Ostatni Jedi

Tim Rose zawiedziony jak potraktowali Ackbara w „Ostatnim Jedi”

17

Youtuber Jamie Stangroom przeprowadził wywiad z Timem Rosem, operatorem kukiełek, który wcielił się w postać admirała Ackbara, jeszcze w „Powrocie Jedi”, a potem kolejno w „Przebudzeniu Mocy” i „Ostatnim Jedi”.

Rose opowiada zarówno o tym, jak bardzo zżył się z tą postacią. W przypadku kukiełek wydaje się, że łatwo jest zastąpić odtwórcę. Ktoś inny kieruje ruchami takiej postaci, ale praktyka pokazuje, że ciężko jest to imitować. Tym samym strojem, tą samą kukiełką różne osoby tworzą dwie inne postaci. To właśnie sprawia, że przez te 30 lat Tim bardzo zżył się z Ackbarem. Odgrywał przecież też inne role, w tym Sprośnego Okrucha czy Sy Snootles, która w „Wersji Specjalnej” została zastąpiona komputerową animacją. Wspominał też anegdotkę o Harrisonie Fordzie i o tym jak chciał go wyrzucić z planu Epizodu VI (zresztą ta historia przewija się nie raz w konwentowych opowieściach). W końcu przeszedł do nowych Epizodów. O ile w przypadku „Przebudzenia” Rose mówi przede wszystkim o nostalgii i tym, że postaci było tak mało, to „Ostatni Jedi” wciąż budzi wiele emocji.

Po pierwsze w filmie Riana Johnsona Ackbar zginął poza kadrem, nie wszystkim się to podoba. Rose nie należy do zwolenników tego rozwiązania, ale też otwarcie go nie krytykuje. Raczej jest trochę zawiedziony, przede wszystkim tym, że Ackbar nie ma prawie nic do roboty w Epizodzie VIII. Natomiast przyznał, iż scena śmierci admirała została sfilmowana i była dość ciekawa. Ostatecznie z planu wyproszono prawie wszystkich. Zostało tylko trzech kaskaderów w ognioodpornych strojach i tam faktycznie było gorąco, wręcz niebezpiecznie. Nawet w obecnych czasach, gdy kręci się wszystko z pomocą animacji komputerowej, tu oldschool rządził.

Potem przyszedł ostatni dzień na planie. Tim znów nie miał wiele do zagrania, ale poprosili go, by zrobił coś specjalnego. Liczył, że po tych 30 latach, na planie mu podziękują za pracę i wkład w tę postać. A jak nie to przynajmniej uhonorują Ackbara, postać odziedziczoną z klasycznej trylogii. Zamiast tego dano mu potrzymać „Sokoła Millennium” z napisem „VIII” i numerem dnia zdjęciowego i kazano powiedzieć „to koniec zdjęć”. Ta kwestia to gra językowa, bo brzmi po angielsku It’s a wrap, co oczywiście jest nawiązaniem to It’s a trap, czyli kwestii dialogowej z której Ackbar słynie. I tyle, mały żarcik na planie, a potem Ackbar ląduje w archiwach. Na tym koniec. Tim był bardzo tym zawiedziony i było mu bardzo przykro. Zamiast zostać choć trochę docenionym, został potraktowany jak klown. Jak mówi, po tym wszystkim, zaszył się gdzieś na pół godziny, gdzieś, gdzie nikt go nie widział.

Pełny wywiad możecie obejrzeć tutaj.

Archiwum wiadomości dla działu "Ostatni Jedi"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.