TWÓJ KOKPIT
0

Han Solo

O napadzie na conveyex

2018-09-05 21:03:03 oficjalna

Kolejny wpis z oficjalnej dotyczący „Hana Solo”, w którym James Clyne, kierownik działu projektów filmu zdradza nam kulisy swojej pracy. Czasem, szukając inspiracji, trzeba robić rzeczy niecodzienne. Clyne musiał użyć wirtualnych gogli i zeskoczyć z rozpędzonego modelu pociągu. To jedna z wielu rzeczy, która posłużyła jako element pracy w tworzeniu sekwencji z napadem na pociąg conveyex.



Wirtualna rzeczywistość rozwiązała tu pewne kwestie. Clyne i reszta ekipy tworzącej zastanawiała się, czy odległość między wagonami, między którymi skaczą bohaterowie jest właściwa. Clyne przetestował to właśnie zakładając gogle i skacząc samodzielnie. Lucasfilm ma technologię, która pozwala oglądać wirtualne modele. Oglądają je z różnych stron i tym samym mogą je poprawiać. Praca i zabawa jednocześnie.

Zazwyczaj ta technologia pozwala na chodzenie po biurze, tym razem musieli biegać i wskakiwać. Miał asystenta pilnującego, by James nie wbiegł w ścianę czy nie wywrócił się o kable. A i tak niewiele brakowało, a faktycznie wskoczyłby w ścianę. Niemniej jednak się udało, a Clyne mógł powiedzieć, że ja, normalny człowiek, przeskoczyłem przez taką odległość. Zatem w filmie jest to wystarczające.



Gdy już znali odległości, zostało inne zadanie, zaprojektować imperialny pociąg. Wiedzieli jak wygląda imperialny niszczyciel czy maszyna krocząca, ale pociąg to zupełnie nowe wyzwanie. Tu znów inspiracją były klasyczne westerny, przede wszystkim „Butch Cassidy i Sundance Kid”.

Clyne, którego dziadek był inżynierem, miał pewien pomysł na pociąg. Chciał, by wagony znajdowały się po obu stronach torów. Poza tym, że wygląda to interesująco, pozwala też na balansowanie w trakcie zakrętów.

Początkowo chcieli, by tory były laserową wiązką. Ale z czasem uznali, że lepsze jest coś bardziej namacalnego. Także z powodów scenariuszowych. Dalej musieli też mocno wejść w szczegóły, odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego pociąg jeździ w górach, albo jak powinien się zachować. W przypadku sagi to zupełnie nowy świat. Starali się z jednej strony uprościć ideę pociągu do takiej, realnej, niezbyt wymyślnej.



Musieli też zbadać jak działają prawdziwe pociągi. Przyglądali się londyńskiemu metru, ale też sięgnęli do historii, przede wszystkim niemieckich wagonów z lat 30. i 40. poprzedniego wieku. One były wielkie, ciężkie, przypominały fortecę, to było coś inspirującego.

Rob Bredow, szef ekipy efektów specjalnych i prezes ILM, nakręcił film w londyńskim metrze. Bardzo dokładnie studiowali to jak pociągi tam jeżdżą, wjeżdżają na stację, hamują czy zakręcają. Dla nich ważne było pytanie, na ile lepiej wykorzystać aktora na planie, a na ile kaskadera na prawdziwym pociągu.

Bardzo ważne było także ustawienie kamery. Ta musi w takim przypadku być gdzieś zawieszona. Albo na samym pociągu, albo w helikopterze. Trzeba też znaleźć równowagę między ukazywaniem całego pociągu, a zbliżeń aktorów. Tu dużą inspiracją były film „Gorączka” i „Złodziej” Micheala Manna czy „Kierowca” Waltera Hilla. Kino lat 70. odegrało tu bardzo ważną rolę. Tam bardzo umiejętnie łączono klasyczne efekty i realizm.



Jeśli chodzi o haulera, to Clyne twierdzi, że to nie wizualnie nic szczególnie pięknego. To taki latający żuraw, trochę inspirowany szwajcarskim scyzorykiem, który ma wiele funkcji. Normalnie statki nie mają otwartych przestrzeni, w kosmosie to nie jest potrzebne. Tym razem, choć nie było tego w scenariuszu, Clyne dodał to. Uznali, że to będzie dobre miejsce na pierwszą poważną rozmowę Hana i Chewbaccy.

Mieli prawie 70 różnych wersji. Inspirację były różne, od przypadkowych obrazków w sieci, po Ralpha McQuarriego, a nawet Mary Shelly i jej „Frankensteina”. Głównie chodziło u ramiona haulera.

Na koniec jeszcze została Enfys Nest i jej gang. Dla Clyne’a miała to być odpowiedź na Easy Rider i znów lata 70., kult gangów motocyklowych czy Harleya Davidsona. Początkowo w scenariuszu była to tylko grupa statków, nic więcej. Clyne zadał sobie pytanie, czy na pewno to muszą być statki kosmiczne, a może coś innego?



W przypadku Enfys korzystali z różnych plemiennych inspiracji, widocznych tak w jej kostiumie, jak i jej speederze. Ona jest młoda, zaangażowana, a w tym wieku to robi dużą różnicę. Chcieli też by jej speeder-bike miał duże silniki, by wyglądał na szybki. Reszta gangu jest pewnym uproszczeniem tych pomysłów. Ale to Enfys musi się rzucać w oko, ona jest tu szefem.

Clyne twierdzi, że nie wszystko zostało przez nich wymyślone. Sceneria Vandora to przede wszystkim włoskie Dolomity, kręcone z helikoptera.
TAGI: Han Solo (spin-off) (383) Industrial Light & Magic (277) James Clyne (7)

KOMENTARZE (7)

  • Nestor2018-09-07 17:45:27

    Fajny artykuł.

  • Lorienjo2018-09-06 22:09:40

    My też mamy "swoje" "skoki" na pociąg... w Bezdanach. Przyszli premierzy... Towarzysz Ziuk. "Sukces"!

  • HAL 90002018-09-06 17:32:26

    Miód, malina.

  • Qel Asim2018-09-06 16:53:42

    Wyszło im super :)

  • Peter_D2018-09-06 13:37:10

    Solo był wizualnie niesamowicie zrobiony. Jeszcze lepiej niż R1.

  • Gapcio Gapcioszewicz2018-09-05 21:53:48

    Super grafiki, ale na pierwszej Han wygląda jak neandertalczyk.

  • SW-Yogurt2018-09-05 21:27:07

    Brawo dla tych Panów. Ślicznie wyszło. ~:)
    Jak się uda, to w przyszłym roku odwiedzę Vandor, przynajmniej na jeden dzień. ~:D
    Enfys Nest... ślicznie się uśmiecha. <3

ABY DODAWAĆ KOMENTARZE MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..