Różne

Tydzień animacji: Tatuaże

przepastny Internet
4



W przypadku tatuaży inspirowanych Gwiezdnymi Wojnami najczęściej mamy do czynienia z pomysłami zaczerpniętymi z filmowej Sagi. Jednak fani starwarsowych animacji czerpią pomysły także z mniejszego ekranu. Przeglądając zdjęcia tatuaży wrzucone do sieci nie trudno zauważyć, że zdecydowanie największą popularnością cieszą się Rex i Ahsoka. Można jednak znaleźć także inne motywy, przy czym niekiedy ich gwiezdnowojenne pochodzenie nie jest tak oczywiste na pierwszy rzut oka.
Poniżej mały przegląd tatuaży, które powstały pod wpływem animowanych seriali Star Wars.



Wszystkie prezentowane dotychczas na Bastionie tatuaże znajdziecie tutaj.
Temat na forum

Wszystkie atrakcje tygodnia animacji znajdziecie tutaj.

TIE do orzechów

8

O dziadkach do orzechów z „Gwiezdnymi Wojnami” w tle już pisaliśmy. Ale po latach jest nowy. Tym razem bazuje na TIE Bomberze / TIE Advanced, trudno stwierdzić. Dziadek ten jest zrobiony ze srebra i jest to produkt licencjonowany. Nic dziwnego, że kosztuje na Amazonie ponad 40 GBP. Poniżej zdjęcia.



Rosyjski AT-ST gotowy do boju

8

Kiedyś pisaliśmy o cudzie radzieckiej techniki, czyli tamtejszej wersji Sokoła Millennium, dziś zajmiemy się współczesnym, rosyjskim uzbrojeniem. W Moskwie odbyło się Army Forum 2018. Zaprezentowano tam coś, co trochę przypomina AT-ST, trochę lądownik z „Obcy – decydujące starcie” i trochę machinę z „Avatara”. Wykorzystując ludzką anatomię koncern Kałasznikow pokazał prototypowego robota o nazwie „Igorek”. Waży 4,5 tony ma niecałe 4 m. „Igorkiem” steruje się z kabiny. Może to robić jedna lub dwie osoby. „Igorek” może trzymać w swoich łapach dowolną broń. Na razie jednak nie wiadomo, co dalej będzie się działo z „Igorkiem”.

Toksyczny fan wyraża żal za swoje zachowanie

34

Toksyczność pewnej części fandomu „Gwiezdnych Wojen” (ale nie tylko tego, bo temat dotyczy bardziej zachowania niektórych osób w sieci), to ostatnio dość często przewijający się temat. Przez internet zjawisko to jest bardziej widoczne, pewnie też przybiera na sile. Warto przypomnieć, że w latach 80., kiedy Michael Keaton został ogłoszony nowym Batmanem, fani organizowali akcję pisania listów wyrażając swoją wściekłość z powodu obsadzenia go w tej roli. I nie przebierali w słowach, mieszając Keatona z błotem, delikatnie mówiąc.

W światku „Gwiezdnych Wojen” ostatnio oberwało się Kelly Marie Tran, z powodu roli Rose. Loan (bo tak naprawdę ma na imię aktorka), wpierw poddała się w walce z hejterami i skasowała swoje konto na Instagramie, ale po paru miesiącach wróciła jej wiara w samą siebie. To nie jedyny przypadek. Niedawno wyszło także, iż Ahmed Best, czyli Jar Jar, próbował popełnić samobójstwo. Hejtu doświadczyli też choćby Hayden Christensen, Jake Lloyd czy nawet Daisy Ridley, nie wspominając o Rianie Johnsonie, który niestety sam także nie potrafi zachować się w sieci. Co gorsza, Rian nie jest w Starwarsówku odosobniony. Swego czasu głośne były wyskoki Gary’ego Whitty, czyli jednego ze scenarzystów „Łotra 1”. Szczęśliwie Whitta etap pyskówek w Internecie ma już za sobą.

W każdym razie ta sytuacja i nagłośnienie jej, spowodowało, że jeszcze jeden toksyczny fan wyraża żal i wstyd mu za swoje dawne zachowanie. Wszyscy doskonale go znamy. To Simon Pegg, czyli Unkar. Aktor zaczynał swoją karierę jako fajny, znany nerd. Teraz, gdy już patrzy na to wszystko z boku i widzi rasizm, seksizm, niewybredne komentarze, przypomniało mu się jak sam kiedyś się zachowywał. I nie jest z tego dumny.

Pegg przyznaje, że gdy pojawiło się „Mroczne widmo” i Jar Jar Binks, nie potrafił utrzymać swoich emocji na wodzy. Nie dość, że hejtował Jar Jara, to doskonale wie, iż swoim zachowaniem podburzał do działania innych, a koniec końców ofiarą w tym wypadku nie była wymyślona postać, a prawdziwy człowiek, czyli Ahmed Best. Pegg do nie dawana nie zdawał sobie sprawy ze skali hejtu po „Mrocznym widmie”. Gdy przeczytał o próbie samobójczej Ahmeda, zrozumiał, że był jednym z tych, którzy do tego doprowadzili. Teraz bardzo źle się z tym czuje.

Pegg twierdzi, że niestety staliśmy się bardzo samolubni, także w wyrażaniu swoich bezceremonialnych opinii. Jest mu przykro z powodu tego, co spotkało Kelly Marie Tran, bo jak sam twierdzi, jej jedyną winą jest to, że zagrała w tym „p***” filmie. Pegg jest znany z dosadnych komentarzy i ostrego języka, ale w sposób ciekawy ukazuje też, że problem nienawiści w sieci i polaryzowania się pewnych opinii idzie z góry. Niestety. Grunt, że Simon potrafi przyznać się do swoich błędów i zobaczymy, czy jak Gary Whitta wyciągnie właściwe wnioski i zmieni swoje zachowanie.

Archiwum wiadomości dla działu "Różne"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.