyć poczytną powieść z gatunku lekkiego SF, na pograniczu "young adult", nie zapadła mi mocno w pamięci, ot, dobre czytadło, jak niejeden laureat hugo/nebuli. Prawicowych czytelników uczulam, że autorka ma żonę i wplata wątek lesbijski w książkę, ale robi to w umiejętny, nienachalny sposób, autorzy chcący przemycać treści lgbt+ mogliby brać z niej przykład. Możliwe, że będzie kontynuacja.

    LINK
    • Re: Pamięć zwana Imperium

      Shedao Shai 2022-02-22 10:21:47

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      A nawet już jest (tylko jeszcze nie u nas): "A Desolation Called Peace". O samej książce nie wypowiadam się, bo nie czytałem.

      Nagrody światka fantastycznego (Hugo, Nebula itd.) mają to do siebie, że od niecałej dekady przyznawane są w ramach kampanii afirmacyjnej różnorodności, a nie pod kątem rzeczywistej jakości tekstu. Tym większe szanse masz jeśli jesteś: kobietą, lesbijką, trans, koloru skóry innego niż biały itd. Polecam sobie popatrzeć na listy nominowanych, bo to niezła beka - wychodzi z nich, że mężczyźni już praktycznie dobrze nie piszą, a tacy biali i hetero to w ogóle Toteż jeśli coś jest reklamowane jako "laureat Hugo/etc" to warto patrzeć z którego roku. Bo z drugiej strony laureaci z lat 50-00 to najczęściej naprawdę solidne lektury.

      LINK
  • Expanse

    Rusis 2022-02-27 21:19:11

    Rusis

    avek

    Rejestracja: 2004-02-28

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wrocław

    Stało się, w ten weekend skończyłem cykl Expanse. Od czasu zakończenia mojej przygody z książkowym SW nie zacząłem czytać żadnej serii, która miałaby więcej niż 3-4 tomy ściśle ze sobą powiązane. Mogłem kontynuować już rozpoczęte serie lub też czytać pozycje które mają wiele tomów, ale każdy z nich jest "jednostrzałowcem" i tylko nazwiska bohaterów je wiążą. Expanse było pierwszą taką pozycją od lat i jestem mega zadowolony.

    Początek serii mi najbardziej chyba przypadł do gustu - świat jaki już kilkukrotnie widzieliśmy (Ziemia vs Mars + asteroidy), ale jednak w tym przypadku wyszedł ciekawiej. Tarcia pomiędzy frakcjami, do tego okraszone czynnikiem zewnętrznym, który nie wiadomo jaki będzie miał wpływ na całą serię. I prawdę mówiąc w kontekście całości przyjemnie byłem zaskoczony jak duży plan mieli autorzy na rozbudowanie go i przechodzenie od jednego wątku głównego do drugiego. Całość podzielona jest na trzy trylogie, po zakończeniu każdej z nich miałem wrażenie, że byłbym usatysfakcjonowany gdyby nie było nic dalej - a tu się okazywało, że można fabułę przekształcić w kolejne interesujące wątki. Historia wciągała, zarówno właśnie w kontekście problemów z naszego systemu jak i zewnętrznych.

    Z tych trzech trylogii najlepiej dla mnie wypadła pierwsza - gdy poznajemy jeszcze świat, wszystkie pionki są ustawiane na planszy i czeka nas sporo zaskoczeń. Najsłabiej chyba bawiłem się w drugiej trylogii - choć mam wrażenie, że to nie kwestia samego pomysłu na nią co natężenie "family drama" w niej.

    Najsilniejszym elementem całości są jednak dla mnie bohaterowie. Zarówno Ci pierwszoplanowi jak i przede wszystkim drugoplanowi - rzadko się zdarza w seriach książkowych, żebym tak dużą uwagę przykuwał do postaci drugoplanowych, a tu miałem wrażenie, że zapadały w pamięć bardziej niż w niejednej książce główne postacie. I to w każdej z trylogii, czasem przechodziły one dalej, czasem widzieliśmy je tylko w jednej książce ale były ważnymi elementami historii a nie tylko dodatkami. Wyraziste, dobrze napisane postacie drugoplanowe wspierające całą akcję.

    Śmiało mogę powiedzieć, że była to najlepsza seria fantastyczna jaką czytałem od lat. Czytałem lepsze pojedyncze tytuły czy trylogie, ale nie dłuższe serie. Jak jeszcze nie mieliście kontaktu to nie wiem na co marnujecie czas, ale lećcie kupować i czytać

    LINK
    • Re: Expanse

      bartoszcze 2022-02-27 21:29:04

      bartoszcze

      avek

      Rejestracja: 2015-12-19

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Jeden z Wszechświatów

      Rusis napisał:
      Najsłabiej chyba bawiłem się w drugiej trylogii - choć mam wrażenie, że to nie kwestia samego pomysłu na nią co natężenie "family drama" w niej.
      -----------------------

      Czyli wniosek, że sezony 4-6 były słabsze z powodu słabszego materiału źródłowego, nie był nieuzasadniony

      LINK
      • Re: Expanse

        Rusis 2022-02-27 21:39:21

        Rusis

        avek

        Rejestracja: 2004-02-28

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Wrocław

        Trochę tak, ale tylko trochę.
        Czwarty tom był jak dla mnie najsłabszy z całej serii, ale z piątego i szczególnie szóstego wydaje mi się, że dałoby się dużo więcej wyciągnąć. Oglądając serial miałem wrażenie, że trochę poszli na skróty, poprzesuwali ciężar akcji i to nie wyszło na dobre.

        LINK
  • Luty

    Karaś 2022-02-27 21:49:54

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    -451° Fahrenheita
    Ray Bradbury

    Lem krytykował za infantylność, faktycznie taki kwik, że telewizja bad, cionszki spoko gdzieniegdzie się wyłania, ale to co w 2022 roku szczególnie zwraca uwagę, to fakt, że w 1953 roku autorowi, mimowolnie raczej, udało się przewidzieć cancel culture, autocenzurę, nie będąca wcale nowym wynalazkiem, bo od lat towarzyszącym różnym totalitarnym i pretotalitarnym trendom, ale w tej dekadzie przez ten aspekt 451 Fahrenheita zyskuje na aktualności

    Wzlot i upadek D.O.D.O.
    Neal Stephenson, Nicole Galland

    Jedna z tych książek, które odkrywa się zupełnym przypadkiem, a które zachwycają i zostawiają ślad w pamięci. Świetnie skonstruowana, przemyślana, starcie fantasy i scifi, efekt motyka, fizyka kwantowa, podróże w czasie, tajne organizacje, no super, kac książkowy trzymał.

    Obcy w obcym kraju
    Robert A. Heinlein

    Grokuję.

    W sumie dopiero tutaj widzę jak wtórny był Zrodzony Vandermeera.

    Wojna Kalibana
    James S.A. Corey

    Pierwszy tom ledwo zmęczyłem i nic z niego nie pamiętałem. Może nie miałem na niego nastroju. Drugi tom był świetny. Kawał fantastycznej, klimatycznej space opery z elementami polityki, bez niepotrzebnego rozwlekania i militaryzacji. Lekki język, szybko się czyta, trzeci w marcu.

    Modyfikowany węgiel
    Richard Morgan

    Oś fabularna to typowy sokół maltański, sama powieść też stanowi połączenie klasycznego kryminału noir z cyberpunkiem. Świat przedstawiony ani postacie jakoś szczególnie nie porywają, ale dość przyjemnie się czytało, taka przygodówka.

    Zorza polarna
    Philip Pullman

    Taka bajeczka o dziewczynie z misją i gadających misiach, coś pomiędzy Narnią a Serią Niefortunnych Zdarzeń plus hormon monsters z Big Mouth.

    LINK
  • Luty 2022: miesiąc Wolfe`a

    Shedao Shai 2022-02-28 11:26:39

    Shedao Shai

    avek

    Rejestracja: 2003-02-18

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

    Tak jak styczeń był u mnie miesiącem Stephena Donaldsona, tak luty to miesiąc Gene`a Wolfe`a. Od lat uważałem słabą (praktycznie żadną) znajomość twórczości tego autora za jeden z większych braków w mojej edukacji fantastycznej. Czytałem tylko genialny, fenomenalny "Pokój". Do tego zbieram cykl Solarny od MAGa, ale jesteśmy na 4/12 z piątym tomem zapowiedzianym na połowę tego roku, a kolejnymi "na pewno nie w 2022", więc... lata czekania. Spokojnie, poczekam. To magnum opus Wolfe`a, ale przecież napisał on też inne, często mocno uznane książki. I to nimi postanowiłem się zainteresować. W lutym przeczytałem:

    Nowojorskie odloty
    Piąta głowa Cerbera
    Pandora, By Holly Hollander
    There Are Doors
    Żołnierz z mgły
    The Devil in a Forest
    Rycerz
    Operation ARES

    Obecnie czytam jeszcze "Miasteczko Castleview" (luty się jeszcze nie skończył! xD) i na tym planuję poprzestać, będę miał przeczytane wszystkie powieści Wolfe``a od 1970 roku do 2007 (z wyłączeniem cyklu Solarnego, oczywiście). Trochę się już zmęczyłem, a jego późniejsze dzieła ponoć są już na niższym poziomie. Kiedyś. Póki co - nadrobiłem satysfakcjonująco.

    Co charakteryzuje twórczość Wolfe`a, to częste stosowanie zabiegu nierzetelnego narratora. Nigdy nie można być pewnym, czy to, co nam opowiada nasz bohater jest prawdą - z różnych powodów. Protagoniści "Pandory" i "Rycerza" są młodzi i naiwni, "There Are Doors" - mało inteligentny, a "Żołnierza z mgły" - cierpi na powracającą amnezję i musi polegać na swoich zapiskach. I oczywiście "Pokój", gdzie narrator bezczelnie nas okłamuje, mąci, dywaguje, niby opowiada nam historię, ale jednocześnie robi co może, żeby ukryć przed nami prawdę. Taki zabieg niesamowicie mi się podoba, bo nadaje książkom wielowymiarowości. Trzeba czytać uważnie, kombinować, łączyć A z B i z C, cały czas być czujnym i zastanawiać się nie nad tym, co nam mówią, ale nad tym czego nam NIE mówią. Można przeczytać książkę i bez tego i wziąć to, co leży na jej powierzchni, albo wgryźć się i odkryć drugie dno, którego poszukiwania są nadzwyczaj satysfakcjonujące. Jak rozkminiłem o co chodzi w "Piątej głowie Cerbera", to prawie eksplodował mi mózg.

    Gdzieś czytałem, że Wolfe liczy na inteligencję swoich czytelników i podaje im sporo informacji na tacy, ale tylko raz i niekoniecznie w wyeksponowanej formie. Zatem trzeba być uważnym, albo można przegapić jakiś element zmieniający percepcję fabuły. Po większości z wymienionych wyżej książek spędziłem sporo czasu na internecie doczytując recenzje i interpertacje, bo oczywiście nawet wiedząc jak czytać Wolfe`a i przykładając się do lektury, przegapiłem niemało.

    Oczywiście, to nie tak, że wszystko z powyższej listy jest genialne i wielopoziomowe. "The Devil in a Forest" to opowiastka historyczna której największą zaletą jest, że jest krótka. "Rycerz" to klasyczne fantasy, które mnie dość mocno zmęczyło i jego kontynuacji - "Czarnoksiężnika" - nie planuję. Tak samo z "Żołnierzem z mgły", który ma dwie kolejne części, ale... no nie. Ale z drugiej strony mamy fenomenalnego "Cerbera", psychodeliczne "There Are Doors" , sympatyczną "Pandorę" czy wreszcie "Nowojorskie odloty", które w ostatnich 5% książki robią taką rewoltę, że nic, tylko siąść i czytać od nowa z nabytą już wiedzą.

    Podsumowując: świetny autor, bardzo trudny, ale wynagradzający. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomu cyklu Solarnego, bo czuję że tam to będzie ogień, a tymczasem kończę "Castleview", pozostałe książki autora odkładam na potem, i już planuję sobie marzec, który ma nie być w założeniu miesiącem jednego autora, tylko miesiącem nadrabiania nowości (z MAGa, nowego Wehikułu czasu, coś tam z Vespera).

    LINK
    • Re: Luty 2022: miesiąc Wolfe`a

      cwany-lis 2022-02-28 19:40:40

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Sopot

      Wolfe to mój ulubiony pisarz w ogóle, kiedyś się o nim rozpisywałem, chyba i na Bastionie. Przypomina mi trochę Prousta, ale jest bardziej przystępny.

      Księga Nowego/Długiego/Słońca - małe arcydzieła, czytałem po 4 razy, może w tym roku zrobię kolejny reread. Dziwny to twór literacki, powieść drogi, pełna mądrości, rozważań i sentencji, świat przedstawiony raz mocno przyziemny, czasem na pograniczu jawy i snu. Faktycznie dużo jest ukryte między wierszami i ponowna lektura daje jeszcze więcej satysfakcji, jak podczas kolejnego seansu Tenet można co chwilę wyłapać zasadność pewnych wydarzeń. Do tego znakomicie napisane dialogi i postacie.

      LINK
  • Marzec

    Karaś 2022-03-21 08:30:06

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    -Aurora CV-01
    Ryk Brown
    Cykl:
    The Frontiers Saga (tom 1)

    Lekka, fajna i przyjemna. Porządna space opera z delikatnie zakreślonym backstory, kliszami i choć jest bardzo łatwa w odbiorze i czyta się błyskawicznie, nie jest prymitywna. Raczej się zaprzyjaźnię z tą serią.

    Gdyż jest nas wielu
    Dennis E. Taylor
    Cykl:
    Bobiverse (tom 2)

    Udana kontynuacja. Brakowało mi serii nastawionej na eksplorację kosmosu. Ciekawy motyw Innych.

    Pamięć zwana Imperium
    Arkady Martine
    Cykl:
    Teixcalaan (tom 1)

    Nie wiem która to już powieść okołofantastyczna, w której sokolem maltańskim jest jakieś śledztwo kryminalne... Modyfikowany Węgiel, Przebudzenie Lewiatana i z tuzin innych. W tamtych jednak w miarę się to wpasowało, tutaj średnio. Uniwersum niczym się nie wyróżnia poza wyjątkowo męczącymi nazwami i imionami, sposób pisania oparty na kilkunastokrotnym powtarzaniu jakiejś frazy jest wyjątkowo meczący. Po Hugo spodziewałem się czegoś więcej niż young adult na poziomie poniżej przeciętnej.

    LINK
    • Re: Marzec

      Shedao Shai 2022-03-21 08:40:08

      Shedao Shai

      avek

      Rejestracja: 2003-02-18

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

      Ziomek, marzec jeszcze się nie skończył!

      Prawilnie przypominam, że po nagrodach fantastycznych przyznanych w ciągu ostatniej dekady nie należy się za wiele spodziewać; wręcz przeciwnie - raczej omijać takie książki szerokim łukiem.

      LINK
      • Re: Marzec

        Karaś 2022-03-21 11:56:47

        Karaś

        avek

        Rejestracja: 2007-01-24

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: София

        Ale się przeprowadzam i raczej nic już nie przeczytam

        Z nagród polecam twórczość lauretów Nagrody Prometeusza - http://lfs.org/awards.shtml

        LINK
        • Re: Marzec

          Shedao Shai 2022-03-21 12:08:08

          Shedao Shai

          avek

          Rejestracja: 2003-02-18

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

          O, tej to nie znałem. Wygląda spoko. Trzeba będzie poobczajać.

          LINK
        • Re: Marzec

          Mossar 2022-03-21 13:23:46

          Mossar

          avek

          Rejestracja: 2015-06-12

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd:

          Właśnie, ja sobie czasem przeglądam jakieś polecane na świecie nowinki fantasy/SF i zastanawiam się czy warto. Jakiś czas temu w necie królował ten Problem Trzech Ciał - sporo z Was go czytało, większości się chyba podobało, ale widziałem też parę zawodów. Natomiast jeśli chodzi o inne rzeczy to skompletowałem sobie taką listę:

          To Sleep in a Sea of Stars - Paolini
          The House in the Cerulean Sea - T.J. Klune
          Hail Mary - Andy Weir
          Klara and the Sun - Ishiguro
          Trylogia Licaniusa - Islington

          Z tej listy sprawdziłem tylko tego Licaniusa i raczej określiłbym jako średniawe fantasy. Na grupach FB się jarają, czekają na kolejny tom, wielbią, że najlepsze fantasy ever.. no nie. Dla mnie zdecydowanie nie, choć jest parę ciekawych pomysłów. Ktoś z Was czytał coś z tych pozostałych czterech?

          Co do marca to mam jakiś rekord chyba. Na dziś dzień przeczytałem 7 książek, a pewnie jeszcze z dwie wpadną. Duża zasługa w tym Tolkiena, bo po kilkunastu latach zrobiłem re-read z uprzednim przeczytaniem Silmarillionu i wsiąknąłem zupełnie. Ale o tym pod koniec marca napiszę

          LINK
          • Re: Marzec

            Karaś 2022-03-21 13:44:55

            Karaś

            avek

            Rejestracja: 2007-01-24

            Ostatnia wizyta: 2022-07-06

            Skąd: София

            Czytałem Hail Mary. Lekkie sci-fi na podobnej kanwie co Marsjanin, czyli typ sam w kosmosie. Taki bardziej Interstellar niż Watts czy Stephenson, popscifi oparte raczej na artykułach z Focusa niż researchu. Miejscami zahaczało o lingwistykę, trochę surwiwalowa przygodówka, no mi się podobało, bo czyta się szybko i przyjemnie, ale no jak wyżej, to raczej czytadło dla frajdy między jednym a drugim bardziej treściwym niż pełnokrwiste sci-fi

            Nie żałuję, że przeczytałem, miło wspominam, ale do zachwytów daleko.

            A jeśli z Trylogią Trzech Ciał nie miałeś jeszcze do czynienia to zazdroszczę, to jedna z tych serii którą chciałoby się raz jeszcze przeczytać po raz pierwszy

            LINK
          • Re: Marzec

            Shedao Shai 2022-03-21 14:18:41

            Shedao Shai

            avek

            Rejestracja: 2003-02-18

            Ostatnia wizyta: 2022-07-06

            Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

            Akurat "Klara and the Sun" nie czytałem, ale Ishiguro to autor z topowej półki więc nie wahałbym się chociaż spróbować. Paoliniego omijam z zasady, więc nie wiem nic o tej akurat książce, może mu się udało napisać coś dobrego, ale osobiście uważam, że życie jest za krótkie, żeby je marnować na dawanie szans takim książkom. Klune - nie znam. Weir wydaje mi się takim sci-fi dla normików, swoją przygodę z nim zacząłem i skończyłem na seansie "Marsjanina" , i czytając opinie o jego książkach uważam, że miałem rację. Islington to taki typowy średniak, stwierdziłem że również szkoda mi czasu na próbowanie.

            Grupy FB to zdecydowanie nie miejsce, gdzie szukałbym rekomendacji literatury. Zbyt duża losowość, zazwyczaj nie zna się osób polecających, a więc i ciężko wiedzieć, czy im można ufać, czy raczej to ktoś świeży w temacie, który przeczytał takiego Islingtona i teraz wychwala pod niebiosa, bo nie zna jeszcze lepszych od niego.

            Zatem jak filtrować? Może nie jestem najlepszą osobą od tego, bo w nowościach nie siedzę jakoś mocno, wciąż staram się nadrabiać klasyki (i końca nie widać). A więc nie poszukuję aktywnie tego, co obecnie wyszło a jest warte lektury. Takie rzeczy najczęściej spadają mi same na kolana. Jak?

            Po pierwsze, BARDZO warto śledzić ofertę MAGa, bo to wydawca który od lat konsekwentnie trzyma poziom i oferuje nam fantastykę z najwyższej półki (albo i niższej, ale wciąż dzięki jakimś aspektom wartej uwagi). Seria Uczta Wyobraźni - tam się kieruj, niektóre książki z tej serii nienawidzę, a niektóre kocham. Takiej różnorodności gdzie indziej ze świecą szukać, nikomu nie podejdzie wszystko co oferują, ale to intrygujące pozycje. Ostatnio zamówiłem z niej dwie nowości: "Ptaki, które zniknęły " Simona Jimeneza (space opera z 2020, więc nowość), i "W Kalabrii" Petera Beagle`a (nowela z 2017). Sądzę, że będzie bardzo dobrze.
            Do tego np. seria Terra Ignota Ady Palmer, lata 2016-2021, więc nie wiem czy się łapie na nowinki, ale zbiera świetne recenzje wśród ludzi, którym gustom ufam. W tym półroczu MAG wyda ostatni tom, wtedy wezmę się za lekturę.
            Poza UW też ukazują się godne uwagi nowinki*. Zeszłoroczne "Piranesi" Susanny Clarke to prawdziwy sztos - i pod tym stwierdzeniem już podpisuję się własnym nazwiskiem. Seria Taylora też jest warta uwagi. I tak dalej.

            *Trzeba tylko selekcjonować to, co wygląda dobrze, od sztampowego fantasy które sprzedaje się dobrze, więc ma swoje miejsce w MAGu: mówię tu np. o takich nazwiskach jak Ryan, Gwynne czy Kristoff.

            Ogólnie dobieranie wg. wydawnictw jest całkiem udanym kluczem. MAGowi warto się przyglądać, a czasem nawet zaufać w ciemno, a z drugiej stronie np. Fabryce Słów warto nie ufać nigdy. FS wydaje w najlepszym przypadku średniaki, a do tego ma sporą armię kultystów którzy mdleją z zachwytu na informację o każdej kolejnej premierze, więc dobrą praktyką jest ich ofertę po prostu omijać szerokim łukiem.

            Innym filtrem, który mi działa zaskakująco dobrze, są okresowe prośby o polecanki rzucane przez ludzi na grupie Malazan Empire. Pomyślałby, że fani mojej ulubionej serii będą mieli też inne ciekawe polecanki - i tak właśnie jest xD

            LINK
            • Re: Marzec

              Mossar 2022-03-21 14:58:50

              Mossar

              avek

              Rejestracja: 2015-06-12

              Ostatnia wizyta: 2022-07-06

              Skąd:

              Dobrz, dzięki za obszerna odpowiedź (i polecajkę PTC od Karasia). Rzeczywiście Fabryka Słów wydaje same średniaki, choć trochę mnie nurtuje Feliks Kres.

              Zainteresuje się tą Ucztą Wyobraźni.

              LINK
              • Ale zagiou, ale zaorau

                Shedao Shai 2022-03-25 11:23:14

                Shedao Shai

                avek

                Rejestracja: 2003-02-18

                Ostatnia wizyta: 2022-07-06

                Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

                I to nawet nieświadomie

                Traktuj Kresa jako wyjątek potwierdzający regułę. Bo tak z nim właśnie jest, jakościowo to (rzekomo) ekstraklasa polskiego fantasy. Czekam sobie aż wyjdzie całość, bo autor słynie z tego, że jakoś dekadę temu oznajmił, że się wypalił literacko i więcej pisał nie będzie. Więc jego saga została nieukończona. Teraz wrócił, wydaje, rzekomo ma być całość. Zobaczymy. Jak tak będzie, to biorę się za lekturę. W każdym razie, jak coś od Fabryki, to właśnie jego. Tylko on też nie do końca taki "Fabryczny", bo trzon swojej sagi napisał, kiedy FS jeszcze nie istniała.

                LINK
                • Re: Ale zagiou, ale zaorau

                  Mossar 2022-03-25 11:27:50

                  Mossar

                  avek

                  Rejestracja: 2015-06-12

                  Ostatnia wizyta: 2022-07-06

                  Skąd:

                  No jeśli chodzi o polskie fantasy to jakoś nie bardzo mnie ciągnie do Grzędowicza, Pilipiuka czy Piekary (czuję, że to nie dla mnie), a ten Kres jakoś tak z tyłu głowy siedzi. Rzeczywiście zwykle go widzę jako takiego topowego pisarza fantasy w Polsce.

                  LINK
  • Książki historyczne

    Mossar 2022-03-25 10:51:26

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Mam jedno pytanie, bo jestem w tej kwestii totalnym laikiem. Jak taki typowy ignorant olewałem historię w szkole* i ostatecznie skończyłem jako osoba, która nie wie prawie nic - ani o historii Polski ani świata. W tym miesiącu postanowiłem coś z tym zrobić i zacząłem czytać "Europa walczy" Daviesa. Wybór padł na tą książkę, bo chciałem przekrojowo dowiedzieć się jaki był przebieg WW2. Wstyd pewnie przyznać, ale moja wiedza ograniczała się do znajomości przedziału czasowego i tego, że "z lewej hitlerowcy, z prawej ruscy". Poza tym nie znałem kontekstu związanego ze Stanami, GB, Włochami czy choćby Afryką Północną.

    Zamierzam sobie czasem wrzucić na ruszt jakąś historyczną książkę, żeby się trochę dokształcić. No i w związku z tym mam dwa pytania. Z tego co widzę paru z Was czyta regularnie historyczne książki, więc może będziecie w stanie pomóc.

    1. Co takiego przekrojowego warto przeczytać w związku WW1 i Zimną Wojną? I jeden i drugi okres by mi się przydał, żeby mieć w miarę pełny obraz tego co się działo w XX wieku. Z góry mówię, że to nie może być póki co coś w stylu "W stalowych burzach", bo na ten moment potrzebuję po prostu przekrojowej wiedzy. Na ten moment wiem tylko, że Niemcy i Austro-Węgry walczyły z resztą - nie bardzo nawet ogarniam jak to się wszystko skończyło.
    2. Co warto przeczytać z okresu WW2? Tu już po "Europa walczy" mam podstawy, więc może to być coś bardziej konkretnego.

    * bo program był słaby, nauczyciele jeszcze gorsi, a w ogóle na przełomie wieków wydawało się, że jakieś wojenki to co najwyżej daleko daleko od nas.

    LINK
    • Re: Książki historyczne

      cwany-lis 2022-03-26 12:13:27

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Sopot

      Bardzo miłe w odbiorze jest "Samobójstwo Europy" Chwalby - Wielka Wojna w pigułce, może pewne tematy są ledwie zarysowane, sam autor podobno też narzuca swoje interpretacje, ale literacko to bardzo dobra pozycja. Bardzo miłe ją wspominam, mimo że była to któraś z kolei monografia I Wojny którą czytałem. Podobno klasyk Janusza Pajewskiego jest równie udany.

      LINK
      • WW2

        cwany-lis 2022-03-26 12:22:27

        cwany-lis

        avek

        Rejestracja: 2003-07-31

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Sopot

        Mam sentyment do "Europa Walczy" - to również była moja pierwsza książka o tym konflikcie. Ale dużo lepszą, jeżeli chodzi o taką przekrojową lekturę jest "I rozpętało się piekło" Maxa Hastingsa - to dziennikarz, ma znakomity styl, nie męczy suchymi opisami raportu z frontu, te 1200 stron jest pełne ciekawostek, barwnych opisów, wspomnień cywilów, żołnierzy i polityków. Jest i miejsce na mocno orientalne fronty Azji i jakiś Chińskich peryferii, o których mało co wydano w Polsce. Dużo tu też goryczy i krytyki Brytyjskiego Imperium, niekompetencji aliantów itp. Fajna sprawa i dla "nowego", jak i miłośnika tematu.

        LINK
        • Re: WW2

          Mossar 2022-03-26 12:36:25

          Mossar

          avek

          Rejestracja: 2015-06-12

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd:

          Dzięki! Mnie korci "Długi Marsz", o tym jeńcu, który uciekał przez Himalaje. No ale to już bardziej taki "spin-off". Dzięki za polecenie "I rozpętało się piekło".

          No i może to już nie jest czysto historyczna książka, ale w końcu będę musiał też nadrobić 1984 Orwella. Tym bardziej że Rebis właśnie zapowiedział nowe ciekawe twardookladkowe wydanie.

          LINK
    • Re: Książki historyczne

      Finster Vater 2022-04-09 19:14:30

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      Na "Europa Walczy" trzeba jednak patrzeć z ostrożnością. Podstawową, choć dosyć ciężką lekturą zaś jest "Wages of destruction", też ma slabsze momenty, e generalnie jest to świetna synteza, o ile pamięta się slowa Napokeona że do prowadzenia wojny potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i przede wszystkim pieniędzy.

      A co do pierwszej, to dobry jest Pajewski, ale też warto polecić Barbarę Tuchman i jej "Wyniosłą Wieżę" oraz "Sierpniowe Salwy".

      LINK
      • Re: Książki historyczne

        Mossar 2022-04-09 19:32:21

        Mossar

        avek

        Rejestracja: 2015-06-12

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd:

        Co do WW1 to póki co całkiem nieźle się sprawdza ta od Chwalby. Z historycznych zamierzam w przyszłym miesiącu na chwilę odpocząć od XX wieku i sobie przeczytać "Heroje Północy" o Wikingach, a potem już będę chyba chciał coś konkretniejszego z Drugiej Wojny.

        No i tu nie wiem. Ciekawi mnie Monte Cassino, lądowanie w Normandii jest często opisywane, ale nie w sumie czy tu jest materiał na coś więcej ciekawego. Aktualnie już mam trochę rosyjski przesyt (bo ich jest kurde dużo w każdym konflikcie, czy to potem o Zimnej Wojnie coś słuchałem czy o Murze Berlińskim bezpośrednio to wszedzie ZSSR) i chyba wolałbym coś mniej o Rosji (czyli odpada Kursk, Stalingrad itd).

        Dlatego też zainteresował mnie ten "Długi Marsz" bo to się wydaje ciekawa historia z zupełnie innego punktu widzenia.

        LINK
      • Re: Książki historyczne

        cwany-lis 2022-04-09 20:02:14

        cwany-lis

        avek

        Rejestracja: 2003-07-31

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Sopot

        Tylko, że Tuchman skupia się wyłącznie na pierwszych miesiącach wojny na froncie zachodnim. Pisze lekko, ale kilka rozdziałów to ciężka lektura o pułkach, flankach i roszadach na mapie sztabowej. Chociaż, czytałem to z 10 lat temu, teraz łatwiej przychodzi mi zobrazowanie sobie opisu frontu w takich monografiach.

        I znakomitym "prequelem" do Wielkiej Wojny jest "Dreadnought" Massiego. Pełna anegdot panorama historyczna kilku dekad poprzedzających ten konflikt. Czyta się, jak znakomity reportaż.

        LINK
    • Re: Książki historyczne - lotnictwo

      Mossar 2022-04-11 16:09:31

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd:

      Dobra, okazuje się że tak jak w SW mam słabość do książek o pilotach eskadr (seria X-Wing, Alfabety) tak i w przypadku prawdziwej historii ciekawią mnie losy, przemyślenia pilotów i przebieg operacji lotniczych. No i tu jakoś trudno doszukać się jakichś polecanych książek - może ktoś z Was coś zna?

      LINK
      • Re: Książki historyczne - lotnictwo

        Finster Vater 2022-04-11 17:25:23

        Finster Vater

        avek

        Rejestracja: 2016-04-18

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Kazamaty Alkazaru

        Jeszcze powiedz, jaki teatr działań Cię interesuje.

        Z takich to przede wszystkim "klasyka" czyli "Czarne krzyże nad Polską" Stanisława Skalskiego, czyli sporo o wrześniu 1939 z naszej perspektywy.

        Świetna seria o brytyjskich (czyli też polskich, australijskich, kanadyjskich etc.) pilotach bombowców, z mocną relacją małżonki jednego z nich na początku i cała masą wspomnień i opisanego kontekstu w pięciu tomach o tych dzielnych ludziach, którzy złamali kręgosłup tysiącletniej.

        https://www.instagram.com/p/CIrLKdAh5yg/

        Z japońskiego teatru - "podstawka"

        Masatake Okumiya, Jiro Horikoshi & Martin Kaidin - "Zero"

        Saburo Sakai - "Samuraj" - najskuteczniejszy japoński pilot, który przeżył

        Mori Juzo " The miraculous torpedo squadron" - Wojna w Chinach, Pearl Harbor, Midway i Guadalcanal z perspektywy japońskiego pilota

        I taka ciekawostka - o amerykańskich sterowcach i ich użyciu w II wojnie światowej - mało kto wie, a ich rola była niezwykle istotna

        https://www.instagram.com/p/CPveCoaBp3v/

        Zaś z I wojny na przykład:

        Eddie Rickenbacker "Fighting the Flying circus"

        Taki wybór z 1001 nocy

        LINK
        • Re: Książki historyczne - lotnictwo

          Finster Vater 2022-04-11 17:28:15

          Finster Vater

          avek

          Rejestracja: 2016-04-18

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd: Kazamaty Alkazaru

          A, no i oczywiście zapomniałem, creme de la creme, czyli Zbigniew Neugebauer "Wracajcie szczęśliwie do bazy" - o lotnikach, którzy też chodzą po ziemi. Absolutne "must read"

          https://lubimyczytac.pl/ksiazka/263145/wracajcie-szczesliwie-do-bazy

          LINK
        • Re: Książki historyczne - lotnictwo

          bartoszcze 2022-04-11 17:48:10

          bartoszcze

          avek

          Rejestracja: 2015-12-19

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd: Jeden z Wszechświatów

          no przecież Arcta całego

          LINK
        • Re: Książki historyczne - lotnictwo

          Mossar 2022-04-11 20:48:37

          Mossar

          avek

          Rejestracja: 2015-06-12

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd:

          O kurcze tyle pisaliście, będę musiał to wszystko przeanalizować. Myślę że na pierwszy ogień jednak coś z Japonii będzie dobrym wyborem. Po pierwsze "Europa Walczy" pokrywa ten temat bardzo pobieżnie i niewiele wiem. Po drugie, może nie akurat ta z XX wieku, ale bardzo lubię japońską mentalność. "Lubię" to może złe słowo, ale w pewnym stopniu podziwiam. Podobnie mam z Wikingami i Indianami (dlatego też następne w kolejności "Heroje Północy" a kiedyś też coś o Indianach - myślę o tej trylogii Szklarskich, ale póki co nie robiłem researchu).

          LINK
          • Re: Książki historyczne - lotnictwo

            cwany-lis 2022-04-11 21:35:44

            cwany-lis

            avek

            Rejestracja: 2003-07-31

            Ostatnia wizyta: 2022-07-06

            Skąd: Sopot

            Co czytałeś/ oglądałeś, że ich mentalność zrobiła na tobie takie wrażenie? Osobiście jestem trochę zniechęcony orientem, przez historię właśnie. Japońska "mentalność" jest mocno przereklamowana, Samuraje byli takimi samymi "draniami" jak europejskie rycerstwo a to co Japończycy wyprawiali w Azji w latach trzydziestych i jak mocno ich zbrodnie są tematem tabu w dzisiejszym społeczeństwie to nie mam słów. Ale z drugiej strony dole i niedole toego narodu to niesamowicie ciekawa historia, pełna gęstych intryg, niezdrowego połączenia profesjonalizmu ze ślepym fanatyzmem i kosmiczną wręcz ignorancją oraz hartem ducha godnym lepszej sprawy. Polecam gorąco dwutomowe "Wschodzące Słońce" Johna Tolanda o Cesarstwie z lat 1936-45 właśnie.

            LINK
            • Re: Książki historyczne - lotnictwo

              Mossar 2022-04-12 08:08:27

              Mossar

              avek

              Rejestracja: 2015-06-12

              Ostatnia wizyta: 2022-07-06

              Skąd:

              Myślę że jeśli chodzi o samurajów (bo jestem fanem filmów o nich + trenowałem jakiś czas Aikido) to padłem ofiarą takiego wyidealizowanego wizerunku samuraja. Honorowego, stonowanego i pełnego finezji. Ponadto stylowo wyglądającego Pewnie gdybym zaczął się interesować realną historią Japończyków to by mi mina zrzędła. No i to też sugeruję, że w tym umiłowaniu chodzi mi o starsze czasy, nie o tych japońcow z czasów WW2 (choć po prostu jestem ciekawy tego teatru).

              Najbliżej mi do Indian. Tu sporo zależało od szczepu (chociażby w samym Winnetou były szczepy bardzo brutalne i takie które były przyjazne i wyrozumiałe), ale generalnie trafiają do mnie ich wierzenia, umiłowanie natury, szacunek do zwierząt, styl życia, ubiór. Tzn. z tymi wierzeniami na spokojnie, bo oni tam mieli ostre odpały w stylu "trzeba go zabić, bo bogowie poprzez ogień powiedzieli że to konieczne", ale z drugiej strony z prawie każdą wiarą tak jest. Nie chcę tu wchodzić w jakąś zażartą dyskusje na ten temat, ale i w katolicyzmie niektórzy mocno naruszają życie niewierzących ze względu na własne przekonania. Inne czasy, ale zasada podobna.

              LINK
      • Re: Książki historyczne - lotnictwo

        AJ73 2022-04-11 21:00:47

        AJ73

        avek

        Rejestracja: 2017-10-12

        Ostatnia wizyta: 2022-07-05

        Skąd: Strike Base XR-484

        To jeszcze ja
        Jeśli mowa o operacjach lotniczych, to polecam Jerzego Gotowałę, który niemal filmowo przybliża i opisuje działania lotnictwa na polu walki w ostatnich dekadach. Co prawda, nie jest to styl Clancy`ego, który pisał gotowe scenariusze filmowe, bo Gotowała zdecydowanie skupia się na realiach, taktyce, i nie leje wody jak Clancy . Ale jak bum cyk cyk przyznam, że smykałkę do opisywania w przystępny, ciekawy, wręcz wciągający sposób, ma.
        Pierwsze z brzegu (patrzę na półkę), które lata temu mnie kiedyś wessały w tematykę, to "Najkrócej żyją motyle" i "Splątane wiraże". Ale generalnie, to polecam wszystkie jego książki

        LINK
  • Marzec - Tolkien, Lem i WW2

    Mossar 2022-03-29 14:54:57

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    -Hobbit, Upadek Gondolinu, Władca Pierścieni - J. R. Tolkien
    Piec pozycji od Tolkiena, nie będę tego rozdzielał, bo by wyszło za długo. To była świetna przygoda wrócić po tylu latach do Śródziemia - tym razem po Silmarillionie. A po Silm doświadczenie WP jest o wiele lepsze, pełniejsze. Sceny, dialogi które wcześniej były dla mnie zbitkiem ładnie brzmiących słów teraz są w pełni zrozumiałe i nie raz wzruszające, nakłaniające do refleksji. Uwielbiam Władcę, pewnie jeszcze za parę lat zrobię kolejny reread. Nawet nie wiem co więcej napisać - chyba nic. Liczę na to, że serial da mi choć namiastkę tego co czuje podczas czytania historii ze Śródziemia. Nie oczekuje wiele.

    Blask Fantastyczny - T. Pratchett
    Te dwa pierwsze tomy i generalnie historia Rincewinda nie należą do moich ulubionych że Świata Dysku, ale po raz kolejny bardzo miło spędziłem czas przy ŚD. Co bym nie czytał to najbardziej zrelaksowany się czuje właśnie podczas czytania historii ze Świata Dysku.

    Kongres Futurologiczny - S. Lem
    Na początku nie bardzo umiałem się wciągnąć, ale potem jak zacząłem czaić konstrukcję tej pozycji to byłem coraz bardziej zafascynowany. Zarówno kreatywnością Lema jeśli chodzi o antyutopiine pomysły na przyszłość, jego słowotwórstwem i humorem, który w przypadku Tichy`ego idealnie do mnie trafia. A końcówka to już genialne zwieńczenie tej historii.

    Bajki Robotów - S. Lem
    Zabawne. Mam za sobą cztery pozycje Lema i to właśnie ta cenię najmniej. Nie dlatego że jest słaba, bo jest bardzo fajna, ale pozostałe trzy były genialne. Tutaj mamy opowiadania/bajki, które są wybitne (Jak ocalał świat czy chociażby ta o bladawcu), większość jest bardzo udana, ale jest też parę takich które mnie zupełnie nie ruszyły. Jaram się na kolejną Cyberiadę, bo z tego co rozumiem tam nacisk będzie na Trurla i Klapeucjusza, a ci są przegenialni.

    Europa Walczy - N. Davies
    Tak jak pisałem wcześniej, chciałem przekrojowo poznać historię Drugiej Wojny Światowej. Pierwsze rozdziały dały mi to w 100% i byłem wtedy bardzo zadowolony z lektury. Niestety później książka przechodzi w bardziej encyklopedyczny format i raz po razie czytamy o więzieniach, przesiedleniach, deportacjach, wywłaszczeniach - na początku mi to nawet pasowało, ale trzeciego dnia już chciałem jak najszybciej skończyć tę książkę. Tak czy siak dobrze, że w końcu nadrobiłem braki i mam podstawowa wiedzę na temat WW2. "Samobójstwo Europy" o WW1 już zamówione i pewnie jakoś w kwietniu się zabiorę za tą książkę.

    Co w tym miesiącu odbieram najbardziej pozytywnie? Dwie Wieże. Uwielbiam wątek w Rohanie, za to historia w lesie Fangorn niesamowicie zyskuje jak się zna miejsca i wydarzenia z Pierwszej Ery. Na koniec mamy jeszcze moja ulubiona postać, Faramira i przepięknie opisane Ithilien oraz świetne nawiązania do Numenoru.

    Co w kwietniu? Samobójstwo Europy, myślę że z dwa Pratchetta, 7 tom Koła Czasu i na koniec chyba wielki powrót do Malazanu. Ale nie wiem jak to wszystko wyjdzie, bo korcą mnie jeszcze Niedokończone Opowieści Śródziemia i Numenoru i Cyberiada Lema.

    LINK
  • Ok

    Karaś 2022-03-29 22:34:24

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    Udało mi się jeszcze dwie w marcu łyknąć.

    Stephenson - Śnieżyca

    Raczej zmęczyłem niż przeczytałem. Super pomysł z Sumerami, rzadki przykład lingwistycznego scifi - ale niesamowicie męcząca. Nie trudna ani wymagająca, po prostu męcząca. Stephenson umie pisać, umie pisać wręcz genialnie, ale tutaj jakby chciał zrobić cyberpunkowego Pratchetta, ale wyszło słabo. 4/10

    Wilhelm - Gdzie dawniej śpiewał ptak
    SocjoSF w mocno klasycznym stylu. Doceniam, że zamiast tworzyć przez 200 stron bezsensowny background jak niektórzy autorka po prostu dala kilkanaście stron "no było tak, stało się to, a teraz słuchajcie co mam do powiedzenia". Dobra postapo powieść o indywidualizmie z mocno wyczuwalnymi nutami Ayn Rand, ale o wiele mniej pretensjonalna i pozbawiona obiektywistycznej koncepcji egoizmu i altruizmu, taki poprandyzm. Dobra, polecam, 8/10

    Teraz wałkuję Ogień nad otchłanią Vinge`a, bo podobno taki super, ale mam podobny problem co chyba z Kosmosem Sagana (sfory z resztą wydają się być tym inspirowane, jak cała konstrukcja) - ten drugi, biologiczny wątek strasznie mnie nuży. Drugi wątek super, ale gdzieś w połowie zholdowałem i wziąłem się za Dzień Kolumba, pierwszy tom Expeditionary Force, bo ostatnio na space operę mnie naszło. Nie jest zbyt ambitna a początek spoilera Pradawni budujący sieć tuneli nadprzestrzennych to chyba gdzieś już byli xD koniec spoilera , wręcz prymitywna, ale w sumie na razie bawię się dobrze.

    LINK
  • Biblioteczka

    Karaś 2022-03-30 14:18:04

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    W końcu sprawiliśmy sobie biblioteczkę zamiast upychać to wszystko po kątach wygląda całkiem ładnie stojąc sobie w pokoju biurowym

    https://i.imgur.com/HUrPEve.jpg

    I w pokoju kilka symbolicznych:

    https://i.imgur.com/rUIljf9.jpg

    Jest jeszcze parę kartonów, ale głównie same pierdółki z antykwariatów, gdzieś są jeszcze serie Campbella i jakieś inne pojedyncze, ale już się miejsce w Kallaxie skończyło i czekają na swoją kolej kiedyś tam itd

    LINK
  • Marzec: końcówka Wolfe`a, Guy N. Smith i Le Guin

    Shedao Shai 2022-04-01 09:32:32

    Shedao Shai

    avek

    Rejestracja: 2003-02-18

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

    W lutym napisałem: już planuję sobie marzec, który ma nie być w założeniu miesiącem jednego autora, tylko miesiącem nadrabiania nowości (z MAGa, nowego Wehikułu czasu, coś tam z Vespera).

    A wiec taki ch**, nowości z MAGa ani nie tknąłem, tak samo z Wehikułu i Vespera; z każdego za to zdążyły przyjść kolejne paczki i zaległości rosną xD Zatem ich nadrobienie to plan na kwiecień.

    To nie znaczy, że jestem niezadowolony ze swoich lektur w marcu - wręcz przeciwnie.

    Miesiąc zacząłem lekturą "Grzesznika" Artura Urbanowicza, czyli ostatniej brakującej mi dotychczas powieści tego autora. Lubię jego język, lubię to jak konstruuje fabułę. To książka lekka, ale ciekawa. Chyba najsłabsza z czterech czytanych przeze mnie powieści Urbanowicza, ale wciąż - fajna!

    Potem zabrałem się za dwutomowego omnibusa zbierającego powieści z cyklu Sabat autorstwa Guya N. Smitha, popularnego autora horrorów klasy B. Tu nie wiedziałem, czego się spodziewać. O ile w takich klimatach w wydaniu filmowym taplam się z ogromną radością, o tyle klasa B literaturze nigdy nie była moim konikiem; nawet te horrory z wyższej półki odbierałem najczęściej średnio. Nigdy też nie czytałem żadnej książki Smitha, autora popularnego przede wszystkim w pierwszej połowie lat 90., gdy pulpowe wydania jego książek trzaskano w setkach tysięcy egzemplarzy. Zatem odpadał u mnie element sentymentu właściwy dla większości kupujących tego omnibusa.
    Składa się na niego sześć powieści:
    Cmentarne sępy
    Handlarze krwią
    Kult kanibali
    Łącznik druidów
    Las Wistmana
    Powrót
    Pierwsze cztery zostały napisane w latach 80, ostatnie dwie - niedawno. Ich bohaterem jest Mark Sabat - były ksiądz i komandos SAS, obecnie egzorcysta na zlecenie, erotoman (chuć jest BARDZO ważnym elementem tej postaci), ogólnie niezbyt dobry człowiek, szybki do rozwiązań przemocowych, do tego opętany przez duszę swojego brata Quentina, jeszcze gorszego człowieka.
    Na przestrzeni sześciu książek Mark mierzy się z... właściwie tytuły mówią wszystko xD kultem nekromantów, nazistowskimi "wampirami", kanibalami, druidami... i tak dalej.
    Podobało mi się. Książki te w żadnym stopniu nie aspirują do miana dobrej literatury, autor z rozkoszą i beztroską tapla się w pulpowych klimatach, sięgając po proste i sprawdzone rozwiązania. Postacie są tu jednowymiarowe - mężczyźni to albo przyjaciele Sabata z lat minionych, albo jego wrogowie, a kobiety są tu po to, żeby być obiektem pożądania dla napalonego bohatera (spoiler alert, KAŻDA się z nim w końcu prześpi). Część kobiet mu pomaga, część jest przeciwko niemu, wszystkie się z nim prześpią.
    Nie jest to rodzaj literatury, który czytałbym na codzień, ale jako odskocznia po maratonie Gene`a Wolfe`a - weszło jak złoto. Fajna rzecz.

    Skoro o Wolfe`ie mowa, jeszcze na marzec przeszły mi dwie jego książki: Miasteczko Castleview i Śmierć Doktora Wyspy. Przyznaję, że już nieco je przemęczyłem, szczególnie tę pierwszą. Znam twórczość autora już dobrze, teraz czas na długi odpoczynek.
    A nie, wpadła jeszcze trzecia jego książka xD : An Evil Guest. Opowieść dość surrealistyczna, mix sci-fi i dramatu z nutką horroru. Całkiem spoko.

    Potem zabrałem się za realizowanie jednego z moich wielkich punktów na ten rok, czyli czwarty omnibus twórczości Ursuli Le Guin: "Wracać wciąż do domu". Składa się na niego trylogia "Kroniki Zachodniego Brzegu" (Dary, Głosy, Moce), tytułowe "Wracać wciąż do domu" oraz zbiór opowiadań "Międzylądowania". Na razie przeczytałem trylogię Kronik - bardzo dobra rzecz. Bez zaskoczeń. Le Guin można brać w ciemno. Reszta tego omnibusa to będzie pewnie pierwsza rzecz, którą poczytam w kwietniu.

    LINK
  • ten kwartał

    bartoszcze 2022-04-01 09:45:17

    bartoszcze

    avek

    Rejestracja: 2015-12-19

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Jeden z Wszechświatów

    1. Dokończyłem biografię Eastwooda pióra McGilligana.
    2. Dokończyłem "Bomby poszły" czyli propagandowy pamflet Steinbecka.
    3. Przeczytałem czeski odpowiednik "Sauny" Bajona, czyli "Czeski Raj" Jaroslava Rudisa.
    4. Oraz zbiór felietonów Szczygła o Czechach "laska nebeska"
    5. Jak również "Historię nowego nazwiska", czyli drugi tom cyklu neapolitańskiego Ferrante.
    6. Oraz "Uśmiech Angeliki", czyli jeden z niezliczonych kryminałów Camillieriego z komisarzem Montalbano.
    7-8. I dwa pierwsze tomy Expanse (serial wciąż lepszy IMHO).

    LINK
  • 01-03.2022

    Rusis 2022-04-10 12:40:30

    Rusis

    avek

    Rejestracja: 2004-02-28

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wrocław

    Pierwszy kwartał był tym razem czytelniczo w moim wykonaniu bardzo słaby. Brak czasu sprawił, że książki ucierpiały najbardziej. Zyskała z uwagi na to krótsza forma, jaką są komiksy, ale o tym napiszę pewnie w osobnym wątku.

    "Upadek lewiatana" - James S.A. Corey
    Finałowy tom serii Expanse. Więcej o tym napisałem tutaj: /Forum/Temat/23422#806763

    "Niebiańska rzeka" - Dennis E. Taylor
    Czwarty tom Bobiverse w którym zaczynamy od śledzenia wątków, które pozostawiały jakąś opcję (wcale nie specjalnie dużą) na kontynuację po poprzednich tomach. Niestety mam wrażenie dla serii, że lepiej byłoby jakby autor zakończył na trylogii, która miała satysfakcjonujące i zamykające większość tematów. W tym tomie autor zmienił trochę konwencję. Przez większą część trylogii mogliśmy śledzić historię skacząc pomiędzy poszczególnymi Bobami, co dawało wrażenie większego i ciekawszego świata a jednocześnie jeśli któryś z wątków niespecjalnie mi się podobał to była pewność, że zaraz przeskoczymy na kolejny. Tu niby wciąż jest to zachowane, ale w o wiele bardziej ograniczonym stopniu. Tak na prawdę śledzimy przez większość czasu jeden wątek wokół jednego Boba - i to wątek, który nie wyszedł najlepiej. Nie wiem czy zabrakło pomysłu czy świeżości którą się początek serii cechował, ale mamy spadek jakości. Choć wciąż się czyta to dobrze.

    "Pętla" - Kamil Staniszek
    Bardzo dobry horror z cyklu tych w których to nie jakaś konkretna, często nienaturalna, rzecz ma budować klimat, ale jest on budowany wokół wielu z małych wydarzeń. Ciężki, ponury klimat powstający ze śledzenia beznadziejnej ścieżki, którą przechodzi bohater. Polskie horrory na prawdę w ostatnich latach przeżywają dobry okres.

    "Diabeł stróż" - Marek Krajewski
    Kolejny kryminał Krajewskiego, z akcją dziejącą się w przedwojennym Wrocławiu. Standardowo jeśli mówimy o świecie przedstawiony, jego realiach i klimacie to powieść stoi na dobrym poziomie. Tym razem jednak też po kilku słabszych tytułach autor wrócił do swojego standardowego poziomu jeśli chodzi o samą historię.

    "Mitologia nordycka" - Neil Gainman
    Niby jakies podstawy mitologii Nordyckiej miałem, ale nigdy nie zagłębiałem się w szczegóły - więc te podstawy raczej ograniczały się do tego co jest w popkulturze. Stwierdziłem, że najwyższy czas więc sięgnąć po coś co to pogłębi. I pod tym kątem jestem z książki mega zadowolony. Gainman przygotował zbiór mitów, które przedstawiają najważniejsze postacie i wydarzenia z mitologii Nordyckiej. Nie jestem co prawda fanem krótkich opowieści, ale mitów inaczej się poznawać nie da niż jako zbiór wielu historii. W każdym razie zdecydowanie polecam książkę każdemu, kto chciałby zgłębić temat.

    LINK
  • Qpr

    Karaś 2022-04-10 13:04:14

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    -Dzień Kolumba
    Craig Alanson
    Cykl:
    Expeditionary Force (tom 1)

    Ciężko mi jednoznacznie ocenić. Z jednej strony mamy wręcz niesamowicie prostą oś fabularną i prymitywne klisze oraz deus ex machina, masę powtórzeń, niepotrzebnych rzeczy, a z drugiej przez 600 stron cały czas coś się działo - i to mimo nietypowego jak na scifi odkrycia kart na pierwszych stu stronach. Dodatkowy punkt za Skippyego. Kiedyś sięgnę po kontynuację.

    Wszystkie te światy
    Dennis E. Taylor
    Cykl:
    Bobiverse (tom 3)

    Lubię tę serię, lubię Bobów, tom był przyjemny, ale strasznie jakby na pałę. Pierwsze dwa były super, ten to tylko kontynuacja, nic nowego nie wnosi, na szybko zamyka wątki w niesatysfakcjonujący sposób.

    Przestrzeń Objawienia
    Alastair Reynolds
    Cykl:
    Przestrzeń Objawienia (tom 1)

    Rozmach Diuny na małej przestrzeni. Konstrukcją też zbliżona (intryga w intrydze w intrydze), hard sf plus space opera, najlepsze połączenie. Elementy biologii, archeologii, mistyki, polityki, Ciemnego Lasu, miód.

    LINK
  • Peter F. Hamilton - Great North Road

    Shedao Shai 2022-04-13 12:09:13

    Shedao Shai

    avek

    Rejestracja: 2003-02-18

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

    Napisałem ten tekst rok temu; pomyślałem że przekleję tutaj, może kogoś zainteresuje. Ta książka to mój top 1 zeszłego roku.

    „Great North Road” to powieść monumentalna. 1085 stron i takie bogactwo świata, tak potężna intryga, że inny autor rozbiłby to na trylogię i sprzedawał jako trzy 300+ stronicowe książki. Nawet są mniej więcej w odpowiednich miejscach punkty, w których jest dość spora zmiana kierunku fabularnego. Dałoby się. Jeden prosty trick dzięki któremu wydawcy go uwielbiają! [ZOBACZ JAK]
    Swoją drogą, wydawca egzemplarza który zakupiłem (Pan Books, imprint Pan Macmillan) chyba rzeczywiście nienawidził Hamiltona za cegłę, którą mu podrzucił do wydania, bo poległ w całej linii. Tak słabo wydanej książki jeszcze nie widziałem – Polskie wydawnictwa można krytykować za to czy tamto, ale nawet zintegrowane wydania Fabryki Słów odsadzają jakościowo tę książkę na kilometry. Miękka okładka, papier tak cienki że właściwie giął się pod samym dotykiem, grzbiet tak badziewny, że pomnik temu, kto to przeczytał bez wielokrotnego powyginania grzbietu.Prawdziwy „mass market paperback”. Przeczytać i wyrzucić. Jestem ostrożnym, uważnym czytelnikiem, ale ta książka po jednokrotnej lekturze wygląda jakbym dał ją psu do zabawy. No nic, pójdzie na gratis dla kogoś (np. pana śmietnika); zamówilem już sobie hardcovera który będzie wyglądał reprezentatywniej. Trochę pomarudziłem, ale ta książka mi dała nową perspektywę na to, jak źle może być.

    Mnie w każdym razie ta powieść wymęczyła. W bardzo pozytywny sposób, ale jednak wymęczyła. Tak muszą czuć się ludzie, którzy uprawiają sport, po intensywnym treningu Po dwustu stronach czułem się już, jakbym był na czwartym tomie epickiej serii książkowej. Gdzieś za siedemsetną odkryłem, że nie chcę, żeby ta podróż z bohaterami po świecie wykreowanym przez Hamiltona się kończyła . Teraz czuję pustkę i żal, że już się skończyło. Rzadko tak mam, więc tym bardziej ukłony dla autora. To była przygoda. Kosztowała mnie sporo czasu, ale było warto.

    „Great North Road” dzieje się w roku 2143, a podstawą jego fabuły jest zagadka detektywistyczna. Został zamordowany mężczyzna. Szybko okazuje się, że sprawa jest bardzo delikatna i zawiła. Zamordowany mężczyzna jest z rodu Northów – bogatej i wpływowej dynastii, której korzenie sięgają początku XXI wieku. Rod Northów jest o tyle specyficzny, że jego członkowie to klony. Wprawdzie założyciel dynastii już nie żyje, ale dwa z trzech klonów będących pierwszą linią udanych prototypów – już tak. I są patriarchami swoich części dynastii o ogromnych wpływach i osiągnięciach. Trzeci z tej linii został zamordowany dwadzieścia lat wcześniej, dokładnie w ten sam, specyficzny sposób, co niezidentyfikowany klon Northów, którego to zabójstwo rozpoczyna fabułę książki. Jest to dla władz o tyle problematyczne, że o tamto zabójstwo oskarżono jedną z dziewczyn z haremu zamordowanego, i od dwudziestu lat odsiaduje już wyrok w więzieniu. Sama oskarżona – Angela Tramelo – zawsze utrzymywała, że jest niewinna, a za rzeź (w jej wyniku zginął nie tylko klon, ale i kilkanaście innych osób z jego otoczenia) odpowiada potwór – bliżej niezidentyfikowany obcy. Oczywiście nikt jej nie uwierzył, a teraz władze z rozsnącym przerażeniem zmuszone są rozpatrzyć możliwość istnienia kolejnej wrogiej rasy obcych. Kolejnej, bo ludzkość już ma problem z tzw. Zanthswarm, niszczycielską siłą, przed którą w razie inwazji można w zasadzie tylko uciekać. Największym sukcesem w dotychczasowych potyczkach z Zanth było spowolnienie ich/jej inwazji na tyle, że straty w ludności cywilnej były sześciocyfrowe. Resztę udało się ewakuować z planety.
    Nie dziwi zatem, że oficjele z HDA (Human Defence Alliance) szybko wchodzą z butami w śledztwo prowadzone w Newcastle przez detektywa Sidneya Hursta, który od teraz musi manewrować między oczekiwaniami HDA, rodu Northów oraz własnych przełożonych. I to jego i jego współpracowników oczami patrzymy głównie na wątek dochodzenia toczącego się na Ziemi, w (w sumie dość lekko) futurystycznej Anglii.
    Z drugiej strony mamy wątek ekspedycji mającej odszukać potencjalną rasę nowych obcych, wysłaną przez HDA na planetę St. Libra. To tam właśnie zamordowano przed dwudziestu laty Bartrama Northa i to tam właśnie wydobywa się więcej niż połowę zużywanego bioilu, czyli podstawowego surowca energetycznego tamtych czasów. Członkiem ekspedycji jest również wypuszczona z więzienia Angela Tramelo, jako jedyna osoba która dotychczas rzekomo widziała obcego. Ludzie znów zaczynają ginąć. Wina Angeli, potwora, a może kogoś innego?

    Rozpisałem się tak, że wygląda to na streszczenie fabuły, a to tak naprawdę samo wprowadzenie do dwóch głównych wątków: śledztwa w Newcastle i wyprawy na St. Libra. Hamilton zabiera nas na dziką i zaskakującą przygodę, pełną emocji, zaskoczeń i fantazyjnych rozwiązań. Wątki robiły się coraz bardziej intrygujące, tajemnice coraz bardziej wielowarstwowe, aż do finału który... był w stu procentach sastysfakcjonujący. Nic tu nie zostało ani pospieszone, ani przegadane. Niektóre ujawnione fakty i rozwiązane tajemnice nieźle zlasowały mi umysł, pozostawiając go w mieszance szoku i satysfakcji z zapoznania się z tą doskonale przemyślaną fabułą.
    Pisałem to i, jak widać, będę pisał dalej: Peter Hamilton pisze idealnie pod mój gust. Co książka, to wspaniała przygoda, która może i wymaga sporo (przede wszystkim czasu), ale i daje wiele. Space opera w najlepszym wydaniu. Choć – co ciekawe – tutaj to może nawet nie do końca space opera; elementów space jest tu jak na lekarstwo. Pół książki to futurystyczna Ziemia (i to nie futurystyczna w sensie transhumanizmu, jak w trylogii Pustki, tylko raczej: ludzie tacy jak my otoczeni lepszą technologią), drugie pół to akcja na obcej, tropikalnej planecie. Gdzieś tam w tle są obcy, kolonizacja kosmosu i tak dalej, ale właśnie: w tle. Nie przeszkadzało mi to, ciekawa odmiana od Sagi Wspólnoty czy Świtu Nocy.
    Rzadko kiedy jedna książka wydaje mi się tak kompletna, spełniająca.
    10/10

    LINK
  • Kwiecień

    Karaś 2022-04-29 08:04:31

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    Całkiem sensownie miałem czasu, to był dobry miesiąc.

    Dzień Kolumba
    Craig Alanson
    Cykl:
    Expeditionary Force (tom 1)

    Ciężko mi jednoznacznie ocenić. Z jednej strony mamy wręcz niesamowicie prostą oś fabularną i prymitywne klisze oraz deus ex machina, masę powtórzeń, niepotrzebnych rzeczy, a z drugiej przez 600 stron cały czas coś się działo - i to mimo nietypowego jak na scifi odkrycia kart na pierwszych stu stronach. Dodatkowy punkt za Skippyego. Kiedyś sięgnę po kontynuację.

    Wszystkie te światy
    Dennis E. Taylor
    Cykl:
    Bobiverse (tom 3)

    Lubię tę serię, lubię Bobów, tom był przyjemny, ale strasznie jakby na pałę. Pierwsze dwa były super, ten to tylko kontynuacja, nic nowego nie wnosi, na szybko zamyka wątki w niesatysfakcjonujący sposób.

    Przestrzeń Objawienia
    Alastair Reynolds
    Cykl:
    Przestrzeń Objawienia (tom 1)

    Rozmach Diuny na małej przestrzeni. Konstrukcją też zbliżona (intryga w intrydze w intrydze), hard sf plus space opera, najlepsze połączenie. Elementy biologii, archeologii, mistyki, polityki, Ciemnego Lasu, miód.

    Miliard lat przed końcem świata
    Strugaccy
    Mocno kafkowe klimaty, choć sam Proces aż tak mi nie przypadł, to jednak podobne absurdalne, niepokojące klimaty. Trochę też jak w Lokatorze. Niejednoznaczna, otwarta historia stawiająca pytania w nieco szaleńczym strumieniu świadomości.

    Czarnoksiężnik z Archipelagu
    Ursula K. Le Guin
    Cykl:
    Ziemiomorze (tom 1)

    Nie przepadam za fantastyką, czarami i tym podobnymi rzeczami, ale to napisana pięknym językiem baśń w duchu campbelliańskich, fizyka magii z prastarym substratem peformatywnym również (czym jest łódź?"), magią imion chyba tak starą jak ludzkość (Isis, Ra, YHWH itd.), walką z cieniem i jej nieco randystycznym rozwiązaniem (choć le Guin chyba nie cierpiała tych porównań))

    Nasze miejsce w Kosmosie
    Hélene Courtois
    Z gatunku 2/3 wprowadzenia podstaw dla czytelników, którzy trafili na tę książkę przypadkiem i 1/3 konkretów. Bardziej zaawansowanych astroczytelników może zainteresować ta trzecia część, całkiem sympatyczna i ciekawa historia odkrycia Laniakei, choć daty, nazwiska, miejsca można przeskoczyć, to jednak taka wspomnieniowa forma.

    Labirynt śmierci
    Philip K. Dick
    Całość jakby napisana jednym tchem, nie strumień świadomości, ale coś blisko. Wybitna powieść, jak sen, trochę na modłę Dziesięciu... Christie, pewna wariacja na temat zamkniętego pokoju, którego to Dziesięciu są najbardziej znanym przedstawicielem (choć nienajlepszym, polski film Show był lepszy), eksplorująca zakamarki ludzkiego umysłu i moralności, momentami absurdalnie zabawna, a całość ma mocno creepy senne vibe`y. Zakończenie rozczarowuje, zupełnie niepotrzebne zakotwiczenie (choć z pewną furtką)

    Ostatni brzeg
    Nevil Shute
    Przykra historia o bezsensie wojny i rozpaczliwym poszukiwaniu normalności w ostatnich dniach życia.

    Przez ciemne zwierciadło
    Philip K. Dick
    Jednocześnie wprost przygnębiająco przykra a momentami zabawna poprzez absurd rozkmin. Napisać że to o upadku człowieka pochłoniętego narkotykami to za dużo niedopowiedzieć, ale taka jest główna oś. Trochę w stylu Tortilla Flat Steinbecka ale z innymi narkotykami niż alkohol. Nie moralizuje, nie ocenia, nie usprawiedliwia, a raczej pokazuje skutki takich a nie innych decyzji. Paranoiczne teorie ćpunów mogą budzić ubaw i chyba taki poniekąd był zamiar - by czytelnika z jednej strony uderzyć realnością, zahipnotyzować immersję i powolnym szaleństwem, a z drugiej zostawić pewną furtkę pozwalającą na zasympatyzowanie z bohaterami i poczucie do nich empatii, co w kontekście Dickowego posłowia, że to hołd dla ludzi którzy tylko chcieli się dobrze bawić wydaje się być prawdopodobne.

    Poniedziałek zaczyna się w sobotę
    Strugaccy
    Próba połączenia magii z nauką, nieco pokraczna - Stephensonowi wyszło to lepiej , ale jego powieść powstała później (na pewno?). Gdzieś w jednej trzeciej mocno się rozjeżdża, ale trzeci akt jest wybitny. Ponadto, oprócz ogólnej kondycji stanu naukowego państw socjalistycznych, pewna drwina z łysenkizmu.

    Perturabo: Młot Olympii
    Guy Haley
    Moja pierwsza styczność z Warhammerem, który do tej pory kojarzył mi się z bitewniakami, nerdami, smokami, orkami i innymi takimi głupotami lat `90. Dość chaotyczna, duże przeskoki, patetyczne pierdoły podlane groteskową brutalnością, ale czytało się szybko.

    Wrota Abaddona
    James S.A. Corey
    Cykl:
    Expanse / Ekspansja (tom 3)
    Super. Bardzo mi się podoba kierunek tej serii. Pierwszy tom mnie nie porwał i zupełnie nic z niego nie pamiętam, dałem druga szansę - drugi był super, a ten jest jeszcze lepszy. Odejście od space opery w kierunku tajemnic i rozmachu. Super.

    Dzień tryfidów
    John Wyndham
    Klasyczne postapo z lat zimnej wojny, choć wczesnej. Pod warstwą fabularną kryje się dość mocna warstwa alegoryczna - to ludzie to stworzyli, ludzi to zaślepiło i stali się bezwolnymi pacynkami w rękach grup jaśnie oświeconych; jednych próbujących samodzielnie i dobrowolnie coś zbudować, drugich przemocą choć w dobrych zamiarsch, inni przemocą bo na tym polega państwo, i tak dalej.

    To, co da się wyczytać z tej powieści zapewne nie do końca odpowiada zamierzeniom autora, który bywał zestawiany z liberalnym Bradburym jako "mild authoritarian", podczas gdy Dzień Tryfidów to młot na dyktatury. Lepszy od Orwella, choć jego spotkał podobny los, gdy będąc socjalistą stworzył przed nim najbardziej znaną przestrogę.


    Na maj drugi tom Hyperiona, czwarty Expanse, Abercrombie i zobaczymy co dalej. Ostatnio przyszła mi paczka z różnymi astrofizycznymi pierdołami typu Michio Kaku, Feynman, Fabryka Planet, Peebles itd, więc też pewnie trochę tego poczytam.

    LINK
    • Re: Kwiecień

      Mossar 2022-04-29 10:03:46

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd:

      Wow, sporo przeczytałeś "Czarnoksiężnika z Archipelagu" też miło wspominam. Kiedyś muszę wrócić do LeGuin, ale nie zapowiada się to - za dużo innych książek do przeczytania.

      U mnie kwiecień dosyć "krótki", bo od 20-tego czytam Malazańską, a to 1100 stron i to małym druczkiem

      Korona Mieczy - Robert Jordan
      Dałem na goodreads 3/5 mimo, że fabularnie naprawdę fajnie się czytało. Obniżyłem o 1 punkt, bo mnie w tym tomie Jordan do szału doprowadzał z ciągłym zwracaniem uwagi na "pokaźne łono", "rowek między piersiami" i "duże... oczy". No ja pierdziu. Ja rozumiem, że Mat to jest babiarz, ale po pierwsze nie tylko w jego rozdziałach tego było pełno, a po drugie ileż można Robert!? Serio, wybijałem się z rytmu, całkiem fajnego rytmu fabularnego książki i wzdychałem widząc kolejne "łono". Poza tym fabularnie nieźle. Ciekawy wątek Randa, w Ebou Dar też dużo interesującego worldbuildingu.

      Samobójstwo Europy - Andrzej Chwalba
      Podobało mi się bardziej niż "Europa Walczy". Chwalba ciekawie opowiadał o tym jak doszło do WW1 i jak przebiegła ta wojna. Poza tym, że to po prostu udana monografia to jeszcze było sporo ciekawych wstawek z życia codziennego (np. Brytyjczyków podczas ostrzeliwań) albo przemyśleń samych żołnierzy biorących udział w wojnie. Rozwalił mnie chociażby fragment o wspólnie spędzonych świętach na froncie zachodnim - wydaje mi się, że już to słyszałem na lekcjach historii, ale wtedy mnie to nie interesowało.

      Zdrada (Dziedzictwo Mocy #1) - Aaron Allston
      Pisałem już w moim temacie o Legendach. Podobało mi się. Nie jest to wybitne SW, ale na pewno jedno z ciekawszych w Legendach. Jak znajdę drugi tom na OLX w sensownej cenie to chętnie będę czytał dalej.

      Czarodzicielstwo - Terry Pratchett
      Pierwsza połowa mnie niesłychanie bawiła, jak to zwykle u Pratchetta. Druga natomiast troszkę mnie wynudziła jak już fabuła skupiła się na walce magów. Nie dziwi mnie to, bo generalnie nie jestem jakimś fanatykiem podcyklu o Rincewindzie. Zdecydowanie wolę takie standalone`y jak Pomniejsze Bóstwa, Piramidy albo cykle o Śmierci, Straży czy Wiedźmach.

      Dywizjon 303 - Arkady Fiedler
      W sumie nie wiem czemu się zabrałem za tą książkę Chyba dlatego, że była króciutka i chciałem co nieco dowiedzieć się o tym dywizjonie. Nawet nie bardzo potrafię ją ocenić. Z tego co wiem to taka klasyka, kiedyś lektura (dalej lektura?), ale raczej mnie nie porwało. Niemniej jednak cieszę się, że wzbogaciłem nieco swoją wiedzę na ten temat.

      Wicher Śmierci - Steven Erikson
      Recka będzie w temacie do tego przeznaczonym. Zostało mi z trzysta stron do końca. Podoba mi się, ale to znowu trochę inaczej prowadzony tom niż poprzednie 6. W sumie jest to na swój sposób niesamowite jak Erikson różnie prowadzi tą historię.

      LINK
  • Kwiecień: MAG

    Shedao Shai 2022-04-29 11:19:58

    Shedao Shai

    avek

    Rejestracja: 2003-02-18

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

    U mnie kwiecień na skromnie. 6 pozycji, z czego dwie bardzo krótkie, a "Międzylądowania" w większości przeczytałem w marcu, no ale skończyłem 1 kwietnia, więc liczą się na ten miesiąc xD. Mało było czasu na czytanie, wyjazd do rodziny na święta, wieczory spędzane w inny sposób no i tak wyszło.

    Międzylądowania - Ursula K. Le Guin
    Urządzenie Centauryjskie - M. John Harrison
    Ptaki, które zniknęły - Simon Jimenez
    Czasomierze - David Mitchell
    W Kalabrii - Peter Beagle
    Slade House - David Mitchell

    Wszystkie książki uważam za warte uwagi, ale co się wybija z towarzystwa to książki Mitchella.
    Przygodę z twórczością Mitchella zacząłem właściwie przypadkiem. Dokoptowałem do któregoś zamówienia z MAGa "Slade House", bo ponoć horror. A do innego - "Czasomierze", bo ponoć jakoś powiązane. No i zabrałem się za te "Czasomierze", trochę niechętnie... i jak zwykle, okazało się, że moja niechęć pochodziła z d... i dobrze się stało, że finalnie jej nie posłuchałem.

    David Mitchell to świetny pisarz - od tego należy zacząć. Tak tka swoją opowieść, że nawet wątki potencjalnie nieciekawe u niego wciągają. Zresztą "Czasomierze" to powieść bardzo różnorodna, odchylająca czasem w obyczajówkę, czasem w fantasy, czasem w horror, aż do bardzo poruszającego epilogu zahaczającego o postapo. No właśnie, poruszającego - Mitchell nie tylko ciekawie opowiada, ale i tak dobrze konstruuje postacie, że nie sposób nie przejmować się ich losami.

    Narracja "Czasomierzy" skacze co kilkanaście lat, prezentując nam bohaterów na różnych etapach ich życia. Luki są czasem uzupełniane, czasem nie; bywa, że ważne informacje są wspomniane raz czy dwa i ktoś mógłby je nawet przegapić. Warto uważnie czytać.

    Była to dla mnie bardzo satysfakcjonująca lektura. Idąc za ciosem, przeczytałem już "Slade House" (mocno skręcający w kierunku horroru, również bdb), a za pozostałymi książkami zaczynam się rozglądać, choć widzę, że poza "Atlasem chmur" wydania są takie, że chyba wolałbym ebooki

    LINK
    • Re: Kwiecień: MAG

      Karaś 2022-04-29 14:09:06

      Karaś

      avek

      Rejestracja: 2007-01-24

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: София

      Hm, ta nowa seria horrorów wygląda ciekawie, ale nigdy mnie do żadnego nie ciągnęło. Spróbuję po Twojej recce tego Mitchella i zobaczymy. Mam tylko nadzieję, że to nie jest tzw. literatura piękna, bo absolutnie jej nie znoszę, taki ze mnie prymityw

      A jak Urządzenie Centauryjskie? Do tej pory widziałem same negatywne opinie

      LINK
      • Re: Kwiecień: MAG

        Shedao Shai 2022-04-29 18:03:10

        Shedao Shai

        avek

        Rejestracja: 2003-02-18

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

        Zamówiłem całą tę pakę horrorów z MAGa. Mają to być rzeczy ambitniejsze niż przeciętny Masterton czy King, i dość nieszablonowe. Zobaczymy. Jestem dobrej myśli.

        O Urządzeniu Centauryjskim pisałem tak:

        Mocno obawiałem się lektury tej powieści (trauma po "Drodze serca" wiecznie żywa), dlatego kiedy w końcu wziąłem się za nadrabianie zaległości z ostatnich dwóch paczek od MAGa, w ramach stawiania czoła własnym lękom, zacząłem właśnie od niej.

        I nie było tak źle, a nawet - wręcz przeciwnie. Widać Harrison oszalał dopiero na starość

        Książka ta jest krótka - ciut ponad 200 stron, dzięki czemu wizja autora jest zwięzła i prowadzi od A do Z bez zbędnych dłużyzn. A jest to wizja ciekawa, szczególnie biorąc pod uwagę rok powstania "Urządzenia Centauryjskiego" i rozmyślając nad tym, ile późniejszych dzieł mogło się nim zainspirować. Dla mnie najsilniejsza była tu nutka "Kowboja Bebopa", ale czuć tu było i twórczość Morgana, i Hamiltona... i tak dalej. Same dobre rzeczy, w każdym razie.

        Harrison meandruje między klimatami "scum and villany" a space operą, nigdy nie wpadając zbytnio w klisze tej drugiej (zresztą pamiętajmy, jakie to klisze space operowe były w 1975? Żadne?). Wikipedia nazywa tę książkę anty-space operą i myślę, że jest to dobre określenie. Autor dobrze bawi się tu z czytelnikiem, czy to w tym, jak prowadził akcję i gdzie pchał głównego bohatera, czy też w samej kreacji świata.

        Główny bohater zajmował się przemytem narkotyków, co ciekawie koreluje z ogólnym odbiorem książki, która sprawia wrażenie jednej wielkiej narkotycznej przygody - szybkiej i dynamicznej, w której postacie poboczne pojawiają się i znikają, ażeby za jakiś czas znowu gdzieś się przewinąć, ale jednak sednem jest podróż głównego bohatera - od A do Z, szybko! Mnogość wątków tu poruszonych czy postaci przewijających się przez drugi plan mogłaby zapełnić trylogię grubszych książek. To może pozostawić pewien niedosyt w tych, którzy chcieliby rozwinięcia tych wątków. We mnie nie pozostawiło; dostrzegam zamiar autora i akceptuję go.

        4,5/6

        LINK
  • coś tam poczytane zostało tu i ówdzie

    cwany-lis 2022-05-12 20:11:09

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Poza wysoką drogą & Śmierć Smoka - tom II i III sagi Cormyr. Tom pierwszy był, jak na ten typ literatury dosyć imponującym tomiskiem fantasy, pełnym rozmachu i przemyślanej prezentacji tej konkretnej cząstki uniwersum Forgotten Realms. Za dwie kolejne odpowiada Troy Denning, który być może uznał, że szkoda czasu marnować na "lore" bo fani doskonale już je znają i pora na akcję. 2/3 każdej z jego książek stanowią obrazowo opisane starcia z orkami i czymś na kształt przeklętych arystokratów-demonów. Dużo leje się krwi ludzkiej, dużo martwych koni, dużo magii, krzyków i błagania o litość. Autor ma specyficzny styl serwowania informacji, właściwie tego nie robi np. w pewnych momencie bohaterowie dowiadują się, jak pokonać głównie zagrożenie, ale czytelnik nie wie co to konkretnie za sposób. Dopiero śledząc akcję musi sam wyciągnąć wnioski i tłumaczyć sobie co to był za koncept. Ani to złe, ani to dobre, ale na swój sposób to ciekawa odmiana w tym grafomańskim światku klasycznej fantasy. Niestety dużo tu lania wody w postaci rozciągniętych na siłę opisów walk i tortur. Wystarczył jeden błyskotliwy dialog, jedna scena by uzmysłowić nam, jak okrutny jest jeden z demonów, ale Denning woli męczyć nas 20 stronami rzezi. Dochodzi do tak absurdalnych dłużyzn, jak ucieczka głównej bohaterki przez góry, stoki i lasy, która zajmuje 100 stron i nie prowadzi donikąd. Denning pisząc te powieści był praktycznie moim rówieśnikiem (34 lata), byłem zatem wielce zdziwiony mocno krindżowym poczuciem humoru, jakim operuje. Np. jedna z bohaterek woła do swych rycerzy "potrzebuję jednego z waszych mieczy!", zgłasza się jakiś ochotnik, oczywiście chodzi o patrol, ale jeden z napalonych młodzików wyskakuje z tekstem "Pani, wiedz, że mój miecz jest długi i solidny, w każdej chwili jestem na twe rozkazy" - co to ma być XD takich żenujących tekstów, pełnych podtekstów godnych spoconego boomera jest tu sporo.

    Niby dzieje się dużo, ale jednak mało, całość historii można by streścić w jednym tomie, ale pewnie kontrakt pisarza zobowiązywał do dwóch części, każda po minimum 320 stron. A pracować trzeba!

    Na szczęście Denning z biegiem lat wyrobił sobie swój styl, widoczny nawet w wzmiankowanych tytułach - czyta się je bez większych problemów, są idealne do relaksu, pod warunkiem, że darzy się sentymentem taki rodzaj fantasty.

    Jestem natomiast ciekaw, jak sobie pisarz radzi z kreacją świata przedstawionego w autorskich powieściach, gdzie nie może polegać na fanach danego uniwersum, którym nie trzeba wszystkie tłumaczyć. Czy też serwuje takie urywane sceny akcji z masą szczątkowych dialogów, zmuszając czytelnika do składania wątków i kojarzenia wątków? Pamiętam, że jego Gwiezdne Wojny były raz lepsze, raz gorsze. "Niezwyciężony" i "Gwiazda po Gwieździe" to jedne z moich ulubionych książek z serii. Ale z drugiej strony mamy i "trylogię Roju" ...

    Podsumowując: ocena końcowa - 3/10, nostalgia - 7/10 - razem 10/10


    LINK
  • Kroniki Arkham I: Szaleństwa Cthulhu i Obserwatorzy spoza czasu ...

    cwany-lis 2022-05-20 19:21:41

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Antologia zawierająca 16 opowiadań inspirowanych twórczością Lovecrafta? Pod redakcją legendarnego biografa S.T.Joshiego? Co może pójść nie tak?

    Otóż ... wszystko! A w zasadzie 80% owej publikacji. Motywem przewodnim pierwszego zbioru opowiadań jest historia "W górach szaleństwa", która również znajduje się w książce. Jest to jedno z najobszerniejszych opowiadań autora, tu zajmuje przeszło 1/3 wydania, gdzie tu sens, skoro po książkę sięgną fani, którzy na pewno mają ową historię na półce ...

    Resztę stron zajmują krótkie i krótsze historie, niby to mające powstać na mocy inspiracji ową wyprawą badawczą na Antarktydę ... guzik prawda, z 16 opowiastek może 4-5 faktycznie jest utrzymana w duchu opowiadań Lovecrafta i nawiązuje do tamtej wyprawy. Reszta stanowi jakiś nieudany, przerysowany pastiż, nietrafione SF, albo totalne nieporozumienia, rozmijające się z opowieściami grozy. I mam uwierzyć, że owe opowieści dobierał autor 1200 stronicowej biografii samotnika z Providence? Autor, który rozłożył na części pierwsze stan umysłu pisarza, jego słabości, kłamstewka i kompleksy. Który zwrócił uwagę na bogactwo jego wyobraźni i wizjonerstwo?

    No nie wierzę, mało tego czuję się trochę oszukany! Śmiem nawet zaaranżować stenogram z rozmowy agenta wydawniczego z jednym z pisarzy z tej antologii.

    Agent: załatwiłem ci zlecenie na krótkie opowiadanie do zbioru o Lovecrafcie, weź na asap coś do końca miesiąca ...
    Pisarzyna: co? czekaj, to ten od horrorów, jak King?
    Agent: no, weź w google doczytaj resztę i pamiętaj o terminie!
    Pisarzyna: ale co, mam napisać jak Lovecraft, czy mogę coś swojego, wiesz, coś z szuflady wyciągnę, skoro termin taki ważny ...
    Agent: no, no, stawka taka co zawsze, umowa zlecenie, nauuura!


    Jak na złość zdążyłem przed lekturą tej pozycji zamówić tom drugi Kronik pt. "Widma nad Innsomouth", które powtarzają błędy poprzednika i również zawierają wiele opowiadań niemających nic wspólnego z tematem. Trudno, przyjdzie mi na własnej, czytelniczej skórze zweryfikować opinie z sieci ...

    4/10


    Ale miłośnikom oryginału polecam z czystym sercem inną antologię "Obserwatorzy spoza czasu" - ta bazuje a niedokończonych tworach Lovecrafta, zredagowanych i dopieszczonych przez Augusta Derletha. Wadą może być monotematyczność i pewna powtarzalność historii - kilka opowiadań to modyfikacje notatek pisarza o przeklętym i opuszczonym domu oraz również przeklętym spadkobiercy z przeklętego rodu ... ale to 100% Lovecrafta, jak ktoś lubi jego twórczość i ma zrozumienie dla jego słabości warsztatowych to i te historie czytać będzie z olbrzymią satysfakcją.

    7+/10

    LINK
    • Re: Kroniki Arkham I: Szaleństwa Cthulhu i Obserwatorzy spoza czasu ...

      AJ73 2022-05-20 19:29:48

      AJ73

      avek

      Rejestracja: 2017-10-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-05

      Skąd: Strike Base XR-484

      Mam zaczytaną aż do rozpadu książkę "Szepczący w ciemności". Czyli zbiór siedmiu opowiadań. Raz do roku wracam, bo to świetny zestaw - 100% Lovecrafta w Lovecrafcie

      LINK
      • Re: Kroniki Arkham I: Szaleństwa Cthulhu i Obserwatorzy spoza czasu ...

        cwany-lis 2022-05-20 19:48:41

        cwany-lis

        avek

        Rejestracja: 2003-07-31

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Sopot

        Polecam z całego serca jego twórczość w przekładzie Macieja Płazy - odkryłem Lovecrafta na nowo, tłumaczenie może i momentami efekciarskie stylistycznie, ale przepiękne. Stare, grafomańskie przekłady opowiadań też mają swój urok, ale nie oddają nawet dziesiątej części specyficznego stylu Lovecrafta, który żył przeszłością i celebrował minione czasy, które znał tylko z historii, ale oczywiście w jego odczuciu na pewno były lepsze niż paskudne lata 20 ubiegłego wieku. Płaza znakomicie wykorzystuje bogactwo języka polskiego i wypełnia kultowe historie masą anachronizmów, znakomicie oddając słabość pisarza do klasycznego angielskiego białych panów i lordów XVIII wieku ...

        LINK
  • Maj 2022

    Mossar 2022-05-27 16:51:54

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    Dobry miesiąc. Dużo fajnych książek, które sporo wniosły w moje hmm czytelnictwo, a może i życie.

    Wicher Śmierci - S. Erikson,
    Powrót Karmazynowej Gwardii - I. C. Esslemont,
    Myto Ogarów - S. Erikson



    Szczegółowe opisy w temacie z Malazanskiej, ale myślę że na tym etapie wkręciłem się w to uniwersum w pełni. W tym momencie wiem, że przeczytam wszystko co jest. No.. przynajmniej od Eriksona.

    Heroje Północy - Jerzy Ros

    Mam kilka takich kultur, które mi imponują bądź z jakiegoś mniej lub bardziej sensownego powodu lubię. Wspominałem już o samurajach (ci najmniej, ale wciąż coś w nich jest). Druga taka grupa to Indianie i chyba tu jest mi najbliżej z wielu powodów. Trzecia to Wikingowie. Uwielbiam glowny serial, podobała mi się Valhalla, przymierzam się do Upadku Królestwa. Chcę też przeczytać serie o Wikingach Cornwella. Wcześniej jednak sięgnąłem po klasykę czyli stary zbiór legend wikińskich różnego rodzaju z dodatkiem krótkiej historii Normanów. Coś pięknego. Kolejna książka, która pokazuje mi że fantasy to tylko początek i warto też czasami odbić w innym kierunku. W moim przypadku zaczyna to być historia, choć dalej nie wiem gdzie szukać.

    Eryk - Terry Pratchett

    Mega krótka, śmieszna, przyjemna książka z ŚD. Nie mam tu wiele do powiedzenia. Uwielbiam do ŚD wracać, choć tym razem to nie był powrót, bo Eryka dotąd nie czytałem.

    Kiksy Klawiatury - Terry Pratchett

    Śmieszno-poważny zbiór różnego rodzaju tekstów, przemów Mistrza. Czasem śmieszne, jak w jego książkach. Czasem pełne pasji, jak gdy opowiada o fantasy, o Sródziemiu, o swoim zadowoleniu z Nacji czy konwentów. No i na koniec też bardzo refleksyjnie, smutno i poważnie. Jest tu też coś czego zwykle u Pratchetta nie ma, czyli jego wkurzenie, bezsilność i zdenerwowanie na otaczający go świat - a dokładniej Wielką Brytanię. Tzn. myślę, że jest, ale opakowane w formie żartu albo światodyskowej historii, a nie w tak bezpośredniej formie.

    LINK
  • Maj

    Karaś 2022-05-29 09:15:21

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    -Lewa ręka ciemności
    Ursula K. Le Guin

    Pierwsza połowa świetna. Od momentu rozpoczęcia podróży traci impet i zdaje się mieć dużo zupełnie niepotrzebnych elementów. Czysto subiektywnie.

    Boskie równanie. W poszukiwaniu teorii wszystkiego
    Michio Kaku

    Bardzo przyjemna książka poruszająca zupełne podstawy teorii strun, ale na poziomie bardziej zaawansowanym. Nie jest to jakiś szczególny deep insight, ale przynajmniej czytelnik nie czuje się jak kretyn, a dość często popularnonaukowe dzieła są dość infantylne. Jedyny minus jest czysto subiektywny - kto już czytał dziela Kaku ten zna większość anegdotek, bo wiecznie powtarza je w kółko w chyba każdej swojej książce

    Nigdziebądź
    Neil Gaiman

    Stylistycznie Gaiman zawsze kojarzy mi się z Pratchettem, ale wykastrowanym z absurdalnego humoru, choć za to bardziej strawnym i lżejszym stylistycznie i fabularnie. Ciekawa bajeczka na dwa wieczory, wciągająca

    Zbrojni
    Terry Pratchett

    Pratchett w szczytowej formie.

    Nie licząc psa
    Connie Willis

    Pastisz kryminałów, Szekspira, science fiction, masa upchanych wątków, nazisci, podróże w czasie, kotki, Sokół Maltański, strzelby Czechowa, wybitna powieść.

    Na glinianych nogach
    Terry Pratchett

    Chyba najlepsza do tej pory część Dysku, którą czytałem. Doskonała w warstwie humorystycznej i tego co skrywa i wyśmiewa. Bonusowo wyszedł wcale niekiepski klasyczny kryminał. Do tego tyle poruszonych tematów I to w świetny, uszczypliwy, ale nie w pretensjonalny sposób.

    Upadek Hyperiona
    Dan Simmons

    Lepsza od pierwszego tomu będącego de facto zbiorem opowiadań, a tutaj pełnokrwistą historię intryg w intrydze pokroju Diuny w klimatach space teopery.

    Rekursja
    Blake Crouch

    Śmieszna sprawa, bo mam jakąś pulę książek, które domawiam do zamówień, bo akurat są w promocji, mają ładne okładki albo wybieram losowo. I dzisiaj losowo jedną z nich wybrałem z półki i znowu świetny był to strzał.

    To co tygryski lubią najbardziej - podróże w czasie, incepcja, zagłada, polityka, ambicja.

    Jakbym chciał to mógłbym powieści wiele zarzucić, ale po co, skoro bawiłem się tak dobrze, że łyknąłem w jeden wieczór

    Trudno być bogiem
    Arkadij Strugacki, Borys Strugacki

    Pewnie mi się oberwie ale to odkrywcze, ani ciekawe, w dodatku nużące. Strugackich stać na więcej. Sama koncepcja bogowania innym fajnie była przedstawiona w Bobiverse w wątku Deltan - jeśli ktoś odczuwa niedosyt po tej lekturze polecam

    Niebiańska rzeka
    Dennis E. Taylor

    A propos - czwarty tom Bobiverse. Pierwsze trzy to w sumie jedna powieść w trzech odcinkach, czwarty tom to epilog. Niektórzy twierdzą, że niepotrzebny, bo w trzecim tomie domknięto wszystkie wątki - choć imho trzeci tom był najsłabszy a te domykanie wątków było totalnie na pałę. Czwarty rozwija wątki dotyczące tego, czy przywary ludzi są ludzkimi czy wynikającymi z samego faktu posiadania świadomości. Już poprzednie części ciążyły ku libertariańskim wątkom, w tej części fabuła jest wręcz tego świadoma, z resztą pod koniec wprost się odwołując do tej koncepcji. Może sama altruistyczna zabawa w Bawbe nie do końca temu odpowiada, ale wystarczająco dużo było tych wątków - delikatna dystopia rzeki i niebezpieczeństwa państwa opiekuńczego - by powieść była finalistą Nagrody Prometeusza. Oprócz tego kilka świetnie wplecionych motywów jak problem spinacza, symulacji (matrioszkowej fabularnie ), całość lekka i przyjemna. Świetna seria. 18 kwietnia tego roku autor napisał, że zaczął prace nad piątą częścią i już nie mogę się doczekać.

    Zobaczymy co czerwiec przyniesie, na razie miałem przerwę od czytania w ostatnim tygodniu, jeździliśmy po Macedonii i Albanii i teraz jak ciepło i nie trzeba na granicach pokazywać żadnych dodatkowych bzdetów niż paszport to więcej się szykuje

    LINK
    • Re: Maj

      Mossar 2022-05-29 09:56:26

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd:

      Jeśli chodzi o serie o Straży Pratchetta to imo co tom to lepiej. Z tego co kojarzę to "Na glinianych nogach" nie jest moją ulubiona książka z tej serii. Ba, chyba kolejne trzy podobały mi się bardziej - ale mogę się mylić, bo już dokładnie nie pamiętam.

      Z tego co kojarzę najbardziej doceniam i lubię "Pomniejsze Bóstwa" i "Piramidy", ale tu dużo zależy od tego jakie się ma podejście do religii. Aaaale jesli nie odrzuca Cię pod tym względem Hyperion, to tu też nie będzie.

      Uwielbiam jeszcze serię o Śmierci, ale to dopiero zrewiduje za niedługo, bo bardzo dawno czytałem.

      LINK
      • Re: Maj

        Karaś 2022-05-29 10:01:20

        Karaś

        avek

        Rejestracja: 2007-01-24

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: София

        Ogólnie z Pratchettem poznałem się jakieś dziesięć lat temu albo więcej i zupełnie nie byłem w stanie przebrnąć przez pierwszy tom. Potem co jakiś czas sięgam, ale zanim sięgałem po następne to zapominałem kto jest kim. W sumie są napisane w taki sposób, że to nie ma znaczenia, ale jakoś zawsze były dość duże odległości czasowe pomiędzy tomami, więc i nie wczuwałem się za bardzo. Ostatnio zacząłem czytać więcej Dysku a tu cyk prenumerata.

        Zaprenumerowaliśmy do Polski i wraz z ogórkami kiszonymi co jakiś przychodzą do nas nowe tomy od rodziny i w sumie kolejność wydawania jest bardzo fajnie pomyślana - Dysk zapamiętałem jako straaaasznie nierówny - albo mi się dana książka bardzo podoba, albo męczę przez dwa miesiące.

        LINK
        • Re: Maj

          Mossar 2022-05-29 10:08:57

          Mossar

          avek

          Rejestracja: 2015-06-12

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd:

          Ja też tak mam, że jedne mnie zachwycają, a inne czytam bez większych przemyśleń. I to chyba wypadkowa podejścia, które przyjął sobie Pratchett. W każdym tomie bierze na warsztat inne tematy i wszystko zależy od tego na ile Cię one interesują.

          Dobry przykład to Maskarada. Nie będzie spoilerem, że jest światodyskową wariacją na temat Upiora w Operze. Dla mnie, osoby która z jakiegoś powodu uwielbia oryginał, to była świetna zabawa, ale wydaje się to zupełnie zrozumiałe, że jeśli ktoś nie chwyta tego kontekstu to może mieć poczucie, że to płytka lektura z dziwacznym humorem.

          Straż natomiast zaczyna się od dosyć prostych historyjek nawiązujących do baśni, a dopiero kolejne tomy zahaczają już o konkretne, bardziej codzienne tematy. No i z czasem świetnie się czyta o perypetiach Sama Vimesa i jego żony oraz machinacjach Vetinariego.

          LINK
        • Re: Maj

          bartoszcze 2022-05-29 10:30:09

          bartoszcze

          avek

          Rejestracja: 2015-12-19

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd: Jeden z Wszechświatów

          Więc ja z Pratchetta przeczytałem może z 10 tomów, przy czym nie zaczynałem od pierwszego, tylko dostałem randomowy pakiet raczej z drugiej połowy, i później strasznie kręciłem nosem nad słabością Koloru Magii.

          LINK
    • Re: Maj

      bartoszcze 2022-05-29 10:31:42

      bartoszcze

      avek

      Rejestracja: 2015-12-19

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Jeden z Wszechświatów

      Ale trochę mnie rozbawiło porównanie Strugackich sprzed 60 lat do powieści z zeszłej dekady

      LINK
  • MAJ

    cwany-lis 2022-05-31 23:09:26

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -Oskar i Pani Róża - króciutkie opowiadanie, nowelka(?), w pewnych kręgach podobno kultowa, sam nie trawię takiego miksu coelho-ckliwie morały dla gospodyń domowych. Może przesadzam, ale inna książkę tego samego autora - Przypadek Adolfa H. bardzo sobie cenię i polecam. Alternatywna wersja wydarzeń - co by było, gdyby "on" dostał się na "asp", równolegle pisarz, dla kontrastu obrazuje niezwykle umiejętnie oficjalne kroniki wodza III Rzeszy.

    Myszy i Ludzie - jeszcze krótsza forma, ale pełna klimatu i atmosfery ameryki lat 30(?), solidnie napisana, na pewno sięgnę po inne książki Steinbecka, zwłaszcza te mające więcej niż 80 stron.

    Dramat na poloaniu - Czechow ponoć chciał sparodiować popularny za jego życia gatunek kiczowatych, grosikowych kryminałów. Może i chciał, ale wyszedł mu przedni przedstawiciel gatunku, Forma do dzisiaj się broni oryginalną narracją, co prawda łatwo się domyślić "kto zabił" ale nie to jest zaskoczeniem na sam koniec historii. I jak to jest napisane! Piękny, unikalny, lekki styl, aż kupiłem pozostałe opowiadania tego autora.

    Marzyciel - zapomniana nowelka Reymonta, aż szkoda, bo nie ustępuje "Chłopom", ani `"Ziemi Obiecanej". Losy Józia, kolejowego kasjera z upadłego szlacheckiego rodu są aktualne po dziś dzień. Ten marzyciel, chce czegoś więcej od życia, niż monotonnej, stabilnej pracy na dworcu. Kilka razy popada w zadumę, kilka razy daje upust swej fantazji i nadmiernej impulsywności. Popada w tarapaty, a czytelnik wsiąka w jego perypetie do samego końca. Niespełna 250 stron, pękło w dzień. Gratką dla miłośników XIX wieku jest szczegółowo opisana kultura pracy na kolei obfitująca w niezwykle towarzyskie życie jej pracowników. Reymont pracował na kolei kilka lat, dam sobie rękę uciąć, że większość scen z książki to jego własne perypetie.

    Obrona Łużyna Nabokova, również mocno zapomniana powieść, równie dobra co "Lolita". Niezwykle trafnie opisane stadium wyobcowania i fiksacji na punkcie gry w szachy, dziś z łatwością dostałoby łatkę autyzmu, albo Aspergera. Tytułowy Łużyn świata nie widzi poza grą, śledzimy jego młodzieńcze smutne losy, po czym autor przeskakuje kilkanaście lat do przodu i ... dole i niedole jego dorosłej osoby są jeszcze ciekawsze. Dosyć gorzka to historia, ale pełna literackiego wdzięku, czytałem na jednym wdechu.

    Martwe Dusze - klasyk Gogola, teraz już wiem dlaczego. Niespełna 245 stron, a czego tu nie ma! Solidna, ciekawa historia, krytyka carskiego, zasiedziałego drobnomieszczaństwa, krytyka biurokracji i korupcji przetaczającego się przez urzędy. Do tego fantastycznie opisane losy pewnego szlachcica w średnim wieku. Ten przybywa do pewnego miasteczka, szybko zjednuje sobie najbardziej prominentnych mieszkańców, po czym zaczyna zwracać się do nich z pewną prośbą ... Fabuła toczy się swoją drogą, ale to właśnie finał dosyć przewrotnie wywindował owy tytuł do miana klasyka. Pisarz zaserwował pewien twist, będący ponadczasową lekcją dla każdego.

    I jak to jest dobrze napisane! Po raz kolejny zachwycam się rosyjską klasyką, gdyby wojny toczono przy pomocy literatury to Federacja Rosyjska podbiłaby całą galaktykę, na szczęście tak nie jest, czego jesteśmy obecnie świadkami.

    Zmierzch Bogów - wspomnienia szwedzkiego ochotnika Waffen SS, czyta się jak dobrą powieść militarną, na niespełna 160 stronach dzieje się wiele, w skali mikro i makro. Autor solidnie spisał swoje losy, aczkolwiek trzeba brać na poprawkę jego wypaczony przez propagandę punkt widzenia na "pewne" sprawy. To jedno z pierwszych "wspomnień frontowych", jakie miałem przyjemność czytać, a historię zgłębiam od kilkunastu lat. Żałuję, że tak późno zabrałem się za taki rodzaj materiałów historycznych, sporo tu detali, nie spotykanych w monografiach.

    Wojna Krymska 1853-1856 - Ostatnia Krucjata - solidna monografia, dla miłośnika tematu. 1/3 publikacji to dosyć ciężkie i zawiłe losy państw zamieszanych w ten konflikt. Dosyć ciekawe, ale sam autor ostrzega, że pierwsze 200 stron to historia regionu i polityki, dopiero potem dostajemy "mięso" tzn. przeterminowane racje żywnościowe, które wykończyły tysiące brytyjskich żołnierzy. Dużo tu detali, ciekawostek i solidnie opisanych bitew. Bardzo plastycznie autor opisał wszelkie marsze, manewry i wymiany ognia. Dużo tu wojennego zamętu, chaosu i brutalizmu. Jedne z lepszych opisów z jakimi się spotkałem w publikacji historycznej. Jako suplement, albo lżejszą pozycję polecam [/b]Wojnę Krymską[b] Klimeckiego, skromna książeczka, ale dodatkowo zawiera wątki polskie. Bardzo przystępna.

    Przedwojenna Polska w liczbach - kubeł zimnej wody dla tych wszystkich miłośników magicznej II RP. Czytałem już kilka pozycji, w jakich to bólach odzyskiwano niepodległość i jak ciężkie było życie 95% mieszkańców Polski, ale i tak kilka rozdziałów mocno mnie zdziwiło. Same fakty, oparte o statystyki i chłodne wyliczenia. Momentami tych wyliczeń jest aż za dużo, kilka rozdziałów to istna wyliczanka, ale większa część książki to arcyciekawa lektura, sam pochłonąłem ją w jeden dzień. Widzę, że jest już dostępna kolejna pozycja, tym razem o okupowanej Polsce.

    Westerplatte - Komuda świetnie pisze, mimo, że czytałem ze dwie pozycje o tej placówce i fantastyczny komiks Załoga Śmierci, to i tak znane już mi losy obrońców wciągnęły mnie niezwykle. To zasługa stylu autora, bohaterowie wysławiają się tak jak powinni w czasach II RP, walki są pełen wiarygodnych komend i zwrotów, wymiany ognia, sposób w jaki strzelają, jak planują obronę i prowadzenie ostrzału, jak myślą dowodzący atakiem i obroną, coś pięknego, widząc tu solidne przygotowanie się do tematu. Jedyny minus, a właściwie zaskoczenie to "licentia poetica" względem Majora Sucharskiego, wiemy, że wzbraniał się przed przedłużaniem walki, miał ataki padaczki, może paniki, ale Komuda idzie dalej i czyni z niego początek spoilera zdrajcę i konfidenta, szantażowanego przez Abwehre zdjęciami jego miłosnych, homoseksualnych igraszek w Sopockim hotelu koniec spoilera. Przecież w zeszłym roku dokonano ponownej ekshumacji zwłok Majora, jego rodzina żyje, nikt nie złożył pozwu o zniesławienie? Czy minęło jakieś embargo na taką woltę w powieści historycznej? Nie mogę się zatem doczekać, aż autor weźmie na warsztat Powstanie Warszawskie ...

    LINK
    • Re: MAJ

      Karaś 2022-06-01 07:22:04

      Karaś

      avek

      Rejestracja: 2007-01-24

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: София

      Przypadek Adolfa H bardzo spoko. Z takich klimatów spoko było jeszcze dość znane On wrócił. Film przerobili na komedię, ale książka była dość... ciekawa. Jeśli komuś nie podobał się film to nie powinien się nim zniechęcać i sięgnąć po nią. A jak podobał to tym bardziej.

      Ze Steinbecka bardzo mi się podobało Tortilla Flat. W moim headcanonie to bardzo dobra antytotalitarna dystopia, choć raczej nie o to chodzi autorowi

      LINK
      • Re: MAJ

        cwany-lis 2022-06-01 08:06:01

        cwany-lis

        avek

        Rejestracja: 2003-07-31

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Sopot

        "On wrócił" czytałem, dobry koncept, mocno momentami żartobliwy, ale z drugiej strony finał jest mocno złowieszczy. W filmie zrobili to inaczej, ale równie ciekawie, chociaż trochę po łebkach.

        LINK
      • Re: MAJ

        bartoszcze 2022-06-01 18:00:43

        bartoszcze

        avek

        Rejestracja: 2015-12-19

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Jeden z Wszechświatów

        Steinbeck nie musi być długi. "Grona gniewu" są długie, ale "Ulica Nadbrzeżna", "Pastwiska niebieskie" czy wspomniane przez Mossara "Tortilla Flat" już nie. Prywatnie cenię też "Autobus do San Juan" i "Cudowny czwartek", ale to raczej jeśli te wcześniej wymienione siądą.

        LINK
    • Re: MAJ

      Mossar 2022-06-01 09:56:27

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd:

      Zapisuję sobie "Westerplatte" Komudy do przeczytania jako kolejną książkę historyczną z WW2 do przeczytania*. Dzięki! No i z tyłu głowy będę miał Steinbecka, trzeba by się też w końcu z nim zapoznać.

      * Choć przyznam, że korci mnie podejście bardziej całościowe. Nie wiem co by miało być do tego najlepszą formą, jakiś kanał na YT, seria książek, portal internetowy, nie wiem.. Coś co by mi pozwoliło poznać w skrócie CAŁĄ historię od początku do dzisiejszych czasów. Wiadomo, że najbardziej lubię formę książkową, ale w tym celu mógłbym zrobić wyjątek i ogarniać to w jakiś inny sposób.

      LINK
      • Re: MAJ

        Finster Vater 2022-06-01 15:59:07

        Finster Vater

        avek

        Rejestracja: 2016-04-18

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Kazamaty Alkazaru

        Drobna uwaga, książka Komudy to jednak powieść, nie stricte "książka historyczna", z wieloma rzeczami znanymi od dawna i z częścią "faktów" powstałych tylkow w wyobraźni autora.

        LINK
      • Re: MAJ

        cwany-lis 2022-06-01 17:14:11

        cwany-lis

        avek

        Rejestracja: 2003-07-31

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Sopot

        Są przekrojowe publikacje typu "Europa" Normana Daviesa - jeżeli dobrze pamiętam 1200 stron, całkiem dobrze mi się to czytało z 10 lat temu, ale wiele rozdziałów zupełnie mnie nie interesowało. Są też jakieś popularnonaukowe tytuły np. "Krótka historia ludzkości" (?) ale co można zmieścić na 200 stronach?

        Polecam wybrać interesującą epokę albo motyw i sprawdzić polecane tytuły. Ja uwielbiam XIX wiek, ale mam i słabość do Krucjat. Ale cała historia średniowiecza na razie mnie nie pociąga.

        LINK
        • Re: MAJ

          Mossar 2022-06-01 17:41:34

          Mossar

          avek

          Rejestracja: 2015-06-12

          Ostatnia wizyta: 2022-07-06

          Skąd:

          No i właśnie problem polega na tym że nie mogę się zdecydować co mnie interesuje. Wiem że interesują mnie czasy podbojów Normanów.

          LINK
          • Re: MAJ

            Mossar 2022-06-01 17:42:48

            Mossar

            avek

            Rejestracja: 2015-06-12

            Ostatnia wizyta: 2022-07-06

            Skąd:

            Eh.. chciałem dopisać więcej. Wiem że interesuje mnie WW1&2, może częściowo 19 wiek, ale sam nie wiem do końca co z tego wieku jest warte lektury.

            Mógłbym sie też dowiedzieć więcej o Napoleonie. O Turkach. Sam nie wiem Stąd chciałem coś przekrojowo żeby się upewnić.

            LINK
  • Polskie young adult lgbt+

    cwany-lis 2022-06-03 21:36:52

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Takimi hasłami reklamowany jest "Fanfilk" Natalii Osińskiej - liczyłem na polskie realia, licealne klimaty i wątek "ideologii", który może ukaże mi punkt widzenia nastolatków popierających jej hasła.

    I srodze się zawiodłem, to prosta i wygodnie poprowadzona historia Tosi, która nagle dostrzega w sobie Tośka. Z dnia na dzień przestaje brać antydepresanty, bo nagle przestają być potrzebne. Rodzina i szkolne towarzystwo z marszu akceptują jej zmiany w ubiorze i zachowaniu, nie spotyka się z żadnym linczem, jest natomiast uczestnikiem kilku "krindżowych" sytuacji, które ewidentnie pisała autorka mająca maturę od kilku ładnych lat - pewne zwroty i słowa brzmią maksymalnie sztucznie w ustach licealistów.

    W dodatku za grosz tu polskich realiów, wszystko jest tu maksymalnie uniwersalne i płaskie, pada kilka modnych marek jak marvel, kilka musicali, ale liceum Tośka mogłoby znajdować się w Australii czy na Marsie. Może tak miało być, ale amerykański rynek jest zapchany dosłownie setkami takich powiastek pisanych wedle wzorca.

    A wspomniany bohater jest niemożliwie irytujący, rozkapryszony, impulsywny egoista, którego nie sposób polubić. Jego decyzje i poglądy są durne, myślałem, że to może moja wina i braku wyrozumiałości dla nastolatka, ale rówieśnicy Tośka na lubimyczytac.pl są równie bezlitośni w ocenie.

    Jedno muszę zaliczyć autorce na plus - momentami bezlitośnie punktuje ambiwalencję Tośka, w dodatku prezentuje punkt widzenia jego przepracowanego ojca. Może dzięki temu jakiś nastolatek inaczej spojrzy na swoich zapracowanych rodziców, może nie, ale to doskonały balans dla perypetii zblazowanego histeryka.

    O lgbt+ nie dowiedziałem się nic, wątpię by nastolatek zmagający się z własną tożsamością seksualną w naszym kraju miał tak prostą drogę, jak w "Fanfiku". To przyzwoicie napisana książka, ale zbyt infantylna i spłycająca temat. 3/10

    LINK
  • Maj: horrory od MAGa i czeski cyberpunk

    Shedao Shai 2022-06-07 09:29:00

    Shedao Shai

    avek

    Rejestracja: 2003-02-18

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

    O ile kwiecień w moim wykonaniu był skromny, tak w maju przycisnąłem i wycisnąłem satysfakcjonujące 13 książek. I to, co jeszcze bardziej mnie satysfakcjonuje, w większości naprawdę dobrych książek.

    Zygzakowata orbita - John Brunner
    Umierając żyjemy - Robert Silverberg
    Wilgość - Anna Maria Wybraniec
    Light Chaser - Peter F. Hamilton, Gareth L. Powell
    Odmieniec - Victor LaValle
    Biblioteka na górze Opiec - Scott Hawkins
    Dni ostatnie - Brian Evenson
    Ballada o Czarnym Tomie - Victor LaValle
    Słoneczny - Andrzej Wardziak
    Cisza - Marcin Majchrzak
    Pan Światła - Roger Zelazny
    Underground - František Kotleta
    Underground: Rebelia - František Kotleta

    Dominowała groza, plus trochę saj fajów. Brunner, Silverberg i Zelazny to część niekończącej się kampanii nadrabiania klasyki. Wszystkie trzy solidne (Brunner najmniej, po czterech książkach tego pana mam już uczucie nasycenia, więcej nie potrzebuję). "Light Chaser" to była taka przekąska (książka jest bardzo krótka), zakupiona w ramach kolekcjonowania bibliografii Hamiltona. Rzecz, mimo swojej małej objętości, naprawdę konkretna. Byłem ciekawy jak wypadnie, bo w końcu Hamiltona znam z dzieł monumentalnych, wielowątkowych, epickich i opasłych. Tu mała książeczka oparta na ciekawym koncepcie i dobrze poprowadzona ku satysfakcjonującemu zakończeniu. Autor jak zawsze nie zawiódł.

    Trzy nazwiska z polskiej grozy: Wybraniec, Wardziak i Majchrzak. I ponownie, trzy strzały w dziesiątkę (Rusis, jak to czytasz, to zamawiaj). Rzeczy klimatyczne, pomysłowe i dobrze napisane. Wybraniec to autorka dość trudna, specyficzna, mająca swój wyraźny styl, który nie każdemu podejdzie. Dwaj panowie to już rzeczy przystępniejsze, ale niemniej interesujące. "Słoneczny" przypomina mi założeniem "Pętlę" Staniszka - nie o fabułe tu chodzi, a o klimat. Natomiast zbiór opowiadań Majchrzaka to naprawdę równy, solidny tomik.

    Wydawnictwo MAG wystartowało z nową serią - nienazwaną, obejmującą szeroko pojętą grozę, new weird i tak dalej. Tzn. właściwie wystartowało jeszcze w zeszłym roku - pierwszym tomem "Księg krwi" Barkera i świetnym "Czerwonym drzewem" Kiernan, ale od tego czasu zdążyli przeprowadzić jakby restart wizualny. W pierwszym rzucie mamy pięć pozycji, ja się skusiłem na cztery, bo "Drooda" Simmons już miałem i drugiego wydania nie potrzebowałem. Co do reszty: LaValle x2, Evenson, Hawkins: fantastyczne rzeczy, mam wrażenie że MAG jednym posunięciem porozstawiał innych wydawców zagranicznego horroru po kątach. Tematycznie są bardzo zróżnicowane: "Odmieniec" to jakby mroczna baśń, "Dni ostatnie" to body horror z nutką czarnego humoru, "Biblioteka..." to mroczna wariacja nt. jakiegoś Umbrella Academy, a "Ballada..." to companion piece do "Zgrozy w Red Hook" Lovecrafta. Książki te uderzają w różne nuty, ale łączy je jedno: dobra jakość. Kolejna po Artefaktach i Uczcie Wyobraźni seria MAGa, którą trzeba obserwować. Ja w każdym razie będę brał ją w ciemno.

    Na koniec ciekawostka, czyli dwa tomy "Undergroundu" Frantiska Kotlety - czeskiego pisarza. Dość ciekawa wizja świata za jakieś blisko 100 lat, gdzie Czechy przegrały wojnę z Polską i się rozpadły (xD). Praga odgrodziła się od reszty kraju, i tak oto mamy wizję stolicy - przyszłościową, mroczną, ponurą i brutalną. W tym wszystkim śledzimy losy - a jakże - byłego gliny/żołnierza , augmentowanych prostytutek, hackerów, elit i nizin społecznych. Przypomina mi to nieco twórczość Richarda Morgana. Akcja, brutalność, seks, high tech. Tzw. męska lektura. Fajna.
    Ujęło mnie też to beztroskie szczucie cycem na okładkach obu książek (wygooglajcie sobie). Myślałem, że takie rzeczy dziś już nie przechodzą, a tu proszę xD

    Udany miesiąc.

    LINK
    • Re: Maj: horrory od MAGa i czeski cyberpunk

      Rusis 2022-06-07 19:35:45

      Rusis

      avek

      Rejestracja: 2004-02-28

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Wrocław

      Shedao Shai napisał:
      Trzy nazwiska z polskiej grozy: Wybraniec, Wardziak i Majchrzak. I ponownie, trzy strzały w dziesiątkę (Rusis, jak to czytasz, to zamawiaj). Rzeczy klimatyczne, pomysłowe i dobrze napisane. Wybraniec to autorka dość trudna, specyficzna, mająca swój wyraźny styl, który nie każdemu podejdzie. Dwaj panowie to już rzeczy przystępniejsze, ale niemniej interesujące. "Słoneczny" przypomina mi założeniem "Pętlę" Staniszka - nie o fabułe tu chodzi, a o klimat. Natomiast zbiór opowiadań Majchrzaka to naprawdę równy, solidny tomik.
      -----------------------

      Namówiłeś mnie
      Choć na razie tylko dorzucam do listy, bo kolejne zamówienie dopiero w sierpniu puszczę. Jeszcze zostało mi kilka książek z poprzedniego zamówienia, a ostatnio nie idą mi tak szybko jakbym chciał.

      LINK
  • Evermeet - Wyspa Elfów

    cwany-lis 2022-06-09 08:49:32

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    Fani Zapomnianych Krain określają ten tytuł odpowiednikiem "Silmarilliona" a złośliwy dodają, że jaki "lore" takie jego kroniki ... mniejsza z tym!

    To bardzo dobrze napisana, jedna z najobszerniejszych w serii FR powieść a właściwie zbeletryzowane losy tytułowej wyspy i jej mieszkańców na przestrzeni tysięcy lat. Losy Elfów są mocno inspirowane pomysłami Tolkiena, mamy tu wojny domowe, upadki królestw, rodów, zabawy z mocami, z którymi nie powinno się igrać, konsekwencje takich decyzji i przekleństwa. Do tego Smoki w hurtowej ilości, dużo monumentalnych bitew i nadmiar wartkiej akcji, dobrze spożytej w ciągłości opowiedzianych wydarzeń.

    Co kilka rozdziałów autorka przeskakuje z fabułą o kilkaset lat do przodu, zmieniają się bohaterowie dramatu - nie ma tu jednego głównego, ale całość jest spisana na wzór pracy naukowej autorstwa znanego barda. Co kilkadziesiąt stron czytamy też listy adresowane do niego od znanych elfich osobistości i mecenasów kultury, że tak pół żartem to nazwę.

    Bohater zbiorowy wcale nie przeszkadza, autorka bardzo zgrabnie rozpisała losy Elfów a pewne epickie wydarzenia nadają bieg historii dalszym pokoleniom, pewne decyzje wpływają na całe rody, mające setki lat tradycji itp. Dzieje się tu bardzo, ale to bardzo dużo, pewne rozdziały mógłby stanowić podstawę całego cyklu, fascynujące historie.

    Co ważne powieść nawiązuje też do innego cyklu pisarki "Pieśni i Miecze", zwłaszcza do pierwszego tomu - "Cień Elfa", warto go wpierw przeczytać, ponieważ w "Evermeet" równolegle do kronik toczy się wątek współczesny, nawiązujący do wydarzeń z tamtej książki.

    Przygoda Elaine Cunningham z Gwiezdnymi Wojnami zakończyła się niezbyt dobrze, ale w Forgotten Realms jest w czołówce pisarzy, którzy włożyli swe serca w tworzenie tego uniwersum. Bardzo udana książka, jestem niezwykle rad z lektury. W ramach gatunku literatury grafomańskiej mocne 8+/10

    LINK
  • Rozry

    Karaś 2022-06-11 23:44:35

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: София

    Od czasu do czasu zdarza mi się trafić na jakąś czysto rozrywkową pozycję, niestety zawsze przez przypadek a fajnie byłoby mieć coś na podorędziu, gdy najdzie ochota.

    Co byście polecili w klimatach:

    - Crouch Rekursja
    - Crouch Ciemna Materia
    - Stephenson Wzlot i upadek DODO
    - Collins Nie licząc psa

    Itd. Generalnie chodzi o takie lekkie thrillery wciągające na tyle, że połyka się je na raz, o jakichś podróżach w czasie, wymiarach równoległych, takie powieści-matrioszki, gdzie jedna decyzją coś zmienia, Fringe, no, kto miał do czynienia z powyższymi chyba wie o co chodzi odczuwam straszny niedosyt takich czytadeł

    LINK
  • czerwiec pod znakiem reportaży

    cwany-lis 2022-06-26 10:58:47

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Sopot

    -"Ballada o śpiącym lwie" - debiut autorki, wbrew pochwalnym, sponsorowanym recenzjom widać to momentami aż za mocno. Pierwsza połowa książki to losy Bytomia na przełomie XVIII i XIX wieku, dużo dobrego kontentu o wyzyskiwanej klasie robotniczej, specyfice tego regionu, pełnego takich właśnie miast-ośrodków przemysłowych. Dużo tu powtórzeń i dziwnej chronologii a właściwie jej braku, autorka skacze sobie po wydarzeniach i miesza wątki, jak żywo. Ale czyta się to dobrze, nawet bardzo. Zwłaszcza, że druga połowa książki to dosłownie zbiór krótkich raportów o postępującej, dosłownie - zapaści miasta i ekspertyzach o tym ile węgla można wydobyć spod samego centrum, w jaki sposób to zrobić by kamienice nie osunęły się pod ziemię. Autorka serwuje nam te dosyć nudne informacje w taki sposób, że śledzimy je z zaangażowaniem, spodziewając się finałowej tragedii. I w zasadzie tyle. Nie licząc epilogu liczącego kilka stron a dotyczącego tytułowej statuy lwa nie ma tu nic więcej. Cały reportaż węglem stoi, być może nic więcej w Bytomiu się nie dzieje. Oglądałem miasto via google maps i widok nie napawa radością, ale chętnie kiedyś je zwiedzę.

    "Łódź - miasto po przejściach" - to w zasadzie dwa reportaże, mamy tu mini-felietony z lat 90-tych jak takie sprzed kilku lat. Czego tu niema, opisy transformacji społecznej po upadku komunizmu - pamiętam te czasy z dzieciństwa, szczęśliwego, tu jednak losy bezrobotnych mrożą krew w żyłach. Dużo tu króciutkich wątków o historii miasta, ludziach, którzy je tworzyli i tworzą, którzy je okradają, którzy chcą z niego wyjechać i którzy za nim tęsknią, gardzą. Strasznie dobry, trochę pomieszany gatunkowo miks dziennikarstwa. Z zaciekawieniem sprawdzałem w google maps poszczególne ulice, które wspomina reportaż, raz niedowierzając ile tam brudu, czasem byłem zachwycony rewitalizacją a jako miłośnik XIX wieku nie mogłem momentami uwierzyć, że praktycznie cała zabudowa z tego okresu została nietknięta przez wojnę ... co jest w zasadzie przekleństwem dla współczesnej Łodzi i jej bezrobotnych mieszkańców. Bardzo dobry pozycja.

    "Poznań. Miasto grzechu." - dziwny dobór artykułów, mamy tu aferę poznańskich słowików, perypetie męskiej prostytutki, losy biskupa Paetza i bardzo śliskie relacje młodych mężczyzn (co ja gadam! chłopców!) z dużo starszymi "mentorami", przełożonymi i duchownymi. Potem kilka rozdziałów o specyfice poznańskiej kultury na przełomie lat, trochę o zapomnianych bohaterkach(?) miasta i ... tyle. Każdy rozdział z osobna jest przynajmniej dobry, solidny, ale brakuje mi tu części łączącej to wszystko w jakieś podsumowanie, ale może wcale nie taki był zamysł autora. To nie pierwszy bardzo dobry reportaż będący po prostu zbiorem kilkunastu/dziesięciu felietonów.


    Przeczytałem ponadto kilka książek z Warhammera 40 000, ale tam jak zawsze wojna, krew, amoralność, niesprawiedliwość i śmierć.

    Oraz "KULL: Banita z Atlantydy" Roberta E. Howarda - jest to niejako prekursor Conana, pod wieloma względami odmienny, ale można zauważyć, że pisarz wypróbował tu wiele wątków i schematów znanym z jego późniejszych prac.
    Wielką szkodą jest fakt, że nie licząc kilku skończonych opowiadań książka ta składa się z wielu niedokończonych historii albo wstępnych, niezredagowanych opowiastek, uciętych w połowie. Te cztery solidnie opowiadana mocno rozbudzają apetyt na więcej. Niestety Howard porzucił Kulla nie mając na niego pomysłu prawie sto lat temu i nie znalazł się żaden chętny na opracowanie większej historii z jego udziałem. A szkoda, bo świat przedstawionych jest tu w bardzo ciekawy sposób, mamy rozpadające się Imperia, umowną magię, wężowy lud rodem z Lovecrafta (panowie się znali i lubili, ale nie wiem czy podczas tworzenia się Kulla wymieniali się już listami. Opowiadania zawierają kilka nawiązań do pradawnych cywilizacji, które można interpretować, jako Przedwiecznych itp.), sam bohater jest niebanalny bo mimo imponującej muskulatury częściej wdaje się w filozoficzne dysputy aniżeli sięga po miecz. To było dla mnie największych zaskoczeniem - dużo tu treści, przemyśleń i dialogów - te pisane przez 20-latka czasem zaskakują przenikliwością, czasem są trochę "krindżowe" i płytkie, ale przepięknie podane czytelnikowi. Opisy krwawych walk rodem z pulpowych magazynów praktycznie nie maja miejsca, jeżeli dochodzi to krwawej walki na miecze to jest ona uzasadniona, prowadzi do jakiś wniosków i jest dobrze opisana. Bardzo miłe zaskoczenie literackie.

    LINK
  • Czerwiec: Długa Ziemia i około Lovecrafta

    Shedao Shai 2022-06-28 09:31:09

    Shedao Shai

    avek

    Rejestracja: 2003-02-18

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

    Czerwiec w moim wykonaniu to 10 książek:

    Długa Ziemia, Długa wojna, Długi Mars - Stephen Baxter, Terry Pratchett
    Ćma - Jakub Bielawski
    Miasto i rzeka - Wojciech Gunia
    Coś spod spodu - S. T. Joshi
    Przeklęty rejs - Krzysztof Kowalski
    Ośmiornica I, II, III - Matt Shaw

    Pentalogia o Długiej Ziemi chodziła za mną już od kilku lat; udało mi się niedawno dorwać egzemplarz pierwszego, wyprzedanego tomu w dobrym stanie i dobrej cenie, co zmotywowało mnie do zakupu reszty i ruszenia z tematem. Wrażenia mam mieszane. "Długa Ziemia" naprawdę nie potrafiła mnie zainteresować. Fabuła jest miałka, skacze od sasa do lasa, a postacie niespecjalnie mnie zaintrygowały sobą. Innymi słowy, po prostu nudziłem się przez większość tomu. Z drugiej strony, im dalej w las, tym lepiej było widać, że na bazie opowiadanej historii autorzy mają coś do powiedzenia i to coś sprawiało, że nie chciałem porzucić lektury. Trochę rozważań naukowych, trochę socjologicznych, psychologicznych - to w moich oczach równoważyło niedostatki w warstwie fabularnej. Kolejne dwa tomy powielały zarówno zalety jak i wady pierwszego (innymi słowy: trzymały poziom). Między drugim i trzecim zrobiłem sobie przerwę na kilka książek; teraz, po trzecim, też raczej wezmę się za coś innego, bo do kolejnych dwóch jakoś mi się nie spieszy. 3/6

    Bielawski i Gunia to top polskiej literatury grozy, obie lektury to była czysta przyjemność (na tyle, na ile "przyjemnością" można nazwać książki skrajnie pesymistyczne i ponure).

    Reszta książek to klimaty około-Lovecraftiańskie. Nieustannie bawi mnie, jak wiele takowej pochłaniam, mimo że fanem Lovecrafta nie jestem i uważam go za autora mocno nużącego. Wynika to z tego, że rzeczy które zainspirowała jego twórczość nierzadko są ciekawsze niż ona sama. Tutaj mieliśmy trzy różne podejścia:

    "Coś spod spodu" zaczyna się mocno lovecraftowo. Bohaterka powracająca w rodzinne strony, żeby rozwikłać zagadkę śmierci ojca, tajemnicza kopalnia, zmowa milczenia lokalsów... Sądziłem, że Joshi - chyba najbardziej znany badacz twórczości Lovecrafta - w swojej prozie podąży tropem Derletha, czyli będzie starał się pisać jak najbliżej stylu Samotnika z Providence. Tymczasem nie - Joshiemu bliżej do podejścia Lee, który swoją twórczość okołolovecraftiańską mocno przyprószył gore i seksem. Nie powiem, nieco mnie zdziwiło, gdy bohaterka nagle zaczęła opowiadać o swoich seksualnych dokonaniach (w sposób bardzo szczegółowy). Co tych autorów tak kusi, żeby do nienazwanej grozy dodawać pornografię? O ile rozumiem to w przypadku Lee - którego cała tworczość opiera się na ktwi i spermie jego postaci, a który przy okazji jest fanem Lovecrafta, więc oddał mu honory pisząc parę książek nawiązujących do estetyki HPLa... dodając przy okazji swoją. O tyle w przypadku Joshiego, słynącego ze swoich publikacji o Lovecrafcie, a nie z dokonań na polu fikcji, taki skręt mnie zdziwił. Napisałem już przydługi akapit o tym moim zdziwieniu, więc chyba widzicie

    Sama fabuła już raczej niczym nie zaskakuje, jak ktoś czytał coś podobnego, to wie jak to się skończy. Z drugiej strony, nie ma nudy, dłużyzn, napisane sprawnie..

    Książka oprócz tytułowej noweli zawiera też trzy opowiadania:
    Incydent w Ferney - opowiadanie osadzone jest mocno w historii; jego głównym bohaterem jest Voltaire, poproszony o pomoc w kryminalnym dochodzeniu na francuskiej prowincji. Po moim doświadczeniu z tytułową nowelą zbioru, część mnie spodziewała się, że będzie prowadził to dochodzenie przy częstym użyciu swojego nabrzmiałego penisa , ale - o dziwo - tym razem Joshi powstrzymał się od wątków pornograficznych, stawiając na standardowe opowiadanie grozy. Niezłe.

    Jakiś błąd - tu widzimy w końcu Joshiego jako fana Lovecrafta. Opowiadanie jest sequelem "Widma nad Innsmouth" dziejącym się w dzisiejszych czasach. Klimat, stylistyka, fabuła - wszystko jest takie, jak spodziewałem się po Joshim. Przyjemna rzecz z interesującym rozstrzygnięciem.

    Jego ręką zapisane - tu już mamy Joshiego jako i fana i badacza Lovecrafta, a samo opowiadanie skupia się nie tyle na twórczości HPLa, co na samej jego osobie. To już bardziej zabawa konceptami niż fabularna opowieść; doceniam zamiar, ale mnie nie porwało.

    "Przeklęty rejs" Krzysztofa Kowalskiego to horror lovecraftiański w spojrzeniu polskiego autora. Szczęśliwie, nie poszedł on w seks i gore; nieszczęśliwie, poszedł w język stylizowany na ten używany przez Lovecrafta, przez co książka trąci myszką tak samo jak twórczość HPLa. Z drugiej strony, dla fanów HPLa powinien być to plus. "Przeklęty rejs" to po raz kolejny opowieść dość standardowa i niezaskakująca, bez ambicji sięgnięcia po więcej, ale w swojej kategorii wagowej będąca dziełem solidnym. No i nie powiem, wątki polskie w świecie Wielkich Przedwiecznych to coś co mi się podobało.

    Na koniec trylogia "Ośmiornica", czyli horror lovecraftiański pisany przez pryzmat horroru ekstremalnego. Skojarzenia z Lee? Bardzo trafne. Seks na wszystkie możliwe sposoby, gore, upodlenie, obrzydzenie. Lektura dla nielicznych. Ja mam już trochę dość tych klimatów.

    LINK
    • Re: Czerwiec: Długa Ziemia i około Lovecrafta

      cwany-lis 2022-06-29 21:28:30

      cwany-lis

      avek

      Rejestracja: 2003-07-31

      Ostatnia wizyta: 2022-07-06

      Skąd: Sopot

      Mam tak samo z Lovecraftem - ma sporo drewnianych opowiadań w swoim dorobku, których nie ratuje nawet barokowy przekład Pana Płazy, ale i tak czytam to z przyjemnością. Dlatego też wpisałem sobie na listę wymienione przez ciebie tytuły bo niebawem je kupię.

      Najbardziej lubię jego formułę opowiadania historii - bohater często jest jego alter ego samotnik/przegryw/incel/stulejarz pardon maj french, który nie jest w stanie ogarnąć tego kosmicznego zagrożenia psychicznie, ba, nie jest w stanie często ogarnąć spraw przyziemnych i praktycznie zawsze zaznaje porażki. Jego opowiadania są pełne uprzedzeń, staroświeckich dziwactw i nieżyciowych opisów życia codziennego, o którym pisarz nie miał pojęcia np. w "Widmie nad Innsmouth" bohater zamawia sobie na obiad puszkowane jedzenie i krakersy - Lovecraft nigdy nie był w restauracji, założył, że można sobie na miejscu spożyć własnoręcznie sporządzony posiłek. Joshi w epickiej biografii punktuje dziesiątki takich "ułomności" i ma to swój urok na swój sposób. A wątek narzeczonej? Obcowania z kobietą? To dosłownie góra lodowa, jeżeli chodzi o twórczości Lovecrafta.

      LINK
      • Re: Czerwiec: Długa Ziemia i około Lovecrafta

        Shedao Shai 2022-06-30 08:54:20

        Shedao Shai

        avek

        Rejestracja: 2003-02-18

        Ostatnia wizyta: 2022-07-06

        Skąd: Wodzisław Śl. / Wrocław

        Ano, ogólnie uważam, że jeśli się przeczytało ze trzy opowiadania Lovecrafta, to nie ma sensu czytać dalej, bo to już tylko powielanie tych samych schematów. Dużo ciekawszy jest cały nurt który zainspirował.

        Z tymi krakersami to dobre, nie wiedziałem xD

        LINK
  • Czerwiec 2022

    Mossar 2022-06-29 09:00:31

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-07-06

    Skąd:

    -Stonewielder - I. C. Esslemont
    Trzeci tom pierwszej serii Esslemonta z Malazanu. Zdecydowanie wolę Eriksona, ale Esslemont też ma swoje momenty i czekam z niecierpliwością na decyzję MAGa o wydaniu tego w polskiej wersji językowej. Coś więcej napisałem w temacie z Malazańskiej.

    Ciekawe Czasy - T. Pratchett
    Lubię ten tom serii o Rincewindzie. Już wcześniej pisałem, że akurat ta seria nie jest moją ulubioną i czekam bardzo na serię o Śmierci, o Moiście i kontynuację serii o Straży czy Wiedźmiach, ale mimo wszystko Ciekawe Czasy czytało mi się bardzo przyjemnie. Barbarzyńcy są śmieszni, Niewidoczny Uniwersytet jeszcze śmieszniejszy. No cóż, jak zwykle bawię się świetnie i zawsze z uśmiechem zasiadam do kolejnych tomów. Ostatnio w kolekcji głównie wychodzą tomy typowo śmieszkowe, ale to nie jest tak, że Świat Dysku to tylko humor. Im dalej w las tym więcej poważnych, istotnych wątków do refleksji - często podanych w formie humorystycznej, ale wciąż mocno zachęcających do przemyśleń na temat otaczającego nas świata.

    Stories of Jedi & Sith
    To nie jest jakaś najwybitniejsza antologia opowiadań, ale jest kilka bardzo fajnych (np. o Maulu) i generalnie jest to kolejny raz kiedy zbiór opowiadań SW mnie nie zawodzi. Polecam jak ktoś chce przeczytać coś lekkiego o znanych i lubianych Jedi i Sithach.

    Z Mgły Zrodzony, Studnia Wstąpienia - B. Sanderson
    W listopadzie kolejny tom, więc na discordzie robimy sobie reread. Wiele razy już pisałem, że jeśli chodzi o Cosmere to uważam serię Archiwum Burzowego Światła za lepszą pisarsko i bardziej złożoną, ale i tak genialnie było wrócić do Scadrialu. Sanderson może nie jest jakimś najbardziej wyszukanym autorem fantasy dzisiejszych czasów, ale dla mnie jest autorem, którego mogę pochłaniać w ilościach hurtowych bez zmęczenia materiału. A samo Cosmere, jego przyszłość, to co się w nim wydarzy w następnych latach to dla mnie najbardziej ekscytująca sprawa jeśli chodzi o jakiekolwiek fantasy. Myślę, że aktualnie Cosmere jest numerem 1 u mnie jeśli chodzi o uniwersa. Malazan jest blisko, bo akurat we wrześniu wychodzą finałowe tomy i jestem ultra ciekawy końcówki, ale patrząc szerzej to właśnie Cosmere jest mi najbliższe.

    Braterstwo Krwi - K. Traviss
    Swoje napisałem w moim blogu o Legendach. Podoba mi się ta seria i jestem ciekawy co będzie dalej. Nie wiem kiedy ostatnio dałem książce lub komiksowi SW ocenę wyższą niż 8/10*, ale tutaj to 8/10 w pełni zasłużone. Do wyższej oceny w ramach serii LotF brakuje jakoś mocniejszego pierdzielnięcia albo po prostu czegoś co mnie odpowiednio wzruszy, zachwyci, zasmuci. Póki co, po dwóch ksiażkach, mam świetnie zarysowany konflikt, fajnie rozwijane postacie.. i zobaczymy czy dalej bedzie z tego coś więcej.

    LINK