Forum

Spotkanie na Mimban

Obserwując forum, znalazłem kilka bluzg na tę książkę. Oczywiście uważam, że jest ona słąbo napisana, ale wciąż uważam, że jest ona ważna w uniwersum SW, między innymi ze względu na mitologię i pewne rozumienie Mocy. Tu bardzo ważny jest kryształ . Oczywiście stoi to w jawnej sprzeczności z Midichlorianami - ale osobiście bardziej odpowiada mi kryształ, niż midichloriany. (motyw Kryształu rozwinę za tydzień, chyba, że ktoś inny trafi w sedno wcześniej).
Jak Wy oceniacie tę książkę (moze olewajac umiejetności Pana Fostera), ale ze wzzględu na jej wpływ na SW, no i takze w kontekscie Midichlorianów.

Ciekwe:)

Bo akurat przed chwilą zaliczyłem tego booka do mojej listy książek, które powinny byc infinities oczywiście pamiętałem twoja wypowiedź z jednego posta bodajże z 14 lsitopada gdzie już broniłem Spotkania...

Ale wracając do tematu... Ja uważam, że jakby ona nie była bliska wizji Lucasa na dzień dzisiejszy czyli choćby po stworzeniu kolejnych Epizodów nie wpasowuje się ona zupelnie w świat SW, po prostu nie pasuje... Może rzeczwiście dla niektórych kryszał jest lepszy od midichlorianów, ale midichlorianów już nikt nie zmieni bo z EPI nie zrobimy infnities.
Z pewnością możnaby inaczej oceniać tę książkę gdyby nie było EIV itd, wtedy prawdopodobnie cieszyłbym się z tej pozycji bo z niczym by mi nie kolidowała.

A rozwijając kwestię krształu oraz midichlorianów, to osobiscie nie chcę nic z tego a jeśli miałbym cos chcieć, to może midichloriany, gdyż Moc sama w sobie zawsze kojarzyła mi się z czyms nienamacalnym i sprowadzanie jej do przedmiotu mi nie odpowiada. Choć z drugiej strony kryształ jako źródło Mocy pasuje mi do konkluzji TUFa z której wynika że nie ma czegoś takiego jak CSM i JSM, Moc jest jedna i tu możnaby powiedzieć, ze kryształ jako nośnik całej Mocy pasowałby dużo bardziej niz midichloriany... no cóż pozostaje w rozterce

Ogólnie

mam nadzieję, że w końcu zrobią coś z Mocą, bo póki co jest namieszna na maksa jej teoria. A faktycznie z TUFem fajnie się to koliduje, a co by było, gdyby ten kryształ był naturlanym złożem midichlorianów? albo w jakiś sposób wchodził z nimi w reakcję. Gdyby pójść w tę stronę byłoby ciekawe rozwinięcie. Ale nie ukrywajmy, pomysłowość pani Rostoni na pewno nie pozwoli na coś takiego .

Zgodze się na

początku z Anorem (przynajmniej po części), że do wizerunku wszechobecnej Mocy kryształ ją skupiający zbytnio mi nie pasuje ... nie wgłębiam się już w sam aspekt powstania kryształu i jego właściwości (czy potrafi skupiac moc jeszcze jako kryształowa "gruda" czy też dopiero dzięki odpowiedniemu szlifowaniu nabiera takich właściwości?) ani jego wyjątkowość (jjesli jest to naturalny kryształ to powinno być ich o wiele więcej).

Oczywiście SW (a zwłaszcza jej jądro ..czyli OT) są mieszanką S-F z fantasy... i jesli nawet pasuje mi wykorzystanie z tej drugiej bohaterów z mieczami to jednak "kryształy mocy", ktore sa elementarnych składnikiem fantasy jednak w kontekście SW mi nie pasują.

Co do samego aspektu powstania SnM ... to może rzeczywiście Foster dostał bezpośrednie wskazówki od GL dotyczące historii i kierunków w jakim będzie sie rozwijało dalej SW ..ale wychodzi na to ze GL jednak z tych kierunków całkowicie zrezygnował lub je zmienił podczas kręcenia E5;6 ... książka w zbyt wielu miejscach odbiega lub nawet całkowicie się kłóci z wizjaw nich ukazaną.

fantasy

Dla mnie SW to najczystrza forma fantasy, stąd krystztał - magiczny artefakt mi jak najbardziej pasuje .
A co do Fostera, to prawda jest taka, że gdyby nie starczyło realizację na Imperium Kontratakuje to "Spotkanie na Mimban" miało być filmem telewizyjnym. Cieszę się, że nie było, choć mimo wszystko wolałbym, by nakręcili je zamiast "Holiday Special".

hym

no zakupiłem dzisiaj ,,Spotkanie na Mimban" to klubowe wydanie(100 egz.) i nie wiem czy dobrze postąpiłem, jak nie to może na allegro sprzedam i się chyba nie będę bawił w gierki kolekcjonerskie. Powiedzcie coś, doradźcie..... sprzedać, czy zostawić?

Najpierw

przeczytaj, później się nad tym zastanów...
Co do kupowania dzisiaj, to o której nabyłeś tą książkę, skoro post jest wysłany o 00:43:00...

eeeeee

sory nie skapowałem się że to już ta godzina a nabyłem ją o jakiejś 13-14 we Wtorek, ech przed kompem to jednak ten czas ucieka....

jak będziesz

sprzedawał to daj znać, bo ja się w te kolekcjonerskie bawię

hym

ok dobra, masz jak w banku, jak tylko zdecyduję się na sprzedaż, to dam Ci cynk

Spotkanie na Mimban

Kupiłem sobie tę książeczkę gdzieś w antykwariacie.
Słyszałem o niej dużo złego, ale nie zauważyłem w niej nic, co urągałoby jakoś przesadnie Gwiezdnym Wojnom. Biorąc pod uwagę, że była to pierwsza książka EU, to w tym kontekście wcale nie wypada tak najgorzej. Mam wrażenie, że później, mimo już rozbudowanego kanonu, powstawały dużo gorsze rzeczy

Oczywiście książka jest nudna, prawie nic się w niej nie dzieje, a jedyne co dano czytelnikowi to nieistotna przygoda Luke`a i Leii na bagnistej planetce. Vader został dodany tam trochę na siłę, bo trzeba było jakiegoś szwarccharaktera, a po co wymyślać nowego, skoro ten był dopiero co wymyślony
To co przede wszystkim brakuje tej książce to solidnego zakończenia. Vader pokonuje Luke`a w pojedynku, po czym w kluczowym momencie wpada w dziurę i tyle go widzieli xD
W tym momencie fabuła zostaje też ucięta, bo nie dane nam było dowiedzieć się jak właściwie po zdobyciu kryształu bohaterowie uciekli z planety, a przecież to było ich celem od pierwszych stron.

Rzeczy takie jak "cesarz" zamiast Imperatora, czy "Alianci" i "Przymierze" zamiast rebeliantów - pomijam, właśnie ze względu na czas powstania powieści.
Zastanowiło mnie natomiast funkcjonujące w książce określenie "Sith". Nie sądziłem, że już wówczas istniało.

Zabawne było porównanie podziemnych roślin do kościelnych witraży , ale takie kwiatki zdarzały się i w innych książkach (promienie rentgenowskie na przykład).

Całość jest oczywiście słabo napisana, jest to bardzo proste i niewyszukane, ale czytało się szybko i bez szczególnego zażenowania. No i jest dość krótkie . Dobrej oceny jednak dać nie mogę, bo warto to mieć na półce chyba tylko ze względów czysto kolekcjonerskich.

4/10

Re: Spotkanie na Mimban

Parę zabawnych fragmentów, ale generalnie nie jest to książka którą polecałbym komukolwiek, w tym osobie zainteresowanej SW

Jedynie jako ciekawostka historyczna na godzinkę.

Re: Spotkanie na Mimban

Elendil napisał:
Rzeczy takie jak "cesarz" zamiast Imperatora, czy "Alianci" i "Przymierze" zamiast rebeliantów - pomijam, właśnie ze względu na czas powstania powieści.
-----------------------
Ale to akurat wina polskiego tłumaczenia. Po angielsku cesarz/imperator czy sojusz/przymierze to jedne i te same słowa (emperor, alliance). Chociaż w sumie to i w Polsce to jedna z pierwszych wydanych książek...

Re: Spotkanie na Mimban

Elendil napisał:

Zastanowiło mnie natomiast funkcjonujące w książce określenie "Sith". Nie sądziłem, że już wówczas istniało.

-----------------------

Określenie "Sith" występowało już chociażby w pierwszej marvelowskiej serii komiksów (Tutaj 6 zeszyt będący zwieńczeniem adaptacji Nowej Nadziei).

http://4.bp.blogspot.com/-NfTctRVJbsw/VWkqWPLy4bI/AAAAAAAAZWA/fm7ZMN7IxuI/s1600/Star%2BWars%2B%25236%2B-%2BImmortal%2BSith%2BGods.png

Swoją drogą polecam je jako przykład radosnej twórczości momentami tego samego sortu co "Holiday Special". Dla przykładu: w zeszytach sprzed "Powrotu Jedi" pojawiał się Jabba jako morsopodobny obcy, zanim Lucas w ogóle określił jego wygląd.

Re: Spotkanie na Mimban

No racja. Dopiero co ten komiks czytałem i już zapomniałem

Re: Spotkanie na Mimban

W sumie najlepsza książka SW. Później była już tylko linia pochyła w dół.

Re: Spotkanie na Mimban

Same zrzynki. Dobrzy walczą z tym złym, ile można...

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.