Star Wars TV

Córka Boby Fetta pojawi się w serialu?

23

Ostatnio Lucasfilm nie rozpieszcza nas nowymi informacjami, które nie dotyczą „Wysokiej Republiki”. Cóż to dobry moment by stworzyć plotki i puścić w sieć. Jedna z najnowszych dotyczy serialu „The Book of Boba Fett” i sugeruje, że Ailyn Vel, córka Boby mogłaby się pojawić w serialu.

Wszystko zaczęło się od wpisu na stronie Inverse. Tam autor artykułu zaczął sobie spekulować, że w nowym serialu mogłaby się pojawić Ailyn Vel.

Vel pojawiła się w pozycjach z Legend, dokładniej w komiksach Boba Fett is Dead, Przelicytowany, lecz niepokonany (z serii „Star Wars Tales”) oraz w powieści Braterstwo krwi. W dawnym kanonie uradziła się jakieś 15 lat przed „Nową nadzieją”, więc w nowym serialu mogłaby mieć gdzieś 25-30 lat, w zależności jak będzie im to pasowało. Artykuł na Inverse raczej skupia się na możliwości wprowadzenia jej w nowym kanonie i tyle.

Natomiast na bazie tego artykułu zdążyły już pojawić się plotki, iż Ailyn Vel pojawi się w serialu, lub w lepszym przypadku, że może się pojawić. Owszem może, jeśli Dave Filoni, Jon Favreau i Robert Rodriguez zdecydują pójść w tym kierunku. Jeśli będą mieli zupełnie inne pomysły, to raczej Ailyn nie zobaczymy. To będzie limitowany serial, więc mała szansa na wielowątkową produkcję z jakimiś pobocznymi nawiązaniami.

„The Book of Boba Fett” pojawi się w grudniu na Disney+. Zdjęcia podobno trwają już obecnie. Na razie wiemy, że zagrają tam Ming-Na Wen i Temuera Morrison.

„The High Republic Show” #1

YouTube
9

Dziś, zgodnie z zapowiedzią, rusza pierwszy odcinek „The High Republic Show”, w którym to dowiemy się najnowszych wieści ze świata Wysokiej Republiki i więcej. Prowadzi Krystina Arielle, która to - jak wiemy z podlininkowanego newsa - stała się ofiarą ataków w mediach społecznościowych.

Uwaga! W dalszej części znajdują się drobne spoilery z serii.



Na początku Krystina przedstawia nam chronologię Sagi z nową nazwą epoki prequeli - Upadkiem Jedi. Wysoka Republika to okres sprzed setek lat przed ową erą i rozpoczyna się od wydarzenia zwanego Wielką Katastrofą, w której to statek wyrwany z tunelu nadprzestrzennego uderza w gęsto zaludniony układ Hetzal. Wydarzenia te rozpoczynają powieść „Light of the Jedi”. Rycerze, dowodzeni przez mistrzynię Avar Kriss, ruszają na ratunek. Planety dotknięte Katastrofą stają się celem ataków grupy rabusiów znanych jako Nihilowie; ich ofiarą staje się też okręt zmierzający na stację Starlight, na której znajduje się Vernestra Rwoh i grupa delegatów. Całe szczęście ratuje ich mistrz Sskeer - nietypowy Jedi, bo Trandoshanin („A Test of Courage”). W międzyczasie padawanka Keeve Trennis staje naprzeciwko swojej Próbie i wychodzi z niej zwycięsko, stając się rycerzem (ongoing Marvela). Jednak podczas ceremonii otwarcia stacji Starlight Jedi o imieniu Elzar Mann ma przerażającą wizję innego członka zakonu, który jest w niebezpieczeństwie.

Dalej Sarah Barrick, jedna z producentek „Tales from the Galaxy's Edge”, opowiada o segmencie z gry zwanym „Temple of Darkness”. Związany jest z THR i trwa około 15 minut. Wcielamy się w nim w Ady Sun'Zee, która wraz z Yodą bada tytułową świątynię. Dziewczyna mocno polega na swoich zdolnościach w Mocy i mieczu świetlnym.

Arielle rozmawia potem z autorami Charlesem Soule'em i Justiną Ireland oraz z Michaelem Siglainem z Lucasfilmu. Ten ostatni bardzo cieszy się z sukcesu serii - fani już tworzą obrazki, a dwie powieści znalazły się na listach bestsellerów. Pisarze z kolei opowiadają o swej wolności - to znaczy w Sadze wiemy jak potoczą się losy nowonarodzonych bliźniaków Lei i Luke'a, a tutaj bohaterowie mają czyste karty, nie wiemy co się stanie z nimi dalej. Soule opowiada zatem o Avar - w pierwszych rozdziałach „Light of the Jedi” bohaterowie giną, ale jeden głos mówi pełne nadziei przesłanieL „Jesteśmy” - i właśnie należy on do niej. Autor podczas pisania kieruje się przede wszystkim emocjami.

Justina z kolei mówi jak Jedi doświadczają straty - oczywiście ona również ich dotyczy, ale nie mogą pozwolić na to, by żal przejął nad nimi kontrolę. Trzeba nauczyć się rozpoznawać emocje i uczyć się sobie z nimi radzić - jest to istotne zwłaszcza w literaturze dla dzieci.

Postać Marchiona Ro - przywódcy Nihilów - może wzbudzać sympatię i Charles właśnie w ten sposób chciał go wyróżnić na tle innych starwarsowych czarnych charakterów. Jeszcze spotkamy go w przyszłości.

Ireland mówi o stacji Starlight, która jest czymś więcej niż sumą swoich części. Ma ona wskazywać drogę na Zewnętrznych Rubieżach, ale stanowi też symboli prosperity i nadziei. No i jest też punktem, w którym spotykają się różne wydane do tej pory opowieści.

A co ze sprawami technicznymi? Autorzy mieli spotkania na żywo, a potem wideokonferencje codziennie, co pozwoliło im na wzbogacenie historii. Największe starcia oczywiście dotyczyły detali, bo o ile wszyscy mają mniej więcej taką samą wizję czym jest Saga, o tyle szczegółowe spojrzenie już jest inne. Ale nie chodziło o to, by się ze sobą kłócić czy rywalizować.

W serii przedstawiono Moc jako coś indywidualnego dla każdego Jedi - np. Avar wyczuwa ją jak muzykę. Co zatem z autorami? Dla Justiny jest ona nocą pełną gwiazd, dla Charlesa historią, a Michaela sztuką.

Nieco przed osiemnastą minutą mamy wklejony kolejny krótki filmik, tym razem o padawanie Bellu Zettifarze. Jest uczniem Lodena Greatstorma - Twi'leka o bardzo niekonwencjonalnych metodach nauczania. Bell widzi Moc jak światło - czasem są to jedynie iskry, czasem piekielne ognie. Razem z mistrzem rusza na Hetzal Prime, by tam pomóc w ewakuacji ludności.

Przyszedł czas na pytania od społeczności, które wysyłaliśmy z hasztagiem #THRSQuestions. Odpowiada Emily Shooukani. Pierwsze: wydarzenia na Elphronie są opowiadane razem z resztą fabuły „Light of the Jedi”, ale tam trwają one kilka godzin, a reszta - tygodnie. Cóż, był to celowy zabieg - zamiast opowiedzieć historię Bella na koniec książki, wolano ją nieco rozciągnąć. Drugie: jak powszechni są Jedi w tej erze, ile zwykłych osób o nich wie? Na pewno więcej niż w późniejszych latach - było ich więcej, również na obrzeżach galaktyki, w wielu miejscach stały też świątynie. Pytania można zadawać dalej z tym samym hasztagiem, ale kolejny odcinek dopiero w marcu.

Co zatem niesie przyszłość? Już w przyszłym tygodniu premiera „Into the Dark”, w której to padawan Reath Silas bada opuszczoną stację kosmiczną wraz z uroczą pilotką. Wychodzi też kolejny numer ongoingu od Marvela, a także startuje seria dla młodszych od IDW. A w Insiderze czeka nas dalszy ciąg opowiadania „Starlight”. W 22 minucie filmu możemy poznać nową postać - Orlę Jareni, poszukiwaczkę Jedi (wayseeker). Kobieta idzie tam, gdzie poprowadzi ją Moc, a jej miecz przypomina ten, który w IX Epizodzie miała mroczna Rey. Mamy też okładkę piątego zeszytu ongoningu i pierwszego tomiku mangi „The Edge of Balance” wraz jej główną bohaterką - Lily Torą-Asi. Pojawi się też znany nam już Stelan Gios oraz kolejny Jedi z rasy Wookiee, Arkoff.

Jest też nowy filmik, tym razem o antagonistach - Nihilach.



Wśród Nihilów istnieje system rang, a ich atak zawsze zwiastuje pojawienie się trującego gazu, który ma na celu zastraszenie ofiar. Wykorzystują oni Wielką Katastrofę, by zaatakować układy nią dotknięte, a wkrótce dochodzi do starcia z Jedi.

„The High Republic”: Poznajmy Avar Kriss

Różne
62

Przed nami drugi filmik przedstawiający bohaterów z High Republic. Tym razem jest to chyba najbardziej kojarzona z cyklem wydawniczym przedstawicielka Zakonu - Avar Kriss. Ma zdolności przywódcze i jest niezwykle współczująca, lecz prawdziwie wyjątkową czyni ją jej zdolność postrzegania Mocy, gdyż widzi ona ją jako muzykę czy też rytm. Zresztą w serii inni Jedi również odbierają to mistyczne pole energii indywidualnie. W „Light of the Jedi” Avar dowodzi misją, której celem jest pomoc mieszkańcom układu Hetzal, którzy stali się ofiarami wydarzenia zwanego Wielką Katastrofą. Ale tu już warto sięgnąć po powieść.



Jak dowiedzieliśmy się z ostatniego odcinka This Week in Star Wars, w kolejną środę, to jest 27 stycznia, startuje „The High Republic Show”, który oczywiście opowie nam o serii. Tak jak przy okazji wielu youtube'owych programów, z którymi mieliśmy do czynienia na przestrzeni lat, tak i tutaj będzie można zadać pytanie twórcom, wystarczy użyć hasztagu #THRSQuestions na Twitterze.



I tutaj przechodzimy do afery z podtytułu - prowadzącą program będzie Krystina Arielle, która w mediach społecznościowych głośno wypowiada się przeciwko rasizmowi ze strony ultrakonserwatywnych białych ludzi. Portal Bounding into Comics opublikował artykuł, którego autor twierdzi, że kobieta atakuje wszystkich białych. Arielle padła ofiarą ataków na Twitterze, zwłaszcza niejakiego @JackPosobiec, który to po całej akcji zmienił swój opis na platformie na „owner of Star Wars”. Kobietę wsparło wiele osób ze starwarsówka i fanów, którzy używają hasztagu #IStandWithKristina. Oficjalna również wyraziła swoje poparcie.

Bez K-2SO w pierwszym sezonie serialu „Andor”

18

Star Wars Andor


Jak dobrze pamiętamy, przy zapowiedziach „Andora” i to jeszcze zanim poznaliśmy tytuł tego serialu zapowiadano, że zagrają w nim Diego Luna i Alan Tudyk, który miał wrócić do roli droida K-2SO. Wygląda na to, że tego drugiego jednak nie będzie. Przynajmniej na razie.

Już od pewnego momentu, gdy wymieniano obsadę, zaczęto pomijać Alana Tudyka. W końcu w rozmowie z serwisem Collinder poruszono także ten temat. Alan Tudyk przyznał, iż choć jest zapraszany na różne imprezy branżowe, także związane z jakąś promocją serialu, to nie poproszono go by pojawił się na planie. W grę nie wchodzi tu kwestia użycia innego aktora do zdjęć mo-cap, a potem podłożenia głosu Tudyka. Tudyk sam chętnie wykona całość, póki jeszcze jest na tyle młody, że zdrowie mu na to pozwala.



Alan uchylił jednak rąbka tajemnicy i przyznał, że brak K-2SO jest zamierzony. Nie z powodów budżetowych, by wyciąć K-2SO. Jak pamiętamy jesienią w 2019 roku „Andora” przejął Tony Gilroy, czyli reżyser, który starał się sprzątnąć bajzel jaki zrobiono w „Łotrze 1”. Tym razem Gilroy ma wystarczająco dużo czasu, by pokazać swoją wersję, mimo, że fizycznie nie reżyseruje serialu. Gilroy jednak wprowadził tam wiele zmian, jedna z nich dotyczy K-2SO. Jak zdradził Tudykowi, na razie droida nie będzie. Jeśli serial się sprawdzi i będą kolejne sezony, to wprowadzi K-2SO i ma już pomysł jak to zrobić.

Riz Ahmed, czyli Bodhi Rook, promując swój najnowszy film „Sound of Metal” przyznał, iż wątpi by miał się pojawić w serialu „Andor”. Prawdę mówiąc nawet niewiele o nim słyszał, określał go mianem filmowego prequela „Łotra 1”. Zresztą w jego przypadku trudno sobie wyobrazić dużą rolę w serialu o Cassianie.

Za to swoje zainteresowanie pojawieniem się w aktorskich serialach wyraził Jason Isaacs. W „Rebeliantach” podkładał głos Inkwizytorowi. Trochę ciężko wyobrazić sobie jego udział w „Ahsoce”, no chyba, że na zasadzie retrospekcji, ale dokładnie dwa seriale będą się dziać w czasach, działalności Inkwizytora. To „Obi-Wan Kenobi”, który jest mini-serialem, oraz „Andor”, który miejmy nadzieję potrwa kilka sezonów. Więc przewinięcie się Inkwizytora mogłoby się udać. Zobaczymy, co uda się Isaacsowi wywalczyć. Tyle, że Jason stawia jeden warunek, scenariusz. Chce w nim odegrać rolę, nie zależy mu na tym, by się pojawić na ekranie i potem jeździć po konwentach. Z drugiej strony przyznaje także, że nie wie, czy miałby cierpliwość Douga Jonesa, który gra Saru w „Star Trek: Discovery”. W końcu nałożenie maski Inkwizytora zajęłoby trochę czasu. Ale z drugiej strony Katee Sackhoff była bardzo szczęśliwa, że mogła zagrać postać, której udzielała głosu. Jason chciałby, by Inkwizytor przestał być tylko postacią z animacji.

Zdjęcia do „Andora” już trwają. Premiera jest spodziewana w przyszłym roku na Disney+.

„The High Republic”: Poznajmy Vernestrę Rwoh

YouTube
19

Na początku grudnia pojawiła się plotka jakoby czekał nas serial animowany umieszczony w erze High Republic. Okazało się to prawdą... z pewnego punktu widzenia. Oficjalna zaprezentowała dziś (prawdopodobnie) pierwszą z serii reklam dotyczących cyklu wydawniczego THR, przypominającą stylem nieco ciekawostki z „Galaktyki przygód”.

Na pierwszy ogień poszła Vernestra Rwoh, bohaterka powieści młodzieżowej „A Test of Courage” Justiny Ireland. Ta piętnastoletnia Mirialanka to jedna z nielicznych, które w tak młodym wieku dostąpiły pasowania na rycerza, a jej poświęcenie ideałom Jedi i więź z Mocą są niezwykłe. Jej pierwsze ważniejsze zadanie przytrafiło się podczas podróży na stację Starlight Beacon. Ale o tym więcej dowiecie się z kart powieści.



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Zdjęcia z planu „Andora”

7

Brytyjski dziennik The Sun umieścił kilka zdjęć zrobionych z drona nad planem zbudowanym na potrzeby serialu „Andor”. Co prawda sami piszą, iż jest to plan „Obi-Wana Kenobiego”, to jednak nie ma ku temu dowodów. Owszem plan może być użyty później także do tego serialu, ale budowa go w zimie na przynajmniej 1,5 miesiąca przed zdjęciami nie ma sensu. Co więcej fani w sieci znaleźli pewne podobieństwa między tym, co opublikowano w „The Sun” oraz fragmentami materiałów promujących „Andora”.

Plan wzniesiono w okolicy Little Marlow. To niewielka wioska za Londynem w kierunku na Oxford. Plan jak widać jest całkiem spory, to by potwierdzało informacje, że mamy do czynienia z rozmachem filmowym.







Porównanie zrobił użytkownik reddita o ksywce ugnaught.



A gdyby zdjęć z „Andora” było mało to są jeszcze kolejne.



Swoją drogą pojawiło się kolejne potwierdzenie informacji, o której pisaliśmy tutaj. Roboczy, kodowy tytuł „Andora” to „Pilgrim”.

Obecnie zdjęcia do serialu trwają w Pinewood. Za jakiś czas pewnie ekipa przeniesie się do Little Marlow.

Liam Neeson gotowy jest zagrać w „Obi-Wan Kenobim”

8



Jak wiemy angaż aktorów do serialu „Obi-Wan Kenobi” jeszcze trwa, tymczasem pojawił się kolejny kandydat, którego mógłby rozważyć Lucasfilm. To Liam Neeson. Aktor w sposób wyważony wraca do tematu „Gwiezdnych Wojen” przy okazji wywiadów. A to stwierdzi, że jest dumny z „Mrocznego widma”, a to nawiąże inaczej.

Tym razem udzielił wywiadowi serwisowi Collider. Tu rozmowa była dość interesująca, wpierw na pytanie czy zdaje sobie sprawę jak bardzo fani chcą by Qui-Gon wrócił w jakiejś formie, przyznał że nie zdawał sobie z tego sprawy. Natomiast przy kolejnym pytaniu o gościnny występ w serialu „Obi-Wan Kenobi” od razu potwierdził, że chętnie by wrócił do roli. Poszło w eter, zobaczymy co na to twórcy serialu. Mają jeszcze czas by dopisać Qui-Gona o ile jeszcze tego nie zrobiono.

Obecnie wiemy tylko, że kontrakty podpisali Ewan McGregor i Hayden Christensen. Spodziewamy się też występu Rosario Dawson być i Temuery Morrisona, gdyż oni prawdopodobnie będą łączyć swoimi rolami kilka seriali Lucasfilmu.

I tu przechodzimy do kwestii zdjęć. Pojawiły się w sieci nowe doniesienia, iż zdjęcia się zaczęły. Nawet były jakieś zdjęcia i filmiki z Buckinghamshire, gdzie podobno zbudowano scenografię. Owszem jakaś scenografia jest, ale czy to jest „Obi-Wan Kenobi”, raczej nic na to nie wskazuje. Tymczasem obudził się Bespin Bulletin. Ci powołując się na swoje źródła, potwierdzili słowa Kathleen Kennedy, zdjęcia do serialu o Benie ruszą w marcu. Na razie nic się nie dzieje. Co więcej nowe restrykcje związane z COVID-19 w pewien sposób wpłynęły na harmonogram prac seriali „Andor” i „Willow”. W pierwszym przypadku prawdopodobnie nie ma to dla nas żadnego znaczenia, w drugim Jon M. Chu zrezygnował z reżyserii. Na razie nie wybrano następcy.

Jakiś czas temu sugerowano, iż „Obi-Wan Kenobi” pojawi się w 2022 na Disney+. Jednak podczas ostatniej prezentacji nie podano żadnej daty związanej z serialem w reżyserii Debory Chow. Być może Disney i Lucasfilm zostawiają sobie pole do manewru związane z COVIDem.

Temat na forum

„Ahsoka” zastąpiła sequel „Rebeliantów”

YouTube
17

Przez cały poprzedni rok od czasu do czasu trafiały do nas pogłoski o rzekomym animowanym sequeli serialu „Rebelianci”. Odpowiedzialna za nie była przede wszystkim ekipa podcasterów z Kessel Run Transmissions. Dwa duże newsy - z lutego i maja - mówiły nam przede wszystkim o fabule, która miała skupiać się na poszukiwaniach Ezry i Thrawna przez Ahsokę i (prawdopodobnie) Sabine. Panowie twierdzili też, że serial ujrzy światło dzienne jeszcze w 2020 roku.

Tylko że nic takiego się nie wydarzyło, a wśród grudniowych zapowiedzi ani śladu choćby wzmianki o „Rebeliantach”. Ekipa podcastu ma dla nas odpowiedź dlaczego.



Jest ona prosta - pomysł na serial wcale nie przepadł, tylko zmienił on formułę. Filoni i Favreau mieli podobno dyskusję na temat tego, czy opowieść lepiej przedstawić w formie animowanej czy aktorskiej i padło na to drugie. Podobno była to zasługa Jona, który przekonał do tego Dave'a - i tak zrodziła się „Ahsoka”. Rebelsowa animacja była skończona „w połowie”, a pierwotną datą premiery miał być listopad 2020. Tutaj warto zatrzymać się na chwilę, bo jeśli to prawda, to oznacza to, że powinno być już sporo dostępnych materiałów, jak chociażby szkice koncepcyjne, a może nawet wstępne wersje ujęć, o zwiastunach nie mówiąc. Nic takiego jednak nigdy nie przeciekło, co trochę podważa wiarygodność KRT. Choć podobno Taylor Gray nagrał już rolę Ezry. Na decyzję obu panów F. wpłynął też ogromny sukces „The Mandalorian”. Nie oznacza to jednak końca panny Tano w wersji animowanej, ale na razie to Rosario Dawson będzie reprezentować Togrutankę. Podobno Filoni nalega, aby historia kobiety zakończyła się właśnie w animacji, choć podcasterzy obawiają się, że Disney będzie na niego naciskał, by jednak stało się to w wersji aktorskiej. Ale to tylko gdybanie, Corey zresztą ostrzega, by nie brać powyższej informacji za pewnik, bo ostatnio słyszał o tym jeszcze przed premierą drugiego sezonu „Mandalorianina”.

Co zatem wiadomo o „Ahsoce”? Serial zapożyczył wiele ze scenariuszy sequela „Rebeliantów”, ale zasadniczo sequelem nie będzie, bardziej sukcesorem. Sabine stanie się oczywiście regularnie pojawiającą się postacią (o czym zresztą pisaliśmy), a sama fabuła skupi się na poszukiwaniach Ezry i Thrawna - o tym ostatnim były ostatnio poważne plotki, ekipa twierdzi jednak, że Robert Downey Junior nie będzie go grał. Podobno już wiedzą kto, ale na razie wolą nie mówić, bo nie mają potwierdzenia u innych źródeł. Prawdopodobnie w serialu ujrzymy też Temuerę Morrisona jako Reksa - takie plotki pojawiły się przy okazji drugiego sezonu „Mando”, ale się nie sprawdziły. A to podobno dlatego, że na planie tejże produkcji aktorzy przymierzali wiele kostiumów niekoniecznie z nim związanych. Ewan McGregor ponownie testował się w roli Obi-Wana do serialu „Kenobi”, a Morrison prawdopodobnie sprawdzał jak będzie wyglądał jako kapitan. Nie wiadomo nic o Zebie, Herze czy Chopperze. Były też spekulacje na temat możliwego pojawienia się Haydena jako ducha Anakina, komandora Wolffe'a czy Cody'ego (choć ten podobno ma się pojawić w „Obi-Wanie”).

Historia zapoczątkowana w „The Mandalorian” ma się dziać do 2027 roku - w postaci różnych serialowych spin-offów a nawet filmów aktorskich. Tano ma być takim starwarsowym Avengerem i pojawiać się w wielu opowieściach. Podobno ona i Reks mają zjawić się w „The Bad Batch”, a w roli dziewczyny usłyszymy oczywiście Ashley Eckstein. Podobno są też duże plany dotyczące Cada Bane'a.

Na ile to wszystko prawda - przekonamy się w przeciągu kilku najbliższych miesięcy.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Robert Downey Jr. jako Wielki Admirał Thrawn?

19



Na razie wiemy, że pierwszym powiązanym serialem z „The Mandalorian”, który nabiera kształtu jest „The Book of Boba Fett”. Czeka nas też limitowany, czyli zapewne kolejny mini-serial pt. „Ahsoka”. W tym wypadku „The Mandalorian” fabularnie zapowiedział jeszcze jedną rzecz, a mianowicie poszukiwania Thrawna. Najrozsądniej przyjąć, że Thrawn właśnie pojawi się w tym serialu, co więcej będzie to prawdopodobnie główna oś fabuły. Natomiast sama postać może jeszcze w innych serialach osadzonych w podobnym czasie.

Informator Daniel Richtman oraz strona Pirates and Princesses twierdzą, że Robert Downey Jr. prowadzi rozmowy z Jonem Favreau i Davem Filoni i miałby się pojawić w Filoniwersum jako Wielki Admirał Thrawn.

W przypadku Roberta warto dodać, iż to Jon Favreau jest tym, który na nowo otworzył mu drogę do aktorskich szczytów. To angaż w „Iron Manie” sprawił, iż Downey Jr. wywindował dalszą karierę. Dziś Downey Jr. jest jednym z najlepiej opłacanych aktorów w Hollywood.

Obecnie podobno rozmawiają, zobaczymy, czy coś z tego wyniknie (o ile informacja jest prawdziwa). Tymczasem po sieci fani już zaczynają wrzucać tę informację. Youtber The Star Wars Quarter’s zaprezentował nawet fanart z Downey Jr. jako Thrawnem.



Na razie o serialu „Ahsoka” wiemy niewiele. Główną rolę zagra Rosario Dawson, producentami będą Jon i Dave, serial będzie miał prawdopodobnie tylko kilka odcinków i jeden sezon. Nie znamy daty premiery. Liczymy zaś, że będzie w pewien sposób kontynuował wątki z „Rebeliantów”.

Kim jest Leslye Headland, scenarzystka serialu „The Acolyte”?

25

W zeszłym miesiącu dowiedzieliśmy, że serial, nad którym od jakiegoś czasu pracuje Leslye Headland, nosi tytuł „The Acolyte”. Rozgrywa się w erze High Republic, co potwierdza wielomiesięczne teorie niektórych fanów i oczekiwania innych, by świat z gwiezdno-wojennej literatury jeszcze bardziej zazębiał się z filmową rzeczywistością. Zanim jednak będziemy mogli mówić o nowych postaciach, planetach i wydarzeniach, chcielibyśmy powrócić na moment do dawnej bastionowej tradycji i zaprezentować sylwetkę osoby, która wkrótce da nam kolejne Gwiezdne Wojny. Oto historia Leslye Headland.



Leslye urodziła się w 1980 roku na przedmieściach Maryland na Wschodnim Wybrzeżu. Wychowywała się w surowym duchu chrześcijańskich wartości, co okazało się później mieć wpływ na motywy poruszane w jej twórczości. W 1999 roku, gdy do kin wchodziło „Mroczne widmo”, Leslye ukończyła liceum, a trzy lata później collage. W międzyczasie miało miejsce wydarzenie, które również ukierunkowało jej karierę. We wrześniu 2001 doszło do serii bestialskich zamachów na Word Trade Center. Podobnie jak wielu Amerykanów, Headland przeżywała traumę, chciała zrobić coś z towarzyszącym ciągle wszystkim lękiem, najlepiej wyśmiać to, co straszne.

Po studiach Leslye Headland pracowała w medialnej spółce Miramax, gdzie przez rok pełniła rolę osobistej asystentki Harveya Weinsteina, który parę lat potem zszedł ze sceny w otoczeniu seksualnego skandalu. W tym czasie Headland zajmowała się też dramatopisarstwem, stworzyła serię sztuk „Siedem grzechów głównych”. Jedną z nich przeniosła także do filmowego formatu, po raz pierwszy stając za kamerą jako reżyserka „Wieczoru panieńskiego” z 2012 roku. Innym filmem, który napisała i wyreżyserowała, jest „Sypiając z innymi” z 2015. W swoich produkcjach zagrała również małe rólki.

Headland swoje miejsce widziała jednak przede wszystkim w telewizji. Reżyserowała odcinki różnych seriali m.in „SMILF” i „Heathers”. Największym i najgłośniejszym jej sukcesem jest jednak „Russian Doll”, wyprodukowany dla Netflixa. Fabułę do ośmiu odcinków, z których Headland cztery wyreżyserowała, wymyśliła razem z Natashą Lyonne i Amy Poehler.



„Russian Doll” opowiada o dziewczynie uwięzionej w czasoprzestrzennej pętli. Trafia ona na imprezę do Nowego Yorku, podczas której, nie widząc dlaczego, raz za razem umiera. Dla Headland jest to po części historia osobista, bo opowiada o więzieniu, z którego człowiek próbuje się wydostać, ale nie chce, bądź nie umie. Patrząc na życiorys reżyserki, nie jest trudno zrozumieć, dlaczego ten temat fascynuje Leslye.

Przez lata marzyła o tym, by stanąć za kamerą, jednak przez długi czas stabilność oferował jej jedynie świat teatru, a tam też ciężko było jej się odnaleźć. Pracowała głównie przy mało znanych produkcjach (do czasu nagradzanego „Russian Doll”) oraz z ludźmi, z którymi znajomość do dziś jest jej wypominana. Na pewno ciężko było jej też odrzucić część wyniesionych z domu wartości, co musiała na pewnym etapie zrobić. W 2016 Headland pobrała się z aktorką Rebbecą Henderson.



Twórczość Leslye Headland niemal zawsze skupiona jest wokół złożonych postaci kobiecych, nic dziwnego więc, że w pewnym momencie dostrzegła ją prezes Lucasfilmu Kathleen Kennedy, dla której takie wątki również są bardzo ważne. Również sama Leslye prosiła o przepustkę do świata Gwiezdnych Wojen, na premierze „Skywalker. Odrodzenie” nazywając Kennedy „królową”. Wtedy też scenarzystka miała okazję wypowiedzieć się na temat swojej miłości do Star Wars. Woli patrzeć na to uniwersum jako całość, nie ma swojego ulubionego filmu, po prostu cieszy się złożonym z wielu elementów światem.

W kwietniu tego roku prasa zaczęła donosić o zaangażowaniu Headland przy produkcji nowego serialu Star Wars. Plotki potwierdziła w Dzień Star Wars w maju oficjalna. Od tego czasu scenarzystka zmagała się z falą hejtu. Media społecznościowe zalewały wymyślone historie o rzekomej nienawiści scenarzystki do fanów Star Wars, jej furiackiej chęci zniszczenia dziedzictwa George'a Lucasa w imię walczącego feminizmu, czy jej zaangażowaniu w nieistniejące konflikty z prezesem Disneya Bobem Chapekiem. W fabrykowaniu i rozpowszechnianiu tych historii duży udział miał youtuber Mike Zeroh, z którym do czynienia mieli już między innymi twórcy „The High Republic”, projektu, według Mike'a mniej więcej raz na miesiąc osobiście kasowanego przez George'a Lucasa, Dave'a Filoniego, Jona Favreau czy inne niezaangażowane osoby. Yutubera kojarzy też Rian Johnson, który ujawnił kiedyś, że w Lucasfilmie krąży powiedzenie „mniej niż Zeroh”. YouTuber, mający ponad 230 tys. subskrypcji, wypuścił od kwietnia ponad 50 materiałów na temat Headland.



Producentka zdaje się jednak nie przejmować nakręcaną spiralą hejtu; unika mediów, a na Twitterze głównie udostępnia posty innych osób. Jakiś czas temu udzieliła wywiadu małemu, zaangażowanemu społecznie kanałowi o popkulturze. Headland ujawniła, że obecnie w pocie czoła pracuje na scenariuszem nowego serialu, inspirując się twórczością z Expanded Universe (na wizji pokazała „The Essential AtlasJasona Fry).

W zeszłym miesiącu Lucasfilm ujawnił ostatecznie tytuł i logo serialu, który Headland pisze i produkuje. „The Acolyte” rozgrywa się pod koniec ery The High Republic, której pierwsze dni zobaczymy już jutro w książkowym cyklu, na którego potrzeby ją pierwotnie stworzono. Serial Headland ma opowiadać o Ciemnej Stronie, być thrillerem, a jak donoszą media - wiodąca rola przypadła postaci żeńskiej.

Na koniec ciekawa informacja z ostatnich dni. Lucasfilm zarejestrował ostatnio kilkadziesiąt nowych marek, przede wszystkim związanych z zapowiedzianymi niedawno serialami i filmem. Możemy spodziewać się więc pełnej palety produktów powiązanych z „The Acolyte”: będą nowe książki, zabawki, ubrania, materiały papiernicze i wszelkiego rodzaju gadżety. Pojawią się pewnie wraz z premierą serialu, jednak na ten moment nie wiemy, kiedy będzie miała ona miejsce.

Diego Luna o „Andorze”

12

Star Wars Andor


Zdjęcia do serialu „Andor” już trwają, tymczasem Diego Luna udzielił wywiadu Hollywood Reporter, w którym znalazło się kilka ciekawostek.



Diego twierdzi, że format serialu jest niesamowity, ponieważ pozwala eksplorować różne warstwy. Tak jak w „Łotrze 1” mamy scenę z poświęceniem informatora, na którą można patrzeć z wielu punktów widzenia. Wyzwaniem jest tu to, że wszyscy wiemy jak historia się skończy i do czego jest zdolny Cassian. To jest właśnie przestrzeń do aktorskiej eksploracji. A bardzo mu się podoba powrót, gdyż granie Cassiana sprawiło mu wiele radości. Czuje się obdarowany możliwością powrotu do tej roli.

Luna doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co może powiedzieć. Musi być bardzo ostrożny w swoich odpowiedziach. Stwierdził za to, że serial przypomina mu pracę nad filmem. Jakby robili bardzo długi film.

Głównym twórcą serialu jest Tony Gilroy, czyli człowiek, który uratował „Łotra 1” poprawiając film po Garethie Edwardsie. Tym razem Gilroy ma pełną swobodę twórczą, a co najważniejsze czas by dopracować serial (Gilroy nie raz przyznawał, że w czasie, który miał nie dało się poprawić „Łotra 1” bardziej). Serial „Andor” pojawi się w przyszłym roku na platformie Disney+. Pierwszy sezon będzie się składał z 12 odcinków.

Archiwum wiadomości dla działu "Star Wars TV"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.