Przyszłe filmy

Szukają lokacji do filmu „Star Wars” w Szkocji?

13



Jak donosi Daily Record, w grudniu ekipa filmowa związana z „Gwiezdnymi Wojnami” ma przyjechać do Szkocji na próbne zdjęcia lokacji.

Dokładniej miałby to być góry w rejonie Highlands, które byłyby nagrywane w zimowej scenerii. Czyli kolejna zimowa planeta. Ekipa ma składać się z kilku osób, w tym asystenta reżysera i szukać miejsc, w których można by potem kręcić film. Mają na to trzy dni.

Jak sami podają, do zdjęć do właściwego filmu jest jeszcze dużo czasu. Kolejny obraz jest planowany na 22 grudnia 2023 i wszystko wskazuje na to, że wyreżyseruje go Taika Waititi. Właśnie w ten obraz również celują media.

W teorii mogą to być zdjęcia także do serialu, zwłaszcza, że aż trzy aktorskie będą kręcone w niedalekiej przyszłości. W przyszłym miesiącu mają ruszyć zdjęcia do serialu o Cassianie, w marcu do Obi-Wana, a gdzieś pomiędzy trzeci sezon „The Mandalorian”. Przy wykorzystaniu techniki Stagecraft, spokojnie można nagrać ujęcia, które zostaną wykorzystane we właściwym serialu.

Inna rzecz, że nawet po zdjęciach próbnych na lokacji może zapaść decyzja, iż jednak nie zostanie ona użyta. Tak przecież odpadło Wadi Rum z „Przebudzenia Mocy”, czy Kapadocja ze „Skywalker. Odrodzenie” oraz „Nowej nadziei”.

Zaś będąc przy Szkocji, przypominamy, że szkoccy fani chcieli zbudować w górach pomnik Obi-Wana.

Jeff Goldblum w filmie Taiki Waititiego?

10

Jeff Goldblum w jednym z najnowszych wywiadów został zapytany o swoją relację z Taiką Waititim. Pytanie magazynu Insider dotyczyło wprost chęci ponownego spotkania się z Taiką, w kontekście „The Mandalorian”. Tu pytający zgubił dwie rzeczy. Obecnie Taika nie jest wymieniany wśród reżyserów drugiego sezonu, nie wiemy też nic o jego udziale przy trzecim sezonie (o nim w ogóle niewiele wiemy). Z drugiej strony Waititi jest obecnie zajęty między innymi swoim filmem gwiezdno-wojennym, do którego tworzy scenariusz.

Odpowiedź Goldbluma była zaskakująca. Przyznał, że jest fanem „The Mandalorian” oraz Waititiego. I że z Taiką to bardzo chętnie spotka się przy każdym projekcie... I tu dodał, że rozmawiali razem na temat pewnego, na razie nie ujawnionego projektu, który mogliby zrobić razem.

Niektórzy komentatorzy sugerują, że właśnie może chodzić o film gwiezdno-wojenny. Może o coś innego, więc póki co warto to odnotować. Tak na wszelki wypadek.

Przyszłość „Gwiezdnych Wojen” ciągle w ruchu

25

Kathleen Kennedy udzieliła wywiadu magazynowi „The Wrap”. Część dotyczyła „The Mandalorian”, ale padło też kilka pytań o przyszłość „Gwiezdnych Wojen”. Kennedy odparła, że gdy przyszła do Lucasfilmu, George Lucas już był po rozmowach z Markiem Hamillem, Carrie Fisher i Harrisonem Fordem w sprawie ich powrotu. Sam Lucas mówił o dziewięciu epizodach i był bardzo zdeterminowany by dokończyć tę sagę.

I tu Kennedy mówi, że musieli trochę odejść od tego, od tych historii, które wraz z grami i książkami powstawały na przestrzeni 40 lat i opisują okres 25 tysięcy lat. Więc musieli się cofnąć, by zabsobrować to co Lucas stworzył, a jednocześnie móc stworzyć coś własnego. Dlatego rozmawiają z wieloma utalentowanymi filmowcami, wielu z nich było fanami, zainspirowanymi przez „Gwiezdne Wojny”. Wciąż szukają ludzi i pomysłów, w którym kierunku pójść. Tu warto dodać, że kilka lat temu, Kathleen tłumacząc problemy z trylogią sequeli, twierdziła, iż musieli wszystko stworzyć od nowa, gdyż nie mieli książek, komiksów i nic innego na czym mogli się oprzeć. Natomiast jeśli chodzi o przyszłe filmy, nie usłyszeliśmy żadnych konkretów.

Dziś Kathleen mówi, że doceniają rolę seriali i możliwości jakie im daje to medium. Także w przypadku powiązanych historii. Wspomniała, że obecnie pracują nad krótszym serialem o „Obi-Wanie”. Kennedy mówiła tu od razu o Deborah Chow, którą komplementowała. Nawiązała ponownie do potrzeby zatrudniania kobiet filmowców, by dać im szansę.

Czyli dalej nic nie wiemy. Lucasfilm ma czas do 2023, więc nie śpieszy się z decyzjami w sprawie kolejnych filmów. Miejmy nadzieję, że dobrze wykorzystają ten czas.

Natomiast jeśli chodzi o pomysły, Corey van Dyke (z Kessel Radio Transmissions) twierdzi, że Lucasfilm rozważa projekt związany z Benem Solo. Nie wiadomo na ten moment, czy to serial, czy film i co ciekawe, czy będzie się to działo przed „Przebudzeniem Mocy” czy już po „Skywalker. Odrodzenie”. W drugim przypadku zakładając, że nie byłby to projekt o duchu Mocy, musieliby jakoś Bena wskrzesić.



Tu warto wspomnieć, że Adam Driver obecnie nie jest zainteresowany powrotem do „Gwiezdnych Wojen”. Więc jeśli taki projekt jest rozważany, to raczej bez niego.

Natomiast tu jeszcze warto wspomnieć o innej plotce, czyli o filmie / serialu związanym z Lukiem Skywalkerem, po „Powrocie Jedi”. Może to być powiązane z projektem o Benie, a może nie. Natomiast ciekawostka jest taka, że Mark Hamill nie byłby związany z potencjalnym projektem, zaś Luke byłby stworzony komputerowo, tak by wyglądał jak odmłodzony Mark. Trudno na tę chwilę plotkę traktować poważnie, chyba, że projekt byłby faktycznie animacją komputerową (czego również nie można wykluczyć).

„Gwiezdne Wojny” przesunięte o rok, następny film dopiero w 2023

14



Zaledwie wczoraj pisaliśmy o tym, że Taika Waititi pisze już scenariusz swojego filmu. Wiele wskazywało, że może być to kolejny film kinowy, który zobaczylibyśmy w 2022. Tymczasem Disney ogłosił zmiany w premierach związane z pandemią koronawirusa. Premiery „Avatarów” i „Gwiezdnych Wojen” zostały przesunięte o rok. Czyli obecnie jest to 22 grudnia 2023, 19 grudnia 2025 i 17 grudnia 2027. Poprzednie grudniowe daty zajmie „Avatar”.

Choć film Taiki Waitiego zdaje się być najbardziej realną, kolejną kinową produkcją gwiezdno-wojenną, to jednak wciąż ani Disney, ani Lucasfilm nie potwierdził jego daty premiery. Wcześniej zapowiedziano także film Kevina Feige, nie mówiąc już o rzekomo „skasowanej”, acz wciąż „pracuję nad nią” trylogii Riana Johnsona. Były też plotki o filmie J.D. Dillarda, acz o nich chyba wszyscy zdążyli zapomnieć.

Taika Waititi już pracuje nad scenariuszem swojego filmu

12

Właściwie to nie jest zaskakująca informacja, aczkolwiek oficjalna. Taika Waititi w rozmowie z BBC potwierdził, że zaczął już pisać scenariusz swojego gwiedzno-wojennego filmu. Już w styczniu tego roku sugerował, że coś tam robi, ale równie dobrze mógł pracować nad konceptem.

Z wcześniejszych informacji wiemy, że pomaga mu przy tym Krysty Wilson-Cairns. Nadal oczywiście nie wiadomo, o czym będzie film. Sam Waititi zażartował sobie, że miał świetny pomysł, ale wykorzystał go już w „Jojo Rabbit”.

Natomiast warto tu dodać doniesienia MakingStarWars. Według ich informatorów następne „Gwiezdne Wojny” będą mniejsze jeśli chodzi o budżet i rozmach. Oczekujemy więc bardziej kameralnego filmu. Pozostaje zatem pytanie kiedy premiera? Możemy tylko obstawiać, że faktycznie pod koniec 2022.

Boba Fett wiecznie żywy, czyli plotki o kolejnych filmach

21

Na razie żyjemy oficjalną zapowiedzią filmu Taiki Waititiego, choć o samym projekcie właściwie nic nie wiadomo. Niedawno „The Guardian” zastanawiał się na ile zobaczymy komediowego stylu Taiki w jego filmie, a na ile w ogóle powinniśmy. Disney chciał stworzyć „Gwiezdne Wojny” by były galaktycznym odpowiednikiem Marvela. To nie wyszło. Dziś widzimy, że saga jest lepiej odbierana w formie bardziej klasycznej, spójnej opowieści, do której wraca się po wielu latach i wciąż pozostaje uniwersalna. Brytyjski dziennik stawia tu na piedestale „The Mandalorian”, nad którym także pracował Waititi, właśnie jako wzór. Zobaczymy na ile nowozelandzki reżyser wyciągnie z tego lekcje, a na ile pójdzie własną drogą.



„The Mandalorian” jest tu przywołany nie bez powodu, bowiem jest duchowym spadkobiercą skasowanego filmu o Bobie Fetcie. Zresztą nie tylko duchowym, wykorzystano tam część projektów. Natomiast niedawno pojawiły się plotki o powrocie innego obywatela Nowej Zelandii Temuery Morisona do „Gwiezdnych Wojen”. Ma pojawić się w drugim sezonie „The Mandalorian” jako kapitan Rex albo Boba Fett. Wygląda jednak na to, że „The Mandalorian” będzie punktem wyjścia do rozpoczęcia innych seriali. Jeden miałby być o Ahsoce Tano, drugi i tu właśnie dochodzimy do sedna, o Boba Fetcie, w którego wcieliłby się Maorys. W przypadku Tano słyszeliśmy już dość, by uwierzyć, że serial jest rozważany. W przypadku Boby, FandomWire donosi, że projekt z nim w roli głównej faktycznie jest w fazie rozwoju. Nie jest zatwierdzony (a co za tym idzie ogłoszony), ale opracowywany i rozważany.

Obecnie nie zdecydowano, czy będzie to samodzielny film kinowy, czy może kolejny serial na Disney+ (lub może film na Disney+ jeśli się kiedyś zdecydują na to rozwiązanie). Materiał był rozwijany od lat, więc obecna ekipa ma nad czym pracować. Pierwotnie film rozwijał Simon Kinberg, a reżyserować miał Josh Trank. Ten składał się z trzech aktów, co podkreśla niedoszły reżyser. Potem wraz z odejściem Tranka, film został zawieszony. Miał zostać ogłoszony wraz z filmem o Kenobim po sukcesie „Hana Solo”. Wówczas projektem zajmował się John Mangold. Niestety brak sukcesu komercyjnego filmu o przemytniku sprawił, że dwa kolejne filmy zostały skasowane. Kenobi jak wiemy jest rozwijany jako serial, wygląda na to, że Boba Fett też nie został ostatecznie pogrzebany.

Tu warto jeszcze dodać, że niedawno Josh Trank także w jednym z wywiadów, promując swój najnowszy film „Capone”, wspomniał o „Gwiezdnych Wojnach” i opowiedział swoją wersję wydarzeń. Przyznał, że na planie „Fantastycznej czwórki” działo się źle i spodziewał się, iż film będzie finansową katastrofą. Co więcej spodziewał się, że Kathleen Kennedy go wyrzuci i sam rzucił papierami. Trank dodał, że wydawało mu się, iż „Gwiezdne Wojny” to praca marzeń, coś czego się nie rzuca, ale jednak wolał odejść na własnych warunkach. Potwierdził, że jego nieobecność z powodu „grypy” na Celebration, gdy mieli ogłosić film o Fetcie, była oczywiście wymówką. Jednak z perspektywy czasu Trank nie żałuje swojej decyzji i twierdzi, że naprawdę woli mówić o swoich filmach, otwarcie to co chce, a nie musieć zachować milczenie.

Kolejna z opcji filmowych, którą prawie Kennedy ogłosiła, to oczywiście film o Lando. Według plotek, tym razem Disney nie chciałby tylko w nim mieć Donalda Glovera, ale również Billy’ego Dee Williamsa. Zaś jednym z elementów fabularnych mogła by być historia Jannah. Naomie Ackie wspomniała kiedyś, że chętnie by zagrała w spin-offie. Dee Williams także jest chętny. Zaś o potencjalnej kontynuacji wątków z „Hana Solo” (w szczególności Maula czy Qi’ry), czy to w formie serialu na Disney+, czy właśnie filmu, też już słyszeliśmy. Choć niestety nic nie wskazuje na to, by „Solo 2” szybko się wydarzył (jeśli w ogóle).

Coś jest na rzeczy z tymi starszymi aktorami. Co prawda doniesienia WeGotItCovered należy traktować jedynie jako plotę, to jednak ich „źródła” (lub wymysły), twierdzą, iż Disney chciałby zobaczyć jeszcze spin-off o Hanie i Chewbacce, ale z Harrisonem Fordem. Ford niby skończył z „Gwiezdnymi Wojnami”, jednak do IX Epizodu wrócił.

Za to definitywnie z sagą skończył Mark Hamill. Powiedział niedawno, że jest bardzo wdzięczny George’owi Lucasowi, za tę przygodę i te filmy. Miał swój początek, środek i koniec, który dla Marka pozostaje słodko-gorzki. Ale jest wdzięczny Lucasowi za tę szansę i nie jest chciwy. Chce by inni aktorzy mogli z tego skorzystać. Mark przyznał również, że bardzo podoba mu się „The Mandalorian”, bo jest bliższy temu, co czuł na planie oryginalnych „Gwiezdnych Wojen”. Serial Jona Favreau to western w kosmosie, trochę w stylu Sergio Leone. Łatwiej się tu skupić na historii i bohaterach, a to zdaniem aktorka jest dużo ciekawsze niż starcia superbohaterów w kosmosie.

Myśleliśmy, że oficjalne plany poznamy na Celebration, ale coraz więcej wskazuje na to, że się ono w tym roku nie odbędzie. Zobaczymy, kiedy Lucasfilm postanowi zatwierdzić i zdradzić plany kolejnych projektów.

Taika Waititi wyreżyseruje kinowe „Gwiezdne Wojny”

oficjalna
37

Dziś kilka oficjalnych potwierdzeń. Po pierwsze, zdobywca Oskara, Taika Waititi, nagrodzony za „Jojo Rabbit”, a także reżyser finałowego odcinka pierwszego sezonu „The Mandalorian”, wyreżyseruje i napisze kolejny film z cyklu „Gwiezdne Wojny”. Nad scenariuszem obok Taiki będzie pracować Krysty Wilson-Cairns. Była ona także nominowana do Oskara za „1917”. Obecnie na premierę oczekuje „Last Night in Soho”, który napisała dla Edgara Wrighta. O Taice jako reżyserze filmu pisaliśmy w styczniu.



Na razie nie podano daty premiery filmu, ani czego miałby dotyczyć. Możliwe, że to ten, którego premierę zapowiedziano na 2022.

Reżyserzy chcą robić „Gwiezdne Wojny”

24

Kolejny film z serii „Gwiezdne Wojny” mamy zobaczyć w grudniu 2022. Na razie chyba nie jest zagrożony, ale wciąż nic o nim nie wiemy. I miejmy nadzieję, że dowiemy się przed sierpniowym Celebration. Natomiast twórcy filmowi czasem mówią głośno, że chcieliby dostać swoją szansę. Tylko mówią swoje „ale”, tak jak niedawno zrobił to Taika Waititi.

Pierwszy zgłosił się Scott Derrickson. Wyreżyserował: „Egzorcyzmy Emily Rose”, nową wersję „Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia” czy „Doktora Strange’a”. On ma bardzo specyficzny pomysł na „Gwiezdne Wojny”. Chciałby nakręcić tam horror, w dodatku o ratingu R (czyli od 18 lat). Jego akcja działaby się na Hoth i byłby mocno inspirowany filmem „Coś” z 1982 z Kurtem Russellem w roli głównej. Sam jednak nie wierzy, by Lucasfilm zgodził się na coś takiego. Horror, bez Mocy i jeszcze w dodatku rating R.

Drugi filmowiec, który wyraził zainteresowanie sagą to Damon Lindelof. Pamiętamy go, był scenarzystą „Prometeusza”, „Kowbojów i obcych” w reżyserii Jona Favreau, a przy „Star Trekach” współpracował z J.J. Abramsem. Były plotki, że miał być scenarzystą „Przebudzenia Mocy”, ale na plotkach się skończyło. Teraz Damon powiedział, że bardzo chętnie wyreżyserowałby jakiś film z „Gwiezdnych Wojen”, ale dopiero za dziesięć lat. Obecnie bałby się, że ludzie krzyczeliby iż to on zrujnował sagę. Na razie Lindelof zadowoliłbym się Marvelem.

Nam pozostaje czekać na Lucasfilm, który ewidentnie myśli, co poszło nie tak z pięcioma pierwszymi filmami.

Kolejny reżyser w grze? Święta Wojna Jedi i inne ploty

17

DillardPrzypominamy, w styczniu jakoby mieliśmy poznać reżysera kolejnej odsłony „Gwiezdnych Wojen”. Wg Hollywood Reporter był to Taika Waititi. On sam jednak odniósł się do tych plotek. Mówił, że ogólna dyskusja z dziennikarzami i fanami w tej sprawie rozgorzała i on faktycznie chciałby wyreżyserować taki film. Właściwie każdy fajny projekt, pod warunkiem, że nie byłoby to artystyczne samobójstwo. Tak więc reżyser będzie bardzo ostrożny, przy wyborze projektu, jeśli do tego dojdzie. Póki, co koncentruje się na „The Mandalorian”.

Tymczasem, jak donosi „This is Podcasting”, czyli wersja audio MakingStarWars, Lucasfilm faktycznie miał już reżysera i podobno było to znane nazwisko. Nie wiadomo kto. Trochę budzi niepokój słowo „mieli”, ale może to tylko zły dobór słów. Choć po tych zamieszaniach w Lucasfilmie możliwe, że już nie mają.

Druga ciekawa rzecz od Jasona Warda dotyczy kwestii filmu o „High Republic”, o czym pisaliśmy wcześniej. Jason twierdzi, że nic takiego nie ma zielonego światła. Być może całe zamieszanie z „High Republic” i „Old Republic” bierze się z tego, że pierwsza miała być portretowana w projekcie Luminous (co to jest powinniśmy się dowiedzieć już w poniedziałek), a druga faktycznie związana z jakimś filmem. Natomiast jakieś projekty Ward widział i zdradził ich nazwę kodową – „Jedi Holy War”, czyli święta wojna Jedi.

Natomiast przechodzimy do najnowszych plotek. Hollywood Reporter podał, że J.D. Dillard (na zdjęciu) i Matt Owens pracują nad jakimś projektem z sagi. Nie wiadomo tylko, czy to film kinowy, czy produkcja na Disney+. Obaj wielkimi nazwiskami nie są. Matt Owens jest scenarzystą, który pracował między innymi przy „Luke’u Cage’u” czy „Agentach T.A.R.C.Z.Y”, natomiast Dillard ma na swoim koncie filmy takie jak „Sztuczka” czy „Sweethart” oraz kilka odcinków seriali. Projekt miałby być niepowiązany z niczym, o czym byśmy już słyszeli. Jednak najciekawsze jest to, co napisał HR o fabule. Ta jest ukryta niczym Exegol i inne media to podchwyciły i można tam przeczytać o tym, że film będzie opowiadać tajemnice Exegol i tak dalej.

Taika Waititi reżyserem kolejnego filmu?

11

Kilka dni temu, przy okazji sześciu nominacji do Oskara dla „Jojo Rabit”, zapytano Taikę Waititiego o „Gwiezdne Wojny”. Pierwsze z pytań dotyczyło możliwości wyreżyserowania przez niego takiego filmu. Odparł tylko, że na razie nic nie słyszał o tym, ale jednocześnie „The Mandalorian” było jego szansą by móc pracować na planie z szturmowcami. Drugie pytanie dotyczyło chęci nakręcenia takiego filmu, tu Taika odparł, że oczywiście, że by chciał, ale na razie woli się skoncentrować na tym by IG-11 był bohaterem przez cały kolejny sezon.

Wydawało się, że ta rozmowa nie ma większego znaczenia. Ale dziś w nocy Hollywood Reporter ogłosił, że trwają negocjację z Waititim, by przejął ster kolejnego filmu. Źródła jednak nie potrafiły sprecyzować na jakim etapie są te negocjacje, oraz co to za projekt. Czy to w ramach filmu, którym ma się zająć Kevin Feige, czy może coś osobnego. Nie wspominając już o tym jak to się ma do „High Republic” czy „Old Republic”.

Warto zauważyć, że w chwili obecnej „The Mandalorian” staje się jakby testem kwalifikacyjnym dla filmowców. Debrah Chow dostała do reżyserii serial o Obi-Wanie, zaś jeśli te plotki okażą się prawdziwe, to reżyser dobrze odebranego finałowego odcinka pierwszego sezonu, dostałby swój film.

Natomiast Taika musiałby też jakoś zgrać swoje terminy. Obecnie w planach ma „Thor: Love and Thuner”, którego premiera zapowiedziana jest na listopad 2021. Miał też robić nową wersję „Akiry” (słynnej anime, która inspirowała „Atak klonów” i „Wojny klonów” - więcej). Wśród innych projektów są też nowy „Flash Gordon” oraz serial „Bandyci czasu”. Tak więc, nawet jeśli plotka z Taiką zostałaby potwierdzona, a on sam podpisałby kontrakt, to raczej niekoniecznie musiałby to być film z 2022. Może z 2024 lub jeszcze późniejszy?

Sam Taika oczywiście skomentował te plotki, wymownym twittem.



Zobaczymy, kiedy Lucasfilm i Disney postanowią coś nam potwierdzić. To już zdecydowanie czas, w którym prace nad filmem na grudzień 2020 powinny ruszyć. Ale jak pamiętamy, w przypadku „Łotra 1”, Gareth Edwards czy Gary Whitta pracowali prawie przez pół roku nie mogąc nikomu zdradzić, że podpisali umowę z Lucasfilmem. Więc, kto wie, może faktycznie listopadzowe plotki o tym, że reżyser kolejnego filmu został wybrany, są prawdziwe. Wtedy faktycznie Taika mógłby być na celowniku na jeszcze kolejną produkcję.

Archiwum wiadomości dla działu "Przyszłe filmy"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.