Przyszłe filmy

Scenariusze odejścia Benioffa i Weissa oraz przyszłość „Gwiezdnych Wojen”

W związku z odejściem Davida Benioffa i D.B. Weissa po sieci krążą różne wersje tego wydarzenia. Znając życie w każdej z nich jest zarówno trochę prawdy, jak i oczywiście sporo interpretacji. Poniżej są trzy, które są w miarę wewnętrznie spójne.



To co jest wspólne dla wszystkich trzech wersji, to fakt, że decyzja zapadła kilka miesięcy temu. Niektóre źródła podają, że miało to miejsce w maju. Już po tym jak ogłoszono daty ich filmów oraz wyświetlono ostatni odcinek „Gry o tron”. Ósmy sezon serialu nie został dobrze przyjęty, zaś obaj autorzy, ewidentnie nie mieli na niego czasu, gdyż zajmowali się już „Gwiezdnymi Wojnami”. To rozczarowanie czy wręcz rozgoryczenie zostało dostrzeżone przez Disneya. Po „Ostatnim Jedi” raczej nie chcą kolejnych kontrowersji. Stąd decyzja taka a nie inna. Wg tej wersji podziękowano im, ale w taki sposób, by mogli sobie znaleźć inną robotę, zanim zostanie to ogłoszone. Ich kontrakt z Nefliksem został podpisany, a ostatnie popisy, gdzie kpiąco wypowiadali się o „Grze o tron” i pracy na planie, na jednym z konwentów przelały czarę goryczy. I można było puścić w eter wieść, że to nie są ludzie z „Gwiezdnych Wojen”. Tu za sprzątnięcie ich bardziej odpowiadałby Bob Iger, który ewidentnie boi się, powtórki po VIII Epizodzie i chce mieć zyskowne i mało ryzykowne przedsięwzięcie.

Druga wersja bardziej koncentruje się na Netfliksie, z którym obaj panowie D. podpisali umowę na 250 milionów USD. Z nią jest związany news z sierpnia, w którym ich trylogia miała być jednym filmem. Mieli go tylko przygotować. Wraz z podpisaniem kontraktu z Netfliksem zaczęła się powtórka z rozrywki. Panowie bardziej koncentrowali się na nowym projekcie, wycofywali też z „Gwiezdnych Wojen”. Katlheen Kennedy zaczęła się bać, czy oni podołają nadzorować dwa projekty równocześnie, Netflix był spokojniejszy. Ale z drugiej strony Netflix obecnie idzie z Disney+ na noże, to będą najwięksi konkurenci, więc dla niektórych ta umowa to takie naplucie w twarz, zwłaszcza w momencie, gdy Disney+ rusza. Tak więc w grę zaczął wchodzić konflikt interesów i niechęć i wątpliwość czy dadzą radę. Zresztą o tym też mówiono przy ich odejściu, doba ma 24 godziny i ciężko jest oddać się w pełni dwóm różnym projektom. Wg tej wersji uznano, że lepiej jak się skoncentrują na serialu Netflixa. Ta decyzja wyklarowała się pod koniec sierpnia, już po ogłoszeniu o tym jednym filmie. Panowie D. rozstali się w dobrych stosunkach z Bobem Igerem i Kathleen Kennedy, złość wyładowano na Netflixie. Zaś obaj panowie D. mają bilet powrotny do „Gwiezdnych Wojen”. Tu jeszcze jeden komentarz sugeruje, że zależało na tym szczególnie Kathleen Kennedy, by nie było, że straciła mimo wszystko uznany duet, któremu nie wyszła końcówka serialu, na rzecz największego konkurenta. Tak więc ich ewentualny powrót ma być próbą przekucia porażki w sukces, że coś się udało zapewnić.

Z kolei trzecia wersja sugeruje, że za ich odejście odpowiada w dużej mierze... Kathleen Kennedy. Trylogia Benioffa i Weissa faktycznie działa się w Starej Republice, a nawet w bardzo starej. Opowiadała właściwie o powstaniu zakonu Jedi. I właśnie, wszystko szło dobrze na początku. Obaj odseparowali się od reszty sagi, mogli tworzyć co chcieli, jedynie jakoś zgrywać się z Rianem Johnsonem, by były jakieś powiązania między filmami. Benioff i Weiss jednocześnie chcieli wykorzystać tę odległość od sagi, by stworzyć własną wersję „Gwiezdnych Wojen”. Niestety ta wersja nie współgrała z wersją Kathleen Kennedy i zarządu Lucasfilmu, więc zaczęły się przepychanki i popsuła się atmosfera. Gdy „Gra o tron” została odebrana tak, a nie inaczej, to zaczęła się powtórka z rozrywki, czyli to co było z Colinem Trevorrowem, czyli próba podporządkowania, która się nie udała. Efekt jest taki, że wg tej wersji faktycznie odeszli ze względu na różnice twórcze. Zwłaszcza, że Netflix płacił lepiej i dał im swobodę.

Jak widać trzy wersje różnią się dość znacznie jeśli chodzi o szczegóły. Jeszcze pojawia się sugestia, że Weiss i Benioff po tym jak fani ich potraktowali po ostatniej „Grze o tron”, chcieli także odpocząć od kolejnego, określanego raczej jako toksyczny, fandomu.

I tu pojawiają się kolejne ciekawostki. Otóż nagle Johnson kilka dni temu zaczął prostować ostatnią wypowiedź, gdzie już zastrzegał, że może nie zrobić filmu. Teraz znów twierdzi, że jego trylogia jest w toku.

Natomiast zostaje jeszcze kwestia Kevina Feige'a. On podobno ma odpowiadać bezpośrednio pod Boba Igera. Jego film nie będzie nadzorowany przez Kathleen Kennedy. Tak twierdzą jedne źródła, choć pozostaje to w sprzeczności z tym, co mówił Alan Horn, że Kennedy i Feige mają współpracować. Dodatkowo pojawiła się sugestia, że Feige chciałby obsadzić Brie Larson w roli Ahsoki Tano. Zresztą w tej kwestii wygrzebano nawet wpis Ashley Eckstein, która się już spotkała z Larson. Natomiast patrząc na to, że Feige obecne poza kinowym MCU przejmuje też telewizyjne i musi zrobić tam porządek, jego film chyba nie pojawi się w 2022.

Wyświetl ten post na Instagramie.

You never know who you’re going to run into at Oga’s Cantina... As I walked into the Cantina at Star Wars Galaxy’s Edge, I looked to my right and there was @brielarson I’ve long followed Brie and I greatly admire and respect how she has taken on the role and responsibility of being Captain Marvel. She lives the part both on and off the screen. I’ve long thought about what I would say to her if I ever crossed paths and right there in Batuu, I had my chance. Nervously I walked up and introduced myself and let me tell you, I did not kick things off well. I fumbled over my words and I barely formed a sentence. As a fellow actress, woman in business and advocate for women and girls, I wanted to thank her for everything she’s doing. She was so kind and gracious, even as I completely geeked out and probably made no sense. I told her that I was the voice of a Star Wars character and it was cool to see that she was clearly a big Star Wars fan! Although our Universes would never collide, I’ll continue to dream of the fan fiction in my head where Ahsoka Tano and Captain Marvel team up to save the Universe. Although, a bit embarrassing, thank you to my friend for capturing this moment and thank you Brie for being our real life Captain Marvel. #captainmarvel #starwars #galaxysedge #disneyland #disneyparks #marvel #higherfurtherfaster

Post udostępniony przez Ashley Eckstein (@ashleyeckstein)



Kwestią otwartą zostaje to, jaka przyszłość czeka „Gwiezdne Wojny” w kinie. Prawdę mówiąc może sukces „The Mandalorian” sprawi, że odłożony na półkę film Jamesa Mangolda i Simona Kinberga o Bobie mógłby zostać zrealizowany. Prawdopodobnie jest to obecnie najlepiej przygotowany film z potencjalnych do zrealizowania.

Za to kolejna plotka mówi, że Lucasfilm myśli jeszcze o filmach telewizyjnych, na platformę Disney+. Tam zaś miałby wrócić Andy Serkis jako Snoke. Tak więc wygląda na to, że planowanie filmów „Star Wars” na cała kolejną dekadę, właśnie się rozsypało, jak kostki domino.



Tagi: Alan Horn (30) Andy Serkis (88) Ashley Eckstein (114) Bob Iger (133) Colin Trevorrow (72) D.B. Weiss (34) David Benioff (35) Disney (380) Disney+ (75) Gra o tron (48) Kathleen Kennedy (329) Kevin Feige (3) Netflix (40) Rian Johnson (270) Simon Kinberg (121) Spin-off Kinberga (60)

Komentarze (30)

Z pewnością było wg trzeciej wypowiedzi. Kathleen nie będzie dawać pracy mężom, zwłaszcza białym, którzy myślą samodzielnie. To ma być kobiece SW, więc każdy kto nie jest soyboyem, jak Ruin albo Jar Jar Abrams, nie ma szansy uzyskać angażu.

@Finster
Dokładnie.
TFA wyszło rewelacyjnie i byli przekonani, że mają Graala.
W R1 widać jak próbowali walczyć o konkretne rynki (z niezłymi nawet efektami) i wydawało im się że są na dobrej drodze, bo znów mieli hicior.
W TLJ te same sztuczki co w R1 już nie podziałały na Azjatów, a na dodatek część fanów się mocno obraziła niczym księżniczka Fiona że Wszystko Miało Być Inaczej i że to Nie Ich Starłorsy.
Potem przyszedł perfect storm wokół SOLO, czyli problemy już na etapie produkcji + błędna data premiery + fatalne zaniedbanie marketingu - i pojawił się niezasłużony flop całkiem dobrego filmu.

Wtedy właśnie zapaliło się pod korpotyłkami i zaczęli kombinować.

Swoją drogą chciałbym się kiedyś dowiedzieć jak wyglądała koncepcja EIX z dużą rolą Lei (bo jestem pewien że taka miała być).

@Krogulec - przecież dokładnie napisałeś, że problemem jest korpo. Organizacja gdzie mysli się perspektywą premi rocznej w perspektywie targetu zadaniowego, a nie nastepnych dwóch-trzech lat, o dekadzie nie wspominając.

Problem z Gwiezdnymi Wojnami jest taki, że to nie jest Marvel w kosmosie. Potrzebni tu są wizjonerzy, twórcy z dużą pomysłowością i jakimś projektem. Takim projektem była saga o Anakinie, którą były filmy Lucasa. Teraz mamy trylogię, która jest dostawką do tamtych filmów ale nie oferuje niczego specjalnego, ani porywającego, a już na pewno nie będzie kultowa jak Oryginalna Trylogia.

Tu nie chodzi nawet o to, że to jest korpo. Chodzi o to, że mają słaby gust, nie znają się na SW i zatrudniają ludzi raczej od efektów specjalnych niż od świetnych scenariuszy. A w SW trzeba tych drugich. Johnson i Abrams to są ludzie, którzy są po prostu pomyłką.

Plany "na całą dekadę" rozsypały się, bo mieli je beznadziejne i w dodatku, widać że nie rozumieją Star Wars. George what you`ve done...

Jeśli pan B. chce czegoś zyskownego i z małym ryzykiem, to powinien zastanowić się nad kremówkami. Kremówki wszyscy lubią, a szansa na salmonellę nie jest przesadnie duża.

"Gwiezdne Wojny - Historie. Boba Fett: Tysiąc lat w Scarlaccu."

"Ja tu widzę niezły burdel"

Tylko nie filmy telewizyjne! Jeszcze wyjdą im jak te potworki netflixa. Mam nadzieję, że IX zarobi furę kasy i nabiorą ochoty na więcej produkcji kinowych.

@gwiazdor - się rozpisał, ale w sumie dobrze gada.
Bardzo podobnie to wszystko widzę i tylko szkoda że disney miesza w naszej bajce zupełnie nie czując klimatu.

I słowo do filmów na platformę. Pewnie za jakiś czas kupi je jakaś tv. Disney sam nie wie czego chce. Teraz krótka analiza.

1. spin- offy. Po sukcesie Łotra ktoś myślał że to będzie fajny przerywnik między trylogią. Solo klapą nie był, lecz raczej czymś rzuconym w maju, kiedy wszyscy byli zaraz po TLJ. I nagle co.. Nie robimy spin offów. Są glosy żeby robić Solo 2, zwłaszcza że materiał jest. Czy film o Obim byłby lepszy niż serial??? Raczej nie. Jeśli tak, zaangażować Aldrena w serial o Hanie i światku łowców czy Jabbie. Dokończyć wątek Quiry. Plan był fajny, ale chyba stwierdzono, że to za drogie. I jeśli poszli w ten grudzień, premiery trzeba było dawać na grudzień.

2. Seriale aktorskie. Nie chcę być złym prorokiem, ale pewnie po sukcesie Mando Cassian będzie klapa, a serial o Obim może być nullem z dobrą rolą Ewana. Są jakieś tam plany. Tu dopiero rynek sie otwiera.

3. Trylogie. Zacznę od Riana. Poza ekscytacją że będzie nowa to tyle. Trylogia tych z Gry o Tron... Pomysł o Starej Republice jest super. Uważam, że tu jest materiał na 10-12 filmów. I potem i seriale i gry, może i kreskówki. Raczej na pewno. Kasa by płynęła. Wziąć cos z gier plus EU i sukces murowany. Bo filmy na modłę klasycznej trylogii są dobre na raz góra dwa. Potem kązdy łapie o co kaman. I czyta recenzje i idzie potem jak wyczyta że ruszyli łbami. Sequele ogląda się dobrze, są bledy, bałagany, lecz 2 filmy oceniam in plus.

4. Podsumowanie. Didney niestety się zagubił. Poczynając od sequeli. Czy tak trudno było trzymać pewien porządek, nie zabijać Snoke`a lub nagle nie wkraczać z imperatorem. OK, Ian gadał, że chętnie wróci, ale teraz trzeba to posklejać. A to będzie wyczyn. Nagle spin-offy czy tam cykl Star Wars Story jest zły, choć mówiono że będzie 1 film na rok.

Seriale aktorskie to kolejna próba zarobku. Platforma wchodzi, więc trzeba cos tam dać. Tylko już czuje, że serial o Cassianie będzie nudny i schematyczny. I Obim poza rolą Ewana też raczej nic fajnego się nie dowiemy. Ew rozjasnić czemu Lar nie lubił Obi- Wana, mały Luke, jakaś walka i np gościnnie Yoda, Qui Gon czy nawet Mace Windou. Ale tylko to zrobi hype.

W Disneyu muszą usiąść i się zastanowić czego w zasadzie chcą. Czy tak trudno powiedzieć, że być może w EU są ciekawe rzeczy, że starzy bohaterowie na uboczu byli błędem.

Wiadomo było, że jakaś młodzież musiała być. I że na mlodych raczej skupi sie akcja. Tyle, ze poza Hanem to Leia i Luke raczej zostali wykorzystani. Latająca Carrie stała się memem. Kuke w VII częsci to wręcz ośmieszenie bohatera. W VIII części moim zdaniem jest ciekawie ta rola napisana.

Może warto powiedzieć, ze spin offy wrócą, ale nie masowo, że czasy starej republiki są ciekawe dla fanów. I że warto tu coś zrobić. Z jednej liczą zyski z drugiej nie pomyślą że 10-12 filmów Old Republic to fani zapatrzeni na lata w to. Do tego przecież można zrobić serial/e, kreskówki. I spin offy.

Ok, powtarzam się, ale marketing Disneya mnie bawi. Od lat mówię że Disney jest wtórny i jest raczej dobrym oprawcą, nie twórcą. Wzięli format SW, ok. Tylko trzeba było znaleźć balans między tym co było, a wprowadzaniem nowego.

Mam wrażenie, że IX epizod będzie momentem jak epizod III, kiedy nowe filmy nie powstaną już raczej, a będą nas karmić serialami, dopóki nie zobacza że ludziom się nudzi. Bo dobry trailer to nie wszystko.

Pewnie i tak się nie zastanowią, tylko czuje, że spełni się jedna z moich wizji, że filmów w świecie SW raczej nie zobaczymy. Chyba ze robione na platformę.

"Filmy Disneya to produkty korporacyjne. Takie hamburgery z fast foodu do skonsumowania na jeden raz i zapomnienia o nich." I tu chyba kolega @Great Saiyaman trafił w samo sedno. Niestety, ale zdaje się, że głównym wyznacznikiem jest tu kasa. Co z drugiej strony, jest oczywiście zrozumiałe, Disney mając takie uniwersum chciałby wyciągać z niego jak najwięcej hajsu.

Napiszę może przez analogię. Gdy BioWare w sojuszu z LucasFilmem robiło pierwszego "Kotora", wszyscy myśleli, że będzie to gra osadzona w znanym uniwersum, tym bardziej, że był to czas kinowej prequelozy, wystarczyło więc podpiąć się niejako pod temat, i już kaska mogła drugim źródełkiem płynąć.
Ale BioWare zrobiło piękny twist, i cofnęło się kilka tysięcy lat wstecz, dając nową historię, wydarzenia, bohaterów, etc. I był to strzał w dziesiątkę.

Porównując to, do obecnej sytuacji z filmami Disneya, i z tą całą szopką związaną z B/W, jestem niemal pewien, że dzisiejsze BioWare nigdy nie dostałoby zielonego światła na swój projekt. Mówiąc wprost, jeśli Disney będzie usilnie dążył, by nowe filmy były robione pod schemacik, który ma wyczarować głównie zyski, a w zamian dając lekką papkę dla mas, w której to każdy coś tam dla siebie znajdzie, ale broń boziu bez wchodzenia w jakieś zbyt skomplikowane historie, czy klimaty odległe od tego co już znane i ograne, to obawiam się, że jest droga do zakopania Star Warsów na lata.
Wrong way, drogie korpo. Tak nie traficie do portfeli fanów, tu bowiem trzeba odwagi, i jasnego, konsekwentnie realizowanego planu. Nie zmian, co to wcześniej z hukiem ogłaszane, by po pewnym czasie je anulować z niejasnych powodów. Sami, i właściwie to na własne życzenie, sobie strzelacie w kolano, niestety.


Idą w seriale, ale wystarczy, że jeden będzie klapą i już ich nie będzie (jak spin-offów po klapie Solo). xDDD

Wydaje mi się, że oni zdają sobie sprawę, że TROS będzie lipą po której każdy nowy film to będzie ryzyko finansowe.

Dlatego idą w seriale, w tym na ostudzenie rozgoryczenia po ep. IX serial o Obi Wanie którego wszyscy lubią i który kojarzy się z z trylogią prequeli.

Jak już emocje po wtopie trylogii sequeli opadną, ludzie na nowo polubią Star Warsy przez seriale, to chcą zacząć na nowo z filmami dlatego się srają na ewentualną porażkę. Szykowane są potencjalne sześć filmów na które pójdą miliony tłustych dolarów, jak im to upadnie to będzie koniec kinowych Star Warsów urwanych w połowie trylogii.

@gwiazdor
Przecież tworzył swoje SW jedynie na marginesie bohaterów z klasycznej trylogii (i bardzo słusznie).

Disney myślał że stworzy swoje SW ze swoimi bohaterami wokół klasycznej trylogii. Tylko że kasując starych bohaterów, o częsci zapominając raczej tworzą coś w oderwaniu od SW.

Sequele zasadniczo ogląda się ok, ale ten bałagan... No właśnie. O ile nie brakowało głupot w EU, tak Disney potraktował źle tzw wielką trójkę.

Co szkodziło, żeby w Przebudzeniu Mocy choć na chwilę spotkali się Mark, Carrie i Harrison???

W sumie jakby potwierdziły sie plotki o serialu o Kylo, to miło by było zobaczyć obok i Luka i Hana. Nawet w epizodach, tak dla starych fanów.

Co do odejścia tej dwójki... Problem w tym, że to kolejne odejście obok Trevorova. Bałagan był z Solo. Ciągłe zmiany wizji.

Natomiast pan od Marvela oby nie robił syfiastego świata superbohatera. I przypomnę, że tak kochany przez was Marvel też jakoś tam nalezy do Disneya.

Niestety brakuje wizji, brakuje też współpracy.

@Mossar
Po prostu SW schodzi na psy xDDD

"...zaczęła się powtórka z rozrywki, czyli to co było z Colinem Trevorrowem, czyli próba podporządkowania, która się nie udała. Efekt jest taki, że wg tej wersji faktycznie odeszli ze względu na różnice twórcze..."

Ta wersja wydaje się prawdopodobna. Filmy Disneya to produkty korporacyjne. Takie hamburgery z fast foodu do skonsumowania na jeden raz i zapomnienia o nich.

Byle Lucasfilm Publishing nie zwolniło tępa, to jak dla mnie mogą zamykać dział filmowy po TROS :P

No no. SW jest pogrzebane tak jak co roku :D

Przed premierą E9 to raczej słaba wiadomość. Ale może SW jest już pogrzebana i dlatego takie ruchy?

Zróbcie Kenobiego film na 2022! Albo wsadzcie Riana na 2022 i dajcie mu się zrehabilitować (w oczach części).

Odchodzi stare, nadchodzi nowe... oh wait, robimy cuś o Ahsoce :|
I to z Brie Larson, bo fani jom kohojom, choć w gruncie rzeczy nic wspólnego z tym światem ni mo.

Decyzja zapadła kilka miesięcy temu a ogłosili dopiero teraz. Co za zaskoczenie.

Spinoff Kinberga jest najlepiej przygotowany, bo ma jakiś scenariusz? :)
Bo - jak sądzę - żaden casting ani preprodukcja nie są w przygotowaniu.

BTW - @Lubsok, ty chyba jesteś fanem Marveli itp., co Ci się nie podoba w BL?

Oczywiście że KK chce powrotu D&D, bo ona ich ściągnęła i ich "odejście" rzutuje na jej kompetencje więc musi ich wspierać bo inaczej jej kompetencje są podważane - "kocham" te korpo gierki

O gurwa. xDDD

Każdy tylko nie ona.

Ja chcę Ahsokę z Brie Larson w roli głównej!!!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Przyszłe filmy"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.