Skywalker. Odrodzenie

Nowe przecieki o zamieszaniu z „Skywalker. Odrodzenie”

Wygląda na to, że więcej się działo z zamieszaniem wokół Epizodu IX niż producenci chcą przyznać. Na reddicie pojawiły się nowe przecieki. Tak jak w przypadku poprzednich należy je potraktować jako historyjkę, zawierającą pewne fakty (trudno określić które), a nie jako prawdziwą wersję wydarzeń. Zwłaszcza, że ta potwierdza niektóre elementy, o których czytaliśmy wcześniej. Publikujący podobno rozmawiał z kimś blisko powiązanym z produkcją „Skywalker. Odrodzenie”.

Disneyowi bardzo zależało na tym filmie, ale problem polegał na tym, że Disney miał wobec niego własne plany. I jak to bywa w korporacji, plan nie musi być zrealizowany, ważne by dało się udowodnić sukces przed akcjonariuszami. Wg źródła przecieku, J.J. był bardzo w porządku wobec wszystkich na planie i bardzo mu zależało, by tego filmu nie „schrzanić”. Ale ostateczna wersja i to jak Abrams został potraktowany przez Disneya, jest dokładnie tym, czego J.J. nie chciał. Tu podobno doszedł jeszcze jeden problem. Abrams podpisał kontrakt z Warner Bros, na mocy którego ma się zająć postawieniem uniwersum DC na nogi. Disney licytował się z Warnerem w sprawie kontraktu z Bad Robot, ale zależało im tylko na Abramsie. By nie dotykał DC. Dziś perłą w koronie Disneya jest Marvel, który jest także silny słabością swojego konkurenta. Tak więc Abrams u sterów DC byłby dużym zagrożeniem dla Disneya.

Natomiast wracając do Epizodu IX. Wielu członków ekipy było zdziwionych tym, co zobaczyło na ekranie, to nie był film nad którym pracowali. J.J. podobno jest załamany tym, co zobaczył. Wynika to wprost z tego, że przez ostatnie 6 miesięcy Disney coraz bardziej wtrącał się w film, żądając zmian i wprowadzając je. Wiele rzeczy zmieniono w post-produkcji, nawet wypowiedzi aktorów były zmienione. Zaś Abrams jako reżyser nawet nie zdawał sobie sprawy, z wszystkich zmian jakie wprowadzono za jego plecami. Co więcej, czuł się zagrożony i zdominowany przez Disneya (nie fizycznie).

Źródło podaje, że Disney nigdy nie chciał by Rian Johnson robił Epizod IX. Nawet jeśli Rian takie rzeczy opowiada, to nigdy nie było prawdziwej dyskusji na ten temat. Ale Abrams wrócił do Epizodu IX za sprawą Boba Igera, nie Kathleen Kennedy. Disney chciał, by „Skywalker. Odrodzenie” było mniej kontrowersyjne i żeby było więcej fan-service’u. J.J. się zgodził, w zamian za uzyskanie większego wpływu na decyzje kreatywne. Nie chciał, by znów wyglądało to jak w przypadku „Przebudzenia Mocy” (gdzie Disney wciąż miał duży wpływ). Początkowo umowa wyglądała dobrze, zaczęła się psuć podczas kręcenia filmu. Abrams chciał nakręcić pewne sceny, ale Disney się nie zgadzał, tłumacząc to cięciami budżetu. W maju 2019 Abrams dalej walczył z Disneyem nad kluczowymi dla niego scenami w filmie. Jedną odpuścił. Inne kręcił w końcu w lipcu 2019 a nawet w październiku 2019 w studiach Bad Robot.

Jedną z tych ważnych scen dla Abramsa było to, co Kevin Smith określił jako roztopienie mózgu. Nie chodziło o głowę Imperatora. W filmie mieli pojawić się Samuel L. Jackson, Hayden Christensen, czy Ewan McGregor ale nie jako głosy, tylko jako duchy Mocy. Aktorzy w kostiumach mieli wspierać Rey w finalnej walce. Disney zdecydował to wyciąć, ponieważ w Chinach źle są widziane duchy (choć źródło nie potwierdza tego w 100%). By nie denerwować chińskich cenzorów, nawet kolor poświaty Marka Hamilla był zrobiony tak, by był w miarę neutralny. Spece od efektów mieli opisany kolor, którego mieli używać. Wycięcie tej i wielu innych scen, było ciosem dla Abramsa, bo on nie potrafił już dostrzec w tym filmu, który chciał zrobić i nad którym pracował. Podobno nawet na jednym ze spotkań stracił panowanie nad sobą i zapytał, dlaczego nie powiedzą, że film został napisany i wyreżyserowany przez Lucasfilm. A J.J. jest raczej człowiekiem spokojnym, który nie wybucha. Źródło jednak nie wie, jak skończyła się ta wymiana zdań.

Disney poza wycinaniem domagał się nagrywania specjalnych scen. Jedna z nich, to scena, której w filmie J.J. nie lubi najbardziej. Miała ona pomóc w sprzedaży zabawek. To scena z „oni teraz latają”. Jak ją Abrams zobaczył, to podobno ją wyśmiał.

J.J. pytany o krytyczne uwagi wobec „Skywalker. Odrodzenie” często przyznaje im rację i robi to szczerze, by nie powiedzieć nic więcej.

W styczniu J.J. gdy jeszcze miał nadzieję, że coś z tego wyjdzie, poszedł do Disneya i poprosił, aby film podzielić na dwie części. Zrobić z tego dwa Epizody lub coś w ten deseń. Dokładnie to samo mówił niedawno Chris Terrio. Disney powiedział „Nie”. Krakowskim targiem, ustalono, że film będzie trwał koło trzech godzin. (To się pokrywa z informacjami o których pisaliśmy w sierpniu). Wersja Abramsa z początku listopada miała 3 godziny i 2 minuty. Walka trwała i ostatecznie stanęło na filmie, który miał mieć 2 godziny i 37 minut. I tu źródło podaje, że ta wersja była obowiązująca jeszcze na początku grudnia. Tyle, że zobaczyliśmy wersję o długości 2 godzin i 22 minut, zaś informacje o tej długości pochodzi jeszcze z końca listopada. Wersja kinowa nie jest więc zaaprobowaną przez Abramsa. Poza duchami brakowało tam kilku istotnych, emocjonalnych scen. Abrams jakoby określił to, co zobaczył mianem dziwnych przeskoków posklejanych taśmą klejącą słabej jakości.

Inne przykłady wyciętych scen, to rozmowa Rose z Rey o tym, ze Poe wkurzy się, gdy zobaczy, co się stało z BB-8, zresztą Rose miała mieć większą rolę, oraz dłuższa scena pocałunku komandor D'Acy z jej dziewczyną. Miały się trzymać za rękę i być bardziej widoczne. Disney wyciął, ponieważ to co zostało na ekranie łatwiej dało się wyciąć z wersji w Singapurze, Emiratach i kilku innych krajach. Zresztą podobnie było z ewentualnym romansem Finna i Poe, co chciał zobaczyć Oscar Isaac. Disney powiedział twarto – „Niet”. Również scena na Mustafar z Kylo Renem miała być dłuższa. W skakaniu przez przestrzeń kosmiczną mieliśmy zobaczyć Kashyyyk, Naboo czy Kamino. Zaś scena z górą lodową była inspirowana grą Rebel Assault II: Hidden Empire w którą Abrams grywał wiele lat temu. Mieliśmy też dowiedzieć się, że Jannah to córka Lando. Finn miał w końcu przyznać, że jest czuły na Moc, zresztą mieliśmy to zobaczyć podczas walki na niszczycielu, gdzie udałoby mu się tej Mocy użyć. Wycięto, zastąpiono BB-8. Abrams musiał walczyć też o zostawienie Babu Frika. Zostało go niewiele. Włodarze Disneya bali się, że to kolejny Jar Jar Binks, a okazało się, że sympatyczny kosmita stał się ulubieńcem internetu. Wszystkie ocalałe sceny z Babu Frikiem możecie zobaczyć poniżej. Popularność Babu zaskoczyła dział marketingu Disneya (podobnie jak było z Baby Yodą). Za Babu odpowiada J.J. Abrams osobiście. Poświęcił dużo czasu i energii by stworzyć tę wspaniałą postać.



Wycięto też sceny ukazujące zamęt w głowie Kylo Rena. J.J. nie chciał by Ren i Rey pocałowali się na koniec, w ogóle nie podobał mu się pomysł Reylo, ale w Disneyu uważali, że to musi koniecznie znaleźć się w filmie i zadowoli fanów. Efekt był taki, że gdy Abrams oglądał ostateczną wersję i zobaczył jaką muzykę podłożono do walki Kylo Rena z rycerzami Ren rzucił tylko „what the fuck”. Podobno ekipa stoi za Abramsem, wersja Abramsa nadal istnieje, ale to nie jest film, który Disney chciałby upublicznić. Choć kto wie, może kiedyś wycieknie.

W sieci zaś już się pojawił hasztag #ReleaseTheJJCut. Ludzie chcą zobaczyć wersję nad którą podobno pracował Abrams.

Z innych wieści Maryann Brandon, montażystka filmu, która od lat współpracuje z Abramsem, przyznaje, że mieli za mało czasu na montaż. Podobno chcieli przesunąć premierę o trzy miesiące, ale Disney powiedział „nie”. Wszystko było robione w pośpiechu, co się odbiło jej zdaniem na finalnym efekcie. J.J. pracował ponad swoje siły, próbując wszystko dopiąć. W przypadku „Przebudzenia Mocy” mieli te trzy miesiące więcej i dało to radę. Maryann wspomina, że montowała praktycznie na planie, a J.J. patrzył na to w przerwie między ujęciami.



Tagi: Bob Iger (150) Chris Terrio (27) Disney (411) Epizod IX: Skywalker. Odrodzenie (378) Epizod VII: Przebudzenie Mocy (858) Epizod VIII: Ostatni Jedi (501) Ewan McGregor (423) Hayden Christensen (221) J. J. Abrams (505) Kathleen Kennedy (352) Kevin Smith (33) Lucasfilm (567) Mark Hamill (353) Oscar Isaac (161) Plotki (1125) Rebel Assault II: Hidden Empire (3) Rian Johnson (295) Samuel L. Jackson (286)

Komentarze (65)

@disclaimer: Szczerze, jesteś pierwszą osobą, która mi mówi, że największym problemem jest humor. Większość opinii, z którymi się spotkałem jest analogiczna wobec krytyki TESB.

Chciałbym poczytać odpowiedniki owych zarzutów w recenzjach do Ostatniego Jedi. Nie sądzę by ktoś rozpatrywał dziś SW jako "vision of the future". TLJ jest też najbardziej komicznym z sequeli w przeciwieństwie do ESB (powstał nawet o tym filmik "How Comedy Can Kill A Movie"), wszyscy wiemy który epizod w kolejności oglądamy. Niemniej jeśli są jakieś osoby, które uważają takie wyrywki za argumenty w krytyce Ostatniego Jedi, odsyłam je tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=--civRjwAV8

@Nestor: Każdy ma prawo mieć takie zdanie jakie uważa za słuszne, ale żeby twierdzić jakoby TRoS wiele wyjaśniło? To po co scenarzysta z montażystą piszą sprostowania na Twitterze?

@MattMay21: Masz dużo racji. OT i Prequele tworzą spójną całość, jedno wynika z drugiego. A Trylogia Disneya? Zaczyna od zanegowania konkluzji RoTJ i potem to już idzie w kierunku nie wynikającym z niczego. Na rozdarcie Luka w obliczu odbudowy Zakonu jest za późno, ale mogliby podjąć inne tropy. Równowaga Mocy została przywrócona, ale co to znaczy? Co z tego wynika? Anakin odkupił winy, ale co z trupami w szafie Vadera? Galaktyka wie, że jej idole to jego dzieci? W tym kierunku powinni pójść, wszak Sequele powinny być kontynuacją, a nie numerowanymi spin-offami.

Nie mam nic przeciwko temu by Rey, Poe i Finn grali pierwsze skrzypce, ale jak oni mają się do Luka, Lei, Vadera czy Kenobiego? Ano nijak, trzy razy bohaterowie z przypadku. Nawet retcon Złomiarki nie zmienia, że trafiła do ekspedycji przez przypadek. Trochę jak Han Solo, ale on był jeden, a tak to losy reszty nowego pokolenia były połączone ze starym. Tutaj weterani są tylko po to by przekazać pałeczkę następcom.

Niemniej nie zgadzam się, że Finna popsuł The Last Jedi. On był do kitu od początku. Eks-woźny, który zdezerterował po pierwszej misji i nie miał nic przeciwko zabijaniu po zmianie stron. Jasne, jego wątek w epizodzie VIII był zbędny, ale nie zmienia to faktu, że to nie ta część go popsuła. Swoją drogą wobec katastrofy jaką jest TRoS bawią mnie wypowiedzi w stylu „Abrams i Terrio mają swoje za uszami, ale TLJ jest bezsprzecznie zły“. Tak, okłamuj się dalej.

@bartoszcze: W punkt, TESB świeżo po premierze spotykało się z zarzutami identycznymi do tych, które usłyszało TLJ. Proszę, ówczesne recenzje:
https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_OeoW5bGsA0h98bNTQmhrLpqfhUEZkbRU.jpg
Ogólnie zgadzam się, że Ostatni Jedi wiele rzeczy zrobił źle, ale to co ludzie robią to jakaś masowa histeria. Po tym jak TRoS zawitało do kin, wielu widzów zeszło z Abramsa, ale jak widzę są jeszcze niedobitki obrażonych fanów. Może kiedyś im przejdzie, może nie. Don’t care...

Wszystko ściema żeby ratować to "coś".
A prawda taka, że zrobili właśnie taki badziew jaki dokładnie chcieli.

No i udało się nie schrzanić. Brawo Abrams.

Zawsze można zrobić ze słońcem to co w Teletubisiach.

Ehh, ja tu o rzeczach, które nie wymagają tego, by mieć powód do zaistnienia w filmie. Mówiąc wprost, Keri powinna być, bo tak :P. Coś jak słońce, budzisz się rano, i wiesz, że jest :D

A jest inny powód jej istnienia niż bycie plot devicem i tworzenie jakiegoś niepotrzebnego backstory dla Poe, które kłóciło się z jego wcześniejszym CV?

To może i jeszcze K E R I, znaczy Zorri zbędna, co ? ... how dare YOU ? :P

@MattMay
Założeń nie czyń, młody padawanie :)
Po TESB wiemy, że Luke przegrał z Vaderem, a Han został wyłączony z gry (OK, Rebelia ma większe siły niż niedobitki z Crait). I nie, nie wiemy co z Hanem będzie dalej - bo to zależało od tego czy Ford podpisze kontrakt na ROTJ :)
Po TLJ wiemy to, co powiedział Luke: ta wojna właśnie się rozpoczyna (iskra rozpali ogień rebelii), i pojawi się nowy Jedi. Jednocześnie wiemy, że FO przeprowadziło atak na większość układów i jest potężny przeciwnikiem dla RO, na dodatek kierowanym przez rozwścieczonego Najwyższego Wodza. Zostało tylko napisać story tej walki...
...i tu Terrio z Abramsem polegli spektakularnie, bo całkowicie ją zignorowali. OK, pojawili się Pryde i Rycerze, ale tych drugich równie dobrze mogłoby nie być.

Dramatycznie to brzmi. Grunt że film jest fajny, chociaż to TLJ uważam za "epizod życia" :)

Niemniej, nie wierzę w to że scena "they fly now" nie jest sceną Abramsa. To jest ten sam styl co na Jakku i dyskusja "The garbage will do". Zresztą jedna z fajniejszych scen filmu, spośród tych nieistotnych.

@bartoszcze Fabuła TESB do czegoś prowadzi, a po TLJ nie wynika zupełnie nic. Po TESB wiemy, że jeden z głównych bohaterów został porwany i że to będzie jeden z ważniejszych wątków następnej części, po TLJ nie wiemy nic. Wątku Finna równie dobrze mogłoby nie być. TLJ i TROS dzieli ogromna przepaść.

#DisneyWarsNotCanon
:)

Powoli oswajam się z myślą, że ST nie istnieje, więc... #IDon`tGiveASh*tAboutJJCut

#CancelTheTRoSRelease!

#CutTheJJRelease!

#ReleaseTheJJCut [1]

O tym jak D. zrobiło DżejDżeja w trąbę udało mi się napisać pod innym newsem. ~;)

George Lucas zaczynał w kontrze do wielkich korporacji, a teraz wielka korporacja kontynuuje jego filmy. Obecne SW są zaprzeczeniem tego, czym były na początku. Aż prosi się o cytat: "You have allowed this dark lord to twist your mind, until now... until now you`ve become the very thing you swore to destroy."

Abrams nagrał kupę na poziomie TFA i TLJ, a teraz wyje i ściemy wali.

Co oni mają z tymi Chinami? xd
#AnthonyMackieToldUs

Bzdury, wymysły i fantazjowanie jakiegoś fana-dziwaka. Nie mają ludzie problemów to sobie wymyślają.

Nie chce mi się za bardzo teraz porównywać wszystkich tych lików, co wychodziły grube miesiące temu, ale mniej - więcej sprawdziło się to, co w ostatnim, na tydzień-dwa (?) przed premierą filmu, także tego.
Natomiast mogę przyjąć, że to o czym tu gadamy, jest w dużej części prawdą. Dlaczego ?

Otóż podobna sytuacja była w przypadku Visceral Games i Amy Henning. Tam także było odgórne wpływanie na podjęte decyzje i robienie dobrej miny przez Henning, dopóki wszystko nie je*ło. Podobnie było z Jade Raymond, której wpiep**ano się odgórnie. W obu tych przypadkach, oficjalnie było eksajted i fantastik, po czym musiał je*nąć, byśmy częściowo zobaczyli, jak było naprawdę.
Oczywiście, nie można tych przykładów nakładać jak kalkę, mówiąc, widzicie, tam tu było tak samo. Nie, ale tak jakoś mi się od wczoraj to kojarzy ...

@MattMay
W TESB nie udaje się ostatecznie ani ucieczka Hana przed Imperium, ani misja Luka w celu jego ratowania - a Luke cudem niemal uchodzi z życiem (i bez ręki). To miało być w książce czy w komiksie...?

No fajne, Kennedy z Igerem pod osłoną nocy przerabiali sceny w pirackim Adobe Premiere, a biedny JJ dopiero w kinie zobaczył co się zostało z jego filmu. Oni naprawdę chcą byśmy uwierzyli w to, że my poznaliśmy wcześniej fabułę TRoS niż jego reżyser? Przecież efekt końcowy niemal idealnie pokrywa się z tym co wyciekło długie miesiące temu. Także sorry, ale o żadnym sabotażu ze strony osób, które wyłożyli hajs na ten epizod nie może być mowy ;) No, ale wielu na pewno uwierzy w te fanfikcje, bo im pasują do narracji :P

@bartoszcze To też jest słuszny zarzut wobec Abramsa i Terrio, ale myślę, że winę ponoszą już inni ludzie, nawet nie sam Johnson, a cały Disney, bo w ogóle dopuścił do braku pomysłu na zakończenie sagi.
Coś może się nie udać, ale to jest film, w dodatku prosta historia o walce dobra ze złem, od strony technicznej TLJ był bez sensu i nie ma co do tego wątpliwości. Takie wątki, że "coś się może nie udać" najlepiej poruszać w książkach, komiksach, a nie głównych epizodach sagi, które są filarami całej opowieści, nakreślają prawa w uniwersum. Nawet spin-off byłby dobrym sposobem na realizację takiego pomysłu, ale trzeba byłoby się bardzo postarać, bo moim zdaniem, to stąpanie po cienkim lodzie.

Postawmy sprawę jasno, rzadko kiedy (osobiście nie znam takiego przypadku, ale nigdy nie mów nigdy) korporacje pokroju Disneya, EA czy jakiejkolwiek innej firmy ujawniają takie "drażliwe" (a o przyznawaniu sie do porażki nie będę wspominał) informacje oficjalnymi kanałami. I tak będzie w tym przypadku, więc zostają nam tego typu plotki. A część z tych "informacji" będzie można zweryfikować dopiero po jakimś czasie i na tej podstawie stwierdzić mniej więcej co było w nich prawdą, a co nie. Na chwile obecną (jest to moja osobista opinia) spora część z tych plotek wydaje sie prawdopodobna, no ale tak jak powiedziałem. Czas pokaże co było prawdą. Wcale mnie to nie dziwi, że wychodzą tego typu informacje dopiero teraz. Natomiast ciekawi mnie, jakie jeszcze zapachy z tego wydawałoby sie szamba jakim jest Di$ney i LF sie wydostaną nieoficjalnymi kanałami.

A z troche innej beczki, po twitterze (i pewnie nie tylko, co też sie nadaje na newsa - swoją drogą) latają groźby "real toxic fandomu" pod adresem Adama Drivera, jego rodziny (tego, że powinien rzucić swoją żone dla Daisy etc), Abramsa, Disneya za to jak potraktowali Reylo w filmie. I skomentuje to paroma słowami. Disney naważył sobie tego piwa, to niech go teraz wypije. Tak sie kończy głaskanie Socjalistycznych Wojowników Sprawiedliwości. I tym wszystkim zwyrolom (którzy traktują film jako realne odbicie rzeczywistości) proponuje wizyte u psychiatry, bo zwykły psycholog raczej im nie pomoże.

@MattMay
Każdemu jego zdanie. Ja na słowa "zmarnowanie wątku dezertera" mam na myśli pokazanie w TROS, że to nie było nic szczególnego (i ratowanie tego związkiem z Mocą).
O tym Jak Należało Rozwijać Wątki już były dyskusje i IMHO sprowadza się to do tego jakie kto ma oczekiwania. Jak dla mnie w TLJ rozwijana jest postać Finna, bo "jego" wątki z TFA nie dawały się kontynuować bardziej. Że jego wątek się okazał side questem? Cóż, jego uroda w pokazaniu, że coś się Może Nie Udać (a nie że zawsze przecina się kabelek na trzy sekundy przed detonacją).
A problemem TROS jest, że scenarzystom nie chciało się tworzyć kontynuacji, tylko woleli się pobawić własnymi zabawkami.

@bartoszcze
Myślę, że dużą winę ponosi TLJ, bo zaserwował nam przygodę Finna z której niewiele wynika. Jedyne, co można z niej wywnioskować to tekst `Jesteś tylko śmieciem. - Śmieciem Rebelii.` :) Puste słowa.
TROS musiał sobie radzić z tym, co zostawił po sobie TLJ, a raczej czego nie zostawił. Nie bez powodu to miała być trylogia, czas na rozwinięcie odpowiednich wątków. Równie dobrze TLJ mógłby nie istnieć. Myślę, że TROS zniszczył przede wszystkim natłok wątków nie dość, że do zamknięcia, to rozwinięcia, bo TLJ całkowicie je zignorował. No wybacz, nie jestem przeciwnikiem wizji Johnsona samej w sobie, jestem przeciwnikiem braku planu lub skoków w bok w środku trylogii.

Do tego prowadzi wszelka poprawność. z drugiej akurat brak homo wątków uwazam za plus. Teraz wszyscy chcą zdobywać rynki azjatyckie, bo tam jest pieniądz.

I taki mamy efekt. Powstają dziwne twory. Swoją drogą... To nie chodzi czy historia Rey pasuje do sagi czy nie... Tylko dużo większy sens miałaby walka Luka z Palpatinem.

Wersja reżyserska to dobry pomysł. Generalnie nie przeszkadza mi, że funkcjonują dwie wersje filmów (np. Alien, Alien2, Głębia, Robocop, Prometeusz i kilka innych). Może powinien to być standard w przypadku konfliktu reżysera z producentami. Di$ney chyba to łyknie - na płytach zarobią dwukrotnie (jak nie więcej). Jedyny problem widzę tylko ze spójnością kanonu.

Może dlatego łatwiej mi było uwierzyć w te ploty. Bo dla mnie jedyne minusy TFA to straszna asekuracyjność i Starkiller (ktory zresztą ponoć nie byl pomysłem Abramsa). Poza tym TFA było naprawdę dobrze zrealizowane, dobre tempo, dobre wprowadzanie postaci, z odpowiednim poziomem emocji. A TROS.. jest strasznie chaotyczne, bardzo dużo się dzieje, nie ma czasu na choćby chwilę refleksji. Wszystko pędzi na złamanie karku. A zmiany w postprodukcji są pewne - CSI Reddit już poznajdywał sceny, w których coś kombinowano. No i może tak być, że Abrams po prostu zrobił taki film, ale wydaje mi się, że tam musiały być jakieś konkretne problemy produkcyjne. Nie wiem czy takie jak w przeciekach, ale jakieś były na 100%.

Hehe, nie wiem, czy ktoś zwrócił uwagę, na te piękne heheszki wrzucane do newsa pomiędzy zdaniami 😀 Jakaś "fizyczna dominacja" 😀, a to "roztopienie mózgu" - nam, nie liczowi 😀. Itp., itd. 😀
Wracając do plotek z newsa, to mogą okazać się po części prawdą. Ten film NIE jest w stylu Abramsa. Porównując do "TFA" jest to przepaść. Nawet dialogi są spartolone. Widać wyraźnie, że coś niedobrego stało się po drodze, coś na co J.J nie miał zupełnie wpływu, co stawiało go w takiej a nie innej sytuacji.
Nie bronię tu Abramsa, wiele rzeczy można mu zarzucać, ale uważam, bardzo dużo z tego co przytaczane w liku, może być prawdą. Zwyczajnie, nie mieści mi się w głowie 😜, że mógł zrobić tak słaby film, po prostu.

Bo w Chinach ludzie mają wierzyć tylko i wyłącznie w partię, a nie jakieś nadprzyrodzone pierdoły ;)

W korpo tak jest.

@MattMay
PT zmieniło sens OT, i co pan zrobisz. Nie ma nic gorszego niż skostnienie - dlatego TFA i TLJ były rewelacyjne, to tchnęły świeżością (nawet jeśli robiły to bawiąc się starymi konceptami, a nawet scenami).

PS Wątek szturmowca-dezertera jeśli został zmarnowany, to w TROS. Skywalkerowie zresztą też.

Mi osobiście nie podobały się te skoki po galaktyce, jak w grze w klasy, bo to zabijało magię podróży w SW :D ale z tego, co pamiętam, to pojawił się Mustafar, Bespin z OT itd.
@bartoszcze
Możemy założyć, że SW powinno ewoluować dla nowych pokoleń, ale nie zgodzę się, że powinno zmieniać sens całej sagi. Tzn, nie podoba mi się wątek Rey, jest niepotrzebna, jak wspomniałem. Nie uważam, że sequel trilogy powinna mieć tylko trzech aktorów- Marka, Carrie i Harrisona, wiadomo, że postać Rey mogłaby pełnić rolę drugoplanową, tak samo podoba mi się wątek szturmowca-dezertera, który, według mnie, został zmarnowany w TLJ, to rozumiem przez "ewolucję Star Wars", wprowadzanie świeżych wątków, które mogą nadać nowy wydźwięk sadze, ale na pewno nie zajmować miejsca Luke`owi, czy Lei.
Oczywiście, że przedstawiam swoją wizję, jeśli chodzi o szczegóły sequeli, ale staram się trzymać ZAŁOŻEŃ i wstępnych szkiców Lucasa- Luke, Leia.

@morawcik
Ale kiedy mówił? :)
Wtedy kiedy kręcił OT, kiedy kręcił PT czy kiedy pisał szkice ST?

@Monique7
TROS zaliczy w Chinach flopa wręcz rekordowego - na dziś mają 17 mln $ (jest możliwe że zarobi mniej niż "Knives Out" Riana, obecnie 28M; Jumanji ma obecnie 40M, a Frozen II 116M). Dla porównania jednak - TFA zarobiło 124M, TLJ 42M, a R1 69M. OK, Solo zarobił zaledwie 16M, ale to jednak w wynikach inna liga.

@bartoszcze Lucas sam mówił, że to właśnie historia Anakina/Luka, więc bez "potwierdzenia" nie będę zakładał, że chciał zrobić inaczej ;)

@morawcik
Tja, bo tak było w Legendach, że Wielka Trójka aż do emerytury samodzielnie rozwiązywała wszystkie problemy Galaktyki?
Nie, znikąd nie wynika, że SW to tylko i wyłącznie Anakin i Luke (choć i tak są cały czas obecni w ST). Lucas najchętniej by wrócił do Whillsów :)

Kolor ducha i duchy? Może religia, kultura traktuje duchy jako tabu? Jest na sali sinolog? A podpasowanie SW do rynku chińskiego nie ma sensu, bo to nie ich bajka i nigdy te filmy nie były w Chinach popularne. Chinśki box office to 2% dochodów filmu, więc...

@MattMay
Ale Ty opisujesz WŁASNĄ wizję jak te epizody miałyby wyglądać.
Spytaj Lucasa, czy tak właśnie było w jego szkicach tworzonych na początku dekady :)

Oraz: idea SW - czymkolwiek by była - zmieniała się w czasie. TESB zredefiniowało ANH (pardon: SW), prequele zredefiniowały OT. Sequele zredefiniowały wcześniejszą historię. Be mindful of the living Force :)

@Mossar Bo Chiny w ogóle nie lubią duchów. Nie wiem z czego to wynika no ale cóż...

Największy błąd Disneya to wycięcie planet z prequeli i wycięcie ducha Anakina (czego nie przebacze temu epizodowi)

Najlepsze jest, że tajemniczy Disney chciał zarobić jak najwięcej, ale jednocześnie chciał zniszczyć reputację Abramsa, niszcząc sobie TROS, aby ten nie naprawiał uniwersum DC, konkurencyjne dla Marvela :D
Na złość mamie (akcjonariusz, widzom) odmrożę sobie uszy i ściągnę gniew psychofanów Star Wars :D :D :D

Ej bo nie rozumiem, o co chodzi z tym kolorem ducha dla chińskich cenzorów? Czemu oni tam mają z tym problem?

@bartoszcze
Chyba źle zrozumiałeś. Miałem na myśli, że sequele zostały źle zrealizowane, historia Rey nie pasuje do sagi Skywalkerów. Mimo, że Anakin jest martwy, to powinien być centralną postacią ostatniej trylogii, bardziej jako idea lub nawet to, czego dokonał. Powinien częściej ukazywać się synowi, który jest przedłużeniem i powodem jego odkupienia w Mocy. Luke powinien stanąć przed trudem odbudowy zakonu. Powinny mu towarzyszyć wątpliwości i strach, zahaczające o ciemną stronę Mocy. Powinien czuć się rozdarty, na jakiej podstawie odbudować zakon? Na podstawie wiedzy, którą posiada o Zakonie w okresie największej pychy, zepsucia, tuż przed upadkiem, czy może powinien szukać głębiej, w czasach, gdy zakon nie był zepsuty przez widmo Sidiousa, a prawdziwy duch Jedi żył w zakonie? W ten sposób imperator powinien być obecny w trylogii sequeli- jako skaza na idei Zakonu, jakiej dokonał za życia. Wielkie zło, które nawet pokonane, po swojej śmierci istnieje w formie wyrządzonych przez siebie szkód. Powinien pojawić się również inny Skywalker, syn Lei, może córka, nieważne, w końcu to historia rodziny Skywalkerów, ale Luke powinien być w centrum, podobnie Leia.
Wiem o tym, Lucas przewidywał sagę na 9 epizodów i nawet w nich Luke i Leia byli kluczowi. Nie musisz nikogo oświecać takimi banałami. :)

To już wiadomo, dlaczego Luke tak dziwnie wyglądał. xD

Skoro było wycinane, to znaczy, że było kręcone. Nic nie stoi, Panie Iger, na przeszkodzie, by wydać wersję director`s cut. Czekamy (choć wiemy, że to bzdury).

@bartoszcze Niby jak się nie trzyma? Przecież to dalej mogła być historia Luka (starego, bo starego ale jednak)

@adam przyznam, że też w tym momencie najbardziej zwątpiłem.

@MattMay21
Prawilnie przypominamy, że Saga w założeniu Lucasa miała mieć 9, a nawet 12 części, i że w chwili sprzedaży Lucas miał już szkice epizodów 7-9.
Zatem Twoje przekonanie, że Saga czy SW to tylko Anakin/Luke, troszeczkę się nie trzyma.

Kashyyyk, Kamino, Naboo - w tym momencie straciłem resztki wiary w te bzudry.

Prawda, czy nie, błędem było sprzedawanie praw Disneyowi. Nie wielki budżet jest zawsze najważniejszy, czasami wystarczą wspomnienia z sagi I-VI. Nie mam zamiaru zmieniać zdania, sequel trilogy jest calkowitym skokiem na kasę, jest niepotrzebna, nic nie wnosi. Saga jest jak masło rozsmarowywane na zbyt wielu kromkach. Główną myślą Gwiezdnych Wojen Lucasa od zawsze był Anakin i Luke. Historia Rey mogłaby być ciekawa, gdyby była zupełnie nową trylogią, nie epizodami sagi.

@Rif_
Scenariusz w zasadzie zostaje taki sam... Niestety :( Pisany pod dyktando korporacji, aby spodobać się każdemu i sprzedać zabaweczki.

Ale jeżeli JJ naprawdę tak walczył... to powinien zabrać zabawki i rzucić to gówno. I pójść do tego DC...

Tylko, że Disney jeśli by chciał to by tak zrobił - bo może. A film - jako film jest ok. Jako zakończenie sequeli - jeszcze ujdzie. Ale jako zakończenie (teoretyczne, bo pewnie zrobią kolejne epizody za ileś lat) to daje dupy po całości.

Im więcej raz obejrzę ten film, tym bardziej mi się podoba. Tempo wysokie, ale nie przeszkadzające. Film na pewno z wadami, ale daje dużo do myślenia i refleksji choćby na temat Mocy. Wyjaśnia wiele i daje nadzieję, jest po prostu idealny. A patrzenie na trylogię i sagę pod kątem przecieków na temat procesu twórczego jest sadomasochizmem i odbieraniem sobie czystej radości oglądania. Te wszystkie ploty można spłukać w kiblu, bo to tanie sensacje. Nawet jeżeli były tarcia między producentami to nie takie ostre jak podaje się tutaj. Tutaj widzimy ostrą ustawkę korpo, która zmienia wszystko co chce... bo może. To tak jakby robić film pod social-networkowy flow.

To faktycznie brzmi jak jakiś mokry sen psychofana ale pomimo mojej ogromnej sympatii do sequeli to IX jest tak źle zrobiona, że nie zdziwiłbym się gdyby takie szambo zaczęło wylewać się na światło dzienne :(

No mi trochę wstyd, że tak tym wczoraj rzuciłem. Może jest w tym trochę prawdy, ale chyba nie warto robić zamętu

Jakiś pajac z poje*anej części fandomu na podstawie innych plotek oraz swoich wymysłów i niechęci tworzy takie fanfiction, a ludzie to łykają aż miło, bo im to pasuje do własnych marracji. To zjawisko mnie fascynuje i smuci równocześnie.

Poza tym, chciałbym zauważyć, że film nie różni się od scenariusza, który wcześniej wyciekł, zatem co to za pipolenie, że ktoś na koniec wszystko zmienił? Od wielu miesięcy było wiadomo jak się ten film będzie wyglądał.

Mokry sen jakiegoś fana Abramsa. Tajemniczy Disney zmienił film, który był idealny. Pewnie Bob Iger z Kennedy wzięli program do edycji filmików i brzydko pocieli wszystko Abramsowi :D

To nie pierwszy raz kiedy zakulisowy burdel przenosi się na ekran.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Skywalker. Odrodzenie"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.