Forum

Light of the Jedi

8 pierwszych rozdziałów za mną. Możecie sobie przescrollować, nie ma tego dużo, więc zapewne rozdziałów będzie po prostu sporo w tej książce, skoro stron ma być 400.
https://sites.prh.com/highrepublic

Książka w tych 8 rozdziałach niewiele zdradza. LotJ prawdopodobnie będzie jednym wielkim wstępem do tej ery, ale te 8 chapterów to wciąz wstęp do tego wstępu. Z najwazniejszych rzeczy:
1. Wielka Katastrofa to początek spoilera chyba zniszczenie statku Legacy Run, którego szczątki lecą m.in. w kierunku planety Hetzal. Te 8 rozdziałów to opis tej sytuacji z perspektywy Legacy Run, Hetzal i Jedi lecących na ratunek. Coś mi jednak nie gra, bo Jedi mówią, że szczątki walną w Hetzal za 30 minut, a "licznik" w tym momencie jest ustawiony na "75 minutes to impact". Może to tylko podpucha albo po prostu efekt czegoś dużo większego, np. związanego z Nihilami. koniec spoilera
2. Jedi latają głównie myśliwcami typu Vector. początek spoilera Tu chyba najistotniejsza sprawa jest taka, że te statki mają jakby takie zabezpieczenie dżedajowe. Do pola Mocy w kokpicie należy wsunąć miecz świetlny i wtedy uaktywnia się uzbrojenie myśliwca. Na razie opisane tylko pobieżnie w jednym akapicie, ale pewnie będzie tego więcej. koniec spoilera
3. Jedi już tu jest sporo, widać, że w tej erze będzie ich po prostu dużo. Każdy z nich jest inny, ma swoje cechy i przyzwyczajenia i Soule stara się już na starcie pokazać różnice między nimi. Dla mnie najciekawiej, póki co, brzmi Elzar Mann.
4. Avar Kriss początek spoilera jest świeżym Mistrzem Jedi i ogarnia medytację bitewną lewitując w powietrzu. Brzmi to bardzo podobnie do tego jak Jacen ogarniał więź między Jedi w "Gwieździe po Gwieździe" koniec spoilera.
5. Bacta w tym okresie jest początek spoilera dopiero nowością. Wcześnie używało się czegoś nowego (nie pamiętam nazwy, ale nie Kolto), a Bacta to taka totalna nowinka koniec spoilera.
6. Wygląda na to, że Republika i Jedi są jednak bardziej rozdzielni od siebie niż w prequelach. Było coś o Republic cośtam Defense, więc Republika ma na pewno swoje oddziały militarne. Jedi są rozsiani po całej galaktyce i chyba po prostu są właśnie takimi mitycznymi strażnikami pokoju.
7. To mój strzał, ale wnioskuję, że "Niech Moc będzie z Tobą" jest początek spoilera tutaj zastąpione "We are all the Republic". Może nie mam racji, może to po prostu takie powiedzonko, ale chyba nikt nie użył tego pierwszego, a to drugie było wypowiedziane wiele razy koniec spoilera.

No i tyle. To naprawdę niewiele historii, bo rozdziały są króciutkie. Tzn. niektóre są dłuższe, niektóre krótsze, ale ogólnie rzecz biorąc było to krótkie. Jakbym miał oceniać to powiedziałbym, że fajne, zainteresowało mnie, ale póki co nie zdążyło jeszcze jakoś bardzo ująć.

Re: Light of the Jedi

Niezłe. Złowieszczo i bardzo tajemniczo jest jednak na końcu :

"something truly deadly grows beyond the boundary of the Republic. ... A threat hides in the darkness, far from the light of the age, and harbors a secret that could strike fear into even a Jedi’s heart."

Mam nadzieję, że ten sekret, który ma tak bardzo wystraszyć Jedi, będzie naprawdę WOW!

Re: Light of the Jedi

Z góry proszę o wybaczenie za psucie zabawy, ale czy "groza czająca się w ciemnościach itp. itd. itp. et consortes" nie pojawiała się w zapowiedziach większości powieści od lat dziewięćdziesiątych

A niektóre wyrywki z tej opowieści potwierdzają, że jestem bardzo za stara na Star Wars... odjeżdżam po wetknięciu miecza świetlnego w deskę rozdzielczą mojej maszyny... co na pewno doda jej wigoru :

I naprawdę, szczerze, truly, deeply, życzę dobrej zabawy przy tej Najwyższej Republice

Re: Light of the Jedi

Przyznam, że sam trochę zbaraniałem po tym fragmencie. Ale dalej sam nie wiem czy to mój własny problem z tym konceptem czy raczej świadomość, że wielu osobom się to nie spodoba.

Re: Light of the Jedi

Re: Light of the Jedi

Ale że WŁĄCZONY?

Re: Light of the Jedi

Dobra macie fragment:

The lightsaber moved through the cramped cockpit. It placed itself against a metal plate on the Vector’s control panel with a soft, very satisfying click, staying in place via a tiny, localized force field. A low hum vibrated through the ship’s hull as its weapons systems activated. A new set of displays and dials went live, glowing with the bright blue of her saber blade. Weapons on a Vector could only be operated with a lightsaber key, a way to ensure they were not used by non-­Jedi, and that every time they were used, it was a well-­considered action.

An additional advantage—­the ship’s laser could be scaled up or down via a toggle on the control sticks. Not every shot had to kill. They could disable, warn . . . ​every option was available to them. In this case, though, the settings would be at maximum. They needed to disintegrate the hyperspace anomaly, turn it into vapor, and that would require all three Vectors at full power plus everything the Longbeam had. One huge blast.

Re: Light of the Jedi

Myślałem, że całą dyskusję o The High Republic utrzymamy w jednym wątku. Poza tym teraz, gdy tworzy się nowe, w tytule trzeba podać autora książki. Takie zalecenia od Adakusa.

Szczerze mówiąc nie mogę od jakiegoś czasu wykrzesać już w sobie zaangażowania i ekscytacji względem High Republic. Jednak za dużo czasu minęło. Nowe informacje ujawniano zdecydowanie za rzadko. Cały marketing, który rozciągnięto na 11 miesięcy, powinien był skończyć się jednak w sierpniu. Dalej czekam, ale już nie tak, jak jeszcze latem. Zmęczenie i balonik, który nadmuchano zbyt mocno. Ale może się zaskoczę

Odnośnie nowych pomysłów - myślałem, że Soule i reszta wysilą się trochę bardziej. To nie brzmi jak coś, co mogłoby zastąpić nam filmy, a zwyczajnie kolejna historia z EU, bardziej tego minionego. Jednak nie zawsze pierwsza myśl jest tą dobrą, a pomysły z mieczami czy niektóre imiona brzmią właśnie jak pierwsza myśl.

Re: Light of the Jedi

Tu się zgodzę właściwie z wszystkim co napisałeś. Czekałem na Project Luminous bardziej niż na cokolwiek innego i wciąż zostało we mnie dużo tej podjary, ale gdyby ta książka wyszła w obiecanym terminie (albo nawet wcześniej w 2020) to ten hype train odpaliłby w odpowiednim momencie. A teraz to jest jak oczekiwanie na coś co już dawno przestało być trendy.

Co do nowych pomysłów - to co zaprezentowano w tych 8 chapterach nie poruszyło mnie jakoś bardzo. Jeden mocny lecz kontrowersyjny koncept związany z odpalaniem statku na miecz świetlny, a poza tym, jak kto kiedyś ktoś ujął, mogłoby się to dziać równie dobrze w czasach prequeli. Mimo wszystko trzeba mieć świadomość, że:
1) Te 8 rozdziałów to niewielki fragment tej książki
2) To nie ma zastąpić filmów i jeśli ktoś się tak nastawia to się zawiedzie. To w założeniu ma być doświadczenie książkowo-komiksowe, tylko bardziej powiązane ze sobą i zaplanowane. Tzn. ja to widzę tak, że siedzieli tam sobie całą ekipą i kminili co się wydarzy, w głównej osi fabularnej,od początku do końca tej ery.

Po prostu spodziewałem się, że od pierwszych stron Soule odpali z grubej rury i będziemy widzieli, że HR jest zupełnie nowym odrębnym tworem.

Re: Light of the Jedi

Wielka katastrofa spowodowana przez jeden statek? Trochę słabo, to tak jakby katastrofa Titanica zatrzymała cały ruch transatlantycki

Re: Light of the Jedi

Ale mi się te 8 rozdziałów podobało! Wciągnąłem błyskawicznie i teraz mam mega-głód ma c.d. Właśnie takiego projektu potrzebowałem! Może w Legendach były podobne inicjatywy i ogólnie budowanie uniwersum głównie przez książki było czymś normalnym, ale dla kanonu to coś zupełnie nowego i świetnego. 5 długich lat przyszło mi na to czekać, ale dotychczasowe próbki już mi to wynagradzają.

❤ Główni bohaterowie nie są z filmów ani seriali, więc nie znamy ich dalszych losów oraz nie jesteśmy skazani na opowieści o mniej istotnych wydarzeniach w ich życiu. Nie są też noname`ami, którzy wystąpią w jednej książce i tyle. Jak pojawia się nowa postać, wpisujesz ją w google i wielu przypadkach dostajesz piękny conecept art. Wiesz też, że będziesz śledził jej losy na przestrzeni wielu różnych pozycji. Soule do tego bardzo fajnie ich przedstawia jak na tak krótki wycinek.

❤ Jest wrażenie, że każdy szczegół jest znaczący, że każdy detal definiuje tą nową erę. Od Vectorów i Longbeamów, kanlerza Republiki oraz odbezpieczania systemów broni na statku przez włożenie miecza świetlnego w odpowiedni slot (narzekajcie sobie, bardzo imho fajny pomysł ) aż po wygląd uniformów Republic Defense Coalition czy powiedzenie We are all the Republic. Szalenie mi się podoba takie powolne odkrywanie tej ery.

❤ Zajawka zrobiła mi ogromnego smaka na c.d. Strasznie jestem ciekaw jak dalej się to rozwinie i co się wydarzy. Było sporo narzekania na skalę wydarzeń. Se narzekajcie i marudźcie, dla mnie jest wystarczająco epicko Podjarałem się niesamowicie. Widzę, że u najbardziej zaangażowanych (Mossar, Adam) hype opadł, HR zaczęło męczyć i już nie jest trendy U mnie jest odwrotnie, po tych fragmentach hype jest niesamowity. Zatem ogłaszam się największym (jedynym?) entuzjastą i hyperem HR na Bastionie. Dawać mi to!!!

Re: Light of the Jedi

Nie opadl mi hajp. W sumie to chyba jest na tyle wysoki, że staram sie go studzić trochę sztucznie, bo mi tez się podobało te 8 rozdziałów i nie chce się przehajpować

I po czasie jak myśle to motyw z mieczem w statku jest super!

Re: Light of the Jedi

Ja też bardzo czekam, ale głównie na komiksy, książek po angielsku nie czytam, a zanim je u nas wydadzą

Part one

Książka jest, z tego co zauważyłem tapując czytnik, podzielona na trzy części. 8 wcześniej udostępnionych rozdziałów to około 60 stron, część pierwsza to 123 strony (na czytniku, nie wiem jak to wygląda na papierze). Jestem już po tej części pierwszej i póki co..

ZARĄBIŚCIE. Będzie bez spoilerów. Na początku nawet miałem trochę Soule`owi za złe, że ta historia jest mocno rozdrobniona, mimo, że te osobne "historie" są fajne i ze sobą powiązane. Ale jak na koniec to się wszystko zebrało do kupy - wow, jest Moc. Naprawdę fajnie.

Dzisiaj już pewnie za dużo nie przeczytam, i tak mocno przycisnąłem mimo godzin pracy, ale jak tak sobie czytam to czuję, że długo mi na to książkę nie zejdzie. Pewnie 2-3 dni i będzie bo sprawie. Ale to przynajmniej akurat skończę na High Republic #1.

Przeczytałem

WOW. Wiem, że zaraz się tu zlecą malkontenci, ale mam to w D. Będzie pewnie chaotycznie, ale nawet nie mam ochoty na jakąś dokładną recenzję bez rzucania spoilerami. Bo już chciałoby się podyskutować porządnie z kimś o tym, a nie bardzo póki co jest z kim

A jest o czym. Książka ma świetne tempo, zaczyna się niepozornie, fabuła powoli się rozkręca, ale cały czas mamy wrażenie, że to nic takiego. Z każdym rozdziałem robi się poważniej, ciekawiej, ale dopiero pod koniec czujesz, że jest grubo. Nawet nie będę próbował opisywać tego co musiałbym zawrzeć w spoilerach. Powiem tylko, że Nihilowie to nie są byle jacy piraci, ich szef, Marchion Ro, nawet po przeczytaniu kryje w sobie multum tajemnic. Teoretycznie mógłbym rzucać suchymi faktami, ale to nie ma sensu, bo ich odbiór byłby totalnie spłaszczony.

Podoba mi się też strasznie jak przedstawiona jest tutaj era High Republic. Republika jest tutaj u szczytu potęgi, wydawać by się mogło, że nikt nie może na nią narzekać i, że nikt jej nie zagraża. Ale ostatecznie prawda okazuje się taka, że zagraża sama sobie. I niektórzy, może, będą chcieli to wykorzystać. Jedi są też inni, wiadomo, trochę pod kątem ubioru, misji, które wykonują, ale też BARDZO pod kątem podejścia do Mocy, do swojej roli. Soule, a właściwie cała ekipa HR, stworzyli świetnych Jedi. Ciężko mi okreslić, których najbardziej lubię, ale gdybym miał wybrać jednego to byłby to Bell Zettifar, który jest jednym z głównych bohaterów powieści. Jeśli myślicie, że książka jest o Avar Kriss to się grubo mylicie.

Ekipa Project Luminous zrobiła mega robotę jeśli chodzi o to jak te książki, komiksy się ze sobą łączą. Już HR #1 jest BARDZO mocno związane z tym co się dzieje w LotJ, ale Soule bardzo silnie wprowadzał czytelnika do Into the Dark czy A Test of Courage, a nawet The Rising Storm, które wychodzi w wakacje.

Tak sobie myślę, że Nihilowie to tylko początek. Zakończenie jest mocno enigmatyczne, ale mamy przynajmniej dwa, jeśli nie trzy wątki, które mogą się przerodzić w coś dużo ciekawszego. Właściwie nie "mogą" tylko "muszą" - po ostatnich rozdziałach będziecie wiedzieć o co mi chodzi.

Najlepsza książka Nowego Kanonu? W moim osobistym rankingu to bardzo możliwe, ale muszę to jeszcze przemyśleć, bo Alphabet Squadron still mocno w moim sercu. Na pewno lepsza niż "Wektor Pierwszy" rozpoczynający serię NEJ, którą zacząłem czytać rok temu.

Re: Przeczytałem

Niewątpliwie, jest to na duży plus, że tak jak napisałeś, Jedi są też inni, wiadomo, trochę pod kątem ubioru, misji, które wykonują, ale też BARDZO pod kątem podejścia do Mocy, do swojej roli.
Fajnie, że różnice wynikające z okresu w którym się to dzieje, są i powinny być zauważalne. No i sama HR u szczytu swojej potęgi, a tymczasem zagrożenie przychodzi z wewnątrz.
No i Nihili, jakież szczęście, że nie przewidywalni do bóló niczym odwieczne sithy .

Nope, (jeszcze) nie czytałem, ale czytam wszystkie posty w tematach HR

Re: Przeczytałem

Jestem już na Part Two i muszę potwierdzić, że jest spoko. Naprawdę świetny klimat, aż chciałoby się pograć w papierowego RPGa w czasach High Republic.
Mam trochę wrażenie, że z tą "najlepsza książką nowego kanonu" to przemawia przez Ciebie świeża fascynacja, ale może się mylę, zobaczymy jak przeczytam całość.

Niestety, na razie chciałbym się poskarżyć na jedną rzecz: Ktoś chyba nie pokazał Soule`owi tej mapki, która była dołączona do Samplera. Ewidentnie jest tam pokazane, że system Hetzal leży gdzieś w okolicach Ryloth (R-17), czyli czytając od początku zakładałem, że Legacy Run leciał wzdłuż Szlaku Koreliańskiego. Trochę mi nie pasowało, że Third Horizon był "w pobliżu", wracając ze Starlight Beacona (około H-19) na Coruscant, no ale spoko, przecież mogli lecieć dookoła.

Ale później robi się zupełnie bez sensu. początek spoilera Ranni z Hetzal wożeni są na Starlight Beacon. Osiemnasty Emergence występuje w pobliżu Dantooine (L-4), totalnie na drugim końcu Galaktyki, bez bezpośredniego połączenia ze Szlakiem Koreliańskim, przy czym promień blokady szlaków hiperprzestrzennych wciąż jest liczony tylko w setkach parseków (jedna kratka na Atlasie to jakieś 1500pc). I jeszcze Starlight Beacon jest "w samym środku" zablokowanego obszaru (nie ). koniec spoilera
No nie wiem. Z jednej strony Soule używa fajnych wyrażeń w stylu "from Bunduki to Bastion", a z drugiej wygląda to tak, jakby nie widział Essential Atlasu na oczy. Ale to tylko ja się czepiam, pewnie normalni ludzie mają takie rzeczy w nosie. Póki co nie psuje mi to jakoś bardzo zabawy z książką, ale zobaczymy.

Re: Przeczytałem

Soule pod tym kątem skoczył na głęboką wodę. W NK nie było nigdy aż takiej inicjatywy jak Great Disaster i utrzymanie tego w ryzach pod kątem czasu, odległości byłoby bardzo trudne. Nie twierdzę, że niemożliwe, jakby LSG miało Slavka w składzie, o co lobbuję od dawna, to by się udało ;D

Jeśli chodzi o "Third Horizon" to później jeszcze jest jedna wymiana zdań o tym, może jakoś rozwieją Twoje wątpliwości - ja na to szczerze mówiąc za bardzo nie zwracałem uwagi.

początek spoilera Jeśli chodzi o blokadę to wiesz.. My też mieliśmy lockdown w pewnym momencie, nikt nie mógł się przemieszczać między krajami, ale na pewno były przypadki, że ci uprzywilejowani mogli się przemieszczać. Ja przynajmniej tak to zrozumiałem - blokada na hyperspace, ale to nie znaczy, że nie da się z niej korzystać. Stąd nie widzę problemu, Jedi i Republika to hipokryci ;D koniec spoilera

Mam trochę wrażenie, że z tą "najlepsza książką nowego kanonu" to przemawia przez Ciebie świeża fascynacja, ale może się mylę, zobaczymy jak przeczytam całość.

Przeczytaj do końca. Part One było bardzo solidne, fajnie zakońćzone, ale to nie Part One mnie skłoniło do tej opinii Aczkolwiek nie wykluczam, że to świeża fascynacja. Jakbym miał wyłączyć emocje to dałbym wciąż "Alphabet" na pierwszym miejscu, ale reszta - Thrawn Ascendancy, Thrawn, Shadow Fall, Dooku: Jedi Lost, Lost Stars, Master & Apprentice - wydają mi się jednak gorszymi książkami.

Re: Przeczytałem

Dokładnie takie otwarcie, jakiego się spodziewałem. Mogliby wydawać więcej takich wielowątkowych, złożonych powieści. Wydają się bardziej intrygujące i wciągające

Książkę czytało się bardzo przyjemnie. Pierwsze 1/3 zdecydowanie najlepsze, prawie jakby oglądało się film. Soule ma bardzo obrazowy styl pisania, a zwroty akcji są dosyć zaskakujące, nie wszystko idzie jak po sznurku. Problem, który tak drażnił mnie niedawno w The Mandalorian, tutaj na szczęście nie był obecny.

Na plus też bohaterowie, z których aż ciężko wybrać najsympatyczniejszego. Oczywiście mowa o bohaterach Jedi, bo Nihilowie są tacy, jacy powinni być - dzicy, wręcz dresiarscy; bardzo przypominają terrorystów, którzy ostatnio szarżowali na Kapitol. Są jednak od nich zdecydowanie bardziej skuteczni. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach wyrosną na trochę większe zagrożenie, właściwie jestem tego pewien. Ciekawe, kiedy spotkają się z Sithami, bo w książce dokładnie jedna fraza sugeruje, że ci gdzieś tam są i dalej knują.

Wracając do Jedi - to prości bohaterowie dwóch-trzech cech, nieco naiwni, ale tacy, których - jak napisał na TT Mossar - chciałoby się przytulić. Moim ulubieńcem na ten moment jest Loden, ale konkurencja mocna. Ciekawe, czy spróbują pociągnąć dalej początek spoilera potencjalny romans Avar i Elzara. koniec spoilera Z takiego tropu już dawno w Star Wars nie korzystali. Czekam również na to, aż dowiemy się czegoś o Linie Soh. początek spoilera Zbyt widealizowana w oczach całej galaktyki; ja widzę potencjał na nowego Palpatine`a. koniec spoilera

Czy czegoś brakowało w książce? Nie - i to jest właśnie najmocniejsza strona powieści. Light of the Jedi to bardzo ładna ramka na inne tytuły z zimowo-wiosennego rzutu, a przy okazji lekka, uroczo-cukierkowa powieść, dokładnie taka, jaka pozwala najlepiej uciec od problemów codzienności.

Jestem usatysfakcjonowany.

Re: Przeczytałem

Dla mnie jednak wygrywa cześć trzecia. Tworzy świetne podłoże pod kolejne częsci, pod komiks itd.

Re: Przeczytałem

Może masz rację.

Cały czas towarzyszy mi to cudowne uczucie, którego brakowało od Przebudzenia Mocy - świadomość tego, że poruszamy się po zupełnie nieznanym terenie, a jednocześnie jesteśmy cały czas w świecie Gwiezdnych wojen.

Świat wartości „The High Republic”

Jednym z czynników, które wpływają na to, że czytając Light of the Jedi odczuwałem dość duży komfort jest to, że wizja społeczeństwa Wysokiej Republiki jest dość zbieżna z moim światopoglądem. Zresztą podobne wrażenie miała Elizbath Schaefer już rok temu.

https://twitter.com/eschaefer/status/1232401410291044359

Mamy dokładnie takie same odczucia co do LOTJ.

Jakie są więc wartości promowane przez High Republic?

Społeczeństwo wspólnotowe.

Może powtarzanie co chwilę kampanijnego sloganu We are all the Republic rzeczywiście jest nieco naiwne, to jednak jest podstawą idei, która wybrzmiewa w całej powieści. Poradzenie sobie ze skutkami Wielkiej Katastrofy ani żadna z Wielkich Prac Liny Soh nie byłyby możliwe, gdyby ludzie patrzyli na siebie jak na samotne wyspy na morzu. Może nie zapędzałbym się tak daleko, by powiedzieć, że High Republic jest państwem opiekuńczym (za mało wiemy), ale widać jak wiele obywateli i polityków postrzega społeczeństwo jako wielką maszynę, w której ludzie są trybikami, dążącymi zarówno do wspólnego jak i osobistego szczęścia.

Z drugiej strony mamy Nihilów, których powieść przedstawia jednoznacznie negatywnie. Podczas jednego z interludiów z ich udziałem wyjaśniony jest ich sposób rozumowania. Sprzeciwiają się ograniczeniu wolności, uważają że system państwowy, który dąży do społecznej sprawiedliwości, im tą wolność odbiera, dlatego z nim walczą. Posuwają się do różnego rodzaju ataków terrorystycznych, ale ich doktryna wyciągnięta została z czegoś pomiędzy anarchizmem i anarcho-kapitalizmem. - Tak dla pełnej wolności, nie dla wolności ograniczanej przez państwo, na której straży ono stoi. Taki sposób myślenia jest przez powieść krytykowany. Gdyby to Nihilowie sprawowali władzę, żadna z Wielkich Prac nie byłaby możliwa.

Dążenie do szczęścia.

Mimo dużego nacisku na wspólnotę, społeczeństwo oparte jest też na zasadach liberalizmu. Tak jak u nas pojednawczo mówimy czasem, że przynajmniej każdy "chce dobrze", to tak naprawdę wiemy, że obecnie konserwatyści i liberałowie nie tylko posługują się innymi narzędziami, ale także inne są ich cele. Jak zauważa Lina Soh - politycy w Wysokiej Republice, mimo różnych poglądów, dążą jednak do tego samego - by problemy wszystkich zostały dostrzeżone i by w galaktyce było jak najmniej cierpienia i poczucia krzywdy. Tak jak u nas jedni chcą utrzymać dotychczasowy system, a inni poszerzać wolności, tak w High Republic wszyscy są orędownikami zmiany i zwolennikami społeczeństwa, w którym każdy czuje się bezpiecznie i szczęśliwie. Zresztą podobnie cel życia i pewnie też istnienia społeczeństwa rozumie Avar Kriss, czego dowiadujemy się, gdy odwiedza San Tekków na Naboo.

Konflikt drogą do sprawiedliwości.

I tak najważniejsza jest sprawiedliwość. Pokój jest ważny, ale nie może być utrzymywany za wszelką cenę. Zwraca na to uwagę Yarael Poof, podsumowując dyskusję o zaangażowaniu Jedi w konflikt z Nihilami. Znając poglądy obecnego kierownictwa Lucasfilmu i zespołu Luminous można odnieść wrażenie, że jest to krytyka populizmu wyciągniętej dłoni. Nie można za wszelką cenę walczyć z polaryzacją społeczną i próbować dogadywać się, gdy jasne jest, że jedna strona chce systemu, w którym akceptowana jest krzywda i niesprawiedliwość.


Różnorodność.

Kolejny ciekawy aspekt. Jak zauważa Lina Soh, powinniśmy celebrować to, co odróżnia nas od siebie. Ta myśl pada w innym miejscu niż dyskusja na temat poglądów politycznych. Dotyczy konfliktów na tle gatunkowym i pochodzeniowym (np. Mon Cala i Quarrenowie). W naszym świecie można przenieść to na inny, choć podobny grunt: BLM, Black History Month, Pride Month, a nawet multikultularyzm. Niektórzy liberałowie sprzeciwiają się podkreślaniu różnic, ale np. Justina Irealnd nie ma zamiaru się tym przejmować.

https://twitter.com/justinaireland/status/1347598883493457924

https://twitter.com/justinaireland/status/1347355682388004864

Trzeba mówić o tym, że nie wszyscy mamy taką samą perspektywę.

Równość kobiet i mężczyzn.

Ostatnia rzecz, na którą chciałbym zwrócić uwagę. Może nie charakterystyczna akurat dla High Republic, ale przy LOTJ po raz pierwszy miałem wrażenie, że wśród polityków, wojskowych i Jedi może być minimalnie więcej kobiet. To nic złego, bo w feministycznym TLJ kobiety na ekranie widać przez 40% filmu. Czyli nawet w najbardziej `progresywnych` Gwiezdnych wojnach wahadło i tak jest przechylone w jedną stronę. Dobrze że dążymy do wyrównania. Tak jak pewnych różnic rasowych itp. nie da się zakopać (choć te między ludźmi w SW na szczęście nie występują, bo są kosmici), tak dwie główne płcie dzielą społeczeństwo właściwie na połowę, żadna nie jest mniejszością ani nie ma wielu równie dużych obozów. Dlatego różnice między nimi, jeżeli mają charakter kulturowego konstruktu, od dawna nie są obecne w Gwiezdnych wojnach, a na pewno nie w High Republic.

Bardzo miło było czytać momenty, w których podejmowano na najwyższym szczeblu Republiki decyzje, a kobiety nie były przy tym obecne tylko jako sekretarki lub efekt parytetów, ale były rzeczywistymi i silnymi elementami systemu władzy.

Oczywiście to moja bardzo wybiórcza percepcja - w końcu najłatwiej zapamiętać to, z czym czujemy więź emocjonalną. Jeżeli zauważacie jakieś inne ideały, które kształtują społeczeństwo Republiki 200 lat przed Skywalkerami albo chcielibyście skorygować coś, co napisałem, bardzo proszę!

Polska

Czy ujawniono już informację kiedy wydana zostanie polska wersja tej ksiażki? Znam angielski wystarczająco, żeby przeczytać tą książkę w oryginale, ale wolałbym poczekać na polskie wydanie.

Re: Polska

Na ten moment nawet nie ma w Polsce wydawnictwa wydającego książki SW.

Re: Polska

Co najwyżej można mieć nadzieję na jakiejś fanowskie tłumaczenia, ale nie pamiętam by ktokolwiek robił to jeśli chodzi o NK czy nawet Legendy (w czasach sprzed 2014 roku)

Re: Polska

Takie tłumaczenia powstawały, nawet za czasów Disneya tłumaczono jakieś legendarne młodzieżówki, które są gdzieś na forum - podobnie zresztą jak opowiadania.

Re: Polska

Projekt "Przybliżamy Legendy" od jakiegoś czasu pozostaje w stanie głębokiego uśpienia, nie umarł całkowicie, ale był to zbiorowy wysiłek dużej grupy ludzi.

Fanowskie tłumaczenie książki młodzieżowej, a przetłumaczenie pełnoprawnej powieści to jednak dwa różne pod względem skali zadania:
Samemu tłumaczyłem niektore opowiadania i tak - Ilezję która miczy sobie około 60 stron po polsku, tłumaczyłem bite dwa tygodnie po 8h dziennie.
Mercy Mission, które ma jakieś 12 stron po polsku tłumaczyłem 3 dni po 6h.

Dobry tłumacz podobno tłumaczy około 8str na 4h pracy. Light of the Jedi ma około 336 stron [jak podaje wookieepedia]. Przy tempie jakie podałem, wychodzi na to że potrzeba 168h na przetłumaczenie całości. 21 dni pracy, po 8h. To jest ogrom roboty i szczerze wątpię aby ktokolwiek podjął się takiego tytanicznego wysiłku.

...

Świetna książka, od której aż nie mogłem się oderwać! Nie czytałem wszystkich powieści nowego kanonu, ale na tą chwilę mogę stwierdzić, że to w mojej opinii, najlepsza pozycja od przejęcia uniwersum przez Disneya. Wyobrażenie Republiki w czasach jej świetności oraz realiów panujących w Zakonie Jedi w czasach gdy naprawdę byli strażnikami pokoju spotkało się z moimi wszystkimi oczekiwaniami. Genialnie zbudowane postacie, z których aż ciężko wybrać ulubioną. Gdyby tylko twórcy sequeli umieli tak dobrze budować kobiece postaci jak Charles Soule to Rey Nikt naprawdę mogłaby być przyzwoitą bohaterką. Wielowarstwowość powieści wspaniale otwiera drogę na kolejne historie, które mam nadzieję będą równie interesujące! Korzystając z ogarniającego mnie zachwytu, czas zabrać się za A Test of Courage...

10/10

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.