Forum

Zjawa z Tatooine (Troy Denning)

W w/w powieści Leia ma się dowiedzieć czegoś o swoim ojcu, a może i matce (8 lat po NN). Ale nie może to być zbyt dużo, skoro 8 lat później (Kryzys Czarnej Floty 16 lat po NN) mówi Luke`owi żeby dał sobie spokój z szukaniem matki, bo już wiele razy szukali i nic nie znaleźli. Czegoś tu nie rozumiem.

Ksiazki SW a tresc i D.L. :)

Powiem tak:
Lucas daje licencje na jakas ksiazke, dobra czy tez zla, fani mowia ze jest BE i FUUU, a on i tak ma to gdzies

PS. Widziales kiedys amerykanska istrukcje obslugii np. do ladowarki dla telefonu ????

Ci "A" to kompletne d.... :[

Andaral

USA? A co to?

Dopełniając wypowiedź Andarala powiem wam czym rozbroiło mnie Animal Planet...

USA = United Snakes of America

Pozostawiam to bez komentarza, gdyż Andaral powiedział juz wszystko to o czym myślę.

zgadzam się

z Andem, a pozatym to "kryzys..." wyszedł przed NT a "zjawa..." jest wydana praktycznie w środku NT.

WTC

Te głupki ze Stanów myślą, że jak im się zwalił jakiś głupi budynek, to wszyscy będą płakać. Straszne ! Straszne! Co oni sobie myślą tyle ludzi co tam ginie co dziennie pod kołami samochodów! Polacy przeżyli dwie wojny i nikt się nad nimi nie użalał. A tym imperialistom (nie nie jestem komunistą) zwaliła się wieża i wszyscy mają płakać, wycinać sceny z filmów. A ja wcale ich tak nie żałuje. Dobrze, że ktoś im uświadomił, że życie to nie tylko komercha i popkultura :P

Proponuję

zajrzeć do postu p.t "Wojna" w Towarzyskich.

Duch Tatooine...

Ja powiem tak, kiedy Del Rey zapowiedział książkę o tym jak Luke i Leia dowiedzą się czegoś o swoich rodzicach, to pomyślałem, że fajnie, ale myślałem, że będzie to po NEJ. Jak się pojawił tytuł "Tatooine Ghost" to w sumie tak myślałem, że to będzie ta książka. Choć musze przyznać, że już mam alergię na Tatooine, bo to niby mała planeta, i tak ważna jak to co strawi bantha, lecz w sumie prawie w każdej książce jest. Zrozumiałbym jeszcze gdyby na Tatooine dizała się akcja powieści w której Obi-wan doglądałby 9 letniego Luke`a. Ale to już mnie trochę ... denerwuje.
A fakt Kryzyz Czarnej Floty (notabene zobaczcie sobie jak on jest przetłumazony. Każdy rozdział inaczej, nie pamiętam już w której ksiażce. Zwrócicie uwagę ne te fakty), obawiam się, że zupełenie może być pominięty. Ale obawiam się jeszcze innej rzeczy. Książka w USA pojawi się w lutym 2003. A do czerwca 2003 jest dużo czasu, nie mówiąc już o maju 2005. Wystarczy, że Lucas powie Denningowi, że Padme zginie w E3 i on to zrobi, a potem Flanelowcowi się odwidzi i będzie boruta... (może być na odwrót, że Leia powie, iż matka zginęła przy niej na Alderaanie, a w filmie Mace Windu obetnie jej głowę bo walcząc z Anakinem do sali wpadnie Jar Jar, który przwróci statłuetkę i popchnie Mace`a. Ta statuetka, potem zabije Mace`a, tylko po to, żeby nie było przegięć, że takiego Jedi zabił Boba Fett ;) ) . To mnie niestety boli jeszcze bardziej, chociaż kto wie, co będzie w ROTJ na DVD.

Las ;-)

No i wygląda na to, że na początku lutego będzie można kupić e-booka, będącego częścią "Ducha Tatooine".

No i w USA

pojawił się Duch... hmmm.. zapowiada się bardzo ciekawie, bardzo ciekawie ale i tak bardziej czekam na Shatterpoint

z tego

co było w niusie to rzeczywiście Duch zapowiada siębardzo dobrze, tylko, żeby rzeczywiście u nas na jesień zlądował, jakos w to nie wierzę

Teraz już chyba

możemy czekać na Ducha w listopadzie. Shatterpoint juz czytałem i czekam z niecierpliwością, ale poneiważ już je znam to chyba na dzien dzisiejszy bardziej czekam na to co pokaże Denning. Mam nadzieje, iż się nie zawiodę.

No i mamy Zjawę

dziś sie pojawiła. Pozostaje czekać na pierwsze recenzje.

echh

Ja nie mam siana ....

Już jestem

po 200 stronach - wcześniej było super... w pewnym momencie ksiażka trochę zwolniła - ciągle jakieś aluzje do Widm itp. Mam dziwne wrażenie, że to zwolnienie lepiej się czyta po lekturze X-wingów.

Bardzo mi się podoba pomysł dopowiedzenia historii wielu postaci startujących w wyścigach w TPM.

I jeszcze historia Shmi - w sumie to nawet lepiej, że poznajemy ją z retrospektywy, niż mielibyśmy poznawać ja wprost. Choć wolałbym historie o 2 planowych postaciach, bez Lei i Hana, tym razem to kupuję.

Pewni w nocy skończę.

Lord

jestem na okolo 280str
tez dzis koncze
Dla mnie bomba
Dawno sie tyle nie posmialam jak przy tej ksiazce -teksy maja super
Historia Shimi ciekawa
a do aluzjido TPM sie musialam przyzwyczaic bo na poczatku drażniły mnie troche
.Ta ksiazke czyta mi sie o niebo lepiej niz np: ostatnie opowiesci z pałacu

heh

Ja to kjestem jakiś ślimak bo mam książke dłużej od Lorda a jestem na 240 , nie wiem może to przez to że czytam jeszcze "Planetę życia" i "Byłem jeńcem wermachtu".

Książka równierz mi się podoba

Dobra książka. (splr)

Przeczytałem w 3 dni, jeszcze długo przed świętami. Strasznie mnie wciągnęła, tymbardziej, że nie wiele czytałem jej zapowiedzi i nie chciałem zbytnio wiedzieć o czym będzie. A tam mnóstwo nawiązań do przeszłości. Nie czytałem duologi Thrawna. ale mysle, że ZJAWA to niezły wstęp do Dziedzica Imperium. Cała ta akcja z obrazem poprowadzona w świetny sposób, żeby nie zdradzać tożsamości wielkiego Admirała, a i tak każdy wiedział oco chodzi...

Pamiętknik babki Shmi, to był ciekawy wątek, troche historii znajomych Anakina za czasów TPM. No i wkońcu dowiadujemy się w jaki sposób Cleig poznał Shmi i jak ją wykupił z niewoli.
Dziwne w tym wszystkim wydawały mi się przemyślenia Lei. Były takie jakieś sztuczne, albo mi się wydawało, takie na siłę troche...
Dobry motyw był z obozem tuskenów, troche zakręcony, ale podobał mi się, tak jak cała ZJAWA.

p.s. Wychodzi na to, że w Zjawie zostały poczęte bliźniaki

a myslalem

ze zostaly poczęte w "Sokole Milenium" a tu taka mila niespodzianka

Możliwe, że się mylę.

Tak mi tylko się skojażyło i naszła mi taka myśl, po jednej nocy, którą Leia i Han spedzili na Tatooine... ale moge się mylić

wszystko jest mozliwe

jak nie wiedamo co oni w tej nocy wyprawiali na Tatooine mogli spac albo blizniaki robic

Leia

jeszcze nie chce bliźniaków ;P

No wiesz

Nie wszystkie dziewczyny chcą mieć dzieci... Ale jakoś to pózniej wychodzi, więc... no wiesz

ja tam jestem

jedynie ciekaw na ile Han był świadom tego że bęzie maił bachorki

Han

sam mówił że będzie w raju i spełnia się jego marzenia gdy jego piękna żona będzie miała jeszcze dzieci.

a to ciekawe

Bo w sumie nigdy nie wypowiadał się dotąd czy w ogóle jest kims kto chce dzieciaki czy nie. Był takim frreestylerem, ze nie podejrzewałbym go o takie przekonania

Jest jedna rzecz, której nie rozumiem... :/

Dokładnie na 312 stronie Leia mówi "Moje"... "Moje", potem Han jej przerywa, a za moment księżniczka się powtarza "Moje" To mi się troche skojazyło z Gollumem.. "Moj... Moj sssskarb" W końcu nie bylo to w Zjawie wyjasnione. Wiecie co Leia miala na myśli ?

Jak to co...

...coś, co należało do niej

No ja dzis skonczyłem

I powiem ze mi sie podobało tylko ten koniec tak cholernie sie dłużył że 3 rozdziały musiałem czytać na 2 razy . Ogólnie bomba Leia dowiaduje sie duzo o ojcu i babce (co ładnie wplata nową ze starą trylogią). Natomiast o Padme nie było nawet słowa co było dobrym krokiem tak samo jak nie świadomość tego że to C-3PO jest robotem stworzonym przez Anakina.

no to lecimy

Musze powiedziec, ze ksiązka ta wzbudza we mnie jakieś mieszane uczucia, raczej jestem na nie jeśli o nie chodzi. Przede wszystkim jest ona okropnie naciągana i nie chodzi mi tu tylko o kwestie nieprawdopodobności pewnych faktów i zdarzeń, a raczej o samą fabułę i sposób jej prezentacji. Mam po prostu wrażenie ze została ona napisana na sile gdyż autor jakoś tam chciał powspominac losy Skywalkerów i jakoś do tego nawiązać, ale chyba nie miał pomysłu w co to ubrać! Może i by jeszcze sprawa tego całego tałatajstwa, jak to tam się zwało? Mchoobrazu by jeszcze przeszła, ale cała otoczka sprawia wrażenie że książka nie została napisana aby opowiedzieć nam losy bohate®ów na tatooine a raczej żeby tylko i wyłącznie nawiązać do starych czasów… Kolejną rzecza jaka mi się nie podobała to sprawa tego że strasznie się głównym bohaterom obrywało, nie jestem oczywiście za ich niezniszczalnością, ale to już była przesada nie wiem ile razy i han i Leia dostali z blaster a złamali sobie cos coś skręcili cholera wie co im pękło no i pewnie się jeszcze każdy z nich po 5 razy odwodnił i takie bebły! Tu pojawia się jakas sprzeczność, bo po takich dawkach obrażeń nie powinni się oni ruszać, no ale nasi superheroes oczywiście zapi… na Banthach jak na jakims rodeo! Najbardziej dziwi mnie to że Denning napisał takiego booka, przeciez jego SbS był super bookiem trzymającym w napięciu i ciekaym dziełem! Widocznie lepiej czuje się on w książkach gdzie jest więcej akcji gdzie ma jakies wytyczone ramy ogólne tak jak w NEJ choć widać, zę inwensji mu nie brakuje ponieważ zarówno w SbS jak i w Zjawie wprowadza nowości jakoś zmienia tory coś podsumowuje… Ja wyrażeń tutaj tylko swoje obawy co do nowej jego trylogii obawiam się ponieważ ze się może lekko za brdzo rozchulać! Oby nie zrobił zadncyh głupot!

No wiem ze pewnie mnie cecia opluje za lekka krytyke Zjawy, ale jejzdanie jest mozno naznaczone jej miłościa do Hana

podobało mi się

wsepne pokazanie Thrawna, i chociaż nie ma jego imienia wspomnianego to ci którzy przeczytali trylogie Zahna wiedzą że oniego chodzi

Mi się...

...ta książka podobała i wcale mi nie przeszkadzało to, że tyle oberwali W sumie, to najgożej miał Kitster i on powinien nieprzeżyć, a Han raz się tam tylko odwodnił Nic poważnego Zresztą, Bactada czyni cuda O trylogię, Ja osobiście się nie boję

ej no Anor

przyznaje ze sie miło czytało o Hanie i Lei tez - lubie ich poprostu
. Ja wcale nie odniosłam wrazenia ze sa niezniszczalni wrecz przeciwnie to było własnie takie realne a nie ze lecą przez cała tatooine pełna sztyrmowcow i ich nawet nie postrzelili
Thrawn & mcoobraz raczej to idealnie do siebie pasuje bo on był pasonatem sztuki - kolekcjonerem .
Widze ze Zjawa nie trzyamała cie w napiecie? bo mnie akurat bardzo -chyba zalezy od gustu bardziej . no i dawka dobrego humoru chyba najlepszego jaki dotychczas czytałam [chodz Darth Maul tez wymiata]
.Czy ja cie kiedys oplułam

no na razie jeszcze nie:)

Ale w kwestii humoru to się zgodzę w 100% absolutnie super to wyszło Denningowi, momentami spływałem ze smiechu tego w sumie to nie uwzględniłem w mojje recenzji do dodaje co najmniej pół punktu w mej ocenie

Mi

się Zjawa strasznie podobała, bardziej niż Punkt Przełomu i wszystkie inne książki wydane w 2003.

BIjuifuuuk boook

aLE SPRZEPRASZAM EYWPOWIM SIE O NIECHJ CHYABZA JUTOTORO EHHHH ten CAPLOG porzempraszam po raz 5 ehhehe l(O

Moje zdanie

Na początek chciał bym podziękować Kisielowi ze mi tę książkę pożyczył.
Książka zaczyna się dość hmm jak by to powiedzieć „Nie pozornie” co jest plusem jak najbardziej. Później gdy cała akcja się rozpędza to już nie można się oderwać i czytam ją aż... do 4 końcowych rozdziałów który dłużą się tak nie miłosiernie że jestem zły na autora za to. Ale książka ogólnie na plus bo bardzo ładnie podejmuje próbę połączenia Klasycznej trylogii z nowymi epizodami i co najlepsze udaje je się to w 100%. Mam nadzieje że coraz więcej takich książek się będzie pojawiać.

Moja ocena

Dla mnie książka to jedna z lepszych i ciekawszych powieści w świecie SW. Choć powiedzmy wprost, ma inny klimat.. Zamiast walk, wojen, mamy tu raczej przygodowe awantury, a dotego jest ciepła i rodzinna. Denning, który umie wpisać się w różne światy (SW, Forgotten Realms czy Planescape), doskonale się spisał. Wyciągnął wnioski z Gwiazdy po Gwieździe. Najbardziej będa zawiedzeni Ci, którzy oczekują książek SF. Denning to etatowy pisarz fantasy - a raczej adventure fantasy.. I tym właśnie jest Zjawa.
Poza głównym tematem, Zahnem itp. za olbrzymi plus uznaję cała Tatooine. Po raz pierwszy od bardzo dawna nie miałem jej dość. Może to dlatego, że większość twórców eksploatowała jej dziedzictwo z trylogii, nikt nie chciał dać więcej od siebie, bo to mała planetka była. Denning wykorzystał ogrom potencjału Tatooine stworzyny przez AOTC i zwłaszcza TPM. Historie uczestników Podracerów robią na mnie duże wrażenie. No i jeszcze historia Shmi - doskonały pomysł by wrzucić ją jako retrospektywę. Obawiam się, że nikt w Del Rey nie wydałby książki o Shmi. Ciesze się, że Denning dał nam choć tyle.

A książka ma jeszcze dwa olbrzymie plusy:
- żadna dotychczas napsiana, nie łączy w tak perfekcyjny sposób, starych epizodów, z nowymi i Eu
- druga rzecz, to prawie bondowski tekst: Okoblaster - rozpylony, nie gazowany.

Ja mam inne odczucia...

Tu zgodzę się z Anorem - autor niepotrzebnie zamieścił historię wydarzeń dziejących się po odlocie Anakina. Reszta może być, choć moim zdaniem już nie powinno się pisać książek wciśniętych między inne opowieści.

mam taką samą

opinię co do wciskania nowych skiażek w już istniejące czasy! Równeiż uwazam ze nie powinno się już takich bvooków pisać, po prostu to powoduje pojawianie się nowych problemów bugów oraz nieścisłości. W tym świetle bardzo oabwiam się o serie która ma powstać między CW a ANH i ma mieć kilka książek, już się boję że się znowu kaszankanarobi. Wedle mnie lepiej byłoby isc w kierunku tworzenia czegoś po NEJ tak jak to pisze Denning

wiesz

A ja powiem tak, do książek, które wkradają się wewnatrz inne powieści nic nie mam. Wręcz przeciwnie, zazwyczaj mam dobre wspomnienia z nich. Choćby "Ja, Jedi" czy "Cienie Imperium" - obie to własnie przykład bazownia na innych powieściach. Zresztą trylogia Wojen Łowców Nagród też nie jest w cale lepsza. .

fakt

niektóre są dobre, ale problem w tym aby umiec napsiać taka książkę w odpowiedni sposóbv, a własnie tutaj pojawia się najwięcej problemów i często autorzy mogą sobie z tym nie poradzić!

Dla mnie

najmocniejszym punktem książki jest wystąpienie Thrawna-jako tajemniczego admirała oraz szturmowca A og olnie...książka była taka sobe:/ Szczerze mówia, to gdyby nie wątek Thrawna żałowalbym że nie kupiłem Punktu Przełomu zamiast tego.

Zjawa z Tatoine

CZy ktokolwiek wie jaki jest adres strony z książkami bo chciałbym tę część bo nie mam. Piszcie.

Wpisz...

...w wyszukiwarce na forum hungryewok, powinno Ci znaleźć

Tatooine Ghost i Kryzys Czarnej Floty

Bo ja mam wrażenie, że Kryzys Czarnej Floty został zignorowany przez pisarzy EU. Wszystkie rozwiązania z tej książki przpadły: system władzy, tajne służby, typy myśliwców, Biały Nurt, matka Leii i Luke`a. Szkoda.

I dobrze

bo niektóre z wątków dobrej skądinąd trylogii były wręcz tragiczne: ten siedzący-i-nic-nie-robiący-pacyfistyczny Luke, który stał na mostku i gapił sie na bitwę, jaka się rozgrywała, niekompetentna Leia, która stake utrudnia dzialania Draysonowi i Ackbarowi, czy też Han i Lando po raz setny "powracajacy wbrew własnej woli do woja". Dobrze, że tych wątków nie ciągnięto dalej. Ale ogólnie Kryzys Czarnej Floty mi się podobał.

No nie wiem...

Nie trzeba by było ciągnąć wątków zaproponowanych przez McDowella. Mnie chodzi o pewne rozwiązania. W żadnej książce nie ma tak szczegółowo ukazanych procesów rządzących Republiką. Drayson to jeden z moich ulubionych bohaterów SW. Szara eminencja... cichy władca Nowej Republiki. Zaginął wraz z końcem KCF McDowella. Szkoda. A że Luke stał się pacyfistą? Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni. Połowa NEJ ciągnie ten poroniony pomysł. Leia niekompetentna? Może tak, ale... ona ma na głowie pół galaktyki i musi mieć na uwadze,że jedna nieostrożna decyzja i sie narozrabia. Z drugiej strony, fakt że rozmowy z Leią były irytujące. Jej argumenty były w stylu nie, bo nie. Ale ja i tak uważam, że blędem jest zignorowanie pewnych rozwiązań McDowella.

Przeczytałem

Muszę powiedzieć że te pozytywy jakie o niej napisano, nie są wcale bezpodstawne, ale może od początku .

Pierwsza rzecz to sama planeta. Mam wrażenie że Tatooine nie zasługuje na miano galaktycznego zadupia, a jeśli tak to jest ono najruchliwszym zadupiem o jakim przyszło mi czytać .To tu dorastał Anakin Skywalker i jego syn, to tu uśmiercono niejakiego gangstera Jabbe Hutta i tu odbywają się aukcje niecodziennych dzieł sztuki. Ale pewnie i to nie wszystko.

Następną sprawą jest autor i to jak odnajduje się w SW. Niestety jest to jedyna pozycja jaką miałem okazję przeczytać i nie mogę tym samym odnieść się np: do SbS. Jedno jest pewne że znakomicie poradził sobie z połączeniem nowego ze starym. Bardzo naturalnie ukazał to odnajdowanie niezanej strony Tatooine przez Leię. Podobały mi się opisy losów postaci, z którymi spotykał się mały Anakin. Najbardziej przypadł mi do gustu wątek z Teemtoo (nie wiem czy dobrze napisałem ) jak i wspomnienia o Watto . Przepiękne wyszły opisy planety, dzięki czemu Tatooine przestaje jawić się wyłącznie jako kupa piachu. Okazuje się że pustynia może być równie urokliwa jak tropiki . Natomiast przydługa była wędrówka przez pustkowia. Zgodzę się także z głosami krytyki na temat niewyczerpalnych zasobów energii głównycz bohaterów. Po takich ranach powinni umrzeć z co najmniej dwa razy.

Kończąc dodam że książka świetnie wpisuje się w kanon i z jeszcze większym animuszem zabieram się za nadrabianie zaległości

Ocena 9/10

moim skromnym zdaniem

Książka bardzo ciekawa, podobały mi sie te nawiązania do NT. Fajny był wątek dziennika Shmi i reakcji Leii gdy dowiadywała sie z czasem jakim człowiekiem był jej ojciec w przeszłości. Bardzo ciekawe było też pokazanie kilku miejsc znanych z filmów jak np. dom Obi-Wana.

Książka zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i daje 9+/10

10/10

Znakomita ksiązka wykorzystująca wszelką wiedzę z filmów o tatooine.
Idealne uzupełnienie pomiędzy Ślubem, a Trylogią Tharwna. Wspaniałe retrospekcje Shimi. Najlepsza książka SW.

Jednym

zdaniem fajna, ciekawa książka!

...

doskonale przedstawiona Tatooine, masa smaczków i nawiązań i niezwykły klimat 9/10

...

Wczoraj skończyłem czytać Zjawę z Tatooine. I jak?
Bardzo dobrze. Już od początku książka mnie wciągnęła. Jest bardzo dużo ciekawych wątków. Najbardziej podobał mi się wątek dziedzictwa Anakina Skywalkera na tej planecie. Gdy dowiedziałem się, że w książce będzie dużo nawiązań do TPM to pomyślałem, że to będzie trochę naciągane. Leia i Han będą szli przez Mos Espę i spotykali kolejno przyjaciół Anakina. Jednak po przeczytaniu stwierdziłem, że autorowi udało się wszystko ładnie i realnie napisać. Trochę mi się przypomniała Moc Wyzwolona, gdzie mogliśmy się przekonać jak Starkiller zmieniał życie na poszczególnych planetach (tak właściwie to był jedyny wątek, który mi się w TFU podobał). Annie zmienił życie Walda, Kitstera a nawet Tuskenów (to ze złym duchem też bardzo mi się podobało). Świetne były zapiski w pamiętniku Shmi. Lubię czytać o relacjach Hana i Leii i ich kłótniach. Wkurzali mnie trochę Squibowie (myślałem, że będą tylko postaciami epizodycznymi). Trochę mi się zrobiło żal, że nie posiadam Trylogii Thrawna. Czytając tę książkę stwierdziłem, że trylogię muszę przeczytać. Jednak po wciągającej aukcji i spotkaniu Walda, trochę się nudziłem. Na szczęście po podróży z karawaną, akcja znowu się nabrała tempa i końcówkę przeczytałem jednym tchem. Jedyne co mogę zarzucić to właśnie nudy w środku książki i ilość stron. Ilość stron dlatego, że autor trochę się rozpisywał w mało ważnych kawałkach (patrz na przykład I rozdział powieści).
Podsumowując, daję z zadowoleniem 9/10. Mam nadzieję, że po Objawieniu, które zacząłem czytać, też będę w dobrym humorze.

Zjawa, duch i upiory!

Książka wydana w 2002 - po premierze Ataku Klonów, ale jeszcze przed Zemstą Sithów. Wciśnięta chronologicznie pomiędzy "Ślub Księżniczki Lei" a trylogię Thrawna. Autor znakomicie wybrnął z zadania jakie mu chyba przyświecało - mianowicie nawiązał do, dopiero co przedstawionych w Epizodzie II faktów dotyczących matki Anakina, uniknął dodatkowo wtedy jeszcze wielkiej niewiadomej odnośnie losów Padme, mało tego, idealnie to wszystko wkomponował w ówczesny kanon. W wydanej kilka lat wcześniej trylogii "Kryzys Czarnej Floty" Luke szuka swoje matki i nic o niej nie wie, "Zjawa z Tatooine" nie dokonuje retconu, podaje tylko szczątkowe informacje odnośnie Shmi Skywalker i kolegów Anakina z dzieciństwa.

Poza tym autor nawiązuje do wspomnianego ślubu Lei i Hana i Hapańskiego Kryzysu. Han nadal się dąsa na rząd Nowej Republiki, pojawia się też znany z powieści Dave Wolvetrona pewien otyły Alderaański lobbysta. Leia wspomina też ducha ojca proszącego o wybaczenie z "Paktu na Bakurze". W tle mamy też misję Eskadry Widm a filmowym bohaterom przeszkadza pewien Admirał o czerwonych oczach ...

Leia nie chce mieć dzieci, ale za sprawą pamiętnika swojej babki i poznaniu dzieciństwa swego ojca zmienia zdanie. Ciekawie się czyta jej rozterki emocjonalne z perspektywy znanych już losów Jacena ...

Mam też wrażenie, że Troy Denning delikatnie nawiązał do komiksów Dark Empire - raz w postaci żartu Hana a drugi raz chyba w wizjach mocy Lei, gdzie widzi widmo wołające "moje!" - tak jak sklonowany Palpatine, próbując przejąć esencję mocy od nienarodzonego jeszcze Anakina Solo w "Empire`s End".

Jak widzicie książka jest pełna nawiązań i smaczków, teraz jak czytam stary kanon ponownie, chronologicznie to takie nawiązania to sama przyjemność z lektury. Ma się wrażenie ciągłości opowiadanej historii i spójności. Styl autora jak zawsze jest dobry, przygodowe czytadło. Świetnie wypada też debiutujące trio Squibów (ci pojawią się jeszcze gościnnie w trylogii Roju, wiele lat później) - są zabawni, honorowi na swój pokrętny sposób i niesamowicie pazerni. Ich licytacja obrazu z Imperialnym oficerem to jedna z zabawniejszych rzeczy w legendach.

Polecam, znakomite czytadło 8/10.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.