Świat Filmu

P&O 422: Czy macie staże na artystów?

2



Dziś kolejne pytanie ogólne do Douga Chianga.



P: Czy są jakieś staże/praktyki w dziale konceptów?

O: Obecnie nie ma żadnych staży w dziale artystycznym. Ale nasi asystenci artystów to tak naprawdę pozycja młodszego artysty. Wielu z naszych asystentów „ukończyło” szkolenie i stali się pełnoprawnymi członkami zespołu. Robert Barnes to bardzo dobry przykład. Zaczynał jako asystent artysty, a teraz jest bardzo uzdolnionym artystą i rzeźbiarzem, no i istotnym członkiem naszego zespołu.

Zmarła Trisha Noble

4



W wieku 76 lat, 23 stycznia 2021 zmarła australijska aktorka Trisha Noble. Właściwie nazywała się Patricia Ann Ruth Noble. Urodziła się 3 lutego 1944 w Sidney. My ją przede wszystkim kojarzymy z roli Jobal Naberrie, matki Padme.

„Gwiezdne Wojny” były dla niej jednym z ostatnich występów. Sporo czasu spędziła na planie „Ataku klonów”, gdzie kręcono sceny z rodziną Padme. Część z nich można dziś zobaczyć na dodatkach do II Epizodu, gdyż wątek ten w całości został wycięty z filmu. Na krótko pojawiła się też w „Zemście Sithów” w scenie pogrzebu Padme.

Przede wszystkim była aktorką serialową, specjalizującą się w rolach epizodycznych, co było dodatkiem do jej scenicznej kariery. Czasem zdarzały się jej dłuższe role, jak w serialu „Strike Force”, ale kino i telewizja nie znajdowały się w centrum jej zawodowych zainteresowań. Jej rodzice byli związani z teatrem, Trisha kontynuowała tę tradycję. Była też utalentowaną piosenkarką. Od 2007 przebywała na emeryturze.

Zmarła z powodu międzybłoniaka.

W Lucasfilmie nie ma wojny domowej

12

W ostatnim czasie jesteśmy świadkami szczególnego nasilenia się zjawiska, które polega na rozpowszechnianiu przez ludzi nieprawdziwych informacji. Dotyczą one wielu aspektów - polityki, zdrowia, ekonomii - ale ostatnio coraz częściej także kultury, w tym popkultury. Nic dziwnego, badania pokazują, że społeczeństwo jest obecnie wyjątkowo spolaryzowane , dlatego artykuły i publikacje, które podtrzymują konfliktową narrację, przynoszą bardzo olbrzymie zyski. Ważne jest, by przeciwstawiać się temu zjawisku, gdyż aktywność w Internecie coraz częściej przenosi się do rzeczywistego świata, dotykając realnych ludzi.

W związku z premierą drugiego sezonu „The Mandalorian” i inicjatywy wydawniczej „The High Republic”, doświadczyliśmy kolejnego uderzenia fałszywych informacji. Ponieważ podają je już teraz także największe polskie portale, chcielibyśmy rzucić na nie trochę więcej światła.



Bardzo sprytnym zabiegiem, stosownym przez prasę, jest unikanie podawania źródeł. Dziennikarze piszą na przykład o „niepotwierdzonych plotkach” i „korytarzowych informacjach”. Nam na Bastionie także się to zdarza, ale trzeba zwrócić uwagę na pewną kwestię. Rzeczywiście, to właśnie dzięki nieoficjalnym doniesieniom poznawaliśmy w ostatnich latach zarysy fabuły nowych filmów na długo przed ich premierami. Było to możliwe dzięki źródłom, które na swoją reputację pracowały latami. Mowa m.in. o portalu Making Star Wars, użytkownikowi Reddita JediPaxis czy sieci społecznościowej Bespin Bulletin. Warto wspomnieć też o branżowej prasie: The Hollywood Reporter, Variety, Entertainment Weekly, Vanity Fair czy Slashfilm. Żadne z tych źródeł nie potwierdza i nawet nie próbuje sugerować narracji, której dekonstrukcji za chwilę dokonamy.

Po wgłębieniu się w problem można dostrzec, że historia o wojnie domowej w Lucasfilmie ma korzenie na YouTubie, konkretnie na dwóch kanałach, o których już zdarzało się nam wspominać. Pierwszym jest Mike Zeroh, który nieprawdziwe informacje rozpowszechnia od pięciu lat z częstotliwością kilku nagrań dziennie. Wystarczy zapoznać się z starszym materiałami, w których zapowiadał wiele różnych rzeczy, by zauważyć, że nie ma w nich słowa prawdy. Drugim kanałem jest stosunkowo nowy gracz na medialnej scenie, krytyk Disneya o specyficznej nazwie Doomcock, związany z kontrowersyjnym internetowym ruchem „The Fandom Menace”. Swoje trzy grosze od czasu do czasu do tego wszystkiego próbuje dorzucić też Grace Randolph. Jej doniesienia na temat zawodu swoją rolą Pedro Pascala (Din Djarin) zostały jednak szybko zdementowane.

W skrócie, wizja, którą wykreowały te osoby i która powtarzana jest przez media, przedstawia się następująco:

Pozycja Kathleen Kennedy w Lucasfilmie jest bardzo słaba. Nagradzana producentka rzekomo od zawsze nie cierpiała Gwiezdnych Wojen. Nigdy nie zależało jej na rozwijaniu pomysłów Lucasa, chciała jedynie zajmować się polityką. W obawie przed jej działaniami kierownictwo Disneya, w porozumieniu z szefem Marvela Kevinem Feigem zawarło porozumienie i przerzuca teraz swoich zaufanych ludzi do Lucasfilmu. Na czele obozu sanacji stać ma scenarzysta „The Mandalorian” Jon Favreau, który razem z Davem Filonim i działającym zza kulis Georgem Lucasem próbuje dokonać „wymazania” z kanonu trylogii sequeli. Ten ambitny plan jest jednak zagrożony, gdyż obóz Kennedy, mimo że słaby, wciąż jest bardzo liczny. Składają się na niego między innymi odpowiadająca na kształt uniwersum Story Group, wydawnictwa Lucasfilm Publishing z Michaelem Siglainem na czele oraz autorzy zaangażowani w pisanie książek Star Wars. Zeroh bardzo często wymienia też Brie Larson, aktorkę która z Gwiezdnymi Wojnami dotychczas nie miała nic wspólnego. Kennedy, by zemścić się za to, że Favreau (rzekomo) zakazał jej wstępu na plan „The Mandalorian” , zainicjowała dwa projekty: wydawniczy „The High Republic” oraz telewizyjny „The Acolyte” z Leslye Headland u jego sterów. Mają one dokonać ostatecznego podważenia fundamentów i mitologii, na której oparte są Gwiezdne Wojny.

Brzmi to wszystko - musicie przyznać - bardzo, bardzo sensacyjnie.

Wiele z tych doniesień można jednak w prosty sposób podważyć. Oczywiście w Lucasfilmie występują różnice kreatywne, temu nie sposób zaprzeczyć. Czasem udaje przejść się ponad nimi, a czasem powodują, że niektórzy filmowcy rozstają się ze studiem (tak było np. z Colinem Trevorrowem, oryginalnym scenarzystą Epizodu IX).



Okres prezesury Kennedy charakteryzuje jednak też pewna ciekawa cecha, bowiem prezes Lucasfilmu nie chce ingerować w kreatywne aspekty opowiadania historii. Owszem, czuwa nad wszystkim, ale bardziej interesują ją kwestie biznesowe i techniczne. Sztukę woli zostawiać konkretnym filmowcom i artystom. Tak było w przypadku sequeli, ale także przy „The Mandalorian”.

W książce „The Art of Star Wars: The MandalorianPhil Szostak opisuje proces produkcji pierwszego sezonu. Gdy z Disneya przyszło polecenie, by Lucasfilm rozpoczął produkcję jakiegoś serialu telewizyjnego, Kennedy skontaktowała się we wrześniu 2017 roku z Jonem Favreau. Ten po jakimś czasie odwiedził ją w siedzibie firmy Kennedy/Marshall Company, którą prezes Lucasfilmu założyła lata temu wspólnie z mężem. Favreau przedstawił tam jej oraz kilku członkom Story Group historię Dina i Grogu. Kennedy przypomniało się wtedy, że podobnym pomysłem podzielił się z nią kiedyś Dave Filoni, dlatego zasugerowała, by obaj panowie rozwijali ten projekt razem.

Jak wspomina w książce sam Filoni, kiedy Kennedy została prezesem Lucasfilmu, wzięła go ona rozmowę o jego przyszłości. Dave powiedział jej, że chciałby dalej zajmować się animacjami, ale w odleglejszej perspektywie myśli o kręceniu z aktorami na planie. Kennedy posyłała go więc na plan każdego z nowych filmów Star Wars, by tam uczył się rzemiosła pod okiem bardziej doświadczonych filmowców. Filoni szczególnie miło wspomina pracę z Rianem Johnsonem przy „Ostatnim Jedi”. Znali się na długo przed tym, bowiem obaj zostali powołani przez prezes Kennedy w skład zespołu kreatywnego, który przygotował pierwotne założenia pod trylogię sequeli (to ostatnie to informacja z „Wizje twórców: Ostatni Jedi”).



Prace nad „The Mandalorian” przebiegały w spokojnej atmosferze, jednak olbrzymim problemem okazały się efekty specjalne, przekraczające ograniczenia budżetowe. Favreau z ILM-em wpadli na pomysł skonstruowania przełomowej technologii StageCraft, bazując na swoich wcześniejszych filmowych doświadczeniach. Jak wspomina Phil Szostak, udało się to osiągnąć, dzięki temu że Kennedy uaktywniła swoje branżowe kontakty, ściągając na plan najlepszych specjalistów od efektów specjalnych, którzy ożywili z Jonem Favreau jego opowieść. Gdyby nie to, premiera najpewniej zostałaby opóźniona.

Nawet jeżeli doszło do jakichś drobnych spięć, nie okazały się one dramatyczne. Kennedy oraz Favreau razem obserwowali produkcję bezpośrednio w Los Angeles, odwiedził ich tam nawet George Lucas. Wizyta przebiegła w bardzo pozytywnej atmosferze.

Nie znamy opinii Jona Favreau na temat trylogii sequeli, chociaż nawet jeżeli nie był nią usatysfakcjonowany, nie zapomina o niej i chyba nie próbuje jej „wymazywać”. Na Celebration dwa lata temu wspominał, że w serialu znajdą się odniesienia zarówno do prequeli, EU, jak i sequeli, a w wywiadzie ujawnił później, że „The Mandalorian” pokaże nam początki Najwyższego Porządku. W serialu znajdują się także inne odniesienia do Epizodów VII-IX m.in. wczesne wersje transportowców z „Przebudzenia Mocy”, klony w słojach, przy ujęciu na które słychać temat Snoke'a; wspomniane jest też Canto Bight, a także w kilku scenach wybrzmiewa temat Ruchu Oporu Johna Williamsa. Nawet jeżeli w kolejnych sezonach twórcy będą chcieli się bawić podróżami w czasie, to raczej nie po to, by pozbyć się ze swojego świata nowej trylogii. Nic też nie wskazuje na ten moment na to, by motyw wieloświata w ogóle miał być w „The Mandalorian” uwzględniony; nic, poza doniesieniami Zeroha i Doomcocka oraz tych, którzy po nich powtarzają.



Jeżeli chodzi o „The High Republic”, to trzeba przypomnieć, że Kennedy rzeczywiście poprosiła szefa Story Group Jamesa Waugha oraz Michaela Siglaina, by ożywili trochę świat starwars-owej literatury, jednak nic nie sugeruje tego, by sama angażowała się w rozwój projektu. Na Celebration w Chicago pomyliła nawet High Republic z Old Republic, a ostatnio tylko niepewnie odczytała z promptera krótkie oświadczenie, otwierając panel, który miał uczcić początek inicjatywy. Książki nigdy nie budziły jej większego zainteresowania. Jeżeli wejdzie się w komentarze pod którymś z filmików dotyczących Wysokiej Republiki na YT, można zobaczyć wiele niezwiązanych z nią pochwał dotyczących „The Mandalorian” i Luke Skywalkera. Zaczęły się tam pojawiać dopiero w pewnym momencie, gdy niektórzy uwierzyli, że Kennedy jest wściekła za rolę Jedi w serialu, bo przez nią nikt nie interesuje się High Republic. To również nieprawda, „Light of the Jedi” jest jedną z zaledwie kilku powieści Star Wars, które zajęły pierwsze miejsca na liście bestsellerów „New York Times'a”, a później utrzymywała się na niej jeszcze przez kolejne tygodnie (klik). Sukcesem okazała się także sprzedaż powiązanych komiksów. Łapki w dół, których pod materiałami o Wysokiej Republice jest sporo, nie wynikają z braku zainteresowania projektem szerokiej publiki, a z tego, że autorzy trochę przesadnie angażowali się w polityczne dyskusje na Twitterze, które rozgrzebywali potem popularni youtuberzy. Niektórym po prostu się to nie spodobało, a innych nie interesuje sama inicjatywa w ogóle. Ale ci ostatni raczej przechodzą obok niej obojętnie.



Na zakończenie chcielibyśmy poprosić Was o jedno: sprawdzajcie, skąd czerpiecie informacje, szczególnie jeżeli macie zamiar podać je dalej. Przeglądajcie publikacje literackie i prasowe oraz wywiady z twórcami, a jeżeli lubicie zakulisowe doniesienia, korzystajcie ze sprawdzonych i zaufanych źródeł. Uważajcie na portale, które prezentują przesadnie podkoloryzowaną rzeczywistość. Zarabiają na tym, że czytacie ich artykuły, bo przy okazji wyświetlacie reklamy. A im bardziej skandaliczny jest temat, tym więcej osób przegląda teksty i więcej pieniędzy wpływa na konta ich autorów.

Taki niestety działa internet.

O przyszłości Lucasfilmu można porozmawiać na forum.

P&O 419: Jakie oprogramowanie z półki jest wykorzystywane w animatyce?

4



Ponownie mamy pytanie o aspekty techniczne związane z animatyką. Odpowiada David Dozoretz z ILM. Warto dodać, że dziś pewnie lista, którą przedstawiłby Dozoretz byłaby trochę inna.

P: Czy jest jakieś oprogramowanie z półki, które byłoby adekwatne do twojej pracy?

O: My głównie używamy oprogramowania z półki do naszej animatyki, pod warunkiem, że możemy się jego szybko nauczyć i używać. Nie wymagamy poziomu perfekcyjności standardowego dla ILM. Oczywiście czasem pożyczamy sobie ich narzędzia, w szczególności gdy mamy coś bardziej wymagającego do zrobienia, a oni już mają najlepsze rozwiązanie. Ale najczęściej używamy do naszego modelowania 3-D, animacji czy renderowania programu Maya, zaś do nakładania warstw Adobe After Effects i Commotion.

Zmarł Jeremy Bulloch

11

Jeremy Bulloch


Rok 2020 zbliża się ku końcowi, ale jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Dziś zmarł kolejny z aktorów z oryginalnej trylogii, Jeremy Bulloch, czyli oryginalny Boba Fett. Miał 75 lat, urodził się 16 lutego 1945.

Pamiętamy go z „Imperium kontratakuje” i „Powrotu Jedi”, gdzie grał Bobę Fetta. W V Epizodzie grał też oficera Sheckila. Na wydaniu DVD klasycznej trylogii dodano głos podłożony przez Temuerę Morrisona. Niejako w zamian, Bulloch pojawił się tym razem bez maski w „Zemście Sithów” jako kapitan Colton. W roli Boby Fetta wystąpił też w krótkim, żartobliwym filmiku nakręconym na planie „Powrotu Jedi”, czyli w „Return of the Ewok”.

Pomijając „Gwiezdne Wojny” najbardziej znany był ze swoich ról w serialach „Doktor Who” (1965 – 1974), czy „Robin z Sherwood” (jako Edward z Wickham). Wystąpił też w kilku częściach przygód Jamesa Bonda (jako Smithers). Zagrał w ponad stu produkcjach.

Bulloch był też częstym gościem konwentów, wliczając to StarForce 2011 w Toruniu, oraz Polcon 2009 w Łodzi. Chętnie dzielił się z fanami anegdotkami i wspomnieniami z planu.

P&O 414: Czy rozpoczęcie zdjęć kończy pracę projektantów?

1



Dziś pytanie z końca sierpnia 2000 roku, kiedy to trwały już zdjęcia do „Ataku klonów”. Pytanie o szczegóły pracy na tym etapie do Douga Chianga.



P: Na jakim etapie są prace departamentu projektów dla Epizodu II? Skoro trwają już zdjęcia, czy wasza praca nie powinna być skończona?

O: Proces projektowania nie jest skończony, dopóki film nie będzie mieć swojej premiery. Mówiąc ogólnie skończyliśmy fazę pierwszą procesu projektowania, na która składają się wszystkie potrzebne scenografia, w tym także te tylko częściowo budowane przez Gavina Bocqueta i jego ekipę. To jest skończone, zaczyna się dla nas druga faza, z którą wiążą się projekty scenografii czy postaci, które będą stworzone cyfrowo lub za pomocą miniaturek.

K: Przypominamy, że także animatyka powstaje w trakcie zdjęć.

Od stycznia Lucasfilm będzie świętować 50-lecie działalności

4

Rok 2021 to pięćdziesiąty rok działalności Lucasfilmu. Przez cały rok będą świętować tę rocznicę, nawiązywać do swojej historii, a także wprowadzą na rynek rocznicowe produkty, zarówno nowe jak i takie, które będą odbiciem tych lat działalności. Wszystkie one będą oznaczone specjalnym, rocznicowym logo.



Lucasfilm został założony w 1971 przez George’a Lucasa. Miała to być mała firma, która pomagała przy produkcji jego filmów na długo zanim stworzył takie hity jak „Amerykańskie graffiti”, „Gwiezdne Wojny”, „Indiana Jones” czy „Willow”. Produkcje te nie tylko zdobyły uznanie u fanów, ale niejednokrotnie zmieniły kino. Dziś przede wszystkim marka „Gwiezdnych Wojen” trwa i jest jedną z największych działających na świecie. Obecnie święci tryumfy dzięki serialowi „The Mandalorian” na Disney+.

Lucasfilm przez 50 lat działalności zdobył 29 nagród Emmy, 38 Oskarów i wiele innych branżowych trofeów. Departamenty odpowiedzialne za książki i inne publikacje czy gry także potrafiły dotrzeć do konsumentów i niejednokrotnie zmienić oblicze rynku. Szczegóły świętowania oraz oferty produktowej, Lucasfilm przedstawi w odpowiednim czasie.

Twórcy „Gwiezdnych Wojen” wspominają Davida Prowse’a

0

Legendarny odtwórca roli Dartha Vadera, David Prowse zmarł o czym rodzina poinformowała w niedzielę. Jego córka, Rachel potwierdziła także przyczynę śmierci oraz podała kilka szczegółów z ostatnich tygodni życia aktora.

David cierpiał na Alzheimera, ale przez ostatnie dwa tygodnie znajdował się w szpitalu, gdzie leczono go ze względu na COVID-19. Dla córki był to ciężki czas, bowiem przez restrykcje, nikt nie miał szansy pożegnać się z Prowsem. Mogli pojawić się w szpitalu, by odebrać jego rzeczy. Jednocześnie obostrzenia sprawiają, że rodzina nie będzie mogła zorganizować pogrzebu w sposób jaki by sobie tego życzyła.

Prowse’a pożegnał George Lucas wydając oświadczenie:

David wniósł fizyczność Dartha Vadera, która była istotą tej postaci. Sprawił, że Vader przeniósł się ze stron scenariusza na wielki ekran z imponującą posturą i sposobem poruszania się, które wpasowały się w intensywność i sugestywną obecność Vadera. David był gotów na wszystko, wniósł wiele do sukcesu tej niezapomnianej, tragicznej postaci. Niech spoczywa w pokoju.

A także aktorzy na twitterze (Mark Hamill, Anthony Daniels, Billy Dee Williams, Warwick Davis, Fundacja Petera Mayhew, Daniel Logan, Rosario Dawson czy Carl Wheaters):
















Na naszym forum także pożgenali go fani.

Hialv Rabos: Żal i strata. Zawsze będzie żył w mojej pamięci. Darth Vader to on i J. E. Jones.

Rusis: Zapamiętam go z nich chyba przede wszystkim jako człowieka, który wydaje się szczerze i z zaangażowaniem opowiadać o sprawach, które go dotykają prywatnie (jak walka z rakiem), a nie tylko dzielić się anegdotkami z planu.

Smok Eustachy: On jest w dużej mierze odpowiedzialny za sukces postaci Vadera. Sposób w jaki go grał był bardzo charakterystyczny. Mimo że był cały w kostiumie to niepodrabialny ten styl jest.

bartoszcze: W wieku lat 85 odchodzi kolejny ze starej gwardii.

Temat wspominkowy na forum

Zmarł David Prowse

19



W wieku 85 lat zmarł David Prowse, aktor który w oryginalnej trylogii wcielił się w Dartha Vadera. Choć warto pamiętać, że nie widzieliśmy w filmie jego twarzy i nie słyszeliśmy głosu. Prowse’a wspomagali James Earl Jones (głos) i Sebastian Shaw (Anakin). W niektórych scenach Vadera grali też kaskaderzy jak np. Bob Anderson w pojedynkach.

David Prowse zmarł po krótkiej chorobie, acz warto przypomnieć, że nawet będąc w Polsce na StarForce poruszał kwestie zmagania się z rakiem. Przeszedł chemoterapię w 2009. Prowse przede wszystkim zajmował się z powodzeniem kulturystyką. Aktorstwo było dodatkiem w jego karierze. Przed „Nową nadzieją” wystąpił choćby w „Casino Royale” (z 1967) czy „Mechanicznej pomarańczy” (1971) Stanleya Kubricka.

W Epizodzie IV początkowo brano go pod uwagę do roli Chewbaccy. Ostatecznie dostał wybór kogo chce grać, uznał, że szwarccharakter będzie ciekawszy i bardziej zapamiętywalny dla ludzi.

Aktor niejednokrotnie bywał na konwentach i chętnie opowiadał o swoich filmach fanom. Przyjechał także do Polski na StarForce. Z pewnością był gadatliwy i wygląda na to, że zdradził spoiler wszechczasów, a potem i tak był nim zaskoczony.

Temat wspominkowy na forum

P&O 412: Czy animatyka powstaje także w trakcie zdjęć?

1



Dziś mamy kolejne pytanie techniczne o kwestie związaną z animatyką. Odpowiada David Dozoretz z ILM. Pytanie zostało zadane w kontekście prac nad „Atakiem klonów”, w czasie gdy już trwały zdjęcia do II Epizodu.



P: Produkcja Epizodu II się zaczęła. Nie powinniście byli już skończyć z animatyką w tym momencie?

O: Cóż, zaczęliśmy i skończyliśmy dwie duże sekwencje filmu. Ale jesteśmy dalecy od ukończenia naszej pracy. To „Gwiezdne Wojny” więc tu jest sporo do zrobienia. Kiedy główne zdjęcia się zakończą rozpocznie się proces montażu, a my zaczniemy przygotowywać kolejną fazę prac. Tu będziemy łączyć ujęcia animatyczne z tym, co udało się nakręcić George’owi w Sydney.

K: Tu należy dodać, że dzięki wykorzystaniu Video Village przy „Zemście Sithów” ten proces był jeszcze bardziej płynny i nałożony na inne procesy produkcyjne. Kolejna faza animatyki miała więc nie tylko wpływ na dokrętki, montaż i efekty specjalne, ale również na zdjęcia. Przy trzecim Epizodzie Lucas starał się dostać pierwszy montaż tak szybko jak to było możliwe.

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.