Przebudzenie Mocy

Sukcesy „Przebudzenia Mocy”

W zeszły weekend odbyło się wręczenie najważniejszych nagród brytyjskiego przemysłu filmowego. BAFTA za efekty specjalne przypadła „Przebudzeniu Mocy”. Nagroda powędrowała do Chrisa Corboulda, Rogera Guyetta, Paula Kavanagha i Neala Scanlana. Dodatkowo John Boyega dostał nagrodę dla wschodzącej gwiazdy.

IFMCA, czyli międzynarodowe stowarzyszenie krytyków muzyki filmowej również przyznało swoje nagrody za ubiegły rok. John Williams wygrał w trzech kategoriach: muzyka filmowa roku, kompozycja filmowa roku (dokładnie utwór: „The Jedi Steps and Finale”) oraz najlepsza muzyka oryginalna dla filmu fantasy, SF lub horroru. Kompozytorem roku został Michael Giacchino. Nagrodzono także jego „W głowie się nie mieści”.

W przyszły weekend czeka nas oskarowe szaleństwo. Już dziś wiadomo, że wśród prezenterów będzie między innymi J.J. Abrams i Daisy Ridley.

Wyniki finansowe na razie bez większych zmian. W ten weekend Epizod VII powinien przebić barierę 920 milionów USD w samych Stanach, na całym świecie zaś 2,03 miliarda USD. Ciekawie za to wygląda sytuacja w Polsce. Z jednej strony film jest wycofywany, ale w poprzedni weekend zanotował zwiększenie liczby widzów. Miał na swoim koncie 2932026 sprzedanych biletów od premiery. Niewiele mu brakuje do największego sukcesu zeszłego roku, czyli „Listów do M.2” (2,945 miliona widzów). Wszystko wskazuje na to, że „Przebudzenie Mocy” będzie najpopularniejszym filmem w Polsce, który miał premierę w 2015. Może już nawet jest.

Na koniec mała plotka o wydaniu BD. Podobno w USA szykuje się 3-pak – z wersją DVD, wersją BD (dwie płyty) i cyfrową kopią. Oczywiście na razie nic nie potwierdzono.



Tagi: BAFTA (7) Blu-ray (217) Chris Corbould (14) Daisy Ridley (230) DVD (540) Epizod VII: Przebudzenie Mocy (867) J. J. Abrams (520) John Boyega (222) John Williams (403) Michael Giacchino (48) Neal Scanlan (46) Oskar (88) Roger Guyett (27)

Komentarze (63)

Williams`owi się należało, bo mimo że to już nie to samo co kiedyś to jednak miło było znowu usłyszeć jakiś dobry soundtrack

Gratuluję "Przebudzeniu Mocy" sukcesów i życzę powodzenia na tegorocznej ceremonii wręczenia Oscarów. :)

@Kaerobani
Zgadzam się. Mimo bycia dobrą, muzyka w "Przebudzeniu Mocy" nie brzmiała tak jak muzyka przy poprzednich częściach: niesamowicie, emocjonalnie, przenikająco. Owszem, ścieżka dźwiękowa użyta w Epizodzie VII jest świetna, a kilka utworów łatwo wpada w ucho (jak np. motyw Rey, mój ulubiony zresztą utwór z "Przebudzenia Mocy"), jednak nie czułem "tego czegoś" co czułem przy pozostałych Epizodach. Może to przez to, co napisałeś w swoim poście, że: Na tyle muzyki i kultowych motywów, jakie skomponował ciężko jest już mu stworzyć coś, co nie brzmi wtórnie i zapada w pamięć. :)
Jeśli chodzi o "dużą ilość ciszy" to o ile na początku była dobra (vide jak Kylo Ren rozmawia z osobą znaną jako Lor San Tekka na Jakku), tak potem również mnie lekko raziła, ale nie przeszkadzała. Ot, dało się ją zauważyć czy pomyśleć, iż w danym momencie mogłaby być użyta muzyka. Tyle.

Hagan-> Jeżeli będą się trzymać konwencji z OT i PT to w Ep. VIII Rey straci rękę i złudzenia oraz poniesie klęskę/przegra pojedynek (vide Ep.II i Ep.V). Kylo jeśli padnie, to w Ep. IX.
Wielka trójka w tej trylogii to już nie Luke, Leia i Han a właśnie Rey, Finn i ...Kylo (w prequelach była trójka: Anakin, Padme i Obi-Wan). Jeden ważny, dobry (ale starszy) bohater ginie w pierwszej części każdej trylogii (w Ep.-ach IV i VII jest to zarazem jedna z postaci "wielkiej trójki" poprzedniej trylogii). Głowna postać trójki w pierwszej części każdej trylogii opuszcza swój dom w szczególnych okolicznościach i jest szczególnie uzdolniona w dziedzinie posługiwania się Mocą...

@Hagan Żartujesz? Kylo Ren miałby zginąć juz w Epizodzie VII? To by było bez sensu. Ta postać dopiero się rozwinie, epizod VII to zaledwie jej wprowadzenie. To obok Rey najważniejsza postać w tej trylogii (czuję że to ona pod koniec będzie po ciemnej stronie a on po jasnej). A co by było gdyby Ford zszedł jednak wcześniej? Epizod IX dopiero w 2019 roku a on juz swoje lata ma. W wywiadach ledwo co mówi. W filmie chyba dał z siebie wszystko bo wypadł naprawdę dobrze. Widziałeś w jakim Leia jest stanie? została całkiem odsunięta na dalszy plan. Sceny z jej udziałem ograniczono do minimum. Momentami jej twarz i mimikę chyba nawet "podrasowano" komputerowo. Minęło za dużo czasu. Kontynuację powinni byli zrobić w latach 90. O wszystko mozna winić tylko Lucasa.

Hagan, a jakby tak zrobili to by było narzekanie, że Disney zafundował kiepską bajkę, w której wszyscy dobrzy wygrywają bez konsekwencji. Jak w Pixarze.

StarLord - w takim razie Abrams i pracownicy Disneya powinni tak długo licytować gażę Harrisona Forda w górę, aż zgodziłby się zagrać we wszystkich filmach, choćby jako postać drugoplanowa. Prawdziwi fani chcą Hana, Luke`a i Lei bo to jest trzon Gwiezdnych Wojen. Ford owszem jest stary ale nie bardzo stary i mógłby w ostateczności zagrać rolę siedząco-mówioną jeśli czuje się słabo.
Na pewno większość prawdziwych fanów wolałoby śmierci Kylo Rena, gdyż on jest tym złym a filmy familijne powinny mieć pozytywne przesłanie. Dobrych bohaterów się nie uśmierca, to zbrodnia. Powinno być tak, że w Epizodzie 7 ginie Kylo Ren, w Epizodzie 8 generał Hux, a w ostatnim, dziewiątym oczywiście Snoke. no i mniej strat wśród żołnierzy Ruchu Oporu i Republiki, a szturmowcy za to ginąć powinni seryjnie.
A końcówka Epizodu 9 powinna wyglądać tak że świętują zwycięstwo wszyscy i starzy i nowi bohaterowie. Genialnie to rozwiązał Tolkien który z całej drużyny uśmiercił tylko rozchwianego psychicznie Boromira, a z postaci pozytywnych zginął tylko drugorzędny król Theoden.

A, i co do pana Griska, bardzo lubię Occupation of Balmorra i General Kota and Control Room Duel, ake jako następce JW go nie widzę. Nie wykorzystuje on pełnego potencjału orkiestry. Prowadzi główną linię melodyczną najczęściej na dętych blaszanych i skrzypcach zapominając o tle muzycznym, jakie genialne zawsze robił Williams. Jakieś ciche altówki, bądzi ostinato, tego mi brak w twórczości M. Grisky`ego.

Nie przeczę. John Williams się starzeje, i TFA nie wykorzystało jego talentu. George Lucas, tak jak napisałeś, rozumiał rolę muzyki. Sam soundtrack do TFA jest świetny, no ale, niestety nie zawsze pasuje do konkretnych scen. A w RotS choćby nie wiem ile było powtórek to i tak pasowały.
Mnie jakoś staccato w takim Scherzo for X-wings (gdzie samo scherzo to utwór z natury "staccatowy"), ale już w takim Rey`s Theme tak. A tak BTW bardzo podoba mi się non legato i crescendo i nagłe piano w The Abduction.

I jeszcze taka malutka dygresyjka: John Williams nadużywa trochę staccato, na które jestem uczulony po przykrej dla ucha współczesnej pseudomuzyce filmowej. To niby tradycyjne zagranie, a jednak jakoś tak razi, choć to, co JW tutaj zrobił brzmi jak Meshuggah przy Metallice (takie porównanie w kontekście muzyki symfonicznej mnie brzydzi, no ale...).

@SirStaniak
Problem leży w tym, że George Lucas - czego by o nim złego nie mówić - świetnie rozumiał rolę muzyki w filmie. Dzięki temu John Williams mógł stworzyć na potrzeby Star Wars prawdziwe opery. W TFA natomiast negatywnie zaskakuje duża ilość ciszy, pomijając już to, że słychać, iż Maestro jest już w podeszłym wieku. Na tyle muzyki i kultowych motywów, jakie skomponował ciężko jest już mu stworzyć coś, co nie brzmi wtórnie i zapada w pamięć. Wolałem też LSO od orkiestry freelancerów. TFA brzmi jak coś, co mógłby skomponować taki Giacchino.

Jako zastępcę Maestro widziałbym jednak nie pana G., który miał potencjał, a jakoś go zupełnie zaprzepaścił, a Marka Griskeya (dla odmiany mógłby oprawić film) czy Joela McNeely`ego, który swego czasu skomponował wyśmienite Shadows of the Empire. Co prawda ma ono nieco odmienny charakter od williamsowskiej klasyki - raz, że kompozytor inny, dwa - orkiestra również - ale jest pełne wspaniałych motywów, włącznie z pięknym walcem "Seduction of Leia", przeuroczym "Into the Sewer" czy mistrzowskim finałowym utworem.

Ech, żeby ktoś tak ściągnął do współpracy przy SW Williama Stromberga... :P

Będąc złośliwym egzemplarzem gatunku ludzkiego na argument "czy potrafisz zanucić jakiś utwór/fragment po wyjściu z kina" odpowiadam: potrafię. Nawet dwa (aczkolwiek za wierność kopii nuconej względem oryginału nie ręczę). Soundtrack nie współgra z filmem? Przepraszam, film też jakiś taki cięty i szarpany, zaś efekty specjalne jak dla mnie chwilami leżą i jęczą - mamy 2016, nie 1977; ogólnie dla TFA nagroda za słodko-gorzkie rozczarowanie. Williams może wyjść z siebie i stanąć obok - nic z tym poszarpaniem nie zrobi; nie jego działka, cyrk i małpy. Nagrody mu się należą. Młodych aktorów nie oceniam, bo dopiero będą rozwijać grane postacie; jak na razie Rey jest niezła, Finn nieco sztucznawy (więc z tą nagrodą za debiut bym poczekała) a Kylo niezrównoważony na wiele sposobów. Ze starych aktorów Fordowi nagroda za zejście ze sceny niepokonanym - wymiata, choć widać, że lata już nie te, Fisher - zestarzała się gorzej niż wyżej wymieniony, Hamil - nagroda za świetne odtworzenie wielkiego nieobecnego i zarazem rzeźby półruchomej. Gdyby coś powiedział, to dodatkowo przyznałabym mu nagrodę za zaskoczenie kompletne - głos zmienił niemal całkowicie :-)

Muzyka gorsza, lepsza, średniejsza, takasamsza, to tamto to sramto. To są tylko opinie. Ja słucham ze czterdziesty raz i mi się nie znudziła. A o niewielu soundtrackach z ostatniej dekady mógłbym to powiedzieć.

Również się zgadzam i gratuluję rozeznania. Kiedyś chętnie sobie nawet to zweryfikuję - jeśli życie pozwoli.. Natomiast nie zmienia to faktu, że muzyka ROTS jest piękna. Ja raczej nie klasyfikowałbym starwarsowych ścieżek, przyjmując za główne kryterium - ilość nowych tematów. Równie wielkie emocje (wraz z filmem) może wzbudzić przecież fajne użycie istniejących motywów, a jeszcze lepiej - w nowym, lub nieco zmienionym kontekście (oczywiście nawiązującym do fabuły), choćby ze zmianą tempa, lub modyfikacją harmonii w tle motywu. To też jest właśnie to, za co można Williamsa kochać. Wydaje mi się, że nawet ideą ROTS było scalić, podsumować poprzednie 2 epizody i nawiązać do tego co będzie dalej. I muzyka bardzo w tym pomaga, a nawet czasem ratuje :)

RotS wspaniałą ścieżkę dźwiękową? Jedi Temple March to motyw Areny z Geonosis + mix muzyki z TPM. Padme`s Destiny to Qui Gon Funereal. Muzyka otwierająca to Binary Sunset. Lądowanie z Invisible Hand to muzyka z TPM, niszczenie Lucrehulka. Order 66 to bodajże przerobione Immolation Scene (z RotS ale jednak powtórka), walka Yody z Palpim to Duel of the Fayes i Marsz Imperialny. Nagomiast w finale jest... Throne Room. Nawet w zwiastunie mamy Departure of Boba Fett.
Oczywiście są to genialne soundtracki, jednak są one (oprócz Immolation Scene) zgapą z poprzednich części.
A tak poza tym, zgadzam się. Abrams źle wykorzystał muzykę, a po materiałach ze studia, podejrzewam, że miał wpływ na artykulację większy niż Williams. I tak, muzyka w poprzednich częściach (czy nowa czy stara) ciągle współpracowała, kształtowała obraz. W TFA takich scen niestety jest niewiele, np. moment przybycia X-wingów na Takodanę, czy porwanie Rey.

Na sposób naszego postrzegania ścieżki dzwiękowej TFA wpływa nie tylko muzyka maestro Williamsa, traktowana jako autonomiczne dzieło muzyczne (dobra - jak zawsze, choć wyraznie słabsza od poprzednich odsłon), ale sposób jej użycia w filmie. I tu jest moim zdaniem pies pogrzebany. Potęga muzyki J.W. (nie tylko w SW) polegała dotychczas na perfekcyjnym zestawieniu z obrazem. Czuło się, że pisze on ją pod konkretne sceny, rozumiejąc ich sens i wagę dla treści całego filmu. Zwróćcie uwagę jak w TESB, czy ROTJ muzyka podąża za akcją, ale też i konkretnymi dialogami !!! (np. rozmowa Luka z Leią i pózniej Hanem w ROTJ - jedna długa, rozwijająca się wraz z dialogami i nastrojami opowieść.. MAJSTERSZTYK). W TFA mam wrażenie, że wszystko jest pocięte w ostatniej chwili, a pózniej sklejane "na ślinę". Brak dłuższych sekwencji, przeskoki bez muzycznego przygotowania, muzyka nie buduje niczego, nie zwiastuje nadchodzących zdarzeń, nie partycypuje w budowaniu napięcia. Oczywiście - co nieco zostało, ale różnica na niekorzyść wyrazna, słusznie odczuwana przez wielu fanów. Wydaje mi się, że poprzedni producenci wykazywali się większym szacunkiem dla ścieżki dzwiękowej, a może to kwestia terminów, zmian w ostatniej chwili, może mistrz też ma już swoje lata. Na koniec, wraz z pozdrowieniami - polecam wszystkim podelektować się kilkoma pierwszymi minutami TESB. Tam jest to, czego w najnowszej bajce nie ma (muzycznie). Jeszcze podkreślę, że nie tylko stara trylogia muzycznie mi się podoba. ROTS ma wspaniałą ścieżkę dżwiękową.

Muzyka faktycznie nie jest na poziomie TPM czy TESB, ale w porównaniu do AotC i ROTS (w którym dwa całkiem oryginalne utwory to Grievous Speaks to Lord Sidious i Battle of the Heroes) Williams wykonał spory skok. Muzyka w TFA nie wpada ot tak w ucho, trzeba się trochę wsłuchać. Dodatkowo miałem wrażenie, że została ściszona na rzecz efektów dźwiękowych. Jednak jest na tyle dobra, że nie powtarza na masę motywów z poprzednich częsci, jak to robiło RotS (w dużej mierze posklejana muzyka z TPM i rozwinięte motywy z AotC + trochę Marszu Imperialnego). I mówię to, jako osopba która zdała Kształcenie Słuchu i Zasady Muzyki w klasie drugiej drugiego stopnia na 5+ (jakiś wielki tytuł to nie jest, ale zawsze coś :P).

@SirStaniak
Sprzeczałbym się ze stwierdzeniem, że Maestro niewiele kopiuje. Znajome motywy to jedno (jaka to kopia?), ale w przynajmniej kilku utworach słyszałem nawiązania do starych dzieł, np. motywu Federacji Handlowej w "Attack on the Jakku Village" czy utworów jakby je wyjęto z Jurassic Park.
Ku memu rozczarowaniu niestety oprawa muzyczna nowych Gwiezdnych wojen nie jest aż tak dobra, jak sobie wymarzyłem. Może to i wina moich wygórowanych wymagań, ale jakoś tak liczyłem po cichu, że Williams znowu wzbije się na wyżyny, jak dotychczas to w SW robił. Szkoda.

@Hagan po 1 Harrison Ford zgodził się zagrać pod warunkiem że jego postać zginie. Nie chce dłużej grać. Jest za stary. Może nie ma siły. W TFA był dobry ale juz lekko zmęczony.
po 2 śmierć Hana Solo była potrzebna dla rozwoju postaci Kylo Rena. On musiał zabić swojego ojca. Jest to nawiązanie do Luke`a który tego nie zrobił w Powrocie Jedi.
po 3 musieli się go jakoś pozbyć po tej części ( bo wprowadzili nowych bohaterów a on wsystkich w tfa przysłonił), a uśmiercenie idealnie się wpasowało w fabułę. No i jest dobry twist. Jedyny w filmie. Scena bardzo dobra, aż ciarki przechodzą.

Tak jest! Każdy film uśmiercający głównego/kultowego bohatera powinien dostać złotą malinę... serio???

SPOILER ALERT Ja bym wystawił gigantyczną złotą malinę za scenariusz za utrupienie Naszego Ukochanego Przemytnika.

@StarLord zobacz co w tym momencie robisz. Sam się oburzasz, że ktoś odważył się nie zachwycić TFA, a z drugiej strony obśmiewasz ludzi, którym podobał się Avatar

@StarLord Niektóre ujęcia są genialne-zgoda(większość z nich była w zwiastunach).Na pulpicie mam myśliwce TIE na tle słońca(Czas Apokalipsy).Pamiętasz tą scenę? Znalazła się znikąd na Takodanie. Znakomicie wygląda walka Rey- Kylo. Niestety większość plenerów leży i kwiczy. Połowa Takodany i cały D`qar. Daniel Mindel jest świetnym operatorem- winę ponosi Abrams.

@Pawel P.

Coś pięknego...

@HAL 9000 Niby dlaczego film nie zasługuje na nagrody za zdjęcia? Są świetne. Obejrzyj sobie jeszcze kilka razy i zwróć uwagę na pracę kamery. Niektóre ujęcia są genialne ( Sceny w sokole millenium, jak BB-8 jest fajnie wychwytywany w każdym ujęciu).

@SirStaniak Avatar przełomem efektów? haha litości. Cały film jest bajeczką na green screenie. Nie widziałem w tym filmie ujęcia z prawdziwym tłem. Tylko te sceny w pomieszczeniach, ich laboratoriach wyglądają dobrze. Wszystkie sceny na powietrzu, nawet w głupim lesie wyglądają okropnie. Te cgi mi się dosłownie wylewało z ekranu.

@ellendil--86 FIlm nie zasłużył na żadną nagrodę? plagiat? ileż razy można to wałkować. Ten temat był tu juz chyba wystarczająco wyjaśniony. Film nie jest plagiatem. Ten twoj komentarz od razu wygląda jak trolling. Postaraj się troche bardziej następnym razem.

Gwoli ścisłości, Avatar dostał też oscary za scenografię i zdjęcia

Tyle, że Avatar był przełomem efektów i dobrego zastosowania motion capture na niespotykaną wcześniej skalę.

ellendil--86 -> A to ciekawe. Bo "Avatar" liczył też tylko i wyłącznie na sukcesy finansowe a jednak zdobył Oscara za efekty specjalne. Więc TFA też ma takie same szanse jak "Avatar".

Z kolei atrgument drugiej strony jest teraz taki: jak mi się nie podoba to jestem hejterem! Nie widziałem by ktoś cię Keranie wyzywał od hejterów. Wyluzuj. To tylko Bastion - jednym się podoba, drugim nie. Tylko podobnie jak darth_numbers zauważyłem, że ci drudzy robią największe zamieszanie atakując przy okazji tych pierwszych.
Krogulec, mógłbyś uzasadnić swoją odpowiedź? Rozumiem, że to kwestia gustu, ale czasem i gust można konstruktywnie uzasadnić :).

film nie zasłużył na żadną nagrodę, więc sukcesy raczej wyłącznie finansowe. ale o to chodziło chciwej Myszce.
może stworzą specjalnie dla tego filmu nową kategorię dla oskarów - najlepszy plagiat?

darth_numbers --> ciekawy cytat "nie mogę zanucić, muzyka ssie!" kogo to? Czy sam napisałeś? Ludzie jesteście ŻAŁOŚNI. Muzyka to sztuka jednym się podoba innym nie. To banalnie proste. To dlaczego rzucacie się na tych, którym muzyka zwyczajnie nie przypadła do GUSTU? Co za chore społeczeństwo imbecyli, każdy musi <3 wszystko. A jak nie to przyjdzie jeden z drugim, zwyzywa od hejterów i ignorantów i dalej prosi mamę o zrobienie kanapek, bo samemu dupy nie ruszy zza kompa, heh :D

@Paweł P. Cóż, muszę przyznać - wygląda to imponująco.

Bzdury, i ból dupy "nie mogę zanucić, muzyka ssie!". Weź mnie nie załamuj jeden z drugim.
Krogulec czepia się dla sportu, jak film wyjdzie na BluRay, okaże się że, algorytmy kompresji są beznadziejne, plastik śmierdzi i w ogóle LEGENDS LEGENDS LEGENDS

Muzyka do TFA jest niestety bardzo nędzna i wiemy to dobrze. Williams też ma swoje granice. Nie każdy soundtrack musi mu wychodzić, ale że jest znany, stary i nad grobem oraz niewiele było w tym roku dobrych soundtracków to może zgarnąć kilka nagród.

@Bart

Jeden - BAFTA w tej kategorii jest przyznawana przez widzów i to w zasadzie "zabawka".
Dwa - "pieczątka od Disneya się przydaje"? Come on, tekściki chyba nie na twoim poziomie.

A Oscara za muzykę IMO powinien zgarnąć Morricone za Nienawistną Ósemkę - kapitalna robota.

Niby muzyka to kwestia gustu, ale jak dla mnie soundtrack do TFA jest najsłabszym soundtrackiem w historii SW.

A co do oscara to powinien dostać Morricone za H8tful Eight.

@Paweł P. Pics or didn`t happen.

Wiesz Keran, nie wiem, czy potrafiłbym zanucić, ale za to wiem, o czym mówię. Mam w swoich zbiorach ok. 1300 płyt z muzyką filmową, zbieranych od 1992 roku (plus drugie tyle z niefilmową), w tym 172 kompakty Johna Williamsa. I gdyby, odpukać, TFA miałoby być ostatnim dziełem tego kompozytora, było więcej niż godnym zwieńczeniem jego kariery.

Mnie się muzyka z TFA podoba coraz bardziej. Im więcej razy obejrzę ten film, tym bardziej rozumiem zamysł całego soundtracku. Mamy tu odejście od monumentalnych scen Lucasa na rzec bardziej spójnej całości. Ten film jest po prostu bardzo równy, dlatego muzyka nie wpadała tak mocno w ucho, bo to nie ona była na pierwszym planie, ona była równomiernym uzupełnieniem. Ot co.

Keran masz świadomość, że ocenianie filmowego soundtracku (+ w tym przypadku jeszcze typowo symfonicznego) na zasadzie "czy zanuciłbym jakiś motyw po wyjściu z kina" jest łagodnie mówiąc nierozsądne?

Nagrodę dla wschodzącej gwiazdy to raczej powinna dostać Daisy Ridley. Bardzo mi się podoba. Boyega był spoko, zagrał dobrze ale wydaje się zbyt wciśnięty na siłę nie sądzicie? Nie wiedzieć po co on tam w ogóle był.

Mamy przecież genialne utwory jak The Attack on the Jakku Village, Rey`s Theme, Follow Me and the Falcon, Snoke, The Starkiller, Kylo Ren Arrives the Battle, The Resistance, The Abduction, Torn Apart, The Ways of the Force, The Jedi Steps and Finale oraz pojedyncze motywy w Finn`s Trek, I Can Fly Anything, Bombing Run, On the Inside. Muzyka jest oryginalna bo niewiele kopiuje ze wcześniejszych motywów. Pojawia się Main Title, Binary Sunset i motyw Hana i Lei.

Tia bo każdy z Was potrafiłby chociaż zanucić z pamięci jakiś soundtrack. Skoro to przejaw mojej ignorancji to co trzeba powiedzieć o ludziach mówiących, że TFA ma świetną fabułę, a sam film jest hołdem dla OT? Debile? Idioci?

Do Kerana. Pisanie, że TFA to "muzyka filmowa jak każda inna" jest albo przejawem zwykłej ignorancji, albo świadectwem potrzeby udania się do laryngologa. Bez urazy.

Aha, znowu wyczerpująca odpowiedź. No, ale jak się nie ma nic mądrego do powiedzenia to powstaje taki bełkot.

W pocie czoła myślałem kilka godzin jak szczwanie Ci odpisać, mógłbyś docenić :/

Arasuum Twój post zapewne też powstawał miesiącami co? Nie wiem o Ci chodzi kolego. Nie mogę wyrazić swojej opinii?

Keran postaraj się bardziej następnym razem

John Williams to geniusz. Oby żył 200 lat.

Muzyka Williamsa do TFA to arcydzieło, więc nagrody w pełni zasłużone :) Nie było w zeszłym roku drugiej tak udanej, dojrzałej, pomysłowej i pięknej partytury, obawiam się jednak, że Oscar, z różnych względów, wyląduje u Morricone`a. Ale w sumie, to też wybitny kompozytor, więc nikomu krzywda się wtedy nie stanie.

Jak najbardziej zasłużona wygrana Johna Williamsa ;)

Williams? Lel za nazwisko, muzyka filmowa jak każda inna... A nawet gorsza, bo oprócz motywu Rey nic nowego.

„The Jedi Steps and Finale”-miód na moje uszy. Trzymam kciuki(i szampana)dla Daisy Ridley. Ja bym dał Oskara za dialogi. Za efekty też. Ale za zdjęcia-nigdy(chyba, że w kategorii film dokumentalny).

Od dzisiaj Lord Bart decyduje, gdzie jest muzyka! Nie krytycy! :D
Jaja se robię, ale śmieszny wydźwięk miał Twój komentarz.

BAFTA dla Boyegi to kpina z kinematografii, ale patrząc historycznie na tą kategorię i na nagrodzonych... właściwie dlaczego nie. Przynajmniej Spike Lee zadowolony XD

Ale nagrody dla Williamsa za muzykę, której nie ma... fakt, LS miał rację, pieczątka Disneya do czegoś się przydaje.

Mnie niepokoją ortografy w komentarzach.

Jakość większości komentarzu pod tym news niepokoji mnie.bastion shcodzina psy xdxdlel

"Przebudzenie mocy" zasługuje na Oscara we wszystkich nominowanych kategoriach przede wszystkim za efekty specjalne oraz muzykę Johna Williamsa. Trzymam kciuki z całego serca.

John Williams jest najlepszy najlepszy utwór to Cantina Band <3

No i gitara :D Star W

Świetny był ten motyw jak na Jakku Rey chodziła w poszukiwaniu części na sprzedaż (rzecz jasna motyw muzyczny)
Willams zawsze robił dobrą muzykę

Narzekają na Disneya ale on wiedział, że SW to Oscary Nagrody i Dużo Dużo pieniędzy, więc kupił SW

John Williams jak najbardziej zasłużenie.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Przebudzenie Mocy"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.