Przebudzenie Mocy

Goniąc „Avatara” i łowcy niewolników

Zaczynamy od wstępnego podsumowania trzeciego weekendu „Przebudzenia Mocy”. W USA film zarobił prawdopodobnie koło 88 milionów. W sumie ma już 740 milionów, co daje mu drugie miejsce na amerykańskiej liście sukcesów kasowych wszech czasów. Pierwszy pozostaje „Avatar” ale już tylko przez jeden do trzech dni. Film Jamesa Camerona zgromadził 760,5 miliona USD, z tego 749 milionów USD w ciągu 34 pierwszych tygodni. Resztę zarobił w ramach wznowień i pokazów specjalnych. Tak więc sukces filmu Abramsa w Stanach jest fenomenalny i bezprecedensowy. Zobaczymy, gdzie znajduje się szklany sufit.

Poza Stanami film ma już 770 milionów USD, wciąż bez rynku chińskiego. Również na dniach Epizod VII powinien stać się trzecim najbardziej dochodowym filmem na całym świecie, po „Avatarze” (2,7 miliarda USD) i „Titanicu” (2 miliardy USD). Na razie jest jeszcze na szóstej pozycji z 1,5 miliarda USD, ale to się szybko zmieni.



Tymczasem Geroge Lucas udzielił długiego wywiadu Charliemu Rossowi. Wywiad można obejrzeć powyżej. Flanelowiec odniósł się także do Epizodu VII, tym razem jednak nie w superlatywach. Stwierdził, że Disney chciał zrobić film w stylu retro, co George’owi się nie podobało. On bardzo chciał by każdy film był inny, miał różne planety, okręty i pokazywał nowe rzeczy. Ten jest dość zachowawczy. Wspomniał też, że nie wykorzystano jego pomysłów. Disney kupił Lucasfilm, dla marki, i zdaniem Lucasa zachowali się trochę jak biali łowcy niewolników. Z tego ostatniego komentarza George bardzo szybko się wycofał. Przyznał, że to bardzo niepoprawna analogia i że nie ma żalu do Disneya, bo dokładnie wiedział, co czeka tam „Gwiezdne Wojny”. Sam jest przy tym bardzo ciekawy, co wyjdzie z projektów w parkach Disneya, a także kolejnych filmów i seriali.

Na koniec zła wiadomość. Jeśli ktoś liczy na wersję reżyserską „Przebudzenia Mocy”, to może się nie doczekać. J.J. Abrams stwierdził, że nie jest fanem takich wydań. W dodatku jego zdaniem film, który widzimy w kinie powinien być obrazem skończonym. I tak jest z VII Epizodem. Tu znów mamy dość różne podejście niż te prezentowane przez George’a Lucasa. Flanelowiec wiele razy powtarzał, że nie ma filmu skończonego, są tylko takie, które musiano odłożyć na półkę. Wielokrotnie przy tym poprawiał oryginalną sagę, z różnym skutkiem. Niemniej jednak wciąż liczymy na usunięte sceny na wydaniu blu-ray Epizodu VII.



Tagi: Avatar (28) Blu-ray (217) Epizod VII: Przebudzenie Mocy (866) George Lucas (1055) J. J. Abrams (519) wywiad (153)

Komentarze (29)

Michalomatek-> Obejrzałem... prymitywne ale nawet zabawne.
Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że geniusz Lucasa nie ogranicza się wyłącznie do SW ;)

Krogulec - radzę ci zajrzeć na to, że wszystkie 5 filmów J. J. Abramsa zostało pozytywnie ocenionych przez krytyków.

Jeśli twierdzisz, że Lucas to geniusz, to oglądnij recenzje prequeli Pana Plinketta.

Krogulec - przyznaję Ci rację. Nienawidziłem szczerze prequeli. Teraz zaczynam doceniać wartości, o których mówisz. W porównaniu do TFA to rzeczywiście bardzo przyzwoite filmy.

Im gorsze gówno, tym więcej przynosi dochodu.

George Lucas to przy Abramsie i disneyowskich wyrobnikach geniusz i wizjoner. Teraz co niektórzy zaczną wreszcie doceniać Papę Lucasa i zrozumieją, jak istotna była jego wizja, scenariusz, pomysł na sagę, historię Anakina i Skywalkerów i wszystko... teraz będziecie mieli tylko odgrzewane kotlety z jego pomysłów, przemielone, z gorszym aktorstwem, głupsze, z idiotycznymi dowcipasami i nastawione na widza-idiotę. G

Mądry, inteligentny i wrażliwy człowiek. To czego zabrakło mi najbardziej w TFA to właśnie jego myśli. Bez tego Gwiezdne Wojny są okrojonym, wysokobudżetowym filmikiem sezonowym o statkach, laserach, eksplozjach i "wielkich psach". Dlatego dziwi mnie obecna moda na hejtowanie prequeli i stawianie TFA na piedestale. Może i jest to dobra niedzielna rozrywka pokroju Strażników Galaktyki, ale niestety już nie jest to ta uniwersalna, fascynująca swym bogactwem saga do jakiej przyzwyczaił nas Lucas. Dziwi mnie to, że większość widzów w swych zachwytach nad nowym filmem tego nie dostrzega. Dziwi mnie, że większość satysfakcjonuje ta powierzchowna warstwa, będąca wyłącznie bezmyślną retro-kopią wielkiego (na skalę globalną) dzieła kultury.

PS. Zgadzam sie co do muzyki. Dla mnie zawsze najmocniejszym elementem prequeli byla muzyka. Moge ich nie ogladac, a i tak muzyka wzbudza emocje. Slucham jej z przyjemnoscia z plyt. Niestety, w przypadku EVII muzyka wypada naprawde blado.

Najgorsze jest to, ze w wielu dyskusjach na temat EVII osoby zaciekle broniace nowego epizodu posilkuja sie argumentami w rodzaju: "nie znasz sie" albo "marudzisz." Naprawde trzeba nie miec za grosz zdrowego podejscia by negowac fakty. Epizod VII to w ogromnej mierze kalka bardzo wielu elementow z klasycznej trylogii. Jesli takie bylo zamierzenie Disneya, to sie udalo. Pierwsza godzina filmu jest nacysona klimatem i daje mozliwosc zaglebienia sie w swiat. Niestety, tego samego nie moge powiedziec o pedzacej na hurra drugiej godzinie.

Pozdrowienia z Chin. Tutaj film wejdzie do kin na dniach. Widzialem go w Hong Kongu dwa razy i pierwsze wrazenie pozostawilo spory niedosyt, a raczej zawod. Drugi raz bylo duzo lepiej i ciesze sie, ze mamy ten Epizod, ale jesli ktos lyka wszystko i twierdzi, ze krytyka to marudzenie, to mnie krew zalewa, bo to argumenty z podstawowki.

Pierwszy raz od naprawdę dawna Lucas ma u mnie plusa, i to ogromnego plusa, za słowa iż "nie ma filmu skończonego, są tylko takie, które musiano odłożyć na półkę". Być może nie jest to opis adekwatny do każdego możliwego filmu, zwłaszcza stricte autorskiego, ale do hollywoodzkiego już tak. Przebudzeniu mocy potrzeba zastrzyku scen, które wyjaśnią mnóstwo niedopowiedzianych kwestii. Jeżeli JJ tego nie dostrzega, to być może sam nie rozumie swojego dzieła. Mimo wszystko rozumiem intencje JJ. Dobry reżyser chce stworzyć film nie taki, który będzie niepotrzebnie długi i będzie składał się ze wszystkich nakręconych ujęć, ale taki, który będzie spójny, logiczny, bez zbędnej treści czy wprowadzających zamęt niedopowiedzeń. Być może TFA powinno trwać nie 2 godziny z hakiem, tylko 3 albo 4. Moim zdaniem scenarzyści za bardzo pszyszaleli z ilością miejsc, zdarzeń czy postaci, przez co nie są w stanie przedstawić choćby jednego wątku w sposób kompletny. Mam wrażenie, że tak duża ilość tych elementów podyktowana jest przede wszystkim merchandisingiem, a liczne niedopowiedzenia skuszeniem starych jak i nowych fanów do sięgnięcia po ostatnie wydawnictwa.

Wielka szkoda, że nie będzie wersji reżyserskiej na Blu-ray... mam nadzieję, że dodadzą mimo wszystko usunięte sceny do wydania, osobno w innym katalogu na płycie.

@catvocker
Ale to nie ja marudzę, że nie ma Nowych Planet, tylko taki jeden George ;)

Masakra, po dwóch seansach nie potrafię zrozumieć skąd te zachwyty filmem. Wśród znajomych, tak fanów jak i popkorniarzy, przeważają głosy sporego żalu i rozczarowania, z Kylo śmiało się dobre ćwierć sali, ideę dwustrzałowej superbroni wyśmiał nawet 12 latek, pytał też co tu robi Azog z "Hobbita". Padaczka kamerzysty, średniawa muzyka, kurde, co wy w tym filmie widzicie??

bartoszcze-> jeżeli mówisz o Tatooine to zauważ, że lokacja z e1 jest inna niż ta w e2, a ta z e2 nie jest wyłącznie tą z e4, Coruscant też jest pokazane z różnych perspektyw, podobnie Naboo ;-)

I pewnie dlatego że każdy film miał mieć odmienne lokacje, to w E1, E2 i E4 mamy tę samą planetę...
..zaraz, w E7 jej nie ma?

Sprzedał bo miał dosyć krytyki,nie dziwię się mu. Dziwię się natomiast , że teraz sam krytykuje mimo iż film przebija pod każdym względem prequele. Zawsze będę szanował Lucasa jednocześnie cieszę się, że oddał swoje dziecko w młodsze ręce ponieważ on chciał w nowych filmach w głównych rolach umieścić dzieci a więc wtedy to byśmy dostali prawdziwe "High school musical" :) A nazywa te filmy "retro" z wiadomych względów Lucasa po prostu zawsze ciągnęło do nowinek technologicznych a więc zastosowanie praktycznych efektów to dla niego film retro i tyle.

Na prawdę dziwią mnie komentarze typu - George nie ma talentu, lub nie potrafi nakręcić dobry film! I nie dziwie się że sprzedał SW. Miał pewnie dosyć krytyki. Też bym tak zrobił pewnie na jego miejscu. Stworzył świat, którego nie mógł kształcić tak jak mu się podoba - bo "fani" mu nie pozwalają. Prawda jest taka. że to jest jego dzieło i teoretycznie mógł z tym robić co chciał. Tak zrobił w prequelach i wszystkim się nie podobało - bo oczywiście wszyscy wiedzą lepiej jak świat GW powinien wyglądać. Ah jo ...

Trzeba odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: czy gdyby na początku TFA nie było logo Star Wars i klasycznych żółtych napisów to nie uznalibyście że ten film jest plagiatem ANH?

Troche racji ma, ale mam nadzieje, ze to wynika tylko z tego, ze Disney bal sie experymentowac przy pierwszym (ich) epizodzie. Jesli bedzie znowu tyle podobienstw w nastepnych epizodach, to bedzie to troche smutne...

nikt1092
Ja osobiście też nie mam problemów co do różnorodności filmów. Ale no właśnie jest jedno duże ale. Takie zabiegi praktycznie zawsze kończą się przerostem formy nad treścią. Przykładam są prequele. Słaba fabuła, jeszcze gorsi bohaterowie i z perspektywy czasu można napisać że cukierkowe efekty specjalne. Nie twierdze że SW 7 jest filmem
idealnym ale w praktycznie wszystkim bije na głowę SW 1-3. W SW 7 dostałem to co chciałem. Wyważoną historie z nie
przesadzonymi efektami specjalnymi oraz przede wszystkim ciekawi nowi bohaterowie. Film ma zachęcić do następnych
episodów a nie obrzydzić jak to zrobił E1 z Jar Jarem na czele

Będzie rekord kasowy i ponad 3 miliardy USD :D Gratulacje J.J.!!! :)

Myślę że taki był cel, zagrać na sentymencie do OT jednocześnie wprowadzić dyskretnie nowe postacie i elementy. Ja to kupuję, zresztą od 1x nie miałem ani przez moment wrażenia że to kopia ANH, jest jednak zbyt dużo różnic (choć owszem nawiązań do OT jest sporo). I owszem mam nadzieję że 8 będzie już bardziej poszerzająca to co wprowadza TFA, ale dalej w tym samym stylu prowadzenia CGI, tempa, zdjęć, montażu. To się dobrze ogląda. Jak ktoś z Was chciał przeżyć na TFA katarsis i nowe oczyszczenie połączone z niezwykłym sexualnym uniesieniem to ma duży problem.

Oczywiście, że Lucas ma rację co do zachowawczego charakteru EP7. Po seansie przecież wielu z nas miało takie same wrażenie.
Mi się film bardzo podobał, ale nie obraziłbym się, gdyby znalazła się w nim odrobina przepychu wizualnego z części I-III.

ImschThokk,
nie mówię o wykonaniu filmu, a o postępowaniu. Chciał żeby każdy jego film był inny, wyróżniający się, charakterystyczne postacie, statki, planety, żołnierze itd. I to jest dobre zamysł, a to, że nie potrafił zrobić dobrze filmów jest winą... marnego talentu? Nie wiem sam. Nie oceniam go bo sam bym nie dokonał takiej sztuki.
I mam nadzieję, że kolejne części również będą oferowały coś nowego, coś nieznanego, a nie powtórki z Imperium Kontratakuje i Powrotu Jedi.
To tak jak z Rambo czy Terminatorem. Pierwsze filmy genialne, potem powstają kontynuacje, które w zasadzie opierają się na tym samym schemacie, lecz to już nie jest nowość i po prostu nas nie zachwyca. ;)

TFA jest przykładem idealnie wypromowanego produktu, istna kwintesencja kapitalizmu.

Jeśli te wspaniałe pomysły były na poziomie prequeli to dzięki stwórco że Lucas sprzedał to Disneyowi. Mógł stworzyć genialne filmy największego złoczyńcy w historii kina a zrobił romansidło z polityczną papką. Ja wole już kalkę nowej nadziei podaną w przystępny sposób . Ten film tak naprawdę będzie można ocenić dopiero po seansie dwóch następnych części. Wiele osób miało podobne odczucia po Drużynie Pierścienia. No fajne fajne ale czegoś brakuję. Ale gdy historia została domknięta to obraz pierwszego filmu zupełnie się zmienił. Jestem przekonany że podobnie będzie z SW7 po seansie kolejnych episodów.

Warto dodać, że wywiad został nagrany jeszcze zanim George obejrzał TFA, co sam podkreślił przy sprostowaniu odnośnie "białych łowców niewolników".

Zawsze pierwszy film jest wprowadzeniem postaci, dlatego też jest to historia zamknięta (z wielkim bum na koniec). W E8 zacznie się pewnie jazda na maksa, z finałem w E9.

Jeżeli kolejne epizody będą tak samo delikatnie mówiąc "nawiązywały" do wcześniejszych to też będę podobnego zdanie. Ale jeśli to będzie tylko taki jeden by uspokoić fanów wskazać kierunek i przedstawić nowe postacie to mi to nie przeszkadza i na prawdę się na Ep VII świetnie bawiłem. Ale nie chciałbym w Ep VIII oglądać kalki z Imperium kontratakuje, niechciałbym widzieć dokładnie takiego samego Kylo Rena jak w Ep VII (choć bardzo mi się podobał to każda postać powinna ewoluować z filmu na film) i tak samo nie chciałbym widzieć wciąz nieomylnej i doskonałej Rey (jakaś sromotna porażka by się dziewczynie przydała by ją troszkę bardziej uczłowieczyć). Reasumując jest dobrze ale więcej odwagi w kolejnych epizodach :)

I może Geroge ma rację. Zrobił każdy film odmienny. Gdyby ludzie przez 6 filmów oglądali jeden wątek- przemytnik, X-wingi, słaba Rebelia cisnąca potężne Imperium, wybuchające raz za razem Superbronie to... wkradłby się schemat. Wiedzielibyśmy o czym będzie film zanim go obejrzymy, co najwyżej liczylibyśmy na różnice w obsadzie i wyglądzie nowych broni. ;) A tak tu zafundował nam w postaci Prequeli całkowicie nowy obraz STAR WARS. Nie bronię wykonania ich ( szczególnie I i II części), ale kierował się dobrymi pobudkami. ;)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Przebudzenie Mocy"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.